Gość: dalloway
IP: *.chello.pl
25.01.05, 16:07
Poradźcie mi, czy zmieniać dentystę, czy przestać sie przejmować.
W połowie listopada bolał mnie ząb, pierwszy raz w życiu za to potwornie, nie
mogłam przełykać, miałam spuchnięty węzeł (dolna 6). Musiałam być w pracy do
bardzo późna, ale zrobiłam alarm i zaraz na następny dzien umówiłam sie do
dentysty. W domu łyknęłam zwykłe aleve - i jak reką odjął, aż do następnego
dnia. Pani doktor kazała ząb prześwietlić, co uczyniłam. Na zdjęciu było
widać spory ubytek i nic więcej, żadnego uzasadnienia dla leczenia
kanałowego, które planowała, a po zdjęciu zrezygnowała. Ubytek oczyszczony i
zaplombowany z podwójnym podkładem. Od tamtego czasu generalnie spokój, ale
czasem czuję, że ten ząb mam. Nie żeby bolał - to takie dziwne uczucie, jakby
minimalny ucisk czy cos podobnego. Może tak byc czy nie? Dentystka mowi że
może, ale może sie nie zna? Dodam, że wyrzynaja mi się ósemki, może to one sa
winne? "Serwisuję" u niej zęby regularnie, jest uważana za bardzo dobrą.
Dodam że mam dużą skłonnośc do odwapnień (osteoporozę mało zaawansowaną też)i
często dziury, z reguły małe - bo szybko dojrzane. O higiene zębów dbam
obsesyjnie, słodyczy prawie nie jem, ale pijęmnóstwo kawy.