Słyszałam, że są jakies specjalne termometry do określania owulacji - podobno
mają wbudowaną pamięć i same rysują wykres, a poza tym mają plastikową
obudowę i nie ma obwawy, że się taki przegryzie albo zgniecie (a zdarza mi
się przysnąć podczas mierzenia o 5.30). Wiecie coś na ten temat?
I drugie pytanie: czy to prawda, że temperatura musi być mierzona w pochwie,
albo w ostateczności w ustach? To pierwsze jest trochę niewygodne, w drugim
przypadku termometr w ogóle nie działa