agniezzkka234
14.02.20, 02:24
Witam was, mój problem polega na obrzęku quinckiego, który pojawia się u mnie średnio raz w tygodniu. Na codzień biorę Clatre, w momencie kiedy czuje ze coś zaczyna się dziać biorę Clemastinym hasco, a gdy alergia już wyjdzie encorton w dawce 2.5/0/2.5 przez pierwsze trzy dni a potem schodzę po 0.5 tabletki. Na codzień pije dużo magnezu i wapnia. Jestem uczulona na soje (mimo że w testach wyszła "niewielka" nietolerancja) reaguje na nią strasznie, wystarczy przyprawa która "może zawierać soje". Poza tym jestem uczulona na mleko, przenice, żyto, pstrąga i kurz, ale według lekarza prowadzącego nie ma sensu wykluczać z diety tych składników bo są to "niewielkie" nietolerancję. Nie wiem co mam robić. Właśnie ledwo co wstałam z łóżka i zwlekłam się do kuchni po steryd. Jestem cała czerwona, duszę się, trzęsą mi się ręce, mam gorączkę, wysokie ciśnienie i mroczki przed oczami. Boję się że kiedyś skończy się to tak że nie zdążę wstać, i po prostu umrę, uduszę się. Nie wiem czy mam ufać lekarzowi który mówi że te alergie są nie groźne czy nie... Wkoncu to on skończył medycynę i jest szanowanym alergologiem :( czuje się osamotniona w tym problemie, ani rodzice ani znajomi ani rodzeństwo mnie nie rozumie, według nich to jest proste do ogarnięcia. A ja mając 17 lat powinnam sobie z tym radzić. Tylko z czym? Z tym że się dusze, że wyglądam jak czerwony ogr, z tym że mnie to strasznie boli, czy z tym że chodzę nacpana przez steryd? Boję się że zawale szkole, bo w dniu w którym mam alergie i dzień później nie mam lekcji. Czyli nie ma mnie 2 dni na 5. Nienawidzę swojego życia. Ojciec jest chory psychicznie, dręczy mnie, moja matka go ślepo kocha a ja staram się ukrywać to co on do mnie mówi byle by mama była szczęśliwa, chodź wiem że nie powinnam tak robić. Robię to głównie dlatego że gdyby rozwiedli się z mojego powodu, chyba sama bym się wtedy zabiła