Dodaj do ulubionych

Polka na prochach

22.03.07, 18:04
to bardzo smutne :( ja też miałam w życiu epizod , kiedy nic się dla mnie nie
liczyło, pogrążyłam się w jakiejś czarnej masie, nie chciałam wsatawać z
łóżka, odpuściłam studia, nie wychodziłam z domu ... wtedy się udało jakoś
wyjść bez leków z tego. Ale trafiłam do poradni, jednej potem innej potem
jeszcze w inne miejsce. Ostatecznie dostałam Cipramil, ale go nie wzięłam.
Jakoś się wygrzebałam bez leków z tego, z pomocą jedynie psychoterapii
(prywatnie). Teraz muszę uważać zawsze na jesieni (listopad jest trudny),
potem podczas przesilenia wiosennego - obowiązkowo muszę wtedy dbać o siebie -
codziennie chodzę na siłownię (ćwiczenia aerobowe pomagają, bo krążenie
poprawiają, to na serio działa), nie żałuję sobie czekolady, ale staram się
jeść bardzo dużo owoców i warzyw a nie jeść ciężkich rzeczy - nie pomagają. Do
tego obowiązkowo też magnez i witaminy (teraz kupiłam Vitaral Premium i bardzo
polecam, bo ma ginko biloba, które wpływa na niwelowanie zmęczenia i
ociężałości takiej umysłu przeddepresyjnej), do tego staram się o siebie dbać,
ale dużo pracować i dużo spotykać się z ludźmi. I mam nadzieję, że czarna maź
nie wróci ... Ale jeśli wróci, natychmiast pójdę do terapeuty, nie ma co się
męczyć.
Obserwuj wątek
    • agnese32 Polka na prochach 23.03.07, 11:18
      Trochę mną zatrzęsło po przeczytaniu. Po pierwsze: dla mnie rozpoczęcie brania
      leków było jedyną szansą na to, żeby zacząć normalnie (w miarę) funkcjonować -
      najpierw zacząć wstawać z łóżka, potem także umyć się i ubrać, na kolejnym
      etapie wyjść po bułki do sklepu... Trwało to wcale nie tak krótko, bo leki nie
      dają przecież natychmiastowych efektów. Odstawiłam je po ośmiu miesiącach
      stosowania - ulegając naciskom otoczenia - bo przecież nic mi już nie jest, jak
      tam depresja, głupoty gadam i coś sobie wymyśliłam... Efekt - w krótkim czasie
      nawrót depresji... Nie chcę uogólniać, ale nie wrzucajmy też wszystkich do
      jednego worka. Nie można mówić, że pacjenci biorą leki, bo liczą na szybki efekt.
      Po drugie: to nie prawda, że leki antydepresyjne są tanie i kosztują kilka -
      kilkanaście złotych. Ja brałam seroxat i płaciłam za 30 tabletek trochę ponad 50
      zł, chyba 54. Dodam, że byłam bez pracy i bez zasiłku. I to mają być małe koszty?
      Poza tym zgadzam się w 100 proc., że ktoś, kto przeżył prawdziwą depresję nie
      chce za żadne skarby, żeby wróciła. To na prawdę straszna choroba i nie ma nic
      wspólnego z modną "depresją". Tyle że choć więcej się na ten temat mówi -
      chorować na depresję to ciągle wielki WSTYD!!! Nadal ludzie wokół myślą, że
      człowiek sobie coś ubzdurał, że to choroba psychiczna i lepiej się nie
      przyznawać, że ma się kogoś chorego w rodzinie... Łatwiej dla ludzi dotkniętych
      depresją nie pzyznawać się, nie szukać pomocy, tylko łykać leki uspokajające. W
      przeciwieństwie do antydepresantów są powszechnie akceptowane. Bierzesz? Znaczy
      masz stresującą pracę, problemy osobiste itp., więc to w pełni uzasadnione. A że
      jesteś uzależniony? Nikt nawet nie zauważy... Znam kilka takich "normalnych" i
      "zdrowych" osób, które nie chcą się leczyć, a chorobę osłabiają lekami
      uspokajającymi - albo alkoholem.
    • pawel3891 Re: Polka na prochach 24.03.07, 18:33
      mysle ze bez psychoterapii nie da sie wyjsc calkowicie z depresji, mam wrazenie ze nie odkrylas chyba do konca przyczyn depresji jesli caly czas boisz sie jej, kazdy czlowiek powinien odkrywac samego siebie, terapeuta jest bardzo pomocny, ale wszysyko zalezy od nas, czy jestesmy w stanie pokazac przed soba calego siebie, wszystko co w nas siedzi, jest to bardzo trudne, i nie wiem czy mozliwe, ja po sobie wiem ze im bardziej probuje nie oszukiwac siebie tym coraz spokojniejszy jestem. nie szukajcie rozwiazania w lekach i ksiazkach;)
      • tatiana99 nie da się "wyjść całkowicie z depresji" 24.04.07, 17:28
        Jeżeli się trafi na dobrego psychoterapeutę, z którym się ma dobry kontakt to,
        owszem, może on pomóc w radzeniu sobie ze światem. Chory zmieni swoje życie na
        lepsze, np. znajdzie pracę, i poprawi mu się nastrój (nie mówię o ciężkich,
        prawdziwych depresjach).
        Natomiast nie wierzę gruntowne wyleczenie depresji przez psychoterapię. To jakiś
        mit, ciągnący się od Freuda – znaleźć przyczynę, otworzyć się, wypłakać, odegrać
        scenkę, przepracować problem, rozszyfrować "mechanizmy psychologiczne" – wtedy
        depresja, nerwica ustąpi.

        I co z tego, że znajdziemy przyczyny? Odkryjemy siebie? Co to zmieni?
        Często przyczyną depresji są zaniedbania emocjonalne z pierwszych lat życia,
        których konsekwencje tkwią głęboko, u samych podstaw psychiki. Jak wyleczyć coś
        takiego psychoterapią? Rozmową raz na tydzień z terapeutą, który coś tam sobie
        notuje na karteczce...
        • miko82 Re: nie da się "wyjść całkowicie z depresji" 25.04.07, 23:19
          Dr n. med. B. Pietrenko, neurolog psychiatra:

          Pracowałem już z amerykańskimi dodatkami do żywności. Lecz znajomość preparatów
          VISION zachwyca swoim -zaprogramowanym efektem. Oczekuję efektu i otrzymuję go.
          Bardzo korzystny jest tea nowy produkt. Nigdy nie zrezygnujemy ze swoich
          ulubionych metod, jednak VISION pomaga nam. Gotów jestem schylić czoło przed
          VISION za to, iz rozwiązał mi niejeden przeklęty problem.

          W swojej praktyce lekarskiej stosuję mikrofalową rezonansową refleksoterapię.
          Jesi co jedna z efektywnych metod leczenia, nieco pracochłonna, lecz daje
          wspaniały rezultat. Problem zaś polega na Urn, że gdy pacjent zażywa całą masę
          Leków antydepresyjnych terapiamikrofalowa staje się bezskuteczna. A jeśli
          środki psychotropowe zostaną odstawione, depresja wzmaga się na nowo. Jeśli
          odstawiać leki stopniowo, może to trwać rok. W tej sytuacji ja zdecydowanie
          zastępuję leki . antydepresyjne Sveltformem lub Chromvitalem, stosując jeden z
          tych preparatów.

          Chromvital posiada znakomite działanie antydepresyjne. Mogę nieco zwiększyć
          dawkę. Mówiąc krótko, ten-krytyczny trzeci dzień mija spokojnie. To samo
          dotyczy padaczki.

          Wszystkie te preparaty można zakupić:
          www.suplementy.sklep.pl/sklep/index.php?cPath=10
    • mozart Dlaczego tylko mowa jest o Polkach? 24.03.07, 19:59
      Skoro depresja zabija statystycznie wiecej mezszczyzn, a wiec Polakow?
      Ja biore weglan litu i biore udzial w terapii...
      • pawel3891 Re: Dlaczego tylko mowa jest o Polkach? 24.03.07, 20:33
        i jak dziala weglan litu?to nie jest dosyc stara receptura?
    • iluzja25 Re: Polka na prochach 24.03.07, 23:26
      i tak od słowa do słowa zareklamowano psychoterapię w artykule...
      Wspomniano, że istnieją badania na to, ze dziurawiec działa jak placebo, a nie
      powiedziano, że Prozac i wszystkie jego obecne pochodne na rynku tzn
      Fluoksatyna, Seronil i wiele wiele innych, juz dawno uznano za placebo.
      W Europie zachodniej dlatego są bezpłatne u nas kręci się biznes, bo w takich
      artykułach mówi się, ze są w 60-70% skuteczne- ciekawe czy i na to mają badania,
      a jeżeli tak, kto je robił- koncerny farmaceutyczne produkujace owe leki?
      Szkoda, ze nie mówi się o tym jak ważne są kwasy tłuszczowe omega 3 i potas w
      diecie, ale przepraszam, racja, tego nie da się opatetnować i na tym zarobić...
      • mokrysedes Re: Polka na prochach 25.03.07, 01:06
        Najlepszym sposobem na depresje jest kilka porządnych razów kijem po tyłku.
        Każdy powód jest jak widać dobry, żeby zatruwać otoczenie swoimi wydumanymi
        problemami...
        • kkrolewna Re: Polka na prochach 04.11.07, 00:52
          znalazl sie jeden z tych szczesliwych glupkow... nic tylko
          pozazdroscic...
          ale chcialam o dziurawcu - to jest jakas propaganda, ze dziurawiec
          nie pomaga, mi pomogl i to na depresje z prawdziwego zdarzenia.
      • dopiotrka Re: Polka na prochach 04.11.07, 02:26

        iluzja25 -dobrze prawisz , call me :)
    • xionc Polka na prochach 24.03.07, 23:45
      Depresja jest destrukcyjna nie tylko dla osoby na nia cierpiacej... Moja przyjaciolka ma problemy z depresja i niestety, ale wyobcowuje sie wtedy... Ciezko sie jest pogodzic z tym zwlaszcza kiedy nie dopuszcza do siebie nikogo, nie pozwala wesprzec sie wtedy... :( A mnie tak cholernie zalezy na niej... Sam wtedy lapie dola :(
    • olunia84 Polka na prochach 25.03.07, 00:03

      Czy zdrowy jest ten, który nie został jeszcze dokładnie przebadany ?
    • kakofonia Re: Polka na prochach 25.03.07, 00:08
      Jestem na antydepresantach od ponad 3 lat. Czasem żałuję, że chorobę
      zdiagnozowano u mnie dopiero tak niedawno. Żałuję, że przez lata musiałam się
      bez sensu męczyć, bo nie wiedziałam, że to, co się ze mną działo, nie było
      stanem normalnym ale chorobowym.

      Jakieś pół roku po pierwszej wizycie u psychiatry i początku leczenia lekami
      poczułam małą różnicę. Trochę trwało zanim z moją panią dr odnalazłyśmy
      właściwy lek i właściwą jego dawkę.

      I jest lepiej. Nie jest cudnie i pewnie w ogóle nie będzie cudnie, bo niby
      czemu miałoby być? Ale jest lepiej, znacznie lepiej niż w tych
      najkoszmarniejszych tygodniach, kiedy po prostu nie miałam siły wstać z łóżka i
      nie czułam niczego poza bólem.

      Jeśli macie takie problemy, jeśli choćby podejrzewacie, że możecie mieć
      depresję, idźcie do lekarza. To żaden wstyd, żadna ujma. Nie wstydzimy się, jak
      mamy grypę, to czemu wstydzimy się depresji? To choroba. I tyle. Można ją
      leczyć i trzeba ją leczyć. I nie dawajcie sobie wmówić, że "sami sobie
      jesteście winni" (próbował tego terapeuta, z którym miałam do czynienia; jak
      łatwo się domyślić krótko miałam z nim do czynienia...).
    • nessie-jp Re: Polka na prochach 25.03.07, 00:47
      Pięknie, tylko brakuje informacji, ile kosztuje godzina psychoterapii. I jakie
      mogą być konsekwencje 'terapii' prowadzonej przez osoby, które po prostu się do
      tego nie nadają.

      Miałam wątpliwą przyjemność uczestniczyć w sesjach psychoterapii. Obowiązkowo -
      od samego początku choroby depresyjnej - bez tego nie dostałabym leków.
      Oszołomiona, potulna, chora - poszłam. Sesje polegały na tym, że pani bąkała coś
      zachęcająco i pytała, o czym chcę mówić. Gdy milkłam, znowu bąkała, o czym
      jeszcze chcę mówić. I tak przez 45 minut... To było koszmarne! BRR! Jedno z
      najgorszych moich wspomnień z depresji.

      Diurawiec jest tani, a fluoksetyna straciła już status leku chronionego
      patentem, więc teraz wmawia się powszechnie, że to tylko placebo... A to
      nieprawda. I jeden i drugi lek potrafią bardzo skutecznie pomóc w radzeniu sobie
      z objawami depresji.
      • leo_bulero Re: Polka na prochach 25.03.07, 00:56
        Jezu, mialem to samo. Potulnie, w totalnej depresji poszedlem na terapie, a tam
        babka pyta sie mnie, o czym chcialbym rozmawiac. W sytuacji, kiedy samo dojscie
        do niej bylo wielkim wyczynem woli. Psychoterapia jest dobra, jak jestes zdrowy.
        Jak masz depresje, nie jestes w stanie nawet szukac ratunku poprzez rozmowe z
        zyczliwa osoba (to chyba najwazniejsza roznica od chandry, kiedy szuka sie
        towarzystwa, zeby sie wygadac). Depresja to cos zupelnie innego. Wtedy fakt, ze
        chodnik jest krzywy powoduje czarne mysli i chec samobojstwa, jakkolwiek
        smiesznie by to brzmialo dla kogos, kto nigdy tego nie przezyl (i zycze mu, zeby
        tego nie przezyl)
    • gregor100 Polak bez prochów 25.03.07, 01:45
      Rozpacz,czarna i przytłaczjąca.Az ciężko oddychac .Nikogo kto mógł y w częsci
      choc zrozumieć mój ból i cierpienie..nikogo.I tylko jedno wyjście jedno jedyne
      żeby skończyć to całe gó..ane byleco-życie do niczego.Tak myślałem majć dosyc
      wszystkiego i tak chciałem nie obudzić sie następnego dnia!!!
      A teraz czuję się jak ktoś kto spędził w bezdechu długi czas pod wodą i
      wynurzył sie .Poradziłem sobie ale nie sam ...pomagając sobie przez
      wykorzystanie innych tak ,bo ważne było dla mnie łzy innych, jak mówiłem że mam
      dosyć siebie i życia ,na siłe sam siebie wyganiałem na siłownie i nawet nie
      najbliższym mówiłemjak mi cholernie źle i to mi pomogło i ...odwiedzałem
      kolezankę -mate bliźniaków i widizałem jej trud i wysiłek z tymi małymi
      cholerami i mój stan wtedy gdy nic mi się nie chciało ,otwierać rano oczu ,myc
      się ,ubierać .W końcu polubbiłem chyba siebie a napewno zaakceptowałem-stanałem
      po swojej stronie,za siebie trzymam kciuki!:-)Debresja dla mnie to choroba
      własnego "ja"Mówmy innym i sobie jak jesteśmy wspaniali i ze mamy pełne prawo
      do słabości a gdy słabość odejdzie na jakiś dystans doskoczmy do niej i ja
      skopmy bez litości-to trzeba wygrać!!!!!!!
      Pozdrawiam
      gregor100@gazeta.pl
      • marr467 Re: Polak bez prochów 25.03.07, 01:57
        Ale Ci zazdroszczę - ja już nie umiem żyć.
        • graga05 Re: Polak bez prochów 25.03.07, 03:55
          marr467, czy bierzesz jakies leki?. Koniecznie bierz, niedobre te, zmien na
          inne. W koncu cos znajdziesz, nie bedzie cudownie, ale jakos to bedzie. Nie
          sluchajcier bredni tych, ktorych nigdy nie dotknela choroba, ktorzy radza wez
          sie w garsc. Mnie przed laty wyratowal prozac, fakt, ze potem juz nigdy zaden
          lek tak nie zadzialal. Osoby w depresji powinny leczyc sie dla siebie, ale w
          rownym stopniu dla rodziny, ktora majac u7 balku "depresantas" tez nie ma
          latrwo. Psychoterapia jest dobra na poczatku, kiedy potrzebujesz sie wyplakac,
          powiedziec, potem juz tylko wtedy, kiedy rozmawiamy z odpowiednia osoba, ktora
          pomozew zrozumiec nam samego siebie. jesli masz perm
    • iluzja25 Re: Polka na prochach 25.03.07, 10:15
      A mi pomogły rady z ksiązki "Pokonać lęk, stres i depresję bez leków i
      psychoanalizy".Już sam fakt, że książka jest bestsellerem mówi sam za siebie.
      Szukałam ratunku, bo stwierdziłam, że musze sobie z tym dać radę.
      Przeczytałam na temat depresji masę książek( w tym wiele bardzo dołujących) i
      dopiero tu poznałam przyczynę moich problemów.
      I po tym odstawiłam leki, mimo,że mój lekarz (z AM) straszył, jakimi to
      konsekwencjami może się skończyć, nawrotami itp.
      I od ponad roku nie mam deprechy :)
      • leo_bulero Re: Polka na prochach 25.03.07, 23:12
        Wybacz, ale moim zdaniem to nie byla depresja. I bardzo dobrze, ze nie byla.
        Pozdrowienia
    • poltuz Re: Polka na prochach 03.11.07, 17:52
      A ja kiedyś miałem poważną depresję, poszedłem za namową koleżanki
      psycholożki do psychoterapeuty, a on po kilku wizytach zalecił mi
      proste ćwiczenie oddechowe po 20 min. dziennie z wyprostowanym
      kregosłupem i odpowiednim ułożeniem rąk, po paru dniach pozostały
      nici z depresji, i depresja nigdy juz nie powróciła. Było to ćwierć
      wieku temu a terapeita nazywał się Eichelberger. Od tej pory nie
      miałem z nim kontaktu.
    • krimzon76 Polka na prochach 03.11.07, 19:47
      Gratuluję trafnego tytułu. Proponuję pójść za ciosem i zatytułować:

      Reportaż o cukrzykach przyjmujących insulinę:
      "Polacy się szprycują"

      Notatkę o astmatykach przyjmujących wziewne sterydy:
      "Dlaczego wciągają"

      Przez takie debilne tytuły mam potem problem w poradni w wytłumaczeniu
      pacjentom, że leki przeciwdepresyjne nie zabijają, nie uzależniają, nie powodują
      zeza, ślinotoku i krzywych nóg.

      PS - Psychoterapię zalecam obligatoryjnie. Leki przeciwdepresyjne same w sobie
      IMO działają jak znieczulenie w złamaniu. Bólu nie ma, złamanie jest.
      • mary_ann do krimzon 09.11.07, 15:53
        Dzięki Ci, krimzon, za ten post. Za rozsądny głos z dyskusji.
        Za przypomnienie, że leki są dla ludzi i w ogromnej większości
        okazują się dla nich błogosławieństwem. Nie jest to przeciez chyba
        jednoznaczne z apoteozą uzależnień...
        Pozdrawiam
        mary_ann
    • atspace Polka na prochach 03.11.07, 22:28
      Po prochach jest jeszcze gorzej, To sie po prostu kumuluje.
      Ja się odstresowuję masażem czekoladowym. Godzinka i jestem jak nowa.
      Polecam wam serdecznie masaz.atspace.com
      • www2000 Jak by masaz był refondowany to bym go stosował 04.11.07, 20:05
        masaż jest dobry na 1-2 dni na poprawę samopoczucia i trzeba by
        codziennie go stosować aby odczuć poprawę ale jeden seans to dość
        duży wydatek bo ok.40-100 zł więc musiałbym poczekać na irladzką
        pensję aby aplikować sobie taką kurację,cudów nie ma-to droga kuracja
      • www2000 Jakby masaz był refondowany to bym go stosował 04.11.07, 20:06
        masaż jest dobry na 1-2 dni na poprawę samopoczucia i trzeba by
        codziennie go stosować aby odczuć poprawę ale jeden seans to dość
        duży wydatek bo ok.40-100 zł więc musiałbym poczekać na irladzką
        pensję aby aplikować sobie taką kurację,cudów nie ma-to droga kuracja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka