vivian.darkbloom
30.01.07, 10:29
gdy mówi się o katolicyzmie jako bardziej antyfeministycznym niż protestantyzm
to podnosi się krzyk oburzenia, ale coś jest na rzeczy!... Wystarczy spojrzeć
na dane w którym roku kobiety uzyskały prawa wyborcze w danym kraju i o ilości
kobiet w parlamentach czy pracujących zawodowo (w Europie). Nie chodzi mi o to
czy te kraje w tej chwili są zlaicyzowane czy nie, bo mam na myśli długofalowy
wpływ religii.
Pierwszym krajem europejskim, w którym kobiety miały prawa wyborcze (w 1906)
była Finlandia, kraj zdecydowanie protestancki (a konkretnie luterański).
Następna była Norwegia 1912/13, Dania i Islandia: 1915 (też wszystko
luteranie). W 1917: Rosja
Pierwsze kraje katolickie (tu plus dla Polski, bo jest w awangardzie): ok.
1918/19 Polska, Irlandia, Luksemburg.
Gdy spojrzeć na kraje europejskie, które najpóźniej wprowadziły prawa wyborcze
dla kobiet to jest wśród nich najwięcej z dominacją katolików i prawosławnych
1945: Francja, Włochy
1946: Rumunia (prawosławie)
1947: Bułgaria (p)
1948: Belgia
1952/3: Grecja (prawosławie)
1984!: Liechtenstein
[dane są trochę orientacyjne bo różne źródła różnie podają - odnoszę wrażenie,
ze jedne datę decyzji o przyznaniu kobietom praw wyborczych a inne: pierwsze
wybory z udziałem kobiet]
Według danych z 1999 spośród krajów UE najwyższy odsetek pracujących kobiet
jest w Danii i Szwecji, najniższy w Grecji, Hiszpanii i Włoszech.
ilosć kobiet w parlamencie (dane z 2002 albo 1999):
Szwecja 45%
Dania 37% (1999)
Finlandia 34% (1999)
Holandia 31% (1999)
Niemcy 30%
Hiszpania 28%
a Włochy Francja ok. 12%
Rosja 10%
Coś w tym jest, nie sądzicie?