Dodaj do ulubionych

pomocy, chcę schudnąć

27.08.08, 20:51
Mam nadwagę, potrzebuję jakiejś dobrej diety, która by podziałała,
takich "diet - cud" stosowałam już kilka, mam ich dosyć:(
Swój przypadek opisałam już tutaj
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=211&w=83914974 dlatego nie
będę się powtarzać
proszę o pomoc
Obserwuj wątek
    • kaziutka13 Re: pomocy, chcę schudnąć 30.08.08, 21:14
      Napisałam Ci wiadomość do tamtego tematu. Pozdrawiam.
    • shineshamtu Re: pomocy, chcę schudnąć 08.09.08, 14:26
      witaj ja schudlam 34 kg w 5 miesiecy z rozmiaru 52/50 nosze teraz
      40/42
      wejdz na www.vitalia.pl wpisz w szukaj : lesyeux20 tam zobaczysz moj
      efekt i odezwij sie syzbko na moje gg POMOGE CI bo wiem co znaczy
      byc otylym, ja wazylam 100 kg ! HORROR.
      moje gg: 284457 Paulina Paszkowiak- trener kontroli wagi
    • martynczuk Re: pomocy, chcę schudnąć 01.10.08, 21:17
      Ja ci mogę naprawde pomóc, mój numer gg: 4496065, pomagam osobą z
      nadwagą, niedowagą, badź chcącym się poprostu zdrowo odżywiać. jeśli
      będziesz tylko chciała to zapraszam do dyskusji.
    • pitupitu10 moje rady (długie) 02.10.08, 15:49
      Witaj. :) Nie jestem żadnym specjalistą, ale kiedyś, tak jak ty, chciałam
      schudnąć parę kilo. Udało mi się zrzucić 5-6 kilo, po czym po zakończeniu
      odchudzania "podskoczyło" mi 2kg czyli koniec końców schudłam 3-4kg. Nie jest to
      może dużo, ale a) tyle mi pasowało, nie chciałam więcej schudnąć, b)oprócz
      jakichś małych wahań (które ma każdy) moja waga nie zwiększyła się, a nawet od
      tego czasu (kilka lat temu)spadła o 1-1,5 kg. Nie wiem, czy moje rady ci się
      przydadzą, ale IMHO wnioski, do których doszłam są bardzo sensowne.

      No to zaczynam. Podkreślam, że są to moje osobiste wnioski, nie wiem, co na nie
      by powiedzieli eksperci, i nie trzeba się z nimi zgadzać.


      1) Odchudzanie zaczyna się w GŁOWIE. Wszelkie "plany" podjęte pod chwilą impulsu
      (bo mamy zły dzień, bo źle wyglądamy w bluzce, która nam się spodobała w
      sklepie...) mają raczej małą szansę na zrealizowanie. Musisz PRZEMYŚLEĆ sprawę i
      UZMYSŁOWIĆ sobie, czym tak naprawdę jest odchudzanie. Jest ono DŁUGOTRWAŁYM
      procesem. Nie schudniesz w tydzień, a ni w dwa, wbrew temu co przeczytasz w
      "mądrych" czasopismach. Pamiętaj - odchudzanie to pieniądze. Gazetki, strony w
      internecie, nie powiedzą ci tego. Znajdziesz tam masę rad jak SZYBKO, SZYBKO
      schudnąć, dzięki ich "super" sposobom, "cudownym" dietom, "ekstra" treningom i
      "spalającym" herbatkom. Piszą tak, bo tego chciałyby kobiety - szybkich i
      łatwych rozwiązań. Zbijanie wagi nie jest też katowaniem się, głodzeniem, itp.
      Musisz WRZUCIĆ NA LUZ. :) Wyrzuć ze słownika słowa "muszę", "trzeba", zastąp je
      słowami "chcę", "mogę". Jak ja zabierałam się do roboty, to wcale nie myślałam
      "zabieram się do chudnięcia", bardziej chodziło mi o poprawę kondycji, zdrowsze
      życie. Musisz myśleć pozytywnie. Pamiętaj: masz pewien cel. Jeśli będziesz
      DZIAŁAĆ, to prędzej czy później go zrealizujesz. Powiedz sobie: "Ważę tyle a
      tyle, ale DZIAŁAM, ruszam się, jestem na drodze do nowej sylwetki, wkrótce moje
      ciało się zmieni."

      2) Żeby schudnąć trzeba się RUSZAĆ. NIE MA innego sposobu! Wszelkie "diety"
      powodują utratę wody, żeby naprawdę spalić trochę kilogramów trzeba spalić
      tłuszcz! Myślę, że największym błędem, jaki popełniają kobiety w tej materii to
      "zarzynanie się", próby biegania maratonów, albo wielogodzinne zajęcia w fitness
      klubach. Rezultat jest taki, że szybko się zniechęcają, nie wytrzymują
      kondycyjnie, a w ich głowach pojawia się równanie "ćwiczenia=katorga". Wcale tak
      nie musi być!

      Po pierwsze: wybierz taki rodzaj aktywności, który ci się podoba. Ważne, żebyś
      lubiła ćwiczenia. Jeśli będziesz się nudziła, albo wybierzesz coś, na co twoje
      ciało nie jest gotowe, to szybko zrezygnujesz. Ruch to nie tylko bieganie czy
      aerobik. Spacery z psem to też ruch. :) Jazda na rowerze. Basen. Rolki. Joga...
      Pamiętasz, co wcześniej napisałam? Nie "muszę, a "chcę". :)
      Nie piszesz, jak z twoją kondycją. Przypuszczam, że nie ćwiczysz. Nie rzucaj się
      na głęboką wodę. Najpierw się rozruszaj, a dopiero potem zapisuj na całogodzinne
      zajęcia. Jeśli jesteś bardzo "zasiedziała", albo nie chcesz ćwiczyć - zacznij od
      spacerów.
      Jeśli chcesz ćwiczyć w domu przy DVD, pamiętaj - wcale nie musisz robić
      wszystkiego, co gibka babka na filmie. Wrzuć na luz. Nie nadążasz za
      choreografią? Tak jak każdy na początku. :) Potraktuj to jak zabawę. Nie wykonuj
      ćwiczeń, które ci się nie podobają. Rób przerwy! Godzinę intensywnego treningu
      wytrzymują osoby o bardzo dobrej kondycji. Kiedyś dasz radę. :) Wciśnij pauzę,
      napij się wody, poczekaj, aż spadnie ci tętno. Wejdź na Allegro. Jest dużo
      różnych filmów z ćwiczeniami: pilates, aeroboks, taniec brzucha... Wybierz coś
      dla siebie. Jeśli nie wiesz, jak wygląda jakichś rodzaj ćwiczeń, sprawdź na YouTube.
      Myślisz o zajęciach w fitness klubie? Nie musisz od razu wykupywać karnetu,
      możesz zapłacić za jednorazowy wstęp, zobaczyć, czy będzie ci się podobać. Jak
      wcześniej: wrzuć na luz. Rób przerwy. Nie przejmuj się, jeśli coś ci nie
      wychodzi. Każdy kiedyś zaczynał. :) Oferta klubów jest bardzo bogata. Różne
      zajęcia są zwykle opisane na ich stronach internetowych. Wybierz jakieś mało
      obciążające, dobre dla początkujących, np. aquaaerobik, taniec brzucha, zajęcia
      low-impact. Jeśli nie jesteś pewna na co się zdecydować, poradź się pracownika,
      zadzwoń lub napisz maila do klubu.
      Nie musisz ćwiczyć codziennie, ale rób to nie rzadziej niż 3 razy w tygodniu.
      Jeśli akurat masz zły dzień, źle się czujesz - odpuść. Tragedii nie będzie, jak
      czasem włączy ci się leń. Oby tylko nie za często. ;)

      3) ODŻYWIANIE. Odżywiać się trzeba RACJONALNIE. Wszelkie diety - do kosza. Żeby
      ćwiczyć, trzeba mieć na to energię. Chudniesz dzięki ĆWICZENIOM, nie "dietom",
      wprowadzając zmiany w swoim żywieniu - nie przytyjesz! Wszelkie rady typu "0
      słodyczy, 0 tłuszczu, licz kalorie, jedz produkty 'light'" wg mnie są BEZ SENSU.
      Żaden normalny człowiek (no dobra, są wyjątki) nie wytrzyma bez słodyczy czy
      schaboszczaka od czasu do czasu. :) Jedzenie sprawia przyjemność, dlaczego z
      tego rezygnować? po_prostu_ja_0, musisz jeść normalne, zbilansowane posiłki.
      Przejadanie się oczywiście nie podpada pod racjonalne odżywianie się. Piszesz:

      "Moim nałogiem jest obżarstwo, szczególnie jeśli chodzi o słodycze
      i niektóre potrawy; nie potrafię sobie z tym poradzić; wiele razy
      sobie obiecywałam, że już tego nie tknę, nie udało się."

      Jeśli zajadasz stres, to powinnaś porozmawiać o tym z psychologiem. Oni nie
      gryzą. :) Jeśli podłożem, jak piszesz, "obżarstwa", są poważne problemy, to sama
      nie dasz sobie z tym rady.

      Powodem może być też złe odżywianie się. Jeśli jesz niewiele posiłków dziennie,
      ale dużych, albo nie jesz regularnie, to czujesz duży głód. Trzeba jeść wiele
      małych, a często.

      "wiele razy
      sobie obiecywałam, że już tego nie tknę, nie udało się." No kurcze, dziewczyno,
      a jest ktoś, kto potrafi żyć bez czekolady? :) Za bardzo się nakręcasz. Nie:
      "nigdy nie tknę", a "ograniczę" Nie wpędzaj się w poczucie winy, że masz na coś
      ochotę.

      konkretne rady:
      a) Pieczywo białe (pszenne) zastąp razowym / pełnoziarnistym. To drugie jest
      bardziej sycące, dłużej "siedzi" w żołądku, no i jest zdrowsze. I jest pyszne.
      :) Jeśli czasem zdarzy mi się zjeść zwykły chleb, to czuję OGROMNĄ różnicę.
      Takie pieczywo po prostu "przelatuje" przeze mnie, po chwili znów jestem głodna.

      d) Bardzo ważne: jedz co 3 godziny, no maksymalnie 3,5. Jedząc w ten sposób nie
      powinnaś mieć napadów obżarstwa, nie będziesz robiła się bardzo głodna. To jest
      możliwe. Sama tak robię.
      Mój system wygląda tak: "2+W+gratis". Rozszyfrowuję: 2 kromki chleba z
      wszystko-jedno-czym (może być nawet dżem, jeśli akurat masz ochotę :)) plus
      kromka pieczywa Wasa (Uwaga! tego żytniego, albo z sezamem, NIE 'light', NIE
      ryżowe) z wszystko-jedno-czym plus gratis, czyli np. owoc, jogurt, druga kromka
      Wasy (jeśli mam ochotę). Oczywiście trzeba modyfikować. Jeśli zjem jajecznicę z
      dwóch jaj plus chleb, to jestem najedzona. Jeśli lubisz płatki z mlekiem, to
      zamień je na musli, płatki to sam cukier.
      To działa! Trzeba tylko uważać, żeby nie "przegapić" posiłku, bo wtedy człowiek
      robi się bardzo głodny i atakuje lodówkę. ;)

      c) Schabowy nie zabija. ;) Ja schudłam jedząc normalne domowe obiady. Możesz
      wprowadzić pewne modyfikacje: weź mniej ziemniaków, zastąp je ryżem / kaszą
      gryczaną, albo nawet jedz sam kotlet z surówką. Jak masz na obiad pierogi - weź
      1 czy 2 mniej niż zwykle. Małe rzeczy.

      d) Nie pij słodkich gazowanych napoi. Zamień je na herbatę owocową lub wodę
      mineralną.


      4) Hej, jeszcze się taki nie urodził, co by dobrze wyglądał we wszystkim. Inne
      ciuchy pasują osobom o figurze gruszki, inne tym o figurze klepsydry, inne tym o
      wąskich biodrach, inne tym o szerokich ramionach. Musisz podkreślić to, co masz
      fajnego, a odciągnąć uwagę od tego, co sprawia ci kłopot. Ja nie znam się na
      tym. Jest taki fajny program "Jak dobrze ubierać się nago", kiedyś był na TVN,
      może go jeszcze puszczą. Na pewno go puszczają na TVN Style.
      • pitupitu10 Re: moje rady (długie) c.d. 02.10.08, 15:53
        5) Wejdź na Lobby Biuściastych lub Lobby Małobiuściastych. Te fora to pogromcy
        kompleksów. :)


        PODSUMOWANIE:

        Wg mnie największy błąd popełniany przez osoby chcące schudnąć, to "nakręcanie
        się", narzucanie sobie rygorystycznych zasad, po złamaniu których popada się w
        czarną rozpacz i depresję. Trzeba się wyluzować. Z chudnięciem jest jak z
        giełdą: jednego dnia są spadki, ale w dłuższej perspektywie wychodzimy na plus.
        :) To nic, że czasem nie chce nam się ćwiczyć, albo zjemy za dużo. Ważne, żeby
        się nie poddawać i uparcie dążyć do celu.

        THE END
      • przemek_ex Re: moje rady (długie) 20.10.08, 13:24
        o to pomysły na zdrowe posiłki w ciągu dnia, jakie znalazłem:
        expertia.pl/strefa/material/22152-jak-powinny-byc-skomponowane-zdrowe-sniadan
        co sądzicie?
        • tata.zbiggy Re: moje rady (długie) 21.10.08, 21:51
          > co sądzicie?

          1. stara śpiewka na melodię z lat 80-tych czyli low-fat a najlepiej
          to jeszcze bez mięsa

          2. może i nieładna uwaga z mojej strony, ale chyba pani dietetyk
          trochę się przybyło i parę kilo bez żalu można by się pozbyć

          Summary: ja rozumiem, że nie każdemu dietetykowi przejdzie przez
          usta rada aby ograniczać węgle (jeszcze nie ...), ale przynajmniej
          już propagujcie dietę śródziemnomorską a nie takie mumbo jumbo dla
          nastolatek
          • gabrielafrancuz Re: moje rady (długie) 03.12.08, 06:23
            A proteiny? Czyli mięso? I jakieś tłuszcze, np do sałaty? I woda albo inne
            napoje poza herbatą?
            Jakaś podejrzana ta dieta. To chyba nawet nie jest 1000 kcal.
    • magdam179 Re: pomocy, chcę schudnąć 02.12.08, 23:25
      podejmij sie zmiany sposobu odzywiania przez najbliższe 30 dni (już
      2 moich znajomych schudło - kolega 30 kilo w 2 miesiące, dodatkowo
      odstawił tabletki na nadciśnienienie i ciśnienie mu sie unormowało)
      u ciebie:
      1. pierwsze 2 tyg - spacer 20 min dziennie - i ćwiczenia oddechowe
      2. odstaw produkty mięsne, mleczne i przeniczne
      3. jedz owoce tylko na pusty żołądek
      4. jedz dużo świeżych warzyw z oliwami i olejami (z oliwek, lniany,
      konopny -ważne: tylko z pierwszego tłoczenia i tłoczona na zimno)
      5.jedz orzechy migdały, włoskie, laskowe- wazne - tylko ekologiczne
      lub sama łup
      6. pij green-dreenk - 2 półtora litrowe butelki dziennie (mieszanka
      ziół i warzyw - widziałam ze sprzedaja na:
      www.biodynamicznie.pl/index.php?p23,zestaw-1-poczuj-sie-lepiej
      do 1,5 litrowej butelki dodaję 20 kropli ph i 3 łyzeczki greengrinka
      i piję takie 2 butelki dziennie m(wazne nie pij z rana na pusty
      żołądek)
      (miesznka sproszkowanych warzyw i ziół - żadnej chemi -dostarcza
      witamin, minerałów, dotlenia bo ma chlorofil- no i cera robi sie
      piekna:)
      spróbuj pierwsze 30 dni - gdyby co pisz: alpineska@o2.pl - z chęcia
      pomogę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka