Dodaj do ulubionych

MAM CUKRZYCE....

23.07.04, 17:40
Choruje na cukrzyce od 11 lat,mam 24 lata,biore insuline,slyszalam o diecie
Kwasniewskiego,podobno mozna sie wyleczyc z cukrzycy calkowicie nawet
przestac brac insuline,czy ktos stosowal ta diete i udalo mu sie wyleczyc?
Obserwuj wątek
      • krystynaopty1 Re: MAM CUKRZYCE.... 28.07.04, 12:59
        Gość portalu: Artur napisał(a):

        > Dieta optymalna to ciemnota i zabobon pozbawiony jakichkolwiek racji
        naukowych
        > i medycznych. Radze po prostu przestrzegac diety cukrzycowej a nie polegac na
        > niesprawdzonych i niewiarygodnych metodach.

        Wiesz co? To TY jesteś ciemnotą, zabobonem i bezmyślnym klakierem współczesnej
        medycyny!
        Mój szwagier-cukrzyk insulinozależny miał swego czasu w ręce "Dietę optymalną"
        dr. Kwaśniewskiego, ale dokonał wyboru - nie przeczytał jej, jedynie
        przekartkował i oddał swojej szwagierce (po roku ta sama książka trafiła do
        mnie).
        Szwagier skrupulatnie pilnował porcji chlebowych i diety cukrzycowej. Od niego
        też nauczyłam się używać słodziki zamiast cukru, sądziłam że są zdrowe, bo
        zalecane przez diabetologa. Od tej "zdrowej" diety cukrzycowej i insuliny nie
        wyzdrowiał - zmarł pięć lat temu.
        Ile macie ofiar na swoim koncie tkwiąc w swoich bezrefleksyjnych metodach
        leczenia??? Tragedią jest, że ludzie wam wierzą, was słuchają, a gdy mimo to
        umierają, to i tak nie można konkretnemu lekarzowi udowodnić, że jest winien
        śmierci pacjenta. Tak wygląda oblicze współczesnej zbrodniczej medycyny, a wy
        jesteście tylko jej wykonawcy, poza wszelką odpowiedzialnością.

        Krystyna

        Nieracjonalna dieta, to wręcz sposób na morderstwo doskonałe.
        • Gość: are Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.clubnet.pl 01.08.04, 02:58
          "Autor: Gość: Artur IP: *.usask.ca
          Data: 23.07.2004 17:57

          Dieta optymalna to ciemnota i zabobon pozbawiony jakichkolwiek racji naukowych
          i medycznych."

          I sami, po przeczytaniu postu Kryski, widzicie ze to prawda.

          > Nieracjonalna dieta, to wręcz sposób na morderstwo doskonałe.

          Dlatego nalezaloby Cie zaaresztowac za propagowanie D"O". I spamowanie tez
          powoli robi sie coraz bardziej nielegalne.
          • Gość: fenek Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 213.17.235.* 01.08.04, 11:27
            > Dlatego nalezaloby Cie zaaresztowac za propagowanie D"O".

            Are, prowadzisz archiwum wspolne z annaklay czy swoje własne??? Jej pakudna
            chorobe tez dzielicie czy macie kazde po swojej???

            > I spamowanie tez
            > powoli robi sie coraz bardziej nielegalne.

            W takim razie naczelny spamer brumbak DO WIEZIENIA.

            PS. Brumbak, pretensje miej swojego swojego brata w wierze.


          • zarzyccy Jelito to "korze życia" - ważne w cukrzycy!!! 06.08.04, 17:44

            4/ Profilaktyka i zapobieganie chorobom układu pokarmowego
            a/ dieta
            Co na ten temat pisze Sławomir Nowakowski w swoim słynnym "PORADNIU ZDROWIA":
            "...Dietetyka robi ostatnio zawrotną karierę. Doszło do tego, że na niektórych
            uniwersytetach powstają osobne kierunki studiów. Przede wszystkim należy zebrać
            trochę danych samemu.Trzeba porównać teorie diety wegeteriańskiej,
            makrobiotycznej, diety Diamontów, dr Atkinsa, dr McKarnesa, diety pięciu
            przemian i diety dr Kwaśniewskiego. Pod koniec zbierania informacji, aby
            podsumować niezły mętlik i zawrót głowy, proponuję zapoznanie się z książką pod
            tytułem: "Jedz zgodnie z grupa krwi" i zawartymi w niej wynikami wieloletnich
            badań zespołu dr J. D'Adamo i jego syna dr P. D'Adamo...
            ...Jednym z poronionych pomysłów był i jest wegetarianizm, który dziesiątkom
            tysięcy ludzi z grupa krwi "0" i "B" skrócił życie o kilka do kilkunastu lat.
            Ich organizm nie był w stanie wytworzyć pewnych niezbędnych białek budulcowych
            wyłącznie z pożywienia roślinnego. Braki i niedożywienie spowodowały złą pracę
            chorych organów, która doprowadziła ich do szybszej śmierci...
            ...Atkins stwierdził, że część jego pacjentów czuje się dużo lepiej na diecie
            wysokobiałkowej. Porównując to z zaleceniami dr P. D'Adamo, dla ludzi z grupa
            krwi B dojdziesz do wniosku, że się to w jakimś stopniu pokrywa. natomiast taka
            dieta będzie zabójcza dla ludzi z grupa krwi "A" i "AB", o czym wielu gorliwych
            zwolenników tłustej diety dr Kwaśniewskiego, przekonało się na własnej skórze
            i ZDROWIU...
            ... "Tłusta dieta" to najnowsze szaleństwo wśród Polaków. Pewnej grupie ludzi
            nawet służyła, ale po pewnym czasie organizmom skończył się zapas minerałów, a
            tych tłusta dieta nie dostarczała w odpowiedniej ilości. Jeśli zapytacie mnie o
            najkrótszą recenzje książki dr Kwaśniewskiego, to jest to "poplątanie z
            pomieszaniem" informacji prawdziwych i ... fałszywych. Dieta bogata w białka
            pochodzenia zwierzęcego jest do jakiegoś stopnia korzystna dla ludzi z grupa
            krwi "O" i "B", ale pod pewnymi warunkami i z odpowiednia ilością błonnika.
            Natomiast co do roli błonnika w przewodzie pokarmowym człowieka, to dr
            Kwaśniewski zupełnie się zbłaźnił i radzę skonfrontować przytoczone przez niego
            rewelacje z bardziej miarodajnymi źródłami. Tego typu "TŁUSTO" w wydaniu
            Kwaśniewskiego, wcześniej czy później kończy się NIEZDROWO. Myślę, że nie
            będzie z Twojej strony nietaktem, jeżeli zapytasz autora tłustej diety dr
            Kwaśniewskiego o przyczyny, dla których OSIWIAŁ, WYŁYSIAŁ i przy okazji możesz
            mu pogratulować przepięknej PERUCZKI..." - Sławomir Nowakowski w swoim
            słynnym "PORADNIU ZDROWIA":

            Co do ogromnej wartości i obecności błonnika w naszej diecie możesz przeczytać
            wiele ciekawych artykułów. Jeden z nich "BEZ BŁONNIKA NIE MA ZDROWIA" znajduje
            się tutaj - link:
            calivita.com.pl/cfnews/index.php?ednumer=200109&artnumer=17
            Duży materiał znajdziesz też tu - link:
            calivita.com.pl/cfnews/index.php?ednumer=NH0101&artnumer=1

            Renata
            gronkowiec.pl/calivita.html
        • zarzyccy Profilaktyka układu pokarmowego w cukrzycy 06.08.04, 17:40
          Fragmenty NEWSletter z www.faceci.com.pl/subskrypcja.html

          1/ "Korzeń życia"czyli Twoje jelito

          Kilkutysiącletnia tajemnica chińskiej medycyny mówi, że ludziom którzy mieli
          lub mają przez dłuższy okres zaparcia, powiększa się dolna warga, a różnica
          między dolną a górną wargą ust, jest łatwo zauważalna. Owszem może to nawet
          plus na urodzie, ale...
          Zapytasz czy to żart?
          Nie, nie, nie, absolutnie. Popytaj wśród znajomych i zrób własny wywiad,
          podziel się z nami swoimi spostrzeżeniami...
          Zdarza się, że ludzie Ci mieli zaparcia w okresie niemowlęctwa i tego nie
          pamiętają.
          Idąc dalej, wiele tych osób ma problemy skórne, grzybicę, gronkowca, pasożyty,
          nadwagę, alergie, nerwice, migreny, napady złego humoru i częste zmiany
          nastroju. Także mogą mieć guzy, cysty, mięśniaki, raka narządów rodnych u
          kobiet, prostata u mężczyzn lub rak jelita okrężnicy oraz odbytu. Szczególnie
          dużo problemów z jelitem wykryto u kobiet chorych na raka piersi - na 10 kobiet
          9 miało problemy z pracą jelit - jak pisze dr A.Posz. Informacja na naszych
          stronach - linki:
          www.noni.com.pl/guz.html
          Zbyt często klasyczne leczenie tych chorób nie opiera się na podawaniu
          właściwej diety i leczeniu jelita, jako jednych z głównych i najczęstszych
          przyczyn chorób człowieka XXI wieku. Podaje się raczej leki i antybiotyki,
          niszczące "przyjazną" mikroflorę...
          Chińscy lekarze byli poważnymi ludźmi i odkryli również, że przy źle
          pracujących jelitach na Twoim czole powinny pojawiać się poprzeczne zmarszczki.
          I co Ty na to?
          To dopiero niespodzianka, na dokładkę wcale nie genetyczna...
          Żeby było jeszcze ciekawiej, to mężczyznom na czubku głowy pojawia się
          dodatkowo z tego powodu łysina. Czasem również w nadmiarze wypadają włosy u
          kobiet, a na tym cierpi ich uroda. Czyżby za dużo szczęścia na raz? Poważne
          problemy z jelitami sygnalizuje również nieświeży oddech i biały nalot na
          języku, które często zdarzają się już u małych dzieci, sygnalizując np. atonie
          jelit...

          Od stuleci jelito Chińczycy nazywali "korzeniem życia". Korzeń z natury pobiera
          z gleby składniki odżywcze i dostarcza je roślinie. Bez zdrowego korzenia
          roślina nie przeżyje. A jaką rolę ma nasze jelito jako "korzeń życia"?
          Korzeń ten również ma za zadanie wydostać z pokarmu cenne składniki odżywcze,
          dotrawić je i przerobić na takie, które będą łatwo przyswojone przez Twój
          organizm. Dzięki obecności niezbędnej do tego procesu "przyjaznej"
          mikroflory, cały proces może się odbywać bez zakłóceń, a w jelicie wytwarzane
          są dzięki temu liczne witaminy m.in. z grupy B, K oraz aminokwasy budulcowe,
          które w odpowiedniej formie wędrują do wnętrza organizmu. Wiadomo przecież, iż
          źle strawiony pokarm - nawet ten najzdrowszy - będzie toksyczną trutką dla
          Twojego organizmu. Teraz już wiesz, dlaczego tak ważna jest "przyjazna"
          mikroflora oraz zdrowe jelito. W tej kwestii pewnego ciekawego odkrycia
          dokonali australijscy naukowcy - więcej:
          www.noni.com.pl/tlenek_azotu2.html
          Okazuje się, iż odpowiednia ilość właściwej mikroflory to podstawa, a jeśli w
          diecie człowieka cywilizowanego będzie jeszcze więcej naturalnej witaminy C ( z
          warzyw i owoców lub suplementacji np.: C 500 i C PLUS), to zapobiegnie ona
          nadmiernemu gniciu pokarmów i wspomoże rozwój dobroczynnej flory. Sztuczna
          witamina C zakwasza organizm i nie posiada takiego działania, zatem nawet o
          niej nie myśl.
          Warto zadbać w porę o własny "korzeń życia", gdyż kiedy on zachoruje, nie ma
          możliwości na jego przeszczep. To tak jak z samochodem. Jelito w Twoim
          organizmie to coś więcej niż przewody paliwowe do silnika w samochodzie.
          Wiadomo, że łatwiej i taniej wymienić przewody, filtr i olej, niż remontować
          lub wymienić cały silnik. Ale w samochodzie można wymienić wszystko, a w Twoim
          organizmie?

          Renata Z.
          www.faceci.com.pl/o_nas.html
      • zarzyccy Na cukrzyce NONI i Dieta Zgodna z Grupą! 06.08.04, 17:32
        W 100% zgadzam sie z Arturem. jest to dośc niebezpieczna dieta i ewentualnie
        nadaje się tylko dla osób z grupa B i O, ale po wprowadzeniu drobnych dodatków.
        Osoby z grupa A i AB moga pozornie czuc sie psychicznie dobrze 9choc nie
        sądzę0, ale ich zdrowie załamuje się każdewgo dnia!
        To sprawdzone naukowo - od blisko 100 lat prowadzone sa badania nad grupami
        krwi i skłonnościami niektórych ich przedtsawicieli do pewnych chorób. Od tego
        właściwie sie zaczęło, kiedy jedne z lekarzy zauważył, iż na raka najczęściej
        choróbja osoby z grupą AB, Dalej stwierdzono też osoby z grupa A. To
        zaiteresowało naukowców i stąd Japończycy a dalej Amerykanie prowadza szerokie
        badania na ten temat od la 20 ubiegłego wieku. O diecie zgpodnej z grupą krwi
        możesz poczytać na repix.ihe.pl/zdrowie.html oraz na
        www.gronkowiec.pl/dieta.html
        Co sie okazuje - wszyscy moi pacjenci - klubowicze, którzy do diety cukrzycowej
        zastosowali diete zgodna z grupa krwi oraz rozdzielcza juz po tygodniu
        zauwazyli wspaniałą regulacje cukru w organizmie na poziomie w normie, a także
        lepsze samopoczucie i lżej na żolądku. poprawil sie metabolizm, gdyz
        wyeliminowali szkodliwe pokarmy, zatruwające ich organizm i powodujace lektyny,
        jak również powodujące często skrzepy we krwi i zakwaszające organizm. Jak wazn
        jest homeostaza dla naszego zdrowia opisuję na noni.com.pl. Szczególnie ważne
        jest dążenie do homeostazy, kiedy jesteś chory. Zreszta sam sobie poczytaj na
        noni.com.pl, a atakże na gronkowiecpl/slownik.html

        Obok diety stosowanie Polinesin Noni - jedyny sok naturlany nie jest
        pasteryzowany - cudownie działa na organizm oraz w cukrzycy tak typu I jak i
        II. mam wiele osób, które go stosuja u siebie lub u swoich dzieci i są bardzo
        zadowolone z wyników jego działania. A dziala tam tak PROKSERONINA - link:
        noni.com.pl/prokseronina.html
        Co do samej cukrzycy to mozesz odnaleźć jej opis i poczytac na
        noni.com.pl/choroby.html
        Jeśli masz grupę "O" to możesz NONI wymienić na
        W cukrzycy podajemy równiez pikolinin chromu czyli najleposza naturalną formę
        chromu - nie pomyl z pikotynianem chromu. Podajemy też NOPALIN, który słynie z
        tego, że tam gdzie rośnie w Meksyku i zjada sie go p0od róznymi postaciami oraz
        pije sok, nie mapraktycznie cukrzycy!!!
        O Nopalinie i więcej na repix.ihe.pl/mal_inf.html

        Jesli chcesz jeszcze o coś zapytać lub szukasz pomocy w medycynie naturalnej -
        napisz do mnie: r-zarzycka@ihe.pl Postaram sie dopowiedzieć na twój list w
        ciągu 48 godzin (mam bardzo duzo telefonów oraz listów e-mail do odpisania
        każde godnia)

        Nie zamartwiaj się cukrzycą - z tym można żyć!!!
        ale trzeba wiedziec jak i uważaj na dietę optymalna oraz na różne modne cud
        diety. Grupa krwi nie jest modą ale Twoja biochemią czy chcesz czy nie i
        reaguje z różnymi składnikami z potraw na (+) czyli lek lub na (-) czyli - jak
        trutka dla ciebie. Kiedy poprubujesz diety zgodnej z grupa krwi, poszukaj na
        forum "DIETA ZGODNA Z GRUPA KRWI" i coś napisz - podziel sie odczuciami - masz
        tutaj link: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22503

        Pozdrawiam i życzę miłej lekturki tylko dla tych którym zdrowie leży na sercu

        Renata Z.
        faceci.com.pl/o_nas.html
        • krystynaopty1 Re: Na cukrzyce NONI i Dieta Zgodna z Grupą! 14.08.04, 17:22
          Twoje pomysły na dietę z dużą ilością BŁONNIKA - to bzdet, ponieważ ludzki
          organizm nie jest przystosowany do trawienia błonnika. Jego wątpliwą zaletą
          jest tylko to, ze wypełnia jelita swoją objętością. Równie dobrze można
          zalecać jedzenie papieru toaletowego...

          Pomysł z GRUPAMI KRWI - to następny bzdet. Mięsożerne koty mają trzy grupy
          krwi, a bydło jedzące tylko trawę ma aż 12 grup krwi. Grupy krwi u bydła
          (wg Schmida i Buschmanna, 1985): A, B, C, F, J, L, M, S, Z, N, R, T.
          Przy czym okazuje się, że u bydła istnieje też bardzo liczna ilość czynników
          grup krwi. Sama grupa B jest tu najbardziej zróżniowana i ma aż 43 czynniki
          grup krwi.

          Ludzkie tłustożerstwo jest wpisane w historię powstania gatunku homo sapiens
          i dlatego organizm człowieka jest jak najbardziej przystosowany do żywienia
          się tłuszczem w większej iloci niż jest powszechnie zalecana. Natomiast
          szkodliwe jest MIESZANIE w diecie DUŻYCH ilości i węglowodanów i tłuszczów i
          białek JEDNOCZEŚNIE. Dieta optymalna jest niskowęglowodanowa niskobiałkowa
          i wysokotłuszczowa jednocześnie. Jak nie rozumiesz na czym polega dieta
          optymalna, to powtarzaj głupot po innych pseudoekspertach.

          Krystyna [bardzo zadowolona z DO od siedmiu lat]

    • mysiam1 Re: MAM CUKRZYCE.... 23.07.04, 18:32
      Ewo, jeśli masz cukrzycę I typu, to dziękuj Bogu, medycynie, technologii i
      komu/czemu tam jeszcze chcesz, że masz glukometr, peny i oczyszczoną insulinę.
      Staraj się cieszyć życiem takim, jakie masz, bo naprawdę mogło Cię spotkać coś
      o wiele, wiele gorszego.Chcesz się bawić w jakieś wątpliwe eksperymenty?
      Zastanów się - ci, którzy propagują te wszystkie diety, chyba nie wiedzą, na
      czym polega cukrzyca. TY chyba to wiesz.
    • ewik25 Re: MAM CUKRZYCE.... 23.07.04, 19:15
      Alez ja nie eksperymentuje,poprostu slyszalam/czytalam o przypadkach wyleczenia
      ludzi z cukrzycy insulinozaleznej calkowicie dzieki diecie Kwasniewskiego.Moje
      pytanie dotyczylo osob,ktorym udalo sie wlasnie w ten sposob wyleczyc.Ja
      podchodze do tego sceptycznie.
      • Gość: Artur Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.usask.ca 23.07.04, 19:24
        Istnieje duzo nieetycznych i niepowaznych stwierdzen tworcy diety optymalnej.
        Nalezy odniesc sie do nich sceptycznie.
        Jezeli nawet Lech Walesa donosil kiedys o zbawiennych wplywach diety optymalnej
        to wez pod uwage fakt, ze nie jest on lekarzem tylko elektrykiem z wyksztacenia
        wiec nie jest w stanie obiektywnie ocenic wartosci diety. Prawdopodobnie w
        dodatku mu zdrowo namacili w glowie w czasie jego pobytu w Jastrzebiej Gorze.
        Optymalni sa rodzajem sekty i zrobia wszystko (lacznie z nieetyczna promocja)
        by rozpropagowac swoje idee. Zdaje sie, ze chcesz byc ich kolejna ofiara.
      • izado Re: MAM CUKRZYCE.... 24.07.04, 01:39
        Ewik,
        w eksperymentach w pewnych przypadkach i na pewnym etapie danej choroby nie ma
        niczego złego. Z tym, że biorąc pod uwagę pychę niestety większości lekarzy (na
        szczęście nie wszystkich i nie mam tu wcale na myśli lekarzy optymalnych)
        musisz się na nie zdecydować sama i sama sobie odpowiedzieć na pytanie czy Ty
        jesteś już na tym etapie.

        Ja nie mam wprawdzie cukrzycy tylko łuszczycowe zapalenie stawów, a diety
        bogatotłuszczowej-niskowęglowodanowej-niskobiałkowej nie zalecił mi Kwaśniewski
        ani żaden z lekarzy optymalnych tylko lekarz medycyny chińskiej.
        Reumatolodzy zaproponowali mi chemioterapię i leczenie solami złota, bo nic
        innego już nie działało, mówiąc przy tym, że niczego mi nie gwarantują, a
        właściwie to jest duże prawdopodobieństwo, ze skończę na wózku inwalidzkim.
        Wtedy zaczęłam szukać przeróżnych sposobów - głodówki, dieta grup krwi,
        wegetarianizm, metody Tombaka, akupunktura i NIC. Wreszcie, dzięki
        zaprzyjaźnionemu lekarzowi trafiłam do Chińczyka. Kiedy mi powiedział co mam
        jeść postukałam się w głowę i powiedziałam, że chyba zwariował albo chce mnie
        zabić. On mi na to "ty biolog i nie rozumiesz o co w tym chodzi i jak
        funkcjonuje ludzki organizm?" Tak mi pojechał po ambicji, że zaczęłam czytać,
        czytać i jeszcze raz czytać. Po tym czytaniu doszłam do wniosku, że nie
        zaszkodzę sobiz wbrew temu co twierdzi ogół i spróbowałam. Dzisiaj nie jeżdżę
        na wózku inwalidzkim, nie wzięłam chemii i ani jednego zastrzyku ze złotem, nie
        stosuję nawet żadnych środków przeciwzapalnych ani przeciwbólowych.

        Do Ciebie więc należy wybór czy chcesz być do końca życia skazana na leki i
        uzależnienie od lekarzy, czy może będziesz żyła normalnie tylko odważysz się
        na "eksperyment". Ja za tak "optymistyczne" rady lekarzy podziękowałam i
        zaryzykowałam.
        A moja reumatolog ma na tyle otwarty umysł, kocha ludzi i chce im pomóc, że z
        zainteresowaniem słucha moich doświadczeń i dzieli się swoimi dotyczącymi
        pacjentów, którzy stosują podobną dietę.

        Pozdrawiam i życzę właściwych wyborów,
        Iza.

    • Gość: Janali Re: MAM CUKRZYCE.... IP: .252.* / 209.50.252.* 24.07.04, 00:54
      ewik25 napisała:

      > Choruje na cukrzyce od 11 lat,mam 24 lata,biore insuline,slyszalam o diecie
      > Kwasniewskiego,podobno mozna sie wyleczyc z cukrzycy calkowicie nawet
      > przestac brac insuline,czy ktos stosowal ta diete i udalo mu sie wyleczyc?

      To jest tak :

      Stosując dokładnie żywienie optymalne można w większości przypadków KONTROLOWAĆ
      nawet cukrzyce typu pierwszego ( podejrzewam , że w Twoim przypadku własnie tak
      jest)do takiego stopnia, że korzystanie z insuliny staje się zbędne.
      Jeśli chory bierze do ok. 50 jednostek dziennie, to z dużym prawdopodobieństwem
      należy oczekiwać odstawienia insuliny w przeciągu kilku tygodni.
      W przypadku wiekszych ilości branej insuliny może być trdudniej. Wszystko
      zależy od długości trwania choroby, stopnia wyniszczenia trzustki itd ...

      W większości tych "trudnych" przypadków, gdzie ilość insuliny siega 100 i ponad
      jednostek dziennie można uzyskać REDUKCJĘ wymaganej insuliny o ok. 50%. Jeśli
      znacz dokładnie mechanizmy działania , to zdajesz sobie sprwę, że jest to
      baaaaardzo dużo, jako że komplikacje pocukrzycowe spowodowane są właśnie
      insuliną !

      Można dietę optymalną stosować samemu nawet w przypadku cukrzycy I-go rodzaju,
      ale znacznie lepiej byłoby ( skoro nie wiesz nic na temat tej metody żwienia)
      skontaktować się z lekarzami optymalnymi w Jastrzębiej Górze, którzy są
      najlepszymi w Polsce fachowcami w tej dziedzinie. Napisz do mnie na :
      janali@gazeta.pl, to podam Ci dokładne namiary.

      Janali


      • mysiam1 Re: MAM CUKRZYCE.... 24.07.04, 10:44
        Zastanówcie się, co po 11 latach choroby może zostać z komórek insulinowych?
        Izado, Ty, biolog, tak? A więc Ty, biolog nie wiesz, co się dzieje z trzustką
        osoby chorej na cukrzycę?Myślę, że Ewa sama najlepiej to wie i nie będzie
        ryzykować zdrowia i życia.
        • Gość: slawek Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 11:13
          mysiam1 napisała:

          > Zastanówcie się, co po 11 latach choroby może zostać z komórek insulinowych?


          no to co stoi na przeszkodzie przerwania tego zklętego kręgu ??? zastanów się
          co się dzieje z resztą organizmu Ewy skazanego na ciągłe huśtawki cukru i
          poziomów insuliny , nie szkoda ci ludzi których skazują się na wczęsniejszą
          śmierć poprzedzoną powikłaniami ??? myślę ze Ewa o tym wie i zaczyna szukać



          Slawek
        • Gość: Janali Re: MAM CUKRZYCE.... IP: .252.* / 209.50.252.* 24.07.04, 11:40
          mysiam1 napisała:

          > Zastanówcie się, co po 11 latach choroby może zostać z komórek insulinowych?

          A co to zmienia czy ktoś bierze insulinę czy nie. Przecierz branie insuliny nie
          polepsza stanu komórek beta.

          > Ewa sama najlepiej to wie i nie będzie ryzykować zdrowia i życia.

          Bzdury pleciesz. Leczeniem w Jastrzębiej Górze nie zajmują sie znachorzy czy
          też internetowi "specjaliści" tylko lekarze z dużą praktyką w tym zakresie.

          Janali
          • mysiam1 Re: MAM CUKRZYCE.... 24.07.04, 13:40
            Branie insuliny zmienia bardzo duzo, bo trzustka jej nie produkuje i nie trzeba
            wiele myślec, żeby wiedzieć, czym może grozić brak insuliny. Dieta nie sprawi,
            że trzustka zacznie pracować prawidłowo, bo te zniszczenia są nieodwracalne.
              • mysiam1 Re: MAM CUKRZYCE.... 24.07.04, 15:24
                Bardzo słuszne stwierdzenie - jeśli nie jest zaawansowana. Zastanów się
                więc,czy po 11 latach jest zaawansowana czy nie. Myślę, ze Ewa wie to
                najlepiej, obserwując reakcje swojego organizmu. Moje dziecko choruje zaledwie
                3 lata, a mam przesłanki, zeby twierdzić, że jego trzustka nie wydziela już w
                ogóle insuliny. Poza tym 10% sprawnych komórek wystarczy, zeby trzustka
                pokrywała sama zapotrzebowanie organizmu na insulinę, poniżej tej wartości
                pojawiają się objawy cukrzycy. Po 11 latach z tych <10% raczej nie zostało
                wiele...
                • Gość: slawek Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 18:02
                  mysiam1 napisała:
                  . Poza tym 10% sprawnych komórek wystarczy, zeby trzustka
                  > pokrywała sama zapotrzebowanie organizmu na insulinę, poniżej tej wartości
                  > pojawiają się objawy cukrzycy.

                  cały czas nie rozumiesz ze zapotrzebowanie na insulinę zalezy od ilosci
                  zjadanych węglowodanów ??? przecież mając dziecko chore na T1 wciąż obliczas WW
                  i dopasowujesz odpowiednie dawki insuliny , potem mierzysz cukier i ewentualnie
                  korygujesz , no i 10% sprawnych kórek beta trzustki zapewnia kontrole cukru
                  przy dużym spożyciu weglowodanów , pomyśl teraz ile potrzeba insyliny jesli
                  zmniejszysz zjadane cukry 10 krotnie ??? wystarczy 1% ( słownie jeden
                  procent ) ????????



                  Slawek
                  P.S.
                  zawsze moze zmierzyć ilość peptydu C
                  Po 11 latach z tych <10% raczej nie zostało
                  > wiele...
                  • mysiam1 Re: MAM CUKRZYCE.... 24.07.04, 18:16
                    Nie, minimum 10% sprawnych komórek jest potrzebnych przy spożyciu czegokolwiek
                    w ogóle, bo nie tylko węglowodany rozkładają się do glukozy i Ty o tym, Sławku
                    bardzo dobrze wiesz, a znam Cię (jak mi się wydaje) z innego jeszcze forum -
                    cukrzycowego.
                    • Gość: slawek Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 20:21
                      mysiam1 napisała:

                      > Nie, minimum 10% sprawnych komórek jest potrzebnych przy spożyciu
                      czegokolwiek
                      > w ogóle, bo nie tylko węglowodany rozkładają się do glukozy i Ty o tym,
                      Sławku
                      > bardzo dobrze wiesz,

                      wiem dobrze ze do glukozy rozkładaja się tylko wszystkie węglowodany które
                      zjadasz , natomiast glukoza moze być syntetyzowana ze zjadanego białka lub z
                      glicerolu pozostałego po spaleniu tłuszczy , natomiast zapotrzebowanie na
                      insuline zalezy tylko i wyłacznie od tego co twój organizm spala , jeśli jest
                      to glukoza to potrzebuje dużo insuliny , aby umożliwić jej przechodzenie przez
                      scianki komórek , jesli organizm zaczyna w większości spalać kwasy tłuszczowe
                      to insuliny potrzebuje bardzo mało



                      Slawek
                      P.S.
                      Monika ???;)
                      • Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 08:39
                        insuline zalezy tylko i wyłacznie od tego co twój organizm spala , jeśli jest
                        > to glukoza to potrzebuje dużo insuliny , aby umożliwić jej przechodzenie
                        przez
                        > scianki komórek , jesli organizm zaczyna w większości spalać kwasy tłuszczowe
                        > to insuliny potrzebuje bardzo mało

                        dlaczego wiec moj organizm potrzebowal tej insuliny bardzo duzo przy diecie
                        wysokotluszczowej.

                        5040
                        • izado Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 09:37
                          > dlaczego wiec moj organizm potrzebowal tej insuliny bardzo duzo przy diecie
                          > wysokotluszczowej.

                          Siedem, tudzież 5040, na jakiej podstawie twierdzisz że Twój organizm
                          potrzebował więcej insuliny na diecie wysokotłuszczowej?
                          Co jadłeś na tej diecie? Jak wyglądało śniadanie, obiad, kolacja?
                          Ile czasu stosowałeś tą dietę.
                          Czy to była dieta Kwaśniewskiego?

                          Iza.
                          • Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 13:25
                            dwa miesiace byłem. wiedzialem na podstawie wskazan glukometru i zuzytych
                            jednostek humalogu [taka insulina]. dieta byla pieczolowicie prowdzona wg
                            wskazan jakiegos konowala z arkadii. konowała tłustego, sapiacego i
                            wygladajacego jakby oczekiwal 3 zawału.

                            nadmienie ze wtedy bylem entuzjastycznie nastawiony do tej szajby.

                            5040
                            • izado Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 13:51
                              > dwa miesiace byłem. wiedzialem na podstawie wskazan glukometru i zuzytych
                              > jednostek humalogu [taka insulina].

                              Popraw mnie jesli sie mylę- na podstawie wskazań glukometru wiesz jaki masz
                              poziom glukozey we krwi, a nie insuliny. Ilość insuliny jaką musiałeś
                              aplikować, do kompletu z poziomem glukozy, nie jest jednak informacją o tym
                              ile w tym czasie organizm insuliny produkuje.
                              Od razu mówię, że nie czepiam się :-) Po prostu byłam ciekawa skąd znałeś ten
                              poziom insuliny we krwi.

                              > dieta byla pieczolowicie prowdzona wg
                              > wskazan jakiegos konowala z arkadii.

                              Jak się nazywał? Z której Arkadii?

                              > konowała tłustego, sapiacego i
                              > wygladajacego jakby oczekiwal 3 zawału.

                              No tak, tu Twoje wzbuzrenie i "rozczarowanie" nie dziwi mnie, bo sama nie jeden
                              raz zastanawiałam się ilu z lekarzy optymalnych wierzy w sens DO i stosuje DO,
                              a ilu znalazło po prostu taki sposób na zarabianie dodatkowych pieniędzy, zaś
                              całą DO ma w "głębokim poważaniu".

                              Powiem coś co wielokrotnie było tu już powatrzane:
                              1. 2 miesiące to potwornie MAŁO by cokolwiek powiedzieć
                              2. NIEWIELU lekarzy optymalnych potrafi leczyć DO (w tym cukrzycę)
                              3. zainteresowanym choć trochę jaki sens ma leczenie cukrzycy dietą
                              wysokotłuszcową polecam wrzucić w przeglądarkę czasopism naukowych (np. w
                              pubmed lub w //www.amjbot.org/searchall/) hasło PPARs (to takie receptory na
                              otoczce jądrowej, "zawiadujące" wrażliwością na insulinę a jednocześnie
                              metabolizmem tłuszczy.

                              Nie mam czasu pisać tłumaczenia tego mechanizmu więc pozwole sobie wkleić co na
                              ten temat napisał Dr Bogdan Sikorski - jest farmakologiem, ma doktorat z
                              farmakologii na Monash Universitety (Melbourne), pracuje w Ministerstwie
                              Zdrowia w Canberze jako toksykolog leków, na stanowisku asesora dopuszczającego
                              leki do sprzedaży.

                              Tekst doytyczył leków na cukrzycę II-typu - thiazolidinediones (znane w handlu,
                              przynajmniej w USA, jako Rezulin)
                              >>>(...) Czym więc wyróżniają się te leki? Działają one poprzez stymulację
                              niedawno odkrytych receptorów (PPARs) aktywując spalanie glukozy oraz
                              zmniejszając wytwarzanie glukozy w wątrobie, a także zwiększając wytwarzanie
                              tłuszczów ( z glukozy ) w wątrobie. Równocześnie aktywacja tych receptorów w
                              mięśniach i w tkance tłuszczowej powoduje zwieszone spalanie tłuszczów. Glukoza
                              nie jest potrzebna. Czyż nie przypomina nam to czegoś? Końcowy efekt to spadek
                              poziomu trójglicerydów i wolnych kwasów tłuszczowych we krwi. Tak jest u ludzi
                              i u zwierząt. Również podnosi się poziom cholesterolu HDL, ale ogólny jego
                              poziom nie spada.

                              Co to wszystko znaczy? Sprawa się wyjaśni, gdy dodam, że jednym z najlepszych
                              aktywatorów owych PPARs (typu gama) są kwasy tłuszczowe. Po co więc brać te
                              leki (i inne), gdy prosta zmiana diety na wysokotłuszczową i niskowęglowodanową
                              daję takie same efekty metaboliczne bez powyżej wspomnianych uszkodzeń wątroby
                              lub znacznie gorszych skutków? Wygląda więc na to, iż firmy farmaceutyczne
                              spłatały sobie drobnego figla wyjaśniając nam mechanizm (przynajmniej w części)
                              działania diety optymalnej w regulacji metabolizmu (i wyleczeniem) cukrzycy
                              typu II.

                              Ciekawostka! Jest teraz również wiadome, iż aktywacja PPARs (typu alfa) to
                              droga działania leków obniżających produkcję cholesterolu. A co najlepiej
                              aktywuje te receptory? - no to już teraz łatwo zgadnąć.<<<

                              Pozdrawiam,
                              Iza.

                              • Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 14:10
                                > Co to wszystko znaczy? Sprawa się wyjaśni, gdy dodam, że jednym z najlepszych
                                > aktywatorów owych PPARs (typu gama) są kwasy tłuszczowe. Po co więc brać te
                                > leki (i inne), gdy prosta zmiana diety na wysokotłuszczową i
                                niskowęglowodanową

                                wy jehowi, tfu smalcowi macie na wszystkie pytania odpowiedz. ja jednak
                                natretnie poprosze o odrobine logiki...

                                mam troche swojej inuliny [nie wiem ile], moge tez dostrzykiwac sobie prawie
                                taka insuline jak moja. dlaczego po tluszczach zwierzecych musze jej brac
                                wiecej by miec te przepisowe 6mmol na litr ???

                                u mnie kwas tluszczowy dziala odwrotnie. inaczej tego nie wytlumacze. zeby bylo
                                smieszniej wczoraj zjadlem 6 malenkich rogalikow ala kwasniewski z żoltek.
                                moglem ich nie jesc bo z doswiadczenia wiem jak te eksperymenty sie koncza. no
                                i skonczylo sie standardowo. obudzilem sie o 5 rano z powodu krytycznie
                                wysokiego poziomu cukru we krwi. gdzies do 9 to opanowalem.

                                5040
                                • izado Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 14:23
                                  > wy jehowi, tfu smalcowi macie na wszystkie pytania odpowiedz. ja jednak
                                  > natretnie poprosze o odrobine logiki...

                                  A zajrzałęs chociaż do tych publikacji??? ZAŁOŻĘ SIĘ, ŻE NIE. Bo gdybyś zajrzał
                                  trochę przystopowałbyś z ta "prośbą" o logikę. No i zajęło by Ci to "ciut"
                                  więcej niż ta chwila jaka minęła od mojego postu.

                                  Z takim podejściem będziesz sobie dostrzykiwał insulinę do końca życia.
                                  Pozostaje mi tylko życzyć Ci żebyś nie musial tego robić coraz częściej i coraz
                                  więcej bo już Ci współczuję.

                                  A propos, co mowią ci co są tacy "logiczni", w przeciwieństwie do mnie, w
                                  kwestii nagłych skoków insuliny we krwi po wstrzyknięciu jej? Czyżby
                                  utrzymywali, że to obojętne dla zdrowia?

                                  >zeby bylo
                                  >
                                  > smieszniej wczoraj zjadlem 6 malenkich rogalikow ala kwasniewski z żoltek.
                                  > moglem ich nie jesc bo z doswiadczenia wiem jak te eksperymenty sie koncza.
                                  no
                                  > i skonczylo sie standardowo. obudzilem sie o 5 rano z powodu krytycznie
                                  > wysokiego poziomu cukru we krwi. gdzies do 9 to opanowalem.

                                  To po co je jadłeś????

                                  Iza.
                                  • Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 14:35
                                    jem tłuste mieso moj organizm staje sie odporny na insuline. obraza sie i
                                    wyzsze dawki nie pomagaja zbic cukru. nie jem tlustego miesa to moja wlasna
                                    trzustka radzi sobie z tabliczka slodkiej czekolady albo furą węglowodanów. nie
                                    radzi sobie za to wcale z jednym mielonym kotletem z zawartoscia weglowodanow
                                    znikoma.

                                    wytłumacz mi to prosze. prostymi, drukowanymi literkami.

                                    > A propos, co mowią ci co są tacy "logiczni", w przeciwieństwie do mnie, w
                                    > kwestii nagłych skoków insuliny we krwi po wstrzyknięciu jej? Czyżby
                                    > utrzymywali, że to obojętne dla zdrowia?

                                    nie wiem i guzik mnie to obchodzi poniewaz w tej chwili wykrecasz kota ogonem.
                                    zmiana tematu w dyskusji jest najlagodniej rzecz ujmujac nieuczciwoscia.

                                    przepros za brednie lub udowodnij ze moj organizm moze dzialac inaczej niz
                                    reszty ludzi.
                                    5040
                                    • izado Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 15:28
                                      > nie wiem i guzik mnie to obchodzi poniewaz w tej chwili wykrecasz kota
                                      ogonem.
                                      > zmiana tematu w dyskusji jest najlagodniej rzecz ujmujac nieuczciwoscia.
                                      >
                                      > przepros za brednie lub udowodnij ze moj organizm moze dzialac inaczej niz
                                      > reszty ludzi.


                                      Nie wiem za kogo się masz jesli uważasz że powinnam Cię przeprosić.
                                      Jednego jestem za to pewna - więcej moich "nieuczciwych bredni" i "wykręcania
                                      kota ogonem" nie usłyszysz, bo mam ciekawsze i ważniejsze rzeczy do roboty niż
                                      dyskutowanie z głuchymi o watpliwej kulturze osobistej z "silnej grupy pod
                                      wezwaniem" annyklay i brumbaka, i to tylko po to żeby sobie "postrzepić język"
                                      a co jakiś czas zostać obsypana kupą gnoju.
                                      Jak nie chcesz słuchać i widzieć coś więcej poza koniec swojego nosa tudzież
                                      strzykawki z insuliną to nie.

                                      Bez odbioru.
                                      • Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 08:07
                                        > Nie wiem za kogo się masz jesli uważasz że powinnam Cię przeprosić.
                                        > Jednego jestem za to pewna - więcej moich "nieuczciwych bredni" i "wykręcania
                                        > kota ogonem" nie usłyszysz, bo mam ciekawsze i ważniejsze rzeczy do roboty
                                        niż
                                        > dyskutowanie z głuchymi o watpliwej kulturze osobistej z "silnej grupy pod
                                        > wezwaniem" annyklay i brumbaka, i to tylko po to żeby sobie "postrzepić
                                        język"
                                        > a co jakiś czas zostać obsypana kupą gnoju.
                                        > Jak nie chcesz słuchać i widzieć coś więcej poza koniec swojego nosa tudzież
                                        > strzykawki z insuliną to nie.
                                        >
                                        > Bez odbioru.

                                        myslisz ze jak teraz pokwiczysz, posiąpisz nosem czy nawet uronisz łezkę to
                                        mnie wzruszysz? daj spokoj. prosiłem o grzecznie wyjasnienie moich watpliwosci.
                                        optymalsi i ty tez powolujecie sie na doktora farmacji pracujacego dla rzadu
                                        przy dopuszczaniu trucizn dla "leczenia" baranow. trzy posty dalej lamentujesz
                                        w niebogłosy nad szkodliwoscia insuliny a w innym miejscu nad spiskiem
                                        koncernów farmaceutycznych. ogrobina logiki, konsekwencji. naprawde tyci tyci
                                        wystarczy. jesli nie potrafisz spelnic tych podstawowych warunkow faktycznie
                                        lepiej bedzie bez odbioru, niech garnki i prasowanie bedzie z toba rycerko
                                        dżedaj.

                                        5040
                                        • Gość: Gambino Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 66.144.4.* 30.07.04, 08:37
                                          > "siedem się wysilił" :
                                          > myslisz ze jak teraz pokwiczysz, posiąpisz nosem czy nawet uronisz łezkę to
                                          > mnie wzruszysz?

                                          Czytając Twoje wypowiedzi można dojść do wniosku, że na inny rodzaj ich
                                          skomentowania nie zasługujesz.

                                          >Prosiłem o grzecznie wyjasnienie moich watpliwosci.

                                          Chyba jednak mamy różne definicje słowa : "grzecznie" , bo w moim języku
                                          wulgaryzmy przez Ciebie uzywane do nie go nie należą.

                                          > optymalsi i ty tez powolujecie sie na doktora farmacji pracujacego dla rzadu
                                          > przy dopuszczaniu trucizn dla "leczenia" baranow.

                                          No cóż.... bardzo trafnie to ująłeś, ponieważ dopuszcza on właśnie środki
                                          farmakologiczne dla takich jak Ty.

                                          > trzy posty dalej lamentujesz
                                          > w niebogłosy nad szkodliwoscia insuliny

                                          Czy nie ma ona racji ? To co przeczytałem wcale nie jest lamentem, a raczej
                                          istotną, bardzo istotna informacja dla każdego insulinozaleznego cukrzyka. Pod
                                          warunkiem, że posiada on minimalny stopień rozwoju intelektualnego, żeby to móc
                                          zrozumieć. Ty jak widzę tego nie zrozumiałeś - ze szkodą dla siebie.

                                          Masz dziwny zwyczaj... piszesz, że potrzebujesz wyjasnień, a kiedy ktoś ich Ci
                                          udziela obrzucasz go błotem. If you want to have sex with me at least give me a
                                          kiss first.

                                          Gambino
                                          • annaklay Re: MAM CUKRZYCE.... 30.07.04, 09:49
                                            Gość portalu: Gambino napisał(a):





                                            > > trzy posty dalej lamentujesz
                                            > > w niebogłosy nad szkodliwoscia insuliny
                                            >
                                            > Czy nie ma ona racji ? To co przeczytałem wcale nie jest lamentem, a raczej
                                            > istotną, bardzo istotna informacja dla każdego insulinozaleznego cukrzyka.
                                            Pod
                                            > warunkiem, że posiada on minimalny stopień rozwoju intelektualnego, żeby to
                                            móc
                                            >
                                            > zrozumieć. Ty jak widzę tego nie zrozumiałeś - ze szkodą dla siebie.

                                            A jaki jest twoj stopien rozwoju intelektualnego??
                                            Przeciez isulina jest normalnym hormonem wystepujacym u kazdego czlowieka, to
                                            dlaczego mialby byc wyjatkowo szkodliwa dla kogos kto jej produkuje za malo lub
                                            w ogole nie produkuje???


                                            >
                                            > Masz dziwny zwyczaj... piszesz, że potrzebujesz wyjasnień, a kiedy ktoś ich
                                            Ci
                                            > udziela obrzucasz go błotem. If you want to have sex with me at least give me
                                            a
                                            > kiss first.

                                            > Gambino

                                            Optymalne widzenie rzeczywistosci??? Ktory to twoj nik na tej grupie
                                            optynaganiaczu??
                                          • izado Re: MAM CUKRZYCE.... 30.07.04, 11:01
                                            Daj spokój Gambino. Siedem już NIC nie pomoże. Przynajmniej narazie.

                                            Może jak będzie miał zaawansowaną miażdżyce, będzie ślepy jak kret, będzie mu
                                            groziła amputacja którejś stopy i wszystkie orgazny po kolei będa odmawiały
                                            posłuszeństwa na tej jego uświęconej syntetycznej insulinie, którą mu wściskają
                                            światli lekarze to wtedy może, może choć nie jest to pewne zaświeci się lampka
                                            alarmowa. Choć sa tacy cukrzycy, co nawet na tym etapie nic nie rozumieją. To
                                            właściwie tak jak z alkoholikami, na pewnym etapie alkoholizmu wydaje im się,
                                            że bez alkoholu umrą i nie rozumeiją,że to co ich zabija to alkohol.

                                            Póki co siedem najwyraźniej lepeij się czuje i może mu nawet poziom glukozy
                                            spada, lub jak on twierdzi jasnowidząco, poziom insuliny rośnie kiedy sobie
                                            trochę poprzeklina, wysle kobietę do garnków, poneguje inteligencje ludzi,
                                            którzy mają ku tej tematyce stosowne wykształcenie i ponadskakuje annieklay,
                                            która zrobiła z siebie sama gwiazdę. Zapewne stwierdzenie, ze to dobrze że anna
                                            nie kończyla żadnego uniwesrystetu jest dla niego atutem, bo w razie czego
                                            można ją kopnąć w tyłek i wysłac do garnków. Z taką "kształconą" to gorzej, bo
                                            nie daj Bóg będzie miała swoje zdanie i się postawi jemu wielkiemu macho.

                                            Annaklay zaś doskonale czuje się w gronie tych, którym niecenzuralne teksty nie
                                            są obce, tych co spamują tu jakieś smieszne amerykańskie ideologię, do tych
                                            zwraca się "pan, pani" i z fałszywą słodyczą wyraża się wsuperlatywach o ich
                                            poziomie. W ten prosty sposób dokonale pokazuje jakim ona sama jest
                                            człowiekiem - kto z kim przestaje taki się staje tudzież wleziesz między wrony
                                            raczesz jak i ony, lub jaki pan taki kram.

                                            Niech więc siedem obżera się węglowodanami (skoro umysł mu szwankuje) a
                                            annaklay zbawia świat nagonką na optymalnych (skoro boli ją to, ze to nie ona
                                            na tym zarabia) i niech sobie tak żyją "długo i szczęsliwie" w świecie
                                            interesów farmacetycznych. A jak siedem dopadną (a będzie tak niewatpliwie)
                                            kiedyś negatywnne skutki brania insuliny to niech zgłosi się do swojego mistzra
                                            annyklay i a ta niech go ratuje.

                                            Howk,
                                            Iza.
                              • annaklay Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 16:49
                                izado napisała:




                                > ten temat napisał Dr Bogdan Sikorski - jest farmakologiem


                                > przynajmniej w USA, jako Rezulin)
                                > >>>(...) Czym więc wyróżniają się te leki? Działają one poprzez sty
                                > mulację
                                > niedawno odkrytych receptorów (PPARs) aktywując spalanie glukozy oraz
                                > zmniejszając wytwarzanie glukozy w wątrobie, a także zwiększając wytwarzanie
                                > tłuszczów ( z glukozy ) w wątrobie. Równocześnie aktywacja tych receptorów w
                                > mięśniach i w tkance tłuszczowej powoduje zwieszone spalanie tłuszczów.
                                Glukoza
                                >
                                > nie jest potrzebna. Czyż nie przypomina nam to czegoś? Końcowy efekt to
                                spadek
                                > poziomu trójglicerydów i wolnych kwasów tłuszczowych we krwi. Tak jest u
                                ludzi
                                > i u zwierząt. Również podnosi się poziom cholesterolu HDL, ale ogólny jego
                                > poziom nie spada.

                                No wiec przekaz panu B. Sikorskiemu, ze w swoich odkrywczych spekulacjach
                                zapomnial wziasc pod uwage:

                                a/po pierwsze typu ligand receptorow PPARs (niech dokladnie sprawdzi np. o
                                jakie kwasy tluszczowe chodzi)

                                b/ udowodnionych roznic w zakresie fenotypow miedzy ludzmi.
                                Wlasnie Siedem jest prawdopodobnie takim "odmiencem fenotypowym". Podobnym
                                przypadkiem jest informacja od Adama z Warszawy, dla ktorego wasza dieta
                                niezgodna z jego FENOTYPOWI, byla ZABOJCZA.

                                Zreszta generalnie ta dieta pod kazdym wzgledem jest absurdalna i napewno
                                nie nadaje sie do permanentnego stosowania.





                                • izado Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 18:22
                                  >> No wiec przekaz panu B. Sikorskiemu, ze w swoich odkrywczych spekulacjach
                                  > zapomnial wziasc pod uwage:

                                  To, że mnie masz za idiotkę to wiem nie od dziś. Ostatnio dowiedziałam się od
                                  Ciebie, że mój znajomy doktor neurochirurgii to też skończony kretyn, a
                                  dzisiaj, że mój znajomy doktor farmacji i pracownik australijskiego
                                  Ministerstwa Zdrowia to wypisz wymaluj debil.
                                  Tylko bezrobotna annaklay jest super-hiper mądra i wie o co w tym wszystkim
                                  chodzi. To zdaje sie jako jednostka chorobowa ma swoją jakąś nazwę???

                                  >
                                  > a/po pierwsze typu ligand receptorow PPARs (niech dokladnie sprawdzi np. o
                                  > jakie kwasy tluszczowe chodzi)

                                  No jakie, pani ekspertko? Jakie? Ty mi powiedz skoro jesteś taka mądra to po co
                                  mam dzwonic do Canberry. Zaserwuj rewelacją, która zwali mnie z nóg. Czekam z
                                  niecierpliwością.

                                  >
                                  > b/ udowodnionych roznic w zakresie fenotypow miedzy ludzmi.
                                  > Wlasnie Siedem jest prawdopodobnie takim "odmiencem fenotypowym". Podobnym
                                  > przypadkiem jest informacja od Adama z Warszawy, dla ktorego wasza dieta
                                  > niezgodna z jego FENOTYPOWI, byla ZABOJCZA.

                                  Zdecyduj się, jeżeli twierdzisz, że te dwa przypadki to "odmieńce fenotypowe"
                                  to w imię jakiej logiki dokoła podajesz ich jako powtierdzenie niesłuszności
                                  ogólnej zasady jaką jest DO?
                                  Odpowiedź znam - w imię logiki annyklay.

                                  I.
                                  • annaklay Re: O co tobie kobieto chodzi???? Co probujesz 29.07.04, 18:58
                                    tu na sile wcisnac?

                                    izado napisała:

                                    > >> No wiec przekaz panu B. Sikorskiemu, ze w swoich odkrywczych spekula
                                    > cjach
                                    > > zapomnial wziasc pod uwage:

                                    Powyzsza informacja jest b.wazna. Sikorski podchodzi do zagadnienia jak laik.
                                    To ze jest farmaceuta, to wcale jeszcze nie oznacza, ze moze sie autorytatywnie
                                    wypowiadac np.a tematy dietetyczne.


                                    > To, że mnie masz za idiotkę to wiem nie od dziś. Ostatnio dowiedziałam się od
                                    > Ciebie, że mój znajomy doktor neurochirurgii to też skończony kretyn, a
                                    > dzisiaj, że mój znajomy doktor farmacji i pracownik australijskiego
                                    > Ministerstwa Zdrowia to wypisz wymaluj debil.
                                    > Tylko bezrobotna annaklay jest super-hiper mądra i wie o co w tym wszystkim
                                    > chodzi. To zdaje sie jako jednostka chorobowa ma swoją jakąś nazwę???\

                                    Ja nikogo nie mam za idiote, tylko twierdze, ze sie po prostu nie orientuja w
                                    sprawach dietycznych.
                                    Tak jak oni "lecza", to moze leczyc kazdy czlowiek "z ulicy" ktory
                                    przeczyta "dzielo"
                                    kwasniewskiegi i zaczyna kombionowac w zalozonej przez siebie Arkadii.
                                    Niebezpieczna bzdura do n-tej potegi.
                                    Ja np. nie znam sie na neurochirurgii, wiec sie na ten temat nie mam zamiaru
                                    wypowiadac. Nie jestem tez biologiem, wiec nie bede
                                    tutaj sie popisywac znajomoscia, albo raczej nieznajopmoscia tej nauki.

                                    > > a/po pierwsze typu ligand receptorow PPARs (niech dokladnie sprawdzi np.
                                    > > o jakie kwasy tluszczowe chodzi)

                                    > No jakie, pani ekspertko? Jakie? Ty mi powiedz skoro jesteś taka mądra to po
                                    co

                                    Dalam wskazanie. Niech sam poszuka. Ja nie mam zadnego obowiazku dawac wam
                                    obszerne wykady, za ktore obrzucacie mnie stekiem wyzwisk.
                                    I to nie ja chce pokazac, ze jestem taka madra, tylko po prostu informuje was,
                                    o tym co MADRZY ludzie ktorych publikacje nalezy DOKLADNIE czytac, przebadali i
                                    stwierdzili o jaki typ ligan chodzi.
                                    To nie jest tak jak spekuluje B. Sikorski. On "kombinuje" jak typowy laik,
                                    ktory zalozyl "klapki" na oczy i tworzy kolejne hipotezy pod diete
                                    kwasniewskiego, bo jemu to z jakis powodow osobistych odpowiada. Nie ma to
                                    jednak nic wspolnego z OBIEKTYWNA i RZETELNA prawda.

                                    > mam dzwonic do Canberry. Zaserwuj rewelacją, która zwali mnie z nóg. Czekam z
                                    > niecierpliwością.

                                    A dzwon gdzie chcesz:-)

                                    > > b/ udowodnionych roznic w zakresie fenotypow miedzy ludzmi.

                                    > > Wlasnie Siedem jest prawdopodobnie takim "odmiencem fenotypowym". Podob
                                    > nym
                                    > > przypadkiem jest informacja od Adama z Warszawy, dla ktorego wasza dieta

                                    > > niezgodna z jego FENOTYPOWI, byla ZABOJCZA.



                                    > Zdecyduj się, jeżeli twierdzisz, że te dwa przypadki to "odmieńce fenotypowe"
                                    > to w imię jakiej logiki dokoła podajesz ich jako powtierdzenie niesłuszności
                                    > ogólnej zasady jaką jest DO?
                                    > Odpowiedź znam - w imię logiki annyklay.

                                    > I.

                                    Nie mama na co sie decydowac. Poinformowalam was o najnowszych faktach z
                                    zakresu badan genetycznych. Te sprawy wcale nie sa takie proste. Wasza dieta
                                    moze sie przyczynic do wielu tragedii.
                                    Przyklady ktore podalam, sa ewidentne. Z lektury archiwow grup dyskusyjnych
                                    wyglada na to, ze jest tego wystarczajaco pokazna ilosc. Ile jest i bedzie w
                                    realu, to w tej chwili nikt nie wie. Wy zawsze wytlumaczycie naiwnym ludziom:
                                    ZLE STOSOWALES DIETE OPTYMALNA.
                                    Non comment

                                    Zreszta i tak kiedys sie wam ktos dobierze do skory, bo wy twierdzicie, ze
                                    dieta leczy przyczynowo wszystkie choroby swiata.
                                    Atkin pod tym wzgledem nie byl taki glupi. LOL

                                    • izado Re: O co tobie kobieto chodzi???? Co probujesz 29.07.04, 19:59
                                      > tu na sile wcisnac?

                                      INTELIGENTNEMU człowiekowi na siłę NIE DA SIĘ NIC wcisnąć...

                                      > Powyzsza informacja jest b.wazna. Sikorski podchodzi do zagadnienia jak laik.
                                      > To ze jest farmaceuta, to wcale jeszcze nie oznacza, ze moze sie
                                      autorytatywnie
                                      >
                                      > wypowiadac np.a tematy dietetyczne.

                                      A kim Ty jesteś, że możesz?? Na którym z powszechnie uznanych uniwersytetów
                                      skończyłaś dietetykę? W jakiej dokładnie specjalizacji?

                                      > Ja nikogo nie mam za idiote, tylko twierdze, ze sie po prostu nie orientuja w
                                      > sprawach dietycznych.
                                      > Tak jak oni "lecza", to moze leczyc kazdy czlowiek "z ulicy" ktory
                                      > przeczyta "dzielo"
                                      > kwasniewskiegi i zaczyna kombionowac w zalozonej przez siebie Arkadii.

                                      Tym zdaniem doskonale pokazałaś jak mało o tym wiesz ...

                                      > Ja np. nie znam sie na neurochirurgii, wiec sie na ten temat nie mam zamiaru
                                      > wypowiadac.

                                      To może to ja powiedziałąm, że tenże lekarz posiada wiedzę na poziomie ZEROWYM?
                                      Chyba linku nie muszę Ci wklejać, bo pewnie własne teksty też masz "w
                                      archwium", wiec znajdziesz sama z łatwością.

                                      > Nie jestem tez biologiem, wiec nie bede
                                      > tutaj sie popisywac znajomoscia, albo raczej nieznajopmoscia tej nauki.

                                      W takim razie odczep się ode mnie, bo jak sama mówisz nie jesteś "merytorycznie
                                      uprawniona" do oceniania mojej wiedzy.

                                      >
                                      > > > a/po pierwsze typu ligand receptorow PPARs (niech dokladnie sprawdz
                                      > i np.
                                      > > > o jakie kwasy tluszczowe chodzi)
                                      >
                                      > > No jakie, pani ekspertko? Jakie? Ty mi powiedz skoro jesteś taka mądra to
                                      > po
                                      > co
                                      >
                                      > Dalam wskazanie. Niech sam poszuka.

                                      Cała Ty. Nie wiesz, nie znasz, nie masz, strzelasz na ślepo, a potem usiłujesz
                                      się zakryć dobrymi radami "abyśmy sobie sami poszukali". W ten prosty sposób
                                      sama dowodzisz swojej niewiedzy.

                                      Dałabym Ci namiar na grupę dyskusyjną, na której możesz sama powiedzieć
                                      doktorowi Sikorskiemu, że jest laikiem i udzielić mu swoich wskazań i rad ale
                                      tam sobie nie poradzisz, bo to jest grupa po angielsku.

                                      > Ja nie mam zadnego obowiazku dawac wam
                                      > obszerne wykady,

                                      Przede wszystkim my nie mamy obowiązku ich czytać.
                                      Jednak obca Ci kultura osobista i jako taki poziom inteligencji wymaga, żeby
                                      rzucając jakieś komentarze i obrażając przy tym innych, podeprzeć się jednak
                                      jakimiś RZETELNYMI argumentami.

                                      > za ktore obrzucacie mnie stekiem wyzwisk.

                                      To już Twój punkt widzenia i Twoja "sprawiedliwośc Kalego". Zapytać annaklay o
                                      coś, zarzucić jej że nie ma racji, że nie odpowiada na pytania, że nie podaje
                                      KONRETNYCH argumentów podpartych WIARYGODNYMI badaniami, przedstawionymi przez
                                      PEŁNE teksty publikacji - to nazywasz obrzucaniem wyzwiskami. Za to pluć na
                                      kogoś jadowitymi i NIEUZASADNIONYMI "jesteś chamem, oszustem, kłamcą" (to
                                      te "milsze") - to nazywasz otwieraniem ludziom oczu. A potem masz pretensje, że
                                      zarzucam Ci problemy z językiem polskim. Podać linki??

                                      > I to nie ja chce pokazac, ze jestem taka madra, tylko po prostu informuje
                                      was,
                                      >
                                      > o tym co MADRZY ludzie ktorych publikacje nalezy DOKLADNIE czytac,

                                      A "najdokładniej" z nasz wszystkich czytasz Ty. Na pytanie o inne informacje z
                                      danego opracowania lub pracy oryginalnej nie znasz odpowiedzi, a na prośbę o
                                      przesłanie całego tekstu nie reagujesz. Za to linki do CAŁYCH publikacji, które
                                      ja Ci przesłałam IGNORUJESZ.
                                      Zastosuj swoją światłą poradę NAJPIERW DO SIEBIE SAMEJ i nie wypowiadaj się o
                                      badaniach, których NIE CZYTAŁAŚ oraz o publikacjach, których NIE MASZ.

                                      >>
                                      > Nie mama na co sie decydowac. Poinformowalam was o najnowszych faktach z
                                      > zakresu badan genetycznych.

                                      Póki co to poinformowałaś nas o POSTACH.

                                      > Te sprawy wcale nie sa takie proste. Wasza dieta
                                      > moze sie przyczynic do wielu tragedii.

                                      Sraszne masz wybrakowane to archwimu. A co z tragediami na diecie
                                      wegetariańskiej?? Na diecie zgodnej z piramidą zdrowia?? Tamci nie chorują i
                                      nie umierają??? Takiej ewidencji nie prowadzisz??? Ah, rooozuuumiem, za dużo
                                      przykładów byś miała ...

                                      > Zreszta i tak kiedys sie wam ktos dobierze do skory, bo wy twierdzicie, ze
                                      > dieta leczy przyczynowo wszystkie choroby swiata.

                                      Kto WY???
                                      Read my lips woman:
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=14483427&a=14520188
                                      >>>Re: FIKCYJE towarzyszki Annyklay :-)))))
                                      Autor: izado
                                      Data: 29.07.2004 09:55 + dodaj do ulubionych wątków

                                      + odpowiedz na list

                                      --------------------------------------------------------------------------------
                                      > Nigdzie nie pisałem, że na diecie opty szansa zachorowania na raka jest
                                      zerowa
                                      > bo tak nie jest.

                                      Nie jest w ogóle powiedziane, że dieta optymalna jest czarodziejskim eliksirem,
                                      po wypiciu którego każdy stanie się nagle ABSOLUTNIE zdrowy, WIECZNIE młody.
                                      Dieta może jedynie POLEPSZAĆ fukcjonowanie organizmu, ZWIĘKSZAĆ JEGO SZANSE na
                                      radzenie sobie ze starzeniem się, USUWAĆ to co BEZPOŚREDNIO zależy od sposobu
                                      odżywiania.
                                      Nałożenie pozytywnego efektu diety na efekt zniszczonego, schorowanego
                                      organizmu (schorowanego od wielu pokoleń) może dać jedynie pewną wypadkową
                                      lepszego stanu. Największe szanse mają dzieci od początku (od łona matki)
                                      żywione prawidłowo. Choć również nie zmienia to tego co niesie nasz uszkodzony
                                      genotyp.

                                      Twierdzenie, że dieta jest "be" bo ludzie na niej choruja (1.) jest równie
                                      dobitnym przejawem głupoty i ignorancji, jak twierdzenie, że ludzie na tej
                                      diecie nie będą chorować WCALE (2.).

                                      Pozostaje tylko "uśmiechnąć się" nad tymi, co rzekomo podpierają się nauką
                                      wyznając pogląd 1., bo w ten sposób pod przykrywką nauki przeczą jej samej.
                                      Usmiech pojawia się też nad tymi, którzy podpierają się badaniami oraz
                                      projektują i wykonuja badania "wykazujące" negatywny lub pozytywny wpływ
                                      jakiejś diety a są prowadzone na garstce wybranych osób i przez jakieś żałośnie
                                      śmieszne 8dni, 3tygodnie itp. - czyli przez czas, w którym dokładnie wypada
                                      okres adaptacji do zmiany w organizmie (jaka by ta zmiana nie była) (nie
                                      wspominając już o tym przez kogo te badania są sponsorowane ...)

                                      Pozdrawiam,
                                      Iza.<<<


                                      • Gość: siedem to znowu ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 08:14
                                        > A kim Ty jesteś, że możesz?? Na którym z powszechnie uznanych uniwersytetów
                                        > skończyłaś dietetykę? W jakiej dokładnie specjalizacji?

                                        ja wiem ze gdzie zaczyna sie kobieta konczy sie logika ale do jasnej anielki
                                        cały Kult Salcesona opiera sie na podważaniu autorytetów, nauki, med.
                                        akademickiej, uniwersytetów.

                                        podpowiem:
                                        lepiej wiec dla andzi byloby gdyby nie konczyla nic renomowanego wtedy powinna
                                        zyskac w czach siostry izoldy de skwarek

                                        5040
                                        • annaklay Re: do siedem 30.07.04, 09:00
                                          Pisze pan zartobliwie: ze tam gdzie zaczyna sie kobieta tam konczy sie logika.
                                          I chyba to rzeczywiscie jest regula. Ale jak wiadomo kazda regula ma wyjatki.
                                          Optymale maja ze mna pecha:-))
                                          Pisze tutaj od pewnego czasu glownie dlatego, ze bardzo dobrze poznalam
                                          mechanizmy ideologii diety optymalnej i sekty ktora na jej bazie zostala
                                          utworzona.
                                          Poniewaz dietetyka kliniczna jest jednym z moich wielkich hooby (nie tylko
                                          profesja), wiec doskonale zdaje sobie sprawe z tego
                                          jak niebezpieczna dla wielu zwlaszcza chorych ludzi, moze byc dieta kwasa.

                                          Czy pan ma jeszcze jakies watpliwosci odnosnie uczciwosci, rzetelnosci, kultury
                                          izydo po tym co tu zostalo napisane w kilku watkach??

                                          Mam jeszcze do pana taka prosbe. Bardzo prosze mi napisac czy dotarlo do pana
                                          cos z tego co na temat piszacych tu optymalnych i ich diety, pisalam?
                                          Czy po prostu uwaza pan to za malo czytelne i zrozumiale, czyli nie trafiajace
                                          np.do pana?
                                          Czy jesli pan by nie znal tej diety wczesniej od strony negatywnej, to czy
                                          jednak piszacy w tak nachalny sposob optymalni byliby pana w stanie przekonac?
                                          Nie zauwazylby pan w prowadzonej z nimi wymianie zdan czegos co przeciez jest
                                          ewidentna manipulacja?
                                          I czy podoba sie panu sposob w jaki optymalni dyskutuja z ich krytykami.
                                          Nie wiem czy pan przeczytal uwaznie wszystkie posty, zwlaszcza te z
                                          oszczerstwami i wyzwiskami.
                                          Czy uwaza pan, ze to jest normalne?
                                          Bede wdzieczna za pana odpowiedz.
                                          pozd. an.
                                          pozd.


                                          • Gość: slawek Re: do siedem IP: *.icpnet.pl 30.07.04, 10:07
                                            annaklay napisała:

                                            > Pisze pan zartobliwie: ze tam gdzie zaczyna sie kobieta tam konczy sie logika.
                                            > I chyba to rzeczywiscie jest regula. Ale jak wiadomo kazda regula ma wyjatki.
                                            > Optymale maja ze mna pecha:-))


                                            nie no gwiazda pełną gęba ;)))))) ale spoko siedem zaraz cię zbeszta ;))))))))




                                            Slawek
                                          • Gość: siedem Re: do siedem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 10:19
                                            > Pisze pan zartobliwie: ze tam gdzie zaczyna sie kobieta tam konczy sie logika.
                                            > I chyba to rzeczywiscie jest regula. Ale jak wiadomo kazda regula ma wyjatki.
                                            > Optymale maja ze mna pecha:-))

                                            w trakcie pisania przebiegla mysl o kiju z dwoma koncami z ktorych jeden
                                            ubodnie anie. no trudno, powieciłem anie dla dobra sprawy :)


                                            > Pisze tutaj od pewnego czasu glownie dlatego, ze bardzo dobrze poznalam
                                            > mechanizmy ideologii diety optymalnej i sekty ktora na jej bazie zostala
                                            > utworzona.


                                            ja tez. zajelo mi kilka lat wyluskanie tego CZEGOS, kregoslupa na ktorym osnuta
                                            jest ta cała brednia. mam moze inne wnioski ale dalbym sobie za nie odrabac
                                            łapę. do tego nie musze byc specjalista z omawianego tematu. jestem
                                            architektem. zeby komus cos sprzedac irracjonalnie drogiego, niepotrzebnego lub
                                            wrecz szkodliwego [niektorzy ludzie spłacaja odkurzacze za 10 tysiecy 6 lat]
                                            należy wmówić mu ze po zakupie stanie sie kims wyjatkowym, kontestujacym [w
                                            przypadku optymalsów kontestujacym tradycje żywienia tysiecy lat] i jeszcze
                                            kilaka innych przyziemnych ludzkich potrzeb połechtac by osiagnac cel.

                                            mechanizm: trawozerne bydlo - wiekszosc, ale ty mozesz stac sie wyjatkowym gdy
                                            twoj mozg ruszy z kopyta po smalcu. to robi sekciarski charakter tego ruchu. bo
                                            czy mozg wprawiony w boskie wibracje boczkiem i podrobami moze sie mylić? po
                                            milionkroc NIE! :) stad klopoty w dyskusji z optymalsami. tak jak członka ruchu
                                            swiadomosci kryszny nie przekonasz tak do opchanej krystyny zaden argument nie
                                            dotrze.


                                            > Czy pan ma jeszcze jakies watpliwosci odnosnie uczciwosci, rzetelnosci,
                                            kultury
                                            >
                                            > izydo po tym co tu zostalo napisane w kilku watkach??

                                            najmniejszych choc nie potepiam jej czasem stosuje jej metody a sam popadłem w
                                            maniere chamstwa. taki mam styl. nic nie poradze na fascynacje prymitywnoscia.
                                            jakos musze z tym zyc.

                                            nie jestesmy tu po to zeby sie popisywac ortografia czy kultura. dla dyskusji
                                            kultura jest trzymanie sie tematu, odpowiedz rzeczowa na rzeczowe argumenty a
                                            nie kat pod jakim nalezy trzymac łokcie przy stukaniu w klawiauture.

                                            wiec optymalsi sa niekulturalni. przyparci do muru rzucaja podrobami i klątwą
                                            salcesona, kobiety obrazaja sie [czytalem ze obrazanie sie u kobiet jest
                                            ekwiwalentem meskich obelg i walenia po mordzie przeciwnika]

                                            > cos z tego co na temat piszacych tu optymalnych i ich diety, pisalam?

                                            siur ze dotarło.

                                            > jednak piszacy w tak nachalny sposob optymalni byliby pana w stanie przekonac?

                                            kidys nawet udalo im sie to na szczescie wydobrzałem.

                                            tez pozdrawiam
                                            5040

                                            • annaklay Re: do siedem 30.07.04, 18:23
                                              Gość portalu: siedem napisał(a):

                                              > ja tez. zajelo mi kilka lat wyluskanie tego CZEGOS, kregoslupa na ktorym
                                              > osnuta jest ta cała brednia. mam moze inne wnioski ale dalbym sobie za nie
                                              > odrabac łapę. do tego nie musze byc specjalista z omawianego tematu. jestem
                                              > architektem. zeby komus cos sprzedac irracjonalnie drogiego, niepotrzebnego
                                              > lub wrecz szkodliwego [niektorzy ludzie spłacaja odkurzacze za 10 tysiecy 6
                                              > lat]


                                              Dziekuje Panu za wypowiedz. Swietnie i bardzo trafnie Pan to ujal. Mnie
                                              jednak troche przeraza fakt, wciskania chorym ludziom tej smieciowej diety, na
                                              podobnych zasadach jak wlasnie np. odkurzacz.

                                              Nie wiem czy Pan zwrocil uwage na podana tu przez mnie wypowiedz Adama z
                                              Warszawy, ktory tylko dzieki badaniom genetycznym dowiedzial sie, ze dieta
                                              byla dla niego po prostu szkodliwa.
                                              Badania w dziedzinie genetyki i jej zwiazkow z dieta sa obecnie na swiecie
                                              przedmiotem powaznego zainteresowania. Nie ma tu miejsca na szczegolowe
                                              opisywanie tego zagadnienia, ale w kazdym razie badania te potwierdzaja bezsens
                                              i ogromne niebezpieczenstwo zastosowania wlasnie u wielu ludzi jednej diety a
                                              la kwasniewski.
                                              Mozna wiec bez duzej przesady stwierdzic, ze ta dieta moze byc niebezpiecznym
                                              narzedziem uszkadzania zdrowia ludzkiego, a tym samym skracania wielu ludziom
                                              po prostu zycia.

                                              Pozwole sobie ponizej przytoczyc jeszcze raz post Adama z Warszawy w calosci,
                                              bowiem jest on naprawde swietnym podsumowaniem calej diety kwasniewskiego i
                                              dzialalnosci osoby o niku optykrystyna. W tej chwili dolaczyla kolejna
                                              optypsycho izado, ktora mam nieprzyjemnosc wraz z niejakim hochsztaplerem j.
                                              zieba znac z optygrupy na ktorej kiedys usilowalam dyskutowac powaznie na
                                              tematy dietetyczne.
                                              W sumie sadze, ze jednak wiele osob piszacych na grupach dyskusyjnych nie
                                              rozumie o co tak naprawde chodzi z ta dieta, a optymalni, nieodpowiedzialni
                                              naganiacze pracuja grupowo. A jakie metody stosuja to Pan napewno juz dobrze
                                              wie.
                                              Ja osobiscie uwazam, a nawet twierdze, ze sprawa powinien zajac sie prokurator.
                                              Ale chyba w Polsce nie jest to w tej chwili mozliwe. Wielu ludzi bedzie wiec
                                              ofiarami optypsycholi:-((


                                              > kidys nawet udalo im sie to na szczescie wydobrzałem.

                                              > tez pozdrawiam
                                              > 5040

                                              :-)))))

                                              Pozdrawiam Pana .

                                              Ponizej jeszcze raz podlaczam kopie postu Adama z W-wy. Niech Pan sobie
                                              wyobrazi, ze zdazono juz go usunac z opygrupy na ktorej jeszcze do niedawna
                                              sobie wisial. Sekta CZUWA !!

                                              A oto pelny tekst wypowiedzi Adama z Warszawy ktory zaufal bredniom
                                              kwasniewskiego i zastosowal jego diete. Dzieki specjalistycznym badaniom
                                              genetycznym naszczescie dla niego, jej zaniechal:

                                              Na diecie optymalnej byłem prawie 4 lata temu, w Warszawie nie było
                                              wtedy tych lekarzy.
                                              Za to zrobiłem sobie w Londynie rok temu szczegółowe badania
                                              genetyczne za dość sporą sumę pieniędzy (8000 funtów). Z badań tych
                                              niezbicie wynika że w moim przypadku jedynie model japoński (Wasz
                                              Nauczyciel zdaje się przelotnie o nim wspomina bo jest przynajmnien
                                              na tyle uczciwy, że nie pomija milczeniem 120 milionowej najzdrowszej
                                              na świecie nacji, która obywa się niemalże bez tłuszczu :-) żywienia
                                              jest dla mnie wskazany, ze względu na nieprawidłowy genetycznie
                                              metabolizm tłuszczów, ma go niestety w większym bądź mniejszym
                                              stopniu kilkanaście procent światowej populacji i dla niech dieta dr
                                              Kwaśniewskiego jest zabójcza.
                                              W Polsce badań genetycznych ukierunkowanych na metabolizm się nie
                                              robi, poza tym jak widzisz są horrendalnie drogie i stać na nie
                                              tylko wyjątkowo zamożne osoby, do których mam akurat okazję należeć.
                                              Wasi lekarze prawdopodobnie nic o nich nie wiedzą, a jeśli nawet to
                                              nie byliby w stanie pomóc.

                                              Tak więc jak widzisz Krystyno, poradziłem sobie świetnie i śpię
                                              spokojnie.

                                              Jeszcze jeśli pozwolisz ustosunkuję się do poniższego Twojego
                                              komentarza:

                                              >(A z W) Podtrzymuję wszystkie swoje opinie nt.
                                              nieodpowiedzialnego braku zastrzeżeń do DO
                                              wynikających z być może zbyt małego
                                              materiału badawczego J.K., bo nadal nie
                                              traktuję tego jako złą wolę, ale zaniedbanie.

                                              (K) Masz prawo do własnych opinii

                                              To truizm droga Krystyno, każdy tu ma prawo wyrazić własne opinie,
                                              oczekuję raczej komentarza w stylu, "Przykro mi, że nasza cudowna
                                              dietqa nie zadziałała w Twoim przypadku" - grzecznie, odpowiedzialnie
                                              i asertywnie, prawda?

                                              Ale Ty jesteś ideologicznym potomkiem Róży Luksemburg i z pianą na
                                              ustach będziesz zwalczać przeciwników, zamiast rzeczowo rozważyć ich
                                              racje. Przeczytałem niektóre Twoje wypowiedzi o religii, czy też o
                                              rzekomo podwyższonym poziomie inteligencji "optymalnych ludzi" i
                                              napawają mnie one obrzydzeniem.


                                              To jest publiczne forum, a nie prywatna pyskówka. Teksty w
                                              stylu: "Jabłka są trujące", "Węglowodany to Twój wróg", "religia jest
                                              dla głupków", są niestety czytane przez wielu ludzi, także tych
                                              którzy nie mają wystarczającego przygotowania intelektualnego do
                                              weryfikowania czy nawet dyskusji cudzych opinii.

                                              Ja domyślam się, że jesteś pełną wiary kobietą, w dodatku
                                              entuzjastycznie podchodzącą do swego sposobu życia, a także widzę iż
                                              brak w Twoim wykształceniu takich dziedzin, jak retoryka, filozofia,
                                              czy też dyplomacja, więc uprzejmie Cię pouczam, że aby zachować w
                                              publicznej dyspucie wiarygodność i rzetelność jeśli mówisz o faktach
                                              dotyczących swojej osoby, mówisz po prostu: "W moim przypadku... , w
                                              mojej sytuacji ... itd." jeśli o kimś innym, ale pojedynczym, celowy
                                              jest zwrot na przykład: "Znany mi jest przypadek Pani K,
                                              która ... " itd., zaś jeśli mówisz o grupie osób, to dobrze jest
                                              powołać się na weryfikowalne źródło, bo udowodnienie na łamach
                                              takiego forum, że próba badań była ze względów statystycznych dobrana
                                              właściwie i jest reprezentatywna dla wszystkich osobników jest
                                              niewykonalne.
                                              Powołujecie się natomiast nie na źródła, tylko na enigmatyczne setki
                                              badań i tysiące wyzdrowień pacejntów dr. Kwaśniewskiego.


                                              Byłoby naprawde wielką tragedią, gdyby ktoś o podobnej sekwencji
                                              mutacji w genach jak ja uwierzył w Wasz styl życia, a w wyniku
                                              tego zmarł na przyspieszoną miażdżycę.
                                              W takich np. Stanach Zjednoczonych jego rodzina wytoczyłaby Wam
                                              proces o sprawstwo pomocnicze i doprowadziła do rujnujących Was
                                              odszkodowań i zamknięcia witryny. W Stanach, mógłbym skarżyć doktora
                                              Kwaśniewskiego o wysokie odszkodowania.

                                              Uprawiacie moi drodzy doktrynerkę, bo nie ponosicie absolutnie żadnej
                                              odpowiedzialności za słowa i to mnie zatrważa.

                                              Zaś wysokie odszkodowanie, bądź kara więzienia, nauczyłaby Cię
                                              Krystyno ważenia słów i ostrożnych sformułowań, zamiast
                                              entuzjastycznych bezkrytycznych ochów i achów.

                                              Jeżeli droga Krystyno nie znasz związku miażdżycy z % stężeniem HDL
                                              w cholestelorze całkowitym to nie powinnaś się wogóle na tym forum
                                              wypowiadać, zaś jeśli znasz, to Twoja pytanie nt. czy moje
                                              samopoczucie też się pogorszyło czterokrotnie, świadczy najdelikatniej
                                              mówiąc o Twoim niskim poziomie umysłowym.

                                              Niestety nie mogę Ci niczego życzyć, bo wszystko masz już w
                                              wystarczającej obfitości.

                                              Nie będę już zaglądał na Wasze forum, także uprawiajcie sobie
                                              spokojnie swój ogródek, jednakowoż apeluję o rozwagę i uczciwość -
                                              szeroko rozumianą.

                                              Żegnam,

                                              Adam z Warszawy
                                              • krystynaopty1 Re: do siedem 30.07.04, 20:09
                                                annaklay znowu palnęła głupotę pisząc:

                                                > Nie wiem czy Pan zwrocil uwage na podana tu przez mnie wypowiedz Adama z
                                                > Warszawy, ktory tylko dzieki badaniom genetycznym dowiedzial sie, ze dieta
                                                > byla dla niego po prostu szkodliwa.

                                                Gdybyś choć trochę myślała logicznie to byś spojrzała na jego wypowiedzi
                                                bardziej krytycznie. Oto kilka _skąpych_ informacji-faktów o nim, bo na
                                                więcej się nie zdobył:
                                                1. Twój koronny świadek - "ofiara" diety optymalnej z przed ponad roku -
                                                odezwał się zaledwie KILKA razy (trafił ci się jak ślepej kurze ziarnko ;)),
                                                2. Rzeczony Adam z Warszawy przeżył z ową wadą genetyczną całe swoje życie od
                                                urodzenia do wieku dojrzałego na diecie _NIE_JAPOŃSKIEJ I _NIE_OPTYMALNEJ,
                                                czyli jakiej? Jakim cudem do tego czasu nic mu się nie stało z powodu
                                                genetycznego defektu metaboliznmu??? Wada powinna się ujawnić już we
                                                wczesnym dzieciństwie, wszak nie wiedział, że nie umie trawić tłuszczów
                                                i zapewne je jadł (???), a więc powinien ważyć hm... może 150-200 kg (?)
                                                3. Z jakichś powodów (nam nieznanych, można się jedynie domyślać, że
                                                zdrowotnych, może właśnie wysoki cholesterol?) postanowił spróbować diety
                                                optymalnej.
                                                4. Na DO był 6 tygodni - to bardzo mało, jak na odwrócenie procesu
                                                oczyszczania tętnic z wieloletniej miażdżycy. On przez te 6 tygodni zdążył
                                                zaledwie co najwyżej "zbudować oczyszczalnię", ale na uaktywnienie procesu
                                                oczyszczania po prostu brakło mu pary i odwagi.
                                                5. Nie napisał nic o tym co jadł i ile, ile ważył, ile miał wzrostu,
                                                czy był u jakiegoś optylekarza itd. Stwierdził tylko łaskawie, że jest
                                                bardzo wysoko wykształconym matematykiem... czyli że umie liczyć...
                                                6. Ale za to obszernie wylał na mnie wszystkie swoje żale za swoje
                                                niepowodzenia, a może i za poniesienie wysokich kosztów badań
                                                genetycznych (???) Też bym miała kaca, gdybym straciła 8000 funtów
                                                tylko na to, żeby się dowiedzieć, że mogę się żywić tylko dietą japońską.
                                                7. Wielka szkoda, że - jak nagle się pojawił, tak nagle zniknął...
                                                Nie zareagował nawet na Twoją wielką prośbę dalszego kontaktu (???)
                                                Dziwne...(?)

                                                A swoją drogą byłoby ciekawe jak wygląda dzisiaj jego sytuacja zdrowotna,
                                                bo należałoby się domyślać, że nadal żywi się niskotłuszczowo wysokobiałkowo
                                                - czyli po japońsku, no i że ma świetne wyniki cholesterolu i świetne
                                                samopoczucie. Szkoda, że zniknął i nie chce nam się z satysfakcją pochwalić...
                                                i tylko w twojej pamięci i przeładowanym archiwum robi za sztandar
                                                antyoptymalny.

                                                Krystyna
                                              • Gość: siedem no czesc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.04, 08:17
                                                ja nie potrzebowalem 8 tysiecy by dojsc do tych samych wniosków. umiejetnosc
                                                obserwacji wlasnego organizmu to jest to co pozwoli nam w przyszlosci
                                                [zdegenerowanej, zatrutej, chaotycznej] przezyc tak jak teraz tym czyms jest
                                                informacja. zdrowie jest ZBYT cenne by powierzac je lekarzom. oczywiscie
                                                slyszalem o dobieraniu diety genetycznie. z rok temu.

                                                5040
                                  • krystynaopty1 Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 19:56
                                    Izo, dyskusja z tą dziwaczną kobietą jest kręceniem się w kółko... :(
                                    Ona od paru już lat nie potrafi nic innego napisać poza notorycznym
                                    powtarzaniem postów z gatunku wycieczek osobistych pod adresem każdego
                                    kto nie boi się jeść tłuszczu. Jest pod tym względem w necie wyjątkowa.
                                    Jak widać - bije rekordy w fobii cholesterolowej i najwyraźniej odczuwa
                                    wielki przymus straszenia nim ludzi. A co! Skoro ona własnego strachu pokonać
                                    nie może, to niech inni też się boją... ;(

                                    I tak już będzie chrzanić w kółko, na zmianę z burakiem... :[

                                    Krystyna
                                    • izado Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 20:07
                                      > Izo, dyskusja z tą dziwaczną kobietą jest kręceniem się w kółko... :(
                                      > Ona od paru już lat nie potrafi nic innego napisać poza notorycznym
                                      > powtarzaniem postów z gatunku wycieczek osobistych pod adresem każdego
                                      > kto nie boi się jeść tłuszczu. Jest pod tym względem w necie wyjątkowa.
                                      > Jak widać - bije rekordy w fobii cholesterolowej i najwyraźniej odczuwa
                                      > wielki przymus straszenia nim ludzi. A co! Skoro ona własnego strachu pokonać
                                      > nie może, to niech inni też się boją... ;(

                                      Krystyno, masz rację ... i już więcej chyba tego nie zrobię.
                                      Ale czasem po prostu nie mogę znieść świadomości, że ta biedna żałosna
                                      kreatura, która nie ma co w życiu robić może przyczyniać się do tego, że ktoś
                                      kto mógłby sobie pomóc nie skorzysta z takiej możliwości. A w dodatku mitomanka
                                      jedna, nazywa to bezczelnie świata przed zagładą i jak przedszkolak straszy
                                      mnie złym panem z policji.
                                      Naprawdę szkoda mi tych ludzi, bo tak jak już pisałam, ja takim co nie dali za
                                      wygraną i przebili się przez ten pseudonaukowy światowy bełkot zawdzęczam
                                      bardzo wiele. Ot, po prostu szkoda ludzi ... :-(

                                      Pozdrawiam,
                                      Iza.
                                        • Gość: annaklay Re: Ups, za szybko sie wyslalo: -) IP: *.sympatico.ca 29.07.04, 22:48
                                          Wiec po pierwsze: izabelo dobrowolska z osobami o takiej mentalnosci i niskim
                                          poziomie moralnym jak ty sie oczywiscie nie dyskutuje.
                                          A juz napewno nie na grupach w wirtualnym swiecie.
                                          Ja zdecydowalam sie narazic na twoje i innych optychamow wyzwiska i rozliczne
                                          obelgi, tylko i wylacznie dlatego, ze tylko w ten sposob moze niektorzy ludzie
                                          zrozumieja, jak bardzo grozna sekta w tej chwili jestescie.
                                          Jesli jeszcze ktokolwiek mial jakiekolwiek watpliwosci, to byc moze w tej chwili
                                          przestanie je miec.
                                          Po drugie: nie trudno sobie wyobrazic z jaka latwoscia potraficie
                                          "omamiac" chorych ludzi.
                                          Jedynie osoba ktora orientuje sie dobrze w zagadnieniach dietetycznych moze to
                                          wlasciwie ocenic.
                                          Byc moze, ze ktos kto zajmuje sie profesjonalnie dietetyka te watki poczyta i
                                          zrozumie sedno calego problemu. A problem jest naprawde bardzo powazny !!
                                          Uwazam, ze jedyna w tej chwili metoda na optypsychopatow i zatrzymanie tej
                                          optyglupoty jest PROKURATOR.
                        • Gość: slawek Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.icpnet.pl 29.07.04, 10:29
                          Gość portalu: siedem napisał(a):
                          > dlaczego wiec moj organizm potrzebowal tej insuliny bardzo duzo przy diecie
                          > wysokotluszczowej.
                          >
                          > 5040

                          okres dostosowania metabolizmu do spalania tłuszczy zamiast cukru trwa około 3
                          miesiące , a ty przez swoje 2 miesiące "DO" pewnie nawet nie nauczyłeś się jej
                          prawidłowo stosowac ??



                          Slawek
                          • Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 13:27
                            > okres dostosowania metabolizmu do spalania tłuszczy zamiast cukru trwa około
                            3
                            > miesiące , a ty przez swoje 2 miesiące "DO" pewnie nawet nie nauczyłeś się jej
                            >
                            > prawidłowo stosowac ??


                            tak i nie modlilem sie o wschodzie słońca do ciechocinka albo smietana zamiast
                            27% tł miała tylko 24%.

                            5040
                  • Gość: siedem Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.04, 13:21
                    Odpowiadasz na :
                    Gość portalu: slawek napisał(a):

                    > mysiam1 napisała:
                    > . Poza tym 10% sprawnych komórek wystarczy, zeby trzustka
                    > > pokrywała sama zapotrzebowanie organizmu na insulinę, poniżej tej wartośc
                    > i
                    > > pojawiają się objawy cukrzycy.
                    >
                    > cały czas nie rozumiesz ze zapotrzebowanie na insulinę zalezy od ilosci
                    > zjadanych węglowodanów ??? przecież mając dziecko chore na T1 wciąż obliczas
                    WW
                    >
                    > i dopasowujesz odpowiednie dawki insuliny , potem mierzysz cukier i
                    ewentualnie
                    >
                    > korygujesz , no i 10% sprawnych kórek beta trzustki zapewnia kontrole cukru
                    > przy dużym spożyciu weglowodanów , pomyśl teraz ile potrzeba insyliny jesli
                    > zmniejszysz zjadane cukry 10 krotnie ??? wystarczy 1% ( słownie jeden
                    > procent ) ????????
                    >
                    >
                    >
                    > Slawek
                    > P.S.
                    > zawsze moze zmierzyć ilość peptydu C
                    > Po 11 latach z tych <10% raczej nie zostało
                    > > wiele...




                    niestety
                    w tym rownaniu jest wiecej niewiadomych. z eksperymentow na sobie wiem ze
                    spozywanie tluszczu zwierzecego zwieksza zapotrzebowanie na insuline i to
                    drastycznie. srednio o 100%. co wiecej nawet zbite do normalnych poziomow cukry
                    nie zmieniaja fatalnej kondycji i samopoczucia w trakcie ZO. pojawia sie
                    wielomocz i mnustwo innych przykrych objawow mimo normalnego poziomu glukozy we
                    krwi [uzyskanego wieksza iloscia jednostek insuliny]

                    wiem ze teraz smalcokretyny zaczna zadawac jehowych pytania:
                    a czy jadles chleb? - nie, kurwa nie jadlem stosowalem sie do zalecen
                    jak długo odzywiales sie optymalnie? 2 miesiace
                    dlaczego nie 5 lat? dlatego ze inne diety przynosza wspaniala poprawe
                    funkcjonowania organizmu w 3 dni

                    5040
                • izado Re: MAM CUKRZYCE.... 25.07.04, 23:53
                  > Moje dziecko choruje zaledwie
                  > 3 lata, a mam przesłanki, zeby twierdzić, że jego trzustka nie wydziela już w
                  > ogóle insuliny.

                  W takim razie szczerze Ci się dziwię, że tak bardzo protestujesz przeciwko
                  ewidentnym i sprawdzonym pozytywnym efektom diety optymalnej u chorych na
                  cukrzycę. Gdyby chodziło o moje dziecko spróbowałabym WSZYSTKIEGO by mu pomóc i
                  by zapewnić najlepszy jak to możliwe stan organizmu na przyszłość. Zwłaszcza,
                  że chyba masz świadomośc co czeka Twoje dziecko jeżeli będzie ciąglke brało
                  insulinę, a musi jeżeli nadal bęzdiesz ślepo wierzyła wyłącznie w "zdobycze
                  współczesnej medycyny".

                  Podjęcie próby leczenia czegokowliek dietą nie nakłada na
                  jej "uzytkownika" "obowiązku" zaprzestania brania leków. Można, a nawet trzeba
                  (!!!), stosując dietę przyjmować leki, chyba, że przestaną być potrzebne.
                  Kiedy ja zaczęłam dietę wysokotłuszczową, Chińczyk nie kazał mi wyrzucić leków,
                  które wówczas umożiwiały mi jako takie funkcjonowanie. Dał swoje zioła, zalecił
                  dietę i na pytanie co z lekami powiedział "sama zobaczysz".
                  Twoje argumenty "przeciw", z tego powodu moim zdaneimsą tym bardziej
                  nieuzasadnione.

                  Iza.
                • Gość: Paweł Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 195.116.133.* 28.07.04, 10:42
                  mysiam1 napisała:

                  > Moje dziecko choruje zaledwie
                  > 3 lata, a mam przesłanki, zeby twierdzić, że jego trzustka nie wydziela już w
                  > ogóle insuliny.

                  A ja tam spakowałem jednego dnia mojego Piotrusia do samochodu i pojechałem do
                  Jastrzębiej Góry. Było to dwa lata temu, po przeczytaniu informacji na grupie
                  cukrzycowej. Moj Piotruś miał 7 lat wtedy i od trzech był na insulinie. W
                  Jastrzębiej Górze zajmowali sie nim lekarze Głowacki i Pala. DZIĘKI BOGU ZA
                  TYCH LEKARZY !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Są to naprawdę wysokiej klasy fachowcy z
                  gigantycznym poświęceniem !! Piotruś od ponad roku NIE BIERZE INSULINY !!!
                  :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                  Nasze szczęście nie ma granic !!!!!!!!!
                  Widziałem tam inne dziciaki, którym, można powiedzieć uratowano życie...
                  Codziennie nadal sprawdzamy poziom glukozy, ale to tak juz bardziej z
                  przwyczajenia, chyba , że czegoś się "naćpa", ale on teraz już jest na tyle
                  rozumny, że doskonale wie co może a co nie :-))) a nawet jeśli
                  czymś "zgrzeszy", to zauważamy zdecydowanie(!!) mniejszą negatywną reakcje niż
                  to było kiedyś (tzn. karetka, szpital itd.), takiej potrzeby już nie ma :-))

                  A Ty mysiam1 jesteś po prostu GŁUPIĄ MATKA ! :-(((((((((((((((((((((

                  Paweł
                  • krystynaopty1 Re: MAM CUKRZYCE.... 28.07.04, 12:12
                    Gość portalu: Paweł napisał(a):

                    > mysiam1 napisała:
                    >
                    > > Moje dziecko choruje zaledwie 3 lata, a mam przesłanki, zeby twierdzić,
                    > > że jego trzustka nie wydziela już w ogóle insuliny.
                    >
                    > A ja tam spakowałem jednego dnia mojego Piotrusia do samochodu i pojechałem
                    do Jastrzębiej Góry. Było to dwa lata temu, po przeczytaniu informacji
                    > na grupie cukrzycowej. Moj Piotruś miał 7 lat wtedy i od trzech był na
                    insulinie. W Jastrzębiej Górze zajmowali sie nim lekarze Głowacki i Pala.
                    > DZIĘKI BOGU ZA TYCH LEKARZY !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Są to naprawdę wysokiej klasy
                    fachowcy z gigantycznym poświęceniem !! Piotruś od ponad roku NIE BIERZE
                    INSULINY !!!
                    > :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                    > Nasze szczęście nie ma granic !!!!!!!!!
                    > Widziałem tam inne dziciaki, którym, można powiedzieć uratowano życie...
                    [...]
                    > Paweł

                    A JA DZIĘKUJĘ TOBIE, ŻE TRAFIŁEŚ NA TO FORUM I SIĘ ODEZWAŁEŚ!!!
                    I cieszę się z Twoich sukcesów w leczeniu cukrzycy synka! :)
                    Gratuluję mądrego ojcowskiego wyboru leczenia!
                    Być może dzięki temu ktoś jednak skorzysta z Twoich doświadczeń i spróbuje
                    zmienić swój cukrzycowy los, albo los swojego dziecka z cokrzycą.

                    Ubolewam nad tym od paru lat, że tak mało opty-ludzi z podobnymi
                    doświadczeniami zagląda do Internetu. Na ogół większość, gdy wyzdrowieje,
                    to wraca do swoich zajęć i ma w nosie resztę ludzi z podobnymi problemami.
                    Poniekąd to rozumiem, zwykle za te "herezje" otrzymujemy w zamian conajmniej
                    kubeł pomyj od niektórych "poprawnie myślących". Więc czasem nie zdziw się, że
                    zaraz tu go na Ciebie niektórzy wyleją (i na dr. Kwaśniewskiego przy okazji).

                    Pozdrawiam
                    Krystyna

                    Prawdziwa cnota nie boi się błota.
                    • Gość: speenka Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.04, 16:38
                      moja mama choruje na cukrzycę. O ośrodku w Jastrzębiej Górze dowiedziałam się
                      przed chwilą, z tego forum. Czy moglibyście podać adres tego ośrodka i napisać,
                      jak można się zapisać/zarejestrować? Jakie są koszty leczenia tam? Znam dietę
                      Kwaśniewskiego, więc wiem mniej więcej na czym polega leczenie. Będę bardzo
                      wdzięczna za te informacje
                      • krystynaopty1 Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 01:06
                        Gość portalu: speenka napisał(a):

                        > moja mama choruje na cukrzycę. O ośrodku w Jastrzębiej Górze dowiedziałam się
                        > przed chwilą, z tego forum. Czy moglibyście podać adres tego ośrodka i
                        napisać, jak można się zapisać/zarejestrować? Jakie są koszty leczenia tam?
                        Znam dietę Kwaśniewskiego, więc wiem mniej więcej na czym polega leczenie. Będę
                        > bardzo wdzięczna za te informacje

                        Proszę bardzo:
                        www.optymalni-centrum.com/
                        Szczegółów nie znam, ale możesz tam napisać i wszystko się dowiesz.
                        Wiem tylko, ze w sezonie letnim trudniej o wolne miejsca.

                        Pozdrawiam
                        Krystyna

                        P.S. Prośba:
                        Jeśli skorzystasz z ich leczenia, to chętnie przeczytam o tym Twoją
                        relację na tym forum (jeśli nie masz nic przeciw temu).
            • izado Re: MAM CUKRZYCE.... 25.07.04, 23:44
              > Branie insuliny zmienia bardzo duzo, bo trzustka jej nie produkuje i nie
              trzeba
              >
              > wiele myślec, żeby wiedzieć, czym może grozić brak insuliny. Dieta nie
              sprawi,
              > że trzustka zacznie pracować prawidłowo, bo te zniszczenia są nieodwracalne.

              Branie insuliny też tego nie zmieni. Wprost przeciwnie, mówi się o tym, że
              branie insuliny prowadzi często do zamkniętego koła - im więcej jej bierzesz
              tym bardziej organizm się na nią "uodparnia".
              Insulina nie leczy trzustki, jej podawanie z zewnatrz jest jedynie
              próbą "zniwelowania" efektow zaburzeń w funkcjonowaniu trzustki. Do tego
              wszystkiego, insulina z zewnatrz, najoględniej rzecz ujmując, niszczy organizm.
              Dieta (optymalna czy jakolwiek inna) nie wiadomo czy leczy trzustke. Pozwala
              jednak na pewno zniwelować całkowicie lub częściowo (w zależności od
              zaawansowania i rodzaju cukrzycy) efekt niedoboru insuliny.
              Lepiej Twoim zadniem brać coś co z jednej strony utrzymuje przyz życiu, a z
              drugiej wyniszcza organizm, czy może lepiej stosowac dietę, ktora przynajmniej
              częściowo ten proces osłabia, a podobnie - utrzymuje przy życiu???

              Iza.
              • mysiam1 Re: MAM CUKRZYCE.... 26.07.04, 00:20
                Izo, więc tak ;-) Mnie nie przekonasz, bo jestem wyjątkowo oporna. Moje
                dziecko, zanim wykryto u niego cukrzycę ( a wiem teraz, że chorowało juz z pół
                roku wcześniej, tyle, że objawy były słabo zauważalne, aż do ok. tygodnia przed
                trafieniem do szpitala), samo z siebie stosowało dietę wysokotłuszczową,
                odmawiając spożywania wszystkiego, co nie było porządnie usmażonym kotletem.
                Efekt? Poziom cholesterolu taki, że w szpitalu lekarze dziwili się, jak on
                jeszcze zyje (miał niecałe 3 lata). I śpiączka ketonowa. A jego trzustka w tym
                czasie wciąż jeszcze produkowała odrobinę insuliny.

                Aha, nawet gdy moje dziecko jest np. chore i nie chce nic jeść, a baza w pompie
                wynosi przez jakiś czas zero (żeby nie doszło do hipo), cukier zaczyna rosnąć.
                Dlaczego? Przecież nic nie jadł! Gdyby prawdą było to, co piszą zwolennicy
                diety optymalnej, przy zerowym poborze węglowodanów cukier powinien być na
                dobrym poziomie.
                • izado Re: MAM CUKRZYCE.... 26.07.04, 10:18
                  > Izo, więc tak ;-)

                  Mysiam, więc tak :-) - przede wszystkim i nade wszystko NIE SZUKAJ INFORMACJI I
                  PORADY NA TEMAT LECZENIA CUKRZYCY DIETĄ W INTERNECIE. Nie kieruj się tym co tu
                  lub gdzie indziej na temat DO czytasz. Większość osób piszących w internecie
                  nie wie o czym mowi. Mam na myśli tak oponentów DO, jak i jej zwolenników.
                  Wprowadzają w błąd, popełniają błędy merytoryczne i kierowanie się takimi
                  pseudoźródłami może doprowadzić do poważnych próblemów. Nie próbuj również
                  wyrabiać sobie zdania na ten temat wyłącznie czytając ksiązki Kwaśniewskiego.
                  Jeżeli chcesz mieć jakiś pogląd na sprawę powinnaś skontaktować się z DOBRYM
                  lekarzem optymalnym, który wyjaśni Ci dokładnie w czym rzecz i przede wszyskim
                  we właściwy sposób ustawi dietę. Znam tylko jeden ośrodek w Polsce, który
                  dobrze POTRAFI leczyć cukrzycę I-go rodzaju u małych dzieci (Arkadia w
                  Jastrzębiej Górze, doktorzy Pala, Głowacki, Garbień). Ich osiągniecia są
                  najlepsze w Poslce.

                  > Mnie nie przekonasz, bo jestem wyjątkowo oporna.

                  Nie mów "hop" :-) Ja tez byłam oporna. Optymalnych uważałam za idiotów,
                  fanatyków, bezmyślne, ślepe istoty idące z niewiadomych mi powodów na pewną
                  śmierć :-)

                  > Moje
                  > dziecko, zanim wykryto u niego cukrzycę ( a wiem teraz, że chorowało juz z
                  pół
                  > roku wcześniej, tyle, że objawy były słabo zauważalne, aż do ok. tygodnia
                  przed
                  >
                  > trafieniem do szpitala), samo z siebie stosowało dietę wysokotłuszczową,
                  > odmawiając spożywania wszystkiego, co nie było porządnie usmażonym kotletem.

                  No nie zartuj! A co jedzenie kotleta smażonego na tłuszczu ma wspólnego z DO???

                  > Efekt? Poziom cholesterolu taki, że w szpitalu lekarze dziwili się, jak on
                  > jeszcze zyje (miał niecałe 3 lata).

                  Lekarze do wymiany!!! :-) Gdyby mojemu dziecku zbadali poziom cholesterolu i
                  byłby niski poważnie zaczęłabym się bać o jego życie i rozwój. Jeżeli postawa
                  lekarzy była inna niż taka to po prostu "BEZ KOMENTARZA". U dzieci NATURALNIE
                  występuje wysoki poziom cholesterolu, bo jest im on NIEZBĘDNY do wzrostu i
                  rozwoju.

                  > I śpiączka ketonowa. A jego trzustka w tym
                  > czasie wciąż jeszcze produkowała odrobinę insuliny.

                  Na jakiej podsatwie twierdzisz lub ci lekarze twierdzą, że przyczyną był
                  tłuszcz jaki Twoje dziecko jadło a nie już niedobór insuliny???
                  Co jeszcze w tym czasie jadło Twoje dziecko? Ile tego tłuszczu i innych
                  składników pokarmowych??


                  >
                  > Aha, nawet gdy moje dziecko jest np. chore i nie chce nic jeść, a baza w
                  pompie
                  >
                  > wynosi przez jakiś czas zero (żeby nie doszło do hipo), cukier zaczyna
                  rosnąć.
                  > Dlaczego? Przecież nic nie jadł! Gdyby prawdą było to, co piszą zwolennicy
                  > diety optymalnej, przy zerowym poborze węglowodanów cukier powinien być na
                  > dobrym poziomie.

                  Cukrzyca u dzieci jest POWAŻNĄ sprawą, to wiesz sama. U dzieci mogą być nagłe
                  skoki poziomu cukru we krwi, nie wiadomo kiedy i nie wiadomo dlaczego. Dlatego
                  właśnie POD ŻADNYM POZOREM, zwłaszcza u dzieci NIE WOLNO próbować leczyć dietą
                  na własną ręke.

                  Pozdrawiam,
                  Iza.
                • Gość: slawek Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 11:25
                  mysiam1 napisała:

                  > Aha, nawet gdy moje dziecko jest np. chore i nie chce nic jeść, a baza w
                  pompie
                  >
                  > wynosi przez jakiś czas zero (żeby nie doszło do hipo), cukier zaczyna
                  rosnąć.
                  > Dlaczego? Przecież nic nie jadł!

                  jak sama zapewne wiesz organizm potrafi sam syntetyzować cukier oraz potrafi go
                  gromadzić w postaci glikogenu , nawet jeśli nic nie zje twoje dziecko to jego
                  komórki w tym czasie bądą chciały zużyć te weglowodany które są dostępne , a do
                  tego potrzebna jest insulina

                  Gdyby prawdą było to, co piszą zwolennicy
                  > diety optymalnej, przy zerowym poborze węglowodanów cukier powinien być na
                  > dobrym poziomie.


                  zeby przystosować organizm do mniejszego zapotrzebowania na insuline , potrzeba
                  trochę czasu , między innymi na to aby komórki nauczyły się spalać kwasy
                  tłuszczowe i wydalić zbędny cukier zmagazynowany w ciele , nie jest to takie
                  proste w przypadku choroby metabolizmu jaką jest cukrzyca , więc przyłączę sie
                  do rady Izydo aby skontaktować się z lekarzmi którzy robią to na codzień



                  Slawek
                • Gość: siedem dokładnie tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 08:45
                  > wynosi przez jakiś czas zero (żeby nie doszło do hipo), cukier zaczyna
                  rosnąć.
                  > Dlaczego? Przecież nic nie jadł! Gdyby prawdą było to, co piszą zwolennicy
                  > diety optymalnej, przy zerowym poborze węglowodanów cukier powinien być na
                  > dobrym poziomie.

                  u mnie najdziwniejsze dla optymalsów jest to ze gdy jem wiecej weglowodanów to
                  potrzebuje mniej insuliny natomiast gdy je ograniczam przerzucajac sie na
                  golonko zapotrzebowanie na insuline rosnie drastycznie

                  5040
                  • krystynaopty1 Re: dokładnie tak 29.07.04, 18:01
                    Gość portalu: siedem napisał(a):

                    > > wynosi przez jakiś czas zero (żeby nie doszło do hipo), cukier zaczyna
                    > rosnąć.
                    > > Dlaczego? Przecież nic nie jadł! Gdyby prawdą było to, co piszą zwolennic
                    > y diety optymalnej, przy zerowym poborze węglowodanów cukier powinien być n
                    > a dobrym poziomie.
                    >
                    > u mnie najdziwniejsze dla optymalsów jest to ze gdy jem wiecej weglowodanów
                    to potrzebuje mniej insuliny natomiast gdy je ograniczam przerzucajac sie na
                    > golonko zapotrzebowanie na insuline rosnie drastycznie

                    I to jest Twój zasadniczy błąd: "przerzucasz się" raz na węglowodany, a innym
                    razem na tłuszcze. NIE WOLNO stosować DORYWCZO potraw z różnych diet. W ten
                    sposób ciągle wprowadzasz chaos metaboliczny do swego organizmu i jeszcze
                    bardziej go rozregulowujesz. Jesteś bardzo uzależniony od cukru i insuliny.

                    Tobie BARDZO POTRZEBNY jest turnus DWU-tygodniowy w arkadii w Jastrzębiej
                    Górze. Szczerze polecam Ci dr. Palę, lub Głowackiego, lub Garbienia i trochę
                    zamozaparcia i silnej woli zmierzenia się z chorobą.
                    Oni mają już wieloletnie doświadczenie w wyprowadzaniu z cukrzycy, nawet takich
                    opornych jak Ty. Tam nauczysz się zasad diety, posmakujesz diety optymalnej w
                    praktyce, poznasz ludzi z podobnymi problemami i efekty u nich i sam na własnej
                    trzustce sprawdzisz jej reakcje. A potem napiszesz tu co i jak, OK?

                    Pewnie napiszesz, że opłata za 2 tygodnie jest dość wysoka... owszem, opłaty
                    nie są niskie, ale może przelicz koszt wydawanych pieniędzy na obecne i dalsze
                    leczenie (?), nie wspomnę o stałym pogarszaniu się zdrowia, którego wartości
                    nie da się przecenić i wycenić.
                    Lubisz liczby ;), więc weź do ręki kalkulator, i policz co Ci się bardziej
                    kalkuluje :)

                    Jeśli sobie nie poradzą - to ja gotowa jestem tu odszczekać, że to potrafią...
                    i Ci przyznać rację... :[[[
                    Będziesz wtedy usatysfakcjonowany, że masz rację :)
                    A jeśli jednak poradzą sobie z Twoją "krnąbrną" trzustką - to też będziesz
                    wygrany!... :)

                    Więc według mnie nie masz nic do stracenia, co najwyżej koszt dwóch tygodni
                    leczniczych wczasów, ale czyż dla Ciebie cena Twojego zdrowia nie jest
                    wyższa? :)

                    Krystyna
                      • krystynaopty1 Re: dokładnie tak 30.07.04, 09:52
                        Gość portalu: siedem napisał(a):

                        > > Jeśli sobie nie poradzą - to ja gotowa jestem tu odszczekać, że to
                        > potrafią... i Ci przyznać rację... :[[[
                        >
                        > wlasciwie juz moglbym cie poprosic o wejscie pod stol...

                        Nie migaj się z konkretną odpowiedzią. Najpierw musiałbyś ZALICZYĆ dwa tygodnie
                        PRAKTYKI w stosowaniu diety optymalnej w arkadii w J.G. i leczenia przez
                        tamtych lekarzy. Z tego, co piszesz wynika, że jedynie byłeś na jakiejś
                        konsultacji w gabinecie u jakiegoś sapiącego lekarza (i pewnie tylko raz) .
                        Domyślam się, że pogadaliście sobie może nawet z pół godziny (?), dał Ci kilka
                        wskazówek co jeść, a czego nie jeść, kazał liczyć ilość zjadanego białka,
                        tłuszczu i węglowodanów (z ograniczeniem tych ostatnich do minimum) i mniej
                        wiecej na tym się skończyła cała pomoc lekarza. Przypuszczam, że przeceniłeś
                        swoją umiejętność samodzielnego leczenia dietą optymalną swojej cukrzycy.
                        Przypominasz mi panienkę, co to "i chciałaby i boi się", "raz krok do przodu
                        i raz do tyłu" - i ciągle tkwisz w tym samy miejscu coraz bardziej sfrustrowany.

                        >...ale mnie te zabawy sado maso nie krecą.

                        No właśnie! Więc dlaczego się tak nad sobą znęcasz? Spróbuj sobie konkretnie
                        pomóc, nikt za Ciebie tego nie zrobi. Boisz się, że może uwolnisz się od
                        insuliny i czekają Cię inne, nieznane ciepienia?

                        Pozdrawiam, sadystka
                        Krystyna


                        • Gość: siedem Re: dokładnie tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 10:45
                          powiem drukowanymi literami. nawet jesli przez te dwa miesiace nie stosowalem
                          sie zbyt dobrze do zalecen. tzn np zjadłem 1 gram białka za duzo. to mozna ujac
                          to liczba stosowałem sie w 98% wiec rezultat powinien byc jesli nie 98% to
                          chociaz 1%. tymczasem byl -100%. opuchlem, przytylem, nie moglem spac, bylem
                          ospały, czulem ze gnije od srodka, zapotrzebowanie na insuline wzrosło ponad
                          dwa razy a wyniki pomiarów cukru byly tragiczne. negatywne zjawiska sie
                          nasilały.

                          optysławek pisze cos o 3 miesiacu. czy wtedy we snie przyjdzie maria
                          magdalenia? sory nie mialem zdrowia na to czekac


                          pewnie sprawiam inne wrazenie ale mam wysoka swiadomosc funkcjonowani wlasnego
                          organizmu. wlasciwie obserwacji. zdrowy czlowiek na pewno nie bedzie wiedzial o
                          czym pisze.

                          5040
            • Gość: Janali Re: MAM CUKRZYCE.... IP: .252.* / 209.50.252.* 26.07.04, 17:05
              mysiam1 napisała:

              > Branie insuliny zmienia bardzo duzo, bo trzustka jej nie produkuje

              mysiam1, no czytaj co się do Ciebie pisze ! :-) Ja pisałem,że stosowanie
              insuliny nie zmienia NICZEGO w trzustce, która jej już i tak mało produkuje.

              > i nie trzeba wiele myślec, żeby wiedzieć, czym może grozić brak insuliny.

              Widzę, że zupełnie nie orientujesz się w stosowaniu diety optymalnej w cukrzycy.

              > Dieta nie sprawi, że trzustka zacznie pracować prawidłowo, bo te zniszczenia
              > są nieodwracalne.

              To są truizmy i Ameryki nie odkryłaś. NIKT nie twierdzi, że dzieki odpowiedniej
              diecie trzustka zacznie produkowac insuline !

              Proszę czytaj uważnie co sie do Ciebie pisze.

              Janali
              • mysiam1 Re: MAM CUKRZYCE.... 26.07.04, 18:19
                Po pierwsze, trzustka już insuliny w ogóle nie produkuje po jakimś czasie
                trwania choroby, po drugie jak to jest - jeśli od lat wiadomo, że hormony
                wydzielane przez trzustkę regulują gospodarkę glukozą, a tu nagle się okazuje,
                że do niczego nie są potrzebne...
                A po trzecie i ostatnie - to, że nie ruszyłam na Was jak inni, nie oznacza, że
                mam JAKIEKOLWIEK chęci stosować dietę optymalną u mojego dziecka, siebie czy
                innych osób. Bo NIE MAM. Co więcej, nie przemawia ona do mnie zupełnie i nie
                mam najmniejszej ochoty jej zrozumiec, mimo, że byli już tacy, którzy próbowali
                mnie w tym względzie "uświadamiać".
                EOT
                • Gość: Janali Re: MAM CUKRZYCE.... IP: .252.* / 209.50.252.* 26.07.04, 19:47
                  mysiam1 napisała:

                  > Po pierwsze, trzustka już insuliny w ogóle nie produkuje po jakimś czasie
                  > trwania choroby,

                  Po pierwsze, akurat tutaj nie masz racji, bo nie zawsze tak jest. Po drugie,
                  nawet jeśli trzustka ma tak wyniszczone kmórki beta, to odpowiedni reżim
                  żywieniowy pozwala na zminimalizowanie dawki insuliny, a to jest już bardzo,
                  bardzo dużo. Widzę, że nic właściwie nie wiesz na temat : co to jest insulina,
                  Jak jest w organizmie metabolizowana, jakie ma negatywne długoterminowe skutki
                  na układ krążenia, postęp arteriosklerozy, utratę magnezu itd .. itd ...

                  > po drugie jak to jest - jeśli od lat wiadomo, że hormony
                  > wydzielane przez trzustkę regulują gospodarkę glukozą,

                  No widzisz... nie rozumiesz zjawiska. Tutaj chodzi o to, JAK ją regulują.

                  > a tu nagle się okazuje, że do niczego nie są potrzebne...

                  Słuchaj mysiam1, CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM !!! NIGDZIE tego nie napisałem więc
                  skąd u licha te Twoje "odkrycia". Chodzi o to, że dla każdego cukrzyka celem
                  powinno być ZMNIEJSZENIE insuliny egzogennej w organizmie!! To takie proste.

                  > A po trzecie i ostatnie - to, że nie ruszyłam na Was

                  Wypraszam to sobie... na jakich Was ????

                  > jak inni, nie oznacza, że
                  > mam JAKIEKOLWIEK chęci stosować dietę optymalną u mojego dziecka,

                  Jak Cię w żadnym przypadku do tego nie namawiam !!! Jednak otwarcie NAMAWIAM
                  Cie do skorzystania z pomocy LEKARZY, którzy są zdecydowanie najlepszymi
                  specjalistami w tej dziedzinie w Polsce. Miałem okazję ich poznać osobiście,
                  być świadkiem tego co rzeczywiście potrafią zrobić. WIEM, że z pewnością
                  pomogliby Twojemu dziecku tak jak już pomogli tysiącom innych. Do tego Cie
                  namawiam, bo... zależy mi na zdrowu Twojego dziecka, chociaz go nie znam. Jesli
                  jednak Tobie na tym nie zależy to dla czego ma mi zależeć ? Dlatego, bo
                  widziałem takich berbeci tam, w Jastrzębiej Górze, znam sporo osób, kórych
                  dzieci już nie są katowane insuliną. Na tym mi zależy, a Tobie.. ?

                  > Co więcej, nie przemawia ona do mnie zupełnie i nie
                  > mam najmniejszej ochoty jej zrozumiec,

                  Nie musisz... pozwól, że LEKARZE się tym zajmą ... Odrzuć własne " nie
                  przemawia to do mnie" dla dobra Twojego dziecka.
                  Pomóż przynajmniej swojemu dziecku starając się zrozumieć bardziej dogłębnie
                  mechanizmy cukrzycy T1 oraz działanie insuliny.

                  > mimo, że byli już tacy, którzy próbowali
                  > mnie w tym względzie "uświadamiać".

                  Jak to mówią : na głupotę i opór na wiedzę nie ma lekarstwa ..


                  Janali

                • izado Re: MAM CUKRZYCE.... 26.07.04, 19:56
                  > A po trzecie i ostatnie - to, że nie ruszyłam na Was jak inni, nie oznacza,
                  że
                  > mam JAKIEKOLWIEK chęci stosować dietę optymalną u mojego dziecka, siebie czy
                  > innych osób. Bo NIE MAM. Co więcej, nie przemawia ona do mnie zupełnie i nie
                  > mam najmniejszej ochoty jej zrozumiec, mimo, że byli już tacy, którzy
                  próbowali
                  >
                  > mnie w tym względzie "uświadamiać".

                  Masz rację, zdrowie Twojego dziecka to wyłącznie Twoja sprawa. Twoje życie,
                  Twoje dziecko, Twoja odpowiedzialność za nie. To TY jemu będziesz musiała
                  patrzeć w oczy, to TY samej sobie będziesz musiała patrzeć w twarz w lustrze i
                  potarzać, że zrobiłaś WSZYSTKO co było można. TY, nie "my, ani nie "oni",
                  ktokolwiek to jest.

                  Iza

                • krystynaopty1 Re: MAM CUKRZYCE.... 28.07.04, 12:29
                  mysiam1 napisała:

                  > Po pierwsze, trzustka już insuliny w ogóle nie produkuje po jakimś czasie
                  > trwania choroby, po drugie jak to jest - jeśli od lat wiadomo, że hormony
                  > wydzielane przez trzustkę regulują gospodarkę glukozą, a tu nagle się
                  okazuje, że do niczego nie są potrzebne...
                  > A po trzecie i ostatnie - to, że nie ruszyłam na Was jak inni, nie oznacza,
                  że mam JAKIEKOLWIEK chęci stosować dietę optymalną u mojego dziecka, siebie czy
                  > innych osób. Bo NIE MAM. Co więcej, nie przemawia ona do mnie zupełnie i nie
                  > mam najmniejszej ochoty jej zrozumiec,
                  ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^ 8-O !!!

                  SZOK! Zwykle kochający rodzic zrobi WSZYSTKO, a nawet i więcej. Dla dobra
                  swego dziecka gotowy jest "skumać się z diabłem". A ty po prostu masz swoją
                  głupią ambicję, która jest dla ciebie ważniejsza, niż szukanie sposobu na
                  wyleczenie dziecka z ciężkiej choroby. Brrrr... :(

                  Nie chcę cię straszyć, ale kiedyś ci się to odbije dręczącym sumieniem, że
                  mogłaś mu pomóc...

                  mimo, że byli już tacy, którzy
                  > próbowali mnie w tym względzie "uświadamiać".
                  > EOT

                  GŁĘBOKO WSPÓŁCZUJĘ TWOJEMU DZIECKU, że ma tak głupio upartą, bezmyślną matkę :(
                  Tak to niestety jest - zwykle dzieci płacą za winy swoich rodziców.

                  Krystyna
    • Gość: Cukrzyk - były ;-) Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 65.115.15.* 28.07.04, 11:48
      ewik25 napisała:

      > Choruje na cukrzyce od 11 lat,mam 24 lata,biore insuline,slyszalam o diecie
      > Kwasniewskiego,podobno mozna sie wyleczyc z cukrzycy calkowicie nawet
      > przestac brac insuline,czy ktos stosowal ta diete i udalo mu sie wyleczyc?

      Jestem jednym, z nich :-) mam 56 lat i staż w cukrzycy 16 lat, przez ostatnie 6
      lat byłem "insulinozależny" (60 jednostek dziennie). Zaczynały i sie juz
      poważne problemy ze wzrokiem , miażdżycą oraz miałem pierwsze (ale bardzo
      silne) objawy stopy cukrzycowej. Do Jastrzębiej Góry trafiłem za namową syna
      mojego znajomego. Spędziłem tam dwa tygodnie efekty sa jak następuje :

      Po pierwszym tygodniu brałem juz tylko połowe insuliny, po drugim brałem już
      tylko okazyjnie w zależności od poziomu glukozy. Cały czas byłem stale pod
      kontrola lekarzy, analizy krwi, moczu itp. cały czas. po miesiącu kontynuowania
      diety optymalnej zgodnie z zaleceniami dra Garbienia nie było już potrzeby
      dalszego jej brania. Natychmiast niemalże odczułem poprawę w krążeniu w
      stopach ! Po dwóch tygodniach zapomniałem, że kiedykolwiek mnie bolały. Brałem
      prądy selektywne na stopy też. To było 3 lata temu :-)
      Teraz zapomniałem już co to jest cukrzyca :-))) Nareszcie mogę się w pełni
      cieszyć życiem :-) jestem pod stała kontrola lekarza, który ze zdumieniem
      zawsze ogląda moje DOSKONAŁE wyniki krwi ! W końcu mam spokój z cholesterolem,
      z bólem stóp i... nie muszę sie kłuć trzy razy dziennie!!

      Zanim trafiłem do Arkadii w Jastrzębiej Górze miałem konsultacje u "sław"
      polskiej diabetologii. Wydałem masę pieniędzy. Dopiero później okazało się, że
      są to zwykli partacze, którzy już zaczęli przebąkiwać o amputacji mojej lewej
      stopy !!
      Juz w Arkadii zrobiłem swój własny "wywiad środowiskowy" wśród ludzi którzy tam
      byli, bo byłem raczej sceptycznie nastawiony. Po prostu nie mogłem się pogodzić
      z myslą, że jakiś tam doktor w Jastrzębiej Górze potrafi zrobić coś więcej niż
      np. prof. Tatoń !! Jakże wtedy się myliłem. Rozmawiałem tam z ludzmi, którzy
      przyjeżdżali na kontrole czasami z bardzo daleka. To co zobaczyłem... po prostu
      mnie zamurowało! Wtedy dopiero zdałem sobie sprawe, że może będę miał szanse :-
      ))

      Wróciłem tam ponownie, na kontrolę rok później. Był tam wtedy prawie
      cały "turnus" dzieci z cukrzycą, rozmawiałem z ich rodzicami. Byli zachwyceni
      efektami.
      Teraz czuję ogromny żal do lekarzy, którzy przez tyle lat mnie "prowadzili" do
      nikąd, a właściwie do utraty zdrowia i pewnej amputacji, ale cóż można zrobić ?

      Przez wiele lat obracałem się w środowisku cukrzyków. Wielu z nich również
      skorzystało z "Jastrzębiej Góry", ale wielu z nich, mimo ewidentych wspaniałych
      efektów nadal nie chce przynajmniej spróbować i to mnie najbardziej martwi.
      Cierpią zupełnie niepotrzebnie, ale kowalem swego życia kazdy bywa sam.

      Najważniesze, że ja jestem zdrowy.

      Stefan

      niestety nie mam komputera, ale udało mi się skorzystac z uprzejmości syna
      mojego kolegi :-)któremu bardzo dziękuję.
        • Gość: Gambino Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 66.144.4.* 29.07.04, 15:29
          Gość portalu: Magdad74 napisał(a):

          > Na czym polega fenomen lekarzy z Jastrzębiej Góry.

          Myślę, że tu nie chodzi o fenomen,a raczej o umiejętność takiego pokierowania
          stosowaniem diety, że chorzy na cukrzycę przestają brać insulinę lub też mogą
          jej ilość obniżyć w sposób bardzo poważny.
          Ekspertyza lekarzy z Jastrzębiej Góry, z tego co wiem leży w tym, że potrafią
          to robić najlepiej. Szczególnie jeśli chodzi o cukrzyce T1 u dzieci, to
          rzeczywiście nie maja sobie równych.

          > Wydaje mi się, że całe wyrównanie cukrzycy zależy od nas samych, od
          > przestrzegania diety, kontroli cukrów i regularnego trybu życia.

          Zależy co rozumiesz przez "wyrównanie". Czy chodzi o określone, stałe
          przyjmowanie np. insuliny ? Jesli tak, to idea tego co robia w Jastrzębiej
          Górze jest inna. Tak jak pisałem powyżej im chodzi o wyrównanie też, ale na
          najniższym z możliwych poziomie.

          > A co do tego mają lekarze?

          Teoretycznie nic. Zazwyczaj chorzy na cukrzycę mierząc poziom glukozy sa w
          stanie sami ocenić ile potrzebują insuliny, to nie ma problemu.
          Problemy moga się zacząć wtedy kiedy chorzy, chcą wprowadzic zmiany dietetyczne
          prowadzące do zmniejszenia dawki insuliny (z celem jej całkowitego odstawienia)
          lub odstawienia środków doustnych. W takich przypadkach lekarz jest jednak
          konieczny. Szczególnie w przypadkach T1 i jeszcze bardziej uważnie w przypadku
          dzieci. Tam mogą nastepować niewyjaśnione wahania cukrów i inne sensacje, które
          na ogół ustępuja po niedługim czasie.

          Gambino
          • Gość: Magdad74 Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 29.07.04, 21:31
            Dzięki Gambino za odpisanie. Zastanawiam sie jednak, czy w moim przypadku warto
            się tam wybrać i czy coś mi da wyjazd do J.G. Ja mam cukrzycę od 6 roku życia
            czyli typu I. Nie słyszałam nigdy, żeby chorzy na I typ odstawili insulinę
            kiedykolwiek. Ale ja chyba sama sobie umiem odpowiedzieć na te pytania. Po
            prostu dyscyplina, a człowiek (ja) chciałby żyć tak jak inni. Tak więc ja
            powinnam raczej do psychologa...
              • krystynaopty1 Re: MAM CUKRZYCE.... 29.07.04, 22:56
                Możesz jeszcze przeczytać historię małej Izy. Artykuł pochodzi z miesięcznika:

                "Optymalni" nr 7(35) 2002
                -------------------------------------------------------------

                BEZ WYBORU

                Iza ma prawie osiem lat, skończyła pierwszą klasę. Mimo cukrzycy była
                szczęśliwym dzieckiem. Rodzice zapewnili jej komfort psychiczny, którego im
                samym od stycznia tego roku brakowało. Bo dla pani Anny diagnoza postawiona
                przez lekarzy zabrzmiała, jak wyrok. I gdyby nie Żywienie Optymalne i pobyt
                w Jastrzębiej Górze...
                - Po przebudzeniu 6.00-6.15 nasz dzień rozpoczynał się od wykonania pomiaru
                poziomu cukru - mówi Anna Pietruszewska, mama Izy. W zależności od wyniku
                tego pomiaru Iza mogła zjeść śniadanie lub trzeba było podać insulinę. Całe
                szczęście nie było potrzeby podawać dużych dawek. Brała insulinę
                długodziałającą. Przed przyjazdem tu do CŻO było to 6 jednostek na dobę,
                w dwóch dawkach - wieczorem 1,5 j., rano 4,5 j.
                - Jak choroba została wykryta?
                - Już od listopada 2001 r. chodziliśmy z Izą do lekarzy, bo ogólnie źle się
                czuła. Była osłabiona, apatyczna, wiecznie niezadowolona w szkole, miała
                gorszy apetyt.
                Zauważyłam, że coś się z nią dzieje. Poszliśmy do lekarza, zrobiliśmy
                wszystkie wyniki - nic nie wykazały. W okresie Świąt Bożego Narodzenia
                zauważyliśmy, że Iza bardzo dużo pije, W ciągu godziny potrafiła wypić 3-4
                szklanki herbaty. Było to uciążliwe i dla niej, i dla nas, więc znów
                zaczęłam chodzić po lekarzach, mówić im
                o tym piciu... W końcu pani doktor stwierdziła, że przyszedł czas , by
                zrobić badanie na cukier. W tym samym dniu trafiliśmy do szpitala. Było to
                17.01.2002 r. Iza miała poziom cukru 383. Lekarze ocenili jej stan jako stan
                krytyczny, podłączyli ją pod kroplówki i pod pompę insulinową. To trwało
                około doby, aż poziom cukru w miarę się ustabilizował i można było przejść
                na podawanie insuliny w zastrzykach.
                Potem były dwa, koszmarne dla nas, tygodnie w szpitalu. Musieliśmy się
                uczyć, jak postępować z "takim" dzieckiem po powrocie do domu, jak mierzyć
                cukier, jak podawać insulinę. Po dwóch tygodniach wróciliśmy do domu z nową
                "wiedzą" i zdanym egzaminem ze stosowania diety cukrzycowej...
                Nie mogłam się z tym pogodzić, dla mnie było to koszmarem. Tym bardziej, że
                jestem osobą pracującą. Dzieci część czasu spędzają także w świetlicy i te
                posiłki 6 razy dziennie w ogóle nie mieściły się w mojej wyobraźni. Ale
                trzeba było się na to przestawić - nie było wyjścia - kiedy podaje się
                insulinę, trzeba podać też węglowodany. W szkole jakoś się ułożyło. Iza była
                jedynym dzieckiem, które miało cukrzycę i przez cały tydzień pracowała z nią
                pielęgniarka szkolna.
                - Wiedziała pani wcześniej o istnieniu optymalnego modelu żywienia?
                - Niestety nic o tym nie wiedziałam. Ale dość szybko po tym "cukrzycowym"
                wyroku dla Izy, w księgarni natknęłam się na książkę Wolfganga Lutza "Życie
                bez pieczywa". Tak coś zaczęło mi "świtać" w głowie, że można żyć zupełnie
                inaczej, że nie może to być takie kręcenie się w kółko - jedzenie
                węglowodanów i podawanie insuliny, że można to zrobić w jakiś inny sposób.
                Wtedy też przyszedł do nas znajomy i przyniósł książkę "Dieta optymalna" dr.
                Kwaśniewskiego. Przeczytałam ją bardzo szybko i zaraz zaczęłam szukać
                miejsca, gdzie można by było dr. Kwaśniewskiego czy lekarza, który zajmuje
                się leczeniem tą dietą, spotkać. Dowiedziałam się, że sąsiadka znajomej
                wyleczyła z cukrzycy niewiele starszą od Izy córeczkę w CŻO w Jastrzębiej
                Górze. Podała mi numer telefonu. Już w marcu skorzystałam z możliwości,
                jakie dają organizowane przez ośrodek wykłady lekarzy i przyjechałam, aby
                skonsultować przypadek Izy. Doktor Głowacki stwierdził, że szkoda czasu i
                trzeba jak najszybciej zdecydować się i przejść na ŻO. Różne okoliczności
                sprawiły, że zarezerwowaliśmy turnus od 10 maja. Już po pierwszym posiłku
                poziom cukru spadł i w pierwszej dobie pobytu insulina została odstawiona
                całkowicie.
                - Najbardziej celowe, czy wręcz konieczne jest to, by wraz z dzieckiem na
                ŻO przechodziła cała rodzina...
                - U nas raczej nie będzie problemów i oporów. gdy sięgam pamięcią wstecz,
                to uświadamiam sobie, że moi rodzice żywili mnie właśnie bardzo podobnie
                - dzięki temu nie mam żadnych problemów zdrowotnych. Po założeniu rodziny
                przeszłam "z duchem czasu" na zupełnie inny model żywienia i w tej chwili
                już niestety ponoszę konsekwencje tego nieodpowiedzialnego kroku...
                - Jak pani może skomentować fakt, że lekarze zalecają chorym na cukrzycę
                dietę wysokowęglowodanową i niskotluszczową, kiedy powinno być zupełnie
                przeciwnie!
                - To brak wiedzy. Pamiętam, że na wykładach w szpitalu dowiedziałam się,
                że tłuszcz podnosi cukier. Będąc już z Izą w domu, nie mogąc od początku
                przestawić się na tę dietę cukrzycową, próbowałam podawać jej różne pieczone
                mięsa i inne tego typu potrawy, które wcześniej jadaliśmy i mierzyłam jej
                poziomu cukru. Zaobserwowałam, że nie tłuszcz jest tu przyczyną podwyższania
                się cukrów...
                - M pani poszukującą naturę?
                - Głównie Iza była tym "motorem". Siłą rzeczy człowiek poszukuje lekarstwa
                dla swojego dziecka. Gdyby się nic nie wydarzyło... może. Może spotkałabym
                się
                z tym tematem, z tą dietą i zaczęła się zastanawiać. Wiedza na temat
                żywienia optymalnego jest słabo rozpowszechniona, brakuje na jej temat
                informacji w mediach... Rozmawiałam z mamą wyleczonego tu dziecka i
                doszłyśmy do wniosku, że już w szpitalu rodzice powinni mieć możliwość
                wyboru. Nie należy człowieka zmuszać do stosowania takiej czy innej diety.
                Trzeba mu przedstawić wszystkie wady i zalety jednej i drugiej i pozwolić
                zdecydować.
                - Na pewno jest pani teraz bardzo zadowolona.
                - Jestem szczęśliwa. Chwilami jeszcze nie dowierzam, że Iza jest zdrowa.
                Wiem, że jedno szczęście to, że nie będzie musiała brać insuliny, a drugie,
                że będzie mogła jeść o dowolnych godzinach. Nie będzie musiała każdego dnia
                wstawać o 6.00 rano, żeby wykonywać te same czynności. To była przerażająca
                wizja przyszłości - to nie życie, tylko utrzymywanie przy życiu. Iza
                ostatnio, przed przyjazdem tutaj coraz trudniej znosiła zastrzyki. Bo
                przychodzi czasem taki okres buntu, kiedy dziecko nie chce zastrzyku.
                Czasami trwa to 10-15 min., nim się przekona, że musi mieć ten zastrzyk.
                Proszę sobie wyobrazić, jak wtedy cierpi matka.
                - Wiem, jak trudno w różnych organizacjach dla diabetyków rozpocząć temat
                leczenia tego schorzenia żywieniem optymalnym. Ludzie wyleczeni z cukrzycy
                nie są dopuszczani do głosu. Co pani o tym sądzi?
                - Tak, wiem o tym także. Osoby, które mówią, że rozpoczynają ŻO są
                automatycznie skreślane z listy pacjentów przychodni. W Iławie jest ok. 30
                tys. osób chorych na cukrzycę, to 1/6 mieszkańców , ale mówi się tylko o
                insulinie,
                o paskach. Ludzie tkwią w niewiedzy. To koszmar, który musimy spróbować
                przerwać. Jestem pewna, że każda osoba, która pojawi się tu w CŻO w
                Jastrzębiej Górze czy w innej wspaniałej Arkadii i zazna dobrodziejstwa
                Żywienia Optymalnego, i wróci do zdrowia, będzie propagować Ż O wśród swoich
                znajomych, rodziny. Tym sposobem wiedza ta będzie się rozprzestrzeniać.
                Powoli, ale ciągle.

                Z Anną i Izą Pietruszewskimi [Iława - tel. (089) 6485644]
                rozmawiała Ewa Borycka
                -----------------------------------------------------------------
                Krystyna
                • mysiam1 No nie zdzierżę... 29.07.04, 23:26
                  Historyjka wyssana z palca. Insuliną długodziałającą i to podawaną w takich
                  dawkach leczono może 20 lat temu i to na pewno nie dzieci. Jeżeli chcecie juz
                  prowadzić jakąś akcję propagandową, to chociaż zadbajcie o realia tego typu
                  opowiastek.
                  • Gość: siedem no nie, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 08:31
                    mogla przejsc na dlugodzialajaca po tym jak minal pierwszy kryzys "leczony" np
                    humalogiem w pompie. to by bylo dobre dla tezy; cukrzyca 1 typu czesto jest
                    reakcja na cos uczulajacego mleko, mieso moze jakies trucizny konsnerwanty.
                    czlowiek zaczyna przygladac sie temu co je i jest lepiej. zreszta sukces
                    bractwa pasztetowego tez na tym polega. lepiej jest żryc salceson z cebula niz
                    salceson, coca cole, parówki, lody, sałatke, jajko i czipsy. podejrzewam ze
                    samo ustabilizowanie diety i myslenie nad talezem [nawet jesli jest to myslenie
                    prosłoninowe]w kosciele optymalnym leczy bardzo wielu ludzi z cukrzyca 2 ktora
                    jest choroba przeżarcia i zlego zarcia [cocacola + parowka + popkorn]

                    5040
                    • mysiam1 Re: no nie, 30.07.04, 09:47
                      Gość portalu: siedem napisał(a):

                      > mogla przejsc na dlugodzialajaca po tym jak minal pierwszy kryzys "leczony"
                      np
                      > humalogiem w pompie.

                      Ale to byłoby bez sensu - w czasach, gdy są mixy, Actrapid, Humalog itd.
                      Dlaczego na cały dzień dawka byłaby tak mała, a na noc - tak duża? I bez
                      dostrzykiwania insuliny krótkodziałającej w ciągu dnia? Nic dziwnego, że
                      dziecko mogło się źle czuć, bo to model leczenia chyba rzadko spotykany.
                      • Gość: siedem > Ale to byłoby bez sensu, -niekoniecznie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 10:27
                        > Ale to byłoby bez sensu - w czasach, gdy są mixy, Actrapid, Humalog

                        dla mocno zniszczonych organizmów i owszem. lekarz eobecnie coraz chetniej
                        przepisuja insuline. no coz konferencje naukowe w kenii piechotąnie chodza.

                        itd.
                        > Dlaczego na cały dzień dawka byłaby tak mała,

                        bo malo potrzebuje. pamietaj ze takie dziecko to kruszyna wagowa

                        a na noc - tak duża? I bez


                        bo poczatki jej dzialania [zauwazalnego] sa po 8h czyli wtedy gdy sie budzi

                        > dostrzykiwania insuliny krótkodziałającej w ciągu dnia? Nic dziwnego, że
                        > dziecko mogło się źle czuć, bo to model leczenia chyba rzadko spotykany.


                        5040
                        • mysiam1 Re: > Ale to byłoby bez sensu, -niekoniecznie 30.07.04, 10:37
                          Siedem, nie mam zamiaru wdawać się w dyskusje. To nie jest model terapii
                          insuliowej u dzieci. Moje dziecko choruje od 3 lat (ma teraz 6), więc coś na
                          ten temat wiem. Co więcej, to w ogóle nie jest współczesny model
                          insulinoterapii.


                          Gość portalu: siedem napisał(a):

                          > > Ale to byłoby bez sensu - w czasach, gdy są mixy, Actrapid, Humalog
                          >
                          > dla mocno zniszczonych organizmów i owszem. lekarz eobecnie coraz chetniej
                          > przepisuja insuline. no coz konferencje naukowe w kenii piechotąnie chodza.
                          >
                          > itd.
                          > > Dlaczego na cały dzień dawka byłaby tak mała,
                          >
                          > bo malo potrzebuje. pamietaj ze takie dziecko to kruszyna wagowa
                          >
                          > a na noc - tak duża? I bez
                          >
                          >
                          > bo poczatki jej dzialania [zauwazalnego] sa po 8h czyli wtedy gdy sie budzi
                          >
                          > > dostrzykiwania insuliny krótkodziałającej w ciągu dnia? Nic dziwnego, że
                          > > dziecko mogło się źle czuć, bo to model leczenia chyba rzadko spotykany.
                          >
                          >
                          > 5040
                          • Gość: siedem Re: > Ale to byłoby bez sensu, -niekoniecznie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 10:51
                            > Siedem, nie mam zamiaru wdawać się w dyskusje. To nie jest model terapii
                            > insuliowej u dzieci. Moje dziecko choruje od 3 lat (ma teraz 6), więc coś na
                            > ten temat wiem. Co więcej, to w ogóle nie jest współczesny model
                            > insulinoterapii.

                            ja tez nie. po prostu mam dzis wiekszy luz w robocie. pamietaj o tym ze med.
                            akademicka to niekonczące sie pasmo eksperymentow na ludziach, porazek i
                            brniecie w slepa uliczke. konował z reguly nie przyznaje sie do tego co robil 5
                            lat temu.


                            > insulinoterapii.

                            terapia to jest wtedy jak sie kogos leczy. twoje dziecko ma po prostu inna
                            proteze niz tamto. ty twierdzisz ze ta proteza jest lpesza.

                            ot co

                            5040
            • Gość: Gambino Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 66.144.4.* 30.07.04, 08:45
              Gość portalu: Magdad74 napisał(a):

              > Dzięki Gambino za odpisanie.

              Z przyjemnością to robiłem :-)

              > Zastanawiam sie jednak, czy w moim przypadku warto
              > się tam wybrać i czy coś mi da wyjazd do J.G. Ja mam cukrzycę od 6 roku życia
              > czyli typu I. Nie słyszałam nigdy, żeby chorzy na I typ odstawili insulinę
              > kiedykolwiek.

              Odstawili, odstawili... Bez wzgledu na to ile masz lat WARTO jest jednak
              powalczyć nawet jesli miałoby to być zmniejszenie dawki. Uważam, że nie
              powinnas tracić nadziei tylko walczyć dalej.

              > a człowiek (ja) chciałby żyć tak jak inni.

              NO JASNE !!!

              > Tak więc ja
              > powinnam raczej do psychologa...

              A ja myślę, że nie. Akurat w tej dziedzinie coś wiem na temn temat i już Ci
              mogę powiedzieć, że to nie tędy droga. Z pewnością masz jeszcze przed sobą
              długie lata życia i powinnaś raczej kierować się w stronę usuniecia lub też
              zminimalizowania Twoich problemów, a nie "łatania dziur".

              Pozdrawiam,
              Gambino
            • Gość: Janali Re: MAM CUKRZYCE.... IP: 207.14.106.* 30.07.04, 09:06
              Cześć Magdad74 -


              >Gość portalu: Magdad74 napisał(a):

              > Dzięki Gambino za odpisanie.

              Zgadzam sie z Gambino.

              > Zastanawiam sie jednak, czy w moim przypadku warto
              > się tam wybrać i czy coś mi da wyjazd do J.G.

              Uważam, że powinnaś spróbować. Niestety nie jest to temat na publiczne
              omawianie Twoich problemów, bo jak już chyba sama zauważyłaś czym to może się
              skończyć tutaj. Jeśli chcesz, to napisz do mnie na : janali@gazeta.pl z
              przyjemościa Ci wiele wyjaśnię.

              trzymaj sie i nie daj cukrzycy Cie powalić !! :-))

              Janali
    • brumbak tłuszcz blokuje działanie insuliny... 30.07.04, 18:15
      to fakt znany od ponad...
      ...70 lat
      Himsworth, H. " The Physiological Activation of Insulin" CLINICAL SCIENCE 1:1,
      1933 rok
      i wielokrotnie potwierdzany w poźniejszych badaniach
      np.
      Olefsky, J. "Reappraisal of the Role of Insulin in Hypertriglycerimedia."
      American Journal of Medicine 57:551, 1974

      - To tłumaczy wyraźny efekt poprawy u chorych na cukrzyce po zmainei diety na
      niskotłusczową
      - wtedy taka sama ilośc insuliny jak poprzednio jest wystarczajaca do
      utrzymania zadowalającego poziomu cukru we krwi - działnie insuliny nie jest
      już tak silnie blokowane

      w przypadku osón spozywajacych bardzo dużo tłuszczu - chorych na cukrzycę
      niebezpieczne jest już nawet niewielkie spożycie prostych węglowodanów-
      ponieważ insulina na pewno sobie z nimi nie poradzi
    • brumbak indeks isnulinowy - niebezpieczny tłuszcz i mięso 30.07.04, 18:21
      - dopiero w latach 90. rozpoczeto klasyfikowanie pokarmów pod względem indeksu
      insulinowego
      - przedtem zwracaono uwage wyłacznie na indeks glikemiczny - jak dany pokarm
      wpływa na poziom cukru we krwi
      - jednak dla oceny pokarmów pod względem ich porzydatności dla chorych na
      cukrzycę istotne jest także czy nie powodują one zwiekszonego wyrzutu insulinu
      do krwi ( nawet gdy do krwiobiegu nie dostaje się cukier)

      zbadano i sklasyfikowane szereg produktów
      okzałao się że tłuste mieso ma o wiele większy indeks insulinowy niż brązowy
      makaron - produkt wysokoeglowodanowy

      ianczej mówiąc zjedzenie kotleta powoduje duży wyrzut insuliny do krwi
      nawet kgdy w tym momencie jest to zupełnie zbędne z punktu widzenia utrzymania
      poziomu cukru w normie

      “Meat doesn't boost insulin; only carbohydrates do that, and that's why they
      make people fat.”
      Popular books and news stories have encouraged individuals to avoid
      carbohydrate-rich foods, suggesting that high-protein foods will not stimulate
      insulin release. However, contrary to this popular myth, proteins stimulate
      insulin release, just as carbohydrates do. Clinical studies indicate that beef
      and cheese cause a bigger insulin release than pasta, and fish produces a
      bigger insulin release than popcorn.15

      15. Holt SHA, Brand Miller JC, Petocz P. An insulin index of foods; the insulin
      demand generated by 1000-kJ portions of common foods. Am J Clin Nutr
      1997;66:1264-76.

      www.atkinsdietalert.org/consumer.html
        • izado Re: indeks isnulinowy - niebezpieczny tłuszcz i m 30.07.04, 19:32
          > No to jakim cudem na diecie optymalnej cukrzycy drastycznie redukują użycie
          > insuliny

          Otóż Hydrogenie, do tego nie potrzeba ŻADNYCH CUDÓW :-) Wystarczy zajrzeć do
          NAJNOWSZEJ literatury specjalistycznej (duuuużo nowszej niż buraka 1933 i 1974
          czy jakoś równie archaicznie :-) i przeczytać CAŁE artykuły (a nie tak jak robi
          to iks-pertka annaklay oglądać dom z zewnątrz czyli czytać jedynie abstrakty :-)

          Podaję przykładową pracę na ten temat z 2003 roku (informacja dla buraka -
          Diabetes jest wydawane przez American Diabetes Association - burak, ta
          organzizacja nie płaci Ci za spamy? :
          diabetes.diabetesjournals.org/cgi/reprint/52/3/726
          Dla nieznających angielskiego podaję ogólną konkluzję pracy:
          U ludzi, jednonienasycone wolne kwasy tłuszczowe chronią komórki beta nie tylko
          przez uszkadzającym efektem wywołanym przez kwas palmitynowyo ale również
          przez glukozę.

          Wklejam abstrakt, bo na resztę nie ma miejsca, ale zainteresowanych zapraszam
          pod wskazany powyżej adres - tam znajdziecie PEŁNY artykuł.

          >>>Glucotoxicity and lipotoxicity contribute to the impaired ß-cell function
          observed in type 2 diabetes. Here we examine the effect of saturated and
          monounsaturated fatty acids at different glucose concentrations on human ß-cell
          turnover and secretory function. Exposure of cultured human islets to saturated
          fatty acid and/or to an elevated glucose concentration for 4 days increased ß-
          cell DNA fragmentation and decreased ß-cell proliferation. In contrast, the
          monounsaturated palmitoleic acid or oleic acid did not affect DNA fragmentation
          and induced ß-cell proliferation. Moreover, each monounsaturated fatty acid
          prevented the deleterious effects of both palmitic acid and high glucose
          concentration. The cell-permeable ceramide analogue C2-ceramide mimicked both
          the palmitic acid-induced ß-cell apoptosis and decrease in proliferation.
          Furthermore, the ceramide synthetase inhibitor fumonisin B1 blocked the
          deleterious effects of palmitic acid on ß-cell turnover. In addition, palmitic
          acid decreased Bcl-2 expression and induced release of cytochrome c from the
          mitochondria into the cytosol, which was prevented by fumonisin B1 and by oleic
          acid. Finally, each monounsaturated fatty acid improved ß-cell secretory
          function that was reduced by palmitic acid and by high glucose. Thus, in human
          islets, the saturated palmitic acid and elevated glucose concentration induce ß-
          cell apoptosis, decrease ß-cell proliferation, and impair ß-cell function,
          which can be prevented by monounsaturated fatty acids. The deleterious effect
          of palmitic acid is mediated via formation of ceramide and activation of the
          apoptotic mitochondrial pathway, whereas Bcl-2 may contribute to the protective
          effect of monounsaturated fatty acids.

          Normoglycemia is maintained in the face of insulin resistance until the
          pancreatic ß-cells become unable to produce sufficient quantities of insulin,
          at which point type 2 diabetes begins. A major factor in the amount of insulin
          that can be secreted is the ß-cell mass itself. In animal models of diabetes,
          the failure of ß-cell mass expansion is due to an imbalance between ß-cell
          proliferation and/or neogenesis on the one hand and ß-cell apoptosis on the
          other (1–9). In vitro studies have shown that elevated concentrations of
          glucose or of free (nonesterified) fatty acids (FFA) may be directly involved
          in the mechanisms responsible for the defective adaptation of ß-cell turnover.
          Indeed, elevated glucose concentrations induce ß-cell apoptosis in cultured
          islets from diabetes-prone Psammomys obesus (3), from human islets (10–13), and
          at higher concentrations in rodent islets (3,14,15). Investigations of ß-cell
          proliferation revealed induction of proliferation by glucose in rat (15,16),
          Psammomys obesus (3), and human islets (10). However, unlike the long-lasting
          effect in rat islets, only a transient and reduced proliferative response was
          observed in Psammomys obesus and human islets. FFA-induced ß-cell apoptosis
          coupled with reduced proliferation capacity was observed in rodents islets
          (9,15,17). It is not known whether FFA can also inhibit ß-cell turnover in
          human islets.

          Recent studies indicate that signal transduction through the ceramide pathway
          activates apoptosis in various cell types (18), including islets from the ZDF
          rats (9) and from normal rats (15). Ceramide is synthesized from long-chain
          fatty acids, and the ceramide synthetase inhibitor fumonisin B1 blocks the
          deleterious effects of FFA on ß-cell viability (9,15). Therefore, the effect of
          FFA on ß-cell turnover is mediated via de novo ceramide formation in rodent
          islets. The possible role of ceramide on human ß-cell turnover has not been
          investigated so far.

          A critical event that leads to apoptosis involves changes in mitochondrial
          membrane, which culminates in the release of apoptogenic factors, such as
          cytochrome c, from the mitochondrial intermembrane space to the cytosol
          (19,20). Bcl-2 is located predominantly in the outer mitochondrial membrane and
          inhibits the release of cytochrome c from mitochondria, thereby blocking the
          apoptotic process (21,22). In rat islets, the saturated palmitic acid but not
          the monounsaturated palmitoleic acid induces release of cytochrome c from the
          mitochondria into the cytosol, leading to ß-cell apoptosis (15). In human
          islets, high concentrations of glucose induce ß-cell apoptosis without changes
          in Bcl-2 expression and release of cytochrome c (10,11). However, the
          proapoptotic genes Bad, Bid, and Bik of the Bcl family are overexpressed in
          islets maintained in high glucose (11) and may sensitize ß-cells to other
          proapoptotic stimuli. Therefore, we investigated the role of FFA and of high
          glucose concentrations alone or in combination on ß-cell proliferation,
          apoptosis, and function in human islets. In addition, the involvement of the
          ceramide and of the apoptotic mitochondrial pathway was studied. To elucidate
          whether possible effects could be ascribed to the degree of saturation, we
          exposed ß-cells to palmitic (C16:0), palmitoleic (16:1), and oleic (18:1)
          acid.<<<

          Pozdrawiam,
          Iza
          • annaklay Re: brumbak twoja informacja jest bardzo wazna ! 30.07.04, 19:58
            izado napisała:
            > Otóż Hydrogenie, do tego nie potrzeba ŻADNYCH CUDÓW :-) Wystarczy zajrzeć do
            > NAJNOWSZEJ literatury specjalistycznej (duuuużo nowszej niż buraka 1933 i
            1974 czy jakoś równie archaicznie :-) i przeczytać CAŁE artykuły (a nie tak
            jak robi to iks-pertka annaklay oglądać dom z zewnątrz czyli czytać jedynie
            abstrakty :-)

            Rzeczywiscie szkoda nawet tego co pisze ta "debilna krasula", jak ja
            pieszczotliwie okreslil pewien inteligentny czlowiek, tu komentowac. Ona
            niczewo nie panimajet:-)))A moze prokurator by pomogl jej
            zrozumiec pewne zagadnienia dotyczace odzywiania???

            Cytuje optypsycholka prace ktore maja sie do jej absurdalnej diety jak "piesc
            do oka". WsaAle sa wwsam raz do dyskusji z optykrystyna lub optyhydrogem,
            ktorymn wystarczy tylko przeczytac : TYTUL ksiazki. LOL






            > Indeed, elevated glucose concentrations induce ß-cell apoptosis in cultured
            > islets from diabetes-prone Psammomys obesus (3), from human islets (10–13
            > ), and
            > at higher concentrations in rodent islets (3,14,15). Investigations of ß-cell
            > proliferation revealed induction of proliferation by glucose in rat (15,16),
            > Psammomys obesus (3), and human islets (10). However, unlike the long-lasting

            ,
            > Iza
            • Gość: Janali interpretacja "inteligentny" wg.grupowej szamanki IP: .252.* / 209.50.252.* 31.07.04, 20:05
              annaklay napisała:

              > Rzeczywiscie szkoda nawet tego co pisze ta "debilna krasula", jak ja
              > pieszczotliwie okreslil pewien inteligentny czlowiek, tu komentowac.

              Ten "inteligentny człowiek" (siedem), który w poscie :


              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=14264538&a=14519079
              napisał :

              > operacji By-passów) cukrzycy (choćby prezydent Wałęsa)i wielu innych chorób

              "łżesz, kurwa, jak pies. dwa miesiace temu jeszcze grzecznie prosiłem o telefon
              do chocby 1 wyleczonego. co do wałęsy w PR III radia przyznał sie ze wciaz
              bierze lekarstwa gdy nie stosuje sie do zalecen guru. nie bede tego analizowal
              bo to walenie kotka za pomoca mlotka.

              5040"


              > Cytuje optypsycholka prace

              ... wypowiedziała się równie "inteligentna" annaklay !


              Najwyraźniej należę do grupy, która tak inteligencji nie definiuje.

              Janali
          • Gość: hydrogen IZA proszę bez spamów! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 23:06
            Na tym forum powinno się zamieszczać tylko rzetelne fakty naukowe, zgodne z
            najnowszymi wytycznymi wiodących organizacji amerykańskich które już wiedzą
            najlepiej jak zwalczać cukrzyce i otyłość. Można im śmiało zaufać bo pracują
            tam zespoły wybitnych fachwców. Pozdrowienia dla pani Annyklay i pana Brumbaka,
            którzy umożliwiają nam poznanie rzetelnej, sprawdzonej w praktyce wiedzy. Nie
            pozdrawiam optymalnych spamerów.

            Buchachacha!
            Sorry ale musiałem napisać raz coś głupiego :-)))
            • izado Re: IZA proszę bez spamów! 31.07.04, 17:46
              Gość portalu: hydrogen napisał(a):

              > Na tym forum powinno się zamieszczać tylko rzetelne fakty naukowe, zgodne z
              > najnowszymi wytycznymi wiodących organizacji amerykańskich które już wiedzą
              > najlepiej jak zwalczać cukrzyce i otyłość. Można im śmiało zaufać bo pracują
              > tam zespoły wybitnych fachwców. Pozdrowienia dla pani Annyklay i pana
              Brumbaka,
              >
              > którzy umożliwiają nam poznanie rzetelnej, sprawdzonej w praktyce wiedzy. Nie
              > pozdrawiam optymalnych spamerów.
              >
              > Buchachacha!
              > Sorry ale musiałem napisać raz coś głupiego :-)))

              Głupiego?? No nie żartuj. Toż ten Twój post to światłość prawdziwa :-)))))

              I.
        • krystynaopty1 Re: indeks isnulinowy - niebezpieczny tłuszcz i m 30.07.04, 20:24
          Gość portalu: hydrogen napisał(a):

          > No to jakim cudem na diecie optymalnej cukrzycy drastycznie redukują użycie
          > insuliny (no może poza takimi ciężkimi przypadkami jak 7, ale może i jemu
          > udałoby się to pod kontrolą doświadczonego lekarza) hę????? Znowy jakaś
          > sprzeczność między brumbaczno-naukowymi badaniami a rzeczywistością.

          No i poza tym notorycznie powinniśmy wpadać w hipoglikemię, przecież duży
          wyrzut insuliny drastycznie obniża cukier we krwi, no i tym samym w krótkim
          czasie powinniśmy czuć głód - a tak u nas NIE JEST brumbak!
          Ktoś z tych wielkich badaczy robi cię w balonika... ;)

          Krystyna
        • Gość: Janali Re: Tylko nie to forum: IP: 156.110.71.* 31.07.04, 23:13
          Gość portalu: hydrogen napisał(a):

          > forum.akcjasos.pl/viewforum.php?f=3
          > Wygląda niby fajnie ale o ile na forum zdrowie GW masz możliwość poznania
          > różnych podejść to na forum z linka obowiązuje ścisła CENZURA. Usuwane są
          > wszystkie wzmianki o leczeniu cukrzycy dietą ograniczającą węglowodany.

          Zgadzam się, bo to smutna prawda :-( Jęsli chcesz na ten temat podyskutować w
          kulturalni konstruktywny sposób podeślę Ci linki.

          Napisz na priva : janali@gazeta.pl

          Pozdrawiam,
          Janali
          • Gość: siedem red alert! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.04, 08:38
            > Zgadzam się, bo to smutna prawda :-( Jęsli chcesz na ten temat podyskutować w
            > kulturalni konstruktywny sposób podeślę Ci linki.
            >
            > Napisz na priva : janali@gazeta.pl

            mamy tutaj przyklad książkowy sekciarskiego bombardowania miłością...

            chodź przytulimy cię, wyrwiemy z tego brutalnego świata.

            5040
    • Gość: are Ofiary diety "optymalnej" IP: *.clubnet.pl 01.08.04, 03:12
      to takze samo optymlstwo. Mozna to poznac po glupotach ktore bredza np. o
      wegetarianach. Kupuja bezkrytycznie kazde slowo Tego Ktory Otrzymal WIEDZE Od
      Bogow. ZERO myslenia, 100% wyprania mozgu.

      No i sa tez ofiary doslownie...



      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=14082130&a=14083047
    • Gość: John Doe Re: MAM CUKRZYCE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.04, 05:11
      Ale was się tu zleciało. Sabat jakiś czy co ?

      Jakim cudem " Cukrzyk - były ;-) " trafił na to forum skoro nie ma komputera i
      musiał skorzystać z uprzejmości swojego syna, żeby napisać o swoim cudownym
      wyleczeniu z cukrzycy dietą Kwaśniewskiego ?
      To taka niewinna manipulacja. ;-)))

      Ewik25 już po tobie.
    • Gość: annaklay Re: Michale proponuje dokladnie przestudiowac IP: *.sympatico.ca 01.08.04, 20:07
      watek o cukrzycy, w ktorym wypowiada sie m.innymi piszacy na tym forum
      lekarz Artur. Warto rowniez zajrzec do archiwum grupy i przeczytac co na temat
      sekty opty, napisal swego czasu wlasnie ten lekarz.
      Osoba ktora podpisla sie carbo .. cos tam to, kolejny nik optyoszusta
      grasujacego na tej grupie. Jesli nawet izado jest jakim pracownikiem naukowym,
      to tym gorzej dla nauki;-(
      Oczywiscie nie zamierzam udawadniac tu kim jestem, bo to przeciez absurd;-))

      Prosze zapozanj sie z podanym linkiem o cukrzycy, i sprobuj sie zorientowac o
      co chodzi w tej sprawie. Ja sie wypowiedzialam w obronie brumbaka, bo wiem ze
      czlowiek ten robi cos BARDZO POZYTYWNEGO, ale tez uwazam, ze jego walka z sekta
      na tym forum jest bardzo trudna, bo on jest sam ,
      a przeciwnikow kilku i na dodatek nie przebieraja w metodach oczerniania
      osob ktore probuja przekazac prawde o tej sekcie.

      Po prostu optybada w bezwzgledny sposob terroryzuje ta grupe o Zdrowiu,
      aby zlowic kolejne swoje ofiary. Osoba o niku Are w watku o cukrzycy, zamiescila
      link do "zbioru" takich informacji o szkodliwosci diety. W archiwach
      optgrupy jest tego baaaaaaaaardzo duzo.
      Reszta non comment:-)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=14398311
      pozd.
    • Gość: hydrogen Re: indeks isnulinowy - niebezpieczny tłuszcz i m IP: *.gfk.pl 02.08.04, 11:12
      >diete optymalsów stosowalem skupulatnie jak astronauta

      He he a może dla tego miałeś kłopoty? Nie jestem ekspertem od leczenia cukrzycy
      ale wydaje mi się, że w tej chorobie dieta musi być nieustannie dostosowywana
      do tego co dzieje się w organiźme (więc stała proporcja jest zła). Kiedyś już
      pisałem, że niektórzy lekarze optymalni uznają, że u niektórych wyleczenie
      wymaga pobytu w szpitalu. Chyba nie uważasz, że jesteś sam w stanie stworzyć
      sobie w domu takie warunki?

      >co to za dieta ktora do prowadzenia wymaga lekarza?

      O co w tym dziwnego, że chory potrzebuje fachowej pomocy?

      Poza tym spróbuj może zachować odrobinę obiektywności w swoich wypowiedziach bo
      zbliżasz się niebezpiecznie do poziomu Brumbaka i Annyklay. Czy uważasz, że
      jeśli dieta pomaga wielu osobom (w co chyba nie wątpisz skoro zacząłes ją
      kiedyś stosować) a tobie akurat nie to jest be?

      Pozdro
    • Gość: :-) Do moderatora - uwaga na osobę nicku "siedem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 15:08

      Bardzo proszę o zablokowanie IP tegoż osobnika : poniżej jest tylko jeden z
      jego wybryków.

      > hudrogen, bo dostaniesz, kurwa, z bańki. zachowaj żesz jakąś dyscypline
      > intelektualną. nie kiwaj sie jak jebany żyd przed ścianą płaczu.

      To ten sam człowiek, którego "annaklay" nazwała "pewna inteligentna osoba".
      Mam już dość tego języka na tej grupie !! ZRÓBCIE COŚ Z NIM !!! jestem pewien,
      że w tym żądaniu nie będę sam.

      :-)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka