Dodaj do ulubionych

palenie, a ciąża

18.11.05, 14:14
Zastanawiam się czy aby napewno jestem na bieżąco z wiedzą na temat
szkodliwości palenia tytoniu, a w szczególności podczas ciąży. Otóż jakiś 2
lata temu moja synowa nie przestała palić w ciąży twierdząc, że lekarz
prowadzący powiedział jej, że lepiej by paliła niż miałaby się denerwować bo
to bardziej zaszkodzi dziecku niż papierosy... Ale zrzuciłam to na karb jej
egoizmu i głupoty i nie uwierzyłam, że jakikolwiek lekarz mógłby coś takiego
powiedzieć ( z wyjątkiem Mengele )Ale jakież było moje zdziwienie gdy wczoraj
podczas rozmowy na temat rzucenia palenia usłyszałam, że teraz jest taka
tendencja żeby nie przestawać palić w ciąży bo dziecko urodzi się nerwowe i
że tak radzi lekarz ginekolog koleżance mojej znajomej, i że wogóle to
palenie nie jest szkodliwe i ci co rzucają robią to tylko ze względów
ekonomicznych. To może ja czegoś nie wiem i niepotrzebnie męczyłam się przez
ostatnie 2 lata walcząc z papierochami z pozytywnym skutkitm jak na razie?
Obserwuj wątek
    • do.ki Re: palenie, a ciąża 18.11.05, 15:40
      Jak to niepotrzebnie? Potrzebnie, bo nie palisz, a trzeba byc naprawde niespelna
      rozumu, zeby palic.
      Dziecko urodzi sie nerwowe... tej bzdury jeszcze nie slyszalem.
      • orissa Re: palenie, a ciąża 18.11.05, 18:04
        Ja na szczęście nie miałam dylematu czy rzucić palenie w ciąży czy nie, mój
        organizm okazał się mądrzejszy ode mnie i od pierwszych dni ciąży sam odrzucił
        mnie od papierosów. Jednak gdyby tak się nie stało, to sama bym zrobiła
        wszystko, żeby nie palić w ciąży ani w czasie karmienia i później w obecności
        dziecka. Nigdy nie posłuchałabym lekarza, który powiedziałby mi, że lepiej abym
        paliła, niż rzuciła palenie w ciąży. Lepiej, żeby dziecko urodziło się
        niedotlenione, mniejsze, podatniejsze na choroby, zatrute substancjami
        rakotwórczymi? Wątpię. O ile w ogóle się urodzi, bo ryzyko komplikacji ciąży
        palaczki jest o wiele większe niż niepalącej ciężarnej.
        Zresztą polecam artykuł: www.poradnikzdrowie.pl/10_362.htm
            • piternet Inne przyczyny nerwowości 20.11.05, 12:42
              A czy nie zastanawialiście się nad tym, że kobieta ciężarna, która zdecyduje się
              kontynuować palnie, też się denerwuje. Cały czas będzie się zadręczać pytaniem:
              "a może to jednak szkodzi dziecku?" (a matka która nie będzie się zadręczać tym
              pytaniem nie powinna być, być może, matką).

              I w ten sposób dziecko urodzi się male, chorowite i głupie (od palenia) i do
              tego jeszcze nerwowe ;>

              POZDRAWIAM :)
              • konishiko Re: Inne przyczyny nerwowości 20.11.05, 21:12
                piternet napisał:

                > I w ten sposób dziecko urodzi się male, chorowite i głupie (od palenia) i do
                > tego jeszcze nerwowe ;>

                Wypraszam sobie, jako dziecko palącej w ciąży matki. Owszem, zawsze byłam mała i
                chuda, chorowitaw miarę, choć bez fanatyzmu, ale jakoś na ilnteligencję nie
                narzekam :) Za to z niedowagi nie muszę się martwić żadnymi dietami ;)

                Jasne, pewnie byłabym bez tego dużo zdrowsza (i może nawet okrąglutka), ale nie
                demonizujmy. Mnóstwo rzeczy szkodzi kobiecie w ciąży, na przykłąd
                zanieczyszczenia w dużym mieście czy nieodpowiednia dieta, przynajmniej w
                podobnym stopniu co papierosy. To po prostu jeden z wielu czynników ryzyka.
                • zosiasamosia6 Re: Inne przyczyny nerwowości 23.11.05, 13:06
                  Mnóstwo rzeczy szkodzi kobiecie w ciąży, na przykłąd
                  > zanieczyszczenia w dużym mieście czy nieodpowiednia dieta, przynajmniej w
                  > podobnym stopniu co papierosy. To po prostu jeden z wielu czynników ryzyka.
                  na zanieczyszczenia w duzym miescie narażona jest kazda kobieta będaca w ciązy
                  i jakoś z tego powodu dzieci nie rodzą się z niską wagą urodzeniową itp.
                  moze to jest jakies zagozenie ale naprawdę nie mozna go porównywać z zagrozeniem
                  wynikającym z działania nikotyny na płód .
                  to bzdurne tłumaczenie ,to tłumaczenie jest po to aby się jakoś wytłumaczyć
        • galt wiekszosci polskim lekarzom konia bym nie dal 20.11.05, 05:24
          dotkna.
          Lekrz, ktory Ci takie bzdury powiedzial, powinien straccic licencje - i ma
          jeszcze szczescie, ze nie siedzi do tej pory. Wielu z tych idiotow to wtorni
          analfabeci nie studiujacy bierzacych trendow w swiatwej medycynie. Dlategi ich
          wolanie o podwyzke jest uzasadnione, tyke, ze polowa z tych, ktorzy wolaja
          straca licencjae.
          Moja porada - nigy nie idzi wiecej do tego lekarza - i zadzwon do ministerstwa
          zdroia, aby sprawdzili jego licencje, bo niewykluczone, ze masz do czynienia z
          niedoukiem, ktory kupil papiery.
          • el_nino25 Re: wiekszosci polskim lekarzom konia bym nie dal 20.11.05, 09:35
            Jasne uogólniajmy to na wszystkich lekarzy i byle niepotwierdzoną zasłyszaną
            plotkę przypisujmy głupocie lekarzy.
            Mam nadzieję, że za parę lat społeczeństwo obudzi się z ręką w nocniku, kiedy
            leczyć je będzie lekarz Białorusin, Rumun, w najlepszym wypadku Ukrainiec :P
            .. bo do tego to zmierza i oprócz dzidowskich warunków finansowych dla lekarzy
            dochodzi do tego nieustanna nagonka :P
            • edziunia Re: wiekszosci polskim lekarzom konia bym nie dal 20.11.05, 16:17
              Wiesz co, powiem Ci tak, mówie to z pełną odpowiedzialnością- to lekarze nie chcą zmian systemie opieki zdrowotnej w P. jedyna droga jaką widzą to zwiększenie składki na zdrowie! A efektywność, racjonalność to pojęcia nieznane lekarzom. oczywista jest wielu młodych, dobrych, ambitnych ale zbiegiem lat system ich niszczy.
              Jednego nie potrafię wybaczyć lekarzom (pewnie że nie wszyscy tacy są, ale PRAWIDŁOWOŚĆ JEST)- ignorancji i pogardy dla pacjentów. To nagminne, powszechne w szpitalach, okrutne. No i potwierdzone niestety badaniami.
              • hipok Re: wiekszosci polskim lekarzom konia bym nie dal 20.11.05, 16:44
                Może to nie na temat,ale zapewniam Cię,że lekarze chcieliby żeby było
                lepiej...ale pacjenci dalej żyją komunizmem i myślą,że wszystko im się
                należy...a firmy faraceutyczne tak windują ceny,że niestety naszego państwa na
                to niesteć...Myślę,że i tak jesteśmy mistrzemi świata w zapewnianiu poziomu
                opieku w stosunktu do warunków i pieniedzy jakimi dysponujemy...
                • wredna_jedza lekarz czy konował? 21.11.05, 08:20
                  Wiesz co, moja matka leczyła się też prywatnie - debil zwany dochtórem nie
                  potrafił w porę rozeznać raka - objawy [ewidentne!!!] bagatelizował!!!
                  Od roku tę idiotke w białym kitlu mam ochote podać do sądu, tylko niewiele to
                  da, bo medyczna klika tuszuje wszystkie błędy swoich kolegów!! Nie na darmo
                  Sandauer założył stowarzyszenie poszkodowanych przez niedouczonych medyków!!!
                  A jakie są wyniki LEP-u?? Tragedia!! Strach iść do lekarza, jak takie niedouki
                  siedzą w gabinetach!! Publicznych i prywatnych!!!
              • olgied Re: wiekszosci polskim lekarzom konia bym nie dal 20.11.05, 18:40
                A choć przez chwile zastanowiłas sie dlaczego tak jest. Lekarze obwiniani sa za
                wszystko, łacznie z tym ze choroby w ogóle istnieją a może nawet to oni je
                wymyslaja. Niestety ochrona zdrowia w polsce to skansen komunizmu- wszystko
                jest za darmo, wszystko dla wszystkich. Nie mozna uogolniac, ale duza czesc
                ludzi to banda sflustrownych, rozszczeniowych hamow (przykładow nie trzeba
                szukac daleko,sa na forum), ktorzy domagaja sie natychmiastowego wyleczenia.
                Rozumiem ze ty w takich przypadkach na pewno jestes dla takich ludzi
                usmiechnnieta, pogodna i do rany przyloz. Czasem warto spojrzec trochę głebiej
                niz robi to np.TVN. Pozdrawiam.
                • edziunia Re: wiekszosci polskim lekarzom konia bym nie dal 20.11.05, 21:54
                  Olgierd sęk w tym, że ja nie ogolniam, ja przytaczam wyniki badań, ktore
                  pokazują, że mamy swietny merytorycznie personel, lecz kompletnie nie potrafiący
                  wczuć się w rolę pacjentów.
                  Niestety bardzo blisko jestem pewnych wydarzeń, z racji swego zawodu i wiem,
                  jacy są ludzie.Kwestie roszczeniowych pacjentow i babc przychodzących tylko
                  "poględzić naprawdę dalo by się zalatwić (np. wprowadzajac opłatę 10 PLN za
                  wizytę), problem w tym, czy wtedy chamscy lekarze by zniknęli?
                  Wczuj się Olgierd w sytuacje kobiety, kótra przychodzi i mowi, że robią jej
                  biopsje guzków w piersi bez znieczulenia bo sie jej nie należy?
                  Wczuj się w ludzi, których matka ma 70 lat, jest na oddziale onkologicznym a
                  lekarz mówi, przy niej, że trzeba ją wziąć do domu bo nic tu po niej i tylko
                  miejsce zajmuje! Mogę mnożyć takie przykłady i nie jest to demagogia, to
                  przerażenie.
                  Olgierd- ja muszę być w pracy profesjonalna- czy profesjonalne jest branie
                  łapowek za przyjęcie do szpitala? za wykonanie operacji na publicznym sprzęcie
                  prywatnego pacjenta?
                  • hipok Re: wiekszosci polskim lekarzom konia bym nie dal 20.11.05, 22:54
                    Ale ciągle edziuniu uogólniasz... bo tak już jest w naszym zawodzie,że
                    wystarczy jeden zły przykład i zaraz to rzutuje na całą służbę zdrowia. A
                    zachowanie lekarza wynika z flustracji,że całe życie zapie.., uczy się a
                    gó.. z tego ma ...nawet zasranego dziękuje... i ty się dziwisz ,że biorą...bo
                    za komuny tak miało być...gó..ana pensja a resztę sobie dorobi...i tak
                    zostało...
                      • hipok Re: wiekszosci polskim lekarzom konia bym nie dal 21.11.05, 00:03
                        "hymmm, nie znam biednego lekarza!"

                        a ja znam...i to wielu...zapie..ja po 8 dyżurów w oddziale i 8 w
                        pogotowiu,żeby splacić kredyt mieszkaniowy...jak nie wystarcza to izba
                        Wytrzeźwień albo inne pierdoły, ale pacjent widzi tylko,że zarabia 3 tysiące
                        wtedy...nie ważne ,że jest po południu 10 razy w miesiącu w domu...a podstawowa
                        pensja za prace od 8.00 do 15.00 to 1100zł. Nie ważne,że zapiepszał kilka lat
                        na studiach potem wiele lat żeby zdobyć jakąś specjalizację i jak już jest w
                        tym domu i dzieci go przypadkiem rozpoznaja to musi siadac do książek bo zaraz
                        jakiś egzamin np specjalizacyjny zbliża się wielkimi krokami. Fakt,że usługa
                        dla pacjenta jest na żenującym poziomie wynika z faktu że większos lekarzy
                        ledwo na oczy patrzy...nie mysląc już prawie co robi... Każdy normalnuy
                        człowiek w cywilizowanym swiecie Ci powie,że lekarz powinien dużo zarabiać,żeby
                        nie musiał dorabiać...wtedy może byśmy mieli namiastkę zachodu... Nieee...ten
                        tekst "nie znam biednego lekarza to już poniżej pasa"...Pewnie nich wpieprzają
                        chleb ze smalcem...chociaż to nawet smaczne jest ;-) dobranoc...bo jutro wstanę
                        lewą noga i jakąś rodzącą niepotrzebnmie opieprze za to ,że żyje ;-)
                        • wredna_jedza Re: wiekszosci polskim lekarzom konia bym nie dal 21.11.05, 08:25
                          Niestety ale to edziunia ma rację!!!
                          Poza tym, co to za wytłumaczenie o tym zapieprzaniu i kilkuletnich studiach??
                          Mi na ekonomii wiedza sama właziła do łba i leżałam do góry tyłeczkiem przez
                          całe studia??? I od razu po studiach dostałam 5 tys. pensji?
                          Inne studia też są tak samo ciężkie, a bynajmniej nie od razu po nich zarabia
                          sie kokosy!! I nie we wszystkich zawodach można liczyć na "wdzięczność" pacjenta!!
                          Biedny lekarz? Dopiero na stażu - potem bardzo szybko obrasta w piórka i w 99%
                          przypadkach staje sie łapówkarskim chamem do n-tej!! Nawet w prywatnej
                          przychodni wystawia kieszeń na łapówkę!!
                          • winnix Re: wiekszosci polskim lekarzom konia bym nie dal 21.11.05, 10:09
                            > Mi na ekonomii wiedza sama właziła do łba i leżałam do góry tyłeczkiem przez
                            > całe studia??? I od razu po studiach dostałam 5 tys. pensji?
                            > Inne studia też są tak samo ciężkie, a bynajmniej nie od razu po nich zarabia
                            > sie kokosy!!

                            Tylko że Ty nie decydujesz o zdrowiu, czy życiu ludzi. To że źle zrobisz analizę marketingową czy rąbniesz się w raporcie, nie spowoduje, że ktoś umrze, albo zostanie kaleką. Lekarz ma być wypoczęty i ma mieć warunki do efektywnego leczenia ludzi, a nie wyładowywać życiowe frustracje.
                            BTW, wiem jak wygląda praca i ekonomisty i lekarza. Moja Mama jest lekarzem a ja pracuje w finansach.

                            winnie
                              • zoezoe szkodliwe uogólnienia 21.11.05, 11:31
                                droga wredna jędzo. Z góry przepraszam, że odbiegam od tematu wątku. Wiem i
                                wstyd mi, ale muszę.
                                Przyznaję, że mam tendencję do uogólniania w drugą stronę, ale uważam, że
                                nagonka na lekarzy i podkopywanie do nich zaufania nie służy niczemu dobremu.
                                Wiem, i będę przekonywała każdego, kto jest dość otwarty, by słuchać, że
                                lekarze szuje to margines, a nie norma. Jasne, że bardziej społecznie szkodliwi
                                niż ekonomisci szuje, ale w dalszym ciągu margines. A co do rychłego obrastania
                                w piórka i dobra doczesne ... cóż, jestem młodsza od mojego męża lekarza,
                                pracuję znacznie krócej od niego, ale to ja go zabieram na wakacje i płacę
                                rachunki. Że o dawaniu pieniędzy na paliwo nie wspomnę. I wiem, że podobnie
                                wygląda sytuacja wielu jego koleżanek i kolegów. Naprawdę nie ma czego
                                zazdrościć i nie warto powtarzać obiegowych opinii.
                                • wredna_jedza Re: szkodliwe uogólnienia 21.11.05, 14:17
                                  Prawdopodobnie nie zetknęłaś się jeszcze jako pacjent z niekompetentnym
                                  konowałem [najczęściej na dodatek bardzo bezczelnym], któremu przez przypadek
                                  dano dyplom lekarza :)
                                  Wyniki LEP-u mówią same za siebie, jakich "geniuszy" mamy w szpitalach i
                                  przychodniach. Totalnych nieuków!!!
                                  A ci, co wystawiają łapki po kasę najczęściej pracują... w przychodniach
                                  prywatnych :D Młody - do pewnego czasu - jest uczciwy. Potem sam stwierdza, że
                                  mu sie nie opłaca i albo zwiewa na Zachód [jeśli naprawde jest dobrym lekarzem],
                                  albo... zaczyna brać.

                                  Pokaż mi lekarza z min. 10-letnim stażem, który by mieszkał kątem u rodziców i
                                  jeździł wysłużonym starym samochodem. Ilu jest takich?
                                  Zazwyczaj - po 10 latach ma już elegancką willę i luksusowy samochód :)))

                                  Ta "obiegowa opinia" z czegoś się jednak bierze :D
                                  Dlaczego lekarze nie chcą kas fiskalnych w gabinetach? Dlaczego są takie opory
                                  wobec RUM?
                                  Bo nie da sie ukrywac "kantów"???
                                • wredna_jedza Re: szkodliwe uogólnienia 21.11.05, 14:22
                                  PS - mam do czynienia z tym środowiskiem na co dzień :D
                                  Ponadto - dlaczego lekarze jako środowisko nie są zainteresowani usunięciem tych
                                  "parszywych owiec" ze swego środowiska? Tylko raczej tuszują ich błędy??
                                  Pacjentka sama sobie nie zaszyła chusty w brzuchu podczas operacji, tylko
                                  gapowaty "dochtór" [albo niezbyt trzeźwy] :) Ale "fachury" z izby lekarskiej nie
                                  potrafiły wytłumaczyć, jak chusta znalazła sie w brzuchu kobiety - pewnie ją
                                  połknęła - hehehe
                                  Nie ma samorządu lekarskiego? Wywalić na zbity pysk takowych, a nie bronić!!
                                  Wtedy będziecie wiarygodni!!
                                  • hipok Re: szkodliwe uogólnienia 21.11.05, 16:36
                                    Jeszcze raz się odezwę...już po raz ostatni żeby nikogo nie denerwować...
                                    po pierwsze LEP to jest test wiedzy nikomu niepotrzebnej i jakos na całym
                                    świecie radzą sobie bez niego. Wyniki takiego testu o niczym nie świadczą poza
                                    tym,że przeciętny człowiek nie może być omnibusem medycznym i wrypać na nowo
                                    wszystkich książek medycznych z wielu dziedziń medycyny i prawa medycznego, bo
                                    nauka ta posunęła się tak do przodu,że przyszłośc leży niestety w
                                    specjalizacjach...liczy sie praktyka...
                                    ... konowały są w każdym zawodzie...bo niestety albo może szczęśliwie jesteśmy
                                    tylko ludźmi ;-)...ale to nie znaczy,że całe środowisko medyczne jest takie.
                                    Co do inżyniera...hmmm... gdyby lekarz miał tyle czasu na zajęcie się pacjentem
                                    i mógł tyle razy wszystko przemyśleć...to pewnie też byłoby lepiej,ale jak
                                    widzi się dziki tłum pod drzwiami Praktyk Lekarskich to wszystko jasne.
                                    i teraz na koniec ta nieszczęsna chusta. Zapewniam Cię z całą
                                    odpowiedzialnością,że zaszycie chusty w brzuchu nie jest taką trudną sprawą ;-
                                    ). Może zdarzyć się najlepszemu,wyspanemu i trzeźwemu...w bardzo krawawych
                                    operacjach naprawdę może się to zdarzyć...nie powinno, bo kilka osób nad tym
                                    czuwa...instrumentariuszki liczą itd...no cała sala chyba nigdy nie jest
                                    nawalona ;-)...trzeba się tylko do tego przyznać i szybko rozpoznac
                                    błąd...ewidentny błąd...i zapewniam,że jak podejdzie się do pacjenta i powie,że
                                    stało się tak a nie inczej...PRZEPRASZAM musimy reoperować to normalny człowiek
                                    nawet nie pomyśli o sądzie , bo wie,że i tak uratowano mu życie...trzeba
                                    widziec człowieka zarówno w pacjencie jak i tym zasranym doktorku... pozdr
                        • edziunia Re: wiekszosci polskim lekarzom konia bym nie dal 21.11.05, 17:00
                          Hipoku,
                          mam znajomego, Szwajcar, przyjechał do Polski i mowi tak: założę kilinikę
                          prywatną (ma kapitał,posiada takie kliniki) w jednym z dużych miast Polski (z
                          kadrą medyczna). Wiec ja mowie super- ile będziesz płacił? aa około 20 tyś PLN
                          miesięcznie i jeszcze kilka warunków tam postawił. I co? szukaliśmy chętnych:
                          NIKT sie nie zgodził!!!Nawet wstępnie!!! No bo po co jednen z drgim mieliby
                          opuszczać stanowiska mało opłacane, lecz przecież dodatkowa pensja
                          nieoopodatkowana wypływa do kieszeni.
                          Kolejny przykład- moj kolega lekarz,musi grzecznie za szefa robić zajęcia i inną
                          robotę, bo jak nie to szef nie udostepni mu sprzetu kliniki dla jego pacjentów z
                          prywatnej przychodni...
                          Mój mąż pracuje blisko służy zdrowia, zajmuje się poradami prawnymi dla
                          pacjentów- nawet nie wiemy ile nieszcześcia jest, ile tragedii ludzkich- ale Wy
                          lekarze, zawsze wskażecie innych winnych, nigdy nie siebie. I zawsze jest jakieś
                          usprawiedliwienie, tego co robicie. Pewnie, że jest bardzo wielu uczciwych, albo
                          takich co biorą po, bo pacjent daje..., lecz prawidłowości są takie, że mamy
                          fatalną służbę zdrowia a za ten stan także odpowiadają lekarze.
                          Nie rozumiem Waszej solidarności zawodowej- po prostu nie rozumiem.
                          • hipok Re: wiekszosci polskim lekarzom konia bym nie dal 21.11.05, 17:47
                            Ojjj edziunia tu nie chodzi o solidarność zawodową... bo ja wcale nie popieram
                            tego co się dzieje...
                            ...a z tymi pensjami po 20tyś... pewnie jak proponujesz ordynatorom czy
                            zatępcom to nikt nie pójdzie...dla mnie to oczywiste...bo każdy wie ,że w
                            polskich warunkach po 2 miesiącach może być po zawodach i ta wielka prywatna
                            klinika padnie na pysk, bo takie są reguły marketingu...jeszcze spro czasu
                            upłynie kiedy będzie można zarabiac na prywatnych szpitalikach...zawnych
                            niesłusznie klinikami. Poza tym człowiek nie po to cale życie pracuje i zostaje
                            szefem albo zastępcą,żeby teraz to wszystko zostawić. Idąc tym tropem to już
                            wcale by nie było lekarzy w Polsce bo wszyscy by wyjechali. Poza tym nawet
                            dodatkowa pensja niopodatkowana to cały czas mniej niż owe 20 tyś hihi.
                            Pan Religa wprowadzi koszyk świadczeń gwarantowanych i sprawa będzie
                            jasna...nikt nie bedzie już plakał......;-)
                            zakończmy to już bo i tak nie ulecymy służby zdrowia a tylko sobie nerwy
                            niepotrzebnie szargamy ;-) pozdrawiam
                    • momo_wrc Re: wiekszosci polskim lekarzom konia bym nie dal 21.11.05, 22:04
                      nie tak za darmo...zapominacie o tych wszystkich składkach płaconych latami na
                      ZUS? a co potem? człowiek raz na pare lat zachoruje i słyszy ze nie ma
                      pieniędzy:/ sory Batory ale cos tu w tym systemie klęka jak mam płacic za wizyty
                      to niech mi zwrócą te pieniądze z ubezpieczenia!!za wszystko i tak trzeba
                      płacic..a propo zarobków lekarzy,,,sory ale jaki kraj takie zarobki...ja w swoim
                      fachu musze byc miła dla klientów bo inaczej lece z pracy i tez nie zarabiam
                      kokosów...takie czasy a opryskliwość lekarzy to chyba jeszcze pozostałości PRL'u....
                      • majkabis momo_wrc 24.11.05, 09:48
                        No to przeliczyc te składki, które płaciłaś latami. Tylko tak uczciwie, dla
                        siebie. Może przejrzysz na oczy i zrozumiesz, ze za te pieniądze nie
                        zoperowaliby Ci nawet wyrostka w prywatnej klinice. A Ty chorujesz co parę lat
                        i jeszcze masz pretensje, że "ZA TWOJE SKŁADKI" , a Ty i tak musisz płacic.
                        Pieniądze w systemie są, tylko nie tam, gdzie byc powinny.
                        PS Zawsze możesz przejśc na ubezpieczenie zdrowotne dobrowolne, albo z niego w
                        ogóle zrezygnowac i odkładać comiesięczne Twoje składki na wszelki wypadek- oby
                        tylko nie okazało się któregos razu, ze aby zapłacic za jakieś większe
                        leczenie, musisz zaciąbgnąć kredyt na hipotekę.
          • natka110 Re: wiekszosci polskim lekarzom konia bym nie dal 23.11.05, 11:33
            Oj pachnie mi to Gajowym... moim zdaniem, przeginasz. To ze lekarz jest stary
            to nie znaczy ze niedobry, moim zdaniem to wlasnie mlokos zaraz po studiach nic
            nie wie, bo tyle widzial, co mu pokazali w csasei praktyk i w klinice. aLBO -
            jesli lekarz bardzo trendy - to na medycynie platnej wieczorowej.
            Odkad ja pamietam, to zawsze palenie w ciazy bylo niewskazane, a to wlasnie
            jakies nowe trendy mowia co innego, wiec ja bym sie tak nie rzucala na lekarzy
            z naj naj najnowszymi pomyslami.
            Tak czy inaczje, dla mnie to jakis kosmos, palenie w ciazy. NIe pale w ogole,
            ale w ciazy to bym sie bala wziac nawet srodek p/bolowy, bo co i rusz noe super
            badania wykluczaja inne specyfiki, teraz podobno paracetamol ok, a ibuprofen
            zly, 2 lata temu slyszalam na odwrot...
              • majkabis Re: wiekszosci polskim lekarzom konia bym nie dal 24.11.05, 09:55
                Ale zapomniałes o wiele istotniejszej sprawie- te studia wieczorowe trwaja
                tylko (chyba) 1 lub 2 lata, a potem jest automatyczne przeniesienie na normalny
                tryb studiowania. Przez ten czas studiowania wieczornego ich oledzy ze studiów
                dziennych i tak nie uczą się niczego innego i nie mają żadnych zajęć
                klinicznych! Wystarczy znać program studiów, by zrozumiec, że aby poznac
                biochemię czy biofizykę, anatomię czy fizjologie lub statystykę, nie trzeba
                koniecznie studiowac na studiach dziennych! A własnie tylko takie przedmioty
                ogólne są na pierwszych latach studiów- medycyna "na powaznie" rozpoczyna się w
                połowie studiów, a wtedy ci wieczorowi są już na studiach dziennych!
        • ewa.malec Re: palenie, a ciąża 22.11.05, 13:04
          moja kolezanka palila w ciazy i z duma mowila ze mimo to, jej synek dostal 10
          punktow Apgar, i twierdzila ze to jakies bzdury z tym niepaleniem w ciazy. caly
          czas karmi go piersia *( maly ma juz ponad roczek) i teraz jest zdziwiona ze
          jest on taki nieduzy jak na swoj wiek i ze tak powoli rosnie. Moja coreczka
          jest mlodsza od niego o 3 miesiace a wyglada jakby bylo odwrotnie. Nie
          rozumiem jak mozna aplikowac rozwijajacemu sie organizmowi trucizne.
    • qurki Re: palenie, a ciąża 18.11.05, 20:56
      Hmmm...
      Ja rowniez slyszalam takie opinie od lekarzy ktorzy mowili ze skoro matka pali i
      nie moze rzucic to nalezy palenie ograniczyc. Bardzo dużo też czytalam o złym
      wpływie nikotyny na płód np. niska waga urodzeniowa, większa podatność na
      alergie i astmę oskrzelową i wiele, wiele innych. Mam równiez koleżankę która
      paliła w ciązy dwie paczki dziennie, teraz dziecko ma 15 mies a ona nadal pali
      tyle co palila, dzieciaka karmi piersia i odkad go urodzilatwierdzi, ze karmiac
      piersią daje mu zdrowie. Uwazam, że taka matke powinna spotkać najwyższa kara.
      A jak narazie to kara za jej błędy dotyka jej dziecko ktore ma przewlekly kaszel
      i wiecznie łapie infekcje.
      Ja gdy dowiedzialam sie, ze jestem w ciąży od razu rzuciłam palenie i nie
      pozwalalam nikomu palic w mojej obecnosci, a gdy już poczułam dym to tak mnie
      mdliło że...
      Urodziłam synka 4170g/58cm na pierwszy rzut oka zdrowy. Nie paliłam do momentu
      zakończenia karmienia piersia.Niestety po kilku miesiacach okazalo sie ze jest
      chory. Ma genetyczna chorobe ktora sie nazywa sferocytoza. Jest to bardzo rzadka
      choroba (1/2000 - 1/5000 urodzen, zalezy od zrodla). Okazało sie, że nikt z
      rodziny mojej ani męża takiej choroby nie miał, u synka poprostu doszło do
      zmutowania genu. Wiec pytam prof. hematologa skad? A on mi na to, że bardzo,
      bardzo często do takich mutacji dochodzi gdy rodzice (czyli palacy facet tez)
      palą papierosy, nadużywają alkocholu i innych używek.
      Wiec wychodzi na to, ze jezeli ktos podchodzi racjonalnie do rodzicielstwa to
      powinien dbac o swoj organizm. I nie uwieze nigdy, ze palenie i inne takie nie
      ma wplywu na rozwoj dziecka.
      • nijaki20 Re: palenie a ciąża 18.11.05, 22:13
        Chore dziecko moze urodzic sie nawet przy najzdrowszych rodzicach,
        ale to nie znaczy, ze rodzice maja dziecku swiadomie SZKODZIC!

        Tak samo twierdzi sie powszechnie, ze dziecko z mongolizmem rodzi sie
        u starszych matek.
        Oczywiscie mozliwosc jest wieksza, ale i 18-latki rodza dzieci z mongolizmem.

        Choroba moze kazdego dotknac, ale nie nalezy wywolywac wilka z lasu.

        Najlepiej byloby aby kobiety pragnace zalozyc rodzine na czas wyzbyly sie
        nalogu, a nie czekaly z tym, az zajda w ciaze!!!
        • venus22 Re: palenie a ciąża 19.11.05, 03:36
          na pewno palenie jest szkodliwe, w ciazy tez.
          moze chodzi o to zeby nie przestac palic nagle tylko stopniowo aby uniknac
          glodu i zwiazanego z tym objawami bo to jest stress dla organizmu, ale na pewno
          powinno sie przestac palic. im szybciej tym lepiej i nawet pomimo glodu nic nie
          szkodzi przestac od razu.

          osobiscie nie spotkalam sie z takim nastawieniem w Kanadzie- palic dalej-
          odwrotnie, kazdy tutaj lekarz zaleca zaprzestanie palenia a zwlaszcza w ciazy.

          palenie przede wszystkim zmniejsza ilosc tlenu jaka otrzymuje plod.
          moze to powodowac ze dziecko bedzie mniejsze. i wcale nie oznacza to
          latwiejszego porodu bo czasem takie dziecko przez to ze mialo za malo tlenu
          wlasnie ma komplikacje przy porodzie.. dzieci palaczy moga czesciej zapadac na
          infekcje pluc i alergie,

          >> Tak samo twierdzi sie powszechnie, ze dziecko z mongolizmem rodzi sie u
          starszych matek. Oczywiscie mozliwosc jest wieksza, ale i 18-latki rodza
          dzieci z mongolizmem.>>

          mozliwosc jest o wiele wiele wiele wieksza, dlatego tak sie mowi - im starsza
          kobieta tym wieksze prawdopodobienstwo.
          zobacz tabelke jak cie interesuje:

          www.micro.utexas.edu/courses/levin/bio304/genetics/motherage.gif

          jest roznica kiedy w wieku 18 lat prawdopodobienstwo ze sie urodzi dziecko z
          zespolem Downa jest 1/2000, a wieku 45 1/32, a pomiedzy 45 a 50 - 1/12.

          poza tym zgadzam sie z toba :)

          Venus
          • agraf75 Re: palenie a ciąża 19.11.05, 14:05
            Jedna z moich znajomych przed ciążą paliła jak smok, po 2 paczki dziennie, piła
            również ok. 4 - 5 super mocnych kaw. Gdy zaszła w ciążę, nie zrezygnowała z
            żadnej z używek!!! Nadal piła kilka kaw dziennie (mocnych) i wypalała po 2
            paczki papierosów. Dziecko urodziło się miesiąc przed czasem,ma już 15 mies. i
            wiem, że ma kłopoty zdrowotne. Głupia matka niszczy zdrowie dziecka!!!
      • anyaa77 Re: palenie, a ciąża 21.11.05, 14:12
        Bardzo Ci współczuję, ale sama napisałaś, że rzuciłas palenia na samym początku
        ciąży. A więc zdązyłaś przez kilka tygodni podtruć dziecko dymem tytoniowym i
        to w tym okresie, który jest najważniejszy dla prawidłowego rozwoju płodu.
        Przykro mi ale możesz obwiniac tylko siebie:(
        • qurki Re: palenie, a ciąża 21.11.05, 20:21
          anyya77 jezeli wspolczujesz mi to nie musisz. Jakos sobie radze. I nie obwiniam
          sie tak jak ty bys chciala zebym to robila.
          ciaza nie byla planowana. zabezpieczalam sie pigulkami ale widocznie ktos tam na
          gorze bardzo chcial zebym urodzila drugie dziecko akurat wtedy (a moze to i
          dobrze bo przynajmniej moja mama przed smiercia zdazyla sie nacieszyc wnukiem).
          Jedyne co moge Ci powiedziec, ze jesli swiadomie zdecydowalabym sie na ciaze to
          palenie rzucilabym duzo, duzo wczesniej. Niesistotne. Mam nadzieje ze ty
          bedziesz lepsza matka niz ja i nigdy nie zapalisz papierosa.
          ...Musisz tez wiedziec ze takie choroby zdazaja sie rowniez i tym "świętojebliwym"
    • marta.gora Re: palenie, a ciąża 19.11.05, 19:32
      Mnie już nic nie zdziwi. Kiedyś dziwili mnie kardiolodzy fajczący po 30
      papierosów dziennie, przesiaknieci dymem i pochylający się nad osoba po zawale,
      nakłaniajacy do tego, by skończyc z papierosami, bo kolejny zawał, a do tego
      wylew czy rak gotowy. Jak chory ma uwierzyć, że palenie szkodzi, skoro sam
      lekarz fajczy? Przeciez lekarz świadomie nie szkodziłby swojemu zdrowiu!
      Dlatego taki przykład osobisty był wskazówka dla palacza, że mimo wszystko nie
      trzeba rzucac nalogu.
      Być może takie głupoty o szkodliwości rzucania palenia tytoniu w ciąży mówią ci
      lekarze, którzy sami palą?
      Oj, ministrze Religa! Pan mi podpadł najbardziej, profesorze! "Dzięki" panu mój
      teść nie ma żadnej motywacji do rozwodu z 30-letnim nałogiem. Trwały związek-
      nie ma co.
      Wystarczy znać skład dymu tytoniowego, by zdrowy rozsądek SAM podpowiedział,
      jakim "dobrem" dla dziecka jest choćby tylko jeden, jedyny papieros wypalony w
      ciągu dnia.
      Matka ponoć dla swojego dziecka zrobi wszystko. Uwazam, że korzyści wynikające
      z porzucenia nałogu są własnie początkiem tego pozostałego "wszystkiego".
      Wspierajmy kobiet, które chcą zerwac z nałogiem!
      • nala5 Re: palenie, a ciąża 20.11.05, 01:57
        Ktoś napisał, że "dziecko urodzi się nerwowe - bzdura". Nie miał racji. Matka
        rzucająca palenie, jeśli sie denerwuje, przenosi emocje na dziecko. I to jest
        prawdą. Prawdż też jest, że jeśli paliła, będąc już w ciąży, nie powinna rzucać
        palenia z dnia na dzień (bo nie dość, że ona, to też płód będzie odczuwał głód
        nikotynowy). Ale największą prawdą jest to, że jeśli świadomie decydujemy się na
        dziecko, to o rzuceniu palenia trzeba pomyśleć wcześniej. Wskazane jest
        przynajmniej na pół roku przed zajściem w ciąże rzucić nałóg. NIestety często
        jest jednak tak, że ciąża nie jest do końca świadoma, planowana. Wtedy
        oczywiście też trzeba jak najszybciej skończyć z nałogiem (czasem jest tak jak
        pisała wczesniej jakaś Pani, że organizm sam odrzuca papierosy- wtedy jest
        łatwiej). Ale jeśli sprawia to problem, nie należy tego robić z dnia na dzień.
        Trzeba ograniczać ilości, aż do zaprzestania. Ja właśnie jestem na etapie
        planowania, a co za tym idzie staram się rzucić palenie, żeby pomyśleć o zdrowej
        ciąży.
    • beretzantenka Re: palenie, a ciąża 20.11.05, 05:11
      Jak bylam w ciazy lekarz spytal ile pale - mowie paczke .
      Powiedzial , aby nie rzucac palenia tylko ograniczyc do 5 papierosow dziennie w
      wielkich chwilach i mysle ,ze to madra rada i nie chodzi o plod ale o sama
      matke . A ze przy ciazy organizm szaleje to i u mnie pociag do papierosow sie
      zmniejszyl i tak naturalnie jakos wyszlo .
      Jest jeszcze taki problem , ze niektore kobiety bardzo objadaja sie w czasie
      ciazy ( zachcianki) i rzucenie palenia moze to bardzo wzmocnic a potem wiadomo
      jakie problemy z tym zwiazane . Mnie na szczescie ciagnely tylko kwasne mrozone
      wisnie i porzeczki zjadalam po paczce dziennie ale niektore babki ida w kierunku
      slodyczy i innych weglowodanow i to moze naprawde zaszkodzic na przyszlosc
      wiec zamiast ciasteczka papieros i klopot z glowy . a jesli chodzi o plod to
      lekarz powiedzial , ze organizm nie powinien miec szoku i zgadzam sie .
      • aanow Mój Boże! 20.11.05, 16:16
        Jest jeszcze taki problem , ze niektore kobiety bardzo objadaja sie w czasie
        > ciazy ( zachcianki) i rzucenie palenia moze to bardzo wzmocnic a potem
        wiadomo
        > jakie problemy z tym zwiazane . Mnie na szczescie ciagnely tylko kwasne
        mrozone
        >
        > wisnie i porzeczki zjadalam po paczce dziennie ale niektore babki ida w
        kierunk
        > u
        > slodyczy i innych weglowodanow i to moze naprawde zaszkodzic na przyszlosc
        > wiec zamiast ciasteczka papieros i klopot z glowy . a jesli chodzi o plod to
        > lekarz powiedzial , ze organizm nie powinien miec szoku i zgadzam sie .

        Jak czytam coś takiego, to krew mi się gotuje. Mam nadzieję, że to prowokacja.

        Niedawno byłam świadkiem takiej rozmowy: nieziemsko chuda tipsiara rozmawia z
        dziewczyną w zaawansowanej ciąży:
        Dziewczyna: Jak ten czas leci! Twoja mała ma już rok! Też tak się bałaś w ciąży?
        Tipsiara: Strasznie, całą ciążę się denerwowałam...
        Dziewczyna: Ostatnio w telewizji pokazują tyle chorych dzieci...
        Tipsiara: No, ja też cały czas byłam w nerwach ...tak strasznie się bałam, że
        nie uda mi się potem schudnąć!

        Puknij się w tę pustą, tlenioną głowę, babo! Papieros lepszy od ciastka!
    • galt Tempe, tempe, tempe, tempe...... baby 20.11.05, 05:18
      Szlag mnie trafia jak s;ysze "moze ie powinnam rzucac palenia w ciazy.." - a
      jak ty myslisz babo.
      I takie walsnie tempoty pozniej decyduja o aborcji z inteligencja pijaneog konia.
      W Stanach, cale szczescie, za niedlugo dorosli palacy przy nieletnich w
      samochodzie, beda zatrzamni. A baba w Polsce mysli, ze palenie moze jej nie
      zaszkodzi. Oto moja oferta logiki dla tempych bab w Polsce:
      powiedzmy, ze zagrozenie dla zdrowia nienarodzonego dziecka wzrasta o zaledwie
      0,00001% - czy to jest malo czy duzo. Jak dalas odpowiedz za malo aby rzucic -
      to moja odpowiedza jest, ze twoja matka powinna miec prawo do aborcji, a ty
      jestes za niedojrzala do roli matki i zaraz po urodzeniu dziecko powinno byc ci
      odebrane.

      Wygladam przejety. Tak, nic mnie tak nie wk... jak glupota i arogancja
      doroslych, ktora szkodzi dzieciom.
      • hipok Głupota do kwatratu... 20.11.05, 09:07
        Dobrze,że mamy tutaj nicki...bo głupota pani zakladającej wątek powala na
        kolana..."dziecko urodzi się nerwowe" hihih to było najlepsze. Jutro opowiem to
        w pracy na porodówce ;-). Tak tylko dodam,że palenie równie bardzo szkodzi jak
        kochana mamusia kopci także po porodzie...i nie chodzi tylko o dmuchanie dymem
        w twarzyczkę dzidzi ;-). Szkoda,że tak ślepo nie słuchamy lekarzy w innych
        sprawach...pozdr
        • jo-asiunka Re: Głupota do kwatratu... 20.11.05, 09:22
          przepraszam, ale Twój post też nie świadczy o Twojej wybitnej mądrości. Masz
          kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem i nie zdałabyś nowej matury. Przeczytaj
          jeszcze raz, o czym jest ten wątek, ok? A nie wydajesz takie arbitralne sądy, w
          dodatku fałszywe. Ta pani sama się zastanawia nad sensem tego, co Ty nazwałaś
          jej głupotą. Ona nie wtwierdzi, że tak jest, tylko pyta.
          • hipok Re: Głupota do kwatratu... 20.11.05, 12:07
            To jest właśnie głupota...wymyślanie takich oytań i zastanawianie się nad
            nimi... od zawsze wiadomo,że papierosy szkodzą,ale uzależnieni zawsze bedą
            szukac plusów palenia ;-) tak już jest...
            ...a dziecko bedzie zdenerwowanie jak się urodzi i już nie bedzie dostaweało od
            mamy nikotyny ..więc może ...nich sobie zapali jednego...tak na dobry
            początek ;-) pozdrawiam i jak kogos obraziłem to przepraszam...ale to jest
            naprawdę dyskusja na poziomie przedszkola ;-)
        • bezalina Re: Głupota do kwatratu... 20.11.05, 11:38
          do hipok proszę abyś dokładnie przeczytała mój post, ja wyraziłam zdziwienie,że
          można takie rzeczy mówić, a lekarza,który w ten spoeób radzi swojej pacjentce
          nazwałam chyba dość dosadnie i nazywanie mnie głupią jest krzywdzące, jestem
          zdeklarowaną przeciwniczką palenia tępię to jak się da, u mnie w domu nikt nie
          ma prawa palić i zdawało mi się,że dość wyrażnie to napisałam!!! Rozpoczęłam
          ten wątekm po to by może choc kilka przyszłych mam i tatusiów zastanowi się
          zanim zapali.
          • hipok Re: Głupota do kwatratu... 20.11.05, 12:09
            No takim wątkiem na pewno nie spowodujesz,że ktoś rzuci palenie ;-)...
            pozdrawiam serdecznie i przepraszam jak Cię uraziłem...ale czasami człowiekowi
            puszczają nerwy jak słyszy taki bzdury ;-)
            • bezalina Re: Głupota do kwatratu... 20.11.05, 15:26
              I jeszcze jedno, jestem pewna że lepiej jest mówić jak najwięcej na ten temat
              niż milczeć. Nawet narażając się na przykrości ze strony tych co uważają
              inaczej. I zgadzam się z tobą, że czasem nerwy puszczają jak się słyszy takie
              głupoty, ale ta o nerwowości dziecka to pikuś w porównaniu z tym
              jakie "argumenty" miała moja synowa za paleniem w ciąży np. Niska waga
              urodzeniowa - to dobrze bo w jej rodzinie rodzą się duże dzieci a ona nie chce
              żeby ją zabardzo rozepchało!!! skłonność do alergii nieszkodzi przecież są leki
              itd, na szczęście nie muszę już tego wysłuchiwać bo się na nas obraziła. bo na
              głupotę niestey nie ma lekarstwa. A dziecko urodziło się na szczęście zdrowe
              tylko jakieś takie nerwowe, płaczliwe...
              • edziunia Re: Głupota do kwatratu... 20.11.05, 16:23
                Wiesz co, znam dorosłe dziecko palaczki. Dramat, po prostu dramat- alergia nie do opanowania, kopoty w pracy,bo wieczne kłopoty zdrowotne. Lekarze szukający rady- sterydy wieczne wahania wagi. Straszne to ale Twój wnuczek ma troszkę dziwną mamę. Ta moja znajoma teraz ma 28 lat i nadal korzysta z pomocy rodziców, bo nie daje rady z chorobą radzić sobie normalnie. Jakie leki na alergie?? Ona wie naprawde co mowi?
      • mieszkogw Re: Tempe, tempe, tempe, tempe...... baby 20.11.05, 10:11
        Zgoda, ale na "tępe". A poza tym chłopy też bywają tępe, zwłaszcza te, które
        palą w obecności ciężarnych albo małych dzieci. Jak mój znajomy - nawet mu sie
        nie chciało wyjść na balkon. No bo on "odreagowywał stres", przecieżmu się też
        od życia należy, zwłaszcza, że przecież ma na utrzymaniu ciężarną żonę, a
        niedługo dojdzie i dziecko ... (Zostawił rodzinę, jak mu się urodziło drugie,
        oczywiście nadal pali).
    • johana19 Re: palenie, a ciąża 20.11.05, 09:20
      A widziałaś kiedyś dziecko, które urodziło się z głodem nikotynowym?
      Niedotlenione na maxa? I dostało zaledwie 1 punkt w skali Apgar??? A wody
      płodowe jego mamy były bardziej brudne niż woda w wiadrze po zmyciu mocno
      zabrudzonej podłogi w całym domu... Nawet gdyby przez rzucenie palenia miałoby
      być nerwowe (co dla mnie z resztą jest bardzo wątpliwe) to chyba bardziej
      odpowiedzialne rozwiązanie. Z reszą. O czym ta dyskusja?? Mądra matka wiedząc,
      że nosi pod sercem własne dziecko zrobi wszystko by urodziło się ono zdrowe.
      Więc także rzuci palenie. Takie jest moje zdanie.

      Asia mama LENY (27-01-2005)

      A Lenka ma już...
      • tsunami05 Re: palenie, a ciąża 20.11.05, 09:57
        Palenie rzuciłam jak tylko się dowiedziałam, że jestem w ciąży - dość późno, w 5 tc. Nie paliłam i nie palę mimo ogromnych stresów, jakie przeżywam do dziś ( praca do dnia porodu, walka o stabilizację życiową, rozstanie z ojcem dziecka, kilka przeprowadzek itp.) Wiem, że stres na pewno ma wpływ na dziecko, nie potrafię go zminimalizować, bo niestety jest to fizjologia - reakcja na sytuację. Mimo to uważam, że nawet taki stres nie jest gorszy od nikotyny.
        Odwiedzałam niedawno moich rodziców - palą jak smoki i palili zawsze - mama podobno w ciąży ze mną nie. I oni przy mnie dalej palili - mama wygłaszała teorie, ze dym nie szkodzi, tak samo szkodzi dym z ogniska, że ja się wychowałam w dymie i nic mi nie było itd. Ojciec palił normalnie przy mnie, przy stole, jak jadłam obiad. Mówił tylko, że przecież jeszcze dziecka nie ma (to był 7 miesiąc ciąży) i jak kiedyś ich odwiedzę z dzieckiem, to przy nim, nie zapali. Twierdzili też, ze lufcik uchylony w pokoju, w którym wypalono paczkę w ciągu kilku godzin, powoduje, że "jest wywietrzone". Zrobiłam awanturę i wyjechałam. Dowiedziałam się, że jestem tyranką.
        A przecież od tego dymu, wdychanego biernie: było mi niedobrze, drapało mnie w gardle, ciekły łzy z oczu, kaszlałam, na drugi dzień miałam autentycznego kaca, jak po nocy w pubie.
      • hipok Re: palenie, a ciąża 20.11.05, 12:11
        Ja bym dodał tylko,że te wody czasami wygladaja jeszcze gorzej...ale
        rozważmy... może dać dzidziuiowi jakiegoś Lighta na sali porodowej,żeby się
        lepiej poczuł na głodzie i przestał być taki nerwowy ;-)
    • a_sadaj Re: palenie, a ciąża 20.11.05, 12:11
      Moja bliska koleżanka paliła od 16-tego roku życia mając 25 lat zaszła w ciąże
      paliła przez całą ciąż tak jakgdyby nigdy nic. Rezultat był tragiczny - syn
      urodził sie z nitotlenieniem, z małą waga uredzeniowo (2200) - dziecko przeżyło
      ale nigdy nie bedzie normalny ma uszkodzony mózg. A koleżnka rok po urodzeniu
      dziecka dowiedziała sie że ma raka płuc w tej chwili po licznych chemiach już
      nie ma dla niej ratunku zostało jej pare tygodni życia. Zadajcie sobie same
      pytanie czy warto narażac siebie i dziecko na pare chwil przyjemności .
      • irenka82 Re: palenie, a ciąża 20.11.05, 14:34
        a mnie uczyli na pedagogice specjalnej,ze lepiej nie przestawac,tylko
        ograniczyc. ta sama pani stwierdzila,ze charakterystyczna twarz dziecka z
        downem mozna za pomoca odpowiednich masazy tejze przywrocic do wygladu
        normalnego dziecka. pani jest pielegniarka w jednym z lepszych szpitali w moim
        wojewodztwie.wspolczuje jej pacjentkom.
    • kubmik Re: palenie, a ciąża 20.11.05, 16:29
      Wątpie, żeby naprawdę powiedział to lekarz. Jeśli to zrobił, to jest idiotą. Dym
      papierosowy zawiera kilkadziesiąt związków rakotwórczych. Rzucenie palenia to
      najlepszy prezent, jaki możesz zrobić swemu dziecku. Uwierz mi - jestem
      biochemikiem.
      Pozdrawiam i życzę wszystkiego naj Tobie i córeczce/synkowi :)
    • asiakach Re: palenie, a ciąża 20.11.05, 16:40
      mieszkam w stanach i tu jest totalny zakaz i palenia i picia alkoholu w ciazy
      (znajomi w Polsce patrzyli na mnie jak na nienormalna ze w ogole nie ruszam
      alkoholu, " bo przeciez troche mozna". a ile to jest troche?) Palenie w ciazy
      moze spowodowac nie tylko niedowage, niedotlenienie plodu (to oczywiscie wplywa
      na rozwoj komorek mozgowych), ale w ostatnich latach badania znalazly bardzo
      silna korelacje miedzy paleniem w ciazy a ADHD pozniej u dziecka. to tyle a
      propos "spokojnego" dziecka, nie wystawionego na stresy rzucania palenia przez
      mamusie.
      moja mama tez palila w ciazy - ja jestem okazem zdrowia, ale to POMIMO palenia
      a nie dzieki niemu. wiecej szczescia niz......
    • annaagata A potem.... 20.11.05, 19:17
      a potem rodzi się maluszek i ....lekarz mówi "coś nie tak.." i cały świat się
      wali i pamietasz każdą kawę, kazdy zbagatelizowany katar i czujesz się jak
      morderca bo wolałaś iść do pracy chociaż lekarz mówił żeby zwolnić

      nie wyobrażam sobie jak można wlaśne dziecko narażac na jakiekolwiek
      niebezpieczeństwo

      teraz bardziej sobie nie wyobrażam, bo już wiem jakie jest dręcząc oczekiwanie
      na to by wreszcie usłyszeć JEST ZDROWY!!!
    • qapsik Re: palenie, a ciąża 20.11.05, 20:05
      Witam, jestem z tematem dość na bieżąco (z racji studiów), ostatnio właśnie był
      o tym wykład i... kobieta w ciąży powinna JAK NAJSZYBCIEJ RZUCIĆ PALENIE.
      Bezwzględnie i bezdyskusyjnie.
      Pozdrawiam! :)
      • pairen Re: palenie, a ciąża 20.11.05, 20:27
        Zgadzam się, że kobieta w ciąży powinna rzucić palenie, ale rozumię teź
        stanowisko niektórych,że to palenie należy ograniczyć...chociaż w konsekwencji
        (mam nadzieję) chodzi im wszystkim o to, aby zaprzestać palić.
        Sama rzuciła palenie, gdy dowiedziałam się, że jestem e ciąży(6-ty tydzień) i
        wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że organizm zaczął się odtruwać i odkupiłam
        to 3 tyg. potwornym (do dziś to pamiętam) bólem głowy; oczywiście nie mogłam z
        tym nic zrobić, bo kobietom w ciąży nie wolno brać dużej większości
        lekarst...wierzcie ból był tak okropny, że często nie mogłam myśleć.
        Mój prowadzący lekarz stwierdził, że taki ból jest większym zagrożeniem dla
        dziecka niż powolne odstawianie fajek (może grozić poronieniem).
        • wizard5 lekarz z "licencja" 20.11.05, 20:32
          Moj lekarz(ginekolog-ploznik) z ta slawna juz "licencja" powiedzial to samo-
          jesli osoba nie radzi sobie w ciazy z rzuceniem tego nalogu-no coz...niech robi
          to stopniowo.Dlaczego niektore osoby na tym forum tak strasznie sie denerwuja
          na palace matki?
            • wizard5 Re: lekarz z "licencja" 20.11.05, 20:46
              Ale przeciez to nie ich dzieci.Denerwowac sie mozna wtedy kiedy rodzice
              psychicznie badz fizycznie maltretuja swoje dzieci.Te kobiety ktore pala w
              ciazy duzo widocznie nie maja rozwinietego inst.mac.badz nie mysla co bedzie
              PO.I tyle.Nie trzeba sie tak denerwowac.
              • schmidtke Re: lekarz z "licencja" 20.11.05, 21:23
                witam

                bardzo ciekawy temat
                moja szwagierka co prawda nie paliła w ciąży, ale od czasu do czasu pozwalała
                sobie na lampkę wina i piwko

                co prawda nie w dużych ilościach - parę łyków piwa - na smak - ale jaki ma sens
                picie na smak kilku łyków piwa w 8 miesiącu ciąży? człowiek nic nie poczuje,a
                dziecku może zaszkodzić

                dziecko urodziło się zdrowe

                chociaż miało sporo problemów z odpornością - ma dopiero ma 2,5 roku a zażył
                już więcej antybiotyków niż ja przez całe życie

                nie chce też jeść tak jak powinien
                je strasznie mało, rzadko i jeszcze przy tym marudzi
                jest mniejszy niż inne dzieci - ale to akurat może nie mież nic wspólnego z tym
                lekkim drinkowaniem w ciąży


                moja znajoma z kolei - młoda dziewczyna wpadła na jednej z zakrapianych imprez,
                przez całą ciąże paliła, i to nie mało - ok. 10-15 papierosów na dzień


                dziecko urodziło się zdrowiusieńkie - przynajmniej na to wygląda

                ale teraz żyje w mieszkaniu, gdzie się nonstop pali papierosy - na 6 osób
                chyba tylko to dzieciątko nei pali - aktywnie, mam na myśli

                żadne gadanie nie przemówiło im do rozsądku

                a cóż ten malec winny, że ma rodziców i dziadków palaczy?
                sam też będzie za chwilę palił


              • johana19 Re: lekarz z "licencja" 21.11.05, 10:35
                To przepraszam bardzo. Tylko dlatego, że to nie moje dziecko to powinnam być
                obojętna na jego krzywdę??? To gdyby ktoś w miesznaniu obok np. katował swoje
                dzieci to też byś nie zareagowała bo to nie Twoje?? To się nazywa ludzka
                znieczulica... ehhh... Szkoda gadać...

                Asia mama LENY (27-01-2005)

                A Lenka ma już...
            • wizard5 Re: lekarz z "licencja" 22.11.05, 18:39
              No jasne,to trzeba zalozyc jakas jednostke ratownicza np OSRA(ochotnicza sluzba
              ratownictwa antynikotynowego) albo cos w tym guscie.Jak nie pala to niech sie
              ciesza kobiety,maja zdrowe duze dzieci zawsze usmiechniete i zawsze
              zdrowe.Tylko pozazdroscic.:-)
    • dakaikik Re: palenie, a ciąża 20.11.05, 22:04
      Rzucanie palenia jest stresem. Jest bardzo ciężkie zarówno dla matki jak i dla
      dziecka. Dlatego nie należy w tej chwili rzucac palenia w okresie ciąży z dnia
      na dzień, bo jest to trudne. LEpiej rzucać stopniowo. Tj zmniejszać ilość
      wypalanych papierosów.
      • majkabis Re: palenie, a ciąża 24.11.05, 10:10
        dakaikik napisała:

        > Rzucanie palenia jest stresem.

        Powaznie??? Dla mnie steresm byłoby, gdybym świadomie mu szkodziła, a znając
        skład dymu tytoniowego NIE MOZNA MYSLEC INACZEJ, JAK TYLKO TAK, ŻE PALĄĆ W
        CIĄŻY JUZ NA STARCIE POGARSZAM ROZWÓJ DZIECKA I NEGATYWNIE MOZE SIE TO ODBIC NA
        JEGO PRZYSZŁYM CAŁYM ZYCIU!!!

        Jest bardzo ciężkie zarówno dla matki jak i dla
        > dziecka.

        Zwłaszcza dla dziecka- przez pierwszy tydzien po zapłodnieniu nie ma jeszcze
        żadego kontaktu z dymem matki, bo jest jeszcze niezalezne od jej krwi i nawet
        nie zagnieździło się jeszcze w jej macicy??? Albo póxniej- kiedy stresem jest
        NIEDOTLENIENIE I SYSTEMATYCZNE TRUCIE JEGO MŁODEGO ORGANIZMU, TAK SZYBKO SIĘ
        ROZWIJAJĄCEGO???

        Dlatego nie należy w tej chwili rzucac palenia w okresie ciąży z dnia
        > na dzień, bo jest to trudne.

        No głupszego usprawiedliwienia dla swojego nałogu to jeszcze nie słyszałam!
        Babo- myslisz tylko o sobie, że Tonie jest trudno??? A jak trudno jest
        maluszkowi, który i tak na starcie miał gorzej od innych, bo endometrium juz
        było zawalone truciznami z papierocha, które docieraja do każdej tkanki w Twoim
        organizmie???? Nie bądż egoistycznie nastawiona, tylko pomysl o dziecku! Sama
        musiałas popalić kilka tygodni, by powstał nałóg- jesli nadal będziesz palić,
        to nałóg wytworzy sie tez u dziecka. Skoro Tobie trudno tak rozstac się z
        nałogiem, to dziecku zafundujesz to samo??? i jeszcze jedno- Twój organizm już
        sie nie rowija i nie dojrzewa, dlatego tych procesów nikotyna i jej inne
        towarzyszki papierosowe nie zaburza, ale u dziecka TAK!!!

        LEpiej rzucać stopniowo.

        Wiekszość osób, która zrywa z nałogiem, robi to od razu, a nie ograniczając
        stopniowo- tak mówia badania!!!

        Tj zmniejszać ilość
        > wypalanych papierosów.

        Nawet jeden papieros w ciągu doby zawiera trucicnę, która może zakłócić
        prawidłowy rozwój dziecka!
        • anka236 Re: palenie, a ciąża 24.11.05, 14:56
          Majkabis zgadzam się z Tobą. Jestem we wczenej ciąży. Paliłam papierosy od
          prawie 6 lat. Bardzo chciałam rzucić, ale nie miałam w sobie tyle
          siły-przynajmniej tak mi się wydawało. Kiedy się dowiedziałam, że jestem w ciąży
          byłam szczęśliwa. No tak a co z papierochami? Poszłam do pokoju jedego papierosa
          zapaliłam (z myślą, że to ostatni)a resztę zniszczyłam. Ale wiecie co,
          zaciągałam się delikatnie i w pewnym momencie pomyślałam, że nie mogę truć
          dziecka, nawet jeśli jest to ostatni papieros, nie miałam sumienia. Od tamtej
          pory nie palę, nie tak długo bo niecały miesiąc, ale to i tak sukces. Nie był to
          dla mnie problemem, choć wcześniej próbując rzucić, denerwowałam się i czułam
          się bezsilna wobec tego nałogu.

          Ja również zalecam automatyczne rzucenie papierochów tym bardziej jeśli się jest
          w ciąży, tu chodzi o małą istotkę. Ja paliłąm ok 2 tygodni (może nie całe) w
          ciąży, nie wiedząc, że w niej jestem i już mam wyrzuty sumienia. Dziwię się tym
          bardziej, że tych wyrzutów nie mają kobiety, które palą przez całą ciążę.
    • chiara77 C O Z A B Z D U R Y !!!!! 20.11.05, 22:58
      Kochani moi, co to sa za kompletne bzdury! Jasne, ze palacze szukaja roznych wymowek, pewnie ze nie
      mozna demonizowac, wiadomo, ze jeden papieros dziecku prawdopodobnie nie zaszkodzi. ALE:
      powiedzmy sobie szczerze, po pierwsze palenie zabija, powoduje raka, robi z narzadow smole - jak to,
      kurcze, moze byc dobre dla dziecka! i jak mozna to porownywac z zanieczyszczeniami w miescie!!!
      hahaha!!! po drugie zaden w miare sensowny lekarz nie doradzi ciezarnej palenia! jedyne co MOZE
      powie, to: jak juz pani nie da rady przestac, to prosze palic 1-2 dziennie.

      i koniec dyskusji!!!
      • dokowski Można porównywać i naukowcy to robią 21.11.05, 10:15
        chiara77 napisała:

        > jak mozna to porownywac z zanieczyszczeniami w miescie!!!

        We Włoszech niedawno robiono takie badania, badali stężenie jakichś trucizn,
        które są w dymie papierosowym i w powietrzu miejskim. I wyszło im że życie w
        mieście jest tak samo szkodliwe jak palenie kilku czy kilkunastu papierosów
        dziennie
        • majkabis Dokowski 24.11.05, 10:14
          I jaki z tego wyciągasz wnioski???
          bo ja jeden: że kobiety palące w ciąży skazuja swoje dziecko na dwukrotnie
          większe ryzyko, niz nie palące w ogóle!
          Znasz matke, która zycie w idealnym środowisku, bez trucizn???? Wtedy
          szkodziłoby palenie tytoniu. A że każdy z nas zycje w zatrutym środowisku, to
          jak do tego mozna jeszcze dowalać kolejne zagrożenie, jakim jest papieroch???
    • poramancz Nie wszystko, co napisałaś jest prawdą. Otóż jeżel 20.11.05, 23:01
      kobieta pali nałogowo, to w chwili rzucenia palenia jej organizm jest na takim
      głodzie, że może to zaszkodzić dziecku. Nie mówię oczywiście o sytuacjach, kiedy
      automatycznie po zajściu w ciążę palenie zaczyna wywoływać mdłości. Każdy, kto
      rzucał palenie będąc nałogowcem wie, ile stresu, niepokoju psychicznego i
      zwykłego "głodu" się z tym wiąże.
      Natomiast całkowitą bzdurą jest to, że palenie nie jest szkodliwe w ogóle i że
      rzuca się je tylko i wyłącznie z powodów ekonomicznych.
      Reasumując: trzeba się przyjrzeć, jak rzucenie palenia znosi matka i w związku z
      tym co jest lepsze dla dziecka.
      A w ogóle to lepiej nie palić:)
      • johana19 Re: Nie wszystko, co napisałaś jest prawdą. Otóż 21.11.05, 11:11
        Ja rzuciłam palenie jak tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Zrobiłam to
        od razu. Tak po prostu. Wyrzuciłam zaczętą paczkę do kosza. Zrobiłam to dla
        mojego dzidziusia, którego nosiłam pod sercem. Nic innego się dla mnie nie
        liczyło. Tylko to, żeby urodził się zdrowy. Nie miałam ŻADNYCH problemów z
        zerwanym nałogiem. Nie czułam głodu nikotynowego, nie podjadałam w substytucie
        za papierosy, nie stresowałam się i nie denerwowałam się z tego powodu. Wręcz
        przeciwnie. Byłam bardzo spokojna bo wiedziałam, że podarowałam mojemu dziecku
        kolejny prezent - zdrowie. I to było dla mnie najważniejsze. Myślę, że problem
        z rzuceniem palenia leży w naszej psychice. Jak ktoś chce to zerwie z nałogiem
        i nie będzie ponosił "konsekwencji", o których tutaj piszecie. Trzeba mieć po
        prostu w zyciu priorytety, które w danej chwili są dla nas najważniejsze.
        PS. Moja córka niebawem skończy 10 miesięcy, a ja dalej nie palę. I nie
        zamierzam do tego wracać.

        Asia mama LENY (27-01-2005)

        A Lenka ma już...
        • poramancz Re: Nie wszystko, co napisałaś jest prawdą. Otóż 21.11.05, 21:01
          Dobrze jest czasem spojrzeć poza czubek własnego nosa. To, że Tobie rzucenie
          palenia przyszło łatwo nie oznacza, że wszystkie inne kobiety również tak mają.
          Sa takie, które już w pierwszych tygodniach ciąży po prostu nie są w stanie
          palić - choć były wieloletnimi nałogowymi palaczkami - a są też takie, które
          odczuwają wzmozony głód.
          Uzależenienie w dużej części leży w psychice, ale nie można generwlizować i
          udawać, że od substancji psychoaktywnych nie można uzaleznić się fizycznie.
          • majkabis Poramancz 24.11.05, 10:18
            Na uzaleznienie fizyczne sa środki nikotynozastepcze.
            W uzaleznieniu psychicznym nie pomoże nic bardziej, niż świadomość, że robie to
            dla siebie, ale przede wszystkich- dla zdrowia dziecka!Dlatego dobrze jest
            spojrzec czasem dalej, niż na czubek swojego nosa.
            • poramancz Re: Poramancz 24.11.05, 21:07
              Przykro mi - nie wszystko jest takie proste. Świdomość tak przyjemnie nie
              działa. Powiedz narkomanowi, że wystarczy sobie uświadomic, jak szkodliwe są
              narkotyki, żeby przestał je zażywać. Powiedz alkoholikowi, że swoim nałogiem
              niszczy siebie i swoją rodzinę - i Twoim zdaniem natychmiast rzuci kieliszkiem w
              ścianę?
              Twoim zdaniem wystarczy sobie tylko i wyłącznie UŚWIADOMIĆ. Po pierwsze -
              czasami w terapii wiele czasu zajmuje samo uświadomienie osobie, że jest
              uzależniona (tzw. osiągnięcie wglądu), a dopiero kolejnym etapem jest walka z
              uzależnieniem. Czyli - jak widać - samo uświadomienie sobie czegoś nie wystaczy.
              To dopiero początek.
    • elfz Re: palenie, a ciąża 20.11.05, 23:42
      i lepiej nie przestawc palic skoro juz maly zaczal wspopracowac z nikotyna
      mozna jedynie pod kontrola dozwac dawki nikotyny ale problem jeszcze jest inny
      o wiele roznych skladnikow trzeba byloby diete plodu zwiekszyc w naszych
      warunkach polskich nie ma mozliwosci stwierdzenia o jakie substancje wzbogacic
      krew /Nalezy bezwglednie ograniczyc palenie ale nie rzucac nagle /
      • venus22 Re: palenie, a ciąża 20.11.05, 23:56
        >>>Przeczytaj jeszcze raz mój post, a może zrozumiesz: chodi głównie o ogromny
        stres matki związany z odstawieniem papierosów. <<

        nie przesadzajmy z tym stresem. nie jest az TAKI ogromny !! i nie trwa dlugo !

        najgorsze sa pierwsze dwa tygodnie. potem juz jest coraz lepiej.
        ciaza trwa 9 mies wiec jest az nadto czasu aby nie tylko matka doszla do siebie
        ale zapomniala ze palila.
        oczywscie ze jesli kobieta NIE CHCE rzucic palenia to lekarz jej poradzi aby
        ograniczala palenie. ona sama znajdzie tysiace wymowek zeby kontynuowac
        palenie, lacznie z lekarzami ktorzy jej tak poradza.

        natomiast nie wiem czy mam sie smiac czy plakac o tym "specjalnym" wykladowcy-
        jestes pewna ze to byl wykladowca bo mnie sie wydaje ze wlasnie chyba
        taki "specjalny" ktory myslal ze jest wykladowca.
        Poprawianie Downa masazem, dobre sobie..!


        I NIE MA DWOCH ZDAN- palenie w ciazy szkodzi i rzucenie palenia bez wzgledu na
        zwiazany z tym stress jest zdrowsze niz "ograniczanie" palenia.

        Venus
    • m_c2 JOKE 21.11.05, 00:57
      Przychodzi facet do kiosku i prosi o paczke papierosow;
      Ekspedientka podaje, a facet czyta napis na paczce "Palenie powoduje impotencje";
      Przerażony zwraca sie do ekspedientki: " Przepraszam, a nie ma pani tych z RAKIEM..."
      pozdrawiam palaczy, blagam o zniesienie ZUS i wysokie stawki ubezpieczeniowe dla pozdrawianych
      • ewajako Re: JOKE 21.11.05, 09:06
        Tak. I tu widać co dla palacza znaczy papieros. Woli raka. Prawdą jest że
        palimy ale tylko poczęści zdajemy sobie sprawę ze szkodliwaosci tego świństwa.
        palacz :-(
        • majkabis Ewajako 24.11.05, 10:21
          "Przeciez na raka nie umieraja wszyscy. Dlaczego ma do dotknąć własnie mnie?
          o co z tego, ze wsród osób z rakiem płuc sa prawie wyłacznie palacze? Ale w
          koncy nie wszyscy papierochowcy choruja, więc jak bedę dbała o sibie, to nie
          zachoruję i papierosy tez nie zaszkodzą."
          Nie tak mysli palacz?
    • nata1 Dziewczyny, rzuccie palenie 21.11.05, 02:00
      Rzucilam palenie piec lat temu, to jest mozliwe! Myslalam o sobie jako o osobie
      niepalacej, zdrowej i aktywnej, chcialam tak byc. I udalo sie. Trzeba sie tylko
      odpowiednio zmotywowac, ja nie uzywalam ani plasterkow, ani akupunktury, po
      prostu silna wola. A chec zalozenia rodziny przeciez moze byc bardzo silna
      motywacja.
      Pomyslcie, po co drogie kremy, cudowne srodki na piekna cere, po co zdrowo sie
      odzywiac, jesli same sobie szkodzicie paleniem?
    • ggh1 Re: palenie, a ciąża 21.11.05, 05:25
      najnowsze badania wykazuja wlasnie jak szkodliwe jest palenie tytoniu ZWLASZCZA
      w okresie ciazy. Wierze, ze pani synowa po prostu zmyslila swoja teorie aby
      miec tzw.swiety spokoj z Pani strony.
      Niedawno urodzilam dziecko i zapewniam Pania, ze nie ma tendencji do zachecania
      ciezarnych, aby kontynuowaly palenie, totez nie wierze w ZADNEGO lekarza
      ginekologa promujacego taki absurd. A jezeli jest jakis taki to radzilabym
      natychmiast zmienic, bo nie gwarantuje to bezpiecznej opieki prenatalnej.
      • bezalina Re: ggh1 21.11.05, 08:19
        Zmyślanie takich bzdur, żeby mieć święty spokój dobre sobie, ggh1 nie znasz
        sytuacji to nie pisz i nie oceniaj, moja synowa ma święty spokój ja rozmowę na
        temat palenia przeprowadziłam jeden raz i decyzję co zrobi zostawiłam jej i
        synowi. Niestety całą ciążę i okres karmienia paliła i nie odmawiała sobie
        drinka i kawusi " bo przecież ciąża to nie choroba", nawet do porodu nie
        zapomniała o papierosach sama to widziałam bo byłam u niej w szpitalu 6 godzin
        po porodzie ( na jej wyraźne zaproszenie i przez 15 minut )I niestety
        obserwowałam scenki pod tytułem kawusia, winko, papierosek i cycuś dla
        dzidziusia. Odnoszę wrażenie, że chcesz sprawę uogólnić do typowego konfliktu
        teściowa - synowa, ale zapewniam cię, że tak nie jest przynajmniej z mojej
        strony, ja się nie wtrącam, nie narzucam ,bez zaproszenia nie przychodzę itd.
        Jakby chciała mieć święty spokój to by powiedziała, że nie pali, a nie mówiła
        bzdury.
      • antidotumm Re: palenie, a ciąża 21.11.05, 13:26
        Ja nie pale, ale kolezance lekarz tez zalecal nie rzucac w ciazy palenia.

        ggh1 napisała:

        > najnowsze badania wykazuja wlasnie jak szkodliwe jest palenie tytoniu ZWLASZCZA
        >
        > w okresie ciazy. Wierze, ze pani synowa po prostu zmyslila swoja teorie aby
        > miec tzw.swiety spokoj z Pani strony.
        > Niedawno urodzilam dziecko i zapewniam Pania, ze nie ma tendencji do zachecania
        >
        > ciezarnych, aby kontynuowaly palenie, totez nie wierze w ZADNEGO lekarza
        > ginekologa promujacego taki absurd. A jezeli jest jakis taki to radzilabym
        > natychmiast zmienic, bo nie gwarantuje to bezpiecznej opieki prenatalnej.
    • aga2105 Re: palenie, a ciąża 21.11.05, 08:09
      Błagam Was, w ogóle nie piszcie o tym, że palenie może tak bardzo nie
      szkodzić . Dlaczego? Po prostu 3 dni temu rzuciłam i właściwie szukam wciąż
      pretekstu, aby zapalić. Każda taka wiadomość przynosi mi nadzieję: a może mogę
      zapalić, może to aż tak bardzo nie szkodzi? Oczywiście wiem że szkodzi, więc
      jeszcze do tej pory nie pobiegłam kupić papierosów. Nie jest mi łatwo, paliłam
      15 lat, rzuciłam z dnia na dzień. Na razie się trzymam, ale nie wiem, co
      zrobię, gdy odwiedzi mnie paląca koleżanka.... Oj, wybaczcie, ale chciałam się
      tylko wygadać...
      • johana19 Re: palenie, a ciąża 21.11.05, 11:16
        Aga trzymam za Ciebie kciuki! Palenie można rzucić. Uda Ci się! A koleżance
        powiedz, że u Ciebie w domu juz sie nie pali. Powinna to uszanowac. Powodzenia!

        Asia mama LENY (27-01-2005)

        A Lenka ma już...
      • nata1 Re: palenie, a ciąża 21.11.05, 11:48
        Wedlug moich obserwacji pierwsze dwa tygodnie najgorsze. Potem nagla chec na
        papierosa pojawia sie np. raz dziennie. Wszystko mozna przetrzymac, ale na
        poczatku unikaj miejsc i sytuacji typowych dla papierosa np. wspolna kawka z
        palaczami. Zauwazylam tez, ze palace kolezanki raczej mnie nie dopingowaly,
        raczej zazdroscily, ze sie udalo :(
      • majkabis AGO! 24.11.05, 10:32
        Od dawna ponoc leżą miliony dolarów dla naukowca, który wskaże, że papierosy
        nie maja takiego negatywnego znaczenia, jakie im sie przypisuje;0
        Co oznacza, że rzucając nałóg na pewno zainwestowałaś w soje zdrowie.
        Chcesz motywacji? To zrób proste obliczenia:
        ile pieniedzy puszczasz z dymem w ciągu tygodnia? A ile w ciągu miesiąca? Roku?
        Ile wydałas w ciagu całego swojego nałogu? Czy za to miałabys juz samochód
        dobrej marki- moze tylko uzywany, ale na pewno juz jakis byłby/ Albo- ile
        metrów mieszkania puściłas z dymem? Albo- jaki kraj mogłabyś zwiedzic, gdybyś
        przez te wszystkie lata zamiast na papierosy, pieniązki okładała do skarbonki?
        Albo oblicz sobie, ile czasu przepaliłaś? Ile czasu zajmowało Ci wypalenie
        jednego papierosa, ile minut było to w ciagu tygodnia? Ile godzin w ciagu
        miesiąca ? A ILE TYGODNI w ciagu jednego roku? A ile w ciagu całego okresu
        palenia? czy tego czasu nie mozna spedzic przy bardziej ciekawym i
        interesujacym zajęciu? Nadal masz ochotę tak marnować czas?
        W kazdym razie- przypuszczam, że przezywasz katusze w związku z rzucaniem
        nałogu. Mam nadzieje,że masz bliskie osoby, które Cię wspierają w tym działaniu.
        rzymaj sie i nie daj sie nałogowi!
        PS Kiedys słyszałam, że mamy wolnośc i każdy może zrobić ze soba, co chce. Jak
        widać- palacze wcale nie są wolni- muszą palić, a to jest juz przymus, a nie
        wolność.
        Ty wybrałas wolnośc i brak uzaleznienia od związku z tytoniem- życzę
        wytrwania!!!!
    • wredna_jedza Nie tylko polscy lekarze są idiotami :))) 21.11.05, 08:11
      Ostatnio na czacie gadałam z gostkiem nadającym z Austrii :)
      O paleniu w ciąży usłyszałam dokładniusio to samo, co powiedział ci ten "lekarz"
      [albo raczej konował od siedmiu boleści] :)
      Nerwowe dzieci :)))))))))
      Wolę mieć nerwowe niż debilowate i z niedowagą :(
      • aleksandrasa Re: Nie tylko polscy lekarze są idiotami :))) 21.11.05, 12:55
        a dlaczego od razu debilowate i z niedowaga? Ja paliłam przez ciaze i jakos nie
        zauważyłam aby moj syn był debilowaty a zwłaszcza miał jakas niedowage gdzie
        przy urodzeniu ważył 4200 i rzekomo sie mówi ze jak kobieta pali to ma jakieś
        inne wody płodowe tego tez nie zauważźyłam . :)))))
        • wredna_jedza Re: Nie tylko polscy lekarze są idiotami :))) 21.11.05, 14:12
          To chyba jesteś chlubnym wyjątkiem :)
          W 99% przypadków, gdy kobieta w ciąży kopci jak lokomotywa, finał jest jeden -
          niedowaga - nawet maluchy z wagą poniżej 1500 g [urodzone o czasie], baaaardzo
          dużo wcześniaków, baaardzo często - rożne stopnie niedorozwoju - w tym też
          umysłowego.
          Papieros to nie tylko sama nikotyna, ale również substancje smoliste [zaklejają
          łożysko], i róznej maści świnstwa - produkty spalania.
          • m.in Re: Nie tylko polscy lekarze są idiotami :))) 22.11.05, 00:31
            niestety tak na procenty uogólnić sie tez nie da
            wiele zanych mi par ma dzieci i nijak nie pokusiłbym sie o stwierdzenie
            ze dzieci palących są mniejsze czy głupsze
            być może statystyki globalne pozwalają na przyjęcie, ze palenie zwiększa ryzyko
            niedowagi
            ale na pewno nie 99%
    • scylla13 Re: palenie, a ciąża 21.11.05, 08:53
      Uważam że jest to jakaś nowa zgubna moda. Nie na nic bardzej szkodliwego od
      palenia. Sama wiem to na swoim przykładzie. A nerwy, cóż jest sto tysięcy
      ważniejszych powodów by się zdenerwować niż to że w tej chwili nie mogę sobie
      zapalić. A jeśli kobieta uważa się za dobrą matkę czy poświęci zdrowie swojego
      dziecka poto by sobie pofolgować lub zrobić przyjemność?
    • troppo_bella Re: palenie, a ciąża 21.11.05, 10:43
      Po urodzeniu swojego dziecka leżałam w jednej sali z inną mamą. Jej synek,
      urodzony w terminie, ważył zaledwie 1500 g, czyli przynajmniej o połowę za
      mało. Powód: lekarz stwierdził, że niewydolność łożyska spowodowana paleniem
      papierosów przez OBOJE rodziców (bo bierne też szkodzi) podczas okresu ciąży.

      Dziecko wyglądało strasznie biednie z siateczką naczyń krwionosnych doskonale
      widoczną pod skórą, maleńkie tak, że najmniejszy pampers był na nie za mały.
      Przeżyło, bo dzwoniłam potem do tej dziewczyny.

      I ona, i jej mąż rzucili palenie z miejsca po diagnozie tego lekarza.
      Strasznie mi było szkoda tej dziewczyny, kiedy tak się kiwała pod inkubatorem z
      tym maluchem w środku i płakała, żeby się dało cofnąć czas.

      PS. Palenie ma taki dramatyczny efekt nie we wszystkich przypadkach, jak
      stwierdził lekarz, ale oni akurat mieli takiego pecha.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka