Gość: Doki
IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be
20.11.04, 22:21
Droga kolezanko, nie ma co sie klocic w watku o zmarlym, wiec przenosze te
klotnie tutaj (ku uciesze wszystkich)
Re: Zmarł Marcin -do słynnego Doki
Autor: Gość: lekarka IP: *.chello.pl
Data: 20.11.2004 21:03
+ dodaj do ulubionych wątków
skasujcie post
+ odpowiedz
Od pewnego czasu obserwuję wypowiedzi Dokiego i nasuwają mi się następujące
spostrzeżenia
1. zaden (!) lekarz praktykujący nie ma czasu o każdej porze dnia i nocy
siedzieć nad klawiatrurą i wypowiadać się na każdy temat - medyczny lub
paramedyczny. Można to robić sporadycznie.
Totez ja to robie sporadycznie. W koncu ile czasu zajmuje napisanie odpowiedzi
na forum? 2 minuty? A dostep do internetu jest wszedzie. Na salach
operacyjnych tez. Jesli zas przesledzisz adresy IP, szybko zauwazysz, ze
bynajmniej nie zawsze pisze z pracy. Ale teraz tak. Nie pisz jednak, ze zaden
lekarz nie ma czasu, bo to nieprawda. Noce na dyzurach sa dlugie... A ja
dyzuruje wiecej niz Tobie prawo pozwala (i mam wiecej dni wolnych po
dyzurach). A jak naprawde nie mam czasu, to mnie tu nie ma. Ale na szczescie
to, jak sobie organizuje swoj czas to juz nie Twoje zmartwienie.
2. Porady przez internet w wykonaniu Dokiego mogą pomóc, ale mogą i
zaszkodzić- nikt uczciwy nie leczy na odległość , nie radzi nie badając chorego.
Juz to nie raz analizowalismy. Staram sie bardzo ostroznie formulowac swoje
wypowiedzi i w ZADNEJ nie znajdziesz konkretnej recepty typu bierz to, zrob to
itp. Na ogol sa to odpowiedzi na bardzo konkretne pytania, a na koncu jest
zastrzezenie, zeby poradzic sie wlasnego lekarza. Swietnie sobie zdaje sprawe,
ze nie praktykuje sie przez internet. To jest zreszta nielegalne. Uwazam swoja
dzialalnosc za czysto informacyjna. A, jeszcze jedno: Twoje porady w gabinecie
tez moga zaszkodzic.
3. Niektóre pomysły są szokujące i muszą budzić sprzeciw - choćby ten
dotyczący reanimacji w pędzącej karetce. Można dowieść człowieka, ale
odkorowanego- tylko czy o to chodzi.
Wiekszosc pacjentow nie wychodzi do domu po reanimacji. Tamten watek o
reanimacji w karetce to w ogole nie byla porzadna dyskusja, tylko rozmowa obok
siebie. Ja o jednym, ty o drugim. Jak wtedy pisalem, karetka wcale nie musi
pedzic. Zreszta odkop sobie ten watek i jeszcze raz przeczytaj. Zauwaz
jednakze, ze przedluzajaca sie akcja reanimacyjna szybko traci sens. Pisalem
tam tez o roznicach w naszej praktyce, wynikajacych z tego, w jak roznych
warunkach praktykujemy.
4. Moja matka ( ponad 40 letnia praktyka lekarska - specjalista onkolog), ja -
20 lat w zawodzie, mój mąż prawie 25 - jakoś nie jesteśmy wyzuci ze zwykłego
ludzkiego współczucia. Oczywiście nie placzemy nad każdym zgonem, ale nasza
wrażliwość jest inna niż Dokiego.
Bez watpienia. Coz- kazdy ma swoje metody psychicznej obrony przed ludzkim
nieszczesciem. Ja nie jestem ani z kamienia, ani tez nie jestem
superczlowiekiem. Jak wszyscy lekarze, natykam sie czasami na takie sytuacje,
ze po powrocie do domu to juz tylko sie uchlac z rozpaczy. Natomiast nie
pozwalam na to, zeby wspolczucie odbieralo mi sprawnosc myslenia.
5. Komentarz o krwi i Panu Marcienie Pawłowskim - był nie tylko głupi, ale i
szczytowo nietaktowny. Przypuszczam, że gdyby krwi potrzebował ktoś z bliskich
dr (?) Dokiego, po trupach by ją zdobywał.
Jesli ktos sie poczul urazony, publicznie przepraszam. Ale zdania zmienic nie
moge. Zauwaz, prosze, ze nie chodzilo o M. Pawlowskiego, ale o akcje
zdobywania krwi. Jesli naprawde uwazasz, ze red. Pawlowski zmarl dlatego, ze
nie przetoczono mu krwi... coz, nie Ty jedna zaczynasz miec watpliwosci o
kwalifikacjach medycznych lekarzy pojawiajacych sie na tym forum. Nie wdawajmy
sie jednak w jalowe spekulacje, nie znajac szczegolow choroby Zmarlego.
Ponadto obce jest mi dazenie do czegokolwiek po trupach.
Reasumując- mam wątpliwości czy Doki jest lekarzem, a w każdym razie czy
pracuje jako lekarz, bo na forum jest (prawie) anonimowy i może (prawie)
bezkarnie wypisywać wszystko, zaś "lecząc" nie ponosi za swoje decyzje żadnej
odpowiedzialności.
Nie mam sposobu, by rozwiac Twoje watpliwosci. Nawet gdybym umiescil tu
zdjecie dyplomu, moglabys powiedziec, ze to falszywka. Nie podoba Ci sie to,
co pisze- OK. Napisz lepiej, jesli potrafisz. Chetnie sie czegos od Ciebie naucze.
PZDR
PS: pojawiam sie na tym forum od lat trzech czy czterech, juz nie pamietam, i
juz kilkakrotnie spotykalem sie z takimi zarzutami. Moze jestem uzalezniony od
forum? :-) Czasem pytania stawiane przez forumowiczow przydaja mi sie w pracy-
jest okazja doczytac cos na temat, z ktorym juz dawno nie malo sie do
czynienia. Jest poza tym sporo przesadow i szarlatanerii, ktore moim zdaniem
trzeba zwalczac i ja tu robie co moge.