Dodaj do ulubionych

Teorie gender a transeksualizm

14.08.09, 15:54
"Transseksualizm - jest to zaburzenie identyfikacji płciowej, postać zespołu dezaprobaty płci, polegająca na odczuwaniu rozbieżności między płcią fizyczną a mentalną."

Z drugiej strony zaś, teoryjki gender traktują o "społeczno-kulturowej tożsamości płci". W myśl tej idei, takie kwestie jak role płciowe oraz zachowania tudzież cechy kojarzone z daną płcią są jedynie wymysłem społeczeństwa i stanowią pochodną kultury, a nie biologii.

Moje pytanie brzmi następująco: skąd wobec tego bierze się charakterystyczna dla transseksualistów "rozbieżności między płcią fizyczną a mentalną"? Przecież społeczeństwo urabia taką jednostkę zgodnie z jej biologicznymi cechami, narzucając tejże jednostce adekwatny do nich gender. Jeżeli rzeczywiście nieanatomiczne cechy płciowe byłby jedynie sztucznym wytworem kultury, to taki transseksualista powinien bez problemu pogodzić się z przydzielonym przez społeczeństwo genderem, tak jak nie-transseksualiści godzą się ze swoim.

Innymi słowy, gdyby teorie gender były prawdziwe - i mam tu na myśli raczej staroświeckie i przebrzmiałe znacznie tego słowa: prawdziwy, czyli «zgodny z rzeczywistością» - to coś takiego jak transseksualizm w ogóle nie powinno istnieć. A istnieje.

Jeśli ktoś w miarę biegły w meandrach i odmętach teoryjek gender mógłby mi to wyjaśnić, byłbym wdzięczny.
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Teorie gender a transeksualizm 14.08.09, 16:12
      Moglbys wyjasnic, do ktorych to konkretnie teoryjek sie odwolujesz?
      • bugmenot2008_2 Re: Teorie gender a transeksualizm 14.08.09, 16:38
        Do tych, które "traktują o społeczno-kulturowej tożsamości płci". Napisałem chyba wyraźnie?
        • bene_gesserit Re: Teorie gender a transeksualizm 14.08.09, 23:22

          Ale dlaczego zjawisko transseksualizmu mialoby stanowic problem dla
          teorii gender? Twoje rozumowanie opiera sie na nieprawdziwym
          zalozeniu, ze mechanizm socjalizacji i reprodukcji kulturowej
          działa bez najmniejszych zakloceń i ze stuprocentowa skutecznoscią.
          Od kiedy? Minimum wyobrazni socjologicznej wystarczy, by dostrzec,
          ze w zlozonym, heterogenicznym społeczenstwie, gdzie istnieje
          pewien zakres pluralizmu i innowacji kulturowych, jednostka może
          sie znalezc (i zazwyczaj znajduje się) w polu oddzialywania
          roznych, czasami całkiem sprzecznych przekazow, tresci,
          komunikatów. Oczywiscie - im silniejszy wzorzec dominujacy, tym
          takich anomalii jak transseksualizm (a także feminizm...)
          jest mniej. Transseksualista okreslajac sie w ten sposob tez
          przeciez korzysta z kulturowych zasobów sensu.

          Imho raczej logiczne jest pojscie w druga strone - tzn ze zjawiska
          takie, jak transseksualizm dostarczaja poparcia teorii gender.
          Dlatego wlasnie pytalam cie, gdzies sobie to wszystko wyczytal :)

          • dzikowy Re: Teorie gender a transeksualizm 15.08.09, 10:00
            Oczywiscie - im silniejszy wzorzec dominujacy, tym
            > takich anomalii jak transseksualizm (a także feminizm...)
            > jest mniej.

            I homoseksualizm też? A ja myślałem, że identyfikacja płciowa i
            seksualna to raczej kwestia neurologiczna, no ale mnie na słowo na G
            wszczoncha, więc mogę nie mieć kompetencji i minimum wyobraźni
            socjologicznej.
          • bugmenot2008_2 Ale co gdzie wyczytalem? 15.08.09, 11:33
            Ale co gdzie wyczytałem? Powiedz mi po prostu, w którym momencie błądzę i na czym mój błąd polega, bo o ile faktem jest, że jakichś wielkich pokładów "wyobraźni socjologicznej" się u mnie nie stwierdza, o tyle śmiem twierdzić, że z logiką większych problemów nigdy nie miałem, i to zarówno z jej odmianą praktyczną, jak i formalną. A zatem:

            1) Według teorii gender nie ma cech płciowych, poza anatomicznymi, które wynikałyby z biologii. Wszystkie takie cechy są uwarunkowane kulturowo czy też narzucone przez społeczeństwo, będąc czymś w rodzaju przydzielonej roli w teatrze.

            Prawda czy fałsz? Idzie mi - rzecz jasna - o to, czy tak utrzymują teoretycy i teoretyczki gender, nie wnikamy w zasadność czy prawdziwość samej tezy.

            2) "Transseksualiści odczuwają niezgodność swej płci biologicznej z mentalną". Oznacza to mniej-więcej tyle, że taki człowieczyna czuję kobietą w ciele mężczyzny, względnie mężczyzną w ciele kobiety.

            I ja się upieram, że jednego z drugim nie podobna pogodzić.

            Jak niby to się stało, że ktoś o anatomicznych cechach kobiety został kulturowo uwarunkowany i przez społeczeństwo urobiony do genderu męskiego? No, jak? Społeczeństwo się kopnęło? Nie rozpoznało płci?

            Po wtóre, czemu chirurgicznie zmieniamy takim ludziom płeć i faszerujemy ich hormonami, zamiast po prostu zacząć ich społecznie i kulturowo traktować adekwatnie do płci? Dać takiemu lalki zamiast autek, ubrać w sukienkę, zniechęcać do przedmiotów ścisłych - i wsio! wyleczony.

            Dowcip polega na tym, że koncepcja, iż płeć ma pozaanatomiczne cechy uwarunkowane biologią, nie prowadzi do takich sprzeczności. W przypadku transseksualistów po prostu nastąpiła pomyłka i mózg poszedł w jedną stronę, a ciało w drugą. Brzytwę Ockhama znamy?

            Zresztą, co ja się będę wysilał:

            Holenderscy badacze stwierdzili w badaniach wykonywanych post mortem, że niewielki obszar mózgu, leżący w obrębie podwzgórza [...] jest mniejszy u kobiet niż u mężczyzn. Następnie stwierdzono, że wielkość owego obszaru u męskich transseksualistów odpowiada wielkości charakterystycznej dla kobiet.

            Co na to teoretycy i teoretyczki gender?
            • bertrada Re: Ale co gdzie wyczytalem? 15.08.09, 12:03
              > Zresztą, co ja się będę wysilał:
              >
              > Holenderscy badacze stwierdzili w badaniach wykonywanych post mortem, że
              nie wielki obszar mózgu, leżący w obrębie podwzgórza [...] jest mniejszy u
              kobiet n iż u mężczyzn. Następnie stwierdzono, że wielkość owego obszaru u
              męskich transseksualistów odpowiada wielkości charakterystycznej dla kobiet.


              Ten obszar to zapewne ciało migdałowate. Jedna z najbardziej pierwotnych
              struktur w mózgu. W dużym skrócie odpowiada za reakcje związane z przetrwaniem,
              czyli zaspokajaniem potrzeb fizjologicznych, zapewnieniem sobie bezpieczeństwa
              itp. Zniszczenie tego ośrodka robi ze zwierzęcia potulną roślinkę, nie
              odczuwającą żadnych potrzeb, której jest wszystko jedno co się z nią stanie.
              Natomiast pobudzanie go prądem czyni agresywnego nadpobudliwego seksualnie
              bulimika.
              Ta struktura odpowiada też za zachowania seksualne. Im dany gatunek ma je
              bardziej rozbudowane, np tańce godowe, rykowiska, to tym większe ma ciała
              migdałowate. Co więcej, im w danym gatunku zachowania seksualne są bardziej
              płciowo zróżnicowane, to tym większa jest różnica w wielkości tej struktury u
              obu płci. Samce mają ją większą niż samice. Tak samo jest w przypadku orientacji
              seksualnej. Osobnik, który ma ciało migdałowate relatywnie duże jest
              zorientowany seksualnie na samice. Jak ma małe, to na samce. I
              najprawdopodobniej tak samo jest z tożsamością płciową. Duży amygdala to
              chłopiec, mały to dziewczynka. Wielkość zależy bezpośrednio od stężenia
              androgenów zarówno tych w życiu płodowym, jak i tych pojawiających się kilka dni
              po urodzeniu. (samce największe stężenie testosteronu mają właśnie kilka dni po
              urodzeniu -przynajmniej ludzkie)
              U większości zwierząt jest to bardzo łatwo dostrzegalne, bo ciało migdałowate
              jest wyraźnie wyodrębnione. Można też dowolnie manipulować jego rozwojem i
              programować orientację seksualną zwierząt doświadczalnych.
              Natomiast u ludzi jest problem, bo ta struktura po pierwsze jest bardzo mała a
              po drugie nie jest tak wyraźnie zróżnicowana płciowo, ani wyraźnie odgraniczona
              od innych struktur. Różni się jedynie gęstością. I to jest prawdopodobna
              przyczyna występowania różnych anomalii związanych z płciowością.
              • bugmenot2008_2 Re: Ale co gdzie wyczytalem? 15.08.09, 12:11
                Dzięki za wyczerpujący opis, zastanawia mnie tylko, czemu w takim razie kwestia przyczyn homoseksualizmu jest, o ile wiem, niewyjaśniona po dziś dzień.

                > Różni się jedynie gęstością. I to jest prawdopodobna
                > przyczyna występowania różnych anomalii związanych z płciowością.

                Tak czy inaczej - niezależnie, czy idzie o gęstość, czy o rozmiary - nijak ma się to do konstruktu kulturowego i społecznej opresji. :)
                • bertrada Re: Ale co gdzie wyczytalem? 15.08.09, 12:47
                  Z biologicznego punktu widzenia przyczyny homoseksualizmu zostały wyjaśnione.
                  Niewyjaśniona jest tylko kwestia co konkretnie powoduje zaburzenia w wydzielaniu
                  androgenów płodowych albo braku prawidłowej reakcji ciała migdałowatego na
                  takowe. Być może to geny, być może co innego. Ale cokolwiek to jest, ma miejsce
                  w życiu płodowym na poziomie reakcji biochemicznych.
                  A to, że dla pewnych środowisk te wyjaśnienia są kompletnie nieistotne i nadal
                  dopatrują się przyczyn środowiskowych to inna sprawa. Jak słyszę, że nawet takie
                  autorytety jak Eichelberger wypowiadają się, że homoseksualizm to efekt złego
                  wychowania, to macki opadają.

                  Moim zdaniem homoseksualizm, podobnie jak aborcja, antykoncepcja, wychowanie
                  seksualne itp, to zwykłe tematy zastępcze. Każdy głupi jest w stanie wypowiadać
                  się na te tematy i bulwersować nimi. No to zapodaje się je ludowi, żeby nie
                  wtrącał się w poważniejsze sprawy.
                  • bugmenot2008_2 Re: Ale co gdzie wyczytalem? 15.08.09, 13:29
                    Takimi "pewnymi środowiskami" to nie ma się za bardzo co przejmować. Jak komuś lepiej tłumaczyć świat za pomocą religii czy ideologii to jego problem, bo przecież chyba nie mój, nie?

                    > Moim zdaniem homoseksualizm, podobnie jak aborcja, antykoncepcja, wychowanie
                    > seksualne itp, to zwykłe tematy zastępcze. Każdy głupi jest w stanie wypowiadać
                    > się na te tematy i bulwersować nimi. No to zapodaje się je ludowi, żeby nie
                    > wtrącał się w poważniejsze sprawy.

                    Co do aborcji można by dyskutować, czy rzeczywiście jest tylko temat zastępczy, ale poza tym w pełni się zgadzam. Też nie za bardzo rozumiem, czemu homoseksualizm wzbudza aż takie emocje (i to zarówno negatywne, jak i pozytywne), dla mnie jest to zjawisko raczej neutralne, aczkolwiek pod wieloma względami, jak na przykład wspomnianych przyczyn, bez wątpienia ciekawe.

            • bene_gesserit Re: Ale co gdzie wyczytalem? 15.08.09, 12:14


              > płeć ma pozaanatomiczne cechy uwa
              > runkowane biologią

              ???
              Wyjasnij - o co prosze od pierwszego postu - skad przekonanie, ze
              ta teoria, z ktora rzekomo dyskutujesz, opiera sie wylacznie na
              cechach anatomicznych, pomijajac cechy genetyczne i fizjologiczne?

              > Jak niby to się stało, że ktoś o anatomicznych cechach kobiety
              został kulturowo
              > uwarunkowany i przez społeczeństwo urobiony do genderu męskiego?
              No, jak? Społ
              > eczeństwo się kopnęło? Nie rozpoznało płci?

              Bardzo dokladnie napisalam, jak to sie moglo stac.

              > Po wtóre, czemu chirurgicznie zmieniamy takim ludziom płeć i
              faszerujemy ich ho
              > rmonami, zamiast po prostu zacząć ich społecznie i kulturowo
              traktować adekwatn
              > ie do płci? Dać takiemu lalki zamiast autek, ubrać w sukienkę,
              zniechęcać do pr
              > zedmiotów ścisłych - i wsio! wyleczony.

              Jedyna uwaga w twoim poscie warta zastanowienia sie.
              Co to znaczy, ze 'my zmieniamy'? On/a se sam zmienia. Osoba
              transseksualna czuje dyskomfort. A latwiej jest dostosowac biologie
              pojedynczego czlowieka niz reakcje calego spoleczenstwa, czy
              większsci społeczeństwa (wliczajac w to np ewentualnych partnerow
              transseksualisty np), za którymi stoją wieki tradycji, zakorzenione
              nawyki myslowe itp.

              • bugmenot2008_2 Re: Ale co gdzie wyczytalem? 15.08.09, 12:33
                > Wyjasnij - o co prosze od pierwszego postu - skad przekonanie, ze
                > ta teoria, z ktora rzekomo dyskutujesz, opiera sie wylacznie na
                > cechach anatomicznych, pomijajac cechy genetyczne i fizjologiczne?

                Wygląda na to, że jest to czyste nieporozumienie, bo ja właśnie proszę od pierwszego postu, żeby mi ktoś powiedział, czy tak jest, czy nie. Bo nie wiem, nie wnikałem przecież do tego stopnia w ideę gender.

                Dlatego pytam: czy teoretycy i teoretyczki gender utrzymują, że cechy płciowe dzielą się wyłącznie na anatomiczne i uwarunkowane kulturowo. To jest moje pytanie. Oczywiście, jeśli odpowiedź na nie jest negatywna, to i moje stwierdzenia są nieuzasadnione.
                • bene_gesserit Re: Ale co gdzie wyczytalem? 15.08.09, 12:54
                  Nie znana jest mi zadna teoria gender, ktora by wykluczala
                  istnienie czynnika fizjologicznego i genetycznego w tej sprawie.
    • satancruz Re: Teorie gender a transeksualizm 14.08.09, 16:25
      Może tak: takie przypadki są stosunkowo rzadkie (tu potrzebna jakaś
      statystyka) i mieszczą się w granicach błedu statystycznego (patrz
      nie załączona statystyka) nie mają więc istotnego wpływu na
      teorię "społeczno-kulturowej tożsamości płci" (jaka by ona nie była,
      byle miała charakter statystyczny).
      • bugmenot2008_2 Ale co to znaczy, że mają charakter statystyczny? 14.08.09, 16:40
        Ale co to znaczy, że mają charakter statystyczny? Że u większości ludzi cechy i zachowania przypisywane płci wynikają z kultury, a u niektórych z biologii?
    • bertrada Re: Teorie gender a transeksualizm 14.08.09, 16:50
      Mylisz dwa pojęcia. Tożsamość płciową z rolą płciową. Tożsamość płciowa ma
      podłoże biologiczne. Człowiek rodzi się z wiedzą o tym, czy jest płci żeńskiej
      czy męskiej. Podobnie rodzi się z orientacja seksualną i wrażliwością na bodźce
      seksualne wysyłane od osób, na których jest seksualnie zorientowany. Natomiast
      role płciowe, czyli wszystkie zachowania, które są tradycyjnie przypisane
      kobietom albo mężczyznom, są uwarunkowane społecznie.
      • bugmenot2008_2 Re: Teorie gender a transeksualizm 14.08.09, 17:03
        No dobra, ale co to jest "wiedza o tym, czy jest płci żeńskiej czy męskiej"? Skąd człowiek o tym wie? Wie, jaka jest jego płeć biologiczna. Ale czy na gruncie teorii gender w ogóle mówi się o czymś takim jak płeć psychiczna, mentalna, czy jakkolwiek ją nazwać?
        • bertrada Re: Teorie gender a transeksualizm 14.08.09, 17:31
          Człowiek po prostu rodzi się z wiedzą czy przynależy do męskiej czy żeńskiej
          części społeczeństwa. Podobnie jak sam z siebie wie czy ma orientację homo czy
          heteroseksualną. Już roczne dzieci są w stanie bezbłędnie określić płeć
          otaczających ich ludzi. A w wieku około 2lat wiedzą czy same są chłopcami czy
          dziewczynkami.
          Prawdopodobnie ta "wiedza" jest zakodowana w ciałach migdałowatych mózgu. Jest
          to jedyna struktura płciowo zróżnicowana i odpowiada między innymi za zachowania
          seksualne. Być może za tożsamość płciową również.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Teorie gender a transeksualizm 14.08.09, 20:23
            Naprawde czlowiek rodzi sie z taka wiedza?
            CHlopcy i dziecwczynki wiedza jakiej sa plci, bo wpaja im sie to od dziecka.
            A co z obecnym trendem na stwierdzenie wiekszej ilosci plci niz meska i zenska?

            Chyba plec biologiczna vs kulturowa wciaz budzi konrowersje i jest przedmiotem
            dysput. Jak Simon de B. pisala, czlowiek nie rodzi sie kobieta, tylko sie nia
            staje. I jak Foucault twierdzi w Historii Seksualnosci, ze plec i seksualnosc
            jej przypisana jest efektem imperatywu jurydycznego, a nie jego przyczyna.
            Czyli, ze okreslamy wlasna plec poprzez preaktyki seksualne, przypisane do
            konkretnej plci.

            Moze Bugmenot wcale nie zadal takiego glupiego pytania? Ciekawy jest przypadek
            osob, ktore funkcjonuje pomiedzy tradycyjnie uznanymi plciami, i wlasnie on
            pozwala przypuszczac, ze plci jest wiecej, i ze nie wszysto trzeba
            zakwalifikowac jako meskie badz zenskie.

            Tyle, ze feministki nie twierdza, ze plec jest JEDYNIE konstruktem kulturowym,
            ale ze sklada sie na nia kultura i biologia.

            • bugmenot2008_2 No dobrze, wobec tego 14.08.09, 22:14
              > Tyle, ze feministki nie twierdza, ze plec jest JEDYNIE konstruktem kulturowym,
              > ale ze sklada sie na nia kultura i biologia.

              No dobrze, wobec tego - by nieco rozjaśnić sytuację - prosiłbym o przykład cechy, która nie jest ani anatomiczna, ani wykreowana przez kulturę czy społeczeństwo, a zarazem jest cechą charakterystyczną dla którejś z płci. Innymi słowy, chodzi mi o cechę związaną z mentalnością, zachowaniem czy intelektem, ale wynikającą z biologii.

              Ostatnio gdzieś przeczytałem, że - według jakiegoś speca od genderu - nawet pierwsze uczucia matki do świeżo urodzonego dziecka są uwarunkowane kulturowo (sic!). Oto przykład na to, do czego są w stanie posunąć się teoretycy gender.

              Na marginesie mówiąc, Foucault to zdaje się generalnie dużo twierdził, dla mnie jednak miarodajne są dowody lub przynajmniej uzasadnienia owych twierdzeń - a tych, na ile się orientuję, próżno szukać w pisaninie myślicieli jego pokroju.
              • bertrada Re: No dobrze, wobec tego 14.08.09, 23:55
                Poczucie własnej płci, czyli tożsamość płciowa, jest nierozerwalnie związane z
                orientacją seksualną. Gdyby człowiek nie miał zakodowanej w mózgu wiedzy o
                własnej płci, nie byłby w stanie posiadać wiedzy o cudzej płci a tym samym o
                tym, do kogo się zalecać i od kogo odbierać bodźce seksualne.

                A reszta to tylko kultura. Człowiek ma zakodowane pewne zachowania np seksualne,
                a reszta to wytwór ekonomii i kultury. Tzn wie jak i z kim ma seks uprawiać, ale
                już tego czy ma chodzić w spódnicy czy w spodniach, to musi się nauczyć.
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 05:07
                  No ale teraz zaczyna sie sadzic, ze orientacja to tylko efekt norm kulturowych i
                  spolecznych, i ze wiele ludzi, byc moze i wiekszosc,mogloby byc biseksualnych,
                  ale to ze spoleczenstwo jest heteronormatywne prowadzi do automatycznej
                  reifikacji wzorca hetero.
                  • bertrada Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 09:36
                    > No ale teraz zaczyna sie sadzic, ze orientacja to tylko efekt norm kulturowych

                    Ale to tylko dotyczy osób biseksualnych. Jak ktoś jest zorientowany zarówno na
                    chłopców jak i na dziewczynki, to pod wpływem presji środowiska jest w stanie
                    wybierać sobie partnera tylko z określonego zbioru. Zdecydowany homo i
                    heteroseksualista nie są podatni na wpływy otoczenia.
                  • naimad.dangel Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 14:12
                    gorzej życie jest prokreacyjno normatywne. Stąd wzorzec hetero jest wzrocem poza społecznym. I w tym względzie nie następuje reifikacja. A orientacja to faktycznie efekt norm kulturowych, w których więzi społeczne są związane z seksem.
                • naimad.dangel Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 13:55
                  @bertrada
                  >Gdyby człowiek nie miał zakodowanej w mózgu wiedzy o własnej płci, nie byłby w stanie posiadać wiedzy o cudzej płci a tym samym o tym, do kogo się zalecać i od kogo odbierać bodźce seksualne.
                  Informacje o płci to mamy zakodowaną na pewno w chromosomie. Najbardziej naturalną konsekwencją tego faktu jest różna gospodarka hormonalna. To ona tak w okresie płodowym , jak szczególnie w okresie dojrzewania powoduje kształtowanie całego układu receptorowo - obliczeniowo - reakcyjnego. Tak, że kobiety i mężczyźni reagują czym innym. Nie musimy mieć nigdzie w mózgu nic zakodowane na temat płci - skoro mamy zakodowane w każdej komórce.
                  > A reszta to tylko kultura.
                  Niby tak. Tylko, że mężczyźni noszą damskie stroje z tego samego powodu dla którego większość mężczyzn ich nie nosi. Spodnio-spódniocowa kultura jest tu tylko ramką, w której umieszczamy obrazek. Jeśli zmiana ramy powoduje powstanie nowego obrazu to masz rację.
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 05:04
                Nie da sie podac cechy identyfikujacej plec, ktora nie jest ANI anatomiczna, ANI
                wykreowana przez kulturę czy społeczeństwo.
                Wrecz przeciwnie, na to co rozumiemy pod pojeciem plci sklada sie ZAROWNO
                anatomia JAK I normy spoleczne i role przypisane do danej plci biologicznej.

                DLatego nie mozna podac takiej cechy zwiazanej z mentalnoscia, zachowaniem czy
                intelektem i przypisac wszystkim mezczyznom w odroznieniu od kobiet.

                Jak piszesz o specu od genderu, dobrze jest podac nazwisko.
                Co do pierwszych uczuc matki do noworodka, skad Ty mozesz wiedziec jak sie czuje
                kobieta po porodzie ? Ja tez tego nie wiem, bo nie mam dzieci. Ale skoro dzieci
                sa porzucane, to moze odczucia wobec dziecka pewnie sa efekem eypadkowej natury
                i kultury, jak na wielu innych plaszczyznach? Wiem, takie stwierdzenia nie
                mieszcza sie w glowie, bo podwazaja mit matki-polki skorej do poswiecen i
                kochajacej swoje dzieci ponad wszystko. Ale dobrze jest nie kierowac sie
                emocjami w badaniu rzeczywistosci i nic nie brac za oczywiste, albo odnosic sie
                ze sceptycyzmem w szczegolnosci do tego co obiegowo "oczywiste".

                • bertrada Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 10:14
                  Badania dotyczące zachowań i ludzkiej mentalności nie potwierdziły istnienia
                  żadnych różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami. Te różnice są być może na
                  poziomie deklaracji. Przeciętna kobieta pod wpływem norm społecznych może
                  deklarować częściej niż mężczyzna że nigdy by do czegoś nie dopuściła, nigdy by
                  się w jakiś tam sposób nie zachowała. I podobnie otoczenie jest przekonane, że
                  skoro to jest kobieta to zachowa się tak a nie inaczej. Natomiast obie płcie
                  postawione w jakiś konkretnych zaaranżowanych sytuacjach, zachowują się
                  dokładnie tak samo i zupełnie inaczej niż sami wcześniej deklarowali. Np
                  studentka deklarująca miłość do zwierząt, usmaży szczeniaka prądem, student
                  teologii deklarujący miłość bliźniego, przejdzie obok leżącego nie udzieliwszy
                  mu pomocy. Ludzie bez względu na płeć, zawód, pochodzenie, wyznanie i cokolwiek
                  innego, działają tak samo, są przewidywalni i łatwo nimi manipulować.
                  Przynajmniej badania Skinera, Zimbarda i tym podobnych tak wykazały. I póki co
                  nikt tego jeszcze nie obalił.

                  Co więcej, ludzie jak mają zakodowany jakiś schemat myślowy, to automatycznie
                  ignorują wszystkie sytuacje, które temu wzorcowi nie odpowiadają i ze
                  wzmocnieniem dostrzegają te, które odpowiadają. Jak już żywcem się nie da czegoś
                  nie zauważyć, to wtedy zaczynają szukać jakiś mniej lub bardziej absurdalnych
                  wyjaśnień, bagatelizować, itp. I w związku z tym, mogą ulec złudnemu
                  przekonaniu, że mężczyźni różnią się w swoich zachowaniach od kobiet.

                  A co do instynktu macierzyńskiego, to podobnie jak i z innymi instynktami.
                  Człowiek na to ma płaty czołowe, żeby nimi się kierował a nie instynktami.
                  Dlatego te instynktowne zachowania są często bardzo osłabione. Teoretycznie ok
                  3dni po porodzie pod wpływem prolaktyny, oksytocyny i być może czegoś jeszcze
                  powinien pojawić się instynkt opiekuńczy w stosunku do noworodka. Ale to teoria.
                  W rzeczywistości bardzo różnie z tym jest. W końcu przez całe wieki
                  dzieciobójstwo było jednym z najpopularniejszych sposobów regulacji urodzin.
                  Dzieci masowo były oddawane mamkom. Nawet dzisiaj mało która kobieta ma skrupuły
                  przed oddawaniem dziecka opiekunce, babci, żłobkarce, przedszkolance czy
                  komukolwiek innemu. To jak same traktują swoje dzieci tez pozostawia wiele do
                  życzenia.

                  Ja bym w miejsce instynktu macierzyńskiego wstawiła przywiązanie. Człowiek ma to
                  do siebie, że jak przez dłuższy czas przebywa z kimś lub czymś, bądź w jakimś
                  otoczeniu, to nawet jak nie odczuwa do tego czegoś specjalnego sentymentu, to
                  jakoś się do tego przyzwyczaja i przywiązuje. A w momencie utraty tego czegoś
                  odczuwa dyskomfort. Ma też potrzebę wpływania na los tego czegoś. A stąd to już
                  tylko krok do tego, żeby jednak nie porzucać swoich dzieci, nie rozwodzić się z
                  byle powodu, itp. To zjawisko jest powszechnie wykorzystywane przez ludzi
                  zajmujących się szukaniem domów dla zwierząt. Standardowo jak pies lub kot
                  pobędzie u kogoś dłużej niż 2tyg, to jest duże prawdopodobieństwo, że zostanie
                  już tam na zawsze. Co oczywiście nie przekłada się wcale na to, że będzie tam
                  jakoś szczególnie dobrze traktowany.
                  • policjawkrainieczarow Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 16:30
                    bertrada napisała:

                    > Badania dotyczące zachowań i ludzkiej mentalności nie potwierdziły istnienia
                    > żadnych różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami. Te różnice są być może na
                    > poziomie deklaracji.

                    tak z 7-8 lat temu w DF byl reportaz o zyciu pary transseksualistow (to znaczy,
                    urodzili sie z plciami na odwrot a potem zostali para po zmianie plci). Byl tam
                    taki kawalek, jak matka chlopca - kilkuletniego, wiec raczej jeszcze sobei
                    niczego nie zadeklarowal pod wplywem narzuconych wzorcow - widziala, ze cos jest
                    nei tak, raz obejrzala jakis program o transseksualistach, zapalila jej sie
                    czerwona zaroweczka, w programie stalo cos w desen "jesli masz watpliwosci co do
                    wlasnego dziecka, kup mu zabawki bardzo chlopiece/bardzo dziewczece i zobacz,
                    ktorymi sie bedzie bawil". Zrobila to i chlopiec na te bardzo chlopiece nawet
                    nie spojrzal. Ja mam podobne watpliwosci co zalozyciel watku co do genderu.
                    • bertrada Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 19:30
                      Wybór zabawek nie ma bezpośredniego podłoża biologicznego. Nie ma takiego
                      neuronu ani takiego genu, który mówiłby dziecku że ma się bawić lalką albo
                      klockami. Dziecko jak zaczyna się identyfikować z daną grupą społeczną to
                      zaczyna też poprzez naśladownictwo bawić się w odgrywanie odpowiednich ról
                      społecznych. I jak uważa się za dziewczynkę to naśladuje kobiety, jak uważa się
                      za chłopca to mężczyzn. Stąd zróżnicowanie zabawek.

                      Dzieci dodatkowo mają genetycznie uwarunkowaną potrzebę rozwoju intelektualnego
                      i ruchowego. Też poprzez zabawy, głównie jakieś ruchowe, zespołowe, manualne,
                      itp. W tym nieco uprzywilejowani są chłopcy. A to dlatego, że zazwyczaj w swoje
                      role płciowe wchodzą dużo później niż dziewczynki. Rosną w otoczeniu kobiet i
                      rzadko kiedy są dopuszczani do uczestnictwa w typowo męskich zajęciach. Głównie
                      dlatego, że te zajęcia wymagają dużej siły fizycznej, albo odbywają się poza
                      domem. Tak więc chcąc nie chcąc mają więcej czasu niż ich rówieśnice na
                      oddawanie się zabawom ogólnorozwojowym.
                      Ale w momencie, kiedy to ojciec a nie matka siedzi w domu i zajmuje się dziećmi,
                      to synowie zaczynają się bawić lalkami itp. Po prostu dostają sygnał, że grupa
                      społeczna do której należy tak się zachowuje i trzeba się tych wszystkich
                      czynności jak najszybciej nauczyć.
                      • policjawkrainieczarow Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 20:22
                        I jak uważa się za dziewczynkę to naśladuje kobiety, jak uważa się
                        > za chłopca to mężczyzn. Stąd zróżnicowanie zabawek.


                        aha, ale jak sie ma uwazac, co ma przez to rozumiec, skoro, jak piszesz,

                        Badania dotyczące zachowań i ludzkiej mentalności nie potwierdziły istnienia
                        żadnych różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami
                        ?
                        • bertrada Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 20:30
                          Co ma piernik do wiatraka. Można się uważać za blondyna albo bruneta, ale
                          jeszcze nie oznacza to, że istnieją jakieś różnice w zachowaniu pomiędzy
                          blondynami a brunetami.

                          Jedyne różnice jakie udało się wykazać to takie, że mężczyźni częściej mają
                          tożsamość męską a kobiety żeńską. I, że mężczyźni częściej są zorientowani
                          seksualnie na kobiety, a kobiety są częściej zorientowane seksualnie na
                          mężczyzn. Cała reszta to tylko otoczka kulturowa uwarunkowana aktualnymi
                          wymogami gospodarki.
                          • policjawkrainieczarow Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 20:46
                            a co to jest ta tozsamosc, jesli nawet fakt zorientowania seks. na okreslona
                            plec jej nie definiuje, a mentalnie nie ma zaddnych roznic a pierwszorzedne
                            cechy plciowe tez nie zawsze ja determinuja?
                            • bene_gesserit Re: No dobrze, wobec tego 16.08.09, 11:08
                              Biologia to nie tylko pierwszorzedowe cechy plciowe. To rowniez min
                              budowa mozgu i hormony.
                          • naimad.dangel Re: No dobrze, wobec tego 16.08.09, 03:55
                            @bertrada
                            > Jedyne różnice jakie udało się wykazać to takie, że mężczyźni częściej mają tożsamość męską a kobiety żeńską. I, że mężczyźni częściej są zorientowani seksualnie na kobiety, a kobiety są częściej zorientowane seksualnie na mężczyzn.

                            Powiedz jeszcze kiedy te badania prowadzono i od ilu lat jesteśmy jako ludzkość świadomi tych rewelacji.

                            @bertrada
                            >Cała reszta to tylko otoczka kulturowa uwarunkowana aktualnymi wymogami gospodarki.

                            Podobieństwo zachowań kobiet i mężczyzn do zwierząt nie posiadających otoczki kulturowej i wymogów gospodarki jak rozumiem zupełnie przypadkowe. Kultura i gospodarka uwarunkowane życiem, tak samo jak wszystko inne.

                            Żeby się utożsamiać z brunetem bez względu na swój kolor włosów i to w sposób pełnoprawny to bruneci chyba musza mieć "to coś", a skoro nie we włosach to chyba jednak w zachowaniu. Jeśli kolor włosów nie definiuje tożsamości w tej kwestii, a dziecko jest w stanie dokonać klasyfikacji siebie to chyba na podstawie rzeczywistego lub domniemanego zachowania brunetów. Jeśli takiego zachowania by nie było to tożsamość-bruneta byłaby bujdą w stanie czystym.
                            Gdyby Twoja teza o mentalności była pawdziwa to tożsamość płciowa mogłaby spokojnie przejść do historii głupich pomysłów. Teza jest absurdalna, więc i gender pewnie będzie święcił triumfy.
                            • bene_gesserit Re: No dobrze, wobec tego 16.08.09, 11:09
                              Teoria gender nie ma nic wspolnego z tym, co bertrada tu pisze, bez
                              obrazy :)
                              • naimad.dangel Re: No dobrze, wobec tego 16.08.09, 11:16
                                @bene_gesserit
                                Obaliła przez aklamację istotę tożsamości płciowej. To nie ma nic wspólnego z teorią gender ?
                                • bene_gesserit Re: No dobrze, wobec tego 16.08.09, 11:42
                                  A co to rzekome obalenie ma wspolnego z teoria gender?
                                  • naimad.dangel Re: No dobrze, wobec tego 16.08.09, 12:11
                                    Na mój seksualnie ukształtowany rozum to:
                                    Gender (czyt. dżender, pol. rodzaj, płeć społeczno-kulturowa) – termin pierwotnie zamienny z angielskim sex (z ang. dosłownie płeć), obecnie wykorzystywany do określenia płci kulturowej lub płci społecznej (w odróżnieniu od płci biologicznej, którą obecnie określa się po angielsku właśnie jako sex). Gender oznacza tworzony w sposób performatywny zespół cech i zachowań, ról płciowych i stereotypów przypisywanych kobietom i mężczyznom przez społeczeństwo i kulturę. Inaczej, gender nazywa się społeczno-kulturową tożsamością płci.
                                    .Teoria gender sprzeciwia się myśleniu, że wiele cech rzekomo "kobiecych" i "męskich" pochodzi z różnic biologicznych i wskazuje, że często cechy uznawane za genetycznie przypisane kobiecie lub mężczyźnie wynikają z uwarunkowania kulturowego lub presji społecznej i uważa to za jeden z mitów społecznych.
                                    Gender jest kulturową tożsamości płci. Poprzedniczka uznała, że kobiety i mężczyźni zachowaniem się nie różnią. O ile różnice w wyglądzie - jak pan Bó stowrzył - nie mają wiele wspólnego z zachowaniami to różnice spóleczno-kulturowe już jak najbardziej - gdzieś się muszą objawiać - gdyby się nie objawiały to by nie następował przekaz społeczo kulturowy. Trudno się różnić kulturowo i się nie różnić wcale.
                                    @naimad.dangel
                                    Obaliła przez aklamację istotę tożsamości płciowej. To nie ma nic wspólnego z teorią gender ?
                                    @bene_gesserit
                                    A co to rzekome obalenie ma wspolnego z teoria gender?
                                    Istnienie tożsamości płciowej odrębnej od płci seksualnej potrzebuje istnienia tożsamości płciowej.
                                    Szczerze mówiąc pytałem, bo przypuszczam, że wnioskowanie nawet logiczne z wikipedii może gdzieś po drodze tracić istotę sprawy. Ale widzę, że oboje poruszamy się po omacku ;).

                                    Przy okazji bo być może o to Ci chodzi, więc to napiszę zanim do tego dojdziemy po 20 postach. Teoria bertrady z teorią gender nie ma nic wspólnego - są po prostu sprzeczne. Tylko bym chciał wiedzieć, która jest jej bliższa, bo przypuszczam, że broniłaby obu.
                      • policjawkrainieczarow Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 20:24
                        > Ale w momencie, kiedy to ojciec a nie matka siedzi w domu i zajmuje się dziećmi
                        > ,
                        > to synowie zaczynają się bawić lalkami itp.

                        ??????????
                        • bertrada Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 20:38
                          Chłopcy bawią się lalkami i chcą wozić je w wózkach na spacery, jeżeli przez
                          całe swoje życie widzieli, jak ich ojcowie zajmowali się niemowlakami. A jak
                          jeszcze takie scenki widzieli również w dalszym otoczeniu, to już w ogóle. W
                          sprzedaży są nawet specjalne lalki dla chłopców.
                          • policjawkrainieczarow Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 20:42
                            eeeee moj maly tez zawijal samochody w pieluszki i spiewal kolysanki braciszkowi
                            a obaj ukladali misie pod kolderkami do snu mimo, ze siedzieli w domu ze mna a
                            ojciez zapracowany rzadko ich widywal w dziennym swietle. IMO mocno naciagana
                            teoria.
                            • bertrada Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 20:58
                              Dlaczego naciągana. Dzieci naśladują rodziców i chcą wszystko robić to co oni,
                              bez względu co to jest. Natomiast chłopcy bardziej identyfikują się z
                              mężczyznami a dziewczynki z kobietami. Natomiast z braku laku, naśladują tego
                              kogo się da.
                              Ja miałam w podstawówce koleżankę, która "goliła się" razem z ojcem. Oczywiście
                              zanim załapała, że dziewczyny tego nie robią.
                  • policjawkrainieczarow Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 16:55
                    > Ja bym w miejsce instynktu macierzyńskiego wstawiła przywiązanie.

                    hyyyyy instynkt macierzynski to takie cos co mlodej matce mowi, co ma zrobic w
                    okreslonej sytuacji i ona to potrafi, mimo, ze nikt jej tego nie mowil. Nawet
                    jesli dziecko ma pare godzin. Co to ma wspolnego z przywiazaniem?

                    co do calej reszty tego postu - ja bym to na twoim miejscu skonfrontowala z
                    kobietami, ktore przez cale lata, kosztem wyrzeczen, bolesnych badan i kupy
                    forsy usiluja zajsc w ciaze.
                    • bertrada Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 19:45
                      > co do calej reszty tego postu - ja bym to na twoim miejscu skonfrontowala z
                      kobietami, ktore przez cale lata, kosztem wyrzeczen, bolesnych badan i kupy
                      forsy usiluja zajsc w ciaze.


                      Znów będę politycznie niepoprawna. Dla mnie takie obsesyjne dążenie do zajścia w
                      ciążę za wszelką cenę nie ma nic wspólnego z instynktem macierzyńskim. Jedni
                      obsesyjnie całe życie próbują wygrać w totolotka, inni zostać artystami, inni
                      przez 10lat z rzędu próbują się dostać na wymarzoną uczelnię, inni opatentować
                      perpetuum mobile a jeszcze innym poszło w ciążę.
                      • policjawkrainieczarow Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 20:12
                        > Znów będę politycznie niepoprawna. Dla mnie takie obsesyjne dążenie do zajścia
                        > w
                        > ciążę za wszelką cenę nie ma nic wspólnego z instynktem macierzyńskim.

                        ozywiscie ze nic, bo instynkt macierzynski nie ma nic wspolnego z pragnieniem
                        posiadania dziecka, tylko co to ma wspolnego z polpopem?
                        Co do reszty twojego wpisu - bylo przewidywalne, ze tak odpowiesz, ale ja nie
                        pytalam, jak to jest wedlug ciebie, tylko mowlam zebys pogadala z osobami w
                        takiej sytuacji.
                        • bertrada Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 20:53
                          Instynkt macierzyński to nie jest chęć posiadania dziecka. Natura z zasady nie
                          wyposaża zwierząt w potrzeby, których nie są one w stanie sobie zaspokoić.
                          Dopiero ludzki intelekt odkrył zależność pomiędzy posiadaniem potomstwa a ciążą
                          i aktem kopulacji. Zwierzęta nie wiążą tych zdarzeń ze sobą. Tak, że nawet jakby
                          chciały mieć młode, to raczej nie miałyby szans ich sobie skombinować na własna
                          rękę.

                          Instynkt macierzyński to uczucie, które pojawia się dopiero po pojawieniu się
                          młodych i ma na celu sprawić, żeby samica podjęła opiekę nad nimi. A to, czy
                          umiejętność tejże opieki jest wrodzona czy nie zależy od gatunku. Np ptaki bez
                          problemu wiedzą, że trzeba młodym robaki znosić, natomiast naczelne już muszą
                          się nauczyć do czego młode służy i jak się nim opiekować.
                          • policjawkrainieczarow Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 21:12
                            bertrada napisała:

                            > Instynkt macierzyński to nie jest chęć posiadania dziecka


                            wiem, pozwolilam to sobie napisac wyzej, milo, ze sie zgadzasz.


                            > Instynkt macierzyński to uczucie,

                            litosci, bertrada, instynkt to nie jest uczucie. Uczucie to moze byc strachu, a
                            instynkt to moze kazac uciekac przed zagrozeniem.
                            • bertrada Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 21:36
                              > litosci, bertrada, instynkt to nie jest uczucie. Uczucie to moze byc strachu,
                              a instynkt to moze kazac uciekac przed zagrozeniem.

                              Jak zwał to zwał, w końcu to nie forum lingwistyczne. Wikipedia mówi na to
                              dyspozycja biopsychiczna.
                              • policjawkrainieczarow Re: No dobrze, wobec tego 16.08.09, 05:21
                                > Jak zwał to zwał, w końcu to nie forum lingwistyczne.

                                nie, to nie sa dwie nazwy jednego zjawiska, tylko dwie zupelnie rozne rzeczy.
                    • bene_gesserit Re: No dobrze, wobec tego 15.08.09, 21:11
                      policjawkrainieczarow napisała:

                      > > Ja bym w miejsce instynktu macierzyńskiego wstawiła
                      przywiązanie.
                      >
                      > hyyyyy instynkt macierzynski to takie cos co mlodej matce mowi,
                      co ma zrobic w
                      > okreslonej sytuacji i ona to potrafi, mimo, ze nikt jej tego nie
                      mowil. Nawet

                      Powaznie potrafisz udowodnic, ze mloda matka nigdy nie widziala
                      karmienia piersia i nie byla swiadkiem opieki nad niemowleciem?
                      Trudno mi sobie wyobrazic taka osobe. Ale jesli juz zalozymy, ze
                      ktos taki by istnial, to skad niby by wiedzial, do czego sluza i
                      jak sie zaklada pieluszki? Jak sie czysci dziecku nosek, jak sie je
                      nosi, uklada itd?
                      • policjawkrainieczarow Re: No dobrze, wobec tego 16.08.09, 05:34
                        > Powaznie potrafisz udowodnic, ze mloda matka nigdy nie widziala
                        > karmienia piersia i nie byla swiadkiem opieki nad niemowleciem?

                        niczego takiego nie napisalam (chociaz faktycznie jest wiele matek, ktore nie
                        widzialy karmienia piersia zanim im sie to przytrafilo, ale nie w tym rzecz).
                        Zamiast "mimo" powinnam napisac "nawet, jesli".
                        Zmienianie pieluszek to akurat niczego wspolnego z instynktem nie ma, to jest
                        wymysl kultury i do przetrwania nie jest niezbedny.
                        • bene_gesserit Re: No dobrze, wobec tego 16.08.09, 11:04

                          A co w takim razie z elementow opieki nad dzieckiem pochodzi 'z
                          instynktu'?
                  • naimad.dangel Re: No dobrze, wobec tego 16.08.09, 03:05
                    @bertrada
                    > Natomiast obie płcie postawione w jakiś konkretnych zaaranżowanych sytuacjach, zachowują się dokładnie tak samo i zupełnie inaczej niż sami wcześniej deklarowali.

                    To ciekawe, że ludzie zachowują się tak samo. Równocześnie składają różne deklaracje i zachowują się inaczej niż zadeklarowali. Menstalnie jesteśmy kłamcami? - oszukujemy sami siebie.
                    Badanie, który pokazuje, że ludzie się zachowują tak samo jest zaiste intrygujące. To znaczy, że :
                    W większości jesteśmy mentalnie tacy sami ?
                    Wszyscy jesteśmy mentalnie tacy sami ?
                    Mentalność nie zależy od płci. Co to takiego ta mentalność i od czego w takim razie zależy ? Bo nie od wychowania do pełnionych ról i nie od biologicznie zaprogramowanych ról. Zatem od czego ? Od miliona subtelności, które mają indywidualny wpływ na człowieka tak specyficznych, że niezależnych od patriarchalnego wychowania i prodzietnej natury. Można powiedzieć, że od sekwencji interesów, ale różnice płciowe mogą mieć i na to wpływ, więc przyznam jestem nieco skołowany.
                    Może nie rozuzmiem tak do końca stwierdzenia:
                    > Badania dotyczące zachowań i ludzkiej mentalności nie potwierdziły żadnych różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami.
                    Jakieś mroczne światełko w tunelu daje mi ta teza:
                    >Ludzie bez względu na płeć, zawód, pochodzenie, wyznanie i cokolwiek innego, działają tak samo, są przewidywalni i łatwo nimi manipulować.
                    Czyli jednak wszyscy działamy tak samo ;). No to ja się Ci nie dam zmanipulować. Obalając równocześnie Twoja teorię zachowam się inaczej niż wszyscy i napiszę co następuje:
                    Bezwzględu na badania, które przytaczasz i ich doniosłości dla psychologii czy socjologii - tezy, które budujesz niejako na ich bazie są antytautologiami i aż trudno z nimi dyskutować.

                    >Ludzie jak mają zakodowany jakiś schemat myślowy, to automatycznie ignorują wszystkie sytuacje, które temu wzorcowi nie odpowiadają i ze wzmocnieniem dostrzegają te, które odpowiadają.
                    Każda Dyskusja jest tego doskonałym przykładem. Jest także przykładem, że schematy myślowe mamy różne. To, że w sytuacjach w których nam sie włączają absolutnie samozachowawcze instynkty, które działają jak mięśnie gładkie kontra poprzecznie prążkowane, pozwalając podejmować decyzje niejako poza obszarem świadomości znaczy podobnie wiele jak to, że tak samo trawimy, bezwzględu na ... . Przy okazji jednak muskulatura czy wrażliwość na ból są już skorelowane z płcią. Nasze schematy myślowe również.

                    >I w związku z tym, mogą ulec złudnemu przekonaniu, że mężczyźni różnią się w swoich zachowaniach od kobiet.
                    Można ulec takiemu przekonaniu. Co gorsza można ulec niezłudnemu i niezgodnemu z doświadczeniem przekonaniu, że mężczyźni się w swoich zachowaniach od kobiet nie różnią.

                    >A co do instynktu macierzyńskiego, to podobnie jak i z innymi instynktami. Człowiek na to ma płaty czołowe, żeby nimi się kierował a nie instynktami.
                    Najpierw jedizesz równo z teorią, że poza świadomością i deklaracjami jest brutalna instynktowna rzeczywistość, wobec której wszyscy jesteśmy bezbronni, goli i ...równi(z wesołością różnie), a potem wyjeżdżasz z płatami czołowymi jak przychodzi co do czego.To chyba na poparcie jeszcze dobitniej tego:
                    >Ludzie jak mają zakodowany jakiś schemat myślowy, to automatycznie ignorują wszystkie sytuacje, które temu wzorcowi nie odpowiadają i ze wzmocnieniem dostrzegają te, które odpowiadają.

                    Ja widzę tylko dwa wyjścia. Albo instynkt i wszyscy jesteśmy równi, a instynkt karze nam w tej jednorodności przyjmować role natury biologicznej. Albo świadomość i nasze instynkty poddajemy częściowo kontroli. Przy czym świadomość narzuca już rolę wyższego poziomu - wpływ nie tylko natury ale jeszcze tego, że wiem , że ... np. jestem mężczyzną czy kobietą.
                    W wypadku ciąży - Ja wiem, że jestem wciąży. Wiem, że powinnam mieć instynkt. Wiem jak karmić piersią. Widziałam jak się zmienia pieluchy. Jestem świadoma tego co się dzieje. Boję się. Cieszę się. Mam instynkt. Nienawidzę mężczyzn (przeważnie zbiór jest jednoelementowy). Ten wyższy poziom może pomagać, ale i przeszkadzać. Zawsze jest jednak wariacją nad instynktem.

                    Co do przywiązania to uogólnia Pani przystosowanie do posiadania dzieci, na przystosowanie do dowlolnej sytuacji. Z tym, że jedno drugiemu nie przeszkadza. To, że zwierze optymalizuje swoje zachowanie jest oczywiste. Myk polega na tym co poniekąd pani zauważyła.
                    > Co oczywiście nie przekłada się wcale na to, że będzie tam jakoś szczególnie dobrze traktowany.
                    Instynkt przystosowawczo-przyzwyczajny nie pozwala na "perspektywiczne myślenie". Zwierzę nie planuje korzyści (swoich czy cudzych) tylko przeżywa życie jak umie ;). Posiadanie potomstwa nie jest bynajmniej doświadczniem, które ma doraźny sens - tu i teraz z bilansu płatniczego wynika, że się opłaca. Na tym mniej więcej polega zachwyt nad instynktem macierzyńskim. Stąd zamiana dyskomfortu wychowywania dzieci na komfort przyzwyczajenia jest trochę nadużyciem.

                    >Człowiek ma to do siebie, że jak przez dłuższy czas przebywa z kimś lub czymś, bądź w jakimś
                    otoczeniu, to nawet jak nie odczuwa do tego czegoś specjalnego sentymentu, to
                    jakoś się do tego przyzwyczaja i przywiązuje. A w momencie utraty tego czegoś
                    odczuwa dyskomfort. Ma też potrzebę wpływania na los tego czegoś. A stąd to już
                    tylko krok do tego, żeby jednak nie porzucać swoich dzieci, nie rozwodzić się z
                    byle powodu, itp.
                    Znowu Pani trafia w sedno, ale jakby mimochodem:
                    Utrata bezdzietności jest właśnie tym dyskomfortem, na który decydują się matki dzięki instynktowi. Pani już przelatuje do rozstawania się z dziećmi, a chodzi o ich przyjęcie.
            • naimad.dangel Re: Teorie gender a transeksualizm 15.08.09, 13:36
              @grzeczna_dziewczynka15
              > Tyle, ze feministki nie twierdza, ze plec jest JEDYNIE konstruktem kulturowym,ale ze sklada sie na nia kultura i biologia.
              Koty poznałem jako zwierzęta nie dawno. Im więcej o nich wiem, tym głębiej w serce zapada mi przekonanie, że walnie przyczyniają się one do utrwalania patriarchatu w społeczeństwie. Być może duża liczba kotów w Polsce przynosi większe szkody nowoczesnemu społeczeństwu polskiemu niż wszelki ciemnogród. Każdy miłośnik kotów wie od dziecka czym się różni kocur od kotki. Zero kultury, zero kodowania od podświadomości - tylko imperatyw kategoryczny - wolny biologiczny rynek. Już może nie każde dziecko, ale wiele wie także co zrobić, aby uczynić z szlajającego się kocura, grzecznego domatora. Kultura ma wielkie możliwości oddziaływania - niemniej "życie" pokazuje, że "Freudowski fallus" - schizofreniczna fanaberia męskiego szowinisty u kotów działa. Tak jakby jednak nie wszystko decydowało się w mózgu. Ten drugi ośrodek faktycznej wszechwładzy to ... - nie, nie kultura - hormony.
              Jeśli zaś o kulturę idzie - to jest to sprzężenie zwrotne biologii. To ciekawe, że równocześnie kultura wchodzi na wyżyny naturalizmu, nie próbując się wznieść ponad biologię i równocześnie zawzięcie próbuje się od tego biologizmu w warstwie ideologicznej uwolnić. U kotów jedyny sposób walki z patriarchatem to kastracja. Ciekawe czy tylko u kotów ...
              • bertrada Re: Teorie gender a transeksualizm 15.08.09, 15:18
                > U kotów jedyny sposób walki z patriarchatem to kastracja. Ciekawe czy tylko u
                kotów ...

                Chyba tylko u kotów. Może jeszcze u kopytnych. Bo takie psy, to czy
                wykastrowane, czy nie to zachowują się tak samo. Z ludźmi jest podobnie. Plotki
                z historycznych źródeł donoszą, że kastraci nie różnili się od innych mężczyzn a
                nawet byli całkiem aktywni seksualnie. ;)
                • naimad.dangel Re: Teorie gender a transeksualizm 15.08.09, 15:51
                  @bertrada
                  >Plotki z historycznych źródeł donoszą, że kastraci nie różnili się od innych mężczyzn a nawet byli całkiem aktywni seksualnie. ;)

                  Hmm... A historyk obecny premier i zwolennicy kastracji pedofili to wiedzą ? Kobiety w czasie menopauzy i mężczyźni w czasie andropauzy też ?
                  • bertrada Re: Teorie gender a transeksualizm 15.08.09, 19:17
                    > >Plotki z historycznych źródeł donoszą, że kastraci nie różnili się od innych
                    mężczyzn a nawet byli całkiem aktywni seksualnie. ;)
                    >
                    > Hmm... A historyk obecny premier i zwolennicy kastracji pedofili to wiedzą ?
                    Kobiety w czasie menopauzy i mężczyźni w czasie andropauzy też ?

                    Podobno nie wiedzą. Seksuolodzy, przynajmniej ci, którzy są bardziej aktywni
                    medialnie wyśmiewają się z tej całej kastracji.
                    • dzikowy Re: Teorie gender a transeksualizm 15.08.09, 19:24
                      Seksuolodzy, przynajmniej ci, którzy są bardziej aktywni
                      > medialnie wyśmiewają się z tej całej kastracji.

                      Podobnie konstytucjonaliści. W "Locie nad kukułczym gniazdem" było
                      skuteczne rozwiązanie na wszelkie zachowania agresywne, a po
                      lobotomii taką roślinkę już można kastrować.

                      To znaczy można było w Szwecji. :)
              • dzikowy Re: Teorie gender a transeksualizm 15.08.09, 15:24
                Polać mu - dobrze gada. Problemem raczej nie jest skąd się bierze
                pojęcie płci, ale co z nim robić?

                To ciekawe,
                > że równocześnie kultura wchodzi na wyżyny naturalizmu, nie próbując
                się wznieś
                > ć ponad biologię i równocześnie zawzięcie próbuje się od tego
                biologizmu w wars
                > twie ideologicznej uwolnić.

                To chyba niemożność przeskoczenia ponad grupę, z którą owi
                biologiczni wojownicy się identyfikują. Wygląda to jak zamiar bycia
                postrzeganym jako jednostka z pominięciem płci przez pryzmat płci w
                zależności od tego co się akurat bardziej opłaca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka