Dodaj do ulubionych

Co właściwie czytać?

13.10.06, 15:48
Gender sobie a literatura dziecięca sobie - takie ostatnio odnoszę wrażenie. I
nie chodzi mi o podręczniki, bynajmniej!!! Co jakiś czas próbuję kupić jakąś
"nówkę" ale po pierwszych kilku stronach - zazwyczaj rozczarowanie... Czy
dziewczynki są odgórnie skazane na różne barbi, witche itd a chłopcy na Małych
Powstańców? Poszukuję książki o dziewczynkach I chłopcach, bez podziału na
różowe i moro...
Obserwuj wątek
    • kocia_noga Re: Co właściwie czytać? 26.10.06, 10:30
      Proponuję poczytać ten wątek :forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=25719&w=37910286
      • sir.vimes Re: Co właściwie czytać? 26.10.06, 10:33
        A mi podane forum nie istnieje. Czyli sobie nie poczytam. Szkoda.
        • kocia_noga próbuje jeszcze raz 26.10.06, 12:26
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25719&w=37910286
          • sir.vimes Re: próbuje jeszcze raz 26.10.06, 15:15
            Mam! Dzięki.
    • sir.vimes Re: Co właściwie czytać? 26.10.06, 15:39
      znalazłam w bibliotece ksiązżeczkę Tove Jansson pt Lato, nie o muminkach. Jest o
      dziewczynce i jej babce. Po prostu wspaniała.
    • ancila Re: Co właściwie czytać? 06.12.06, 15:01
      Może "Kopciuszek" M. Rusinka? Różowego sporo i o dziewczynkach, ale
      przynajmniej Kopciuszek zostaje radykalną feministką. I nie jest to
      jednoznaczne z tym, że staje się sfrustrowanym, leniwym, brzydkim "kobietonem":-
      )
      • sir.vimes Re: Co właściwie czytać? 06.12.06, 19:57
        Ale to dla dzieci aby?
        • ancila Re: Co właściwie czytać? 06.12.06, 22:01
          Dla mojej 11-latki w sam raz, nawet sie śmiała. Wierszem, z objaśnieniami
          trudniejszych wyrażeń (np. filister, antyglobaliści, rekin biznesu, feministka -
          pani, która uważa, że kobietom jest na świecie gorzej niż mężczyznom i że to
          trzeba zmienić).
          • sir.vimes Re: Co właściwie czytać? 06.12.06, 22:06
            Kupię mojej pod drzewko. A wcześniej sobie obejrzę. To jest do dostania wszędzie
            czy raczej trzeba sie pomęczyć:)?
            • ancila Re: Co właściwie czytać? 07.12.06, 00:44
              Powinna być łatwo dostępna, bo wydana w tym roku przez Santorskiego. Cena
              ok.25zł - horrendalna jak na 36 stron, ale ta niebanalna treść:-)
              • jottka Re: Co właściwie czytać? 06.01.07, 15:11
                no zaraz, a pratchett?:) czyli 'wolni ciutludzie' i 'kapelusz pełen nieba'? z
                tiffany (chyba akwilą po polsku?) jako niezwykle samodzielną małoletnią wiedżmą?

                przypomniała mi się jeszcze 'malutka czarownica' preusslera, ale to chyba dla
                młodszego dziecka, no ale piękne - poza tym powinnaś się rozejrzeć po ang
                literaturze dziecięcej, tam jest sporo niebanalnych postaci dziewczęcych, i nie
                mam tu na myśli 'alicji w krainie czarów':) którą zresztą dostałam od mamusi,
                jak miałam bodaj te osiem latek
                • sir.vimes Re: Co właściwie czytać? 06.01.07, 15:44
                  no zaraz, a pratchett?:) czyli 'wolni ciutludzie' i 'kapelusz pełen nieba'? z
                  tiffany (chyba akwilą po polsku?) jako niezwykle samodzielną małoletnią wiedżmą

                  To racja. Akwilę już przerabiałyśmy.
                  • jottka Re: Co właściwie czytać? 06.01.07, 15:48
                    to ja musze sie rozejrzeć po półkach i pomyśleć chwile - a chmielewską już
                    przerobiłyście? tj. 'nawiedzony dom', 'skarby', no ten cykl o janeczce i
                    pawełku? na tereskę i okrętkę to jednak trzeba chyba jeszcze chwilę poczekać:)
                    • sir.vimes Re: Co właściwie czytać? 06.01.07, 17:52
                      Nie przyszło mi do głowy, że Chmielewską można potraktować jako książkę do
                      czytania na głos. Spróbujemy i to :))
                      • jottka Re: Co właściwie czytać? 06.01.07, 20:15
                        'matylda' dahla to chyba lektura w 2. klasie? ale w ogóle w dahlu można poszperać

                        a dla dziatek młodszych przychodzi mi w tej chwili tylko janosch do głowy, z
                        misiem i tygryskiem, no ale i kaczka sie tam przewija

                        myśle dalej
                • jagandra Re: Co właściwie czytać? 06.01.07, 16:18
                  > przypomniała mi się jeszcze 'malutka czarownica' preusslera, ale to chyba dla
                  > młodszego dziecka,

                  Dla młodszego dziecka, powiadasz? Szukam dla 3-latki. Jeśli Ci się przypomni, to się uśmiecham :)
                  • jottka Re: Co właściwie czytać? 06.01.07, 16:25
                    eee, to raczej dla +- sześcioletniego dziecka - malutka czarownica rozumie na
                    opak polecenie starszych wiedźm, co należy robić, żeby zostać Prawdziwą
                    Czarownicą i pomaga ludziom, a nie odwrotnie:) ale dziecko już musi mieć pewną
                    świadomość tradycyjnego modelu, żeby się mogło bawić przy tej książce, skądinąd
                    bardzo ładnej

                    ale wyzwanie faktycznie niebanalne - krzewienie świadomości feministycznej wśród
                    trzylatek:)
                    • jagandra Re: Co właściwie czytać? 06.01.07, 16:39
                      Nie przesadzajmy z tym krzewieniem ;) Ale im mniejsze dziecko, tym większy wpływ wywieramy na jego tożsamość, a ona bardzo chętnie słucha bajek i chciałabym jej poczytać coś fajnego o dziewczynkach, a nie w kółko o tych biednych królewnach i dzielnych chłopcach.
                      Eeee, i tak spróbuję z tą Czarownicą ;)
                      • jottka nowienc 07.01.07, 15:46
                        dla tych nieco starszych (bo jednak przy trzylatce tylko przedsiębiorcza mysza
                        od krecika przychodzi mi do głowy, ew. baśnie afrykańskie z postaciami silnych
                        bogiń-matek:) skojarzył mi się oprócz wspomnianego dahla jeszcze nasz poczciwy
                        alfred szklarski i jego indiańska trylogia, a właściwie 1. część 'orle pióra' -
                        wprawdzie bohaterem jest indiański chłopak o szamańskich talentach
                        (odziedziczonych bodaj po dziadku), ale dość szybko pojawia się przedsiębiorcza
                        dziewczyna z innego plemienia. no niby on ją ratuje przed męczeńską śmiercią,
                        ale jednak nie jest ona lelawą królewną, tylko wyraźnie gra rolę partnerki. to
                        nie jest ta mdlejąca sally z tomków, tylko całkiem fajna dziewczyna:)


                        na stephanie plum ze znanego cyklu janet evanovich to trzeba jeszcze parę latek
                        poczekać, a poza tym ona jest po polsku paskudnie przetłumaczona, niech się
                        dziecię zawczasu uczy angielskiego:)


                        a 'pippi' astrid lindgren już zakładam znacie?:) cała lindgren dobra, uważać
                        trzeba tylko na 'wyznania britt-marie', bo ta (wczesna) bohaterka jest
                        jednakowoż wzorcem ostro wiktoriańskim:) ale na przykład - o, i to może być też
                        dla młodszych dzieci - 'my na wyspie saltkrakan', bardzo ładne, z tym że znowu
                        nacisk kładziemy na przedsiębiorczą tjorven, a nie mamuśkowatą malin:)


                        a niedawno czytałam piękną książeczkę bjarne reutera (duńczyk) 'hodder ocala
                        świat', znowu bohater to chłopiec (ale wrażliwiec z problemami:), ale ma
                        intrygującą koleżankę z islandii - autor u nas nieznany, ale rzecz godna
                        polecenia, też tak na ok. 10 lat


                        no i nie wiem, na ile twoja (ser wajmsie) mała zaawansowana czytelniczo, ale
                        może trylogia pilipiuka 'dziedziczki'? to taki współczesny pan samochodzik,
                        czyli przyzwoita powieść sensacyjna dla młodzieży:) trzy superkobiety są
                        bohaterkami kolejnych części, wędrówki w czasie, wampiry, alchemia - trochę
                        niestety brutalności, ciut za pompatyczne podejście do bohaterek i bohaterów
                        (stąd mam też skojarzenia z nienackim:), ale w konwencji nie jest złe, z tym że
                        to ty musiałabyś najpierw doświadczonym okiem spojrzeć
                        • jottka Re: nowienc 07.01.07, 16:11
                          korekta - szklarski może się okazać trudniejszy niż pilipiuk:) on jest z epoki
                          pre-telewizyjnej, w jego powieściach jest bardzo dużo szczegółowych opisów (typu
                          wygląd prerii, wioski indiańskiej, narzędzi, makijażu wojennego itp., coś, co
                          dzisiaj widzimy od razu na ekranie w dowolnym dokumencie). o ile dziecko nie
                          lubi takich rzeczy, to może nie zdzierżyć lektury
                        • sir.vimes Re: nowienc 07.01.07, 16:15
                          Nie przepadam za Pilipiukiem . Czasem zastanawiam się czemu Sapkowski nic dla
                          dzieci nie napisał - on ma bardzo fajne postacie kobiece, zresztą, na nich się
                          cała jego twórczość opiera. Ale niestety.

                          • jottka aaaaa 07.01.07, 16:26
                            kir bułyczow! 'podróże alicji', 'wakacje z alicją', no w ogóle ten cykl! akurat
                            na dziesięciolatkę, kolektywno-socjalistyczna otoczka niby jest, ale i tak
                            obśmiana przez bułyczowa, a same podróże międzygalaktyczne, polowanie na
                            przestępców i sama postać alicji i jej znękanego przesadnie samodzielną córką
                            tatusia są genialne:)

                            • sir.vimes Re: aaaaa 09.01.07, 09:20
                              Mojej jeszcze daleko do pieknego wieku lat 10, ale mam inną taką ancymonkę w
                              rodzinie, której Bułyczow powinien się spodobać:)

                              • jottka Re: aaaaa 09.01.07, 11:56
                                emm, tego, to ile infantka ma latek?:) ja cały czas nastawiałam się na tę
                                dziesięciolatkę, no nie wiem, skąd mi się wzięło, mam wrażenie, że gdzieś
                                widziałam tę cyferkę i tak mi zostało - no to korekty, bo moje cenne porady pod
                                tramwaj można będzie podłożyć

                                to spróbuj 'my z wyspy saltkrakan' lindgren:) tjorven z bosmanem to je ono:)
                                • verdana Re: aaaaa 09.01.07, 12:36
                                  Tylko bez przesady.
                                  Jak będziecie czytać dzieciom same książeczki o dziewczynkach - bohaterach,
                                  podróżniczkach, wojowniczkach itd. to bedzie równie źle, jak czytać tylko bajki
                                  o grzecznej Zuzi, co kochała pranie i zmywanie.
                                  Dziewczynka powinna, o ile ma się rozwijać tak jak chce, a nie tak jak my
                                  chcemy, mieć wybór. Tak więc "Zwierzenia Britt-Marie" (ktorych nie znoszę, moga
                                  dla niektorych wpasować się dokładnie w to, co chcą robić. No, chyba że
                                  absolutnie wykluczamy możliwość, ze nasze córki będą się wyżywały w
                                  wychowywaniu dzieci i domowych czynnościach. A przecież tu chodzi o mozliwość
                                  wyboru, a nie nakazanie "jedynej słusznej" drogi życiowej.
                                  Pzry okazji polecam Nesbith i "Małą księżniczkę" - niby stare, a widac, jak
                                  dziewczyny potrafią sobie radzić w zyciu.
                                  • sir.vimes Re: aaaaa 09.01.07, 12:39
                                    "Tajemniczy ogród" jak oceniasz?
                                    A moje młode to spędza ostatni rok w przedszkolu...
                                    • jottka Re: aaaaa 09.01.07, 12:47
                                      verdana, spokojnie:) wątek pozornie monotematyczny, ale zauważ, że dlatego się
                                      pojawił, bo BRAKUJE książeczek dla dzieci, których głównymi postaciami były
                                      dziewczynki i do tego dziewczynki w innych rolach niż czekające na zbawcę
                                      królewny. no nie ma co przestrzegać nad zaburzeniem dziatkom proporcji przez
                                      nadmiar kobiecych superwomen, skoro obecnie z najwyższym trudem trzeba ich w
                                      ogóle poszukiwać.


                                      zresztą nawet podane przeze mnie tytuły nie są powieściami hard-femi, że sie tak
                                      wyrażę:) szalenie lubiana przeze mnie lindgren daje w 'saltkrakan' obraz
                                      wszędobylskiej i niezależnej małej tjorven obok upiornie mamuśkowatej i pienknej
                                      jak z obrazka malin, brać wybierać - a tego wyboru brakuje.
                                      • sir.vimes Re: aaaaa 09.01.07, 13:08
                                        > wyrażę:) szalenie lubiana przeze mnie lindgren daje w 'saltkrakan' obraz
                                        > wszędobylskiej i niezależnej małej tjorven obok upiornie mamuśkowatej i pienkne
                                        > j
                                        > jak z obrazka malin, brać wybierać - a tego wyboru brakuje.

                                        Ale obydwie dziewczynki są przesympatyczne:) i dają sobie nieżle radę z różnymi
                                        sprawami. To najważniejsze w pozytywnym wzorcu - a nie , żeby koniecznie żeńska
                                        bohaterka była kalką z KillBilla czy inną Xeną.
                                        (Chociaż Xenę lubię - w gruncie rzeczy to jedyny serial jaki lubię)

                                        Książek "hard-femi" dla dzieci wcale nie kojarzę. Ani jednej.

                                        Natomiast w wielu książkach element żeński nie pojawia się wcale lub prawie
                                        wcale... Nawet w tych dla kompletnych dzidziusiów...
                                        • jottka Re: aaaaa 09.01.07, 13:27
                                          owszem, ale malin mnie denerwuje:) chyba zanadto ideałem podjeżdża, natomiast
                                          tjorven jest boska:)

                                          mnie w tym wieku, co twojej córeczki, zachwycały do szaleństwa 'bajki dla ewy'
                                          mirosławy buczkówny - bohaterem głównym jest wprawdzie piotruś (?) wymiennie z
                                          jelonkiem, no ale książeczka jest urocza, konkursy poezji nowoczesnej
                                          powalające, a mysz poetka wygrywa z konserwatywnym jeżem:)
                                          • verdana Re: aaaaa 09.01.07, 13:38
                                            Ale dalsze tomy o tymze Piotrusiu mnie doprowadzały do szału. Ze wzgledu na
                                            upiorne wychowanie domowe.
                                            • jottka Re: aaaaa 09.01.07, 13:41
                                              dalszych nie znam:) no ale wiem, gdzie stoją w bibliotece osiedlowej, może by
                                              sie ze wstrętem zapoznać?:)
                                              • verdana Re: aaaaa 09.01.07, 14:00
                                                Zapoznaj się , zapoznaj. Ja czytałam z niezdrową fascynacja wszystkim dzieciom
                                                po kolei.
                                                • kocia_noga Re: aaaaa 09.01.07, 20:32
                                                  verdana napisała:

                                                  > Zapoznaj się , zapoznaj. Ja czytałam z niezdrową fascynacja wszystkim
                                                  dzieciom
                                                  > po kolei.


                                                  Mateńko niebieska,a po co?
                                                  A tak OT przypomniała mi się jedna koleżanka z pracy,która się pianą okrywała,
                                                  bo jej córka czytała po 100 razy Rumcajsa.Koleżanka była światła, pedagożka z
                                                  wykształcenia, obyta itp i krew ją zalewała,że takiego smiecia córka czyta,że
                                                  to głupie,bezwartościowe itp.A wylała sie do nas gdy pzrypadkiem odkryła,że
                                                  córka odnalazła schowanego pzrez nią tego zaczytanego Rumcajsa i oddawała się
                                                  lekturze pod kołdrą pzry pomocy latarki.Rumcajsa nie było na liście lektur
                                                  zalecanych.
                                                  • verdana Re: aaaaa 09.01.07, 20:36
                                                    Bo książka dzieciom się podoba i jest jedna z niewielu zwykłych, obyczajowych
                                                    ksiązek, bez żadnych przygód, magii i nieprawdopodobnych wydarzeń. A że mnie
                                                    nie odpowiadają metody wychowawcze ojca bohatera książki - moze i lepiej, było
                                                    o czym dyskutować.
                                                    Światły pedagog powinien wiedzieć, ze dziecko powinno czytać co chce, a nie to
                                                    co dobre:).
                                                    Ps. Nie jestem przeciwniczka magii i przygód - tylko obyczajowe tez lubię.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka