Dodaj do ulubionych

Stosunki nauczyciel-uczeń

24.01.05, 20:51
Witam
Mam kilka wątpliwości związanych z tym, czy nie przekraczam pewnych granic.
Otóż że tak powiem 'wyedukowany' we Wrocławiu spełniłem swoje marzenie i
wyjechałem do małego, malutkiego miasteczka, gdzie zacząłem naukę w
miejscowym liceum.
Rejon ten jest dotknięty ogromnym bezrobociem i większosć uczniów ma bardzo
pesymistyczne podejście do swojej przyszłości, wiele z nich spędza czas przy
przysłowiowej 'budce z piwem' i nie podejmuje wisiłków w celu zapewnienia
sobie przyszłości innej, niż życie takie, jak życie ich rodziców.
Mam wiele czasu i bardzo często staram się znaleźć rozwiązanie, zabierając
pojedynczych uczniów do jakichś kawiarni czy niejednokrotnie do mojego domu,
gdzie omawiam z nimi ich problemy i staram sie pomóc. Widzę efekty tej
pomocy, ale obawiam się, że te pozalekcyjne kontakty mogą zostać źle
odebrane. Choć oczywiście są to wyłącznie rozmowy, telefony itp. prowadzone
wyłącznie w celu pokazania, że każdy ma wpływ na swoje życie.
Przekraczam granice? Czy takie sprawy powinno się załatwiać wyłącznie na
terenie szkoły?
Obserwuj wątek
    • fan_gazety Re: Stosunki nauczyciel-uczeń 24.01.05, 21:22
      > Przekraczam granice? Czy takie sprawy powinno się załatwiać wyłącznie na
      > terenie szkoły?
      ** Nie widzę żadnego problemu. Jeśli tylko potrafisz doprowadzić do takiej
      sytuacji, że uczniowie, z którymi nie masz kontaktów poza szkołą (bo pewnie nie
      ze wszystkimi masz) nie będą mieli żadnych wątpliwości że takie czy inne
      kontakty nie wpływają na rzetelność i sprawiedliośc oceniania.

      To rzadka postawa, taka jak Twoja. Życzę wytrwałości :-).
    • bambolina1 Re: Stosunki nauczyciel-uczeń 24.01.05, 21:26
      ja osobiscie nie widze w tym nic zlego tym bardziej ze to juz liceum i mlodziez
      sama by zareagowala gdyby bylo cos nie tak! jak bylam w podstawowce to moj
      wychowawca (bardzo mlody wtedy, od razu po studiach) zabieral nas tez do
      kawiarni i zapraszal do swego domu, ale nikt nie widzial w tym nic zlego!tym
      bardziej ze mlodzi lepiej-swobodniej czuja sie poza szkola!
      poza tym jezeli masz watpliwosci moze porozmawiaj z dyrekcja;]

      pzdr
    • roman.gawron Re: Stosunki nauczyciel-uczeń 25.01.05, 20:34
      belfer30 napisał:

      > Przekraczam granice?

      Sam sobie musisz odpowiedzeić na to pytanie.

      > Czy takie sprawy powinno się załatwiać wyłącznie na terenie szkoły?

      Formalnie niekoniecznie, ale swoim zachowaniem nie powinieneś dawać
      najmniejszych powodów do nieporozumień (lub ewentualnie do fałszywego
      oskarżenia cię o cokolwiek).
      Nie należę do strachliwych, ale poza szkołą spotykałbym się zawsze w miejscach
      neutralnych, przy innych świadkach, jeśli bez to z grupą (i to różnopłciową)
      raczej niż z jedną lub dwiema uczennicami tylko.

      Nauczyciel kumpel jest fajny tylko do momentu, gdy pierwszej pałki nie musi
      wystawić, gdy jego poczucie obowiązku nie zwycięży nad chęcią bycia fajnym. A
      wtedy zaczyna mieć znaczenie, czy były sytuacje, które można by przedstawić
      tak, by świadczyły na jego niekorzyść.
    • eva20 Re: Stosunki nauczyciel-uczeń 25.01.05, 21:28
      Ja bym uważała na Twoim miejscu. Pomówiono nawet znanego ksiedza o niestosowne
      kontakty, a działał ponoć w dobrej wierze chcąc pomóc młodym zagubionym. Sam
      zresztą masz obawy, że Twoje pozalekcyjne kontakty moga być źle odebrane.
      • mgw5 Re: Stosunki nauczyciel-uczeń 25.01.05, 21:39
        Witam
        Pracuję w LO i nie wiem, czy Twoja postaw jest ok. Ja też studia skończyłam
        niedawno i niestety mam inne zdanie niż TY. W ten sposób świat nie zbawisz, a
        jest bardzo cieńka linia takich relacji. Ktoś napisał do pierwszej ndst i ma
        rację. Jest u nas młoda kobieta, ze swoja klasa bywa po lekcjach w różnych
        miejscach w zOO, na łyżwach w ramach tzw. integracji. Z wieloma uczniami
        przeszła na Ty. Finał widoczny był teraz, przy wystawianiu ocen semestralnych,
        gdy osoby zagrożone miały bdb, a uczen X. mówił :Ty mnie dzis nie pytaj, bo nie
        umie. Zapraszanie do domu jednej z uczennic, która miała problemy rodzinno-
        emocjonalne zakończyło się wizytą matki u dyrektora szkoły i awanturą o
        molestowanie.
        Myślę, ze w szkole trzeba być najlepszym belfrem, ale jak z niej wychodzę to
        pragnę miec swoje zycie prywatne i nie chcę, by ktoś mi w nie właził
        buciorami, bo mogę problem omówić w szkole po lekcjach, a nie pzry kawce, jak z
        dobra koleżanka. To uczniowie i my jestśmy autorytetami, a nie kumplami
        pozdrawiam majka
    • czibiusa Re: Stosunki nauczyciel-uczeń 05.02.05, 13:56
      Myślę,że Twoja postawa jest ok.Tyle tylko,ze trzeba uważać,by nikt nie odebrał
      tego niewłaściwie-oskarzenia o molestowanie są teraz na porządku dziennym,nigdy
      nie wiesz ,kto i o co może się przyczepić:(
      Z tą pierwszą ndst to też racja.Sama miałam taki problem.Zaprzyjażniłam się z
      jedną uczennicą i wszystko byłoby fajnie ,gdyby nie to,że chciałam być
      nauczyczycielem uczciwym.Okazałam się wiedzmą,bo byłam surowa i nie przymknęłam
      oka na pewne machlojki.Ale tak to czasem bywa....
      pozdr:)
    • kdur Re: Stosunki nauczyciel-uczeń 07.02.05, 14:22

    • ivonar Re: Stosunki nauczyciel-uczeń 16.02.05, 21:19
      Witam
      Jesteś wspaniałym młodym nauczycielem i sądzę, że dobrym człowiekiem. Przeczytałam wszystkie posty w tym temacie i myślę, że stąpasz po kruchym lodzie. Prawdą jest, że wszystkim nie pomożesz, prawdą jest też, że jeżeli uda Ci się jednej osbie wskazać droge w życiu, to powinieneś potraktować to jako sukces. Jest i trzecia prawda - wszystko w życiu jest dobre, ale z umiarem. A zatem jeżeli chcesz tak pracowac z uczniami, to może spróbuj to sformalizować, np. załóż jakąś grupę dyskusyjną. I rzeczywiście lepiej będzie, jeżeli te spotkania odbywać się będą w szkole, np. po lekcjach. Mogą być przy herbacie i ciachu dla rozliźnienia atmosfery. W Towojej pieknej postawie powinieneś zadbać też o siebie. W innym razie może zdarzyć Ci się jakaś nieprzyjemna sytuacja, po której trudno będzie Ci się podnieść. Szkoda byłoby takiego człowieka i pedagoga, gdyby na początku drogi zawodowej " dostał po łapkach" za to tylko, że chciał bobrze. Jestem nauczycielką z 20 letnim stażem, pracuje z dorosłą młodzieżą w medycznej szkole policealnej. Od lat obserwuję młodzież przychodzącą do mojej szkoły - niestety widać u niej duże braki wychowawcze. Mimo to, że struktura osobowości w zasadzie powinna być u nich już ukształtowana, zauważam że nie zawsze ma to miejsce, a postawy życiowe nie zawsze odpowiadają ogólnie przyjetym normom etycznym. Może to wynik między innymi braku w szkołach średnich takich ludzi, jak Ty (nie obrażając oczywiście "nauczycielskiej braci"), może niewydolność wychowawcza rodzin, które w dzisiejszym świecie borykają się z tyloma problemami. Tak czy inaczej z Twojej strony to świetna robota i nie rezygnuj z niej - raczej nieco zmodyfikuj. Życzę powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka