Dodaj do ulubionych

czy muszę tłumaczyć się ginekologowi?

07.06.07, 19:09
czy muszę się tłumaczyć ginekologowi z decyzji o bezdzietności? Wytłumaczcie
mi co to za mania. Od kilkunastu lat leczę jajniki, a z racji przeprowadzek
uczęszczam do różnych lekarzy. Rozumiem, że lekarz musi mieć wiedzę, czy
rodziłam i czy planuję. Ale nie rozumiem, że kiedy mówię, że nie planuję
rodzić spotykam się z napastliwym ,,dlaczego" i ,,jak to" ? I lekarze wręcz
zmuszają mnie do tłumaczenia, ganią, próbują nakłaniać do macierzyństwa bo to
ostatni dzwonek itd. Nie rozumiem tego, uważam, że to moja decyzja i lekarz
nie powinien ingerować, tylko leczyć schorzenie. Po każdym wyjściu od
ginekologa jestem zła jak osa. Jak rozmawiać z napastliwymi lekarzami?
dziewczyny, czy wy też tak macie?
Obserwuj wątek
    • Gość: AGnieszka Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? IP: *.tpnet.pl 07.06.07, 19:29
      WIesz, moze oni mysla, ze nie wierzysz, ze bedziesz miala dzieci, ze to nie
      twoja decyzja tylko np. konsekwencja jakis przezyc czy niepowodzen?
      Moja kolezanka tak miala... po niepowodzeniach z zajsciem w ciaze, badaniach i
      wiadomosci o niedroznych jajowodach wmowila sobie, ze nie chce dzieci..
      Tymczasem wizyta u jednego lekarza zmienila jej podejscie do sprawy - zaczal
      drazyc temat, wypytal o co chodzi, jakie sa motywy i skierowal do odpowiedniego
      osrodka. Rok pozniej kolezanka urodzila urocze bliznieta z invitro.

      Wiec sie nie oburzaj na lekarzy, bo problem nieplodnosci jest coraz
      powszechniejszy. Oni najprawdopodobniej maja dobre intencje.
      Powiedz zdecydowanie, ze nie chcesz miec dzieci, ze to twoja swiadoma decyzja i
      nie chcesz sie tlumaczyc z niej... powinno wystarczyc.
      • Gość: giss-ell Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? IP: 193.238.200.* 07.06.07, 22:19
        Gość portalu: AGnieszka napisał(a):
        > WIesz, moze oni mysla, ze nie wierzysz, ze bedziesz miala dzieci, ze to nie
        > twoja decyzja tylko np. konsekwencja jakis przezyc czy niepowodzen?
        > Moja kolezanka tak miala... po niepowodzeniach z zajsciem w ciaze, badaniach
        i
        > wiadomosci o niedroznych jajowodach wmowila sobie, ze nie chce dzieci..

        To że Twoja koleżanka tak miała, to nie znaczy, że inne kobiety z problemem
        niepłodności też "sobie wmawiają". Ja jestem właśnie takim przypadkiem. Mam
        problemy ginekologiczne, jestem po operacji, czeka mnie kolejna a zajscie w
        ciążę w moim przypadku byłoby niezwykle problematyczne, jeśli w ogóle możliwe.
        Ale dzieci nie chcę mieć, i co wazniejsze nie chciałam ich także przed tym,
        zanim zachorowałam. Tak więc moja świadoma decyzja o nieposiadaniu dzieci
        ukształtowała się znacznie wcześniej przed chorobą.

        Nie mam i nie miałam jednak takich przebojów z ginami tak jak magda.anioł. Może
        dlatego, że jestem dość młoda (mam 25 lat) więc to nie "ostatni dzwonek". Ale
        gadka czy planuje w najblizszym czasie dzieci oczywiscie była, jednak nie taka
        jak w przypadku madga.anioł; po prostu jeden gin się pytał czy mam chłopaka,
        drugi czy planuje w najblizszym czasie i wystarczyło im moje "nie", nie
        komentowali czy coś. Wszystko na luzie, nie nachalnie. Chyba tylko ze względu
        na mój wiek nic nie gadaja, i chodzi nie tylko o to, że mam czas, ale zapewne
        wychodzą też z założenia, że jak kazda kobieta pragnę mieć dzieci...
        Nie wyprowadzam ich z błędu...

        W związku z tym dosyć dziwnie, i po części zabawnie, brzmią dla mnie słowa
        lekarzy, że trzeba zrobić wszystko, żeby zachować płodność, żebym miała
        możliwość zajścia w ciążę, że "chodzi o potomstwo" jak usłyszałam od jednego.
        Ja nie zwierzam im się, że to, czy zachowają moją płodność czy nie to dla mnie
        wsio ryba, i że w mojej głowie nigdy nie powstała mysl o urodzeniu dziecka.
        Chociaż oczywiście wolałabym być zdrowa i nie latac po szpitalach.

        Nie wiem jak bym się zachowała w sytuacjach opisywanych przez magda.anioł. Może
        powiedziałabym, iz nie mam męża, stałego partnera, rozwodzę się, bo przecież
        nie polecę na ulicę żeby pierwszy lepszy mnie zapłodnił?
        Albo powiedz: "Ja niestety jestem samotna, ale jak panu tak zależy,żebym
        zaszła, to może by mnie pan sam zapłodnił? Żenić pan się nie musi, wystarcza
        alimenty w przyszłosci".
        Albo jeszcze inna wymówka: "Mąż jest bezpłodny; w wieku 30 lat zachorował na
        świnkę".





        • Gość: giss-ell Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? IP: 193.238.200.* 07.06.07, 22:29
          > Nie wiem jak bym się zachowała w sytuacjach opisywanych przez magda.anioł.
          Może
          >
          > powiedziałabym, iz nie mam męża, stałego partnera, rozwodzę się, bo przecież
          > nie polecę na ulicę żeby pierwszy lepszy mnie zapłodnił?
          > Albo powiedz: "Ja niestety jestem samotna, ale jak panu tak zależy,żebym
          > zaszła, to może by mnie pan sam zapłodnił? Żenić pan się nie musi, wystarcza
          > alimenty w przyszłosci".
          > Albo jeszcze inna wymówka: "Mąż jest bezpłodny; w wieku 30 lat zachorował na
          > świnkę".

          Przyszła mi do głowy jeszcze jedna wymówka, w wersji hardcorowej smile
          Jeśli nastepnym razem znowu bedzie drązyć, odpowiedz mu: "Tak naprawde to
          jestem lesbijką, a męża mam tylko dla picu, żeby babcia na zawał nie zeszła."
          Może gin wtedy się uspokoi i przestanie podskakiwać smile
          • green_land Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? 09.06.07, 08:53
            Piękniesmile A jak to jedyny dobry gin w mieście? Potem będzie musiała chodzić z
            problemami do laryngologasmile
      • barbie-torun Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? 13.06.07, 14:02
        pewne leczenie ginekologiczne ma trwałe znaczenie dla zdrowia i płodnosci
        np. naświetlanie izotopami
        dlatego lekarz pyta pacjentkę o planowanie potomstwa,

        ja w wieku 20 lat nigdy nie chciałam mieć dzieci,
        gdy poznałam fantastycznego faceta i wyszłam za mąż (28 l)
        moje spojrzenie na macieżyństwo zmieniło się radykalnie
        teraz jesteśmy rodzicami czwórki
        planowanych czy nieplanowanych najważniejsze że szczęśliwych smile
    • anka.z.kontem Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? 07.06.07, 20:30
      oczywiście, że nie musisz
      pytanie kwituj krótko -to MOJA decyzja i nie chcę się z niej nikomu tłumaczyć
      głupi lekarz będą drążyć dalej
      mądrzy zrozumieją
      a wtedy zadawaj się tylko z tymi drugimi
    • Gość: telimenka1 Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? IP: 195.116.171.* 07.06.07, 22:39
      Oczywiście ,że nie musisz się tłumaczyć lekarzowi ,to twoja prywatna
      sprawa.Drążą temat dlatego,że problem niepłodności dotyczy coraz większej
      liczby kobiet i zapewne są zdziwieni twoją decyzją.Może też myślą ,że kiedyś
      zmienisz zdanie a wtedy może być już póżno.
      • anula36 Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? 08.06.07, 13:10
        mnie to juz przed 30-tka sciagala ginekolog ( kiedy bedzie pani rodzic???), zawsze odpowiadalam - ok urodze a pani wychowa,moze byc?
        Teraz mam taka ktora siedzi cichoo w tym temacie i jestem zadowolona.
    • Gość: lolapop Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.07, 13:25
      jak tak bardzo przeszkadza Tobie gadanie lekarza no to nie rozumiem po cholere
      go w ogole wtajemniczasz, nawet powiedz ze planujesz i temat zamknięty bez tych
      straszliwych napstliwych złoszczących cie komentarzy
    • Gość: Matylda Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? IP: 85.112.196.* 08.06.07, 21:14
      Powiedz, że jestes egoistką, że własna kariera jest dla Ciebie najważniejsza a
      tak poza tym to nie lubisz dzieci, cenisz sobie wygodę i byłabyś złą matką.
      Dlaczego lekarze pytają? Myslę, że dlatego, że na codzień spotykają się z
      rozpaczą kobiet, które pragną dziecka a mieć go nie mogą. Nie mogą się więc
      nadziwić, że kobieta która może urodzić dziecko nie czuje takiej potrzeby.
      • Gość: telimenka1 Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? IP: 195.116.171.* 08.06.07, 23:12
        Matyldo masz rację,ja też tak pomyślałam,jestem mamą trójki dzieci i nie
        wyobrażam sobie jak można dzieci nie chcieć mieć...Po głębszym zastanowieniu
        doszłam jednak do wniosku ,że lepsza chyba jej świadoma decyzja o braku
        potomstwa i odpowiednie zabezpieczenie niż póżniejsza aborcja.Nie każdy musi
        rozpływać się nad słodkim ,tłuściutkim bobaskiem..
        • Gość: Matylda Re: telimenka1 IP: 85.112.196.* 09.06.07, 13:29
          Telimenko, ja mam dwie córki i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Uważam, że
          życie małżeństwa bez dzieci jest puste jak bęben, że posiadanie potomstwa jest
          spełnieniem dla kobiety, że tylko to może dać kobiecie pełnię szczęścia. Dla
          mnie kobieta, ktora nie chce mieć dzieci nie jest w pełni kobietą, ma jakiś
          psychiczny defekt. Uważam, że tylko takie mówią, że nie chcą mieć dzieci ktore
          nie moga ich mieć a powodowane jakąś fałszywą dumą nie chcą powiedziec o tym
          wprost. Kobieta, ktora wybiera karierę zawsze kiedyś dojdzie do wniosku, że
          straciła w życiu to co najważniejsze. Już takich kilka widziałam, one nie
          oszukają samych siebie. Jednak jeśli jakaś kobieta ma defekt braku instynktu
          macierzyńskiego to rzeczywiście lepiej żeby dzieci nie miała. Taka w roli matki
          będzie się męczyła i nawet jak kierowana odpowiedzialnością będzie się starała
          wywiązać z roli matki to MATKĄ nigdy nie będzie. Dziecko też nie dostanie tego
          co mu się należy bo matka nie potrafi dać.
          • genovefa Re: telimenka1 09.06.07, 14:05
            Gość portalu: Matylda napisał(a):

            > Telimenko, ja mam dwie córki i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Uważam, że
            > życie małżeństwa bez dzieci jest puste jak bęben, że posiadanie potomstwa
            jest
            > spełnieniem dla kobiety, że tylko to może dać kobiecie pełnię szczęścia. Dla
            > mnie kobieta, ktora nie chce mieć dzieci nie jest w pełni kobietą, ma jakiś
            > psychiczny defekt. Uważam, że tylko takie mówią, że nie chcą mieć dzieci
            ktore
            > nie moga ich mieć a powodowane jakąś fałszywą dumą nie chcą powiedziec o tym
            > wprost. Kobieta, ktora wybiera karierę zawsze kiedyś dojdzie do wniosku, że
            > straciła w życiu to co najważniejsze. Już takich kilka widziałam, one nie
            > oszukają samych siebie. Jednak jeśli jakaś kobieta ma defekt braku instynktu
            ............


            to ty matyldo masz defekt - brak tolerancji.. jak czytam takie posty, jak twoj
            to mi sie wlosy prostuja na glowie i innych czesciach ciala.. FASZYZM i brak
            tolerancji w czystej postaci...
            spoko, Roman Giertych i porabana SObecka byliby z ciebie dumni za takie teksty
            "życie małżeństwa bez dzieci jest puste jak bęben"
            "posiadanie potomstwa jest
            > spełnieniem dla kobiety, że tylko to może dać kobiecie pełnię szczęścia."
            "kobieta, ktora nie chce mieć dzieci nie jest w pełni kobietą, ma jakiś
            > psychiczny defekt."

            faszyzm, brak tolerancji i LRP-owskie podejscie do plodnosci jak OBOWIAZKU
            kazdej kobiety ....... Mlodziez Wszechpolska bylaby z ciebie dumna!~Gejow tez
            nienawidzisz?

            Ja wlasnie spodziewam sie dziecka, wyczekanego i kochanego od poczecia.. ale
            NIGDY nie ocenialabym kobiet, ktore nie chca miec dzieci.. mam takie kolezanki
            i pytam je czasami o ich motywacje.. ale NIGDY ich nie oceniam!!!!i nie uwazam,
            ze ona maja jakis defekt, po prostu dokonuja pewnego wyboru i zycze im, aby
            byly szczesliwe z tym wyborem smile))
            • Gość: Matylda Re: genovefa IP: 85.112.196.* 09.06.07, 14:23
              Szafujesz modnym słowem "tolerancja" i nawet nie wyobrażasz sobie jak to głupio
              w Twoich ustach brzmi. Tolerancja to takie zachowanie gdzie nie dyskryminuje
              się ludzi inaczej myślących (ja chyba nie dyskryminuję?) a nie bezmyślna
              rezygnacja z własnych poglądów, zasad i idiotyczne przytakiwanie w myśl, że
              modnym jest żeby się wszystko na około podobało. Twoje wypociny o Giertychu,
              Sobeckiej, Młodzieży Wszechpolskiej, gejach trafiły akurat jak kula w płot a o
              faszyżmie to poczytaj sobie w encyklopedii. Dla mnie jesteś bezmyślna ale wiem,
              że się nie obrazisz. Wszak jesteś osobą tolerancyjna i uszanujesz mój pogląd na
              temat Twojej osoby.
              • genovefa Re: genovefa 09.06.07, 14:42
                ty nie dyskryminujesz? a kogo nazywalas "osoba z defektem"? a
                malzenstwo "pustym bebnem"????????????? czy to nie jest brak tolerancji?????

                Dla mnie jestes jedna z pierd.olnietych "matek-polek", ktore uwazaja, ze rodzac
                dziecko osiagnely szczyt swoich mozliwosci i ze kobiety, ktore nie maja dzieci
                sa "podlymi sukami, ktore nie maja serca i zapewne sa urytymi lesbami albo
                chorymi psychicznie debilkami"... a tak naprawde takie baby jak ty nie maja
                wiekszej perspektywy niz metr dokola pieluchy....


                Załosne sa twoje wywody, jak i cala ty...
              • Gość: Basia Re: genovefa IP: *.chello.pl 09.06.07, 22:48
                Matyldo jaka ty jesteś ograniczona. Dlaczego uważasz,.że jedynym celem i
                słusznym wyborem kobiety może być macierzyństwo? Myślę, że to ty masz defekt w
                postaci wąskowzroczności i ograniczenia, a sama zaś jesteś frustratką która
                pewnie wpadła i zazdrości kobietom, które świadomie podejmują decyzje i
                korzystają z życia
            • anka.z.kontem Re: telimenka1 09.06.07, 14:24
              nic dodać nic ująć
              właśnie miałam napisać to samo
              DNO!
              i szkoda, że pewnie swoim córkom przekazuje takie same myślenie
              • Gość: telimenka1 do anki IP: 195.116.171.* 09.06.07, 19:37
                Piszesz do mnie czy do Matyldy ? bo się trochę pogubiłam kto tu kogo orzchania?
                • anka.z.kontem Re: do anki 09.06.07, 19:41
                  podpisałam się pod postem genovefy
            • Gość: cała_w_kwtatkach Re: telimenka1 IP: *.chello.pl 09.06.07, 23:07
              Gość portalu: Matylda napisał(a):
              >
              > Uważam > , że
              > > życie małżeństwa bez dzieci jest puste jak bęben, że posiadanie potomstwa
              >
              > jest > > spełnieniem dla kobiety, że tylko to może dać kobiecie pełnię
              szczęścia.
              > Dla > > mnie kobieta, ktora nie chce mieć dzieci nie jest w pełni kobietą, ma
              jakiś
              > > psychiczny defekt. Uważam, że tylko takie mówią, że nie chcą mieć dzieci
              > ktore
              > > nie moga ich mieć a powodowane jakąś fałszywą dumą nie chcą powiedziec o
              > tym
              > > wprost. Kobieta, ktora wybiera karierę zawsze kiedyś dojdzie do wniosku,
              > że
              > > straciła w życiu to co najważniejsze. Już takich kilka widziałam, one nie
              >
              > > oszukają samych siebie. Jednak jeśli jakaś kobieta ma defekt braku instyn
              > ktu


              He,he he post Matyldy to żart czy celowa prowokacja? A co Matylda powie o mnie?
              Ja nie mogę mieć dzieci - czy też jestem nie w pełni kobietą? Moja ciotka jest
              starą panną, i też nie ma dzieci - też nie jest kobietą. Znajome małżeństwo nie
              ma dzieci, ale ma wspaniałe pasje, robią karierę naukową, zwiedzają świat - i
              uważasz, że ich życie jest puste jak bęben? Kobieto, puknij się w łeb.Życie to
              nie tylko prokreacja!
              • Gość: Matylda Re: cała_w_kwiatkach IP: 85.112.196.* 10.06.07, 13:46
                > He,he he post Matyldy to żart czy celowa prowokacja? A co Matylda powie o
                mnie?
                >
                > Ja nie mogę mieć dzieci - czy też jestem nie w pełni kobietą? Moja ciotka
                jest
                > starą panną, i też nie ma dzieci - też nie jest kobietą. Znajome małżeństwo
                nie
                >
                > ma dzieci, ale ma wspaniałe pasje, robią karierę naukową, zwiedzają świat - i
                > uważasz, że ich życie jest puste jak bęben? Kobieto, puknij się w łeb.Życie
                to
                > nie tylko prokreacja!

                Tobie odpowiem bo z Basią i Genovefą nie da się dyskutować. Pokazały właśnie na
                czym polega ich tolerancja i uszanowanie cudzych poglądów. Nie zrozumiały też,
                że to co napisałam to mój pogląd, że mam do niego prawo i że ten pogląd powinny
                szanować tak jak ja szanuję Ich poglądy.
                Nie możesz miec dzieci ale nie twierdzę, że nie jesteś kobietą. Może bardzo
                cierpisz z tego powodu, może pogodziłaś się z tym faktem a może nie bardzo Ci
                na tym zależy. W każdym razie gdybyś mogła to pewnie miałabyś dzieci. Sądzę tak
                na podstawie tego, że nie dorabiasz sobie głupiej ideologii i sama przed sobą
                nie udajesz, że ich nie chcesz. Twoja ciotka pewnie też nie twierdzi, że dzieci
                nie chciała a to, że ich nie ma wynika pewnie z tego, że na swojej drodze nie
                spotkała człowieka z którym te dzieci chciałaby/mogłaby mieć. To bezdzietne
                małżeństwo to już trochę inna sprawa. Nie znając ich nie będę oceniać ich
                indywidualnego przypadku. Mogą istnieć tysiące powodów że tych dzieci nie mają.
                Jednym z nich może być bezpłodność, do której może publicznie nie chcą się
                przyznać. Jeśli jednak ich decyzja była świadoma i podyktowana zamiłowaniem do
                wygodnego życia (ja) uważam ich za ludzi, którzy kiedyś odczują negatywne
                skutki takiej decyzji. Teraz są jeszcze młodzi a świat kusi przyjemnościami.
                Ciekawa jestem co będzie póżniej, jak będą starzy albo nie daj Boże jedno z
                nich odejdzie na zawsze i to drugie nie będzie miało nikogo bliskiego. Mam
                koleżankę. Stara panna z wyboru, inteligentna, mądra, wykształcona, światła, na
                wysokim stanowisku. Na dodatek ładna, o miłej aparycji. Dorobiła się pięknego
                mieszkania, luksusowego samochodu, dużo służbowo jeżdzi po świecie a prywatnie
                też. Ma wielu przyjaciół. Przez lata koleżanki (te matki-Polki) zazdrościły jej
                ciekawego życia. Kiedyś wychodząc z mojego wypełnionego dziecięcym hałasem domu
                powiedziala coś takiego: "wiesz? za jeden dzień na Twoim miejscu oddałabym pięć
                lat życia, postawiłam na SIEBIE a tak naprawdę mój własny egoizm mnie zgubi".
                Jej życie jest puste właśnie jak bęben, gdyby wcześniej była w stanie to
                przewidzieć to nie zmarnowałaby sobie życia.
                • genovefa Re: cała_w_kwiatkach 10.06.07, 14:21
                  Gość portalu: Matylda napisał(a):

                  > Tobie odpowiem bo z Basią i Genovefą nie da się dyskutować.

                  no bo jak sie ma maly rozumek - to jasne, ze trudno dyskutowac.

                  >Pokazały właśnie na czym polega ich tolerancja i uszanowanie cudzych
                  poglądów. Nie zrozumiały też, że to co napisałam to mój pogląd, że mam do niego
                  prawo i że ten pogląd powinny szanować tak jak ja szanuję Ich poglądy.

                  Tak? Szkoda, ze ty nie tolerujesz i nie szanujesz kobiet, ktore postanowily nie
                  miec dzieci.. szkoda ze masz je za osoby z defektem, a ich malzenstwa
                  przyrownujesz do pustego bebna.

                  > Jeśli jednak ich decyzja była świadoma i podyktowana zamiłowaniem do
                  > wygodnego życia (ja) uważam ich za ludzi, którzy kiedyś odczują negatywne
                  > skutki takiej decyzji. Teraz są jeszcze młodzi a świat kusi przyjemnościami.
                  > Ciekawa jestem co będzie póżniej, jak będą starzy albo nie daj Boże jedno z
                  > nich odejdzie na zawsze i to drugie nie będzie miało nikogo bliskiego.

                  A to dzieci sie ma dlatego, zeby miec towarzystwo na starosc? A co jesli twoje
                  coreczki wypna sie na mamusie i nie beda chcialy miec kontaktu z toba?

                  Dzieci powinno sie miec z milosci ! A nie z wyrachowania "zeby miec kogos
                  bliskiego jak maz odejdzie" albo "zeby ktos sie zajal mna na starosc"...

                  Decyzja o posiadaniu lub nieposiadaniu dzieci to INDYWIDUALNA decyzja kazdej
                  osoby i pary. Sa osoby, ktore zaluja, ze nie maja dzieci i sa osoby, ktore
                  zaluja, ze maja dzieci! Nie kazdy marzy o dzieciach !! I maja do tego prawo!!!
          • maxx42 Re: telimenka1 10.06.07, 16:47
            Gość portalu: Matylda napisał(a):
            . Uważam, że
            > życie małżeństwa bez dzieci jest puste jak bęben, że posiadanie potomstwa
            jest
            > spełnieniem dla kobiety, że tylko to może dać kobiecie pełnię szczęścia.

            Nie tylko to, jest jeszcze wiele innych dziedzin, w których kobiety mogą się
            spełnić i osiągnąć satysfakcję. Chyba, że ktoś jest ograniczony, nie ma żadnych
            ambicji, nie ma pasji i zainteresowań, wtedy macierzyństwo rzeczywiście staje
            się jedynym, a nie jednym z wielu celów w życiu

            Dla
            > mnie kobieta, ktora nie chce mieć dzieci nie jest w pełni kobietą, ma jakiś
            > psychiczny defekt.

            Ty masz defekt w postaci wąskowzroczności i braku tolerancji wobec osób które
            myślą inaczej niż ty.
          • Gość: mono Re: telimenka1 IP: *.chello.pl 10.06.07, 20:54
            matyldo, chyba ty masz jakis defekt i przez to bardzo ograniczone postrzeganie
            świata. Sprobuj sobie wyobrazic (wiem, że to może być dla ciebie bardzo
            trudne), że są osoby, ktore nie myśla w taki sposob jak ty. Co wiecej - te
            osoby sa normalne! Dziewczyno, rozejrzyj się dokoła siebie, zauwaz, że ludzie
            mają rożne wzorce i pomysły na siebie i są z tym szczęśliwi, a ich życie nie
            jest puste jak bęben, jak to raczylas określić.
        • Gość: Basia Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? IP: *.chello.pl 10.06.07, 17:59
          Gość portalu: telimenka1 napisał(a):

          > Matyldo masz rację,ja też tak pomyślałam,jestem mamą trójki dzieci i nie
          > wyobrażam sobie jak można dzieci nie chcieć mieć...


          a ja nie wyobrażam sobie jak można nie chcieć mieć psa, nie chcieć mieć
          wyższego wykształcenia, nie chcieć chodzić po górach, nie chcieć skakać na
          bungee, bo ja to wszystko mam... Normalnie, można chcieć mieć dzieci tak samo
          jak można nie chcieć ich mieć. Mój ginekolog jest na poziomie i nie zadaje mi
          pytań nie związanych z moim zdrowiem.
      • magda.aniol Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? 10.06.07, 16:26
        Gość portalu: Matylda napisał(a):

        > Powiedz, że jestes egoistką, że własna kariera jest dla Ciebie najważniejsza
        a
        > tak poza tym to nie lubisz dzieci, cenisz sobie wygodę i byłabyś złą matką.
        > Dlaczego lekarze pytają? Myslę, że dlatego, że na codzień spotykają się z
        > rozpaczą kobiet, które pragną dziecka a mieć go nie mogą. Nie mogą się więc
        > nadziwić, że kobieta która może urodzić dziecko nie czuje takiej potrzeby.

        A skąd wiesz, że postawiłam na karierę? Dlaczego twierdzisz, że ja i mój mąż
        jesteśmy egoistami, może nie jesteśmy rodzicami bo jeździmy do Indii i
        opiekujemy się chorymi na trąd? Skąd ty możesz wiedzieć dlaczego podjęłam taką
        a nie inną decyzję, skoro nawet o tym nie wspomniałam? To świadczy o tym, że
        myślisz stereotypowo. A jeśli nawet postawiliśmy na siebie i własną wygodę -
        czy robimy Tobie krzywdę swoim wyborem, że tak atakujesz? Cieszę się, że
        spełniasz się jako matka, ja zaś mam inne cele, inne powołania i inne pomysły
        na życie. Nie uważam, że moje małżeństwo jest puste jak bęben, sama też znam
        kilka starych bezdzietnych a szczęśliwych małżeństw. Matyldo, skończyły się
        czasy PRLu, gdzie każdy musiał żyć według jednego określonego szablonu. Nie
        każdy będzie wyznawał Twoją religię, Twoje wartości czy żył tak jak Ty. I nie
        każdy kto chce żyć inaczej jak Ty jest gorszy od Ciebie. Każdy ma w życiu swoją
        rolę, nie każdy tą samą. Jeśli jesteś osobą inteligentną i myślącą napewno to
        zrozumiesz. Pozdrawiam
        • Gość: Matylda Re: magda.anioł IP: 85.112.196.* 10.06.07, 17:20
          To nie tak...Nie pisałam tu o Twoim indywidualnym przypadku bo Cię nie znam i
          skoro nigdy nie krytykuję postępowania znajomych to tym bardziejnie będę
          krytykowała postępowania obcych ludzi. Ty prosiłaś o poddanie myśli jak zamknąć
          usta namolnemu lekarzowi. Poradziłam tak jak sama bym zrobiła. Będziesz chciała
          to wykorzystasz, nie będziesz chciała to nie masz takiego obowiązku. Twoja
          decyzja. Co do problemu, który tu przy okazji powstał to jak napisałam jestem
          matką, kocham moje dzieci, spełniam się jako matka. Uważam to za największe
          szczęście jakie mnie spotkało. Chociaz mam odpowiedzialną i pasjonującą pracę
          to staram się godzić te dwie moje role. Gdybym stanęła przed wyborem to
          wybrałabym rodzinę. Uważam, że kobieta jest genetycznie "zaprogramowana" na
          macierzyństwo. Uważam, że bycie matką to podstawowa rola kobiety, że kobieta
          decydująca się na bezdzietność traci dużo i nawet nigdy nie przekona się jak
          dużo bo nawet nie wie jak byłoby z dzieckiem. Kobieta, która świadomie decyduje
          się na życie bez dzieci nie posiada instynktu macierzyńskiego czyli do pełni
          kobiecości brakuje jej jednej cechy. Nie oceniam czy to dobrze czy żle ale tak
          właśnie uważam. Tak jak nie oceniam żle kobiet, które chcą pracować w kopalni
          węgla, na dole ale zupełnie tego nie rozumiem, dziwi mnie to. Czasy PRL-u o
          których piszesz nie mają tu nic do rzeczy, wtedy też byli ludzie bezdzietni i
          żaden szablon tego nie regulował. Wcale nie uważam, że jeżeli ktoś nie
          preferuje moich wartości, modelu życia czy religii jest ode mnie gorszy. Nigdy
          bym sobie nie pozwoliła na takie stwierdzenie ale własne zdanie mogę mieć?
          pozwolisz? Pozdrawiam Cię i życzę spełnienia się w roli, którą sobie
          wyznaczyłaś. Bądz szczęśliwa a ginekologowi po prostu powiedz, że nie chcesz
          rozmawiać na ten temat. Inteligentny zrozumie...
      • Gość: Basia egoizm i kariera IP: *.chello.pl 11.06.07, 18:20
        Gość portalu: Matylda napisał(a):

        > Powiedz, że jestes egoistką, że własna kariera jest dla Ciebie najważniejsza

        Matyldo, tak często ghardzisz w swoich wypowiedziachj kobietami, które zrobiły
        karierę, że śmiem domniemać, że chyba masz kompleksy na tym tle. Sa osoby,
        które godzą karierę z wychowaniem dzieci, a są osoby, które na karierę nie mają
        ambicji a o dzieciach nie chcą słyszeć. Co do egoizmu, myślę, że można tu
        polemizować. Dziecko jest zaspokojeniem pragnień kobiety, jest dla niej jednym
        wielkim ,,chcę". Często decyduje się na nie nie mając warunków mieszkaniowych i
        materialnych, bo hormony się burzą. A to odbija się na dziecku. Poza tym
        wspominasz w jednym z postów, że warto mieć dziecko aby nie zostać samemu na
        stare lata i ja prędzej tu doszukałabym się egoizmu, aniżeli w świadomej
        decyzji kobiety, która nie decyduje się na dzieci, bo wie, że nie będzie dobrą
        matką.
    • lilith76 Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? 09.06.07, 01:47
      Najbardziej bezczelna odpowiedź - "bo TAK".
      Ciężko, ale trzeba być asertywną, czyli "moje ciało - moje ciąże", itp.
      Weź pod uwagę, że 80% pacjentek tych lekarzy jednak chce mieć kiedyś dziecko. Rozszerzają to na ciebie.
      Nigdy nie uznają to za pytanie nie na miejscu jeśli same pacjentki im tego nie pokażą.
    • Gość: kocica Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? IP: 213.76.172.* 09.06.07, 05:20
      Na pewno to nie wynika z wscibstwa lekarza,lecz predzej z jego profesjonalizmu.
      Ja takze swoim klientom akcentuje do ponownego przemyslenia aspekty, ktore beda
      miały wpływ na pozniejsze funkcjonowanie. Sadze, ze zamiast warczec na
      ginekologow raz powinnas rozwazyc co mowia- sa Ci zyczliwi, tak mi sie wydaje.
      • Gość: mono Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? IP: *.chello.pl 10.06.07, 21:05
        Gość portalu: kocica napisał(a):

        > Na pewno to nie wynika z wscibstwa lekarza,lecz predzej z jego
        profesjonalizmu.

        co za bzdura! jeśli przychodzę do ginekologa bo np. mam infekcję, a on mi
        wyjeżdża z pytaniem o ciaże, to co to ma wspólnego z profesjonalizmem? gdybym
        przyszla w sprawie ciąży, to bym mu o tym powiedziała, a skoro nie zaczynam
        tego tematu, to w jakim celu lekarz mnie o to pyta? w końcu to moja i to bardzo
        prywatna sprawa, a pytanie może byc z gatunku "drażliwych", choćby dlatego, ze
        moglam się np. dzień wcześniej rozstać z facetem, albo zostać wdową itp. Mnie
        takie pytania o ciąże wkurzają, sama kiedyś trafiłam na wyjątkowo nietaktowną
        lekarkę, która dopytywała, dlaczego już nie chcę brać tabletek. Powinna
        skończyć to dochodzenie już po tym, jak powiedziałam, że to nie dlatego, ze
        staram się o dziecko. Powod był taki, że zostawil mnie facet, co bylo dla mnie
        bardzo bolesne, prawie się tam u niej popłakałam, a ta idiotka dalej drążyla i
        gadała coś, że widocznie nie był dla mnie odpowiedni. I co to ma wspolnego z
        profesjonalizmem?
    • Gość: nie rozumiem Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? IP: *.it-net.pl 09.06.07, 10:14
      to po co leczysz jajniki jeśli nie chcesz mieć dzieci? niech sobie zarosną w
      cholerę i przestaną funkcjonować..będziesz miała spokój z ginami!
      • Gość: giss-ell Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? IP: 193.238.200.* 09.06.07, 11:40
        Jajniki służą nie tylko do produkowania komórki jajowej ale również hormonów,
        które utrzymują organizm w dobrej formie. Estrogeny chronią np przed chorobami
        serca, przed osteoporozą, itd. Oprócz tego w dobrym stanie jest nasza skóra, w
        trakcie podniecenia seksualnego jest produkowany śluż w pochwie, itp. Dlatego
        kobiety po menopauzie są narażone na rozwój wielu chorób. Nawet czytałam kiedyś
        wywiad z jednym ginem, który twierdził, iż nieprawidłowa praca jajników może
        wpływać na funkcjonowanie całego organizmu.
        "Pożegnać" bezproblemowo to się można z macicą, służącą jedynie do tego, żeby
        płód miał się gdzie rozwijać.
        • Gość: Basia właśnie, a ja nie rozumiem IP: *.chello.pl 09.06.07, 22:50
          właśnie a ja nie rozumiem, skąd takie agresywny nacisk na rodzenie i agresja
          wobec kobiet które nie chcą rodzić?
      • magda.aniol Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? 10.06.07, 16:29
        uuuu...ty chyba miałaś pałę z biologii smile
      • magda.aniol Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? 10.06.07, 16:30
        Gość portalu: nie rozumiem napisał(a):

        > to po co leczysz jajniki jeśli nie chcesz mieć dzieci? niech sobie zarosną w
        > cholerę i przestaną funkcjonować..będziesz miała spokój z ginami!

        uuuu...ty chyba miałaś pałę z biologii :_
    • anka.z.kontem Re: czy muszę tłumaczyć się ginekologowi? 10.06.07, 22:54
      i jak zwykle -ktoś na forum zadaje konkretne pytanie
      ale oczywiście zaraz musi się znaleźć jakaś z monopolem na wiedzę,
      która nie potrafi czytać ze zrozumieniem, ale za to umie obrażać inne kobiety
      no, i zaczyna WYGŁASZAĆ SWOJE POGLĄDY
      matylda oczywiście wie najlepiej kiedy kobiety powinny być ekstatycznie szczęśliwe
      i CO one tak naprawdę myślą
      ba! ona wie nawet lepiej od nich samych (co za niesamowity przykład telepatii...)



      to, że sama dała się wepchnąć do jakiejś ciemnej i dusznej szuflady - ok, to
      jej prywatna sprawa
      niech sobie w niej siedzi
      ale wara takiej matyldzie od szufladkowania i obrzucania inwektywami innych osób
      (na przykład niektórych moich przyjaciół, którzy mieszczą się w jej chorej
      definicji rodziny bezdzietnej)

      a wystarczyło odpowiedzieć na pytanie autorki wątku ;-/
      • Gość: Matylda Re: anka.z.kontem IP: 85.112.196.* 11.06.07, 13:20
        Anko, nie spotka Cię z mojej strony żadna przykrość bo tak jak Ty ludziom
        ubliżać nie potrafię i nie chcę. Gdybyś jednak uważnie przeczytała to co
        napisałam wyżej to nie znalazłabyś ani jednego miejsca w ktorym obrażam czy
        dyskryminuję kobiety bezdzietne Z WYBORU (bo to ważne). Stwierdzam jedynie, że
        w/g mnie nie mają instynktu macierzyńskiego przynależnego kobietom z racji płci
        w związku z czym uważam to za defekt. Dla porównania człowiek niewidomy też ma
        defekt ale jeśli się o tym mówi to chyba nie dlatego, żeby mu dokuczyć, obrazić
        czy dyskryminować. Jeśli masz złą wolę to tego nigdy nie zrozumiesz. W moich
        postach nie znajdziesz stwierdzenia, że te kobiety są gorsze czy złe. Są po
        prostu inne. Rozumiem, że jak się w życiu nie ma tego czego natura poskąpiła to
        trzeba znależć sobie jakieś wyjście awaryjne. Robienie kariery, gonitwa za
        pieniędzmi czy realizowanie hobby jest takim samym dobrym sposobem jak
        wszystkie inne. Ba, człowiek nawet potrafi sobie wmówić, że jest z tym
        szczęśliwy, czasami nawet naprawdę jest szczęśliwy... Widzisz, bo to jest tak,
        jedni mają dzieci a drudzy mają konto...czym mniej maja wyobrażni tym trudniej
        im pogodzić te dwie sprawy...pozdrawiam serdecznie.
        • lilith76 Re: anka.z.kontem 11.06.07, 13:29
          Matyldo, gdybym napisała, że defektem jest pogląd, że kobieta nie pragnąca macierzyństwa to "kobieta z defektem", to byś się poczuła obrażona jednak.
          To jak? Tobie wolno, innym nie?


          Dajmy prawo kobietom do posiadania ich własnych hierarchii wartości.
          Ja nie napiszę, że dla mnie kobieta rezygnująca z pracy i przebywająca latami z trójką dzieci w domu, na finansowym łańcuszku męża (przykład, nie przytyk), to kobieta z defektem. Choć mi osobiście w głowie się nie mieści taki wybór. Jej wybór, jej radość, jej inność.
          • justynnka Re: nie musisz 11.06.07, 13:42
            przez wiele lat nie chciałam mieć dzieci. mój gin delikatnie sugerował mi ze
            juz pora itd ale nigdy nie pytał - dlaczego. teraz mam dziecko - ale nie jestem
            matką z powołania,nie jestem matką zdolną do poświęceń,wyrzeczeń,rezygnacji ze
            swojego życia.mój maz jest fantastycznym ojcem a mimo to ja się czuję
            ograniczona. i nigdy wicej dzieci.
            • Gość: Basia Re: nie musisz IP: *.chello.pl 11.06.07, 18:12
              justynnka napisała:

              > przez wiele lat nie chciałam mieć dzieci. mój gin delikatnie sugerował mi ze
              > juz pora itd ale nigdy nie pytał - dlaczego. teraz mam dziecko - ale nie
              jestem
              >
              > matką z powołania,nie jestem matką zdolną do poświęceń,wyrzeczeń,rezygnacji
              ze
              > swojego życia.mój maz jest fantastycznym ojcem a mimo to ja się czuję
              > ograniczona. i nigdy wicej dzieci.

              Widzisz, dałaś się wkręcić sad... Nie każdy jest szczęsliwy będąc rodzicem, a to
              dlatego, że wiele osób ulega społecznym presjom, że musi założyć rodzinę lub
              poprostu wpada. A to nie o to w tym wszystkim chodzi - dzieci to wolny wybór a
              nie jakaś presja społeczna. Świadoma bezdzietność, tak jak świadome
              macierzyństwo to tez kwestia wolnego wyboru, a nie defektu. Tez znam kobietę,
              której nigdy nieplanowane i nie chciane dziecko wywróciło życie do góry nogami>
              Jej frustracja sięga zenitu, ona poprostu odwala obowiązek i takich rodziców
              jest bardzo dużo - nie chca byc rodzicami ale tak wypada.
            • magda.aniol Re: nie musisz 12.06.07, 17:28
              justynnka napisała:

              > ale nie jestem
              >
              > matką z powołania,nie jestem matką zdolną do poświęceń,wyrzeczeń,rezygnacji
              ze
              > swojego życia.

              Justynka, i słusznie, kochaj dziecko, ale nie rezygnuj z siebie bo obudzisz
              się z ręką w nocniku. Zauważyłam, że o kobietę która dba o siebie dbają także
              inni. Obserwując kilka rodzin zauważyłam, że takie ,,egoistyczne" matki często
              mają większy szacunek, a ich najmniejszy wysiłek jest bardziej doceniany, niż
              matek, które całkowicie rezygnują z siebie i całkowicie poświęcają się
              rodzinie. Mężowie i dzieci takich altruistek nie dostrzegają ich trudu i uznają
              ich poświęcenie za normę. Dzieciaki są nastawione roszczeniowo. Traktuj się po
              króloewsku, bo inaczej nikt cię nie potraktuje.
              • justynnka Re: nie musisz 13.06.07, 10:38
                i tak właśnie robięwinkkocham moją córkę ale kocham i siebiewinkniestety, czytając
                np. forum e-mama dochodzę do wniosku ze jestem w zdecydowanej mniejszości-że
                większośc kobiet mysli tylko o obiadkach , spacerkach ,
                pieluchach,uszczęśliwianiu na siłę męża (który często dośc ma kury domowej)i
                dziecka lub dzieci.wszystkie są takie słodko naiwne,
                współczujące,egzaltowane,cierpięnice. a ja uważam ze egoizm i dbanie o siebie
                jest naturalnym , zdrowym odruchem i skoro byłam taka przez wiele leat to
                posiadanie dziecka tego nie zmieni.
          • Gość: Matylda Re: lilith76 IP: 85.112.196.* 11.06.07, 15:46
            Nie, nie poczułabym się obrażona. To byłoby Twoje zdanie i masz prawo je
            wyrazić. Ja najwyżej mogę się z nim zgodzić albo nie ale napewno przemyślę i
            nie odszczekam się bezmyślnie. Czyżby to był dowód na to, że jestem jednak
            bardziej tolerancyjna niż osoby tu piszące? Z prawdziwą przyjemnością czytam,
            że Tobie też coś nie mieści się w głowie bo tym łatwiej zrozumiesz, że mnie też
            nie musi się wszystko podobać.
            Ja daję prawo kobietom do dokonywania wyborów i wcale mi nie przeszkadza, że
            część wybiera inaczej niż ja. Co najwyżej może mnie dziwić taki wybór bo go nie
            rozumiem. Zresztą już dawno wątek ten zboczył z wyznaczonej drogi. Teraz to już
            chyba zrobił się wątek o tolerancji a tolerancja to akceptacja ludzi myślących
            inaczej a nie przytakiwanie wbrew sobie i klaskanie na siłę w myśl zasady, że
            jak się wyda że mam inne zdanie to nie wypadnie ładnie. W życiu nie zawsze musi
            być ładnie, ważne żeby było prawdziwie. Pozdrawiam.
            • lilith76 Re: lilith76 11.06.07, 15:57
              To do tolerancji dołącz też empatię.
              • Gość: Matylda Re: lilith76 IP: 85.112.196.* 12.06.07, 11:52
                >To do tolerancji dołącz też empatię.<

                Tej mi nigdy nie brakowało.
                • Gość: ola Re: lilith76 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 12:00
                  Gość portalu: Matylda napisał(a):
                  > Tej mi nigdy nie brakowało.

                  dobrze, że użyłaś czasu przeszłego - robisz postępy
                  • Gość: Matylda Re: ola IP: 85.112.196.* 12.06.07, 12:17
                    To i Ty rób postępy i niech do Ciebie dotrze, że "nigdy" to znaczy ani rok temu
                    ani wczoraj ani w chwili obecnej.
                    • Gość: ola Re: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 12:31
                      Subiektywne i zarozumiałe wielce.Jest się takim jakim widzą cię inni.
                      • Gość: Matylda Re: ola IP: 85.112.196.* 12.06.07, 14:34
                        .<Jest się takim jakim widzą cię inni.>

                        1. Patrzący zawsze zobaczą to co chcą zobaczyć. Wszystko zależy od ich dobrej
                        lub złej woli.
                        2. Nie będę nigdy na siłę śpiewać w chórze ani tańczyć w balecie tylko dlatego,
                        żeby się zmieścić w szablonie...wolę solowe występy.
                    • genovefa Re: ola 12.06.07, 12:31
                      to ty zrozum Matyldo, ze tym razem nie okazalas WCALE empatii!!
                      • Gość: Matylda Re: genovefa IP: 85.112.196.* 12.06.07, 14:36
                        Za to Ty wykazałaś empatię podczas swoich wcześniejszych popisów.
                        • genovefa Re: genovefa 12.06.07, 15:00
                          Gość portalu: Matylda napisał(a):

                          > Za to Ty wykazałaś empatię podczas swoich wcześniejszych popisów.


                          .....na pewno wieksza niz ty smile
                          • Gość: Matylda Re: genovefa IP: 85.112.196.* 12.06.07, 15:06
                            No i co? będziemy się tak odszczekiwać do uśmiechniętej śmierci? Jak dzieci w
                            piaskownicy? W związku z faktem, że nasza "dyskusja" nie wnosi do wątku nic
                            interesującego ja rezygnuję. Pozdrawiam i... do spotkania przy lepszej okazji.
                            • genovefa Re: genovefa 12.06.07, 15:10
                              do zobaczenia.. jak twoj wzrok i umysl ogarnie wiecej niz pelna pieluche smile
                              • Gość: Basia Re: genovefa IP: *.chello.pl 12.06.07, 17:34
                                genovefa napisała:

                                > do zobaczenia.. jak twoj wzrok i umysl ogarnie wiecej niz pelna pieluche smile
                                No właśnie, jedynym światem Matyldy są dzieci. Tylko aż strach pomyśleć jak
                                zniesie odejście dzieci z domu, nie mając żadnych innych celów i pasji. Pewnie
                                będzie tą straszną teściową, która boi się, że przestanie być potrzebna smile.
                                Dzieci są ważne, ale na dzieciach świat się nie kończy.
                                • Gość: Matylda Re: Basia IP: 85.112.196.* 12.06.07, 20:45
                                  Mylisz się Basiu. Nigdy nie byłam matką zaborczą ani nadopiekuńczą. Moja miłość
                                  do dzieci mieści się w granicach rozsądku. Z córkami mam znakomity kontakt do
                                  dziś chociaz obie sa już dorosłe. Równo za rok będę miała zięcia (fajny
                                  chłopak). Przez całe życie pracuję zawodowo. Bywały chwile gdy sypiałam
                                  godzinę, dwie na dobę a rano w pracy musiałam być przytomna i zadbana. Nigdy
                                  nie mialam niańki, przez pewien czas dochodzącą gosposię. Mam kochającego męża,
                                  fajną, pasjonującą pracę, chodzę do kina, teatru, spotykam się ze znajomymi,
                                  jak się da to podróżuję. Mam wiele zainteresowań i dużo przyjemności
                                  zaplanowanych "na póżniej". Dlatego już nie mogę się doczekac chwili gdy córki
                                  się usamodzielnią, odejda z domu a ja będę mogła realizować swoje plany. Na
                                  codzień nie potrzebuję obecności moich dorosłych dzieci, wystarczy mi
                                  świadomość, że są szczęśliwe a to szczęście mogą pojmować po swojemu. Nie boję
                                  się, że przestanę być potrzebna, nawet odwrotnie, MAM NADZIEJĘ, że przestanę
                                  być potrzebna. Zrealizowałam się jako matka a teraz chcę miec spokój. Mogę być
                                  taka jaka jestem właśnie dlatego, że zawsze WIEDZIAŁAM, że dzieci są ważne ale
                                  na dzieciach świat się nie kończy. Jednak bez dzieci moje życie nie miałoby
                                  żadnego sensu, byłoby puste, egoistyczne i pozbawione wdzięku. Sama najlepiej
                                  wiem ile wyrzeczeń mnie to kosztowało ale opłaciło się, drugi raz swoje życie
                                  poprowadziłabym tym samym szlakiem.
                                • lilith76 Re: genovefa 13.06.07, 09:10
                                  genovefa i Basia,
                                  Matylda dała sygnał do pokojowego zakończenia dyskusji, ale wy komentując z przytykiem wykazałyście się brakiem klasy.
                                  Mogła nie odpisywać w myśl zasady "pozwól głupiemu spuentować dyskusję, niech ma radość", ale święty by nie dał rady.
                                  Przynajmniej teraz zachowajcie się nie jak trolle.
                                  • Gość: Matylda Re: lilith76 IP: 85.112.196.* 13.06.07, 17:22
                                    smile Dziękuję, "lilith" (za dobre słowo) smile
        • anka.z.kontem Re: anka.z.kontem 11.06.07, 17:16
          napisałaś:

          > Anko, nie spotka Cię z mojej strony żadna przykrość bo tak jak Ty ludziom
          > ubliżać nie potrafię i nie chcę

          ????????????????????????????????
          nie rozumiem tego ale ok, spróbuję
          oceniłam ciebie i twoje obraźliwe teksty podobnie jak tobie wolno oceniać innych
          chyba zauważyłaś, że nie zwróciłam się do ciebie bezpośrednio?
          nie chcę z tobą rozmawiać
          osoby, które produkują takie wydzieliny omijam szerokim łukiem


          ". Widzisz, bo to jest tak,jedni mają dzieci a drudzy mają konto.."

          i jeszcze jeden dowód na twoje wąskie horyzonty myślowe - oprócz kont w bankach
          (o czym ty zapewne od razu pomyślałaś) są jeszcze inne konta (lub zabawy z tym
          słowem)
          moje konto w nicku ma zupełnie inne znaczenie
          ale oczywiście ciebie nie muszę o tym informować
          bo ty zapewne wiesz i tak lepiej, co ja rejestrując je - miałam na myśli



        • genovefa Re: anka.z.kontem 11.06.07, 18:15
          matyldo, jestem W SZOKU, jak waskie sa twoje horyzonty.. i jak maly mozdzek...

          Gość portalu: Matylda napisał(a):

          > Anko, nie spotka Cię z mojej strony żadna przykrość bo tak jak Ty ludziom
          > ubliżać nie potrafię i nie chcę.W moich
          > postach nie znajdziesz stwierdzenia, że te kobiety są gorsze czy złe.

          nie potrafisz ublizac? i nie chcesz? to dziwne, bo kazdym swoim postem to
          robisz! Bo nazywajac kobiety bezdzietne osobami z defektem UBLIZASZ IM! i to Z
          PREMEDYTACJA i oceniasz je jako gorsze!!!.. wiec przestan udawac niewiniatko.

          >Stwierdzam jedynie, że w/g mnie nie mają instynktu macierzyńskiego
          >przynależnego kobietom z racji płci> w związku z czym uważam to za defekt. Dla
          >porównania człowiek niewidomy też ma defekt ale jeśli się o tym mówi to chyba
          >nie dlatego, żeby mu dokuczyć, obrazić czy dyskryminować.

          Co innego kobieta bezdzietna, co innego niewidomy - ona MA wybor, czy miec
          dzieci, on jest niewidomy nie z wlasnej woli czy wyboru! WIec bezdzietnosc to
          kwestia nie DEFEKTU tylko WYBORU!!! (pomijajac oczywiscie pary, ktore pragna
          miec dzieci, ale z roznych powodow nie moga...)


          >Widzisz, bo to jest tak,
          > jedni mają dzieci a drudzy mają konto...czym mniej maja wyobrażni tym
          trudniej

          nie, jedni maja dzieci, inni maja inne pasje i inne oczekiwanie od zycia! I nie
          sa egoistami, ktorzy tak jak ty "robia sobie dzieci" zeby miec "towarzystwo i
          opieke" na starosc!!!!!

          Tolerancji w tobie tyle, co w WIerzejskim dla gejow.. skoncz lepiej pisac, bo
          po grazasz sie kazdym kolejnym postem....
          > im pogodzić te dwie sprawy...pozdrawiam serdecznie.
    • maxx42 do Matyldy 11.06.07, 18:36
      Matyldo to nie żaden defekt, tylko odpowiedź natury na przeludnienie. To
      biologia. Pomyśl logicznie, gdyby każdy chciał mieć dzieci przy takim postępie
      medycyny na całej Ziemii byłoby tak jak w Chinach. Brak instynktu
      macierzyńskiego widoczny jest także u zwierząt, porzucają niekiedy młode. tak
      więc brakt instynktu macierzyńskiego nie jest żadnym defektem tylko wypadkową
      porządku, który wyznaczyła matka natura. Dzięki kobietom, którym tak ujmujesz
      być może nie przyjdzie emigrować ludzkości na Marsa smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka