Gość: nowy IP: *.polkomtel.com.pl 07.09.01, 15:50 moja żona nie pozwala mi się spuszczac w siebie pomimo iż zażywa pigułki antykoncepcyjne czy to normalne ? i jak mam ją przekonać do tego by się zmieniła ? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Ona Re: moja żona nie... IP: *.waw.cdp.pl 07.09.01, 17:03 Dziwię sie żonie. To bardzo przyjemny moment. A może ona nie zażywa tych pigułek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ala Re: moja żona nie... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 22:51 Twoja żona pewnie bardzo boi się ciąży i nie ma to nic wspólnego z jej niechęcią do odbycia "pełnego" stosunku.Ten strach ją blokuje (pomimo tabletek).Pozdrawiam Ala Odpowiedz Link Zgłoś
monika.antepowicz Re: moja żona nie... 11.09.01, 00:11 Tez wydaje mi sie, że motywem postepowania żony jest strach przed ciążą i brak wiry w skutecznosc pigułek. Mozliwe jedynie przekonanie żony o skutecznosci tej formy antykoncepcji>AM Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nowy Re: moja żona nie... IP: *.polkomtel.com.pl 13.09.01, 08:35 też mi się tak wydaję że to strach przed ciązą (narazie nie planujemy dzieci) ale to mam miejsce nawet w dni niepłodne przy zażywaniu tabletek i mam jeszcze jedno pytanie jak pewne zabezpieczenie daje Diane 35 (w %) ??? dziękuję i pozdrawiam wszystkie osoby płci żeńskiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysz Re: moja żona nie... IP: *.waw.cdp.pl 13.09.01, 09:33 Nie ma rozróżnienia na dni plodne i nieplodne podczas brania pigułek antykoncepcyjnych. Jeżeli tabletki brane prawidłowo tzn. codziennie o tej samej porze to wszystkie dni cylku sa NIEPŁODNE. Może żona powinna dokładnie zapoznać się ze sposobem działania takich pigułek, bo mam wrażenie, że nie dokońca orientuje się w tym mechanizmie i być może stąd cały kłopot Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miśka Re: moja żona nie... IP: 194.204.161.* 13.09.01, 09:32 Hej, ja też nie pozwalam na to mojemu mężowi. Powód prosty - absolutnie teraz i przez następne parę ładnych lat żadnych dzieci. natomiast moje TRZY (!!!) koleżanki biorąc Mercilon (nie wiem, może coś z nim nie tak) urodziły, bądź są w ciąży. A ciąża nieplanowana nie jest szczęściem z nieba. Ja biorę Logest i też do końca jakoś mu nie ufam. Dodam, iż owe znajome brały tabletki regularnie (bez zapominania), nie miały wymiotów, biegunek, czy innych "wydarzeń" które mogłyby osłabić skuteczność tabletek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Esther Re: moja żona nie... IP: *.datamonitor.com 13.09.01, 10:14 Bardzo dziwne - ja tez mialam taka kolezanke ktora na Logescie zaszla w ciaze, po pewnym czasie zwierzyla sie zapomniala paru tabletek. Tabletki sa 100% pewne, a te 0.03% kiedy mozna zajsc w ciaze to np zapomnienie, biegunka, wymioty i pare innych rzeczy, o ktorych twoje kolezanki moga nawet nie wiedziec. Najlepsza metoda jest odpowiednia wiedza na dany temat a nie wiesci od kolezanek. Ja biore Logest od dluzszego czasu, wczesniej bralam Cilest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miśka Re: moja żona nie... IP: 194.204.161.* 13.09.01, 10:17 Mąz jest lekarzem i on też zna przypadki "wpadki" z tabletkami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Esther Re: moja żona nie... IP: *.datamonitor.com 13.09.01, 11:27 Ja nie mowie ze nie ma przypadkow. Przypadki sa, ale nie ma wpadek. Przypadki zdarzaja sie wtedy kiedy cos zakloci ich dzialanie. Wpadki sa wtedy kiedy sie srodkow antykoncepcyjnych nie stosuje albo stosuje sie je niewlasciwie. Lekarzy to ja mam w rodzinie trzech, to nie o to chodzi. Nalezy samemu czytac i szukac informacji na dany temat. Wtedy by sie wiedzialo skad biora sie przypadki ze 0.03% kobiet zachodza w ciaze w trakcie brania tabletek. 3 kobiety na 1000 zachodza w ciaze i te statystyki nie sa zmyslone. Wliczone w nie sa twoje kolezanki. wystarczy biegunka i wymioty. i pare innych rzeczy. A to jak ty liczby i informacje traktujesz, to juz indywidualna sprawa. Pytanie jakie powinnas zadac to Jak dzialaja tabletki w organizmie, w jaki sposob unienmozliwiaja zajscie w ciaze. I wtedy ilosc przypadkow przy ktorych to jest mozliwe ograniczy sie do tych ktore wymienilam wyzej. No chyba ze do ciazy nie trzeba jajeczkowania? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miśka Re: moja żona nie... IP: 194.204.161.* 13.09.01, 11:35 Gość portalu: Esther napisał(a): > Ja nie mowie ze nie ma przypadkow. Przypadki sa, ale nie ma wpadek. Przypadki > zdarzaja sie wtedy kiedy cos zakloci ich dzialanie. Wpadki sa wtedy kiedy sie > srodkow antykoncepcyjnych nie stosuje albo stosuje sie je niewlasciwie. > właśnie pisałam, iż u znajomych nie było żadnych wydarzeń zakłócających działanie tabletek > szukac informacji na dany temat. Wtedy by sie wiedzialo skad biora sie > przypadki ze 0.03% kobiet zachodza w ciaze w trakcie brania tabletek. Czytałam dużo o tabletkach, a także korespondowałam z przedstawicelem internetowym firmy Organon > 3 kobiety na 1000 zachodza w ciaze i te statystyki nie sa zmyslone. Firma Organon - producent Mercilonu - podaje trochę większą ilośc, a także przyznają, iż zdarzają się wpadki mimo braku zakłóceń. Wliczone w > nie sa twoje kolezanki. wystarczy biegunka i wymioty. i pare innych rzeczy. Przecież pisałam, iż nic takiego nie wystąpiło > A to jak ty liczby i informacje traktujesz, to juz indywidualna sprawa. > Pytanie jakie powinnas zadac to Jak dzialaja tabletki w organizmie, w jaki > sposob unienmozliwiaja zajscie w ciaze. Wiem jak działają I wtedy ilosc przypadkow przy ktorych > to jest mozliwe ograniczy sie do tych ktore wymienilam wyzej. No chyba ze do > ciazy nie trzeba jajeczkowania? Jest potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miśka Podsumowując.. IP: 194.204.161.* 13.09.01, 11:49 Podsumowując wywód wcześniejszy - tabletki mają największy procent bezpecznego współżycia, ale nie są doskonałe. Pewne ryzyko istnieje. Jak to mówią :człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi. w moim przypadku - dziecko byłoby ostatnią "rzeczą'' jakie chiałabym dostać od losu. i dlatego oprócz Logestu staram się używać jeszcze prezerwtyw. Ale niech każdy robi co chce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Esther Re: Podsumowując.. DO Miski IP: *.datamonitor.com 14.09.01, 10:51 Gość portalu: miśka napisał(a): > Podsumowując wywód wcześniejszy - tabletki mają największy procent bezpecznego > współżycia, ale nie są doskonałe. Pewne ryzyko istnieje. Jak to mówią :człowiek > > strzela, Pan Bóg kule nosi. w moim przypadku - dziecko byłoby ostatnią "rzeczą'' > '' > jakie chiałabym dostać od losu. i dlatego oprócz Logestu staram się używać > jeszcze prezerwtyw. Ale niech każdy robi co chce. Jesli traktujesz statystyki taka jak to widze - to prezerwatywa z Logestem rowniez nie powinna dawac ci spokoju ducha. W jednym prawdopodobienstwo zajscia jest 0.03% w drugim troche wiecej (nie znam dokladnej liczby), czyli prawdopodobienstwo zajcia w ciaze nadal zostaje. Z twoim sceptycznym podejsciem do tabletek powinnas byc rownie niepewna. Zamiast 3 na 1000 masz 1 na tysiac - a jesli 3, czy 6 na 1000 sprawia ze obawiasz sie zajscja w ciaze, 1 na 1000 nie powinno zmieniac twojego nastawienia. Co do twoich kolezanek - mialam jedna, ktora mowila wokol ze bierze tabletki (jej maz nie chcial jeszcze dzieci, ona twierdzila to samo). Zaszla w ciaze, po czym wyszlo, ze teorie o nieskutecznych tabletkach wymyslila jako wyjasnienie, tak naprawde nie brala ich bo chciala zajsc w ciaze. Trudno mi uwierzyc ze kilka twoich kolezanek przy regularnym uzywaniu tabletek, zaszlo w ciaze. Pewnych rzeczy do konca zadna kolezanka ci nie powie, wiec podobnie jak jestes sceptyczna co do tabletek, powinnas ostroznie podchodzic do tego co ci kolezanki mowia. Sama wiesz ze tabletki miedzy innymi hamuja owulacje i doprowadzaja do zmian w wydzielinie szyjkowej,endometrium jest niepodatne na implantację. U wszystkich trzech twoich kolezanek zdarzylo sie cos innego? Tylko co? Pozdrawiam, Esther Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miśka Re: Podsumowując.. DO Miski IP: 194.204.161.* 14.09.01, 12:14 Myślałam że zakończyłam temat pisząc, iż niech jażdy robi co mu się podoba, więc nie rozumiem znowu podnoszenia przez Ciebie tego tematu. Nie przyda się to autorowi listu, nie wiem po co ironicznie mnie atakujesz i poddajesz w wątpliwość informacje o moich znajomych. Fajnie by było, jakby każdy uczestnik forum był dla drugiego życzliwy, ale to tylko mżonki. Co do Twoich argumentacji - dobrze - będę miała 1 szansę na 1000, jak niechcący zajdę to usunę, ok? Koniec tematu? A skutecznośc pigułek obniżają np. leki przeciwgrzybicze, antybiotyki, leki przeciwzapalne, leki przeciwpadaczkowe oraz niektóre neurologiczne oraz alkohol. Nie chce mi sie więcej polemizować na ironiczne posty. Powtarzam niech każdy robi co mu sie podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Esther Re: ? IP: *.datamonitor.com 14.09.01, 15:12 Nie wiem gdzie znalazlas w moim poscie brak zyczliwosci czy ironie, to juz kwestia twojego odbioru. Jesli czujesz sie atakowana to moze zwyczajnie nie jestes do konca pewna swoich teorii a to juz nie moj problem. Podobnie jak ty mam prawo wypowiadac swoje zdanie jak i polemizowac z twoim. Jedynym celem mojego ostatniego listu byla chec uzyskania konkretnych przyczyn twojego nastawienia. Takiej informacji nie uzyskalam. ? A skutecznośc pigułek obniżają np. leki > przeciwgrzybicze, antybiotyki, leki przeciwzapalne, leki przeciwpadaczkowe oraz > > niektóre neurologiczne oraz alkohol. Wlasnie to miala na mysli mowiac o przypadkach. Podobnie jak o wymiotach. > Nie chce mi sie więcej polemizować na ironiczne posty. Powtarzam niech każdy > robi co mu sie podoba. Od poczatku nie musialas zabierac glosu. A kazdy i tak robi co chce. Dziekuje za dyskusje a raczej jej brak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edek Re: moja żona nie... IP: 130.225.149.* 13.09.01, 18:35 A moja zona tez tego nie cierpi, bo potem sie wylewa, a to jest fuj! Czy to nie moze byc tak samo? Niestety, nie wszyscy lubia seks.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka Re: moja żona nie...-Może Pani Doktor sie wypowie raz jeszcze? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.01, 20:03 Moze wobec tego wypowie sie Pani Doktor.. Jak to jest z tymi tabletkami, i wpadkami podczas ich stosowania.. Co Pani sądzi o tym? Ja po polemice Miśki i Esther już nie wiem, co myśleć! Dziekuje i pozdrawiam!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jovita Re: moja żona nie... IP: *.g1.pl 14.09.01, 03:18 Gość portalu: edek napisał(a): > A moja zona tez tego nie cierpi, bo potem sie wylewa, a to jest fuj! Czy to nie > > moze byc tak samo? Niestety, nie wszyscy lubia seks.. ????????????? Taki powód jakoś w głowie mi się nie mieści... Domyślam się, że o seksie oralnym możesz w ogóle zapomnieć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d Re: do Edka IP: *.poleczki.nc-virtual.pl 27.09.01, 12:08 To, że ktoś nie lubi paprania się w spermie wcale nie znaczy, że nie lubi seksu. Ja seks lubię, ale spermy w moim organizmie i w pościeli niecierpię. I myślę, że nie jestem w moich odczuciach osamotniona. Faceci myślą, że skoro to oni tryskają spermą, to to jest przyjemne i piękne. A w odczuciu wielu kobiet to jest obrzydliwe i to właśnie sperma jest przeszkodą do pełnej radości z seksu. Dlatego stosują prezerwatywy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek Re: do Edka IP: *.rabobank.pl 27.09.01, 17:40 > Faceci myślą, że skoro to > oni tryskają spermą, to to jest przyjemne i piękne. A w odczuciu wielu kobiet > to jest obrzydliwe i to właśnie sperma jest przeszkodą do pełnej radości z > seksu. Dlatego stosują prezerwatywy. No prosze jak sobie ladnie to wszystko wytlumaczylas. A ja myslalem ze prezerwatywy stosuje sie po to zeby nie zajsc w ciaze... a teraz okazuje sie ze prezerwatywy sa po to zeby kobiety nie brzydzily sie sperma. Grunt to dorabiac ideologie do faktow... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lucki Re: do Edka IP: *.*.*.* 28.09.01, 12:43 Szczerze wspolczuje Twojemu malzonkowi.--- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bona Re: do Edka IP: *.zgora.dialog.net.pl 03.10.01, 17:44 Gość portalu: d napisał(a): > myślę, że nie jestem w moich odczuciach osamotniona. ------nie jesteś, ale towarzystwo masz raczej skromne > Faceci myślą, że skoro to > oni tryskają spermą, to to jest przyjemne i piękne. A w odczuciu wielu kobiet > to jest obrzydliwe i to właśnie sperma jest przeszkodą do pełnej radości z > seksu. Dlatego stosują prezerwatywy. -----Bardzo oryginalny pogląd na przyczynę używania prezerwatyw)) I pewnie sądzisz, że oral jest szczytem obrzydliwości ))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ka Re: do Edka IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 12.10.01, 09:48 Gość portalu: Bona napisał(a): > Gość portalu: d napisał(a): > -----Bardzo oryginalny pogląd na przyczynę używania prezerwatyw)) > I pewnie sądzisz, że oral jest szczytem obrzydliwości ))) ======== oral jest tez przyjemy ale nikt mnie nie zmusi zebym przelknela to paskudztwo. moj facet to rozumie, dogadalismy sie w tym temacie... i nie narzeka.. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gia Re: do Edka IP: 212.160.78.* 10.10.01, 17:36 Gość portalu: d napisał(a): > To, że ktoś nie lubi paprania się w spermie wcale nie znaczy, że nie lubi > seksu. Ja seks lubię, ale spermy w moim organizmie i w pościeli niecierpię. ojej... nie wiesz co tracisz. ja wrecz z premedytacjq staram sie niczego nie zmarnowac i dokladnie sie ponacierac (zwlaszcza biust!), bo (mozesz wierzyc lub nie) jest to maseczka odzywcza o wiele lepsza niz maseczka z jajka kurzego. faktem jest ze moj chlopak boleje nad tym zwyczajem, bo pozniej za bardzo pachne nim, a za malo sobq, ale poza tym jest to po prostu super przyjemne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edek do Jovity IP: 130.225.149.* 14.09.01, 12:52 tak, o seksie oralnym moge nie myslec. to jest makabra. Ale to jest fragment wiekszej calosci i braku popedu. Tak poza tym to zona jest super, no ale po 15 latach takiej meki w tej materii (i absolutnej mojej wiernosci)trudno nie wpasc w depresje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: \li Re: do Jovity IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.09.01, 22:45 Zazdroszcze Twojej zonie takiego meza: absolutne wiernosc (!!!!) i wyrozumialosc (bo w koncu mimo jej niecheci nadal jestescie razem). Wracajac do tematu. Napisales, ze zona tego nie lubi, bo: >potem sie wylewa, a to jest fuj! A Ty jak zdejmujesz prezerwatywe (jesli czasami jej uzywacie), to nie masz podobnych odczuc? Kobieta po seksie (bez prezerwatywy) albo fajda posciel i lozko, albo leci pod prysznic umyc sie. W tym czasie mezczyzna lezy odprezony i szczesliwie zasypia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edek Re: do Jovity IP: 130.225.149.* 15.09.01, 18:10 Wiem, ze to jest fuj. To ja w tym malzenswie ponad 10 lat zajmowalem sie gumka i mylem, a ona smacznie zasypiala.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysz Re: do Jovity IP: *.acn.waw.pl 15.09.01, 18:22 Ludzie! Ja lubię spermę! Może nie koniecznie połykać, ale uwielbiam jak on kończy będąc we mnie... Moja koleżanka własnie w tym momencia przeżywa największą rozkosz I wcale mi nie przeszkadza, że się później wylewa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ala Re: do Jovity IP: 130.225.149.* 22.09.01, 16:59 Nie moge w to uwierzyc. Mozna to robis, ale zeby to lubic! W glowie mi sie to nie miesci! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kaja Re: do Ali IP: 212.244.180.* 24.09.01, 12:40 A mi się wgłowie nie mieści jak mozna tego nie lubić? - To co uważasz, że to co "wypływa " z twojego partera jest, jak to ktoś ładnie określił - "fuj"??? A poza tym jak można coś robić nie lubiąc tego?! Zmuszać się?! Tylko co na to partner?! Nie rozumiem tych wywodów, równiez lubię gdy mój partnej "kończy" we mnie i naprawdę, żadnemu z nasz nie przeszkadza, że potem idziemy sie umyć. Lubię również seks oralny, a tu przecież nikt nie karze partnerowi dochodzic do końca, można to traktować jako wspaniały element gry wstępnej. Moim problemem jest jedynie to że nie lubię specyficznego zapachu spermy - po prostu wywołuje u mnie mdłości (zaznaczam że mój mąż jest wyjątkowo czystym i zadbanym człowiekiem), ale przecież mozna sobie radzić jak wyżej. Boję się, że takie zahamowania - opisane powyżej - mogą wynikać z braku akceptacji partnera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jovita Re: do Edka i Myszki IP: *.g1.pl 23.09.01, 21:16 Ja też to uwielbiam! Zresztą nieraz czuję potrzebę umycia się "po" również nie mając w sobie spermy. Mój mężczyzna też się myje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d Re: A ja się nie dziwię IP: *.poleczki.nc-virtual.pl 27.09.01, 09:29 Sama tego nie lubię. To nie jest przyjemne, gdy potem ma się świadomość, że nosi się w sobie spermę jeszcze przez parę dni. Zwłaszcza, gdy sam mąż wyraża się o tym w taki sposób - mam tu na myśli wyrażenie "spuszczać się". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: A ja się nie dziwię IP: 212.160.65.* 27.09.01, 12:24 Pozazdrościć trzeba tylko twojemy chłopakowi albo mężowi (?). A jak się całujecie to nie masz tego "nieprzyjemnego uczucia" że nosisz jego ślinę (wraz z wszystkim co w niej się znajduje) jeszcze przez pare dni? I to nie w pochwie ale we własnych ustach! A wyrażanie się nie ma tu nic do rzeczy. Nie każdy potrafi mówić o tych sprawach tak żeby się innym podobało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: L. Re: ;) IP: *.ht.pl 03.10.01, 18:07 To może zacznijcie uprawiac seks XXI wieku - w kombinezonach - wtedy się nic nie wleje ani nie wyleje, pościel się nie zabrudzi i będzie bardzo sterylnie hehehe ;>> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oleńka Re: moja żona nie... IP: *.cust.poz.supermedia.pl 27.09.01, 12:50 ostro tu... hi hi no coż określenie "fuj" na spermę wydaje mi się troche niestosowne, ciekawe, że mężczyźni na śluz z pochwy reagują inaczej,i napewno nie wstrętem. Jeżeli chodzi o Twoją żone to myślę podobnie: strach przed ciążą, może też jest uczulona na sperme, która powoduje u niej swęd co czasami się zdarza. Chciałam tylko negatywnie wypowiedzieć się na zdania pedantek, niecierpiących zabrudzonej pościeli i czekania na wypłynięcie spermy z pochwy. Co to za seks jak po orgaźmie myśli się o szybkim prysznicu i wymianie prześcieradła...???!!!Ja lubię delektować się tą chwilą..... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DaraG Re: moja żona nie... IP: 195.116.92.* 28.09.01, 11:59 No wlasnie, zgadzam sie z "przedmowczynia", ja tez lubie potem polezec sobie obok mojego mezczyzny i czuc zapach naszej rozkoszy, zadne z nas nie gna pod prysznic; moze czasami, kiedy to sie dzieje w dzien, ale w nocy... wcale mi nie przeszkadza sperma mojego meza ani jej zapach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mia Re: moja żona nie... IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 03.10.01, 12:48 a moj mezczyzna uzywa prezerwatywy (nie moge brac piglek ze wzgledu na leczenie)-on sie czuje odpowiedzialny za ewentualną ciążę. Po tym,jak sie kochamy, troche sie przytulamy, a potem oboje idziemy do lazienki. przytulam sie do jego plecow, kiedy on sie myje. a moze gosc, ktory "spuszcza sie" (brrrr), powinien pomyslec o tym, jest po prostu obrzydliwy. gdyby sie go nie brzydzila, tak by nie bylo. wyrazy wspolczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lukre Re: moja żona nie... IP: 217.165.52.* 05.10.01, 22:07 chryste panie, dziewczyny, poczulam sie jak totalne dziwadlo po przeczytaniu waszych postow - jakos nie popadlam w paranoje antykoncepcyjna i wierze w moje przykladnie przyjmowane pigulki (wszystkie przypadki wpadek moich znajomych wziely sie z czystej glupoty), lubie kiedy moj facet konczy we mnie, lubie seks oralny i wtedy tez lubie kiedy konczy we mnie (wcale nie ide pluc do lazienki), zupelnie nie przeszkadza mi jego sperma na poscieli, owszem, malym problemem jest kiedy jego sperma wyplywa w ciagu dnia, ale od czego podkladki hig.? Zreszta okropnie bym sie czula z facetem, ktory by sie mnie brzydzil (a w koncu co za roznica miedzy jego penisem a moja pochwa?), a moj obecny potrafi mnie doprowadzic do orgazmu tylko jezykiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ka Re: moja żona nie... IP: *.*.*.* 11.10.01, 13:15 nie wiem po co te wywody tupu: nie moge zrozumiec jak ona/on moze teg nie lubic czy jak on/ona moze to lubic... A moze by tak podejsc do sprawy: kazdemu wedlug jego potrzeb? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jovita Re: moja żona nie... IP: *.g1.pl 11.10.01, 13:21 Gość portalu: mia napisał(a): > a moj mezczyzna uzywa prezerwatywy (nie moge brac piglek ze wzgledu na > leczenie)-on sie czuje odpowiedzialny za ewentualną ciążę. Po tym,jak sie > kochamy, troche sie przytulamy, a potem oboje idziemy do lazienki. przytulam > sie do jego plecow, kiedy on sie myje. > a moze gosc, ktory "spuszcza sie" (brrrr), powinien pomyslec o tym, jest po > prostu obrzydliwy. gdyby sie go nie brzydzila, tak by nie bylo. wyrazy > wspolczucia. Hm... to juz kolejny post zgorszony wyrażeniem "spuszczać się". Czy tylko mi się wydaje, że parę pikantniejszych słów w seksie (czasem, dla odmiany) może być podniecające? Czy wręcz przeciwnie - tylko "nie wypada" się do tego przyznać? Odpowiedz Link Zgłoś