Gość: ania
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.12.04, 16:03
Zaczęło sie bardzo niewinnie. Otóż złozyło sie ze akurat zostałam sama w domu
i mi sie zachciało, a ze nie mam chłopaka to sie zaspokajam czymkolwiek:
wibratorem, ogórkiem, itp. Jednak dzisiaj postanowiałm sie zaspokoc czym
innym. Z rana było w domu sprzątanie. Mama zostawiła odkurzacz i pojechała po
nowe worki. Jako że odkurzacz przyciągnał mój wzrok, postanowiłam sobie ulżyć
rurą od odkurzacza. Taka długa i szeroka... No więc rozłożyłam nogi i
zaczęłam sobie wsadzac te własnie rure od odkurzacza... Było cudownie. Jednak
w pewnym momencie zauwazyłam, że nasz kot Mruczuś się szwęda obok odkurzacza,
ale nie przejmowałam sie tym, a tylko zaczełam sobie wsadzać rurę jeszcze
głębiej. No i w pewnym momencie stało sie coś strasznego. Mruczuć położył się
na odkurzaczu na przycisku "power", a że odkurzacz był podłączony do prądu,
natychmiast się włączył. Ciąg był taki silny, że nie mogłam sobie wyciągnąć
rury! Próbowałam z całych sił, ale nic... Wszystko dlatego, że ja jeszcze nie
jestem dośc silna, a odkurzacz, jako że mamy duże mieszkanie, jest bardzo
duży i ma dużą moc. Krzyczałam do Mruczusia, aby jeszcze raz nacisnał
przycisk, ale on sie przestraszył mojego krzysku i uciekł. Nie mogłam nic
zrobić... A odkurzacz wciąż ciągnąć i ciągnął... I w pewnym momencie poczułam
straszny ból i coś jakby mi sie rwało... To odkurzacz zaczął wciągać moje
jajniki... Strasznie mnie to bolało i krwi trochę straciłam. W wielkim
cierpieniu doczłapałam się nieco bliżej odkurzacza i z całej siły walnełam
nogą w przycisk "power". Uff, udało się... Wyłączyłam odkurzacz. Ale ból nie
pozwalał mi mysleć, co dalej. Przecież straciłam jajniki! Co ja biedna mogłam
zrobić? Zrobiłam tylko to, co powinnam w pierwszej kolejności: wzięłam
tabletki przeciwbólowe, wytarłam krew gazikami i kopnełam bardzo mocno
Mruczusia w tyłek. Na koniec opróżniłam worek od odkurzacza i zauwazyłam tam
swoje jajniki. Ach, jaki to był żal tak je wyrzucać do kosza, ale cóż. Były
totalnie postrzępione, żadnego z nich już użytku...Pożegnałam się z nimi do
końca życia. Wstydziałam się iść z tym do lekarza, a sama nie mam pomysłów na
pozytywne rozwiązanie swojego problemu. Mama to by mnie tylko skrzyczała... I
teraz zwracam sie z próbśbą do Was: co mam zrobić??? Skąd wziąć nowe jajniki
i kto mi je wstawi??? Będę bardzo wdzięczna za wszelkie opinie i porady.
Pozdrawiam, Kinga