Witam wszystkich bardzo serdecznie, mam kilka nurtujacych mnie pytan i
dlatego tu sie pojawilam, mam nadzieje ze mi pomozecie. zaczne od poczatku.
jakies 2 miesiace temu poszlam do ginekologa-endokrynologa z problemem
nadmiernego owlosienia i po pierwsze w swoim zyciu tabletki anty. wiedzialam
ze nie bedzie to tak od razu na twarz rzucona recepta. oczywiscie odbylo sie
badanie i ginekolozka

stwierdzila nadzerke, kazala przyjsc po okresie na
cytologie i dala skierowanie na usg. tak ja kazala poszlam na cytologie,
wynik- II gr z tego wszystkiego zapomnialam zapytac czy to bardzo zle,pani
doktor kazala pojawic sie po miesiaczce i bedziemy leczyly nadzerke
zachowawczo. i wszystko byloby ok ale jak zapytalam ja co z tabsami anty to
tylko zapytala czy choruje lub chorowalam kiedykolwiek na watrobe lub mam
nadcisnienie, i powiedziala ze skoro nie to nie ma przeciwwskazan do
przepisania ich ale zrobi to dopiero jak przyjde z wynikiem usg no i po leki
na nadzerke. no i wyszlam z gabinetu oglupiala bo wydaje mi sie ze zeby
przepisac anty to trzeba badania krwi zrobic a nie zadac tylko dwa pytania
(chyba ze sie myle) a dodatkowo chyba zapomniala o tym ze przyszlam do niej
tez z problemem nadmiernego owlosienia. o tym wogole ze mna nie rozmawiala.
ehhh sama juz nie wiem... czy badanie ginekologiczne, cytologia i usg
wystarcza na przepisanie tabletek anty??? czy moze zmienic lekarza? prosze o
jakies porady bo im wiecej o tym mysle to bardziej glupieje.