26.04.13, 22:56
moja Mama walczy o zycie w szpitalu p operacji tetniaka ktory sie rozlal czyli wylew poza tym w czasie operacji nastapil duzy krwotok. operowana byla we wtorek 16 kwietnia. czaly czas praktycznie spi jest podlaczona do maszyn i caly czas intubowana. w drugiej i trzeciej dobie po operacji otwierala oczy i sciskala mi dlon , teraz to jezeli otworzy oczy to na chwilke i zaraz spi. jej stan jest bardzo zly. malo tego zbiera sie jej flegma i robią odsysanie ale dzis jak bylam u niej wieczorem to wygladalo to bardzo zle. mama ma 65 lat w sumie to skonczy 31 maja ja mam 30. dzis kiedy ja zobaczylam to zadalam sobie pytanie dlaczego tak sie meczy, dlaczego zycie jest tak nieprzewidywalne...
Obserwuj wątek
    • stokrotka3900 Re: tetniak 26.04.13, 23:02
      przykro mi z powodu Twojej mamy. ale niestety to jest jedna z niewielu spraw na które zupełnie nie mamy wpływu, jesteśmy-zwyczajnie, po ludzku- bezsilni. życzę siły i spokoju w tych trudnych chwilach!
      • eureka04 Re: tetniak 26.04.13, 23:12
        dziekuje ci za slowa wsparcia powiem szczerze ze wiem o tym i to jest najgorsze ze nie mamy na to wplywu. ja bym wszystko zrobila zeby tylko jej pomoc zeby bylo juz dobrze ale nie potrafie jestem bez silna jak nigdy dotad. najgorsze jest to w tym wzystkim ze najblizsze osoby w takich chwilach zawodza
        • aqua48 Re: tetniak 27.04.13, 18:34
          eureka04 napisał(a):

          > najgorsze jest
          > to w tym wzystkim ze najblizsze osoby w takich chwilach zawodza

          Może to tak, że boją się wystąpić z pomocą, bo nie wiedzą jak ona będzie przyjęta i czego konkretnie od nich oczekujesz? A także w ogóle co robić. Ludzie nawet bliscy często wolą się dyskretnie usunąć, żeby nie przeszkadzać niż narzucać z pomocą. Warto szczerze i wprost rozmawiać o tym czego oczekujesz i od kogo. To trudne chwile dla wszystkich, pomyśl o tym. Ściskam bardzo mocno.
          • eureka04 Re: tetniak 28.04.13, 23:20
            Tak wiem o tym, w tym dniu bylo z mama troche gorzej i chcialam miec pretesje o to do calego swiata, to blad ale w takich chwilach kiedy na nic nie mamy wplywu to coz zrobic... wczoraj mamie sie troche polepszylo, rozintubowali ja i oddycha sama ale ma duze zalegania w plucach. otwiera oczy ale lekarz powiedzial ze nie wykonuje poleceń , mam nadzieje ze to z czasem bedzie szlo ku lepszemu. trzeba w to wierzyc chociaz jak mowią lekarze stąpamy caly czas po kruchym lodzie. jezeli ktos znalazl sie w podobnej sytuacji , wie cos na ten temat, co robic jak jej teraz pomagac ni wiem jakas rechabilitacja itp PISZCIE PROSZĘ. W zyciu nie chodzi o to aby przetrwać burzę ale o to aby nauczyć się tańczyć w deszczu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka