Dodaj do ulubionych

Boję się próbować ...

IP: *.przemysl.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.01, 08:51
Witam wszystkie które stoją przed dylematem "czy tym razem się uda"...
Ten miesiąc będzie trzecią próbą zajścia w ciążę, ale mam wielkie opory ...
boję się kolejnego rozczarowania gdy dostanę miesiączkę. Jajeczkowanie zacznie
się u mnie za parę dni, a ja zamiast się wyluzować myślę dniami i nocami jak
dobrze "utrafić" w ten najlepszy dzień. Boję się że od nadmiaru tego myślenia
wszystko się "poprzestawia" w moim cyklu.
Zastanawiam się nad kupnem testu owulacyjnego - chciałąbym dokładnie wyznaczyć
dzień jajeczkowania. Czy wystarczy od momentu pojawienia się LH w moczu
odczekać 24h do wystąpienia owulacji ??? Chcę to połączyć razem z wykresem
temperatury i badaniem śluzu. Nie chcę kolejny raz rozczarować się - wiem że
przy każdej kolejnej próbie będę coraz bardziej myślała o całej "sprawie", a
to niestety nie sprzyja poczęciu.
Pozdrawiam wszystkich próbujących
Obserwuj wątek
    • Gość: Mysz Re: Boję się próbować ... IP: *.waw.cdp.pl 04.09.01, 09:39
      Czesc Emi, pozdrawiam Cię serdecznie, bo doskonale wiem co czujesz. Ja też
      próbuje od jakichś trzech miesięcy i z tego co wyczytałam na tym forum powinnam
      sie cieszyć, bo w zasadzie wszystko jeszcze przede mną. Podobno dopiero po 2
      latach prób można zazcąć sie martwić i tak dalej, ale ja boje sie, że przez 2
      lata dostałabym w głowę! Wydaje mi się, że jak wszystko jest o.k. i jak wie sie
      kiedy są płodne dni, to ile razy można próbować? Powinno się przecież udać!
      U mnie też te dni się zbliżają i też nie jestem w stanie myślec o niczym innym.
      I dobijające jest to, że takim nastawieniem jeszcze zmniejszam moje szanse.
      Błedne koło!
      ŻYCZĘ TOBIE I SOBIE POWODZENIA!
      • Gość: Emi Re: Boję się próbować ... IP: *.przemysl.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.01, 12:22
        Dziękuję Ci Słonko za list - też jestem z Tobą i trzymam kciuki.
        Nie mogę tylko zrozumieć co takiego dzieje się w mózgu kobiety, która pragnie
        mieć dzidziusia, że nie może zajść w ciążę ??? - moim zdaniem chęć posiadania
        dziecka powinna temu sprzyjać, a nie odwrotnie ...
        Teraz chcę się wyluzować (nawet na siłę) - zabroniłam mężowi mówienia o dziecku
        i sama chcę się powstrzymywać od tych myśli. Zaczęłam więc czytać 3-tomową
        powieść francuską, która bardzo mnie wciąga - oby się udało niemyśleć ...
        Może są na to sposoby ???
        Czy zamierzasz kupić test owulacyjny ???
        Uściski
        • Gość: Mysz Re: Boję się próbować - do Emi IP: *.waw.cdp.pl 04.09.01, 12:51
          Nie stosowałam jeszcze do tej pory testu owulacyjnego, ale mocno sie
          zastanawiam nad jego zakupem. Czytałam jednak, nawet tutaj na forum, że jego
          skutecznośc jest taka sobie, więc nie wiem czy to ma sens... Nawet nie wiem ile
          takie cudo kosztuje.
          Ja jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej. Nawet biorę tydzien urlopu -
          oficjalnie w celu uporania się z pracą, a nieoficjalnie, doskonale wiemy po
          co... no bo podobno stres źle wpływa, więć trzeba sie wyspać, wypocząć. Nawet
          przeprosiłam się z dentystą, bo podobno niewyleczone zęby tez w jakimś stopniu
          mogą wpływać na chwilową niepłodność. No mówię Ci Emi, paranoja! I ja mam
          jeszcze przed sobą udawać , że nic takiego sie nie dzieje...
          Trzymaj się!
    • Gość: dina Re: Boję się próbować ... IP: 195.116.167.* 04.09.01, 12:29
      Emi! Rozumiem wagę sytuacji ale postaraj się wyluzować. Naprawdę. Czytałam
      kiedyś , że owulacjazachodzi często pod wpływem podróży, stresu czy innych
      wstrząsów. Więc doradzam co następuje: weź mężą czy konkubenta, skorzystajcie z
      ostatnich ciepłych dni i zróbci esobie kilkudniową romantyczną wycieczkę z
      małym hotelikiem, kolacją we dwoje czy co tam lubicie.
      I róbcie swoje.Powodzenia.
      • Gość: tata Re: Boję się próbować ... IP: *.cu.com.pl 04.09.01, 13:39
        Nie chciałbym żeby to źle zabrzmiało. Ale drogie panie może u was wszystko jest
        OK tylko potencjalny tata też za bardzo się stresuje....
        Ja mam dwie córki (jak najbardziej planowane, 9 i 3) każda "udała się" za
        pierwszym razem... ale generalnie nie wyznaczaliśmy sobie poczecia jako swego
        rodzaju zadania do wykonania... wszystko odbyło sie w pewnym sensie
        spontanicznie..
        Życzę powodzenia
        • Gość: Emi do Mysz IP: *.przemysl.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.01, 13:56
          Test podobno kosztuje ok. 80 zł, ale te z większą ilością testów wewnątrz są
          chyba droższe (ale i lepsze ze względu na możliwość lepszego "uchwycenia"
          owulacji).
          Też mam mieszane uczucia - nie wiem czy robienie testów przez ok. 3 dni przed
          owulacją jeszcze bardziej będzie mi o tym przypominać i stresować,
          ale z drugiej strony medalu pomoże uchwycić ten dzień. Nie chcę "celować"
          mniej więcej w dniach płodnych, bo nie jestem chyba dość silna żeby
          przechodzić to samo rozczarowanie w przyszłym miesiącu ...
          Też przygotowuję się do pracy magisterskiej w tym roku - moze to dobry pomysł
          żeby się już do niej zabrać ...
          Dziękuję wszystkim za rady
          • Gość: Mysz Re: do Mysz IP: *.waw.cdp.pl 04.09.01, 15:47
            Powiedz mi jeszcze Emi, w jaki sposób próbowałas określić płodne dni w
            poprzednich cyklach? Po prostu arytmetyka czy może jakiś skomplikowane pomiary?
            Ja, szczerze mówiąc, nie stosuję naturalnych metod. Nie stosuję żadnych metod.
            Myślę, że znam swój organizm na tyle, że w przybliżeniu jestem w stanie
            powiedziec kiedy są te dni. Powtarzam - w przybliżeniu. Daje sobie jeszcze ten
            miesiąc, spróbuję sie wyluzować (cha, cha), spróbuję skoncentrowac sie na pracy
            i... zobaczymy.
            Jeszcze raz życzę wszystkiego naj. Nie można zakładać najgorszego. Uda się nam!
            Mówię Ci!
            • Gość: Emi do Mysz IP: *.przemysl.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 08:51
              Do tej pory tzn. przed trzema miesiącami nie miałam potrzeby określania dni
              płodnych, bo jeszcze nie starałam się o dzidzię. Potem gdy się nie udało za
              pierwszym razem i drugim, stwierdziłam że muszę lepiej poznać swój cykl za
              pomocą pomiaru temperatury i badania śluzu. Wyobraź sobie, że owe "badania"
              wykazały pewną różnicę w określeniu dnia owulacji. Wcześniej sądziłam, że
              jajeczkuję później, a pomiary pokazują całkiem coś innego. Może dzięki temu
              w tym miesiącu będzie dobrze, choć wolę się nie nastawiać, bo ciężko później
              się rozczarować. Wiem też, że lepiej powstrzymać się parę dni od "przytulania"
              przed tym dniem, bo wtedy więcej jest nasionek i większe szanse. Słucham już
              wszystkiego i wszystkiego przestrzegam, nawet nie pije ostatnio kawy, którą
              tak lubię ... może nasze starania nie pójdą teraz na marne.
              Ściskam Cię mocno i czekam na "cudowną" wiadomość
              • Gość: meg Re: do Mysz i innych probujacych ..... IP: 195.94.195.* 05.09.01, 10:28
                Czesc Dziewczyny,
                Doskonale Was rozumie... ja probowalam dwa razy i za trzecim sie
                udalo.Widocznie do trzech razy sztuka.... To co kazda kobieta przechodzi
                czekajac na te dobre wiesci -to tylko po takich przezyciaz jest w stanie
                zrozumiec. Wiecie, jak juz myslalam, ze cos ze mna jest nie tak. Wszystkie
                objawy chorob kobiecych o jakich czytalam w internecie mozna powiedziec ze
                przez te 2 tygodnie u mnei wystepowaly - momo, ze jestem zdrowa, jak ryba wink
                A opowiesci o stresie i wyluzowaniu trudno tez stosowac, gdy non-stop mysli sie
                o jednym. Bylam az tak zdesperowana, ze postanowilam sobie isc do apteki kupic
                termometr i mierzyc temperaturke....ale na szczescie nie bede tego robic. Nie
                wspomne o tym, jaki ten swiat jest niesprawiedliwy - pomyslcie sobei ile jest
                dziewczyn wpada i wcale nie chce dziecka ??? A my biedne ktore najbardziej na
                swiecie chcemy akurat nie mozemy !!!
                Zycze Wam dziewczyny, aby spotkalo Was takie szczescie jak mnie. Spoznil mi sie
                okres najpierw o dzien, dwa... w piaty po pracy pobieglam do apteki i kupilam
                test. Bylo okolo 18-stej i wyszly te upragnione krechy !!! Ryczalam ze
                szczescia. A teraz przezywam slodkie chwile poczatki. Rano mdli mnie
                niesamowicie. Najpierw myslalam, ze to dopoki nie zjem sniadania.... ale nie to
                samo dzieje sie po sniadaniu. Dzis rano powiedzialm do mojej kruszynki, aby tak
                nie brykala i pomoglo! Jaki kochany i rezolutny jest moj dzidzius !
                Jeszcze raz szczescia.
                Meg
                • Gość: Mirka Re: do Mysz i innych probujacych ..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 11:45
                  Dziewczyny, przeszlam to samo, ale my musielismy sie starac prawie poltora
                  roku. Po roku poszlam do lekarza, ale zanim mialam wyniki badan hormonalnych
                  juz bylam w ciazy. Wszystko bylo dobrze, ale po prostu nie kazdy cykl
                  miesiaczkowy jest owulacyjny. Nie zawsze plemniczkom udaje sie dotrzec na czas
                  itd. Oczywiscie denerwowalam sie, ale najbardziej na poczatku wlasnie w tych 4-
                  5 pierwszych porazkach potem juz tylko czekalismy. Nie badzcie tak niecierpliwe
                  za ktoryms razem sie uda, a gdybyscie zacely wlasnie od tego udanego razu to
                  byscie w ogole nie wiedzialy co znaczy czekanie. Tak sie udalo akurat TACIE,
                  ale to sa napawde wyjatki. A poza tym warto czekac, bo dzidzius to prawdziwy
                  cud, a na cud trzeba przeciez troche poczekac. Moja ciaza byla tak upragniona,
                  ze lepiej znosilam te wszystkie dolegliwosci (ktore mnie bardziej niz kolezanki
                  dotknely) Wy tez bedziecie mogly docenic jak wielkim szczesciem jest aka
                  wyczekiwana ciaza. Nic sie nie martwcie. Dopiero po 12 miesiaczkach warto isc
                  do lekarza, wiec macie jeszcze duuuzzzzo czasu. Trzymam za was kciuki!
                  PS a temperature warto mierzyc, bo wtedy wie sie kiedy ma sie owulacje - jezeli
                  ten skok nie nastepuje to moze wtedy warto pojsc do lekarza. W ogole
                  poczytajcie tutaj na forum o Naturalnyh Metodach Planowania Rodziny
                  • Gość: Emi Podziękowania IP: *.przemysl.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 14:43
                    Serdeczne podziękowania za Wasze słowa otuchy ... to takie ważne w tych
                    chwilach. Chyba niepotrzebnie dziś "weszłam" na form niepłodność - mam
                    wrażenie że każda opisana tam sytuacja i choroba przytarafia się też i mi.
                    Obiecałam dziś sobie, że teraz wrzucam na luz i wszystko zostawiam w rękach
                    losu ... (mam nadzieję, że uda mi się oszukać siebie samą)
                    Waszym słodziutkim pociechom życzę dużo zdrówka i uśmiechu, a Wam Mamusiom
                    wiele radości. Całuski ...
                • Gość: AgaT Re: do Mysz i innych probujacych ..... IP: 195.116.92.* 05.09.01, 14:44
                  Dorzuce kilk aswoich uwag - nam sie udalo, moze nie za piwerwszym razem, ale zawsze. Po
                  pierwszej probie niepowodzenia i przeanalizowaniu wskazan medycznych doszlismy do wniosku, ze
                  beda p[roblemy. zaczelismy wiec szukac pomocy u specjalistow, godzac sie z tym, ze naturze trzeba
                  bedzie pomoc... i wtedy sie udalo, kiedy juz na to nie liczylismy. Czesto tak bywa, ze godzac sie z
                  porazka zaczynamy myslec o tym, jak problem rozwiazac, a on rozwiazuje sie sam. Z mojego
                  doswiadczenia - nie mozna stawiac przed soba "zadania" do wykonania, po prostu trzeba kochac sie
                  kiedy ma sie ochote i musi to byc naturalne.
                  Zycze powodzenia
                  • Gość: Mysz Re: do Emi IP: *.waw.cdp.pl 05.09.01, 14:54
                    Emi, bardzo zaintrygowało mnie to co powiedziałas o owulacji. Ja mam cykle 30-
                    to kilkudniowe. Wiem, że owulacja powinna występowac tak w 16-18 dniu.
                    Obserwuję się, ale bez pomiarów i wykresów i na postawie kilku cyklów wydaje mi
                    sie, że wiem kiedy są "płodne dni", przeważnie po 14 dniach dostaje okres.
                    Mogłabyś napisać coś więcej o wnioskach do których doszłaś w tej kwestii.
                    A wszystkim bardzo dziękuje za odzew i słowa otuchy. Pozdrawiam mamusie,
                    tatusiów i dzieciaczki.
                    • Gość: Nina Re: do Emi IP: 57.66.33.* 05.09.01, 16:12
                      Mysz,
                      Badanie temperatury polega na codziennym mierzeniu o tej samej porze, przed wstaniem z łóżka. Do dni
                      płodnych
                      temp. powinna być stabilna, dni płodne oznacza podwyższona, która po owulacji nieco spada, ale nie do tego
                      samego poziomu co w 1-ej fazie cyklu.
                      Do tego dochodzi obserwacja sluzu, który podczas dni płodnych jest taki... hmm... jakby to opisać. Taki lepki,
                      jakbys wziela w dwa palce to ciężki do przerwania. do tego istnieje specyficzny zapach kobecy.
                      Mogę Ci jeszcze poradzić, abykilka dnia przed owulacją nie męczyć partnera, gdyż plemniki też sie mecza i moga
                      nie dolecieć w ramach eksploatacji podczas wczesniejszych wieczorów.
                      To prawda, ze po mniej więcej roku, można się zacząć obawiać i doszukiwać nie wiadomo czego, ale lepiej, nie
                      przejmować się aż tak mocno, gdyż w pewnym momencie zablokujesz sie psychicznie i będziesz potrzebować
                      pomocy specjalisty.
                      jak ktos radzil wczesniej: walizeczki i maly urlop z ukochanym, moze wiele zdzialać.
                      pozdrawiam i trzymam kciuki.
                      • Gość: Emi do Mysz IP: *.przemysl.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 12:39
                        Przepraszam bardzo, ale nie zgadzam się do końca z tym co napisała Nina -
                        w trakcie trwania owulacji temperatura delikatnie się obniża, a dopiero tuż po
                        owulacji czyli do kilkunastu godzin następuje jej gwałtowny wzrost. Przy czy
                        owulacja najczęściej występuje pomiędzy tymi dowma zjawiskami tzn. spadkiem, a
                        wzrostem. Temperatura po owulacji nie może spadać bo jest to faza dzaiłania
                        progesteronu, który utrzymuje temperaturę na poziomie wyższym. Informacje
                        Niny nie są niestety w pełni prawdziwe. Musiałam to napisać, bo to mogłoby
                        niepotrzebnie wprowadzać w błąd,a tego nikomu nie zyczę.
                        Tak jak ja miewasz cykle 30 lub 30-kilku dniowe. Podobnie sądziłam jak Ty, że
                        owulacje u mnie wypada pomiędzy 16, a 18 dniem. W tamtym cyklu jednak
                        obserwacja śluzu i badania temperatury dały mi wynik owulacji o dwa dni
                        wcześniej od spodziewanego. Jeśli starałabym się o dzidzię licząc na swoje
                        "podejrzenia" mogłam utrafić na szarą strefę czyli już po jajeczkowaniu.
                        Nie wiem czy w tym miesiącu sytuacja się powtórzy i też jajeczkowanie nastąpi
                        wcześniej (bo na to składa się wiele czynników), ale na pewno pomocne jest
                        badanie temperatury. Głęboko zastanawiam sie nad kupnem testu - dla kogoś kto
                        nie ma za dużo śluzu i trudności w rozpoznaniu dni - może być to pomoc.
                        Czekam usilnie na ten dzień i mam nadzieję, że tym razem bedzie dobrze ???
                        Mysz - jak Twoje przygotowania ??? - mam nadzieję, że jesteś wyluzowana
                        • Gość: Mysz do Emi IP: *.waw.cdp.pl 06.09.01, 15:25
                          Dzięki Emi za wszystkie informacje. To co mówisz o jajeczkowaniu jest bardzo
                          prawdopodobne, może mamy tak, że druga faza cyklu nie ma wcale 14 dni a 16 czy
                          więcej. To może wiele wyjaśniać. Do tej pory bazowaliśmy na moich
                          przypuszczeniach i "atakowaliśmy" o dzień, dwa za późno. Chyba jednak kupie ten
                          test. Dzisiaj jest 11 dzień cyklu. W naszym przypadku, według Ciebie, w którym
                          diu powinno się zacząć go używać?
                          A co do wyluzowania, to tak sobie. Planowałam urlop od poniedziałku, ale
                          dowiedziałam sie przed chwilą, że będę jednak niezbędnie potrzebna. A nie mogę
                          przecież szefowi powiedzieć, że potrzebuję urlopu AKURAT w tych dniach, bo
                          planuję dzidziusia. Pewnie by padł...
                          To co Emi, kupujemy test? A Ty w którym jesteś dniu cyklu, jeśli to nie
                          tajemnica?
              • Gość: yen Re: do Mysz IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 15.09.01, 12:00
                Gość portalu: Emi napisał(a):

                >Wiem też, że lepiej powstrzymać się parę dni od "przytulania
                > "
                > przed tym dniem, bo wtedy więcej jest nasionek i większe szanse. Słucham już
                > wszystkiego i wszystkiego przestrzegam, nawet nie pije ostatnio kawy, którą
                > tak lubię ... może nasze starania nie pójdą teraz na marne.

                nie przesadzacie troche Panie? nie wariujcie na tym punkcie, jak nie teraz, to
                dzieciak bedzie za pol roku, stworzcie sobie w zwiazkach wzajemne oparcie i
                zaufanie a nie biegajcie z jakimis testami, wykresami i termometrem... nie ma nic
                bardziej obrzydliwego niz uprawianie seksu nie dla bycia intymnie blisko, tylko
                dla zrealizowania celu. Wasz Ukochany chyba sie nienajlepeij czyuje pod presja
                zaplodnienia Was? nie uwazacie tak?
                powodzenia!


    • monika.antepowicz Re: Boję się próbować ... 07.09.01, 00:01
      Owulacja ma miejscz 24- 36 godzin po piku LH. Plemnik żyje 72 godziny. Wydaje
      mi sie,że wystarzy kochanie sie przynajmniej dwukrotne w trakcie
      hipotetycznych"dni płodnyxch" No i oczywiście nalezy pamietac , by nie palic(
      bardzo obniaza lodnosć i u kobiety, i u mężczyzny!MA
      • Gość: Emi Do Mysz(ki) IP: *.przemysl.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 08:49
        Witam,

        Nie mogłam uwierzyć - jesteśmy prawie w tym samym dniu cyklu - u mnie jest 10
        dzień cyklu. Bardzo mnie to podtrzymało na duchu, że będziemy prawie "razem"
        próbować. Ja zamówiłam już sobie test - jutro go odbiorę. Najprawdopodobniej
        zacznę go stosować na 3 dni przed owulacją (spodziewaną) - zależeć to będzie
        oczywiście od wyników badania śluzu bo one są najważniejsze. Jeśli masz dobry
        śluz i na jego podstawie jesteś w stanie dobrze ocenić dni - to polegaj na
        obserwacji śluzu niż temperatury, bo na nią ma wpływ wiele czynników.
        W testach jest opisane aby stosować go raz dziennie rano, ale z innych źródeł
        wiem, że to nie jest dobre wyjście. Jeśli stosujemy go rano, a LH pojawi się
        w południe tego dnia to my nie robiąc testu drugi raz w tym samym dniu -
        przegapimy całą dobę (do dnia następnego) żeby zauważyć pojawienie się LH
        w moczu. Jeśli kupisz to wszystko sobie wytłumaczymy.
        Ja postanowiłam, że jeśli już wybije godzina "O" będę musiała być dyspozycyjna
        i ewentualnie spóźnię się do pracy.
        Zażywaj już kwas foliowy to podobno pomaga.
        Do "usłyszenia"
        • Gość: Mysz Do Emi IP: *.waw.cdp.pl 07.09.01, 12:10
          Własnie łyknęłam pierwsza tabletke kwasu foliowego (jeszcze przed przeczytaniem
          Twojego postu). Byłam wczoraj w aptece, ale nie było wielkiego wyboru co do
          testów. W zasadzie jeden, nie pamiętam firmy, ale miał tylko 3 testy i było
          napisane "do zabiegów in vitro". Czytałam gdzieś o teście clearplan czy coś w
          tym stylu. A Ty jaki kupujesz?
          Dzisiaj u mnie 12 dzień, ale żadnego "innego" śluzu nie zauważyłam. Mówiłam Ci
          już chyba, że moje obserwacje do tej pory były bardzo "wyluziwane". Wiem
          jedynie, że ten śluz po dniach płodnych o konsystencji białka kurzego mam dosyć
          obfity i zawsze zauważalny. No ale to już jest po ptakach, nie?
          A co do spóźnienia się do pracy to jestem za. Tez tak zrobię.
          Jeżeli masz ochotę pogadać " na cztery ręce" to napisz szopska@poczta.onet.pl

          • Gość: ell Re: Do Emi IP: *.stream.pl 07.09.01, 15:18
            Myszo (czy tak się pisze?),
            ja tez mam dzisiaj 12 dzień cyklu, tylko że moje cykle są ostatnio raczej
            krótsze - trwają 26-27 dni. Wczoraj miała 36.5, a dzisiaj rano już 36.3 (to u
            mnie występuje tuż przed skokiem temperatury). Wczoraj wieczorem miałam też
            taki jajkowato-kurzy śluz, jak nigdy. I rozciągał sie w niemal przepisowe
            nitki. Więc myślę, że dzisiaj jest "ten" dzień. W nocy wraca mój mąż,
            więc "ruszymy do dzieła". Od 15 dnia cyklu mam znowu zazywac Luteinę
            (progesteron). Na razie łykam wit. E i Folik.

            Ciesze się, że razem będziemy oczekiwac na wynik tej próby!

            Czekam na wieści od ciebie,

            Ell
            • Gość: Mysz Do Ell IP: *.waw.cdp.pl 07.09.01, 17:00
              No to trzymam kciuki!
              No to potwierdzasz tezę, że śluz w postaci kurzego białka oznacza dni płodne,
              tak? Bo trochę sie pogubiłam. Ja dzisiaj rano również miałam 36,5 ale nie wiem
              co to oznacza, bo to byl pierwszy dzien z mierzeniem temperatury wink
    • Gość: Kasia Re: Do Emi i Myszy IP: *.net.autocom.pl 09.09.01, 01:17
      Drogie Dziewczyny,
      dobrze Was rozumiem i trzymam kciuki. Sama to przechodziłam ok. 2 lata temu.
      Dopóki człowiek nie marzy o dzidziusiu, a wręcz stara się zapobiec zajściu w
      ciążę to wydaje się, że tak mało jest dni naprawdę niepłodnych i może sie to
      zdarzyć tak łatwo. Dopiero po odstawieniu antykoncepcji można przekonać się, że
      to wcale nie takie łatwe. My staraliśmy się ok. 2 lata z przerwami, bo np.
      wpadłam na pomysł, zeby zaszczepić się na WZW B, a to jest kilka dawek. Robiłam
      różne badania włącznie z badaniem drozności jajowodów i nic. Mąż też sie badał,
      a wyniki miał powyżej przeciętnej. Oczywiście przejmowaliśmy sie, że się nie
      udaje ale bez przesady, czasem nawet podchodziliśmy do tego humorystycznie np.
      moje różne pozycje po.... Wiedzieliśmy, że martwić się można dopiero po roku.
      Uważałam, że potrafię okreslić moment owulacji ze względu na śluz i
      charakterystyczny ból w dole brzucha trwający ok. godziny. Kilka razy miałam
      tez USG podczas którego lekarz stwierdzał dojrzewający pęcherzyk. I wreszcie w
      lutym 2000, bez żadnych specjalnych zabiegów się udało! Mamy wspaniałą, obecnie
      10-cio miesieczną córeczkę i oboje z mężem powtarzamy, że warto było czekać
      akurat na nią - przecież gdybym zaszła w ciążę w innym miesiącu to byloby już
      inne dziecko!
      Trzymajcie się dziewczyny! Życzę powodzenia ale to naprawdę nie jest tak, że
      wystarczy się kochać w odpowiednim dniu i od razu sie uda.
      Kasia
      • Gość: Emi Do Kasi IP: *.przemysl.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.01, 09:08
        Bardzo Ci dziekuję, że jesteś z nami i opowiedziałaś swoją historię.
        Podziwiam Cię za wytrwałość i za cierpliwość w podejściu do "sprawy".
        Ja próbuję w tym miesiącu trzeci raz i wolę nie myśleć ile razy będę musiała
        jeszcze próbować. Pewnie przy następnej nieudanej próbie pobiegnę do lekarza
        i zacznę robić badania, chociaż wiem, że jak się zaczną wizyty i badania to
        pochłania to dużo czasu i nerwów, które nie są wskazane.
        Miesiąc temu byłam u ginekologa celem profilaktycznej wizyty - jego zdaniem
        wszystko jest dobrze. Mam wprawdzie małą nadżerkę, ale jego zdaniem nie ma
        sensu jej leczyć, bo może "zniknąć" sama.
        Poza tym jestem zaopatrzona w testy clearplan i nie ukrywam, że liczę
        na "efekt", choć wątpię biorąc pod uwagę moje napięcie i stres.
        Jeszcze raz dziękuję za list i życzę zdrówka Twojej córeczce.
        • monika.antepowicz Re: Do Kasi 11.09.01, 00:38
          Czy wiecie, że.... plemniki złożone w okolicach szyjki macicy mogą pozostawac
          zywotne i zdolnje do zapłodnienia przez ( dni. Tak więc niem powodów do obaw,
          bo dzieki temu natura daje coraz swiększe szanse!MA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka