Mam poważny problem. Miesiąc temu byłam u dermatologa i oani dr stwierdziła,
że mam łojotokowe zapalenie skóry głowy, objawiało się to bardzo szybkim
przetłuszczaniem i pieczeniem skóry głowy, wypadaniem włosów i gnieniegdzie
małym łuszczeniem się skóry głowy. Przepisała mi szampon Stieprox, wcierkę i
wit.: cynk, wit. B6 i jescze jakieś inne. Ja sobie jeszcze dokupiłam Vitapil,
dr powiedziała, że to nie koliduje z tymi witaminami, które ona mi
przepisała.
Dziś poszłam na kontrolę, szampon pomógł o tyle, że już skóra głowy mnie nie
piecze, włosy mniej wypadają ale na przetłuszczanie nie pomógł wcale.
Obejrzała skórę głowy i powiedziała, że włosy mi się przerzedzają

(( Sama
już to stwierdziłam jakiś czas temu

I, że za to jest wina hormonów,
estrogenów, biorę Cilest od wielu już lat. Nie chcę mieć trzech włosów na
krzyż

(( Poleciła mi jakąś ginekolog żebym do niej poszła, żebym może
zmieniła środek hormonalny na inny, np. na Diane35 (ale słyszałam wiele złych
opinii na temat tych tabletek, nawet mój ginekolog nie polecał go), lub
Regulon, które regulują pracę hormonów. Ale przecież jak biorę ten Cilest to
on mi reguluje hormony więc nie rozumiem, nie znam się na tym. Potem
dowiedziałam, że ta ginekolog wcale nie jest taka dobra bo tylko testuje
hormony na pacjentach. Nie wiem już co robić. Od jakiegoś już czasu noszę się
z zamiarem odstawienia tabletek w ogóle (choć w ciążę jeszcze nie chcę
zajść), może to pomoże. Zdaję sobie sprawę, że zanim moje włosy będą zdrowe
pewnie upłynie wiele miesięcy ale też tyle czytałam, że wiele osób ma podobne
problemy i nic im nie pomaga, dlaczego? Przecież na pewno można jakoś temu
zaradzić, są jakieś dobre leki i dobrzy lekarze.
Jakie wy macie doświadczenia? Poradźcie mi coś bo się załamałam