camina
22.08.06, 09:17
Mam dość. Tego ch... choróbska, szpitali, ciągłych leków i braku nadziei na
poprawę.
Własnie jestem po strasznej nocy, po raz kolejny niepzrespanej, przepłakanej
z powodu cierpienia synka. Jest 4 mies. po operacji refluksu 5 stopnia i nic-
zero poprawy, nadal problemy z sikaniem, zaleganie moczu w nocy, krzyki, i 5
infekcja dróg moczowych, druga po operacji. Mieliśmy już gronkowca
złocistego, pseudomonasa, e.coli, a teraz dla odmiany enterococus. 9
antybiotyków w ciagu 12 mies. życia. A miało być tak dobrze; dobry chirurg,
dobra opieka, prawdopodobieństwo wyleczenia takiego malucha 99%,operacja bez
przetoki, której się tak obawiałam. A nadal jest źle mimo tego, zaczynam
wierzyc ze synek zmieścił się w tym 1 % i nastawiam psychicznie na kolejną
operację - tym razem nie ucieknę od przetoki, będę musiała po raz kolejny
patrzec jak cierpi.
Jestem wrakiem człowieka, żyję od posiewu do posiewu, do dzis jeszcze z
nadzieją ze będzie zdrowy. Nie mam już nic swojego: pracy, hobby, znajomych,
nie smieję się, nie dbam o siebie, męża, bo żyję tylko ścierwem, które
dopadło mojego synka. Nie mogę patzeć z radością, nie umiem,na jego brata
bliźniaka, który jest zdrowy i rozwija się wspaniale.
Jutro synek kończy rok.
W czwartek decyzja co będzie dalej.
Wyć mi się chce.