Dodaj do ulubionych

Dlaczego kobiety po 30-tce są same?

    • yogibaboo1 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 02:47
      Taki może krótki raport z drugiej strony barykady. Też jestem singlem po 30-tce,
      żyję sobie całkiem nieźle, podobno "niezła ze mnie partia". Jestem jednak sam...

      Dlaczego? Myślę, że powód jest prozaiczny, typowy i uniwersalny, dotyczący nas
      wszystkich samotnych singli (zarówno dziewczyn jak i chłopaków). To kwestia
      mądrości życiowej. Nie inteligencji. Inteligencja przeważnie miewa z mądrością
      bardzo luźne związki. Mój dziadek skończył przed wojną 4 klasy szkoły
      powszechnej i jest bardzo mądrym człowiekiem. Mój kolega ma zmierzone IQ pow.
      150 i doktorat, a spokojnie mogę stwierdzić, że jest po prostu głupkiem, który
      realnym życiu zupełnie sobie nie radzi.

      Właśnie brak tej życiowej mądrości obwiniam za ten stan rzeczy. Obserwuję to u
      siebie, obserwuję u dziewczyn z którymi się spotykam. Wszyscy mamy głowy nabite
      jakimiś schematami, z których rodzą się pytania takie, jakie zadała autorka wątku:

      > 1. Jest brzydka jak noc, a przecież faceci to wzrokowcy.

      Oczywiście, ale nie w samym wyglądzie główny problem. Jak ktoś już tutaj
      wspomniał, te samotne są przeważnie te całkiem ładne. Mam za to koleżankę, która
      super laską nie jest, a zawsze ma wokół siebie spore grono adoratorów i faceci
      szaleją za nią. Przeważnie Ci z górnej półki. W czym tkwi sekret? W tym jak się
      uśmiecha, jak porusza, jak potrafi kokietować. Owija sobie facetów wokół palca,
      bo my lubimy takie właśnie kobiety. Bo jak mam do wyboru randkę z posągową
      pieknością, od której wieje chłodem albo przeciętnej urody kokietkę, z którą
      (nawet całkiem niezobowiązująco) poflirtuję i będę czuł, że przepływa między
      nami energia, to wybiorę tę drugą.

      > 2. Nie szuka partnera tylko samca rozpłodowego, bo jej zegar >biologiczny tyka,
      > a żaden facet nie chce być wykorzystywany.

      Każdy facet chce być wykorzystywany. Nie ma nic fajniejszego dla faceta niż
      kobieta, która chce zaciągnąć go do łóżka. Problem rodzi się później, czyli
      alimenty. Żadna to przyjemność płacić przez resztę życia za jedną, choćby nie
      wiem jak upojną noc.
      Ale z tym samcem i zegarem trochę racji jest. Przyznam szczerze, że jest to
      chyba główny mój argument powstrzymujący mnie przed związaniem się z
      rówieśniczką. Chciałbym najpierw trochę pożyć tylko we dwoje, nacieszyć się
      sobą, poznać lepiej, niż od razu wpakować się w pieluchy.

      > 3. Ma zbyt wygórowane wymagania i chce połączenia Rambo z Billem >Gates'em oraz
      > Błędnym Rycerzem.

      Częsty przypadek niestety. Wynika właśnie z tego, że sama jest całkiem
      atrakcyjna i nieźle sobie radzi w życiu, dlatego wymaga więcej. Niestety idealni
      mężczyźni wyszli w limitowanej serii i zostali przechwyceni wcześniej przez
      mądrzejsze koleżanki. Trzeba chyba jednak trochę odpuścić i dać szansę tym mniej
      idealnym, bo dosyć często może się zdarzyć, że ta zupełnie nieatrakcyjna bryła
      węgla to nieoszlifowany diament, który po umiejętnej obróbce stanie się
      najpiekniejszym brylantem... Weźcie pod uwagę, że my też jesteśmy ludźmi, mamy
      swoje uczucia i jak coś tam nam się w życiu nie układa to więdniemy trochę. W
      szczęśliwym i spełnionym związku możemy rozkwitnąć na nowo. Oboje...

      > 4. Jest skończoną egocentryczką, która ma w dupie potrzeby innych >ludzi i nikt
      > nie jest w stanie z nią wytrzymać dłużej niż tydzień.

      Rzadki przypadek, ale spotykany. Przeważnie kompletnie pozbawiona mądrości,
      bezkrytyczna czytelniczka różnego rodzaju kobiecych periodyków.

      > 5. Jest obłąkaną uczestniczką wyścigu szczurów, która w pracy >spędza 21 godzin
      > na dobę.

      Całkiem częsty przypadek ostatnimi czasy. Szkoda, bo to często bardzo fajne
      dziewczyny. Bardzo inteligentne, bardzo ambitne. Tyle, że wjechały w ślepą
      uliczkę i pędzą na oślep w kierunku ściany. Co je do tego doprowadziło? Po raz
      kolejny: brak życiowej mądrości.

      > 6. Ma poważne problemy psychiczne i ogólnie jest porąbana i nie >nadaje się do
      > normalnego związku, może na skutek poprzedniego złego ulokowania >uczuć, może
      > na skutek przeżyć z dzieciństwa.

      A to się niestety bardzo trudno leczy...

      Wystarczy tych głupot na dziś ;-)

      Yogi
      • the_coolest Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 05:09
        Yogi,

        Z przyjemnoscia przeczytalam to, co napisales!

        Jestem mezatka od dwoch lat, dopiero co stuknela mi 30-tka. Z tego,
        co piszesz, masz duzo madrosci zyciowej i takiej madrej zyciowo
        dziewczyny Ci zycze. I tu rowniez masz racje, nie rownolatki. Moj
        moz jest moim rownolatkiem. Ja juz chcialabym miec dzieci, on
        chcialby jeszcze poczekac. On ciagle ma czas, a ja juz nie. Moj
        zegar cyka...

        Wierze w milosc, bo wyszlam za maz z milosci. Wiem, ze istnieje taka
        osoba na swiecie, ktora bedzie idealna dla Ciebie. I gdy sie
        pokochacie, nic dla niej nie bedzie wazniejsze od Ciebie, ani
        kariera, ani super-hiper wysokie IQ... Mowie to z doswiadczenia, bo
        ja sama naleze do grupy super ambitnych, dobrze wyksztalconych,
        atrakcyjnych karierowiczek, zarabiajacych godne pieniadze...
        Powodzenia zatem.:)
        • yogibaboo1 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 23:45
          Dzięki the_coolest za ciepłe słowa!

          Dużo masz racji w tym co napisałaś poniżej, że oczekują księcia z bajki a im
          samym daleko do księżniczki i mają to w serdecznym poważaniu.

          Mogę i umiem być księciem, ale tylko dla księżniczki ;-)

          A propos Twoich problemów z namówieniem męża na dziecko, to chyba powinienem Cię
          skontaktować z moją bratową, której brakuje do 30tki jeszcze parę lat, ale
          potrafiła przekonać mojego brata, że warto już mieć dziecko, choć bardzo mu się
          ten pomysł nie podobał. Nie wiem jak to zrobiła ;-) Po prostu porozmawiała z nim
          szczerze i oboje wykazali się mądrością, zrozumieniem i wzajemnym szacunkiem.

          Teraz mój brat szaleje ze szczęścia z powodu małego Jasia...
    • the_coolest Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 04:57
      Zastanawiam sie dlaczego wlasnie te samotne 30-tki szukaja parntera
      idealnego, a same nie staraja sie byc parnerka idealna. Dlaczego nad
      soba nie pracuja, nie mysla, co zrobic, zebym to ja w czyichs oczach
      byla ta jedyna, partnerka idealna? Moze wtedy latwiej byloby im
      znalezc niemal idealnego partnera?

      Przez niemal trzy lata dzielilam "office" z dziewczyna lat 36.
      Samotna. W swoich niemal codziennych rozwazaniach mowila, ze zdaje
      sobie sprawe, ze jest nieznosna dla otoczenia, egoistyczna,
      neurotyczna, mega zlosliwa... Ale jak podkreslala, taka juz jest i
      taka trzeba ja zaakceptowac. Zero pracy nad soba, tylko rozczulanie
      sie, jaki to swiat jest okropny, a ona tak wyjatkowa, madra i
      unikatowa marnuje sie siedzac sama w domu. Gleboko wierzyla, ze
      pewnego dnia, idac po ulicy, spotka ksiecia, zahaczajac jego sweter
      guzikiem swojego swetra...
      Szczerze bym temu mezczyznie wspolczula, bo ja nie bylam w stanie z
      ta panna dzielic poloju sluzbowego przez 8 godzin dziennie. Wszystko
      bylo na NIE. Kazdy byl glupi, nie taki, jak powinien... Sarkazm byl
      jej jedynym przyjacielem. Pewnego dnia owa pani przyznala, ze
      zachowuje sie jak zgorzkniala stara panna. Na moje pytanie co
      zamierza z tym zrobic, odpowiedziala, ze nic...

      I tak sobie siedzi ta owa panna w tej pracy przez wiekszosc swojego
      zycia, pozniej zamyka sie w swym malym pokoiku, by przeplakac
      kolejna noc nad swoim marnym losem.

      A przeciez wystarczy usmiechac sie do swiata! Do niektorych niestety
      to nie dociera. Ja wlasnie sie przesiadlam do innego biura, bo zbyt
      toksyczne bylo przebywanie z neurotyczna stara panna!
      • cloclo80 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 09:30
        Twoja koleżanka może zawsze wstąpić do klasztoru...
    • the_coolest Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 05:30
      Sama sobie odpowiedzilas.
      Bo sa niedojrzale emocjonalanie,
      bo zapomnialy, ze zwiazek, to nie miesiac miodowy, i nie pracuja nad
      nim ani nas soba,
      bo mysla, ze sa pepkiem swiata,
      bo sa niedowartosciowane badz zarozumiale,
      bo nie szukaja,
      bo maja niesamowite poczucia wyjatkowosci wyssane z palca,
      bo nie znaja zycia,
      bo czekaja na trzesienie ziemi, a milosc niekoniecznie trzeseniem
      ziemi musi byc,
      bo nie pielegnuja swoich zwiazkow,
      bo ciazko jest znalezc kogos fajnego, badac ciagle w tej samej
      grupie ludzi,
      bo nie chca rozwodnika, a wiekszosc nierozwodnikow jest juz zajetych,
      bo....milosc zdarza sie raz na jakis czas i trudno ja znalezc.

    • bahmat Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 08:21
      wiek 30- tki to bardzo sobry wiek dla kobiety i jak najbardziej
      powinna się wtedy starać o męża, przedewszystkim można uznać, ze
      jest kobietą dojżałą, która podejmować może odpowiedzialne
      decyzje. , Bo wcześniej może być tylko chwilowo odurzona miłością,
      przystojnością kawalwra, może uważać, że należy kogoś mieć, bo inne
      mają, a w rezultacie okazuje się, że to są chwilowe miłostki,
      zadurzenia, niespełnione marzenia i oczekiwania itp. po trzydziestce
      jest już inaczej i nie można określać tego , że to jest do tego
      wieku oczekiwanie na rycerza na białym konui, poszukiwanie Brusa
      Willisa lub Rambo, to powinien być świadomy wybór.Mogą być wyjątki
      od reguły, jeśli w młodym wieku kobieta ucieka od jakiejś intratnej
      partii i z wiadomych sobie powodów nie zawiera związku, ale to są
      jej odczucia i trzeba uszanować taki wybóri jej decyzję, co innego w
      przypadku już wieku koło 40, kiedy kobieta wybiera choć o jednym
      oku, byle tego roku, bo wtedy może dojść do katastrofy, historia zna
      takie przypadki
    • mimi9930 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 08:41
      droga KAROLANO
      otóż ja jestem po 40, no, bedzie mi trudno wybrać którąś grupę,
      właściwie pasuję do każdej po trochu, fajnie, że tak szczegółowo
      opisałaś te typy kobiet, przynajmnniej przejrzyście i szczerze, TAK
      TRZYMAĆ
    • kiotano_woman Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 08:58
      Zapewne, powim rezcz kontowersyjna, ale ja wierze w przeznaczenie. A zatem,
      jesli niektore kobiety po 30tce sa same to widocznie tak jest im pisane.

      Ja rowniez naleze do tej grupy. Dlaczego nie jestem mezatka?
      Mysle, ze w niektorych przypadkach to wina mojego idealizmu, a w innych
      konkretny zawod. Chyba nie ma recepty na szczescie.
      Dla mnie osobiscie, bycie z kims tylko po to zeby nie byc samej nie ma sensu. Po
      co sie oszukiwac.
      Z doswiadczenia wiem, ze mowiac wprost, faceta mozna "omotac"/wybaczcie jezyk/ i
      nawet doprowadzic do oltarza...tylko po co, jesli nie ma w nas poczucia, ze tego
      naprawde chcemy... z tym wlasnie czlowiekiem? Oszukujemy i siebie i jego.

      Na pewno jest tak, ze znacznie latwiej jest wyjsc za maz 20latce... im sie mniej
      ma doswiadczen, tym wieksze fascynacje. Decyzje latwiej przychodza.

      A pozniej...zaczynaja sie porownania, kalkulacje i lek przez porazka /czyt.
      zranieniem/

      Nie ma prostych recept.


      • calusek70 To syndrom królewicza 19.09.07, 10:46
        Ponieważ niestety w większości mężczyźni w naszym nadwiślańskim
        kraju są do nieczego.. A spowodowały to kobiety...mianowicie
        nadopiekuńcze mamuśki "zmieniające pieluchy" swoim synusiom do 50
        roku życia, poświęcające się i sterujące życiem swych latorośli.
        Znam wielu takich facetów, wychowanych w partiarchacie :))) Mamusie
        utrwalały w synusiach syndrom królewicza, którzy potem przez całe
        życie reprezentują konsumpcyjny i roszczeniowy stosunek do świata i
        wygórowane oczekiwania. Odwrotnie proporcjonalne do swych
        możliwości ;)

        Radzę poszukać chłopaka w krajach zachoniej europy. Dlaczego? Są
        bardziej cywilizowani i tolerancyjni :))))
        • titta Re: To syndrom królewicza 19.09.07, 16:46
          Zachodniej Europy? Do dopiero roslinki cieplarniane - tolerancyjne
          ale nie zdolne do odpowiedzialnosci. Bo tu nie mamusia, a oboje
          rodzice zmieniali pieluche. (Oczywiscie sa wyjatki).
          • omen76 Re: To syndrom królewny! 19.09.07, 16:54
            cała.zach.kultura.jest.pokręcona.
            na.facetach.inaczej.się.to.odbija.na.kobietach.inaczej.
            można.sięlicytować.bezkońca!
            (choć.ja.i.tak.wolę.poznawać."zepsute".kobiety.w.klubach.
            niż.przez.rodziców.jakąś.w.czadorze:)
            odpowiadamy.wzajemnie.za.swoje.relacje.
      • stei Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 10:59
        Kiotano napisała coś ważnego. Dwudziestolatce łatwiej wyjść za mąż. Tak samo
        zresztą dwudziestolatkowi.
        Myślę, że punktem wyjścia jest to, że każdego roku doznajemy nowych doświadczeń.
        One nas wzbogacają, czujemy się mądrzejsi, inteligentniejsi (mądrość nie równa
        się inteligencji, jak ktoś wspomniał wyżej), obserwujemy, analizujemy. Wraz z
        przyrostem filozofii życiowej układamy sobie poprzeczki, a czasami dwie. Jedna
        to dla nas. Zawiera nasze marzenia, nasz pęd do czegoś, wymagamy od siebie
        nowego, aby nie zgubić się w tym pędzącym świecie. Podoba się nam to i nie
        chcemy z tego rezygnować. Nie chodzi o to, że mamy lepiej niż inni, gdyż mamy
        więcej pieniędzy, wyglądamy lepiej, lepiej się ubieramy itd. Chodzi o to, że po
        zasmakowaniu tego wszystkiego, ciężko jest z tego rezygnować, a stawiając tę
        poprzeczkę wyżej i wyżej czujemy, że wciąż jesteśmy na topie. Niektórzy jednak
        nie potrzebują takiej poprzeczki, gdyż ich taka zachłanność życiowa została
        zaspokojona. Ci pierwsi myślą o tym, że kiedyś nadejdzie chwila, że znajdą
        partnera, partnerkę, że w tym galopującym życiu będzie przystanek i poddadzą się
        jej, jemu. Jednak nie mają parcia, ciśnienia i ciągle myślą, że jak nie teraz to
        może za miesiąc, pół roku, rok itd. Drudzy myślą o tym, że osiągając to co mają,
        czas aby założyć rodzinę, bo to dzieci ponoć są sensem życia itd. Obie te grupy
        łączy jednak kolejna poprzeczka. Na podstawie dotychczasowych doświadczeń z
        płcią przeciwną budowana była ta poprzeczka. Kiedy pomyślimy, kto był naszym
        partnerem (np. pierwsza miłość), jak byliśmy w nim zakochani, a teraz jeśli
        wiemy co robi i spojrzymy na niego, najczęściej cieszymy się, że to nie my
        jesteśmy jego partnerką/partnerem. Poprzeczka potrafi urosnąć, potrafi. Nie będę
        pisał jak ona się rozrasta, w którą stronę, bo to sprawa indywidualna, jednak
        wiem, jak to wygląda u mnie. Ostatnio złapałem się na analizie swojej poprzeczki
        i wyszło mi, że jeśli jest na świecie kobieta, która mogłaby ją przeskoczyć to
        ja na nią nie zasługuję. Złapałem się na tym, że więcej wymagam od tej
        poprzeczki niż od samego siebie. Wiem, powinienem ją obniżyć, jednak dlaczego?
        Chciałbym przejść przez życie szczęśliwie, naprawdę z radością i spełnieniem.
        Czy nie byłoby szczęściem być z kimś lepszym od siebie? Takie zadaję sobie
        pytania i sam na nie odpowiadam. Wszystko ma dwie strony. Poznając kolejną
        kobietę, nie myślę o tym co będzie, jak będzie. Najczęściej jednak jest tak, że
        nie jest w stanie nawet doskoczyć do tej poprzeczki. Problemem jednak jest to,
        że może posiadać w sobie coś, czego wcześniej nie dostrzegałem lub traktowałem
        po łebku, z brakiem szacunku. I to co podoba mi się u niej, podnosi znów
        poprzeczkę. Bo chciałbym, aby ta idealna właśnie to miała. Wiem, jestem
        zapętlony i ta droga do niczego nie prowadzi. Analizuję całą tę sytuację od lat
        i wiem, że jest to głupie, jednak podświadomie ciągle wierzę i szukam. Co będzie
        jeśli nie znajdę? Ktoś mi mówił, że z każdej sytuacji są minimum dwa wyjścia. Ja
        przyzwyczajam się, polubiłem samotność, nauczyłem się z nią żyć. Samotność nie
        jest niczym strasznym, boję się jednak osamotnienia. Tego, że wcześniej czy
        później wykruszą się znajomi. To chyba tyle.
        Pozdrawiam
        P.s. Mokrysedes, nazwa zaczerpnięta z "Antycznych spotkań z balladą" (połowa lat
        80tych).
        • cloclo80 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 11:07
          Zgadza się panie kolego. Kabaret Loża44 z Lublina gościnnie w Antycznym
          Spotkaniu z Balladą (1983r)
    • tsp Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 09:55
      To wszystko prawda, czasami trzeba spojrzec na siebie trzezwo i powiesic sobie nad biurkiem czy w innym miejscu widocznym:
      "Wszystkie moje nieudane zwiazki miały jedna ceche wspolna - mnie"

      Samoswiadomsc pierwszym krokiem w kierunku poprawy.
      • prowokatorek Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 10:10
        Samotne kobity po 30-stce są ogólnie rzecz biorąc 'dziwne'.

        Pozują na kobiety niezależne i samowystarczalne.
        W chwilach słabości stękają o dzieciach i rodzinie.
        Ale praca i kariera to coś czego nie mogą odpuścić.
        Koniec końców zaczynają mówić o adopcji.
        I tak przed 40 rzucają sie na jakiegoś pierwszego lepszego dawce nasienia.

        Stwierdzone na 5 przypadkach.


        • bene_gesserit Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 10:29
          Obawiam sie, ze kazdy, nawet podrzedny instytut naukowy wysmialby
          wielkosc twojej populacji, metody badawcze oraz sposob jej dobrania.
          W zwiazku z tym twoje zdanie trudno brac pod uwage powazniej, niz 'a
          bo mi sie tak wydaje'.
          • bonar10 Uwielbiam być singlem! I nikomu nic do tego! 19.09.07, 10:52
            Gadajcie sobie, co tylko chcecie! Ja nie wyobrażam sobie życia we dwoje albo w
            rodzinie. Przymusu gotowania wtedy, gdy nie mam na to ochoty, wracania
            bezpośrednio po pracy do domu, zależności od kogokolwiek. Przecież to jest
            jakieś nienaturalne! Jeśli ktoś to lubi, albo nawet uwielbia, to jego sprawa. I
            pamiętajcie - każda potwora znajdzie swego amatora! Więc to nie jest tak, że
            kobiety atrakcyjne wychodzą za mąż, a te mniej atrakcyjne - nie. Nie ma takiej
            prawidlowości. Zasadniczo jestem zadowolona z tego, co udało mi się w życiu
            osiągnąć i nie zamieniłabym się z nikim! Jestem singlem z wyboru. Nie żałuję.
            Jestem z tego nie tylko zadowolona, ale i w pewien sposób dumna. Z pewnym
            politowaniem patrzę na te wszystkie bidulki żyjące w związkach - i to obojętnie
            czy formalnych, czy też nie. Za bardzo cenię sobie wolność, by wiązać się z
            kimkolwiek. Ale każdy wybiera to, co lubi.
            • bonar10 Być singlem! To jest to! Polecam!!!!!!! 19.09.07, 11:02
              Zresztą, jeśli chcecie mieć rodzinkę, dzieci - to nie trzeba wielkich ceregieli.
              Przecież facetów wszelkiej maści u nasw dostatek. To, że są zazwyczaj niezbyt
              czyści, niezbyt uprzejmi, niezbyt kulturalni, najczęściej niezbyt ciekawi, to
              nic. Przecież najważniejsze, by założyć rodzinkę, a potem się zobaczy, co dalej.
              Ale mnie ten model życia nie pasuje. Ja kocham moją małą samotnię, gdzie jak coś
              położe w określonym miejscu, to wiem, że tam to znajdę nawet nastepnego dnia.
              Jeśli nie mam ochoty sprzątnąć, to tego nie robię, jeśli boli mnie głowa, to
              mogę przeleżeć cały dzień w łóżku i nikt mi nic nie powie, a jeśli chcę chodzić
              po całym mieszkaniu przez całą noc, to też mogę to robić bez obaw. To jest mój
              mały raj.
              • tangerka Krzyk rozpaczy? 19.09.07, 11:20
                kogo tak przekonuje, bo mam wrażenie że siebie? jak ci dobrze samotnie, to
                ciebie ten artykuł nie dotyczy. Jeżeli dla ciebie najważniejszy w życiu jest
                brak obowiązków związanych z posiadaniem rodziny, to rzeczywiście wybrałaś
                dobrze! Ale wyobraź sobie, że ja mając rodzinę też mogę leżeć cały dzień w
                łóżku, chodzić przez całą noc, nie sprzątać jak nie mam ochoty, rzeczy też mi
                nie giną i znajduje je tam, gdzie położyłam, więc co właściwie takie osiągnęłaś
                czego kobieta w związku nie może mieć?
                • arubaa Re: Krzyk rozpaczy? 19.09.07, 12:26
                  No właśnie - krzyk rozpaczy - celnie to ujęłaś.
                  Mam męża i nawet dziecko, a też sprzątam, kiedy mam ochotę, pracuję,
                  spotykam się ze znajomymi - posiadanie rodziny jakoś mi w tym nie
                  przeszkadza, nie ogranicza, nie tłamsi - mąż chętnie zostaje z
                  dzieckiem, kiedy ja chcę gdzieś wyjść, nie widzę jakoś problemu...

                  Mam też samotne koleżanki po 30-tce i muszę przyznać, że w
                  przedziale 30 - 40 lat trudno znaleźć wolnego, sensownego faceta bez
                  zobowiązań, np. koleżanka z pracy - ładna, wykształcona,
                  samodzielna, etc. i przyznająca się, że bynajmniej nie jest samotna
                  z wyboru, nie ma nierealnych wymagań co do facetów, ale niestety
                  tacy, którzy by ją interesowali (tzn. 30 - 40 lat, o podobnym
                  statusie intelektualnym i społecznym) są już niestety zajęci,
                  startują do niej natomiast młodsi o ok. 10 lat, którymi z kolei ona
                  nie jest zainteresowana, gdyż chciałaby już założyć rodzinę, o czym
                  dwudziestoikilkulatkowie jeszcze nie myślą - styacja patowa.
                  • kyyriad mity o małżeństwie i rodzinie 19.09.07, 13:36
                    Ja też ciągle słyszę od singielek jakie to nieszczęśliwe są żony i matki i ile
                    to małżeństw się rozwodzi, więc prosty wniosek - najlepiej być samemu. Tymczasem
                    ja wcale nigdzie nie widzę tej "fali rozwodów", więcej - teraz legalizują
                    związki wieloletnie konkubinaty i wokół same śluby. Z tą rzekomą wolnością
                    singielek i niewolą żon to też delikanie mówiąc przekłamanie albo stereotyp
                    rodem z XIX wieku, nie znam żadnej kobiety w związku, która by spędzała czas na
                    sprzątaniu i dogadzaniu mężowi, osobiście wogóle nie sprzątam, nie zmywam i nie
                    piorę - robi to mąż a ja za to gotuję - bo lubię! Wychodzę kiedy chcę, spotykam
                    się z kim chcę i nie czuję się w żaden sposób zniewolona. Ale singielki przecież
                    muszą się jakoś pocieszyć ...
          • kaade Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 11:20
            Bo nie lubią tańczyć, gotować, prasować, oglądać sportu i
            wiadomości, nie są romantyczne ( w żadnym calu!), nie noszą szpilek
            i pończoch samonośnych. Lubią długo spać, chodzić po cmentarzach,
            czytać nudne książki i oglądać 47 raz ten sam filmoraz a raczej
            przede wszystkim dużo jeść (także kapary, brokuły i szpinak).Piją,
            jak smok, są mało ambitne w pracy, nie głosują oraz zbierają
            praktycznie wszystko:)))
    • ugenwillla prosta odpowiedź - samców za mało dla wszystkich 19.09.07, 10:54
      Zawsze były stare panny, które obecnie nazywa się singielkami czy "samotnymi z
      wyboru", żeby nie razić ich miłości własnej, czyli kobiety dla których nie
      starczyło odpowiednich dla nich mężczyzn. Ponieważ mieszkających w miastach
      kobiet po studiach jest więcej niż facetów w analogicznej grupie wiekowej,
      zawsze jakaś grupa kobiet się nie załapuje na męża/partnera i zostaje sama.
      Podobnie jest z młodymi rolnikami na wsiach, dla których nie wystarcza kobiet
      chętnych zostać na roli. U kobiet nakłada się jeszcze na to niechęć do związku z
      facetem o niższej pozycji społecznej (nauczycielka nie zwiąże się z robotnikiem
      ale prezes poślubi ekspedientkę jeżeli tylko będzie dość ładna) - to się nazywa
      obecnie posiadaniem "wymagań" co do mężczyzn. A nie załapują się zazwyczaj
      te, co za długo zwlekały, uczyły się, robiły karierę myśląc, że ich wartość na
      rynku matrymolialnym w ten sposób rośnie, tymczasem jest dokładnie odwrotnie, bo
      w miarę przybywania lat a ubywania urody ich szanse maleją. I to jest cała
      tajemnica samotnych 30 i 40 - stek.
      • cloclo80 Re: prosta odpowiedź - samców za mało dla wszystk 19.09.07, 10:57
        Natury oszukać się nie da.
      • tangerka właśnie 19.09.07, 11:13
        natury się nie oszuka, po 30-stce czas przyspiesza a możliwości maleją, samo
        życie. Rzeczywiście zawsze były stare panny, więc dlaczego teraz jest to takie
        dziwne i wymaga tak dokładnej analizy? Znam ładne i fajne 30 -stki, które po
        prostu nie miały szczęścia i tyle. Nic im nie brakuje, ale z każdym rokiem mają
        coraz mniej szans na związek i same o tym otwarcie mówią, bo wolnych mężczyzn
        jest w ich wieku jak na lekarstwo, wiekszość już od czasów studiów jest zajęta
        przez zapobiegliwsze koleżanki. Najczęściej więc mają żonatych kochanków ale to
        jest żałosne, to najczęściej krzyk rozpaczy o czyjąś miłość i uwagę a nie
        rozwiązanie problemu. Ale s' est la vie!
      • ona3010 mantalnosc polakow.... 19.09.07, 11:15
        w pl uwaza sie osoby samotne wiku 30-40 lat jak trendowate! Ludzie
        opamietajcie sie! Jestem singlem...dlaczego? bo nie mialam cudownego
        dziecinstwa...bo bylam kilka lat z piotrusiem panem...bo boje sie
        lokowac uczuc, owszem fajnie byloby miec kogos ale wyznaje zasade
        NIC na sile.
        Po dluzszym powrocie z zagranicy znajomi w pl pierwsze co to pytali
        to kiedy dziecko??! Skad sie to bierze? Z wychowania w kraju
        milosierdzia bozego?? Moja macica ma sie dobrze dlaczego ludzie
        pytaja o to? halo! Ponadto zauwazylam ze niektorzy ucieli kontakty
        ze mna po rozstaniu a ex....czy to jest normale? Spoleczenstwo robi
        schize ze trzeba byc w zwiazku!!
        A moje kolezanki mowia Tobie to lepiej...owszem pod kilkoma
        wzgledami tak, sa zazdrosne o swobode zycia. A ja im o to ze maja
        meza, ktory mysli o domu, samochodzie i rachunkach, ja to musze
        robic sama za 2je:)
        Kazdy jest kowalem wlasnego losu ale zeby patrzec z gory na osoby
        samotne i sadzic ze cos jest nie tak z nimi to mocna przesada.
        Taka wlasnie jest tolerancja spoleczenstwa milosierdza bozego:))
        pozdrawiam singli i glowa do gory:)


        • cloclo80 Re: mantalnosc polakow.... 19.09.07, 11:24
          A kiedy mają się pytać? Gdy będziesz przymierzać kaftan?
        • tangerka bredzisz 19.09.07, 11:28
          Nie zauważyłam różnicy w traktowaniu starych panien u nas czy np. w UK ...
          Obejrzyj sobie film lub książkę "Dziennik Bridget Jones" - niby Anglia a
          mentalność jakby ta sama, takie same pytania o chłopaka, ślub czy dziecko. Poza
          tym czy ktoś tu patrzy z góry na kobiety samotne? Najczęściej to one same
          wymyślają sobie tego typu problemy i każde zachowanie traktują jak przytyk pod
          swoim adresem. Czy powiedzenie prawdy o tym jaki jest mechanizm powstawania
          singielstwa to już złe traktowanie singli? A co jest dziwnego w pytaniu o
          dziecku? Możesz po prostu odpowiedzieć, że nie planujesz albo że planuje za dwa
          lata albo nie że nie znosisz dzieci i po co robisz z tego problem? Chyba
          dlatego, że JEST dla ciebie problem i nie lubisz jak się dotyka czułego miejsca,
          ale to już byłaby zupełnie inna dyskusja.
          • titta Re: bredzisz 19.09.07, 17:01
            Odczucie roznicy pomiedzy traktowaniem singli 30+ w Polsce i za
            granica wynikac moze z tego, ze w Polsce jest rodzina (przyjaciele),
            a za granica nie ma nikogo kogo bysmy obchodzili. Ale...w wiekszych
            miastach, a w szczegolnosci skupiskach akademickich/korporacyjnych
            latwiej byc singlem bo po pierwsze ogolnie pozniej sie za maz
            wychodzi w takich miejscach po drugie ludzie mniej sie bliznimi
            interesuja. Wiekszasci moich znajomych (nie zaleznie od
            narodowosci/pochodzenia etnicznego) rodzice tak samo glowe
            zawracaja; a kazda dyskusja po 2min. skreca na malzenstwo. Z czasem
            mozna sie jednak przyzwyczaic ;)
      • hudsonhornett znam kilka samotnych 30-stek 19.09.07, 12:14
        i wszystkie one mają ten sam problem - uważają się za finalny produkt ewolucji
        gatunku ludzkiego i nie przyjmują do wiadomości, że takie zachowanie facetów po
        prostu odstrasza. Jak czytam wyrywkowo to forum i trafiam na wypowiedzi w tym
        duchu to się tylko utwierdzam w mniemaniu, że nienawidzą facetów a jednocześnie
        ich pragną jak niczego w życiu. A faceci zazwyczaj omijają je szerokim łukiem,
        bo myślą macicą i postrzegają mężczyzn, jako to tych, którzy je odrzucili mimo
        ich doskonałości. One się nie załapały na faceta, bo facet to dla nich nie
        człowiek, ale plastelina, którą trzeba ładnie przyciąć, gustownie przyozdobić,
        sformatować twardy dyski i od nowa zapisać pożyteczne wiadomości i wtedy można
        bedzie takiego postawić przy swoim boku. Więc czy można się dziwić mężczyznom?
      • bene_gesserit Re: prosta odpowiedź - samców za mało dla wszystk 19.09.07, 22:59
        ugenwillla napisała:

        > A nie załapują się zazwyczaj
        > te, co za długo zwlekały, uczyły się, robiły karierę myśląc, że
        ich wartość na
        > rynku matrymolialnym w ten sposób rośnie, tymczasem jest dokładnie
        odwrotnie, b
        > o
        > w miarę przybywania lat a ubywania urody ich szanse maleją.


        Ple ple ple.
        Tak, jak powszechnie wiadomo kobiety ucza sie i robia kariere tylko
        w celu dobrego zamążpójścia. Rozumiem, ze np tobie mogla taka
        intencja przyswiecac, ale bylabym wdzieczna, gdybys nie wypowiadala
        sie za cala reszte populacji kobiet, dziekuje z gory. Zwlaszcza tak
        glupio.

        > I to jest cała
        > tajemnica samotnych 30 i 40 - stek.

        To co piszesz to nie jest 'cala tajemnica', tylko to, co ci sie
        wydaje, nic wiecej. Chyba, ze masz na to jakiekolwiek dowody.
        Chetnie sie z nimi zapoznam, tez dziekuje z gory za linki i inne
        zrodla.
    • zewszad_i_znikad Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 11:02
      Obgadać, pokazać, że wy, przystosowane społecznie kobiety, nie macie
      nic wspólnego z tymi godnymi pożałowania dziwolągami... Skąd w was
      taka pogarda dla innych kobiet? Z takimi argumentami to do magla!
      • ona3010 do zon.... 19.09.07, 11:21
        siengielki sa z gory zle bo sa zagrozeniem odbicia meza...prawda
        jest taka ze ci mezowie sami szukaja czegos innego....eh zycie:)
        • nospam-net szukają singielek na kochanki ... 19.09.07, 11:37
          tylko że lepsze jednak mężatki, bo singielki trzeba zazwyczaj okłamywać, że
          rozwód w toku, że żona jest heterą, że jest się biednym misiem poszkodowanym
          przez życie rodzinne - to lubią, bo zazwyczaj widzą się już w roli kolejnej
          żony, oczywiście o niebo lepszej niż obecna! Z mężatkami nie ma takiego problemu
          - obie strony wiedzą w co grają. Osobiście nigdy bym się nie ożenił z samotną
          kobietą po 30-stce, bo to zazwyczaj zbiornice problemów, kompleksow,
          niezrealizowanego instynktu macierzyńskiego i nierealistycznych wyobrażeń o
          facetach i związkach, perfekcjonistki zabijające siebie i otoczenie własnym
          perfekcjonizmem, więc na żonę odpada ale przelecieć zawsze można, każdy facet to
          powie :)
          • cloclo80 Re: szukają singielek na kochanki ... 19.09.07, 11:51
            Święte słowa. Owszem można takiej zabełtać w łepetynie, ale tylko na moment
            wystarczający na zawleczenie do wyra. Na dłuższą metę to jest męczące. Z resztą
            co się otrzyma w zamian? Wagon problemów o których wspomniałeś. No, thanks.
          • pinia1a Re: szukają singielek na kochanki ... 19.09.07, 12:42
            Najprędzej znajdują partnerów rozwodnicy i rozwódki nawet z
            dzieckiem lub panna z dzieckiem niż panna bez dzieci lub kawaler.
            I to nie zależnie od urody.
          • titta Re: szukają singielek na kochanki ... 19.09.07, 17:38
            A wasze zony wzdychaja, zalujac, ze nie byly takie madre, aby czekac
            na cos lepszego, tylko lapaly jak popadnie byle by tylko "stara
            panna" nie byc?
            • rumien a co może dobrego spotkać 30? 19.09.07, 18:34
              przechodzony kawaler-mamisynek? rozwodnik z dwójką alimentów? może wdowiec
              żyjący wspomnieniani kulinariów nieodżałowanej?
    • nie-naiwniak Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 11:46
      Napisane z ogromnym rozsądkiem .
      Sam / mężczyzna - rozwodnik /, staram się znaleźć partnerkę na tą resztę lat . I
      co ? A no to , o czym właśnie przeczytałem .
      I jak tu żyć ?
      A może autorka wątku , otworzy bloga ?
      Chętnie wezmę udział w dyskusji , ale tutaj , jest to " ulotne " ,
      czyli pobędzie i zniknie .
      Pozdrawiam myślące Panie .
    • jahu51 Czesto sa zbyt inteligentne dla mezczyzn 19.09.07, 12:21
      a mezczyzni zyja w przekonaniu, ze zona nie moze byc madrzejsza, zarabiac wiecej i po prostu faceci sie boja takich kobiet
      • pinia1a Re: Czesto sa zbyt inteligentne dla mezczyzn 19.09.07, 12:36
        Minęły te czasy gdy mężczyzna był jedynym żywicielem rodziny i
        owijał sobie głupiutką żonę wokół palca.
        Dziś kobiety są samodzielne /aż za bardzo/ i też ambitne,
        wykształcone i inteligentniejsze od mężczyzn.
        Faktycznie faceci takich nie lubią chyba że są dla nich partnerami
        i dzielą obowiązki po równo.
        Kobiety też wybierają diś same mężczyzn-partnerów.
        Nie wszyscy mężczyźni lubią inicjatywę u swoich kobiet dlatego jak
        się czasem przesadzi to się zostaje samemu.
        Minęły czasy "słodkich idiotek" choć mężczyźni takie lubią, żeby
        mogli nimi kierować.
        A kobiety już nie biorą pierwszego lepszego "Byle nosił spodnie".
        I czasem długo wybierają bo z czasem wymagania rosną - i za długo.
        Konsekwencją jest samotność.
        • bene_gesserit Re: Czesto sa zbyt inteligentne dla mezczyzn 19.09.07, 23:01
          pinia1a napisała:

          > Minęły te czasy gdy mężczyzna był jedynym żywicielem rodziny i
          > owijał sobie głupiutką żonę wokół palca.
          > Dziś kobiety są samodzielne /aż za bardzo/ i też ambitne,

          Co to znaczy 'samodzielne az za bardzo'?
          • pinia1a Re: Czesto sa zbyt inteligentne dla mezczyzn 20.09.07, 10:52
            "samodzielne aż za bardzo" - znaczy: że czasem może potrzebna
            byłaby im pomoc i oparcie mężczyzny ale facet już się tak
            przyzwyczaja do samodzielności kobiety i że sobie ona ze wszystkim
            sama radzi, że zostawia ją ze wszystkim samą i nawet czasem
            przestaje szanować. Emancypacja nie wyszła nam kobieto zbytnio na
            dobre. Czasem lepiej udawać bezradną niz taka wyemancypowaną.
            • bene_gesserit Re: Czesto sa zbyt inteligentne dla mezczyzn 20.09.07, 22:01
              Widzisz, to zalezy jaki zwiazek chcesz budowac.
              Wg mnie relacja, w ktorej sie cos udaje, zeby druga strona mogla sie
              dobrze poczuc, nie jest oparta na szacunku. Przeciwnie - duzo w niej
              protekcjonalnosci i kryjacej sie za nia pogardy. Widzialam cos
              takiego pare razy z bliska. Przy swoim facecie pani piszczala z
              ekstaza 'och, misiu, jestes taki silny!!!', a kolezankom na kawce
              opowiadala, ze zeby jej facet ruszyl tylek i cos zrobil, to musi
              wokol niego skakac i sie bezustannie nim zachwycac 'jakby bylo
              czym'. Ja nic do takich par nie mam, ale sama nie chcialabym byc w
              takim zwiazku. Ty, rozumiem - tak?

              Emancypacja nam kobietom wyszla jak najbardziej na dobre. Wlasnie
              dzieki emancypacji mozesz isc na studia, pracowac w 'meskim'
              zawodzie, pracowac w ogole, mozesz glosowac, miec wlasne konto i
              prawo do polowy wspolnego majatku przy rozwodzie, prawo do
              decydowania o losie dzieci na rowni z mezem itd. Mysle, ze warto o
              tym pamietac.
      • acorns Re: Czesto sa zbyt inteligentne dla mezczyzn 19.09.07, 14:55
        > po prostu faceci sie boja takich kobiet

        Jeśli tak jest faktycznie to czy robisz coś żeby ich nie odstraszać?
        No bo to tak samo jakby facet podszedł do kobiety i na wstępie
        spierdział się przy niej głośno i śmierdząco, następnie wyżygał jej
        się na buty i miał do kobiet pretensje że jest nadal samotny.
    • titta Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 12:30
      Naleze do tej samej klasy - samotnych po 30. I zaden z punktow do
      mnie, oraz do dosc duzej - niestety- rzeszy znajomych kobiet w
      podobnym stanie nie pasuje. Poza 3, czyli duzymi wymaganiami.
      Jestesmy ladne, inteligentne, wyksztalcone (i pogodne). Zwykle z
      dosc tradycyjnymi pogladami, a wiec szukamy mezczyzny, a nie chlopca
      (dzieciaka) nie zdolnego do podjecia odpowiedzialnosci. A z tym
      coraz trudniej. Jednak nie szalejemy, nie narzekamy, staramy sie
      kochac ludzi i cierpliwie czekac... I szczerze mowiac wiekszosc z
      nas znajduje tego wymarzonego mezczyzne. Moze pozno, ale chyba
      lepiej pozno, niz "kiepskiej jakosci". Radze mniej uzalac sie nad
      soba, a czesciej sie usmiechac - do siebie i do ludzi.
      Szczesliwa samotna (choc od zeszlego tygodnia troche mniej ;)

      Ps. z moich obserwacji wynika, ze te brzydkie dosc latwo znajduja
      partnerow. Sa po prostu mniej wymagajace.
      • kobietawkryzysie Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 13:48
        Rzucam hasło - wychowujmy chłopców tak, aby nadawali się na mężów!
        Nie jestem singlem, ale jestem po 30 (grubo). Moi znajomi to
        małżeństwa (długoletnie) i stwierdzam, że conajmniej 50% (dane
        szacunkowe) polskich panów (innych nacji nie znam, więc się nie
        wypowiadam) nie nadaje się na mężów. Chyba, że ktoś (kobieta) chce
        być kuchtą bez szans na partnerstwo.
        • tangerka ciekawe w jakim środowisku się obracasz? 19.09.07, 14:13
          Bo ja w swoim obserwuję coś zupełnie odwrotnego - to kobiety są często
          rozkapryszonymi księżniczkami sądzącymi, że facet powinien się sformatować aby
          do niej się dopasować a ona i tak jest naj. A w małżeństwach udanych (są i takie
          wbrew apokaliptycznej wizji roztaczanej przez singli - same rozwody i
          nieszczęścia w związkach) ludzie dzielą się obowiązkami i nie ma zniewolonych
          kobiet zaganianych do kuchni i odkuracza przez leżących na kanapie mężów. Obraz
          trochę jak z ubiegłego wieku albo jakiejś zapadłej wsi w podkarpackim.
      • jorad67 zawsze się można tak pocieszać.. 19.09.07, 13:58
        Każdy chce być w swoich i innych oczach lepszy, ładniejszy i mądrzejszy niż jest
        w rzeczywistości, można też zakłamywać rzeczywistość i niektórym nawet udaje się
        wierzyć we własne wizje. Lepiej sądzić, że ma się wysokie wymagania niż w to, że
        fajnych facetów rozłapały cwańsze koleżanki a ja zostałam na lodzie. Lepiej
        opowiadać, że wszyscy faceci to świnie, nieodpowiedzialni, niedojrzali etc. niż
        przyznać, że ci, których bym chciała są już dzieciaci i zostały odpady, których
        nie chcę. Lepeij mieć poczucie wyższości, że nie chcę bylejakiego jak te
        brzydkie i niewymagające, niż przyznać, że mnie nie bardzo już chcą, bo po
        30-stce urody już mniej, problemów więcej, łatka starej panny czyli trudnej w
        kontaktach z męźczyznami i wyjąca macica, bo czas ucieka. Osobiście omijam takie
        z dużej odległości, koledzy też, bo jeden się skusił i 4 miesiące został ojcem
        niechcianego dziecka z kobietą, z którą nie chciał wiązać swoje przyszłości. Ku
        przestrodze wszystkich panów.
        • titta Re: zawsze się można tak pocieszać.. 19.09.07, 15:57
          No chyba problemy z czytaniem ze zrozumieniam, a moze ja nie dokonca
          sie jasno wyrazilam. Nie pocieszam sie. Z facetami nigdy problemow
          nie mialam (chyba ze na zasadzie, ze za duzo ich sie krecilo).
          Jednak, pomimo wielu zalet, wiekszasc z nich miala problem z
          opowiedzeniem sie czego tak naprawde chca. Jakies cele, poza tym
          zeby miec swiety spokoj? Nie mowie, ze jestem doskonala, bo nie
          jestem. Szczerze mowiac do niedawna (co zbieglo sie przypadkowo do
          przekroczenia tejrze magicznej trzydziestki) o facetach mialam
          straszna opinie. To, poza nielicznymi (rzeczywiscie zaklepanymi od
          dawna i to zwykle przez starsze dziewczyny) przypadkami, byly to
          dzieci, szukajace wsparcia psychicznego lub czulej opieki mamusi.
          Mam wrazenie, ze panujacy w Europie dobrobyt, w polaczeniu z tzw.
          wyzwoleniem kobiet (czytaj: dewaluacja autorytetu ojca przez
          zfrustrowane, wieloetatowe matki) doprowadzily do tego, ze wielu
          mlodych chlopakow ma problemy ze swoja identyfikacja i swoim ego
          (zbyt wybujale lub jeden wielki kompleks), ze juz o totalnej
          niecheci do podjecia odpowiedzialnosci za siebie i przyszla rodzine
          nie wspomne. Sa wyjatki oczywiscie, wszedzie i zawsze. Na szczescie
          Los (czyt. dobry Bog) postawil mnie w miejscu, ktore ze wzgledu na
          swoja specyfike, przyciaga wspanialych ludzi. Poznalam wielu
          wspanialych facetow, co do ktorych (pomimo wad, bo ktoz ich nie ma)
          moge smialo powiedziec, ze sa mezczyznami. (Prosze tylko nie
          nadinterpretowac, "poznalam wielu", nie oznacza ze bylam w wielu
          zwiazkach). Oczywiscie im tez nie jest latwo, bo z regoly poszukuja
          kobiety, a nie "chlopo-baby" starajacej sie za wszelka cene
          udowodnic, ze jest taka sama jak mezczyzna (albo lepsza) i w efekcje
          wychowac kolejnego nieudacznika, z pokrecana psychika. A z tym tez
          jest niezwykle trudno.
          Oczywiscie, sa panikary, ktore po 30 zrobia wszystko aby
          tylko "zlapac" meza. Ale sa tez takie, ktore dobiero teraz, na
          chlodno (bo hormony juz tak nie uderzaja), kiedy juz troche
          doswiadczenia nabraly, swoje przezyly i wiedza czego tak naprawde
          chca, sa wstanie wybrac osobe, ktora ma do zaoferowania cos wiecej
          niz maslany usmiech i garsc slotkich slowek. Dziala to zreszta w
          bardzo podobny sposob w druga strone.
          Nie pocieszam sie. Nie musze. Chocby dlatego, ze teraz widze, ze
          warto bylo czekac.
          • rumien a czekaj, czekaj .. 19.09.07, 18:41
            Wszystkie stare panny mówią, że facetów mają w nadmiarze, tylko są wybredne ...
            Wszystkie stare panny mówią, że faceci są niedojrzali ...
            Wszystkie mówią też, że czekają na księcia z bajki, który nigdy nie nadejdzie
            ... I zdecydowana większość z nich aż przebiera nogami aby kogoś dorwać. Dlatego
            faceci ich unikają, przez to wybór mają jeszcze bardziej marniutki. Ale ty się
            dalej pocieszaj, że jeszcze wszystko przed tobą, po 40-stce też jeszcze można
            urodzić dziecko, potem można samotnie adoptować, potem dom pogodnej jesieni ...
            dolce vita!
            • titta Re: a czekaj, czekaj .. 22.09.07, 15:42
              >Wszystkie mówią też, że czekają na księcia z bajki, który nigdy nie
              >nadejdzie
              Tyle, ze moj nadszedl. I nie okaze sie zaba jak czar prysnie, bo
              znamy sie od lat, wiec wiem co tam w srodku siedzi :) Zreszta znam
              wiele takich szczesliwych spoznionych "ksiezniczek"; wszystko w
              swoim czasie, i wcale nie lepszy wrobel w garsci. Po marzenia nie
              tylko trzeba miec odwage siegnac, czasem tez trzeba miec odwage
              zaczekac...
              • veryok koncepcje z pop kultury 22.09.07, 20:55
                mysle, ze to co potocznie rozmie sie pod pojeciem milosci to etap zakochania, te
                ach i ochy i drzenia serca, te marzenia o ksieciu czy ksiezniczce( przyjemne).
                ale czasem tego nie ma na poczatku a zwiazek sie jakos rozwija i rozwija i
                rosnie. kultura karmi nas takimi smieciami, kpociuszek ( ubogi i skromy) czeka
                na wybawiciela i ten przybywa. a tymczasem swiat sie cholernie zmienil, kobiety
                nie musza czekac itp a jednak wiele wybralo tamten stary model i cierpi, bo
                krolewicza ni ma.
                drga glupia teoria to to poszukiwanie drugiej polowki. czlowiek dojrzaly jest
                caloscia sama w sobie i nie musi szukac uzupelniea brakow, pelnej akceptacji i
                poczucia bezpieczenstwa. czlowiek dojrzaly ma juz to w sobie i szuka pratnera na
                zycie, takiego z ktorym bezpieczenie, pewnie i tworczo i razem!
                ja wlasnie takiego faceta szukam, takiego ktory to juz wie.
      • nospam-net ambaras, żeby dwoje chciało naraz 19.09.07, 14:25
        Ci faceci, których pożądają singielki po 30-stce, czyli odpowiedzialni,
        inteligentni, wykształceni, z pozycja zawodową i wolni wcale nie chcą wiązać się
        z przechodzonymi pannami z kupą problemow na karku, wiec nie wiem czy te
        poszukiwania rzeczywiście są w wiekszości przypadków uwieńczone suksecem. Z
        moich obserwacji wynika, że nie, samotne 30-stki stają się na ogół samotnymi
        40-stkami a poszukiwani przez nich faceci wiążą się z kobietami o dekadę
        młodszymi, dla których też są atrakcyjni. I tyle. Wynika stąd, że bycie kobietą
        samotną po 30-stce nie ma po prostu dobrych stron i trzeba ten stan jak
        najszybciej zmienić, do czego wszystkie dążą :)
        • muffin3 Nospam-net 19.09.07, 14:49
          Z moich i nie tylko obserwacji wynika, że wiekszość facetów po 30-
          stce to pierdziochy z nawykami. Zapominasz, że są jeszcze wolni i
          atrakcyjni mężczyzni przed 30-stka z ogromnym potencjałem i siłami
          witalnymi. Kobiety przy starszym mężczyznie szybciej sie starzeją.
          Boże uchowaj!
          • alter50 Re: Nospam-net 19.09.07, 18:49
            Jako starszy mężczyzna powiem Ci ,że kobiety przy starszym facecie
            starzeja się tak samo szybko jak przy młodym.Różnica tylko jest
            taka ,że przy starszym facecie młodsza kobieta zawsze świetnie
            wygląda i dla faceta i dla otoczenia,a przy młodym facecie świetnie
            wygląda tylko obca...............bo faceci o żonach mówią tak jak w
            tym kawale .........jaka ty ładna jesteś,jaka ty zgrabna
            jesteś,żebyś jeszcze obca była............smutne ,ale tak jest
          • ugenwillla Re: Nospam-net 19.09.07, 18:59
            To raczej wyjątek żeby 20-latek wiązał się z 30-latką, choć sama taki znam udany
            wyjątek. Ale niestety kobiety po 30-stce szybko się rozpadają, a jak jeszcze
            któraś urodzi dziecko to już tragedia, 20-stki regenerują się często bez śladu,
            30-stki prawie nigdy, zostają kilogramy, zwiotczałe piersi i brzuch. Przykre ale
            prawdziwe. Natomiast faceci, o ile nie wychodują mięśnia piwnego, zazwyczaj
            wyglądają dobrze.
        • fantastic_anusia Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 19.09.07, 14:53
          Niestety. Normalna, znajca swoja warosc kobieta po 30 jest w bardzo
          trudnej pozycji, bo jej rowiesnicyu wlasnie maja "parcie na
          malolaty" i gremialnie rzucaja swoje rowiesnice dla 20-23 letnich
          panienek, bo taka nie majeszcze uksztaltowanej ososbowosci ani
          wlasnej kasy wiec daje soba manipulowac takimeu facetowi i zgadza
          sie na wszystko byleby placil i autkiem wozil...Zalosne. Wspolczuje
          tym wszystkim fantastycznym kobietom po 30tce ktore nie moga spotkac
          NORMALNEGO faceta w swoim wieku. Pozdrawiam serdecznie,
          • cloclo80 Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 19.09.07, 15:10
            Panienki mające jak piszesz 20-23 lata mają często silniejsze osobowości niż
            wiele pań po 30 i nie są też tak biedne jak piszesz. Różnica 10 lat to prawie
            cała epoka. 10 lat temu nie komórki były jeszcze mało popularne a Internet w
            domach dopiero się zaczynał. Nie było blogów, fotoblogów, forów dyskusyjnych ani
            tylu mediów co dzisiaj. Młodsze panie mają nad 30-kami kolosalną przewagę
            wczesnego dostępu do nowoczesnych sposobów komunikacji, która wpływa na
            kształtowanie poglądów na własną pozycje i oczekiwania wobec świata i ludzi. Im
            więcej 30-tki będą tutaj narzekać tym większa szansa, ze obecne 20-tki będą
            mądrzejsze ich mądrością. Dlatego ostrożnie z pochopnymi sądami. Można mieć i
            młodą i rozumną i nie trzeba od razu rozglądać się za takimi, które już muszą
            stosować odsiwiacze.
            • titta Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 19.09.07, 16:53
              Widzisz, wiedza (i znajomosc technologi) to jeszcze nie madrosc. A
              odnosze wrazenie, ze im wiecej halasu wokolo, to tymo ta madrosc
              trudniej. Kiedys to zrozumiesz :)
              • cloclo80 Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 19.09.07, 17:39
                Mądrość to dość rozciągliwe pojęcie a poza tym przychodzi w wieku w którym
                przestaniesz się liczyć na rynku towarzyskim.
                • titta Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 19.09.07, 17:45
                  No moze nie wszystkim przychodzi...
                • alter50 Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 19.09.07, 19:01
                  Na rynku towarzyskim można przestać sie liczyć w każdym wieku.Jak
                  widać po tutejszych postach wiek nie ma znaczenia,można sie przestac
                  liczyć mając 25 lat.Pytanie tylko na jakim rynku,bo są różne,są
                  rynki towarzyskie cyborgów, ,, technologów" ,biegaczy na rynku
                  szczurów,ale są też rynki towarzyskie ,gdzie tych wszystkich
                  wczesniej wymienionych eksponatów niechętnie się widzi,to są takie
                  rynki ,gdzie być jest ważniejsze niż mieć i tam sporo jest ciekawych
                  ludzi,tylko trzeba na ten rynek trafić...............
            • fantastic_anusia Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 19.09.07, 21:27
              Oj to mnie ubawiles :))Ze niby te 20tki to takie inteligentne i
              obeznane z technologia? To ciekawe dlaczego 80% facetow jakich znam
              w wieku od 25 do 40 jest ze swoimi rowiesnicami, bo cytuje "jezu,
              jakie te gowniary sa glupie" albo "nienawidze dwudziestek bo to
              pustostany". A co do pogladow, jasne ze i wsrod 20tek trafia sie
              wyjatki z wlasnym, uksztaltowanym mozgiem, ale to WYJATKI. A
              odsiwiacze stosuje i panienki w wieku 25 lat. Przyjaciolka jest
              fryzjerka to wie. A Ty naiwny jestes. Pozdrawiam
              • cloclo80 Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 19.09.07, 22:11
                Tylko sugeruje, że babki po 30 w starciu z młodszymi (np. 24-28lat) o względy
                facetów nie mają większych szans.
                Poglądy sparowanych mnie nie interesują.
                A twoja kumpela fryzjerka niech sie ma na baczności. W końcu ktoś odkryje, że
                zamiast porządnego lakieru wpycha klientkom taniutki odsiwiacz.
              • omen76 Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 20.09.07, 08:23
                od kiedy intelekt zależy od wieku? i jak to możliwe że 25 latka jest głupsza od
                "analogicznej" 35 latki?
                wiecie dlaczego faceci wolą "młodsze". bo nie mówią jeszcze wyłącznie o domu,
                rodzinie, dzieciach i odpowiedzialności 24h./dobę(a mogą być równie
                odpowiedzialne). a można czasem "napic się z nimi wina na plaży, jeździc w nocy
                autobusem bez celu, albo biegać na bosaka po trawie" - nie są pzrzytłoczone
                instynktem macierzyyńskim.
                lubię swoje 30 letnie rówieśnice, ale czasami gubią się w tej meta -funkcji, i
                tak, w tym nadymają że trudno znieść... :)
                • cloclo80 Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 20.09.07, 08:34
                  I nie zaczynają wypowiedzi od "chłopczyku", "dziecinko", "dziecko drogie",
                  "przedszkolaczku" itp. a to tylko potwierdza to co napisałeś.
                  • omen76 Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 20.09.07, 08:45
                    chyba nie zostałem zrozumiany.
                    po pierwsze skąd założenie że jestem maminsynkeim i każda dojrzała kobieta
                    będzie widzieć we mnie dzieciaka?
                    mam 31 lat, własną firmę,"parcie na dzieci", a przed snem rozmyślam co zrobic
                    żeby mieć lepsze i pewniejsze życie, a nie jak by tu zabalować. ale chciałbym
                    miec w życiu troche "poezji". to nie jest kwestia wieku! tylko, u młoszych
                    kobiet nie jest ta poezja zduszona przez jakieś społecznie narzucone, modele
                    dorosłego zachowania.
            • fantastic_anusia Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 20.09.07, 10:21
              cloclo80 napisał:

              > Panienki mające jak piszesz 20-23 lata mają często silniejsze
              osobowości niż
              > wiele pań po 30 i nie są też tak biedne jak piszesz.

              OJEJ, ALE SIE UBAWIALAM CZYTAJAC TWOJA ODPOWIEDZ... JAK CI SIE
              WYDAJE ZE O OSOBOWOSCI KOBIETY DECYDUJE TO CZY UMIE CZYTAC BLOGI -
              NO TO MOZNA TYLKO SIE POŚMIAĆ. A PRZY OKAZJI - ODSIWIACZE WIADOMOSCI
              STOSUJA TEZ TE 20-PAROLATKI. WIEM, BO MOJA PRZYJACIÓŁKA JEST
              FRYZJERKA. JAK SAM STWIERDZILES - OSTROZNIE Z POCHOPNYMI
              OPINIAMI :)) A NA KONIEC TO MAM PYTANIE: SKORO TE 20-TKI
              TAKIE "CHARKATERNE" TO CZEMU FACECI KTORZY Z NIMI SA JAKO ICH
              NAJWIEKSZA ZALETE PODAJĄ - CYTUJE "TAKI PUSTOSTAN UMYSLOWY TO MOZNA
              SOBIE WYCHOWAC I CHODZI JAK JEJ KAZE> BARDZO WYGODNE" ? POZDRAWIAM
              SERDECZNIE

              Różnica 10 lat to prawie
              > cała epoka. 10 lat temu nie komórki były jeszcze mało popularne a
              Internet w
              > domach dopiero się zaczynał. Nie było blogów, fotoblogów, forów
              dyskusyjnych an
              > i
              > tylu mediów co dzisiaj. Młodsze panie mają nad 30-kami kolosalną
              przewagę
              > wczesnego dostępu do nowoczesnych sposobów komunikacji, która
              wpływa na
              > kształtowanie poglądów na własną pozycje i oczekiwania wobec
              świata i ludzi. Im
              > więcej 30-tki będą tutaj narzekać tym większa szansa, ze obecne 20-
              tki będą
              > mądrzejsze ich mądrością. Dlatego ostrożnie z pochopnymi sądami.
              Można mieć i
              > młodą i rozumną i nie trzeba od razu rozglądać się za takimi,
              które już muszą
              > stosować odsiwiacze.
              • cloclo80 Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 20.09.07, 10:49
                Kobiecino, powtarzasz się. Wczoraj (21:27) napisałaś dokładnie to samo.
                Co do pytania. Jeśli faceci mówią w cytowany sposób a nie robią tego żeby ci sie
                podlizać i odwrócić uwagę, wypada tylko złożyć wyrazy ubolewania. Z kim ty się
                zadajesz?
                • fantastic_anusia Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 20.09.07, 11:15
                  OJOJ, SKAD TAKA NAPASTLIWOSC I EPITETY? KOMPLEKSY JAKIES CHYBA?
                  NIE MA ZKIM POLEMIZOWAC... ZENO.
                  • tsp Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 20.09.07, 11:46
                    Ej caps lock masz wcisniety.
        • titta Re: ambaras, żeby dwoje chciało naraz 19.09.07, 16:34
          Dziwnym zbiegiem okolicznosci w wiekszosci znanych mi prrypadkow
          (choc jak zwykle sa wyjatki) kobiety po 30 (wlasnie te ladne, madre
          i wyksztalcone) wiazaly sie z facetem o 2-5 lat...mladszym. Czyli
          zwykle takim, ktory byl juz na tyle dojrzaly, zeby im odpowiadac, a
          jednosczesnie jego "naturalny" zakres zainteresowan, to byly siksy
          lecace na pozycje i kase, ew. z silna potrzeba "wyzwolenia".
          Oczywiscie nie mwie o jakims przecietnym zjawisku, a raczej o grupie
          ludzi ceniacych siebie i pewne wartosci. Wbrew pozora faceci stazeja
          sie tak samo szybko jak kobiety (albo i szybciej).
          • ugenwillla coż, to są pewnie twoje pobożne życzenia.. 19.09.07, 18:52
            Faceci niestety wolą młodsze, dla nich dekada różnicy to wcale nie jest za dużo,
            i nawet kilka wyjątków tutaj róznicy nie czyni. Znam kilka całkiem fajnych
            30-stek, ale jak mówię o nich jakimś znajomym wolnym panom, to reakcja jest
            jedna - "a po co mi taka stara baba?" I biorą sobie 20-stki, choć czy takie
            związki są potem szczęśliwe to już inna sprawa. Kiedyś znajomy, przystojny
            kawaler 39 lat, żeniący się z 26 latką, powiedział mi, że facet po 30-stce jest
            królem życia, bo łowi panienki od 20 do 35 i wszystkie są chętne, a kobieta po
            30-stce to perorująca rura z humorami i problemami z zajściem w ciążę. Można się
            gorszyć formą tej wypowiedzi, ale niestety trudno się nie zgodzić z treścią.
            • titta Re: coż, to są pewnie twoje pobożne życzenia.. 20.09.07, 11:54
              Pewnie, ze bywaja tez te z humorami. Czesto jednak takie kobiety po
              pierwsze dobrze wiedza czego chca, po drugie maja spory dystans do
              siebie i swiata. Co do roznicy wieku to z ostatniego okresu: sluby
              przjaciolek, one 38, 35 i 32 lata, oni odpowiednio 31, 33 i 27. Nie
              obrazam sie jak faceci rozgladaja sie za mlodszymi kobietami, bo
              dokladnie to samo robia kobiety. Ja tez ciesze sie, ze moj facet
              jest mlodszy (choc to czysty przypadek).
      • acorns Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 14:51
        > Ps. z moich obserwacji wynika, ze te brzydkie dosc latwo znajduja
        > partnerow. Sa po prostu mniej wymagajace.

        No to gdyby te wszystkie "ładne, inteligentne, wykształcone,
        atrakcyjne" obniżyły nieco swoje wymaganie, to stanowiłyby bardzo
        silną konkurencję dla tych brzydkich szarych myszek. Bo to jest tak,
        ze może ja bym sobie chętnie pojeździł Ferrari, być może jakbym się
        bardzo postarał to i bym nim jeździł. No ale czy tak naprawdę warto?
        Bo nie starając się aż tak bardzo mogę mieć skromniejszy wóz, za to
        bardziej funkcjonalny. A Ferrari będzie tak sobie dalej stało w
        salonie.
        • titta Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 16:41
          Moze nie chca obnizac swoich wymagan? Chyba lepiej byc szczesliwa
          samotna, niz nieszczesliwa w zle dobranym zwiazku?
          Poza tym nigdy nic nie wiadomo. Pewnie, ze jak sie czeka na ksiecia
          z bajki na bialym koniu (madry, piekny, dobry bogaty, sparzata,
          gotuje, szydelkuje, stepuje i wiersze pisze;) to mozna rownie dobrze
          zaklepac sobie miejsce w klubie samotnego seniora. Ale jak
          poprzeczka jest wysoko ale jednak realnie ustawiona, to kto wie...
          No ale mnie latwo byc "madra"...bo...bo jestem zakochana :)
          • acorns Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 17:25
            > Ale jak poprzeczka jest wysoko ale jednak realnie ustawiona, to
            > kto wie...

            No właśnie - REALNIE. Czyli przede wszystkim adekwatnie do tego co
            samemu się może zaoferować. Bo co z tego ze ja chcę mieć w
            samochodzie standard nowego Merola S klasy a w portfelu tylko 12
            tysięcy? Mogę sobie chcieć.
            Poza tym o ile mi wiadomo to dobieranie sobie partnera to nie jest
            szukanie kogoś idealnie pasującego. Jest to oczywiście możliwe, ale
            na szukanie ideału może nie starczyć życia. Jeśli coś między
            dwojgiem ludzi zaiskrzy, to przy odrobinie dobrej woli można
            się "dotrzeć". Trzeba tylko być jednomyślnym w sprawach
            najważniejszych. Jak facet chce gromadkę dzieci i dom na wsi, a
            kobieta marzy o karierze w wielkiej korporacji no to mają konflikt
            interesów i nie nadają się do wspólnego życia. Ale jak taka kobieta
            pozna faceta który również robi karierę i chce korzystać z życia w
            konsumpcyjnym tego słowa znaczeniu, to taki związek ma szanse. Tylko
            trzeba wiedzieć czego się chce. W obecnych czasach jest nadmiar
            kobiet wykształconych, samodzielnych, osiągających sukcesy bo taką
            akurat drogę sobie wybrały. Ponoszą teraz konsekwencje tego wyboru.
            • titta Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 17:35
              >No właśnie - REALNIE. Czyli przede wszystkim adekwatnie do tego co
              >samemu się może zaoferować. Bo co z tego ze ja chcę mieć w
              >samochodzie standard nowego Merola S klasy a w portfelu tylko 12
              >tysięcy? Mogę sobie chcieć.
              Absolutnie sie zgadzam. Tylko zamiast obnizac swoje wymagania, moza
              podniesc swoje kompetencje. I wcale nie chodzi o pozycje zawodowa, a
              raczej to co ma sie do zaoferowania pod wzgledem emocjonalnym.
              Zawsze twierdzilam, ze wiazemy sie z (przyciagamy)takimi ludzmi
              jakimi sami jestesmy i bylo to dla mnie swoistym wskaznikiem nad
              czym musze popracowac.
              • jorad67 co mogą zaoferować 30-stki? 19.09.07, 19:52
                Problemy emocjonalne? trudności z zajściem w ciążę? Urodę po przejściach? Pod
                jakim względem kobieta trzydziestoletnia ma coś więcej do zaoferowania niż
                dwudziestoletnia? Dwudziestolatkę można sobie wychować, starą trudną babę chyba
                tylko rzucić w cholerę.
                • cloclo80 Re: co mogą zaoferować 30-stki? 19.09.07, 22:12
                  Tu już udowodniono, że ani szminka, ani puder, nie upiększy starych ruder. Nie
                  ma sensu powtarzac.
                • muffin3 jorad67 20.09.07, 10:34
                  Ale dewiat z ciebie.....instynkt ojcowski masz nie w tą stonę co
                  trzeba. Kup sobie lepiej psa.
    • wind7b Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 15:45
      Przez przypadek zajrzalem tutaj i problem wydal mi sie ciekawy. Sprobuje
      odpowiedziec:

      Ale dlaczego? Powody nasuwają mi się takie:
      > 1. Jest brzydka jak noc, a przecież faceci to wzrokowcy.

      Nie przesadzajmy. Wyglad zewnetrzny ma znaczenie jak sie ma po kilkanasice lat a
      nie po 30+. Poza tym gusty sa rozne i wiekszosc facetow wcale nie jest super
      piekna / przystojna.

      > 2. Nie szuka partnera tylko samca rozpłodowego, bo jej zegar biologiczny tyka,
      > a żaden facet nie chce być wykorzystywany.

      Facetom tez tyka i znjdzie sie taki, dla ktorego potomek to najwazniejszy powod
      dla ktorego chce byc w zwiazku. Jesli to ma byc jedyny problem to wg mnie nie jest.

      > 3. Ma zbyt wygórowane wymagania i chce połączenia Rambo z Billem Gates'em oraz
      Błędnym Rycerzem.

      Jesli naprawde chce byc z kims to bierze pod uwage, ze marzenia to czasm co
      innego niz rzeczywistosc i dopasowuje ideal do rzeczywistosci. Moze
      rzeczywistosc bedzie gorsza od Rambo i Billa ale moze czasem lepsza?

      > 4. Jest skończoną egocentryczką, która ma w dupie potrzeby innych ludzi i nikt
      nie jest w stanie z nią wytrzymać dłużej niż tydzień.
      > 5. Jest obłąkaną uczestniczką wyścigu szczurów, która w pracy spędza 21 godzin
      na dobę.

      Te dwa punkty to pewnie 75% powodow. Jesli sie nia ma czsu na zwiazek albo nie
      ma sie na niego ochoty (p. 4) to po so sie oszukiwac, ze sie chce. Mozna wybrac
      co innego w zyciu i tez byc zadowolonym (mozna?)

      > 6. Ma poważne problemy psychiczne i ogólnie jest porąbana i nie nadaje się do
      normalnego związku, może na skutek poprzedniego złego ulokowania uczuć, może na
      skutek przeżyć z dzieciństwa.

      Tu sprawa jest trudna ale do pokonania. Trzeba trafic na kogos kto pomoze w tych
      problemach psychicznych, pomoze uwierzyc, ze nie "wszyscy faceci sa tacy sami"

      Wg mnie problem koniet ktore niby chca byc w zwiazkach a nie sa jest przede
      wszystkim taki, ze wcale tak na prawde nie chca byc z kims. Bycie z kims to duzo
      poswiecen, trzeba zrezygnowac z wielu dobrych rzeczy ktore sie ma bedac wolnym.
      Do tego trzeba sie pozbyc zludzen na temat idealnych facetow itp. Poza tym o ile
      poczatek zwiazku bywa fascynujacy to po pewnym czasie (szczegolnie kiedy sie
      zaczyna razem mieszkac) prozaiczne sytuacje zyciowe wystawiaja zwiazek na ciezka
      probe ktorej czesto nie przechodzi. Trzeba to brac pod uwage i wybrac to czego
      sie naprawde chce.

      WojtekK
      • blue.marianna Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 20.09.07, 00:21
        Alleluja! Mądrości słowa z rąk Wojtka spłynęły.
        Tak apropos jestem singielką, mam lat 30plus ;-) wyglądam na 23-25 i
        od jakiegoś czasu pracuję nad sobą niestrudzenie... Dokonałam
        różnych odkryć... Jestem chłodną księżniczką, która bardzo... LUBI
        ludzi. Kiedy tak na siebie spojrzałam zobaczyłam, że coraz bardziej
        brnę w cynizm, którego już nie można tłumaczyć inteligencją. Zmiany,
        nawet te, których dokonujemy sami nie dzieją się nagle. Dzień, który
        przyniósł odpowiedź w postaci wielu miłych niecodziennych kontaktów
        jest dniem, w którym odkryłam, że "flirt" ma tysiące znaczeń i może
        oznaczać uśmiechniętą życzliwość i taki od dwóch tygodni uprawiam z
        zamiłowaniem. Czuję, że się reaktywuję w swoim życiu. Zachęcam do
        wnikania wgłąb siebie, pozdrawiam ciepło i serdecznie
    • bursztynowe Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? Bo chcą? 19.09.07, 16:02
      Nie wierzę w brak szczęścia. Demografią nie kłamie, nie ma przewagi kobiet w tej
      grupie wiekowej. Co najwyżej może być niedopasowanie wiekowe, kiedy faceci 30+
      wiąże się z dziewczynami 20+.

      Osobiście obstawiam strach przed zaangażowaniem się. Mniej lub bardziej
      podświadomy. Jakie z kolei są tego powody to inna bajka. Innymi słowy,
      singlostwo to wybór, choć pozornie ktoś czeka lub nawet deklaruje, że szuka
      partnera. Jednak gdy dostaje pod nos okazję, nie korzysta.

      Drugim powodem jest wydaje mi się niski poziom dojrzałości części męskiej
      populacji, co jest nie do zaakceptowania dla kobiet. Zderza się to z
      wygórowanymi oczekiwaniami płci pięknej, karmionej mitami z telewizorków i
      kolorowych magazynów.
      • ugenwillla zajrzyj do spisu powszechnego.. 19.09.07, 19:09
        na 100 mężczyzn mieszkających w miastach powyżej 100 tys. przypada 113 kobiet
        ... wynika to stąd, że kobiety u nas częściej kończą studia i migrują do miast
        niż mężczyźni. to nie statystyka to prawda.
        • bursztynowe Re: zajrzyj do spisu powszechnego.. 20.09.07, 00:32
          W grupie wiekowej 60+?
      • przem2007 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? Bo chcą? 20.09.07, 14:00
        > Drugim powodem jest wydaje mi się niski poziom dojrzałości części
        męskiej populacji,

        załamuję sie jak czytam coś takiego. przepraszam, ale skoro
        przytaczasz jakieś badania demograficzne to może przytoczysz jakieś
        konkretne badania i na to? Czy może jest tylko wytwór Twojego
        przerośnietego ego?

        Zderza się to z
        > wygórowanymi oczekiwaniami płci pięknej, karmionej mitami z
        telewizorków i
        > kolorowych magazynów.

        a myslisz, że faceci to jakies kukły i nie mają swoich oczekiwań
        wobec kobiet i że dziekują niebiosom jak juz na jakąś trafią? Też
        mają wymagania które widocznie takie 30-latki, o których tu mowa,
        nie spełniają, a z kolei nie słyszałem o analogicznym problemie
        wśród mężczyzn (poza może rolnikami).
        No i w sprawie kolorowych magazynów to zerknij sobie na kilka takich
        i zobacz jak tam wyglądają kobiety i porównaj do kobiet na ulicy i
        powiedz mi kto kogo karmi mitami.
        Przemek
    • majowamaja Należę do pasztetów:( 19.09.07, 18:22
      Jestem zadbana, ale raczej mało urodziwa (czytaj "jestem pasztetem"-
      sympatycznym, ale pasztetem... i niewiele da się chyba się z tym da
      zrobić:(
      Z drugiej strony widuję znacznie paskudniejsze osobniki z dwójką
      dzieci i miłym mężem. Z trzeciej strony nie wszyscy faceci wyglądają
      jak George Clooney... Mam 30 lat i jeśli nic się nie zmieni za dwa
      lata dostanę depresji
      • ugenwillla Re: Należę do pasztetów:( 19.09.07, 19:03
        Może obniż wymagania i znajdź sobie jakiś męski "pasztet"? taki, którego inne
        kobiety nie zauważają, lekceważą i który też jest na skraju depresji? są
        przecież tacy ...
        • majowamaja Re: Należę do pasztetów:( 19.09.07, 19:40
          Tyle, że moje wymagania odnośnie wyglądu są już i zawsze były
          minimalne:) Ma być czysty, schludny i nie palić-i to wystarczy, w
          innych sferach wymagania są ciut wyższe, ale też w szerokopojetych
          granicach rozsądku. I co? i nic! Chyba coś jeszcze jest ze mną nie
          tak...
          • kochanica-francuza Majowa, to co ty, telepracę wykonujesz 19.09.07, 20:44
            i z domu nie wychodzisz???

            • majowamaja pracuję w silnie sfeminizowanym środowisku:( 20.09.07, 10:14
              n/t
      • cloclo80 Re: Należę do pasztetów:( 19.09.07, 20:01
        Przydałby się podręcznik podrywu...
      • kochanica-francuza No i co z tego??? 19.09.07, 20:43
        Gdzieś czytałam, że ludzie dobierają sobie znajomych wedle "klasy urody".
        Rozglądaj się za sympatycznym , zadbanym, mało urodziwym facetem. ;-)

        Jeśli jesteś zadbana, nie widzę możliwości, żeby nikt cię nie podrywał/nie
        próbował nawiązać znajomości.
      • triss_merigold6 Re: Należę do pasztetów:( 19.09.07, 22:18
        Hm... to znajdź miłego paszteta męskiego rodzaju albo przynajmniej
        schudnij.
        • majowamaja nie jestem gruba:) 20.09.07, 10:11
          A kto powiedział, że jestem gruba? Jestem "pasztet" bardziej twarzy
          niż z figury:) Z kilogramami coś dałoby się zrobić, ale twarz jest
          raczej nie do ruszenia (pomijając skalpel)
    • danutadom Dlaczego u boku mężczyzny? Może mężczyzna chce być 19.09.07, 19:50
      Może mężczyzna chce być po prostu partnerem?
      Poza tym stawiam na egocentryzm, najczęściej egocentrycy bywają samotni.
    • l.i.l.a.b.a.j Re: 19.09.07, 21:01
      No ale nad czym się dziewczyno załamujesz? Popatrz ile dziś
      rozwodów... Młodzi ludzie pędzą do ołarza sobą zauroczeni bądź z
      wielu innych, sobie wiadomych powodów a potem co? Życie dokonuje
      weryfikacji... Na szczęście jest pewien odsetek par, którym się
      udaje...
      Pod koniec dnia najważniejsze jest to, czy robisz w życiu to, co
      lubisz i czy masz przy sobie tzw. bratnią duszę. Bez tego
      wszystkiego normalny człowiek skazany jest na największe
      nieszczęście swojego życia.

      Czy tak już będzie zawsze? To zależy tylko wyłącznie od Ciebie...
      Oczywiście, możesz też wybrać się do wróżki (nie doradzę Ci kto
      wróży najlepiej bo sama nigdy nie korzystałam z pomocy takich osób).
      Pozdrawiam.
    • spragnienie Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 21:25
      JA moge dodać jeden powod, ktorego autorka watku nie uwzglednila. Brak
      pomyslnych wiatrow, tzw.szczescia.
      NA owo szczescie przeklada sie po trosze kilka wymienionych przez karolane
      punktow...
      • ona3010 Dumna Singielka 19.09.07, 21:59
        ja rozumiem ze czlowiek jest zwierze stadnym ale zeby spoleczenstwo
        dyktowalo jak zyc?
        Mam 30 lat,wyglad i figura nic do zarzucenia, kierownicze
        stanowisko,swobode i co wiecej chciec?
        Owszem jesli bedzie partner-przyjaciel super, jesli nie bede miec
        adoratorow i bede flirtowc az do bolu:)
        Nie zamierzam absolutnie wychodzic za maz! ze wzg ze jestem ateistka.
        O dziecku nie mysle bo macierzynstwo ponoc odzywa sie przy
        odpowiednim facecie...
        I co? Zlinczujecie mnie za poglady???
        A statystyki podaja ze rocznie jest ok 50tys rozwodow...patrzac po
        moich znajomych tylko 2 pary zdecydowaly sie siwdomie na
        dziecko...reszta zaczynala od dziecka...no coz ale te mezatki sa
        lepsze bo chociaz maja meza i dziecko;-)
        pozdrawiam
        Odwazna Singielka



        • kochanica-francuza Re: Dumna Singielka 19.09.07, 22:04

          > Nie zamierzam absolutnie wychodzic za maz! ze wzg ze jestem ateistka.

          W naszym kraju od dość dawna istnieją śluby cywilne... Nie żebym cię namawiała,
          tylko powód wydaje mi się dość dziwny...
        • cloclo80 Re: Dumna Singielka 19.09.07, 22:14
          ona3010 napisała:

          > Mam 30 lat,wyglad i figura nic do zarzucenia, kierownicze
          > stanowisko,swobode i co wiecej chciec?

          Jak długo jeszcze? Młodsi czekają.
        • triss_merigold6 Aaa ROTFL 19.09.07, 22:17
          Co ma ślub do wiary? W tym państwie są także urzędy stanu cywilnego.
          Parcie na ciążę może Ci się odezwać i w wieku 40 lat przy
          odpowiednim panu, pytanie tylko czy realizacja owego parcia będzie
          możliwa tak lightowo i bezproblemowo.
          Flirtować można, od flirtu do bliskiego związku BARDZO daleka droga.
          Life is brutal: znakomita większość mężczyzn na stałą partnerkę
          wybiera sobie kobietę, ktora przynajmniej na pierwszy metrykalny
          rzut oka może zajść w ciążę i rodzić.
          • bene_gesserit Re: Aaa ROTFL 19.09.07, 22:32
            triss_merigold6 napisała:

            > Life is brutal: znakomita większość mężczyzn na stałą partnerkę
            > wybiera sobie kobietę, ktora przynajmniej na pierwszy metrykalny
            > rzut oka może zajść w ciążę i rodzić.

            Byc moze tak jest z facetami kolo 30tki. Czterdziestolatkowie
            zazwyczaj maja juz po dziecku albo i parce i wcale im na ogol nie
            spieszno do powiekszenia tego stadka.
            • triss_merigold6 Re: Aaa ROTFL 19.09.07, 22:47
              To zalezy w jaką grupę celuje. Jeśli chce pana bez obciążeń w
              postaci przychówku to ci starsi z reguły odpadają. Jeśli trafi pana
              z przychówkiem to może poczuć się zazdrosna o czas, kasę i
              zaangażowanie jakie poświęca dzieciom vide liczne historie z forum
              Macochy.
              Wiesz, znam parę takich singielek wzorcowych jak z reportaży:
              solidna pozycja zawodowa, niezłe pieniądze, dobry wygląd, bardzo
              liczne grono znajomych, bujne i urozmaicone życie towarzyskie etc.
              tylko sorry, są tak popaprane w swoich emocjach, że rybki by przy
              nich oszalały a co dopiero drugi człowiek.
              To są już zaawansowane schizy od "jestem boska, niech mnie
              zdobywają" po rzucanie się na każdego typa i projekcje ślubu po
              dwóch randkach, schizy występują na zmianę zresztą.
              • bene_gesserit Re: Aaa ROTFL 19.09.07, 23:08
                A ja znam historie dwoch kobiet po 40, ktore mialy dosyc swojego
                popaprania, poszly na terapie i (jedna po, druga jeszcze w trakcie)
                tak sie ze soba ulozyly, ze znalazly facetow i sa teraz, kolo 50tki,
                krolowymi zycia, przezywajacymi milosc zycia.
                Wiesz - takie poglady typu 'kobiety po 30tce to to, faceci po 40tce
                to tamto' to tylko uogolnione i usrednione obserwacje, bardzo blisko
                stereotypow. Nic wiecej. A zycie niesie niespodzianki.
        • bursztynowe Re: Dumna Singielka 20.09.07, 00:11
          Jak ktoś nie potrafi stworzyć związku, boi się bliskości i gdy związek dochodzi
          do tej fazy, ucieka - OK. Jego wybór. Ale po co do tego dorabiać jakąś
          ideologię? Zwykły deficyt emocjonalny, sorry.
    • ben_shaprut Nie: są takie same, jak my, faceci po 30-ce - 19.09.07, 22:07
      zagubione i przekonane, że już za późno, żeby się z kimś zgrać. Moje
      dotychczasowe doświadczenia - niestety - potwierdzają to (dla obu),
      ale jakoć głupio i straceńczo pragnę wierzyć, że się mylę...
      • ona3010 i znow mentalnosc... 19.09.07, 22:25
        no tak zapomnialam ze w tym kraju wszystko przeszkadza i jest
        zle...:P
        slub cywilny....a przepraszam bardzo czy kazdy musi?! no tak ale
        slub to juz SLUB!
        szkoda tu pisac....zyjcie jak sobie chcecie:)
        • triss_merigold6 Re: i znow mentalnosc... 19.09.07, 22:32
          Można też żyć w konkubinacie i regulować/nieregulować różne kwestie
          prawne.
          Nie fukaj na odbiór społeczny, bo kreujesz właśnie klasycznie wręcz
          stereotypowy obraz singielki po 30-tce: damy, która jest do tego
          stopnia przekonana o własnej doskonałości, że nie zauważy fajnego
          faceta nawet gdyby stał przed nią z bilboardem.
          • cloclo80 Re: i znow mentalnosc... 19.09.07, 22:43
            Zwolnij, bo jutro kogoś przez ciebie z roboty wywali, menopauza zakichana.
          • ona3010 Re: i znow mentalnosc... 19.09.07, 22:54
            Nie fukaj na odbiór społeczny.......wlasnie pisze o spoleczenstwie
            polskim wyjedz gdzie dalej i zobacz jak jest roznica. Nazywa sie to
            tolerancja:) a singiel/ka to tez czlowiek;-)
            Ale jak widac niektorzy tutaj maja poczucie wyzszosci........
            • triss_merigold6 Re: i znow mentalnosc... 19.09.07, 23:01
              No wyjeżdżałam.;) Widzisz w pewnych kręgach można idealnie
              młodziezowo funkcjonować identycznie w wieku lat 30, 40 a nawet 50+.
              W organizacjach międzynarodowych np. wszyscy bez względu na stan
              cywilny i wiek (rodziny w innym kraju) żyją jak single, taka
              specyfika branży.
              Mozna bardzo długo przedłużać sobie taką "młodość społeczną" tylko
              biologia jest dość nieubłagana. Teraz nie chcesz dzieci, no problem,
              sama urodziłam mając dokładnie 30 lat. Tyle, że jeśli zechcesz się
              replikować za 10 lat to możesz mieć problemy. Facet nie, Ty tak.
              • ona3010 Re: i znow mentalnosc... 19.09.07, 23:17
                ok to mam 30 lat, fakt,mam swiadomosc biologicznego zegara, fakt...i
                co mi radzisz??? rodzic szybko dziecko bo w 40 moge go nie miec??
                bez sensu i fuj. Co by bylo gdyby....? Bez sensu.
                milej nocki zyczy
                zadowolona singielka:)
                • bursztynowe Co ma do tego mentalność 20.09.07, 00:16
                  Może zastanowić się, czego się boisz?
                  Czemu Twoje związki są powierzchowne?
                  Boisz się bliskości?
                  Dlaczego?

                  Epikureizm sam w sobie nie jest zły, nie w tym rzecz. Coraz większa rzesza ludzi
                  traci zdolność do tworzenia związków. Do otwierania się na drugiego człowieka,
                  do akceptacji jego niedoskonałości. Do dawania czegoś z siebie, zamiast
                  wyłącznie oczekiwania przyjemności.
      • bene_gesserit Re: Nie: są takie same, jak my, faceci po 30-ce - 19.09.07, 22:33
        Jak to ktos tu chyba juz napisal w tym watku: wszystkie twoje
        nieszczesliwe zwiazki mialy jedna wspolna ceche: ciebie.
    • bursztynowe Tym razem na temat 19.09.07, 23:55

      • bursztynowe Re: Tym razem na temat 20.09.07, 00:03
        Przepraszam, za szybko ENTER mi się wcisnął.

        Dziś, pewna dama, l. 29 więc w grupie badawczej, zapoznana na forum
        towarzysko-randkowym zeznała emaliowo: "jak związek mi się nudzi, odchodzę"

        łotk defak can aj sej?

        Jak widać, są ludzie (tu: kobieta) dla których drugi człowiek jest źródłem
        rozrywki, zabawką. Nie śmieszy denat, to get out. Na śmietnik.

        Się wku..łem troszku, sorry. Zupełnie niepotrzebnie. Spotkałem już cyniczne
        kobiety (bo przecież faceci są tacy z definicji, nie? życie emocjonalne jest im
        obce), ale aż do tego stopnia...
        • cloclo80 Re: Tym razem na temat 20.09.07, 00:11
          > łotk defak can aj sej?

          N.p. Ajm ze kłin of ze disko!
    • radbul Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 20.09.07, 00:21
      moja diagnoza jest banalna i wcale nie-psychiatryczna: bo
      przebieraja się w ciuchy swoich matek - cokolwiek by to miało
      znaczyć ;) patrz wypowiedzi niejakiej kochanicy-francuza, podobno
      nie jednego ;)
    • mpytlik Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 20.09.07, 07:21
      Głupoty piszesz ja poznałem swoją żonę jak miała 32 lata i po dwóch
      latach wzięliśmy ślub. Sądze raczej że wiecej wiary Ci potrzeba
      M.
      • karolana Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 20.09.07, 08:14
        > Głupoty piszesz ja poznałem swoją żonę jak miała 32 lata i po dwóch
        > latach wzięliśmy ślub. Sądze raczej że wiecej wiary Ci potrzeba
        > M.

        Jeśli to do mnie, to po pierwsze po ilości postów sądząc problem JEST, bo to, że
        TY znalazłeś swoją żonę nie oznacza, że zjawisko samotności wśród kobiet po
        30-tece nie istnieje, a po drugie ILE razy mam powtarzać, że nie szukam tu porad
        na SWOJE sprawy? Ja się ZASTANAWIAŁAM, sprowokowana niejako przez podobny wątek
        na FM.

        Prośba ogólna do wszystkich:
        Uprasza się o darowanie sobie wycieczek osobistych. Z
        Z poważaniem, itd.

        Pozdrawiam
        --
        "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
        jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
      • mephi100us Do Karolany glownie,jako inicjatorki zamieszania 20.09.07, 08:27
        Jestem pod duzym wrazeniem tego co tu czytam...gwoli wyjasnienia jestem poza
        Polska dosyc dlugo,kiedys w latach 80-tych szukalem kobiety Polki,kod kulturowy
        wydaje mi sie znamienny,korespondencja myslowa duzo latwiejsza,aczkolwiek moje
        kryteria byly bardziej dzisiejsze: kobieta niezalezna,otwarta
        myslowo,wybiegajaca przed peleton,suwerenna emocjonalnie,czyli pewna siebie i
        znajaca swoja wartosc...czyli taka Polka dzisiejsza...wiecie co uslyszalem
        wtedy? Ze jestem bezczelny,jak ja smiem zadac takich idealow...pelny surrealizm!
        To byly chyba wasze mamy,ktore mi odpowiadaly;-)...teraz poszly konie...too
        fucking late for anything...a do tego dochodzi,ze one wychowaly te piekne 30-to
        letnie kobiety,wyedukowane,wyrafinowane i emocjonalnie ambiwalentne jak rowniez
        tych mezczyzn,ktorzy sobie nie moga z nimi poradzic.Something's rotten in the
        Kingdom of Denmark! Nie wszystko jednakowoz stracone,bo jestem zasszokowany
        pozytywnie Wasza zdolnoscia expresji,potraficie problem zdiagnozowac,zdefiniowac
        i sie z nim oswoic...co jest tym konstruktywnym i jedynie pragmatycznym
        podejsciem...Bravo! Stawia to Was ponad tych niby najbieglejszych w kulturze
        Zachodu,ktorzy pewnych niuansow nie wylapuja...Pytanie moje do Was...? Jak ten
        proces ucywilizowac na uzytek prywatny,jesli juz mamy swiadomosc konfliktu? To
        forum jest swietne,ale daleko od powszechnej percepcji zjawiska...
        Swiezosci dodaje niekonwencjonalnosc myslenia i niezakuwanie wszystiego w okowy
        politycznej poprawnosci...
        Gospodyni,mozesz cos wrzucic?
        Jak rowniez bardzo mi sie podobaly posty triss_merigold6,kochanicy,yogi z
        the_coolest,kiotana_woman,ona3010,bene_gesseritt & bursztynowe...come on,guys! ;-)
        • ona3010 Re: Do Karolany glownie,jako inicjatorki zamiesz 20.09.07, 08:49
          fajnie poczytac jak ludzie wiedza co jest lepiej dla mnie....:P
          u mnie jest sprawa prosta jestem dda, bylam w kilku letnim zwiazku z
          nieodpowiedzialnym mamisynkiem...co jeszcze? Nie umiem ufac na
          pewno. I co musze byc z kim bo tak lepiej wyglada? Ludzie:)
          Zyje tak zeby mnie bylo dobrze, i w porownaniu do moich
          kolezaneczek, ktore maja wszystko na tacy od rodzicow i
          mezow,kochankow jestem pomimo trudnosc wyzej.
          I mam odwage przyznac sie glosno ze jestem singlem i nie wstydze sie
          tego.
          Pozdrawiam:)
          • omen76 Re: Do Karolany glownie,jako inicjatorki zamiesz 20.09.07, 08:54
            podobno, partnerów dobieramy sami, może to nie był więc przypadek, że Pani był
            maminsynkiem....
            gdzie tu potrzebna odwaga żeby powiedziec że jest się singlem?
          • triss_merigold6 I gdzie tu wybór? 20.09.07, 09:38
            Czyli jesteś singielką z powodu rodzinnego niefartownego spadku
            emocjonalnego (BTW chyba 3/4 Polaków jest DDA sądząc po liczbie
            chlejących) i niefartownych doświadczeń z wcześniejszych lat a nie
            dlatego, że uważasz ów stan za najfajniejszy.
            IMO bycie singlem jest mniej destrukcyjne dla psychiki niż życie w
            fatalnym związku czy wybieranie kogoś " na siłę". I bycie singlem
            jest dużo łatwiejsze, wygodniejsze i prostsze niż tworzenie związku.
        • karolana Re: Do Karolany glownie,jako inicjatorki zamiesz 21.09.07, 12:50
          > Jak ten
          > proces ucywilizowac na uzytek prywatny,jesli juz mamy swiadomosc konfliktu? To
          > forum jest swietne,ale daleko od powszechnej percepcji zjawiska...
          > Swiezosci dodaje niekonwencjonalnosc myslenia i niezakuwanie wszystiego w okowy
          > politycznej poprawnosci...
          > Gospodyni,mozesz cos wrzucic?

          To gospodyni wrzuca - szczerze - no idea :(
          Osobiście jestem zwolenniczką PP w przestrzeni publicznej, wiec nie o wyzwolenie
          się z niej w tym wszystkim chodzi, ale o przyjrzenie się pewnemu zjawisku, które
          obserwuję w swoim otoczeniu.
          Ostatni rok dał mi możliwość spojrzenia na to, co dzieje się ze mną i wokół mnie
          zupełnie z boku, z perspektywy człowieka, który zaczyna wszystko od zera...
          cofnęłam się o jakieś 10 lat zachowując doświadczenia tego okresu, niewielu
          ludziom jest to dane. I zobaczyłam rzeczy, które mnie zaskoczyły, w sobie i w
          innych.
          Życie z dala od domu i codziennych problemów egzystencjalnych, bez konieczności
          udawania czegokolwiek przed kimkolwiek, nawet przed samą sobą było okazją do
          stwierdzenia, ze sama siebie wtłoczyłam w ramki 'zadowolonej z życia singielki',
          które mi tak naprawdę nie odpowiadają choć życie w pojedynkę dało mi szansę
          rozwoju zawodowego no i... w życiu się tak nie naimprezowałam ^^
          Ponadto z wypowiedzi osób, które nie są z nikim związane często przebija
          rozpaczliwe pytanie - dlaczego jestem sam/a?? pomimo, że wprost nigdy tego nie
          powiedzą... z różnych powodów, najczęściej ze strachu przed posądzeniem o
          desperację i niską samoocenę. No bo przecież szczęścia należy szukać w sobie i
          powinno się żyć przede wszystkim dla siebie, prawda? I oczywiści, człowiek
          powinien sam ze sobą czuć się dobrze i jak najbardziej powinien siebie samego
          lubić, jednak szczęśliwych osób w gronie samotników jest jak na lekarstwo. Oni
          najczęściej są zadowoleni z tego co mają, pogodzeni ze swoim życiem,
          korzystający z możliwości jakie daje bycie sobie samemu sterem, żeglarzem i
          okrętem, ale... zawsze przychodzi moment, kiedy patrzy się ze strachem w
          przyszłość i widzi choroby, starość i w tym wszystkim nikogo, kto byłby obok,
          dawał miłość, wsparcie, trzymał za rękę, dawał siłę do walki. Ja mam takie
          chwile za sobą - chorobę, nie starość ofkors ;) - może dzięki temu łatwiej jest
          mi wyobrazić sobie taki stan i łatwiej mi przyznać się, że się tego boję, że
          tego nie chcę, a za to chcę mieć kogoś, z kim będę dzieliła życie, chcę mieć
          rodzinę...
          Może single wszelkiej maści powinni mieć symulację życia, nie teraz, kiedy są
          młodzi, zdrowi, mają znajomych, "mają czas", tylko za te 20-30 lat, kiedy
          znajomi będą obrastać wnukami, a ich samych dopadną choróbska i okaże się, że są
          zdani sami na siebie, tylko że już zbyt długo są sami aby ten stan zmienić...
          Jeśli będą się w takiej symulacji dobrze czuli, to znaczy, że są singlami z
          wyboru i niech tak zostanie. Ale jeśli poczują dyskomfort... może powinni
          przyjrzeć się sobie i zadać sobie pytanie - co ZE MNĄ jest nie tak, że nie
          potrafię się "sparować"? I zmienić to.
          Fakt, że potrzeba do tego cholernego szczęścia... a na to już niestety, nie ma
          przepisu żadnego :/
          Pozdro.
          • bursztynowe Re: Do Karolany glownie,jako inicjatorki zamiesz 21.09.07, 13:37
            Karolana napisała
            > może powinni
            > przyjrzeć się sobie i zadać sobie pytanie - co ZE MNĄ jest nie tak, że nie
            > potrafię się "sparować"? I zmienić to.
            > Fakt, że potrzeba do tego cholernego szczęścia... a na to już niestety, nie ma
            > przepisu żadnego :/
            To chyba nie kwestia szczęścia, tylko 1. szczerości wobec samego siebie i 2.
            pracy włożonej w rozwój swojej osobowości.


            Psycholodzy mówią, że ludzie z deficytami emocjonalnymi szukają w partnerze,
            tego czego sami mają (w swojej opinii) za mało. Z kolei potencjalni partnerzy
            niekoniecznie mogą lub chcą im to zaoferować. Ponieważ, mało kto wspomnianych
            deficytów nie posiada, więc może ta teoria w jakimś stopniu wyjaśnia "problem"
            singlostwa.

            I tak można by dzielić ten włos na czworo i analizować, badać...
            A życie płynie...
    • funstein Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 20.09.07, 08:11
      W skrocie:

      te kobiety, ktore sa same zostaly zweryfikowane przez
      meski swiat jako bezsensowne.

      Dluzej:

      Instynkt matki wychowanej bez ojca, gdy rodzi sie jej dziecko
      bierze gore nad emocjonalna dojrzaloscia (brak ojca - brak rozumienia roli ojca
      w zyciu wlasnego dziecka).
      No i ten instynkt zazdrosci o uczucia dziecka do ojca czy tez zawlaszczania
      dziecka tylko dla siebie (nieswidomy!) na setki sposobow powoduje wygryzienie
      ojca z domu.

      I wychowywane sa kolejne pokolenia kobiet, ktore nie maja emocjonalnego zwiazku
      z mezczyznami. Nie sa wychowane do
      kochania i wspolpracy z mezczyznami.

      Tak oto zwierzecy instykt zazdrosci o wlasne dziecko bierze
      gore nad dojrzaloscia do relacji z mezem/ojcem.

      I mamy taki efekt - wysyp bezsensownych 30+ latek.

      Facecic maja jeszcze trudniej, bo matka - po wygryzieniu z domu
      ojca - cala swoja agresje na swojego ex zaczyna realizowac na
      jego synu (tez zachowanie instynktowne - zagryzanie dzieci z
      niechcianego ojca). Taki facet jak dorosnie, nie bedzie potrafil
      uwierzyc, ze istnieja normalne i przyzwoite kobiety, wychowane
      przez ojca i matke na ludzi a nie przez emocjonalnie pogieta
      matke na zwierze.
      • karolana Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 20.09.07, 08:20
        Ale co ty tak z tym WYGRYZANIEM ojca?? A tatusiowie to przypadkiem SAMI się nie
        wycofywali chyłkiem? Obojętnie czy ze związku, czy z czynnego życia rodzinnego.
        I w ogóle, pieprzysz jak potłuczony, bo oczywiście, najlepiej żeby dziecko
        wychowywało się z obojgiem rodziców, ale jak świat światem istniały pełne
        rodziny wypuszczające zwyrodnialców i kaleki psychiczne oraz samotni rodzice
        wychowujący wspaniałych ludzi.
        • funstein Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 20.09.07, 08:36
          poki nie zrozumiesz, ze oni sie sami nie usuwaja tylko nie moga zniesc
          egocentryzmu, zeby nie powiedziec macicocentryzmu, poty nie zrozumiesz :)

          Jak chcesz zrozumiec kwestei dotyczace relacji damsko-meskich biorac pod uwage
          wylacznie damskie emocje.
          Przeciez to jest wlasnie clue problemu - kobieta wychowana bez ojca nie
          ma pojecia o meskiej emocjonalnosci i jest w zwiazkach kaleka.

          Samotni rodzice wychowujacy wspanialych ludzi, to statystycznie rzecz biorac
          glownie faceci ;)

          Droga do dojrzalosci emocjonalnej kobiety biegnie przez ojca a nie
          macicocentryczna matke.

          I mam prosbe, zebys starala sie nie osmieszac piszac o moim
          rzekomym "potluczeniu".

          To, ze czegos nie rozumiesz znaczy WYLACZNIE, ze nie rozumiesz.
          Nie znaczy, ze nadawca tresci ma jakies braki ;)
          • mephi100us Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 20.09.07, 08:53
            masz tu Funstein jakas racje,przeciez nas wychowaly matki-Polki w roznym stopniu
            zindoktrynowane...produktem jestesmy tej indoktrynacji...tak jak Wlosi,Hiszpanie
            i cala ta latynoska maciczna kultura.Slona anglosaska kuracja przywraca smakow
            neutralnosc...;-)
          • bene_gesserit Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 20.09.07, 10:08
            funstein napisał:

            > poki nie zrozumiesz, ze oni sie sami nie usuwaja tylko nie moga
            zniesc
            > egocentryzmu, zeby nie powiedziec macicocentryzmu, poty nie
            zrozumiesz :)

            Nie sposob sie z toba nie zgodzic. Mozesz opisac, co sie dzieje z
            chlopcami, wychowywanymi przez samotne, cierpiace na macicocentryzm
            matki? Bo chyba jest ich tyle samo, co kobiet.

            > Przeciez to jest wlasnie clue problemu - kobieta wychowana bez
            ojca nie
            > ma pojecia o meskiej emocjonalnosci i jest w zwiazkach kaleka.

            No wlasnie, wlasnie.
            Podazajac sciezka twojego rozumowania zaczynam zastanawiac sie, co
            sie dzieje z mezczyznami, wychowywanymi bez ojca. Jak myslisz, co im
            robi brak pojecia o meskiej emocjonalnosci?

            > Samotni rodzice wychowujacy wspanialych ludzi, to statystycznie
            rzecz biorac
            > glownie faceci ;)

            O, super - nie wiedzialam, ze takie statystyki istnieja. Moglbys
            podac zrodlo?

            > Droga do dojrzalosci emocjonalnej kobiety biegnie przez ojca a nie
            > macicocentryczna matke.

            To jest jakas teoria juz odkryta, czy sam na to wpadles? Jesli nie
            sam, mozesz podac nazwiska autorow? I afiliacje jesli to mozliwe,
            bedzie mi latwiej szukac.
            • juchwa Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 20.09.07, 10:37
              Moja odpowiedzia na postawione w tym watku pytanie jest BO KOBIETY
              PO 30tce SA BARDZO MALO ATRAKCYJNE.
              Jako, ze dla wielu takie stwierdzenie mogloby byc przejawem glupoty,
              szowinizmu, dziecinady czy cokolwiek to spiesze wytlumaczyc na czym
              swoje przekonanie opieram.
              Przede wszystkim, kobiety 30letnie i starsze, ktore wczesniej
              poprzez malzenstwo nie zostaly zmotywowane do rozwijania kobiecej
              strony swojej osobowosci (wrazliwosc, opiekunczosc, czulosc) sa w
              zdecydowanej wiekszosci oduczone tych cech. Osobiscie wsrod moich
              kolezanek mieszczacych sie w opisywanym przedziale wiekowym nie znam
              chocby jednej panny, ktora swoja kobiecoscia zachecalaby mezczyzne
              do zwiazku polegajacego na czymkolwiek poza seksem. Nastawienie na
              rozwoj wlasnej kariery, niezdolnosc do zatrzymania sie nad
              problemami drugiej osoby w chwili gdy ona tego potrzebuje a nie
              wtedy gdy mam wolna chwile w pracy czy nawet brak umiejetnosci
              kulinarnych, wszystko to sprawia ze wylaczajac cielesnosc taka
              kobieta jest pozbawiona czegos co mezczyzni nazywaja "kobiecoscia".
              Dlatego dla mnie jedynie 20letnie dzieciaki, ktorych postrzeganie
              kobiety ogranicza sie do piersi, nog i ladnej buzi sa w stanie sie
              nimi zainteresowac. Nie oczekuje, ze ogol sie ze mna zgodzi ale
              kobieta, ktora zawierzyla feministkom a jednoczesnie poprzez wczesne
              zamazpojscie nie zostala nawrocona na kobiecosc, w wieku 30 lat
              jedyne co ma do zaproponowania mezczyznie to mniej lub bardziej
              atrakcyjne cialo.
            • funstein Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 20.09.07, 12:16
              > Nie sposob sie z toba nie zgodzic. Mozesz opisac, co sie dzieje z
              > chlopcami, wychowywanymi przez samotne, cierpiace na macicocentryzm
              > matki? Bo chyba jest ich tyle samo, co kobiet.

              no tym polega klopot - przyznac, ze sie jednak sie jest zrodlem problemu a nie
              ofiara. Do tego trzeba intelektualnej i emocjonalnej klasy. Do tego trzeba na
              chwile oderwac sie od swojej macicznej
              optyki i zobaczyc calosc spraw z lotu ptaka (no trzeba znalezc jakiego ptaka do
              polatania;).
              Chlopcy wychowywani przez macicocentryczne matki to emocjonalnie wykastrowani
              faceci, ktorzy potem nie bardzo wiedza jak byc mezczyznami.
              Potem kobiety marudza, ze nie ma tzw."prawdziwych mezczyzn".
              Jak wychowujecie synow na panienki zamiast zostawic ojcom meskie
              sprawy to jest malo meskich facetow.
              No ale przeciez kazda matka wie wszystko o meskiej emocjonalnosci
              i potrafi dobrze ukszatltowac syna na mezczyzne? A moze jednak nie
              macie drogie kobiety pojecia o tym? Moze ta pycha pcha Was w zaulek
              bezsensownego krzywdzenia wlasnych dzieci w imie realizacji swojego zwierzecego
              instynktu.

              Korczak byla kobieta ;)
              Zrodlem tego spostrzezenia jest zycie.
              Znam wiele osob wychowywanych przez ojcow i sa emocjonalnie wybitni.
              Osoby wychowywane przez samotne matki sa kalekie.
              Nie ma znaczenia plec dziecka.

              zazdrosc matki o uczucie dziecka do ojca jest odkryta tysiace lat temu zjawiskiem.
              Podobnie jak zazdrosc kobiety o pompke decyzyjna mezczyzny.
              6 tysiecy lat ma ksiazka w ktorej opisano Ewe probujaca otruc jablkiem zazdrosci
              Adama za to, ze on ma weza a ona nie ;)

              Zazdrosc o relacje dziecko - reszta swiata jest przyczyna naszych
              problemow. A najtrudniejsza sprawa jaka ozna sobie wyobrazic jest
              przecisniecie kobiety ze swiata nieswiadomych instynktow do swiata
              swiadomych dazen.

              I do tego potzebny jest madry ojciec.
              Zadna matka sie tu na nic nie zda.





              • funstein Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 20.09.07, 12:24
                > Korczak byla kobieta ;)
                > Zrodlem tego spostrzezenia jest zycie.
                > Znam wiele osob wychowywanych przez ojcow i sa emocjonalnie wybitni.
                > Osoby wychowywane przez samotne matki sa kalekie.
                > Nie ma znaczenia plec dziecka.

                zrodlem spostrzezenia, ze samotni ojcowie wychowuja dojrzalych ludzi, a nie ze
                Korczak byl kobieta.
                Kopernik byla kobieta wiec Korczak pewnie tez byl, skoro umial wychowywac
                dojrzalych ludzi, patrzacych na swiat stereoskopowo, a nie
                jednym okiem jak babilonskie cyklopy.
              • bene_gesserit Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 20.09.07, 21:52
                funstein poproszony o podanie statystyk, autorow teorii i opisow
                badan napisał:

                ...
                > Zrodlem tego spostrzezenia jest zycie.
                ...

                I ok, wlasnie o taka odpowiedz mi chodzilo. Funsteinowi, mimo ze
                pisal o stastystykach, sie cos tam w glowie wydaje i generalnie nic
                wiecej, dziekuje za uwage.
                • cloclo80 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 21.09.07, 02:14
                  Twoje zamiłowanie do źródeł i statystyk jest porażające. Skuteczny, ale nudny
                  sposób zbijania dyskutantów z tropu. Z drugiej strony może napisałabyś coś od
                  siebie zamiast cytować formułki wyczytane z tzw. "źródeł". Strasznie to
                  odtwórcze (byłaś kujonem czy co?) i do dyskusji wnosi jedynie jabłko.
                  • bene_gesserit Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 21.09.07, 11:12
                    Obawiam sie, ze nie rozumiesz.
                    Dyskutanci w twoim rodzaju, czyli 'u cioci na herbatce', to zadni
                    dyskutanci. 'Ja to uwazam, ze tak', 'A ja natomiast uwazam, ze tak'.
                    Co - tak konkretnie, procz zapoznania sie z czyims _pomyslem_ na
                    rzeczywistosc z tego wynika? Spojrz na ten watek, ile w nim
                    niezmierzonej glupoty, naiwnych obserwacji, osobistych kompleksow,
                    intelektualnej nieporadnosci, klasycznych bledow poznawczych. To
                    wymiana _pogladow_ - czysto subiektywnych, prowadzaca jedynie do
                    konstatacji ze niektorzy mysla ze jest tak, a inni - ze śmak.
                    Szalenie ciekawe, zwlaszcza jesli spelznie sie tu wiecej takich, jak
                    ty czy funstein :(

                    Prosba o uobiektywnienie swoich pogladow poprzez odwolanie sie do
                    argumentow (nie pogladow) wydaje mi sie tu byc na miejscu. Rozumiem,
                    ze ci to nie odpowiada, bo argumentow nie masz, ale to chyba -
                    wybacz - nie moj problem. Wracaj do cioci na herbatke.

                    A teraz, zanim przejdziesz do zenujacych tekstow o 'matce
                    przelozonej' (widac, ze nie skumales 'Diuny' ;): plonk, co oszczedzi
                    ci zapluwania sie po tym, jak dzieki przegladarce zrozumiesz, o czym
                    pisalam.
    • thomas_percy Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 20.09.07, 10:29
      Szukam kobiety po 30-tce.

      www.FajnyAleWierny.sympatia.onet.pl

      Będąc na Sympatii spotykam naprawdę dużo ludzi i niestety to, co napisała
      autorka wątku jest prawdą.
      Mógłbym Wam opowiedzieć kilka historyjek śmiesznych i wręcz obrzydliwych, ale
      byłoby to niedyskretne.
    • bobdywro Z mojego , męskiego punku widzenia . 20.09.07, 12:04
      Kobiety z wiekiem tracą , mężczyźni zyskują . Slogan , ale ile w nim mądrości . Kobieta szczyt atrakcyjności osiąga ok. 22-25 roku życia . Potem staje się coraz bardziej "przeźroczysta" a około 50-tki znika . Facet jeśli tylko się nie za bardzo zapuści to może być atrakcyjny do 60-tki . Nawet w podeszłym wieku jego "wartość" utrzymuje się na dość wysokim poziomie a to dlatego że jest ich coraz mniej ( mężczyzn) w stosunku do rówieśnic i działa prawo popytu i podaży . Jestem 40+ , szczęśliwy mąż i ojciec i jako taki niezbyt atrakcyjny dla pań . Mimo to dostrzegam różnice w zachowaniu ( kreowaniu, mizdrzeniu) u koleżanek mojej żony gdy wchodzę do ich towarzystwa i gdy z niego wybywam . Część z nich to rozwódki lub wolne z wyboru a że uroda już przemija i nie można przyciągnąć nią zainteresowania mężczyzny reagują na mnie wyszukanymi dyskusjami na wydumane problemy ( a z żoną plotkowały o pierdołach ) albo agresywnym atakiem w stylu : "facet to świnia" . Po mniej więcej kwadransie mam dość i pod byle pretekstem opuszczam towarzystwo ( podobnie postępuje większość facetów ) . Czasami mi ich żal ( tych samotnych ) bo widzę że zazdroszczą mojej żonie dzieci ( jest czego ) , męża ( nic specjalnego ) i bezpieczeństwa ( jako takie ) . Zaznaczam że to tylko moje zdanie i obserwacje niczym naukowym nie poparte .
      • dejzidejzi to nie tak:) 20.09.07, 12:31
        Naukowe publikacje wskazują, że ewentualna atrakcyjność starszego
        mężczyzny jest w ocenie kobiet wprost proporcjonalna do jego stanu
        konta i pozycji społecznej. Czyli w zasadzie są dwie możliwosci:
        albo masz w ocenie tychże kobiet niezły stan konta albo zaraz po
        wyjściu twoim i twojej żony "obrabiają ci d...". W warunkach
        domowych można przeprowadzić dość prosty test "holiłódzki". Spróbuj
        mianowicie sprawdzić czy jesteś w stanie zainteresować (nie
        utożsamiać ze zdradą) sobą dwie-trzy atrakcyjne kobiety w wieku 22-
        25 lat, jeśli tak to prawdopodobnie jesteś atrakcyjnym w swojej
        klasie egzemplarzem (nie jest to równoznaczne z przystojnym facetem,
        ale to chyba oczywiste), jeśli nie tzn., że pewnie nie chciałbyś
        usłyszeć tego co koleżanki żony mówią po waszym wyjściu:)
        • bobdywro Re: to nie tak:) 20.09.07, 12:46
          Chmm . Jestem egzemplarzem dość prostym w obsłudze . Moje rówieśnice i starsze nie leżą w kręgu moich zainteresowań - są już "przeźroczyste" . Statusem społecznym i zasobnością portfela nie powalam więc młodsze panie są poza zasięgiem ( urodą też nie powalam ) . I tu niespodzianka . Została żona . Pomimo 20-lat małżeństwa nadal DLA MNIE atrakcyjna "zewnętrznie" i intelektualnie . I niech już tak zostanie .
          PS
          Ma dużo koleżanek i jak na nie patrzę i ich słucham to jestem pełen podziwu dla siebie że mając lat 20+ wykazałem się taką przenikliwością że wybrałem ją a nie którąś z tamtych - ale bym się wpakował .
          • dejzidejzi Re: to nie tak:) 20.09.07, 13:03
            Pozostaje Ci nadzieja, że żona myśli podobnie:)

            Jeśli rzeczywiscie jest atrakcyjna fizycznie i "intelektualnie" jest
            duża szansa, że kiedy trafi jej się ktoś z wyższej półki bardzo się
            ucieszy (myśląc "w końcu, ktoś na kogo zasługuję) i tyle ją będziesz
            widział... bo tak to jest z tą atrakcyjnością facetów!
            • bobdywro Re: to nie tak:) 20.09.07, 13:10
              Zasiałaś we mnie ziarno niepewności . Zadzwoniłem do żony i spytałem czy nie ma w stosunku do mnie planów rozwodowych . Powiedziała że na razie nie widzi dla mnie przeciwników . Uspokoiłem się . Może nie zostanę samotnym starym prykiem ?
              • dejzidejzi Re: to nie tak:) 20.09.07, 13:22
                Może nie...
                Ogólnie los twój z oczywistych przyczyn jest mi obojętny, natomiast
                naprawdę nie liczyłabym na to, że z wiekiem żona czy ktokolwiek inny
                będzie cie postrzegal jako coraz atrakcyjniejszy obiekt,
                tez ...znikasz, moze kobiety mijajac cie na ulicy już mysla, "co za
                łysiejący, brzuchaty jegomość"
                • bobdywro Re: to nie tak:) 20.09.07, 13:40
                  Nie jest tak źle . Natura ( bo nie własna dbałość ) obeszła się ze mną dość litościwie nie rozwijając nadmiernie mięśnia piwnego a i pozostawiając na głowie blond czuprynę . A z drugiej strony to nie widzę powodów dla których miałbym stroszyć piórka , wciągać brzuch i wypinać pierś , po co ? Kolacja , miła rozmowa o niczym , trochę seksu . Zdrada jest mocno przereklamowana . Wiem bo widzę co się dzieje wkoło . Mało przyjemności , dużo kłopotów . Wszystko ma swój czas . Bywało całą noc * 12 . A przyjdzie czas że za rączkę i na spacer do parku karmić łabędzie . I nie ma co z tym walczyć .
                  • dejzidejzi Re: to nie tak:) 20.09.07, 13:46
                    W takim razie powodzenia:) W sumie optymistyczne nastawienie wobec
                    przyszłości jest zwykle korzystne!
        • dejzidejzi Re: to nie tak:) 20.09.07, 12:47
          Ty nie jesteś chyba tak naiwny, żeby uwierzyć, że dla młodej
          niezdesperowanej kobiety facet- powiedzmy ok. 45 lat -może być
          naprawdę atrakcyjny fizycznie?! Chyba nie sądzisz, że atrakcyjne
          kobiety paradują ze starszymi panami, z racji na ich oszałamiającą,
          nabytą z wiekiem urodę!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka