Dodaj do ulubionych

a może przedświateczna refleksja?

18.12.05, 16:49
Jakiś czas temu postanowiłem sobie, ze nie będę się wypowiadał w pewnych
sprawach, ale widząc kolejny konflikt nie wytrzymałem. Otóż wydaje mi się,
że – trochę sprawę dla jasności wywodów upraszczając – są w tym forumowym
sporze, który od jakieś czasu trwa, dwie postawy. Jedna to żołnierze, którzy
maja określonego wroga i określony cel działań, którym jest wygranie wojny.
Oni – jak to wojsko w czasie wojny – muszą spać w butach i z pistoletem pod
czapką, która w nocy służy za poduszkę, nie mogą spuszczać wroga z oczu,
rozdrabniać się, muszą być czujni i zwarci, muszą być podejrzliwi, bo
przecież wróg czuwa, muszą (dla podtrzymania ducha) zagrzewać się do boju. To
powinno być zrozumiale i niekwestionowane. Żeby wygrać wojnę taka postawa m u
s i b y ć! Bez żołnierzy się wojny nie wygra! Ale obok nich – co też
zrozumiale - pojawiają się inni - przedstawiciele tej drugiej postawy, –
nazwijmy ich społecznikami - mówią: coście się tak naprężyli, zaczekajcie,
odłóżcie na chwilę giwery, przestańcie śpiewać te marsze bojowe, pogadamy
sobie, pomyślimy, jak to wszystko po wojnie sobie tutaj zorganizujemy, może
już zaczęlibyśmy coś robić, bo szkoda czasu. Dajcie spokój – mówią żołnierze -
my musimy być skupieni na walce, bo inaczej przegramy i w ogóle nic się
nie zmieni. Więc nie przeszkadzajcie nam, nie rozpraszajcie. Raczej
powinniście nas wspierać a nie zawracać głowę sprawami, które będą dla nas
ważne po wygraniu wojny. A społecznicy na to: tak nie można, trzeba planować,
bo bez planu nie ma dobrych efektów itd. Ale jeżeli was interesuje tylko
walka, to znaczy, że nie chcecie nas w ogóle sluchać itp.
Sorry za taką nieudolną przypowieść. Chciałem w ten sposób pokazać, na czym
polega brak możliwości porozumienia, a więc konflikt. Obie postawy są cenne
i potrzebne, ale na obecnym etapie każda z nich ma inne cele. Prowadzenie
wojny przez jednych nie ogranicza jednak drugich w planowaniu wyglądu drogi
czy sadzeniu drzewek. Z kolei to planowanie nie powinno przeszkadzać tym,
którzy czyszczą karabiny przed walką. Nie można jednak zastąpić jednych
działań drugimi, nie mogą też wszyscy robić wszystkiego, bo wówczas nic nie
zostanie zrobione dobrze.
Apeluję do zgodnej z duchem przedświątecznego czasu refleksji, do wyciszenia
emocji, wyciągnięcia wniosków.
Obserwuj wątek
    • papirus22 Re: a może przedświateczna refleksja? 18.12.05, 17:28
      a na wojnie jak na wojnie, są też... szpiedzy, jedni, tylko obserwują i nadają
      swoje meldunki, inny działają w bezpośrednim otoczeniu. Jest tez kontrwywiad
      wojskowy, no i wojna toczy się dalej:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka