Dodaj do ulubionych

CZY JUŻ WSZYSTKO JEST SZTUCZNE?

25.07.03, 13:54
Kochani forumowicze,
Jestem ostatnio przerażona jak wiele sztuczności jest w naszym jedzeniu.
Ostatnio wogóle przestałam kupowac wędlinę w hipermarketach. Kupuję mięso w
sprawdzonych (tak mi się wydaje) miejscach i sama sporzadzam pieczeń, która
nbastępnie kroję na chleb. czytałam tez posta o ASPARTAMIE i jego efektach
ubocznych... Lubiłam zupki chińskie, ale tez mi się już odechciałao. dobija
mnie tylko jak mój mąż o 22:00 wcina jakieś sztuczne chipsy oglądając swój
ulubiony program... Czy Was nie odstrasza fakt, że jedzenia - szczególnie to
w hipermarketach - naspzikowane jest fosforanami i innym swiństwem,
konserwantami itp? Przeciez dopiero za kilka, moze kilkanaście lat okaże się
jaki wpływ miałao na nas (szczególnie na obecne dzieci) to co spożywamy!
Może okazac się, ze będzie epidemia różnych dziwnych chorób...

Powiecie pewnie, że wyolbrzymiam problem "zdrowej zywności', ale na prawde
zaczęłam się tym przejmowac odkąd wokól mnie co raz więcej osób zachorowuje
na raka i to bez żadnych genetycznych obciążeń...

Napiszcie co polecacie do jedzenia zdrowego i gdzie w Warszawie kupić dobre
mleko i dobrą wędlinę?
Obserwuj wątek
    • Gość: hydrogen Re: CZY JUŻ WSZYSTKO JEST SZTUCZNE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.03, 15:16
      Zgadzam się z tobą. Ja staram się w super marketach kupować jak najmniej
      rzeczy. Myślę, że ogromnie cenne są bazarki na których można kupić żywność
      znacznie bliższą producenta niż w sklepach. To co tam sprzedają rzczej nie
      pochodzi z wielkoprzemysłowych hodowli (myślę teraz o warzywach i owocach).
      Kiedyś zaopatrywałem się na Placu Zawiszy, a od kiedy ten bazar zamknięto
      (ciekawe czym się kierowali urzędnicy podejmując taką decyzję) zaopatruję się
      pod Halą Banacha (to dobre miejsce bo pojawia się tam wielu producentów
      żywności).

      Jeśli chodzi o wędliny to warte polecenia są wyroby firmy "Kapecki i syn" z
      Kóz. Można je kupić w sklepie mięsnym na Radarowej (chyba 4, to taki pawilon z
      różnymi sklepami). Firma ta produkuje wyroby bez konserwantów a świnie pochodzą
      z indywidualnej chodowli. Asortyment nie jest szeroki ale wyroby są smaczne (ja
      szczególnie lubię parówki).

      Pozdrawiam


      • Gość: Artur Re: CZY JUŻ WSZYSTKO JEST SZTUCZNE? IP: *.sasknet.sk.ca 26.07.03, 16:23
        Gość portalu: hydrogen napisał(a):

        > Zgadzam się z tobą. Ja staram się w super marketach kupować jak najmniej
        > rzeczy. Myślę, że ogromnie cenne są bazarki na których można kupić żywność
        > znacznie bliższą producenta niż w sklepach. To co tam sprzedają rzczej nie
        > pochodzi z wielkoprzemysłowych hodowli (myślę teraz o warzywach i owocach).
        > Kiedyś zaopatrywałem się na Placu Zawiszy, a od kiedy ten bazar zamknięto
        > (ciekawe czym się kierowali urzędnicy podejmując taką decyzję) zaopatruję się
        > pod Halą Banacha (to dobre miejsce bo pojawia się tam wielu producentów
        > żywności).
        >
        > Jeśli chodzi o wędliny to warte polecenia są wyroby firmy "Kapecki i syn" z
        > Kóz. Można je kupić w sklepie mięsnym na Radarowej (chyba 4, to taki pawilon
        z
        > różnymi sklepami). Firma ta produkuje wyroby bez konserwantów a świnie
        pochodzą
        >
        > z indywidualnej chodowli. Asortyment nie jest szeroki ale wyroby są smaczne
        (ja
        >
        > szczególnie lubię parówki).
        >
        > Pozdrawiam
        >
        >
        Mnie tez ta sytuacja troche martwi ale nie ma od niej odwrotu. Zywieniowcy chca
        wyzywic ludzkosc najtaniej jak sie da a konsumenci jako masa nie wymagaja
        jedzenia wysokiej jakosci. Przez ostatnie lata rowniez w Kanadzie obserwuje
        ogromna chemizacja zywnosci i jakos nikt nie protestuje. Nie tylko mieso jest
        preparowane i nastrzykiwane ale rowniez wyroby mleczne sa preparowane. Nie
        sposob np kupic zwyklej smietany lub jogurtu bez solidnej porcji roznych
        chemikaliow w srodku (ok 30% dodatkow). Pozostaje alternatywa kupowania
        zywnosci organicznej co od czasu do czasu robie.

        Zanieczyszczenia chemiczne sa szczegolnie negatywne w przypadku pierwszych lat
        zycia. W dziecinstwie bowiem decyduje sie wiekszosc naszych chorob na ktore
        zapadamy jako osoby dorosle. Teraz to juz jest niejako za pozna dla mnie czy
        dla innych uczestnikow forum na powazna profilaktyke, ale dziecku to juz bym
        nie dal nic innego poza organiczna zywnoscia (jezeli byloby mnie na to stac).
        • Gość: hydrogen Polska górą! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.03, 18:19
          >Mnie tez ta sytuacja troche martwi ale nie ma od niej odwrotu

          Myślę, że odwrót jest możliwy. Jednak jest to tym trudniejsze im bardziej jest
          uprzemysłowiona produkcja żywności. W Kanadzie czy USA sytuacja zapewne jest
          gorsza niż w Europie.

          Tak na prawdę to ludzie sami sobie stworzyli taka sytuację kupując to co im
          podsuwa się pod nos. Zapewne często wynika to z ignorowania etykiety ze składem
          chemicznym (gdy kupujemy krojone wędliny to niełatwo się o nią doprosić).
          Producenci też potrafią zadbać o utrzymywanie konsumentów w błogiej ignorancji.
          Ktoś z was napisał, że w UE nie jest konieczne informowanie o substancjach
          zawartych w produktach w małych ilościach (ciekawe czy nie jest też tak w
          Polsce).

          Myślę, że skład produktu spożywczego powinien być dokładnie opisany, przydałoby
          się też aby podawano ilość każdego składnika. Czytałem niedawno o pasztecie w
          którego skład wchodziła skrobia ziemniaczana. Ktoś to zbadał i okazało się, że
          nie jest to żaden dodatek ale jeden z głównych składników! Czyli był to nie
          pasztet ale jakaś papka z ziemniaków której nadano odpowiedni smak i
          konsystencję.

          Pełna informacja dostępna dla konsumenta jest chyba warunkiem koniecznym aby
          mógł on dokonać świadomego wyboru. Gdyby ludzie wiedzieli co kupują to zapewne
          obroty s(yf)-marketów by nieco spadły. Pewną zagadką jest dla mnie, że wyroby
          ekologiczne nie są wcale dużo droższe od zwykłych. Np parówki o których piszę
          chyba setny raz. Te z firmy Kapecki & syn kosztują 9zł kilo. Bez chemii bez soi
          i smaczne. To nie jest dużo (dla porównania parówki z Morlin -chemia, gorszy
          smak i konsystencja- kosztują około 15zl, a najtańszy chłam na rynku kosztuje
          około 6zł).

          Myślę, że produkty ekologiczne po niewygórowanych cenach mogą zapewnić małe
          firmy (blisko odbiorcy więc nie trzeba konserwować produktów) i rozdrobnione
          rolnictwo. To duża szansa dla Polski. Nam na pewno łatwiej będzie zawrócić z
          tej ślepej uliczki w którą brniemy niż Ameryce czy nawet krajom Europy
          zachodniej.

          Pozdrawiam
          • Gość: Artur Re: Polska górą! IP: *.sasknet.sk.ca 26.07.03, 18:34
            Gość portalu: hydrogen napisał(a):

            > >Mnie tez ta sytuacja troche martwi ale nie ma od niej odwrotu
            >
            > Myślę, że odwrót jest możliwy. Jednak jest to tym trudniejsze im bardziej
            jest
            > uprzemysłowiona produkcja żywności. W Kanadzie czy USA sytuacja zapewne jest
            > gorsza niż w Europie.

            Ale np benzyna bezolowiowa jest tu standardem w Ameryce Pln od dziesiatek lat.
            A olow to jednak straszna trucizna. Tu Polska jest daleko w tyle.

            > Tak na prawdę to ludzie sami sobie stworzyli taka sytuację kupując to co im
            > podsuwa się pod nos. Zapewne często wynika to z ignorowania etykiety ze
            składem chemicznym (gdy kupujemy krojone wędliny to niełatwo się o nią
            doprosić).

            Zgadza sie.

            > Producenci też potrafią zadbać o utrzymywanie konsumentów w błogiej
            ignorancji.

            > Myślę, że skład produktu spożywczego powinien być dokładnie opisany,
            przydałoby
            > się też aby podawano ilość każdego składnika.

            Ta smietana w Kanadzie jest nawet dokladnie opisana co ma w srodku. Co z tego?
            Innej nie ma w sklepach (poza zywnoscia ekologiczna) - taka zmowa producentow.
            Kazda smietana ma taki sam chemiczny sklad niezaleznie od tego kto ja robi.

            Pewną zagadką jest dla mnie, że wyroby
            > ekologiczne nie są wcale dużo droższe od zwykłych.

            A tu sa duzo drozsze. W Polsce na razie robocizna jest relatywnie tania ale to
            sie przeciez zmieni za kilka lat.
    • Gość: Doki Re: CZY JUŻ WSZYSTKO JEST SZTUCZNE? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 25.07.03, 16:06
      Sztuczna i z konserwantami jest zywnosc przetworzona.
      Nadal mozesz kupic w supermarkecie mieso, warzywa, ser i
      mleko. Sam wiem, ze to mieso nie zawsze jest takie dobre,
      jak z uboju gospodarczego, ale przynajmniej podlega
      jakiejs kontroli sanitarnej. To samo warzywa. Po co brac
      sie za chinskie zupki albo konserwy? Sama sobie ugotuj
      cos zdrowego i pysznego.
      • Gość: hydrogen Re: CZY JUŻ WSZYSTKO JEST SZTUCZNE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.03, 16:52
        Z mięsem to nie takie proste. Owszem świeże mięso w marketach ma pewnie
        certyfikaty sanitarne, ale czy ktoś bada dokładnie jego skład chemiczny? Takie
        mięso pochodzące z hodowli przemysłowej prawie na pewno ma mniej mikroelementów
        i inych pożytecznych substancji niz powinno mieć. W zamian zapewne ma nadmiar
        substancji toksycznych (choćby takich jakie wytwarzają zwierzęta podczas
        stresu).

        Nie wiadomo też czy mięso nie było wyprodukowane np w USA przed 25 laty
        (ostatnio mój wujek badał takie mięso; importer nic nie wiedział o tym co mu
        amerykanie wcisnęli).

        Pzdr
    • Gość: Dosia Re: CZY JUŻ WSZYSTKO JEST SZTUCZNE? IP: 195.217.253.* 25.07.03, 17:39
      Ja tez juz nie jem zwyklej wedliny. Smuci mnie tylko to, ze kiedy pytam, czy
      jest jakas wedlina bez konserwantow to patrza na mnie jak na debilke. Okazuje
      sie, ze cos tam jest - sztuk jeden, no i musze to kupic, bo wiekszego wyboru
      niet. Teraz staram sie kupowac tylko w jednym sklepie - juz sie przyzwyczaili,
      ze pytam - ale asortyment ciagle ten sam. A ja i tak nie wiem, czy to
      rzeczywiscie bez konserwantow, czy to kit tylko.

      Pamietacie slawetny artykul w Wyborczej o produkcji wedlin. Oj, wtedy wlasnie
      mi sie odechcialo... Napisali, ze wedlin naturalnych nie oplaca sie produkowac,
      bo z tej samej ilosci miesa, sztucznej napompowanej wedliny mozna zrobic do 2,5
      raza wiecej niz naturalnej. A poza tym konsumenci juz przyzwyczaili sie do
      smaku "podrasowanej" wedliny i taka naturalna smakuje im dziwnie.

      Mam nadzieje, ze cos sie zmieni i bedzie mozna kupic wiele rodzajow dobrej
      wedliny, chocby miala nawet wiecej kosztowac. ja mysle troche, ze to jest
      kwestia konsumentow. Jezeli wybieraja takie wedliny a nie naturalne to wiadomo
      co bedzie produkowal producent. Ot, taka smutna refleksja.
      • Gość: Maria A moze samozaglada? IP: *.unknown.tele.dk 26.07.03, 03:29
        Od wielu lat mieszkam na stale w Danii.
        Pracowalam wielokrotnie jako tlumacz i przy okazji mialam mozliwosc zwiedzic
        tutejsze fermy krow, swin, fabryke wedlin itp.
        Dunczycy niby stawiaja sobie za cel produkcje zdrowej zywnosci i malo stresowe
        warunki dla zwierzat na tych fermach.

        A ja widzialam krowy i cieleta ktorym z nozdrzy wisialy kilkunasto
        centrymetrowe "gile" - to zdrowe to to nie bylo.
        Stworzono system kontroli by nie dopuszczac do naduzywania antybiotykow.Ale
        rolnicy i tak daja, bo inaczej bylyby nici z hodowli.
        A to prowadzi do naszej odpornosci na antybiotyki.
        Nie tak dawno znow byly na ten temat artykuly w prasie.
        A te mieszanki paszowe?
        Czego sie tam nie dodaje.
        I wszystkie dodatki sa w normie. itd. itd.
        Do ilu wedlin dodaje sie pochodnych mleka?
        Ile konserwantow,barwnikow, cukru lub czystej glukozy?

        Od dluzszego czasu nie jadam wedlin. Pieke , gotuje miesa z ziolami i innymi
        przyprawami i je jadam. Do tego duzo ryb. Mozna sie przestawic i to nie trwa
        dlugo.
        Wszyscy mamy mozliwosc ograniczenia niszczycielskiego wplywu przemyslu
        spozywczego na nasze zdrowie . Nie kupowac tego gotowego badziewia - w proszku,
        juz gotowego tylko zalac goraca woda, tych jarzynek-przypraw, produktow knorro-
        podobnych.
        Kazdy z nich ma teoretycznie wszystkie skladniki w normie, ale jak je sobie
        pododajesz w calkowitym rozliczeniu to masz wysoko ponad norme.

        Nalezy sluchac swego organizmu, jak reaguje na dane pokarmy.

        Chyba z wygodnictwa i lenistwa siega sie po te gotowe paskudstwa, bo nie umiem
        tego inaczej wytlumaczyc.

        A przemysl spozywczy przesciga sie w nowych kompozycjach smakowych.
        Bo trzeba zdobyc klienta i utrzymac sprzedaz.
        Nalezy pamietac o tym, ze w EU dopuszcza sie nie podawac w deklaracji o
        skladzie produktu tych dodatkow, ktore stanowia niewielki procent .

        Ale my jak te cmy do lampy pedzimy do supermarketu po te reklamowane cuda z
        papierka.

        Mozna np. posluchac i Artura i Dokiego i innych lekarzy i szpikowac sie coca-
        cola z aspartamem zamiast cukru. A potem alergie, choroby zoladka i jelit itd.
        Potem ganiamy do lekarzy, aptek i tam zostawiamy pieniadze, ktorych i tak nam
        brakuje.

        A mozna tez ograniczyc spozycie coca-coli do zera, a cukru do minimum i tez
        przyjemnie zyc.
        Ale my nie lubimy zadnych ograniczen.

        Dla mnie jest to samozaglada.

        Pozdrawiam

        Maria








        • Gość: Doki na pewno samozaglada! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 26.07.03, 08:39
          Mario, zgadzam, sie z Twoimi pogladami, ktore
          przedstawiasz powyzej, choc moze nie zawsze. Np
          "kilkucentymetrowe gile" u krow- pasma sliny wiszace u
          pyska- to norma. Widzialem to wiele razy i u krasul,
          ktore fermy nie zaznaly.
          Zwroc uwage, ze przemyslowa produkcja zywnosci jednak ma
          swoja dobra strone. Jeszcze po II Wojnie w Europie
          Zachodniej zdarzal sie glod. Gdyby nie UNRRA, mogloby
          umrzec wielu ludzi. Rozpoczeto program rozwoju rolnictwa
          i teraz zywnosci jest za duzo, a monstrum, ktore
          wyhodowalismy (wspolna polityka rolna) zwrocilo sie
          przeciw nam i zzera polowe unijnego budzetu, nie
          przerywajac narzekan, ze przymiera glodem. Ale fakt
          faktem, ze zywnosc jest tania w dostatniej Europie. Smiem
          twierdzic, ze za tania. Gdyby na zywnosc przeznaczano nie
          15% dochodow, ale np 40%, nie wydawanoby tyle na inne
          rzeczy, z ktorych mozna zrezygnowac: samochody, zamorskie
          wakacje, nadmiar odziezy... Ale to juz inna sprawa.
          Zywnosc gotowa chwycila, bo zaspokaja pewne potrzeby. Dam
          taki przyklad: zona i dziecko wyjechaly na wakacje, od
          miesiaca jestem sam na gospodarstwie. Poniewaz nikomu to
          nie przeszkadza, oblozylem sie maksymalnie praca, wiec w
          domu prawie mnie nie ma. Jest kanikula, w kinach sama
          sieczka, zamiast siedziec w domu, wole isc do pracy-
          przynajmniej jest ze mnie jakis pozytek, a i dodatkowy
          grosz sie przyda. Ale skutek jest taki, ze trudniej sie
          odzywiac. Gotowanie dla jednej osoby jest w ogole
          klopotliwe, zwlaszcza gdy jadasz w domu co drugi dzien.
          Ja rzadko uzywam gotowych dan, wole naciac sobie warzyw
          do miski i zrobic salatke, ale moge sobie wyobrazic, ze
          komus sie nie chce, albo nie ma w lodowce salaty. Taki
          pospieszny tryb zycia wyniszcza, a w dodatku wplywa
          niekorzystnie na diete.
          Zgadzam sie z Toba, ze samozaglada ludzkosci jest
          niedaleka, ale w odroznieniu od Ciebie wcale mnie to nie
          martwi. Przemijanie gatunkow to zwykla rzecz w
          przyrodzie. Na pewno wyjdzie przyrodzie na dobre, jesli
          gatunek ludzki w koncu przeminie.

          Pewnie jeszcze bedziemy mieli okazje podyskutowac. Widze,
          ze kladziesz duzy nacisk na zywienie w aspekcie
          zdrowotnym i to samo w sobie nie jest oczywiscie bledem.
          Mysle, ze nie masz racji uwazajac, ze wlasciwe zywienie
          zalatwi wszystkie problemy zdrowotne kazdego z nas. Tak
          sie nie stanie. Po pierwsze, na przyklad dla mnie zdrowie
          nie jest celem samym w sobie. Zdrowia uzywam, tak jak
          uzywam samochodu- z ta tylko roznica, ze zawsze mozna
          miec inny samochod. Ale nie trzese sie nad wlasnym
          zdrowiem. Wiem, ze niektore rzeczy, ktore robie, szkodza
          zdrowiu i traktuje je jako konieczny koszt zycia tak, jak
          chce zyc. Koniec koncow, nie zalezy mi wcale na biciu
          rekordow dlugowiecznosci. Jak pomysle sobie, ze moglbym
          kiedys byc takim zdemencialym starym dziadem, ktory
          rozjezdza ludzi na targu, bo mu sie gaz z hamulcem
          pomylily, to mam ochote kupic paczke chipsow, dla
          pewnosci :-)

          PZDR
          • Gość: ayme do Mari IP: *.ppp.get2net.dk 26.07.03, 20:03
            czesc Mario!!
            pisze tez z Dani,zgadzam sie z Toba ,wiem co to wies dunska to juz nie jest
            wies ale fabryka zywnosci.taka jest smutna prawda poki co zjadam mysliwska
            kielbase z bazaru przywieziona z Polski a gdy ta sie skonczy przezucam sie na
            sery.tutejsze wedlny lub pasztety to nie dla mnie,dostaje po nich ataku
            watroby.jajka kupuj w invandre gronthandler sa smaczniejsze i maja ladne
            zoltka.pozdr
        • Gość: do marii Re: A moze samozaglada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.03, 10:30
          Mario zgadzam sie z Toba w zupelnosci...

          W Polsce tez swinstw nie brakuje i te rzekomo pyszne polskie wedliniarstwo
          poszlo w zapomnienie i jezeli jest smacznie to tylko dlatego ze polscy
          producenci potrafia dobrze dobrac konserwanty i dodatki smakowe. Lepsze wedliny
          sa duzo drozsze od tych sprzedawanych w supermarketach i zazwyczaj nie jest
          reklamowana, ale i ona nie jest wolna od chemii. Wlasciwie kupujemy jedynie
          czasami berdzo suche kielbasy (krakowska)..

          Mam jednakze pytanie w jaki sposob dosmaczasz zupy czy sosy z mies drobiowych
          bez obecnosci glutaminianu. Wprawdzie dodaje suszone cebule, czosnek,
          majeranek, sol i inne, ale jakos marnie smakuja w porownaniu z tamtymi. Jakbys
          mogla to odpowiedz.. wywar z kosci?

          pozdrawiam

          marta
          • Gość: hydrogen Re: A moze samozaglada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.03, 12:12
            Nie wiem jak robi to Maria natomiast u mnie w domu wywary są tylko na kościach
            ("kości dla psa" :))))z s-marketu). Mają one taki smak jak należy. Kiedyś
            używałem kostek knora ale teraz na pewno by mi nie smakowały, w każdym razie
            zapach mnie odrzuca.
            pzdr
            • Gość: Anka Re: A moze samozaglada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.03, 22:55
              Gość portalu: hydrogen napisał(a):

              > Nie wiem jak robi to Maria natomiast u mnie w domu wywary są tylko na
              kościach
              > ("kości dla psa" :))))z s-marketu). Mają one taki smak jak należy. Kiedyś
              > używałem kostek knora ale teraz na pewno by mi nie smakowały, w każdym razie
              > zapach mnie odrzuca.
              > pzdr

              Z tego co wiem wywary z kosci sa znacznie bardziej niezdrowe niz zupa na wodzie
              przyprawiona szczypta jarzynki.
        • Gość: Artur Re: A moze samozaglada? IP: *.sasknet.sk.ca 30.07.03, 16:34
          W Kanadzie pojawila sie takze nieprzyjemna tendenja usuwania ze sprzedazy czystych sokow. Nie dotyczny to tylko soku pomaranczowego i jablkowego. Wszystkie inne soki zastepowane sa koktailami w ktorych na pierwszym miejscu w skladzie jest cukier, pozniej woda a dopiero pozniej prawdziwy sok.
          Tak jak w przypadku smietany jest to zmowa producentow bo robia to wszyscy naraz i swiadomy konsument, ktory czyta etykietki nie ma mozliwosci wyboru innego produktu bez dodatku cukru. Tez jakos nie widze by kokolwiek protestowal.

          Wychodzi mi to wszystko nosem. Jeszcze tylko zostal mi jeden sklep w ktorym sprzedaja importowane soczki w kartonach, ale czuje, ze i one znikna niedlugo. Cieszcie sie w Polsce dopoki te nowe pomysly przemyslu spozywczego i do was nie przyjda.
          • Gość: hydrogen Re: A moze samozaglada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.03, 22:57
            A czy w kanadzie nie ma czegoś na kształt urzędu ochrony konkurencji i
            konsumenta? Czy takie kartele producentów nie są nielegalne?
            • Gość: Artur Re: A moze samozaglada? IP: *.sdh.ca 31.07.03, 00:19
              Gość portalu: hydrogen napisał(a):

              > A czy w kanadzie nie ma czegoś na kształt urzędu ochrony konkurencji i
              > konsumenta? Czy takie kartele producentów nie są nielegalne?

              Chyba sa nielegalne, ale to jakos nikomu nie przeszkadza bo np. cena benzyny
              pomimo ogromnej konkurencji jest wszedzie zawsze jednakowa do jednego miejsca
              po przecinku (dziesiatej czesci centa). Raz czytalem w gazecie, ze komus sie
              to nie podobalo i rzeczywiscie jakis czas pozniej ceny zaczely sie troche
              roznic ale tylko o np 0.2 centa za litr. Taki pic zeby nie bylo wiekszego
              smrodu i wytraci argument z reki krytyka.
              Niektore kartele sa chyba nawet ulegalnione bo np producenci zywnosci czy
              raczej wlascicile supermarketow spotykaja sie raz w tygodniu i ustalaja ceny
              miedzy soba robiac to zupelnie jawnie tak ze ulotki z glownych supermarketow
              wychodza wszystkie jednego dnia a pomimo zamieszczaja ceny prawie identyczne
              (tzn sa bardzo malutkie roznice rzedu kilku centow).
              W Polsce przynajmniej prasa robi szum jak sie cos nieciekawego dzieje z cenami
              a w Kanadzie nie, bo praktycznie wszystkie gazety naleza do jednego faceta,
              ktory wywalil z pracy wszystkich reporterow kilka lat temu (ok roku 1995)zeby
              obnizyc koszty. Wszytkie lokalne gazety maja te same artykuly bo sa napisane
              centralnie i rozprowadzane do miast i miasteczek- tak jest taniej. Sa one
              piekielnie nudne bo prasa bez reporterow jest nudna. Dawno przestalem je
              czytac tak jak i wiekszosc ludzi ktorych tu znam bo co mam czytac jakies
              raporty z posiedzen rady miejskiej ktore ktos podeslal faxem do redakcji? A ci
              to drukuja bo nie maja przeciez nic innego do zamieszczenia na stronie z
              wiadomosci lokalnych. Polskie gazety sa o niebo ciekawsze, serio.
              No i w rezultacie nie ma kto bronic tych kanadyjskich konsumentow - no moze
              czasami jeszcze telewizja cos zrobi bo ma reporterow, bo radio tez nie.

              A ludzie sami sobie winni skoro nie zadaja przestrzegania ustawy anykartelowej
              i nie oczekuja od prasy udzialu w zyciu spolecznym - wytworzyla sie taka
              gnusnosc i bezmyslnosc, ktora zaprzepaszcza i demokracje i wolny rynek.
              Na razie tu mieszkam, ale troche mi to wychodzi nosem i kto wie czy sie gdzies
              nie przeniose.


    • Gość: Artur Re: Polska górą! IP: *.sasknet.sk.ca 26.07.03, 23:24
      1.5 albo 2 razy drozej. Ostatnio supermarkety zaczely wprowadzac kociki
      ekologiczne i oczywiscie producent nie jest lokalny. Jest tez jarmark, ale na
      nim nie ma takich rzeczy jak ser, mieso czy smietana bo tutejszy sanepid by nie
      pozwolil. Z uwagi na dluga zime te jarmarki nie maja duzego znaczenia i szereg
      stoisk sprzedaje z pewnoscia nie produkty lokalne tylka jakies tam sprowadzone
      z cieplejszych prowincji. Sa jeszcze Health Foody w ktorych towar organiczny
      zwykle jest 3 albo 4 razy drozszy i wyglada na ogol dosc nieaptecznie bo malo
      nabywcow i dlugo lezy na polce.
    • Gość: Doki Re: A moze samozaglada? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 28.07.03, 00:47
      priony?
      • Gość: Maria Re: A moze samozaglada? IP: *.unknown.tele.dk 28.07.03, 03:17
        Zakladajac, ze masz gwarancje, ze te kosci sa wolne od prionow, to wywar z
        kosci zawiera dosc duza ilosc puryn.
        Pochodna puryn jest kwas moczowy, ktory występuje w naszym organizmie w
        postaci trudno rozpuszczalnych w wodzie soli (moczany). Jesli jestesmy zdrowi
        to jest wydalany z moczem. W stanach patologicznych może się odkładać w postaci
        nierozpuszczalnych złogów w nerkach i przewodach moczowych oraz w stawach. I
        wtedy jest podagra - rodzaj reumatyzmu.

        Ja nie uzywam wywaru z kosci od wielu lat, natomiast przed pieczeniem nacieram
        sola , pieprzem, wybieram ziola na jakie mam aktualnie ochote - jak
        majerankiem albo tymiankiem, czosnkiem,szczypta imbiru, kurkumy , dodatek
        lubczyku suszonego daje smak wywaru rosolowego. Wkladam do lodowki na 1½ - 2
        godzin, potem obsmazam na suchej patelni, by w czasie pieczenia mieso nie stalo
        sie suche. Gdy do konca pieczenia zostaje ok. 40 min. obkladam go warzywami jak
        cebula, papryka, cukinia, pomidory pokrojone w osemki; w zaleznosci od humoru
        moga byc pokrojone jablka, suszona sliwka, cebulka , platki migdalowe. Troszke
        podlewam woda. Ale moga byc tez grzyby jak pieczarki, troche zmielonych
        suszonych grzybkow, cebulka.
        "Wariacje" zaleza od aktualnej ochoty.
        A wykluczenie mleka i jego pochodnych nie ograniczylo rodzajow posilkow.
        Czesciej siegam do ziarna sezamowego, ktore zawiera duzo wapnia.

        Suszone przyprawy jak czosnek tez dodaje, ale on nie ma tyle smaku co surowy ,
        ktory przeciskam przez praske.
        Ten nielubiany zapach czosnku znika podczas pieczenia.
        Warzywa ktore maja sluzyc jako jarzynka, odkladam, a pozostala czesc miksuje,
        dosmaczam sola i pieprzem. Cukinia po upieczeniu zmiksowana doskonale zageszcza
        sos. Jesli za malo gesty to zageszczam skrobia kukurydziana.

        Ale generalnie nie jadam duzo miesa wolowego czy wieprzowiny.
        W pierwszy rzedzie sa ryby ( ale tez w granicach rozsadku, bo tez zawieraja
        puryny) i drob. Dziesiec lat temu musialam przez rok utrzymywac diete
        wegetarianska, bo wlasnie byly klopoty z odkladaniem sie kwasu moczowego w
        stawach dloni.
        Pozdrawiam i zycze smacznego
        Maria

        • jennifer1 Re: A moze samozaglada? 28.07.03, 10:52
          Mario, możesz coś więcej napisać o tej chorobie dłoni. Moja mama ma ostatnio
          kłopoty z prawą dłonią i lekarze nie bardzo wiedzą co to. Podejrzewają , że to
          coś reumatycznego, ale ich lekarstwa nie pomagają a dłoń boli. może to tak jak
          u Ciebie kwestia zmiany diety...
        • Gość: feline Re: A moze samozaglada? IP: *.dial.proxad.net 28.07.03, 11:34
          Pomieszanie z poplataniem: priony nie wystepuja w szpiku kostnym, tylko w
          ogolnie biorac tkance nerwowej. Nastapilo pomieszanie pojec : "moelle osseuse"
          (szpik kostny) z "moelle épinière" (rdzen kregowy)- prawdopodobnie w
          ferworze "uswiadamiania" i na pewno nie ze zlej woli. W krajach UE obowiazkowe
          jest usuwanie z tusz bydlecych rdzenia kregowego i nerwow, wycofane zostaly ze
          sprzedazy mozdzki i grasica cieleca. prosze na przyszlosc ostrozniej z
          informacja, by nie dezinformowac. faktem jest rowniez, ze ze sprzedazy usunieta
          co prawda zelatyne pochodzenia bydlecego, ale to raczej przez daleko posunieta
          ostroznosc, o ile wiem zostala "zrehabilitowana".
    • variacja SZTUCZNOŚĆ .... 29.07.03, 11:31
      Dziękuję Wam za te wszystkie opinie i ciekawe spostrzeżenia co do
      naszej "sztuczności w żywności". Ostatnio zabrałam się za zdrowe odżywianie i
      mam do was drodzy eksperci pewne pytanko: czy jedzenie dużej ilości niezbyt
      tłustych jogurtów jest wskazane? Szczególnie z płatkami cini-minis...moimi
      ulubionymi? I jeszcze jedno: jak to jest z żywnością dla dzieci - tymi
      GERBERAMI, HIPPO itp. w słoiczkach? Czy to jest w 100% zdrowe? Może warto się
      przeżucić na jedzenie papek dla niemowląt? I jeszcze zielona herbata oraz
      yerba matte - macie jakieś opinie w związku z piciem dużej ilości tych wywarów?

      P.S. Ja tam lubię kostki winiary - szczególnie bulion warzywny i drobiowo-
      warzywny. Prawie zawsze oprócz mięsa wrzucam do wywaru taką kostkę. Dodaje
      bardzo fajnego aromatu!
      • Gość: Artur Re: SZTUCZNOŚĆ .... IP: *.usask.ca 29.07.03, 19:12
        variacja napisała:

        > Dziękuję Wam za te wszystkie opinie i ciekawe
        spostrzeżenia co do
        > naszej "sztuczności w żywności". Ostatnio zabrałam się
        za zdrowe odżywianie i
        > mam do was drodzy eksperci pewne pytanko: czy jedzenie
        dużej ilości niezbyt
        > tłustych jogurtów jest wskazane? Szczególnie z płatkami
        cini-minis...moimi
        > ulubionymi? I jeszcze jedno: jak to jest z żywnością
        dla dzieci - tymi
        > GERBERAMI, HIPPO itp. w słoiczkach? Czy to jest w 100%
        zdrowe? Może warto się
        > przeżucić na jedzenie papek dla niemowląt? I jeszcze
        zielona herbata oraz
        > yerba matte - macie jakieś opinie w związku z piciem
        dużej ilości tych wywarów?
        >
        > P.S. Ja tam lubię kostki winiary - szczególnie bulion
        warzywny i drobiowo-
        > warzywny. Prawie zawsze oprócz mięsa wrzucam do wywaru
        taką kostkę. Dodaje
        > bardzo fajnego aromatu!
        Jezeli chodzi o jogurty, to zwlaszcza te z zywymi
        bakteriami wchodza w sklad najzdrowszej diety swiata
        -diety srodziemnomorskiej. W przypadku roznych platkow
        mozna sie zastanowic bo platki z reguly zawieraja troche
        rakotworczego akrylamidu ktory powstaje w czasie
        termicznej obrobki ziarna. Trudno powiedziec na ile jest
        to ryzkowne, choc badania nie sugeruja tego, ze bedziemy
        padac jak muchy od jedzenia platkow sniadaniowych. Ale
        zwykla owsianka ma bardzo malo akrylamidu.
        Herbaty - nie ma ograniczen.
        Zywnosc dla dzieci - ma pewnie mniej pestycydow i
        herbicidow niz inna zywnosc. Ja bym sie tym nie przejmowal.
        • Gość: konopielka Re: SZTUCZNOŚĆ .... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.07.03, 21:31
          Cześć !
          Mam takie pytanko - czy ktoś z was może mi podać jakąś stronkę w necie na
          której mogłabym przeczytać o szkodliwości coca - coli ? Albo jakieś inne strony
          o tematyce dotyczącej szkodliwej żywności ? Dziękuję z góry i pozdrawiam
          wszystkich dbających o własne zdrowie !
          • Gość: Doki diabelska cola IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 29.07.03, 22:32
            www.stanford.edu/group/SICD/Cocacola/cocacola.html
            www.geocities.com/nsci66100/
            • Gość: Maria do jennifer1 IP: *.unknown.tele.dk 29.07.03, 23:21
              U mnie wygladaly klopoty z dlonmi, ktore wystapily ok.10lat temu, to bylo:
              - bole przy poruszaniu kciukiem
              - nie moglam utrzymac szklanki
              - nie moglam odkrecic zadnego sloika- wyczuwalam zmiany w stawach,
              tak jakby robily sie narosle wokol stawow u nasady palcow, bolesne przy dotyku

              Po przejsciu na diete wegetarianska (jeszcze wtedy nie dotarlam do tej
              literatury co dzis )po 3 miesiacach bole ustapily a zmiany wokol stawow
              zniklnely po ok. 4-5-miesiacach.
              Dzis dotarlam do danych okreslajacych zawartosc puryn w wiekszosci produktow.

              Pokarmy o wysokiej zawartosci puryn to :
              watrobka, nerki, zoladki, mozdzek, szpik, zupy na miesie, buliony, groch,
              grzyby, wszystkie rodzaje piwa i drozdze

              Pokarmy o sredniej zawartosci puryn:
              wszelkie miesa, drob, dziczyzna,
              wegorz,ryby,krewetki,kraby
              szparagi, szpinak, kalafior

              Pokarmy o niskiej zawartosci puryn:
              mleko
              jajka
              tran
              pieczywo, makarony
              sago, kukurydza
              orzechy
              miod
              owoce
              reszta warzyw

              Pozdrawiam

              Maria



              • Gość: Maria Re: Variacji IP: *.unknown.tele.dk 29.07.03, 23:49
                Jogurt to specypik bulgarski.
                W ich klimacie i przy spozywaniu potraw mocno przyprawionych, ostrych jest
                niezbedny dla zrownowazenia ich pokarmu.
                Potrawy bulgarskie to glownie baranina i duze ilosci przypraw, czosnku, cebuli.
                Klimat : dlugie gorace lato.
                Przeniesienie go do Polski i do tego spozywanie w duzych ilosciach i w
                polaczeniu z owocami i cukrem jest nie najlepszym pomyslem.
                Polska kuchnia to glownie wieprzowina, kiszona kapusta, ogorki, z bardzo
                umiarkowana iloscia przypraw, ale za to z duza iloscia kompotow, dzemow,
                ciasta, slodyczy, a ostatnimi czasy duzo sokow, surowek i owocow.

                Osoby oslabione, z niezytami zoladka lub jelit, alergiami, katarami, bolami
                glowy powinny spozywac jogurt sporadycznie.

                Jedzenie w sloiczkach...
                Ja karmilam wlasne dzieci swiezo zrobionym jedzeniem. Nie potrafilabym
                ich "podtruwac" gotowcami, zdrowie mych dzieci jest najwazniejsze.

                A "fajny smaczek" osiagniesz dajac do miesa, zup suszony lub swiezy lubczyk,
                zwany w niektorych rejonach maggi z racji swego smaku.

                Powiem Ci, ze chcialabym Cie "uslyszec" za 10 - 15 lat i dowiedziec sie na co
                bedziesz chora, bo nie masz szans na zdrowie z tymi kostkami bulionowymi i
                codzienna iloscia jogurtu na slodko. Moze to zabrzmialo zle, ale nie
                umiem "owijac w bawelne".

                Zycze duzo zdrowia

                Maria
              • jennifer1 Re: do jennifer1 30.07.03, 08:56
                Dziękuje ślicznie Mario za te informacje. Zaproponuję mamie zmianę diety,
                zaszkodzic nie zaszkodzi na pewno, a istnieje szansa, że pomoże. Pozdrawiam
                • Gość: Maria Re: do jennifer1 IP: *.unknown.tele.dk 30.07.03, 09:08
                  Ale czy Twoja Mama robila badania na poziom kwasu moczowego we krwi?
                  U mnie "lezal" on w gornej granicy, czyli "praktycznie" byl w normie.
                  Ale mimo wszystko zmienilam diete.
                  Dziekuje za pozdrowienia

                  Zycze powodzenia
                  Maria
                  • Gość: jennifer1 Re: do jennifer1 IP: *.biatel.com.pl / 172.30.7.* 30.07.03, 10:15
                    Z tego co wiem to mama nie robiła badania krwi pod tym kątem, to tez jej
                    zaproponuję. Mi się wydaje, że nasi polscy lekarze potraktowali ją standardowo,
                    wiem tylko, że miała jakies zabiegi rehabilitacyjne, które wogóle nie pomogły.
                    Jeszcze raz dziękuje za rady i pozdrawiam
      • deczi Re: SZTUCZNOŚĆ .... 30.07.03, 08:56
        variacja napisała:

        > czy jedzenie dużej ilości niezbyt
        > tłustych jogurtów jest wskazane? Szczególnie z płatkami cini-minis...moimi
        > ulubionymi? I jeszcze jedno: jak to jest z żywnością dla dzieci - tymi
        > GERBERAMI, HIPPO itp. w słoiczkach? Czy to jest w 100% zdrowe? Może warto się
        > przeżucić na jedzenie papek dla niemowląt? I jeszcze zielona herbata oraz
        > yerba matte - macie jakieś opinie w związku z piciem dużej ilości tych
        wywarów?
        >
        > P.S. Ja tam lubię kostki winiary - szczególnie bulion warzywny i drobiowo-
        > warzywny. Prawie zawsze oprócz mięsa wrzucam do wywaru taką kostkę. Dodaje
        > bardzo fajnego aromatu!

        Według medycyny chińskiej i zasad diety makrobiotycznej jogurty (zwłaszcza
        słodkie) a także zielona herbata bardzo wychładzają organizm, co w naszym
        klimacie nie jest dobre dla zdrowia. Jogurt, jeśli już, to tylko naturalny
        (zwróc uwagę na dodatki cukru itp. bo wbrew pozorom i reklamom trudno dostać
        naprawdę "naturalny" jogurt) z pożytecznymi bakteriami, ale niezbyt czesto i
        głównie latem.
        Co do Cini Minis (czy jak im tam) - przeczytaj sobie ich skład. Zwykłe płatki
        owsiane są dużo lepsze, choć też nie nalezy z nimi przesadzać. Te słodkie
        kółeczka, piramidki, gwiazdeczki i słoniki sa tak naprawdę sposobem na
        zarobienia kasy, bo dzieci je uwielbiają. Czy coś z taką ilością cukru może być
        zdrowe?
        A kostka rosołowa to przecież glutaminian sodu głownie, więc warto zadać sobie
        trochę trudu i poeksperymentować z ziołami (ten lubczyk proponowany przez Marię
        to naprawdę dobry pomysł).
        Pozdrawiam
        D.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka