olcia029 04.07.08, 16:07 mam już dwójeczkę i chciałabym skutecznie się zabezpieczyć , doradźcie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bea.bea Re: co sądzicie o spirali? 04.07.08, 16:13 jestem zadowolona..mam mirene Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielle76 Re: co sądzicie o spirali? 04.07.08, 17:27 Miałam spirale i zamierzam znów złożyć, to najlepsza antykoncepcja Odpowiedz Link Zgłoś
ankawt Re: co sądzicie o spirali? 04.07.08, 18:02 Zwykła NOVA-T ok 240zł z założeniem (śląskie ceny) Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: co sądzicie o spirali? 04.07.08, 18:19 Mam mirenę, polecam. Koszt ok. 1000 zł Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 odkad mam spirale... 04.07.08, 18:36 nie mysle o antykoncepcji wcale.ten problem dla mnie nie istnieje.jaki to komfort.mam mirene w ubiegłym roku płaciłam 1100 zł .z serducha polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
olcia029 Re: odkad mam spirale... 04.07.08, 18:48 podnosicie na duchu, bo ja się naczytałam, że może się spirala wysunąć, że można zajść i jakieś infekcje się łapie.... Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: odkad mam spirale... 04.07.08, 19:07 oraz o dzieciach urodzonych ze spiralką w głowie zapewne D Dla mnie jest to perfekcyjna metoda anty, zakładałam po każdej ciąży - jak tylko wrócę do zdrowia i będę mogła ją nosić, to na bank założę, jeśli masz dobrego gina, który odpowiednio dobierze wkładkę i przed zrobi badania to polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola są powikłania czasem 05.07.08, 07:53 No bo to wszystko prawda - to się MOŻE zdarzyć. Ale częściej się nie zdarza niż zdarza. A ryzyko związane jest ze wszystkimi metodami antykoncepcji. Nawet z abstynencją, bo kota można dostać )) Odpowiedz Link Zgłoś
lilka69 Re: co sądzicie o zakladaniu? 04.07.08, 21:51 nieprzyjemne, boli, dlugo trwa? Odpowiedz Link Zgłoś
leonie26 Re: co sądzicie o zakladaniu? 04.07.08, 22:07 lilka69 napisała: > nieprzyjemne, boli, dlugo trwa? Ah tam boli, da sie wytrzymac,a potem ma sie swiety spokuj!Ja zalozylam po pierwszej ciazy i po drugie tez bede zakladac, ja sie bardzo bezpiecznie z tym czuje. Polecam! Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: co sądzicie o spirali? 04.07.08, 23:57 nigdy bym sie nie zdecydowała przede wszystkim ze względów moralnych (wiadomo - to rozwiązanie nie pozwala zagnieździć się zarodkowi, który zostaje wydalony, moze się też zdarzyć inaczej - ciąża pozamaciczna - ech...nie nazwałabym takiego ryzyka świętym spokojem...) ale mylsle, że nawet bez tego argumentu jest to metoda bardzo inwazyjna i potencjalnie - przynosząca powikłania. Oczywiście jeśli ktoś nie ma wątpliowści morlanych to te pozostałe argumnenty nie mają żadnego znaczenia. to własnie sądzę o spirali. Odpowiedz Link Zgłoś
kawad Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 00:02 Oj szyszunia, szyszunia, nikt ci nie każe spirali zakładać, a mirena to zdaje się ma jakieś dodatkowe bajery i aborcji nie robi ) I nie wkładaj kija w mrowisko bo nikt tu o moralność nie pyta. Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 00:06 fakt, nikt o moralność nie pyta. pytanie brzmiało: co sądzicie? a na mój osąd składa się kilka kwestii, których nikt wcześniej nie poruszył, co mnie troszkę zdziwiło, powiedzmy kwestii z "dodatkowymi bajerami" nie rozumiem. niefajnie, jak ktoś wkłada kij w mrowisko, co nie? Odpowiedz Link Zgłoś
kawad Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 00:09 Fakt pytanie było "co sądzicie" ale potem autorka napisała, że chciałaby się skutecznie zabezpieczyć więc to "co sądzicie" dotyczy raczej skuteczności, itp a nie strony moralnej Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 00:19 myślę jednak, ze na pytanie "co sądzicie" odpowiedziałam szczerze i na temat i nikomu nic sie nie stało złego po przeczytaniu mojej wypowiedzi akurat dla mnie kwestia etyczna jest tu decydująca, dlatego ją poruszyłam, to nie znaczy, ze nikogo innego ta kwestia nie interesuje. Nie jest to jedyna skuteczna metoda antykoncepcji, natomiast niesie ryzyko poważnych powikłań (nawet jeśli ktoś zarodek ludzki uwaza tylko za zlepek komórek) z ciążą pozamaciczną włącznie, o czym informuje strona www Mireny... Odpowiedz Link Zgłoś
mamarazydwa1 a ja.... 05.07.08, 07:35 jak byłam ostatnio u lekarki spytałam ją o spiralę i powiedziała, że ŻADNA spirala nie "robi aborcji". Że to głupoty wypisywane przez przeciwników antykoncepcji. W szoku byłam, bo zawsze myślałam, że właśnie tak działa spirala - nie pozwala zagnieździć się zarodkowi. I teraz to już sama nie wiem.....Babka po 40-tce i mówi, że sama od lat stosuje spiralę. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: a ja.... 05.07.08, 07:54 Mirena zagęszcza śluz w szyjce (bariera dla plemników) i dodatkowo hamuje owulację, więc o żadnych skutkach wczesnoporonnych nie może być mowy. Co do innych nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: a ja.... 05.07.08, 08:07 W początkowej fazie (sześć miesięcy) może się zdarzyć, że spirala nie pozwala zagnieździć się zapłodnionemu jajeczku, mowa o miedziance czy innej "nie_mirenie" - podobnie jak pigułki anty. Potem zapłodnienie uniemożliwia klika czynników (między innymi zagęszczony śluz i leukocyty "mordujące" plemniki). Z mireną się nie "zapoznałam" osobiście to nie wiem Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: a ja.... 05.07.08, 13:27 Niestety nawet przy wkładkach hormonalnych z miedzia lub progesteronyem jest mowa o działaniu wczesnoporonnym. Oto cytat ze strony www mireny: Opis działania Znajdujący się w pojemniku hormon - lewonorgestrel -jest podobny do hormonu naturalnie występującego w organizmie kobiety. System uwalnia lewonorgestrel do organizmu ze stałą prędkością, w bardzo niewielkich ilościach (20 mcg/24 h). System Mirena zapobiega ciąży na kilka sposobów. Powoduje takie zmiany w śluzówce macicy, że utrudnione jest zagnieżdżenie się tam zapłodnionej komórki jajowej. Pod wpływem hormonu następuje zagęszczenie śluzu w kanale szyjkowym, więc nasienie nie może się dostać do macicy, aby zapłodnić komórkę jajową. Zmniejsza się też ruchliwość plemników. U niektórych kobiet zostaje zahamowana owulacja. Własnie to "utrudnione zagnieżdźenie zapłodnionej komórki jajowej" - czyli zarodka ludzkiego, to działanie wczesnoporonne - czyli już nie antykoncepcja bo "koncepcja" czyli poczęcie - nastapiło. Uzytkownik systemu nigdy nie sprawdzi ile razy w czasie stosowania zadziałała on na zasadzie antykoncepcji, a ile - aborcji, nie ma na to wpływu - system wybiera za niego. Jesli komuś względy etyczne przeszkadzają, to marnym pocieszeniem jest fakt, że wczesnoporonne działanie "występuje zwykle tylko na początku". Niekótrzy stosują taką terminologię, że ciąża jest dopiero wtedy, kiedy zarodek zagdzieździ się w macicy. Jeśli nie da rady tego zrobić, to tak jakby ciąży nie było. No cóż... jak go chciał tak go zwał - może i "ciąży" nie było ale embrion ludzki był. Jesli ktoś się decyduje na tę motode zapobiegania ciązy to dobrze by było żeby znał dokładnie działanie i ewentualne wszystki ekonsekwencje. Natomiast jeśli chodzi o skuteczność tak rozumianą, że "nie urośnie mi wielki ciążowy brzuch" to faktycznie - wkładka domaciczna jest skuteczna. Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: a ja.... 05.07.08, 13:35 Ale aborcją jest usunięcie ZAGNIEZDZONEGO Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua cd. 05.07.08, 13:47 (za szybko enter)... zapłodnionego jajeczka, więc po kiego grzyba mieszać do tego aborcję, skoro jej NIE MA? Myślisz, że te miliony kobiet które stosują wkładki nie wiedzą jak one działają? Zgodnie z Twoją teorią wszystkie kobiety są zatem niemoralne tylko dlatego, że owulują i uprawiają seks, bo kobiece organizmy od czasu do czasu same abortują embriony. Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: cd. 05.07.08, 14:33 To ja pewnie tez uważam, że jak ktoś umrze na jakąś chorobę lub ze starości, to jest niemoralny, bo zabijanie jest grzechem itd.??)) nie, o taką durnote w rozumowaniu proszę mnie nie posądzać o nikim nie napisałam że jest niemorlany, bo nie oceniam nikogo - stwierdzam tylko pewne fakty, które - jak ciągle wierzę - moga wpłynąć na decyzję ludzi nie kierujących się tylko "skutecznością" w swoich życiowych wyborach. Ocenie etycznej czynu podlega tylko czyn świadomy/zamierzony/dobrowolny/czyniony z premedytacją. Jest róznica między poronieniem samoistnym a aborcją/usunięciem zarodka CELOWYM. tZN. Może nie ma róznicy w suktkach, ale w ocenie etycznej tych 2 zdarzeń - jest róznica to bardzo powazna. Taka, jak między naturalną śmiercią np. w wypadku samochodowym (a przecież jazda autem nie jest niemoralna) a palnięciem sobie/komuś w łeb. Wiem, żeby nie nazywać tego aborcją i uniknąc tego tematu w dyskusji o wkładkach jest tu podnoszony ten podział, że "aborcja" to usunięcie ciąży, a ciąża to zarodek zagnieżdżony. Tylko że jeśli ktoś np. jest przeciwnikiem aborcji to powinien wiedzieć, że to tylko nazewnictwo - nawet jeśli nei popełnia aborcji (tak rozumianej - jako usunięcie zagnieżdzonego zarodka) to usuwa ten zarodek z jajnika powiedzny "z drogi do macicy" a to jest TEN SAM ZARODEK ludzki. Wiec - jak go chciał tak go zwał - nie dokonuje aborcji tylko usunięcia embriona ludzkiego, co w ocenie etycznej jest tym samym - nie oszukujmy się. Oczywiście jeśli komuś nie przeszkadza eliminacja embriona ludzkiego to problemu nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
legolaas Re: cd. 05.07.08, 16:16 szyszunia11 napisała: > Ocenie etycznej czynu podlega tylko czyn świadomy/zamierzony/dobrowolny/czynion > y z premedytacją. Zgodnie z twoim rozumowaniem jeśli w ogóle współżyję, to jest taka możliwość, ze dojdzie do zapłodnienia i samoistnego poronienia. Skoro wiem, ze może do tego dojść, to współżycie też jest czynem ŚWIADOMYM, w wyniku którego MOŻE dojść do aborcji. Wiec jeśli chcesz konsekwentnie unikać aborcji, to zrezygnuj ze współżycia. Z mireną jest podobnie: hormony zapobiegają zapłodnieniu i jest nikła szansa, ze dojdzie do zapłodnienia. A jeśli dojdzie, to przez zmiany w śluzówce dojdzie do samoistnego poronienia. W przypadku samoistnego poronienia bez spirali też może sie okazać, że miałaś na nie wpływ: bo miałaś zmienioną śluzówkę przez niewłaściwe odżywianie, życie w szkodliwych warunkach, w stresie... Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: cd. 05.07.08, 16:38 ale wywracanie kota ogonem jeżeli bym się celowo źle odzywiała po to, by poronić - to jest naganne etycznie. I tyle. Czym innym są działania sprzyjające zyciu dziecka - np. poczęcie i urodzenie dziecka i robienie wszystkiego żeby zyło jak najlepiej i jak najdłużej oraz jak najzdrowiej, mimo świadomości, ze kiedys na 100% umrze, a czym innym są działanie celowane na usunięcie dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: cd. 05.07.08, 16:51 a jak zakwalifikujesz prowadzenie niehigienicznego trybu życia w sytuacji, gdy kobieta nie wie o ciąży? zdarzają się przypadki, gdy przez kilka miesięcy nie ma żadnych objawów dziewczyna powiedzmy żyje albo rozrywkowo, albo "tylko" w stresie na granicy zdrowia stawiającym jej organizm? Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: cd. 05.07.08, 17:10 rzadko kto chyba celowo żyje w stresie. Można np. jeździć konno dla przyjemności, wiedząc na 100% że się nie jest w ciąży, powiedzmy żyjąc w abstynencji seksualnej. I git. Można stosować metodę jakąś zapobiegania ciąży bardzo rygorystycznie, nie mieć żadnych objawów i być przekonanym że nie jest się w ciąży. Można sobie wtedy na koniku pomykać, lekarstwa w ciązy niewskazane zażywać... i jeśli ktoś nie ma nerwicy to mylśle, ze nie ma w tym nic nagannego (oczywiście jeśli nie przesadza z tym "brakiem higieny"). Można też wiedzieć, ze się jest w ciąży lub że np. pękła gumka i być może się jest, albo że się troszkę olało antykoncepcję...wtedy uważam że nalezy się wstrzymać z czynnościami mogacymi szkodzić ciąży aż do wyjasnienia sprawy. Ja np. teraz teoretycznie mogę być w ciąży, dlatego, za radą lekarza, odstawiłam lek który na ulotce ma napisane "nie stosować w ciązy". Jeśli zaś wtedy ktoś świadomie i z premedytacją robi rzeczy o których wie, że mogą dziecku (płodowi) zaszkodzić - to musi wziąć na siebie winę za ewentualne wady wrodzone/poronienie. ps. oczywiście ktoś powie, że poza abstynencja nie ma 100% zabezpieczenia. To prawda. (Ja stosuje okresową abstynencję) ale jest jeszcze cos takiego jak zdrowy rozsądek. Rzadko się zdarza rygor antykoncepcyjny + brak objawów zupełny i ciąża. Ale może się też zdarzyć że na zamkniętym wysypisku zgniatacz zgniecie śmieci a tam akurat dziecko sie bawiło... Wypadki losowe się zdarzają. Skrajnie niehigienicznego trybu zycia nie pochwalam bez względu na ciąże, bo człowiek sam sobie szkodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: cd. 05.07.08, 17:24 w tamtym poście wytłumaczyłam to obrazowo, na przykładach i łopatologicznie, ale myślę, że to wszystko dużo dużo prostsze do zrozumienia Zwłaszcza chodzi mi o intencje człowieka w dziłaniach mających wpływ na dziecko/płód. To raczej nie trzeba aż tak wyłuszczać - to się czuje chyba? No chyba że ktoś nie chce zrozumieć, to będzie udawał, ze nie wie o co chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: cd. 05.07.08, 16:51 Jak widać choćby z lektury tego wątku, są ginekolodzy, którzy twierdzą, że wkładka nie ma działania poronnego. Dlatego jestem przekonana, że są osoby, które stosują, a nie wiedzą jak działa (być mozę nawet wolą tego nie zgłębiać). Natomiast chodzi o to, że jeżeli ktoś uznaje istnienie nowego życia ludzkiego od momentu poczęcia (czyli zapłodnienia) to - żeby żyć w zgodzie z sobą samym - nie powinien decydować się na tę metodę. A uznawanie za początek zycia ludzkiego embrionu od momentu zapłodnienia bynajmniej nie jest tezą zarezerwowaną dla Kościoła Katolickiego. Owszem, Kościół pod tą tezą naukową sie podpisuje. ps. gdybym była zwolenniczką aborcji - nie miałoby dla mnie znaczenia czy zlepek komórek się zagnieździ czy też nie...bo co to zmienia? jakie to ma znaczenie? Mocniej się trzyma organizmu kobiety? Ale przecież to i tak tylko zlepek komórek. Na to samo wychodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: cd. 05.07.08, 17:48 ja uznaję za początek życia uznaję zagnieżdżenie się embrionu w macicy. Więc mam problem moralny z dyni Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: cd. 05.07.08, 17:58 masz rację. Twoje założenie sprawia, że nie masz tu konfliktu moralnego. Odpowiedz Link Zgłoś
fioretti Re: a ja.... 05.07.08, 16:30 Cokolwiek pisze Szyszunia11 to ja sie podpisuje.Nie mam moherowego berecika,a i do kosciola mi nie po drodze,bo alergie na Kosciol mam.Ale co do spirali to sie zgadzam.Mnie przeszkadzaja MOJE WLASNE wzgledy moralne.Ze to moje jajeczko i ten plemnik mojego kochanego meza,jak juz sie spotkaja to sa jedno.Schluss!Dziecko!A nie tam jakies blizej nieokraslona mazisto-kleista wydzielina,co to sie placze po macicy.Przylepi sie czy nie?A moze sie wydali wspanialomyslnie.Rzyga mam na takie myslenie blee(( No ale pytanie bylo "co sadzicie o spirali",a nie o "skutecznosci spirali",bo skutecznosc jest oczywista.Przeraza mnie jednak ten brak etyki,nie mylic z katolicyzmem czy innymi religiami. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: a ja.... 05.07.08, 16:35 nie brak etyki, tylko inna etyka dla Ciebie zapłodniona komórka to człowiek, dla mnie tylko zapłodniona komórka i szlus to są moje własne względy moralne Odpowiedz Link Zgłoś
fioretti Re: a ja.... 05.07.08, 16:57 inna etyka;DDD to cos jak inna wiernosc mezow bzykajacych obce panny;DDD albo bicie jako inna forma milosciDDD Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: a ja.... 05.07.08, 17:04 nie, np. coś takiego jak umówienie się, że żyjemy w tzw. wolnym związku i dajemy sobie prawo do chodzenia na boki albo przekonanie, że embrion to nie człowiek i przykładanie do niego wszelkich moralnych kategorii związanych z życiem ludzkim jest nadużyciem to też etyka moja droga inna od Twojej, ale również Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: a ja.... 05.07.08, 18:04 Nie by przekonywać (bo to nieprzekonanych i tak nie przekona - oni mają swoje teorie naukowe) ale po to by pokazać, że teoria o początku życia ludzkiego nie jest wymysłem babć różańcowych co chcą młodym laskom dokuczyć bo im zazdroszczą Może i babcie różańcowe tak uważają, ale nie są w swoim poglądzie odosobnione, zwłaszca, że same by tego nie wymyśliły boć są przecież ciutke ograniczone i tylko różaniec im w głowie "Komórkę jajową od momentu zapłodnienia nazywamy zarodkiem, ale nie ulega wątpliwości, że jest to człowiek." (prof. dr hab. med. Bogdan Chazan, specjalista krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii, "Służba Życiu. Zeszyty Problemowe" nr 2/3/1999). "Żywot człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia, to jest zapłodnienia i kończy się w momencie śmierci." (prof. zw. dr hab. med. Rudolf Klimek, członek Królewskiego Towarzystwa Lekarskiego w Londynie, CM UJ). "W świetle obecnej wiedzy nie ulega wątpliwości, że życie człowieka zostaje zapoczątkowane w następstwie połączenia się dwu komórek rozrodczych - gamet - żeńskiej i męskiej w postać komórki macierzystej zwanej zygotą, która o tej chwili zaczyna żyć własnym rytmem." (prof. dr hab. med. Maria Rybakowa, Komitet Rozwoju Człowieka Wydziału Nauk Medycznych PAN Warszawa-Kraków "Służba Życiu. Zeszyty Problemowe" nr 2/3/1999). "Po zapłodnieniu, to jest zespoleniu się jądra komórki jajowej z jądrem plemnika (co następuje w jajowodzie, blisko jego ujścia od strony jajnika) powstaje całkowicie nowa, odbiegająca od genotypów rodzicielskich, odrębna jakość genetyczna - nowa osoba ludzka. Zestaw jej genów w komórkach somatycznych nie ulegnie już zmianie do końca życia." (prof. dr hab. Bolesław Suszka, biolog, pracownik naukowy PAN). "Szacunek dla nowego życia od samego poczęcia i uznanie dziecka za partnera w dialogu są bardzo ważne. Ten dialog rozpoczyna się w momencie poczęcia." (prof. dr hab. Peter G. Fedor-Freybergh, "Psychologia i medycyna pre- i perinatalna: nowa interdyscyplinarna nauka w zmieniającym się świecie", "Menopauza", Zeszyt 1. Tom 1, 2002). "Rozwój człowieka zaczyna się od połączenia dwu komórek - gamety żeńskiej, czyli komórki jajowej (oocytu), i gamety męskiej - plemnika, w akcji zapłodnienia." (prof. dr hab. med. Michał Troszyński, "Położnictwo. Ćwiczenia", Podręcznik dla studentów medycyny, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2003, str. 69). "Połączenie się jąder komórkowych jaja i plemnika jest to najważniejszy moment zapłodnienia - powstanie nowego organizmu. (...) Od momentu połączenia się jąder komórkowych jaja i plemnika rozpoczyna się rozwój nowego człowieka." (Z. Bielańska-Osuchowska "Jak zaczyna się życie człowieka", Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1994, s. 37). "Nowe życie - życie Waszego dziecka - zaczyna się w momencie zespolenia ze sobą żeńskiej komórki jajowej i męskiej - plemnika. Powstaje jedna komórka, która zawiera wszystkie cechy przekazane przez komórki rodzicielskie i jest ona wypadkową dwóch różnych linii dziedzictwa oraz stanowi pod tym względem jedyny i niepowtarzalny zawiązek nowego życia (...) Ten wielki cud natury, jakim jest zapłodnienie (...) jest początkiem życia dziecka w łonie matki" (dr nauk przyrod. R. Kurniewicz-Witczakowa w: "Nasze dziecko" red. prof. dr hab. med. J. Kopczyńska-Sikorska, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa 1994, s. 31). "Połączenie komórki jajowej i plemnika, czyli gamety matczynej i ojcowskiej daje początek odrębnemu życiu. W wyniku zapłodnienia powstaje w pełni genetycznie uformowany nowy człowiek, którego rozwój dokonuje się w czasie życia ludzkiego. Tak więc embrion, płód, noworodek, niemowlę, dziecko, dorosły, starzec to określenia poszczególnych biologicznych etapów rozwoju zawsze tego samego człowieka." (dr n. med. Antoni Marcinek dyrektor Szpitala Położniczo-Ginekologicznego im. R. Czerwiakowskiego w Krakowie, specjalista regionalny do spraw położnictwa i ginekologii województwa małopolskiego, "Służba Życiu. Zeszyty Problemowe" nr 2/3/1999). br> "Dzięki nadzwyczajnemu postępowi techniki wtargnęliśmy do prywatnego życia płodu (...). Przyjęcie za pewnik faktu, że po zapłodnieniu powstała nowa istota ludzka, nie jest już sprawą upodobań czy opinii. Ludzka natura tej istoty od chwili poczęcia do starości nie jest metafizycznym twierdzeniem, z którym można się spierać, ale zwykłym faktem doświadczalnym." (prof. dr med. J. Lejeune, kierownik Katedry Genetyki na Uniwersytecie im. R.Descartesa w Paryżu, cyt. za: "Wiedza i życie", nr 11, 1986, s. 8). "Rozwój dziecka zaczyna się nie w chwili jego urodzenia, lecz w momencie poczęcia." (prof. dr hab. med. K. Bożkowa, była dyrektor Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie w: Zdrowie rodziny, pod red. prof. dr hab. med. K. Bożkowej i dr med. A. Sitko, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa 1983, s. 35). "Życie osobnicze, czyli ontogeneza, rozpoczyna się od momentu zapłodnienia i trwa aż do śmierci." (prof. dr hab. med. H. Kędzia, Akademia Medyczna w Poznaniu, cyt. za: Medycyna perinatalna, pod red. prof. dr hab. med. Z. Słomko, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa 1985, t. l, s. 19). "Życie człowieka nie zaczyna się z chwilą narodzin, ale od momentu poczęcia." (prof. dr hab. n. med. J. Roszkowski, członek-współzalożyciel Międzynarodowego Towarzystwa Ginekologicznego, członek Rady Naukowej Instytutu Matki i Dziecka, cyt. za: Pielęgniarka i położna, nr 12/1988, s. 15). Jeśli ktoś się zgadza z tymi poglądami, to spirala odpada. Jesli ma inne poglądy na pocątek życia ludzkiego - spiralka cud, miód, malina. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: a ja.... 05.07.08, 18:15 no, akurat po różańcowych babciach to bym się nie spodziewała głęboko uzasadnianych moralnie argumentów o równoważności embrionów i narodzonych już ludzi po wykształconych lekarzach, swój medyczny autorytet i wiedzę zaprzęgających w imię ideologii (vide dr. Chazan, znany obrońca nienarodzonych), owszem tak zresztą, potoki słów w stylu: "nie ulega wątpliwości, że zapłodniona komórka jest człowiekiem", albo "w świetle obecnej wiedzy (tzn. jakiej??)nie ulega wątpliwości, że życie człowieka zostaje zapoczątkowane w następstwie połączenia się dwu komórek rozrodczych..", mało merytorycznie brzmią kwestia do wzięcia na wiarę i przekonanie, tylko i wyłącznie Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: a ja.... 05.07.08, 20:31 argumenty zdaje się nie są tu tajemnicą, chodzi chyba o to: "Życie człowieka zaczyna się w chwili zapłodnienia. Nazwijmy ją chwilą zero. Owa zapłodniona komórka - zygota - jest rozmiarów małego łebka szpilki [...]. W kropelce znajduje się ukryta moc kształtująca postać ludzką w wytyczonym kierunku jej indywidualnego rozwoju [...]. Już w pierwszej sekundzie po nastaniu chwili zero zostało ustalone, że: osiągniesz 176 cm wzrostu, włosy twoje będą ciemne i kręcone, wargi wąskie, podbródek z dołeczkiem, nos nieco zadarty; że jesteś dziewczynką lub chłopcem". (W. Fijałkowski Dar rodzenia, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1985, s. 58) Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: a ja.... 05.07.08, 21:03 czyli co, odcedzając poezję? bo to, że każdy plemnik i każde jajo transportuje niepowtarzalne DNA, które po połączeniu się dając wypadkową, to nawet wiem ja - ignorant medyczny Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: a ja.... 05.07.08, 21:10 czyli to, że dopiero ta wypadkowa to odrębny, autonomiczny organizm z całym pełną informacją genetyczną, która do końca życia nie ulegnie zmianie. Dopiero "wypadkowa" jest autonomicznym całkowicie nowym bytem, który żyje własnym życiem. Jest to nowa jakośc genetyczna ODBIEGAJĄCA od genotypów rodzicielskich. Jest to w pełni genetycznie uformowane nowy byt. To nie poezja, to wiedza. Ale oczywiście można ją zakwestinować - żeyjemy w wolnym kraju i każdy wierzy w co chce Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: a ja.... 05.07.08, 21:17 genetycznie nowy byt, owszem ale od chemii do homo kawałek drogi jest Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: a ja.... 05.07.08, 21:23 no właśnie - to Twoje zdanie i ja je szanuję. Zapewne przyjęłaś inne kryteria człowieczeństwa niż ciągłość rozwoju tego samego organizmu od początku do końca, czyli smierci - masz prawo. Obawiam się jednak, ze są przypadki, kiedy to ktoś uzanje godność osoby ludzkiej od moemntu poczęcia a ginekolodzy przekonują go że spirala nie dopuszcza do poczęcia. A to jest nadużycie. To już uczciwiej by się zachowali tłumacząc pacjentowi, że nie ma się czym przejmować, bo człowiek to dopiero takie duże, co ma ręce i nogi. Odpowiedz Link Zgłoś
legolaas Re: a ja.... 05.07.08, 22:06 szyszunia11 napisała: > Obawiam się jednak, ze są przypadki, kiedy to ktoś uzanje godność osoby ludzkie > j od moemntu poczęcia a ginekolodzy przekonują go że spirala nie dopuszcza do p > oczęcia. Bo w przeważającej większości nie dopuszcza, poczęcie zdarza sie baaaardzo wyjątkowo, bo hormony do niego nie dopuszczają. Natomiast poczęcie samoistne, gdy nie stosuje się antykoncepcji, zdarza sie bardzo często, lekarze przyjmują, ze ok.50% zapłodnionych jajeczek w ogóle nie zagnieżdża się w macicy i albo ulega wydaleniu, albo sorpcji przez organizm. Czyli spirala właściwie zapobiega tym samoistnym aborcjom, a przynajmniej je minimalizuje Wiedząc to w ogóle nie powinnaś współżyć, bo twój własny organizm wykonuje masę aborcji, a ty przecież ich nie dopuszczasz Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: a ja.... 05.07.08, 22:17 a rodząc dziecko skazuję je na pewną śmierć prędzej czy później czy rzeczywiście tak trudno zrozumieć róznicę między działaniem celowym a czymś, co dzieje się poza nami/wbrew naszej woli? nie. myślę, ze udajesz, że nie rozumiesz. szczególnie ubawiło mnie określenie, że organizm "dokonuje aborcji". Tak, a jak będę stara to dokona eutanazji, a to drań... Odpowiedz Link Zgłoś
legolaas Re: a ja.... 05.07.08, 22:34 Ja nie rozumiem tego, jak ktoś, kto jest przeciwny zabijaniu KAŻDEJ zapłodnionej komórki, uważając ja za człowieka, pozwala, by własny organizm mu to robił. Możesz mi to wytłumaczyć ? Bo dla mnie, i dla wielu lekarzy, dopiero zagnieżdżona w macicy komórka jest zarodkiem i ma szanse rozwinąć sie w człowieka. A co za różnica czy organizm nie pozwoli jej sie zagnieździć przez stres, wady genetyczne, tytoń, alkohol czy zmiany spowodowane spiralą ? Rozumiem, ze ty nigdy nie przeżywasz stresu i nie pijesz alkoholu, nie palisz i.t.d. bo to czynniki sprzyjające samoistnej aborcji ? Picie alkoholu to tez celowe działanie mogące doprowadzić do poronienia... Po co właściwie dyskutujesz, zamiast stwierdzić od razu, ze doktryna katolicka nie pozwala ci stosować ŻADNEJ antykoncepcji ? PS. Aborcja (od łac. abortio – poronienie) Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: a ja.... 06.07.08, 01:44 zaskakuje mnie brak logiki, rozsądku, trzeźwego myślenia w Twoim poście. Raczej sądzę że to prowokacja i takie udawane "nierozumienie" sprawy ale dobra - odpowiem: legolaas napisała: > Ja nie rozumiem tego, jak ktoś, kto jest przeciwny zabijaniu KAŻDEJ zapłodnione > j > komórki, uważając ja za człowieka, pozwala, by własny organizm mu to robił. > Możesz mi to wytłumaczyć ? hmm, muszę chyba się porządnie rozmówić z moim krnąbrnym organizmem (a to złośnik!) i stanowczo mu zabronić podejmowania jakichkolwiek działań bez konsultacji ze mną! a najlepiej - bez mojej pisemnej zgody! przy okazji zabronię mu jeszcze kilku rzeczy - np. jak mi się kiedys jakiś siwy włos pojawi to bierzemy rozwód! > Bo dla mnie, i dla wielu lekarzy, dopiero zagnieżdżona w macicy komórka jest > zarodkiem i ma szanse rozwinąć sie w człowieka. ta niezagnieżdżona byc może jest jeszcze zygotą, co nie zmienia faktu - że jest jakościowo tym samym, czym będzie za miesiąc, rok lub 5 lat, (jeśli dożyje!) czyli istotą ludzką. I jesli człowiek temu nie przeszkodzi, to zdecydowanie ma szanse się rozwinąć - to znaczy osiągać kolejne etapy rozwoju! A co za różnica czy organizm ni > e > pozwoli jej sie zagnieździć przez stres, wady genetyczne, tytoń, alkohol czy > zmiany spowodowane spiralą ? a co za róznica czy ktoś umrze na zawał, udar lub raka spowodowane stresem, złym odżywianiem itd. czy ktoś mu palnie w łeb? skutek ten sam, ja jednak jakąś róznice dostrzegam... > Rozumiem, ze ty nigdy nie przeżywasz stresu i nie pijesz alkoholu, nie palisz > i.t.d. bo to czynniki sprzyjające samoistnej aborcji ? Tak, ze stresem też musze pogadać (tak jak z moim organizmem) i chyba mu zabronię zbliżać się do mnie na odległość mniejszą niż 10 metrów alkoholu prawie nie piję, ale to przez moją przekorną naturę Picie alkoholu to tez > celowe działanie mogące doprowadzić do poronienia... > nie uważam, by każdy kto pije alkohol miał na celu wywołanie poronienia. Jesli zaś ktoś tak robi - uważam to za naganne zachowanie. > Po co właściwie dyskutujesz, zamiast stwierdzić od razu, ze doktryna katolicka > nie pozwala ci stosować ŻADNEJ antykoncepcji ? > dyskutuję bo mam argumenty, do których jestem przekonana i które nie zostały wymyślone przez doktrynę katolicką a raczej przez nią przyswojone nawiasem mówiąc doktryna katolicka proponuje jedną z najskuteczniejszych metod zapobiegania ciąży, ale to już zuepłeni einna dyskusja. Ta dyskusja dotyczy spirali Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: a ja.... 05.07.08, 22:35 Nie ma czegoś takiego jak moment zapłodnienia. Jest proces zapłodnienia, który trwa. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: a ja.... 05.07.08, 17:49 A nie tam jakies blizej nieokraslona mazisto-kleista wydzielina,co to sie placze po macicy. sugerujesz, że mirena wydziela mi coś kleistego, bliżej nie określonego do macicy? Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: a ja.... 05.07.08, 20:32 Ale tu wcale nie chodzi o moherowe bereciki, bo generalnie one nie interesują się antykoncepcją. Bawi mnie jedynie dorabianie ideologii do antykoncepcji. Dla mnie embrion nie jest dzieckiem, mało tego między moim embrionem, a moimi dziećmi jest zasadnicza różnica. I to ja podejmuję decyzję kiedy embrion ewentualnie staje się dzieckiem i tyle. I mało mnie obchodzi czy sposób w jaki reguluję swoją płodność jest dla innych etyczny czy nie, ja problemu z tym nie mam i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: a ja.... 05.07.08, 21:17 demonii.larua napisała: I to ja podejmuję decyzję kiedy embrion > ewentualnie staje się dzieckiem i tyle. no właśnie.... taka zabawa w Pana Boga... Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: a ja.... 05.07.08, 21:23 szyszunia11 napisała: > demonii.larua napisała: > > I to ja podejmuję decyzję kiedy embrion > > ewentualnie staje się dzieckiem i tyle. > > no właśnie.... taka zabawa w Pana Boga... Taak, bo decydując się na współżycie w trakcie owulacji albo ograniczając współżycie do dni_na_pewno_niepłodnych, to się w Boga nie bawisz Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: a ja.... 05.07.08, 21:25 nie, nie bawię się. Bo nikt mi nie kazał współżyc tylko w dni płodne a może nie bez kozery jesteśmy płodne tylko kilka dni w ciągu miesiąca... zresztą nawet współżyjąc w dni płodne niekonicznie zajdziemy w ciążę pstryk na zawołanie Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: a ja.... 05.07.08, 21:39 no ale współżyjąc tylko w dni niepłodne, dalej zachowujesz słynną otwartość na życie, a stosując antyki masz moralność antykoncepcyjną i niechybnie dokonasz aborcji na wieść o ciąży (a prawidłowo wyznaczona III faza ma zdaje się IP wyższy od tabletek) czyż to nie cudny przykład żonglerki i manipulacji pod za tezę? Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: a ja.... 05.07.08, 22:21 chętnie bym podyskutowała i o tej "manipulacji" i żonglerce ale to chyba wątek o spirali? jak Cię interesuje moje zdanie o antykoncepcji w ogóle to załóż sotsowny wątek, chętnie odpowiem. ps. mam nadzieję, że wtedy wyrazisz się jaśniej , bo nie bardzo rozumiem Twoją wypowiedź ... Odpowiedz Link Zgłoś
kawad Tylko nie to... 05.07.08, 22:36 antykoncepcja była wałkowana tyle razy, aborcja też. Szyszunia ja Cię proszę odpuść sobie, ani ty nikogo ni przekonasz ani nikt Ciebie. Stosuj sobie co tam chcesz (albo i nic) i daj innym stosować to co oni (one) chcą. Podziwiam Twój upór w przekonywaniu innych ale kojarzy mi się to z takimi ludźmi co to jak ich drzwiami wywalisz to oknem wracają mimo że nie chcesz nimi rozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: Tylko nie to... 05.07.08, 22:54 oczywiście - nie mam zamiaru nikomu nic zabraniać nikt Ci nie każe ze mną dyskutować wyraziłam swoje zdanie, a tu pojawiły się pytania, komentarze - odebrałam to jako raczej chęć dyskusji... pozdrawiam - powiedziałam już co miałam do powiedzenia choć niektórzy dalej udają, zę nie rozumieją róznicy między aborcją a poronieniem Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: a ja.... 06.07.08, 09:29 ach, tak tylko subtelnie chciałam dać Ci do zrozumienia, że te manipulacje i dezinformacje, którymi, jak piszesz, ze złej woli czy tylko z niedouczenia posługują się ginekolodzy, to powszechnie stosowane chwyty erystyczne również i przez tzw. stojących po stronie życia tak, tak wiem w przypadku spirali mowa o poczętych ludziach, a katolickie widzenie antykoncepcji jest ściśle podyktowane tylko troską o jeszcze niepoczętych więc to różne kategorie, ale armaty retoryczne wytoczone przeciw tym, którzy zamach na swą płodność metodami zewnętrznymi czynią, w istocie wart jest lepszej sprawy Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: a ja.... 05.07.08, 21:27 dla mnie takie zdanie: > I to ja podejmuję decyzję kiedy embrion > > > ewentualnie staje się dzieckiem i tyle jest przerażające Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: a ja.... 05.07.08, 21:32 szyszunia11 napisała: > dla mnie takie zdanie: > > I to ja podejmuję decyzję kiedy embrion > > > > ewentualnie staje się dzieckiem i tyle > > jest przerażające Z punktu widzenia osoby, dla której różnica między embrionem a parą, jaką tworzą komórka jajowa i plemnik, to zdanie jest równie przerażające, co stwierdzenie: to ja decyduję o tym, kiedy dopuszczę plemniki do mojej komórki jajowej. Taka sama zabawa w Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
malila korekta 05.07.08, 21:43 Z punktu widzenia osoby, dla której różnica między embrionem a parą, jaką tworzą komórka jajowa i plemnik nie jest istotna, to zdanie jest równie przerażające, co stwierdzenie: to ja decyduję o tym, kiedy dopuszczę plemniki do mojej komórki jajowej. Taka sama zabawa w Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: a ja.... 05.07.08, 22:27 skoro to koleżanka podejmuje decyzje kiedy i czy w ogóle embrion staje się człowiekiem, to może należałoby to gdzieś zgłosić? może Nobla dostanie? bo póki co naukowcy byli innego zdania co do człowieczeństwa ludzkiego i nie słyszałam, zeby jakaś osoba prywatna je nadawała... para komórka jajowa + plemnik to faza zwana zygotą w rozwoju życia ludzkiego. Jest to nowa jakość, nowy organizm, który już nigdy nie przeżyje w swym zyciu podobnego przełomu (dopiero śmierć). Faza embrionalna następuje później. To takie określenie jak noworodek i niemowlak. Oczywiście dla mnie. Wiem, ze dla Ciebie inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: a ja.... 07.07.08, 00:24 > Faza embrionalna następuje później. To takie określenie jak noworodek i niemowlak. Oczywiście dla mnie. Wiem, ze dla Ciebie inaczej. Dla mnie też inaczej, bo - jak etymologia wskazuje - noworodek to jest dziecko, które się właśnie urodziło, a niemowlę - to, które jeszcze nie mówi. A embrion jest fazą nieco wcześniejszą Czy się mylę? Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: a ja.... 07.07.08, 00:29 Angazetko, źle mnie zrozumiałaś. Miałam na myśli tylko i aż tyle, że wedle mojej wiedzy zygota i embrion to po prostu umowne nazwy koeljnych etapów w rozwoju zycia ludzkiego, podobnie róznie określamy (umownie i zwyczajowo) kolejne etapy życia człowieka poza łonem matki - np. noworodek, niemowlę, nastolatek, staruszek... i wiele innych w "międzyczasie" pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: a ja.... 07.07.08, 08:12 nie zabawa w Boga, tylko antykoncepcja. Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: a ja.... 05.07.08, 13:40 Twoja lekarka reprezentuje albo brak podstawowej wiedzy i kompetencji (jeszcze rozumiem, że mogłaby próbować upierać się przy hormonalnej - tam jest działanie kilkukierunkowe - ale żadna??) albo raczej sama uległa pewnemu "ideologicznemu przegięciu" co wydaje się o tyle prawdopodobne, że sama od lat stosuje tę metodę. A w psychologii jest takie zjawisko jak redukcja dysonansu poznawczego. Ludzi epotrafia bardzo daleko się posunąć by sobie ten dysonans zredukować. Odpowiedz Link Zgłoś
blanka_32 a ja........ 05.07.08, 18:24 Płód jest człowiekiem (dla mnie) dopiero od 6 miesiąca życia. Wcześniej to jest to raczej sam zlep komórek i tkanek, a nie człowiek. Spirala to metoda aborcji?! Myślenie rodem ze średniowiecza, lałam ze śmiechu, jak to przeczytała. Odpowiedz Link Zgłoś
liwilla1 Re: no wiesz... 05.07.08, 21:41 jakos smutno mi sie zrobilo po tym poscie. generalnie nawet 5 miesieczny plod czuje bol i emocje. co uczlowiecza plod w 6 miesiacu? Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 10:39 szyszunia11 napisała: > nigdy bym sie nie zdecydowała przede wszystkim ze względów moralnych (wiadomo - > to rozwiązanie nie pozwala zagnieździć się zarodkowi, który zostaje wydalony Spirala miedziana - tak - w wielkim skrócie: powoduje w macicy permanentny stan zapalny. Spirala hormonalna działa inaczej - nie dochodzi w ogóle do zapłodnienia. No i spirala jest na pewno mniej inwazyjna niż wszelkie pigułki, plasterki, zastrzyki etc. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 07:51 Doradzam Mirenę. Mam prawie 2 lata, zapomniałam o obawach związanych z ciążą. Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 08:09 A miesiączkujesz normalnie? Odpowiedz Link Zgłoś
liwilla1 Re: ja tez sie moze zdecyduje 05.07.08, 08:10 bo gum nie znosze, a kąkubą po zaniku okresu po pigulkach (bralam femoden) wykluczyl taki rodzaj antykoncepcji. ja wiem, ze pytanie glupie, ale czy spirala nie powoduje skutkow ubocznych - mam na mysli, gdybym chciala 3 raz zaciazyc za kilka lat? Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: ja tez sie moze zdecyduje 05.07.08, 08:14 Pierwszą założyłam po urodzeniu najstarszego i potem po każdej następnej Na brak płodności nie mogę narzekać hy hy Odpowiedz Link Zgłoś
liwilla1 Re: haha ja tez nie 05.07.08, 08:15 po ostatniej akcji znajomi mowia, ze na miejscu M. bali by sie do mnie podchodzic nawet z wibratorem bez gumy Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: haha ja tez nie 05.07.08, 08:17 DD moja mam się śmiała że ja to betonem muszę się zalać Tak czy inaczej mam upodobanie do drucików, nawet jak nie mam spiralki, to tak za nią tęsknię że inne noszę DDD Odpowiedz Link Zgłoś
hexella Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 08:58 miałam zwykłą miedziankę ale musiałam usunąć, bo mię się przesunęła i straciła działanie anty. Poza tym przy tym ustrojstwie miałam krwotoczne miesiączki, jeszcze chwila i stałabym się zombie. Teraz mam mirene i jest git- polececam. Odpowiedz Link Zgłoś
osa551 Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 09:24 A czy są jakieś przeciwwskazania do stosowania spirali po dwóch cc? Odpowiedz Link Zgłoś
doral2 Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 10:27 nie ma. www.mirena.pl/co_to_jest_mirena.html Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 dodam jeszcze... 05.07.08, 10:46 ze po wyjeciu mireny juz w nastepnym cyklu mozna zajsc w ciąze .wszystko wraca do normy. Odpowiedz Link Zgłoś
babowa Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 12:06 I żadna z Was nie ma tych nieporządanych objawów typu powiększenie obwidu brzusznego? i żadnych zapaleń,krwawień i w ogóle cacy? Bo np ja po pigułach to przebarwień dostałam i tu tez są hormony to też nie dla mnie? Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 12:39 tu hormony działają miejscowo. Ja np. nie mogę brać pigułek po przebytej cholestazie, a mirenę mam i nic mi nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
landri83 kiedy zakladalyscie? 05.07.08, 13:16 Po porodzie chce zalozyc Mirene, bo niestety pigulki jednoskladnikowe trzeba brac o dokladnej godzinie, a to ponad moje sily Do tej pory bralam zwykle pigulki, ale tam nie maja znaczenia male przesuniecia, wiec bralam np. przed snem, niezaleznie od tego, o ktorej szlam spac i bylo ok. I tu mam takie pytanie do mam z Mirena - kiedy po porodzie ja zakladalyscie? Chodzi mi o osobiste doswiadczenie, bo na stronie przeczytalam, ze juz 6 tygodni po porodzie, tylko jakos wczesnie mi sie to wydaje - nie ze wzgledu na karmienie, bo wiem, ze nie szkodzi, tylko na powrot do formy. Odpowiedz Link Zgłoś
moustilou Re: kiedy zakladalyscie? 05.07.08, 19:20 urodzilam 24 pazdziernika, zakladalam mierene 24 grudnia. troche za wczesnie, bo przesunela mi sie i trzeba bylo ja troche popchnac zeby znowu byla na miejscu - i to byl horror! takiego bolu nie pamietam nawet z porodu.... ale to pryszcz, gorzej ze przez ten czas kiedy nie byla na miejscu nie byla skuteczna! a do tego bardzo bolal mnie brzuch i plecy...ale od poprawki minelo ponad 4 lata i skutecznosc 100%. niedlugo bede musiala wymieniac i troche mam stracha ze bedzie bolec jak przy przesuwaniu... Odpowiedz Link Zgłoś
landri83 Re: kiedy zakladalyscie? 06.07.08, 09:43 Dziekuje za odpowiedz, tez sie chyba nie bede spieszyc zaraz po porodzie z zakladaniem, w koncu do normalnego wspolzycia wraca sie powoli. Odpowiedz Link Zgłoś
renkag Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 14:02 A czy zdarzyło Wam się, że "zniknąły" sznureczki. Mi się gdzieś wsunęły i teraz nie wiem jak będą wyjmować - pewnie mnie uśpią. Jeszcze mam jakieś 2-3 lata, które mogę nosić, ale już się boję co z tymi sznureczkami. Miałyście tak? A może jednak jest szansa, że się odnajdą niedobre, co? Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 16:07 A co gin na te schowane sznureczki, ja zawsze miałam "nakaz" natychmiastowej wizyty w przypadku braku wyczuwalności sznureczków. Odpowiedz Link Zgłoś
renkag Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 21:57 Gin zrobił usg, żeby sprawdzić czy spiraka jest. No i jest. A o wyjmowaniu to wspomniał o tym uśpieniu na parę minut Odpowiedz Link Zgłoś
ewag12 Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 15:25 Czy po porodzie musze czekac az dostane miesiaczke i dopiero wtedy moge miec zalozona Mirene? Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: co sądzicie o spirali? 05.07.08, 16:07 ewag12 napisała: > Czy po porodzie musze czekac az dostane miesiaczke i dopiero wtedy > moge miec zalozona Mirene? Nie musisz. Zwyczaj zakładania spirali w czasie miesiączki wynika z tego, że wtedy szyjka jest lekko rozchylona, co ułatwia zakładanie. Poza tym wiadomo na pewno, że nie ma ciąży. Odpowiedz Link Zgłoś
wawrzyniecpruski Re: co sądzicie o spirali? 08.07.08, 02:16 Po porodzie musisz poczekać do pierwszego okresu. Spiralę zakłada sie właśnie podczas okresu, bo wtedy szyjka macicy jest maksymalnie rozszerzona. Odczuwa sie niewielki ból. Uwaga! Po miesiącu idzie sie na kontrolę, czy wszystko jest ok. Nie chodzi o żadne powikłania, o których piszą antykoncepcyjni analfabeci a o pewnośc, ze sie nie wysuneła. Zdaża sie w jednym przypadku na 100 ale sie zdaza. To zreszta musisz sprawdzać sama-lekarz poinformuję Cie jak. Kontrola raz na rok. Aha! Spirala może powodować stan zapalny jeśli masz wielu partnerów seksualnych. Jeśli tak jest to nie jest to środek dla Ciebie. Chodzi o flore bakteryjną, która każdy facet ma trochę inna. Spirala staje sie w ten sposób mimowolnym strażnikiem wierności. Warto kupić drogą- zabezpiecza poprzez stopniowe wydzielanie hormonów zageszczających śluz oraz mechanicznie. Mirena jest chyba najlepsza ale najdroższa. www.mirena pl Poczytaj, rozwiejesz wątpliwości. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
liwilla1 Re: szyszunia - OffTop 05.07.08, 21:46 zgadzam sie z Toba w niektorych sprawach, w innych nie do konca, jeszcze w innych wcale, ale podoba mi sie, ze potrafisz bronic swojej postawy, nawet gdy jest wybitnie niepopularna. mam nadzieje kiedys na ciekawa dyskusje. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
purpurowa_komnata Re: ktoś się nie przelogował chyba... nt 05.07.08, 22:25 To do mnie? Odpowiedz Link Zgłoś
m_o_k_o Re: co sądzicie o spirali? 06.07.08, 13:53 o moralnosci nie wypowiadam się. Ale ja miałam spiralkę NOVA T przez 4 lata ( miałam tę na 5 lat) Ekstra się spisywała, ale ! na m-c przez 4 rocznicą jej posiadania zaczęła mnie strasznie boleć maciaca, tak jakby ta wkładka krążyłą gdzieś...... aż gdy podczas brania prysznica doznałam szoku jak znalazłam owoą wkładkę na ziemi.... wyleciała, po prostu wyleciała ! (oczywiscie w tym momencie miałam ogromny skurcz macicy -niczym przy porodzie) a bóle przed były zapowiedzią tego, ze z moja wkładką zaczęło coś się dziać. Więc uważajcie. ! generalnie byłam z niej pgromnie zadowolona i znowu ją założę, kiedyś. - Oskar(06.12.1998) mój syn Odpowiedz Link Zgłoś
carola889 Re: co sądzicie o spirali? 07.07.08, 23:16 W życiu nigdy!!! O moralnosci nie piszę, ale znam dwie osoby używające spirali. 1 zaszła w ciążę i skończyło się poronieniem, później brak ciąży, mimo chęci (nie wiem czy od spirali) leczenie itp. a dziecka nie ma do tej pory mimo, że minęło już jakieś 20 lat 2 torbiel chyba na macicy (nie pamietam dokładnie) nie mniej jednak najpierw ból nie do wytrzymania,potem szpital, operacja. Nie wiem jak się skończyło, bo kontakt się urwał. W każdym razie to mi wystarczy, za żaden "święty spokój" i za żadne pieniądze nie założę Odpowiedz Link Zgłoś