coś pozytywnego...

25.05.10, 22:00
Kiedyś jako młody chłopak miałem szefa, Szkota, który jako, że posiadał
polskie korzenie w siódmej wodzie po kisielu miał ambicje mówić po polsku...
Razu pewnego chcąc pochwalić klienta rzekł" jestem imponowany Państwa firma :)
Powiedział to z życzliwości, pełen uznania dla polskiego biznesu w początkach
lat 90tych...

Jestem tu stosunkowo nowy, nie angażuję się w politykę, mam mało czasu...
jednak z oczywistych powodów obserwuję co się dzieje w mojej małej
ojczyźnie.... i mam taką refleksję w świetle grożącego niebezpieczeństwa
powodzi: Łomianki są pełne ludzi z potencjałem, ofiarnych i dobrze
zorganizowanych !

Jestem imponowany ludźmi w Łomiankach!!!

przeczytajcie tekst który znalazłem - nie ja jeden mam pozytywny obraz Łomianek:
opiszemojawawe.blox.pl/2010/05/Powodz-pozytywny-update-z-Lomianek.html
    • aktualizacja Re: coś pozytywnego... w niedoszłej powodzi 25.05.10, 22:15
      Fajny temat :D
      Chyba juz nam napięcie puszcza i trzeba odreagowac.
      Ja tez dostrzegam pewne pozytywy niedoszłej powodzi chociaz w nieco
      mniejszej, domowej skali.
      Właśnie poznosiłam klamoty na doł, siłą rzeczy przegladajac rózne
      szpergały ustaliłam, ze połowa płynów, środków, proszków, lekarstw
      itp. przeterminowała się - do wywalenia. Nagromadziło sie sporo
      pustych butelek, opakowań itp. (bedących uprzednio użytkowanych
      przez męża)- do wywalenia. W roznych trudnodostępnych zakamarkach
      nagromadziły sie kłęby kurzu wiec zostały usuniete. Krótko mówiąc
      niechcący porobiły sie (hehe - żeby same) generalne porządki, aż
      miło spojrzeć jak się przerzedziło i przejaśniało po kątach :D.
      Poza tym na forum pojawiło się troche nowych, wyglada na to, że
      fajnych osób - nie licząc oczywiście nowego kompletu nicków
      wiadomego osobnika poświęconych nikczemności burmistrza i PO :D
      Co tam jeszcze?
      • guzikiewicz69 Re: coś pozytywnego... w niedoszłej powodzi 25.05.10, 22:27
        Anka, to on ? Majgod !! Wracając do pozytywów, to w zapale
        antypowodziowym wyszukałem w internecie, że spadek Wisły w rejonie
        za Warszawą wynosi 12 cm na 1 km. Może komuś się przyda taka
        informacja.
        • etaam Re: coś pozytywnego... w niedoszłej powodzi 25.05.10, 22:46
          guzikiewicz69 napisał:
          > Wracając do pozytywów, to...
          > spadek ...
          > wynosi 12 cm

          Osobiście to wolałbym spadek mierzony i liczony w innych jednostkach np.
          walucie i milionach.

      • lomark1 Re: coś pozytywnego... w niedoszłej powodzi 25.05.10, 22:40
        Napięcie to ja mam jak rano próbuję wyjechać z Łomianek ok. 7:00:-)
    • esscort Re: coś pozytywnego... 25.05.10, 22:34
      Bo w Łomiankach jest sporo osób, które bezinteresownie lubią Łomianki.
      Część z nich miezka tu stosunkowo krotko, ale już lubi - nie za coś,
      bez żadnych oczekiwań. Ale są też ludzie, którym to się wydaje
      niemożliwe. Zawsze mnie to bawi
      • lomark1 Re: coś pozytywnego... 25.05.10, 22:44
        Nie ukrywam, że narzekałem na Łomianki i mieszkańców. Ale gdy popędziłem w
        niedzielę na Gajową i zastałem tam kilkadziesiąt osób to....już złego słowa na
        nic i nikogo tu nie powiem.

        P.S. Ale asfalt na Chopina mogliby położyć;-)
        • raash Re: coś pozytywnego... 26.05.10, 11:28
          > P.S. Ale asfalt na Chopina mogliby położyć;-)

          Aha wtedy co niektórzy będą tam jeździć 120 km/h ...
          Bo 80 to już norma się zaczyna robić ..
          Na skrzyżowaniach oczywiście nie zwalniamy bo nie honor ;-PP

          Tyle w kategorii narzekanie ;-)))

          Za to z przyjemniejszych rzeczy oprócz oczywiście teraz ostatniej powodziowej
          mobilizacji, wspominam zimę i życzliwość sąsiadów (a czasami nieznajomych).
          Wyciąganie i wypychanie ze śniegu było niemalże sportem lokalnym :-]]

    • lomark1 Re: coś pozytywnego... 25.05.10, 22:36
      >"Łomianki są pełne ludzi z potencjałem, ofiarnych i dobrze
      > zorganizowanych !"

      W pełni się z tym zgadzam i jednego nie rozumiem.....pojawia się prośba o pomoc
      i momentalnie pojawia się w danym miejscu 100 osób. Następnego dnia jedzie się
      do sklepu i ponowie widać wylew wszechobecnego chamstwa - ten zajedzie, tamten
      zajmie miejsce parkingowe, itp. itd.
      Jak to możliwe?!?!?!
      • aktualizacja Re: coś pozytywnego... 25.05.10, 22:38
        Prosty wniosek - na apel o pomoc nie reaguje chamstwo rozłożone
        wszędzie indziej dość równomiernie.
      • kmsanczia Re: coś pozytywnego... 25.05.10, 22:40
        Brak kultury to jednak trochę inna broszka. ;)
      • agakd_l Re: coś pozytywnego... 25.05.10, 22:47
        lomark1 napisał:

        > >"Łomianki są pełne ludzi z potencjałem, ofiarnych i dobrze
        > > zorganizowanych !"
        >
        > W pełni się z tym zgadzam i jednego nie rozumiem.....pojawia się prośba o pomoc
        > i momentalnie pojawia się w danym miejscu 100 osób. Następnego dnia jedzie się
        > do sklepu i ponowie widać wylew wszechobecnego chamstwa - ten zajedzie, tamten
        > zajmie miejsce parkingowe, itp. itd.
        > Jak to możliwe?!?!?!

        Kiedyś usłyszałam, że Polacy to taki naród, który normalnie (czyli jakbyśmy
        sobie - w większości chyba - życzyli)funkcjonuje tylko w "nienormalnych"
        warunkach: powstania, wojny, no i powodzie - chyba też.
        Sama tego fenomenu też nie rozumiem ...

        W Łomiankach mieszkam od kilku lat. Kilka miesięcy temu przeprowadziliśmy się do
        Łomianek Dolnych. Od razu czułam, że jestem wreszcie w swoim miejscu, w domu -
        moim, wypracowanym i zapracowanym. W obliczu zagrożenia wszystkie te pozytywne
        emocje nagle się posypały, bo jakby to było rzeczywiście możliwe, żeby nas tu
        zalało? (!!!)Obserwując jednak to ogromne zaangażowanie mieszkańców poczułam się
        - paradoksalnie w tym wszystkim - jeszcze bardziej "u siebie". I niech sobie
        "the Others" plują na władze lokalne, politykę lokalną itd. itp., a ja już w tym
        wszystkim chcę dalej tak pozytywnie "zostać u siebie"


    • redakcja.lomianki.info Re: coś pozytywnego... 25.05.10, 23:12
      > Jestem tu stosunkowo nowy, nie angażuję się w politykę, mam mało czasu...
      > jednak z oczywistych powodów obserwuję co się dzieje w mojej małej
      > ojczyźnie.... i mam taką refleksję w świetle grożącego niebezpieczeństwa
      > powodzi: Łomianki są pełne ludzi z potencjałem, ofiarnych i dobrze
      > zorganizowanych !
      >
      > Jestem imponowany ludźmi w Łomiankach!!!


      Krzychu powtarzam to co wcześniej pisałem
      Łomianszczanin / Łomianiankowicz / Łomiańczyk to zajebiście fajny gatunek.

      i zdanie nie zmieniam a wręcz przeciwnie po "akcji powódź" coraz bardziej się w nim utwierdzam :) oczywiście jest trochę dziwolągów ale... to tak dla urozmaicenia.
      • jeser Re: coś pozytywnego... 25.05.10, 23:28
        redakcja.lomianki.info napisał:
        >
        > [b]Łomianszczanin / Łomianiankowicz / Łomiańczyk to za

        Tradycyjnie Łomiankoszczak
        • nii-dea Re: coś pozytywnego... 26.05.10, 11:16
          Łomiankowianin jeszcze i Łomiankowiaczek jeden... Łomiańczyk to tak szlachetniej...
          Pozytywniej się zrobiło, bo wyszło słonko, woda paruje, a media mówią, że groźne fale wpadają do Bałtyku. Ale licho nie śpi, wały jeszcze pewnie grząskie, myślę sobie, że czujność powinniśmy zachować przez najbliższe tygodnie, a życzliwość i sympatyczne nastawienie do świata - forever:-)
          I nie zapominajmy o zalanych... Sam Caritas itp. instytucje niewiele zdziałają. Myślę, że poszczególne - ocalone gminy - powinny pomóc i to nie jednorazowo... to tak a propos porządków późnowiosennych.
          • kmsanczia Re: coś pozytywnego... 26.05.10, 11:28
            W skrócie AbsztyfitylikutakiewiczoŁomiańczykowianie. ;)
            • woynowski1 Re: coś pozytywnego... 26.05.10, 12:38
              Orany a skąd znasz "Absztyfitylikutakiewicz" mego kolesia z licealnej ławy?
              • kmsanczia Re: coś pozytywnego... 26.05.10, 12:44
                Ze słyszenia, tak samo jak Konstantynopolitańczykowianeczki. ;)
                • brycezion Re: coś pozytywnego... 26.05.10, 16:05
                  I tyle nowych nicków się pojawiło...
    • maciejka_73 Re: coś pozytywnego... 26.05.10, 11:56
      Krzysiek - superwątek i zgodny z moimi przemysleniami. Łomianki z
      całym

      A do pozytywów to dodam jeszcze:

      - jestem na Ty z współmieszkańcami mojego osiedla. W jedną noc
      wspólnego sypania piachu dowiedziałam się o nich więcej, niż przez
      cztery lata życia "obok"
      - przestały mi przeszkadzać wypowiedzi burmistrza - wolę mieć suchy
      tyłek niz krasomówcę za burmistrza,
      - wogóle wszyscy okazali się jacyś lepsi, niż się wydawali,
      pozytywniejsi
      - porządek zrobię, bo nic nie mogę znaleźć
      - praca spadła z priorytetów, a płacą nadal tak samo...
      • lomark1 Re: coś pozytywnego... 26.05.10, 12:02
        "- praca spadła z priorytetów, a płacą nadal tak samo... " - no to
        było cudne.
        U mnie tak samo:-)
      • olla1660 Re: coś pozytywnego... 26.05.10, 16:30
        maciejka_73 napisała:
        > - praca spadła z priorytetów, a płacą nadal tak samo...

        Też odczułam, że klienci jacyś bardziej wyrozumiali. Z troską pytali
        czy mnie nie zalało i nie naciskali zbytnio z terminami ;)

        Mnie tam się zawsze podobało w Łomiankach, a ludzi samych fajnych na
        drodze spotykam, więc tu chyba nie mieszkają niefajni :)
    • maciejka_73 Re: coś pozytywnego... 28.05.10, 16:37
      Do pozytywów dodajmy jeszcze wiedzę nabytą w ostatnich dniach:
      -wiemy już, że jak łopaty to trzy, a jak szpadle to cztery
      -wiemy już, że wał od strony wody ofoliować, a od przeciwnej to nie
      -wiemy juz, co czerwona, niebieska i biała flaga oznaczają.

      W sumie moglibyśmy poradnik 'nauka powodzi w łikend' wspólnymi
      siłami zredagować.
      • kundziuk Re: coś pozytywnego... 28.05.10, 17:48
        Trzy i cztery to jedno, a co to łopata a co szpadel to drugie, bo
        tej wiedzy wcześniej nie miałam. I ja osobiście jeszcze, że można
        potężnie obrazić funkcjonariusza w sensie policjanta i nie pójść za
        to do więźnia;), baaaa, nawet nie zostać wylegitymowanym (BTW
        jeżdżąc od wału to wału bez nawet kawałka dokumentu). I że można
        zjeść obiad z sąsiadami. I sporo z tego, co wymieniliście poniżej -
        ogólnie uważam jesteśmy super hiper.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja