zlotoslanos
22.02.06, 18:24
Nerwowo wiązał swe pomarańczowe sznurówki, wiedział, że powinien już wyjść,
żeby w Geancie zająć miejsce jak najbliżej stworzonej z szarych, starych
kartonów sceny. Tyle lat czekał na taką okazję, darmowy występ Ich Troje,
jego mieście, w jego ulubionym hipermarkecie. Spokój odzyskał gdy już stał,
sam jak palec stał przed sznurkiem oddzielającym domniemaną widownię od sceny
dla pseudoartystów. Nawet było mu to na rękę, że był sam nikt nie będzie mu
przeszkadzał delektować się tym szczęściem. Nie czuł mijających godzin ,
które oddzielały go od widoku na żywo tak uwielbianych idoli. Nagle po dwóch
szybko minących godzinach wbiegli, poczuł miarowe pulsowanie w skroniach,
sercu , puls mu niebezpiecznie wzrósł. Na scenę wychodzi Ich Troje, czyli
pięciu, sześciu albo siedmiu już nikt nawet nie liczy. Wszystkich przyćmiewa
Michał w swym wymyślnym stroju. Publiczność znaczy ON wrzeszczy jakby sam
Presley wyszedł na scenę. Ubrany w drewniane trzewiki Pipi z podkręcanymi
szpicami, gołe nogi z nakolannikami rolkowców, różowe stringi z przypiętą z
przodu doniczką, z której wije się do samego parkietu bluszcz, i zwisa
pelargonia, tors szczelnie obwiązany papierem toaletowym z narysowanym
komiksem o politykach, rękawice z ćwiekami jak u chłopców-harleyowców z klubu
gejowskiego, na paznokciach metrowe tipsy przypominające szpony orła, na
oczach specjalnie przygotowane okulary, czyli dwie lunety przymocowane do
korony cierniowej, włosy ogolone bejowskiego środku tak, że wewnątrz
czerwonej czupryny płynie rzeka łysiny. Biegnie z rozpostartymi ramionami ku
publiczności a ta , znaczy ON, szaleje i nagle wznosi się w powietrze
przypięty do haka i szybuje nad głowami, znaczy jego głową. Leci, leci, leci
i gdy już jest na końcu hali lina się urywa i Michaś wypada przez
szybę okna i znika wszystkim, znaczy jemu , z oczu.
Aplauz! Szaleństwo!
Powoli wracał mu oddech jak długo będzie żył, będzie pamiętał to zdarzenie 22
luty Międzynarodowy Dzień Trolla przypieczętowane taką radością. Ech
podskoczył, kopiąc w półobrocie jak Chuck Norris kamyk leżący tuż przed nim -
leć, leć ,leć i nieś Michasiowi radosną nowinę - widziałem , jakem Tomuś
widziałem jak niewierny Tomasz - jak nie zobaczy nie uwierzy teraz wierzy -
Michaś ma zielone włosy :)