ewik25 23.07.04, 17:40 Choruje na cukrzyce od 11 lat,mam 24 lata,biore insuline,slyszalam o diecie Kwasniewskiego,podobno mozna sie wyleczyc z cukrzycy calkowicie nawet przestac brac insuline,czy ktos stosowal ta diete i udalo mu sie wyleczyc? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Artur Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.usask.ca 23.07.04, 17:57 Dieta optymalna to ciemnota i zabobon pozbawiony jakichkolwiek racji naukowych i medycznych. Radze po prostu przestrzegac diety cukrzycowej a nie polegac na niesprawdzonych i niewiarygodnych metodach. Odpowiedz Link Zgłoś
krystynaopty1 Re: MAM CUKRZYCE.... 28.07.04, 12:59 Gość portalu: Artur napisał(a): > Dieta optymalna to ciemnota i zabobon pozbawiony jakichkolwiek racji naukowych > i medycznych. Radze po prostu przestrzegac diety cukrzycowej a nie polegac na > niesprawdzonych i niewiarygodnych metodach. Wiesz co? To TY jesteś ciemnotą, zabobonem i bezmyślnym klakierem współczesnej medycyny! Mój szwagier-cukrzyk insulinozależny miał swego czasu w ręce "Dietę optymalną" dr. Kwaśniewskiego, ale dokonał wyboru - nie przeczytał jej, jedynie przekartkował i oddał swojej szwagierce (po roku ta sama książka trafiła do mnie). Szwagier skrupulatnie pilnował porcji chlebowych i diety cukrzycowej. Od niego też nauczyłam się używać słodziki zamiast cukru, sądziłam że są zdrowe, bo zalecane przez diabetologa. Od tej "zdrowej" diety cukrzycowej i insuliny nie wyzdrowiał - zmarł pięć lat temu. Ile macie ofiar na swoim koncie tkwiąc w swoich bezrefleksyjnych metodach leczenia??? Tragedią jest, że ludzie wam wierzą, was słuchają, a gdy mimo to umierają, to i tak nie można konkretnemu lekarzowi udowodnić, że jest winien śmierci pacjenta. Tak wygląda oblicze współczesnej zbrodniczej medycyny, a wy jesteście tylko jej wykonawcy, poza wszelką odpowiedzialnością. Krystyna Nieracjonalna dieta, to wręcz sposób na morderstwo doskonałe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: are Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.clubnet.pl 01.08.04, 02:58 "Autor: Gość: Artur IP: *.usask.ca Data: 23.07.2004 17:57 Dieta optymalna to ciemnota i zabobon pozbawiony jakichkolwiek racji naukowych i medycznych." I sami, po przeczytaniu postu Kryski, widzicie ze to prawda. > Nieracjonalna dieta, to wręcz sposób na morderstwo doskonałe. Dlatego nalezaloby Cie zaaresztowac za propagowanie D"O". I spamowanie tez powoli robi sie coraz bardziej nielegalne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fenek Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 213.17.235.* 01.08.04, 11:27 > Dlatego nalezaloby Cie zaaresztowac za propagowanie D"O". Are, prowadzisz archiwum wspolne z annaklay czy swoje własne??? Jej pakudna chorobe tez dzielicie czy macie kazde po swojej??? > I spamowanie tez > powoli robi sie coraz bardziej nielegalne. W takim razie naczelny spamer brumbak DO WIEZIENIA. PS. Brumbak, pretensje miej swojego swojego brata w wierze. Odpowiedz Link Zgłoś
zarzyccy Jelito to "korze życia" - ważne w cukrzycy!!! 06.08.04, 17:44 4/ Profilaktyka i zapobieganie chorobom układu pokarmowego a/ dieta Co na ten temat pisze Sławomir Nowakowski w swoim słynnym "PORADNIU ZDROWIA": "...Dietetyka robi ostatnio zawrotną karierę. Doszło do tego, że na niektórych uniwersytetach powstają osobne kierunki studiów. Przede wszystkim należy zebrać trochę danych samemu.Trzeba porównać teorie diety wegeteriańskiej, makrobiotycznej, diety Diamontów, dr Atkinsa, dr McKarnesa, diety pięciu przemian i diety dr Kwaśniewskiego. Pod koniec zbierania informacji, aby podsumować niezły mętlik i zawrót głowy, proponuję zapoznanie się z książką pod tytułem: "Jedz zgodnie z grupa krwi" i zawartymi w niej wynikami wieloletnich badań zespołu dr J. D'Adamo i jego syna dr P. D'Adamo... ...Jednym z poronionych pomysłów był i jest wegetarianizm, który dziesiątkom tysięcy ludzi z grupa krwi "0" i "B" skrócił życie o kilka do kilkunastu lat. Ich organizm nie był w stanie wytworzyć pewnych niezbędnych białek budulcowych wyłącznie z pożywienia roślinnego. Braki i niedożywienie spowodowały złą pracę chorych organów, która doprowadziła ich do szybszej śmierci... ...Atkins stwierdził, że część jego pacjentów czuje się dużo lepiej na diecie wysokobiałkowej. Porównując to z zaleceniami dr P. D'Adamo, dla ludzi z grupa krwi B dojdziesz do wniosku, że się to w jakimś stopniu pokrywa. natomiast taka dieta będzie zabójcza dla ludzi z grupa krwi "A" i "AB", o czym wielu gorliwych zwolenników tłustej diety dr Kwaśniewskiego, przekonało się na własnej skórze i ZDROWIU... ... "Tłusta dieta" to najnowsze szaleństwo wśród Polaków. Pewnej grupie ludzi nawet służyła, ale po pewnym czasie organizmom skończył się zapas minerałów, a tych tłusta dieta nie dostarczała w odpowiedniej ilości. Jeśli zapytacie mnie o najkrótszą recenzje książki dr Kwaśniewskiego, to jest to "poplątanie z pomieszaniem" informacji prawdziwych i ... fałszywych. Dieta bogata w białka pochodzenia zwierzęcego jest do jakiegoś stopnia korzystna dla ludzi z grupa krwi "O" i "B", ale pod pewnymi warunkami i z odpowiednia ilością błonnika. Natomiast co do roli błonnika w przewodzie pokarmowym człowieka, to dr Kwaśniewski zupełnie się zbłaźnił i radzę skonfrontować przytoczone przez niego rewelacje z bardziej miarodajnymi źródłami. Tego typu "TŁUSTO" w wydaniu Kwaśniewskiego, wcześniej czy później kończy się NIEZDROWO. Myślę, że nie będzie z Twojej strony nietaktem, jeżeli zapytasz autora tłustej diety dr Kwaśniewskiego o przyczyny, dla których OSIWIAŁ, WYŁYSIAŁ i przy okazji możesz mu pogratulować przepięknej PERUCZKI..." - Sławomir Nowakowski w swoim słynnym "PORADNIU ZDROWIA": Co do ogromnej wartości i obecności błonnika w naszej diecie możesz przeczytać wiele ciekawych artykułów. Jeden z nich "BEZ BŁONNIKA NIE MA ZDROWIA" znajduje się tutaj - link: calivita.com.pl/cfnews/index.php?ednumer=200109&artnumer=17 Duży materiał znajdziesz też tu - link: calivita.com.pl/cfnews/index.php?ednumer=NH0101&artnumer=1 Renata gronkowiec.pl/calivita.html Odpowiedz Link Zgłoś
zarzyccy Profilaktyka układu pokarmowego w cukrzycy 06.08.04, 17:40 Fragmenty NEWSletter z www.faceci.com.pl/subskrypcja.html 1/ "Korzeń życia"czyli Twoje jelito Kilkutysiącletnia tajemnica chińskiej medycyny mówi, że ludziom którzy mieli lub mają przez dłuższy okres zaparcia, powiększa się dolna warga, a różnica między dolną a górną wargą ust, jest łatwo zauważalna. Owszem może to nawet plus na urodzie, ale... Zapytasz czy to żart? Nie, nie, nie, absolutnie. Popytaj wśród znajomych i zrób własny wywiad, podziel się z nami swoimi spostrzeżeniami... Zdarza się, że ludzie Ci mieli zaparcia w okresie niemowlęctwa i tego nie pamiętają. Idąc dalej, wiele tych osób ma problemy skórne, grzybicę, gronkowca, pasożyty, nadwagę, alergie, nerwice, migreny, napady złego humoru i częste zmiany nastroju. Także mogą mieć guzy, cysty, mięśniaki, raka narządów rodnych u kobiet, prostata u mężczyzn lub rak jelita okrężnicy oraz odbytu. Szczególnie dużo problemów z jelitem wykryto u kobiet chorych na raka piersi - na 10 kobiet 9 miało problemy z pracą jelit - jak pisze dr A.Posz. Informacja na naszych stronach - linki: www.noni.com.pl/guz.html Zbyt często klasyczne leczenie tych chorób nie opiera się na podawaniu właściwej diety i leczeniu jelita, jako jednych z głównych i najczęstszych przyczyn chorób człowieka XXI wieku. Podaje się raczej leki i antybiotyki, niszczące "przyjazną" mikroflorę... Chińscy lekarze byli poważnymi ludźmi i odkryli również, że przy źle pracujących jelitach na Twoim czole powinny pojawiać się poprzeczne zmarszczki. I co Ty na to? To dopiero niespodzianka, na dokładkę wcale nie genetyczna... Żeby było jeszcze ciekawiej, to mężczyznom na czubku głowy pojawia się dodatkowo z tego powodu łysina. Czasem również w nadmiarze wypadają włosy u kobiet, a na tym cierpi ich uroda. Czyżby za dużo szczęścia na raz? Poważne problemy z jelitami sygnalizuje również nieświeży oddech i biały nalot na języku, które często zdarzają się już u małych dzieci, sygnalizując np. atonie jelit... Od stuleci jelito Chińczycy nazywali "korzeniem życia". Korzeń z natury pobiera z gleby składniki odżywcze i dostarcza je roślinie. Bez zdrowego korzenia roślina nie przeżyje. A jaką rolę ma nasze jelito jako "korzeń życia"? Korzeń ten również ma za zadanie wydostać z pokarmu cenne składniki odżywcze, dotrawić je i przerobić na takie, które będą łatwo przyswojone przez Twój organizm. Dzięki obecności niezbędnej do tego procesu "przyjaznej" mikroflory, cały proces może się odbywać bez zakłóceń, a w jelicie wytwarzane są dzięki temu liczne witaminy m.in. z grupy B, K oraz aminokwasy budulcowe, które w odpowiedniej formie wędrują do wnętrza organizmu. Wiadomo przecież, iż źle strawiony pokarm - nawet ten najzdrowszy - będzie toksyczną trutką dla Twojego organizmu. Teraz już wiesz, dlaczego tak ważna jest "przyjazna" mikroflora oraz zdrowe jelito. W tej kwestii pewnego ciekawego odkrycia dokonali australijscy naukowcy - więcej: www.noni.com.pl/tlenek_azotu2.html Okazuje się, iż odpowiednia ilość właściwej mikroflory to podstawa, a jeśli w diecie człowieka cywilizowanego będzie jeszcze więcej naturalnej witaminy C ( z warzyw i owoców lub suplementacji np.: C 500 i C PLUS), to zapobiegnie ona nadmiernemu gniciu pokarmów i wspomoże rozwój dobroczynnej flory. Sztuczna witamina C zakwasza organizm i nie posiada takiego działania, zatem nawet o niej nie myśl. Warto zadbać w porę o własny "korzeń życia", gdyż kiedy on zachoruje, nie ma możliwości na jego przeszczep. To tak jak z samochodem. Jelito w Twoim organizmie to coś więcej niż przewody paliwowe do silnika w samochodzie. Wiadomo, że łatwiej i taniej wymienić przewody, filtr i olej, niż remontować lub wymienić cały silnik. Ale w samochodzie można wymienić wszystko, a w Twoim organizmie? Renata Z. www.faceci.com.pl/o_nas.html Odpowiedz Link Zgłoś
zarzyccy Na cukrzyce NONI i Dieta Zgodna z Grupą! 06.08.04, 17:32 W 100% zgadzam sie z Arturem. jest to dośc niebezpieczna dieta i ewentualnie nadaje się tylko dla osób z grupa B i O, ale po wprowadzeniu drobnych dodatków. Osoby z grupa A i AB moga pozornie czuc sie psychicznie dobrze 9choc nie sądzę0, ale ich zdrowie załamuje się każdewgo dnia! To sprawdzone naukowo - od blisko 100 lat prowadzone sa badania nad grupami krwi i skłonnościami niektórych ich przedtsawicieli do pewnych chorób. Od tego właściwie sie zaczęło, kiedy jedne z lekarzy zauważył, iż na raka najczęściej choróbja osoby z grupą AB, Dalej stwierdzono też osoby z grupa A. To zaiteresowało naukowców i stąd Japończycy a dalej Amerykanie prowadza szerokie badania na ten temat od la 20 ubiegłego wieku. O diecie zgpodnej z grupą krwi możesz poczytać na repix.ihe.pl/zdrowie.html oraz na www.gronkowiec.pl/dieta.html Co sie okazuje - wszyscy moi pacjenci - klubowicze, którzy do diety cukrzycowej zastosowali diete zgodna z grupa krwi oraz rozdzielcza juz po tygodniu zauwazyli wspaniałą regulacje cukru w organizmie na poziomie w normie, a także lepsze samopoczucie i lżej na żolądku. poprawil sie metabolizm, gdyz wyeliminowali szkodliwe pokarmy, zatruwające ich organizm i powodujace lektyny, jak również powodujące często skrzepy we krwi i zakwaszające organizm. Jak wazn jest homeostaza dla naszego zdrowia opisuję na noni.com.pl. Szczególnie ważne jest dążenie do homeostazy, kiedy jesteś chory. Zreszta sam sobie poczytaj na noni.com.pl, a atakże na gronkowiecpl/slownik.html Obok diety stosowanie Polinesin Noni - jedyny sok naturlany nie jest pasteryzowany - cudownie działa na organizm oraz w cukrzycy tak typu I jak i II. mam wiele osób, które go stosuja u siebie lub u swoich dzieci i są bardzo zadowolone z wyników jego działania. A dziala tam tak PROKSERONINA - link: noni.com.pl/prokseronina.html Co do samej cukrzycy to mozesz odnaleźć jej opis i poczytac na noni.com.pl/choroby.html Jeśli masz grupę "O" to możesz NONI wymienić na W cukrzycy podajemy równiez pikolinin chromu czyli najleposza naturalną formę chromu - nie pomyl z pikotynianem chromu. Podajemy też NOPALIN, który słynie z tego, że tam gdzie rośnie w Meksyku i zjada sie go p0od róznymi postaciami oraz pije sok, nie mapraktycznie cukrzycy!!! O Nopalinie i więcej na repix.ihe.pl/mal_inf.html Jesli chcesz jeszcze o coś zapytać lub szukasz pomocy w medycynie naturalnej - napisz do mnie: r-zarzycka@ihe.pl Postaram sie dopowiedzieć na twój list w ciągu 48 godzin (mam bardzo duzo telefonów oraz listów e-mail do odpisania każde godnia) Nie zamartwiaj się cukrzycą - z tym można żyć!!! ale trzeba wiedziec jak i uważaj na dietę optymalna oraz na różne modne cud diety. Grupa krwi nie jest modą ale Twoja biochemią czy chcesz czy nie i reaguje z różnymi składnikami z potraw na (+) czyli lek lub na (-) czyli - jak trutka dla ciebie. Kiedy poprubujesz diety zgodnej z grupa krwi, poszukaj na forum "DIETA ZGODNA Z GRUPA KRWI" i coś napisz - podziel sie odczuciami - masz tutaj link: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22503 Pozdrawiam i życzę miłej lekturki tylko dla tych którym zdrowie leży na sercu Renata Z. faceci.com.pl/o_nas.html Odpowiedz Link Zgłoś
annaklay Re: Na cukrzyce NONI i Dieta Zgodna z Grupą ??? 06.08.04, 18:05 Dieta zgodna z grupa krwi jest takim samym nonsensem jak dieta kwasniewskiego:-) Sorry za ta uwage, ale to naprawde kolejny niebezpieczny mit dietetyczny:-( Odpowiedz Link Zgłoś
krystynaopty1 Re: Na cukrzyce NONI i Dieta Zgodna z Grupą! 14.08.04, 17:22 Twoje pomysły na dietę z dużą ilością BŁONNIKA - to bzdet, ponieważ ludzki organizm nie jest przystosowany do trawienia błonnika. Jego wątpliwą zaletą jest tylko to, ze wypełnia jelita swoją objętością. Równie dobrze można zalecać jedzenie papieru toaletowego... Pomysł z GRUPAMI KRWI - to następny bzdet. Mięsożerne koty mają trzy grupy krwi, a bydło jedzące tylko trawę ma aż 12 grup krwi. Grupy krwi u bydła (wg Schmida i Buschmanna, 1985): A, B, C, F, J, L, M, S, Z, N, R, T. Przy czym okazuje się, że u bydła istnieje też bardzo liczna ilość czynników grup krwi. Sama grupa B jest tu najbardziej zróżniowana i ma aż 43 czynniki grup krwi. Ludzkie tłustożerstwo jest wpisane w historię powstania gatunku homo sapiens i dlatego organizm człowieka jest jak najbardziej przystosowany do żywienia się tłuszczem w większej iloci niż jest powszechnie zalecana. Natomiast szkodliwe jest MIESZANIE w diecie DUŻYCH ilości i węglowodanów i tłuszczów i białek JEDNOCZEŚNIE. Dieta optymalna jest niskowęglowodanowa niskobiałkowa i wysokotłuszczowa jednocześnie. Jak nie rozumiesz na czym polega dieta optymalna, to powtarzaj głupot po innych pseudoekspertach. Krystyna [bardzo zadowolona z DO od siedmiu lat] Odpowiedz Link Zgłoś
mysiam1 Re: MAM CUKRZYCE.... 23.07.04, 18:32 Ewo, jeśli masz cukrzycę I typu, to dziękuj Bogu, medycynie, technologii i komu/czemu tam jeszcze chcesz, że masz glukometr, peny i oczyszczoną insulinę. Staraj się cieszyć życiem takim, jakie masz, bo naprawdę mogło Cię spotkać coś o wiele, wiele gorszego.Chcesz się bawić w jakieś wątpliwe eksperymenty? Zastanów się - ci, którzy propagują te wszystkie diety, chyba nie wiedzą, na czym polega cukrzyca. TY chyba to wiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w cyrku1 Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.04, 18:57 Od jesieni ma być w sprzedaży w Polsce glukometr " ciągły, nieinwazyjny monitoring glukozy" oparty na spektroskopi impedancyjnej. www.cukrzyca.akcjasos.pl/?a=text&id=304 www.medmess.pl/strn08.html Odpowiedz Link Zgłoś
ewik25 Re: MAM CUKRZYCE.... 23.07.04, 19:15 Alez ja nie eksperymentuje,poprostu slyszalam/czytalam o przypadkach wyleczenia ludzi z cukrzycy insulinozaleznej calkowicie dzieki diecie Kwasniewskiego.Moje pytanie dotyczylo osob,ktorym udalo sie wlasnie w ten sposob wyleczyc.Ja podchodze do tego sceptycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Artur Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.usask.ca 23.07.04, 19:24 Istnieje duzo nieetycznych i niepowaznych stwierdzen tworcy diety optymalnej. Nalezy odniesc sie do nich sceptycznie. Jezeli nawet Lech Walesa donosil kiedys o zbawiennych wplywach diety optymalnej to wez pod uwage fakt, ze nie jest on lekarzem tylko elektrykiem z wyksztacenia wiec nie jest w stanie obiektywnie ocenic wartosci diety. Prawdopodobnie w dodatku mu zdrowo namacili w glowie w czasie jego pobytu w Jastrzebiej Gorze. Optymalni sa rodzajem sekty i zrobia wszystko (lacznie z nieetyczna promocja) by rozpropagowac swoje idee. Zdaje sie, ze chcesz byc ich kolejna ofiara. Odpowiedz Link Zgłoś
izado Re: MAM CUKRZYCE.... 24.07.04, 01:39 Ewik, w eksperymentach w pewnych przypadkach i na pewnym etapie danej choroby nie ma niczego złego. Z tym, że biorąc pod uwagę pychę niestety większości lekarzy (na szczęście nie wszystkich i nie mam tu wcale na myśli lekarzy optymalnych) musisz się na nie zdecydować sama i sama sobie odpowiedzieć na pytanie czy Ty jesteś już na tym etapie. Ja nie mam wprawdzie cukrzycy tylko łuszczycowe zapalenie stawów, a diety bogatotłuszczowej-niskowęglowodanowej-niskobiałkowej nie zalecił mi Kwaśniewski ani żaden z lekarzy optymalnych tylko lekarz medycyny chińskiej. Reumatolodzy zaproponowali mi chemioterapię i leczenie solami złota, bo nic innego już nie działało, mówiąc przy tym, że niczego mi nie gwarantują, a właściwie to jest duże prawdopodobieństwo, ze skończę na wózku inwalidzkim. Wtedy zaczęłam szukać przeróżnych sposobów - głodówki, dieta grup krwi, wegetarianizm, metody Tombaka, akupunktura i NIC. Wreszcie, dzięki zaprzyjaźnionemu lekarzowi trafiłam do Chińczyka. Kiedy mi powiedział co mam jeść postukałam się w głowę i powiedziałam, że chyba zwariował albo chce mnie zabić. On mi na to "ty biolog i nie rozumiesz o co w tym chodzi i jak funkcjonuje ludzki organizm?" Tak mi pojechał po ambicji, że zaczęłam czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Po tym czytaniu doszłam do wniosku, że nie zaszkodzę sobiz wbrew temu co twierdzi ogół i spróbowałam. Dzisiaj nie jeżdżę na wózku inwalidzkim, nie wzięłam chemii i ani jednego zastrzyku ze złotem, nie stosuję nawet żadnych środków przeciwzapalnych ani przeciwbólowych. Do Ciebie więc należy wybór czy chcesz być do końca życia skazana na leki i uzależnienie od lekarzy, czy może będziesz żyła normalnie tylko odważysz się na "eksperyment". Ja za tak "optymistyczne" rady lekarzy podziękowałam i zaryzykowałam. A moja reumatolog ma na tyle otwarty umysł, kocha ludzi i chce im pomóc, że z zainteresowaniem słucha moich doświadczeń i dzieli się swoimi dotyczącymi pacjentów, którzy stosują podobną dietę. Pozdrawiam i życzę właściwych wyborów, Iza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janali Re: MAM CUKRZYCE.... IP: .252.* / 209.50.252.* 24.07.04, 00:54 ewik25 napisała: > Choruje na cukrzyce od 11 lat,mam 24 lata,biore insuline,slyszalam o diecie > Kwasniewskiego,podobno mozna sie wyleczyc z cukrzycy calkowicie nawet > przestac brac insuline,czy ktos stosowal ta diete i udalo mu sie wyleczyc? To jest tak : Stosując dokładnie żywienie optymalne można w większości przypadków KONTROLOWAĆ nawet cukrzyce typu pierwszego ( podejrzewam , że w Twoim przypadku własnie tak jest)do takiego stopnia, że korzystanie z insuliny staje się zbędne. Jeśli chory bierze do ok. 50 jednostek dziennie, to z dużym prawdopodobieństwem należy oczekiwać odstawienia insuliny w przeciągu kilku tygodni. W przypadku wiekszych ilości branej insuliny może być trdudniej. Wszystko zależy od długości trwania choroby, stopnia wyniszczenia trzustki itd ... W większości tych "trudnych" przypadków, gdzie ilość insuliny siega 100 i ponad jednostek dziennie można uzyskać REDUKCJĘ wymaganej insuliny o ok. 50%. Jeśli znacz dokładnie mechanizmy działania , to zdajesz sobie sprwę, że jest to baaaaardzo dużo, jako że komplikacje pocukrzycowe spowodowane są właśnie insuliną ! Można dietę optymalną stosować samemu nawet w przypadku cukrzycy I-go rodzaju, ale znacznie lepiej byłoby ( skoro nie wiesz nic na temat tej metody żwienia) skontaktować się z lekarzami optymalnymi w Jastrzębiej Górze, którzy są najlepszymi w Polsce fachowcami w tej dziedzinie. Napisz do mnie na : janali@gazeta.pl, to podam Ci dokładne namiary. Janali Odpowiedz Link Zgłoś
mysiam1 Re: MAM CUKRZYCE.... 24.07.04, 10:44 Zastanówcie się, co po 11 latach choroby może zostać z komórek insulinowych? Izado, Ty, biolog, tak? A więc Ty, biolog nie wiesz, co się dzieje z trzustką osoby chorej na cukrzycę?Myślę, że Ewa sama najlepiej to wie i nie będzie ryzykować zdrowia i życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: slawek Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 11:13 mysiam1 napisała: > Zastanówcie się, co po 11 latach choroby może zostać z komórek insulinowych? no to co stoi na przeszkodzie przerwania tego zklętego kręgu ??? zastanów się co się dzieje z resztą organizmu Ewy skazanego na ciągłe huśtawki cukru i poziomów insuliny , nie szkoda ci ludzi których skazują się na wczęsniejszą śmierć poprzedzoną powikłaniami ??? myślę ze Ewa o tym wie i zaczyna szukać Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janali Re: MAM CUKRZYCE.... IP: .252.* / 209.50.252.* 24.07.04, 11:40 mysiam1 napisała: > Zastanówcie się, co po 11 latach choroby może zostać z komórek insulinowych? A co to zmienia czy ktoś bierze insulinę czy nie. Przecierz branie insuliny nie polepsza stanu komórek beta. > Ewa sama najlepiej to wie i nie będzie ryzykować zdrowia i życia. Bzdury pleciesz. Leczeniem w Jastrzębiej Górze nie zajmują sie znachorzy czy też internetowi "specjaliści" tylko lekarze z dużą praktyką w tym zakresie. Janali Odpowiedz Link Zgłoś
mysiam1 Re: MAM CUKRZYCE.... 24.07.04, 13:40 Branie insuliny zmienia bardzo duzo, bo trzustka jej nie produkuje i nie trzeba wiele myślec, żeby wiedzieć, czym może grozić brak insuliny. Dieta nie sprawi, że trzustka zacznie pracować prawidłowo, bo te zniszczenia są nieodwracalne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hydrogen Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 13:47 Nie dociera do ciebie, że dużo węglowodanów=duże zapotrzebowanie na insulinę, mało węglowodanó=małe zapotrzebowanie na insulinę? Jeśli choroba nie jest zbyt zaawansowana zapotrzebowanie to może być pokryte w całości przez nawet zniszczoną trzustkę. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
mysiam1 Re: MAM CUKRZYCE.... 24.07.04, 15:24 Bardzo słuszne stwierdzenie - jeśli nie jest zaawansowana. Zastanów się więc,czy po 11 latach jest zaawansowana czy nie. Myślę, ze Ewa wie to najlepiej, obserwując reakcje swojego organizmu. Moje dziecko choruje zaledwie 3 lata, a mam przesłanki, zeby twierdzić, że jego trzustka nie wydziela już w ogóle insuliny. Poza tym 10% sprawnych komórek wystarczy, zeby trzustka pokrywała sama zapotrzebowanie organizmu na insulinę, poniżej tej wartości pojawiają się objawy cukrzycy. Po 11 latach z tych <10% raczej nie zostało wiele... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: slawek Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 18:02 mysiam1 napisała: . Poza tym 10% sprawnych komórek wystarczy, zeby trzustka > pokrywała sama zapotrzebowanie organizmu na insulinę, poniżej tej wartości > pojawiają się objawy cukrzycy. cały czas nie rozumiesz ze zapotrzebowanie na insulinę zalezy od ilosci zjadanych węglowodanów ??? przecież mając dziecko chore na T1 wciąż obliczas WW i dopasowujesz odpowiednie dawki insuliny , potem mierzysz cukier i ewentualnie korygujesz , no i 10% sprawnych kórek beta trzustki zapewnia kontrole cukru przy dużym spożyciu weglowodanów , pomyśl teraz ile potrzeba insyliny jesli zmniejszysz zjadane cukry 10 krotnie ??? wystarczy 1% ( słownie jeden procent ) ???????? Slawek P.S. zawsze moze zmierzyć ilość peptydu C Po 11 latach z tych <10% raczej nie zostało > wiele... Odpowiedz Link Zgłoś
mysiam1 Re: MAM CUKRZYCE.... 24.07.04, 18:16 Nie, minimum 10% sprawnych komórek jest potrzebnych przy spożyciu czegokolwiek w ogóle, bo nie tylko węglowodany rozkładają się do glukozy i Ty o tym, Sławku bardzo dobrze wiesz, a znam Cię (jak mi się wydaje) z innego jeszcze forum - cukrzycowego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: slawek Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 20:21 mysiam1 napisała: > Nie, minimum 10% sprawnych komórek jest potrzebnych przy spożyciu czegokolwiek > w ogóle, bo nie tylko węglowodany rozkładają się do glukozy i Ty o tym, Sławku > bardzo dobrze wiesz, wiem dobrze ze do glukozy rozkładaja się tylko wszystkie węglowodany które zjadasz , natomiast glukoza moze być syntetyzowana ze zjadanego białka lub z glicerolu pozostałego po spaleniu tłuszczy , natomiast zapotrzebowanie na insuline zalezy tylko i wyłacznie od tego co twój organizm spala , jeśli jest to glukoza to potrzebuje dużo insuliny , aby umożliwić jej przechodzenie przez scianki komórek , jesli organizm zaczyna w większości spalać kwasy tłuszczowe to insuliny potrzebuje bardzo mało Slawek P.S. Monika ???;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 08:39 insuline zalezy tylko i wyłacznie od tego co twój organizm spala , jeśli jest > to glukoza to potrzebuje dużo insuliny , aby umożliwić jej przechodzenie przez > scianki komórek , jesli organizm zaczyna w większości spalać kwasy tłuszczowe > to insuliny potrzebuje bardzo mało dlaczego wiec moj organizm potrzebowal tej insuliny bardzo duzo przy diecie wysokotluszczowej. 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
izado Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 09:37 > dlaczego wiec moj organizm potrzebowal tej insuliny bardzo duzo przy diecie > wysokotluszczowej. Siedem, tudzież 5040, na jakiej podstawie twierdzisz że Twój organizm potrzebował więcej insuliny na diecie wysokotłuszczowej? Co jadłeś na tej diecie? Jak wyglądało śniadanie, obiad, kolacja? Ile czasu stosowałeś tą dietę. Czy to była dieta Kwaśniewskiego? Iza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 13:25 dwa miesiace byłem. wiedzialem na podstawie wskazan glukometru i zuzytych jednostek humalogu [taka insulina]. dieta byla pieczolowicie prowdzona wg wskazan jakiegos konowala z arkadii. konowała tłustego, sapiacego i wygladajacego jakby oczekiwal 3 zawału. nadmienie ze wtedy bylem entuzjastycznie nastawiony do tej szajby. 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
izado Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 13:51 > dwa miesiace byłem. wiedzialem na podstawie wskazan glukometru i zuzytych > jednostek humalogu [taka insulina]. Popraw mnie jesli sie mylę- na podstawie wskazań glukometru wiesz jaki masz poziom glukozey we krwi, a nie insuliny. Ilość insuliny jaką musiałeś aplikować, do kompletu z poziomem glukozy, nie jest jednak informacją o tym ile w tym czasie organizm insuliny produkuje. Od razu mówię, że nie czepiam się :-) Po prostu byłam ciekawa skąd znałeś ten poziom insuliny we krwi. > dieta byla pieczolowicie prowdzona wg > wskazan jakiegos konowala z arkadii. Jak się nazywał? Z której Arkadii? > konowała tłustego, sapiacego i > wygladajacego jakby oczekiwal 3 zawału. No tak, tu Twoje wzbuzrenie i "rozczarowanie" nie dziwi mnie, bo sama nie jeden raz zastanawiałam się ilu z lekarzy optymalnych wierzy w sens DO i stosuje DO, a ilu znalazło po prostu taki sposób na zarabianie dodatkowych pieniędzy, zaś całą DO ma w "głębokim poważaniu". Powiem coś co wielokrotnie było tu już powatrzane: 1. 2 miesiące to potwornie MAŁO by cokolwiek powiedzieć 2. NIEWIELU lekarzy optymalnych potrafi leczyć DO (w tym cukrzycę) 3. zainteresowanym choć trochę jaki sens ma leczenie cukrzycy dietą wysokotłuszcową polecam wrzucić w przeglądarkę czasopism naukowych (np. w pubmed lub w //www.amjbot.org/searchall/) hasło PPARs (to takie receptory na otoczce jądrowej, "zawiadujące" wrażliwością na insulinę a jednocześnie metabolizmem tłuszczy. Nie mam czasu pisać tłumaczenia tego mechanizmu więc pozwole sobie wkleić co na ten temat napisał Dr Bogdan Sikorski - jest farmakologiem, ma doktorat z farmakologii na Monash Universitety (Melbourne), pracuje w Ministerstwie Zdrowia w Canberze jako toksykolog leków, na stanowisku asesora dopuszczającego leki do sprzedaży. Tekst doytyczył leków na cukrzycę II-typu - thiazolidinediones (znane w handlu, przynajmniej w USA, jako Rezulin) >>>(...) Czym więc wyróżniają się te leki? Działają one poprzez stymulację niedawno odkrytych receptorów (PPARs) aktywując spalanie glukozy oraz zmniejszając wytwarzanie glukozy w wątrobie, a także zwiększając wytwarzanie tłuszczów ( z glukozy ) w wątrobie. Równocześnie aktywacja tych receptorów w mięśniach i w tkance tłuszczowej powoduje zwieszone spalanie tłuszczów. Glukoza nie jest potrzebna. Czyż nie przypomina nam to czegoś? Końcowy efekt to spadek poziomu trójglicerydów i wolnych kwasów tłuszczowych we krwi. Tak jest u ludzi i u zwierząt. Również podnosi się poziom cholesterolu HDL, ale ogólny jego poziom nie spada. Co to wszystko znaczy? Sprawa się wyjaśni, gdy dodam, że jednym z najlepszych aktywatorów owych PPARs (typu gama) są kwasy tłuszczowe. Po co więc brać te leki (i inne), gdy prosta zmiana diety na wysokotłuszczową i niskowęglowodanową daję takie same efekty metaboliczne bez powyżej wspomnianych uszkodzeń wątroby lub znacznie gorszych skutków? Wygląda więc na to, iż firmy farmaceutyczne spłatały sobie drobnego figla wyjaśniając nam mechanizm (przynajmniej w części) działania diety optymalnej w regulacji metabolizmu (i wyleczeniem) cukrzycy typu II. Ciekawostka! Jest teraz również wiadome, iż aktywacja PPARs (typu alfa) to droga działania leków obniżających produkcję cholesterolu. A co najlepiej aktywuje te receptory? - no to już teraz łatwo zgadnąć.<<< Pozdrawiam, Iza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 14:10 > Co to wszystko znaczy? Sprawa się wyjaśni, gdy dodam, że jednym z najlepszych > aktywatorów owych PPARs (typu gama) są kwasy tłuszczowe. Po co więc brać te > leki (i inne), gdy prosta zmiana diety na wysokotłuszczową i niskowęglowodanową wy jehowi, tfu smalcowi macie na wszystkie pytania odpowiedz. ja jednak natretnie poprosze o odrobine logiki... mam troche swojej inuliny [nie wiem ile], moge tez dostrzykiwac sobie prawie taka insuline jak moja. dlaczego po tluszczach zwierzecych musze jej brac wiecej by miec te przepisowe 6mmol na litr ??? u mnie kwas tluszczowy dziala odwrotnie. inaczej tego nie wytlumacze. zeby bylo smieszniej wczoraj zjadlem 6 malenkich rogalikow ala kwasniewski z żoltek. moglem ich nie jesc bo z doswiadczenia wiem jak te eksperymenty sie koncza. no i skonczylo sie standardowo. obudzilem sie o 5 rano z powodu krytycznie wysokiego poziomu cukru we krwi. gdzies do 9 to opanowalem. 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
izado Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 14:23 > wy jehowi, tfu smalcowi macie na wszystkie pytania odpowiedz. ja jednak > natretnie poprosze o odrobine logiki... A zajrzałęs chociaż do tych publikacji??? ZAŁOŻĘ SIĘ, ŻE NIE. Bo gdybyś zajrzał trochę przystopowałbyś z ta "prośbą" o logikę. No i zajęło by Ci to "ciut" więcej niż ta chwila jaka minęła od mojego postu. Z takim podejściem będziesz sobie dostrzykiwał insulinę do końca życia. Pozostaje mi tylko życzyć Ci żebyś nie musial tego robić coraz częściej i coraz więcej bo już Ci współczuję. A propos, co mowią ci co są tacy "logiczni", w przeciwieństwie do mnie, w kwestii nagłych skoków insuliny we krwi po wstrzyknięciu jej? Czyżby utrzymywali, że to obojętne dla zdrowia? >zeby bylo > > smieszniej wczoraj zjadlem 6 malenkich rogalikow ala kwasniewski z żoltek. > moglem ich nie jesc bo z doswiadczenia wiem jak te eksperymenty sie koncza. no > i skonczylo sie standardowo. obudzilem sie o 5 rano z powodu krytycznie > wysokiego poziomu cukru we krwi. gdzies do 9 to opanowalem. To po co je jadłeś???? Iza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 14:35 jem tłuste mieso moj organizm staje sie odporny na insuline. obraza sie i wyzsze dawki nie pomagaja zbic cukru. nie jem tlustego miesa to moja wlasna trzustka radzi sobie z tabliczka slodkiej czekolady albo furą węglowodanów. nie radzi sobie za to wcale z jednym mielonym kotletem z zawartoscia weglowodanow znikoma. wytłumacz mi to prosze. prostymi, drukowanymi literkami. > A propos, co mowią ci co są tacy "logiczni", w przeciwieństwie do mnie, w > kwestii nagłych skoków insuliny we krwi po wstrzyknięciu jej? Czyżby > utrzymywali, że to obojętne dla zdrowia? nie wiem i guzik mnie to obchodzi poniewaz w tej chwili wykrecasz kota ogonem. zmiana tematu w dyskusji jest najlagodniej rzecz ujmujac nieuczciwoscia. przepros za brednie lub udowodnij ze moj organizm moze dzialac inaczej niz reszty ludzi. 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
izado Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 15:28 > nie wiem i guzik mnie to obchodzi poniewaz w tej chwili wykrecasz kota ogonem. > zmiana tematu w dyskusji jest najlagodniej rzecz ujmujac nieuczciwoscia. > > przepros za brednie lub udowodnij ze moj organizm moze dzialac inaczej niz > reszty ludzi. Nie wiem za kogo się masz jesli uważasz że powinnam Cię przeprosić. Jednego jestem za to pewna - więcej moich "nieuczciwych bredni" i "wykręcania kota ogonem" nie usłyszysz, bo mam ciekawsze i ważniejsze rzeczy do roboty niż dyskutowanie z głuchymi o watpliwej kulturze osobistej z "silnej grupy pod wezwaniem" annyklay i brumbaka, i to tylko po to żeby sobie "postrzepić język" a co jakiś czas zostać obsypana kupą gnoju. Jak nie chcesz słuchać i widzieć coś więcej poza koniec swojego nosa tudzież strzykawki z insuliną to nie. Bez odbioru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 08:07 > Nie wiem za kogo się masz jesli uważasz że powinnam Cię przeprosić. > Jednego jestem za to pewna - więcej moich "nieuczciwych bredni" i "wykręcania > kota ogonem" nie usłyszysz, bo mam ciekawsze i ważniejsze rzeczy do roboty niż > dyskutowanie z głuchymi o watpliwej kulturze osobistej z "silnej grupy pod > wezwaniem" annyklay i brumbaka, i to tylko po to żeby sobie "postrzepić język" > a co jakiś czas zostać obsypana kupą gnoju. > Jak nie chcesz słuchać i widzieć coś więcej poza koniec swojego nosa tudzież > strzykawki z insuliną to nie. > > Bez odbioru. myslisz ze jak teraz pokwiczysz, posiąpisz nosem czy nawet uronisz łezkę to mnie wzruszysz? daj spokoj. prosiłem o grzecznie wyjasnienie moich watpliwosci. optymalsi i ty tez powolujecie sie na doktora farmacji pracujacego dla rzadu przy dopuszczaniu trucizn dla "leczenia" baranow. trzy posty dalej lamentujesz w niebogłosy nad szkodliwoscia insuliny a w innym miejscu nad spiskiem koncernów farmaceutycznych. ogrobina logiki, konsekwencji. naprawde tyci tyci wystarczy. jesli nie potrafisz spelnic tych podstawowych warunkow faktycznie lepiej bedzie bez odbioru, niech garnki i prasowanie bedzie z toba rycerko dżedaj. 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gambino Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 66.144.4.* 30.07.04, 08:37 > "siedem się wysilił" : > myslisz ze jak teraz pokwiczysz, posiąpisz nosem czy nawet uronisz łezkę to > mnie wzruszysz? Czytając Twoje wypowiedzi można dojść do wniosku, że na inny rodzaj ich skomentowania nie zasługujesz. >Prosiłem o grzecznie wyjasnienie moich watpliwosci. Chyba jednak mamy różne definicje słowa : "grzecznie" , bo w moim języku wulgaryzmy przez Ciebie uzywane do nie go nie należą. > optymalsi i ty tez powolujecie sie na doktora farmacji pracujacego dla rzadu > przy dopuszczaniu trucizn dla "leczenia" baranow. No cóż.... bardzo trafnie to ująłeś, ponieważ dopuszcza on właśnie środki farmakologiczne dla takich jak Ty. > trzy posty dalej lamentujesz > w niebogłosy nad szkodliwoscia insuliny Czy nie ma ona racji ? To co przeczytałem wcale nie jest lamentem, a raczej istotną, bardzo istotna informacja dla każdego insulinozaleznego cukrzyka. Pod warunkiem, że posiada on minimalny stopień rozwoju intelektualnego, żeby to móc zrozumieć. Ty jak widzę tego nie zrozumiałeś - ze szkodą dla siebie. Masz dziwny zwyczaj... piszesz, że potrzebujesz wyjasnień, a kiedy ktoś ich Ci udziela obrzucasz go błotem. If you want to have sex with me at least give me a kiss first. Gambino Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 09:38 If you want to have sex with me at least give me a > > kiss first. przyprowadze ci owce. i z nia sobie o grze wstepnej pogadasz. 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
annaklay Re: MAM CUKRZYCE.... 30.07.04, 09:49 Gość portalu: Gambino napisał(a): > > trzy posty dalej lamentujesz > > w niebogłosy nad szkodliwoscia insuliny > > Czy nie ma ona racji ? To co przeczytałem wcale nie jest lamentem, a raczej > istotną, bardzo istotna informacja dla każdego insulinozaleznego cukrzyka. Pod > warunkiem, że posiada on minimalny stopień rozwoju intelektualnego, żeby to móc > > zrozumieć. Ty jak widzę tego nie zrozumiałeś - ze szkodą dla siebie. A jaki jest twoj stopien rozwoju intelektualnego?? Przeciez isulina jest normalnym hormonem wystepujacym u kazdego czlowieka, to dlaczego mialby byc wyjatkowo szkodliwa dla kogos kto jej produkuje za malo lub w ogole nie produkuje??? > > Masz dziwny zwyczaj... piszesz, że potrzebujesz wyjasnień, a kiedy ktoś ich Ci > udziela obrzucasz go błotem. If you want to have sex with me at least give me a > kiss first. > Gambino Optymalne widzenie rzeczywistosci??? Ktory to twoj nik na tej grupie optynaganiaczu?? Odpowiedz Link Zgłoś
izado Re: MAM CUKRZYCE.... 30.07.04, 11:01 Daj spokój Gambino. Siedem już NIC nie pomoże. Przynajmniej narazie. Może jak będzie miał zaawansowaną miażdżyce, będzie ślepy jak kret, będzie mu groziła amputacja którejś stopy i wszystkie orgazny po kolei będa odmawiały posłuszeństwa na tej jego uświęconej syntetycznej insulinie, którą mu wściskają światli lekarze to wtedy może, może choć nie jest to pewne zaświeci się lampka alarmowa. Choć sa tacy cukrzycy, co nawet na tym etapie nic nie rozumieją. To właściwie tak jak z alkoholikami, na pewnym etapie alkoholizmu wydaje im się, że bez alkoholu umrą i nie rozumeiją,że to co ich zabija to alkohol. Póki co siedem najwyraźniej lepeij się czuje i może mu nawet poziom glukozy spada, lub jak on twierdzi jasnowidząco, poziom insuliny rośnie kiedy sobie trochę poprzeklina, wysle kobietę do garnków, poneguje inteligencje ludzi, którzy mają ku tej tematyce stosowne wykształcenie i ponadskakuje annieklay, która zrobiła z siebie sama gwiazdę. Zapewne stwierdzenie, ze to dobrze że anna nie kończyla żadnego uniwesrystetu jest dla niego atutem, bo w razie czego można ją kopnąć w tyłek i wysłac do garnków. Z taką "kształconą" to gorzej, bo nie daj Bóg będzie miała swoje zdanie i się postawi jemu wielkiemu macho. Annaklay zaś doskonale czuje się w gronie tych, którym niecenzuralne teksty nie są obce, tych co spamują tu jakieś smieszne amerykańskie ideologię, do tych zwraca się "pan, pani" i z fałszywą słodyczą wyraża się wsuperlatywach o ich poziomie. W ten prosty sposób dokonale pokazuje jakim ona sama jest człowiekiem - kto z kim przestaje taki się staje tudzież wleziesz między wrony raczesz jak i ony, lub jaki pan taki kram. Niech więc siedem obżera się węglowodanami (skoro umysł mu szwankuje) a annaklay zbawia świat nagonką na optymalnych (skoro boli ją to, ze to nie ona na tym zarabia) i niech sobie tak żyją "długo i szczęsliwie" w świecie interesów farmacetycznych. A jak siedem dopadną (a będzie tak niewatpliwie) kiedyś negatywnne skutki brania insuliny to niech zgłosi się do swojego mistzra annyklay i a ta niech go ratuje. Howk, Iza. Odpowiedz Link Zgłoś
annaklay Re: Izado chyba u slabego psychiatry bylas:-) 30.07.04, 11:09 Cos od rana bardzo bredzisz;-(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem dwonisz do centrali po wskazówki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 15:19 > A propos, co mowią ci co są tacy "logiczni", w przeciwieństwie do mnie, w > kwestii nagłych skoków insuliny we krwi po wstrzyknięciu jej? Czyżby > utrzymywali, że to obojętne dla zdrowia? no wlasnie co mowia? bo ja sobie ja musze w duzych i czestych dawkach po tluszczach wstrzykiwac 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
annaklay Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 16:49 izado napisała: > ten temat napisał Dr Bogdan Sikorski - jest farmakologiem > przynajmniej w USA, jako Rezulin) > >>>(...) Czym więc wyróżniają się te leki? Działają one poprzez sty > mulację > niedawno odkrytych receptorów (PPARs) aktywując spalanie glukozy oraz > zmniejszając wytwarzanie glukozy w wątrobie, a także zwiększając wytwarzanie > tłuszczów ( z glukozy ) w wątrobie. Równocześnie aktywacja tych receptorów w > mięśniach i w tkance tłuszczowej powoduje zwieszone spalanie tłuszczów. Glukoza > > nie jest potrzebna. Czyż nie przypomina nam to czegoś? Końcowy efekt to spadek > poziomu trójglicerydów i wolnych kwasów tłuszczowych we krwi. Tak jest u ludzi > i u zwierząt. Również podnosi się poziom cholesterolu HDL, ale ogólny jego > poziom nie spada. No wiec przekaz panu B. Sikorskiemu, ze w swoich odkrywczych spekulacjach zapomnial wziasc pod uwage: a/po pierwsze typu ligand receptorow PPARs (niech dokladnie sprawdzi np. o jakie kwasy tluszczowe chodzi) b/ udowodnionych roznic w zakresie fenotypow miedzy ludzmi. Wlasnie Siedem jest prawdopodobnie takim "odmiencem fenotypowym". Podobnym przypadkiem jest informacja od Adama z Warszawy, dla ktorego wasza dieta niezgodna z jego FENOTYPOWI, byla ZABOJCZA. Zreszta generalnie ta dieta pod kazdym wzgledem jest absurdalna i napewno nie nadaje sie do permanentnego stosowania. Odpowiedz Link Zgłoś
izado Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 18:22 >> No wiec przekaz panu B. Sikorskiemu, ze w swoich odkrywczych spekulacjach > zapomnial wziasc pod uwage: To, że mnie masz za idiotkę to wiem nie od dziś. Ostatnio dowiedziałam się od Ciebie, że mój znajomy doktor neurochirurgii to też skończony kretyn, a dzisiaj, że mój znajomy doktor farmacji i pracownik australijskiego Ministerstwa Zdrowia to wypisz wymaluj debil. Tylko bezrobotna annaklay jest super-hiper mądra i wie o co w tym wszystkim chodzi. To zdaje sie jako jednostka chorobowa ma swoją jakąś nazwę??? > > a/po pierwsze typu ligand receptorow PPARs (niech dokladnie sprawdzi np. o > jakie kwasy tluszczowe chodzi) No jakie, pani ekspertko? Jakie? Ty mi powiedz skoro jesteś taka mądra to po co mam dzwonic do Canberry. Zaserwuj rewelacją, która zwali mnie z nóg. Czekam z niecierpliwością. > > b/ udowodnionych roznic w zakresie fenotypow miedzy ludzmi. > Wlasnie Siedem jest prawdopodobnie takim "odmiencem fenotypowym". Podobnym > przypadkiem jest informacja od Adama z Warszawy, dla ktorego wasza dieta > niezgodna z jego FENOTYPOWI, byla ZABOJCZA. Zdecyduj się, jeżeli twierdzisz, że te dwa przypadki to "odmieńce fenotypowe" to w imię jakiej logiki dokoła podajesz ich jako powtierdzenie niesłuszności ogólnej zasady jaką jest DO? Odpowiedź znam - w imię logiki annyklay. I. Odpowiedz Link Zgłoś
annaklay Re: O co tobie kobieto chodzi???? Co probujesz 29.07.04, 18:58 tu na sile wcisnac? izado napisała: > >> No wiec przekaz panu B. Sikorskiemu, ze w swoich odkrywczych spekula > cjach > > zapomnial wziasc pod uwage: Powyzsza informacja jest b.wazna. Sikorski podchodzi do zagadnienia jak laik. To ze jest farmaceuta, to wcale jeszcze nie oznacza, ze moze sie autorytatywnie wypowiadac np.a tematy dietetyczne. > To, że mnie masz za idiotkę to wiem nie od dziś. Ostatnio dowiedziałam się od > Ciebie, że mój znajomy doktor neurochirurgii to też skończony kretyn, a > dzisiaj, że mój znajomy doktor farmacji i pracownik australijskiego > Ministerstwa Zdrowia to wypisz wymaluj debil. > Tylko bezrobotna annaklay jest super-hiper mądra i wie o co w tym wszystkim > chodzi. To zdaje sie jako jednostka chorobowa ma swoją jakąś nazwę???\ Ja nikogo nie mam za idiote, tylko twierdze, ze sie po prostu nie orientuja w sprawach dietycznych. Tak jak oni "lecza", to moze leczyc kazdy czlowiek "z ulicy" ktory przeczyta "dzielo" kwasniewskiegi i zaczyna kombionowac w zalozonej przez siebie Arkadii. Niebezpieczna bzdura do n-tej potegi. Ja np. nie znam sie na neurochirurgii, wiec sie na ten temat nie mam zamiaru wypowiadac. Nie jestem tez biologiem, wiec nie bede tutaj sie popisywac znajomoscia, albo raczej nieznajopmoscia tej nauki. > > a/po pierwsze typu ligand receptorow PPARs (niech dokladnie sprawdzi np. > > o jakie kwasy tluszczowe chodzi) > No jakie, pani ekspertko? Jakie? Ty mi powiedz skoro jesteś taka mądra to po co Dalam wskazanie. Niech sam poszuka. Ja nie mam zadnego obowiazku dawac wam obszerne wykady, za ktore obrzucacie mnie stekiem wyzwisk. I to nie ja chce pokazac, ze jestem taka madra, tylko po prostu informuje was, o tym co MADRZY ludzie ktorych publikacje nalezy DOKLADNIE czytac, przebadali i stwierdzili o jaki typ ligan chodzi. To nie jest tak jak spekuluje B. Sikorski. On "kombinuje" jak typowy laik, ktory zalozyl "klapki" na oczy i tworzy kolejne hipotezy pod diete kwasniewskiego, bo jemu to z jakis powodow osobistych odpowiada. Nie ma to jednak nic wspolnego z OBIEKTYWNA i RZETELNA prawda. > mam dzwonic do Canberry. Zaserwuj rewelacją, która zwali mnie z nóg. Czekam z > niecierpliwością. A dzwon gdzie chcesz:-) > > b/ udowodnionych roznic w zakresie fenotypow miedzy ludzmi. > > Wlasnie Siedem jest prawdopodobnie takim "odmiencem fenotypowym". Podob > nym > > przypadkiem jest informacja od Adama z Warszawy, dla ktorego wasza dieta > > niezgodna z jego FENOTYPOWI, byla ZABOJCZA. > Zdecyduj się, jeżeli twierdzisz, że te dwa przypadki to "odmieńce fenotypowe" > to w imię jakiej logiki dokoła podajesz ich jako powtierdzenie niesłuszności > ogólnej zasady jaką jest DO? > Odpowiedź znam - w imię logiki annyklay. > I. Nie mama na co sie decydowac. Poinformowalam was o najnowszych faktach z zakresu badan genetycznych. Te sprawy wcale nie sa takie proste. Wasza dieta moze sie przyczynic do wielu tragedii. Przyklady ktore podalam, sa ewidentne. Z lektury archiwow grup dyskusyjnych wyglada na to, ze jest tego wystarczajaco pokazna ilosc. Ile jest i bedzie w realu, to w tej chwili nikt nie wie. Wy zawsze wytlumaczycie naiwnym ludziom: ZLE STOSOWALES DIETE OPTYMALNA. Non comment Zreszta i tak kiedys sie wam ktos dobierze do skory, bo wy twierdzicie, ze dieta leczy przyczynowo wszystkie choroby swiata. Atkin pod tym wzgledem nie byl taki glupi. LOL Odpowiedz Link Zgłoś
izado Re: O co tobie kobieto chodzi???? Co probujesz 29.07.04, 19:59 > tu na sile wcisnac? INTELIGENTNEMU człowiekowi na siłę NIE DA SIĘ NIC wcisnąć... > Powyzsza informacja jest b.wazna. Sikorski podchodzi do zagadnienia jak laik. > To ze jest farmaceuta, to wcale jeszcze nie oznacza, ze moze sie autorytatywnie > > wypowiadac np.a tematy dietetyczne. A kim Ty jesteś, że możesz?? Na którym z powszechnie uznanych uniwersytetów skończyłaś dietetykę? W jakiej dokładnie specjalizacji? > Ja nikogo nie mam za idiote, tylko twierdze, ze sie po prostu nie orientuja w > sprawach dietycznych. > Tak jak oni "lecza", to moze leczyc kazdy czlowiek "z ulicy" ktory > przeczyta "dzielo" > kwasniewskiegi i zaczyna kombionowac w zalozonej przez siebie Arkadii. Tym zdaniem doskonale pokazałaś jak mało o tym wiesz ... > Ja np. nie znam sie na neurochirurgii, wiec sie na ten temat nie mam zamiaru > wypowiadac. To może to ja powiedziałąm, że tenże lekarz posiada wiedzę na poziomie ZEROWYM? Chyba linku nie muszę Ci wklejać, bo pewnie własne teksty też masz "w archwium", wiec znajdziesz sama z łatwością. > Nie jestem tez biologiem, wiec nie bede > tutaj sie popisywac znajomoscia, albo raczej nieznajopmoscia tej nauki. W takim razie odczep się ode mnie, bo jak sama mówisz nie jesteś "merytorycznie uprawniona" do oceniania mojej wiedzy. > > > > a/po pierwsze typu ligand receptorow PPARs (niech dokladnie sprawdz > i np. > > > o jakie kwasy tluszczowe chodzi) > > > No jakie, pani ekspertko? Jakie? Ty mi powiedz skoro jesteś taka mądra to > po > co > > Dalam wskazanie. Niech sam poszuka. Cała Ty. Nie wiesz, nie znasz, nie masz, strzelasz na ślepo, a potem usiłujesz się zakryć dobrymi radami "abyśmy sobie sami poszukali". W ten prosty sposób sama dowodzisz swojej niewiedzy. Dałabym Ci namiar na grupę dyskusyjną, na której możesz sama powiedzieć doktorowi Sikorskiemu, że jest laikiem i udzielić mu swoich wskazań i rad ale tam sobie nie poradzisz, bo to jest grupa po angielsku. > Ja nie mam zadnego obowiazku dawac wam > obszerne wykady, Przede wszystkim my nie mamy obowiązku ich czytać. Jednak obca Ci kultura osobista i jako taki poziom inteligencji wymaga, żeby rzucając jakieś komentarze i obrażając przy tym innych, podeprzeć się jednak jakimiś RZETELNYMI argumentami. > za ktore obrzucacie mnie stekiem wyzwisk. To już Twój punkt widzenia i Twoja "sprawiedliwośc Kalego". Zapytać annaklay o coś, zarzucić jej że nie ma racji, że nie odpowiada na pytania, że nie podaje KONRETNYCH argumentów podpartych WIARYGODNYMI badaniami, przedstawionymi przez PEŁNE teksty publikacji - to nazywasz obrzucaniem wyzwiskami. Za to pluć na kogoś jadowitymi i NIEUZASADNIONYMI "jesteś chamem, oszustem, kłamcą" (to te "milsze") - to nazywasz otwieraniem ludziom oczu. A potem masz pretensje, że zarzucam Ci problemy z językiem polskim. Podać linki?? > I to nie ja chce pokazac, ze jestem taka madra, tylko po prostu informuje was, > > o tym co MADRZY ludzie ktorych publikacje nalezy DOKLADNIE czytac, A "najdokładniej" z nasz wszystkich czytasz Ty. Na pytanie o inne informacje z danego opracowania lub pracy oryginalnej nie znasz odpowiedzi, a na prośbę o przesłanie całego tekstu nie reagujesz. Za to linki do CAŁYCH publikacji, które ja Ci przesłałam IGNORUJESZ. Zastosuj swoją światłą poradę NAJPIERW DO SIEBIE SAMEJ i nie wypowiadaj się o badaniach, których NIE CZYTAŁAŚ oraz o publikacjach, których NIE MASZ. >> > Nie mama na co sie decydowac. Poinformowalam was o najnowszych faktach z > zakresu badan genetycznych. Póki co to poinformowałaś nas o POSTACH. > Te sprawy wcale nie sa takie proste. Wasza dieta > moze sie przyczynic do wielu tragedii. Sraszne masz wybrakowane to archwimu. A co z tragediami na diecie wegetariańskiej?? Na diecie zgodnej z piramidą zdrowia?? Tamci nie chorują i nie umierają??? Takiej ewidencji nie prowadzisz??? Ah, rooozuuumiem, za dużo przykładów byś miała ... > Zreszta i tak kiedys sie wam ktos dobierze do skory, bo wy twierdzicie, ze > dieta leczy przyczynowo wszystkie choroby swiata. Kto WY??? Read my lips woman: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=14483427&a=14520188 >>>Re: FIKCYJE towarzyszki Annyklay :-))))) Autor: izado Data: 29.07.2004 09:55 + dodaj do ulubionych wątków + odpowiedz na list -------------------------------------------------------------------------------- > Nigdzie nie pisałem, że na diecie opty szansa zachorowania na raka jest zerowa > bo tak nie jest. Nie jest w ogóle powiedziane, że dieta optymalna jest czarodziejskim eliksirem, po wypiciu którego każdy stanie się nagle ABSOLUTNIE zdrowy, WIECZNIE młody. Dieta może jedynie POLEPSZAĆ fukcjonowanie organizmu, ZWIĘKSZAĆ JEGO SZANSE na radzenie sobie ze starzeniem się, USUWAĆ to co BEZPOŚREDNIO zależy od sposobu odżywiania. Nałożenie pozytywnego efektu diety na efekt zniszczonego, schorowanego organizmu (schorowanego od wielu pokoleń) może dać jedynie pewną wypadkową lepszego stanu. Największe szanse mają dzieci od początku (od łona matki) żywione prawidłowo. Choć również nie zmienia to tego co niesie nasz uszkodzony genotyp. Twierdzenie, że dieta jest "be" bo ludzie na niej choruja (1.) jest równie dobitnym przejawem głupoty i ignorancji, jak twierdzenie, że ludzie na tej diecie nie będą chorować WCALE (2.). Pozostaje tylko "uśmiechnąć się" nad tymi, co rzekomo podpierają się nauką wyznając pogląd 1., bo w ten sposób pod przykrywką nauki przeczą jej samej. Usmiech pojawia się też nad tymi, którzy podpierają się badaniami oraz projektują i wykonuja badania "wykazujące" negatywny lub pozytywny wpływ jakiejś diety a są prowadzone na garstce wybranych osób i przez jakieś żałośnie śmieszne 8dni, 3tygodnie itp. - czyli przez czas, w którym dokładnie wypada okres adaptacji do zmiany w organizmie (jaka by ta zmiana nie była) (nie wspominając już o tym przez kogo te badania są sponsorowane ...) Pozdrawiam, Iza.<<< Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem to znowu ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 08:14 > A kim Ty jesteś, że możesz?? Na którym z powszechnie uznanych uniwersytetów > skończyłaś dietetykę? W jakiej dokładnie specjalizacji? ja wiem ze gdzie zaczyna sie kobieta konczy sie logika ale do jasnej anielki cały Kult Salcesona opiera sie na podważaniu autorytetów, nauki, med. akademickiej, uniwersytetów. podpowiem: lepiej wiec dla andzi byloby gdyby nie konczyla nic renomowanego wtedy powinna zyskac w czach siostry izoldy de skwarek 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
annaklay Re: do siedem 30.07.04, 09:00 Pisze pan zartobliwie: ze tam gdzie zaczyna sie kobieta tam konczy sie logika. I chyba to rzeczywiscie jest regula. Ale jak wiadomo kazda regula ma wyjatki. Optymale maja ze mna pecha:-)) Pisze tutaj od pewnego czasu glownie dlatego, ze bardzo dobrze poznalam mechanizmy ideologii diety optymalnej i sekty ktora na jej bazie zostala utworzona. Poniewaz dietetyka kliniczna jest jednym z moich wielkich hooby (nie tylko profesja), wiec doskonale zdaje sobie sprawe z tego jak niebezpieczna dla wielu zwlaszcza chorych ludzi, moze byc dieta kwasa. Czy pan ma jeszcze jakies watpliwosci odnosnie uczciwosci, rzetelnosci, kultury izydo po tym co tu zostalo napisane w kilku watkach?? Mam jeszcze do pana taka prosbe. Bardzo prosze mi napisac czy dotarlo do pana cos z tego co na temat piszacych tu optymalnych i ich diety, pisalam? Czy po prostu uwaza pan to za malo czytelne i zrozumiale, czyli nie trafiajace np.do pana? Czy jesli pan by nie znal tej diety wczesniej od strony negatywnej, to czy jednak piszacy w tak nachalny sposob optymalni byliby pana w stanie przekonac? Nie zauwazylby pan w prowadzonej z nimi wymianie zdan czegos co przeciez jest ewidentna manipulacja? I czy podoba sie panu sposob w jaki optymalni dyskutuja z ich krytykami. Nie wiem czy pan przeczytal uwaznie wszystkie posty, zwlaszcza te z oszczerstwami i wyzwiskami. Czy uwaza pan, ze to jest normalne? Bede wdzieczna za pana odpowiedz. pozd. an. pozd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: slawek Re: do siedem IP: *.icpnet.pl 30.07.04, 10:07 annaklay napisała: > Pisze pan zartobliwie: ze tam gdzie zaczyna sie kobieta tam konczy sie logika. > I chyba to rzeczywiscie jest regula. Ale jak wiadomo kazda regula ma wyjatki. > Optymale maja ze mna pecha:-)) nie no gwiazda pełną gęba ;)))))) ale spoko siedem zaraz cię zbeszta ;)))))))) Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: do siedem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 10:19 > Pisze pan zartobliwie: ze tam gdzie zaczyna sie kobieta tam konczy sie logika. > I chyba to rzeczywiscie jest regula. Ale jak wiadomo kazda regula ma wyjatki. > Optymale maja ze mna pecha:-)) w trakcie pisania przebiegla mysl o kiju z dwoma koncami z ktorych jeden ubodnie anie. no trudno, powieciłem anie dla dobra sprawy :) > Pisze tutaj od pewnego czasu glownie dlatego, ze bardzo dobrze poznalam > mechanizmy ideologii diety optymalnej i sekty ktora na jej bazie zostala > utworzona. ja tez. zajelo mi kilka lat wyluskanie tego CZEGOS, kregoslupa na ktorym osnuta jest ta cała brednia. mam moze inne wnioski ale dalbym sobie za nie odrabac łapę. do tego nie musze byc specjalista z omawianego tematu. jestem architektem. zeby komus cos sprzedac irracjonalnie drogiego, niepotrzebnego lub wrecz szkodliwego [niektorzy ludzie spłacaja odkurzacze za 10 tysiecy 6 lat] należy wmówić mu ze po zakupie stanie sie kims wyjatkowym, kontestujacym [w przypadku optymalsów kontestujacym tradycje żywienia tysiecy lat] i jeszcze kilaka innych przyziemnych ludzkich potrzeb połechtac by osiagnac cel. mechanizm: trawozerne bydlo - wiekszosc, ale ty mozesz stac sie wyjatkowym gdy twoj mozg ruszy z kopyta po smalcu. to robi sekciarski charakter tego ruchu. bo czy mozg wprawiony w boskie wibracje boczkiem i podrobami moze sie mylić? po milionkroc NIE! :) stad klopoty w dyskusji z optymalsami. tak jak członka ruchu swiadomosci kryszny nie przekonasz tak do opchanej krystyny zaden argument nie dotrze. > Czy pan ma jeszcze jakies watpliwosci odnosnie uczciwosci, rzetelnosci, kultury > > izydo po tym co tu zostalo napisane w kilku watkach?? najmniejszych choc nie potepiam jej czasem stosuje jej metody a sam popadłem w maniere chamstwa. taki mam styl. nic nie poradze na fascynacje prymitywnoscia. jakos musze z tym zyc. nie jestesmy tu po to zeby sie popisywac ortografia czy kultura. dla dyskusji kultura jest trzymanie sie tematu, odpowiedz rzeczowa na rzeczowe argumenty a nie kat pod jakim nalezy trzymac łokcie przy stukaniu w klawiauture. wiec optymalsi sa niekulturalni. przyparci do muru rzucaja podrobami i klątwą salcesona, kobiety obrazaja sie [czytalem ze obrazanie sie u kobiet jest ekwiwalentem meskich obelg i walenia po mordzie przeciwnika] > cos z tego co na temat piszacych tu optymalnych i ich diety, pisalam? siur ze dotarło. > jednak piszacy w tak nachalny sposob optymalni byliby pana w stanie przekonac? kidys nawet udalo im sie to na szczescie wydobrzałem. tez pozdrawiam 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
annaklay Re: do siedem 30.07.04, 18:23 Gość portalu: siedem napisał(a): > ja tez. zajelo mi kilka lat wyluskanie tego CZEGOS, kregoslupa na ktorym > osnuta jest ta cała brednia. mam moze inne wnioski ale dalbym sobie za nie > odrabac łapę. do tego nie musze byc specjalista z omawianego tematu. jestem > architektem. zeby komus cos sprzedac irracjonalnie drogiego, niepotrzebnego > lub wrecz szkodliwego [niektorzy ludzie spłacaja odkurzacze za 10 tysiecy 6 > lat] Dziekuje Panu za wypowiedz. Swietnie i bardzo trafnie Pan to ujal. Mnie jednak troche przeraza fakt, wciskania chorym ludziom tej smieciowej diety, na podobnych zasadach jak wlasnie np. odkurzacz. Nie wiem czy Pan zwrocil uwage na podana tu przez mnie wypowiedz Adama z Warszawy, ktory tylko dzieki badaniom genetycznym dowiedzial sie, ze dieta byla dla niego po prostu szkodliwa. Badania w dziedzinie genetyki i jej zwiazkow z dieta sa obecnie na swiecie przedmiotem powaznego zainteresowania. Nie ma tu miejsca na szczegolowe opisywanie tego zagadnienia, ale w kazdym razie badania te potwierdzaja bezsens i ogromne niebezpieczenstwo zastosowania wlasnie u wielu ludzi jednej diety a la kwasniewski. Mozna wiec bez duzej przesady stwierdzic, ze ta dieta moze byc niebezpiecznym narzedziem uszkadzania zdrowia ludzkiego, a tym samym skracania wielu ludziom po prostu zycia. Pozwole sobie ponizej przytoczyc jeszcze raz post Adama z Warszawy w calosci, bowiem jest on naprawde swietnym podsumowaniem calej diety kwasniewskiego i dzialalnosci osoby o niku optykrystyna. W tej chwili dolaczyla kolejna optypsycho izado, ktora mam nieprzyjemnosc wraz z niejakim hochsztaplerem j. zieba znac z optygrupy na ktorej kiedys usilowalam dyskutowac powaznie na tematy dietetyczne. W sumie sadze, ze jednak wiele osob piszacych na grupach dyskusyjnych nie rozumie o co tak naprawde chodzi z ta dieta, a optymalni, nieodpowiedzialni naganiacze pracuja grupowo. A jakie metody stosuja to Pan napewno juz dobrze wie. Ja osobiscie uwazam, a nawet twierdze, ze sprawa powinien zajac sie prokurator. Ale chyba w Polsce nie jest to w tej chwili mozliwe. Wielu ludzi bedzie wiec ofiarami optypsycholi:-(( > kidys nawet udalo im sie to na szczescie wydobrzałem. > tez pozdrawiam > 5040 :-))))) Pozdrawiam Pana . Ponizej jeszcze raz podlaczam kopie postu Adama z W-wy. Niech Pan sobie wyobrazi, ze zdazono juz go usunac z opygrupy na ktorej jeszcze do niedawna sobie wisial. Sekta CZUWA !! A oto pelny tekst wypowiedzi Adama z Warszawy ktory zaufal bredniom kwasniewskiego i zastosowal jego diete. Dzieki specjalistycznym badaniom genetycznym naszczescie dla niego, jej zaniechal: Na diecie optymalnej byłem prawie 4 lata temu, w Warszawie nie było wtedy tych lekarzy. Za to zrobiłem sobie w Londynie rok temu szczegółowe badania genetyczne za dość sporą sumę pieniędzy (8000 funtów). Z badań tych niezbicie wynika że w moim przypadku jedynie model japoński (Wasz Nauczyciel zdaje się przelotnie o nim wspomina bo jest przynajmnien na tyle uczciwy, że nie pomija milczeniem 120 milionowej najzdrowszej na świecie nacji, która obywa się niemalże bez tłuszczu :-) żywienia jest dla mnie wskazany, ze względu na nieprawidłowy genetycznie metabolizm tłuszczów, ma go niestety w większym bądź mniejszym stopniu kilkanaście procent światowej populacji i dla niech dieta dr Kwaśniewskiego jest zabójcza. W Polsce badań genetycznych ukierunkowanych na metabolizm się nie robi, poza tym jak widzisz są horrendalnie drogie i stać na nie tylko wyjątkowo zamożne osoby, do których mam akurat okazję należeć. Wasi lekarze prawdopodobnie nic o nich nie wiedzą, a jeśli nawet to nie byliby w stanie pomóc. Tak więc jak widzisz Krystyno, poradziłem sobie świetnie i śpię spokojnie. Jeszcze jeśli pozwolisz ustosunkuję się do poniższego Twojego komentarza: >(A z W) Podtrzymuję wszystkie swoje opinie nt. nieodpowiedzialnego braku zastrzeżeń do DO wynikających z być może zbyt małego materiału badawczego J.K., bo nadal nie traktuję tego jako złą wolę, ale zaniedbanie. (K) Masz prawo do własnych opinii To truizm droga Krystyno, każdy tu ma prawo wyrazić własne opinie, oczekuję raczej komentarza w stylu, "Przykro mi, że nasza cudowna dietqa nie zadziałała w Twoim przypadku" - grzecznie, odpowiedzialnie i asertywnie, prawda? Ale Ty jesteś ideologicznym potomkiem Róży Luksemburg i z pianą na ustach będziesz zwalczać przeciwników, zamiast rzeczowo rozważyć ich racje. Przeczytałem niektóre Twoje wypowiedzi o religii, czy też o rzekomo podwyższonym poziomie inteligencji "optymalnych ludzi" i napawają mnie one obrzydzeniem. To jest publiczne forum, a nie prywatna pyskówka. Teksty w stylu: "Jabłka są trujące", "Węglowodany to Twój wróg", "religia jest dla głupków", są niestety czytane przez wielu ludzi, także tych którzy nie mają wystarczającego przygotowania intelektualnego do weryfikowania czy nawet dyskusji cudzych opinii. Ja domyślam się, że jesteś pełną wiary kobietą, w dodatku entuzjastycznie podchodzącą do swego sposobu życia, a także widzę iż brak w Twoim wykształceniu takich dziedzin, jak retoryka, filozofia, czy też dyplomacja, więc uprzejmie Cię pouczam, że aby zachować w publicznej dyspucie wiarygodność i rzetelność jeśli mówisz o faktach dotyczących swojej osoby, mówisz po prostu: "W moim przypadku... , w mojej sytuacji ... itd." jeśli o kimś innym, ale pojedynczym, celowy jest zwrot na przykład: "Znany mi jest przypadek Pani K, która ... " itd., zaś jeśli mówisz o grupie osób, to dobrze jest powołać się na weryfikowalne źródło, bo udowodnienie na łamach takiego forum, że próba badań była ze względów statystycznych dobrana właściwie i jest reprezentatywna dla wszystkich osobników jest niewykonalne. Powołujecie się natomiast nie na źródła, tylko na enigmatyczne setki badań i tysiące wyzdrowień pacejntów dr. Kwaśniewskiego. Byłoby naprawde wielką tragedią, gdyby ktoś o podobnej sekwencji mutacji w genach jak ja uwierzył w Wasz styl życia, a w wyniku tego zmarł na przyspieszoną miażdżycę. W takich np. Stanach Zjednoczonych jego rodzina wytoczyłaby Wam proces o sprawstwo pomocnicze i doprowadziła do rujnujących Was odszkodowań i zamknięcia witryny. W Stanach, mógłbym skarżyć doktora Kwaśniewskiego o wysokie odszkodowania. Uprawiacie moi drodzy doktrynerkę, bo nie ponosicie absolutnie żadnej odpowiedzialności za słowa i to mnie zatrważa. Zaś wysokie odszkodowanie, bądź kara więzienia, nauczyłaby Cię Krystyno ważenia słów i ostrożnych sformułowań, zamiast entuzjastycznych bezkrytycznych ochów i achów. Jeżeli droga Krystyno nie znasz związku miażdżycy z % stężeniem HDL w cholestelorze całkowitym to nie powinnaś się wogóle na tym forum wypowiadać, zaś jeśli znasz, to Twoja pytanie nt. czy moje samopoczucie też się pogorszyło czterokrotnie, świadczy najdelikatniej mówiąc o Twoim niskim poziomie umysłowym. Niestety nie mogę Ci niczego życzyć, bo wszystko masz już w wystarczającej obfitości. Nie będę już zaglądał na Wasze forum, także uprawiajcie sobie spokojnie swój ogródek, jednakowoż apeluję o rozwagę i uczciwość - szeroko rozumianą. Żegnam, Adam z Warszawy Odpowiedz Link Zgłoś
krystynaopty1 Re: do siedem 30.07.04, 20:09 annaklay znowu palnęła głupotę pisząc: > Nie wiem czy Pan zwrocil uwage na podana tu przez mnie wypowiedz Adama z > Warszawy, ktory tylko dzieki badaniom genetycznym dowiedzial sie, ze dieta > byla dla niego po prostu szkodliwa. Gdybyś choć trochę myślała logicznie to byś spojrzała na jego wypowiedzi bardziej krytycznie. Oto kilka _skąpych_ informacji-faktów o nim, bo na więcej się nie zdobył: 1. Twój koronny świadek - "ofiara" diety optymalnej z przed ponad roku - odezwał się zaledwie KILKA razy (trafił ci się jak ślepej kurze ziarnko ;)), 2. Rzeczony Adam z Warszawy przeżył z ową wadą genetyczną całe swoje życie od urodzenia do wieku dojrzałego na diecie _NIE_JAPOŃSKIEJ I _NIE_OPTYMALNEJ, czyli jakiej? Jakim cudem do tego czasu nic mu się nie stało z powodu genetycznego defektu metaboliznmu??? Wada powinna się ujawnić już we wczesnym dzieciństwie, wszak nie wiedział, że nie umie trawić tłuszczów i zapewne je jadł (???), a więc powinien ważyć hm... może 150-200 kg (?) 3. Z jakichś powodów (nam nieznanych, można się jedynie domyślać, że zdrowotnych, może właśnie wysoki cholesterol?) postanowił spróbować diety optymalnej. 4. Na DO był 6 tygodni - to bardzo mało, jak na odwrócenie procesu oczyszczania tętnic z wieloletniej miażdżycy. On przez te 6 tygodni zdążył zaledwie co najwyżej "zbudować oczyszczalnię", ale na uaktywnienie procesu oczyszczania po prostu brakło mu pary i odwagi. 5. Nie napisał nic o tym co jadł i ile, ile ważył, ile miał wzrostu, czy był u jakiegoś optylekarza itd. Stwierdził tylko łaskawie, że jest bardzo wysoko wykształconym matematykiem... czyli że umie liczyć... 6. Ale za to obszernie wylał na mnie wszystkie swoje żale za swoje niepowodzenia, a może i za poniesienie wysokich kosztów badań genetycznych (???) Też bym miała kaca, gdybym straciła 8000 funtów tylko na to, żeby się dowiedzieć, że mogę się żywić tylko dietą japońską. 7. Wielka szkoda, że - jak nagle się pojawił, tak nagle zniknął... Nie zareagował nawet na Twoją wielką prośbę dalszego kontaktu (???) Dziwne...(?) A swoją drogą byłoby ciekawe jak wygląda dzisiaj jego sytuacja zdrowotna, bo należałoby się domyślać, że nadal żywi się niskotłuszczowo wysokobiałkowo - czyli po japońsku, no i że ma świetne wyniki cholesterolu i świetne samopoczucie. Szkoda, że zniknął i nie chce nam się z satysfakcją pochwalić... i tylko w twojej pamięci i przeładowanym archiwum robi za sztandar antyoptymalny. Krystyna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem no czesc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.04, 08:17 ja nie potrzebowalem 8 tysiecy by dojsc do tych samych wniosków. umiejetnosc obserwacji wlasnego organizmu to jest to co pozwoli nam w przyszlosci [zdegenerowanej, zatrutej, chaotycznej] przezyc tak jak teraz tym czyms jest informacja. zdrowie jest ZBYT cenne by powierzac je lekarzom. oczywiscie slyszalem o dobieraniu diety genetycznie. z rok temu. 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
krystynaopty1 Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 19:56 Izo, dyskusja z tą dziwaczną kobietą jest kręceniem się w kółko... :( Ona od paru już lat nie potrafi nic innego napisać poza notorycznym powtarzaniem postów z gatunku wycieczek osobistych pod adresem każdego kto nie boi się jeść tłuszczu. Jest pod tym względem w necie wyjątkowa. Jak widać - bije rekordy w fobii cholesterolowej i najwyraźniej odczuwa wielki przymus straszenia nim ludzi. A co! Skoro ona własnego strachu pokonać nie może, to niech inni też się boją... ;( I tak już będzie chrzanić w kółko, na zmianę z burakiem... :[ Krystyna Odpowiedz Link Zgłoś
izado Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 20:07 > Izo, dyskusja z tą dziwaczną kobietą jest kręceniem się w kółko... :( > Ona od paru już lat nie potrafi nic innego napisać poza notorycznym > powtarzaniem postów z gatunku wycieczek osobistych pod adresem każdego > kto nie boi się jeść tłuszczu. Jest pod tym względem w necie wyjątkowa. > Jak widać - bije rekordy w fobii cholesterolowej i najwyraźniej odczuwa > wielki przymus straszenia nim ludzi. A co! Skoro ona własnego strachu pokonać > nie może, to niech inni też się boją... ;( Krystyno, masz rację ... i już więcej chyba tego nie zrobię. Ale czasem po prostu nie mogę znieść świadomości, że ta biedna żałosna kreatura, która nie ma co w życiu robić może przyczyniać się do tego, że ktoś kto mógłby sobie pomóc nie skorzysta z takiej możliwości. A w dodatku mitomanka jedna, nazywa to bezczelnie świata przed zagładą i jak przedszkolak straszy mnie złym panem z policji. Naprawdę szkoda mi tych ludzi, bo tak jak już pisałam, ja takim co nie dali za wygraną i przebili się przez ten pseudonaukowy światowy bełkot zawdzęczam bardzo wiele. Ot, po prostu szkoda ludzi ... :-( Pozdrawiam, Iza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: annaklay Re: Ups, za szybko sie wyslalo: -) IP: *.sympatico.ca 29.07.04, 22:48 Wiec po pierwsze: izabelo dobrowolska z osobami o takiej mentalnosci i niskim poziomie moralnym jak ty sie oczywiscie nie dyskutuje. A juz napewno nie na grupach w wirtualnym swiecie. Ja zdecydowalam sie narazic na twoje i innych optychamow wyzwiska i rozliczne obelgi, tylko i wylacznie dlatego, ze tylko w ten sposob moze niektorzy ludzie zrozumieja, jak bardzo grozna sekta w tej chwili jestescie. Jesli jeszcze ktokolwiek mial jakiekolwiek watpliwosci, to byc moze w tej chwili przestanie je miec. Po drugie: nie trudno sobie wyobrazic z jaka latwoscia potraficie "omamiac" chorych ludzi. Jedynie osoba ktora orientuje sie dobrze w zagadnieniach dietetycznych moze to wlasciwie ocenic. Byc moze, ze ktos kto zajmuje sie profesjonalnie dietetyka te watki poczyta i zrozumie sedno calego problemu. A problem jest naprawde bardzo powazny !! Uwazam, ze jedyna w tej chwili metoda na optypsychopatow i zatrzymanie tej optyglupoty jest PROKURATOR. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: slawek Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.icpnet.pl 29.07.04, 10:29 Gość portalu: siedem napisał(a): > dlaczego wiec moj organizm potrzebowal tej insuliny bardzo duzo przy diecie > wysokotluszczowej. > > 5040 okres dostosowania metabolizmu do spalania tłuszczy zamiast cukru trwa około 3 miesiące , a ty przez swoje 2 miesiące "DO" pewnie nawet nie nauczyłeś się jej prawidłowo stosowac ?? Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 13:27 > okres dostosowania metabolizmu do spalania tłuszczy zamiast cukru trwa około 3 > miesiące , a ty przez swoje 2 miesiące "DO" pewnie nawet nie nauczyłeś się jej > > prawidłowo stosowac ?? tak i nie modlilem sie o wschodzie słońca do ciechocinka albo smietana zamiast 27% tł miała tylko 24%. 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.04, 13:21 Odpowiadasz na : Gość portalu: slawek napisał(a): > mysiam1 napisała: > . Poza tym 10% sprawnych komórek wystarczy, zeby trzustka > > pokrywała sama zapotrzebowanie organizmu na insulinę, poniżej tej wartośc > i > > pojawiają się objawy cukrzycy. > > cały czas nie rozumiesz ze zapotrzebowanie na insulinę zalezy od ilosci > zjadanych węglowodanów ??? przecież mając dziecko chore na T1 wciąż obliczas WW > > i dopasowujesz odpowiednie dawki insuliny , potem mierzysz cukier i ewentualnie > > korygujesz , no i 10% sprawnych kórek beta trzustki zapewnia kontrole cukru > przy dużym spożyciu weglowodanów , pomyśl teraz ile potrzeba insyliny jesli > zmniejszysz zjadane cukry 10 krotnie ??? wystarczy 1% ( słownie jeden > procent ) ???????? > > > > Slawek > P.S. > zawsze moze zmierzyć ilość peptydu C > Po 11 latach z tych <10% raczej nie zostało > > wiele... niestety w tym rownaniu jest wiecej niewiadomych. z eksperymentow na sobie wiem ze spozywanie tluszczu zwierzecego zwieksza zapotrzebowanie na insuline i to drastycznie. srednio o 100%. co wiecej nawet zbite do normalnych poziomow cukry nie zmieniaja fatalnej kondycji i samopoczucia w trakcie ZO. pojawia sie wielomocz i mnustwo innych przykrych objawow mimo normalnego poziomu glukozy we krwi [uzyskanego wieksza iloscia jednostek insuliny] wiem ze teraz smalcokretyny zaczna zadawac jehowych pytania: a czy jadles chleb? - nie, kurwa nie jadlem stosowalem sie do zalecen jak długo odzywiales sie optymalnie? 2 miesiace dlaczego nie 5 lat? dlatego ze inne diety przynosza wspaniala poprawe funkcjonowania organizmu w 3 dni 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
izado Re: MAM CUKRZYCE.... 25.07.04, 23:53 > Moje dziecko choruje zaledwie > 3 lata, a mam przesłanki, zeby twierdzić, że jego trzustka nie wydziela już w > ogóle insuliny. W takim razie szczerze Ci się dziwię, że tak bardzo protestujesz przeciwko ewidentnym i sprawdzonym pozytywnym efektom diety optymalnej u chorych na cukrzycę. Gdyby chodziło o moje dziecko spróbowałabym WSZYSTKIEGO by mu pomóc i by zapewnić najlepszy jak to możliwe stan organizmu na przyszłość. Zwłaszcza, że chyba masz świadomośc co czeka Twoje dziecko jeżeli będzie ciąglke brało insulinę, a musi jeżeli nadal bęzdiesz ślepo wierzyła wyłącznie w "zdobycze współczesnej medycyny". Podjęcie próby leczenia czegokowliek dietą nie nakłada na jej "uzytkownika" "obowiązku" zaprzestania brania leków. Można, a nawet trzeba (!!!), stosując dietę przyjmować leki, chyba, że przestaną być potrzebne. Kiedy ja zaczęłam dietę wysokotłuszczową, Chińczyk nie kazał mi wyrzucić leków, które wówczas umożiwiały mi jako takie funkcjonowanie. Dał swoje zioła, zalecił dietę i na pytanie co z lekami powiedział "sama zobaczysz". Twoje argumenty "przeciw", z tego powodu moim zdaneimsą tym bardziej nieuzasadnione. Iza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 195.116.133.* 28.07.04, 10:42 mysiam1 napisała: > Moje dziecko choruje zaledwie > 3 lata, a mam przesłanki, zeby twierdzić, że jego trzustka nie wydziela już w > ogóle insuliny. A ja tam spakowałem jednego dnia mojego Piotrusia do samochodu i pojechałem do Jastrzębiej Góry. Było to dwa lata temu, po przeczytaniu informacji na grupie cukrzycowej. Moj Piotruś miał 7 lat wtedy i od trzech był na insulinie. W Jastrzębiej Górze zajmowali sie nim lekarze Głowacki i Pala. DZIĘKI BOGU ZA TYCH LEKARZY !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Są to naprawdę wysokiej klasy fachowcy z gigantycznym poświęceniem !! Piotruś od ponad roku NIE BIERZE INSULINY !!! :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Nasze szczęście nie ma granic !!!!!!!!! Widziałem tam inne dziciaki, którym, można powiedzieć uratowano życie... Codziennie nadal sprawdzamy poziom glukozy, ale to tak juz bardziej z przwyczajenia, chyba , że czegoś się "naćpa", ale on teraz już jest na tyle rozumny, że doskonale wie co może a co nie :-))) a nawet jeśli czymś "zgrzeszy", to zauważamy zdecydowanie(!!) mniejszą negatywną reakcje niż to było kiedyś (tzn. karetka, szpital itd.), takiej potrzeby już nie ma :-)) A Ty mysiam1 jesteś po prostu GŁUPIĄ MATKA ! :-((((((((((((((((((((( Paweł Odpowiedz Link Zgłoś
krystynaopty1 Re: MAM CUKRZYCE.... 28.07.04, 12:12 Gość portalu: Paweł napisał(a): > mysiam1 napisała: > > > Moje dziecko choruje zaledwie 3 lata, a mam przesłanki, zeby twierdzić, > > że jego trzustka nie wydziela już w ogóle insuliny. > > A ja tam spakowałem jednego dnia mojego Piotrusia do samochodu i pojechałem do Jastrzębiej Góry. Było to dwa lata temu, po przeczytaniu informacji > na grupie cukrzycowej. Moj Piotruś miał 7 lat wtedy i od trzech był na insulinie. W Jastrzębiej Górze zajmowali sie nim lekarze Głowacki i Pala. > DZIĘKI BOGU ZA TYCH LEKARZY !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Są to naprawdę wysokiej klasy fachowcy z gigantycznym poświęceniem !! Piotruś od ponad roku NIE BIERZE INSULINY !!! > :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) > Nasze szczęście nie ma granic !!!!!!!!! > Widziałem tam inne dziciaki, którym, można powiedzieć uratowano życie... [...] > Paweł A JA DZIĘKUJĘ TOBIE, ŻE TRAFIŁEŚ NA TO FORUM I SIĘ ODEZWAŁEŚ!!! I cieszę się z Twoich sukcesów w leczeniu cukrzycy synka! :) Gratuluję mądrego ojcowskiego wyboru leczenia! Być może dzięki temu ktoś jednak skorzysta z Twoich doświadczeń i spróbuje zmienić swój cukrzycowy los, albo los swojego dziecka z cokrzycą. Ubolewam nad tym od paru lat, że tak mało opty-ludzi z podobnymi doświadczeniami zagląda do Internetu. Na ogół większość, gdy wyzdrowieje, to wraca do swoich zajęć i ma w nosie resztę ludzi z podobnymi problemami. Poniekąd to rozumiem, zwykle za te "herezje" otrzymujemy w zamian conajmniej kubeł pomyj od niektórych "poprawnie myślących". Więc czasem nie zdziw się, że zaraz tu go na Ciebie niektórzy wyleją (i na dr. Kwaśniewskiego przy okazji). Pozdrawiam Krystyna Prawdziwa cnota nie boi się błota. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: speenka Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.04, 16:38 moja mama choruje na cukrzycę. O ośrodku w Jastrzębiej Górze dowiedziałam się przed chwilą, z tego forum. Czy moglibyście podać adres tego ośrodka i napisać, jak można się zapisać/zarejestrować? Jakie są koszty leczenia tam? Znam dietę Kwaśniewskiego, więc wiem mniej więcej na czym polega leczenie. Będę bardzo wdzięczna za te informacje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janali Re: MAM CUKRZYCE.... IP: .252.* / 209.50.252.* 28.07.04, 17:01 Napisz do mnie na janali@gazeta.pl. Podam Ci dużo więcej informacji i konkretne namiary. Janali Odpowiedz Link Zgłoś
krystynaopty1 Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 01:06 Gość portalu: speenka napisał(a): > moja mama choruje na cukrzycę. O ośrodku w Jastrzębiej Górze dowiedziałam się > przed chwilą, z tego forum. Czy moglibyście podać adres tego ośrodka i napisać, jak można się zapisać/zarejestrować? Jakie są koszty leczenia tam? Znam dietę Kwaśniewskiego, więc wiem mniej więcej na czym polega leczenie. Będę > bardzo wdzięczna za te informacje Proszę bardzo: www.optymalni-centrum.com/ Szczegółów nie znam, ale możesz tam napisać i wszystko się dowiesz. Wiem tylko, ze w sezonie letnim trudniej o wolne miejsca. Pozdrawiam Krystyna P.S. Prośba: Jeśli skorzystasz z ich leczenia, to chętnie przeczytam o tym Twoją relację na tym forum (jeśli nie masz nic przeciw temu). Odpowiedz Link Zgłoś
izado Re: MAM CUKRZYCE.... 25.07.04, 23:44 > Branie insuliny zmienia bardzo duzo, bo trzustka jej nie produkuje i nie trzeba > > wiele myślec, żeby wiedzieć, czym może grozić brak insuliny. Dieta nie sprawi, > że trzustka zacznie pracować prawidłowo, bo te zniszczenia są nieodwracalne. Branie insuliny też tego nie zmieni. Wprost przeciwnie, mówi się o tym, że branie insuliny prowadzi często do zamkniętego koła - im więcej jej bierzesz tym bardziej organizm się na nią "uodparnia". Insulina nie leczy trzustki, jej podawanie z zewnatrz jest jedynie próbą "zniwelowania" efektow zaburzeń w funkcjonowaniu trzustki. Do tego wszystkiego, insulina z zewnatrz, najoględniej rzecz ujmując, niszczy organizm. Dieta (optymalna czy jakolwiek inna) nie wiadomo czy leczy trzustke. Pozwala jednak na pewno zniwelować całkowicie lub częściowo (w zależności od zaawansowania i rodzaju cukrzycy) efekt niedoboru insuliny. Lepiej Twoim zadniem brać coś co z jednej strony utrzymuje przyz życiu, a z drugiej wyniszcza organizm, czy może lepiej stosowac dietę, ktora przynajmniej częściowo ten proces osłabia, a podobnie - utrzymuje przy życiu??? Iza. Odpowiedz Link Zgłoś
mysiam1 Re: MAM CUKRZYCE.... 26.07.04, 00:20 Izo, więc tak ;-) Mnie nie przekonasz, bo jestem wyjątkowo oporna. Moje dziecko, zanim wykryto u niego cukrzycę ( a wiem teraz, że chorowało juz z pół roku wcześniej, tyle, że objawy były słabo zauważalne, aż do ok. tygodnia przed trafieniem do szpitala), samo z siebie stosowało dietę wysokotłuszczową, odmawiając spożywania wszystkiego, co nie było porządnie usmażonym kotletem. Efekt? Poziom cholesterolu taki, że w szpitalu lekarze dziwili się, jak on jeszcze zyje (miał niecałe 3 lata). I śpiączka ketonowa. A jego trzustka w tym czasie wciąż jeszcze produkowała odrobinę insuliny. Aha, nawet gdy moje dziecko jest np. chore i nie chce nic jeść, a baza w pompie wynosi przez jakiś czas zero (żeby nie doszło do hipo), cukier zaczyna rosnąć. Dlaczego? Przecież nic nie jadł! Gdyby prawdą było to, co piszą zwolennicy diety optymalnej, przy zerowym poborze węglowodanów cukier powinien być na dobrym poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
izado Re: MAM CUKRZYCE.... 26.07.04, 10:18 > Izo, więc tak ;-) Mysiam, więc tak :-) - przede wszystkim i nade wszystko NIE SZUKAJ INFORMACJI I PORADY NA TEMAT LECZENIA CUKRZYCY DIETĄ W INTERNECIE. Nie kieruj się tym co tu lub gdzie indziej na temat DO czytasz. Większość osób piszących w internecie nie wie o czym mowi. Mam na myśli tak oponentów DO, jak i jej zwolenników. Wprowadzają w błąd, popełniają błędy merytoryczne i kierowanie się takimi pseudoźródłami może doprowadzić do poważnych próblemów. Nie próbuj również wyrabiać sobie zdania na ten temat wyłącznie czytając ksiązki Kwaśniewskiego. Jeżeli chcesz mieć jakiś pogląd na sprawę powinnaś skontaktować się z DOBRYM lekarzem optymalnym, który wyjaśni Ci dokładnie w czym rzecz i przede wszyskim we właściwy sposób ustawi dietę. Znam tylko jeden ośrodek w Polsce, który dobrze POTRAFI leczyć cukrzycę I-go rodzaju u małych dzieci (Arkadia w Jastrzębiej Górze, doktorzy Pala, Głowacki, Garbień). Ich osiągniecia są najlepsze w Poslce. > Mnie nie przekonasz, bo jestem wyjątkowo oporna. Nie mów "hop" :-) Ja tez byłam oporna. Optymalnych uważałam za idiotów, fanatyków, bezmyślne, ślepe istoty idące z niewiadomych mi powodów na pewną śmierć :-) > Moje > dziecko, zanim wykryto u niego cukrzycę ( a wiem teraz, że chorowało juz z pół > roku wcześniej, tyle, że objawy były słabo zauważalne, aż do ok. tygodnia przed > > trafieniem do szpitala), samo z siebie stosowało dietę wysokotłuszczową, > odmawiając spożywania wszystkiego, co nie było porządnie usmażonym kotletem. No nie zartuj! A co jedzenie kotleta smażonego na tłuszczu ma wspólnego z DO??? > Efekt? Poziom cholesterolu taki, że w szpitalu lekarze dziwili się, jak on > jeszcze zyje (miał niecałe 3 lata). Lekarze do wymiany!!! :-) Gdyby mojemu dziecku zbadali poziom cholesterolu i byłby niski poważnie zaczęłabym się bać o jego życie i rozwój. Jeżeli postawa lekarzy była inna niż taka to po prostu "BEZ KOMENTARZA". U dzieci NATURALNIE występuje wysoki poziom cholesterolu, bo jest im on NIEZBĘDNY do wzrostu i rozwoju. > I śpiączka ketonowa. A jego trzustka w tym > czasie wciąż jeszcze produkowała odrobinę insuliny. Na jakiej podsatwie twierdzisz lub ci lekarze twierdzą, że przyczyną był tłuszcz jaki Twoje dziecko jadło a nie już niedobór insuliny??? Co jeszcze w tym czasie jadło Twoje dziecko? Ile tego tłuszczu i innych składników pokarmowych?? > > Aha, nawet gdy moje dziecko jest np. chore i nie chce nic jeść, a baza w pompie > > wynosi przez jakiś czas zero (żeby nie doszło do hipo), cukier zaczyna rosnąć. > Dlaczego? Przecież nic nie jadł! Gdyby prawdą było to, co piszą zwolennicy > diety optymalnej, przy zerowym poborze węglowodanów cukier powinien być na > dobrym poziomie. Cukrzyca u dzieci jest POWAŻNĄ sprawą, to wiesz sama. U dzieci mogą być nagłe skoki poziomu cukru we krwi, nie wiadomo kiedy i nie wiadomo dlaczego. Dlatego właśnie POD ŻADNYM POZOREM, zwłaszcza u dzieci NIE WOLNO próbować leczyć dietą na własną ręke. Pozdrawiam, Iza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: slawek Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 11:25 mysiam1 napisała: > Aha, nawet gdy moje dziecko jest np. chore i nie chce nic jeść, a baza w pompie > > wynosi przez jakiś czas zero (żeby nie doszło do hipo), cukier zaczyna rosnąć. > Dlaczego? Przecież nic nie jadł! jak sama zapewne wiesz organizm potrafi sam syntetyzować cukier oraz potrafi go gromadzić w postaci glikogenu , nawet jeśli nic nie zje twoje dziecko to jego komórki w tym czasie bądą chciały zużyć te weglowodany które są dostępne , a do tego potrzebna jest insulina Gdyby prawdą było to, co piszą zwolennicy > diety optymalnej, przy zerowym poborze węglowodanów cukier powinien być na > dobrym poziomie. zeby przystosować organizm do mniejszego zapotrzebowania na insuline , potrzeba trochę czasu , między innymi na to aby komórki nauczyły się spalać kwasy tłuszczowe i wydalić zbędny cukier zmagazynowany w ciele , nie jest to takie proste w przypadku choroby metabolizmu jaką jest cukrzyca , więc przyłączę sie do rady Izydo aby skontaktować się z lekarzmi którzy robią to na codzień Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem dokładnie tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 08:45 > wynosi przez jakiś czas zero (żeby nie doszło do hipo), cukier zaczyna rosnąć. > Dlaczego? Przecież nic nie jadł! Gdyby prawdą było to, co piszą zwolennicy > diety optymalnej, przy zerowym poborze węglowodanów cukier powinien być na > dobrym poziomie. u mnie najdziwniejsze dla optymalsów jest to ze gdy jem wiecej weglowodanów to potrzebuje mniej insuliny natomiast gdy je ograniczam przerzucajac sie na golonko zapotrzebowanie na insuline rosnie drastycznie 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
krystynaopty1 Re: dokładnie tak 29.07.04, 18:01 Gość portalu: siedem napisał(a): > > wynosi przez jakiś czas zero (żeby nie doszło do hipo), cukier zaczyna > rosnąć. > > Dlaczego? Przecież nic nie jadł! Gdyby prawdą było to, co piszą zwolennic > y diety optymalnej, przy zerowym poborze węglowodanów cukier powinien być n > a dobrym poziomie. > > u mnie najdziwniejsze dla optymalsów jest to ze gdy jem wiecej weglowodanów to potrzebuje mniej insuliny natomiast gdy je ograniczam przerzucajac sie na > golonko zapotrzebowanie na insuline rosnie drastycznie I to jest Twój zasadniczy błąd: "przerzucasz się" raz na węglowodany, a innym razem na tłuszcze. NIE WOLNO stosować DORYWCZO potraw z różnych diet. W ten sposób ciągle wprowadzasz chaos metaboliczny do swego organizmu i jeszcze bardziej go rozregulowujesz. Jesteś bardzo uzależniony od cukru i insuliny. Tobie BARDZO POTRZEBNY jest turnus DWU-tygodniowy w arkadii w Jastrzębiej Górze. Szczerze polecam Ci dr. Palę, lub Głowackiego, lub Garbienia i trochę zamozaparcia i silnej woli zmierzenia się z chorobą. Oni mają już wieloletnie doświadczenie w wyprowadzaniu z cukrzycy, nawet takich opornych jak Ty. Tam nauczysz się zasad diety, posmakujesz diety optymalnej w praktyce, poznasz ludzi z podobnymi problemami i efekty u nich i sam na własnej trzustce sprawdzisz jej reakcje. A potem napiszesz tu co i jak, OK? Pewnie napiszesz, że opłata za 2 tygodnie jest dość wysoka... owszem, opłaty nie są niskie, ale może przelicz koszt wydawanych pieniędzy na obecne i dalsze leczenie (?), nie wspomnę o stałym pogarszaniu się zdrowia, którego wartości nie da się przecenić i wycenić. Lubisz liczby ;), więc weź do ręki kalkulator, i policz co Ci się bardziej kalkuluje :) Jeśli sobie nie poradzą - to ja gotowa jestem tu odszczekać, że to potrafią... i Ci przyznać rację... :[[[ Będziesz wtedy usatysfakcjonowany, że masz rację :) A jeśli jednak poradzą sobie z Twoją "krnąbrną" trzustką - to też będziesz wygrany!... :) Więc według mnie nie masz nic do stracenia, co najwyżej koszt dwóch tygodni leczniczych wczasów, ale czyż dla Ciebie cena Twojego zdrowia nie jest wyższa? :) Krystyna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: dokładnie tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 08:19 > Jeśli sobie nie poradzą - to ja gotowa jestem tu odszczekać, że to potrafią... > i Ci przyznać rację... :[[[ wlasciwie juz moglbym cie poprosic o wejscie pod stol ale mnie te zabawy sado maso nie krecą. 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
krystynaopty1 Re: dokładnie tak 30.07.04, 09:52 Gość portalu: siedem napisał(a): > > Jeśli sobie nie poradzą - to ja gotowa jestem tu odszczekać, że to > potrafią... i Ci przyznać rację... :[[[ > > wlasciwie juz moglbym cie poprosic o wejscie pod stol... Nie migaj się z konkretną odpowiedzią. Najpierw musiałbyś ZALICZYĆ dwa tygodnie PRAKTYKI w stosowaniu diety optymalnej w arkadii w J.G. i leczenia przez tamtych lekarzy. Z tego, co piszesz wynika, że jedynie byłeś na jakiejś konsultacji w gabinecie u jakiegoś sapiącego lekarza (i pewnie tylko raz) . Domyślam się, że pogadaliście sobie może nawet z pół godziny (?), dał Ci kilka wskazówek co jeść, a czego nie jeść, kazał liczyć ilość zjadanego białka, tłuszczu i węglowodanów (z ograniczeniem tych ostatnich do minimum) i mniej wiecej na tym się skończyła cała pomoc lekarza. Przypuszczam, że przeceniłeś swoją umiejętność samodzielnego leczenia dietą optymalną swojej cukrzycy. Przypominasz mi panienkę, co to "i chciałaby i boi się", "raz krok do przodu i raz do tyłu" - i ciągle tkwisz w tym samy miejscu coraz bardziej sfrustrowany. >...ale mnie te zabawy sado maso nie krecą. No właśnie! Więc dlaczego się tak nad sobą znęcasz? Spróbuj sobie konkretnie pomóc, nikt za Ciebie tego nie zrobi. Boisz się, że może uwolnisz się od insuliny i czekają Cię inne, nieznane ciepienia? Pozdrawiam, sadystka Krystyna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: dokładnie tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 10:45 powiem drukowanymi literami. nawet jesli przez te dwa miesiace nie stosowalem sie zbyt dobrze do zalecen. tzn np zjadłem 1 gram białka za duzo. to mozna ujac to liczba stosowałem sie w 98% wiec rezultat powinien byc jesli nie 98% to chociaz 1%. tymczasem byl -100%. opuchlem, przytylem, nie moglem spac, bylem ospały, czulem ze gnije od srodka, zapotrzebowanie na insuline wzrosło ponad dwa razy a wyniki pomiarów cukru byly tragiczne. negatywne zjawiska sie nasilały. optysławek pisze cos o 3 miesiacu. czy wtedy we snie przyjdzie maria magdalenia? sory nie mialem zdrowia na to czekac pewnie sprawiam inne wrazenie ale mam wysoka swiadomosc funkcjonowani wlasnego organizmu. wlasciwie obserwacji. zdrowy czlowiek na pewno nie bedzie wiedzial o czym pisze. 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janali Re: MAM CUKRZYCE.... IP: .252.* / 209.50.252.* 26.07.04, 17:05 mysiam1 napisała: > Branie insuliny zmienia bardzo duzo, bo trzustka jej nie produkuje mysiam1, no czytaj co się do Ciebie pisze ! :-) Ja pisałem,że stosowanie insuliny nie zmienia NICZEGO w trzustce, która jej już i tak mało produkuje. > i nie trzeba wiele myślec, żeby wiedzieć, czym może grozić brak insuliny. Widzę, że zupełnie nie orientujesz się w stosowaniu diety optymalnej w cukrzycy. > Dieta nie sprawi, że trzustka zacznie pracować prawidłowo, bo te zniszczenia > są nieodwracalne. To są truizmy i Ameryki nie odkryłaś. NIKT nie twierdzi, że dzieki odpowiedniej diecie trzustka zacznie produkowac insuline ! Proszę czytaj uważnie co sie do Ciebie pisze. Janali Odpowiedz Link Zgłoś
mysiam1 Re: MAM CUKRZYCE.... 26.07.04, 18:19 Po pierwsze, trzustka już insuliny w ogóle nie produkuje po jakimś czasie trwania choroby, po drugie jak to jest - jeśli od lat wiadomo, że hormony wydzielane przez trzustkę regulują gospodarkę glukozą, a tu nagle się okazuje, że do niczego nie są potrzebne... A po trzecie i ostatnie - to, że nie ruszyłam na Was jak inni, nie oznacza, że mam JAKIEKOLWIEK chęci stosować dietę optymalną u mojego dziecka, siebie czy innych osób. Bo NIE MAM. Co więcej, nie przemawia ona do mnie zupełnie i nie mam najmniejszej ochoty jej zrozumiec, mimo, że byli już tacy, którzy próbowali mnie w tym względzie "uświadamiać". EOT Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janali Re: MAM CUKRZYCE.... IP: .252.* / 209.50.252.* 26.07.04, 19:47 mysiam1 napisała: > Po pierwsze, trzustka już insuliny w ogóle nie produkuje po jakimś czasie > trwania choroby, Po pierwsze, akurat tutaj nie masz racji, bo nie zawsze tak jest. Po drugie, nawet jeśli trzustka ma tak wyniszczone kmórki beta, to odpowiedni reżim żywieniowy pozwala na zminimalizowanie dawki insuliny, a to jest już bardzo, bardzo dużo. Widzę, że nic właściwie nie wiesz na temat : co to jest insulina, Jak jest w organizmie metabolizowana, jakie ma negatywne długoterminowe skutki na układ krążenia, postęp arteriosklerozy, utratę magnezu itd .. itd ... > po drugie jak to jest - jeśli od lat wiadomo, że hormony > wydzielane przez trzustkę regulują gospodarkę glukozą, No widzisz... nie rozumiesz zjawiska. Tutaj chodzi o to, JAK ją regulują. > a tu nagle się okazuje, że do niczego nie są potrzebne... Słuchaj mysiam1, CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM !!! NIGDZIE tego nie napisałem więc skąd u licha te Twoje "odkrycia". Chodzi o to, że dla każdego cukrzyka celem powinno być ZMNIEJSZENIE insuliny egzogennej w organizmie!! To takie proste. > A po trzecie i ostatnie - to, że nie ruszyłam na Was Wypraszam to sobie... na jakich Was ???? > jak inni, nie oznacza, że > mam JAKIEKOLWIEK chęci stosować dietę optymalną u mojego dziecka, Jak Cię w żadnym przypadku do tego nie namawiam !!! Jednak otwarcie NAMAWIAM Cie do skorzystania z pomocy LEKARZY, którzy są zdecydowanie najlepszymi specjalistami w tej dziedzinie w Polsce. Miałem okazję ich poznać osobiście, być świadkiem tego co rzeczywiście potrafią zrobić. WIEM, że z pewnością pomogliby Twojemu dziecku tak jak już pomogli tysiącom innych. Do tego Cie namawiam, bo... zależy mi na zdrowu Twojego dziecka, chociaz go nie znam. Jesli jednak Tobie na tym nie zależy to dla czego ma mi zależeć ? Dlatego, bo widziałem takich berbeci tam, w Jastrzębiej Górze, znam sporo osób, kórych dzieci już nie są katowane insuliną. Na tym mi zależy, a Tobie.. ? > Co więcej, nie przemawia ona do mnie zupełnie i nie > mam najmniejszej ochoty jej zrozumiec, Nie musisz... pozwól, że LEKARZE się tym zajmą ... Odrzuć własne " nie przemawia to do mnie" dla dobra Twojego dziecka. Pomóż przynajmniej swojemu dziecku starając się zrozumieć bardziej dogłębnie mechanizmy cukrzycy T1 oraz działanie insuliny. > mimo, że byli już tacy, którzy próbowali > mnie w tym względzie "uświadamiać". Jak to mówią : na głupotę i opór na wiedzę nie ma lekarstwa .. Janali Odpowiedz Link Zgłoś
izado Re: MAM CUKRZYCE.... 26.07.04, 19:56 > A po trzecie i ostatnie - to, że nie ruszyłam na Was jak inni, nie oznacza, że > mam JAKIEKOLWIEK chęci stosować dietę optymalną u mojego dziecka, siebie czy > innych osób. Bo NIE MAM. Co więcej, nie przemawia ona do mnie zupełnie i nie > mam najmniejszej ochoty jej zrozumiec, mimo, że byli już tacy, którzy próbowali > > mnie w tym względzie "uświadamiać". Masz rację, zdrowie Twojego dziecka to wyłącznie Twoja sprawa. Twoje życie, Twoje dziecko, Twoja odpowiedzialność za nie. To TY jemu będziesz musiała patrzeć w oczy, to TY samej sobie będziesz musiała patrzeć w twarz w lustrze i potarzać, że zrobiłaś WSZYSTKO co było można. TY, nie "my, ani nie "oni", ktokolwiek to jest. Iza Odpowiedz Link Zgłoś
krystynaopty1 Re: MAM CUKRZYCE.... 28.07.04, 12:29 mysiam1 napisała: > Po pierwsze, trzustka już insuliny w ogóle nie produkuje po jakimś czasie > trwania choroby, po drugie jak to jest - jeśli od lat wiadomo, że hormony > wydzielane przez trzustkę regulują gospodarkę glukozą, a tu nagle się okazuje, że do niczego nie są potrzebne... > A po trzecie i ostatnie - to, że nie ruszyłam na Was jak inni, nie oznacza, że mam JAKIEKOLWIEK chęci stosować dietę optymalną u mojego dziecka, siebie czy > innych osób. Bo NIE MAM. Co więcej, nie przemawia ona do mnie zupełnie i nie > mam najmniejszej ochoty jej zrozumiec, ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^ 8-O !!! SZOK! Zwykle kochający rodzic zrobi WSZYSTKO, a nawet i więcej. Dla dobra swego dziecka gotowy jest "skumać się z diabłem". A ty po prostu masz swoją głupią ambicję, która jest dla ciebie ważniejsza, niż szukanie sposobu na wyleczenie dziecka z ciężkiej choroby. Brrrr... :( Nie chcę cię straszyć, ale kiedyś ci się to odbije dręczącym sumieniem, że mogłaś mu pomóc... mimo, że byli już tacy, którzy > próbowali mnie w tym względzie "uświadamiać". > EOT GŁĘBOKO WSPÓŁCZUJĘ TWOJEMU DZIECKU, że ma tak głupio upartą, bezmyślną matkę :( Tak to niestety jest - zwykle dzieci płacą za winy swoich rodziców. Krystyna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gryka1 Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.07.04, 19:45 Przeczytaj: www.sztuczneserce.pl/cukrzyca.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cukrzyk - były ;-) Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 65.115.15.* 28.07.04, 11:48 ewik25 napisała: > Choruje na cukrzyce od 11 lat,mam 24 lata,biore insuline,slyszalam o diecie > Kwasniewskiego,podobno mozna sie wyleczyc z cukrzycy calkowicie nawet > przestac brac insuline,czy ktos stosowal ta diete i udalo mu sie wyleczyc? Jestem jednym, z nich :-) mam 56 lat i staż w cukrzycy 16 lat, przez ostatnie 6 lat byłem "insulinozależny" (60 jednostek dziennie). Zaczynały i sie juz poważne problemy ze wzrokiem , miażdżycą oraz miałem pierwsze (ale bardzo silne) objawy stopy cukrzycowej. Do Jastrzębiej Góry trafiłem za namową syna mojego znajomego. Spędziłem tam dwa tygodnie efekty sa jak następuje : Po pierwszym tygodniu brałem juz tylko połowe insuliny, po drugim brałem już tylko okazyjnie w zależności od poziomu glukozy. Cały czas byłem stale pod kontrola lekarzy, analizy krwi, moczu itp. cały czas. po miesiącu kontynuowania diety optymalnej zgodnie z zaleceniami dra Garbienia nie było już potrzeby dalszego jej brania. Natychmiast niemalże odczułem poprawę w krążeniu w stopach ! Po dwóch tygodniach zapomniałem, że kiedykolwiek mnie bolały. Brałem prądy selektywne na stopy też. To było 3 lata temu :-) Teraz zapomniałem już co to jest cukrzyca :-))) Nareszcie mogę się w pełni cieszyć życiem :-) jestem pod stała kontrola lekarza, który ze zdumieniem zawsze ogląda moje DOSKONAŁE wyniki krwi ! W końcu mam spokój z cholesterolem, z bólem stóp i... nie muszę sie kłuć trzy razy dziennie!! Zanim trafiłem do Arkadii w Jastrzębiej Górze miałem konsultacje u "sław" polskiej diabetologii. Wydałem masę pieniędzy. Dopiero później okazało się, że są to zwykli partacze, którzy już zaczęli przebąkiwać o amputacji mojej lewej stopy !! Juz w Arkadii zrobiłem swój własny "wywiad środowiskowy" wśród ludzi którzy tam byli, bo byłem raczej sceptycznie nastawiony. Po prostu nie mogłem się pogodzić z myslą, że jakiś tam doktor w Jastrzębiej Górze potrafi zrobić coś więcej niż np. prof. Tatoń !! Jakże wtedy się myliłem. Rozmawiałem tam z ludzmi, którzy przyjeżdżali na kontrole czasami z bardzo daleka. To co zobaczyłem... po prostu mnie zamurowało! Wtedy dopiero zdałem sobie sprawe, że może będę miał szanse :- )) Wróciłem tam ponownie, na kontrolę rok później. Był tam wtedy prawie cały "turnus" dzieci z cukrzycą, rozmawiałem z ich rodzicami. Byli zachwyceni efektami. Teraz czuję ogromny żal do lekarzy, którzy przez tyle lat mnie "prowadzili" do nikąd, a właściwie do utraty zdrowia i pewnej amputacji, ale cóż można zrobić ? Przez wiele lat obracałem się w środowisku cukrzyków. Wielu z nich również skorzystało z "Jastrzębiej Góry", ale wielu z nich, mimo ewidentych wspaniałych efektów nadal nie chce przynajmniej spróbować i to mnie najbardziej martwi. Cierpią zupełnie niepotrzebnie, ale kowalem swego życia kazdy bywa sam. Najważniesze, że ja jestem zdrowy. Stefan niestety nie mam komputera, ale udało mi się skorzystac z uprzejmości syna mojego kolegi :-)któremu bardzo dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdad74 Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 29.07.04, 12:26 Na czym polega fenomen lekarzy z Jastrzębiej Góry. Wydaje mi się, że całe wyrównanie cukrzycy zależy od nas samych, od przestrzegania diety, kontroli cukrów i regularnego trybu życia. A co do tego mają lekarze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gambino Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 66.144.4.* 29.07.04, 15:29 Gość portalu: Magdad74 napisał(a): > Na czym polega fenomen lekarzy z Jastrzębiej Góry. Myślę, że tu nie chodzi o fenomen,a raczej o umiejętność takiego pokierowania stosowaniem diety, że chorzy na cukrzycę przestają brać insulinę lub też mogą jej ilość obniżyć w sposób bardzo poważny. Ekspertyza lekarzy z Jastrzębiej Góry, z tego co wiem leży w tym, że potrafią to robić najlepiej. Szczególnie jeśli chodzi o cukrzyce T1 u dzieci, to rzeczywiście nie maja sobie równych. > Wydaje mi się, że całe wyrównanie cukrzycy zależy od nas samych, od > przestrzegania diety, kontroli cukrów i regularnego trybu życia. Zależy co rozumiesz przez "wyrównanie". Czy chodzi o określone, stałe przyjmowanie np. insuliny ? Jesli tak, to idea tego co robia w Jastrzębiej Górze jest inna. Tak jak pisałem powyżej im chodzi o wyrównanie też, ale na najniższym z możliwych poziomie. > A co do tego mają lekarze? Teoretycznie nic. Zazwyczaj chorzy na cukrzycę mierząc poziom glukozy sa w stanie sami ocenić ile potrzebują insuliny, to nie ma problemu. Problemy moga się zacząć wtedy kiedy chorzy, chcą wprowadzic zmiany dietetyczne prowadzące do zmniejszenia dawki insuliny (z celem jej całkowitego odstawienia) lub odstawienia środków doustnych. W takich przypadkach lekarz jest jednak konieczny. Szczególnie w przypadkach T1 i jeszcze bardziej uważnie w przypadku dzieci. Tam mogą nastepować niewyjaśnione wahania cukrów i inne sensacje, które na ogół ustępuja po niedługim czasie. Gambino Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdad74 Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 29.07.04, 21:31 Dzięki Gambino za odpisanie. Zastanawiam sie jednak, czy w moim przypadku warto się tam wybrać i czy coś mi da wyjazd do J.G. Ja mam cukrzycę od 6 roku życia czyli typu I. Nie słyszałam nigdy, żeby chorzy na I typ odstawili insulinę kiedykolwiek. Ale ja chyba sama sobie umiem odpowiedzieć na te pytania. Po prostu dyscyplina, a człowiek (ja) chciałby żyć tak jak inni. Tak więc ja powinnam raczej do psychologa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: slawek Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 21:45 nie słyszałaś ??? to moze przeczytaj forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=14398311&a=14495236 psycholog co najwyzej wmówi ci ze powinnaś się cieszyć iż masz tylko cukrzyce ;) Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
krystynaopty1 Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 22:56 Możesz jeszcze przeczytać historię małej Izy. Artykuł pochodzi z miesięcznika: "Optymalni" nr 7(35) 2002 ------------------------------------------------------------- BEZ WYBORU Iza ma prawie osiem lat, skończyła pierwszą klasę. Mimo cukrzycy była szczęśliwym dzieckiem. Rodzice zapewnili jej komfort psychiczny, którego im samym od stycznia tego roku brakowało. Bo dla pani Anny diagnoza postawiona przez lekarzy zabrzmiała, jak wyrok. I gdyby nie Żywienie Optymalne i pobyt w Jastrzębiej Górze... - Po przebudzeniu 6.00-6.15 nasz dzień rozpoczynał się od wykonania pomiaru poziomu cukru - mówi Anna Pietruszewska, mama Izy. W zależności od wyniku tego pomiaru Iza mogła zjeść śniadanie lub trzeba było podać insulinę. Całe szczęście nie było potrzeby podawać dużych dawek. Brała insulinę długodziałającą. Przed przyjazdem tu do CŻO było to 6 jednostek na dobę, w dwóch dawkach - wieczorem 1,5 j., rano 4,5 j. - Jak choroba została wykryta? - Już od listopada 2001 r. chodziliśmy z Izą do lekarzy, bo ogólnie źle się czuła. Była osłabiona, apatyczna, wiecznie niezadowolona w szkole, miała gorszy apetyt. Zauważyłam, że coś się z nią dzieje. Poszliśmy do lekarza, zrobiliśmy wszystkie wyniki - nic nie wykazały. W okresie Świąt Bożego Narodzenia zauważyliśmy, że Iza bardzo dużo pije, W ciągu godziny potrafiła wypić 3-4 szklanki herbaty. Było to uciążliwe i dla niej, i dla nas, więc znów zaczęłam chodzić po lekarzach, mówić im o tym piciu... W końcu pani doktor stwierdziła, że przyszedł czas , by zrobić badanie na cukier. W tym samym dniu trafiliśmy do szpitala. Było to 17.01.2002 r. Iza miała poziom cukru 383. Lekarze ocenili jej stan jako stan krytyczny, podłączyli ją pod kroplówki i pod pompę insulinową. To trwało około doby, aż poziom cukru w miarę się ustabilizował i można było przejść na podawanie insuliny w zastrzykach. Potem były dwa, koszmarne dla nas, tygodnie w szpitalu. Musieliśmy się uczyć, jak postępować z "takim" dzieckiem po powrocie do domu, jak mierzyć cukier, jak podawać insulinę. Po dwóch tygodniach wróciliśmy do domu z nową "wiedzą" i zdanym egzaminem ze stosowania diety cukrzycowej... Nie mogłam się z tym pogodzić, dla mnie było to koszmarem. Tym bardziej, że jestem osobą pracującą. Dzieci część czasu spędzają także w świetlicy i te posiłki 6 razy dziennie w ogóle nie mieściły się w mojej wyobraźni. Ale trzeba było się na to przestawić - nie było wyjścia - kiedy podaje się insulinę, trzeba podać też węglowodany. W szkole jakoś się ułożyło. Iza była jedynym dzieckiem, które miało cukrzycę i przez cały tydzień pracowała z nią pielęgniarka szkolna. - Wiedziała pani wcześniej o istnieniu optymalnego modelu żywienia? - Niestety nic o tym nie wiedziałam. Ale dość szybko po tym "cukrzycowym" wyroku dla Izy, w księgarni natknęłam się na książkę Wolfganga Lutza "Życie bez pieczywa". Tak coś zaczęło mi "świtać" w głowie, że można żyć zupełnie inaczej, że nie może to być takie kręcenie się w kółko - jedzenie węglowodanów i podawanie insuliny, że można to zrobić w jakiś inny sposób. Wtedy też przyszedł do nas znajomy i przyniósł książkę "Dieta optymalna" dr. Kwaśniewskiego. Przeczytałam ją bardzo szybko i zaraz zaczęłam szukać miejsca, gdzie można by było dr. Kwaśniewskiego czy lekarza, który zajmuje się leczeniem tą dietą, spotkać. Dowiedziałam się, że sąsiadka znajomej wyleczyła z cukrzycy niewiele starszą od Izy córeczkę w CŻO w Jastrzębiej Górze. Podała mi numer telefonu. Już w marcu skorzystałam z możliwości, jakie dają organizowane przez ośrodek wykłady lekarzy i przyjechałam, aby skonsultować przypadek Izy. Doktor Głowacki stwierdził, że szkoda czasu i trzeba jak najszybciej zdecydować się i przejść na ŻO. Różne okoliczności sprawiły, że zarezerwowaliśmy turnus od 10 maja. Już po pierwszym posiłku poziom cukru spadł i w pierwszej dobie pobytu insulina została odstawiona całkowicie. - Najbardziej celowe, czy wręcz konieczne jest to, by wraz z dzieckiem na ŻO przechodziła cała rodzina... - U nas raczej nie będzie problemów i oporów. gdy sięgam pamięcią wstecz, to uświadamiam sobie, że moi rodzice żywili mnie właśnie bardzo podobnie - dzięki temu nie mam żadnych problemów zdrowotnych. Po założeniu rodziny przeszłam "z duchem czasu" na zupełnie inny model żywienia i w tej chwili już niestety ponoszę konsekwencje tego nieodpowiedzialnego kroku... - Jak pani może skomentować fakt, że lekarze zalecają chorym na cukrzycę dietę wysokowęglowodanową i niskotluszczową, kiedy powinno być zupełnie przeciwnie! - To brak wiedzy. Pamiętam, że na wykładach w szpitalu dowiedziałam się, że tłuszcz podnosi cukier. Będąc już z Izą w domu, nie mogąc od początku przestawić się na tę dietę cukrzycową, próbowałam podawać jej różne pieczone mięsa i inne tego typu potrawy, które wcześniej jadaliśmy i mierzyłam jej poziomu cukru. Zaobserwowałam, że nie tłuszcz jest tu przyczyną podwyższania się cukrów... - M pani poszukującą naturę? - Głównie Iza była tym "motorem". Siłą rzeczy człowiek poszukuje lekarstwa dla swojego dziecka. Gdyby się nic nie wydarzyło... może. Może spotkałabym się z tym tematem, z tą dietą i zaczęła się zastanawiać. Wiedza na temat żywienia optymalnego jest słabo rozpowszechniona, brakuje na jej temat informacji w mediach... Rozmawiałam z mamą wyleczonego tu dziecka i doszłyśmy do wniosku, że już w szpitalu rodzice powinni mieć możliwość wyboru. Nie należy człowieka zmuszać do stosowania takiej czy innej diety. Trzeba mu przedstawić wszystkie wady i zalety jednej i drugiej i pozwolić zdecydować. - Na pewno jest pani teraz bardzo zadowolona. - Jestem szczęśliwa. Chwilami jeszcze nie dowierzam, że Iza jest zdrowa. Wiem, że jedno szczęście to, że nie będzie musiała brać insuliny, a drugie, że będzie mogła jeść o dowolnych godzinach. Nie będzie musiała każdego dnia wstawać o 6.00 rano, żeby wykonywać te same czynności. To była przerażająca wizja przyszłości - to nie życie, tylko utrzymywanie przy życiu. Iza ostatnio, przed przyjazdem tutaj coraz trudniej znosiła zastrzyki. Bo przychodzi czasem taki okres buntu, kiedy dziecko nie chce zastrzyku. Czasami trwa to 10-15 min., nim się przekona, że musi mieć ten zastrzyk. Proszę sobie wyobrazić, jak wtedy cierpi matka. - Wiem, jak trudno w różnych organizacjach dla diabetyków rozpocząć temat leczenia tego schorzenia żywieniem optymalnym. Ludzie wyleczeni z cukrzycy nie są dopuszczani do głosu. Co pani o tym sądzi? - Tak, wiem o tym także. Osoby, które mówią, że rozpoczynają ŻO są automatycznie skreślane z listy pacjentów przychodni. W Iławie jest ok. 30 tys. osób chorych na cukrzycę, to 1/6 mieszkańców , ale mówi się tylko o insulinie, o paskach. Ludzie tkwią w niewiedzy. To koszmar, który musimy spróbować przerwać. Jestem pewna, że każda osoba, która pojawi się tu w CŻO w Jastrzębiej Górze czy w innej wspaniałej Arkadii i zazna dobrodziejstwa Żywienia Optymalnego, i wróci do zdrowia, będzie propagować Ż O wśród swoich znajomych, rodziny. Tym sposobem wiedza ta będzie się rozprzestrzeniać. Powoli, ale ciągle. Z Anną i Izą Pietruszewskimi [Iława - tel. (089) 6485644] rozmawiała Ewa Borycka ----------------------------------------------------------------- Krystyna Odpowiedz Link Zgłoś
mysiam1 No nie zdzierżę... 29.07.04, 23:26 Historyjka wyssana z palca. Insuliną długodziałającą i to podawaną w takich dawkach leczono może 20 lat temu i to na pewno nie dzieci. Jeżeli chcecie juz prowadzić jakąś akcję propagandową, to chociaż zadbajcie o realia tego typu opowiastek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem no nie, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 08:31 mogla przejsc na dlugodzialajaca po tym jak minal pierwszy kryzys "leczony" np humalogiem w pompie. to by bylo dobre dla tezy; cukrzyca 1 typu czesto jest reakcja na cos uczulajacego mleko, mieso moze jakies trucizny konsnerwanty. czlowiek zaczyna przygladac sie temu co je i jest lepiej. zreszta sukces bractwa pasztetowego tez na tym polega. lepiej jest żryc salceson z cebula niz salceson, coca cole, parówki, lody, sałatke, jajko i czipsy. podejrzewam ze samo ustabilizowanie diety i myslenie nad talezem [nawet jesli jest to myslenie prosłoninowe]w kosciele optymalnym leczy bardzo wielu ludzi z cukrzyca 2 ktora jest choroba przeżarcia i zlego zarcia [cocacola + parowka + popkorn] 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
mysiam1 Re: no nie, 30.07.04, 09:47 Gość portalu: siedem napisał(a): > mogla przejsc na dlugodzialajaca po tym jak minal pierwszy kryzys "leczony" np > humalogiem w pompie. Ale to byłoby bez sensu - w czasach, gdy są mixy, Actrapid, Humalog itd. Dlaczego na cały dzień dawka byłaby tak mała, a na noc - tak duża? I bez dostrzykiwania insuliny krótkodziałającej w ciągu dnia? Nic dziwnego, że dziecko mogło się źle czuć, bo to model leczenia chyba rzadko spotykany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem > Ale to byłoby bez sensu, -niekoniecznie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 10:27 > Ale to byłoby bez sensu - w czasach, gdy są mixy, Actrapid, Humalog dla mocno zniszczonych organizmów i owszem. lekarz eobecnie coraz chetniej przepisuja insuline. no coz konferencje naukowe w kenii piechotąnie chodza. itd. > Dlaczego na cały dzień dawka byłaby tak mała, bo malo potrzebuje. pamietaj ze takie dziecko to kruszyna wagowa a na noc - tak duża? I bez bo poczatki jej dzialania [zauwazalnego] sa po 8h czyli wtedy gdy sie budzi > dostrzykiwania insuliny krótkodziałającej w ciągu dnia? Nic dziwnego, że > dziecko mogło się źle czuć, bo to model leczenia chyba rzadko spotykany. 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
mysiam1 Re: > Ale to byłoby bez sensu, -niekoniecznie 30.07.04, 10:37 Siedem, nie mam zamiaru wdawać się w dyskusje. To nie jest model terapii insuliowej u dzieci. Moje dziecko choruje od 3 lat (ma teraz 6), więc coś na ten temat wiem. Co więcej, to w ogóle nie jest współczesny model insulinoterapii. Gość portalu: siedem napisał(a): > > Ale to byłoby bez sensu - w czasach, gdy są mixy, Actrapid, Humalog > > dla mocno zniszczonych organizmów i owszem. lekarz eobecnie coraz chetniej > przepisuja insuline. no coz konferencje naukowe w kenii piechotąnie chodza. > > itd. > > Dlaczego na cały dzień dawka byłaby tak mała, > > bo malo potrzebuje. pamietaj ze takie dziecko to kruszyna wagowa > > a na noc - tak duża? I bez > > > bo poczatki jej dzialania [zauwazalnego] sa po 8h czyli wtedy gdy sie budzi > > > dostrzykiwania insuliny krótkodziałającej w ciągu dnia? Nic dziwnego, że > > dziecko mogło się źle czuć, bo to model leczenia chyba rzadko spotykany. > > > 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: > Ale to byłoby bez sensu, -niekoniecznie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 10:51 > Siedem, nie mam zamiaru wdawać się w dyskusje. To nie jest model terapii > insuliowej u dzieci. Moje dziecko choruje od 3 lat (ma teraz 6), więc coś na > ten temat wiem. Co więcej, to w ogóle nie jest współczesny model > insulinoterapii. ja tez nie. po prostu mam dzis wiekszy luz w robocie. pamietaj o tym ze med. akademicka to niekonczące sie pasmo eksperymentow na ludziach, porazek i brniecie w slepa uliczke. konował z reguly nie przyznaje sie do tego co robil 5 lat temu. > insulinoterapii. terapia to jest wtedy jak sie kogos leczy. twoje dziecko ma po prostu inna proteze niz tamto. ty twierdzisz ze ta proteza jest lpesza. ot co 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gambino Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 66.144.4.* 30.07.04, 08:45 Gość portalu: Magdad74 napisał(a): > Dzięki Gambino za odpisanie. Z przyjemnością to robiłem :-) > Zastanawiam sie jednak, czy w moim przypadku warto > się tam wybrać i czy coś mi da wyjazd do J.G. Ja mam cukrzycę od 6 roku życia > czyli typu I. Nie słyszałam nigdy, żeby chorzy na I typ odstawili insulinę > kiedykolwiek. Odstawili, odstawili... Bez wzgledu na to ile masz lat WARTO jest jednak powalczyć nawet jesli miałoby to być zmniejszenie dawki. Uważam, że nie powinnas tracić nadziei tylko walczyć dalej. > a człowiek (ja) chciałby żyć tak jak inni. NO JASNE !!! > Tak więc ja > powinnam raczej do psychologa... A ja myślę, że nie. Akurat w tej dziedzinie coś wiem na temn temat i już Ci mogę powiedzieć, że to nie tędy droga. Z pewnością masz jeszcze przed sobą długie lata życia i powinnaś raczej kierować się w stronę usuniecia lub też zminimalizowania Twoich problemów, a nie "łatania dziur". Pozdrawiam, Gambino Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janali Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 207.14.106.* 30.07.04, 09:06 Cześć Magdad74 - >Gość portalu: Magdad74 napisał(a): > Dzięki Gambino za odpisanie. Zgadzam sie z Gambino. > Zastanawiam sie jednak, czy w moim przypadku warto > się tam wybrać i czy coś mi da wyjazd do J.G. Uważam, że powinnaś spróbować. Niestety nie jest to temat na publiczne omawianie Twoich problemów, bo jak już chyba sama zauważyłaś czym to może się skończyć tutaj. Jeśli chcesz, to napisz do mnie na : janali@gazeta.pl z przyjemościa Ci wiele wyjaśnię. trzymaj sie i nie daj cukrzycy Cie powalić !! :-)) Janali Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.04, 13:07 > przestac brac insuline,czy ktos stosowal ta diete i udalo mu sie wyleczyc? zadawałem podobne pytanie wiernym kościoła salcesonowego, zadawalem je rowniez kapłanom. nic z tego w odpowiedzi bełkot i metne czary. prosiłem rowzniez o przyklad jednego wyleczonego. nic a nic 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Mojżesz Salcesonu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.04, 13:32 pisze ze drapiezniki nie maga życ bez insuliny/trzustki a roslinozercy moga. po czym zaleca jest mieso [oraz czekolade i kaszenke, pewnie mu mamusia w dziecinstwie wydzielala te smakołyki] tym ktorzy nie produkuja wlasnej insuliny 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stokrotka Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.morinda.com / *.ex.morinda.com 29.07.04, 19:49 W zaleznosci jaki masz typ cukrzycy (I albo II). Tahitanski Sok noni jest bardzo dobry i pomaga najlepiej pacjentom ktorzy maja typ II. Wiekszosc pacjentow zmniejsza dawke insuliny, a niektorzy w cale jej juz nie biora. Jak chcesz wiecej informacji o Tahitanskim soku noni to napisz do stokrotka_15@hotmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak tłuszcz blokuje działanie insuliny... 30.07.04, 18:15 to fakt znany od ponad... ...70 lat Himsworth, H. " The Physiological Activation of Insulin" CLINICAL SCIENCE 1:1, 1933 rok i wielokrotnie potwierdzany w poźniejszych badaniach np. Olefsky, J. "Reappraisal of the Role of Insulin in Hypertriglycerimedia." American Journal of Medicine 57:551, 1974 - To tłumaczy wyraźny efekt poprawy u chorych na cukrzyce po zmainei diety na niskotłusczową - wtedy taka sama ilośc insuliny jak poprzednio jest wystarczajaca do utrzymania zadowalającego poziomu cukru we krwi - działnie insuliny nie jest już tak silnie blokowane w przypadku osón spozywajacych bardzo dużo tłuszczu - chorych na cukrzycę niebezpieczne jest już nawet niewielkie spożycie prostych węglowodanów- ponieważ insulina na pewno sobie z nimi nie poradzi Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak indeks isnulinowy - niebezpieczny tłuszcz i mięso 30.07.04, 18:21 - dopiero w latach 90. rozpoczeto klasyfikowanie pokarmów pod względem indeksu insulinowego - przedtem zwracaono uwage wyłacznie na indeks glikemiczny - jak dany pokarm wpływa na poziom cukru we krwi - jednak dla oceny pokarmów pod względem ich porzydatności dla chorych na cukrzycę istotne jest także czy nie powodują one zwiekszonego wyrzutu insulinu do krwi ( nawet gdy do krwiobiegu nie dostaje się cukier) zbadano i sklasyfikowane szereg produktów okzałao się że tłuste mieso ma o wiele większy indeks insulinowy niż brązowy makaron - produkt wysokoeglowodanowy ianczej mówiąc zjedzenie kotleta powoduje duży wyrzut insuliny do krwi nawet kgdy w tym momencie jest to zupełnie zbędne z punktu widzenia utrzymania poziomu cukru w normie “Meat doesn't boost insulin; only carbohydrates do that, and that's why they make people fat.” Popular books and news stories have encouraged individuals to avoid carbohydrate-rich foods, suggesting that high-protein foods will not stimulate insulin release. However, contrary to this popular myth, proteins stimulate insulin release, just as carbohydrates do. Clinical studies indicate that beef and cheese cause a bigger insulin release than pasta, and fish produces a bigger insulin release than popcorn.15 15. Holt SHA, Brand Miller JC, Petocz P. An insulin index of foods; the insulin demand generated by 1000-kJ portions of common foods. Am J Clin Nutr 1997;66:1264-76. www.atkinsdietalert.org/consumer.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hydrogen Re: indeks isnulinowy - niebezpieczny tłuszcz i m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 18:50 No to jakim cudem na diecie optymalnej cukrzycy drastycznie redukują użycie insuliny (no może poza takimi ciężkimi przypadkami jak 7, ale może i jemu udałoby się to pod kontrolą doświadczonego lekarza) hę????? Znowy jakaś sprzeczność między brumbaczno-naukowymi badaniami a rzeczywistością. Odpowiedz Link Zgłoś
izado Re: indeks isnulinowy - niebezpieczny tłuszcz i m 30.07.04, 19:32 > No to jakim cudem na diecie optymalnej cukrzycy drastycznie redukują użycie > insuliny Otóż Hydrogenie, do tego nie potrzeba ŻADNYCH CUDÓW :-) Wystarczy zajrzeć do NAJNOWSZEJ literatury specjalistycznej (duuuużo nowszej niż buraka 1933 i 1974 czy jakoś równie archaicznie :-) i przeczytać CAŁE artykuły (a nie tak jak robi to iks-pertka annaklay oglądać dom z zewnątrz czyli czytać jedynie abstrakty :-) Podaję przykładową pracę na ten temat z 2003 roku (informacja dla buraka - Diabetes jest wydawane przez American Diabetes Association - burak, ta organzizacja nie płaci Ci za spamy? : diabetes.diabetesjournals.org/cgi/reprint/52/3/726 Dla nieznających angielskiego podaję ogólną konkluzję pracy: U ludzi, jednonienasycone wolne kwasy tłuszczowe chronią komórki beta nie tylko przez uszkadzającym efektem wywołanym przez kwas palmitynowyo ale również przez glukozę. Wklejam abstrakt, bo na resztę nie ma miejsca, ale zainteresowanych zapraszam pod wskazany powyżej adres - tam znajdziecie PEŁNY artykuł. >>>Glucotoxicity and lipotoxicity contribute to the impaired ß-cell function observed in type 2 diabetes. Here we examine the effect of saturated and monounsaturated fatty acids at different glucose concentrations on human ß-cell turnover and secretory function. Exposure of cultured human islets to saturated fatty acid and/or to an elevated glucose concentration for 4 days increased ß- cell DNA fragmentation and decreased ß-cell proliferation. In contrast, the monounsaturated palmitoleic acid or oleic acid did not affect DNA fragmentation and induced ß-cell proliferation. Moreover, each monounsaturated fatty acid prevented the deleterious effects of both palmitic acid and high glucose concentration. The cell-permeable ceramide analogue C2-ceramide mimicked both the palmitic acid-induced ß-cell apoptosis and decrease in proliferation. Furthermore, the ceramide synthetase inhibitor fumonisin B1 blocked the deleterious effects of palmitic acid on ß-cell turnover. In addition, palmitic acid decreased Bcl-2 expression and induced release of cytochrome c from the mitochondria into the cytosol, which was prevented by fumonisin B1 and by oleic acid. Finally, each monounsaturated fatty acid improved ß-cell secretory function that was reduced by palmitic acid and by high glucose. Thus, in human islets, the saturated palmitic acid and elevated glucose concentration induce ß- cell apoptosis, decrease ß-cell proliferation, and impair ß-cell function, which can be prevented by monounsaturated fatty acids. The deleterious effect of palmitic acid is mediated via formation of ceramide and activation of the apoptotic mitochondrial pathway, whereas Bcl-2 may contribute to the protective effect of monounsaturated fatty acids. Normoglycemia is maintained in the face of insulin resistance until the pancreatic ß-cells become unable to produce sufficient quantities of insulin, at which point type 2 diabetes begins. A major factor in the amount of insulin that can be secreted is the ß-cell mass itself. In animal models of diabetes, the failure of ß-cell mass expansion is due to an imbalance between ß-cell proliferation and/or neogenesis on the one hand and ß-cell apoptosis on the other (1–9). In vitro studies have shown that elevated concentrations of glucose or of free (nonesterified) fatty acids (FFA) may be directly involved in the mechanisms responsible for the defective adaptation of ß-cell turnover. Indeed, elevated glucose concentrations induce ß-cell apoptosis in cultured islets from diabetes-prone Psammomys obesus (3), from human islets (10–13), and at higher concentrations in rodent islets (3,14,15). Investigations of ß-cell proliferation revealed induction of proliferation by glucose in rat (15,16), Psammomys obesus (3), and human islets (10). However, unlike the long-lasting effect in rat islets, only a transient and reduced proliferative response was observed in Psammomys obesus and human islets. FFA-induced ß-cell apoptosis coupled with reduced proliferation capacity was observed in rodents islets (9,15,17). It is not known whether FFA can also inhibit ß-cell turnover in human islets. Recent studies indicate that signal transduction through the ceramide pathway activates apoptosis in various cell types (18), including islets from the ZDF rats (9) and from normal rats (15). Ceramide is synthesized from long-chain fatty acids, and the ceramide synthetase inhibitor fumonisin B1 blocks the deleterious effects of FFA on ß-cell viability (9,15). Therefore, the effect of FFA on ß-cell turnover is mediated via de novo ceramide formation in rodent islets. The possible role of ceramide on human ß-cell turnover has not been investigated so far. A critical event that leads to apoptosis involves changes in mitochondrial membrane, which culminates in the release of apoptogenic factors, such as cytochrome c, from the mitochondrial intermembrane space to the cytosol (19,20). Bcl-2 is located predominantly in the outer mitochondrial membrane and inhibits the release of cytochrome c from mitochondria, thereby blocking the apoptotic process (21,22). In rat islets, the saturated palmitic acid but not the monounsaturated palmitoleic acid induces release of cytochrome c from the mitochondria into the cytosol, leading to ß-cell apoptosis (15). In human islets, high concentrations of glucose induce ß-cell apoptosis without changes in Bcl-2 expression and release of cytochrome c (10,11). However, the proapoptotic genes Bad, Bid, and Bik of the Bcl family are overexpressed in islets maintained in high glucose (11) and may sensitize ß-cells to other proapoptotic stimuli. Therefore, we investigated the role of FFA and of high glucose concentrations alone or in combination on ß-cell proliferation, apoptosis, and function in human islets. In addition, the involvement of the ceramide and of the apoptotic mitochondrial pathway was studied. To elucidate whether possible effects could be ascribed to the degree of saturation, we exposed ß-cells to palmitic (C16:0), palmitoleic (16:1), and oleic (18:1) acid.<<< Pozdrawiam, Iza Odpowiedz Link Zgłoś
annaklay Re: brumbak twoja informacja jest bardzo wazna ! 30.07.04, 19:58 izado napisała: > Otóż Hydrogenie, do tego nie potrzeba ŻADNYCH CUDÓW :-) Wystarczy zajrzeć do > NAJNOWSZEJ literatury specjalistycznej (duuuużo nowszej niż buraka 1933 i 1974 czy jakoś równie archaicznie :-) i przeczytać CAŁE artykuły (a nie tak jak robi to iks-pertka annaklay oglądać dom z zewnątrz czyli czytać jedynie abstrakty :-) Rzeczywiscie szkoda nawet tego co pisze ta "debilna krasula", jak ja pieszczotliwie okreslil pewien inteligentny czlowiek, tu komentowac. Ona niczewo nie panimajet:-)))A moze prokurator by pomogl jej zrozumiec pewne zagadnienia dotyczace odzywiania??? Cytuje optypsycholka prace ktore maja sie do jej absurdalnej diety jak "piesc do oka". WsaAle sa wwsam raz do dyskusji z optykrystyna lub optyhydrogem, ktorymn wystarczy tylko przeczytac : TYTUL ksiazki. LOL > Indeed, elevated glucose concentrations induce ß-cell apoptosis in cultured > islets from diabetes-prone Psammomys obesus (3), from human islets (10–13 > ), and > at higher concentrations in rodent islets (3,14,15). Investigations of ß-cell > proliferation revealed induction of proliferation by glucose in rat (15,16), > Psammomys obesus (3), and human islets (10). However, unlike the long-lasting , > Iza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janali interpretacja "inteligentny" wg.grupowej szamanki IP: .252.* / 209.50.252.* 31.07.04, 20:05 annaklay napisała: > Rzeczywiscie szkoda nawet tego co pisze ta "debilna krasula", jak ja > pieszczotliwie okreslil pewien inteligentny czlowiek, tu komentowac. Ten "inteligentny człowiek" (siedem), który w poscie : forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=14264538&a=14519079 napisał : > operacji By-passów) cukrzycy (choćby prezydent Wałęsa)i wielu innych chorób "łżesz, kurwa, jak pies. dwa miesiace temu jeszcze grzecznie prosiłem o telefon do chocby 1 wyleczonego. co do wałęsy w PR III radia przyznał sie ze wciaz bierze lekarstwa gdy nie stosuje sie do zalecen guru. nie bede tego analizowal bo to walenie kotka za pomoca mlotka. 5040" > Cytuje optypsycholka prace ... wypowiedziała się równie "inteligentna" annaklay ! Najwyraźniej należę do grupy, która tak inteligencji nie definiuje. Janali Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hydrogen IZA proszę bez spamów! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 23:06 Na tym forum powinno się zamieszczać tylko rzetelne fakty naukowe, zgodne z najnowszymi wytycznymi wiodących organizacji amerykańskich które już wiedzą najlepiej jak zwalczać cukrzyce i otyłość. Można im śmiało zaufać bo pracują tam zespoły wybitnych fachwców. Pozdrowienia dla pani Annyklay i pana Brumbaka, którzy umożliwiają nam poznanie rzetelnej, sprawdzonej w praktyce wiedzy. Nie pozdrawiam optymalnych spamerów. Buchachacha! Sorry ale musiałem napisać raz coś głupiego :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
izado Re: IZA proszę bez spamów! 31.07.04, 17:46 Gość portalu: hydrogen napisał(a): > Na tym forum powinno się zamieszczać tylko rzetelne fakty naukowe, zgodne z > najnowszymi wytycznymi wiodących organizacji amerykańskich które już wiedzą > najlepiej jak zwalczać cukrzyce i otyłość. Można im śmiało zaufać bo pracują > tam zespoły wybitnych fachwców. Pozdrowienia dla pani Annyklay i pana Brumbaka, > > którzy umożliwiają nam poznanie rzetelnej, sprawdzonej w praktyce wiedzy. Nie > pozdrawiam optymalnych spamerów. > > Buchachacha! > Sorry ale musiałem napisać raz coś głupiego :-))) Głupiego?? No nie żartuj. Toż ten Twój post to światłość prawdziwa :-))))) I. Odpowiedz Link Zgłoś
krystynaopty1 Re: indeks isnulinowy - niebezpieczny tłuszcz i m 30.07.04, 20:24 Gość portalu: hydrogen napisał(a): > No to jakim cudem na diecie optymalnej cukrzycy drastycznie redukują użycie > insuliny (no może poza takimi ciężkimi przypadkami jak 7, ale może i jemu > udałoby się to pod kontrolą doświadczonego lekarza) hę????? Znowy jakaś > sprzeczność między brumbaczno-naukowymi badaniami a rzeczywistością. No i poza tym notorycznie powinniśmy wpadać w hipoglikemię, przecież duży wyrzut insuliny drastycznie obniża cukier we krwi, no i tym samym w krótkim czasie powinniśmy czuć głód - a tak u nas NIE JEST brumbak! Ktoś z tych wielkich badaczy robi cię w balonika... ;) Krystyna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beata1002 Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 217.153.143.* 31.07.04, 21:29 Probowalam przeczytac wszystkie odpowiedzi i w koncu wiem ze nic nie wiem a bardzo chcialabym wiedziec.Ktos po drodze wspomnial o forum cukrzycowym jesli takie istnieje jak moge go znalezc Bardzo prosze o informacje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hydrogen Tylko nie to forum: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 23:03 forum.akcjasos.pl/viewforum.php?f=3 Wygląda niby fajnie ale o ile na forum zdrowie GW masz możliwość poznania różnych podejść to na forum z linka obowiązuje ścisła CENZURA. Usuwane są wszystkie wzmianki o leczeniu cukrzycy dietą ograniczającą węglowodany. Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janali Re: Tylko nie to forum: IP: 156.110.71.* 31.07.04, 23:13 Gość portalu: hydrogen napisał(a): > forum.akcjasos.pl/viewforum.php?f=3 > Wygląda niby fajnie ale o ile na forum zdrowie GW masz możliwość poznania > różnych podejść to na forum z linka obowiązuje ścisła CENZURA. Usuwane są > wszystkie wzmianki o leczeniu cukrzycy dietą ograniczającą węglowodany. Zgadzam się, bo to smutna prawda :-( Jęsli chcesz na ten temat podyskutować w kulturalni konstruktywny sposób podeślę Ci linki. Napisz na priva : janali@gazeta.pl Pozdrawiam, Janali Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem red alert! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.04, 08:38 > Zgadzam się, bo to smutna prawda :-( Jęsli chcesz na ten temat podyskutować w > kulturalni konstruktywny sposób podeślę Ci linki. > > Napisz na priva : janali@gazeta.pl mamy tutaj przyklad książkowy sekciarskiego bombardowania miłością... chodź przytulimy cię, wyrwiemy z tego brutalnego świata. 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: are Ofiary diety "optymalnej" IP: *.clubnet.pl 01.08.04, 03:12 to takze samo optymlstwo. Mozna to poznac po glupotach ktore bredza np. o wegetarianach. Kupuja bezkrytycznie kazde slowo Tego Ktory Otrzymal WIEDZE Od Bogow. ZERO myslenia, 100% wyprania mozgu. No i sa tez ofiary doslownie... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=14082130&a=14083047 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: John Doe Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.04, 05:11 Ale was się tu zleciało. Sabat jakiś czy co ? Jakim cudem " Cukrzyk - były ;-) " trafił na to forum skoro nie ma komputera i musiał skorzystać z uprzejmości swojego syna, żeby napisać o swoim cudownym wyleczeniu z cukrzycy dietą Kwaśniewskiego ? To taka niewinna manipulacja. ;-))) Ewik25 już po tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: annaklay Re: Michale proponuje dokladnie przestudiowac IP: *.sympatico.ca 01.08.04, 20:07 watek o cukrzycy, w ktorym wypowiada sie m.innymi piszacy na tym forum lekarz Artur. Warto rowniez zajrzec do archiwum grupy i przeczytac co na temat sekty opty, napisal swego czasu wlasnie ten lekarz. Osoba ktora podpisla sie carbo .. cos tam to, kolejny nik optyoszusta grasujacego na tej grupie. Jesli nawet izado jest jakim pracownikiem naukowym, to tym gorzej dla nauki;-( Oczywiscie nie zamierzam udawadniac tu kim jestem, bo to przeciez absurd;-)) Prosze zapozanj sie z podanym linkiem o cukrzycy, i sprobuj sie zorientowac o co chodzi w tej sprawie. Ja sie wypowiedzialam w obronie brumbaka, bo wiem ze czlowiek ten robi cos BARDZO POZYTYWNEGO, ale tez uwazam, ze jego walka z sekta na tym forum jest bardzo trudna, bo on jest sam , a przeciwnikow kilku i na dodatek nie przebieraja w metodach oczerniania osob ktore probuja przekazac prawde o tej sekcie. Po prostu optybada w bezwzgledny sposob terroryzuje ta grupe o Zdrowiu, aby zlowic kolejne swoje ofiary. Osoba o niku Are w watku o cukrzycy, zamiescila link do "zbioru" takich informacji o szkodliwosci diety. W archiwach optgrupy jest tego baaaaaaaaardzo duzo. Reszta non comment:-) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=14398311 pozd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hydrogen Re: indeks isnulinowy - niebezpieczny tłuszcz i m IP: *.gfk.pl 02.08.04, 11:12 >diete optymalsów stosowalem skupulatnie jak astronauta He he a może dla tego miałeś kłopoty? Nie jestem ekspertem od leczenia cukrzycy ale wydaje mi się, że w tej chorobie dieta musi być nieustannie dostosowywana do tego co dzieje się w organiźme (więc stała proporcja jest zła). Kiedyś już pisałem, że niektórzy lekarze optymalni uznają, że u niektórych wyleczenie wymaga pobytu w szpitalu. Chyba nie uważasz, że jesteś sam w stanie stworzyć sobie w domu takie warunki? >co to za dieta ktora do prowadzenia wymaga lekarza? O co w tym dziwnego, że chory potrzebuje fachowej pomocy? Poza tym spróbuj może zachować odrobinę obiektywności w swoich wypowiedziach bo zbliżasz się niebezpiecznie do poziomu Brumbaka i Annyklay. Czy uważasz, że jeśli dieta pomaga wielu osobom (w co chyba nie wątpisz skoro zacząłes ją kiedyś stosować) a tobie akurat nie to jest be? Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: John Doe Re: indeks isnulinowy - niebezpieczny tłuszcz i m IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.04, 14:42 Gość portalu: hydrogen napisał(a): > Nie jestem ekspertem od leczenia cukrzycy > ale wydaje mi się, że ... Masz całkowitą rację - WYDAJE CI SIĘ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hydrogen Re: indeks isnulinowy - niebezpieczny tłuszcz i m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.04, 14:54 Nie ma to jak szybka i celna riposta he he... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: John Doe Re: indeks isnulinowy - niebezpieczny tłuszcz i m IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.04, 15:00 A ... to były jakieś wyścigi na czas, no to sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :-) Do moderatora - uwaga na osobę nicku "siedem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 15:08 Bardzo proszę o zablokowanie IP tegoż osobnika : poniżej jest tylko jeden z jego wybryków. > hudrogen, bo dostaniesz, kurwa, z bańki. zachowaj żesz jakąś dyscypline > intelektualną. nie kiwaj sie jak jebany żyd przed ścianą płaczu. To ten sam człowiek, którego "annaklay" nazwała "pewna inteligentna osoba". Mam już dość tego języka na tej grupie !! ZRÓBCIE COŚ Z NIM !!! jestem pewien, że w tym żądaniu nie będę sam. :-) Odpowiedz Link Zgłoś