Dodaj do ulubionych

dolegliwośc a może nie....

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.06, 15:42
Witam
Sama nie wiem co sie dzieje z moim organizmem.Zaczęło sie jakos w listopadzie
pewnego dnia od jakis rewolucji żołądkowych.Było mi niedobrze nie miała
apetytu( ciąża nie wchodziła w grę).Nie wymiotowałam ale na zmiane miałam raz
zaparcia raz biegunki.Ciągnęło sie jakis czas.Zrobiłam test na helicibacter no
i był pozytywny.Wyleczyłam sie ale dolegliwosci dalej sie utrzymywały.Miałam
kłopoty ze snem budziłam sie w nocy raz mi było zimno raz gorąco serce mi
kołatało. Przeszłam szereg badań(skopia, gastroskopia, USG jamy brzusznej)
wszytko w jak najlepszym porządku. Badania krwi-morfologie z rozmazem robiłam
dwa razy plus OB-wyniki książkowe!!!Moja gastrolog i rodzinny powiedzieli ze
to stres tak mi zrobił.I wcale nie musiał byc to stres który przeszłam w
ostatnim czasie.Mogą to byc skutki stresu z przed jakiegos dłuższego
okresu.Ale to dalej sie utrzymywało.Ktoś mi jeszcze podsunął pomysł zeby
sprawdzic czy od "strony ginekologcznej "jest wszytko ok bo komus tam komus
sie cos takiego robiło jak z macicą było cos nie tak(nie wiem czy to wogóle ma
jakiś związek powtarzam co słyszałam) i poszłam i oczywiscie co??-wszytko
ok.Na kołatanie serca zrobiła hormony tarczycy-wyniki ksiązkowe.Teraz jest
duzzzzo lepiej nieporównywalnie jak było na początku.Ale tez jaestm jakaś taka
ospała, mało we mnie życia,mam często bóle głowy i czasami mnie mdli ze
spaniem juz jest ok ale porównując mój apetyt taki miałam przed tym wszytkim a
teraz jest ogromna różnica.Mało jem, może częsciej ale tez tk jakos bez
apetytu.Zastanawiałam sie czy ja w jakąs depresje albo nerwice nie wpadłamindifferent
sama juz nie wiem.Nie mam narazie stresujacych sytuacji a czuje sie jakby
były.Czy to możliwe ze sie tak "zamuliłam" mysląc ze mi cos dolega a tak
naprawde wszytko jest OK?z góry dzieki za porady.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kwietniowe_cappuccino Re: dolegliwośc a może nie.... 01.02.06, 15:44
      ksiązkowe objawy nerwicy
      • netka2 Re: dolegliwośc a może nie.... 01.02.06, 15:49
        Mozliwe ze to nerwica albo depresja maskowana: objawy depresji + objawy
        fizyczne ze sttrony roznych ukladow. Moze wizyta u psychologa?
        • Gość: ??? Re: dolegliwośc a może nie.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.06, 15:56
          Psycholog?Nie wiem czy jestem az w takim stanie ze psycholog jest juz potrzebny.
          Jezeli to nerwica albo depresja to napewno łagodna forma tego bo nie paraliżuje
          mnie całkowicie i wydaje mi sie ze dam sobie z tym rade sama oby to nie było
          zadne choróbsko.Z moich badań NIC nie wynika niepokojącego.Czyli stawiacie na
          nerwice?indifferent Matko jak jak mogłabym sie tego nabawic??indifferent
          Pozdrawiam
          • kwietniowe_cappuccino Re: dolegliwośc a może nie.... 01.02.06, 16:07
            a co za problem w dzisiejszych czasach nabawić się nerwicy?

            zacznij na razie od jakichś łagodncych ziołowych medykamentów na uspokojenie
            • netka2 Re: dolegliwośc a może nie.... 01.02.06, 16:12
              Przeciez nie mowie ze to od razu jakas ciezka depresja ale na pewno jakis
              epizod depresji ktory powinno sie zaczac leczyc. Wystarczy moze jakas rozmowa z
              psychologiem, przeciez oni nie sa tylko od "glupkow".
              • Gość: ??? Re: dolegliwośc a może nie.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.06, 16:15
                Wcale tak nie pomyślałamsmileTylko chodzi mi o to ze jezeli to to, to chciałabym
                spróbowac cos z tym zrobic sama.Dzięki za odpowiedzi.
                Pozdrawiam
    • Gość: edka Re: dolegliwośc a może nie.... IP: *.N4U.krakow.pl / *.n4u.krakow.pl 01.02.06, 17:17
      Jeżeli podejrzewasz nerwicę albo depresję, to lepiej udaj sie do specjalisty. Samej może Ci się nie udać.
      Ja miałam od wczesnej młodości takie objawy jak Ty. Potem okazało się, że to nerwowe, ale tez mi się wydawało, że przecież jestem spokojna, że nic mi się nie dzieje, że poradzę sobie sama.
      Ale... nie!
      To się pogłębiało, pogłębiało... Aż do kompletnej utraty kontroli nad sobą.
      Trafiłam do psychiatry. Leczę się farmakologicznie, korzystam tez z terapii.
      Dziś myślę, że gdybym kiedyś dawno nie wystraszyła się, że ktoś mi sugeruje wizytę u psychologa (klasyczna reakacja: "Ja?! A co to ja jakaś nienormalna jestem?! Sama sobie poradzę!"), to dzisiaj wszystko byłoby inaczej.
      Tak było w moim przypadku. Nie mówię, że na pewno u Ciebie będzie tak samo, ale lepiej od razu skorzystac, bo im później, tym trudniej się przełamać, wierz mi.
      Psycholog to nic strasznego. To nawet nie lekarz przecież. po prostu człowiek, który może Co pomóc dojść do jakiegoś rozwiązania.
      Pozdrawiam, życzę zdrowia i powodzenia.
      • Gość: ??? Re: dolegliwośc a może nie.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.06, 17:26
        Dzieki za rady.A jak moge wiedziec ile masz lat?I długo sie z tym męczysz?I tez
        u ciebie pojawiło sie to bez przyczyny?Pewnego dnia obudziałs sie z
        dolegliwosciami i nie mogłas powiąza ze sobą tych dolegliwości z jakims
        konkrenym stresującym wydarzeniem?
        Pozdrawiam
        • Gość: edka Re: dolegliwośc a może nie.... IP: *.N4U.krakow.pl / *.n4u.krakow.pl 01.02.06, 18:38
          U mnie pojawiło się to dawno temu, jeszcze w dzieciństwie. Ciagle miałam coś z żołądkiem, wiecznie wymiotowałam. Rodzice latali po lekarzach, wyniki - książkowe. Byłam nawet w szpitalu z tego powodu. Wszystko było (i jest) dobrze. Morfologia, OB, tarczyca, hormony etc. A mimo wszystko raz na kilka miesięcy miałam parę dni "wyjęte z życiorysu" z powodu dolegliwości żołądka. Gastroskopia wykazała pezpuklinę przełykową, ale lekarze mówią, że to mogło się pojawić właśnie z uwagi na powtarzające się długie i wyczerpujące wymioty (kiedyś 12h wymiotów co 15min. to był dla mnie standard). Im byłam starsza, tym te dolegliwości były mniej dokuczliwe, tzn. nie wymiotowałam już tak często. Potem preszło w chroniczne nudności, bóle brzucha, zaparcia, biegunki na zmianę.
          Dodam, że ja też nie miałam nigdy żadnych takich specjalnych stresów, ale to nie ma znaczenia! To może być stres, lęk podświadomy!!!
          Aż w końcu dostałam z błahej przyczyny ataku histerii i trafiłam do psychiatry. I tak... wyszło szydło z worka.
          Teraz mam 29 lat. Leczę się od kilku miesięcy.
          Nie chcę Cię starszyć, ale nerwica nie pojawia się u tych, któzy się po rpostu denerwuję. Nietylko. Duszenie w sobie emocji, nerwów, odsuwanie latami pewnych myśli, problemów - to wszystko kumulowane w organizmie często powoduje, że daje on znaki z innej strony, często żołądkowej.
          Uff, długie wyszło.
          Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka