Dodaj do ulubionych

Chemia, a witaminy, zioła i środki wspomagające?

08.09.04, 22:44
Witam,

dawno mnie na forum nie było, ale znowu na chwile wpadlam. Mam nastepujace
pytanie, glownie do lekarzy.
Czy w czasie chemii wskazane jest jedzenie witamin w duzych ilosciach , picie
ziol i zazywanie roznych lekow wspomagajcych ziolowych?
Kiedys Artur mi napisal tutaj na forum, ze jedzenie witamin jest zakazane w
czasie chemii, po chemii takze, a najlepiej to jakby sie nie jadlo tych
witamin i antyoksydantow latami, bo chemia polega na tym, ze tak truje
organizm i tyle powstaje wolnych rodnikow, ze az one zabijaja tego raka i
czlowieka przy okazji tez:(
Rozmyslając nad tym doszłam do logicznego zdaje sie wniosku, ze jezli pije
sie dziennie kilka szklanek ziol oczyszczakacych organiznm, zjada sie tonami
wit C i inne witaminy, ktore systematycznie zmniejszaja ilosc wolnych
rodnikow, to chemia nie dziala tak jak teoretycznie powinna dzialac, prawda?
czy tez sie mylę?
Czy moze mi ktos na to pytanie odpowiedziec?
Dziekuje za odpowiedz i pozdr.
Obserwuj wątek
    • Gość: Artur Re: Chemia, a witaminy, zioła i środki wspomagają IP: *.ss.shawcable.net 08.09.04, 22:49
      To co vecka? Chcesz wiedziec czy zmienilem zdanie? (troche to pokrecilas, ale z grubsza sie zgadza - nie, nie zmienilem zdania)
      A moze chcesz zeby mnie demokratycznie przeglosowano?
      • vecka Wyluzuj. 08.09.04, 22:54
        Witam,

        pytam, bo moja mama idzie teraz na kolejna chemie i pije ziola tonami i je
        tonami witaminy i nie wypadly jej wolosy o dziwo, a chemia jest ta sama co
        poprzedim razem kiedy jej wszytkie wlosy wypadly migiem.
        Wiec zastanawiam sie czy ta chemia ma sens, skoro tak malo jest w tym wypadku
        toksyczna, ze nawet wlosy nie wypadly? Czy ta chemia cos daje w takim wypadku w
        ogóle?
        Nie mam zamiaru liczyc w tej sprawie głosów.
        Pozdr.
        • Gość: Artur Re: Wyluzuj. IP: *.ss.shawcable.net 08.09.04, 22:57
          Jestem wyluzowany caly czas.
          A po chemii jest roznie. 30% ludzi na chemii zyje i nic i nie jest w znaczeniu wypadania wlosow, wymiotow, biegunek i co tam jeszcze.
          • vecka Re: Wyluzuj. 08.09.04, 23:04
            Artur,

            jednak wyluzuj i posuchaj chwile.
            Mama jest po kolejnej operacji i dostje chemie ta sama, ktora dostawala po
            poprzedniej operacji. Wiem jak reagowala poprzednim razem, tzn. wlosy wypadly
            po 2 tygodniach od pierwszej chemii. Teraz pije tonami ziola , je witaminy itp.
            i wlosy przy tej samej chemii nie wypadly,czuje sie ogolnie lepiej, szybko
            wraca po kolejnych chemiach do formy, wiec wnioskuje na ludzki rozum, ze te
            ziola na tyle oczyszczaja organizm z tych wolnych rodnikow spowodowanych
            chemia, ze ta truzicna z chemii nie dziala tak jak powinna. Mama racje czy nie?
            • Gość: Artur Re: Wyluzuj. IP: *.ss.shawcable.net 08.09.04, 23:09
              No masz racje. Ciesze sie, ze wzielas sobie moje nauki do serca.
              • vecka Re: Wyluzuj. 08.09.04, 23:26
                Wiec chemia jest zbedna.
                Dzięki.
                • vecka Re: Wyluzuj. 08.09.04, 23:54
                  Zbedna, bo wyniki sie poprawiaja.
                  • Gość: Artur Re: Wyluzuj. IP: *.ss.shawcable.net 09.09.04, 00:42
                    Zbedna, jak chcesz szybko umrzec.
                    • vecka Re: Wyluzuj. 09.09.04, 08:14
                      Witam,

                      mysle, ze nie trzeba szybko sie tak na ta chmie rzucac. Tak naprawde to lekarze
                      sami nie wiedza co zadziala , a co nie, taka jest prawda i nie ma co sie
                      oszukiwac. Z chemia moze byc roznie, moze pomoc i moze dobic.Czasem ludziom ta
                      chemie jeszcze ladauja w dzien smierci...
                      Znam wiele osob, ktore chemii przez przypadek nie wziely, bo mialy
                      przeciwskazania i zyja o dziwo. Nie mowie, ze nalezy zawsze w kazdy przypadku
                      rezygnowac z niej, ale mysle, ze nalezy sie zastanowic zawsze ile z tego bedzie
                      pozytku, a ile szkody,bo wrazliwosc komorek rakowych na chemie zalezy przede
                      wszytkim do typu danego raka, a w niektorych typach chemia pomaga minimalnie
                      albo wcale,co jest udowodnione, ale i tak sie ja ludziom laduje, bo nie ma nic
                      innego.Byc moze czasami byloby lepiej, gdyby jej nie ladowac tak na slepo, bo
                      niestety ale laduje sie na slepo praktycznie.
                      W zwiazku z tym, ze znam ludzi, ktorzy zyja latami bez chemii , wydaje mi sie,
                      ze nie jest to jedyna droga do zycia.Lekarze nie prowadza statystyk ilu takich
                      ludzi bez chemii , tylko po operacji, zyje, a szkoda, bo sama jestem ciekawa.
                      Mama nie choruje od dzis i zauwazam wsrod lekarzy nowe tendencje ukierunkowane
                      w strone walki z rakiem za pomoca sily woli i tego co ma sie w głowie. Jest
                      oczywiscie grono lekarzy , ktorzy wysyla ludzi na chemie jak leci, ale i sa
                      tacy, ktoryz czynia to w sposob bardziej przemyslany.
                      Pozdr.
                      • Gość: w cyrku1 Re: Wyluzuj. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.04, 00:48
                        Witam. Pozwolisz ,że ja w sprawie raka trochę z innej strony tzn Ty
                        propagowałaś "wizualizację" na rózne dolegliwości, ja rozwijam u siebie
                        autostymulację narządową/ moja własna nazwa/. Oddziaływanie mantalne jako
                        podstawa są wspólne ale technika zupełnie inna, więc i skutki też. Piszesz >
                        tak naprawdę to lekarze sami nie wiedzą co zadziała...< no chyba jednak starają
                        się tak dobrać tą chemiczną kompozycję by przede wszystkim lokowała się w
                        nowotworze ale przecież dociera wszędzie i niszczy wszystko. Być może zażywanie
                        przez Twoją mamę dużych ilości vit.C i innych ziółek w jakiś sposób ochroniło
                        włosy ale czy wspomagało działanie chemii czy osłabiało - tez nie wiesz - bo to
                        też takie działanie na caly organizm, na oślep. Takim samym ogólnym działaniem
                        na cały organizm jest wizualizacja w przykładach jakie tu kiedyś podawałaś.
                        Pozytywne mentalne oddziaływanie na cały organizm wzmacniało w konsekwencji
                        pracę niedomagajacego organu ale i wzmacniało ewentualnego raka. Więc
                        przeciwiństwo do chemioterapii. Podobnie ogólnie na poszczególne rejony działa
                        metoda BSM choć pokrewna akupunkturze. Właśnie akupunktura stosowana przez
                        dobrego specjalistę z uwagi na możliwość wzmacniania wybranych organów, z
                        pomijaniem narządu zaatakowanego przez raka umozliwia odpowiednie
                        przygotowanie do chemioterapi a już w trakcie pomaga szybciej zwalczyć jej
                        negatywne skutki. Podobnie stymulując punkty imunologiczne można wspomagać
                        organizm w walce z HIF-em. Ponadto w akupunkturze jest możliwość określenia
                        przydatności leczniczej leku dla konkretnej osoby/ rodzaju schorzenia/.
                        wystarczy napisać np na kartce nazwę leku po polsku, zmienić na łacińską,
                        angielską - to bajka? -nie to działa. Jeszcze inną bajką jest moje
                        autostymulowanie narządowe tzn. umiejętność kierowania energi mentalnej na
                        konkretny narząd, miejsce, - mogą to byc też punkty akupunkturowe. Pisałem
                        kilka miesięcy temu jak naprawilem sobie dysk i związany z tym ból. Można
                        sobie "zaprogramować" wiele rzeczy, w tym roku poraz pierwszy opaliłem się jak
                        południowieć tzn od razu na brązowo bez czerwonej i schodzącej skóry. Wybralem
                        się też na 70km jazdę na rowerze /4,5 godz./ wcześniej w życiu nie przejechałem
                        5km w jednym kawałku, zużyłem 3,5 l wody i 2 gorzkie czekolady. Nie miałem
                        najmniejszych problemów w czasie jazdy z zakwasami nóg, kręgosłupem, skórą od
                        siodełka. Ponieważ w programie stymulacji nie uwzględniłem rąk /brak
                        doświadczenia/ nazajutrz cały wysiłek wywalił mi się na nadgarstkach i
                        przedramionach - wylew podskórny- całe trzy dni go likwidowałem. Autostymulację
                        ze zrozumieniem reguł stosuję od grudnia, wiele dało mi czytanie różnych
                        wypowiedzi tu na forum często nie związanych z tym tematem. Np. opanowałem
                        umiejętność nie tylko kierowania tą energią ale i nadawanie jej określonej
                        funkcji. W zasadzie dla stymulowania całego organizmu poządana jest energia
                        pozytywna czyli ciepła, rozgrzewająca ale dla "zakładania" blokad na np
                        bakterie, wirusy, pasożyty-kleszcze uzywam energi "zimnej" - schładzającej lub
                        odrzucającej. Daje to w rezultacie efekt osłabienia funkcji życiowych bakterii
                        czy kleszcza. Sądzę że to jest metoda na raka, chyba w styczniu pisałem o
                        takiej prawdopodobnej możliwosci, a teraz już to umię zrobić. Wiem że dla
                        bezpiecznego korzystania z takich możliwości jeszcze dużo muszę wiedzieć, np.
                        leki jakie jest ich działanie - właśnie wspomagające - ciepłe, czy osłabiające -
                        zimne. Wiem że np. sterydy dla wzmocnienia ich działania wymagają energii
                        schładzającej. Prawdopodobnie kompozycja leków do chemioterapii też będzie
                        zimna, chociaż może być też zestaw mieszany ciepło-zimno,z tym że w raku
                        powinny lokować się leki zimne. Wspomaganie chemioterapii polegało by na
                        ogrzewaniu wszystkich zdrowych narządów, tym samym znosząc działanie
                        szkodliwe, a stymulowanie zimnem samego raka przyspieszając jego osłabianie.
                        Powinienem także dokładnie znac lokalizację guza np. wg zdjęcia lub opisu
                        słownego z objaśnieniem współ zależności organu zdrowego i chorego - jeżeli
                        takie występują. Temat chemioterapi jest w tej chwili moim teoretyzowaniem w
                        kontekscie reguł oddziaływania autostymulacji narzadowej.
                        • vecka Witaj w cyrku. 11.09.04, 12:15
                          Witaj,

                          to co piszez jest bardzo ciekawe, przeczytałam Twojego posta z zaciekawieniem i
                          mam kilka pytań i uwag.
                          Napisałeś:
                          Takim samym ogólnym działaniem
                          > na cały organizm jest wizualizacja w przykładach jakie tu kiedyś podawałaś.
                          > Pozytywne mentalne oddziaływanie na cały organizm wzmacniało w konsekwencji
                          > pracę niedomagajacego organu ale i wzmacniało ewentualnego raka

                          Moja uwaga jest taka, ze wizualizacja w żadnym wypadku nie pobudza raka i nie
                          traka jest jej droga jak piszesz.
                          W chorobach nowotworowych wizualizuje sie konkretny, chory , zajety przez raka
                          narzad. To znaczy, ze jak np. masz raka pecherza czy zoladka, to wizualizujesz
                          konkretnie tylko ten narzad.Mozna ocztywoscie wyobrazac sobie enrgie ogolna,
                          ktora pomaga w walce z rakiem, ale wtedy w obrazie mentalnym wyobrazsz sobie
                          jak ta energia w ciebie wstepuje i niszczy komorki rakowe, pozostawiajac po
                          nich np. popioł czy zwapnienie. Ja czesto sobie wyobrazalam obraz
                          energiodajnego obłoczka, ktory kanalem z mojej glowy płynął do glowy mojej mamy
                          i wchodzac do jej ciala oswiecal zajety narzad powodujac "spopielenie sie"
                          komorek rakowych. Jak juz te komorki widzialam spopielone, to wtedy obloczek
                          kierowal sie do mozgu i budzil kierownika sekcji obrony immunologicznej.Jak
                          juz widzialam, ze organizm zaczyna sie bronic, to obloczek sie ulatnial.
                          Oczywiscie istnieje taka mozliwosc TEORETYCZNIE TYLKO jak mwoisz, ze za pomoca
                          wizualizacji ktos pobudzi raka, ale mysle, ze jest to nierelne ze wzgledu na
                          nastawienie chorego do choroby. Kazdy chory, niezalenie jak bedzie sobie obraz
                          wizualizowal, to podswoadomie chce sie od chorby uwolnic i tak bedzie obrazem
                          kierowal, zby w jego tresci raka zniszczyc koniec koncow.W takim wypadku obraz
                          mentalny jest po prostu zgodny co do joty z wolą i pragniemiem chorego, a
                          podswiadomosc jest odpowiedzialna min. zaprocesy uzdrawiania.
                          Jezeli za cel wizualizacji sobie postwisz :zniszczyc raka, to taki cel w danej
                          wizualizacji osiagasz.Przed kazda wizualizacja musisz miec jasno okreslony cel,
                          co chcesz tym cwiczeniem zdzialac.
                          Wozualizacja na pewno nie jest tylko ogolnym dzialniam na organizm, bo moze tez
                          dzialac doskonale miejscowo. Wiem o tym, bo zlikwidowalam w ten spoosb znamię,
                          które mialam do wyciecia i skupialam sie tylko punktowo wtedy na znamieniu i na
                          niczym wiecej, wiec twierdzenie, ze wizualizacja jest na oślep jest błędne.W
                          ten sam sposób można dzialać na okreslony narzad zajety przez raka.


                          W cyrku napisał:
                          Właśnie akupunktura stosowana przez
                          > dobrego specjalistę z uwagi na możliwość wzmacniania wybranych organów, z
                          > pomijaniem narządu zaatakowanego przez raka umozliwia odpowiednie
                          > przygotowanie do chemioterapi a już w trakcie pomaga szybciej zwalczyć jej
                          > negatywne skutki.

                          Z tego co wiem, to nie slyszalam, aby akupunktura mozna bylo pobudzic tylko
                          wybrane narzady. zdaje sobie sprawe na jakiej zasadzie akupunktura dziala i ze
                          jak mi ktos wbija igly na schorzenie pecherza, to nie na oczy czy zatoki, ale
                          mimo wszytko wydaje mi sie, ze zawsze to min. polega na kompleksowym
                          podnoszeniu odpornosci.Nie wiem dokldanie, wiec nie bede sie madrzyc, ale pisze
                          co sama zaobserwowalam na sobie, bo chodzilam tez na akupunkture i poza tym, ze
                          mi ustapila konkretna dolegliwosc, to takze caly organizm duzo sprawniej
                          pracowal.

                          A teraz pytanie aprops energii zimnej i ciepłej. Skąd ja czerpiesz?
                          Wiem i jestem pewna, ze przeplyw energii istnieje, bo jak cwiczylam regularnie
                          wizualizacje, to czulam u siebie cieple punkty np. na stopach. Takze drzewa
                          okreslone maja doskonaly przeplyw enrgii i mozna to poczuc.
                          Czy Ty sobie ta zimna i ciepla enrgie wizualizujesz czy jak?
                          Piszesz o tym, ze za pomoca zimnej energii zakladsz blokade na bakterie, a jak
                          to robisz? Wyobrazsz sobie, ze wstepuje w ciebie zimna ergia czy np. wyobrazsz
                          sobie, ze otacza cie zimna enrgia jak jestes w lesie i wtedy kleszcze tego
                          muru energetycznego sie boja i sie do ciebie nie garna czy jak?
                          Czy gdybys chcial niszczyc zimną enrgia raka, to bys sobie wyobrazal wiazke
                          zimnej energii ukierunkowana na tego raka czy jak? Jezli to polega na
                          wyobrazeniu to jaki kolor ma zimna ergia i jaki ma kolor ciepla energia? Bialy
                          i czerwony czy jak? i skad ta energie czerpiesz?

                          Bardzo ciekawe jest to co piszesz. Napisz cos wiecej, serdecznie pozdrawiam.
                          • wcyrku1 Re: Witaj w cyrku. 11.09.04, 21:09
                            Vecka witaj. W zasadzie nie ma między nami różnic w metodzie stymulowania. Ja
                            jednak mam odmienne zdanie w sprawie raka, zresztą tak twierdzą lekarze,
                            wzmacnianie organizmu MOŻE spowodować że komórki rakowe jako najbardziej
                            aktywne przejmują większą część substancji wzm acniającej, ponadto jeżeli chory
                            otrzymuje leki "ochładzjące" powstaje ostry konflikt bo te leki są w całym
                            organiżmie. Przykład: Stary pies dostał sterydy na wzmocnienie mięśni
                            lędzwiowych i łap tylnych, w połowie kuracji chciałem wzmocnić działanie
                            sterydów i w efektcie pies padł i w ogóle nie mógł poruszyć nawet łapą. Za trzy
                            dni to samo, zadzwoniłem do weterynarza od razu zrozumiał o co mi chodzi/ jest
                            po kursie akupunktury zwierzęcej/ wspomaganie polegało na schładzniu dopóki
                            działały sterydy a póżniej wzmacnianie ciepłą energia, Teraz pies nawet biega.
                            Na tym polega moje rozumienie by nie szkodzić. Wydaje mi sie że działaniem na
                            oślep nazwałem zażywanie ziół i vit chodzi o interakcje z lekami. Oczywiście
                            umiejętność kierowania energ. ment. nie powoduje szkodliwego działania lecz
                            chodzi o niespodzianki jak z psem. Dlatego w przypadkach wątpliwych czy
                            niejasnych wchodzę przez odpowiednie punkty akupunkturowe. Schładzanie czy
                            spopielanie to tylko techniczna różnica w przypadku raka ale w przypadku
                            tamowania krwi czy sterydów jest zasadnicza.Głównym działaniem leczniczym
                            jakiegoś punktu aku. jest określony narząd z jednoczesnym działaniem np.
                            pobudzającym inne n. + kombinacja punktów wzmacniających, pobudzających,
                            osłabiających/nerwice,palenie/ leczy narząd z jednoczesnym wyregulowaniem
                            innych mniej sprawnych. I to jest różnica do med. zachodniej, gdzie leczy się
                            chory narząd a leki działaniami ubocznymi rozregulowują często funkcje innych
                            narz. Dla wyregulowania organizmu bambuki wymyślają zwiędłe vege i dopychajuą
                            się suplementami. W ub. tyg. ów lek. weterynarz pożyczył miksiążkę o
                            akupresurze napis. prZez chińczyka i w specjalnej ramce -jak by było to jego
                            największe osiagnięcie było napisane<< Wielcy mistrzowie w staroż. Chinach
                            mogli leczyć tylko ich dotykając.Kierowali swoja koncentrację na punkt aku. i
                            pozwalali na plynięcie ich energii.Do takiej perfekcji prawie nikt już dziś nie
                            dochodzi, inne są bowiem czasy. W każdym razie udało mi się przeprowadzić masaż
                            u siebie w moich własnych myślach, z takim samym dobroczynnym skutkiem >>>.
                            Ciepła energia jest naturalną en. mentalną, można ją wzmacniać podgrzewać wizją
                            goracej kąpieli lub. nawet ognia wg. potrzeb.Zimną masz w zamrarżarce, górę
                            lodową z "Tytanika" lub kawałek lodu do ręki i jak Ci zgrabieje to to odczucie
                            przenosisz wg potrzeb. W czasie upałów dla ograniczenia nadmiernego pocenia
                            się i zmęczenia gorącem, przed wyjściem z domu wizją chłodnej kąpieli lub
                            żeśkiego chłodnego pomieszczenia "oblewam" się cały, i jest blokada na 2-4
                            dni. Blokadydla kleszcza zakładam zimnym na napisane słowo lub obrazek, on
                            ugryzie ale najwyżej w dwa dni zdycha. Generalnie używam różne matody w
                            zasadzie tylko wzmacniające ogólnie organizm z częstotliwością wg. potrzeb i to
                            już wystarczy by nie chorować. Używam atlasu anatomicznego dla precyzyjnego
                            kierowania w narząd a przekroje np. trzustki do "masowania" komórek Beta a
                            nuż się obudzą! Sądzę że taka umiejętność byłaby dobrze wykorzystywana np.
                            przez cukrzyka bo mógłby intensywnie wspomagać nerki oczy żyły i naprawiać
                            krew.Jeżeli czytałaś moje wypowiedzi z przełomu roku to tam piszę jeszcze o
                            innej bajce! W tej chwili umiejętność kierowania energią mentalną wydaje sie
                            dziecinnie łatwa chociaż nie bez wysiłku dla organizmu, ale ta inna bajka to
                            WIDZIEĆ !! Teraz to wielokrotnie strzela się z armaty do wróbla a to
                            niepotrzebnie obciąża organizm. Widzieć! to precyzyjnie dawkować energię,
                            widzieć! to widzieć jaka jest potrzebna ciepła, zimna widzieć! to
                            wyeliminować pomyłki, widzieć! to widzieć co jest chore a co zależne od tego
                            co chore. WIDZIEĆ! to widzieć parametry krwi,cukier, cholesterol, ciśnienie,
                            kazdy organ w przekrojach jak w MRI. Mózg noworodka - niedotlenienie- i
                            natychmiastowe stymulowanie unikając następstw porażenia mózgowego. To jest
                            dopiero bajka!!!!!!!!!!! Pozdr.
    • wedrowiec2 Re: Chemia, a witaminy, zioła i środki wspomagają 11.09.04, 12:34
      Artykuł, do którego wklejam link nie dotyczy tematu tego wątku, ale jest w nim
      jedno zdanie, które przytoczę:
      "Dr Piotr Siedlecki z Instytutu Onkologii w Warszawie
      Rozumiem obawy szczecińskich lekarzy. Uważam, że w wielu przypadkach nadmierne
      podawanie witamin może promować rozwój nowotworów. Muszą być stosowane pod
      kontrolą."
      miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34939,2279734.html
      • vitalia Re: Chemia, a witaminy, zioła i środki wspomagają 11.09.04, 19:01
        Zgadzam się,że witaminy nie są najlepszym pomysłem w czasie
        chemioterapii,natomiast myślę że substancje adaptogenne zwiększające zdolność
        komórek do wytwarzania i wykorzystywania składników pokarmowych w okresie, gdy
        organizm narażony jest na działanie stresu i wysiłku byłyby jak najbardziej na
        miejscu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka