Dodaj do ulubionych

Lekarz-monitor badań klinicznych

IP: *.eltechnet.pl 03.03.04, 22:00
Koledzy, czy ktoś z Was jest zatrudniony w firmie farmaceutycznej jako
monitor? Możecie napisać coś więcej o tej pracy. Jak to wygląda czasowo,
finansowo, jakie dokładnie warunki trzeba spełniać.
Niestety oboje mężem jesteśmy lekarzami, więc któreś z nas musi zrezygnować,
żeby utrzymać rodzinę. Nie myślę o pracy przedstawiciela, bo to raczej praca
dla "świezo upieczonego medyka". Zrobiłam specjalizację, doktorat, mam 7
letni staż pracy, uczestniczyłam w badaniach dla firm - czy to jakieś atuty w
omawianej kwestii?
Obserwuj wątek
    • Gość: Artur Re: Lekarz-monitor badań klinicznych IP: *.sdh.sk.ca 03.03.04, 22:32
      To jest relatywnie prosta praca, ktora bardziej bym sugerowal komus z
      wyksztaceniem pielegniarskim. Domyslam sie, ze obecnie w Polsce ta wlasnie
      praca placi wieksze pieniadze, mocno jednak podejrzewam, ze tak bedzie tylko
      czasowo. Za kilka lat, wraz z integracja europejska te stosunki pomiedzy
      zarobkami monitora i lekarza sie moga odwrocic. A bedac monitorem bedzie sie
      jednak tracic, a nie zyskiwac doswiadczenie medyczne.
      • Gość: Artur Re: Lekarz-monitor badań klinicznych IP: *.sdh.sk.ca 03.03.04, 22:44
        Jest oczywiscie i rola dla lekarza w badaniach klinicznych - ale to juz na
        samej gorze. Tacy lekarze bede wspolpracowali w opracowywaniu nowych badan
        klinicznych oraz nadzorowali pracujacych "zwyklych" monitorow i rozwiazywali
        ich szczegolne problemy. Zwykle jeden lekarz bedzie nadzorowal szereg badan
        klinicznych ale oprocz tego bedzie jednak przez kilka godzin tygodniowo
        prowadzil wlasna lekarska praktyke (tak jest w kazdym razie w Kanadzie).
        Bo dla lekarza jezdzic po szpitalach i sprawdzac czy to co ktos napisal trzyma
        sie kupy i znajduje potwierdzenie w innej dokumentacji lekarskiej (a taka jest
        glownie rola monitora) to chyba nie bedzie szczyt marzen zawodowych.
      • Gość: Lekarka Re: Lekarz-monitor badań klinicznych IP: *.eltechnet.pl 03.03.04, 22:48
        Arturze, to rzeczywiście słuszna uwaga-praca mało rozwojowa, bez przyszłości.
        Osobiście chyba jednak nie jestem takim optymistą jak Ty odnośnie przyszłości w
        medycynie.
        • Gość: ka Re: Lekarz-monitor badań klinicznych IP: *.bielsko.dialog.net.pl 03.03.04, 23:13
          Mój mąż od kilku lat jest monitorem badań klinicznych (obecnie na etapie
          wycofywania się z tej pracy), ale nigdy nie było to jego podstawowe
          zatrudnienie, bo dochód z tego zajęcia niezupełnie wystarcza na utrzymanie
          rodziny, chyba, że tych badań jest naprawdę dużo i mnóstwo ośrodków. Jako praca
          dodatkowa zajmuje głównie weekendy, poza tym jest to głównie praca papierowa i
          jako taka mało rozwijająca zawodowo. Moim zdaniem lepiej wziąć sobie taką pracę
          zamiast dyżurów w pogotowiu, ale raczej nie jako jedyne i podstawowe zrodlo
          utrzymania
          • Gość: Lekarka Re: Lekarz-monitor badań klinicznych IP: *.eltechnet.pl 03.03.04, 23:23
            Opcja, która przedstawila " Ka" byłaby optymalna. Niestety obawiam się, że
            większość firm wymaga jednak pełnej dyspozycyjności. Monitorzy, którzy wizytują
            moją klinikę, spędzają czasem u nas 2 dni (musi to być dzień roboczy).
            • Gość: Artur Re: Lekarz-monitor badań klinicznych IP: *.sdh.sk.ca 03.03.04, 23:26
              Gość portalu: Lekarka napisał(a):

              > Niestety obawiam się, że
              > większość firm wymaga jednak pełnej dyspozycyjności. Monitorzy, którzy
              wizytują
              >
              > moją klinikę, spędzają czasem u nas 2 dni (musi to być dzień roboczy).

              Tez tak mysle
            • Gość: agulha Re: Lekarz-monitor badań klinicznych IP: *.aster.pl / *.acn.pl 04.03.04, 02:40
              Witaj. Ja przeszłam z medycyny do monitorowania - chociaż omawiane w dyskusji
              ograniczenia tej pracy są mi znane. Obecnie większość firm zatrudnia monitorów
              na pełnym etacie i żąda ich normalnej dyspozycyjności, tzn. aby było to ich
              główne, a nie dodatkowe zajęcie. Coraz więcej pojawia się także monitorów
              pracujących na zasadzie samozatrudnienia. Monitorowanie jako zajęcie dodatkowe -
              możliwe obecnie raczej wyjątkowo, chyba tylko w małych firmach "krzak", a
              takie z reguły płacą mniej. Poza tym takie monitorowanie bywa możliwe tylko w
              gabinetach prywatnych. Lekarze w państwowych placówkach zupełnie nie zdają
              sobie sprawy, że wykonują pracę dodatkową, i zajmują się nią zwykle- albo
              wyłącznie, albo w znacznej części - w swoich godzinach pracy. Na dodatek bywa i
              tak, że te godziny to np. 8-14 i ani minuty dłużej. Wniosek: monitor musi mieć
              czas w tych godzinach (ja, jako monitor na etacie, bardzo sobie ten obyczaj
              cenię :-)) - pacjenci zapewne mniej).
              Doktorat - może być raczej przeszkodą w uzyskaniu posady (obecnie szanse awansu
              w Polsce w dziale badań klinicznych są zwykle ograniczone, więc osoba z
              nadmiernymi kwalifikacjami będzie sfrustrowana). Uprzednie doświadczenie jako
              badacza - kilka lat temu to był duży atut. Obecnie duże firmy wybierają
              wyłącznie osoby z doświadczeniem w pracy _monitora_ i to _etatowego_ (wiem, bo
              szukałam tej pracy po kilku latach monitorowania w ramach zajęcia dodatkowego +
              bycia współbadaczem).
              • Gość: Lekarka Re: Lekarz-monitor badań klinicznych IP: *.eltechnet.pl 04.03.04, 07:14
                Aguha, chciałabym Cię zapytać, czy serce krwawi po odejściu z medycyny.
                Ja to kocham, medycyna to kawał mojej duszy. Z drugiej nie mogę pozwolić , żeby
                rodzina na tym cierpiała.
                Decyzję o zmianie zawodu chyba podjęłam, ale zastanawiam się jak to będzie.
                • Gość: ka Re: Lekarz-monitor badań klinicznych IP: *.bielsko.dialog.net.pl 04.03.04, 10:29
                  Nie chce mi się wierzyć, że monitorem można być tylko w ramach pełnego
                  zatrudnienia. Kwestia znalezienia odpowiedniej firmy i badania. Mój mąż
                  odwiedza ośrodki w weekendy i wieczorami na dyżurach i spędza tam każdorazowo
                  kilka godzin. Nie jest zatrudniony przez żadną firmę-krzak, a zajmuje się tym
                  ponad 7 lat. Może jego firma nie daje jakiś powalających warunków pracy i
                  płacy, ale przynajmniej nie zmusza do rezygnacji z medycyny. Tak samo nie
                  sposób uwierzyć, że badacze nie wiedzą, że są badaczami...Fakt, że często
                  czarną robotę wykonują podwładni, a większość pieniędzy zgarnia szefostwo
                  kliniki, ale nie sposób przeoczyć coś takiego, jak CRF-y czy wszelkie
                  czynności, które trzeba wykonać w ramach prowadzonych badań...Moim zdaniem
                  pogodzenie pracy lekarza i monitora jest całkiem wykonalne (choć kosztem czasu
                  wolnego, niestety)
                  • Gość: Lekarka Re: Lekarz-monitor badań klinicznych IP: *.eltechnet.pl 04.03.04, 16:40
                    "Ka" być może przed 7 laty, kiedy Twój mąż się zatrudniał było trochę inaczej-
                    sprawdził się, firmie na nim zależy i poracuje nadal na takich warunkach. A
                    może faktycznie jest to kwestia znalezienia odpowiedniej firmy.
                    Natomiast a propos nieświadomych lekarzy pracujących dla firm w godzinach pracy-
                    z tym się absolutnie nie zgodzę. W moim osrodku każde- nejbardziej podstawowe
                    badanie robione dla firmy musi być oficjalnie wykazane - przecież firma musi za
                    to zapłacić, a po drugie musimy mieć zgodę pacjenta. Poza tym jako lekarz
                    prowadzący -właśnie ja planuję badania- bardzo konkretne, bo szpitala nie stać
                    na robienie badań ot tak sobie.
                    • Gość: agulha Re: Lekarz-monitor badań klinicznych IP: *.aster.pl / *.acn.pl 04.03.04, 22:56
                      Witam ponownie. Mnie serce nie krwawi, ale ja może jestem nietypowa. Niektórzy
                      koledzy są zgorzkniali.
                      Ja nie mówię, że badacze NIE WIEDZĄ, że pracują nad badaniem klinicznym. Mówię,
                      że po ich postawie często tego nie widać. Jeżeli ktoś umawia się z monitorem (a
                      także z pacjentem z badania) w czasie swoich godzin pracy, to znaczy, że w tym
                      czasie nie wykonuje tej pracy, za którą dostaje pensję (że marną zapewne, to
                      bez znaczenia). Spotkałam w życiu 1 (JEDNEGO) badacza, który z zasady umawiał
                      się na wizyty wyłącznie poza godzinami swojej etatowej pracy. Jeździłam do
                      niego jako monitorka-freelancerka, niemal wyłącznie w soboty lub niedziele.
                      Notabene pracowałam dla zagranicznej CRO, która z kolei dostawała zlecenia od
                      Dużej Firmy Farmaceutycznej. Wkrótce potem Duża Firma założyła w Polsce własny
                      dział medyczny i teraz ma monitorów etatowych.
                      Są badacze, którzy monitorowi robią łaskę - zawsze o 14 muszą wyjść (znany mi
                      casus w mieście B.), albo zostawiają go samego na 4 godziny w momencie, kiedy
                      właśnie monitor skończył swoją część roboty i potrzebny mu badacz do
                      naniesienia poprawek. Oczywiście, dobrze płacąca firma może takim badaczom
                      więcej badań nie zlecać, bo ma wybór.
                      Kwestia, kto w badaniu tyra, a kto bierze pieniądze, oczywiście wpływa na
                      jakość stosunków badacz-monitor. Mnie osobiście najlepiej pracuje się w
                      poradniach prywatnych, gdzie główny badacz sam odwala większość roboty i potem
                      inkasuje te niemałe pieniądze. Mało rekrutujący - np. 20 tysięcy złotych, dużo
                      rekrutujący - np. 100 tysięcy złotych, za to przecież w niejednym mieście można
                      kupić mieszkanko.
                      Nie twierdzę, że niemożliwe będzie znalezienie pracy monitora jako pracy
                      dodatkowej. Twierdzę jedynie, że będzie to bardzo trudne, zarówno jeśli chodzi
                      o firmę, jak i o badaczy. Ty albo firma będziesz musiała dobierać wyłącznie
                      takie ośrodki, które przyjmą Cię poza dniami i godzinami Twojej pracy. Np.
                      gabinety prywatne. I tylko w takiej odległości od miejsca zamieszkania, żeby to
                      było wykonalne. Ja np. teraz będę monitorować ośrodek w Słupsku, a mieszkam w
                      Warszawie. Sponsor żąda wizyt minimum dwudniowych. Jak nie liczyć, nie będzie
                      mnie w domu od 2.5 dni do nawet czterech dni przy każdej wizycie. Urlopu lekarz
                      ma 26 dni, albo 36 - jeśli ma etat naukowy. Na wakacje też chciałoby się
                      pojechać.
                      Jeśli nie chcesz porzucać zawodu, to może rozwiązaniem jest właśnie praca na
                      zlecenia. Są firmy, które nie chcą borykać się z pracownikami na etatach, być
                      może nie robi im różnicy, czy pracownik ma działalność gospodarczą, czy pracuje
                      na zlecenie. Niestety nie zawsze znaczy to, że akceptują niepełną
                      dyspozycyjność pracownika. Na własne oczy widziałam ogłoszenie Serviera:
                      szukali kogoś do pracy nie na etat, za to w pełni dyspozycyjnego i gotowego do
                      częstych podróży służbowych. Zapewne jeszcze własnym samochodem. No ja
                      dziękuję, ale chętni się pewnie znaleźli w tym kraju ogarniętym bezrobociem.
                      W każdym razie - powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka