Witam
Sama nie wiem co sie dzieje z moim organizmem.Zaczęło sie jakos w listopadzie
pewnego dnia od jakis rewolucji żołądkowych.Było mi niedobrze nie miała
apetytu( ciąża nie wchodziła w grę).Nie wymiotowałam ale na zmiane miałam raz
zaparcia raz biegunki.Ciągnęło sie jakis czas.Zrobiłam test na helicibacter no
i był pozytywny.Wyleczyłam sie ale dolegliwosci dalej sie utrzymywały.Miałam
kłopoty ze snem budziłam sie w nocy raz mi było zimno raz gorąco serce mi
kołatało. Przeszłam szereg badań(skopia, gastroskopia, USG jamy brzusznej)
wszytko w jak najlepszym porządku. Badania krwi-morfologie z rozmazem robiłam
dwa razy plus OB-wyniki książkowe!!!Moja gastrolog i rodzinny powiedzieli ze
to stres tak mi zrobił.I wcale nie musiał byc to stres który przeszłam w
ostatnim czasie.Mogą to byc skutki stresu z przed jakiegos dłuższego
okresu.Ale to dalej sie utrzymywało.Ktoś mi jeszcze podsunął pomysł zeby
sprawdzic czy od "strony ginekologcznej "jest wszytko ok bo komus tam komus
sie cos takiego robiło jak z macicą było cos nie tak(nie wiem czy to wogóle ma
jakiś związek powtarzam co słyszałam) i poszłam i oczywiscie co??-wszytko
ok.Na kołatanie serca zrobiła hormony tarczycy-wyniki ksiązkowe.Teraz jest
duzzzzo lepiej nieporównywalnie jak było na początku.Ale tez jaestm jakaś taka
ospała, mało we mnie życia,mam często bóle głowy i czasami mnie mdli ze
spaniem juz jest ok ale porównując mój apetyt taki miałam przed tym wszytkim a
teraz jest ogromna różnica.Mało jem, może częsciej ale tez tk jakos bez
apetytu.Zastanawiałam sie czy ja w jakąs depresje albo nerwice nie wpadłam

sama juz nie wiem.Nie mam narazie stresujacych sytuacji a czuje sie jakby
były.Czy to możliwe ze sie tak "zamuliłam" mysląc ze mi cos dolega a tak
naprawde wszytko jest OK?z góry dzieki za porady.
Pozdrawiam