nancy75
15.02.06, 15:03
Pracuję w niewielkim biurze. szef - pedant w negatywnym tego słowa znaczeniu.
Na dodatek boi się świezego powietrza, wiecznie mu zimno itp. Otwieram okna,
on je zamyka, po czym twierdzi, że w pomeiszczeniach jest zaduch. Zeby
zniwelowac nieświezy zapach, porozstawiał w całym biurze (w kazdym
pomeiszczeniu) wstretne śmierdzidełka, "odświezacze" powietrza, z tych
supernowoczesnych na baterie. Efekt jest wiadomo jaki : w całym biurze rano
jest smród, wiec przychodze celowo wczesniej żeby to pzrewietrzyc. Od pewnego
czasu mam bóle głowy, jest mi słabo i miewam mdłości, mam nieciekawe
samopoczucie i odżywam i nabieram energii po wyjsciu na zewnątrz.
Podejrzewam, że to po wdychaniu oparów tych cudownych wynalazków szefa. (w
ciązy nei jestem, wyniki badan mam dobre, chorób żadnych nie mam). Mało tego -
jedno z tych wspanałych urządzen zostalo postawione w toalecie -
mikroskopijne miejsce, bez okna, w ktorym miesci sie tylko umywalka i miska
ustępowa. Kumulacja zapachowa porażająca....:( Czy takie sztuczne/chemiczne
zapachy mogą wywoływac alergie? Bóle głowy? Mdlosci? Dodam, że jestem
niestety jedyną osoba (sposrod 10 pracownikow), która z tym walczy i otwiera
okna, reszta przywykła do zaduchu i smrodu "odswiezacza"... A szef
najwyrażniej uwielbia te "zapachy".... Czy to może byc w jakis sposob
szkodliwe dla zdrowia? Czy powinny byc ograniczenia w ich stosowaniu? Nie
wiem czy to pasuje do forum o zdrowiu, ale nie mialam pojęci agdzi eo to
spytac..
Pozdrawiam
Ag.