Dodaj do ulubionych

Place zabaw

13.07.07, 12:09
Zastanawiałam się, czy to w ogóle temat feministyczny. Ale chyba trochę tak.
Nie lubię wychodzić z dzieckiem na podwórkowy plac zabaw w pogodne dni. Nie
lubię ich dlatego, że są wtedy okupowane przez masę dzieci, ale też i ze
względu na ławeczkowe kółka kobiet. Nie mam wtedy co ze sobą zrobić, bo co
jakiś czas jestem przez kogoś wciągana do rozmowy. Nudzą mnie te gadki
śmiertelnie, bo w koło Macieju są o tym samym czyli kaszkach, smoczkach i o
tym, jak szybko te dzieci rosną. Z kolei dość ciężko ich uniknąć jako że
dzieci nawiązują między sobą kontakty, które muszą być jeszcze nadzorowane
przez rodziców. Próbowałam już tyle razy zboczyć na jakieś ciekawsze tematy -
nawet te dotyczące dzieci i kurna nic. Nie mogę się doczekać, kiedy moja
dziecina pójdzie do przedszkola.
Tak sobie tylko pomarudziłam. Ale liczę o czywiście na kolejne wynurzenia;)
Obserwuj wątek
    • sir.vimes Re: Place zabaw 13.07.07, 12:19
      też tak miałam - męża wysyłałam;) I miałam do siebie żal, że nie potrafię się
      zsocjalizować:))))

      Mąż kółka mam olewał, zajmował się jedynie dzieckiem - często też innymi
      dziećmi, których mamy zajęte były socjalizowaniem się na ławeczkach:)
      Ja najczęsciej wychodziłam z małą rysować na chodniku kredą - i pogrążałyśmy się
      w twórczym szale, wtedy nikt mnie do rozmów nie próbował wciągać , więc polecam.

      Teraz czasem chodzę na plac zabaw - z książką. Dziecko od jakigoś 4 roku życia
      potrafi samo zadbać o kontakty z rówieśnikami, na małe dzieci uważa i krzywdy im
      nie robi, inne mamy starszych dzieci też jakoś mniej rozmowne (najczęściej też
      czytają:))
      Poczekaj - problem po prostu w pewnym momencie znika.

      • malila Re: Place zabaw 13.07.07, 13:26
        Nie no wiem, że znika. Ale ja to już trzeci raz muszę przeżywać;)
    • falafala Re: Place zabaw 13.07.07, 14:29
      Malkontentki z was ;)Ja lubie plce zabaw bo zawsze mozna kogos poznac, a z
      tematu dzieci szybko przechodzi sie na inne tematy, bo najwyrazniej wiele ma
      ochote pogadac o czyms innym a temat dziecka jest jedynie wspolnym punktem
      zaczepienia, jak pogoda, od czegos trzeba zaczac. Nie macie takiego wrazenia?
      Moze nigdy nie probowalyscie bo nie musicie, ja gdyby nie place zabaw nie
      poznalabym ludzi z dziecmi w wieku moich, co pozytywnie wplywa na kontakty
      rowniesnicze.
      • malila Re: Place zabaw 13.07.07, 14:35
        falafala napisała:

        > tematu dzieci szybko przechodzi sie na inne tematy, bo najwyrazniej wiele ma
        > ochote pogadac o czyms innym a temat dziecka jest jedynie wspolnym punktem
        > zaczepienia, jak pogoda, od czegos trzeba zaczac. Nie macie takiego wrazenia?

        No właśnie nie. Chyba że to coś innego to informacje na temat sąsiadki albo
        Dody. Wyjątki trafiają się zbyt rzadko.
      • sir.vimes Re: Place zabaw 13.07.07, 19:48
        Ja tam niewiem. mam sporo znajomych i jakoś znam lepsze miejsca do poznawania
        nowych chociaż pewnie w piaskownicy też można poznać prześwietnych ludzi:)
        • falafala Re: Place zabaw 13.07.07, 21:52
          he he w Polsce to ja tez mam znajomych, ale za granica to ciezko o ciekawe
          znajomosci :(, czlowiek bierze co znajdzie wybrzydzac specjalnie nie mozna

    • skrzydlate Re: Place zabaw 13.07.07, 18:35
      mozna sobie stanąc w kącie i udawac wyalienowaną idiotke, tez metoda
      • sir.vimes Re: Place zabaw 13.07.07, 19:47
        E?
        Jak wyalienowana to od razu idiotka?
        • skrzydlate Re: Place zabaw 13.07.07, 21:21
          to była tylko propozycja, możesz równie dobrze strugać wyalienowaną
          intelektualistkę, tylko ze wtedy ktos moze chciec z Toba rozmawiac ;)
          • verdana Re: Place zabaw 13.07.07, 21:47
            Bylam wyalienowana, a czulam się jak idiotka. Place zabaw to jeszcze nic,
            najgorzej bylo na podworku, gdzie siedziało stado mam, całymi dniami - one były
            ze soba zaprzyjaźnione, ja mniej, bo pracowałam i wychodzilam sporadycznie.
            Tematem rozmow była a. alergia (licytacja, czyje dziecko ma wiekszą), b. rozwój
            dzieci w kategorii konkurencji olimpijskich (kto szybciej, lepiej itd), c.
            proszki do prania, d. nieco póxniej - najnowsze zaabawki i gdzie ja mo żna
            kupić. Pamiętam, jak jedna z matek chwaliła się, ze zapisała się już na dwa
            egzemplarze modnego wówczas Furby, kosztującego mniej-wiecej 1/10 mojej pensji.
            Dziecmi nie zajmował sie nikt, chyba że trzeba było skarcic, wysadzic,
            nakarmić. Ani razu nie zauwazyłam, aby mama po prostu rozmawiała z dzieckiem.
            W wyniku tych obserwcji moje dziecko od wczesnego dzieciństwa uprawiało
            długodystansowe marsze.
            • skrzydlate Re: Place zabaw 14.07.07, 16:20
              :-)
              wiem, jeszcze dochodza długie wywody na temat tego co będzie na obiad....
              uuuuffff
    • andziulindzia Re: Place zabaw 14.07.07, 00:06
      Ja chodzę na place zabaw ale: od rana gdy nie ma zbyt wielu dzieci na mocno
      uczęszczany, po południu na cichy. Ale to z powodu tego, że nie znoszę dużego
      hałasu, od razu boli mnie głowa. A z mamami innych dzieci rozmawiać lubię. I
      wcale głównym tematem nie są dzieci. O dzieciach rozmawiamy gdy
      chcemy "wymienić poglądy". Zaprzyjaźniłam się z grupą pań, czasem chodzimy
      sobie gdzieś razem, pomagamy sobie przy dzieciach, pożyczamy ksiązki itp. Nie
      obgadujemy sasiadek, bo każda z nas mieszka w innym bloku ;) więc i sąsiadek
      wspólnych nie mamy. Cieszę się, że poznałam naprawdę fajną grupę osób.

      A tak na marginesie: dzięki dzieciom zyskałam więcej pewności siebie i łatwiej
      nawiazywać mi kontakty i rozpoczynać rozmowy z całkiem obcymi ludźmi. Dzieci to
      pretekst i dobry, bezpieczny temat na początek.

      Malila, a może jesteś uprzedzona i nie zauważasz nawet tych sympatycznych pań?
      Nie wszystkie matki dzieciom to "kury domowe".
      • skrzydlate Re: Place zabaw 14.07.07, 22:02
        no, prawda, dziecko i pies działają podobnie

        a Ty masz szczeście, może akurat u Ciebie lepszy wybór?

        ja lubiłam moje panie tylko gadać mi się z nimi nie chciało, i żadnego pożytku z
        nich nie było, a jedna z nich, normanie zupelnie niby normalna dostawala
        strasznej glupawki przy tej piaskownicy, nigdy tego nie zapomne jak jej się
        wyłączała lewa półkula
      • malila Re: Place zabaw 18.07.07, 20:53
        andziulindzia napisała:
        > Malila, a może jesteś uprzedzona i nie zauważasz nawet tych sympatycznych
        pań?

        A czy ja mówię, że są niesympatyczne? Nie są niesympatyczne, tylko poruszają
        cztery tematy na krzyż. Czasem wręcz powtarzają się całe zdania. A ja nawet w
        mojego męża, kiedy wyskakuje trzeci raz z tym samym dowcipem, gotowa jestem
        talerzami rzucać;)
        Czy jestem uprzedzona? Teraz już na pewno;) Że można trafić na mniej
        monotematyczne towarzystwo - nie musisz mnie przekonywać. Wszak sama napisałam,
        że wyjątki się zdarzają - mnie także. Ja nawet nie mam nic przeciwko gadaniu o
        dzieciach. Ale ile można o tym, ile kto je, jak często śpi, co już mówi i kiedy
        zaczęło.

        BTW czytałyście o tym, że to nieprawda, że kobiety mówią więcej niż mężczyźni?
        Zapomniałam gdzie to było i nie mogę znaleźć.
    • triss_merigold6 Re: Place zabaw 17.07.07, 23:19
      Jak chodzę to z gazetą i nakłaniam potomka do samodzielnej integracji. Nic nie
      poradzę, nudzi mnie to śmiertelnie. Za to fantastycznie na placu zabaw
      spełniała się opiekunka i dzięki temu odpadło mi zapoznawanie syna z dziećmi z
      bloku.
    • zlota_jagodka Re: Place zabaw 18.07.07, 12:46
      Ja się alienuję, ale ja ogólnie jestem odludek. Poza tym uważam, że jak idę na
      plac z dzieckiem to po to, aby się nim zajmować. Małe dzieci bawią się raczej z
      rodzicami niż ze sobą, większe trzeba pilnować, żeby nie przeszkadzały innym,
      ani nie zostały przez kogoś uszkodzone. Wkurzają mnie te kobitki, które siedzą
      sobie na ławeczkach i się przyglądają jak ich dzieciaki niszczą innym zbudowany
      zamek itd. a najgorsze jak się drą na dzieciaka z tej ławki zamiast ruszyć dupę
      i spokojnie dziecku wytłumaczyć, że niektórych rzeczy się nie robi. Dlatego
      chodzę na mało uczęszczany placyk, są tam głównie malutkie dzieci, przeważnie z
      miłymi babciami, które naprawdę się nimi zajmują.
      • triss_merigold6 Re: Place zabaw 18.07.07, 14:22
        O to ja! Ja siedzę i staram się spławić młode, żeby zajęło się sobą i innymi
        dziećmi.
        • jagandra Re: Place zabaw 22.07.07, 22:47
          Nie mam takich doświadczeń. Znam dogłębnie dwa place zabaw, jeden obok mojego
          domu w moim malutkim miasteczku na prowincji, drugi niedaleko domu moich
          rodziców w Pruszkowie, na dość modnym blokowisku.
          Na moim placu zabaw prawie nie ma dorosłych z dziećmi, są tylko dzieci od lat 4
          wzwyż, które bawią się z innymi dziećmi, a dorośli mniej lub bardziej nadzorują
          je z okien. Z małymi dziećmi mało kto wychodzi na plac zabaw, takie środowisko.
          Plac składa się z huśtawek, bujaka na sprężynie, drabinek i wyrwie po
          piaskownicy.
          A w Pruszkowie jest fajny plac zabaw z piaskownicą, zjeżdżalnami, drewnianą
          konstrukcją z domkami. Bawią się tam prawie wyłącznie małe dzieci pod opieką
          rodziców lub innych opiekunów i dorośli w większości naprawdę się dziećmi
          zajmują, robią z nimi babki, pomagają zjeżdżać, huśtają. Wiadomo, są różni, ale
          w porównaniu do mojej codziennej okolicy naprawdę miło popatrzeć. Zagadywać
          nikt mnie nie zagaduje, ale mnie i w pociągach rzadko kiedy ktoś zagada,
          widocznie mam w sobie coś odpychającego :P
          • dagmama Re: Place zabaw 23.07.07, 10:58
            Ja sie z paniami z ławki nie asymiluję, bo zawsze najmarniej jedna jest z
            papierochem, a ja wstręt mam.
            Jest taki fajny plac. Psów nie można wprowadzać, jest żwirek, piaskownica,
            karuzele i takie drewniane coś ze zjeżdżalnią, ruchomym mostkiem i rurą, z
            której się można ześlizgiwać.
            A w ogóle towarzystwo mojego dziecka mi najbardziej odpowiada. Marek jest taki
            odludek i muszę się napracować, żeby zaistniały jakieś relacje z innymi dziećmi.
            I tak fajnie ucieka, jak któreś się do niego zwróci...
            Nie zapomnę, jak jedna dziewczynka, która musiała już iść do domu wołała: "Ja
            chcę na rurę!".
            A ojciec innego dziecka powiedział: "Na rurę jeszcze masz czas".
            To miał skojarzenie. A mój mąż się śmiał, potwór.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka