juz dluzej tego nie wytrzymam wiec musze napisac... miewam problemy ze
wspolzyciem, sa one na tyle dziwne ze wspozyje juz od dawna, zdarza mi sie to
powiedzmy raz na 5-6 stosunkow. pozostale sa cudowne, naprawde cudowne, ale
czasem jest tak ze a. albo wogole nie jestem wilgotna, wcale! mimo dlugiej
gry wstepnej (biore pigulki i myslalam ze to przez to, ale przeciez zwykle
nie mam tego typu problemow, tylko czasami) b. gdy kochamy sie bardzo dlugo
po pewnym czasie zaczyna mnie bardzo bolec, cos jakby podraznenie wejscia do
pochwy. wtedy kazdy ruch sprawia mi bol

strasznie nas to frustruje, zwlaszcza ze z reguly jest nam naprawde cudownie.
czy to po prostu taka moja uroda? czy ktos tak mial? gin twierdzi ze nie
widzi problemow anatomicznych, polecil mi tylko zele nawilzajace...