Dodaj do ulubionych

RTĘĆ pomocy

IP: 82.139.13.* 14.02.04, 14:08
Ostatnio zbił mi się termometr....zebrałam na karkę wszystką rtęć z podłogi i
wyrzuciłam. Dziś przy generalnym sprzątniu zobaczyłam, że pod szafą był
jeszcze taka malutka kuleczka rtęci. Ona leżała tam z 2 tyg. Słyszałam, że
opary rtęci są szkodliwe....czy może mojej rodzinie coś grozić?
Obserwuj wątek
    • Gość: Jasio Re: RTĘĆ pomocy IP: *.ipt.aol.com 14.02.04, 15:18
      Gość portalu: Paola napisał(a):

      > Ostatnio zbił mi się termometr....zebrałam na karkę wszystką rtęć z podłogi i
      > wyrzuciłam. Dziś przy generalnym sprzątniu zobaczyłam, że pod szafą był
      > jeszcze taka malutka kuleczka rtęci. Ona leżała tam z 2 tyg. Słyszałam, że
      > opary rtęci są szkodliwe....czy może mojej rodzinie coś grozić?


      > Nie sadze ze szan. rodzinie cokolwiek jeszcze moze zaszkodzic, ale reszta
      Swiata ta rtecia sie powaznie zatrula...






      --------------------------------------------------------------------------------
    • Gość: kiks Re: RTĘĆ pomocy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.04, 15:44
      Paolu, czy ty na poważnie z tą rtęcią? Bo jeśli tak, to pomyśl, czy wogóle
      takie rtęciowe termometry byłyby w sprzedaży? Przecież one są szklane i każde
      stłuczenie byłoby tragedią! A swoją drogą sprzątać to wypadałoby częściej;))
      • Gość: eta5 Re: RTĘĆ pomocy IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.04, 16:04
        nie martw sie tez kiedys zbilam termometr, kolezanka chemiczka kazala mi
        posypac cala podloge pewna substancja ( jakims siarczanem czy czyms takim)
        oczywiscie zaświnilam caly dom a moj mąz jak wrocil to mnie wysmial :)))
        nie przejmuj sie to są ilości absolutnie nieszkodliwe ( no chyab ze byc to
        polknela
    • starzec1 Re: RTĘĆ pomocy 14.02.04, 16:31
      Połknięcie rtęci nie jest niebespieczne tylko wdychanie oparów -bardzo. Należy
      posypać podłogę cienko pyłem siarki (siarką klloidalną) -do kupienia w aptece
      albo pyłem cynku. Zmieść po 2 dniach. I jest OK. Mąż niech powtórzy podstawówkę.
      • Gość: kiks Re: RTĘĆ pomocy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.04, 16:50
        czy chcesz przez to powiedzieć, że jedna kuleczka rtęci (ta spod szafy) mogła
        mieć zgubny wpływ na zdrowie dziewczyny????
        • wedrowiec2 Re: RTĘĆ pomocy 14.02.04, 16:59
          Miejsce, w którym rozlała się rtęć można dobrze odkurzyć odkurzaczem z wąską
          ssawką i papierowym pochłaniaczem (workiem). Sposób sprawdzony w laboratorium:)
          • Gość: Doki tylko nie to! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 14.02.04, 17:28
            wedrowiec2 napisała:

            > Miejsce, w którym rozlała się rtęć można dobrze odkurzyć odkurzaczem z wąską
            > ssawką i papierowym pochłaniaczem (workiem). Sposób sprawdzony w laboratorium:)

            Wedrowiec, nie wiem co sprawdzalas w laboratorium, ale OSHA doslownie
            przestrzega przed zbieraniem rteci odkurzaczm, bo to wlasnie jest sposob na
            wygenerowanie par rteci. To nie jest sposob. Juz ktos napisal o siarce
            koloidalnej i tak to trzeba zrobic.

            Rtec pierwiastkowa powoduje przede wszystkim zatrucia przewlekle. Jednorazowa
            ekspozycja na kuleczke rteci wiele zlego nie uczyni.
            • wedrowiec2 Re: tylko nie to! 14.02.04, 17:40
              Próbowałes zbierać rtęć siarką? Ja próbowałam. Tragedia, wbrew powszechnej
              opinii nic z niczym nie chce się łączyć. Tak małe ilości rtęci, jakie pochodzą
              z termometru nie ulegna odparowaniu (temp. wrzenia ok. 350oC) ani rozproszeniu.
              Zwróć uwagę, że napisałam o wąskiej ssawce, dzięki której wytworzy się duże
              podciśnienie i papierowym woreczku, który należy wyrzucić. Podałabym linki do
              stron na ten temat, ale ostatnio mam awersję do nich:)
              • Gość: Doki Re: tylko nie to! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 14.02.04, 18:02
                > Tak małe ilości rtęci, jakie pochodzą
                > z termometru nie ulegna odparowaniu (temp. wrzenia ok. 350oC)

                Twoim zdaniem ciecze nie paruja ponizej temperatury wrzenia? :-o To po co w
                ogole zbierac?

                > ani rozproszeniu.

                Hmmmm. Dyskusyjne.

                > Zwróć uwagę, że napisałam o wąskiej ssawce, dzięki której wytworzy się duże
                > podciśnienie i papierowym woreczku, który należy wyrzucić. Podałabym linki do
                > stron na ten temat, ale ostatnio mam awersję do nich:)

                No to ja podam.

                www.osha.gov/SLTC/etools/hospital/hazards/mercury/mercury.html

                Na tej stronie czytam: "Clean up spills promptly with special mercury
                vacuum cleaners and a water-soluble mercury decontaminant."

                Nie zwyklym odkurzaczem. Tam jest zreszta zdjecie takiego sprzetu.
                • Gość: Doki Re: tylko nie to! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 14.02.04, 18:12
                  No to jeszcze jeden link:

                  www.esd.uga.edu/chem/pub/mercuryspill.pdf

                  "What NEVER to do with a mercury spill:

                  Never use an ordinary vacuum cleaner to clean up mercury. The vacuum will put
                  mercury vapor into the air and increase exposure. The vacuum cleaner will be
                  contaminated and have to be thrown away.

                  Never use a broom to clean up mercury. It will break the mercury into smaller
                  droplets and spread them.

                  Never pour mercury down a drain. It may lodge in the plumbing and cause future
                  problems during plumbing repairs. If discharged, it can cause pollution of the
                  septic tank or sewage treatment plant.

                  Never wash mercury-contaminated items in a washing machine. Mercury may
                  contaminate the machine and/or pollute sewage.

                  Never walk around if your shoes might be contaminated with mercury. Contaminated
                  clothing can also spread mercury around.
                • wedrowiec2 Re: tylko nie to! 14.02.04, 18:27
                  Przeczytałam. Wszystko byłoby pieknie, gdyby były dostępne pochłaniacze rtęci i
                  specjalne odkurzacze. W normalnych warunkach nie mamy do czynienia z niczym
                  takim. Rozważ sytuację, w której rtęć z termometru ulega rozlaniu na dywan.
                  Oczywiście można wytrzepać przez okno:) Używając zwykłego odkurzacza (nie
                  wodnego) w króką rurą i wąską ssawką wciągniemy większość rtęci do worka.
                  Warunki te zapewnią małe rozproszenie rtęci w układzie ssącym (duże
                  podciśnienie). Zwrotne wydalanie powietrza (i zanieczyszczeń) przez odkurzacz
                  wynosi kilka procent. Z dwojga złego lepiej miec rozproszone tych kilka procent
                  rozlanej rtęci niż błyszczące kulki w dywanowych strukturach.
                  Napisałam o temperaturze wrzenia, wiedząc, że parowanie zachodzi we wszystkich
                  warunkach. Poprawiam to zdanie: ciepło parowania rtęci jest półtora raza wyższe
                  niż ciepło parowania wody.
    • Gość: Mariusz Re: RTĘĆ pomocy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.04, 17:14
      "...czy może mojej rodzinie coś grozić?"
      Zdecydowanie tak...zakup nowego termometru. Pozdrawiam
      • Gość: Paola Re: RTĘĆ pomocy IP: 82.139.13.* 14.02.04, 18:19
        Kurcze kochani ja nie żartuje!!! Jestem przerażona. Dziekuję za porady, co
        należy zrobić, że posypać podłogę. To wydarzyło się 2 tyg temu i nie wiedziałam
        wtedy, że jest taki sposób. Zebrałam rtęć na kartke nie dotykając jej
        wyrzuciłam...reszte odkurzaczem z papierowym workiem. Potem niepamiętam...na
        pewno gdzieś na drugi dzień myłam podłogi-więc i to miejsce też. Tyle, że ja
        nie mam dywanu i zaglądałam pod szafy czy tam nie poleciały jakiś pozostałości.
        Było to wieczorem, więc nie widziałam dokładnie-byłam już też zmęczona. Dopiero
        dziś -po około 2 tyg od tego wydarzenia coś mnie tknęło i z latarką jeszcze raz
        zajrzałam. Po napisaniu postu na forum dalej szukałam i doszukałam się jeszcze
        2 kuleczek-czyli w sumie 3. 3 małe kuleczki wielkości główki od szpilki leżały
        pod szafą 2 tyg. Ludzie-ja w tym pokoju śpię, więc pewnie nawdychałam się tych
        oparów. Tak strasznie się teraz boję!
        • wedrowiec2 Re: RTĘĆ pomocy 14.02.04, 18:31
          Nie bój się, więcej rtęci (wpradzie związanej) mamy w plombach amalgamatowych.
          Tak krótkie narażenie na tak małą dawkę, jakie Ty miałaś, nie powinno mieć
          szkodliwego działania.
          • Gość: miki zbiera sie magnesem... IP: *.brzesko.net.pl 14.02.04, 18:39
            łatwo, szybko i zdrowo a co najważniejsze skutecznie
            • wedrowiec2 Re: zbiera sie magnesem... 14.02.04, 18:53
              ale rtęć jest diamagnetykiem?
              • Gość: miki Re: zbiera sie magnesem... IP: *.brzesko.net.pl 14.02.04, 18:59
                rtęć jest metalem i magnes ją przyciąga...
                • Gość: Doki Re: zbiera sie magnesem... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 14.02.04, 19:02
                  Proponuje Ci, zrob eksperyment i sprawdz. Dopiero w baaardzo niskich
                  temperaturach rtec staje sie nadprzewodnikiem, przez co "ucieka" od magnesu,
                  ale nie o tym przeciez mowimy.
                  • Gość: Paola Re: zbiera sie magnesem... IP: 82.139.13.* 14.02.04, 20:27
                    No właśnie nie po to napisałam, żeby się wszyscy sprzeczali czy przekamarzali.
                    Potrzebuję pomocy-rady, bo nie wiem, czy mogę być spokojna o swoje zdrowie
                    wiedząc o tym że takie 3 małe kuleczki rtęci leżały w moim pkoju pod szafą aż 2
                    tygodnie!!!
                    • Gość: Doki Re: zbiera sie magnesem... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 14.02.04, 20:32
                      Usunelas je i to jest najistotniejsze. Zamartwianie sie nic nie pomoze.
                      Najwazniejsze to starannie wietrzyc to pomieszczenie- dlugo i czesto.
                      Skoro na razie nic Ci nie dolega, to juz nie jest zle. Rtec mozna oznaczyc we
                      krwi, choc takie badania sa trudno dostepne. Jesli wyjdzie przyzwoity wynik
                      pewnie mozesz o calej sprawie zapomniec.
                      • Gość: kiks Re: zbiera sie magnesem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.04, 23:36
                        Kochana Paolu. Nie martw się. Na prawdę. Też stłukłam kiedyś termometr i nie
                        mogę mieć pewności, czy wzystkie kuleczki od razu były wyzbierane. Byłam wtedy
                        dzieckiem. Teraz jestem starą babą i dokuczają mi choroby, ale na 100proc. z
                        tym faktem nie związane. Mało tego. Słyszałam kiedyś historię opowiadaną
                        wprawdzie jako horror, ale prawdziwą o dziecku, które bawiło się takimi
                        kuleczkami w łóżeczku, bo mamusia dała termometr i poszła sobie. To dziecko
                        już ma w tej chwili wnuki i czuje się dobrze. Nie chcę przez to powiedzieć, że
                        rtęc ma walory zdrowotne, ale chyba nie musisz się bać. Pozdrawiam.
                        • Gość: Artur Re: zbiera sie magnesem... IP: *.sdh.sk.ca 15.02.04, 00:00
                          Zeby zapobiegac takim przygodom i dylematom jak powyzej, ja juz od wielu lat
                          uzywam wylacznie cyfrowych termometrow. Tak, wiem, ze sa mniej dokladne, ale
                          kazdy szklany termometr, ktory wczesniej mialem w koncu sie potlukl i rtec
                          rozlala w niewiadomym kierunku.
                          Pol biedy jak mozna pozniej trzymac otwarte okno przez nastepnych kilka
                          tygodni. Gorzej jak jest zima.
                          Pisalem kiedys, ze jak kiedys tu w Kanadzie dziecko zbilo termometr w
                          piaskownicy to teren zostal odgrodzony zolta tasma, az do czasu gdy caly piasek
                          zostal wymieniony. Moze byla to lekka przesada, bo przeciez to na dworze, ale
                          rteci nie nalezy bagatelizowac.

                          Paolu,
                          Bylo to kilka malych kuleczek wiec moze wielka tragedia sie nie stala ale
                          lepiej by sie to nie powtarzalo.
    • Gość: Jasio Ta dyskusje polecic nalezy wszystkim, IP: *.ipt.aol.com 15.02.04, 17:53
      • Gość: Jasio Re: Ta dyskusje polecic nalezy wszystkim, IP: *.ipt.aol.com 15.02.04, 17:58
        > tym, ktorzy nie moga sie normalnie wysikac...

        > Czytajac o tym strachu przed ....oparami z 3 kuleczek rteci i te powazne
        wyklady dwoch, jezeli nie zdrowo zramolalych, to przedwczesnie
        zidiociailych 'niby-lekarzy', moze kazdego czytelnika doprowadzic do zmoczenia
        majtek.

        > Ze smiechu, oczywiscie!
        • Gość: Doki Jasiowi dziekujemy. IP: *.199-201-80.adsl.skynet.be 15.02.04, 18:22
          To fajnie, Jasiu, ze jestes i ze wybawiles nas, ramoli, z klopotu, proponujac
          Paoli nareszcie jakies sensowne rozwiazanie.
          • Gość: Jasio Od Jasia. Skromnie... IP: *.ipt.aol.com 15.02.04, 18:57
            > You are welcome, Doki...

            > Sadzisz ze uprawianie dziedziny sportu, powszechnie zwanej 'rozpacz matki nad
            zasranym dzieckiem' doprowadzi rozhisteryzowana autorke tego postu do jakiegos
            powazniejszego kryzysu psychicznego, ktory bedzie sie nadawal do...leczenia?

            > Podobnej tresci watki zapelniaja to forum i zamiast szczypty zdrowego rosadku
            i praktycznego podejscia do sprawy, traktujecie to na miare conajmniej kryzysu
            o swiatowym zasiegu!

            > Zjedzenie jednej rybki w dzisiajszych czasach dostarczy kazdej histeryczce
            wiecej rteci, anizeli to, co bedzie wdychala przez lata z tych '3 drobinek
            rteci' spod szafy'! No i calej litanii innych 'polutantow' na deser!

            > Badzmy powazni w naszych rozrywkach....

            • Gość: Doki Re: Od Jasia. Skromnie... IP: *.199-201-80.adsl.skynet.be 15.02.04, 19:11
              > Sadzisz ze uprawianie dziedziny sportu, powszechnie zwanej 'rozpacz matki
              > nad
              > zasranym dzieckiem' doprowadzi rozhisteryzowana autorke tego postu do jakiegos
              > powazniejszego kryzysu psychicznego, ktory bedzie sie nadawal do...leczenia?

              Nie. Zauwaz, ze ja nie bede leczyl tego kryzysu osobiscie.

              > Podobnej tresci watki zapelniaja to forum i zamiast szczypty zdrowego rosa
              > dku
              > i praktycznego podejscia do sprawy, traktujecie to na miare conajmniej kryzysu
              > o swiatowym zasiegu!

              Wiesz o co pacjenci maja najczesciej pretensje do lekarzy? O to, ze lekarze nie
              traktuja powaznie tego, z czym przychodza pacjenci. Nie przeszkadzaj mi, gdy sie
              staram.

              > Zjedzenie jednej rybki w dzisiajszych czasach dostarczy kazdej histeryczce
              > wiecej rteci, anizeli to, co bedzie wdychala przez lata z tych '3 drobinek
              > rteci' spod szafy'!

              Moze i tak. Najpewniej "zjedzenie jednej rybki" bedzie rownie nieszkodliwe. Czy
              jednak w celu przekazania tej mysli musze byc rownie obcesowy, czy tez moge
              wytlumaczyc dlaczego tak jest? Twoja fatyga czy moja?
              • viiking Do Dokiego 15.02.04, 19:46
                Doki
                Sam moze nie mam wiele do powiedzenia, ale wezme na siebie odpowiedzi dla tego
                pajaca Jasia. Ty sie skup na fachowych odpowiedziach zamiast na przekomarzanie
                sie z idiota.

                Szacuneczek!
        • viiking Jasia znowu wypuscili z psychiatrycznego 15.02.04, 18:25
        • wedrowiec2 Re: Ta dyskusje polecic nalezy wszystkim, 15.02.04, 18:25
          Gość portalu: Jasio napisał(a):
          > Ze smiechu, oczywiscie!

          Masz rację Jasiu - śmech to zdrowie.
          • viiking Re: Ta dyskusje polecic nalezy wszystkim, 15.02.04, 18:30
            wedrowiec2 napisała:

            > Gość portalu: Jasio napisał(a):
            > > Ze smiechu, oczywiscie!
            >
            > Masz rację Jasiu - śmech to zdrowie.

            Moze nie w przypadku smiechu debila
            • Gość: Paola Re: Ta dyskusje polecic nalezy wszystkim, IP: 82.139.13.* 15.02.04, 23:05
              No właśnie Jasiu-śmiać się każdy potrafi ALE Z CUDZEGO PROBLEMU. Ciekawe czy
              byłoby ci do śmiechu, gdyby Tobie coś się przydarzyło....nie życzę.
              Chyba po to jest to forum, żeby można było odpowiednio szybko dowiedzieć się
              jakiś wskazówek-albo uspokoić się-gdy nie ma powodu do strachu.

              Doki, Wędrowcze i inni dziękuję wam za odpowiedzi troszkę się uspokoiłam. W
              sumie gdyby wziąć tak na logike to takie maleństwa chyba nie mogłyby wytworzyć
              jakiś bardzo szkodliwych oparów w mocnym natężeniu. Co innego w labolatoriach
              czy zakładach chemicznych....ale może to, czego się nie spodziewamy stanowi dla
              nas największe zagrożenie?
              • Gość: Jasio Re: Ta dyskusje polecic nalezy wszystkim, IP: *.ipt.aol.com 16.02.04, 05:52
                > Paola, gdyby Ciebie wysmiewano duzo wczesniej, wowczas bylabys w
                stanie ...rozumowac!

                > Nie tylko sie Tobie NIC nie przydarzylo, ale zabawiasz sie wypisujac bzdury i
                robisz w konia dwoch lekarzy, ktorzy biora na serio to, cokolwiek
                jakis 'pacjent' sobie ubrda.

                > Najwiekszym dla Ciebie zagrozeniem jest meteoryt, lub spadajacy smiec
                satelitowy.

                > Spodziewaj sie tego aby umniejszyc to wlasnie zagrozenie dla Ciebie...



                > Znasz to wydarzenie, kiedy to kura wrzeszczala ze niebo na nia spada?


                > Na wszelki wypadek nie wychodz z domu!!!!!!!!!!!!
      • viiking Re: Ta dyskusje polecic nalezy wszystkim, 16.02.04, 21:04
        Jasio to niestety debil
    • uve Re: RTĘĆ pomocy 16.02.04, 03:00
      Gość portalu: Paola napisał(a):

      > Ostatnio zbił mi się termometr....zebrałam na karkę wszystką rtęć z podłogi i
      > wyrzuciłam. Dziś przy generalnym sprzątniu zobaczyłam, że pod szafą był
      > jeszcze taka malutka kuleczka rtęci. Ona leżała tam z 2 tyg. Słyszałam, że
      > opary rtęci są szkodliwe....czy może mojej rodzinie coś grozić?


      Nie przejmuj sie, sporo ludzi nosi ja w zebach i tez ich to nie rusza. Nie boj
      sie bo dostaniesz jakijs fobiiii.
      • sprite35 Re: RTĘĆ pomocy 16.02.04, 14:07
        Rtęć ma gęstość ok. 13,5 g/m3.
        Cała rtęc z rozbitego termometru ma ( szacuję )ok. 10 mm3, czyli 0,00000001 m3.
        Gdyby wyparowała cała, stężenie w pokoju o pojemności ok. 40 m3 wynosiłoby ok.:
        0,000003 mg Hg/m3.
        Za dawkę progową dla człowieka uważa się 0,05 mg Hg/m3. Jest to wartość rzędu
        10000 razy większa.

        Tak więc , nawet zakładając kompletny brak wentylacji w pokoju i związane z
        tym "lokalne" zagęszczenie oparów, możesz spać spokojnie.

        Choć z drugiej strony : www.npr.prolife.pl/rozbity_termometr.htm ( ale tak
        się robi chyba tylko w ameryce :-)

        pozdrawiam
        Sprite
        • Gość: Artur Re: RTĘĆ pomocy IP: *.sdh.sk.ca 17.02.04, 02:02
          sprite35 napisał:

          > Rtęć ma gęstość ok. 13,5 g/m3.
          > Cała rtęc z rozbitego termometru ma ( szacuję )ok. 10 mm3, czyli 0,00000001
          m3.
          > Gdyby wyparowała cała, stężenie w pokoju o pojemności ok. 40 m3 wynosiłoby
          ok.:
          > 0,000003 mg Hg/m3.

          Bez urazy bracie, ale mam nadzieje, ze nie konczyles chemii ani matematyki
          tylko raczej moze ... filologie albo filozofie bo inaczej zmarnowales kupe
          czasu.

          Po pierwsze rtec ma gestosc 13.5 g/cm3 a nie 13.5 g/m3. Po drugie ja bym
          okreslil ilosc rteci w termometrze jako 1/10 cm3 czyli ok 1.3 g. Jezeli pokoj
          jest szczelnie zamkniety i ma objetosc 40 m3 i cala rtec wyparuje to stezenie
          rteci oblicza sie nastepujaco 1300 mg/40 m3 =32.5 mg/m3.
          Jest to grubo powyzej dawki progowej, ktora sam podales 0.05 mg/m3 (nie
          sprawdzalem czy ta liczba jest prawidlowa, ale mam nadzieje, ze masz racje).
          Wiec spac mozesz spokojnie, bo zatrucie rtecia powoduje sennosc.

          Ale na bardziej optymistyczna nute bo Paola mi nie daruje nowego stresu:
          czlowiek jest w stanie wydalic sporo rteci z organizmu jakkolwiek moze to zajac
          kilka tygodni, pokoj nigdy nie jest szczelnie zamkniety wiec stezenie sie
          rozcieczy (choc pary rteci sa ciezkie i lubia zalegac), parowanie rteci jest
          dosc powolne wiec rozklada sie w czasie, wiekszosc rteci zostala wyzbierana
          wiec moze bylo jej mniej niz 1.3 g.

          Jest tu jeszcze ktos kto ciagle uwaza, ze termometr rteciowy jest lepszy od
          cyfrowego?
          • sprite35 Re: RTĘĆ pomocy 17.02.04, 09:41
            NIe mam urazy bracie. Dobrze , że to sprawdziłeś i wykazałeś mój ewidentny błąd.
            TO prawda , nie kończyłem chemii, ale matematycznie obliczenia są dobre, więc
            chyba mój czas nie jest stracony :), a że człowiek omylnym jest, cóż ...

            Sam jestem zdziwiony jak duże stężenie rtęci jest teoretycznie możliwe po
            zbiciu "zwykłego" lekarskiego termometru. Poszukałem trochę w sieci i te obawy
            się potwierdzają.

            Ale dla uspokojenia Paoli ( wybacz mój błąd, ale i tak się cieszę , że choć na
            chwilę odpoczęłaś od tego stresu :)...
            Na stronie Amerykańskiej Agencjii Ochrony Srodowiska podane są pojedyncze
            przypadki zatrucia rtęcią z rozbitego termometru ( przy milionach używanych
            egzemplarzy). Ale możliwe to jest tylko w specyficznych warunkach. Np. rtęć
            wylana na rozgrzaną płytę kuchenki w kuchni bez wentylacji, lub, mniej
            drastyczny przypadek: rtęć "ukryta" w dywanie przez długi czas. To samo żródło
            podaje, że niezwłoczne usunięcie rtęci ( nie wolno tego robić odkurzaczem !) i
            przewietrzenie pokoju, likwiduje zagrożenie całkowicie.

            pozdrawiam
            Sprite
    • Gość: abc Re: do Jasia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.04, 14:59
      nie meteoryt Jasiu, a wirusy
      Ludzkosc zabiją wirusy
      a tak poza tym to masz calkowita racje

      pewien profesor ponad rok pracowal z rtecia
      na pewno nawdychal sie jej sporo
      udalo mu sie dozyc emerytury, zyje nadal
      (ma tylko niewielki nerwowy tik)
      • Gość: Jasio Od Jasia IP: *.ipt.aol.com 16.02.04, 22:57
        Gość portalu: abc napisał(a):

        > nie meteoryt Jasiu, a wirusy
        > Ludzkosc zabiją wirusy
        > a tak poza tym to masz calkowita racje
        >
        > pewien profesor ponad rok pracowal z rtecia
        > na pewno nawdychal sie jej sporo
        > udalo mu sie dozyc emerytury, zyje nadal
        > (ma tylko niewielki nerwowy tik)


        > Wirusow w tym kontekscie nie powinienes wspominac!!!

        > No bo co to bedzie sie dopiero dzialo gdy ze trzy znajda sie pod szafa przy
        nastepnym sprzatniu....


        • Gość: Paola Re: Od Jasia IP: 82.139.13.* 17.02.04, 01:33
          Sprite- dzięki za tak dokładną analizę mojego problemu. Kurcze, czy ty jesteś
          chemikiem-albo może matematykiem....uspokoiłeś mnie: jesteś wielki (nie
          umniejszając oczywiście Dokiemu i Wędrowcu oraz innym próbującym poradzić mi
          coś) pokój wietrzę zawsze conajmniej 2-3 razy dziennie, poza tym nigdy nie
          zamykam w nim drzwi....bo ich nie mam. Uff już mi lepiej....w każdym razie
          sądząc po wszystkich waszych wypowiedziach-chyba faktycznie WRESZCIE WYŚPIĘ SIĘ
          SPOKOJNIE, bo nie śpię przez ten stres już dobre kilka nocy. Brrrr horror!
          Pozdrawiam.
          Wypowiedzi Jasia może nie skomentuję, choć pewnie starał się pomóc na swój
          sposób...Jasiu-ty widocznie nie masz zmartwień-ale pamiętaj, że czasem
          zagrożenie jest tam-gdzie się go zupełnie nie spodziewamy-stąd była ta moja
          panika nad tymi-kontrowersyjnymi kuleczkami.

          P.S tak sobie pomyślałam, że jak ktoś rzeczywiście studiuje chemię wśród
          forumowiczów-to mógłby na naszym materiale niezłą mgr napisać...
          • Gość: Artur Re: Od Jasia IP: *.sasknet.sk.ca 17.02.04, 06:39
            Gość portalu: Paola napisał(a):

            > Sprite- dzięki za tak dokładną analizę mojego problemu. Kurcze, czy ty jesteś
            > chemikiem-albo może matematykiem....uspokoiłeś mnie: jesteś wielki (nie
            > umniejszając oczywiście Dokiemu i Wędrowcu oraz innym próbującym poradzić mi
            > coś) pokój wietrzę zawsze conajmniej 2-3 razy dziennie, poza tym nigdy nie
            > zamykam w nim drzwi....bo ich nie mam. Uff już mi lepiej....w każdym razie
            > sądząc po wszystkich waszych wypowiedziach-chyba faktycznie WRESZCIE WYŚPIĘ
            SIĘ
            >
            Tak jak pisalem powyzej w odpowiedzi na kalkulacje Sprita, Paola, twoj ostatni
            osad jest niestety kula w plot.
            Radze jednak na przyszlosc raczej sluchac Dokiego ktory sie rzeczywiscie rzadko
            myli w tym co pisze na forum.
            O ile zbicie jednego termometru lekarskiego w domu mozna przezyc nie
            wyprowadzajac sie, ale robiac wszystko by pozbyc sie rteci z domu to zbicie
            dwoch lub trzech termometrow na raz oznacza konicznosc wyprowadzenia sie z
            domu, wymiany dywanu, koniecznosci wykonania pomiarow kontrolnych rteci przez
            specjalistyczne sluzby zanim wprowadzisz sie z powrotem. Bardzo kosztowna
            impreza!

            A Wedrowiec2 poprzez swoj codzienny kontakt z rtecia zatracil chyba swoj
            instynkt samozachowawczy, bo juz nie wiem jak inaczej wytlumaczyc jej posty w
            tym watku. Nawet male stezenia rteci zabijaja neurony w ukladzie nerwowym.
            • wedrowiec2 Do Artura 17.02.04, 16:17
              Gość portalu: Artur napisał(a):

              > Nawet male stezenia rteci zabijaja neurony w ukladzie nerwowym.

              Dziękuję za ocenę stanu mojego umysłu. Nikt nie neguje szkodliwego działanie
              rtęci, ale rozważamy bardzo konkretną sytuację opisaną w pierwszym wpisie.
              Szkodliwe są opary rtęci. Jednak w przypadku obecności minimalnych ilości
              pozostałych po stłuczeniu termometru stężenie par jest bardzo niewielkie
              (zostało to wyżej policzone). Trujące są przede wszystkim związki rtęci: jej
              połączenia organiczne oraz sublimat. Organizm pozbywa się ich (w przpadku
              ostrego zatrucia) poprzez nerki, skórę a także ze śliną.
              Określenie „nawet małe ilości…” nie jest zbyt dobrze dobrane w tym miejscu,
              gdyz np. w stosunku do wód powierzchniowych przyjmuje się, że są czyste, gdy
              zawierają poniżej 0,05 mikrograma/L. Można także nawozić pola uprawne osadami
              zawierającymi 10-25 mg rtęci/kg suchej masy (normy niemieckie). Związki rtęci
              są używane jako konserwant w wielu szczepionkach. Badania przeprowadzone przez
              Państwowy Instytut Higieny wykazały, że w ciągu doby przyjmujemy z pożywieniem
              od 2,5 do 15,0 mikrogramów rtęci. Stanowi to ok. 15% normy spożycia rtęci
              dopuszczanej przez WHO. Maksymalne normy zawartości rtęci w środkach
              spożywczych dla niemowląt wynoszą do 0,01 mg/kg (Rozporządzenie Ministra
              Zdrowia ze stycznia 2003 r. Dz.U.03.37.326).



              • Gość: Artur Do Wedrowca IP: *.sdh.sk.ca 17.02.04, 19:51
                wedrowiec2 napisała:

                > Dziękuję za ocenę stanu mojego umysłu.

                Wiesz dobrze, ze nie o to mi chodzilo.

                > Nikt nie neguje szkodliwego działanie
                > rtęci, ale rozważamy bardzo konkretną sytuację opisaną w pierwszym wpisie.
                > Szkodliwe są opary rtęci. Jednak w przypadku obecności minimalnych ilości
                > pozostałych po stłuczeniu termometru stężenie par jest bardzo niewielkie
                > (zostało to wyżej policzone).

                Obliczenie powyzej zostaly wykonane blednie. Prosze przeczytaj moje obliczenia
                dodane pozniej. Dodam, ze termometr lekarski w zaleznosci od typu zawiera od 1
                do 3 g rteci wiec "spill" mozna wycenic na wartosc rzedu od 300 mg do 1.5 g
                jezeli wiekszosc rteci zostanie pozbierana.
                Tego rodzaju ilosc rteci moze jak najbardziej doprowadzic do przekroczenia
                nawet tych liberalnych rzadowych norm na rtec.


                Trujące są przede wszystkim związki rtęci: jej
                > połączenia organiczne oraz sublimat. Organizm pozbywa się ich (w przpadku
                > ostrego zatrucia) poprzez nerki, skórę a także ze śliną.

                Praca, ktora ukaze sie w Molekular Psychiatry w kwietniu bardzo powaznie
                sugeruje, ze rtec jest bardziej szkodliwa niz sie to powszechnie uwaza.
                Ilosc rteci zawarta w szczepionce przeciw grypie kilkadziesiat razy przekracza
                minimalna dawke toksycza powodujaca obumieranie neuronow dopaminergicznych w
                ludzkim mozgu. Zmiany w mozgu sa nieodwracalne i dzieja sie ZANIM rtec zostaje
                wydalona opisanymi przez Ciebie drogami z organizmu.
                O ile wiekszosc ludzi ma niejako nadmiar neuronow dopaminergicznych i strata
                ilus tam neuronow moze nie odgrywac roli, to u ludzi z ich wrodzonym (ADHD)
                lub nabytym niedoborem (MS) komorek dopaminergicznych lub u dzieci rtec moze w
                dawkach porownywalnych z tymi w pojedynczej szczepionce wywolac lub pogorszyc
                objawy kliniczne. Wiele szczepionek w tym tegoroczna szczepionka na grype
                zawiera rtec w formie thimerosalu
                (Od kilku lat Kanada nie uzywa rteci w szczepionkach wieku dzieciecego)

                > Określenie „nawet małe ilości…” nie jest zbyt dobrze dobrane
                > w tym miejscu,
                > gdyz np. w stosunku do wód powierzchniowych przyjmuje się, że są czyste, gdy
                > zawierają poniżej 0,05 mikrograma/L. Można także nawozić pola uprawne osadami
                > zawierającymi 10-25 mg rtęci/kg suchej masy (normy niemieckie). Związki rtęci
                > są używane jako konserwant w wielu szczepionkach. Badania przeprowadzone
                przez
                > Państwowy Instytut Higieny wykazały, że w ciągu doby przyjmujemy z
                pożywieniem
                >
                > od 2,5 do 15,0 mikrogramów rtęci. Stanowi to ok. 15% normy spożycia rtęci
                > dopuszczanej przez WHO. Maksymalne normy zawartości rtęci w środkach
                > spożywczych dla niemowląt wynoszą do 0,01 mg/kg (Rozporządzenie Ministra
                > Zdrowia ze stycznia 2003 r. Dz.U.03.37.326).

                Wiekszosc rteci obecna w srodowisku ma swoje zrodlo nie w naturze ale w
                przemyslowej i agralnej dzialalnosci czlowieka. Ewolucyjnie nie jestesmy wiec
                przygotowani na jej wysokie poziomy. Normy zreszta sa wyrazem pewnego
                kompromisu pomiedzy efektem biologicznym a ekonomicznym. Nie jestem pewien czy
                mozemy z cala pewnoscia okreslic gdzie leczy bezpieczny poziom rteci. W kazdym
                razie malo o tym na razie wiadomo.

                Uwazam, ze Paola zareagowala slusznie manifestujac obawe przed rtecia. Rtec
                jest uparta i pozostaje dlugo w zanieczyszczonym nia srodowisku: jej pary sa
                ciezkie i wcale nie tak latwe do usuniecia poprzez otwarcie lufcika w oknie.
                Jakas forsowna wentylacja bylaby na pewno lepsza. Pary rteci kondensuja sie na
                innych powierzchniach u wkrotce po wypadku rtecia pokryty jest praktycznie
                kazdy przedmiot w danym pokoju.

                Uwazam, ze wiekszy rteciowy wypadek, typu rozbity aparat do mierzenia cisnienia
                albo kilka termometrow na raz jest wystarczajacym powodem by jak najszybciej
                opuscic lokal, wymienic wszystkie przedmioty sie w nim znajdujace w tym dywany
                i meble (wszystko na smietnik), przeprowadzic dekontaminacje scian, podlog i
                sufitu oraz przeprowadzic kontrolny poziom zanieczyszczenia rtecia juz po tym
                wszystkim przed ponownym wprowadzeniem sie.
                Dosc kosztowan impreza, dlatego sugeruje by nie uzywac instrumentow
                zawierajacych rtec skora sa dostepne relatywnie dobre substytuty rteci nie
                zawierajace.
                • wedrowiec2 Re: Do Wedrowca 17.02.04, 20:04
                  Nie neguję toksycznego działania rtęci. Zdaję sobie sprawę z różnych
                  konsekwencji ostrego i przewlekłego nią zatrucia. Rozmowa toczy wokół jednej,
                  malutkiej kropelki (cała reszta z potłuczonego termometru została usunięta
                  wcześniej), która leżała przez dwa tygodnie w pokoju o nieszczelnych oknach i
                  pozbawionego drzwi. Paola słusznie obawia się rtęci, ale w opisanych przez nią
                  warunkach zagrożenie było minimalne.
                  Na szczęście nikt normalny nie przechowuje w domu rtęci, i wzywanie służb
                  chemicznych do dezaktywacji nie jest potrzebne. Sądzę, że większym zagrożeniem
                  są dachy, drogi i domy zawierające azbest, niż jedna, mała kropelka rtęci,
                  która została już usunięta.
                  • Gość: Artur Re: Do Wedrowca IP: *.sdh.sk.ca 17.02.04, 20:12
                    Nie wiem, moze nie potrafie sie dzis wyslowic. :(
                    JA NIE PISZE O TEJ KROPELCE!!!
                    Ta jedna kropelka to byla "znaleziona" rtec i usunieta. Ile jej tak naprawde
                    zostalo rozprysnietej i ciagle w srodlowisku tego nikt nie wie, a ja podalem
                    swoja ocene w oparciu o to, ze okolo 1/3 gdzies sie rozproszyla.
                    • wedrowiec2 Re: Do Wedrowca 17.02.04, 20:21
                      Aaa, nie wiedziałam, że założyłeś rozprysk rtęci, jak po wybuchu granatu:)
                      Jesteśmy zgodni, że rtęć jest trująca. Warunki mieszkania Paoli, oraz jej
                      zapobiegliwość (zaraz po stłuczeniu zebrała większość) sprawiły, że pewnie
                      zagrożenie zostało usunięte. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę fakt, że nie spędza
                      ona i jej współdomownicy całej doby w miejscu rozprysku. Sądzę, że temat
                      wyczerpaliśmy, bo już dostaję rtęciowej alergii:)
                  • Gość: Artur Re: Do Wedrowca IP: *.sdh.sk.ca 17.02.04, 20:15
                    wedrowiec2 napisała:

                    > Na szczęście nikt normalny nie przechowuje w domu rtęci, i wzywanie służb
                    > chemicznych do dezaktywacji nie jest potrzebne. Sądzę, że większym
                    zagrożeniem
                    > są dachy, drogi i domy zawierające azbest, niż jedna, mała kropelka rtęci,
                    > która została już usunięta.

                    Znowu bardzo sie mylisz. Wielu normalnych ludzi ma w domu barometry rteciowe,
                    rteciowe aparaty do mierzenia cisnienia albo ogromne przemyslowe rteciowe
                    termometry (chyba gdzies ukradzione, bo nie wiem, gdzie mozna takie kupic),
                    albo wreszcie rteciowe lampy. Dodam, ze wszystko na ogol w kruchym szkle.
          • Gość: Jasio He,he... IP: *.031.popsite.net 17.02.04, 06:59
            Gość portalu: Paola napisał(a):

            > P.S tak sobie pomyślałam, że jak ktoś rzeczywiście studiuje chemię wśród
            > forumowiczów-to mógłby na naszym materiale niezłą mgr napisać...

            >

            > Na tym 'materiale' z pewnoscia moglby ktos zrobic magisterke.

            > Owszem, ale z nauk cyrkowych raczej, bo cyrkowych spekulacji, takich, jakich
            nie brak Arturowi ( o...rosnacej cyrkowej mentalnosci), ktoremu 'trzy male
            kuleczki rteci' pod Twoja szafa pozwalaja na cyrkowe fantazje na temat
            hurtowego zbijania termometrow, wymiaqn dywanow, ewakuacji miasta/powiatu, a
            moze nawet i zmiana Planety na jedna ...'nie z tej ziemi' sie jawi w Jego
            spoconej strachem przed termometrem rteciowym - jazni.


            > Jeszcze jeden dowod na to, jak strach, przerazenie i zapewnie wypadanie
            wlosow u najrozniejszych Arturkow, spoconych juz ze strachu od urodzenia, moze
            przyprawic innych o mokre majtki.

            > Ze smiechu, oczywiscie!!!!


            > Przestraszonym od urodzenia, przestraszac innych jest zyciowa rola....


            > Jezeli nie witaminami, to wizja powodzi rtecia!



            • viiking Kolejna wypowiedz debila Jasia 17.02.04, 16:32
              • Gość: abc Re: do Jasia po raz drugi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.04, 21:08
                Jasiu nie zalamuj sie
                ja jestem z Toba

                podziwiam Cie, ze potrafisz jeszcze reagowac

                wirusami sie nie przejeli

                a moze przejma sie olowiem
                z ich wiedza pewnie nie jedza salaty, natomiast zajadaja sie zdrowa marchewka :)

                dziwie sie, ze jeszcze nie policzyli ile atomow zawieraly te 3 mikroskopijne
                kuleczki rteci, jaki procent wyparowal i nie przeliczyli ile atomow przypada na
                cm kwadratowy mebli, scian, podlogi i tak dalej

                a moj profesor K. z wydzialu chemii UW zyje sobie spokojnie nadal (z tym swoim
                niewielkim tikiem)
                • Gość: Paola głównie do Artura IP: 82.139.13.* 17.02.04, 22:50
                  Wiecie co? Już sama nie wiem, czy na tym forum uzyskam jakąkolwiek
                  wskazówkę...jeden mówi tak...drugi inaczej...
                  Jeszcze raz opiszę swoje warunki: dywnu w pokoju nie mam. Okno zawsze otwieram
                  kilka razy dziennie i to nie jakiś lufcik tylko całe. Dzrzwi nie mam-to już
                  mówiłam. W mieszkaniu mało przebywam (studiuję i pracuję).
                  Coś mi się wydaje że niedługo wyląduje w szpitalu ale nie z powodu zatrucia
                  rtęcią tylko z powodu choroby psychicznej powstałej na skutek lęku przed rtęcią.

                  To co piszesz Arturze jest przerażające. Tylu ludzi stłukło termometry i to nie
                  jeden-nie słyszałam, żeby ktoś dywany wymieniał i wyrzucał meble-a nadal żyją.
                  A cp z ludźmi starszymi? Skoro ja nie dopatrzyłam się tych małych kuleczek-to
                  taka staruszka jak zbije termometr (a jest to dużo prawdopodobne) TYM BARDZIEJ
                  SIĘ NIE DOPATRZY I BYĆ MOŻE WIĘKSZEJ ILOŚCI....

                  jAK BYŁAM MALUTKA TO STŁUKŁ NAM SIĘ TERMOMETR NA DYWANIE. pAMIĘTAM JAK TRUDNO
                  BYŁO usunąć te drobinki z dywanu. Biorąc pod uwagę "zalegania rtęci" o których
                  Arturze piszesz-to by mnie ani moich rodziców już prawdopodobnie nie było na
                  świecie.
                  Tak ale to są tylko gdybania-tak naprawdę to jestem przerażona bardziej niż
                  podczas rozpoczynania rozmowy na ten temat!!! Dziękuję...
                  • Gość: Doki Re: głównie do Artura IP: *.241.81.adsl.skynet.be 17.02.04, 22:54
                    Paola, idz spac. Nic Ci nie grozi ze strony tego termometru. Naprawde. I sama to
                    zauwazylas.

                    > Tylu ludzi stłukło termometry i to nie
                    > jeden-nie słyszałam, żeby ktoś dywany wymieniał i wyrzucał meble-a nadal żyją.

                    Proponuje skonczyc ten watek, bo zaraz wywolamy tu psychoze jatrogenna.
                    • Gość: Artur :( IP: *.sdh.sk.ca 17.02.04, 23:10
                      Naprawde juz nic wiecej nie moge napisac o rteci? :(
                      Chociaz jeszcze tylko stroniczke. Paola, Doki? Naprawde nie? :)



                      ps
                      Za pozno sie wlaczylem w ten watek, bo wszystkich juz rtec zmulila. Ach! Nie ma
                      letko!
                      • wedrowiec2 Re: :( 17.02.04, 23:14
                        Stłucz termometr rtęciowy, to osiągniesz nasz umysłowy poziom:)
                        • Gość: Artur Re: :( IP: *.sdh.sk.ca 17.02.04, 23:45
                          A jak stluke 5 to dojde do Jasia?
                          • wedrowiec2 Re: :( 17.02.04, 23:49
                            Beczki rtęci mało:)
                • Gość: Jasio Re: od Jasia po raz drugi IP: *.ipt.aol.com 18.02.04, 05:24
                  > Lubie sytuacje podobne do tej, tutaj. Humor podany na patelni!

                  > Dziewczyna sobie jaja robi i wykazuje ze trzema kropelkami rteci choc sie
                  zatruc nie mozna, to z powodzniem zrobic idiotow z kilku lekarzy...

                  > Poza tym jest to skadinad ciekawy obrazek dyletanctwa zyciowego. Pomyslec ze
                  mozna sie dostac w lapy takiego 'lekarza', ktory nie ma w sobie uncji nawet
                  zdrowego rosadku, czy, jak to tutaj nazywaja: common sense.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka