dsaturski
15.05.08, 09:33
Kiedyś już poruszałem ten temat, ale ostatnio wkurzył mnie Pan który
zaparkował mi w bramie wjazdowej, a po prawie 30 min mojego oczekiwania na
niego, jak wrócił i mu zwróciłem uwagę (grzecznie) że tak niemożna, to
nakrzyczał na mnie że jakieś sceny urządzam i że go tylko chwile nie było. W
związku z tym wysmarowałem pismo do paru osób w Łomiankach. A dziś (podobno,
bo jeszcze nie widziałem) ukazał się artykuł pod wpływem mojego pisma w Życiu
Łomianek.
Jak by ktoś chciał sobie przeczytać dlaczego szlag mnie trafia to zapraszam :)
Wklejam to pisemko
---------
Do:
Burmistrza Miasta i Gminy Łomianki,
Wiesława Pszczółkowskiego - umig@lomianki.pl
Komendanta Straży Miejskiej w Łomiankach - straz.miejska@lomianki.pl
Komendanta Policji w Łomiankach
Warszawska 87, Łomianki
oraz gazet lokalnych związanych z Łomiankami
Pismo piszę i przekazuję do wszystkich wymienionych na końcu w takiej samej
treści i formie.
Do napisanie tego pisma skłoniła mnie moja bezsilność, złość i desperacja,
które są spowodowane sąsiedztwem Łomiankowskiego bazaru. Niestety ja sobie
takiego sąsiedztwa nie wybierałem. Moja rodzina na ulicy Fabrycznej w
Łomiankach mieszka już od 1953 roku, czyli wiele lat przed powstaniem bazaru.
Żebym został dobrze zrozumiany. Nie mam nic przeciw funkcjonowaniu bazaru w
moim sąsiedztwie, natomiast bardzo uciążliwy jest dla mnie, mojej rodziny oraz
naszych sąsiadów sposób w jaki on funkcjonuje.
Bazar jest zbiorem przypadkowo poustawianych, w większości ohydnych bud.
Samochody wyjeżdżające z bazaru wywożą na ulicę ogromne ilości piachu, który
później jest nawiewany na chodnik i na posesję. Niszczy rośliny którymi
staraliśmy się upiększyć nasze otoczeni. Po sobotnim targowaniu pozostaje
mnóstwo śmieci. Co prawda czasami pojawia się jakiś Pan który je sprząta, ale
to po stronie "bazarowej" Fabrycznej. Druga strona Fabrycznej to już za daleko
i niech kto inny sobie tym głowę zawraca, pomimo tego że tam też są rozrzucane
śmieci z bazaru lub pozostawione przez klientów bazaru, którzy potrafią je
nawet wrzucać przez płot na teren posesji.
Powyższe problemy to dla mnie uciążliwość jeszcze do zniesienia.
Najpoważniejszym dla mnie problemem jest parkowanie klientów bazaru oraz banku
PKO B.P., czyli brak miejsc do parkowania. Najłatwiejsze jest to do
zaobserwowania,
a jednocześnie najbardziej uciążliwe w soboty oraz przed świętami i "długimi
weekendami".
Klienci odwiedzający bazar nie liczą się z innymi użytkownikami drogi oraz
okolicznymi mieszkańcami. Parkują gdzie popadnie, byle jak najbliżej wejścia.
Zastawiają chodniki, bramy wjazdowe, miejsca gdzie kiedyś była trawa, bo w tej
chwili to już zostało tylko klepisko, albo kupa błota.
W kodeksie drogowym jest zapisane:
Art. 47.
1. Dopuszcza się zatrzymanie lub postój na chodniku kołami jednego boku lub
przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej
nieprzekraczającej 2,5 t, pod warunkiem że:
1.
na danym odcinku jezdni nie obowiązuje zakaz zatrzymania lub postoju;
2.
szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni
im ruchu i jest nie mniejsza niż 1,5 m;
3.
pojazd umieszczony przednią osią na chodniku nie tamuje ruchu pojazdów
na jezdni.
2. Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pkt 2,
zatrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samochodu
osobowego, motocykla, motoroweru lub roweru. Inny pojazd o dopuszczalnej masie
całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t może być w całości umieszczony na chodniku
tylko w miejscu wyznaczonym odpowiednimi znakami drogowymi.
Zaznaczony przeze mnie podpunkt (art.47, punkt 1, podpunkt 2) jest najczęściej
nieprzestrzegany na ulicy Fabrycznej.
Chodniki na ulicy Fabrycznej na szerokość zaledwie 165 cm, więc zgodnie z
zacytowanym przeze mnie artykułem parkowanie na nim jest teoretycznie
dozwolone, ale tylko na jego 15 cm od jezdni, ale to zablokowało by już
zupełnie ulicę Fabryczną. Tymczasem przeważnie jest to w odwrotnej
proporcji.Parkowanie z pozostawieniem 15 do 50 cm wolnego chodnika.
W kodeksie drogowym jest jeszcze jeden artykuł który często jest łamany przed
moim domem. W artykule 49, punkt 2, podpunkt 1 jest zapisane:
Art. 49
2. Zabrania się postoju:
1.
w miejscu utrudniającym wjazd lub wyjazd, w szczególności do i z bramy,
garażu, parkingu lub wnęki postojowej;
Wielokrotnie próbowałem zwracać uwagę kierowcom, w grzeczny i spokojny sposób,
ale moje uwagi jeśli mają jakiś odzew, to zazwyczaj są to odpowiedzi w stylu:
*
"wszyscy tak stają"
*
"przecież niema zakazu zatrzymywania, widzi pan gdzieś znak?" - może
warto było by postawić znaki żeby było jasne i wyraźne dla wszystkich tych
kierowców którzy nie znają przepisów, że tu na chodniku nie można parkować
*
"czepia się pan"
*
"ja tylko na chwilkę" - bardzo popularne, często taki samochód pozostaje
zaparkowany "na chwilkę" przez kilkadziesiąt minut
*
"myślałem że tu nikt nie mieszka" - popularne przy parkowaniu przed bramą
*
często zostaje obsypany wulgarnymi epitetami, mającymi na celu danie mi
znać żebym się zajął czym innym
*
raz nawet zostałem zaatakowany fizycznie, po mojej prośbie "proszę tu
nie parkować bo zasłania mi pan widoczność przy wyjeździe z garażu"
Takie parkowanie na chodniku jest naprawdę dużą uciążliwością dla pieszych,
szczególnie dla osób starszych często poruszających się o lasce, oraz dla
matek z dziećmi i wózkami, ponieważ muszą oni omijać samochody po trawnikach,
co jest dla nich trudne, a jednocześnie niszczą trawniki,
lub wybierać opcję bardziej niebezpieczną po ulicy. Nawet moja żona została
ofiarą omijania samochodów po ulicy. Prowadząc wózek z córką w środku,
dwukrotnie została potrącona lusterkami przejeżdżających i bardzo się
spieszących kierowców. Jeden z tych kierowców nawet się nie zatrzymał, a drugi
stanął tylko żeby zwymyślać moją żonę, w bardzo wulgarny sposób, że łazi po
ulicy i przez nią mógł sobie samochód uszkodzić. Przy tym marginesem jest to,
że chyba każdy z mojej rodziny został otrąbiony przez śpieszących się
kierowców, przeciskających się w wąskiej przestrzeni pomiędzy zaparkowanymi
samochodami we wszystkich możliwych miejscach na ulicy, a ludźmi próbującymi
się między nimi przecisnąć.
Próbowałem zainteresować sprawą również Straż Miejską i Policję w Łomiankach.
Usłyszałem wiele tłumaczeń dlaczego egzekwowanie powyższych artykułów Kodeksy
Drogowego jest dla nich zbyt ciężkie i jaki jest powód, że najczęściej kończy
się na pouczeniu. Najczęstszym wytłumaczeniem jest "jest nas zbyt mało, nie
możemy być wszędzie", pojawiało się również wytłumaczenie "kierowcy nie chcą
przyjmować mandatów, musimy wypisywać wnioski do sądu grodzkiego, a wie Pan
ile to pisania?...", "wczoraj jednemu kierowcy wypisywałem wniosek do sądu
grodzkiego półtorej godziny, a on przez cały ten czas wrzeszczał na mnie i
lżył mnie".
Zdaje sobie sprawę, że praca Strażnika Miejskiego lub Policjanta nie jest
lekka i przyjemna, również "kokosów" się na niej nie zbija, ale mam nadzieję
na uzyskanie pomocy od osób które się podjęły pracy w charakterze stróżów
prawa i porządku. Niestety jak na razie jestem zawiedziony pomocą ze strony
tych służb. Bywało że moja prośba o interwencje ograniczała się do
przejechania samochodem wzdłuż ulicy, ewentualnie do wyjścia z samochodu i
przespacerowanie się wzdłuż mojej posesji, pewnie żebym zobaczył że
interwencja była. Mam nadzieję, że Panowie Strażnicy
i Policjanci nie odbiorą mojej "postawy", jako że ich atakuję, ale jestem już
naprawdę zdesperowany tą sytuacją i bardzo bym chciał, żeby sprawie
zastawiania chodników w rejonie bazaru i banku PKO BP została poświęcona
większa uwaga.
Mam nadzieję że nie potrzebna jest jakaś tragedia żeby zrobi