Gość: aga
IP: 217.153.242.*
07.04.09, 11:33
Witam,
mam 42 lata, jestem szczupła, zdrowa, niskociśnieniowa (zwykle to 120/70, wg
badań daleko od klimakterium. Dziś rano miałam wrażenie, że umieram - było mi
słabo, nie mogłam utrzymać się na nogach, musiałam natychmiast znów się
położyć. Mąż zmierzył mi ciśnienie, aparat pokazał 71/44. Wychodzę z infekcji,
jestem na zwolnieniu i tym tłumaczę sobie spadek formy i ciśnienia. Nie było
to jednak miłe uczucie. No i, co gorsza, nie nowe dla mnie. Takie przygody
zdarzają mi się 2 - 3 razy w miesiącu. Poczytałam w sieci nt. hipotonii i
zastanawiam się, czy właśnie mnie dotyczy. Martwić się czy nie martwić... Oto
jest pytanie. Bo przecież kiedy pójdę do lekarza, aparat nie wykażę mniej niż
te zwyczajowe dla mnie 120/65 czy 70.
W tej chwili siedzę w fotelu, popijam kawę, ale wciąż czuję się tak, jakby po
mnie czołg przejechał. Jak 90-letnia staruszka, która nie ma nawet siły wyjść
z pieskiem na spacer. A pewnie nam obu, i mnie, i mojej suczce, ruch dobrze by
zrobił. Co Wy na to? Będę wdzięczna za jakąś radę.