przez dobre 3 lata, poczatkowo raz na miesiac, pozniej czesciej lapaly mnie migreny = dzien wyciety z zyciorysu. lekarze chcieli mi przepisywac srodki przeciwbolowe, na co nie wyrazalam zgody. kiedys spotkalam znajomego, ktory znal sie na tradycyjnej chinskiej medycynie i zapytal mnie ile plynow na dzien przyjmuje. pilam ponizej 1 L!
podpowiedzial zeby wiecej pic.
recepta na wyleczenie sie z migreny jest prosta: nalezy zwiekszyc ilosc przyjmowanych plynow na ok 2 Litry (!) na dzien. ja osobiscie wypijam miedzy 2 a 4 L. nie pijam kawy (nigdy sie nie nauczylam) czasem pije zielona herbate. pije rozne mieszanki ziolowe, owocowe, wode, soki itp.
pracuje ok 10 h na dzien. w biurze mam elektryczny czajnik i (uwaga!) szklany dzbanek do herbaty + szklanke (nie kubek). w ten sposob ok 12h mam za soba 2 L plynow. jesli w weekendy jestem poza domem staram sie wypic minimum 1 L.
jesli czasem po dlugiej pracy przy komputerze czuje, ze nadchodzi migrena siegam po swiezy imbir - ok 1 cm obranego i pokrojonego w plastry imbiru zalac w szkalnce wrzatkiem. z reguly te pierwsze objawy przechodza dosc szybko.
imbir ma podobne dzialanie jak aspiryna. pomaga rowniez w juz meczacej migrenie- tu trzeba go pic az do skutku tzn. nawet do 1,5-2L L. imbiru w takich ilosciach nie powinno sie pic 356 dni w roku.
aha... efekt zwiekszonego przyjmowania plynow: jestem niskocisnieniowcem i zawsze mi sie wydawalo, ze jestem skazana na zmeczenie w ciagu dnia i sennosc. rowniez i ten problem mam juz za soba

pozdrawiam i zycze sukcesu