Otóż, mam problem z moimi piersiami. W obu piersiach mam stwierdzone
torbiele (jest ich sporo), jestem pod opieką lekarza, co trzy miesiące-pół
roku robię USG piersi. Parę razy przestraszyłaM się nie na żarty, bo
wymacalalam guz-okazal się torbielą, dwa razy mialam stan zapalny - sam
ginekolog stwierdził, że to dosyc nietypowe objawy, ale taka juz moja
uroda ):-. Prolaktyna w normie. Niestety przez to wszystko nabawiłam sie
potwornej nerwicy. Bywają okresy, kiedy jestem w gorszym nastroju np. że
potrafię obsesyjnie obserwować swoje piersi, badać (a wiadomo jak sie szuka,
to sie znajdzie zawsze jakis ciekawy objaw). Ciagle wydaje mi sie ze mam np.
jedną pierś większą, twardszą, ze moje brodawki dziwnie wygladaja....
Naprawde nie moge sie opanować. czasem wpadam wręcz w histerię. Tlumacze
sobie, ze przeciez kontroluje to u lekarza dość czesto, ale ta moja nerwica.
Strasznie uprzykrza mi to życie, mój mąż też ma juz tego dosyc, mimo iz jest
uosobieniem cierpliwości. Aż mi się płakać chce jak to piszę... Wczoraj
właśnie miałam coś w rodzaju ataki paniki, nie mogłam pohamować się zeby nie
badac piersi. Oczywiscie dzis stwierdzilam, ze w poniedzialek wybiore sie na
wizyte kontrolna (choc cztery miesiace temu robilam USG). Ale nie moge się
opanować, lęk jest nie do zniesienia.
Nie bedę wnikać w to, ze moja fobia ma zapewne głębsze podłoże. Chodzę nawet
do psychiatry, który zapisał mi leki i chcę chodzić na terapię, bo już
naprawdę jestem u kresu sił.
Czy Wy też macię taką fobię, jak z nia walczycie, napiszcie, zebym chociaż
nie myślała, ze juz całkiem oszalałam
Pozdrawiam