Dodaj do ulubionych

takie byle co

23.06.08, 23:19
co robicie jak Wam się nic nie chce? Co robicie jak "musicie" coś zrobić?
Mam tyle na głowie obowiązków- muszę się uczyć do egzaminu, opiekować się sensownie córą, odpisywać na maile, grzecznie rozmawiać z rodzicami, odbierać telefony od "prawie" byłego męża...
Nie chce mi się, siły nie mam, "musieć" nie zawsze znaczy "chcieć"...
A co zrobić, aby "chcieć" to co "muszę"? A jeśli to co "muszę" nigdy nie było moim "chceniem"?
Obserwuj wątek
    • bosa_mysz Re: takie byle co 24.06.08, 10:11
      jak musze coś robić jak nic mi się nie chce to się zaczynam
      zastanawiać jak bardzo chce robić to co robić musze. jak już dojde
      do wniosku że nie chce to znaczy też ze nie musze i mogę wszystko
      mieć gdzieś. tyle, ze od razu swoim zwyczajem myśle jakie będą
      skutki tego, że przestane robić to czego nie chce i już-przecież-
      nie-musze. jakie będą plusy i minusy dla mnie? po małej kalkulacji
      przestaje robić to co nie chce więc nie musze i robie to co chce.
      nie pytaj o logikę
        • bosa_mysz Re: takie byle co 24.06.08, 16:48
          jakoś to co napisałaś poetko chodziło za mną cały dzień.
          moim zdaniem wszystko to jest trochę bardziej skomplikowane niż
          u "zwykłych" ludzi, i ma zdecydowanie więcej niż dwie strony. bo
          nam "wolno" to czego im "nie wolno"
          chodzi mi o przyzwolenie społeczne, ale o tym za chwilę.
          cyklicznie, jak to u nas bywa mam tak jak teraz. od maja dołek,
          gdzieś tak do września, października. i nieodmiennie, co i teraz nie
          jest mi oszczędzone, dochodze do wniosku, ze do niczego się nie
          nadaję, że nie powinnam niczego zaczynać, że ciągle muszę coś
          spieprzyć, więc lepiej zebym wogóle nie była za nic odpowiedzialna!
          i myśle sobie: jakby tak jednak dobrze było rzucić to wszystko.
          zwinąć się w kłębek, nic nie chcieć, nic nie robić. a jeśli to nie
          da spokoju to choćby i iść do szpitala, bo tam też moge się zwinąć w
          kłębek tyle że będe musiała 5 razy dziennie buzię otworzyć-3 x na
          papu i 2 na leki.
          i wiem jedno - ze nikt nie miałby pretensji! przecież ja chora
          jestem. bidna taka, widać musiałam. i to mnie właśnie stopuje.
          sprawia, ze zastanawiam się, pytam- naprawdę muszę? na ile muszę?
          muszę czy chcę? czy to na pewno ten moment, w którym nie powiedzenie
          stop źle się skończy? czy mogę jeszcze trochę powalczyć? czy chcę?
          inni łatwo mi odpuszczą, zrozumieją (w ich mniemaniu), ulitują się.
          ale gdyby oni "zdrowi", "normalni" tak sobie odpuścili, co z nimi by
          się stało?
      • lolinka2 Re: takie byle co 24.06.08, 17:02
        Bilans zysków i strat z uwzględnieniem wymiernych korzyści czerpanych z
        wykonania zadania. Właśnie się mobilizuję do tłumaczenia sprawozdania
        finansowego spółki, które mi na maila za pół godziny spłynie i już roztaczam
        sobie malownicze wizje tysiąca złotych w gotówce....
        • poetkam Re: takie byle co 24.06.08, 23:15
          już roztaczam
          > sobie malownicze wizje tysiąca złotych w gotówce....

          Lolinko! Udanego wdrażania w życie Twych malowniczych wizji wydawania tysiąca złotychsmile
      • poetkam Re: takie byle co 24.06.08, 23:18
        Muszem, muszem...Właśnie odwaliłam kawał dobrej roboty- przygotowałam prezentację do egzaminu, a w czwartek jadę z Córą mą do Urzędu Marszałkowskiego osobiście zawieźć teczkę z dokumentami...
        Było więc: i chcem i muszemsmile
        Nawet mi się "zachciało" Po Waszych odpowiedziachsmile
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka