verte4
03.09.06, 08:32
Dotychczas byłam wyluzowana, ale lekko się zestresowałam.
Całkiem nieświadoma szkodliwości czynu, jaki popełniam, codziennie zbieram
z "publicznego trawniczka" wzdłuż mojego ogrodzenia pety, puszki, butelki a
nawet psie kupy psów moich sąsiadów; zwracam uwagę dzieciom żeby nie
rozjeżdżały trawniczka rowerem oraz bardzo uprzejmie proszę o niełamanie
kwiatków, które tam rosną. Z pokorą znoszę odzywki - "o co pani chodzi,
przecież to niczyje".
Tu i teraz wszystkich, którzy czują się zbulwersowani tego typu zachowaniem -
przepraszam. Nie miałam pojęcia, że w ten sposób poszerzam sobie swoją
własność i zawłaszczam publiczną przestrzeń.
Przepraszam xenię, stefanka, fragsa, janka, roberta i wielu innych za moje
niecne poczynania, które tak znacząco odbiegają od społecznie akceptowalnego
standardu w Łomiankach.
Niestety na mojej ulicy nie ma starych dębów, które utrudniają ruch pieszy,
więc proszę o wskazanie jakiegoś innego zabytkowego drzewa w Łomiankach,
które jest zawalidrogą i które należy wykończyć.
Zrozumiałam, że nieingerowanie w urodę przestrzeni publicznych w Łomiankach
przez nasze władze ma głęboki sens. W ten sposób utrwalone zostanie dla
przyszłych pokoleń świadectwo kultury obywateli czasów, w jakich żyjemy.
Jest to kwintesencja zasad zrównoważonego rozwoju.
W związku z tym proponuję zbojkotować w Łomiankach kretyńską
inicjatywę "sprzątania ziemi". My w Łomiankach nie musimy sprzątać, my zawsze
mamy porządek!!!