rilian
13.08.04, 15:50
Wytłumaczcie mi, proszę, jak to jest możliwe, że z miasta powiatowego,
oddalonego od wojewódzkiego o bodajże 44 km, leżącego przy drodze krajowej nr
4, przy linii kolejowej Kraków - Przemyśl nie można się dostać tak często i
prosto do Rzeszowa jak (w analogicznej sytuacji) z Kraśnika do Lublina.
Znalazłem się w tej dziurze wczoraj o 15.50. Na najbliższy PKS musiałbym
czekać do 17.00 (busów w tym "mieście" nie ma), ale dystans 44 km pokonuje on
w godzinę i dwadzieścia minut. Wybrałem więc PKP o... 17.13 i byłem w
Rzeszowie na tyle szybko, że uciekłem czym prędzej na północ. I teraz zadaję
sobie pytanie - jak to jest możliwe, że z Dębicy w ciągu dnia (vide staowisko
nr 2) praktycznie nie ma PKSów do Rzeszowa?...
Przy tym kierowcy z rejestrację RDA to chamy i prostaki - nie biorą na stopa.
Omachałem się pod Pilznem na te auta śmigające w tę i z powrotem i dystans
Pilzno - Lipiny (oraz Lipiny - Pilzno) przeszedłem ostatecznie na piechotę w
skwar środowy. Dziękuję im wszystkim.