Gość: za
IP: 195.117.30.*
04.05.04, 16:57
Obudziłam się z bólem barku, zupełnie bez powodu, nie przesadzałam z
gimnastyką, nie przeziębiłam się, na jakieś zmiany zwyrodnieniowe chyba
jestem za młoda (35 lat). Trwa to już ponad miesiąc i końca nie widać. Boli
stale, w nocy się budzę, niczego sensownego zrobić nie mogę, przeszkadza mi
to w myśleniu, a na takie pofolgowanie w pracy nie mogę sobie na dłuższą metę
pozwolić. Wyczytałam że to nerwoból, objawy się zgadzają, czasem boli w
łokciu, czasem pod łopatką, cały czas boli w środku w kciuku - nie mogę
utrzymać niczego cięższego w ręce. Do lekarza nie poszłam, bo wyczytałam
również, że "leczenie" to środki przeciwbólowe. Nie mam zamiaru truć się
prochami, zresztą panadol nie pomógł, więc mam gdzieś takie "leczenie".
Czy znacie jakieś sposoby naturalne na taki ból, może akupresura, może
kąpiele, jakieś podkładki pod kark albo coś w tym rodzaju? A może po prostu
przeczekać? Czy może to trwać w nieskończoność? Czy takie bóle nawracają, jka
często? Zdarzyło mi się to po raz pierwszy i kurczę, naprawdę jeszcze za
wcześnie na ciepłe kapcie i bujany fotel, bo emerytura dopiero po ukończeniu
65lat...