Mam od kilku dni ostry nawrót grzybicy (pierwszy w życiu, po wyleczeniu ok.
2 miesiące temu). We wt. w trybie nagłym udałam się do lekarza (w tej samej
przychodni w której się leczę u swojej pani doktor, ale ona tylko w piątki
jest, nie wytrzymałabym). No i facet tylko obejrzał i zapisał Flumycon 1
dziennie i.. globulki Clotrimazol, ale jakoś dziwnie: najpierw jedną a za
trzy dni drugą. Zdziwiłam się kiedy w aptece dostałam pudełko z 6 sztukami
tego specyfiku i zaraz też przeczytałam ulotkę, gdzie jest dawkowanie 2x1
przez 3 dni albo 1x1 przez 6. Pięknie ładnie ale ja po wzięciu jednej
przespałam dobrze noc, ale dalej mam dość uporczywe objawy za dnia. I teraz
nie wiem czy brać tak jak kazał doktor (rzadziej) czy jak w ulotce
(codziennie, dla własnego spokoju).
Dodam że za pierwszym razem przez 2 miesiące zanim poszłam do lekarza,
smarowałam się maścią Clotrimazolum właśnie (nawet do wewnątrz, co jest
niedopuszczalne).
W piątek idę do mojej pani doktor z cichą nadzieją, że coś zmieni w mojej
kuracji. Aczkolwiek gdybym ją zmieniła zgodnie z ulotką, musiałabym nakłamać..
Pomóżcie

Czy od razu mam szukać trzeciego lekarza.. (aha, za pierwszym
razem wyleczyła mnie Nystatyna dopochwowa, żadnych leków doustnych; a potem
raz w tygodniu Lactovaginal. Po N od razu nie swędziało, chociaż upławy
zmniejszały się powoli, przy tej kuracji nie jest gorzej ale też niewiele
lepiej..).