Dodaj do ulubionych

poszedł zdrowy człowiek do lekarza

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 13:32
Dostałam w firmie skierowanie na badania wstępne. Firma ma podpisaną umowę z
ZOZ-em. Raczej zdrowa jestem, czasem mam kłopoty ze wzrokiem, wizyta u
okulisty potrzebna jak najbardziej a i pozostałe badania nie zaszkodzą,
przecież raz na jakiś czas warto kompleksowo się przebadać. Podobno jak się
płaci za badania to nie ma kłopotu z dostaniem się lekarzy więc rano bez
śniadania (przewiduję badania) głodna ale pełna dobrych myśli, melduję się w
przychodni.

8.05.
Przed okienkiem w rejestracji mnóstwo osób. Za okienkiem w rejestracji
podobnie ale obsługuje tylko jedna pani. Trzeba czekać. Ludzie umilają sobie
czas rozmowami. Chcąc, nie chcąc zapoznaję się z historiami chorób
większości oczekujących. Interesujące, nie powiem, całe szczęście, że mnie
nie dotyczą ale zdaniem ogółu kolejki młoda jestem to wszystko jeszcze przede
mną.
8.40.
Wreszcie przychodzi moja kolej. Rejestratorka wypisuje moje dane osobowe na
karcie i każe iść do pokoju 116, pierwsze piętro.
Przy drzwiach pokoju 116 mnóstwo osób. Trochę przerażona długością
oczekiwania pytam kto ostatni. Starszy pan z zaczerwienionymi oczami, pewnie
też by mu się wizyta u okulisty przydała. Trudno, trzeba czekać.
9.00
Kurczę, głodna jestem...
9.30.
Coraz bardziej głodna jestem... Kto by pomyślał, że tak długo to będzie
trwało. Chyba zrezygnuję z tych badań i dziś załatwię tylko skierowania.
Może tu jest jakiś bufet? W końcu to ogromna przychodnia.
9.40.
Zamówiłam kolejkę i obeszłam całą przychodnię. Nie ma bufetu. Trudno, żeby
chociaż zrobić te badania.
9.55
Wchodzę do lekarza.
Starszy pan o sympatycznym uśmiechu, każe mi chwilę zaczekać bo nie skończył
jeszcze wypisywać karty poprzedniego pacjenta. Pisze i jednocześnie wypowiada
głośno to co wpisuje, stąd wiem, że pan z zaczerwienionymi oczami ma rozległy
półpasiec częściowo już na etapie gojenia. Dowiaduję się także jakie dostał
leki. Nie wiem po co mi te informacje...
10.00.
Wreszcie lekarz skupia się na mojej osobie. Szuka mojej karty. Nie ma.
Rejestratorka jeszcze nie przyniosła. Nie, może mnie przyjąć bez karty. Mam
czekać pod pokojem na kartę. Mogę zapytać w rejestracji kiedy przyniesie.
Wychodzę. Tłumek pod pokojem zachwycony, że tak szybko ale przecież młoda
jest, to na co może być chora...
Wracam na parter do rejestracji. Przed okienkiem mnóstwo osób. Na nic
tłumaczenia, że już raz w tej kolejce stałam, że tylko chcę zapytać, trzeba
czekać. Przychodzi moja kolej, pytam rejestratorkę o moją kartę. W tej
rejestracji jej nie mają. Karta najpewniej jest w rejestracji na I piętrze.
10.15.
Idę do rejestracji na I piętrze. Przed okienkiem mnóstwo osób...
–My nie mamy tu pani karty. Albo jest u lekarza, albo w rejestracji na
parterze.
Hmm... u lekarza mojej karty nie ma, na parterze tez nie, to gdzie jest?
10.20.
Rejestracja na parterze.
-Proszę czekać pod pokojem, karty zostaną doniesione.
Nie, nie mogę sama zanieść karty. To trudno, że kolejka mi przeszła. Kiedy
kartę dostanie lekarz? Na pewno dostanie, czy ja nie widzę, ile jest pracy w
rejestracji? No cóż, widocznie nie widzę... wspominałam, że miewam kłopoty ze
wzrokiem.
Wracam pod pokój 116. Mnóstwo osób...
10.30.
Zaczynam się lekko irytować. Historie o chorobach już naprawdę nie są
interesujące...
10.50.
Irytacja przechodzi w zdenerwowanie. Głodna jestem jak cholera...
11.15.
Idzie rejestratorka z kartami. Nareszcie.
11.30.
Nadal czekam. Rejestratorka jak weszła do lekarza, tak nie może wyjść...
11.40.
Próbuję wejść do lekarza. Wybucha awantura. Pani w zielonej czapce krzyczy,
że taka młoda, a jej się stać nie chce tylko bez kolejki się wpycha.
Ciśnienie niebezpiecznie mi się podnosi. Ale nie martwię się, przecież u
lekarza jestem...
11.43
Wychodzę od lekarza z dwoma skierowaniami, do okulisty i do laboratorium.
Wizyta trwała 3 minuty, polegała tylko na wypisaniu skierowań. Może to i
dobrze, że lekarz mnie nie badał, przynajmniej następny pacjent nie dowie się
jakie mam problemy zdrowotne...
Pod pokojem nadal awantura. Starszy pan grozi mi laską. Uciekam...
11.45
Próbuję się dostać do laboratorium. O dziwo, pod laboratorium pustki. Już
wiem dlaczego. Badania są wykonywane do godziny 9.00. O kurza twarz... To
może chociaż okulista?
12.05.
Stoję w kolejce do rejestracji na parterze. Mnóstwo osób... Trzeba czekać
12.20
Okulista przyjmuje od 13.30. O to już niedługo, cieszę się.
- ale kartę trzeba wyciągnąć o 7.15... gasi moje zadowolenie rejestratorka.
12.40
Leżę w jakimś pokoju i widzę na sobą nieznajome twarze.
- Spokojnie, tylko pani zemdlała... choruje pani na coś?
Obserwuj wątek
    • mary_ann Re: poszedł zdrowy człowiek do lekarza 20.12.04, 22:20
      Moge tylko wyrazic moje szczere współczucie. Cholercia, 15 lat temu się nam
      ustrój zmienił, a gdzieniegdzie po staremu...Mozesz chociaz spowodowac, zeby
      Twój pracodawca nie przedłużał umowy z tym ZOZem? Może to cos zmieni - dla
      Ciebie nie, ale dla "potomności"?
    • romy_sznajder Re: poszedł zdrowy człowiek do lekarza 20.12.04, 22:49
      Zgłaszam wniosek formalny o kolejne odcinki.
    • kollector Re: poszedł zdrowy człowiek do lekarza 21.12.04, 08:50
      ehh.. kiedyś opiszę moja historię -
      poszedłem na badania lekarskie jako zdrowy człowiek, w ciągu całego dnia - od
      godziny 7:30 do godziny 16 z minutami zrobiono mi następujące badania -
      zmierzono ciśnienie, i zważono mnie, a następnie w wyniku tych badań straciłem
      prawo jazdy (jak sie teraz okazuje w moich kartach badań sa wyniki badań, które
      nie zostaly przeprowadzone, a dodatku te wyniki to totalne pierdoły!
      /przepraszam, ze nie wiem jak inaczej nazwac te bzdury i idiotyzmy/)
      efekt jest taki, że lada dzień wniosę pozew do sądu o odszkodowanie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka