Dodaj do ulubionych

Cellulae carcinomatosae - rak piersi

11.09.08, 12:18
Witam i dziękuję za przyjęcie.

Wczoraj przyszły wyniki biopsji guza mojej mamy. Guz w lewej piersi
o średnicy 3cm i na węzłach ok 3cm "w głąb ciała"(ok 6mm). Na wyniku
biopsji napisano tylko o kształcie nieregularnym i nazwę z tytułu...
Jutro mama idzie do szpitala... Czy ktoś z Was spotkał się z tym
rodzajem raka??

Dodam, że w rodzinie nie było nigdy przypadków "rakowych" mama jest
pierwsza. Ok rok temu uderzyła się w tą pierś właśnie w tym miejscu -
czy jest możliwe, żeby właśnie po tym uderzeniu coś takiego się
wytworzyło??

Jeszcze raz dzięki za przyjęcie. Jaga.
Obserwuj wątek
      • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 12.09.08, 11:17
        Dziękuję za odpowiedzi...Annrez...mogłabym się dowiedzieć jak to u
        Ciebie wyglądało - czasowo ...itp... czyli ile musiałaś przebywać w
        szpitalu na chemii...ile przed i po mastektomii...wiem, że każdy
        przypadek jest inny i dużo zależy pewnie od zaawansowania raka...ale
        chcę miieć chociaż podstawowe pojęcie o tym co mamę czeka... i chcę,
        żeby wiedziała co ją może czekać..
        Z góry bardzo dziękuję za wszystkie informacje.
        Dużo zdrówka życzę. Jaga.
        • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 12.09.08, 12:38
          No i mamy nie chcą przyjąc do szpitala... Mama czeka jeszcze
          na "obejrzenie" przez lekarza...ale pani w recepcji stwierdziła, że
          minimum 2 miesiące na przyjęcie będzie musiała zaczekać... czy tak
          jest...czy po prostu mama ma pecha??
          Ma skierowanie, usg i wyniki biopsji... a mimo to każą czekać...na
          co?? aż będą przerzuty??... Nie mieści mi się to w głowie...
            • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 12.09.08, 13:31
              Łódź... Dzwoniłam do innego szpitala i tam podano, że minimum 3
              tygodnie... Jako osoba, która ma pierwszy raz styczność z tą chorobą
              nie miałam pojęcia, że najpierw musi lekarz z danego szpitala podać
              termin przyjęcia...byliśmy naiwni (teraz to widzę), sądziliśmy, że
              przyjmą mamę dzisiaj...
                • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 12.09.08, 21:50
                  Mama na razie zdecydowała się na leczenie w tym szpitalu z terminem
                  2 miesięcznym. Pani dr, która ją badała była naprawdę ok i widać
                  było, że jej zależy...Mama miała dzisiaj robiony rentgen klatki
                  piersiowej. W poniedziałek rano ma się zgłosić na USG
                  brzucha.Podobno skoro ma zaatakowane węzły chłonne mogą być też
                  zmiany w narządach rodnych...i muszą sprawdzić...
                  No i pani dr stwierdziła, że najpierw chemia - dopiero operacja.
                  Więc zobaczymy jakie będzie to poniedziałkowe USG i co powie lekarz.
                  Mama miała moment, że jak wrócili ze szpitala...po parogodzinnym
                  oczekiwaniu na cokolwiek stwierdziła, że ona zostawia tego guza i ma
                  gdzieś leczenie...że żyła z tym guzem pewnie parę lat i może lepiej
                  by było jakby go nie znalazła..i po co ma się prosić kogokolwiek o
                  cokolwiek.....ale na szczęście jakoś dotarło do niej, że musi
                  walczyć....a to dopiero początek drogi.. :(
                  • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 14.09.08, 11:11
                    Witam . Ja mialam to szczescie ,ze od razu trafilam na wspanialych
                    lekarzy . Zreszta jestem ciagle pod ich opieka , teraz co kilka
                    miesiescy robie badania . Ale wracajac do poczatku to mialam 4
                    serie chemii przed operacja , po mastektomii znowu 4 serie i na
                    koniec radioterapia-25razy. Byly skutki uboczne np
                    wylysialam ,nudnosci , hustawki humorow ale przezyje sie wszystko
                    jesli ma sie oparcie w rodzinie ,przyjaciol.Wiekszosc moich
                    bliskichwiedzialo o chorobie .Ale nie wszyscy chyba do dzis nie sa
                    swiadomi tego,po co ? nMoje leczenie trwalo okolo roku, potem przez
                    3 lata bralam tabletki o nazwie tamoxifen .Zycze sily i
                    cierpliwosci. Jesli bede mogla to chetnie ponoge , wiem ze zwykla
                    rozmowa czasami duzo daje. Pozdrowienia dla Mamy niech sie nie
                    poddaje . To ona jest slna a nie choroba!
          • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 14.09.08, 12:07
            Bardzo dziękuję za odpowiedź...

            Mieszkamy razem z rodzicami więc nie ma mowy, żeby mama została z
            tym sama...
            Teraz tak naprawdę mówi, że czuje jakby to sie odbywało obok niej i
            jej nie dotyczyło...Przy niej jestem twarda...ale potem muszę się
            wyryczeć w ramię męża, bo nie mogę się pogodzić z tym, że taka
            choroba dopadła właśnie ją - osobę która wszystkim pomaga, oddaje
            całą siebie, całe życie poświęcała się dla innych...a teraz TO ...

            Doczytałam w innym wątku, że robiona jest jeszcze w takim wypadku
            cytologia, badanie krwi ... Jeśli jej tych badań nie zlecą w
            szpitalu - to na co zbadać krew?? Wiem, że OB...ale co jeszcze?? Nie
            chcę niczego przeoczyć...

            Aniu (mam nadzieję, że dobrze rozszyfrowałam nika) mam jeszcze tylko
            pytanie co ile miałaś chemię?? radioterapię?? Pewnie ustalane jest
            to indywidualnie...ale jak było u Ciebie??

            Przepraszam, że tak drążę.....Jaga.
            • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 14.09.08, 14:00
              Ja tez tak sie czulam jak Twoja Mama. Wszystko odbywalo sie jakby
              obok mnie, zreszta dzis tez tak czuje. Tylko blizna po piersi
              przypomina o tym i czasami dopadaja czarne mysli i dlatego gdy juz
              nie moglam sobie sama z tym poradzic poszlam do psychiatry i dobrze
              zrobilam choc wiadomo jakie jest nastawienie do psychiatrow i
              pacjentow. Chemie dostawalam co 3 tygodnie. Szlam rano na oddzial ,
              zakladano mi wklucie i sobie lezalam . Do dzis na widok kroplowek
              robi mi sie nie dobrze. Nie jest to fajne ale do przezycia nie
              boli , tylko te wypadajace garsciemi wlosy.... ale sa swietne
              peruki .Tyle ze tak bylo ze mna a przeciez kazdy inaczej choruje
              iinaczej sie czuje. Naswitlania mialam 25 razy z przerwami na sobote
              i niedziele ,trwa bardzo krotko nie wolno myc woda obszaru
              naswietlan .Nie boli .Noi jeszcze cos bardzo wazna jest
              rehabilitacja po amputacji piersi i wezlow chlonnych . Mnie po 6
              latach zrobil sie obrzek limfatyczny i nie moge sie tego pozbyc nimo
              rehabilitacji. W poniedzialek ide na jakies plastry antyobrzekowe .
              Zobacze co to da .Znowu sie rozgadalam ... Ania
              • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 14.09.08, 17:18
                Dzięki Aniu :)
                My czekamy co jutro powie pani dr po USG brzucha i jakie dokładnie
                leczenie zaleci (jak pisałam wcześniej najpierw chemia, później
                operacja)...al ile, kiedy...mam nadzieję, że jutro się
                dowiemy..jeśli nie to mama będzie szukała pomocy w innym
                szpitalu...szkoda nam teraz czasu...każdy dzień się dla nas liczy..

                ....a nastawieniem ludzi do psychiatrów i ich pacjentów się nie
                przejmuj... jeśli zobaczę, że z mamą jest źle - w sensie
                psychicznym, że nie będzie sobie radzić - będę ją usilnie do takiej
                wizyty/wizyt namawiać. To lekarz jak każdy inny, jest po to by
                leczyć...a czy ciało, czy duszę??...jakie to ma znaczenie - ważne,
                żeby pomóc....
                    • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 16.09.08, 07:29
                      Wg lekarzy przerzutów brak. "Tylko" guz na piersi i węzły chłonne po
                      lewej stronie...ale w tym szpitalu do którego mama poszła nie robią
                      chemii więc skierowali ją do innego...Polska rzeczywistość..
                      Mama była świadkiem, jak pana który przyszedł na umówioną operację
                      odesłano z kwitkiem...operację wykreślono, bo pan nie potwierdził 3
                      dni przed tą datą, że na operację przyjedzie...ale oczywiście nikt
                      mu nie powiedział, że ma potwierdzić... bez komentarza... :(
                      • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 16.09.08, 09:24
                        Ja mialam prawa piers i wezly .Wszystko mi usuneli no i dobrze.A mam
                        teraz reke oklejona plastrami, wyglada to smiesznie bo plastry sa
                        wsciekle rozowe i niebieskie. Bede to miala przez tydzien i
                        zobaczymy jaki bedzie efekt.A co do tego pana , ktorego odeslali to
                        po prostu wielkie swinstwo . Czyli ciagle trzeba pytac i pytac ale
                        skad wiedziec o co .Wiec jesli tylko bede mogla cos podpowiedziec to
                        zrobie to . Nie ze jestem taka madra ale przeszlam przez to i
                        przekonalam sie na wlasnej skorze jak to jest.Tyle ze ja trafilam na
                        wspaniala lekarke. Ona mowila -nie siedz w kacie , nie rycz , idz do
                        kina , kup sobie exstra kiecke .Takie stawianie do pionu bardzo
                        pomaga . Zycze mimo wszysk\tko milego dnia!
                        • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 16.09.08, 09:44
                          Wściekły róż...no, no... dobrze, że już chłodniej, bo musiałabyś
                          kombinować jakieś ubranko pod kolor.. ;)

                          Mama jest twarda...ale...
                          Np do szpitala zgłosiła się z torbą - przekonana, że ją przyjmą na
                          oddział po telefonie na chiurgię - pielęgniarka odpowiedziała, że
                          przyjęcie zależy od lekarza...nie powiedziała tylko w rozmowie
                          telefonicznej, że od lekarza zależy czy przyjmą ją za miesiąc czy za
                          dwa... No i pierwszy stres... teraz wiemy, że trzeba operację
                          potwierdzać...więc może chemię też??...ale to inny szpital i też nie
                          wiadomo do kogo tam się zgłaszać...
                          Ech...ja rozumiem, są zasady przyjmowania, leczenia itp...ale niech
                          pacjent będzie świadomy tego jak ma postępować, bo czasami po prostu
                          nie znamy zasad postępowania, bo dla nas to zupełnie nowa
                          sytuacja...a dla takiej pani pielęgniarki to rutyna...

                          Dobrze Aniu, że trafiłaś na taką fajna panią doktor...
                          Ja też życzę miłego dnia :)
                          Agnieszka.
                          • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 17.09.08, 08:20
                            No i zmiana planów...

                            Mama była w tym szpitalu gdzie mieli jej robić chemię...i tam po
                            konsultacji pani "od chemii" z chirurgiem zadecydowano, że najpierw
                            będzie mastektomia (w tym właśnie szpitalu) a dopiero po zbadaniu
                            guza chemia... guz jest ruchomy - cokolwiek by to nie znaczyło - i
                            przez to operacyjny... Lekarze stwierdzili, że nie chcą mamy męczyć
                            chemią - bo do operacji powinna być w jak najlepszym stanie...

                            Nie wiem czy to dobrze, czy źle, że operacja bez uprzedniej
                            chemii...ale mama od wczoraj znowu "wróciła do życia" ... Trafiła na
                            naprawdę super lekarzy - wytłumaczyli mamie wszystko, pocieszyli...i
                            obiecali, że przed nią jeszcze długie lata ciężkiej pracy
                            (zawodowej ;))Pod koniec września mastektomia... plus wycięcie
                            węzła.
                            • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 17.09.08, 09:37
                              Ja wierze ze skoro lekarze zdecydowali tak to tak musi byc. W koncu
                              wiedza co robia.Mam wsrod moich znajomych-amazonek ktore mialy
                              najpierw operacje a potem ciag dalszy.Nie wazne jak byle bylo
                              dobrze.Ja tez wrocilam po leczeniu do pracy dobrze mi to
                              zrobilo.Teraz jestem emerytka ,zawsze mowie -mloda emerytka!A
                              zdecydowalam sie bo mam jak to sie dzis ladnie mowi -niepelnosprawna
                              corke .A mje plasterki sa -jakby to powiedzial Czesio zajeb.....!i
                              chyba zaczynaja skutkowac bo reka nie jest juz taka twarda .Wczoraj
                              moje kolezanki myslaly ze to rekaw bluzki .Trzymajcie sie cieplo bo
                              na dworzu coraz zimniej!
                              • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 17.09.08, 09:55
                                Pogoda paskudna ..nie da się ukryć, co dodatkowo nie nastraja
                                optymistycznie...

                                Super Aniu, że plastry pomagają...a to dopiero parę dni :)

                                Wczoraj doczytałam, że po wycięciu węzłów nie można robić wielu
                                rzeczy... macie może jakiegoś linka do tych "zakazanych" rzeczy?? Bo
                                będę musiała mamie wydrukować i pilnować, żeby sie nie porywała na
                                te niebezpieczne prace...bo ona z tych samowystarczalnych, które nie
                                potrzebują pomocy i mogą wszystko zrobić same...a jak będzie miała
                                czarne na białym, że nie można jej czegoś robić może pozwoli sobie
                                pomóc...
                                • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 17.09.08, 14:52
                                  to prawda ze nie wolno przesilac reki po stronie operowanej,dzwigac
                                  ciezkich rzeczy -najwyzej kg, npobierac krwi , mierzyc cisnienia ,
                                  myc okien itp .Ale w koncu bez przesady trzeba troche sie popiescic
                                  i pozwolic innym niech sie wykaza ! A te moje plastry to nie wiem
                                  czy to ich dzialanie czy moje nastawienie ale co tam . Wazny
                                  skutek.Na pewno w szpitalu powiedza co wolno a co nie
                                    • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 19.09.08, 10:52
                                      Wlasnie bylam po zakupy a w cukierni sa pyszne paczki z wisniowa
                                      konfitura i bita smietana.....pychotka i teraz mocna ,czarna kawa
                                      i.....moge sobie pobuszowac.....A te moje plastry odklejaja sie i
                                      sama nie wiem czy cos daja, ale trzeba probowac .W poniedzialek ide
                                      znowu do tego rehabilitanta ,ktory je przyklejal a przedtem mam
                                      wizyte u pani doktor od rehabilitacji i zastanawiam sie czy mam te
                                      plastry odkleic aby pan doktor nie czula sie urazona ,ze lecze sie
                                      prywatnie a nie u niej !A w ostatnim Poradniku Domowym jest artykul
                                      o naszym problemie .Jak samopoczucie Mamy?
                                      • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 19.09.08, 11:11
                                        Ja siedzę z małym w domu...na dworze zimno a on zakatarzony więc
                                        nosa za drzwi nie wystawimy.. Ja rzucam słodkości...parę kilo
                                        tu...parę kilo tam.. ;)

                                        Mąż kupił mamie (jak miała iść do tego szpitala...) Świat Kobiety -
                                        też jest art. o biopsji, wykrywaniu raka piersi ale taki raczej
                                        ogólnikowy...ale piszą o kampani "Sobota z różową wstążką" - usg
                                        piersi w wybranych gabinetach www.wielkakampaniazycia.pl

                                        ...co do plastrów.. nie mam pojęcia czy lepiej odkleić czy nie..
                                        Jeśli pani dr tylko teoretycznie Cię leczy i pomaga i ogólnie nie
                                        poświęca więcej uwagi to chyba bym je zostawiła... Pewnie po 5
                                        minutach zapomni, że je miałaś... No chyba, że to taka dobra duszka
                                        i lekarz z powołania... wtedy bym chyba odkleiła ..

                                        Co do mamy - to tak jak pisałam - wróciło w nią życie, po tej
                                        wizycie w drugim szpitalu. Wie, że będzie ciężko, że operacja
                                        (mastektomia) itp. ale sama mówi, że wszystko da się przeżyć...

                                        Bardzo przygnębiający jest za to dla niej fakt, że takie tłumy na
                                        onkologii...tylu ludzi choruje... Profilaktyka niby coraz
                                        lepsza...ale...

                                        ..No i smacznego życzę.. :))
                                        • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 19.09.08, 18:38
                                          Ciacha byly boskie ale dam sobie z nimi spokoj... pewnie do
                                          nastepnych zakupow!Fakt ,ze te wszyskie artykuly w czasopismach sa
                                          czasem byle jakie ...ale cos tam jest ,troche wiadomosci . Dla mnie
                                          gorsze byly wszystkie przygotowania przed operacja i potem
                                          widok ,gdy pierwszy raz zmieniali mi opatrunek .... lepiej nie
                                          patrzec . Wiedzialam ze nie bede miala piersi ,ale i tak byl to dla
                                          mnie szok .Dlatego tak wazne jest wsparcie bliskich.A i jesli moge
                                          doradzic - gdy mialam zla morfologie co przy chemii nie jest dziwne
                                          pilam duszo barszczyku , do dzis lubie! Choc podobno lepsza jest
                                          watrobka i kaszanka ale ....! Masz synka? Zycze zdrowka Moja
                                          corka tez przeziebiona . Pozdrawiam
                                          • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 19.09.08, 20:57
                                            Mama lubi czarne ;) więc myślę, że damy radę...Chociaż nie wiem jak
                                            można jeść coś takiego....no i wątróbkę też jej będę serwować...

                                            Ogólnie powoli do niej dociera fakt, że może (oby) pozbędzie się
                                            raka...ale przy okazji straci pierś... i chyba trochę jednak ma
                                            stracha, chociaż stara się tego nie okazywać a ja mam nadzieję, że
                                            jakoś jesteśmy dla niej oparciem i wie, że może na nas w każdej
                                            sytuacji liczyć..

                                            Ale tak szczerze....gdybym miała wybór pierś i prawdopodobieństwo
                                            nawrotu lub jej brak i zdrowie - też wcale bym się nie wachała ...
                                            Obym nie musiała stawać przed takim wyborem..

                                            Mam dwoje rozrabiaków (moja sygnaturka ) Kasia już przedszkolak...a
                                            Szymek - typowy mamusiowy synek... No i oba łobuziaki katar
                                            maksymalny...i nic poza tym...

                                            Życzę zdrówka córce.. najgorzej jak dzieci chorują...
                                            • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 20.09.08, 09:57
                                              Bedzie dobrze ! A i jeszcze przypomnialo mi sie ,ze po mastektomii
                                              trzeba spac z reka uniesiona do gory i dlatego rzeba miec taka
                                              specjalna podkladke w ksztalcie trojkata . Mozna to kupic w sklepach
                                              medycznych ale to potem.Teraz najwazniejsze sa plany i marzenia co
                                              bedziemy robic gdy juz bedzie spokoj.Dzis sobota wiec bede piekla
                                              ciasto i moze jeszcze cos ....jestem lasuchem ,no i dobrze . Madry
                                              czlowiek wymyslil ze najwazniejsza jest witamina M , prawda?
                                              • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 20.09.08, 15:33
                                                www.medmarket.pl/Klin_po_mastektomii_dlszerwys-_50x35x20_352.htm

                                                Czy chodzi o coś takiego??

                                                Moja mama piecze lepsze ciasta niż ja...więc się nie wychylam ;) Za
                                                to dzisiaj zaszalałam i posprzątałam mieszkanko...tak "prawie"
                                                porządnie, bo bez mycia okien i prania firanek - na to przyjdzie
                                                czas przed Świętami...a ogólnie to lenia mam...

                                                Jeszcze tydzień...
                                                • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 21.09.08, 13:34
                                                  A ja mam takiego lenia... ze za sprzatanie zabieram sie juz od
                                                  jakiegos czasu ale zawsze cos wypadnie .Wlasciwie to mieszkanie jest
                                                  dla mnie czy ja do mieszkania?Moja corka Marta mowi , ze jak jest
                                                  troche balaganu to widac ,ze ludzie mieszkaja ,a nie ze to muzeum .
                                                  A z tym klinem do spania poczekaj az bedzie po... sa tez troche inne
                                                  ksztalty wiec moze lepirj nie kupowac na zapas.Dzis u mnie pada ,
                                                  zimno i lepiej siedziec wdomu . Pozdrowienia, juz tak sie
                                                  przyzwyczailam , ze czytanie netu zaczynam od wiadomosci od Ciebie!
                                                  • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 22.09.08, 07:56
                                                    :)

                                                    U nas też dzisiaj pogoda paskudna...
                                                    Dodatkowo Kasia strasznie przeżywa chodzenie do przedszkola...jak
                                                    tylko wstanie od razu płacz...łazienka ze 4 razy przed
                                                    wyjściem...już w samochodzie jest ok...no i w przedszkolu panie też
                                                    mówią, że w sumie czasem jej się bródka zatrzęsie ale ładnie się z
                                                    dziećmi bawi...a ja mam ciągle wyrzuty sumienia, że do tego
                                                    przedszkola ją posyłamy... :(( Źle w przedszkolu...w domu jeszcze
                                                    gorzej - bo jak urodził się Szymek to zaczyna go naśladować...i
                                                    zachowuje się jak 2-latka a nie 4-ro latka... No i w domu to jednak
                                                    nudno jest...Ech...tak próbuję sama się usprawiedliwiać, że ją do
                                                    tego przedszkola oddaliśmy :(

                                                    A Marta ma całkowitą rację... mnie bałagan u kogoś w domu nie
                                                    wzrusza...bo u mnie i tak większy .. ;)

                                                    Życzę miłego dnia...
                                                    Jaga.
                                                  • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 22.09.08, 08:08
                                                    ...Wczoraj spotkałam koleżankę ze szkoły...i powiedziałam jej o
                                                    mamie...i jakoś tak mi źle teraz...bo jestem święcie przekonana, że
                                                    mama z tego wyjdzie, że to nic takiego, że damy radę...a jako
                                                    wrodzona pesymistka czuję, że to dziwne takie przekonanie, że nic
                                                    złego się nie stanie... tak jakbym te wszystkie złe myśli zamknęła
                                                    gdzieś głęboko w mózgu...ale w głębi duszy wiedziała, że one tam
                                                    są... i że to wszystko jest zbyt piękne, że kiedyś pryśnie ta
                                                    mydlana bańka.,..a potem pozostanie mi już tylko to co od siebie
                                                    teraz odpycham w nieświadomość...

                                                    Przepraszam, za chaos...

                                                    Bo ja wiem, że nasze życie się zmieni...wiem, że mama wielu rzeczy
                                                    nie będzie mogła robić...ale to mnie nie przeraża...przeraża mnie
                                                    możliwośc przerzutów..i fakt, że teraz w każdej chwili TO (jak już
                                                    się TEGO pozbędziemy) będzie mogło wrócić...
                                                  • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 22.09.08, 11:13
                                                    Wiesz, sama swiadomosc ,ze mialo sie raka zawsze siedzi w
                                                    czlowieku .No pewnie ze zawsze moga byc przerzuty bo to takie
                                                    swinstwo , ale to nie powod aby siedziec i czekac . trzeba normalnie
                                                    zyc , cieszyc sie dzieciaczkami , chodzic na spacery , isc do
                                                    fryzjera!Dziewczyno ,jestes mloda ,zycie cale przed Toba . Nie warto
                                                    sie zamartwiac ...ja nie jestem taka madra ale cos tam juz wiem .I
                                                    jesli Ty bedziesz smutna ta Twoja Mama na pewno to odczuje . TAk Ci
                                                    gadam ale Ty pewnie jestes w wieku mojej starszej corki - 26 lat -
                                                    wiec mnie sluchaj i badz silna . Pomarudz mezowi ,idz na Ciacha- ja
                                                    znowu kupilam paczki z konfitura a juz nie mialam ich kupowac ! A
                                                    teraz musze zrobic tosty mojej drugiej corce Paulince . Trzymaj sie !
                                                  • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 22.09.08, 11:22
                                                    ...dobrze mówisz.. :) Przy mamie jestem grzeczna...i absolutnie nie
                                                    dzielę się moim pesymizmem...jej jest wystarczająco ciężko - po co
                                                    jeszcze ja mam jej dokładać zmartwień.. A od Marty jestem o parę lat
                                                    starsza...;)
                                                    ...a ja zjadłabym ...bajaderkę...wiem, wiem...to "śmieci"
                                                    zmielone...ale co tam..i tak lubię..
                                                  • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 23.09.08, 09:47
                                                    A ja wczoraj przegapilam wizyte u lekarza -rehabilitanta. Skleroza
                                                    mie boli . mam nowy termin. Mam tez nowe plastry .nie wiem czy to
                                                    cos da ale jeszcze raz sprobuje . Jak sie czuje Mama ?Powiedz Jej ,
                                                    ze trzymam kciuki i bedzie dobrze . Jak to jest? Co nas nie zabije
                                                    to nas wzmocni ! Do szpitala idziecie w poniedzialek ? U mnie dzis
                                                    zimno ,pada deszcz i nic mi sie nie chce.
                                                  • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 23.09.08, 10:01
                                                    U nas też paskudnie...pada i szaro...
                                                    W poniedziałek tak jak pisałaś mama idzie do szpitala...ale ja
                                                    niestety nie mogę z nią jechać...bo dzieci na oddział nie
                                                    wpuszczają... a Szymek ma 1,5 roku i g... :(
                                                    Mąż weźmie urlop, zawiezie mamę, pomoże jej się tam rozpakować
                                                    itp... weźmie też urlop w dzień po operacji, żebym mogła do niej
                                                    jechać( a właściwie zawiezie mnie do niej a z Szymkiem przez
                                                    godzinkę czy dwie będzie jeżdził po Łodzi..)...pomóc się umyć...i
                                                    ogarnąć .... bo wiem, że samej będzie jej ciężko ...
                                                    a pielęgniarki .. różnie to bywa ...
                                                    No i tak sobie pomyśleliśmy, że może o ile pażdziernik będzie
                                                    ciepły - zabierzemy mamę nad morze...dawno nie była a kocha tak jak
                                                    my... na taki dłuższy weekendzik...o ile lekarz pozwoli oczywiście i
                                                    mama już dojdzie do siebie... jeśli nie październik to w kwietniu na
                                                    100% ją zabieramy...żeby naładowała akumulatorki...
                                                  • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 23.09.08, 18:21
                                                    Kobieto , nie mysl tak pesymistycznie. Musi byc dobrze, jeszcze nie
                                                    raz zabierzesz Mane nad morze ... ja tez lubie morze ,moglabym
                                                    siedziec i sluchac szumu bez konca.Nie wazna pogoda choc gdy mocno
                                                    wieje to troche nie tak. Ja mieszkam w Grudziadzu wiec mam troche
                                                    blizej ....A mama da sobie rade ... wiem ze to zadna przyjemnosc ale
                                                    trzeba przez to przejsc ...im szybciej tym lepiej.jesli sie czeka to
                                                    tylko czarne mysli ogarniaja. Ja mialam ostatnia chemie w piatek i
                                                    moja pani doktor z chirurgiem onkologiem stwierdzili ze trzeba sie
                                                    pozbyc cycka jak najszyciej ,zeby sie nie roznosilo i w poniedzialek
                                                    bylam na oddzile a we wtorek juz po . Byl to 26 . 10 1999. Pamietam
                                                    ale bylam dobrze przymulona przez leki wiec nic nie
                                                    bolalo ..wydawalo mi sie ze tylko zamknelam oczy ibylo juz
                                                    po ... .Trzymaj sie ,
                                                  • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 24.09.08, 08:09
                                                    Aniu...ja wiem, że musi być dobrze...bo musi i koniec...tylko mama
                                                    bardzo morze lubi...i my lubimy...więc czemu nie zrobić jej tej
                                                    przyjemności i zabrać na taki weekend??...Tak żeby od tego
                                                    wszystkiego odpoczęła...
                                                    U nas dzisiaj znowu szaro...ale przynajmniej w miarę ciepło 12
                                                    stopni.... a ja znowu lenia mam... a domek trzeba ogarnąć...bo w
                                                    niedzielę odwiedza nas moja koleżanka z rodzinką...a 2 lata się nie
                                                    widziałyśmy, ten czas jakoś ostatnio bardzo szybko leci....
                                                  • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 24.09.08, 09:23
                                                    Wiesz co ja robilam w przeddzien pojscia do szpitala ? Biegalam po
                                                    sklepach bo c\musialam miec nowa podomke i pizamy . Podomke pozniej
                                                    komus podarowalam a pizamki sa gdzies w szafach ale wtedy przydaly
                                                    sie bardzo choc ja pizamek nie lubie .Przy badaniach lepiej rozpiac
                                                    bluze niz podnosic koszulke do gory ,wygodniej i tak nie stresuje.
                                                    Juz Ci nie przeszkadzam , ja chyba tez sie troche wezme za porzadki
                                                    tyle tylko ,ze zaczyna swiecic slonce i moze tak maly spacerek z
                                                    moja Pelasia ? ale musi najpierw sie obudzic
                                                  • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 24.09.08, 21:33
                                                    Już mamie kupiłam 2 piżamki, 3 koszulki z rozpinanym przodem,
                                                    szlafrok...i już nic więcej nie chce...
                                                    Ja dzisiaj miałam kosmiczny dzień...Kasia marudna strasznie..Oboje
                                                    jeszcze pociągają nosem...ale to już końcówka na szczęście...
                                                    Dzieci już na szczęście śpią...
                                                  • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 25.09.08, 09:20
                                                    Niby wszystko sie ma , i te koszulki i podomke ale do szpitala musi
                                                    byc nowe ! Nie wiem jak u was ale tutaj trzeba zabrac jeszcze wlasny
                                                    kubek , lyzeczke , widelec ....Dzis zappowiada sie ladny dzien wiec
                                                    planuje wyjazd na dzialke , mamy tam mloda jablon i urosly na niej
                                                    3 !! jablka . Musimy je sprobowac .A po operacji mozna wystapic o
                                                    przyznanie stopnia niepelnosprawnosci i z reguly ma sie tez przez
                                                    rok zasilek pielegnacyjny. Pozdrawiam cieplo!
                                                  • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 25.09.08, 09:33
                                                    Mama już ma spakowane sztućce, kubek, papier toaletowy... ;) polska
                                                    rzeczywistość.... My zrywamy winogrona ..... balon już czeka...a
                                                    winko z winogron...pycha.... :) U nas było kilka brzoskwiń w tym
                                                    roku...A ja z małym chyba na grzyby skoczę, bo słonko ślicznie
                                                    świeci, aż szkoda siedzieć w domu...
                                                  • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 26.09.08, 08:07
                                                    ...Dzisiaj mama ostatni raz przed szpitalem odbiera Kasię z
                                                    przedszkola...zobaczymy co będzie w poniedziałek jak ja po nią
                                                    pojadę... Bo moje starsze dziecię - to takie oczko w głowie
                                                    babci....po południu tylko z babcią...i u babci są fajniejsze
                                                    bajki...i babcia kupuje smakołyki.. ;)W poniedziałek będę wiedziała
                                                    pewnie co i jak, jak już mamę przyjmą na oddział. Teraz tak naprawdę
                                                    nawet nie wiem ile w tym szpitalu będą ja trzymać.. Dzisiaj mama ma
                                                    podzwonić po PZU, ZUS-ach i dowiedzieć się co i jak...

                                                    U nas dzisiaj śliczne słonko...aż chce się wyjść z domu...
                                                  • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 26.09.08, 11:17
                                                    Bedzie dobrze , innej opcji po prostu nie ma !A Kasia na pewno
                                                    odczuje chwilowy brak babci ale to tylko pare dni . Zycze Wam pogody
                                                    ducha -wiem ze to trudne- duzo dobrych mysli no i
                                                    wspanialych ,wiedzacych co robia lekarzy .tak na pewno bedzie.
                                                  • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 26.09.08, 11:32
                                                    Madziu, Aniu - dzięki dziewczyny... :)

                                                    Nie da się ukryć, że wynik biopsji był dla nas szokiem... ale mama
                                                    jakoś do siebie doszła i chce walczyć a to najważniejsze. Lekarze z
                                                    tego drugiego szpitala bardzo mamę pozytywnie nastawili, wszystko
                                                    wytłumaczyli i teraz mama WIERZY...
          • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 29.09.08, 09:11
            Ja też się cieszę, że już coś się dzieje...bo nie wiem czy mama
            dałaby radę gdyby znowu ją odesłano...
            Teraz jeszcze nic nie wiem...mąż już pojechał do pracy zostawił mamę
            z tatą w szpitalu...nie mam pojęcia kiedy cokolwiek jej coś
            powiedzą...bo niestety wiem z doświadczenia, że na jakiekolwiek
            informacje czasami długo się czeka...no ale tak jak pisałaś
            Aniu...ważne, że coś się dzieje...
              • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 29.09.08, 09:37
                Dzisiaj Kasię zawoziłam do przedszkola - bo mąż wcześniej z
                rodzicami pojechał. Nawet nie było takiego ryku jak zawsze... ;) cud
                poprostu.
                Dzieciaki kaszlą...jak im nie minie to za jakieś 3-4 dni jednak
                lekarz, bo taki przechodzony kaszel za dobrze nie wróży...dodatkowo
                na Szymka czeka szczepionka....i nie wiem kiedy ją dostanie...

                A ja nadal czekam na wieści....
                • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 29.09.08, 09:45
                  Zadzwoniłam sobie do taty...jeszcze siedzi z mamą... pobrali jej
                  krew i pewnie jeszcze będą robić jakieś dodatkowe badania...
                  prawdopodobnie jutro operacja...nie wiem jak przeżyję jutrzejszy
                  dzień...dodatkowo nikogo z nas nie będzie w szpitalu.. :((
                  • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 29.09.08, 09:55
                    Mycie okien sobie daruję...bo za zimno na dworze a mały mi się po
                    mieszkaniu pałęta...
                    Ale odkurzyć muszę....bo biszkopty i krakersy najlepiej smakują
                    mojemu synowi takie powciskane w szczeliny podłogi (drewniana
                    klepki)...
                    Mama jest w 3 osobowej sali...mam nadzieję, że ma fajne kobietki w
                    pokoju...takie do pogadania...
                      • annrez Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 29.09.08, 10:14
                        U mnie tez zimno i zaczyna padac . Dobrze ,ze mama nie jest sama na
                        sali choc wiadomo o czym rozmawia sie w szpitalu ... ale jak juz
                        obgadaja swoje choroby to znajda inny temat np dzieci albo wnuki ..
                        no i dobrze . Moje corki tez kiedys byly male a iteraz Marta
                        uwaza , za\e szkoda zycia na sprzatanie ....ma przeciz mame ... tyle
                        ze terza mieszka troche daleko . Jestem taka mama-kwoka ktora chce
                        miec swoje dzieci kolo siebie ...ale tak sie nie da... ide po
                        zakupy ...zajrze po poludniu ... buziaki i milego mimo wszystko
                        dnia
      • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 06.10.08, 10:12
        Już Madziu piszę...

        Mama w sobotę miała zdjęty dren - bo ciągle jej spływał ten płyn z
        krwią z węzłów..wczoraj przy odciąganiu już nic nie było (tyle ile w
        igle) więc płyn zanika :)
        A dzisiaj mama wychodzi i wraca do domu...właśnie czekam na telefon
        od taty, ze już z mama wracają...
        Rana ładnie się goi - chociaż mama jest bardzo poszyta pod pachą , z
        boku - tam gdzie usuwali węzły - teraz to ciekawie nie wygląda - bo
        żyłka do szycia czarna i same pętelki....ale w piątek ma mieć
        wyjmowane szwy i będzie już tylko lepiej...
        Czekamy na wyniki badań tego guza - lekarze na ich podstawie
        wyznaczą rodzaj i termin chemii...

        Mama jest bardzo dzielna...i jak bna sytuację w której się znalazła
        trzyma się naprawdę bardzo dobrze...

        Pozdrawiam Jaga :)
        • wisienka89 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 06.10.08, 10:45
          Hej Dziewczyny
          Zaglądam tu codzinnie, ale jeszcze pod tym postem sie nie udzieliłam.
          U mojej mamy tez wykryto cellulae carcinomatosae. Dzięki Bogu wezły
          chlonne wyszly niewidoczne..czyli nie sa zajęte raczyskiem. Mimo to
          bardzo sie wszyscy boimy. Nie ma chwili bym nie myslała o tym.
          Jeszcze tydzien i mama idzie na opercje, bo termin ma na 13
          paxdziernika. Potem juz tylko czekanie na dokladne wyniki. Boje się
          strasznie, nie wiem jak to dlaej bedzie. Czy rokowania sa na tyle
          dobre, bo wezły sa całe. nawet nie wiem jak w tkaim rpzypadku
          bedzie, czy lekarze wytna węzły czy je zostawią. Nic nie wiem...:(
          • jaga9911 Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 06.10.08, 11:11
            Wisienko...ja miałam takie momenty załamania...i zbyt dużo
            myślałam...dlaczego akurat na mamę to "padło"...czy z tego wyjdzie...

            Teraz jakoś jestem spokojniejsza...ale to chyba dlatego, że mama
            jest pełna wiary, że raka pokona, że to tylko chwilowo utrudni jej
            życie ale nie jest wyrokiem...bo ma tyle spraw do załatwienia...tylu
            ludzi do kochania...

            ...i ważne jest tylko jej samopoczucie....ja staram sie jak mogę, by
            moje czasami złe nastroje i zbyt dalekoidące przemyślenia jej
            dodatkowo nie dołowały...

            Dużo siły życzę ...

            Jaga.
              • beatakuj Re: Cellulae carcinomatosae - rak piersi 09.10.08, 20:39
                11lat temu też mnie to dopadło,wynik nie był najgorszy, dwie cienkie
                chemie i całkowita odmiana. Zmieniłam wszystko, całe podejście do
                życia.Rak dopada właśnie te kobiety co dają z siebie wszystko
                innym,bez wzajemności.Po chorobie zaczęłam też brać dla siebie i
                robić to co lubię.Najgorszy to u mnie jest RZS,ale raka ma się już
                zawsze.W chorobie najważniejsza jest dieta (makrobiotyka)stosuję ją
                od początku.W ciągu roku nie jemy:słodyczy,mięsa,cukru,białej
                mąki,żadnego nabiału.Odezwę się w krótce Pozdrawiam beata

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka