Dodaj do ulubionych

problem z migdałkami.......

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.12.04, 15:51
Mam niezły dylemat teraz.
Z gardłem zaczęłam mieć problemy jakieś 3-4lata temu. Wtedy lekarka z
przychodni wysyłała mnie tylko na badania. Zresztą nic z nich nie wynikało.
Teraz już po tak długi czasie postawnoiłam iśc prywatnie do lekarza
laryngologa. Akurat miałąm ostre zapalenie migdałów. Zapisał Zinnat i
pomogło, ale nie rewelacyjnie jeszcze.
Ten lekarz sugeruje wycięcie migdałków. To kosztuje 3 tys. ale mam pewnowsc
że sie uda i będzie czysto i bezkrwawo.

Pytam i prosze o odp osoby które znaja lub same przez to przeszły. co robić?
poddać sie czy szukac innych dróg i jakich?
Dla mnie teraz to bardzo, bardzo wazne........

Dzięki
Ola
Obserwuj wątek
    • vecka Re: problem z migdałkami....... 25.12.04, 16:06
      Hej,

      ja osobiscie radze ci sie poddac operacji, bo inaczej z tego nie wyjdziesz
      raczej. Ja mialam 2 lata zaropiale migdalki, skutki noszenia takich "skarbow"
      moga byc tragiczne. Nabawialm sie zapalenia stawow,potem zapalenie nerek, mam
      oslabiony miesien sercowy, szybko sie mecze i raczej to juz sie nie poprawi.
      Jezli zjadlas iles tam antybiotykow z rzedu i byly one jeszcze celowane z
      antybiogramu niby i nic, to nie ma raczej innego wyjscia i lepiej sie
      pospieszyc, bo im szybciej tym lepiej.
      Nie rozumiem tylko czemu chcesz placic 3 tys. za to. Poszukaj normalnego
      szpitala, zbierz opinie od ludzi na temat szpitali panstwowych i zrob to darmo,
      bo nie warto placic 3 tys. Nie powiem aby to byl mily zabieg, bo mi go robiono
      w znieczuleniu miejscowym tylko i wszytko pamietam, glownie krew wszedzie i
      masakryczne duszenie sie, bo jezli robia to w miejscowym, to siedzisz na
      fotelu, do ktorego cie przywiazuja, zebys sie nie rzucala.
      Na forum jednak tutaj sie dowiedzialam, ze sa szpitale to w wiekszoci takie,
      gdzie robia to doroslym ludziom w narkozie i oszedzaja im tych "milych" wrazen.
      POszukaj takiego szpitala gdzie robia to w narkozie.
      Wierz mi, ze czy zaplacisz 3 tys . w prywatnym szpitalu czy nic w panstwowym,
      to bezkrwawo nie bedzie, bo po wycieciu krew i tak i tak zasuwa do zoladka i
      potem nie masz innego wyjscia jak wieczorem ja zwymiotowac i sie ten pierwszy
      wieczor przemeczyc.Moga ci wciskac kity, ze oni zamykaja naczynka niby, mnie
      tez niby zamykali, ale i tak swoj krwawy wieczor przezylam.
      Jezli chodzi o krwotoki potem, to ja jakos przeszlam bez dodatkowych wrazen,
      ale tez to czy taki krwotok nastapi czy nie, nie jest zalezne od szpitala i od
      tego ile zaplacisz. Czasem zdzarza sie, ze tego typu krwotok nastepuje 2
      tygodnie juz po zabiegu. Mysle, ze to jest bardziej sprawa tego jaki masz
      organizm, krzepliwosc krwi itd.
      Ogolnie nie bylo tak tragicznie, gdyby tylko robili to w narkozie, a nie na
      zywca, bo wygladalo to jak ubicie swiniaka. Z reszta kiedys juz tutaj byla na
      ten temat dyskusja i ci , ktorzy mieli wycinane w znieczuleniu miejscowym mieli
      identyczne wspomnienia jak ja, ale byly tez osoby, ktore mialy narkoze i
      przeszly to lzej.
      POzdr.
      • ewellina5 Re: problem z migdałkami....... 26.12.04, 08:14
        vecka napisała:


        Nie powiem aby to byl mily zabieg, bo mi go robiono
        > w znieczuleniu miejscowym tylko i wszytko pamietam, glownie krew wszedzie i
        > masakryczne duszenie sie, bo jezli robia to w miejscowym, to siedzisz na
        > fotelu, do ktorego cie przywiazuja, zebys sie nie rzucala.


        > Wierz mi, ze czy zaplacisz 3 tys . w prywatnym szpitalu czy nic w panstwowym,
        > to bezkrwawo nie bedzie, bo po wycieciu krew i tak i tak zasuwa do zoladka i
        > potem nie masz innego wyjscia jak wieczorem ja zwymiotowac i sie ten pierwszy
        > wieczor przemeczyc.Moga ci wciskac kity, ze oni zamykaja naczynka niby, mnie
        > tez niby zamykali, ale i tak swoj krwawy wieczor przezylam.
        > Jezli chodzi o krwotoki potem, to ja jakos przeszlam bez dodatkowych wrazen,
        > ale tez to czy taki krwotok nastapi czy nie, nie jest zalezne od szpitala i
        od
        > tego ile zaplacisz. Czasem zdzarza sie, ze tego typu krwotok nastepuje 2
        > tygodnie juz po zabiegu. Mysle, ze to jest bardziej sprawa tego jaki masz
        > organizm, krzepliwosc krwi itd.
        > Ogolnie nie bylo tak tragicznie, gdyby tylko robili to w narkozie, a nie na
        > zywca, bo wygladalo to jak ubicie swiniaka. Z reszta kiedys juz tutaj byla na
        > ten temat dyskusja i ci , ktorzy mieli wycinane w znieczuleniu miejscowym
        mieli
        >
        > identyczne wspomnienia jak ja, ale byly tez osoby, ktore mialy narkoze i
        > przeszly to lzej.
        > POzdr.

        Uwaga !!!Powyzszy tekst napisala osoba ktora ma prawdopodobnie powazne
        problemy psychiczne !!
        • vecka Re: problem z migdałkami....... 26.12.04, 11:58
          Wez nie oczerniaj mnie, dobrze? Wiem co pisze, bo to przeszlam jakis czas temu
          i na serio jak robia to w znieczuleniu miejscowym, to przywiazuja ci rece do
          fotela, bo wszytko kumasz, masz swiadomosc i wiadomo, ze jak ci robia cos tam w
          gardle, to masz taki odruch, ze bys reka zlapala lekarza, ktory ci te migdalki
          wykraja, wiec jezli robia to w znieczuleniu miejscowym, to mimo, iz jest to
          nieprzyjemne ( przywiazywanie), to uwazam, ze ogolnie dobre.
          Jezli tego nie przezylas w pozycji siedzacej bedac prtzytomna, to chyba sobie
          nie zdajesz sprawy z tego, ze po znieczuleniu gardla nie czujesz go i nie
          mozesz odksztuszac normalnie tego co leci w dol, dlatego sie dusisz bardzo. W
          narkozie wkladaj specjalne rurki do tchawicy aby sie nie dusic, bez narkozy
          dusisz sie i to bardzo.
          Jak po wszytkim zasniesz, to krew nie ma innej drogi jak splynac do zoladka.
          Czytam tutaj kiedys, ze niektorym ludziom nie pozwalali zasnac po zabiegu tylko
          kazali im pluc caly dzien w nerke, ale mnie akurat pozwolili zasnac i skutek
          byl taki, ze wieczorem przezylam lekki horrorek, bo musialam to wszytko
          zwymiotowac.
          Zreszta poszukaj sobie postow wczesniejszych na ten temat, niektorzy ludzie
          pisza dokladnie to samo co ja.
          Pozdr i przestan oczerniac innych, jezeli nie masz do tego podstaw. To, ze ty
          moze ten zabieg przeszlas w bardziej ludzkich warunkach, to nie oznacza, ze w
          kazdym szpitalu te warunki sa.Datego pisze dziewczynie, aby poszukala dobrego
          szpitala i wybadala teren wczesniej.
          POzdr.
          • ewellina5 Re: problem z migdałkami....... 27.12.04, 04:37
            vecka napisała:

            > Wez nie oczerniaj mnie, dobrze? Wiem co pisze, bo to przeszlam jakis czas

            Sama sie oczerniasz piszac swoje chore teksty. Moze zacznij pisac nowele
            horrorystyczne albo udaj sie do psychologa ze swoimi problemami, a przestan
            straszyc tutaj ludzi tymi twoimi opowiesciami sado-masochistycznymi.



            • vecka Re: problem z migdałkami....... 27.12.04, 11:31
              Wejdz na archiwum i poszukaj postow innych ludzi, ktorzy przeszli to w
              znieczuleniu miejscowym, pisza to samo. Niestety, mimo, ze jestesmy w Europie,
              to jeszcze nam do niej czasami daleko.Duzo lezalam w roznych szpitaach poza
              migdalkami, bo po nich nabawialm sie zapalenia nerek, stawow, miesien sercowy
              tez sie oslabil itd..., wiec szpitale zasadniczo sie roznia standardem.Bylam w
              takich, gdzie dlablo sie o psychike pacjenta i bylam w takich gdzie sie o nia
              nie dbalo w ogole i widzialo sie wlasnie takie czasami horrorystyczne sceny.
              Mysle nawet, ze takie krwawe sceny jak z migdalkami nie sa jeszcze najgorsze,
              mysle, ze duzo gorsze jest czasami zachowanie persolneu wobec pacjentow, nie
              podanie wody do picia albo przynoszenie basenu po godzinie i wiele innych tego
              typu rzeczy.
              Jestem po prostu bezposrednia i nie owijam w bawelne, pisze tak jak bylo, ale
              mowie, to nie oznacza, ze nie da sie tego przejsc. Trzeba byc madrzejszym na
              przyszlosc , zrobic wywiad wsrod ludzi i wybrac inny szpital i tyle. Na bledach
              sie czlowiek uczy.
              Pozdr.
              • Gość: esteta Re: problem z migdałkami....... IP: *.tju.edu 29.12.04, 02:54

                niesympatyczne krwawe opisy wyciete

                > Jestem po prostu bezposrednia i nie owijam w bawelne, pisze tak jak bylo, ale
                > mowie, to nie oznacza, ze nie da sie tego przejsc. Trzeba byc madrzejszym na
                > przyszlosc , zrobic wywiad wsrod ludzi i wybrac inny szpital i tyle. Na bledach

                A masz blizne na szyi, bo to by wiele tlumaczylo.
                Ja tez mialem wyciete migdaly tak jak ty
                prawie na zywca i byl to raczej zabieg a nie operacja.
                Nikt mnie nie zwiazal, ogladalem wszystko
                i race na fotelu trzymalem. Zalozyli tylko
                mi apron no i kilka razy splunalem krwia i tyle.
                sympatycznie pozdrawiam
                • Gość: juz bez migdalkow Re: problem z migdałkami....... IP: *.tmp1-4-11-055-196.dsl-verizon.net 29.12.04, 05:35
                  ...no to miales szczescie!! Ja mialam wycinane migdalki pod narkoza, ale jak
                  sie obudzilam nie bylo tak milo. Rurka w buzi, ktora odsysa sline i krew, ten
                  maly jezyczek tak napuchniety, ze w pozycji na wznak sie dusilam (bo zatykal
                  drogi oddechowe)...usta mialam cale poranione, pociete, spieczone i naderwane.
                  To byl pocztek- wtedy jeszcze dzialaly leki przeciwbolowe. Drugiego dnia sie
                  zaczelo: niemilosierny bol w gardle, nastepnie w uszach, trwajacy nieprzerwanie
                  ponad tydzien. Dwutygodniowa plynna dieta (pierwsze trzy dni przez bol NIC nie
                  wlozylam do ust). No i ta krew. Zakaz mowienia przez tydzien (ograniczanie sie
                  do szeptow). Jak widzisz kazdy przezywa to inaczej. Moje migdalki byly juz
                  bezuzyteczne, tylko zakazily mi organizm (mam teraz zapalenie stawow). Nie
                  warto czekac do ostatniej chwili...ja chorowalam na angine ropna ponad 30 razy,
                  kazda ciezko przechodzilam. Odkad nie mam migdalkow, nie choruje (zaraz bedzie
                  2 lata)...mam 19 lat.
          • Gość: TN. Re: problem z migdałkami....... IP: *.lodz-radogoszcz.sdi.tpnet.pl 28.12.04, 19:53
            Nie rozumiem, miałaś operację w znieczuleniu miejscowym i po tym spałaś???
            • vecka Re: problem z migdałkami....... 28.12.04, 20:22
              Bo jak bys nie wiedzial, to bardzo to wszytko potem boli, dostalam dolargan,
              przeciwbolowy i mocno nasenny srodek w zsatrzyku, a przed wycieciem "glupiego
              jasia".Laczny skutek taki, ze obudzilam sie ok. 17 po poludniu dopiero, ok. 5
              godzin po wszytkim, a przez te 5 godzin krew sobie do zoladka splywala.
              POzdr.
      • Gość: anita Re: problem z migdałkami....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 23:47
        Ja tez mam problem z migdałkami ale nie jest on chyba taki duzy!zaden jeszcze
        lekarz nie kazał mmmmi ich usuwac!nie mam tez znacznych dolegliwośći ale jednak
        to troche przeszkadza!BARDZO PROSZE napisz jakie są to głównie dolegliwości?
        • vecka Re: problem z migdałkami....... 29.12.04, 11:44
          Moje byle dolegliwosci:
          pierwsza maskaryczna angina w pelni tego slowa znaczeniu, potem przez 2 lata:
          goraczka caly czas ok. 38 stopni, rano ciut mniej, wieczne zapalenie dziasel,
          wieczne zapalenia ucha, bol ucha ciagle i gardla, jesli chodzi o gardlo to nie
          tak mocny jak w typowej anginie, ale ciagle mnie pobolewalo, bardzo bylam
          slaba, przeszlam sie do miasta pieszo i nie mialam sily wrocic pieszo do
          domu,czasem to nie mialam sily wejsc po schodach na gore...Dwa razy zemdlalam i
          takie uczucie jak by mozg byl spuchniety caly czas, bolala mnie glowa ciagle.
          Pod koniec ciezko juz mi sie przelykalo, bole stawow to obowiazkowo.
          POzdr.
    • Gość: Herpesin!20 Re: problem z migdałkami....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.04, 00:26
      Zdecydowanie wyciąć. Inaczej będziesz męczyła się z nimi w nieskończoność.
      Takie dłuższe chorowanie to realne ryzyko przeżutu infekcji na nerki, czy
      mięsień sercowy. To chodzi o ratowanie zdrowia, a nie tylko o to, żeby gardło
      nie bolało. Operacja nie jest taka ciężka, jest małe ryzyko powikłań, leży się
      w szpitalu niedługo.
      W sprawie wyboru znieczulenia, radzę, aby poddać się lekarzowi. Są ośrodki,
      gdzie wykonuje się to tylko w narkozie i takie, gdzie nie chcą usypiać. Niech
      lekarz sam zadecyduje, to lepiej to zrobi. Trzeba pamiętać, że w znieczuleniu
      ogólnym przeszadzają operującemu rurki dotchawicze.
      Życzę zdrowia!
    • Gość: analusia Re: problem z migdałkami....... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.12.04, 01:47
      Zgadzam się z Wami, migdałki do wyrzucenia. Osobiście miałam wycinane 8.10.04 w
      znieczuleniu miejscowym, mnie trzymała pielęgniarka za głowę a oczy miałam
      zasłonięte jakąś przepaską, także krwi nie widziałam. Niestety pierwszy dzień
      po zabiegu jest męczący, pluje się krwią. Przez kolejne dwa dni do jedzenia
      tylko kleik. Po 4 dniach do domciu. Po tygodniu od zabiegu poprawa, ból
      znacznie mniejszy, prawie żaden. Po dwóch tygodniach jakby nie było żadnego
      zabiegu. Naprawdę nie zwlekaj z tą decyzją, ja czekałam 3 lata, aż lekarz da mi
      skierowanie i teraz mam niedomykalność zastawki aortalnej i cewkowo-
      śródmiąższowe zapalenie nerek. Życzę Ci zdrówka i polecam Elbląg ul.
      Królewiecka 146, oczywiście jeśli mieszkasz gdzieś w pobliżu Elbląga.
    • hania001 Re: problem z migdałkami....... 26.12.04, 01:53
      Ale w to czysto i bezkrwawo to nie nalezy tak bardzo wierzyc.
      Ta operacja jest w sumie troche niebezpieczna i w 3% grozi powazny krwotok zagrazajacy zyciu i mogacy spowodowac nawet uszkodzenie mozgu (moze niezbyt czesto - ale jednak).
      Raz na 30000 zabiegow ktos umiera, raz na 6000 grozi powazne uszkodzenie mozgu.
      Ale jak trzeba operowac to trzeba.
      • Gość: acek Re: problem z migdałkami....... IP: 213.77.50.* 29.12.04, 10:11
        a prowadzisz statystyki dotczace wypadkow samochodowych ??? albo spadajacych na
        glowe cegiel ?? operacja jest niebezpieczna jak cala masa innych podobnych...
        zawsze jest ryzyko..
    • Gość: analusia Re: problem z migdałkami....... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.12.04, 03:48
      Wysyłam Ci kilka linków, poczytaj sobie, poznaj opinie innych i sama zdecyduj.
      Zdróweczka!!!

      www.flix.pl/forum.php?17,186
      www.poradnikzdrowie.pl/69_300.htm
      www.krajmed.com.pl/poradnik/artykul2.htm
    • Gość: Majka Re: problem z migdałkami....... IP: *.wroclaw.mm.pl 26.12.04, 12:54
      Ja miałam usuwane migdały w lipcu tego roku. Mój zabieg odbył się w
      znieczuleniu ogólnym, ponieważ wycięto mi również trzeciego migdała. Wszystkie
      pacjentki z wycinanymi tylko podniebiennymi migdałkami miały zabieg w
      znieczuleniu miejscowym. I mówiły to co Vecka. Zabieg krwawy, niezbyt przyjemny
      aczkolwiek do przejścia przecież.
      Jeśli chodzi o ból po zabiegu to rodzaj znieczulenia nie ma pewnie znaczenia.

      Ja po zabiegu nie wymiotowałam!!

      W pierwszej dobie oczywiście wolałam wypluwać ślinę do nerki, ale to dlatego,
      zeby nie czuć tego koszmarnego bólu przy przełykaniu.
      Kazano mi bardzo dużo pić (akurat był niezły upał) i absolutnie nie nadwerężać
      się fizycznie przez okres 3 tygodni po zabiegu.

      W szpitalu spotkałam kilka osób z chorymi nerkami lub sercem. Jeśli są powody
      to radzę z zabiegiem nie zwlekać.
    • Gość: Ola,,,,,,,,,, Re: problem z migdałkami....... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.12.04, 19:18
      a moze sa metody na te cholerne migdały? pedzlowanie czyszczenie itp???
      prosze podzielcie sie wiedza!!!! bo mi cza sie konczy!!! i musze podjac decyzje
      • Gość: S. Re: problem z migdałkami....... IP: 217.149.244.* 26.12.04, 20:47
        Jeżeli chodzi o sam zabieg to rzeczywiście nie jest przyjemny,krwawy,po
        zabiegu,jak zejdzie znieczulenie miejscowe bardzo boli ale nie czekaj na
        powikłania tylko usuń je(ja miałam zapalenie stawów,groziło mi zapalenie
        mięśnia sercowego).Jeżeli chodzi o np. pędzlowanie to u mnie już nie
        pomagało.Pozdrawiam
      • Gość: KELPIE Re: problem z migdałkami....... IP: *.aan.gov.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.04, 09:23
        Odpowiem Ci opisujac wlasny przyklad: mam 28 lat, migdaly wyciete w lutym 2003
        roku w szpitalu Bielanskim (wiem ze uchodzi on za rzeznie), za darmo!!! Dlaczego
        wyciete? bo mialam od listopada 2002 roku 5 angin ropnych migdalow pod rzad, nie
        pomagaly ani kolejne dawki antybiotykow, ani konsultacje z kolejnymi lekarzami,
        ani inne lekarstwa np na odpornosc (Isoprinosine-lek ktory biora tez ludzie
        chorzy na AIDS)....W koncu moj "rejonowy" lekarz laryngolog, w ciagu 5 minut
        wypisal skierowanie do szpitala na wyciecie...CITO! Potem najwazniejsze bylo aby
        nie dostac 6 zapalenia migdalow i przyjsc w miare zdrowa do szpitala... A sam
        zabieg? No coz...nie jest to rzecz przyjemna ;-) Mialam znieczulenie miejscowe,
        w pozycji pol-lezacej, z oczami zakrytymi oraz swiadomosc tego ze mi COS
        wyciagneli z gardla. Potem....bylo znacznie gorzej. Bol, oslabienie i niestety
        kolejna infekcja (3 razy dziennie antybiotyk w zastrzyku domiesniowym).
        Najgorsze bylo rzecz jasna przelykanie (slina z krwia, a potem jakiekolwiek
        plyny, wreszcie zmiksowane jedzenie). I wlasciwie ta "rekonwalescencja" jest
        najgorszym wspomnieniem. Z perspektywy tych prawie dwoch lat moge stanowczo
        stwierdzic: zabieg niezaprzeczalnie potrzebny! Od tamtego czasu praktycznie nie
        choruje, a nawet jesli gardlo pobolewa to nie konczy sie to, jak bywalo
        przedtem, angina. Po prostu ognisko chorobotworcze zostalo zlikwidowane.
        Czytalam posty przedmowcow o konsekwencjach zbyt poznego wyciecia migdalkow:
        problemy z sercem, stawami, nerkami...wlos sie jezy na glowie... A lekarze
        kieruja do szpitala "w ostatecznosci"...

        Wracajac do samego zabiegu wycinania: mam porownanie z "poprawianiem" przegrody
        nosowej (tez ze znieczuleniem miejscowym), ktore mialam 10 lat temu...Uuuu!
        Kochana...wyciecie migdalkow to przy tym pestka! Bo nie czujesz przynajmniej ze
        ktos wali mlotkiem w dluto przytkniete do twojej twarzy... ;-)

        Jesli jeszcze sie wahasz, to przeanalizuj swoje ostatnie grypy, przeziebienia -
        ich czestotliwosc w ciagu ostatniego roku (anginy latem), ogolny stan zdrowia.

        Powodzenia!
    • Gość: Ola......... Re: problem z migdałkami....... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.12.04, 02:19
    • Gość: Ola........... Re: problem z migdałkami....... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.12.04, 02:23
      To co sie dzieje ze mną to jest cos okropnego.
      Organizm sam wymusza operacje na migdałach. Tak bardzo mnie bola, że nie moge
      przełykać śliny, bolą mnie juz uszy i czuje jak mnie bolą zęby.

      Jakby jakiś poradny lekarz zdiagnozował mnie kilka lat wstecz nie byłoby tych
      męczarni a tak....... jest nie do wytrzymania.
      Mam tylko nadzieje, że ta operacja odbędzie sie jak najszybciej, bo prywatnie.
      I kwota jest obłedna, bo aż 3 tysiące.
      Trzymajcie za mnie kciuki, bo jest szansa, że zacznę normlanie żyć a tego mi
      najbardziej brakuje,
      Pozdrawiam
      Ola
      • vecka Re: problem z migdałkami....... 27.12.04, 11:24
        Olu,

        nie martw sie, jezli masz juz taki stan, to nie ma co sie meczyc z tym. Jezli
        robia prywatnie, to na pewno w znieczuleniu ogolnym, a wtedy najwyzej tylko
        poplujesz troche po wszytkim no i bolu sie nie pozbedziesz przez pierwszy
        tydzien, ale sa zawsze srodki znieczulajace. Mnie podawali pyralgine, ale
        watroba mnie bardzo po niej bolala, potem przeszlam na dolargan.Jest duzo
        bardziej skuteczny.
        Zalezy ile Cie beda trzymac w szpitalu, ja siedzialam tydzien, wiec jak
        wychodzilam, to bol juz ustawal, ale do domu dostaniesz tez jakies recepty z
        lekami przeciwbolowymi. Boli potem glownie jak przelykasz, zadnych sokow
        pomaranczowych i drazniacych.Wszytko zimne, juz na drugi dzien mozesz jesc
        sterty lodow, ja wyjadlam wszytkie lody jakie byly w szpitalnym sklepiku. Bo,
        wtedy jest mniejszy bol i naczynia krwionosne sie szybciej obkurczaja, nie
        krwawia. Na szyje mi tez dawali lod, ale malo pomagal, lepsze sa lody
        " dosrodkowo".
        Mysle, ze mgoglabys jeszcze zrobic po panstwowych szpitalach wywiad i zobaczyc
        gdzie to robia w znieczuleniu ogolnym doroslym i tam darmo to przeprowadzic.Ja
        w ogole wtedy nie wiedzialam, ze mozna to robic w ogolnym, gdybym wiedziala, to
        bym poszukala szpitala innego, ale trudno. Wazne, ze zabieg dal oczekiwane
        efekty, gardlo nie boli, czuje sie lepiej, a wszytko jest do przejscia.
        Pozdr. i nie zwlekaj.
    • Gość: aga Re: problem z migdałkami....... IP: *.chello.pl 27.12.04, 11:30
      Ja miałam to samo- co 3 tyg angina, potem zaczelam chodzić do tego samego
      lekarza w Warszawie który mnie obserwował i po ok. 8 miesiącach anginy były
      coraz rzadzsze, od 5 lat miałam anginę tylko raz! ten lekarz to zwykly
      internista ale bardzo dobry jak widać.
      • vecka Re: problem z migdałkami....... 27.12.04, 11:42
        A jaki lek ci przepisal? Czy staral sie wzmocnic odpornosc organizmu?
        Przez jaki czas mialas te naginy co 3 tygodnie?
        Znam taki przypadek, ze dziewczyna miala tez dosyc czesto anginy, pisze dosyc
        czesto, bo ja to mialam goraczke 38 kazdego dnia przez 2 lata, wiec u mnie nie
        bylo nawet juz potem odstepow zadnych.
        Powracajac do tej koleznaki mojej, to zapadala owszem czesto na anginy,mieli
        jej wycinac migdalki , ale probowali jeszcze wzmacniac organizm, dostala jakis
        lek na podniesienie odpornosci, ale nie wiem co to bylo.
        Niby jej to pomoglo, poprawilo jej sie znacznie, zrezygnowala z operacji wiec,
        ale potem dostala zapalenia opnon mozgowych. Nie wiem czy to akurat ma zwiazek
        z migdalkami, ale wyczytalam potem , ze moze miec, bo te bakterie z tych
        migdalkow sie sieja na caly organizm.
        Moze to byl tylko przypadek, nie wiem.
        POZdr.
        • Gość: aga Re: problem z migdałkami....... IP: *.chello.pl 27.12.04, 15:07
          w czasie anginy tez antybiotyki ale tez na uodpornienie, rózne płukanki i inne
          pierdoły, miałam to conajmniej 2 lata
    • Gość: Asia Re: problem z migdałkami....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 18:10
      Czytam te powyższe wypowiedzi i niektóre są niewiarygodne. Toż to jakiś horror!
      Krwotok?! WYmioty? Miałam wycinane migdałki w wieku lat 8. Dwadzieścia lat temu,
      bo faktycznie, anginy i powikłania zeżarły mnie dość mocno. Reumatyzm itd.
      Zabieg był w znieczuleniu miejscowym. Przypominam, że miałam laty 8... Nic mnie
      nie bolało, nie związano mnie i nie miotałam się na fotelu. A po zabiegu w nocy
      ssssstrasznie chciało mi się pić. I tyle. W ciągu nastepnych dni jedynym
      problemem było to, że nie umiałam mówić, usiłowała, pamiętam, ale z gardła nie
      dochodził żaden dżwięk:-). Po tygodniu wyszłam ze szpitala. I tyle. Żaden
      problem. Ta cena tylko jakaś taka dziwna, ale słowo daję, te szpitalne horrory
      to lekka przesada...Pozdrawiam
      • vecka Re: problem z migdałkami....... 28.12.04, 20:26
        Obok mnie lezala dziewczynka 6 lat, dokladnie miala robione to co ja, tylko, ze
        godzine wczesniej. Wyszla na drugi dzien ze szpitala, ja lezalam tydzien, a
        znajmoy mojej mamy, ktory mial lat 40 gdy mu wycinali migdaly lezal 2 tygodnie
        w szpitalu. Tutaj akurat im ktos starszy, tym duzo gorzej przechodzi.
        Podejrzewam tez, ze nie mialas wycinanych wszytkich trzech migdalow, tylko ten
        trzeci, a to zasadnicza roznica.
        Pozdr.
    • Gość: O Re: problem z migdałkami....... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.04, 18:27
      Po pierwsze migdałki można usunąć państwowo!!! Trzeba się tylko o to upomnieć!
      NIestety po usunięciu migdałków problemy z gardłem nie mijają. Wręcz
      przeciwnie - jest ono bardziej narażone na wszystko co wokół nas grasuje... :-(
      Wiem coś o tym. Jeżeli jednak na skutek chorych migdałków masz mieć problemy z
      sercem, nerkami czy stawami to lepiej je wytnij. znam już przypadki
      rozprzestrzeniania się choroby na inne narządy...I tak te migdałki chore
      przewlekle nie spełniają swojej ochronnej funkcji więc po co się narażać na
      jakieś gorsze choróbska. Sam zabieg przy znieczuleniu miejscowym nie jest w
      ogóle bolesny. Przez jakiś tydz trzeba troszke pocierpieć z powodu gijenia sie
      tego. Radze dobrze przemyśleć tą sprawe! Pozdrawiam
    • alissa6 Re: problem z migdałkami....... 28.12.04, 18:54
      ja mialam 5 lat-niby nie powinnam pamietac a traume mam do dzisiaj.pamietam ze
      bolalo jak cholera,chcialam sie wyrwac i strasznie ryczalam,na pol oddzialu-
      potem pan ordynator mnie osobiscie uspokajal:)ale do teraz jak mi zagladaja do
      gardla to przy kazdej wizycie jest istna komedia-tu panna 21letnia a tu
      zachowanie jak u dziecka-ale naprawde ma straszne problemy.
    • Gość: kryska Re: problem z migdałkami....... IP: *.autocom.pl 28.12.04, 19:02
      mialam wyciete migdaly 3 lata temu, od tego czasu nie wiem co to choroby i to
      nie tylko laryngologiczne. Zabieg mialam w panstwowym szpitalu w znieczuleniu
      ogolnym. Na drugi dzien trysnelam krwia, ale poza tym zadnych skutkow
      ubocznych. Bol gardla duzy po zabiegu, najgorzej bylo kiedy w autobusie
      usiadlam obok chlopaka ktory non stop ziewal, myslalam, ze sie wykoncze. Nie
      zaluje jednak z perpektywy czasu zabiegu,bo przetsalam chorowac.
      • Gość: setif Re: problem z migdałkami....... IP: *.net.pulawy.pl 28.12.04, 19:18
        Migdałki usuną Ci za darmo w szpitalu, to tylko zabieg, po co przepłacać?
        Usunęłam migdałki 4 lata temu, miałam znieczulenie miejscowe, żadnych powikłań.
        • Gość: setif Re: problem z migdałkami....... IP: *.net.pulawy.pl 28.12.04, 19:22
          Acha, dodam jeszcze, że nikt mnie nie przywiązywał. W rękach trzymałam miseczkę
          na to świństwo, nie dusiłam się, żadnego krwotoku, tylko silny bół gardła przez
          jedną dobę, dostałam więc na noc zastrzyk i takie coś do ssania. Na drugi dzień
          już mówiłam.
      • vecka Re: problem z migdałkami....... 28.12.04, 20:28
        Ja tez nie zaluje,bo tez przestalam chorowac, ale ziewac tez dulgo nie moglam:-)
        POzdr.
        • Gość: kafar Re: problem z migdałkami....... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.04, 20:33
          Vecka może trzy bretnale gdzies o okolicy podwgórza by ci pomogły jak nie to
          spróbuj sieczki


          och och och och jeb jeb jeb
        • Gość: kafar Re: problem z migdałkami....... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.04, 13:34
          Przepraszam za swoje beznadziejne zachowani nie mam prawa tak pisać.Może pani
          pisać co Pani chce.NIgdy już nie będe umieszczał złośliwych komentarzy .
          Przepraszam
    • Gość: Ola....... Re: problem z migdałkami....... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.12.04, 19:31
      więc moi drodzy może mi przy okazji napiszecie jakie to szpitale ?? Będę
      dzwonić i pytac o terminy i zanieczulenia a no i o płatność bo 3tysiaki
      piechota nie chodzą...... bo jakby chodziły;)

      pozdrówka Ola
    • Gość: mysz Re: problem z migdałkami....... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.04, 21:35
      Wytnij koniecznie.Nie wierz tym co straszą. miałam 18 lat, znieczulenie
      miejscowe, nikt mnie nie wiązał, nie wymiotowałam. 3 dnia zjadłam potężną
      porcję lodów, a 4 do domu- po drodze na lody. od tego czasu jestem zdrowa jak
      rydz. mąż miał niedawno anginę, a ja specjalnie piłam z jego szklanki i jestem
      zdrowa. Powodzenia!
      • vecka Re: problem z migdałkami....... 28.12.04, 22:19
        Wiele rzeczy jest uwarunkowanych indywidualnie. Niektorzy dostaja poteznych
        krwotkow potem , inni nie pamietaja krwi..., dlatego nie nalezy uogolniac ani w
        jedna strone ani w druga.
        POzdr.
      • Gość: anna Re: problem z migdałkami....... IP: *.osk.enformatic.pl 28.12.04, 22:44
        Usun koniecznie migdałki.Ciagle łapałam anginy i to ropne z czopami.W wieku 20
        lat usunełam w Przemyslu 35 lat temu.Nie było zadnych narkozy ,tylko
        znieczulenie.Po 3 dniach wyszłam ze szpitala.Wogole nie załuje.jestem zdrowa i
        nie łapie infekcji.Jak za duzo spiewam lub duzo gadam to mam tylko lekka
        chrypke.Powodzenia.Kto by to dawał za zabieg 3 tys.zł.Trzeba miec naprawde
        duzo pieniedzy by byc tak rozrzutnym.Za okazała wdziecznosc kwiaty moja kochana
    • Gość: hematolog-amator Re: problem z migdałkami....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 21:37
      Tylko sprawdz najpierw, czy nie masz kłopotów z krzepliwością krwi. Po takiej
      prostej operacji można się wykrwawić na śmierć, a lekarze czasem nie myślą i
      nie zapytają nawet, bo to b. mało prawdopodobne. Jeśli miałaś już wcześniej
      jakąś operację lub choćby wyrywany ząb i nie krwawiłaś nadmiernie to powinno
      być OK i teraz
    • genekgenek Re: problem z migdałkami....... 28.12.04, 22:00
      Niedługo będzie rok jak usunięto mi migdałki a później naprawiano nos - polipy
      itp. . Mam 54 lata i przyznaję, że po zabiegu bolało. Znacznie dłużej niż ma to
      miejsce u dzieci jednak gdybym musiał to powtórzyć nie wachałbym się ani chwili.
      Pomimo tego, że nie palę, nie piję itp. to przed zabiegem rzadko miałem zdrowe
      gardło. Do tego częste krwotoki z nosa. Mam też wrażenie, że i inne schorzenia
      pojawiały się z tego powodu.
      Mam świadomość, że wcześniej graniczałem swoje możliwości nie poddając się temu
      zabiegowi.
      Jeśli jesteś ubezpieczony to nie wygłupiaj się z 3000 zł. Po pierwsze odczekaj
      w kolejce i zrób to za darmo po drugie są prywatnie lecznice robiące to
      znacznie taniej.
    • Gość: sylwia Re: problem z migdałkami....... IP: *.man.bydgoszcz.pl 28.12.04, 22:05
      Witaj Olu
      Zdecydowałam się na wycięcie migdałków po kilkuletnm szpikowaniu się antybiotykami i walką z zapaleniem gardła, oskrzeli, ropnymi migdałkami, sama zresztą wiesz. Nie pomogło mi wzmacnianie organizmu luivakiem (chyba tak się pisze?) oraz innymi specyfikami podnoszącymi odporność organizmu. Wszystko oczywiście pod okiem prywatnego laryngologa, który wolał najpierw upewnić się, że wycięcie to ostateczność. Zrobiłam wymagane badania, EKG itd, zabieg przeszłam we wrześniu w prywatnej przychodni w Bydgoszczy (płaciłam tylko 300 zł.)byłam intubowana, w pełnej narkozie, której skutkiem ubocznym było jedynie krótkotrwałe omdlenie przy podniesieniu się z łózka za pierwszym razem.Poza tym żadnych nieprzyjemnych dolegliwości typu zwracania krwią. Po zabiegu lekarz powiedział mi, że nic dobrego nie byłoby już z moich migdałków, bo gdy je ścisnął przy wycinaniu, trysnęła ropa.Wyszłam na drugi dzień, dostałam dwa tygodnie zwolnienia i najgorszy w tym był ból gardła przy przełykaniu, gdy leki przeciwbólowe przestawały działać. Pamiętam to jeszcze teraz... Jedyne, czego żałuję to fakt, że zdecydowałam się na to tak późno biegając od jednego laryngologa do drugiego - zmieniali mi tylko antybiotyki (wymazy nie wykazywały nic).A plusy? Do dzisiaj nie złapałam nawet kataru, no i schudłam 3 kilo przez dwa tygodnie ;-). Czuję się świetnie, czego i tobie życzę. Powodzenia!
    • Gość: Piotr Re: problem z migdałkami....... IP: *.range81-153.btcentralplus.com 28.12.04, 22:31
      Z treści Twojego postu nie wynika, dlaczego zaproponowano Ci wycięcie
      migdałków - "kłopoty z migdałami" mogą oznaczać wiele róznych rzeczy, jedne
      będą wskazaniami do zabiegu ich usunięcia, a inne nie. Nikt nie będzie Cię
      oczywiście badał i leczył przez internet, bo to nie ma sensu. Jeśli masz
      wątpliwości, czy laryngolog który Cię badał prawidłowo rozważył wskazania do
      zabiegu, to znaczy, że nie masz do niego zaufania (oczywiście możesz mieć ważne
      powody, żeby tego zaufania do niego nie mieć). Powiedz mu o tym i poproś, żeby
      wyjasnił Ci dlaczego poleca wycięcie migdałków. Poproś też o wyjaśnienie, co to
      znaczy "czysto i bezkrwawo" (dla niego to może znaczyć coś całkiem innego,niż
      dla Ciebie), oraz dlaczego masz wydać na to 3 tys złotych a nie mieć zabieg
      normalnie w panstwowym szpitalu. Nie jestem w żadnym przypadku przeciwnikiem
      prywatnych szpitali, ale jeśli masz za to zapłacić (3 tys. zł to może nie jest
      jakiś wielki majątek, ale dle niaktórych to może być całkiem znacząca suma), to
      dowiedz się co otrzymasz w zamian. Albo też skonsultuj się z innym
      laryngologiem. Jeżeli podzieli opinię o konieczności usunięcia migdałków, to
      chyba Cię to przekona do zabiegu? Ostatecznie to Ty decydujesz, czy się na
      zabieg zgadzasz, czy nie - i musisz byc przekonana, że Twoja decyzja dobrze
      służy Tobie.

    • m.pw Re: problem z migdałkami....... 28.12.04, 23:27
      nie mam sily tgo wzystkiego czytac, moze juz ktos ci przekazal taka rade. To
      rzeczywiscie horror i nie nalezy czynic na lapu capu, Migdalki Bozia dala i sa
      potrzebne, nastepne nie urosna. jakis czas temu mialam na okraglo gardlowe
      problemy. przetestowalam wiekszosc antybiotykow. az wrezscie madry lekarz
      skierowal mnie do dobrego (wiarygodnego) laboratorium i tam wykryto 2 paskudne
      bakterie, zrobiona antybiogram i autoszzcepionke, poniewaz ta swolocz (bakteria)
      byla oporna na wiekszosc antybiotyków. Od 2 lat mam swiety spokój i zachowalam
      migdalki. Mapisz na m.pw@wp.pl to Ci przesle namiar na to laboratoriom. Zanim
      tam trafilam robiono mi kilka razy w róznych pzrybytkach panstwowych i
      prywatnych badania które zadnych bakterii nie wykazywaly.
      zycze zdrowia i nie daj sie latwo pojmac chirurgowi
      • Gość: Agata Re: problem z migdałkami....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 23:43
        miałam wycinane migdałki jakies 3 lata temu z powodu czestych angin ropnych i
        nie załuję. Od tego czasu mam spokój z anginami i innymi infekcjami gardła. Sam
        zabieg nie był bardzo nieprzyjemny. Dali mi znieczulenie i "głupiego Jasia".
        Wycinali migdały na siedzaco - nic nie czylam poza szarpnięciami. Gorzej było
        po. Gardło boli tak, że nie moiżna nic przełknąć - nawet śliny. Boli sam ruch
        jezykiem. Przez 3 dni piłam tylko kisielki- bo same spływały po jezyku do
        gardła i osadzająć się na jego sciankach chroniły przed bólem. Jadłam też
        deserki dla dzieci - takie ze słoiczków. Dostawałam przeciwbólowo dożylnie
        pyralgine. Po 3 dniach było już ok. Jednak uprzedzano mnie, iż 7 dnia jest
        kryzys - bo odrywają sie od ran strupki. Nie wierzyłam, bo czułam się swietnie.
        Jednak mieli rację. 7 i 8 dzień był okropnie bolesny.
        Ale przeżyła, angin nie ma gardło jest ok.
        Szkoda tylko, że nikt mi wcześniej nie powiedział, że tak boli itp... Ja lubię
        być przygotowana na takie niespodzianki. Dlatego też napisałam dokładnie co i
        jak. Ja miałam przeprowadzany zabieg w szpitalu - bezpłatnie. Po 4 dniach byłam
        w domku. Powodzenia!
    • Gość: Mario Re: problem z migdałkami....... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 28.12.04, 23:35
      Posłuchaj.. niektórzy robią sobie chyba z ciebie jaja, tzn. niepotrzebnie cię
      straszą. Miałem wycinane dwa migdałki w wieku 12 lat. Dość dawno temu.
      Znieczulenie miejscowe. Żadnego przywiązywania do fotela-wystarczył głupi jaś.
      Żadnych hektolitrów krwi, dławienia się krwią-to jakieś herezje, ktoś stanowczo
      za dużo horrorów ogląda. Po zabiegu masz ranę w gardle- więc trochę boli. Kilka
      dni nie jesz. I to wszystko. Na pewno to przeżyjesz, nie zastanawiaj się
      długo.
    • Gość: Ola....... Re: problem z migdałkami....... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.12.04, 01:02
      Dzięki za te porady..... ale mała prośba piszcie w jakich szpitalach mieliscie
      te operacje i czy było ok czy tragicznie.
      Z góry wielkie dzięki

      Ola
      • Gość: nitka3 Re: problem z migdałkami....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 01:49
        Olu,usuwaj ..i ciesz sie ze bedziesz to miała za soba ...a nie przed soba !Ja
        usuwałam migdały jako juz osoba niemłoda ,Przedtem miałam co roku
        anginy ..regularnie jedna w kwietniu -maju ..no i jesienia..cholera mnie
        brała bo nigdy niewiadomo było kiedy złapie..zawsze antybiotyki...lezenie w
        łózku conajmniej tydzien..migadły wiecznie zaropiałe jak muchomory!!Antybiotyk
        woziłam z soba na wakacje i urlopy ,zeby wrazie czego go miec pod reka.W
        koncu ..jak juz miałam jakas angine bez konca ..zdecydowałam sie uaunac
        migadły....ale szczerze mowiac nie miałam pojecia ze to nie jest az tak
        proste.Myslałam ze sie idzie jak do dentysty i sie potem wraca do domu..i
        bardzo sie dziwiłam jak sie okazało ze tydzien sie lezy w szpitalu!!!Wycieli mi
        w jakims znieczuleniu miejscowym ..i było to bardzo przykre ..ale
        powiedziałabym ze nie gorsze niz rwanie jakiegos trzonowego zęba...no..tyle ze
        dwa razy!.Za to potem ...lezy sie a raczej wisi nad nerka ..poniewaz boli
        przełykanie wiec kazdy woli sie ślinić do nerki ..każą pić koniecznie ,żeby się
        suche strupy nie porobiły (bo moga sie nagle oderwac i podobno wtedy moze byc
        mały krwotok)ale to picie to jest straszna meka ,bo ze strachu brzed bólem
        przełykania ..zamiera w człeku odruch połykania ...wiec trudno jest
        przełknąc.No ale przeciez jakos sie to przebrnęło ..ale fakt ze nie jest
        fajnie ..tyle ze cofnac sie nie da ..wiec tylko do przodu.Leżałam na sali z
        samymi dorosłymi ,umęczonymi i narzekajacymi ...a po korytarzach latały dzieci
        pokrzykujac w zabawach te po i te sprzed operacji bez róznicy!!Niewiem dlaczego
        taka duża różnica w reakcji na operacje ..bardzo sie temu dziwiłam!
        Od tamtego czasu anginy nie miałam ani razu mineło ze 20 lat...jestem
        szczesliwa ze sie na operacje zdecydowałam !!I żałuje, ze jednak tak pózno ..i
        że przez tyle lat te antybiotyki tak brałam i brałam-głupia.Życze powodzenia -
        niemiłe to ..ale naprawde potrzebne!Jak bym miała dużo pieniedzy to bym poszła
        do prywatnej kliniki..ale bym nie przesadzała, i w "państwowej "bedzie OK-to
        rutynowy zabieg!! Acha ..mozna jeśc lody!!!W dużych ilosciach ,bo gładkie
        zimne ..no i na tyle smaczne ze jakos to sie je!!
    • Gość: kft Re: problem z migdałkami....... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.04, 06:51
      Ja mialem ten zabieg robiony juz ladnych pare lat temu w narkozie i nie
      przypominam sobie jakichs horrorow - owszem, gardlo bolalo, nawet
      zwymiotowalem, tyle ze na skutek zbyt wczesnej proby jedzenia po operacji, ale
      nie bylo zadnej krwi, rurek czy innych rzeczy... Moze mialem szczescie, ale nie
      wspominam tego jako jakiejs strasznej traumy. Odbylo sie prawie bezbolesnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka