Dodaj do ulubionych

Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi proszę

23.07.04, 14:31
Dzisaj dowiedziałam się że kolejna osoba odeszła przez raka... tym razem z
pracy. Mój ojciec choruje na przewlekłą białaczkę od kilku lat. Szukam osób
które mogą mi udzielić info na temat szans wylecznia całkowitego. Czy wiecie,
doświadczyliście takich wyleczeń ? Ojciec po chemioterapii ma wyniki jak
zdrowy człowiek. Tylko ile jeszcze ?? Czy to wróci ?? Przepraszam.. ledwo się
trzymam, wariuję .. a dzisiaj jak się dowiedziąłm to .. po prostu się
porzygałam. Sory...

Obserwuj wątek
    • neja Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz 23.07.04, 15:07
      To może chociaż jakies formu dla ludzi takich jak ja.. Może jakieś grupy
      dyskusyjne wortale cokolwiek... proszę
    • Gość: lekarka Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz IP: *.chello.pl 23.07.04, 15:12
      Pytania, które zadajesz pozostaną bez odpowiedzi. Nikt uczciwy nie powie- X
      będzie żył 3-5-25 lat. Dobrze, że Tata jest pod stała opieką i po chemioterapii
      ma dobre wyniki. To jest optymistyczne.
      Nie wolno Ci natomiast popadać w histerię, płakać, szaleć dlatego, że ktoś z
      otoczenia zmarł na nowotwór. Choroba nowotworowa jest jedną z częstszych
      przyczn zgonów ( po chorobie układu krążenia). Im społeczestwo jest starsze tym
      częściej będziemy spotykali się z przypadkami chorób nowotworowych czy układu
      krążenia.
      Co możesz zrobić żeby zachowywać się racjonalnie:
      - nie popadać w kancerofobię - nie wszyscy wokół zachorują
      - ponieważ jesteś w grupie ryzyka ( niewielkiego, ale zawsze) poinformuj o tym
      lekarza pierwszego kontaktu i rób badania profilaktyczne ( łatwiej wyleczyć
      wczesnie uchwyconą chorobę jakakolwiek by ona nie była).
      - odżywiaj sie racjonalnie i rzuć palenie ( jeśli palisz). Żadnych diet cud,
      wynalazków. Normalnie, zdrowo, dieta zbliżona do śródziemnomorskiej.
      Nic nie działa tak źle na chorego niż roztrząsanie jego choroby pod katem jak
      długo jeszcze będzie trwała remisja. Przyjmij, że długo. Nie stresuj Taty.

      Weź się w garść, idź do kina, na basen, na spacer. Pozdrawiam.
      • neja Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz 23.07.04, 15:36
        wszyscy na około chcą żebym się wzięła w garść, a ja już nie mam siły, jestem
        jedynaczką, wszystko ląduje na mnie bo jestem młoda ( mama dziadek, dalasz
        rodzina ) potrzbują wsparcia i to ja musze wciąż powtarzać że będzie dobrze.
        Nie czekam na odpowiedź ile jeszcze, choć wiele dałabym żeby wiedzieć. Fakt mam
        wrażenie że jestem OSACZONA PRZEZ RAKA. Zbyt wiele osób wokół mnie choruje i
        umiera... nawet w TV są ludzie ciężko chorzy..
        Prosze tylko o wsparcie, przykłady radzenia sobie z białaczką i tego że można z
        nią długo żyć.
        W takie dni jak dzisiaj nie mam siły na nic i wriuję. To prawda
        • Gość: hydrogen Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz IP: *.gfk.pl 23.07.04, 15:51
          Poczytaj sobie książki wybitnego hematologa prof Juliana Aleksandrowicza.
          Ciekawie opisuje np geografię nowotworów i wnioski jakie z niej trzeba
          wyciągnąć. Generalnie wg niego nowotworom sprzyja niedobór pewnych składników
          odżywczych na pierwszym miejscu jest Mg i chyba selen.

          Co do leczenia białaczki to są w Polsce lekarze odnoszący zdumiewające sukcesy
          tyle, że kluczowe znaczenie ma tu dieta zupełnie odmienna od śródziemnomorskiej:

          www.dieta-optymalna.info/wydarzenia.php?akcja=pokaz&numer=19
          Pozdro
        • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz 24.07.04, 01:36
          neja napisała:

          > wszyscy na około chcą żebym się wzięła w garść, a ja już nie mam siły, jestem
          > jedynaczką, > >
          >

          Co trzecia osoba w naszej populacji zachoruje na nowtwór złośliwy. Tak mówi
          statystyka.
          Więc dlaczego ma to ominąć właśnie Twoja Rodzinę?
          Uzmysłow sobie ten fakt, zracjonalizuj a może będzie ci latwiej to wasymilować
          i pomyśl: nikt nam nie obiecywał życia usłanego różami.
          Piszę to, bo i ja przeżyłam niedawno gehennę, gdy umierała na raka moja
          wspaniała Matka..i byłam z tym SAMA.
          Bez sióst, braci, szwagrów, ciotek, wujów...itp.
          Matka = jedynaczka. Ja = jedynaczka. Rodziny brak. Sama kupowałam trumnę, sama
          wieńce i sama miejsce na cmentarzu...przy okazji także i dla siebie( bo tak mi
          zaproponowała pani w zakładzie pogrzebowym a ja byłam wtedy jak zombi )
          I nie pytaj lekarzy, jak długo Pacjent bedzie żyć. Żaden Lekarz( przez
          duże 'L' ) ci na to uczciwie nie odpowie. Życzę Ci siły ( to przede
          wszystkim ) a także empatii dla chorego i pokory wobec fizjologii.
    • Gość: małgo Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz IP: *.compower.pl 23.07.04, 15:45
      Znam z autopsji ten strach i rozgoryczenie.Sama od kilku miesiecy leczę chorobe
      nowtworową minoł juz jakis czas a ja nadal nie potrafię zaakceptowac i pogodzic
      sie z faktem ze to dotkneło własnie mnie ze to ja musze przez to przechodzić.
      Mimo ze rokowania sa dobre swiadomosc ze choruje na smiertelna chorobe
      wykancza mnie psychicznie, mam totalną rakofobie nie wiem jak bede zyc nawet
      gdy uda mi sie pokonac chorobe.Pozdrawiam!
      • Gość: Teresa Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz IP: *.net-serwis.pl 23.07.04, 16:05
        sek w tym, ze ten nieustanny strach, stress wysysaja z Ciebie energie i
        oslabiaja uklad immunologiczny, a zatem zmniejszaja szanse na pokonanie choroby
        potraktuj to jak wyzwanie do walki, maksymalnie odetnij sie od zlych wiadomosci
        i negatywnych ludzi, ogladaj komedie itp., smiech to naprawde zdrowie
        powodzenia
        • Gość: Neja Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz IP: 5.2.* / *.chello.pl 23.07.04, 17:03
          Też mam fobię ... wydaje mi się że wszyscy na około chorują na raka i że rak to
          jednak wyrok. Dlatego szukam jakiegoś forum/grupy wsparcia związanej z
          białaczką u ludzi dorosłych..
          • doomicella Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz 23.07.04, 17:33
            www.onkolink.pl
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=11154395&a=11222780
    • Gość: Nina Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz IP: *.toya.net.pl 23.07.04, 17:53
      Trzymaj sie.Po prostu i jak dlugo sie da. Sama od 1,5 roku wspieram bliska
      osobe w walce z rakiem.Lekarze nie daja wielkich szans-moze zyc jeszcze calkiem
      dlugo-o ile wznowy beda mozliwe do usuniecia.Tez na mnie spadlo "wszystko"-
      zalatwianie szpitali,lekow,operacji,przekonywanie, ze bedzie dobrze.Bywaja
      momenty, ze nie daje rady-z organizacja, z psychika, z obojetnoscia reszty
      rodziny.Sa chwile, ze jestem na granicy wytrzymalosci-bo przeciez jest jeszcze
      moje zycie.Ale za to codziennie rano patrze spokojnie w lustro i wiem, ze
      cokolwiek jeszcze bede musiala zrobic-dam rade.Nie dam poznac po sobie, ze juz
      nie wierze, ze czas sie poddac.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: Tomek Ja z doświadczenia wiem... IP: *.udn.pl 23.07.04, 18:22
        Mój powiedzmy daliki znajomy ma raka. Zresztą już bardzo długo. Przypomina mi
        sie taka scenka jak sie ostatnio widzieliśmy, bo on też ma córkę. Jak troszkę
        na imieninach wypije to sie śmieje do szwagra: No ja to teraz musze pić
        podwójnie, za siebie i troche dla raka! Córka oczywiście ma świeczki w oczach a
        on sie wcale tym rakiem nie przejmuje i może dlatego mimo że z 15 lat temu,
        dawano mu kilka lat życia nadal żyje.

        Wiesz co to jest placebo? Mi sie wydaje, że jeśli taka osoba mająca raka, czy
        inną chorobę, wcale sie tym nie przejmuje, zyje pogodnie z uśmiechem, to może
        jeszcze dłuuuuuugo żyć.
        • Gość: w cyrku1 Prezenterzy w TV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.04, 19:20
          Neja napisała o chorych prezenterach na wizji, ciekawa uwaga - oczywiście dla
          ludzi z problemami jak Neja to dodatkowy stres pogłębia wrażenie osaczenia.
          Co o tym sądzicie? Oczywiście nie proponuję wyrzucenia ich z pracy ale czy
          muszą być na wizji?
          • Gość: Neja Re: Prezenterzy w TV IP: 5.2.* / *.chello.pl 23.07.04, 19:37
            Dziękuję Nina że się odezwałaś... zrobiło mi się troszkę raźniej, że jednak
            dajesz radę. Faktycznie napisałam o osobach na wizji. Powiem jaki ja mam do
            tego stosunek: takie informacje jak Kaczmarski, Niemen, Szumowski, jego Żona,
            Trafankowska dobijają mnie... podcinają itd. Durczok podnosi na duchu, bo
            wygląda na to że wygrywa a Pawłowski.... przeraził. Przeżywałam to cały
            wieczór. Nie moge spokojnie oglądać wiadomości z nim, chociaż jeśli okaże się
            że wygrał pomoże mi to. Wiem z drugiej strony że praca i zajęcie się
            czymkolwiek pomaga i to bardzo. Mój ojciec pracuje i wiem że mu jest to
            potrzebne... ja pracuję z nim.. więc cierpię bo tak na prawdę pomimo że mam
            swoje życie jestem bardziej niż w normalnym przypadku związana.. Mam na myśli
            to że nawet praca nie jest ucieczka i oderwaniem się od tego wszystkiego. W
            pracy myslę w domu myślę... dlatego jest mi tak bardzo ciężko....
            • Gość: lekarka Re: Prezenterzy w TV IP: *.chello.pl 23.07.04, 21:35
              Neja, odpowiedz sobie na pytanie - chcesz pomóc Tacie czy Go pogrążyć?
              Chcesz mieć siłę czy się poddać i być dla najbliższych ciężarem?
              NIE WSZYSCY CHORZY NA NOWOTWORY SĄ CHORZY W SPOSÓB NIEULECZALNY! Wbrew temu co
              wypisuje ewax100 wcale nie choruje co 2 osoba, lekarze nie są bezduszni a
              medycyna nie jest bezradna. Oczywiście wierząc w podobne bzdury tylko pogrążysz
              siebie i rodzinę.
              Wyjedźcie na wakacje, albo choćby na week-end; utrzymujcie kontakty
              towarzyskie, wyjdźcie do ludzi. Zamiast rozpatrywać kto zmarł na nowotwór
              zajmijcie się czymś zupełnie innym. Przestań się samoudręczać bo to nie
              prowadzi do niczego dobrego.
              W życiu są rózne przeciwności losu - również choroby. Człowiek mądry, sensowny
              nie siedzi z założonymi rękami tylko działa. Tata, powtarzam, powinien być pod
              opieką lekarza, robić badania, nie lekceważyć żadnych, nawet najdrobniejszych
              objawów pogorszenia stanu zdrowia i ......nie histeryzować.
              Pamiętaj, że pesymistyczne nastawienie do świata nie sprzyja wyzdrowieniu.
              Pozdrawiam.
              • ewax100 Re: Prezenterzy w TV 25.07.04, 21:07
                Prosze nie pisac ze to bzdury,bo to prawda moj Tata nie otrzymał praktycznie
                zadnej pomocy,zadnego leczenia-tylko leki przeciwbolowe jakie mozna sobie kupic
                w aptece.Było juz za pozno ale pytam dlaczego za pozno skoro co 3 tygodnie
                chodzil do lekarza,byl pod stała kontrola.Powiedziano mi ze leczeniem mozna
                wyrzadzic wiecej zla niz dobrego.Zadenej operacji,chemii i to w szpitalu we
                Wrocławiu.Po prostu przeznaczono go na straty-nie wiem moze dlatego ze mial
                swoje lata /78/i szkoda pieniedzy na leczenie.A moze zaprzeczysz ze sie nie
                robi badan a jesli tak to coraz mniej ze lekarze odmawiaja skierowan chociaz
                pacjent bardzo zle sie czuje albo jest zagrozony bo jego ojciec czy matka
                choruje.Nie wiem przynajmniej u mnie w mojej miejscowosci tak jest.Podobnie w
                moim srodowisku przynajmniej tak duzo ludzi niestety choruje tak samo jak duzo
                jest ludzi bez pracy.Mysle ze stres,brak pracy i dalszych perspektyw jest
                doskonała pozywka dla tej strasznej choroby.Oby nikt nie mial takich
                doswiadczen jakie ja mialam.Pozdrawiam
                • Gość: lekarka Re: Prezenterzy w TV IP: *.chello.pl 26.07.04, 09:15
                  Trudno mi polemizować, bo nie znam konkretnej sytuacji. Wiem natomiast, że
                  ludzie biora skierowania na badania i .....chowają je do szuflady, albo nie
                  zgłaszają sie z wynikami do lekarza. Nie bardzo moge wyobrazic sobie opisaną
                  sytuację, ale jesli odmówił tego jakis niedouczony lekarz ( też tacy są) to ma
                  on zwierzchników, jest kierwonik przychodni, ordynator itp.
                  W końcu jest możliwość zrobienia badań prywatnie. Wiem, wiem, wiem..jesteśmy
                  ubezpieczeni itp, itd. jednak w przypadku ZAGROŻENIA ZDROWIA I ŻYCIA lepiej
                  wydac równowartość 5 paczek papierosów na rtg klatki piersiowej niz ryzykować
                  późne rozpoznanie i chorobę.
                  Podejrzewam, że Twój Tata miał już tak zaawansowane stadium nowotworu, że o
                  chemioterapii nie było juz mowy ( tez tak bywa). Leczenie przeciwbólowe jest
                  jedynym możliwym. A jakie przeciwbólowe- to już inna sprawa. Nie należy
                  ograniczać się do kontaktów z jednym lekarzem pierwszego kontaktu- trzeba
                  szukać pomocy , gdy są wątpliwości co do kompetencji lekarza, dalej!
                  Ludzie, bardziej dbacie o swój samochód niż o własne zdrowie. Założę sie, że
                  Tata słyszał o zgubnym wpływie palenia ( to co dzialo się w płucach słychać
                  było "na słuchawkę") i palił dalej. I wiek nie ma tu żadnego znaczenia......
                  O chorobie nowotworowej mozna pisać wile, ale musze biec do pracy........
                  • Gość: ewax100 Re: Prezenterzy w TV IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 17:04
                    Dzieki za odpowiedz ale leczenie mojego Taty nie było lekcewazone wrecz
                    odwrotnie,byl pod stała opieka i wlasnie ta stała opieka dała mu tyle ze nagle
                    dowiedzielismy sie ze to złoslwy rak płuci juz jest za pózno/wczesniej lekarz
                    zapewnial ze wszystko jest ok i nie ma porzeby robienia badan,rtg itd./Potem
                    byl skierowany do szpitala specjalistycznego wojewódzkiego chorób płuc we
                    Wrocławiu wiec trudno mi podwazac kompetencje tamtejszych lekarzy-wg nich bylo
                    juz za pózno/nowotwor 6cm pewnie byl za duzy/No wlasnie za duzy,ale mysle ze on
                    nie urosł tak sobie z dnia na dzien,wczesniej musial dawac jakies oznaki ale
                    przepisywano mu syropek na kaszel.Tata co 2-3 tygodnie byl u lekarza wiec nic
                    dodac nic ujać.A jesli chodzo o palenie to wczesniej palił latami ale od 15 lat
                    nie palił-wiec czy to był wynik palenia?podobno tak.Pozdrawiam
                    • Gość: lekarka Re: nowotwór płuc IP: *.chello.pl 26.07.04, 17:15
                      Nie znam sprawy, dokumentacji, więc trudno mi zabierać głos. Nowotwór napewno
                      nie pojawił sie w ciągu 2 dni i napewno papierosy miały tu znaczący wpływ. Jest
                      bardzo dziwne, że przy uporczywym kaszlu lekarz ordynuje tylko syrop, nie zleca
                      innych badań, nie wysyła do specjalistów. Nie mam podstaw kwestionowac Twoich
                      słów, jednak mam wielokrotnie wpisy do historii choroby dokonane przez
                      pacjentów, że nie zgadzają się na proponowane leczenie, a wydawane przeze mnie
                      skierowanie ląduje w koszu na śmieci.
                      Kilka lat temu żona jednego z pacjentów zrobiła mi koszmarna awanturę, że mąż
                      nie był leczony. Gdy zobaczyła, że odmawiał hospitalizacji i, że jednak były
                      próby leczenia ale tylko z mojej strony ( pacjent nie wykupywał leków) nieco
                      sie zdziwiła.
                      No cóz- jak wszędzie i zawsze mogło się zdarzyc, że Tata trafił na
                      nieodpowiedzialnych lekarzy pierwszego kontaktu ( nie powinno tak być, ale
                      życie jest życiem).
                      Dlatego namawiam, jeśli coś Państwa niepokoi, nie dawajcie nam spokoju.
                      PYTAJCIE, DOMAGAJCIE SIĘ SKIEROWAŃ, ROZMÓW Z KIEROWNIKIEM/ORDYNATOREM. I sami
                      nie lekceważcie wojego zdrowia. Przecież to Wy słyszycie pierwsze sygnały
                      choroby. Pozdrawiam,
                      • ewax100 Re: nowotwór płuc 27.07.04, 12:33
                        Dzieki za odpowiedz.Zyczyłabym sobie zeby wszyscy lekarze mieli takie podejscie
                        jak Pani ale niestety tak nie jest i widze z wlasnej obsewacji ze jest coraz
                        gorzej.Żle sie traktuje pacjenta czesto uwaza sie go za intruza a przeciez jak
                        komus nic nie dolega to nie idzie do lekarza po porade.Czesto wychodze z niczym
                        bo szkoda pieniedzy na skierowanie jesli np. sam lekarz rodzinny nie moze
                        pomóc.Nawet usłyszałam :jak płacicie tak macie, skoro placicie 5 zł trudno
                        wymagac za to leczenia.Lekarze rodzinni sa najczesciej internistami i nie znaja
                        sie na chorobach płuc,serca czy innych specjalizacjach jednak odmawiaja
                        skierowan bo to kosztuje-czy tak powinno byc?Czy jesli pacjent sie zle czuje a
                        dawno nie mial robionych badan krwi i moczu,czy lekarz powinien odmówic-prosze
                        isc prywatnie do laboratorium/tak uslyszałam/Gdy prosze o jakis lek na lepsze
                        krazenie:prosze isc do apteki i sobie wybrac cos.Zastanowiłam sie po co w takim
                        ukladzie potrzebny jest lekarz?zeby zaliczył jednego pacjenta wiecej /za co mu
                        pewnie płaca/ a chory odszedł z niczym.Wydaje mi sie ze cos jest nie
                        tak.Pozdrawiam
    • ewax100 Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz 23.07.04, 20:18
      Tak,ja Cie doskonale rozumiem bo w moim otoczeniu bardzo duzo ludzi ma i umiera
      na ta straszna chorobe.To jest naprawde teraz plaga-co druga osoba
      chora.Najgorsza jest bezsilnosc-ze nic juz nie mozna pomoc i czas oczekiwania
      na smierc.Rok temu zmarl moj Tata na raka pluc/palił papierosy latami/.Teraz
      moj wujek dowiedzial sie ze ma raka.Nie rozumiem po co sie mówi ze jak szybko
      rozpocznie sie leczenie to mozna z tego wyjsc.Tylko kto to leczenie ma
      rozpoczac skoro chorych traktuje sie jak intruzów,nie daje sie im nawet
      skierowan na podstawowe badania krwi,moczu,przeswietlen płuc.Kiedys byl
      obowiazek przeswietlen co 2 lata.Moj tata systematycznie chodzil do lekarza,az
      pewnego razu poprosil skierowanie na przeswietlenie płuc/troche kaszlał i ja go
      namówiłam/Po wielkich trudach dostał to skierowanie i wszystko sie zaczęlo.Był
      to niewinny kaszel nic poza tym i co?-rak płuc.Nawet nie podjeto zadnego
      leczenia,zadnej operacji,chemioterapii-tylko leki przeciwbolowe.To był wyrok i
      oczekiwanie na smierc/8 miesiecy/-byl to dla nas koszmar.Skad ktokolwiek moze
      wiedziec ze ma raka?on nie daje zadnych objawów a jak coskolwiek sie dzieje to
      juz jest za pozno.U nas nie ma zadnej profilaktyki i nic sie nie robi zeby
      zapobiegac tej strasznej chorobie.Jak ja poprosilam swojego lekarza o
      skierowanie na rtg pluc /w zwiazku ze jestem corka osoby chorej/to mi odmowil a
      co tu mowic o dokladniejszych badaniach.Dla mnie to wszystko łącznie z nasza
      kochana sluzba zdrowia jest chore.Szczescie maja ci ktorych to jeszcze nie
      dotknęło,ale to niestety wczesniej czy pozniej dotknie kazdego lub jego
      najblizszych.Wiem ze medycyna jest bezsilna ale nawet to co mozna to sie nie
      robi,bo to kosztuje.I niestety biedni ludzie beda umierac a ci ktorych stac
      moze uda im sie wyjsc z tego lub chociaz przedluzyc sobie zycie o kilka
      lat.Pozdrawiam
      • Gość: Neja Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz IP: 5.2.* / *.chello.pl 23.07.04, 21:24
        Mój ojciec zrobił badanie krwi przypadkowo bo ... znajoma robila rutynow
        ebadania krwi i okazało się że ma białaczkę. Zrobili moi rodzice i ... ojciec
        okazało się też choruje. Nie miał najmniejszych objawów. Przez kilka lat
        pozostawał pod obserwacją tylko. Też przypadek... podejrzewam że jeszcze długo
        mógłby nie wiedzieć. Poza spadkiem odporności ( ciągnące się przeziębienia
        zimą ) nie ma najmniejszych objawów. Jest oczywiście słabszy, ale to też nie
        jest zauważalne, a już na pewno nie wiąznae z rakiem jeśli się żyje w
        nieświadomości. Ogrania mnie paranoja typu: każdy ma raka i to tylko kewstia
        czasu kiedy i jak się go wykryje. To absurd... wiem nie można tak żyć ale jak
        żyć kiedy myśli się tylko o jednym. To jak się czuję pisałam już wczesniej.
    • Gość: eM Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz IP: *.home1.cgocable.net 23.07.04, 22:54
      Twoja reakcja nie jest zaskoczeniem , jest zakorzeniona w polskiej tradycji
      gdzie jedna z cnot ( wg. polakow ) jest meczenstwo , cierpiennictwo ,
      martyrologia , bezustanne poswiecenie , gdy zabraklo wroga substytutem okazuje
      sie byc choroba , najlepiej zeby byla widoczna jak u prezenterow TV i byla
      odpowiedniej rangi ( rak moze byc , grypa odpada ) .

      Rak jest chorobą jak kazda inna , o duzym procencie wyleczonych , rak NIE JAST
      chorobą smiertelna , nie jest wyrokiem .
    • Gość: daffodil Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz IP: *.gostyn.com / 80.53.6.* 23.07.04, 23:02
      Mama mojej kolezanki miala raka. Teraz jest zdrowa, nie ma zadnych przerzutów!!
      trzymaj sie!Bardzo mi przykro ze tyle musisz przezyc. Jaka szkoda, ze nie moge
      pomoc!
      • Gość: neja Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.07.04, 08:31
        Bardzo wam wszystkim dziękuję..to pomaga
        • Gość: małgo Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz IP: *.compower.pl 24.07.04, 14:12
          Gość portalu: eM napisał(a):


          >
          > Rak jest chorobą jak kazda inna , o duzym procencie wyleczonych , rak NIE
          JAST
          > chorobą smiertelna , nie jest wyrokiem .

          To co piszesz pomaga osobom takim jak ja ale niestety ni jak sie ma do
          rzeczywistosci.Pomimo duzego postepu medycyny choroby nowotworowe są nadal
          najczestszą przyczyną zgonów wsrod populacji ludzkiej.Piszesz ze rak to choroba
          jak kazda inna, mylisz sie, nie masz pojecia jak bardzo obciąża
          psychicznie.Prawdopodobienstwo ze umre wczesniej niz Ty jest bardzo duze , nie
          wiem co bedzie dalej pozostaje mi tylko wierzyć.Pozdrawiam
    • jejrower Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz 25.07.04, 00:40
      trzymaj sie. ja przegrałam z rakiem w walce o bliską mi osobę. ale jakoś sie
      trrzymam. wiele osób z mojego otoczenia choruje. to po prostu sie zdaża, jak
      grypa. to brzmi dziwnie, ale przyzwyczaiłam sie do choroby, po kilku latach
      człowiek może się przyznyczaić do wszystkiego. ta osoba miała żyć 2 miesiące, a
      przyżyła trzy lata z chorobą, powodem śmierci był raczej wiek niż rak. dawaj
      nadzieję i spędzaj z ojcem dużo czasu, pozwalaj mu żyć tak jak zdrowy człowiek,
      zabierz go na spacer albo na wycieczkę, tak najlepiej mu pomożesz i sprawisz że
      na chwilę zapomnie o chorobie a to jest najważniejsze bo dodaje im sił. trzymaj
      sie pozdrawiam
    • jedrus1a Re: Rak zabrał kolejną osobę... pomóżcie mi prosz 25.07.04, 01:31
      nieja;
      Na białaczki (nowotwory krwi) dobry jest chlorofil (sok z warzyw liściowych do
      smaku dodać soku pomarańczowego) oraz dieta surowej żywności zwłaszcza kiełki.
      Inny aspekt do woda.
      Polecam artykuły, linki oraz przepisy znajdujące się na stronce:
      www.surawka.republika.pl/
      Pozdro.
      Jędruś
    • Gość: eM Pokonał chorobe i rywali . IP: *.home1.cgocable.net 25.07.04, 22:24
      Wyscig kolarski Tour de France zakonczony , amerykanin Lance Armstrong
      przeszedl do historii wygrywajac po raz szosty a...jeszcze nie tak dawno bo 8
      lat wstecz dawano mu mniej niz 50% szans w walce z rakiem ktory robil juz
      przerzuty do pluc i mozgu .

      • neja Re: Pokonał chorobe i rywali . 26.07.04, 09:04
        Ojciec jest pod opieką lekarzy, jest w remisji, stosuje dietę i ma dopiero 53
        lata... Tylko że osoba której pogrzeb odbędzie się w czwartek też już z
        tego "wysza" wróciła do pracy... ale przyszły takie trzy tygodnie i już jej nie
        ma.
        Ja żyję jak na bombie zegarowej a chciałabym sie na chwilke uspokoić, odgonic
        złe myśli a nie budzić i zasypiać się z ciągłym lękiem i kłębowiskiem czarnych
        myśli. Każda wiadomość o tym że z białaczką da sie jednak żyć długie lata jest
        dla mnie na wagę złota, bo chociaż każdy przypadek jest inny daje nadzieję.
        Ojciec choruje 5 rok o rozpoczęciu leczenia zadecydowano rok temu kiedy ilość
        białych krwinek wzrosła do poziomu kwalifikującego do podania chemi. Po kilku
        nieudanych próbach znaleziono skład który doprowadził do remisji. Sam fakt że
        zaczęto już fazę z leczeniem mnie załamał, jest poprawa która pozwalała złapać
        oddech, ale myśli krążą doprowadzając mnie do stanu w jakim jestem. Co dziennie
        setki razy wbijam sobie do głowy że będzie dobrze, szukam potwierdzenia w
        innych przypadkach i staram się odpędzić koszmary..Dziękuję że jesteście.
        • tlenricana Re: Pokonał chorobe i rywali . 27.07.04, 11:06
          Dzień Dobry.O sobie napiszę za chwilę,najpierw spróbujmy"rozbroić"bombę
          zegarową - Twoją.W Twojej sytuacji,jesteś ważną osobą dla taty.Twój
          spokój,wiara w powrót do"normalności",ma się udzielać ojcu.Ja mogę dać
          rady"wyobrażeniowe",czyli oddziałujące na myśli-umysł.Tu Twój wybór. Depresja
          ma wiele imion.Na początek,Cel:Przezwyciężyć przygnębienie.Jak często: Zależnie
          od potrzeb,ale najdłużej przez minutę.Nazwa:ZDMUCHIWANIE CZARNUCH
          CHMUR..zamknij oczy i wyobraż sobie czarne chmury nad głowa.Stojąc pod
          nimi,zaczynasz zdmuchiwać je w lewą stronę,wypuszczając trzykrotnie powietrze(w
          wyobrażni,a nie w rzeczywistości).Potem spójrz w górę w prawą stronę i
          zobacz,że na niebie pojawiło się słońce.Gdy skończysz,uświadamiasz sobie,że
          przygnębienie minęło.Otwórz oczy.TYLE na już.Jeżeli,dla taty też chcesz
          ćwiczenia i dalsze dla siebie to napisz.Wzorzec /do powtarzania/podstawowy dla
          taty to:"Wychodzę poza ograniczenia przeszłości ku obecnej wolności.Bezpiecznie
          jest być sobą".Enegii w działaniu i radości na codzień,życzy,tlenricana-Adam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka