bugmenot2008_2
14.08.09, 15:54
"Transseksualizm - jest to zaburzenie identyfikacji płciowej, postać zespołu dezaprobaty płci, polegająca na odczuwaniu rozbieżności między płcią fizyczną a mentalną."
Z drugiej strony zaś, teoryjki gender traktują o "społeczno-kulturowej tożsamości płci". W myśl tej idei, takie kwestie jak role płciowe oraz zachowania tudzież cechy kojarzone z daną płcią są jedynie wymysłem społeczeństwa i stanowią pochodną kultury, a nie biologii.
Moje pytanie brzmi następująco: skąd wobec tego bierze się charakterystyczna dla transseksualistów "rozbieżności między płcią fizyczną a mentalną"? Przecież społeczeństwo urabia taką jednostkę zgodnie z jej biologicznymi cechami, narzucając tejże jednostce adekwatny do nich gender. Jeżeli rzeczywiście nieanatomiczne cechy płciowe byłby jedynie sztucznym wytworem kultury, to taki transseksualista powinien bez problemu pogodzić się z przydzielonym przez społeczeństwo genderem, tak jak nie-transseksualiści godzą się ze swoim.
Innymi słowy, gdyby teorie gender były prawdziwe - i mam tu na myśli raczej staroświeckie i przebrzmiałe znacznie tego słowa: prawdziwy, czyli «zgodny z rzeczywistością» - to coś takiego jak transseksualizm w ogóle nie powinno istnieć. A istnieje.
Jeśli ktoś w miarę biegły w meandrach i odmętach teoryjek gender mógłby mi to wyjaśnić, byłbym wdzięczny.