bene_gesserit
29.03.08, 14:27
List tygodnia z najnowszych WO znakomicie kontrapunktuje rozterki
dzikowego w jego watku o bezmyslnych starcach i wydzierajacych sie
dzieciakach oraz matkach, ktorym 'padlo na mozg':
"Wybralam sie z psem na spacer i spotkalam mojego bylego studenta,
ktory kroczyl dumnie, wiozac w wozku swojego potomka. (...)
No i, pani profesor, sama pani wie, jak to jest - ja teraz z tym
dzieckiem to wszystko migiem zalatwiam: 'Pan z dzieciatkiem,
prosze, moze krzeselko, pan musi szybciej, o jaki dzielny tatus,
jaki syneczek, o, jak pan sobie radzi? Prosze, prosze, ja wiem, jak
to trudno z malenstwem...'.
No i, pani profesor, ekstra jest, tylko czasem glupio, bo jak w tym
urzedzie czy pod jakimis waznymi drzwaiami spotkam jakas dziewczyne
z dzieckiem, to te same babony, ktore mnie tak slodza, wtedy
rycza: 'Gdzie lezie z tym dzieciakiem? Narobila bachorow i mysli,
ze jej sie wszystko nalezy! Nie miala z kim zostawic? Trzeba bylo
myslec wczesniej! Tu jest urzad, nie pchac sie z tym wozkiem!'."
...