e_wok
29.10.03, 19:17
Jesli kobieta uwaza, ze ma prawo do pracy zawodowej oraz do posiadania
dzieci mowi sie jej, ze nie mozna zjesc ciastka i jednoczesnie go zachowac.
W ten sposob wykazuje sie jej niekonsekwencje i posiadanie pragnien
nieproporcjonalnych do realnych mozliwosci. Wiekszosc dyskusji, ktore sie
tutaj tocza polega na wykazywaniu przez panow niekonsekwencji myslenia
feministycznego, bez roznicy, czy jest to feminizm "intuicyjny", radykalny,
zinstytucjonalizowany czy jakikolwiek inny. Proponuje zatem zabawe w ciastko
ale w odwrotna strone - stworzenie listy niekonsekwencji, ktore ma na koncie
frakcja antyfeministyczna naszego forum. Moje pierwsze pytanie brzmi : jak
godzicie, panowie, troske o "dzieci nienarodzone" wyrazajaca sie w
sprzeciwie wobec aborcji z niechetnym traktowaniem przywilejow dla kobiet w
ciazy, bedacymi de facto przywilejami dla tychze nienarodzonych dzieci?
I od razu drugie pytanie, ktore niedawno zadalam, ale nie doczekalam sie
odpowiedzi- dlaczego uwazacie za usprawiedliwione postrzeganie przekazu
artystycznego przez pryzmat swiatopogladu np. religijnego i interpretowanie
go zgodnie z tym swiatopogladem, a jednoczesnie uwazacie za naganne
interpretacje innego przekazu, jesli jest to interpretacja feministyczna?