Gość: kamila IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.05.04, 12:14 czy ktoś z was zetknął się z tą metodą? i czy wiecie coś na ten temay? a może odezwie się ktoś komu ona pomogła proszę o informacje piszcie na forum lub na mój adres ewarest@poczta.pl Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
vecka Re: urynoterapia 01.05.04, 12:16 hej, jezeli to pytanie zbyt ososbiste, to nie odpowiadaj, ale co ci jest, ze az sie do tego posuwasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: are Re: urynoterapia IP: *.clubnet.pl 01.05.04, 14:12 znam dobrego naturoterapeute, ktory mowi ze te wlewki urynowe to bzdury. mozna tak sobie bardzo zaszkodzic. nic wiecej nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
gajbaj Re: urynoterapia 04.05.04, 00:33 Warto zapoznać się z osobistymi doświadczeniami dr Ewy Hankiewicz, której urynoterapia uratowała życie. W publicznych negatywnych wypowiedziach rozmaitych terapeutów na ten temat nieraz wyczuwam lęk przed utratą pacjenta-klienta, gdyby ten przypadkiem uwierzył w siebie i zaczął się trochę znać na swoim organizmie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: are Re: urynoterapia IP: *.clubnet.pl 22.05.04, 20:01 mozliwe ale to nie dlatego zostalem ostrzezony... ale to dluga historia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ppns Re: urynoterapia IP: *.zgora.dialog.net.pl 01.05.04, 14:44 Jest to piramidalna bdura ! Gdyby mocz zawierał jakiekolwiek cenne substancje , to organizm by się ich nie pozbywał. Odpowiedz Link Zgłoś
ewarest Re: urynoterapia 01.05.04, 17:35 Urolodzy twierdzą że mocz zawiera mikro i makro elementy wiec nie jest tak całkiem bezwartościowy i chyba to jest prawda jeżeli leczy nawet raka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Halina Re: urynoterapia IP: *.ip-pluggen.com 01.05.04, 19:54 Czy znasz kogos kto wyleczyl raka przy pomocy uryny? Jesli tak, to uwierze . Ksiazke czytalam, mam znajoma ktora pije co rano swoja uryne. Nie pytalam sie po co, ale widocznie przeczytala w ksiazce ze jest pozyteczna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Julian Re: urynoterapia IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 01.05.04, 22:04 Uryna jest doskonałym lekiem na wszystkie rany zewnętrzne, odmrożenia i prawdopodobnie oparzenia. Tego ostatniego nie sprawdzałem na sobie bo nie miałem okazji. Co do picia uryny mam wiele wątpliwości. Myślę, że w niektórych schorzeniach może być wręcz niebezpieczne np. dna moczanowa. Ale warto skosztować swojego moczu aby się przekonać jak wiele spożywamy soli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daniel Re: urynoterapia IP: *.ryki.sdi.tpnet.pl 02.05.04, 21:06 Cześć! A muj znajomy miał okropną ranę po trzech takich zabiegach rana się zagoiła. POZDRAWIAM! Odpowiedz Link Zgłoś
maszar czy my żyjemy w XXI wieku? 02.05.04, 22:37 proponuję po kapieli w moczu włożyć jeszcze pacjenta na 3 zdrowaśki do pieca (lub mikrofalówki); Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: czy my żyjemy w XXI wieku? 03.05.04, 00:07 maszar napisał: > proponuję po kapieli w moczu włożyć jeszcze pacjenta na 3 zdrowaśki do pieca > (lub mikrofalówki); e tam to nie wiesz ze ten mocz trzeba z powrotem wprowadzić do organizmu ???? czyli wypic ( fuj) albo zrobić sobie z niego lewatywe ???? (okropieństwo) i dopiero potem różne inne takie tam ;))) Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: are Re: czy my żyjemy w XXI wieku? IP: *.clubnet.pl 22.05.04, 20:03 maszar napisał: > proponuję po kapieli w moczu włożyć jeszcze pacjenta na 3 zdrowaśki do pieca > (lub mikrofalówki); a ja proponuje diete tabletkowo-tasakowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ppns Re: urynoterapia IP: *.zgora.dialog.net.pl 03.05.04, 00:13 Szanowna Pani Kamilo ! Jest rewelacyjny sposób na wzmocnienie działania urynoterapii. Należy poprosic pana Zbigniewa Nowaka , ( To ten cudotwórca , który energetyzował wodę w pokazywanych przez POLSAT audycjach ), by przyjechał i osobiście "naergetyzował" pięć litrów wody . Potem natychmiast się ją wypija. Mocz z wody naergetyzowanej ma 2 razy mocniejsze właściwości lecznicze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Julian Re: urynoterapia IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 03.05.04, 10:04 Wielu ludzi brzydzi się wydzielinami i produktami własnego organizmu a przecież spotyka się z nimi każdego dnia. Jest to wynik błędnego wychowania w dzieciństwie. Widać to z wielu wypowiedzi. W zawodzie lekarza, pielęgniarki, salowej czy laborantki ma się nieco inne podejście do tematu. Współczesna medycyna zrobiła swoje produkując coraz to nowe środki. A przecież często zawierają one przetworzone składniki tych wydzielin. To samo dotyczy kosmetyków a szczególnie kremów. Trzeba spróbować natrzeć skórę moczem, aby zobaczyć prawie natychmiastowy efekt. Staje się ona delikatna miękka i gładka jak pupa niemowlaka. Rany leczone moczem goją się bardzo szybko i co najważniejsze bez blizn. Odmrożenia również. Wiedzieli o tym dawni chłopi polscy. Żołnierze rosyjscy nacierali nogi moczem, a dopiero później zawijali w onuce chroniąc w ten sposób stopy przed odmrożeniami. Eskimosi również nacierali swoje ciało tym środkiem w podobnym celu. Świętą rzekę Ganges, której wody według wierzeń hindusów mają moc uzdrawiania poddano badaniom. Stwierdzono , że niesie ona z sobą duże ilości uryny. Wiele osób przeżyło wojnę lecząc swoje rany tylko tym środkiem ponieważ innych nie było. Oczywiście nikogo nie namawiam do stosowania uryny, ale myślę, że warto wiedzieć o jej właściwościach bo w życiu różnie bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
dapop Re: urynoterapia 03.05.04, 13:04 Natura tak nas stworzyła, że wszystko co zbędne jest usuwane z organizmu i moim skromnym zdaniem urynoterapia nie jest najlepszym pomysłem ale jak ktoś lubi....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PP Re: urynoterapia IP: 80.51.242.* 03.05.04, 13:09 Znaja ten sposob wszyscy murarze i tynkarze. Pracuja z wapnem, cementem, a zapobiegają wysuszaniu i skóry rąk myjac je kilka razy dziennie własnym moczem właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
gajbaj Re: urynoterapia 04.05.04, 01:28 Organizm istotnie musi pozbywać się tzw. produktów przemiany materii, ale trzeba sobie uswiadomić, że to co nazywamy pokarmem jest zawsze - wtedy kiedy jeszcze żyje - w toku przemian metabolicznych, zatem zjadamy np. mięsko, któremu odebrano okazję do dalszego "oczyszczania się". Zwolennicy urynoterapii podkreślają, że mocz nie jest bardziej toksyczny od tego co - przecież jako jadalne - spożywamy. Natomiast najważniejsze moim zdaniem dla zrozumienia cudownego zjawiska sikania jest to, że bez sukcesywnego metabolizowania i usuwania krwi (aparat krwiotwórczy nieustannie wytwarza nową krew) po prostu krew by nas zalała. Zatem to co w urynie najcenniejsze, to cały ów wachlarz niezliczonych składników biochemicznych, który jeszcze przed momentem wydostania się z organizmu na zewnątrz uczestniczył, poprzez krwiobieg, w pracy naszego systemu immunologicznego. Urynoterapia jest więc o wiele lepszym pomysłem niż słodycze, kawa, alkohol, papierosy, narkotyki i farmakologia, czy chemioterapia. Sprawa lubię/nie lubię jest sprawą drugoplanową. Na pierwszym miejscu postawić należy kwestię skuteczne/nieskuteczne. Trzeba tylko pamiętać o tym, żeby podczas urynoterapii wewnętrznej ograniczać jedzenie, które zawsze jest jedną z najważniejszych przyczyn naszych cierpień. Na dodatek w większości przypadków można stosować ją równolegle z przyjmowaniem leków farmakologicznych, z wyjątkiem cytostatyków i radioterapii, z których organizm musi się najpierw oczyścić. Internet naprawdę jest już w stanie pomóc w uzyskaniu rzeczowych informacji, kontaktów i w zakupieniu odpowiednich książek. Kończę bo ktoś mi każe wyłączyć światło i skonczyć juz z tym klikaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
conveyor Re: urynoterapia 11.05.04, 02:36 Jaja jak berety :) Najbardziej podoba mi sie: > bez sukcesywnego metabolizowania i usuwania krwi (aparat krwiotwórczy nieustannie wytwarza nową krew) po prostu krew by nas zalała.< Rozwalajace... ------------------ Forum bez cenzury Prawdziwy Mężczyzna Odpowiedz Link Zgłoś
gajbaj Re: urynoterapia 13.05.04, 01:01 Przepraszam ucho i przeponę Doktora. Powinienem napisać, że z moczem usuwane są między innymi produkty pochodzące z obumierania krwinek czerwonych w śledzionie, a wcześniej zamiast terminu "aparat" użyć terminu "układ krwiotwórczy". Faktem jest, że krew, podobnie jak wszystkie komórki i tkanki ustroju obumiera i odnawia się, i gdzieś musi się podziewać. Swoją drogą, miło jest, że może być wesoło. Nie mam jednak pewności, czy Twoja reakcja nie miała być trochę zjadliwie karcąca. Cokolwiek miało to znaczyć i tak jestem wdzięczny! Ponadto wiem, że Conveyor'a stać na niedwuznaczny bardzo wnikliwy rzeczowy komentarz, i nie jest to z mojej strony prowokacja, jak to się często na "forum" zdarza. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
vecka Re: urynoterapia 03.05.04, 15:56 hej, Na zdrowy rozum, to nie za bardzo ta urynoterapia jest logiczna...Nerki filtruja krew i to co niepotzrebne wydalamy w postaci moczu...Jezli by cos z tego moczu bylo potrzebne, to bysmy tego raczej nie wydalali... Odpowiedz Link Zgłoś
piscina Re: urynoterapia 03.05.04, 19:37 Gość portalu: kamila napisał(a): > czy ktoś z was zetknął się z tą metodą? i czy wiecie coś na ten temay? a może > odezwie się ktoś komu ona pomogła proszę o informacje piszcie na forum lub na > mój adres > ewarest@poczta.pl Znajoma opowiadala mi, ze spotkala w zakladzie fryzjerskim wspolklientke o tak pieknych wlosach, ze ja na ten temat zagadnela. Okazalo sie, ze ta pani juz lysiala i ktos poradzil jej smarowanie skory glowy moczem. Wyprawuila rodzinke na wczasy, zakupy robil ktos z rodziny i przynosil pod drzwi, a ona codziennie wcierala w skore glowy wlasny mocz. EEfekyty moja znajoma podziwiala wlasnie w zakladzie fryzjerskim. Mysle (choc nie probowalam) z e w lagodniejszych przypadkach wystarczyloby wcieranie na przyklad na 2 godziny przed myciem. Co do picia, podobno pomaga, ale w tym czasie _nie wolno brac lekow_, bo sie ich skladniki, niekiedy w innych, niekorzystnych konfiguracjach, wchlania. A nawet jesli w korzystnych, to w organizmie robi sie ich za duzo.. Na rany podobno pomaga rewelacyjnie. Odpowiedz Link Zgłoś
martini_very_bianco Re: urynoterapia 03.05.04, 22:43 no dobra, ale to chyba nie to samo, co picie moczu w celach leczniczych:) ? na rece podobno dobrze robi, bo wygladza, ale tylko wlasny. cudzego by chyba nikt nie chcial:) 16%VOL 22%VAT Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa Re: urynoterapia IP: *.net-serwis.pl 03.05.04, 23:49 nie ma znaczenia, czy wlasny, czy nie warto go zapamietac jako doskonaly srodek do dezynfekcji i okladow, bo zawsze- w kazdej sytuacji mamy go przy sobie Odpowiedz Link Zgłoś
martini_very_bianco Re: urynoterapia 04.05.04, 00:37 o tym zapomnialam. A cudzy serio? Cudze ewentualne bakterie itp? Swoje chociaz znam... 16%VOL 22%VAT forum homeopatyczne o niehomeopatycznej liczbie watkow forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760 Odpowiedz Link Zgłoś
piscina Re: urynoterapia 06.05.04, 22:23 (Przepraszam za opoznienie, ale przez dwa dni tutaj nie zagladalam) W ksiazce na ten temat przeczytalam, ze w jakiejs klinice stosujacej urynoterapie (piekna nazwa, nieprawdaz?) gdzie oprocz picia moczu stosuje sie rowniez nacierania moczem, osoby wykonujace te masaze maja bardzo piekna skore rak. W moim kremie do stop (firmy Oceanic)jest mocznik. Odpowiedz Link Zgłoś
alinaw1 Re: urynoterapia 06.05.04, 22:36 Mam ogromny dystans do tej metody ale odpowiem Halinie, która pyta o leczenie raka. Moja pani profesor, wykładowca na UW tak właśnie wyleczyła raka. Myślę jednak, że zadziałało kilka czynników: najpierw robiła głodówki, potem urynoterapia- picie+ wcieranie. To dość długo trwało i babka jest zdrowa. Propaguje tę metodę wśród studentów. Teraz naciera się moczem swej córki i proponuje bym to samo robiła z moczem mojego synka. Mimo, że jest malutki i nigdy nie czułam obrzydzenia- z takiej terapii nie skorzystam. P.S. Trochę się zajeżyłam tytułem jednego z postów: "Żyjemy w XXI wieku" czy coś w tym stylu. I co z tego? Wiele rzeczy "na czasie" nie sprawdziło się, zawiodła wiedza medyczna i techniczna, nie można przezwyciężyć natury (patrz: zdrowie, katastrofy naturalne itd). Wracamy do natury, nie piszcie więc drwiąco- mamy XXI wiek! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: are Re: urynoterapia IP: *.clubnet.pl 06.05.04, 23:49 no wlasnie, to "Żyjemy w XXI wieku" to jest... szkoda slow. jak to cacy. mamy tyle prostych w lykaniu tabletek, ze nie trzeba juz meczyc chorych ludzi robiac im glodowki albo zmuszac do gotowania ziol codziennie przez 15 minut. a jak cos zachoruje, to mozna to szybko i sprawnie potraktowac tasakiem - to nawet ma jeszcze taka zalete, ze jak to cos duzego, to waga spadnie! w zasadzie najlepiej byloby wycinac wszystko "niepotrzebne" od razu po urodzeniu - wtedy mniej bedzie tego co mogloby pozniej zachorowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: are Re: urynoterapia IP: *.clubnet.pl 06.05.04, 23:52 zeby bylo jasne: ja do niczego nie namawiam. tylko takie "Żyjemy w XXI wieku" mi sie nie podoba, bo ludzie na serio czasem choruja. a chorowanie to, ogolnie rzecz biorac, niemila sprawa i chory chce sie wyleczyc a nie "zyc w XXI wieku" Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: urynoterapia 07.05.04, 07:31 Moj tesc tez stosowal (mial nowotwor jelita grubego), ale niestety nie pomoglo i zmarl. Odpowiedz Link Zgłoś
gajbaj Re: urynoterapia 10.05.04, 11:53 Urynoterapia w przypadku schorzeń cięższych to metodyczne stosowanie postu urynowego i przebudowa stosunku do siebie, a konkretnie usuwanie z psychiki tego co jest jądrem permanentnego stresu w organizmie. Mało kto rozumie, że to, jak reagujemy na otoczenie, jest wtórne wobec tego, jak reagujemy na siebie. Istota choroby tkwi w braku samoakceptacji, a potwierdzeniem tego jest m.in. autoagresja, której zewnętrznym przejawem jest (jawny albo ukrywany) negatywny stosunek do otoczenia, który dodatkowo "uzasadnia" konieczność ponoszenia kary za postępowanie nieakceptowane społecznie, krzywdzące innych. Zatem - cokolwiek czynisz bliźniemu, czynisz sobie. Nie należy zatem odrzucać urynoterapii tylko dlatego, że ktoś mimo jej stosowania zmarł, ale ugruntować ją wiedzą o potrzebie zastąpienia naszych negatywnych reakcji, reakcjami pozytywnymi. Pozytywne myślenie o sobie i o świecie - czyli inaczej: aplikowanie sobie przekonania o tym, że istnienie jest dobrem, oraz, ze to dobro przychodzi do nas z każdym oddechem, że możemy je co chwila pobrać i uzdrowić się nim - to prosta definicja wiary. A ponieważ każdy człowiek jest istotą jedyną i niepowtarzalną, zatem również i aktualny poziom jego dojrzałości jest tylko jemu wiadomy i co ważniejsze, tylko on jeden ma do niego dostęp, dlatego ważne jest, zeby przynajmniej jedna osoba z jego otoczenia potrafiła wspierać go w poszukiwaniu sensu istnienia. Podziękowania dla evee1. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: urynoterapia 10.05.04, 16:02 > co jest jądrem permanentnego stresu w organizmie. Mało kto rozumie, że to, jak > reagujemy na otoczenie, jest wtórne wobec tego, jak reagujemy na siebie. Istota > choroby tkwi w braku samoakceptacji, a potwierdzeniem tego jest m.in. > autoagresja, której zewnętrznym przejawem jest (jawny albo ukrywany) negatywny > stosunek do otoczenia, który dodatkowo "uzasadnia" konieczność ponoszenia kary > za postępowanie nieakceptowane społecznie, krzywdzące innych. Zatem - cokolwiek > czynisz bliźniemu, czynisz sobie. Nie należy zatem odrzucać urynoterapii tylko > dlatego, że ktoś mimo jej stosowania zmarł, ale ugruntować ją wiedzą o potrzebi > e > zastąpienia naszych negatywnych reakcji, reakcjami pozytywnymi. Pozytywne > myślenie o sobie i o świecie - czyli inaczej: aplikowanie sobie przekonania o > tym, że istnienie jest dobrem, oraz, ze to dobro przychodzi do nas z każdym > oddechem, że możemy je co chwila pobrać i uzdrowić się nim - to prosta definicj > a > wiary. A ponieważ każdy człowiek jest istotą jedyną i niepowtarzalną, zatem > również i aktualny poziom jego dojrzałości jest tylko jemu wiadomy i co > ważniejsze, tylko on jeden ma do niego dostęp, dlatego ważne jest, zeby > przynajmniej jedna osoba z jego otoczenia potrafiła wspierać go w poszukiwaniu > sensu istnienia. Podziękowania dla evee1. Ale czy tych poszukiwan sensu istnienia nie mozna robic bez picia tego zlocistego napoju? Odpowiedz Link Zgłoś
gajbaj Re: urynoterapia 11.05.04, 02:01 Oczywiście, że można poszukiwać sensu istnienia bez stosowania złotego płynu! Tylko akurat w dyskusji o skuteczności urynoterapii trudno ten złocisty preparat pominąć, tym bardziej kiedy się doświadczyło jego dobroczynnego działania u siebie i u innych. Nikt - jak sądzę - nikogo do niczego nie namawia, a jedynie relacjonuje swoje doświadczenia, w związku z zadanym wcześniej pytaniem. A to co może wiązać urynoterapię i sens istnienia, to przekonanie się "na własnej skórze" jak cudowny środek mamy ( i skąd?) nieustannie do dyspozycji i jak łatwo - bez osobistego sprawdzenia - uczestniczymy w akcji dyskredytowania jego wartości. Wszystko co najcenniejsze o urynoterapii można przeczytać w książkach oraz na odpowiednich stronach w Internecie, można również dotrzeć do tej literatury, którą zamieściłem tu na "forum", tylko trzeba użyć wyszukiwarki.Hej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazek Re: urynoterapia IP: 217.96.74.* 22.05.04, 19:49 probowalem orzydliwe lecz skuteczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kokoszka urynoterapia IP: *.chello.pl 23.05.04, 17:31 " Pij wodę z własnej cysterny tę, która płynie z twej studni. Na zewnątrz mają bić twoje źródła? Tworzyć na placach strumienie? Niech służy dla ciebie samego, a nie innym wraz z tobą; niech źródło twe świętym zostanie, znajduj radość w żonie młodości..." Biblia, Księga Przysłów 5, 15-18. Polecam lekturę Elżbiety Cybulskiej pt.: " Cuda urynoterapii. Leczenie moczem." oraz " Urynoterapia bez wstrętu i cudów " Bogusława Komorowskiego. W/w pozycje, to kompendium wiedzy na temat urynoterapii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: are alt.health.fasting IP: *.clubnet.pl 23.05.04, 21:30 wlasnie czytam czyjes "sprawozdaniie" z 19dniowej glodowki urynowej. powyleczalo te osobe prawie ze wszystkiego. nie daje linka zeby nie zachecac za bardzo. kto sie zna na grupach i komu zalezy - ten znajdzie. ten glodowkowicz ostrzega tez tam ze sprawa moze byc niebezpieczna. Odpowiedz Link Zgłoś