Gość: Lara Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.rednet.pl / *.rednet.pl 30.08.04, 16:37 Witam. Czytam was tak po dłuższej nieobecności i jakoś tak mi się melancholijnie i smutnawo zrobiło... Weekendzik spędzony w Trójmieście (pogoda taka jakby to był już październik) był tego zaczątkiem a wasze posty dodatkowo ten nastrój nasyciły. Jesień idzie... Qrcze, nie przepadam za nią, choćby nie wiem jak była złota i polska... Nie ukrywam - jestem ciepło- i słońcolubna. Nie ma słońca - nie mam nastroju i wigoru... Co do poruszonego tematu Pana Coelho i "jedenastu minut"... czytałam 2 tygodnie temu i moje odczucia są cokolwiek podobne do odczuć mojito... tylko bez tych erekcji :) lara takowych nie przechodzi... :) Pozdrowienia dla wszystkich bez wyjątku ze słonecznej jeszcze i dość ciepłej Warszawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 212.160.172.* 30.08.04, 17:33 Witajcie, Po ksiazki Paolo Coelho to siegnelam, bo wszyscy glosno mowili jakie to bestselery (tak, tak ja w ksiazkach malpuje czesto i jak to Pysiek mowi z warzywniaka biore lektury:). Przeczytalam Alchemika, Piata Gore i 11 minut. Nie powiem, zeby te pozycje powalily mnie na kolana. Takie do przeczytania, zastanowienia sie przez chwile. Na moj gust wszystkie maja cos ze soba wspolnego, takie na jedno kopyto. I zeby z tego robic bestselery? Moze ja sie nie za bardzo znam. Albo coraz mniej rzeczy jest mnie w stanie juz zachwycic. Mnie sie podoba nawet, ze czasami jestesmy tu weseli, czasami sentymentalni, czasami czepiamy sie byle czego. Tak jak w zyciu. Nasze nastroje i samopoczucie zmienia sie na forum jak zmienni jestesmy my sami. To czyni ten watek wlasnie takim naturalnym. A ze konczy sie lato? No coz? Jak sie cos konczy to sie zaczyna cos innego. Ja na przyklad od srody wedruje znowu do szkoly. Ba nawet do dwoch! Nawet nie macie pojecia ile energii i nowych motywacji wniosly Piranie wracajac z wakacji do domu. Porzadkuja szuflady. Pakuja tornistry. Tworza listy zakupow niezbednych do poczynienia "na gwalt". I nie moga sie doczekac powrotu do szkoly, kolegow. Az milo popatrzec ile w nich zapalu i nowych nadziei. Tylko sie uczyc i nasladowac. A ja tez musze teraz moje zdolnosci organizacyjne uruchomic maksymalnie. Szkoly, opiekunka, zajecia dodatkowe, nauka angielskiego itd.. Wszystko ma zagrac jak w zegarku. Wyzwania przede mna ogromne. Nie ma czasu sie rozczulac nad zblizajaca sie jesienia, ponurym nastrojem i tym, ze cos sie skonczylo. Trzeba brac sie za robote z usmiechem na gebie i juz:). A sentymenty odkladamy na razie na bok. Pozdrawiam cieplo i lece na jeszcze jedno dzisiaj biznesowe spotkanie, Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Koniec sezonu. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.04, 19:15 Swinoujscie dzisiaj. Deszcz, chlodno. Morze bure. Nadasane. Fuj! Parasole, peleryny wszedzie. Wiekszosc wczasowiczow to starsi Niemcy. Samochody ochlapuja przechodniow. Koniec sezonu. Absolutnie koniec. W obie strony wpuszczanie samochodow na prom skonczylo sie na samochodzie przede mna. Dawno nie ocieralem sie o malego pecha w ten sposob. Pocieszalem sie, ze na prom wjezdzalem pierwszy. I pierwszy zjezdzalem. Ostatnie szybkie hurrra na odcinku kolo Rurki. Dwiescie pietnascie. Chyba ostatnie w tym roku. Dotychczas przejechalem pietnascie tysiecy km. Szczesliwie bez mandatu. Chociaz dzisiaj o maly wlos... Jadacy z naprzeciwka kierowca mrugnal swiatlami przed Troszynem i przypomnial o zdjeciu na chwile nogi z gazu. Trzy dni jeszcze... Lekko melancholijne zdrowko 4 all, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: Koniec sezonu. 30.08.04, 21:51 Mojito no, no to 215 robi na mnie wrazenie! Ja przy zbyt duzych predkosciach prawie robie ze strachu w majtki:)))))). Dlatego wiecej niz 160 nawet nie probowalam:) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Paolo C. 31.08.04, 05:40 Wiecie,ja mam co do tych xiazek mieszane uczucia, bo z jednej strony widze doskonale to, o czym pisala Mar_za, z drugiej zas, po kazda z nich siegalam w takim okresie, gdzie mialam wrazenie, ze jest napisana specjalnie i tylko dla mnie, tak jakby ktos odpowiadal na moje pytania i odnosil sie do obecnej mojej sytuacji (nie zawsze byly to slowa mile ;))); Paolo to jest chyba taki swiecki kaznodzieja naszych czasow, ludzi ktorzy z roznych powodow nie maja dobrych kontaktow z kosciolem na ten przyklad.... moze tez ta prostota jezyka jest ich sila.... czesciowo oczywiscie.... ciekawa jestem 11 minut... mnie osobiscie poruszyla Weronika.. i Piata Gora, choc te dwie akurat mialy najmniej wspolnego ze mna, a moze jednak?... fakt, pelno w tych ksiazkach truizmow i banalow, ale cos jeszcze w nich jest; moze to sama historia autora, jego zycia i decyzji jaka podjal.... nie wiem.... tymczasem spiesze doniesc ze jesien, jak jesien, ale u nas wiosenka ;))) wiec nostalgia udziela mi sie jedynie przed ekranem; wychodzac z budynku otrzasam ja z siebie jak zmokly pies wode ;))) i zanurzam sie w obiecujace wiele slonce ;)) wczorajsza impresska byla nader zabawna, owocna w ciekawe zdjecia, wiele smiechu, nawet niezla muzyczke i generalnie mile spotkania ;)) Mojito, czy wiesz, ze Rurka byla prawie przyczyna mojego i siostry zejscia ze smiechu? zobaczyc taki szyld o szostej rano z pociagu relacji Szczecin Dabie - Kamien Pomorski (z przesiadka w Wysokiej Kamienskiej ;))) to jest dopiero wyzwanie dla poczucia humoru! ;)) do dzis na samo wspomnienie geba mi sie smieje ;))) tymczasem przesylam caluski i bede sie ewakuowac, male spotkanko z kims, kto juz opuszcza australijska spalona sloncem ziemie ;)) papa, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Paolo C. 31.08.04, 17:53 czesc ludziska! Iwona- o PC mam takie same zdanie; tutaj jest on b. popularny, czesto widuje w srodkach lokomocji ludzi pochlonietych w lekturze; zobacze czy najnowsze "11 minut" przetlumaczono i sprobuje po rosyjsku, a co tam fajne jest tu u nas, ze najprawdopodobniej u kogos z nas swieci wlasnie slonce, jest wiosna albo lato, i zwykle ta strona sie uaktywnia:-)) zlosliwosc przedmiotow martwych(czy aby na pewno?): wczoraj drukarka przez godzine twierdzila, ze nie wlozylam papieru!!!zzzzzzzzzz wczoraj znowu bladzilam po miescie (pieszo, samochod jutro na diagnoze)/samochodem bladze szybciej:-))), w poszukiwaniu dentysty, mowie wam, pieknie bylo: odkrylam fajne miejsca, piekny koniec lata, taki jaki powinien byc, jaki pamietam z dziecinstwa; no i u dentysty taki serwis, ze az mi, za przeproszeniem, szczeka opadla ze zdziwienia. pozdrowionka m. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Koniec sezonu. 31.08.04, 05:41 jeszcze chcialam dodac, ze ja bardzo lubie szybka jazde, musimy sobie kiedys pojezdzic Mojito, razem... oczywiscie ty jako szofer ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Re: Koniec sezonu i szybkiej jazdy. IP: *.bondi.pl 31.08.04, 14:19 Fakt. Szybkosc lubie. W Polsce jest kilka miejsc gdzie mozna sie rozpedzic. Ta smieszaca Iwone Rurka to jedno z nich. O`Rourke :))). W Niemczech jechalem na autobahnie 227 i zaczalem sie trzasc. Wyobraznia zaczela mi mowic co by bylo gdyby... A wiec to moj limit. Zadziwiajace, ze przy tej szybkosci ktos za mna wyrzucil migacz i spieszyl sie jeszcze bardziej. W Niemczech zawsze ktos jedzie szybciej. Tam tez sa karambole porzadne i wielosamochodowe. Nic dziwnego. Mar_za, moze w przyszlym roku sprobujemy pobic rekord szybkosci na Moscie Grota-Roweckiego. Slyszalem, ze tam sie wlasnie Warszawianie rozpedzaja. Ktos juz jechal 220. Chyba noca. Iwona, bardzo chetnie ale odlozymy to juz do przyszlego roku. Moze zrobisz zdjecie poruszajacego sie pobocza :))). A jak wygramy kumulacje to kupimy na spolke bolida i wowczas... Pozdrowionka sloneczne juz bez melancholii, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: Koniec sezonu i szybkiej jazdy.mojito IP: *.bpb.bigpond.com 31.08.04, 15:25 dzieki za relacje z cudownego Sz,jesli bedziesz mial czas to ucaluj moje zauroczenie,jest sliczne.Odwiedze wszystkie wspomniane miejsca gdzies na wiosne,szczegolnie Columbusa,moze dadza mi jakies srebro?CU Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poeat_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 217.153.70.* 31.08.04, 18:54 potwiedzam, potwierdzam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Szczecin - miasto wilgotne. IP: *.bondi.pl 31.08.04, 21:39 Dzisiaj na pewno. Jutro i pojutrze tez. Takie sa prognozy pogody. :))))))))))). Kangur, sprobuje to zrobic per procura. Ale najlepiej bedzie gdy zrobisz to sam na wiosne. Dokladnie i wielokrotnie... Troche poetycznie... Zdrowenko, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny jakies nieporozumienie 01.09.04, 01:33 ciegle nie bardzo wiem o co chodzi z tym ujawnianiem, natomiast mam dziwne klopoty z komputerem. czy ty jestes hacker ? Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: jakies nieporozumienie 01.09.04, 04:31 nie, hooker nie jestem :)))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: jakies nieporozumienie 01.09.04, 06:05 smiejesz sie ze mnie, a ja mam naprawde klopot Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 why, oh Y .... 01.09.04, 06:20 why, oh Y, some man are on their way to extinction ? cheers Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin czesc i czolem! 01.09.04, 12:40 I dalej nie mam czasu na doczytanie wszystkeigo, co tu sie dzialo podczas mojej nieobecnosci:( Przelecialam tylko, podczytalam to tu, to tam i tyle. Matrioszka, doczytalam, ze poczatek pazdziernika:) Bede na bank, w ogole czeka mnie ciezkie zadanie w tym okresie, bede miala okazje sie przekonac, czy z ta rdza to slusznie, czy tez nie. Licze na to, ze nie.:) Marzena, ja UWIELBIAM chryzantemy!!! I nie jestem jakims tam nekro cos tam (raczej nie filem, bo nie chodzi mi o "pociag"do umarlych) Sa takie piekne i takie kolorowe, i takie roznorodne... A moze jakies wrzosy, co? Ja czesc swoich nielicznych surfini wywalilam, bo nie mialam juz sily walczyc z maczniakiem, rdza i na dokladke pojawil sie na nich kolejny sztab wojskowy zarlocznych mszyc. A byly takie piekne!!!! Jasnozolta i ciemnoniebieska...Zostala czerwona i fioltowo-purpurowo-brazowa. Dziwne to lato, niedobre dla kwiatow bylo:( przez pogode i te moje kilkudniowe czasami wypady, kiedy nie mial kto mi zielska podlewac, zmarnialo mi troche to wszystko...I doszlam do wniosku, ze na moim balkonie najlepiej jednak pelargoniom. A i kobea sie rozrosla jak wsciekla i powala mnie swoimi wielkimi dzwonkami na kolana. Zakochalam sie w niej:) A w ogole Pysiek, co to za infekcja? Czy nam na zlosc robisz i siedzisz w tym szpitalu non stop kolor? Tyle miesiecy? Qrde, kobieto, wez sie w garsc i wylaz!!!!No, ale juz! Na Ciebie zadne prosby nie dzialaja, wiec moze grozby? Magnolie pikne:))) I o co chodzi z Poeta, skrzynkami i innymi sprawami? pogubilam sie odrobine:) Ifa, witaj po detoxie:) jak trafie do Sydney, to Ci nie odpuszcze!!!! W ogole wszyscy unikaja tego Wrocka jak ognia, tylko Wawa i Wawa, ewentualnie Szczecin. Nawet MOjito nie splynal tratwa... A na koniec juz przesylam Wam wszystkim troche powietrza morskiego z Trojmiasta. (przywiozlam w sloiku, nabralam takze troche szumu fal, wiec jesli ktos na fale ma ochote...) Qrcze, pieciodniowe wakacje mialam tylko, ale dobre i to:)))))) I zwyczajem Iwette, spadam, ale objecia Morfa mi nie groza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fuck fuck fuck Re: why, oh Y .... IP: *.akl.callplus.net.nz 01.09.04, 12:44 no to jak jedno nie hoocker a drugie ma problem (moze wiekszy rozmiar spodni by pomogl) to ja tez bede w temacie dzisiaj jestem dokumentnie podkur.... na, gdyby nie to ze moja chalupa z cegly to bym piescia najwaniala ale szkoda mi nadgarstkow niech to jasny szlag trafi i wszyscy swici tak sie dzisiaj zedrzaznilam ze chyba zrobie cos glupiego potrzebuje porady prawnej,, czy jak komus powiem poza budynkiem w ktorym pracuje ze she was born ugly and stupid and gonna die that way ,, to moze to byc wykorzystane przeciwko mnie w pracy????? Pysiek pomimo ze nie hooker to Ty jestes najlepsza do porad prawnych,, powiedz ze nie moga tego wykorzystac w zaden sposob przeciwko mnie bo jutro tak czy inaczej tej k...wie to powiem pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: why, oh Y .... 02.09.04, 01:13 Witajcie sonecznie :)))) Asienko, skoro ktos jest glupi, masz racje she is going to die that way, no to niech 'die' i bedzie spokoj, ona znaczy nie jest warta Twojego spojrzenia nawet. w pracy nic ci nie zrobia, no mozesz byc wezwana na dywanik do boss i popsujesz atmosfere w pracy. Twoj environment pracy niewielki to rzecz nie warta kiwniecia palcem, badz lepiej ponad to. jak ktos mowi mi ze jestem gruba, odpowiadam ze tak, lubie kolor fioletowy ;)))) zamiast walic w sciane (szkoda domku ;) nie masz czasem jakiejs starej porcelany do wybicia? mnie to pomaga, jak pare talerzy rozwale ;)))) powodzenia, dasz sobie z tym rade, wierze w Ciebie :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Tangerin, qrcze gdybym mogla fruwac ... a tak poza tym, to tez martwie o moje roslinki pozostawione na tarasie. pewnie juz wszystko kwitnie i znowu bede miala jungle, fajnie ... zdrowka zycze sobie i wszystkim Pysiek i oczywiscie maly Pi-eSik: Kazik nie ma comp chwilowo, odwiedzil mnie, zdaje wiec sprawozdanie ;)))) czuje dobrze, przesiaduje w altance i popija domowe nalewki. syn rozkreca business i on duzo mu pomaga i czuje potrzebny. wnuczki bardzo zdolne a jego Pani upiekla wspaniale ciasto czekoladowe z orzechami. w ogrodzie bardzo pieknie mnostwo pracy z pieleniem i sadzeniem, drzewa oprocz magnolii zaczynaja kwitnac. jest barddzo zadowolony z zycia i spokojny czlowiek :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: numbat Re: Tak daleko i tak blisko :) ach wiosna:)) IP: *.goldcoast.qld.gov.au 02.09.04, 06:09 Wszystkich absolutnie...."doszczetnie"....optymistycznie....odleglosciowo pozdrawiam....mam nadzieje ze jak sie troche uporam:))) z zyciem i roznymi takimi " drobnymi" sprawami" to bede czesciej wpadal do "Naszego Klubu- serc i mysli wyzwolonych", bo w koncu kochane -te starsze i mlodsze starzem dusze ,w naszym klubie jest czasmi ( kiedys o tym pisalem) roznie- i dobrze poniewaz jest to klub emocjonalno- wolny...Nie mamy jako takiej partii..nie mamy opozycji...czasmi moze sobie nalac ..np. winka:))) lub piwka..ewetualnie kelner zaserwuje..jakis zmyslny koktajl narodowo- ekstremalny...Ale w koncu po paru szkalneczkach dobrego czerwonego winka , moze "zrodzic" sie ciekawa wymiana mysli, czy obasrwacyjna doktryna " co w trawie-miedzynarodwej slychac"... prosze tylko nie myslic z..marichulanka:))) poniewaz ostatnio australijscy nauczyciele zaprotestowali..poniewaz w jakies szkole uczniowi zapalili skrenta...( zwyczajnie chchcieli poczuc artysztyczna wizje we krwi:))) oczywisci dyrekacja szkloly chciala, uczniow-usunac...ale departament-nauki sie nie zgodzil:)) poniewaz biurokraci ..stwierdzili ze uczniowie sa wzorowymi uczniami...a kazdy w koncu kiedys robil bledy w zyciu:))) oczywiscie nauczyciele chca przeprowadzic generalny strajk:)) ale w sumie chodzi o stare rozgrywki miedzy nauczycielami- a administracja...( to sie nazywa sila na calego:))zobaczymy co z tego wynikinie..moze byc ciekwie poniewa jak zycie uczy...rodzice jednak pracuja ( ktos musi, dac dzieciom cos do jedzenia:))) i odebrac ze szkoly...(moze byc bardzo emocjonujaca konfrontacja:))) obaczymy. Coz jestesmy juz po Olimpiadzie, wlasnie australijska ekipa ( specyjalnym czarterem doleciala do Australii...)....ogromne powitanie...rodziny narzeczeni (ne)...w koncu Australiia pod wzgledem medalow zajela 4-miejsce. Ach ten sport...ale sport w Australii to jak prawdziwy "hazart zyciowy"... prawie wszyscy pasjonuja sie roznym wydarzeniami sportowymi,,,,nawet jakas wieksza grupa przegrywa w zakldach konskich, sporo pieniedzy poniewaz twierdzi.."ze uszczuplone konto bankowe dobrze robi na sylwetke:))) Sam zreszta twierdze ,(biegajac po plazy...czami biegan jakies kilometry:)) ze ..jezli nie mam przy sobie portwela ,to czuje sie jakos lekko:))) zwyczajnie nie moge go zbubic w czasie biegu... Asia podaje namaiar, na fotograficzne ujecia z tego maratonu na Gold-Coast Marathon-Photos.com to jest ekipa zdjeciowa ktora uczestniczy w roznych sportowych imprezach i jak "paparazi" na motorkach fotografuje biegnacych. Jezli ukaze sie Tobie ( klubowi) cala strona maratonu-informacyjna- po prawej stronie bedzie ramka, musisz wpisac moje nazwisko i ukaza sie Tobie zdjecia podczas mojego maratonu....Asia podaj mi swoj @-mail poniewaz z przyczyn obiektywnych nie bede "na centralnym forum" ujawnial swojego nazwiska...podam Tobie w poczcie prywatniej ( ewetualnie pozniej podam dla calego klubiku)....zdjeci jest okolo 35!!! jak bieglem..jak padle 20 metrow przed ukonczeniem maratonu....fajne ujecia...musisz wcisnac -MartaonGold-Coast, gdyby byly problemy ( to zwyczajnie napsz mi..postaram sie przeslac dokladne szczegoly), coz....ja tu gadu..gadu o maratonie...a w Australii zaczela sie od dwoch dni kalendarzowa wiosna:))) (padalo) ale w tym momecie swieci kapitanie slonce. Dwa dni wstecz, mielsmy ( unikalne zajawisko kosmiczno- obserwacyjne... byla ogroma pelnia ksiezyca.)..( zdaza sie to tutaj raz na dwa lata), coz genialnego...kiedy z tarasu klubu "Ratwnikow Oceanicznych" obserwowalem wschodzacy ksiezyc...(to zjawisko to wygladalo tak: ze myslem ze jestem na kompeltnie innnej planecie). W czasie 4 godzin ,ksiezyc zmienial barwy - z rozowego koloru...i pozniej , kolor byl kompletnie niebeiseki. Okolo godziny 11 w nocy...ksiezyc wygladal jak "ogromna pizza"..i praktycznie dotykal fal oceanicznych ( oczywiscie ta magia)...nie moglem zasnac...( duzo ludzi mialo podobne problemy)..ale to zjawisko bylo fenomenalnie- artystyczne..nawet dla zrozumiena tego uniwersum- wszechswiata....zamowilem kilka szklaneczek czerwonego winka...pysznie smakowalo winko, przy ogromnej tarczy ksiezyca... Coz moi drodzy....wkrotce postaram sie czesciej wpadac do klubu- niech trwa spokoj....optymizm...i coz do nastepnego klikniecia... ps...wlasnie w sobote jakias ogromna impreza towarzyszaca poniewaz moj, dobry druch opatrznosci...( znamy sie 20 -lat...i az tyle)..byl 3 miesiace w Polsce w Krakowie i wlasnie przylecial do Australii...wiec bedzie alkohol...pogaduszki.. gitara...( czlowiek fantastycznie gra na gitarze...klasyke -hiszpanska..i inne rzeczy...)przywiozl mnostwo filmow..i muzycznych sprawa..wiec chyba kilk nocy przesiedzimy aby....zycie i wspomnienia byly:))) bo w koncu.. "zycie to instytucja ktora trzeba....jakos przezyc"...i tym optymistyczno- gawedziarskim opowiadaniem zegnam na razie...do nastepnego...dotkniecia... wspomnien z Planety Knagurowa:))) pa Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Tak daleko i tak blisko :) ach wiosna:)) 02.09.04, 08:03 Przedwczoraj nie bylo mnie kolo Rizskiej, dzisiaj nie ma mnie w szkole, zobaczymy gdzie mnie nie bedzie albo bede w przyszlosci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Z Oz nici IP: 204.79.89.* 02.09.04, 12:05 No coz. Bylem pare dni na konferencji na polnocy Chin. Wrocilem wczoraj wieczorem i sie dowiedzialem ze firma w Sydnej znalazla sobie tubylca/tambylca za sporo miniejsze pieniadze. Ciut sie obawiali mojej reakcji ale im napisalem ze na ich miejscu tez bym tak samo zrobil. W miedzyczasie rozwija sie pare innych rzeczy, jakos to bedzie. Tak ze niestety w przyszlym tygodniu Sydney nie odwiedze. A prawie udalo sie nam spotkac. Jeszcze sie uda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Do Numbata IP: *.bpb.bigpond.com 02.09.04, 12:47 Nie czytales widocznie wszystkich postow gdyz nia zareagowales na moj w ktorym pisalem,ze widzialem Twoje zdjecia z maratonu i ze znamy sie od ponad 20 lat! Glownie z Melb.ale tez i z Sydey,dla ulatwienia powiem Ci ,ze ten kumpel ktory wlasnie wrocil z Krakowa(ten z gitara)ma na imie Antos,nieprawdaz?A teraz mysl kto ja jestem,zycze powodzenia,wypojcie winko za mnie. Ktos wczesniej wspomnial,ze pojawilem sie po rozjazdach,owszem wczesniej wspomnialem,ze mialem pozegnania w Melb i Queenslandii ale byly to pozegnania raczej na zawsze(na tym padole to napewno)Pozegnania zbyt wczesne ale Tel Aviv jak mowia francuzi. Pozdrawiam wszystkich,Asiu nie przejmuj sie tym drobnym zatargiem,pojdzcie do pubu i wszystko bedzie OK,Pysiek wroc wreszcie w domowe pielesze,kwiatki czekaja!pozdrowienia oraz oczywiscie dla Kazika tez. Mojito,dzieki za wypelnienie misji,zrobie jak mowiles tez,milych pozegnan z wilgotnym ale cieplym Sz.,zdaj relacje,chociaz czesciowa;)),CU Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Pocalunki i pieszczoty melancholii. IP: *.bondi.pl 02.09.04, 14:07 Myslalem, ze nie... A jednak melancholia mnie dotknela. I piesci. I caluje. Pogoda dzisiaj piekna. Sloneczna. Ostatni rzut oka na miasto i zauroczenia. Przenioslem sie ostatnio na ranne refleksje i planowania dnia do Cafe Barista. Dobra kawa. Prawie wloska. Tort marchwiowy i kruche ciastka. Lokal w tonacji bezu i czekolady. Spartanski wystroj. Na scianach zdjecia z Brazylii. Plaze, panorama Rio i sceny z karnawalu. Kawowe klimaty. Zdjecia artystki fotografika imieniem Alicja. Ja kibicuje Iwonie. Wczoraj przedpozegnalny obiad/kolacja w Szpilce. Wino, pierogi, losos. Wiecej wina. Odrobina refleksji. Nawet najdluzsze wakacje koncza sie. Dzisiaj oddalem mieszkanie. Za dwie godziny oddam komorke. Jutro samochod. Zupelnie nagi zostane. Czas wracac. Zdecydowanie czas. W przyszlym roku tez bedzie lato. Prawie na pewno... Uslyszane dzisiaj: Name? Abu Dalah Sarafi. Sex? Four times a week. No, no, no... male or female? Male, female ... sometimes camel. Mandarynko (Slodka), od trzech lat wybieram sie do Wroclawia. W tym roku widzialem juz drogowskazy wjezdzajac od Jeleniej Gory. Jakos nie wyszlo. Slyszalem duzo dobrego o miescie i mieszkankach. W przyszlym roku splyne pod prad Odra. Oby do lata wiec... Marzena, poczatek roku szkolnego to Twoj okres rowniez. Prawda? Dzisiaj rano tuz przed maska przedefiladowal czarny kot. Ladny. Przypadek, ze czarny. Nie jestem przesadny ale dla pewnosci rozwazalem opcje przejechania go. Zartuje oczywiscie. Wierze, ze doceni to. Jutro od rana Berlin, Londyn i po poludniu Filadelfia. Mialem bardzo udane wakacje co nie zmienia faktu, ze troche melancholii dotyka mnie. Slonecznie wszystkich, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: Pocalunki i pieszczoty melancholii. IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 02.09.04, 16:52 Ano zaczelo sie.... I znow do szkoly. W tym roku klasa V , i podwojna druga. Jedna w zwyczajnej, druga w muzycznej. Na razie jeszcze wielki rozgardiasz, bo nijak nie wiem jak poukladac plany, by zgrac to wszystko do kupy. Rozrysowuje na papierze strategie:)))). W poniedzialek moze zrezygnujemy z niemieckiego, za to w czwartek moze uda sie wygospodarowac godzinke, by zaliczyc go z inna klasa. Z choru rezygnujmy, za to wstepujemy do zespolu kameralnego. Sklad: flet poprzeczny, klarnet i fagot. Sama ciekawa jestem co z tego wyniknie:)))). Ot i czym ja sie zajmuje:)))). Biegam naturalnie jeszcze po sklepach za plastelina, farbami i innymi tego typu akcesoriami. Poza tym dzis trzeba bylo nabyc nowa klatke dla chomikow. Jedyne osobniki plci meskiej w naszym domu: Bobik i Kret zaczely ze soba od pewnego czasu strasznie walczyc. Do krwi. Nie mogly sie zdecydowac, ktory z nich ma byc przywodca stada. Dziwne bo przez pol roku tolerowaly sie jakos. Poza nimi podjelysmy decyzje o separacji. Teraz kazdy kroluje w swojej klatce! Mojito ja most Grota Roweckiego pokonuje codziennie jadac do/z pracy. Zazwyczaj osoagam predkosc ok. 20 km/h. Z wielka przyjemnoscia pokonam go w przyszlym roku w Twoim towarzystwie z predkoscia 10 razy wieksza:))))) I bedzie dobrze:)))) Wakacje za rok znowu. A poza tym Ty sie chlopie bierz za robote:)))) Bys tylko sie wakacyjnie rozpuszczal:)))). Zdajac relacje co u mnie to dodam jeszcze, ze wczoraj zaparkowalam samochod pod supermarketem, a kiedy wrocilam to stal sobie bez kolpakow. Komus brakowalo, wiec sobie wzial moje. Tak po prostu. W bialy dzien, gdzie mnostwo ludzi sie kreci i gdzie niby jest ochrona!!!!I tak mialam wieksze szczescie niz kolega z pracy, ktory posiadal alufelgi i kiedy wrocil to auto stalo elegancko bez kol ustawione na cegielkach. A to Polska wlasnie. Asia ja tez bym poszla na piwo i wyjasnila o co chodzi. Wzajemne dasy nikomu nie sluza. A po co miec wrogow? Zwlaszcza w robocie. Szopen, szkoda, ze z tym Sydney nie wyszlo, ale co tam pewnie cos fajniejszego sie Ci przydarzy. Jak nie rezygnujesz i czegos bardzo chcesz to sie uda. Taka filozofie wyznaje. No dobra juz koncze. Buziaki. Wiecie, ze tu swieci super slonce i jest goraco:)))). Moze jeszcze ta jesien troche sie spozni. Pozdrawiam i usmiecham sie do wszystkich:) Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Cos dzisiaj cichutko IP: 204.79.89.* 03.09.04, 11:42 Podbijam bo spadniemy. Pewnie z powodu pierwszych dni roku szkolnego. Moja corka poszla do przedszkola po raz pierwszy i nie jest to najlatwiejsza sprawa. Ale i dosc zabawne. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Szkola 03.09.04, 12:36 W Moskwie szkoly obstawione milicja; odwolano obchody dni miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Szkoly. IP: 217.172.33.* 03.09.04, 16:11 Ogladam sytuacje w Ossetii na lotnisku w Londynie. Pozdrowienia, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Szkoly. 04.09.04, 02:19 Dzien dobry, no teraz to komputer chodzi elegancko, strona na strone przechodze jakbym kartki przekladal w ksiazce.insza rozmowa, ale co zrobic jak sie nie znam i nie wiem co do czego. wole wiec zaplacic i zeby zrobione bylo jak nalezy. to co wydarzylo sie w Rosji jest okropne,wspolczuje tym wszystkim rodzicom co to przezyli.Matrioszka pilnuj dzieci i niech Pan Bog ma was w swojej opiece. tutaj w Australii takich akcji nie bylo, ale ostatnio tylko jeden samolot wyladawal zaraz po starcie, bo podobno byla bomba na pokladzie. na cale szczescie okazalo sie ze to byl falszywy alarm. jutro obchodzimy w Australii Fathers Day i wychodzimy z dziecmi i wnukami do restauracji na obiad. milo jest widziec taka gromadke rozesmianych i zadowolonych dzieciakow. szKoda ze moja byla zona nie chce do nas dolaczyc, a by bylo nam milo. ona uparta jest z dziecmi sama sie spotyka oddzielnie. no i zamiast ja zdawac raport, to widze ze Pysiek napisala raport o mnie. lekarz to ja nie jestem, wiec nie bede pisal czy jest dobrze czy zle. ona zreszta najlepiej napisze sama jak sie czuje. co ja sobie mysle to napisze, a sobie mysle ze zdarzaja sie wyjatkowi ludzie na tym swiecie,ktorzy potrafia smiac sie w bardzo trudnych sytuacjach, ktorzy nawet kiedy smierc zaglada w oczy, potrafia obrocic wszystko w zart zeby nam ktorzy tutaj pozostaja bylo latwiej z tym odejsciem sie pogodzic. ani sie obejrzalem a tu koniec lata w Polsce i Mojito wraca do domu, mysle ze wracasz z przyjemnymi wspomnieniami wakacji. Szopen no szkoda ze nie przyjedziesz teraz ale to pewnie nie uciecze. i na koniec powiem Wam mila wiadomosc, ze dostalem kartke z Europy od Gunthera. jest w Niemczech i troche we Francji, ma jakies sprawy nieskonczone i planuje wrocic do Australii. bardzo ta mala kartka mnie ucieszyla, bo powiem wam ze nie lubie takich spraw niedokonczonych. tyle zeswa razem wypili i nagadali w roznych knajpach i potem nawet slowa? to nie pomojemu. tak ze bardzo sie ucieszylem, ze Gunther sie odezwal, ma nadzieje ze tutaj tez cos nam wpisze. pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Szkoly. IP: *.akl.callplus.net.nz 04.09.04, 04:44 jak to milo widziec tu starych znajomych i uslyszec o tych co nie maja czasu sie odezwac :)) No coz do pubu poszlam, a raczej do restauracji i to w czasie lunchu, uprzejmie poprosilam o potrojna wodke ze spritem i cytrynka, mlodzitka kelnerka wlala bez mrugniecia oka choc ponoc przepisy pozwalaja na podwojna a trzecia mozna dostac w kieliszku obok. Nie tylko wlala potrojna ale poniewaz konczyla sie wlasnie butelka to zdjela korek i uprzejmie zapytala zebym powiedziala kiedy dosyc, na co ja sie tylko ladnie usmiechalam bo nie mialam pojecia o co chodzi. Oczywiscie za chwile przyniosla nastepna butelke coby uzupelnic zapasy, rowniez bez zakladania dozownika dopelnia moja szklanke tak ze moze marnego konia by z nog zwalilo. Bylam taka zedrzazniona ze ta szesciokrotna wodka w porze lunchu nie wywarla na mnie zadnego wrazenia. Mar_za wiesz moze bym i poszla z nia na piwo, bo ja jestem wyjatkowo spokojny czlowiek i nikomu w droge nie wchodze. Nie uwazam tez ze wszyscy musza mnie dazyc sympatia, ale czystej ludzkiej glupoty i zazdrosci o cos czego nijak nie ma co zazdrosci poprostu nie trawie. Uwazam ze tak samo jak ona ma prawo do swojego zycia tak samo i ja mam to prawo. Jezeli komus to nie pasuje to sie idzie powiesic ot co. Pisuje na tym watku od ponad roku, i jeszcze nigdy takiej opinii o nikim nie wyrazalam, pomimo ze w miedzy czasie stracilam prace, przejechalam pol swiata, szukalam pracy itd. Nie chce sie usprawiedliwiac bo tez nie czuje sie winna, uwazam poprostu ze trafilam na wyjatkowa idiotke ot co. U nas wiosna, zonkile znowu pieknie kwitna, wszytko wyglada wspaniale, ciesza mnie nie te sezony tutaj w Chch bo bardzo sa podobne do polskich. Mamy sporo planow na to lato zobaczymy co uda nam sie zdzialac pozdrawiam wszystkich cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Dla Numbata IP: *.akl.callplus.net.nz 05.09.04, 03:29 Podaje swoj address e-mailowy ,, brigyd@yahoo.com,,, nie przestaw literek bo czesto sie to zdarza pozdrawiam cieplutko aha i mozesz sie rozpisac mailowo do mnie bo siedze w domciu chorutka :(((( Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Ser feta i piekna Helena trojanska. 05.09.04, 04:30 Zdrowko absolutne Wszystkim a Asi najabsolutniejsze, juz po tej stronie Atlantyku. Siedem h i dwadziescia min z Londynu. British Airways dba o pasazerow. Moja penne pasta z kurczakiem i brokulami calkiem, calkiem. Wybor wina. Kalifornijskie chardonnay i bordeaux. Alkohole rowniez. Mala salata z feta. Na szczescie bez oliwek. Dotychczas nie lubilem fety. Teraz zdecydowalem sie jej dokladnie przyjrzec. Duzo ludzi ja lubi. Po przyjrzeniu sie i namysle zdecydowalem, ze jest ok. Gusta sie zmieniaja. Feta juz mi nie przeszkadza. Zujac dokladnie kolacje i popijajac winem obejrzalem film Troja. To chyba najwieksza wojna o kobiete. Dzisiaj poloficjalnie pojawilem sie w pracy. Chcialem upewnic sie, ze o mnie nie zapomniano. Na szczescie nie. Spotkalem The Source (Zrodlo) - Pania w wieku tuz przedemerytalnym. Wie zawsze prawie wszystko. Kto z kim, jak, gdzie i ile razy. Sluchajem jej uwaznie przez pol h nie przerywajac ani slowem. Teraz ja wiem duzo. Jej ulubionym prezentem z Polski sa wiszace kolczyki bursztynowosrebrne. I takie dostala. W ciagu lata wygralismy dziesiec dolarow. Kupilem nam dzisiaj piec losow. Do wygrania 45 milionow. Nasze numery to: 14 30 34 37 39 PB 11, 17 24 31 37 40 PB 25, 10 22 29 23 40 PB 34, 01 08 22 23 40 PB 35, 16 33 38 43 46 PB 38. Jedziemy wiec z farma ponownie. Tizedik podciagnie link loteryjny. Za pol h bedziemy bogaci. Asiu, masz sile przesuwac liczydlo? Wracajac z pracy zajrzalem do Alma de Cuba. Duze zmiany. Obsluga tylko meska. Wszystkie trzy dziewczyny wyszly w lecie za maz i zniknely. Nie zapytalem czy za gosci siedzacych przy barze. Zaczal sie dlugi weekend. W poniedzialek Labor Day. Nieoficjalny koniec lata. Chyba pojade jutro do siostry. Kazik, wakacje mialem bardzo udane. Mile wspomnienia mam. Przy kontakcie z Guntherem say hi from me. Asienko, przykro mi z powodu Twojej niedyspozycji. Zaraz wracam do baru i pierwsze dwie tequile Twoje. Pysiek, jak sie czujesz? Slonecznie pozdrawiam, mojito. Upalnie dzisiaj/29C/zupa gazpacho z delColle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Ser feta i piekna Helena trojanska. IP: *.akl.callplus.net.nz 05.09.04, 09:42 Mojito, dzieki skarbie, moze nie pij za duzo ale z sercem bo niepamietam kiedy ostatnio tak sie zle czulam. Od bioder w dol sie czuje jakby mnie ktos kijem beysballowym okladal. Moje emocje sa niezalezne od mojej woli, plakac moge co piec minut bez zadnego powodu. Mysli zebrac nie moge i wogole to sama nie wiem czego chce. To juz chyba lekka przesada bo w tym sezonie polamalo mnie juz poraz drugi. Pozdrawiam wszystkich cieplutko i zycze zdrowka bo chorym byc to zadna przjemnosc :((( Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik słowa 05.09.04, 23:44 Słowa sa mało wazne, bo licza sie czyny. Słowa moga zabijać. Słowami można sie bawić. W miłości (dla kobiety) najważniejsze są słowa. I parę jeszcze takich truizmów mogłabym o słowach napisać. Przede wszystkim jednak słowa służą komunikowaniu sie ludzi. No więc kiedy Kazik pisze (tak jak wyżej) i nie wyjaśnia, to na odbiorcy tych słów skóra cierpnie. Kazik, co ty miałeś na myśli. Teoretyzowałeś, czy odnosiłeś do konkretnej sytuacji? Wyjaśnij!!!!! Bo ja aż się boję myśleć.... I dodam jeszcze jeden element do tych, co wyżej. Za swoje słowa ponosimy odpowiedzialność. Nawet tutaj...... Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: słowa 06.09.04, 03:48 oj, Tizedik, jakos tak biblijnie zabrzmialo.... ale zgadzam sie z tym, co przeczytalam... Mojito ;)))) ja chwilowo w marazmie wystawienniczym, bo nam sie komp zepsul i korzystam w szkole, a moje dziela sa na twardym dysku, ale nie trace nadziei, ze juz, na ten przyklad dzis wieczorem, badz jutro, bede miec dostep i w ogole... wczoraj film "Terminal" nie powiem, ciekawy, choc sposob filmowania bardzo zmeczyl, taki rozmazany obraz, trzeba wysilac wzrok i jakos czlowiek bezwiednie odplywa od ekranu, musi sie skupiac maxymalnie, zeby sledzic watek... no i bomba sezonu - jeszcze nikt nie wspomnial - wczoraj w Sydney szalal gradosnieg, biale ulice, klimaty wrecz zimowe, wszyscy rzucili sie robic zdjecia, ja rowniez, a jakze! ;))) Pysiek, kupilam ci kwiaty, nagietki moga byc?? tesknie za sloncem, takim juz sporym, grzejacym, opalajacym, i zeby cieplo bylo... dzis niesmialo jakos, ale slonecznie... a ja smutna jestem, z domu wiesci chorobowo-sredniociekawe, no ale w glownej tresci stare dzieje, niczego innego nie moglam sie byla spodziewac, powiem tylko, ze niektorzy nigdy nie powinni miec dzieci ani zakladac rodziny, bo tylko robia im krzywde.... i jeszcze ta historia z Rosji.... jakos mi sie nie chce wierzyc w atak ze strony terrorystow, mielismy przedsmak w Dubrowce, jakie metody walki z terroryzmem preferuje pan prezydent; coz, stara szkola..... tylko ta straszna liczba ofiar, i w wiekszosci dzieci, nobody cares tak naprawde, jedynie rodziny i tzw. szarzy ludzie.... coz, koncze malo optymistycznie, ale czasami tak bywa, male dolki, wieksze dolki - nieuniknione... caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: słowa IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 06.09.04, 20:19 Witajcie Iwonka nie badz smutna, co tam! lepiej sie usmiechac:)))) A wszystko wroci do normy:))) Ja jak widze te wydarzenia z Rosji to przeraza mnie bezradnosc. Mam wrazenie, ze sami Rosjanie z Putinem na czele zrobili te akcje, by teraz bezkarnie mogli sobie prowadzic wojne z Czeczenami po swojemu. Z przyzwoleniem calego swiata. Co tam pare istnien ludzkich. Zwlaszcza tych malych, szarych. Wladza i pieniadze to straszny brud. Tylko takie incydenty pokazuja jak my zwykli smiertelnicy niewielki wplyw na to wszystko mamy. Swoja droga to jest przerazajace, co najwyzej mozemy stac sie ofiarami takich wydarzen. Asiu ja tez nie uwazam, ze wszyscy maja nas kochac w pracy. Wyznaje tylko zasade, ze lepiej wyjasnic niejasnosci, a z ktorymi kompletnie sie nie da dojsc do porozumienia po prostu ignoruje. No ale to ja. Nigdy nie umialam i nie lubilam sie klocic. Pozostawiam w spokoju to co mysla o mnie i wygaduja niektorzy. Mysle, ze cala reszta wyrabia sobie niezalezne zdanie. Przynajmniej w to wierze. Mojito jak tam przezyles pierwszy dzien w pracy? Mnie to zazwyczaj stresuje:))) A po takiej dlugasnej przerwie to niezlego szoku nalezalo sie spodziewac:) Pozdrawiam wszystkich tych chorych szczegolnie i ide piec placek ze sliwkami, Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: słowa 06.09.04, 20:47 Czesc ludziska! Przez ostatnie dni moglam tylko plakac. Przed telewizorem; ogladajac to samo na wszystkich mozliwych kanalach. Tutaj w mediach chwali sie przede wszystkim bohaterska postawe ludzi. Mysle, ze w kazdym innym cywilizowanym kraju, w tak straszliwym przypadku nie doszloby do az takiego rozlewu krwi. Ale tu jest Rosja, duzy kraj, duzo ludzi, jednego mniej, „kakaja raznica”. Biedni ludzie, ktorym przyszlo zyc w takim panstwie. (Matrioszki skladaja sie z kilku coraz mniejszych, jedna z nich to ta placzaca; w starozytnym Egipcie zarabialabym na zycie, bez wysilku i udawania, plakaniem na pogrzebach.) Media glosza jeszcze, ze 2 Czeczenki wysadzily sie w samolotach , jedna kolo stacji metra, i pozostala jeszcze jedna grasuje gdzies po Moskwie. Wszyscy czekaja. (Podobno nie wyslano najlepszych sil antyterrorystycznych do szkoly, bo podejrzewano, ze to jest akcja majaca na celu odciagniecie uwagi od jeszcze wiekszego ataku na Moskwe.) Ironia podpowiada mi, ze raczej zgine zlinczowana, gdyz ktos mnie uzna za Czeczenke, niz w akcie terrorystycznym. Kazik-dzieci pilnuje jak moge. Powiem Wam, ze moj synek urodzil sie 11 wrzesnia, rok przed. W jego pierwsze urodziny zamarlam przed telewiorem. I stwierdzilam, ze boje sie wydawac na taki swiat wiecej dzieci. Potem sie odwazylam, zycie jest jednak, mimo wszystko, piekne. Saba, zobaczysz juz niedlugo, jak razem z dzieckiem rodzi sie o nie strach, jak przyjmuje sie wiadomosci o krzywdzeniu innych dzieci. Pysiek- napisz cokolwiek!!! Pozdrawiam zdecydowanie wczesnojesiennie m. PS.1 Wlasnie dostalam wiadomosc, ze przyjaciolka urodzila synka! Mozna opic. PS.2 Feta jest ok., a nawet bardzo. Marzena-jaki placek ze sliwkami? Drozdzowy? Przepis daj, bo mi sie sliwki zmarnuja. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: słowa 06.09.04, 23:26 Matrioszka, ja tez wstrzasnieta jestem. To horror, o ktorym trudno mowic. Ale u nas w pracy troszke sie mowilo. Zauwazylam, ze kobiety mowia glownie o tragicznych skutkach, mezczyzni natomiast probuja dociec, jaka byla przyczyna, kto podjal decyzje, kto zawinil. Ale mowi sie malo, bo - az z trudem przechodzi mi to przez gardlo - smierc dzieci jest czyms tak potwornym, ze... Slowa to za malo. Iwona, musze ci powiedziec, ze Tizedik ma w sobie jakas zdolnosc przeczuwania. I wcale nie jest to pozadana cecha. Mowie ci, lepiej jej nie posiadac. Ponadto ja najpierw nauczylam sie czytac i sluchac, a potem pisac. I te priorytety stosuje do dzisiaj, zarowno prywatnie, jak i sluzbowo....;-) a przynajmniej sie staram...;-) Marzena, jak sie udal placek? No i powiedz mi, co stosujesz przeciwko komarom. Dzis mnie juz tak pogryzly, ze drapie sie niemal do krwi. Ja mysle, ze ich tak duzo z racji bliskosci Wisly, do ktorej ty masz jeszcze blizej niz ja. No co stosujesz przeciwko tym krwiopijcom? Mojito, ty lepiej wypij wiecej ;-) Alkoholu oczywisicie :-) Nie tylko dlatego, ze u was dzis akurat swieto pracy (a wiec wolne:-), a raczej za wszystkie nasze babskie smutki... Asia, zdrowiej i nie dawaj sie chorobom! A skoro masz troche wiecej mozliwosci dojscia do komputera, to moze bys zalozyla kolejny watek...? Ja w pracy, a sa to godziny prawdziwej inwazji na portal Gazety, juz w ogole otworzyc naszego watku nie moge! I nie pomaga nawet spokojne wyczekiwanie (oczywiscie w trakcie intensywnych zajec sluzbowych...;-) Duzo rozmaitych slow juz tutaj napisalismy....:-) Pozdrawiam wszystkich:-) I Kazika :-) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol premonitions 07.09.04, 03:34 Tizedik, ty juz chyba wiesz, ze ja jestem Queen of premonitions, niestety, nie za bardzo mi sie to podoba, bo wiedziec cos zawczasu to, no, nie wiem, jak to opisac, ale wolalabym nie.... mialam troche tego i niemilo wspominam (czasami czuje sie jak jakas cholerna Kassandra - ale tylko czasami); widze, ze watek bedzie transferowany?... no, bo juz dobijamy do monstrualnych rozmiarow ;))) caluski dla wszystkich, biegne na zajecia; juz troszke lepiej, smutek minal... Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Bez premonitions zupelnie :))). IP: *.175.0.199.Dial1.Philadelphia1.Level3.net 07.09.04, 06:39 Zdrowko absolutnie Wszystkim, a Asi i Pyskowi szczegolnie. Asiu jak samopoczucie? Pic dalej? Wrocilem wczoraj od siostry. Poniedzialek byl dniem wolnym od pracy (Labor Day). Przywiozlem walowe na tydzien. Moze dwa. Wzbogacilem swoje umiejetnosci o ugotowanie owsianki. Mam szklana miarke i garnek odpowiedni. Zycie jest piekne. Moge sie teraz uzaleznic od owsianki. I rodzynek. Bylem niechetnym swiadkiem polowania orla na swistaka i konsekwentnie konsumpcja swistaka przez orla. Prawie calego. Brutalnosc natury. Wydarzenia w Rosji potwierdzily tylko ciagla niechec rzadu do informowania spoleczenstwa na biezaco. I niemozliwosc podawania ewentualnie informacji niemanipulowanych. Oddalem samochod i wracajac do domu wstapilem do nowootwartej meksykanskiej "dziurki w murze". Dwie tequile za nasze wszystkich zdrowie i pomyslnosc. W pospiechu nie zwrocilem uwagi na nazwe lokalu. Bede musial przy nastepnej okazji zainteresowac sie. Obsluga baru kobieca i egzotyczna. Do pracy ide dzisiaj rano. Oj, nie bedzie latwo. Odwyklem zupelnie. Wola boska i skrzypce. Sprobuje wybiegu z totolotkiem w srode (54 mil). Moze sie uda :))). Pogodnego tygodnia zycze, mojito. 00:39/20C/bez zadnych premonitions. Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Bez premonitions zupelnie :))). 07.09.04, 07:23 wydarzenia w Rosji. wlasnie az trudno uwierzyc co moze motywowac czlowieka do takiego czynu, do celowego zniszczenia zycia (tylko czy takie istoty sie kwalifikuja do okreslenia jako czlowiek? )Rosja jest ciagle jak wielki znak zapytania, mimo znacznych zmian politycznych, jest tak jak napisala Matrioszka. dla politykow nie ma znaczenia czy zginal jeden czlowiek czy kilka setek. a manipulowanie opinia spoleczna Mojito, czy to tylko Rosji dotyczy ;-)chyba nie. no i ja juz prawie na walizkach. bilet mam na 16 wrzesnia. faktycznie niechetnie jade ale sa ku temu rozne powody. nie wiem kiedy teraz znowu odezwe sie do Was wiec gdybyscie sie gdzeis przenosili z watkiem uprzejmie prosze mnie zawiadomic. co do Pysia to po prostu bylo male nieporozumienie,zbieg okolicznosci ze mamy taki sam login, ciagle zachodze w glowe jak to sie wydalo. zycze powrotu do zdrowia Pysia, Asia i pozdrawiam pozostalych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Placek ze sliwkami IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 07.09.04, 20:43 Ha, Placek chyba sie udal, bo zanioslam dzis kawal do pracy i.....dla wszystkich nie wystarczylo!!!!! Pieke nastepny wlasnie:). Obiecalam na jutro przyniesc caly. Jak to mowia? Przez zoladek do serca czy jakos tak:). Milo bylo patrzec jak oblizuja palce. Przepis na ciasto wzielam z forum kuchnia. Wpisalam w wyszukiwarke i pojawily sie propozycje. Bajecznie proste. Matrioszko podaje przepis bys nie szukala : 4 jajka zmiksowac z 1 szklanka cukru pudru + 2 szklanki maki+ 1 cukier waniliowy+ 2 lyzeczki proszku do pieczenia+ 1/2 szklanki oleju. Wylac na tortownice, ulozyc polowki sliwek na wierzchu i 40-50 minut potrzymac w piekarniku. Smacznego:) Tizedik, Ja chyba jedzowata jestem dla komarow i daja mi spokoj:) Piranie dla odmiany spryskuja sie OFF. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 'Cokolwiek' Matrioszka 'cokolwiek' :)))) 08.09.04, 07:56 Sonecznie :)))) hey, co to tu porobilo, jakos dziwnie sen-sen-tymentalnie ;)))) powiem Wam kochani ze chodze/czuje i to jest wazne, bardzo wazne. czasami tez mysle ;)))) sypiam z Hypnosem, skoro Morpheus spi z Yvona, zreszta mlodszych trzeba zostawic mlodszym, Hypnos starszy, doswiadczenie przez niego przemawia ... wprawdzie Thanatos, twin brother of Hypnos zagladal tez czasem, chcial mnie zaprosic do siebie, powiedzialam mu troche niegrzecznie, ze mam tu jeszcze nieskonczony business, zeby spadal ... i poszedl sobie ;)))) Tizedik :)))) mam ten sam problem z robalami, wszystko wszedzie mnie gryzie. moja babcia mi powtarzala, ze z tego wyrosne, bo z wiekiem krew robi mniej slodka ;)))) jestem juz calkiem wy-rosnieta, nie-slodka i co? i nic ... Yvona :)))) jestes kochana z tymi nagietkami :)))) poczekaj niech tylko wypelzne z tego szpitala, OK ? wiem wiem: combien de temps ... Matrioszka :)))) very charaszo, bardzo podobal mi Twoj wpis o NIE-BYCIU, to wlasciwie jak Ciebie tu nie ma to gdzie jestes ? Asia :))))jak zdrowko i samo-czucie, mysle ze juz lepiej, czego zycze serdecznie :)))) Mar_za :)))) najpierw Saba piekla buleczki teraz Ty z plackiem, i to ze sliwkami, podrzuc kawalek ... Ty chyba nudzisz w domu, malo masz zajecia ? Ifa :)))) do zobacznia, golab polecial ... Tangerin :)))) przemykasz jak meteor, napisz cos wiecej Kazik :)))) be in touch :)))) Poeta L. :)))) powodzenia :)))) i moglbys pochwalic, dlaczego tak bardzo NIE chcesz jechac do Afryka :)))) Mojito :)))) ooops, czyzbym zapomniala o Tobie ? ;)))) chyba za-chlystnelam zdrowiem od Twoich toast :)))) naprawde pomaga :)))) soy muy feliz :)))) nie zdazylam doczytac zabrano mi comp, gdzie w Polsce mozna rozwijac taka straszna predkosc? wystrzeliles jak z Rurki? furmanek nie bylo ani rowerzystow? OK, przyjade sprawdzic, w przyszlym roku ale ;)))) i jeszcze cos dla wszystkich, moja recepta :)))) nie na placek ale ;)))) na dobre samo-po-czucie: dzienna dawka SZACUNKU dla siebie po-przedzona podwojna doza WIARY w siebie i uzupelniona porzadna porcja MILOSCI do samego siebie plus codziennie conajmniej dwa usciski od bliskich :)))) a lot of hugs wiec dla wszystkich Pysiek Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: 'Cokolwiek' Matrioszka 'cokolwiek' :)))) 08.09.04, 09:35 Pysiek no dobrze ze sie odezwalas, bo juz tu wkradal sie ogolny niepokoj. pochwalic sie radzisz, wydaje mi sie to troche za wczesne, ale pochwale sie bo niewiadomo kiedy teraz znowu napisze. jestesmy wiec 14 tygodni w ciazy, jak wiec mozna kobiete tak zostawic sama? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: 'Cokolwiek' Matrioszka 'cokolwiek' :)))) IP: *.akl.callplus.net.nz 08.09.04, 11:06 wow Poeta - Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: 'Cokolwiek' Matrioszka 'cokolwiek' :)))) 08.09.04, 18:57 Czesc wszystkim! Pysiek, ciesze sie, ze napisalas cokolwiek:-))) Na trudne pytanie: gdzie jestem? polecam jako odpowiedz ksiazke Gundulii Bergstörm pod tytulem: „Gdzie jestes.........” w miejsce kropeczek, w zaleznosci od kraju nastepujaca osoba: Sweden - Alfons Åberg Denmark - Alfons Åberg Finland - Mikko Mallikas Iceland - Einar Áskell Latvia - Alfons Obergu Norway - Albert Åberg Germany - Willi Wiberg Africaan - Dawie Arabic - Burhan Brazil - Ahlo Åberg England/USA - Alfie Atkins France - Alphonse Faroe Islands - Álvur Ákason Israel - Alfons Japan - Alfons Kurdish - Alfons Oberg Romani - Ardom Nordsamiska - Alfons Åberg Lulesamiska - Ábmut Sydsamiska - Aalfone Spain - Alfonso Turkey - Alfons Åberg Wales - Ifan Bifan Holland - Alfons Alfrink Frisiska - Ate Attema Serbocroatic - Alfons Åberg Farsi - Alfons Åberg wiecej pod: www.alfons.se/html/sprak/alfie.htm Jak widac, nie ma po polsku. Namawialam jedno wydawnictwo, ale nawet mimo znizki dla ubogich krajow slowianskich nie zdecydowali sie na zakup praw autorskich:( Moze przeczyta to ktos, kto trzeba i wyda w koncu po polsku, bo rzecz jest genialna. A jak juz jestesmy w temacie dzieciecym (gratulacje poeta-to dopiero nowina!), to polecam jako najlepszy srodek na komary. Dzieci wlasnie. Bylismy raz na takim komarowym urlopie: synek spal posrodku i tylko on byl pogryziony. Pozdrowienia m. Asia-zdrowka! Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: 'Cokolwiek' Matrioszka 'cokolwiek' :)))) 09.09.04, 03:19 Dzien dobry wszystkim, bardzo dobrze bardzo sie ciesze Pysiek ze sie odezwalas i mozesz sama napisac jak sie czujesz.najlepiej jak kazdy za siebie powie. to ja tez tu za siebie powiem, ze takie dzieciece ksiazki Matrioszka to dla mnie nie odkryta tajemnica.moje dziecinstwo bylo jakie bylo, ale nie bylo tam duzo miejsca na czytanie. z ksiazkami dopiero spotkalem sie w szkole i wtedy to czytalo sie lektury szkolne a nie wracalo do bajek. moja Pani czyta rozne takie bajki wnuczkom i ja powiem ze chetnie nastawiam uszy. sa tez bardzo ladne bajki na kasetach video, z Polski to pamietam dobranocki nasz polski Bolek i Lolek,o kreciku o Rumcjasie, to byly czeskie bardzo ladne bajki. byla tez smieszna bajka rosyjska o lobuzie wilku i sprytnym zajcu i pamietam ze wszyscy ja bardzo lubili. wtedy pracowalem juz i wszyscy w pracy sobie powtarzali "nu ja tiebia pokazu". poza bajkami dla dzieci, to Iwonka dobrze napisala,bylo gradobicie w Sydney, ale nie narobilo duzych szkod. grad tu potrafi padac wielkosci pilki do golfa i wtedy jest nieszczescie. najwiecej szkod grat narobi samochodom, bo zadne ubezpieczenie nie pokrywa gradobicia,a samochod nie nadaje sie do sprzedania.moj syn kupil samochod na aukcji po gradobiciu prawie za bezcen, samochod jest sprawny technicznie, prawie nowy tylko blacha jest jakby ktos karabinem maszynowym po nim przejechal. ale to takie atrakcje tego klimatu. Asia mam nadziej, ze lepiej sie czujesz, cos tez pkulejesz ze zdrowiem ostatnio, nakpierw serce, teraz jakas niemoc ciebie wziela. moze po porstu potrzebujesz odpoczynku. zycze wszystkim zeby choroby nas unikaly pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: 'Cokolwiek' Matrioszka 'cokolwiek' :)))) 09.09.04, 03:28 tak jeszcze krotko,bo sobie przypomnialem, ze Mojito, jak to ja mam przekazac Twoje pozdrowienia kiedy Gunther nie podal adresu. ja wierze ze w koncu on sam tu nam sie odezwie,a jesli czyta nas to przeczytal ze go pozdrawiasz i sam napisze jak bedzie uwazal. a i Poeta nam sie tutaj pochwalil.to ja myslol, ze Ty jestes jakis pantoflarz co to bez kobiety ani rusz.zwracam honor,teraz rozumiem twoje wahanie w sprawie wyjazdu.toz nie mozna tak od razu napisac jakto jest. pozdrawiam raz jeszcze wszystkich Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: 'Cokolwiek' Matrioszka 'cokolwiek' :)))) 09.09.04, 03:29 ej, no, wspaniala wiadomosc, Poeto, gratulejszyn!!!! ;))) jakos mi sie humor poprawil dzieki temu i teraz bede sie cieszyla caly dzien, jak sobie przypomne... bo, moi kochani, ja to takie zwierze jestem, co mu radosci bliskich osob dodaja skrzydel tak samo, a moze i bardziej, niz wlasne ;)) no to forum nam sie "rozmnaza", moze to ogolna tendencja?? ;)) Pysiek, Asienko, nabierajcie sil, slonko sie rozbudza, zaczyna pieknie pachniec prawie latem w powietrzu, czasami pokrapuje ale grzejniki poszly w kat ;)))) no, ja juz lece, bo na zajecia, nasz komp wciaz chory :( caluski dla wszystkich, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Taka sobie sroda. 09.09.04, 03:44 Zdrowenko Wszystkim, juz na pelnych obrotach w pogoni za dolarem. Mam klopoty z decyzja gdzie najpierw dlonie wlozyc. Podczas wakacji takich klopotow nie mialem. Wiedzialem. Oh, wakacje... Ile to dni do nastepnych... :))). A propos wakacji. Nasze numery na dzisiejsze losowanie: 06 13 15 23 41 PB 35, 01 06 07 17 39 PB 35, 02 04 14 15 40 PB 28, 09 13 35 38 48 PB 31, 04 39 42 51 52 PB 29. Do wygrania 54 miliony. Dobrze by bylo. Z komarami mam pakt o nieagresji. Jakos nie gryza mnie. Moze nie lubia smaku tequili i rumu? Podobno tylko komarowny tna. Ciekawe co robia samce? Milo widziec rekonwalescentki Asie i Pysiek. Zdrowko nieustajace. Marzena, te przekrojone sliwki na placku to jak? Na plecach czy na brzuszku? I czy chowaja sie pozniej cale czy troche/duzo ich widac? Slinie sie wyobrazajac sobie placek. Drozdzowy mam nadzieje. Poeto, gratuluje. No, no, no...:))). Czy jeszcze za wczesnie aby robic zaklady co do plci i ilosci? W dzisiejszym The New York Times artykul z Twojej branzy: Eastern German Chemical Industry Stages a Comeback. Mozesz rzucic okiem na www.nyt.com Pysiek, kolo Rurki zawsze jest szalenstwo. Droga dlugo prosta. Nie ma rowerzystow. Konie tez sie boja tam wejsc. I policja nie ma jak stanac z tej strony (powrot z nad morza). Cos sie w nas kierowcach kolo Rurki wyzwala. Amok? Wspominajac Rurke zglodnialem troche. Chyba odgrzeje makaron (rurki oczywiscie) z udkiem kurzym. Dobrze jest miec siostre :))). Odrobine szczescia wszystkim, mojito. 21:43/ciagle cieplo/25C/dzisiaj zupa black bean - z nog zwalajaca. Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Taka sobie sroda. 09.09.04, 05:47 Widzialem w telewizji to gradobicie w Sydney. Bardziej snieg przypominalo. Po plazy Bondi jezdzili na snowboardach. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Taka sobie sroda. 10.09.04, 05:02 bo to bylo fifty-fifty Peter, snieg i grad jako udany mariaz ;))) up, up, up, tracimy forme!!!! caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen zycie IP: 204.79.89.* 10.09.04, 05:14 Tak wam powiem szczerze ze strasznie mnie to co sie stalo w szkole w Rosji ruszylo. Dopiero dzis moge sie zebrac i napisac. Nawet nie moglem ogladac tego w telewizji ani czytac opisow tego co sie dzialo w srodku. Po prostu nie moglem. Posiadanie dzieci chyba tak na czlowieka wplywa. Taki strach o wlasne malenstwo i zrozumienie cierpienia i strachu innych rodzicow. A poza tym to nasza corka wlasnie 2 tygodnie temu poszla do przedszkola po raz pierwszy i bardzo sie jej to podoba. Kosztuje to wprawdzie okrutne pieniadze ale warto bo jest to wspaniale zoorganizowane. I dobrze ze sie zapisalismy juz w Maju bo sporo rodzicow przegapilo i teraz maja problem. Ehhhh..... zycie sie toczy do przodu, od wczoraj sie ochlodzilo temperatura spadla do jakis +26 +28 zrobilo sie przyjemnie. Milo przestac sie pocic jak (tu wpisac nazwe dowolnego potliwca). Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: zycie 10.09.04, 07:06 Czesc! Szopen-mam konkretne pytania o to przedszkole, jakie, za ile, jak zorganizowane, dla porownania, i ile godzin. No i o siostrze, zdaje mi sie jeszcze nie napisales jak nalezy. Mar_za, zanim przyslalas przepis, sliwki zostaly zjedzone przez sliwkojadow, nic to, sezon trwa. Tez szukam przepisow przez wyszukiwarke, potrzebuje wlasnie na tort matchewkowy, dostaje taki wynik: przychodzi zajaczek do cukierni i pyta...:-))) Wilk i zajac maja sie dobrze; chodzily sluchy, ze ma byc ciag dalszy w ktorym dziecko-zajac jest szelma, a dziecko-wilk "barankiem", ale nic z tego nie wyszlo. Rosjanie maja pare dobrych filmow dla dzieci, najlepszy, niewyeksportowany to "Kubus Puchatek", wyglada zupelnie inaczej niz disneyowski i jest po prostu swietny (moge wyeksportowac, jakby ktos mial ochote). Paaaa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: zycie IP: 204.79.89.* 10.09.04, 07:55 Matrioszko :))) Przedszkole jest w tym samym kompleksie gdzie mieszkamy (Oakwood => Oakwood International Preschool). To jest "non for profit" znaczy sie pracuja tam zarowno zawodowi nauczyciele jaki i zony tu pracujacych. Nasza Amber w maju skonczyla 2 lata wiec czas juz byl na nia. Poszla do klasy krolczkow (Bunnies) dla takich wlasnie malych ludzikow. Rozpietosc wieku jakies 2 do 3 lata. Dzieci jest w grupie 12 pan nauczycielek 3, glowna nauczycielka jest z Australi, druga z Vietnamu i trzecia z Indii. Dzieci z roznych krajow, w roznych kolorach. Wszystko po angielsku. Te maluchy maja od 08:45 do 11:45 rano, jakies 3 godziny, 5 dni w tygodniu. Zooragnizowane jest moim zdaniem rewelacyjnie, cale mnostwo zabawek, kawalek placu do zabaw. Dzieci nie siedza i same sie bawia ale codziennie robia cos innego, rozmaie wylejanki i papierem i makaronami, malowanie (maja sztalugi i fartuchy jak conajmniej dla Picasso), codziennie dostaja ksiazke do domu coby im czytac, nastepnego dnia wymieniana na inna. Ucza sie piosenek, roznych zabaw i gier. Okolo 10 rano dostaja jakis snack i sok. Kosztuje to 1600US$ za pol roku. Starsze dzici maja dluzej i to tez wiecej kosztuje. Ale jak pisalem to nie jest zoorganizowane by przynosilo zyski ale raczej jako dodatkowy powod by tam mieszkac (aczkolwiek mieszkanie w Oakwood nie jest waronkiem chodzenia do przedszkola). Po tych 2 tygodniach moim zdaniem gra warta swieczki. Moja siostra jakis miesiac temu oddala budowe hotelu i byla na wakacjach w Polsce ale juz jest z powrotem w Turkmenistanie. Tyle ze dostala awans + powyzke. Teraz ma prace bardziej polityczna i nie musi codziennie w kasku po budowie latac (znaczy sie tylko pare dni w tygodniu). Zadowolona. Ale tez szuka razem z chlopakiem (on Francuz tez tam juz od lat pracuje) jakby sie gdzie indziej wydostac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Plac z akcentem polskim. IP: *.175.0.51.Dial1.Philadelphia1.Level3.net 10.09.04, 08:12 Zdrowenko, w zasiegu rzutu beretem od centrum miasta lezy Logan Square z fontanna. Fontanna ma trzy odlane z brazu lezace nagie postacie personifikujace filadelfijskie rzeki. Meska ucielesnia rzeke Delaware, kobieca Schuylkill i dziewczeca Wissahickon. Kobiety opieraja sie plecami o labedzie, Indianin o rybe. Ptaki i ryba wypuszczaja dlugie strumienie wody. Stojace dookola w basenie fontanny odlane z brazu zolwie i zaby zwracaja strumienie wody do srodka fontanny. W nocy calosc jest podswietlana. Stojac/siedzac przy fontannie widzi sie z jednej strony ratusz z najwieksza na swiecie postacia stojaca na szczycie budynku. Jest to posag Williama Penn`a. Figura ma prawie 12 metrow wysokosci. Nos Williama ma 45 cm. Wzrok ma skierowany w strone rzeki Delaware odzielajaca Filadelfie od stanu New Jersey i miejsca w ktorym kiedys wyladowal - Penn`s Landing. Z drugiej strony fontanny mozna zobaczyc imponujace Muzeum Sztuki bedace polaczeniem archtektonicznym trzech greckich swiatyn z upamietnionymi w filmie Rocky schodami. Po nich triumfalnie wbiegal Sylwester Stallone. Na obrzezu placu/ronda, tuz przy eleganckim hotelu, stoi pomnik Tadeusza Kosciuszko patrzacy w kierunku fontanny i nagich, wilgotnych cial kobiecych. Po przeciwnej stronie ulicy stoi abstrakcyjna rzezba przedstawiajaca obieg Ziemi dookola Slonca. Na postumencie rzezby napis: Kopernik - Polish Astronomer. W poblizu lopocza na wietrze dwie bialo- czerwone flagi. Po dalekiej przekatnej placu, w poblizu fontanny, na nieduzym postumencie wmurowana jest tabliczka upamietniajaca wizyte papieza. Mimo znacznego ruchu na rondzie wokol placu, lawki przy fontannie sa przyjemna enklawa spokoju. Bardzo ladne miejsce... Dobranoc, mojito. 2:12/22C/black bean soup ponownie. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Plac z polskim Mojito 10.09.04, 08:44 ... a na srodku ronda stoi Mojito i kieruje ruchem :))))))))))))))))))) sonecznie :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito :)))))))))))))))))))))))))). 10.09.04, 08:59 Yo, Pysiek, ciesze sie, czujesz sie coraz lepiej. Nie lubie kierowania ruchem/ludzmi:)). Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: :)))))))))))))))))))))))))). 10.09.04, 09:02 Oki doki, to znaczy co? w fontannie z dziewczynami? Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Fontanna. 10.09.04, 09:11 Fontanna rzecz publiczna. Nie duzo w niej mozna robic. Kapac sie mozna. Dziewczyny/rzeki bardzo wilgotne. :)))))))))))). Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Fontanna. 10.09.04, 09:43 fontanna rzecz publiczna i ten tego jest w stanie Pensylvania karalne :)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Fontanna. 10.09.04, 09:54 Faktycznie. Fontanna kojarzy mi sie. Ale ten tego publicznie jest karalne. Odpowiedz Link Zgłoś
kmita01 Re: Fontanna. 10.09.04, 12:22 wiecie zajrzalem tu z ciekawosci bo o czym tak mozna ciagnac w nieskonczonosc.przeczytalem koncowke wpis Szopena,to jest facet ktory pisze i mysli.ostanie wydarzenia polityczne spowodowaly ze wszyscy ludzie w pedzie za pieniadzem na chwile sie zatrzymali.Rosja i kilka innych wypadkow terrorystycznych wstrzasnely nami.dziwie sie wiec jak inni moga tak przejsc do porzadku i pisac o jakis polskich akcentach, czy pier...w fontannie. w glowie sie to nie miesci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Fontanna. IP: 218.20.67.* 10.09.04, 15:34 witaj kmita Naprawde milo ze tu zajrzales, mam nadzieje ze sie przylaczysz do nas gdziekolwiek jestes. Naprawde. My ciagniemy bez konca o niekonczocym sie nigdy temacie: czyli zyciu tu i tam. W tym zyciu potrzeba tolerancji. Moze Ci inni juz na ten temat sie wypowiadali a ja dopiero teraz nabralem mocy. Moze Ci inni maja inne problemy na glowie ktore byc moze z ich osobistego punktu widzenia przeslaniaja to co sie dzieje na swiecie. Moze nam milo ze tak wlasnie pisza. Ogolnie witaj. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Piekny dzien. 10.09.04, 23:13 Sloneczne zdrowko Wszystkim, dzionek piekny. Sloneczny i cieply. Dwadziescia osiem C. Lawki w parku oblozone ludzmi. Uaktywnili sie dzialacze polityczni i usmiechajac sie staraja sie wcisnac do reki osiagniecia swojego kandydata. Ostatnia prosta przed wyborami. Odebralem trzy rosliny od sasiadek. Umylem im zakurzone liscie, przemowilem do nich czule i zapewnilem, ze tesknilem. Ucalowalem ich czyste zielone liscie. Ustawilem radio na ich ulubiona muzyczna stacje. Musze jeszcze odzyskac jeden. Kumulacja nam napeczniala. Do wygrania w sobote 64 miliony. Kupa kasy. Nasze numery: 01 02 09 10 24 PB 21, 01 08 21 33 52 PB 05, 26 37 42 46 51 PB 27. Kmita, czesc powiem przy Twojej powtornej wizycie :))). Zanurzajac sie w bardzo pracowity weekend i majac swiadomosc, ze tak juz na jakis czas pozostanie, udanego weekendu Wam zycze, mojito. 17:13/dzisiaj bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Fontanna. IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 11.09.04, 01:24 Kmita, a moze glowa mala ? cheers Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Fontanna. IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 11.09.04, 01:25 Kmita, a moze glowa mala? Cheers Odpowiedz Link Zgłoś
kmita01 Re: Fontanna. 11.09.04, 02:58 tak sobie myslalem ze jestes zarozumiala pewna siebie madrala.latwo jest podsomowac kogos jednym zdaniem jak sie nie ma o kims pojecia.latwo jest wydawac opinie o swiecie siedzac na miekkiej kanapie,plazma na scianie,konto pelne,luksosowy samochod przed domem i maz albo kochanek przynosi co tydzein kase.ludzie jak ty to nawet okiem nie mrogna jak gdzies setki gina.pilnuj rzeby korytko zadaleko ci nie odsunelo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Fontanna. IP: 204.79.89.* 11.09.04, 03:32 Kmita. Troche jakby kula w plot. Poczytaj wyzej, pare stron nie pare postow. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol do kmity 11.09.04, 14:47 ha, ha, ha, zeby to bylo kula w plot.... to daleko od plotu... nawet nie zdajesz sobie sprawy jaka zlota osobe obrzucasz tym i owym i w dodatku insynuujesz; ze emigracja kojarzy ci sie z luxusem i bezmozgowiem, to albo nie zasmakowales takowej, albo masz jakies traumatyczne doswiadczenia... jakbys chcial sobie wyrobic zdanie to radze jednak lekture calosci, bo nie po jednym zdaniu ocenia sie ksiazke ;) a to juz czwarty watek, to tak na marginesie wspomne ;))) pozdrawiam, napisze moze pozniej, wiecej, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: do kmity 11.09.04, 15:09 i jeszcze jedno - uwazaj, bo my tu drukujemy ;))) wiec szersze grono sobie poczyta ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik daleko i znow blisko 12.09.04, 01:22 Was to zostawic na chwile... od razu jakies awanturki...;-) Nie bylo mnie pare dni na miejscu, w dodatku nie mialam dostepu do komputera. Meczace to doswiadczenie ;-) Teraz przeczytalam, a w zasadzie przelecialam sie po wpisach. No i przede wszystkim dolaczam sie do gratulacji dla Poety! No, no...:-) Bedzie nas jeszcze wiecej, bo i Sabowe dziecie nam rosnie. Czy ono aby juz sie nie urodzilo? Saba, powiedz. Mojito, jak praca? Milo po powrocie? Jakie rozrywki zaplanowales na pierwszy weekend? Mysle, ze cieszy cie na pewno trwajace tam lato. U nas tez bywa ostatnio, ale juz nie wieczorami. Nawet trafily nam sie w kraju pierwsze przymrozki, brrrrrr..... A wiesz, ostatnio mam nowa manie - poszukiwanie kamer rejestrujacych na zywo obrazki ze swiata. Wiadomo, ze w rejony blizsze ciebie jakos mnie ciagnie...;-) Przy okazji wiec tarfilam na cos takiego www.wxnation.com/philadelphia/ Sprawdz, moze gdzies tam bywasz... Urzadzilibysmy sobie sesje.... Szopen, Iwona, Pysiek... moim zdaniem szkoda czasu na Kmite. Wydal swoja recenzje jak uczniak, nie czytajac wczesniej recenzowanego dziela...;-) A zaraz potem sie obrazil, ze opinia o nim wydawana jest na podstawie krotkiego wpisu. Czyli obrazil sie za to, co sam wczesniej zrobil. Takie to wlasnie szczeniackie. Iwona, wlasnie prowadze dzialania w celu zakupu nowego aparatu fotograficznego. Mysle, ze final juz blisko :-) Pysiek, ciesze sie, ze zdrowiejesz:-) Rob tak dalej!!!!!! Asia, a jak twoja kondycja? Pozdrawiam wszystkich :-))))))))) T. PS. Numerki w znanej nam grze sprawdzam. Dzisiejsze sprawdze, kiedy u nas bedzie jutro. A moze to beda wczorajsze? Na razie nic nie bylo. Do wziecia sa 64 miliony www.powerball.com Moze cos sie trafi.... Wasz Dyrektoriat. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol aparaty i inne zjawiska przyrody... 12.09.04, 06:01 Tizedik - moja rada - oprocz roznych rzeczy, na ktore tradycyjne sie patrzy, zwroc uwage rowniez na proporcje wielkosci matrycy do ilosci pixeli; otoz, jezeli na takiej samej matrycy znajduje sie wieksza ilosc pixeli, to nie zawsze jakosc jest lepsza, czasami jest wrecz przeciwnie... szumy zbyt wielkie... zajrzyj na forum fotografia, tam sie wypowiadaja tegie glowy, nie to co ja, taki fotograf-amator ;))) jesli chodzi o technike, to nigdy nie byla moja mocna strona ;))) Mojito, to u ciebie tych polskich akcentow w brod ;) a tutaj chca przemianowac gore Kosciuszki na jakas aborygensko brzmiaca nazwe; oczywiscie lokalna polonia szumi, ale nie spodobalo mi sie, ze troche przy tym rasizmu wyszlo i takiej dziwnej manii wielkosci... argumenty mozna bylo inne wysunac, no, ale coz, nikt nie jest doskonaly; milo, ze gora Kosciuszki jest, taki sympatyczny akcent, ale czy az tak wazny? no, moze z jednej strony..... zawsze w historii Polacy byli troche wykorzystywani, historia przeklamywana (patrz: polskie obozy koncentracyjne - ze to niby my je zalozylismy i w ogole), we Francji prawie wszyscy uwazaja ze Marie Curie byla "ich", ze o Chopinie nie wspomne.... no, ale przeklamania w historii to codziennosc, jakos nie chce mi sie walczyc z wiatrakami ... choc jak sie da, to uswiadamiam ;)))) taka juz moja natura ;))) melduje, ze slonko swieci jak oszalale, pospalam sobie dzis do poludnia (!!!!) co za mile leniuchowanie ;))) cos za cos, malo niedzieli zostalo :((( no, ale moze jeszcze maly spacerek.... kurcze, niedlugo bedzie juz rocznica mojej tu bytnosci, na antypodzkiej ziemi... jakos czas gna do przodu coraz szybciej ;)) nie zauwazyliscie??? Pysiek, zdrowiej, slonce, plaza czeka, wszystko pieknie pachnie, ptaki spiewaja, ludzie sie obnazaja ;))) choc Aussie to nawet w zimie w szortach pomykaja, a wcale nie jest tak cieplo .... no, kochani, caluski, pedze.... na skrzynke nadrobic karygodne braki korespondencji, bo juz nikt sie do mnie wiecej nie odezwie ;)) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: aparaty i inne zjawiska przyrody... 12.09.04, 19:34 sluchajcie, masakra, nie minelo piec nocnych (tutaj ;))) godzin, a juz jestesmy na niechlubnej trzeciej stronie..... tak wiec, up, up, up!! co robi co porabia Frakcja Up Under???? ;))) no to chyba 2300 nam stuknelo w tej chwili moi kochani, otwieramy szampana?? ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Kazimierz nad Wisla IP: *.spray.net.pl 12.09.04, 21:21 Witajcie, Iwona ja bym sie chetnie napila:))) Wlasnie wrocilam z wycieczki, troche zmeczona, wiec tym bardziej kropla alkoholu by mi sie przydala. Bylam w Kazimierzu Dolnym i Janowcu. 160 km od Warszawy. Nie powiem uroczy dzien mialam. Pogoda dopisala, dopiero kiedy wracalysmy zaczelo niesmialo kropic po szybach. Wisle przekraczalysmy na rozne sposoby, w roznych miejscach. Nawet samochod poplywal sobie promem. Bo bylo w ten sposob najblizej z Kazimierza do Janowca. Zjezdzajac z promu trzeba bylo skladac lusterka, by sie nie dotknac z samochodem wjezdzajacym na prom. Fajnie bylo. Dwa zamki zwiedzilysmy, jeden dworek, wystawe fajansu holenderskiego (nie podobal mi sie wcale!), wystawe pojazdow konnych (bardzo sympatyczne cacka) i pare Kazimierzowskich galerii ludowych. Poranna kawe pilam "U Dziwisza" w Kazimierzu i bardzo mi sie klimat miejsca spodobal. Za to obiad w postaci zeberek w miodzie z orzechami, w polecanej przez znajomych "Mackowej chacie" w Janowcu nie powalil na kolana. Koguty kazimierzowskie przywiozlysmy, a jakze:)))). To tyle relacji. A poza tym fajnie jest, ze Poeta bedzie mial potomstwo:). Dla mnie to sens mojego istnienia. Nie bylabym tym kim jestem, gdybym nie miala dzieci. Ale juz to mowilam, wiec znowu sie powtarzam:))) Bardzo sie ciesze, ze Pysiek zdrowieje. Ze cala reszta staje w jej obronie po atakach Knity (chyba taki nick) i ze wszystko u Was ok. I ze Iwonie minal dolek i ma dobry nastroj:)))). Plackow nie pieke na razie, nie mialam czasu:)))). Mojito te sliwki to do gory brzuszkami:))) Tangerin Ty sie nie odezwiesz juz????? Przesylam wszystkim usmiech i do nastepnego klikniecia:). Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Troche o Kazimierzu. 13.09.04, 03:37 Czolko absolutnie Wszystkim, pogoda utrzymuje sie. Dzisiaj bylo juz 28C. Teraz 24C. I na razie zmiany pogody nie przewiduje sie. Z podzialem kasy musimy jeszcze troche poczekac. Nie wygralismy nic ale nikt inny puli nie rozbil. Zrobimy to w srode my wygrywajac 72 miliony. Tizedik, Ty z tymi linkami pogodowymi jestes miesamowita. Obejrzalem z zainteresowaniem. W pracy ok. Milo. Lekkie zmiany na jeszcze lepsze. Ponarzekalem glosno, ze Europa droga. Przyklady podalem - benzyna. Wspomnialem przelotnie, ze nie caly czas swiecilo slonce po to aby nie specjalnie zazdroszczono mi dlugiego urlopu. O pozarach w Portugalii wszyscy slyszeli. I wspomialem na koniec, ze dolar jest cieniutki w porownaniu z euro. Znalazlem lekkie wyrazy wspolczucia na kilku twarzach. Jest wiec dobrze. Iwona, nalezy jeszcze dodac do akcentow polskich Kazimierza Pulaskiego. Jego pomnik stoi w parku za Muzeum Sztuki. Albo w pazdzierniku albo w listopadzie odbywaja sie w Stanach parady Pulaskiego. Filadelfia tez ma swoja. Kongres ustanowil pomnik narodowy na jego czesc. Nazywa sie Fort Pulaski i jest w stanie Georgia. Tam wlasnie pod Savannah zostal smiertelnie ranny. Mial 32 lata. Jego pomnik jest rowniez w Waszyngtonie. Marzena, nie zgadlem z pozycja sliwki w placku. Sklanialem sie do brzuszka na dole. Tak czy inaczej slinie sie lekko dalej wyobrazajac sobie placek. O Kazimierz sie prawie otarlem w tym roku. Moze w przyszlym... Mialem okazje dzisiaj wypic zdrowko izby chorych ( Asia, Pysiek) i zdrowie zdrowych. Nie zaszkodzi. Z niedzielnym cieplym pozdrowionkiem, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol ech, te samoloty ;)) 13.09.04, 04:20 wieczorne..... witajcie kochani! dzis bedzie spiacy, ciezki dzien, baaardzo suchy i wymagajacy nawodnienia ;)) to sa efekty niekontrolowanych impressskowych spozyc ;)) i nocnych posiedzen przy kompie.... Mojito, Pulaski znany Stanom wszerz i wzdluz, i slusznie, w koncu ze tak powiem, poszedl na calosc ;) milo, ze doceniaja.... Mar_za, moja mama piecze "placek z piosenki" czyli sliwkowy, tez brzuszkami do gory, a przepis byl w jakiejs piosence z dzieciecego programu jako recepta na niepogode... jest pyszny ;)) w ogole, mama, acz gotuje niechetnie i srednio, to piecze nieziemsko, az sie wszyscy na sama mysl oblizuja ;)))) potrafi zrobic prawie wszystko ;)) choc ja na przyklad umiem wykonac mus czekoladowy z malinami - bdb wedlug opinii francuskich podniebien ;) ale ja raczej nie z tych piekacych i ciastowych jestem, za bardzo innowacje kulinarne wprowadzam i jako nonkonformista zawsze po swojemu... a wiadomo, ciasta tego nie lubia ;))) ale, ale, o czym to ja.... no, wszyscy chorzy po wczorajszym powinni juz stac dziarsko na nogach obu ;) a Kazimierz milo wspominam, aczkolwiek jak przez mgle, bo tak dawno.... caluski dla wszystkich, Iwona ps.aha, jakis maraton ponoc byl tu w Sydney, ale nie widzialam, spalam ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Czeste spanie. 13.09.04, 05:00 Iwona, nie moja to broszka ale czy Ty nie za bardzo eksploatujesz Morfeusza? Ciekawe jak on teraz wyglada? Moze zdjecie umiescisz? Ciekawe czy schudl od czasu przeprowadzenia sie do Aussielandu. Wyraznie jest gruba nic porozumienia miedzy Wami. Te sliwki z brzuszkami w dol lub gore spac mi nie daja. One chyba wegierki? Pare lat temu duze wrazenie na mnie zrobil deser creme brulee. Skarmelizowany cukier na powierzchi "budyniu" i musniety sokiem wisniowym lub malinowym odebral mi na moment mowe. Wszystkie moje zmysly skupily sie wokol kubeczkow smakowych. Smakowal tak jakby niebo w aksamitnym plaszczu wjezdzalo w podniebienie. Od tamtego czasu okazal sie za bogaty kalorycznie i z zalem unikam go lub szukam kogos do podzialu. Calego niestety juz nie zjem. Kazimierz tez pamietam przez mgle czasu i malwy. Podobno teraz jest nie do poznania. Ale malwy ciagle sa... Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Skoro o Kazimierzu, to sie odezwe. 13.09.04, 05:50 Dzien dobry wszystkim, Marzena napisala o Kazimierzu, toc ja Kazimierz tez wprawdzie nie miasto ale imie pochodzi od dzielnego krola ktory go zbudowal i bardzo jestem z tego dumny choc daleko mi do krolowania. chociaz powiem wam ze bez wstydu lubie krolowac sam sobie w ogrodzie. Iwonka nam tu pisze o jakis smakolykach i pieczeniu, Mojito jak zwykle poetycko o deserach,a ja na diecie,bo za duzo jakiegos niedobrego cholesterolu.tlustego nie wolno, ciast nie za duzo,juz niedlugo tylko pozostanie sie mi tylko oblizywac. taka to starosc. co ja tu dodam, no straszna tragedia w Rosji to prawda.Kmita ja to powiem od siebie ze w takich czasach nam przyszlo zyc, kazdy inaczej reaguje na smierc na nieszczescie.a czy widoczna reakcja jest konieczna?powiedz no chlopie sam. a moze masz jakis pomysl,coby to zrobic z tymi terrorystami, to co z szabelka na czolgi jak to w polskiej tradycji bywalo.jak ktos nie rozdziera szat i nie drze wlosow to nie znaczy ze jest obojetny i to nie powod zeby zaraz naskakiwac na siebie.akurat tu bardzo sie pomyliles co do osoby.zeby jednak byc konsekwentny napisz nam moze co ty wiesz o stracie kogos bliskiego, czemu ta tragedia tak bardzo ciebie dotknela. Szopen nam napisal, ze dla niego ta tragedia byla bardzo dotkliwa bo sam ma mala coreczke.to jest bardzo osobiste przezycie moze nie zechcesz o tym pisac,ale nie masz prawa nikogo atakowac bezpodstawnie. tyle ode mnie na dzis.pozdrawiam wszytkich bardzo serdecznie Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Wyspa to ta za kanałem :) 16.09.04, 11:13 A prywatna to dom w ogrodzie na przedmieściach Manchesteru.Dzisiaj jak za dotknięciem różdżki słońce d rana a w poidełku dla ptaków od samego rana kąpały sie dwie sikorki,przyleciały a znimi przyleci pewnie zima,chociaż tutaj będzie podobno bardzo łagodna.Przez zabawy sikorek spóźniłem sie do pracy,ale warto było.W ogródku jeszcze zielono,jeszcze z przyjemnościa można wypić kawę,ale juz czuć chlodniejsze podmuchy,ale dzisiaj mamy 20 st. i słońce i tym sie cieszymy. Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Wyspa to ta za kanałem :) 16.09.04, 11:17 z_wyspy_wcale_nie_zamglonej napisał: > A prywatna to dom w ogrodzie na przedmieściach Manchesteru.Dzisiaj jak za > dotknięciem różdżki słońce d rana a w poidełku dla ptaków od samego rana kąpały > > sie dwie sikorki,przyleciały a znimi przyleci pewnie zima,chociaż tutaj będzie > podobno bardzo łagodna.Przez zabawy sikorek spóźniłem sie do pracy,ale warto > było.W ogródku jeszcze zielono,jeszcze z przyjemnościa można wypić kawę,ale juz > > czuć chlodniejsze podmuchy,ale dzisiaj mamy 20 st. i słońce i tym sie cieszymy. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzka09 Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.09.04, 06:31 sluchajcie, Asia napisala ze zebrala sie tu grupa przeuroczych ludzi i przyznaje racje. jestescie fantastyczni i czytam was przy porannej kawie codziennie, dlatego tez troche mi smutno jak nic nowego sie nie pokazuje. zupelnie jak z serialem telewizyjnym tak sie do was przyzwyczailam. 'prosze wiec piszcie jak najwiecej wasz cichy adorator Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.09.04, 09:12 Witam cichego adoratora! Jak zwykl mawiac moj ojciec: wachac by kazdy chcial, a pierdnoc nie ma komu. Upss. Zuzka-do dziela! Szopen-dzieki za wiesci, tu angielskie przedszkole to wydatek rzedu 10 tys. zielonych na rok (na pocieche ta informacja). A o siostrze to interesuje mnie jeszcze jak trafila do Turkmenistanu, jak wyglada tam zycie i w ogole. Widujecie sie czasem? Pozdrowka m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Piekna wiosna IP: *.akl.callplus.net.nz 13.09.04, 10:44 wiosna zawsze mnie zachwyca, te kwitnace zonkile powalaja mnie z nog, spiesze doniesc ze czuje sie duzo lepiej chociaz w dalszym ciagu na antybiotyku. Mojito dzieki za the drinki, jak zwykle pomagaja, wszystkim innym ktorzy sie o mnie martwili i dobrze zyczyli - wielkie dzieki :) Yvonka ubawilas mnie ta trzecia niechlubna strona, a co bedzie jak sie znajdziemy na 10? Rozumiem ze wyznaczylismy tu sobie jakis cel krolowania na stronie pierszej. No ale rekordy juz dawno zostaly pobite wiec teraz bijemy wlasne rekordy rozumiem :) Placek ze sliwkami, yum, uwielbiam, jak tylko sie sliwki pokaza zaraz bede piekla. Zuzka co bys chciala zeby sie dzialo? kurcze dzieci conajmniej dwoje w drodze, Pysiek wplatany w jakies ataki terorystyczne, fantastyczne opisy odwiedzanych urlopowych krajow, potraw, zauroczen itd, w lotto ciagle gramy wiec wszyscy zyjemy nadzieja na swietlana przyszlosc, dzieciaki poszly znowu do szkoly, inne do przedszkola, wiekszosc z nas ciezko pracuje na kawalek chleba, ot zycie Dorzuc cos od siebie a bedzie wiecej i bardziej interesujaco. :) Swoja droga gdyby trzeba bylo nastepny watek zakladac to chyba go nazwiemy "Matysiakowie" jezeli nazwa nie zarezerwowana oczywiscie. Pozdrawiam wszystkich cieplutko :) Odpowiedz Link Zgłoś
zuzka09 Re: Piekna wiosna 13.09.04, 11:25 Asia, Matrioszka dzieki za mile powitanie :-) ja to z tych co wola czytac, nie pisata jestem z domu. co do nazwy nowego watka to proponuje Asiakowie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.09.04, 22:51 matrioszkaa napisała: > Jak zwykl mawiac moj ojciec: wachac by kazdy chcial, a pierdnoc nie ma komu. > Upss. Znam podobne wroclawskie powiedzenie: Sukces jest jak pierdniecie. Tylko wlasny przyjemnie pachnie. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 19.09.04, 03:04 Dzien dobry, milo ze o mnie pamietacie, dziekuje.no i brachu Gunther to dopiero niespodzianka, to gdzie ty to przebywasz ze jestes odciety?napisz cos blizej.wszyscsy tutaj dziela wrazeniami z podrozy a Ty jakos tajemniczo piszesz w galaktyce bywoles.dobrze ze jednak zdecydowales odezwas i dawaj na tu raporty regularnie. mam w domu troche rodzinki wiec nie rozpisuje sie zbytnio, ale zajrze tu jeszcze pod wieczor. cieplo, przyjemnie, altanka znowu pelna i lunch jemy na zewnatrz. dzis na deser jablecznik z bita smietana. pozdrawiam wszystkich serdecznie Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej W Anglii lato,choć czasami czuć zapach jesieni 13.09.04, 10:59 Jeszcze ciepło jeszcze zielono i jeszcze można się cieszyć popołudniowymi spacerami nad rzeką i dalszymi sobotnio niedzielnymi wypadami.Oby jak najdłużej :) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: W Anglii lato,choć czasami czuć zapach jesien 14.09.04, 00:27 pisze calkiem na bani kochani ;-) nie wiedzialem, ze wszystkim znajomym zrobi tak ckliwie z okazji mojego wyjazdu, a zegnaja mnie jakbym jechal conajmniej na Marsa. nie powiem, zeby to nie bylo mile.teraz odliczam do wyjazdu, a z Afryki bede odliczal do powrotu. chyba sobie kupie metr jak to chlopaki w wojsku robili ;-) Matroszka i Peter bedac w "temacie", to napisze ze Niemcy to przoduja w tej materii.tutaj zaczyna sie juz Octoberfest i swieto piwa, oprocz muzyki umpa, umpa, slychac gromkie ... i .................. z ciekawosci chcialem zapytac, kto to pisze z wyspy, przeciez nie Ifa bo ona w podrozy. welcomen jesli to ktos nowy, ale moze jednak ujawnisz ktos zacz. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: W Anglii lato,choć czasami czuć zapach jesien 14.09.04, 00:47 z wyspy zielonej to juz zdaje sie nie pierwszy raz pisane ;))) a Ifa tez na wyspie, aje bardzo goracej ;)) Malezja, piekny kraj...... i dziewieciu kroli/krolow maja ;) Mojito, Morf nie chce zdjec, mowi, ze niefotogeniczny; ale jak nie bedzie patryl, to moze mi sie uda (moze przez sen?) poeto, takie pozegnania przedwyjazdowe very przyjemne, wiem cos o tym ;)) rany, alez ja sie rozkleilam na lotnisku.... morze lez ;))) coz, taka wrazliwa istota ze mnie, kto by sie spodziewal ;))) pozdrowionka i sloneczne caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: W Anglii lato,choć czasami czuć zapach jesien IP: 204.79.89.* 14.09.04, 02:33 Pozdrowienia dla wszystkich. Cos mi sie wczoraj po wstaniu Polski nie za bardzo udawalo otworzyc nasz watek. Nie wiem czy to bylo chwilowe z powodu problemow portalu czy tez z powodu rozmiaru watka. Ale nic to. Matrioszko, cena o ktorej pisalem to u tych najmniejszych, pozniej rosnie z wiekiem bynajmniej nie proporcjonalnie. Fakt ze tam pracuja glownie zony pracujacych tu expatow i impreza not for profit wiec skory z nas nie zdzieraja. Jak moja siostra trafila do Turkmenistanu? Tez historia. Ona skonczyla budownictwo w Polsce, potem zaczela studiowac architekture, po jakichs 2 latach zaczela zdawac sobie sprawe z tego, ze z praca bedzie bardzo trudno. Rozejrzala sie roche i pokombinowala. Po pol roku zdawania roznych egzaminow i rozmow dostala dosc prestizowe stypendium Kopernika we Francji. Tam pojechala na rok: pol roku dosc intensywnych studiow co dalo jej dyplomy paru lepszych francuskich szkol drugie pol praktyki w firmie. Jako, ze tych stypendystow jest bardzo niewielu i maja dobra opinie mogla sobie firme do praktyk sama wybrac. Po skonczeniu owa firma zaproponowala jej prace w Polsce i sistra troche popracowala na roznych budowach glownie hipermarketow. Po skonczeniu pewnej budowy w Katowicach zaproponowano jej wyjazd do Turkmenistanu. Jako, ze w Polsce wtedy konczyla sie koniunktura zdecydowala sie pojsc w slady brata i mykac daleko od domu. I tak jej juz zostalo. Jak tam jest? nawet z mojego punktu widzenia tam jest "zupelnie inaczej". W sumie prawie ze dyktatura, prezydent oficjalnie zwany "Ojcem wszystkich Turkmenow", kozy i owce chodza po ulicach stolicy, nie rozwijaja tam przemyslu ani turystyki, kazdy codzoziemiec ma swojego opiekuna w ichniej KGB, w centrum miasta stoi ogromny pomnik prezydenta ktory rano skierowany jest twarza ku wschodzacemu sloncu a potem przez caly dzien powoli sie obraca tak by pozostac twarza do slonca, ostatnio prezydent zakazal uzywania makijazu w telewizji po nie mogl rozroznic plci prezenterow. Po prostu odlot. Tak sie sklada ze maja tam sporo ropy i gazu. Turkmeni w zasadzie nie pracuja, dostaja pieniadze na zycie od rzadu. Pracuja glownie codzoziemcy. Firma mojej siostry buduje prawie wszystkie wieksze budynki w kraju. Tam jest teraz boom budowlany wiec i praca. Ot zycie. A u mnie pogoda jak drut. Nawet jednej chmurki w promieniu kilkuset kilometrow, jest juz ciut chlodniej tzn ok +30, bardzo milo. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Poniedzialkowe ranne przeczucie. 14.09.04, 03:30 Pozdrowionka sloneczne dla Wszystkich, dzisiaj wczesniej niz zwykle obudzilem sie z przeczuciem niezwyklosci dnia. Prawie czulem, ze dzisiaj wkrocze na terytorium na ktorym jeszcze nigdy nie bylem. Zrobie cos czego jeszcze nigdy nie robilem. Zdobede calkiem nowe doswiadczenie. Podekscytowany opuscilem poslanie i prawie zaraz wkroczylem energicznie i optymistycznie do kuchni. I od razu sukces. Znalazlem czysty garnek. Bylem tym faktem mile zdziwiony i zachecony. Miarke tez znalazlem od razu. Wlalem jeden cup wody do garnka i zaczalem gotowac. Powtarzalem jak mantre zapamietana instrukcje siostry: jeden cup wody, pol cup owsianki, wolno gotowac i mieszac czesto. Woda zagotowala sie. Wsypalem owsianke. So far so good! Chwila zapatrzenia sie na wiadomosci w TV i lekkie kipienie. Skoncentrowalem sie teraz. Podnioslem przykrywke i pieszczotliwie mieszalem owsianke. W prawa strone. W lewa strone. W prawa... Owsianka uspokoila sie. Zaczalem miec watpliwosci. Jak dlugo gotowac? Ewentualna konsultantka owsiankowa byla niedostepna. Musialem sobie sam radzic. Wola boska i skrzypce. Owsianka zaczela peczniec i gestniec. Czulem wzbierajaca sie we mnie dume. Mieszalem czule i delikatnie. Nie bylo juz sladow wody. Konsystencja przypominala ciasto. Zdjalem garnek z kuchenki. Przelozylem zawartosc do zielonej miseczki. Dodalem rodzynki i troche miodu. Wymieszalem. Po namysle dodalem odrobine radykalnie odtluszczonego mleka. Wymieszalem ponownie. Wstawilem garnek do zlewu i zalalem woda. Patrzylem z duma na moje nowe osiagniecie. Eureka! Smak owsianki nie rozczarowal mnie. Zycie jest piekne. Dzien juz uwazalem za udany. A to dopiero rano... Bylem teraz przygotowany aby spojrzec wyzywajaco budzacemu sie poniedzialkowi w oczy... Poeto, Bon voyage. Na jak dlugo lecisz? Chcesz odcinac centymetr a wiec chyba nie dluzej niz szesc miesiecy. Szopen, dzisiaj tez mialem chwilowe trudnosci z otworzeniem watku. Zuzka, czesc. Pelen owsiankowej dumy slonecznie pozdrawiam, mojito. 21:30/26C/gazpacho dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: Poniedzialkowe ranne przeczucie. IP: 212.160.172.* 14.09.04, 18:16 Dzien dobry/dobry wieczor:) Mojito jestem pelna podziwu dla Twoich rozwijajacych sie kompetencji kulinarnych:)))). Jak tak dalej pojdzie to nie zdazymy sie obejrzec jak ten placek ze sliwkami co go sobie tylko wyobrazasz zaczniesz piec:))))) Wracajac na moment do Kazimierza to stwierdzam, ze to miejsce jest chyba zdecydowanie ciekawsze w czasie, gdy jest wyludnione. W tym tkwi urok Kazimierza. Natomiast staje sie on snobistycznym miejscem, gdzie wypada bywac. Powstaja snobistyczne pensjonaty, snobistyczne restauracje itd. Kazimierz zamieszkuja "prawie" Kazimierzanie, budujac sobie weekendowe rezydencje. Komercja wkracza na calego. Dla mnie szczytem absurdu jest organizowanie tam letniego festiwalu filmowego, gdzie zjezdzaja sie do tego urokliwego miejsca tlumy. Powoduje to olbrzymi tlok na waskich uliczkach, kolejki po stolik by zjesc cokolwiek itd. Polecam zatem Kazimierz jesienia, gdy wawozy mienia sie jesiennymi barwami, zima gdy pokryty jest biala pierzyna sniegu... W zadnym wypadku nie w sezonie turystycznym. No chyba, ze sie chce "wylansowac" (jak to mowila Tangerin). A ja po czasie lenistwa pracowego wpadlam w cholerny wir. Zapowiadaja sie ciezkie, obarczone duza odpowiedzialnoscia tygodnie. Troche mnie to stresuje, ale tez wzrasta poziom adrenaliny. I wyjscia nie ma, musi sie udac!!! Inaczej trzeba bedzie odkurzac swoje CV. Dla zachety dostalam wczoraj calkiem fajna premie, wiec nie narzekam tylko mierze sie z przeciwnosciami:)))) Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Calkiem fajna premia. 14.09.04, 20:37 I co zrobisz z ta premia???:-))) Mojito- na brudne naczynia polecam wynalazek zwany zmywarka, sa nawet jednoosobowe, wielkosci kuchenki mikrofalowej; nie doczytalam nigdy, czy mozna myc tam garnki, wiec myje. Dlaczego wszystko konczy sie naraz, albo psuje sie naraz? Tym razem pralka:( Padam na nos-wczoraj doslownie padlam po przyjeciu urodzinowym synka. Bylo-z moimi-10 dzieci, ufffff. No to pa, do nastepnego. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Calkiem fajna premia. 14.09.04, 21:14 Matrioszka, trzeba bylo poprosic druzyne o pomoc!!! Moze bylabys mniej zmeczona:) A co do psujacych sie urzadzen, to jest to dosc powszechnie znane prawo serii, hehe. A do zmywarek garnki to jak najbardziej sie nadaja! Poeto, juz nie pamietam, czy gratulowalam Wam bycia w ciazy, wiec gratuluje i goraco sciskam:) A co:)))) Wracaj w jednym kawalku. Pysiek, jakie Ty ataki terorystyczne przeylas? A moze znowu cos zle doczytalam. Ty mnie nie strasz, dobra? I jak tam zdrowko? O niebo lepiej, mam nadzieje, alboo trzy nieba!!!! Asia, a u Ciebie? Dbasz chociaz o swoja wlasna osobe, tak jak powinnas? Mojito, Philadelphia sie zjawila:))) Ciekawe, czy owsianke przeslesz do oceny. Matrioszka ma racje, jeszcze troche i placek ze sliwkami upieczesz. A w ogole to ja pieke, jesli pieke, ciasta ze sliwkami ulozonymi bbrzuszkami do dolu, czyli skorka na dol, tak sliwki sa b, soczyste:) Ifa, skoro juz o brzuchach mowa, to pewnie lezysz do gory brzuchem, hehe. Have fun:) i czekam na relacje. hough:) Kazik, jak tam wiosna sie rozwija? U mnie jesien zaglada na balkon i wkrotce smutno bedzie... A w Kazimierzu nigdy nie bylam, wstyd sie przyznac. Yvette, ja chce pycho Morfa zobaczyc uwiecznione na fotografii, przydybaj go prosze, niech sie cholernik tak nie wykreca. Albo zainstaluj sobie kamerke i go sfilmuj:) Tizedik, ja ciagle pijam toasty za te elementy, jak tam rozwoj sytuacji? Mar_za, gratuliren:) Fajnie miec premie. Zaszalej troche:) Wg Feng Shui wydawanie kasy powoduje obieg kasy, co z kolei zapewnia jej przyplyw:) U mnie sie sprawdza ta zasada:0 Zuzka, a Ty sie sianem nie wykrecaj, tylko pisz! Szopen, historia Twoja i Twojej siostry robi wrazenie. Oj, ciekawe ludzie maja zycie, oj ciekawe... ****** A tak w ogole tyle okropnych rzeczy dzieje sie na swiecie, ze mnei to przeraza. I od paru lat jest we mnie strach, ze moglabym tu sprowadzic moje dziecko. Moze to jest inaczej, ze jak sie je ma, to wtedy skads pojawia sie odwaga i sila, by walczyc o lepszy swiat, by zmieniac go, by samemu stac sie lepszym. juz sama nie wiem, trudne to. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Frakcjo Warszawska:) 14.09.04, 21:23 Prosbe mam. 30.09 bede w Wawie. Musze oprowadzic takiego jednego osobnika po stolycy. Co mu pokazac? W sumie lista rzeczy wartych zobaczenia dluga jest, ale czasu nei bedzie za wiele, ot poltora dnia. Starowka, Lazienki? Przyznam sie, ze Wawe znam slabo, raczej nigdy mnie tam nie ciagnelo. I gdzie go zabrac na obiad? I cholera, zeby bylo tanio w miare, bo ja place za siebie, hehe MOjito, moze Ty rzucisz jakas knajpka? I moze kawa, jesli czas sie znajdzie, co? Z gory klaniam sie w podziece:) Matrioszko, i powiedz, na kiedy mam prasowac ciuchy na Twoja czesc? I ty tez mi daj znac, co Ci do szczescia potrzeba, a noz widelec sie uda? Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Kulinaria i okolice. 14.09.04, 22:10 Zdrowko ogolne, zujac dokladnie indycza kanapke z salata, pomidorem i dotykiem majonezu i pijac iced tea kulinarnie sie zamyslilem. Zachecony wczorajszym owsianym sukcesem robie inwentaryzacje swoich umiem/nie umiem kulinarnych wyzwan. Kiedys potrafilem zrobic sernik na zimno. Z tego sera homogonizowanego z "trumienek". Dwie warstwy kolorowej galaretki potrafilem polozyc na gorze. I pamietalem aby rodzynki otoczyc maka aby nie opadly na spod. Z zelatyna tez dawalem sobie rade. Pragnac wywrzec wrazenie i ewentualnie gdzies dotrzec przez kobiecy zaladek mialem obstukana mozzarelle z pomidorami i bazylia. Przyprawialem butelka wytrawnego wina. W przypadkach trudnych potrafilem imie na talerzu wypisac. Z avocado tez cos potrafilem zrobic. No, i z ziarenkiem pieprzu :))). Marzena, dzieki za uznanie. Jednak placek to nie moja liga. Ale zjesc i ocenic potrafie. Premie dobrze miec. Gratuluje. Matrioszka, taki juz nie jestem aby jednoosobowo naczynia w zmywarce prac. Rzadko mam wiecej niz trzy. Naleze do odlamu jedzacego z pojemniczkow i nad zlewem. I nie ma czego myc. Opoznione zyczenia urodzinowe dla Twojego rosnacego mezczyzny. Pamietalem date urodzin poniewaz latwo sie ja pamieta. Zapomnialem wspomniec wczesniej. Mandarynko (Slodka), owsianka byla dobra. Moje zdanie sie tu liczy. Robiona jest tylko na moj wewnetrzny uzytek. Chyba nie mozna uwiesc kobiety robiac jej owsianke. Chociaz kto wie z kobietami... W Warszawie idzcie do "Jajo" (chyba na ul. Zgoda - zaraz od Chmielnej). Jadlem tam placki ziemniaczane z zukinia i wedzonym lososiem przykryte i zupe oczywiscie - krem pomodorowy z bazylia. Calosc zrobila na mnie wrazenie. Dobrze "kreca" margarite, cuba libre i mojito. Albo pojdzcie pod kasztanowiec do baru W Oficynie na Chmielnej. Bylismy tam z Marzena i pierogi byly odlotowe. Marzeny (losos/szczupak) i moje (z miesem). Jezeli na zupe tylko to do "Maraka". Przy Rotundzie. Skonczyl sie sandwich, ice tea i czas wyjsc z zamyslenia i wsunac sie w rzeczywistosc ponownie. Wola boska i skrzypce. Z apetycznym pozdrowieniem, mojito. 16:10/23C/bez szans na zupe dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Kulinaria i okolice. 15.09.04, 09:41 Pogoda zmienila się nagle dzisiaj leje,leje i lało będzie w związku z tym zamówiliśmy na wieczór stolik w restauracji z piecem tandoori.Powinniśmy spędzić czas w barze bo pogoda wybitnie barowa,ale tam też można czymś gardło przepłukać.Miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Wychodze ... z siebie ;)))) 15.09.04, 12:11 i wsuwam w rzeczywistosc za rada Mojito ;)))) Witajcie wieczornie :)))) wyszlam z siebie juz dawno, sporo czasu juz uplynelo, tylko cialo gdzies wleklo za mna powolnie ;)))) wyszlam z niespokojna radoscia, pelna oczekiwan i najlepszych mysli, wesolutka jak skowronek na lace przy pierwszych cieplych caluskach sloneczka ... radosc zycia bila ode mnie jak fontanna na placu w Philadelphia ;)))) no dobra, oszczedze Wam wstepu ... wychodze z hospital !!! gromadne picie za zdrowie, graniczace, oh!!! z nalogiem, Wasze szczere zyczenia powrotu i tak dalej i ... efekt jest widoczny :)))) jak w teorii chaosu mowiacej, ze ruch skrzydel motyla na jednej polkuli (znaczy w Australii;) moze wywolac huragan na drugiej (znaczy napewno w America;) tak i w naszym zyciu, drobiazgi moga i decyduja o dalszych naszych przygodach w serialu pt: zycie o nas samych ;)))) w czasie takiego przymusowego dolowania w hospital, to powiem, ze czlowiek dojrzewa jak szlachetny szwajcarski ser z dziurami, wydaje mi ze dojrzalam, jeszcze nie wiem co ale :)))) Hey, desant z wyspy? identify yourself plijz ;)))) Mar_za, Tangerin, Asia - teoria placka i sliwek do gory brzuszkiem albo odwrotnie jest wzgledna. ja tam lubie i do gory brzuszkiem i odwrotnie ;)))) Yvona, maraton przegapilas? to teraz nie przegap swieta piwa, bo zacznie juz tuz ;)))) w zeszlym roku o tej porze Gunther dawal nam sprawozdanie na biezaco, co i gdzie najlepiej. nie pachnie Tobie czasem jajecznica z szesciu jajek ? i z pomidorami? takie zapachy od strony Manly? no ten tego ... wysle golebia ... Kazik, Peter, Szopen, Poeta czolko :)))) Tizedik, kolezanka jakos ostatnio za-pracowana? wrzucasz nam od niechcenia tak a to link ciekawy, pod tytulem poczytajcie sobie sami:)))) a to numerki... Ciebie tu brakuje, no nie mozna ciagle tak jako obserwator/negotiator :)))) Mojito ? jestes ? moze spi czy cos ... raczej 'czy cos' ... Twoje zapedy kulinarne swiadcza o jednym: tez dojrzewasz ;)))) no moze nie jak ser szwajcarski, moze jak ... dobre wino w beczce? dojrzewasz do roli, zdecydowanie :)))) moze tak maly businesik, cafe, knajpa, B&B ? nic z tych rzeczy ? zdrowka wszystkim zycze i pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa Re: Wychodze ... z siebie ;)))) IP: 210.187.122.* 15.09.04, 14:41 Desant z wyspy,czyzby Czyzyk? czyzby to ja?;-))) melduje sie zatem w sticky night w Malezji.... Pozdrawiam z George Town na wyspie Penang,jestesmy od tygodnia w Azji a mam wrazenie jakbym juz tu byla miesiac... Dwa dni w Kuala Lumpur a potem trzy dni w Rainforest w glebokiej dzungli,noc przespana w jaskini...duzo wrazen,teraz Penang,jutro wracamy do KL aby leciec na Borneo na tydzien...tak duzo by opowiadac chyba za duzo zostawie to jak sie spotkamy Pysiek przyslesz mi na priv jakies namiary typu telefon etc? w Sydney bedziemy 1-ego pazdziernika...jejku jaki dzien dzis mamy??? nawet nie wiem, nic lece,maz mnie ciagnie na curry do panow z Indii w knajpie obok bardzo upalne pozdrowienia Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Wychodze ... z siebie ;)))) 15.09.04, 23:35 Pysiek, cieszymy sie razem z toba :-)))))))))))))))))) Najwyzsza juz byla pora na wyjscie! Dobrze robisz! Czy cos takiego bedziesz teraz ogladac z okna? www.manly-seaside.com/ A moze to? www.dramaticphotographic.com/CntryMain.htm Jak wiecie, lubie obrazki...;-) Gdybym w tym watku nie byla, nigdy bym nie wiedziala, ze cos takiego gdzies jest.... A teraz wiem! (I tylko zazdroszcze lata, bo u nas tegoroczne wyraznie wykonuje odwrot.) Poszukalam tez obrazkow z innej wyspy ;-) www.myphotographs.net/malaysia/malaysia4.html Ifa, milego wojazowania :-) Nie moglam natomiast podszukac zadnych obrazkow z wyspy bez mgiel...;-) Bo nadal nie mamy oficjalnej informacji, o jaka wyspe chodzi...;-) Tak wiec dopisuje sie do prosby innych watkowiczow o wyjasnienie. Moze to byc (na poczatek) zwykla kropka na mapie. Reszte juz sobie znajde....;-) Przy okazji - pozdrawiam :-) Mandarynko, dzieki (tobie i innym) za opijanie "elementarnych" potrzeb :-)))) Informuje oglednie, ze tam nadal odchodzi walka o przyszlosc. Placki z brzuszkami, owsianka... Pierwsze lubie, drugiego nie cierpie. A na sniadanie zrobie sobie jajecznice z pomidorami, bo te uwielbiam. W ogole jesc to ja raczej lubie, a za slodyczami to nawet przepadam :-) Pysiek, ty mnie nie podpuszczaj...;-) W dodatku chyba juz troche wyjasnialam, dlaczego pisze nie za czesto. Przede wszystkim odpada juz pisanie z pracy, bo... watek za dlugi! Nie chce sie gadzina otwierac w godzinach szczytu krajowego! Jak za dlugo to trwa, to mnie system wyrzuca:-( No i na pewien czas blokowala mnie moja osobista firma, ktora dba bardzo o morale pracownikow... Wszystko przez Asie, ktora wpisala w tytul postu jakis bardzo, strasznie i okropnie brzydki wyraz...;-) No i dostawalam tylko komunikat, ze dobieram sie do tych zakazanych tresci...;-) Pyskowac nie moglam, bo forum nie jest tym elementem internetu, ktory jest mi niezbedny do pracy;-) Czy internet jest mi potrzebny do zycia...? Nie powiem...;-) Pozdrawiam wszystkich :-) T. PS. Mojito, czy ja cos przegapilam, czy ty sie zaniedbujesz? Gdzie sa numerki? D. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Juz troche jesiennie. 16.09.04, 04:06 Zdrowko Wszystkim, pada, mzy, pada ,mzy. Po raz pierwszy slupek skurczyl sie do 19C. Czuje sie letni oddech jesieni. Melancholia w grafitowym plaszczu spaceruje po parku. Lato se ne vrati... Se ne vrati...Se ne vrati... Odebralem rosline od sasiadki. Horror. Z trudem ja poznalem. Zabiedzona, podzolkla, z porysowanymi lisciami, przygaszona. Rozumiem, ze mozna wyjsc spod rak kobiecych podrapany, posiniaczony, pogryziony nawet - ale zawsze szczesliwy. Tej Pani za opieke podziekuje. Nigdy wiecej. Finito. Postawilem to przygaszone i zabiedzone zielono/zolte stworzenie w wannie i splukuje delikatnie i czule liscie woda. Nawet amputacje konczyny musialem przeprowadzic. Nie wiem czy do psychoterapeuty nie bede musial rosliny zabrac aby nie czula urazy do kobiet. Victoria`s Secret odslonila nowa wystawe. Jedno okno w rozu. Roz wszedzie. Drugie bardziej interesujace. Mam mieszane uczucia co do rozowej bielizny. Wole inne kolory. W lecie siedzialem w poblizu pieca Tandoori w Bombay`u (w Szczecinie). Siedzenie satysfakcjonujace. A jak sie siedzi na wyspie_w_n_z ? Nasze szczesliwe numerki na dzisiaj. 08 11 13 34 51 PB 10, 08 25 27 42 47 PB 04, 05 13 30 39 53 PB 31. Do wygrania dzisiaj 72 miliony. Za swoja dzialke zmienie pore roku. Ta Manly plaza, no, no... I tak ladnie sie nazywa. Pysiek, ciesze sie bardzo. Zdazylas wyjsc zanim sie zupelnie rozpilem :))). Business restauracyjny uwiazalby mnie. Niektorzy ludzie pracuja po dwanascie godzin dziennie aby kupic business i pracowac szesnascie. Ja pracuje aby nie pracowac :))). Tizedik, no way! Absolutnie nie zapomnialem. Czule i czeste listy/rachunki post-wakacyjne gromadzace sie w skrzynce pocztowej nie pozwalaja mi o tym zapomniec. Linki ciekawe. Wyspy lubie. Zamglone i nie. W oczekiwaniu na losowanie (za godzine) ide usiasc przy barze w Rouge i pokazac wszystkim moje dzisiejsze ostrzyzenie. Wypije jeden ogolny a drugi szczegolny. Za powodzenie elementu tez. Slonecznie pozdrawiam, mojito. 22:05/19C/bez zupy dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Juz troche jesiennie. 16.09.04, 05:14 Dzien dobry, no jak milo tu zajrzesz i poczytac same dobre wiadomosci. najpierw ze Pysiek wychodzi.to juz bardzo dobra wiadomosc i jeszcze druga ze wygrywamy tyle pieniedzy.trzeba gleboko w cos wierzyc, to napewno sie spelni. pieniadze kochane pieniazki, niektorzy to jakosik maja to we krwi ze obojetnie co robia, to robia pieniadze. ja tam takiego talentu nie mam. obrazki z Manly i z Malyasia tez ciekawe. dziekuje Tizedik ty to zawsze cos ladnego wynajdziesz.dla mnie to wyprawa do Manly to jak w Polsce wyprawa nad jezioro Dzierzoniow. troche daleko, ale okolice bardzo malownicze.jak przejezdza sie przez zwodzony most The Spit to krajobrazy zupelnie jak nad morzem Srodziemnomorskim, nie moglem sam porownac ale tak mowia i jest naprawde pieknie.najlepiej to Pysiek pewnie sama opisze okolice, ja mieszkam niedaleko od Parramatta. Mojito to bardzo dziwne ze oddales kobiecie roslinki pod opieke i ona je zaniedbala.kobiety zwykle sa bardzo troskliwe, szczegolnie o cos co im sie powierza. tez bym nie mial zaufania do takiej osoby.na slasku sie mowilo, ze patrzy sie na czlowieka charakter jak je i jakie ma podejscie do natury.jaki do jedzenia taki do roboty i to sie sprawdza. no ale jak jest prawda,ze tu zapachniala jajecznica z pomidorami, to jak Gunther sie pokazales to mam nadzieje ze zaraz napiszesz. Mojito jeszcze napisales, ze pracujesz zeby nie pracowac.ja to powiem, ze lubie pracowac, jak dobrze w pracy wszystko uklada sie to czuje sie potrzebny.nie bylem na tyle szczesciarz zeby robic to co lubie, a raczej robie to co musze,zeby zarabiac na utrzymanie. nie narzekam i taki codzinny rytm jest dobry dla czlowieka.praca, dom troche urozmaicenia w weekend, ba co tu wiecej chciec. oby zdrowie i spokoj na swiecei byl to juz bedzie wszystko wysmienicie. pozdrawiam wszystkich Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Juz troche jesiennie. 16.09.04, 05:18 witajcie kochani!! slonecznie dzisiaj, az milo ;)) Ifa, czy ja dobrze zgaduje, ze zawitalas do Snake Temple????? mam nadzieje, ze masz foty z gadzinami...... bardzo mnie to miejsce intryguje ;))) jakas wezowa natura sie we mnie odzywa, a moze hazard - w koncu najbardziej trujace fangs na swiecie to lekki dreszczyk emocji ;)))) Mojito, rozowy to kolor dosc kontrowersyjny, aczkolwiek czasami calkiem ten tego ;)) a co powiesz na zolty z elementami czerwonego? niczym nasturcja ;))) tak w ogole to ciezko mi sie kolorystycznie okreslic, kocham wszystkie - prawie, i nawet brazowy, za ktorym nie przepadam, czasami sie trafi w takim odcieniu, ze spojrze laskawszym okiem...... kwiaty bardzo chetnie ci przechowam nastepnym razem, wszystkie mnie lubia, z wyjatkiem maranty i paprotek ;))) choc wlasciwie paprotki to nie lubia glownie mieszkania moich rodzicow... Pysiek, same dobre wiadomosci ;)) fakt, maraton przegapilam, nawet jako widz, za to te kolejne (piwne) okazje jakos sympatycznie wygladaja, no a juz ta jajecznica z pomidorkami.... mniam..... ;))) zawsze i wszedzie ;)))) Tizedik, ja sadze, ze moge z powodzeniem zalozyc klub A.I. i nie bedzie to bynajmniej Artificial Intelligence ;))) niestety, to jest Anonymous Internetoholics ;))) z gory mianuje sie prezesem, ale do prowadzenia mityngow zglaszac sie moze kazdy ;))) wiecie, ze juz polowa wrzesnia za pasem? alez ten czas pedzi.... a jutro w tiwi "Imie Rozy", jeden z moich ulubionych filmow.... bede glued do ekranu ;))) caluski dla wszystkich, biegne do roboty, hej ho, hej ho ;))))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa Raczej tropikalnie IP: 210.187.118.* 16.09.04, 07:27 Jesien w Malezji jest bardzo upalna,klejaca i duszna,jak caly rok zreszta,taki to los zyjacych blisko rownika, Tak Iwonko bylismy wczoraj w Snake Temple,ale obawiam sie ze bys sie rozczarowala,ja przynajmniej tak, swiatynia byla mala,a dwa podobno bardzo jadowite weze a raczej male wezyki bo nie bylo to wiele wieksze od zaskronica jakiego mozesz spotkac w polskim lesie,oplecione trwaly na dwoch niewielkich galeziach przy oltarzu z darami dla Buddy,kilka kadzidel i pare swiec dookola i cala atrakcja, oprocz tego kilka troche wiekszych wezy w szklanych pojemnikach w pomieszczeniu nie bedacym nawet czescia Temple (chyba backup na wypadek jak dwa z oltarza uciekna,hehe) Chinska czesc w Georgetown ktora jest zreszta backpacking area ze wzgledu na ilosc hosteli i ceny jest po prostu obrzydliwa,tak brudnego i tak obskurnego miejsca jeszcze nie widzialam...ale moze dlatego ze to moja pierwsza podroz do Azji przebiegajace szczury pod nogami idac China Town to zupelna normalka,nie wspominajac o szczurach w hotelach biegajacyh po holu...przeciez to Malezja nie Indie... i wsrod tego wszystkiego,zarosnietgo brudem i obskurnymi budynkami mieszkaja sobie i zyja ludzie,jedzac i gotujac posilki na ulicy,naprawde niebywaly to widok dla Europejczyka,ktory pierwszy raz przyjechal do Azji Generalnie wyspa jest ladna z pieknymi plazami i imponujacyami hotelami,ale centrum miasta,moze zszokowac znacznie lepiej sie czuje w gelobokiej dzungli niz takich miejscach! z ulga wrocilam dzis do KL, Yva przesle ci mailem zdjecie ze Snake Temple,jak tylko get a chance... musze leciec (w przenosi i doslownie,bo jedziemy na lotnisko ;-) wiecej jak uda nam sie spotkac...(?) Pysiek,nie czytalam juz dawno postow,ale wyczytalam wczoraj ze wyszlas ze szpitala,wszystkiego dobrego i zdrowiej kochanienka Tizedik,przesylam tropikalne hello,link fajny Mandrynka czyzby moja kartka z Irlandii wyslana przed wyjazdem nie dotarla do ciebie?;-((((((((( a wybralam najladniejsza... W Wa-wie polecam tez Sfinxa na Chmielnej,na rogu danie w granicach 18-25 PLN ale mozna sie najesc za dwoch i bardzo smaczne! upalnie,tropikalnie pozdrawiam Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Raczej tropikalnie 17.09.04, 03:31 bo wiesz co, Ifa, te weze to przypelzaja jedynie podczas pelni ksiezyca, ponoc wtedy roi sie od nich, tak nam mowil pan w szkole, ktory pochodzi z Malezji wlasnie, i czesto tam bywal.... i nigdy nikogo nie ukasily, a mialy okazje ;))) to w Malezji jest teraz jesien? a ja myslalam, ze wiosna.... to ktora to juz polkula? szczury na ulicach tak srednio by mi przeszkadzaly, w domu/hotelu bardziej... z twojego opisu faktycznie wynika, ze dzungla przyjemniejsza.... uwazajcie na wode, i w ogole na rozne "niezyty" ;)) ponoc najlepszym lekarstwem jest czesta dezynfekcja wyborowa ;))) nie zebym namawiala do pijanstwa, ale slyszalam, ze dziala.... zdjecia of korrs obejrze with pleasure, nawet te najbardziej obskurne ;)) Mojito, kwiat chetnie przyjme na wakacje, tylko starannie opakuj ;) miales racje, rozowy nie ten tego, jakos nieswojo... ale przynajmniej wygodna bestyja ;)))) nasturcja bardziej, ze tak powiem, reprezentacyjna ;)) a ja sie ide showerowac i znow out, ale pogoda przecudna, lato, laaato wszedzie ;)))) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Czekoladowe martini. 16.09.04, 07:50 W Rouge pustki. Stolek na luku wolny. Moj ulubiony. Przyssalem sie. Barmanki dwie. Jedna ma granatowa lingerie. Koloru drugiej nie udalo mi sie ustalic. Czyzby nie miala? Ta niepewnosc mnie kiedys zabije. Margarita ogolna. Dobrze zrobiona. Limetka z wdziekiem zawisla na obrzezu. Miedzy ustami a brzegiem margarity. Dziewczyny stolek dalej pily cos brunatnego. Niechetnie zainteresowalem sie. Czekoladowe martini. Och, ty gejsza! Pierwszy raz widze z bliska. Barmanka (ta w lingerie) wyjasnila - absolut, vanilla i Godiva z dotykiem irlandzkiego Bailey`s. Zaproponowala slomke i degustacje. Uprzejmie uchylilem sie. Zamowilem powtornie margarite. Rownie dobra. Moze blizniaczka? Facet z prawej opowiedzial dowcip barowy: pijacy cocktail mowi do kolegi - patrz - kostka lodu z dziurka, pierwszy raz widze. Ja czesto widze - odpowiada kolega - jestem dwanascie lat zonaty. Usmiechnelismy sie wszyscy uprzejmie. Zrewanzowalem sie dowcipem barowym o Eskimosie: E. zamawia whiskey. Z lodem? - pyta barman. Tylko bez przesady - odpowiada E. Oderwalem sie od stolka... Kazik, popatrz. Tez sie niemile zdziwilem zaniedbaniem rosliny. Kto by przypuszczal? Kobieta przeciez. Nigdy nic nie wiadomo. Co Twoja Pani upiekla ostatnio? Iwona, te kolory nasturcjowe zupelnie ten tego. Wiosenne, sloneczne i optymistyczne. Z rozowym ciagle sie waham. Musialbym zobaczyc :))). Za propozycje czasowej adopcji rosliny dziekuje. Wysle pot do Sydney :))). Nic nie wygralismy. To zla wiadomosc. Nikt inny tez nie. To dobra. W sobote osiemdziesiat cztery miliony. Cholera, musze rano isc do pracy. Dobranoc/dzien dobry odpowiednio, mojito. 01:50/moze zupa dzisiaj? Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Tooo juz latooooooooo .... 17.09.04, 06:20 Witajcie slonecznie :)))) to juz lato, zupelnie jak w starym przeboju Lata z Radiem :)))) przesunelam wzrokiem lekko ciezkim od po-poludniowej sennosci po ekranie monitora ... czarne litery na bialym tle ostro zaatakowaly moje receptory wzroku: bialy kruk - pomyslalam !!! Asia Twoj watek to bialy kruk :)))))))) milo, ah milo siegnac czasami po lekkie slowa, nie trudna tresc, lekko kpiacy nieszkodliwy humor. odpoczac od spraw waznych, wiazacych i zatroskanych. wyskoczyc jak kroliczek (ostatnio chyba bylam skowronkiem, a niech tam) na lake pachnacych, cieplych slow. na chwile zapomniec kto, dlaczego, gdzie, komu i za ile. tak sobie niefrasobliwie roz-myslam, ostatni weekend w hospital i sruuuu ..... wpadam w moj wlasny reality show ;)))) znowu bedzie trzeba zmarszcyc brwi, zebrac mysli, skupic i stawic czola wyzwaniom, zmierzyc z czyms waznym, znaczacym lub przytlaczajacym ;))))))))))) tymczasem co ja tu czytam: Ifa podziwia weze i szczury, a przy okazji jungle i tropic. Yvona chyba daltonistka, miesza kolory rowno ;))) Kazik jaki do roboty taki do jedzenia Mar_za od kiedy dostala premie wszelki sluch zaginal Poeta L. chodzi na kurs przygotowania przed-porodowego w Afryka Poludniowa Tangerin, no wlasnie Tangerin :)))) co tam ciekawego? Mojito sprawdza jakosc drinks w lokalnych pubs i organizuje swiezy transport pot z US do Australia (Yvona Ty lepiej pomysl w co pakujesz ;)))) Matrioszka chyba jeszcze nie doszla do siebie po Kinderball synka ;)))) Gunther poczul zapach jajecznica i za-tesknil za Manly - herzliche willkommen ;)))) Tizedik zapracowana sprawdza pogode around the world, trzymajac reke na pulsie Lady Luck tudziez Elementu,a wlasciwie to odwrotnie ;)))) Asia doszla do siebie i poszla dalej. QUo vadis? Szopen ... zamyslilam na chwilke. Ty jestes special qrcze ... SABAAAAAAAAAA :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) aloha, jak sie masz ??? how is Baby ? obecnie przechodzimy ze znaku Virgo do Libra, Gunther swoim sobie tylko znanym ;) sposobem obliczyl, ze Baby bedzie to podobno Scorpio, tak jak on ;)))) wytrzymasz tak dlugo? daj znac ;)))) obiecane zdjecia wysle jak tylko wroce do domu :)))) no i jeszcze cos przypomnialo .... Mojito ;)))) bardzo przepraszam, przepraszam bardzo, ze Ciebie niepokoje;)))) wyczulam kolo Ciebie na odleglosc kobiete ale ;)))) gdzies miedzy akapitami, elegancka, skora do zartow, czasem wybuchnie perlistym smiechem, albo delikatnie za-chichocze jak dobrze ulozona uczennica z elitarnej szkoly dla dziewczat. Lady Ironia znow jest obecna kolo Ciebie i powiem, ze wprawia mnie to czasem w lekkie za-klopotanie. ta kostka lodu z dziurka ... no no no ... kij zycia ma dwa konce ;)))) zdrowka i najlepszego Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Piontek juz... 17.09.04, 07:39 ...oh, lato! Nie zaprzecze - juz zazdroszcze. Lato lubie, jesien niechetnie toleruje. I z ta niechetna tolerancja bede sie w nia zanurzal, zanurzal, zanurzal... Oh, lato... Iwona, milo mi, ze zgadzasz sie z moim odczuciem co do rozowosci. Jednak nie lezy mi i juz. Inne natomiast kolory i owszem. Nasturcja zdecydowanie ozywia. I calosc i poszczegolnosc. Moje rosliny nie maja kwiatow. Nawet nie wiem jak sie nazywaja. Mieszkaja u mnie anonimowo. I zielenieja tylko. Obiecuje pot dobrze opakowac przy wysylce :))). Yo, Pysiek, to juz tylko dwa dni. Bedzie Tobie brakowalo handsome nurse? Ale chyba warto porzucic mezczyzne dla wolnosci? Rano wypisuja? Lady Luck, Lady Ironia i jej siostra Lekka Ironia. Przyjemnie jest jak sie Ladies kreca w poblizu. Czy to wirtualnie, czy to w zasiegu reki :))). Pozostaje ciagle nie rozwiazane zadanie matematyczne z koncami kija. Wiemy, ze kij ma dwa konce. Ile koncow ma dwa i pol kija? I lekko nad tym sie zastanawiajac spac ide. Zdrowka i pocalunku Lady Luck wszystkim, mojito. 01:39/20C/czy owsianka to zupa? Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej dzisiaj dopadła nas mgiełka 17.09.04, 08:23 sikorki zadomowiły się w ogródku chyba na dobre i chyba jest to jakaś para bo dużo czułości od rana w ich zachowaniu :))patrząc na nie przy porannej kawie chce się zacząć dzień a nawet pośpiewać razem z nimi :))ogród to oddzielny problem jest go sporo a doświadczenia z ziemią nie mamy żadnego.Poczekamy do wiosny a w długie zimowe wieczory ogrodnictwo będzie obowiązkową lekturą,dzisiaj udaję się do księgarni by nabyć to i owona temat.Pozdrawiam porannie miłego dnia życząc wszystkim :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: dzisiaj dopadła nas mgiełka i robota IP: 212.160.172.* 17.09.04, 11:59 Kochani, no bo ja zapracowana jestem i stad tutaj mnie malo:)))) Lekarstwem na uzaleznienie internetowe ewidentnie jest robota. Nie ma kiedy odpalic komputera w calach przyjemnosciowych. A tu premie dali i od razu z grubej rury zadan na dwa etaty. Wczoraj wyszlam z biura o 21 za to dwa dni temu o polnocy. Serio!!!!! Nie ma lekko:) Mojito Ty lepiej wygraj dla nas te kase i wtedy pierwsza rzecz jaka zrobie to rzuce robote:)) Pysiek super, ze wychodzisz ze szpitala. To jak powrot z dlugiej podrozy. Optymizmem powiewa:) Tangerin co do Warszawy i miejsc wartych pokazania sie nie wypowiadam, bo nie pamietam nawet, kiedy bylam np na Zamku Krolewskim. Za to w kwestiach knajpkowych moge jeszcze polecic mój ulubiony Tam-Tam na Foksal , gdzie tez w miare przyzwoite ceny maja. I nie zdazylam się obejrzec a już mamy piątek. Tym razem weekend w stolicy, ale za tydzien może wybiore się do Krakowa? Energia mnie cos rozpiera ostatnio. A premie wydam, wydam, nie martwcie się:) Posiadanie premii jest stanem absolutnie krotkotrwalym:) Pozdrowionka, Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Bialy kruk IP: *.akl.callplus.net.nz 17.09.04, 12:54 Pysiek ciesze sie ze Ci humor wrocil, widac ze wracasz do siebie :) Chyba masz racje z tym Bialym Krukiem, dla tych ktorzy zostali i wpadaja tu reguralnie to jest Bialy Kruk, faktycznie mozna sie odprezyc, posmiac, pozartowac, poprzezywac z innymi ich wzloty i upadki i podzielic sie swoimi. Chyba wlasnie to ze mozemy sie podzielic naszymi przezyciami i przemysleniami sprawia ze chetnie tu wracamy, czasem po dluzszych nieobecnosciach, i nie zawsze zapach jajecznicy nas przyciaga, jajecznica to tylko mily ale niekonieczny dodatek :) Dokad ja ide, chwilowo nie wiem, nigdy nie mialam i w dalszym ciagu nie mam zaplanowanych celow, zyje z dnia na dzien i tym co wiatr przywieje, jestem sobie zaglem i sterem obywatel swiata bez stalego miejsca zamieszkania, dzis tu jutro gdzie indziej zycie jest cudowne, swiat piekny a ludzie zyczliwi, wystarczy sie tylko usmiechac a wszyscy beda sie usmiechac do nas :) ab alio exspectes, alteri quod feceris Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Ivana wianie 17.09.04, 14:55 Ja tak na chwilke, a propos tego, o czym Asia wspomniala, czyli wiania... Wiatru wiania. Bardzo duzego wiania. I lania. Lania deszczu znaczy sie. W skrocie - chodzi mi o Ivana, ktory troche stracil ze swej grozy, ale nadal huraganem jest zwany, przechodzac w nizsza kategorie, czyli w burze tropikalna, a nawet w tzw. depresje tropikalna. Ta wlasnie burza opanowala juz rejony bliskie Mojito, elementowi tez. Popatrzcie www.weather.com/maps/news/atlstorm9/ivanirsatellite_large.html Ten obrazek bedzie sie zmieniac z uplywem czasu, bo jest aktualizowany. Informacja pisana o Ivanie jest tu www.weather.com/newscenter/tropical/ a w niej takie info: More heavy rain is in the cards further north in the central Appalachians of West Virginia, Virginia, and Pennsylvania. Flood watches extend from Alabama, much of Georgia and the Florida Panhandle northward to Pennsylvania in anticipation of Tropical Depesssion Ivan's very wet north-to-northeast track over the next 2 days. Mojito, parasol, kalosze i temu podobne wyposazenie posiadasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Fiksacja brzuchowata IP: *.adsl.wanadoo.nl 17.09.04, 20:33 Nie gniewajcie sie, ze nie zagladam.. tak to juz jest z baba w ciazy, ze na pewien okres zafiksowuje na punkcie brzucha ;-) i nie chce was tym zanudzac, poza tym roboty kupa na glowie, ostatnie tygodnie w pracy przed macierzynskim. Ale zyje i oboje z bablikiem mamy sie dobrze tylko troche juz ciezko chodzic :- ( Nie dam rady pewnie nadrobic wszystkich zaleglosci w czytaniu, ale pozdrawiam Was wszystkich serdecznie! Saba Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Fiksacja brzuchowata 18.09.04, 03:43 Siemanko wszystkim, no dziewczyny takzescie tu namacily tym zapachem jajecznicy, ze nie wytrzymalem.Sabcia kope lat, i Ty jeszcze z bejbikiem chodzisz?to znaczy ze Skorpionek bedzie stoprocentowo:)))jeszcze powiedz ze chlopak i bedzie nazywal Gunther oczywiscie,to juz bedzie szczyt szczescia ;)))no tego znaczy,ladne rzeczy. pozwolicie ze otrzepie moj podrozny kapelusz i przysiade do Waszego stolu:))) moja lodeczka jak zwykle po burzliwym morzu plywa,zawialo mnie nie powiem.urlop mi sie niechcacy wydluzyl.co tam kochani, siedze w wysokich gorach i nie bardzo dociera tu technologia,piontki wieczorowa pora ruszam zwykle do miasta otrzec sie o cywilizacje,poczte sprawdzic, i wypic za Wasze zdrowie oczywiscie ;))) do Australii nalezaloby wracac,bo dopytuja sie o mnie wazni bosowie,trzeba nad tym pomyslec, czy znowu zalozyc sobie ze tak powiem,ta obroze kurde szyszka ;))) albo hulac dusza.jasne wybor moj,a lata leca. w Australii kochani to slonce swieci cholernie mocno,poparzylem sobie troche tego, no poparzylem.czlowiek taki troche oslepiony, patrzy i patrzy i kurde widzi nie to co trzeba no tego.zainwestowalem wiec troche szmalu i ruszylem w podroz do galaktyki, taki skromny stateczek kosmiczny sobie kupilem. w razie wpadki to licze na nasza wygrana Amigo ;))) czolko,klaniam nisko :))))i podroz byla bardzo owocna,slonce jest piekne, kurde ale piekne, az zatyka,ale jak przyjrzec dokladnie, to co pokazuje nam ziemianom pospolitym,to nie to samo co tkwi tam pod spodem. pod spodem to dopiero pieknie,normalnie tam biale zloto, mowie wam,a nie jestem frajer pompka,o nie;)))przygladalem sie dokladnie cale wakacje.no i powiem wam ze zatesknilem za tym australijskim slonkiem, australijskie slonko to nie jakas tam gwiazda. mam teraz wiecej doswiadczenia z podrozy i wiem jak z tym sloncem obchodzic ;)))moze bedzie laskawsze dla mnie? nie spali tym razem? a propos gwiazd to ich pelno tutaj, cale konstelacje.dopatrzylaem sie nawet gwiazdy blyszczacej tak jasno jak nasza Asienka i ckliwie na sercu mi sie zrobilo, zatesknilem za Wami jeszce mocniej.Asienko,Gwiazdeczko nie zachodzaca, jak zdrowko? sorki najszczersze, ze w potrzebie mnie nie bylo. nadrobie natychmiast i na zapas wszelki straty.pozwol tylko ze sztorm sie przewali i doplyne na wasz kontynent:))) Kazek:))) kope lat, ciesze sie ogromnie ze chociaz poczta do Ciebie doszla, to znaczy nie musze ci sie tak bardzo tlumaczyc, w zyciu sam wiesz jak to jest. miedzy nami slasakami;)))for sure wypiejemy jeszcze nie jednego. Amigo Mojito w porzasiu wszystko?zdrowenko pije Twoje w szczegole :)))jak tam udaly wakacje w Polsce,gwiazdiscie mam nadzieje?mialem wpasc do Szczecina ale moja lodeczka troche zarzucilo, na prawo potem na lewo i ten tego, no wiesz jak to jest.ale co sie odwlece ;))) dziewczynki pozdrawiam Was szczegolnie,wszystkie te ktore znam i te ktore dopiero poznam, brunetki blondynki ach ja wszystkie was dziewczynki:))) bede konczyl,czas tu w kafejce mi sie niedlugo konczy, jeszcze pare drinkow wypije za wszystkich forumowiczow powodzenie, zycze zdrowka wpadne tu pewnie znowu za tydzien a potem to juz z Australii siemanko, czolko wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Fiksacja brzuchowata IP: *.adsl.wanadoo.nl 18.09.04, 17:06 Gunter, milo ze sie pokazales! Stesknilam sie za toba ;-) Owszem bedzie skorpionek, ale czy chlopak to sie nie wygadam. Na razie tylko powiem, ze uparciuch, bo sie nie chce przekrecic do pozycji startowej (glowa w dol!) Strasznie tajemniczo o wszystkim napisales, nic z tego nie rozumiem.. ale moze to moja wina.. gdze ty w koncu jestes??? Fajnie, kochani, ze tu zawsze mozna do was wpasc! U nas sie zaczyna jesien, ale na razie piekna i sloneczna. Matrioszka, nie strasz mnie! Asiu, dowiesz sie na pewno, nie omieszkam powiadomic! Mojito, dzieki ;-) Pysiek, nie wymigasz sie, wciaz czekam wiesz na co, keep in touch! Pozdrawiam!! Saba Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Rzucenie pracy... 18.09.04, 03:59 ...moze juz w poniedzialek :))). Nasze numery na sobote: 09 19 21 23 30 PB 20, 08 13 23 29 51 PB 13, 03 04 22 40 53 PB 18. Do wygrania 84 miliony. Dzisiaj w gazecie artykuly z sasiedztwa Matrioszki i Szopena. Otwieranie na potege boutiques w Moskwie. Burberry, Hermes, Gucci, Christian Dior, Salvatore Ferragamo, Bulgari i inne. W sasiedztwie Szopena kleska urodzaju owocow litchi. Kazik, czujesz moze unoszacy sie nad Sydney zapach smazonej wielojajecznej jajecznicy :)))? Pysiek, zostal Tobie jeden dzien. Jeden f. day!!! Trzymaj sie. Milego weekendu tym co maja i pogodnego dnia tym co nie, mojito. 21:59/24/bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito P.S. Saba. 18.09.04, 04:02 Trzymam kciuki. Zdrowko dla Was obojga. Chociaz mezowi tez sie przyda. m. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Qrde Amigo :)))). Ten tego... Qrde...:)))). 18.09.04, 05:38 Siemanko Gunther/Amigo, najwyrazniej telepatia. I jajecznica. Zglodnialem troche i jajecznice robie. Wlasciwie sadzone. Na cebulce. Ja dwujajeczny jestem. Skromnie. Ale pamietam i podziwiam Twoje szesciojajeczne przyzwyczajenie. Nawet Kazika prosilem aby powachal czy gdzies nie pachnie. Zagladam tutaj i co widze... Witaj Amigo, witaj... Niepokoilem sie, ze bedziemy Ciebie musieli szukac po losowaniu aby dzialke Twoja Tobie wreczyc. Dobrze, ze jestes :)))). Wiem, ze sie dobrze czujesz poniewaz mocno po polnocy sie o cywilizacje ocierasz. Troche cywilizacji nigdy nie zawadzi. Milo, ze kolczatki jeszcze nie masz, qrne szyszka. Poczekaj do poniedzialku - kto wie... Nadsluchiwalem troche bedac w Szczecinie poniewaz spodziewalem sie Ciebie. Ale jak nie dawales znaku zycia to nie niepokoilem sie. Optymistycznie. Sadzilem, ze zostales gdzies tam na granicy czegos zatrzymany/przytrzymany i ten tego masz sie dobrze. No news is good news :))). Moje wakacje byly bardzo udane. Ten tego odpowiednio udane. Wierze, ze Twoje ten tego przebiegaja podobnie. Gwiazdziscie - pytasz? Mozna tak powiedziec :))). Myslalem tez, ze jak nie jajecznica to komunikat Saby o stanie wywabi Ciebie :))). I prosze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Witaj Brachu IP: *.akl.callplus.net.nz 18.09.04, 06:28 :))))) Gunther milo Cie tu znowu widziec calego i zadowolonego. Dlugo Cie u nas nie bylo, tzn moze bywales tyle ze bezglosowo. Wiesz tu jak w rodzinnym domu, nie wazne gzie byles, co robiles i jak dlugo cie nie bylo, wazne ze teraz znowu jestes, wiec usiadz przy stole i poopowiadaj, chetnie posluchamy Twojej historii.... moze urwal ci sie film u podnoza Tatr :)) Witaj, ciesze sie ze wrociles, a to ze cie niebylo w potrzebie teraz juz nie jest takie wazne. :)) Sabcia - myslami jestem z Wami, powodzenia i daj znac co i jak :)) Pysiu jak w domku? Dali Ci kogos do opieki na przychodne? mam nadzieje ze przystojny bestia :) Mojito Ty wez i wkoncu wygraj te 84 mil albo i wiecej, przydaloby sie jakis zjazd zrobic Kazik daj glos kurcze, tero Ty zes sie obrazil? co jest chlopie? Wszystkich innych rownie serdecznie pozdrawiam :) przepraszam ze nie wszystkich wymieniam po imieniu aha Yvonka jak dlugo jeszcze bedziesz w Au i gdzie dalej? Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej York 18.09.04, 11:38 Miała byc dzisiaj wyprawa do York,podziwianie tego co stworzyli ci,których juz nie ma,ale niestety górę wzięło lenistwo a z ciepłym łóżeczkiem nie mozna było się pożegnać :))Będzie wyprawa do centrum ogrodniczego i próby zakupienia czegoś co mozna posadzić jeszcze tej jesieni.Sikorki się nie wyprowadzają to miłe.Wszystkim miłej soboty. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Witaj Brachu 18.09.04, 15:15 Witaj, witaj...gdziezes byl czarny baranie????:-))) Co Wy wszyscy z tym Skorpionem, ja mam taki egzemplarz w domu, jeszcze nie 2-roczny nawet, i mowie wam: au, aua; ciazka sztuka, ale wiem, ze sobie w zyciu poradzi. Saba-jedna rada: wyspij sie;-) Pysiek, Twoje diagnozy trafne;-)(skutek uboczny zbyt dlugiego pobytu w szpitalu). Powiedz tylko, czy wychodzisz o wlasnych silach? Po serii: samochod (wymiana chlodnicy), pralka (pompa); popsulam sie ja, jeszcze tylko nie wiem co mi trzeba wymienic:))). Wszystko po szczepionce przeciw grypie, osoby leczace sie tradycyjnie czosnkiem maja teraz ubaw po pachy:( Iwona-tez lubie "Imie rozy" i za kazdym razem ogladam, gdy pokazuja w TV. Tangerin (zaraz wyjdzie ze mnie belfer), cos Ty jezdzisz za duzo, nie uwazasz, ze powinnas sie uczyc?! Jak przyjade, chce zobaczyc dyplom, zrozumiane? (Prawidlowa odpowiedz: tak jest, towarzyszu nauczycielu!) Twoje pytanie, co mi do szczescia brakuje powalilo mnie na kolana i z tej pozycji cicho szepcze: "Karampuk" Kerna (moje rozrabiaki dwa maja domowe przezwisko kruki karampuki, a tu okazuje sie, zem nie byla oryginalna i Ludwik Jerzy mnie wyprzedzil, teraz chce sie dowiedziec kto to karampuk wg. niego?) A co vice versa? Warszawa da sie lubic? Pare zdjec z Moskwy w pamietniku Jandy z wczoraj: www.krystynajanda.net Pozdrowionka m. PS. Mojito-nie wiem czy owsianka dziala na kobiety, owsianka z rana zachwycony bylby moj maz;). Jesli rzadka-to zupa, jesli gesta to raczej podpada pod kategorie kasza, choiaz nazwa zupowa wyraznie, no dobrze umowmy sie, ze to zupa:-))) PS.2 Pochwale sie najnowszym, niezbednym kobiecie nabytkiem: zakupilam wiertla do drewna, moge teraz naprawic krzeslo. PS.3 Akcesoria typowo kobiece tez posiadam, ale chyba nie umiem sie nimi poslugiwac: wczoraj usilowalam zmyc lakier do paznokci tonikiem (taki sam kolor); lepsza byla moja mama: pianka do golenia zamiast lakieru do wlosow. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Karampuki dwa:) 18.09.04, 20:29 www.polska2000.pl/item2316_55_pl.html Karampuk to po prostu KROLIK:) ALbo az krolik:) SPoko, przejde sie w odpowiednie miejsca, gdzie kroliki chadzaja piechota. Tylko bez skojarzen prosze:) Matrioszka, krzycz na mnie krzycz; krzycz, ile wlezie, albo mi wyjca przeslij. Bo mi sie nie chce uczyc. No i czasu jakby malo, kurczy sie cholernik i z dnia na dzien co raz krotszy jest. Ale cosik sie zaczyna ruszac w sensie pozytywnym, bo zakupilam wczoraj dwie madre naukowe ksiazki. I bede sie doksztalcac. Nawet je przejrzalam juz:) Ifa, nie dostalas mojego dziekczynnego maila? Po powrocie "wiedenskim" o 5 rano czytalam tyl irlandzkiej pocztowki:)I popijajac wiedenska poranna kawe klikalam do Ciebie:) Pod wrazeniem jestem, jesli chodzi o te szczury i myszy, ale co kraj, to obyczaj. I popatrz, gryzonie cholerne im biegaja pod nogami,a cholerniki internet maja:) A wiesz, ze jeden z moich znajomych sie wybiera do KL? Na dluzej podobno, mysle ze do pracy wsrod raf koralowych, ale moge sie tez mylic. I zdjecia tez poprosze:) Pysiek, ciesze sie,ze grozb moich posluchalas i w koncu wylazisz. No, to mi sei podoba:)) A mozesz policzyc, ile dni i nocy spedzilas pod opieka przystojnego pielegniarza? Pamietasz jeszcze? SABA:) Ale fajnie, skorpion bedzie:) Och, moja droga, Ty sie szykuj, ciezki chleb Cie czeka. Skoro ONO juz teraz takie uparte, to co bedzie pozniej? Przyjaciolka hoduje taka jedna skorpionice, Slodki dzieciak, a jaki charakterny. A wybraliscie juz imie dla Fasolka/Fasolki? Gunther, kope lat!!!! Dobrze te moje stare oczy, zmeczone, widza? Wynurzyles sie z niebytu, nie znikaj tak zaraz. Asie trza ponosic, z Kazikiem pojsc na piffko, pospiewac kolysanke dla Malenstwa Saby i ...juz Ty sam wiesz, co. Ale zaniedbales swoje obowiazko-przyjemnosci... MOjito, a moze ten kwiat Twoj zmarnial z teskoty za Toba i winy sasiadki w tym nie ma? Moje rosliny ZAWSZE odchorowuja moja nieobecnosc. Potem patrza na mnie z wyrzutem, wpedzajac w poczucie winy, no i zmuszaja do przepraszania. A kajam sie biegajac z konewka i gadajac do nich w nieskonczonosc, o glaskaniu po listkach nie wspomne... A niektore wrecz wpatruja sie we mnie gasnacym spojrzeniem i mowia, ze juz za pozno. Reanimacja nie zawsze pomaga. Nic nie rozumiem, nic a nic. Przeciez zostawiam je w dobrych rekach, a one mi tu takie szopki:( WYglada na to, ze akceptuja tylko moja zielonopalczasta Mame, i czasami mojego brata. Reszta rodziny i przyjaciol jest poza nawiasem, dla moich kwiatow moze nie istniec. I nie wazne, ze oni je lubia lub chca polubic, moje rozliny sa rownie uparte i zbuntowane jak ja. Wznosze toast za Wasze zdrowko filizanka z mietowa herbata:) I dzieki za wskazowki kulinarne. Jak wroce z tej Wawki, to dam znac. Ale zanim tam pojade, to jeszcze trohce wody w Wisle uplynie:) Kazik, a Ty gdzie? Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 19.09.04, 03:07 no i widziecie sami jaki ja to specjalista od komputerow.wpisac sie chcialem pod Asia a wyladowalem po Peter. juz sie wiec poprawiam raz jeszcze pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol karampuk 19.09.04, 05:57 no, rzucilam sie w poszukiwaniu Kazika (ktos kto czyta jak leci, bedzie niezle zakrecony, w druku naprostujemy ;))) melduje ze znalazlam, przeczytalam ;)) Matrioszka, ja czytalam Karampuka!!!!! w dalekim podstawowkowym wieku ;))) wlasnie sobie przypomnialam - dzieki, Tange, za linka ;)) ja tez uwielbiam wiertarki i wszelkie sprzety do drewna, zboczenie zawodowe, plus jeszcze okolice ogrodnictwa (gdyby nie jedna "madra" pani psycholog, to zostalabym moze architektem zieleni?.....) Saba, skorpiony sa lux, ale faktycznie, wymagajace... bedziesz miala wesolo... ty nie z tych, co by sie daly zagonic w kozi rog ;))) do ulubionych filmow (czyli Imienia rozy) dorzuce jeszcze Pulp Fiction, swiezo po wzji (wczoraj), ech, kocham Q.T. za ten wyczyn!!! ;)))) no i Samuel jest the best :))) Gunther, kope lat!!!! no, ale skoro eksplorowales galaktyke, to wiadomo, pochlaniajace zajecie (zwlaszcza w okolicach czarnych dziur ;))))) szczescie, zadna cie nie wciagnela na dluzej ;))) sadze, ze australijskie slonko rozniez za toba teskni ;)))) co ja zamierzam Asienko.... hmmm, z braku wiekszych pomyslow i ciekawszych planow postanowilam zabawic tu nieco dluzej, jak troche stane finansowo na nogi, to moze wystawie swoj ryjek do NZ? nie znasz dnia ani godziny ;))) to znaczy, na pewno nie w te wakacje, bo mam szlaban na urlop w tych okolicach, a przed - nie zdaze...... tymczasem odrobilam spiace zaleglosci, pobudka o pierwszej, a teraz pojde zmarnotrawic troche cennej water i pieknie pachnacy shower gel ;))) no i oliwka kakaowa ;)) caluski, spadam, bo mi sie dzien kurczy niebezpiecznie;))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej O poranku 19.09.04, 10:02 Przy świeżo zmielonej własnoręcznie (tak,tak)kawie myślami jestem daleko na gorącej plaży.Za oknem pada takie nie wiadomo co i niestety mgła nas dzisiaj dopadła w związku z tym dzień zapowiada się kanapowo.Miłego dnia wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Niechetne niedzielne sprzatanie. 20.09.04, 00:29 Zdrowko 4 all, troche jestem nie w sosie. Sprzatnac mieszkanie powinienem. I rozpakowac sie do konca. Nie widzialem powodu do pospiechu. Ale sie pojawil. W tym tygodniu bede goscil przez pare dni dwie studentki (znajome znajomych znajomych) konczace wakacyjna prace w Stanach. I sprzatnac by wypadalo. I pranko male tez by sie przydalo. Cholera, co za spedzanie niedzieli. Odkurzacz juz wyciagnalem. Gore do prania przygotowalem. Wola boska i skrzypce. Szukam teraz pretekstu aby to odwlec. Zajrzalem na Forum :))). Miasto dzisial bardziej sie usmiecha. Wczoraj Filadelfijczyk Bernard Hopkins wygral walke bokserska w Las Vegas z Kaliforniczykiem Oscarem De La Hoya. W dziewiatej rundzie przez knock-out. Zla wiadomosc - nic nie wygralismy. Dobra - nikt inny rowniez nie rozbil puli. Dziewiecdziesiat piec milionow do wygrania w srode. Mozemy zaczac robic plany na weekend. Matrioszka, kasze wiec jem. Pysiek, welcome home? Wracajac niechetnie do sprzatania i prania, slonecznie pozdrawiam, mojito. 18:29/19C/dzisiaj kasze zwana owsianka. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Niechetne niedzielne sprzatanie. 20.09.04, 00:35 mojito napisał: Matrioszka, kasze wiec jem. w pierwszej chwili pomyslalam, ze to parafraza slynnego "mysle, wiec jestem" ;)) )))))))) ale spalam tylko 5 godzin i wlasnie wstalam, wiec jeszcze nie w pelni wladz umyslowych....pozdrawiam, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Niechetne niedzielne sprzatanie. 20.09.04, 00:38 Czesc Iwona, juz wiem, ze jestem nawet jak nie mysle. Niestety. Odespania zaleglosci zycze. Morf tez niedospany? Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Niechetne niedzielne sprzatanie. 20.09.04, 00:45 U mnie niestety juz poniedzialek, wiec sprzatanie bedzie poniedzialkowe. ROwnie niechetne. Poza tym spac leze. Chyba. Dobranoc i dzien dobry:) Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Niechetne sprzatanie. 20.09.04, 12:29 A jest ktos, kto sprzata chetnie? Niech sie tutaj ujawni. Mojito, rada spozniona juz jak sadze: sprzata sie po gosciach, nie przed; ci przyjda, nabrudza, nabalagania, a i tak powiedza, ze masz nieposprzatane. Pa m. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol ...i pisanie assignment ;)) 20.09.04, 12:29 witam poniedzialkowo.... mialo byc pranie (i wczoraj rowniez), ale cos mi sie widzi, ze niestety, nie dojdzie do skutku ;))) bo mamy w planach wizyte u znajomych, coby troszeczke uczcic Oktoberfest ;)))) no i jeszcze by napisac prace na zaliczenie, no i jeszcze spac nie za pozno, a marzy sie tez mala kapiel z "moczeniem" w nowym nabytku - aromatycznym olejku do kapieli (camomile, rose, sandalwood and lavender) o wiele obiecujacej nazwie "love and happiness" ;))) jakis zaangazowany kosmetyk, kurka, bo ma tez wygrawerowane na buteleczce primo - non nocere, oczywiscie po angielsku, coby lazy klient nie przemeczal swojego brain'a ;))) przejrze jeszcze z grubsza netowe nowosci i wychodzimy zwnosic toasty.... ciao, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: ...i tak sobie ;)) IP: *.spray.net.pl 20.09.04, 22:04 Pozdrowionka:) Nadal zarobiona jestem...I zamiast przygotowywac prezentacje na jutro szukam sobie innego zajecia. Zajrzalam do Was, do poczty, wydalam troche kasy z mojego rachunku i empirycznie sprawdzilam, ze przez te nowoczesnosc mozna stac sie biednym nie wychodzac z domu:). Sprzatac nie lubie, oj nie...Od paru tygodni przymierzam sie do wymycia okien. Ale zdecydowanie uciekam z domu na weekendy, a na okna juz patrzec nie moge. Pranie nie stanowi duzego problemu. Zaopatruje sie w rzeczy, ktore albo wrzucam do pralki, albo niose do pralni. Unikam prania recznego jak zarazy!!! Efekt - ponczochy prawie zawsze sa jednorazowego uzytku:))))Po wyjeciu z pralki nie nadaja sie do niczego:)))) Zaslyszane w pracy- dieta cud: sniadanie- sex i keks, obiad - keks i sex, kolacja - znow sex i keks. Jesli po kilku dniach nie widac efektu odstawic keks:))) Do roboty kobieto! To do mnie:)))) Ok. przelaczam sie na tego nieszczesnego Power Pointa... Nie chcem ale muszem. Jak mowil jeden prezydent. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: ...i tak sobie ;)) 20.09.04, 23:58 Marzena, ja tez tak mam...;-) To znaczy okna wymagajace umycia i niechec do zrobienia tego. Ale i tak w najblizszych dniach mozemy sobie te czynnosc darowac. Przez te zapowiadane deszcze i zimno. Mowia nawet, ze to bedzie jesien.. Z tego zimna jest tylko jedna korzysc. Komary sie wyprowadzily!!! Nie ma ich, no to i nie gryza. Co za ulga! Ale jednak lata mi zal... I dlatego troche zazdroszcze tym wszystkim z antypodow. Lato jest fajne:-) Pysiek, jak w domu? Oddalam sie do lozka. Poza zimnem dopadlo nas tez niskie cisnienie, a to mnie zawsze zwala z nog. Pozdrawiam wszystkich:-) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Niechetnego sprzatania ciag dalszy. 21.09.04, 01:31 Siemanko Wszystkim, udalo mi sie wczoraj przelozyc pranie na dzisiaj. I czesc sprzatania. Nie latwo bylo. Rwalem sie do sprzatania bardzo. Przelozenie to sukces. Wiem juz jaki kolor maja oparcia od krzesel i czesc podlogi. Zostal mi maly przedpokoj i lazienka. No i to cholerne pranie. Z kuchnia nie mialem klopotow. Malo uzywana. Owsianke gotuje ostroznie. Okna na zewnatrz myje adminstracja. Raz lub dwa razy w roku. Dzieki temu w przyblizeniu znam pore dnia. Teoretycznie mam czas do srody. I tak sobie mysle...kto sprzata/pierze w poniedzialek? Musze sie nad tym zastanowic. Jutro powinien zaczac sie 105 sezon Filharmonii Filadelfijskiej. Muzycy groza strajkiem jezeli nie dostana tego co chca. Dzisiaj przelozono strajk o miesiac. Gryze ze zdenerwowania palce. Gdzie bede spedzal dlugie jesienne/zimowe sobotnie wieczory jezeli nie dojdzie do porozumienia? Kumulacja obudzila optymistow. Dzisiaj od rana musialem zaczac przyjmowac pieniadze na srodowe losowanie. Po ilosci chetnych widze, ze nikomu nie chce sie pracowac. Ale w srode nasza kolej :))). Matrioszka, rada ciagle aktualna. Dziekuje. Myslalem o tej opcji. Ale nie chce aby goscie potykali sie ciagle. Iwona, jaki kolor dzisiaj? Zastanawiajac sie co uzywac do prania, proszek czy plyn, i zmeczony tym cholernym sprzataniem pozdrawiam, mojito. 19:31/20C/bez zupy dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 diabel caly czas zmienia reguly ... 21.09.04, 03:56 Witajcie slonecznie :)))) qrcze slonce, cieplo, ludzie usmiechaja, swiat jest piekny az do obledu. nie zeby koniecznie taki byl naprawde, ja takim go widze ale ;)))) w domu juz, w domu ... nie bede tu was za-nudzac jak to milo i tak dalej, nie mam skonnosci exhibitionistki - po tak dlugim nie-bycie, byc znowu :)))) fakt ze spalo mi super we wlasnym lozku, obudzilam okolo 10 rano, nie nie ptasi spiew, huk wiertarki u sasiadow pietro nizej ;)))) w miedzyczasie sasiad wyprowadzil, nowy jeszcze nie poznalam. zagladam tu do WAs i widze, ze sprzatanie hm, nie powiem zeby cala para ;)))) za oceanem jesienne, u mnie wiosenne. ja podejscie do balaganu mam bardzo przyjazne, to znaczy potrafie co-egzystowac. po powrocie do domu jednak za- niepokoil mnie taki jeden co wprowadzil bez zaproszenia, jest bardzo meski, rozmiar nie powiem jak na jego mozliwosci hm, ten tego, troche kosmaty, jeszcze na moj widok chowa po katach ... nie jestem przekonana czy go oswoic czy po prostu wyrzucic za drzwi. narazie przygladamy sobie oboje z dystansu. moj kolega Bob uprzedzil ze moze byc niebezpieczny, bo przeciez przyszedl tu z ulicy ... oh, nie ma co martwic na zapas, jakby byl agresywny to potraktuje go spray na muchy :)))) uhm, pajak ma gdzies 15 sm srednicy, nie mysle ze jadowity, z oczu dobrze mu patrzy :)))) a poza tym zycie jak zwykle pelne roznych niespodzianek. nie bede tu jednak Wam jak koza plakac nad rozlanym mlekiem, nie. nie bedzie mi rozczarowanie pluc w twarz. mial byc koncert dinosaurow rocka, a jest wystep disco-polo ! trudno, zdarza nie bede sobie wlosow moich bezcennych wyrywac, moga jeszcze w zyciu przydac. takie tam rozne niespodzianki bywaja w zyciu. tymczasem troche smetnie pozdrawiam, mmysle jednak ze humor wroci :)))) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: diabel caly czas zmienia reguly ... 21.09.04, 05:48 Dzien dobry, widze tutaj ze porzadki niektorzy zarzadzili. ja powiem Wam ze mam taka zasade jak cos zaczne to skoncze,bo inaczej to mnie meczy. staram sie wiec nie odkladac sprzatania czy to w domu czy to w ogrodzie, tylko zrobic jak nalezy od razu.dobra tez zasada, ale to moze tylko mnie dotyczy bo mieszkam wlasciwie sam, to nie balaganic i klasc wszystko na miejsce. no ale niestety kurz sie zbira, lazienke tez trzeba wyszorowac, podloge odkurzyc,a najgorzej to myc piekarnik,jakiez to niewdzieczne zajecie,ale takie to przyziemne sprawy. Tizedik napisala o komarach, Pysiek o pajaku.mnie takie insekty nie przerazaja a juz to w Australii wszystko jest bardziej ogromne. na komary to dobrze jest miec nietoperza albo kreta w domu, bo zjada on wszystko tak o komary, ale i pajaki i muchy. pajaki w Australii to utrapienie, najbardziej popularne to red- backi ktore wystepuja w domach i moga byc niebezpieczne dla dzieci. po rozmiarze Twojego sublokatora to mysle Pysiek ze jest to pajak zwany Huntsman spider. lepiej go sie pozbyj, bo po ukaszeniu zostaja dlugo niegojace sie rany. smiertelne pajaki to Funnel Web i spotyka sie je czesto w bardziej zielonych dzielnicach, totez tam gdzie Ty mieszkasz. tylko one sa owszem kosmate, ale nie takie duze, najwyzej do 10 cm. ja mialem na stryszku kiedys zadomowionego possuma, to wtedy zaden insekt w domu sie nie pojawil i to byly dobre strony. gorsze strony to ze possumy wydaja dziwne odglosy w nocy, i jak ktos nie zna tego sympatycznego stworzenia pomysli, ze ma duchy w domu. to tyle ode mnie. Pysiek widze ze jakies zmartwienia Ciebie trapia, jak moge cos pomoc to daj znac. i jeszcze takie smutne te ostatnie wiadomosci,co otworze TV to albo w Iraku sie zabijaja,albo policja skorumpowana.to znow tornado zabija ludzi. nie ma spokoju na swiecie, mozecie smiac,ale sami zobaczcie co to sie dzieje. pozdrawiam wszystkich Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
zuzka09 Re: diabel caly czas zmienia reguly ... 21.09.04, 07:47 witajcie od rana, zajrzalam do was jak zwykle przy porannej kawie i od razu zaczelam sie drapac, wszystko absolutnie mnie juz swedzi. to pajaki moga byc takie wielkie? i co to jest wlasciwie ten possuma ? wiesz Kazik najbardziej wlasnie jest to bolesne,ze gina niewinni ludzie.wojna jest nieludzka. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: diabel caly czas zmienia reguly ... 21.09.04, 09:28 Sprzątanie to big problem,potrzeba dwóch dni na mobilizację a potem,potem jak burza od parteru po poddasze jednym ciągiem :)Okien narazie myć się nie opłaca deszcz je obmywa przynajmniej z zewnątrz.Pozdrawiam deszczowo. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: diabel caly czas zmienia reguly ... 21.09.04, 09:28 hi zuzka, i nawet taka nieludzka wojna uczy mimochodem 'ze kazda godzina jest darem Bozym' ze ludzie moga stac sie piekni, zakochani,pokorni i refleksyjni, przez prosta mozliwosc ze juz wiecej nie zobacza. wojna jest okrutna, czasem jest to jedyna, choc tragiczna mozliwosc rozwiazania konfliktu, czasem ale ... czasem sa inne possibility mozliwe, o ktorych glosno nie mowi ... carpa diem, powtorze ulubione powiedzenie Don Mojito, carpe diem, quam minimum credula postero :)))) Stephen Levine napisal: if you were going to die soon and had only one call you could make, WHO would you call, WHAT would you say ? and WHY are you waiting ? slonecznie Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: diabel caly czas zmienia reguly ... 21.09.04, 09:50 Dobry wieczor, tak spokoj na swiecie najwazniejszy, wojna to glownie polityka, zimna polityka na ktora niewiele mamy wplywu. Zuzka, possum to takie male zwierzatko nocne, podobne troche do naszej polskiej kuny. ma bardzo ladny pyszczek. i znowu ja tu zapytuje kto to pisze z tej wyspy. wyglada na mezczyzne,to juz dobrze bo od kiedy Gunther nas chwilowo opuscil i Poeta nie daje znaku z Afryki, dobrze byto wzmonic meski szereg. tako tez Wyspiarzu napisz cos wiecej o sobie, bedzie nam milo. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: diabel caly czas zmienia reguly ... 21.09.04, 12:16 Jak ktos dojrzeje w koncu do mycia okien, to zapraszam do mnie, moje okna tez czekaja! Ahoj Wyspiarzu. Toz Ty na pewno facet! Pysiek, wyjelas tego pajaka z mojego snu, albo go tam wlozylas. W kazdym badz razie ON tam byl, w moim snie. I teraz co? Chyba wolalabym possuma... Ps. dobrze, ze nie mam TiVi. NIE ogladam wiadomosci. Czasami slucham radia, czytam gazety. I tak mam juz dosc bolesno-wojennych informacji. Czasami brak mmi tchu, czasami obojetnieje, bo inaczej bym chyba zwariowala. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rodak Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.crowley.pl 21.09.04, 13:18 To chyba cytat Różewicza, ale chyba brzmiał "Tak daleko, a tak blisto" Też kiedyś byłem daleko, ale nie podobało mi się, więc wrócilem na Kaszuby i jestem bardzo szczęśliwy, choc niewiele mamy, bo i nie wiele potrzebuję.;-) Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Tak daleko i tak blisko :) 21.09.04, 15:15 Zaszumiało,zawiało,zrobiło się ciemno i zimno i tak ma pozostać przez kilka dni,chociaż czasami słońce także ma się pokazać.Czas zasiąść przy kominku z dobrym winkiem i relaks,relaks absolutny.Kończąc pracę wcześniej niż być powinno pozdrawiam wszystkich deszczowo. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Tak daleko i tak blisko :) 21.09.04, 16:03 No, Kazik, zaintrygowales mnie tym possumem, nie ukrywam, ze mam ochote blizej je poznac.... ale nie wiedzialam, ze mozna go udomowic ;)) a odglosy to ciekawa rzecz, sa lepsze od tych co kookaburra?? wykonuje? (nie wiem, czy tak sie pisze); jedna znajoma pani dokarmia possumy, glownie bananami i kukurydza.. a czemu red backi sa niebezpieczne tylko dla dzieci? a te niebezpieczne male kosmate to jakiego koloru?? my kiedys mielismy takiego 4-5cm (dla mnie juz wielki!!!!) nie kosmaty ale koloru zielonego (taki pastelowy); Mojito - dzis tradycyjna czern z dyskretnym fioletowym haftem ;))) ale tylko czesc dnia, bo pozniej nastapila kapiel sloneczna w ogrodku, w bardziej oficjalnej garderobie ;)) a pozniej to sie nie oplacalo zakladac..... nic nie wiem o tragediach i nie chce wiedziec, ta historia rosyjska mnie rozregulowala, nie moge za wiele takich rzeczy ogladac, bo czuje sie winna/odpowiedzialna/zalamana tym, do czego zdolny jest czlowiek i dlaczego tak sie dzieje, ze mnie sie nie przytrafiaja takie rzeczy (bogu dzieki), ale ze wlasciwie nie ma w tym zadnej racji.... po prostu mialam szczescie urodzic sie tam, gdzie sie urodzilam i przebywac tam, gdzie przebywam.... ech, nie wiem, coz jeszcze mozna dodac... w zwiazku z tym, pozdrawiam i udaje sie na spoczynek, caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Szop pracz. 22.09.04, 01:42 Wilgotno pozdrawiam, piore wiec. Niechetnie ale piore. Dwie pralki mi sie kreca. Wczorajsze pranie przelozylem na dzisiaj. Dzisiejszego juz nie moglem. Przez moment rozwazalaem przeprowadzenie sie do nowego czystego mieszkania aby nie sprzatac. Niestety przeprowadzek tez nie lubie. Po zimnym uswiadomieniu sobie, ze nic nie wymysle - krzatam sie teraz jak szop pracz/sprzatacz. Widze juz swiatlo w tunelu. Nie wyglada mi to na lokomotywe. Wola boska i skrzypce. Kazik, wiadomosci miedzynarodowe moga przygnebic. I przygnebiaja. Niechetnie ogladam ostatnio news. Wojny to w wiekszosci glupie sprawy. Iwona, kolory bardzo eleganckie. Czy maja malutka kokardke? Pysiek, krokodylom tez dobrze z oczu patrzy. Placza pozniej z zalu. Pajaka we snie w domu widziec - pewna oznaka powrotu do zdrowia. Ale moze go delikatnie wypros. Co ludzie powiedza, ze mieszkasz z kosmatym stworzeniem majacym mala srednice :))). Handsome nurse dzwonil? Sol lucet omnibus. Mandarynko (Slodka), rosliny wracaja juz do siebie. Rodak, serdeczne pozdrowienia dla Kujaw. Zjezdzam do pralni bo musze do suszarek pranie przelozyc, mojito. 19:42/24C/kasza-owsianka-klej dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Szop pracz. 22.09.04, 03:55 Dzien dobry, sprzatanie, pranie to jeszcze mozna wytrzymac, ale nie cierpie prasowania. mam cicha umowe z moja pania ze ja porzadkuje jej ogrod w zamian za prasowanie. Mojito, no to ze wojny glupie sprawy ja nie zgodze sie,bo sa zaangazowane najmocniejsze glowy w te wojny.rezultat widoczny. Yvonka, to ja jeszcze o spiderach. red backi sa tylko grozne dla dzieci, bo nie maja dosc silnej toksyny zeby zabila doroslego czlowieka. dosrosly to i owszem moze odchorowac. natomiast funnel web jest smiertelny, bo paralizuje.trzeba natychmiast do szpitala. jest mniejszy od huntsmana bo do 10 cm kosmaty, i ma bardzo widoczne fangs, czyli jakby zeby. najwiecej wystepuje w North Sydney. te zielone pajaki tez nie sa bezpieczne,mozna je znalesc w butach, w pralni, albo tam gdzie wilgotno, nazywaja sie przekornie white-tail spiders i ukaszenie powoduje dlugo gojace sie rany. nie ma tu czestych wypadkow ukaszen przez pajaki w Australii. dzieci maja tlumaczone juz od pierwszej klasy co jest niebezpieczne. moze w szkolach tu nie naucza dzieci zbyt wiele, bo program nie jest wymagajacy, wszystkie dzieci emigrantow bija na glowe w szkole przecietnego australijczyka. natomiast dobrze ucza dzieci w szkolach jak wspolzyc z natura. skoro sa pajaki,weze, jadowite meduzy, trujace ryby, to uszanowac nature nalezy. tu jeszcze taka moja uwaga, co to za moda z tymi tatuazami?naprawde ja wiem ze moze jestem starej daty bo kiedys tylko kryminalsci sie tatuowali. takie ladne mlode dziewczyny, panowie tez zauwazylem, jakas taka moda zeby trwale sie wymalowac czy co.tylko ze tego tak latwo potem nie da sie pozbyc i po co taki klopot. pozdrawiam wszystkich i kolege z Kujaw, Wyspiarza tez Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Cytat? IP: *.adsl.xtra.co.nz 22.09.04, 04:11 jezeli cytat i to Rozewicza to przepraszam, nigdy nie slyszlam bo gdybym slyszala zdecydowanie bym wziela w cudzyslow, mnie sie jakos tak samo wykalkulowalo biorac pod uwage to i owo Wiesz Rodak, tez sie zastanawialsmy nad Kaszubami, bo piekne, ale jakos nie mielsmy pomyslu na zycie tam chociaz na urlopy jezdzilismy :) Moze to smiesznie zabrzmi ale wydawalo nam sie ze Nowa Zelandia to dla nas mniejsze ryzyko niz Kaszuby. Moze sie kiedys wymienimy urlopowo, my do cibie na Kaszuby a Ty/Wy do nas :) pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol tatuaze.... 22.09.04, 05:15 szalenstwo tatuazowe ogarnelo caly swiat.... wszedzie, gdzie mozna; choc teraz nieco odchodzi w niebyt swiecac tryumfy jedynie w krajach lekko w poslizgu z najnowszymi trendami.... ale tutaj, Kazik, to jest jakby bardziej zrozumiale, Maorysi, te sprawy... jakby skazani kulturowo na tatuaze sa tubylcy, i jakos bardziej naturalnie sie je tutaj widzi (tak sadze); ponoc to jak narkotyk - jak juz zaczniesz, to potem kolejny, kolejny i tak dalej; jest nawet jeden koles co ma wytatuowane wszystkie postaci z disneyowskich bajek, 101 dalmatynczykow rowniez - co do jednego - na plecach ;)))) no, ja tam nie wiem, moze taki malusi, malusi, tak, zeby go bylo widac tylko czasami i tylko wtedy, kiedy ja chce ;))) ale wciaz sie waham.... dzieki wielkie za pajakowy wyklad, to ja sie musze przyjrzec tym lobuzom lepiej, bo czesto laze po North Sydney, i to po tym naprawde north, okolice Hornsby.... Mojito, bez kokardek, jakos unikam, choc czasami zdarza sie ;))) inne rzeczy tez ;))) pranie jakos znosze, prasowac lubie periodycznie, jak mam dobry sprzet - uwielbiam!! moze jestem chora?? prasowanie fajnym zelazkiem mnie relaksuje ;))) a ja z kolei sprzatnac musze, no i szykuje sie praca na zaliczenie znowu... caluski dla wszystkich (absolutnie) Iwona ps. ale sie porobilo, trzesie gleba w Polsce, no prosze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: tatuaze..../ natura / deszcz IP: 204.79.89.* 22.09.04, 08:04 Pozdrowienia dla wszystkich. Tatuaze. Po prostu rzecz ktora zostala ogolnie zaakceptowana. Do obecnej masowej kultury weszly porzez swiat muzyki i "subkultur". Jak 15 lat temu mieszkalem w Polsce to byly juz dosc popularne w nazwijmy to "srodowisku" w ktorym dorastalem. W Chinach tez sie zaczynaja pojawiac. A ze wciagaja jak narkotyk to fakt od pierwszego sie zaczyna. Ja nie mam zadnego nie dlatego zebym mial cos przeciwko ale dlatego ze nie bardzo potrafie sie zdecydowac. Jedyny co mi chodzi po glowie to lobuzersko usmiechniety Calvin z "Calivin and Hobbes". Nauczanie dzieci jak dbac o bezpieczenstwo. W Australi ucza dzieci jak postepowac z pajakami i wezami, w Ameryce jak nie rozmawiac z obcymi, w Kolumbi jak nie dac sie porwac itd. Ja od dziecka bylem uczony jak nie zgubic sie w lesie, ktore jagody czy grzyby mozna zjesc, jak plywac, jak szukac strzelonego dzika. Wszedzie ciut inaczej, wszedzie zaleznie od otoczenia i miejsca zamieszkania. Trzesienia ziemi. W Polsce to musial byc szok. Mi sie pare zdarzylo. Pierwsze w kilka tygodzni po przyjezdzie do Chin. Sobota godzina gdzies 2 rano. Siedzimy w akademiku na 14 pietrze, pijemy sobie piwko, rozmawiamy i gramy w karty. Krzeslo ktore robilo za stol do kart zaczyna sie przesuwac. Patrzymy co sie dzieje, kto tym krzeslem rusza. Wszystko zaczyna sie troche chwiac. Olsnienie to trzesienie ziemi ale bajer!!! Potem jeszcze kilka kiedy mieszkalem w Tianjin na polnocy. Ale tam to mniej zabawnie, najmniejsze wstrzasy (pare razy do roku) i wszyscy ludzie momentalnie wybiegaja na ulice. Nawet nikt nie marnuje momentu na ubieranie sie. W tamtej okolicy bylo trzesienie ziemi ktore spowodowalo najwiecej ofiar wiec ludzie do dzis sie boja. Deszcz. Wczoraj byly tu 2 burze. Pierwsza od 1 do 3 po poludniu, potem 2 godziny slonca i druga od 5 do 10. Pioruny bily przez 5 godzin kilka razy na minute. Spadla niesamowita ilosc deszczu. Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: tatuaze..../ natura / deszcz 22.09.04, 12:12 Tatuaże jeżeli z pomysłem i "inne" akceptuję jak najbardziej,jestem posiadaczem jednego niewielkiego,który sam zaprojektowałem,większej ilości nie przewiduję :) Natura zbiera sie do zimowego snu,choć jeszcze wszystko zielone czuć już smutek zbliżającego sie przemijania,ale czeka nas wiele nowego i czym innym będziemy sie cieszyli,każda pora ma swoje piękne strony.Deszcze pada,kropi,czasami leje,ale też ma swoje dobre strony,szybciej chce się wrócić do domu,ciepłego i przyjaznego (może oprócz okien,które domagają sie mycia:).Telewizji jak najmniej,doniesienia ze świata są takie bardziej przygnębiające i staram się to omijać.Na szczęście jest spokojne,wyważone a wieczorami rozweselające BBC PRIME,więc tak całkiem bez tv nie trzeba się obywać.Pozdrawiam na cztery strony świata :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Zapach kobiet i pieniedzy. 22.09.04, 22:38 Zdrowenko sloneczne absolutnie Wszystkim, dwa olbrzymie jak kamienice plecaki siedzace okrakiem na kobiecych plecach wjechaly do miasta. Nie do wiary ile kobiety moga uniesc/zniesc :)). Mieszkanie zapachnialo kobietami. Zapach jest latwo wyczuwalny jako damski nawet bez otwierania oczu. Przyjemny zapach. Bedzie trwal do piatku. Zapach pieniedzy to nasze numery na dzisiaj. Do wygrania 95 milionow. Czuje duza kase i reka mnie swedzi (lewa). Oto one: 03 07 17 20 37 PB 28, 21 22 24 40 45 PB 25, 01 18 43 44 50 PB 29. Good luck to us. Tatuaze obecnie stanowia interesujace uzupelnienie garderoby. O kobiecych pisze. Chetnie bym sobie tez pierdyknal maly dyskretny tatuazyk. Motyw i kolor mam. Na posladku. Nie moge jednak zdecydowac na ktorym. Od dziesieciu lat nie moge. Iwona, na ktorej rei rozwazasz tatuazyk? Na gornej czy dolnej? Jaki dzisiaj kolor? Spadam zaplanowac intensywne zwiedzanie miasta. Juz bez plecakow. Dzisiaj wieczorem Wasze zdrowka w Alma de Cuba. mojito. 16:38/28C/nie mialem czasu na zupe. Moze wieczorem? Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Zapach kobiet i pieniedzy. 23.09.04, 09:59 www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp Takie byly numerki. Nasze trafienia mizerne, bez wyplaty. Ale za to pula rosnie, bo nikt inny tez nie trafil tego co trzeba. Mojito, ty to masz nosa... Ja odwrotnie tez wyczuje... Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa paka 22.09.04, 22:38 czieres tri niedieli wiernus nazad moito, jak tam, znalazles kompromis z balaganem, czy bezkompromisowo sie z nim rozprawiles? co byscie nie pisali o swojej niecheci do porzadkow, mnie i tak nikt nie przebije; co innego pranie, pochodze w pierwszej linii od szopa pracza i jedyna meka podczas "jezdzonych" urlopow to pranie, jak sobie radzicie: bierzecie zapas na caly urlop, brudne wyrzucacie i kupujecie nowe...? sa moze gdzies na swiecie mini-pralki-suszarki podrozne? no to zegnam sie na krotko, badzcie grzeczni pa m. jade wesprzec nieco frakcje wroclawska, jak sie uda Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Na ucho Matrioszko Ci powiem... 22.09.04, 23:02 ...wiedzac, ze jestes dyskretna kobieta. Osiagnalem kompromis. Czesc sprzatnalem i wypralem. A czesc wepchnalem do szafy-garderoby i drzwi noga zamknalem. Bez otwierania drzwi mieszkanie wyglada ok. Podrozuje ze sporym zapasem i zawsze na miejscu rozgladam sie za szopem-praczka z pralka. I dochodze do porozumienia :))). Bon voyage. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: paka 22.09.04, 23:21 :))) DObry wieczor i dzien dobry. Chyba dobry. Umylam dzis polowke okna balkonowego. Druga czeka na swoja kolej, ktora nie wiadomo, kiedy nastapi. Roznice widac, niestety, az nadto wyraznie. Pysiek, pozarl Cie pajak? Albo odgryzl cos, nie daj Boze? A moze deratyzacje masz? (albo inna -acje) Mojito, nawet sprawy sobie nie zdajesz, ile kobieta potrafi zniesc/uniesc. Kiedys rowniez nosilam sporo, teraz nauczylam sie minimalizmu, to pewnie starosc zapukala do moich drzwi i plecki juz nie ten tego... Ivette, a jak bylo z Twoim bagazem australijskim? Zmiescilo Ci sie wszystko, czego potrzebowalas, czy tez kupilas juz na miejscu? Matrioszko, z tym praniem, to ciezko. Szczegolnie jak sa male dzieci, bo one sie non stop kolor brudza. NIe wiem, jak radzila sobie moja mama, musze zapytac. Z tym, ze np mojego jednego brata trzeba bylo przebierac z 6 razy dziennie i ciagle byl brudny, a drugi moglby chodzic w tym samym przez tydzien i bylby jak spod igly. Do ktorej kategorii sie zaliczalam, nie zdradze, bo mi wstyd. Powiem tylko, ze kiedys sie zdarzylo, ze kot mnie obsral, bo go za b. przytulalam. Sukienke mialam na sobie 5 minut zaledwie... Teraz zabieram b.malo rzeczy, im mniej, tym lepiej. Oczywiscie malo gniecacych sie ciuchow. I czasami piore sobie. W plynie do kapieli/szamponie do wlosow. To moj taki maly wynalazek, trzy w jednym:) Tylko czasem, jak patrze na przebierajace sie piec razy dziennie lalunie, to zaluje,ze zabralam tylko dwie sukienki. Nastepnym razem i tak zabieram dwie:)Ewentualnie dokupuje trzecia:) A jak nocuje u znajomych, to wykorzystuje ich pralki:) Marzena, na ponczochy/rajstopy jest sposob. Wkladasz do takiej siatki i do pralki z tym:) Swoje piore recznie, bo ostatnio na palcach jednej reki mozna policzyc, ile razy mialam je na sobie w ciagu roku. Czyli sie nie przemeczam zbytnio. xx, pralniczo-pakujace. Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Kasztany 23.09.04, 10:15 Zapełniamy wszystkie szklane pojemniki i wazony,żeby oprócz wchłaniania złej energii cieszyły oczy.Podobno są niezwykle skuteczne i warto postawić np. miseczkę kasztanów obok komputera.Do dzieła jeszcze czas żeby uzupełnić zapasy.Aura niestety niezmienna,pozdrawiam deszczowo aczkolwiek z lekkimi rozpogodzeniami :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Pozdrawiam z Borneo IP: 219.93.174.* 23.09.04, 15:35 Pozdrawiam bardzo serdecznie z fascynujacego Boreno,mam malo czasu wiec bardzo krotko Borneo jest zupelnie inna Malezja niz mainland,jest po prostu cudowne,plaze na malych wyspach otaczajacych glowna wyspe sa jak z bajki,szmaragdowe wody i plywajace lawice ryb tuz przy brzegu,prawdziwy raj na snorkling, wspielismy sie na 4000 na Mt Kinabalu i bylo to wspaniale przezycie,wschod slonca widzany z takiej wysokosci o szostej rano, a potem take it easy i trzy dni w Rainforest ponownie w bardzo glebokiej dzungli,kiedy lezalam na hamaku malpy Makaki skakaly po czubku drzewa tuz nad moja glowa na campingu,widzialam tez orangunatna na wolnosci ktory byl tak blisko ze patrzyl mi prosto w oczy...co to za uczucie!! dla takich chwil warto zyc!! tak zycie jest piekne Azja jest fascynujaca! pozdrawiam wszystkich bardzo goraco ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Pozdrawiam z Borneo IP: 219.93.174.* 23.09.04, 15:35 Pozdrawiam bardzo serdecznie z fascynujacego Boreno,mam malo czasu wiec bardzo krotko Borneo jest zupelnie inna Malezja niz mainland,jest po prostu cudowne,plaze na malych wyspach otaczajacych glowna wyspe sa jak z bajki,szmaragdowe wody i plywajace lawice ryb tuz przy brzegu,prawdziwy raj na snorkling, wspielismy sie na 4000 na Mt Kinabalu i bylo to wspaniale przezycie,wschod slonca widzany z takiej wysokosci o szostej rano, a potem take it easy i trzy dni w Rainforest ponownie w bardzo glebokiej dzungli,kiedy lezalam na hamaku malpy Makaki skakaly po czubku drzewa tuz nad moja glowa na campingu,widzialam tez orangunatna na wolnosci ktory byl tak blisko ze patrzyl mi prosto w oczy...co to za uczucie!! dla takich chwil warto zyc!! tak zycie jest piekne Azja jest fascynujaca! pozdrawiam wszystkich bardzo goraco ifa Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Pozdrawiam z Borneo 23.09.04, 17:26 no, nie wiem, czy bym chciala, zeby orangutan zagladal mi w oczy ;))) ale masz racje Ifa, nie tylko azja jest fascynujaca, ale pewne w szyczegolnosci.... tam jeszcze dzicz sie zachowala ;)) po wizji filmu, "Braterstwo wilkow", poswiecilam sie i "zapuscilam" po angielsku, choc mnie korcilo, coby w v.o. no, ale dla innych to zadna frajda ;)) uprzejmie donosze, ze dzis roz ;))) jednak, wygodny skubaniec... tatuazyk zdecydowanie na gornej, a nawet na bardzo gornej, (choc bylo i nadal jest wahanie) a mianowicie mysle o malo widocznym miejscu za uchem ;))) ale jeszcze wciaz mysle; tymczasem temat sprzataniowy jakos krazy w powietrzu, a i ja sie nie moge zebrac, jakby co, to sie pochwale; tymczasem ide spac, bo dochodzi druga, bynajmniej nie po poludniu ;)) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 24.09.04, 04:33 Witajcie sonecznie :)))) narobilo troche zamieszania w moim zyciu priv i teraz musze gimnastykowac zeby z tego wybrnac, poniewaz nie lubie gimnastykowac ... intensywnie mysle, uhm, czasami nawet mysle ;)))) mysle i mam cicha nadzieje, ktora bedac matka glupich, nielicznych madrych jak sadze tez, ze wszystko bedzie dobrze :)))) Tangerin, ja dawno cos przeczuwalam, ze ludzie sa jak naczynia polaczone, niektorzy tylko ludzie znaczy, wiec dlatego ten pajak, u Ciebie we snie, u mnie w domu. nie znam slowa d ... i tak dalej, domyslam ze to to samo co u nas pests control. ON poszedl sobie ale, stwierdzil, ze pomylil sex z miloscia :)))) Wyspiarz tajemniczy, wednesday: in town without my car ? chyba i tak jezdzisz metro, wiec Ciebie nie dotyczylo ? changes to Picadilly East bus stop location tez nie ... temat tatoo ;) no to gdzie ? tu, albo tu ;)))) maly, dyskretny, no probs. Yvona, na ucho, tatoo? ja wam przyznam, ze od dawna dojrzewam do decyzji, jak bylam mniejsza to pisalam na reku liste zakupow, potem w szkole maths formulas i inne, na udo, tak zeby przykryc spodnica ... niektorzy zapisuja sobie numery telefonow, PIN numbers, no coo ... nie kazdy ma dobra pamiec ;)))) takie body painting/writing to ma juz tradycje, pamietacie w Indiana Jones? Ona napisala dla Niego mesage na powiekach, to byly czasy qrcze, a David Beckham wy-tatuowal sobie imiona dzieci na palcach reki. dzieci sa forever, zona niekoniecznie. hm, gdyby sobie tez wy-tatuowal imie swojej zony to nigdy by nie pomylil numeru telefonu ;))))z imionami roznie bywa, lepiej trzymac wzorkow ;)))) Yvona kolor czekoladowy jest jeden z moich favour :)))) o jakich kolorach rozmawiamy tak zapytam dla pewnosci, kolor oczu, bielizny czy kolor sciany w Taxation Office ? a rozowe jeans mam i sa super ;)))) trampki tez mam rozowe, to byloby tyle ale. Tizedik, Mojito :)))) zapach kobiety, mezczyzny ? ja wyczuwam mezczyzn bardziej po spojrzeniu, znaczy najpierw po spojrzeniu ;)))) mleka nie lubie, owsianke lubie bez mleka z owocami, sniadania zwykle nie jem, czasem, no jak nie musze plynac ferry do pracy ;)))) lubie sniadanie pozno, tak kolo 11 am i jeszcze jak ktos poda, tylko nie w lozku :)))))))))))))))))))))))) pozdrawiam wszystkich absolutnie bez wyjatkow, i bardzo serdecznie, moze nie bedzie mnie tu codziennie, ciagle jestem na wojennej sciezce, pamietam i mysle o Was bardzo cieplo i odezwe czasem P. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 24.09.04, 13:04 Dobry wieczor, to ja teraz wyrownam z prognoza pogody. dzis bylo cieplo,ale zachmurzylo sie deczko. jutro ma byc slonecznie i cieplo, ale w niedziele goraco juz 32 stopnie. zeby nie martwic zbytnio tych co chowaja sie przed jesiennym chlodem, dodam ze pogoda zmienic sie jeszcze moze i ochlodzic tez. w naszym stanie zaczynaja sie od poniedzialku szkolna wakacje wiosenne, dwa tygodnie i na weekend jedziemy z synem i dzieciakami na ryby, niedaleko od Sydney ale to niedaleko to na australijskie warunki tylko, bo na polskie to bym przejechal pol Polski. napisalem specjalnie o rybach gdyby to nasz podroznik Gunther znowu moze sie odezwal, to pisze do Ciebie brachu, ze lowieckich terenow jak w Australii to nie uwidzisz nigdzie. no i jeszcze na zachete to napisze ze moja Pani sernik piecze na ten weekend, a tobie wyjatkowo smakowal. o tatuazach piszcie sobie co tam chcecie, jak schowane to w porzadku, ale jak na wierzchu to nieladnie, mowcie co chcecie.kobieta sama w sobie jest ladna istota to kiego to jeszcze dodawac. pozdrawiam i napisze teraz dopiero po weekendzie Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 24.09.04, 23:45 ja tylko na chwile, chcialam sie wam pozalic jak to ciezko i niefajnie wstawac wczesnie rano, zwlaszcza jak sie wczoraj poszlo spac pozno i ma sie w perspektywie powrot do domu gruuubo po dziesiatej.... a tu jeszcze za oknem tak niemilo i buro :((((( Pysiek, z tymi kolorkami - my tu mowimy o culottes glownie ;))) no, to ja tyle chcialam.. pozdrawiam spiaco... Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 25.09.04, 01:01 Hola Amigos, Yvonka kope lat ;))) nie zal sie skarbie, u mnie tez troche buro, chlodem powiewa, wiec ruszam juz niedlugo za sloncem i w poszukiwaniu cieplejszych klimatow. poprawilem sobie humor w barze, Wasze nieustajace zdrowko pije jak przystalo.w barze stolki jakies nowoczesne kurde i siedzialem jak na slupku, znacie ta piosenke? siedzialem na slupku, na prawym poldupku, a lewy poldupek zwisal poza slupek :)))to wlasnie ja,coz duzy jestem, nieprzyzwyczajony do stolkow barowych a la moderna,czyli niby siedzisz a wlasciwie to stoisz na jednej nodze;)))wygode lubie, przenioslem sie wiec do cafejki,postukac do Was. Sabcia, Ty skarbie tesknilas? wzruszylas mnie, zaraz polece po jednego podwojnego i wypije za Wasze zdrowko extra :)))kwitniesz mowisz, ciagle czaisz sie widze i nie chcesz powiedziec nam czy chlopak, jak malzonek szanowny celowal w prawy rog to napewno chlopak ;))) Kazek Ty mnie rybami i sernikiem nie podpuszczaj,przez caly sezon serce me krwawilo,ze ja tu a Wy i te ryby tam;))) no sernik jakosik przelknalem,dbam o linie, kurde no tego, no wiesz o ta linie prosta. pisze tajemniczo Brachu, czasem to nie da sie tak usiasc i przelac co myslisz na papier, tego no, na ekran ;))) palce juz nie te, ja to nie tak jak Amigo Mojito, co usiadzie i napisze z rekawa hymn pochwalny na temat gornej rei :))) Amigo ? w porzasiu wszystko ?swoja droga chcialbym zobaczyc te gorne reje i mowisz ze bez ? poczekajcie chwienke tutaj, mam nadzieje ze Gazeta mnie nie skasuje, bo nie bede mial juz sily napisac raz jeszcze, lece po drinka ... Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 25.09.04, 01:21 No to pisz dalej, Gunther :-) Wlasnie sie obudzilam i zrobilam sobie chwile przerwy przed "powaznym" juz odpoczynkiem nocnym. Padlam jak kawka po przedluzonej piatkowej szychcie, zasypiajac przed telewizorem oczywiscie. Wszystko przez to zimno, zimno poznojesienne. Potem wystarczy tylko, ze przykryje sie kocykiem, zebym odplynela... Ciepla, ciepla i slonca poprosze! Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 25.09.04, 01:34 tak na wszelaki wyslalem, kondycja do pisania kiepska ;) w porzasiu wiec, co u mnie? zaliczylem romantyczne wesele w rodzinie,sa ludzie romantyczni na tym swiecie,sa ...i chwala im za to.ja jestem romantyczny wybiorczo,no tego, potrzebuje dobrego kopa do romantyzmu ;))) znaczy teraz ogolnie to bez kija nie podchodz, taki mnie ogarnal romantyzm extremalny ;))) wkrotce bede go mial okazje sprawdzic na gruncie australijskim ;) po weselu troche pomagalem bratu w pracy, ogolnie to on prowadzi sklep fotograficzny, teraz tak juz nie nazywa sie sklep,to juz niemodne, sklep urosl do nazwy studio, albo galeria kurde atelier to juz sie ocieramy o wielka sztuke. brat potrzebowal pomocy w rozmowach z ludzmi,no tego, czemu nie, gadane to ja mam ;)))nazywa sie to public relations, kurde ale pokrecony jezyk.ja to bym powiedzial, ze to co kiedys zalatwialo sie przy wodce, to teraz nabralo lepszego opakowania. w tym businessie to ja nie wykazuje dobrze, nie lubie wazeliniarstwa, wiec zwinalem zagielek i poplynalem swoimi drogami. pracy w Europie w letnim sezonie jest pelno kochani, ale jak sie robilo w Sydney za draftsmana kurde szyszka, to praca wykidajly w nocnym clubie to juz nie ten tego;))) no dobrze, ruszylem wiec tam gdzie znajomosc jezyka otwierala mi drzwi i nie tylko ;)))wyladowalem w Alpach i calkiem niezle sobie radze. jest to oczywiscie praca sezonowa, wiec z jesiennym podmuchem wiatru zwijam juz wkrotce moj zagielek i ruszam w dalsza droge ;))) troche chyba dzis przesadzilem kochaniutcy, klawisze myla, napisze jeszcze cos nie tak,ale to wszystko za Wasze powodzenie, to raz jeszcze trinken machen,jak mowia sluskie chopaki. tymczasem Amigos siemanko spadanko siemanko spadanko oczywiscie Asienko Sloneczko Ty moje moc specjalnych caluskow i znowu siemanko spadanko chyba juz sobie pojde ... Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 25.09.04, 01:38 Tizedik, nie chce byc bezczelny, ale pozwoilsz ze grzecznie spytam: czy moge z Toba odplynac? w kraine snow oczywiscie, ups, chyba czkafka, przepraszam njamocniej juz nie bede ... spadanko wiec siemanko spadanko Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 25.09.04, 01:46 Alez prosze, czemu nie...:-) Rybce tez nalezy sie...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito To musi byc piontek! 25.09.04, 02:22 Gunther/Amigo z gor zszedl do miasta. Zdrowko Amigo. Wyraz studio tez znam. W Rio studio na studiu jest. Mozna wejsc i za oplata modelke rysowac/szkicowac. Nawet olowek pozycza jak sie nie ma. Zatemperowany oczywiscie. Rysowac/szkicowac mozna bez dyplomu. Frontem do artysty/klienta. Bardzo artystyczny kraj. A PR tez ciekawy zawod. Nawijany, nawijany, nawijany... My to chyba to nawijanie z bylego systemu politycznego wynieslismy. Teraz jak znalazl. Co pijesz Amigo? Dziewczyny/goscie odjechaly dzisiaj do Nju Jorku. Odnioslem mile wrazenie, ze niechetnie. Moge juz robic w mieszkaniu bardak. Za sterylnie nie lubie. Zle sie czuje. Nieswojo. Miasto ozywilo sie kumulacyjnie. Sto dziesiec milionow do wygrania. Ludzie dzwonia ze niegrajacych stanow z prosba o kupno losu. Orde, nikt nie chce wzbogacic sie tylko praca. Jutro kupie nasze swieze, recznie wybrane - moze, numerki i podam na forum. Bedziemy wiec bogaci (monetarnie). Mandarynko (Slodka), z pleckami trzeba uwazac. Jak one pozniej nie ten tego to na brzuszku trzeba. Pysiek, moze wolno sie sprawy prostuja? Jeden dzisiaj za ich prostowanie. Owsianke jem prawie bez mleka. Z miodem i rodzynkami. W lozku tez nie lubie jesc. Okruchy mi przeszkadzaja. Taki partykularny jestem. Iwona, nie sadze, aby miejsce za uszkiem kobiecym bylo rzadko uczeszczane. Serio myslisz o wytatuowaniu gornej rei? Lewej czy prawej? Czy ten tego posrodeczku? Co dzisiaj? Kolor wygodny? Ja zbieram zoledzie i do sloika wkladam. Debowa dobra energia od nich emanuje. Zab, zupa, dab... Kasztanow jakos w parku mniej. A moze jeszcze nie spadly. Jutro sie tym zainteresuje. Zdrowenko absolutne wszystkim, hasta luego Amigos, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Sobotni spleenek 25.09.04, 11:28 Poranek a właściwie to już ku południu dzień zmierza a ja jeszcze w stroju nocnym plącze się po domu.Za oknem słońce i zimno nazywam to przezroczystym powietrzem bo przypomina kryształ,sikorce można policzyć piórka,polskim zwyczajem dynda na kawałku słoninki nabytej w tesco i wygląda na bardzo zadowoloną,martwię sie bo od wczoraj nie widzę drugiej,ale pewnie ma jakieś pilne sprawy "na mieście" :)))Dzisiaj dzień spędzamy domowo,będę gotował zupę koperkową,taką super prostą gotuje się sama.Rosołowy zaczyn,to co się uda wydrążyć z trzech małych pomidorów(bardzo podnosi samk co dziwne)duży,jak największy pęk koperku posiekanego drobno,przyprawy do smaku(u nas jest to sporo pieprzu) i dużo,dużo niezdrowej jak najbardziej tłustej śmietany :) Pozdrawiam wszystkich i życzę leniwej soboty:) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol wieczorem...... 25.09.04, 15:07 Gunther, co za mila niespodzianka :))))) wrociles, lekko upojony ;))) i jakze milo... Alpy piekna rzecz.... moze kiedys zobacze, na wlasne oczy, moze... znajoma zaprasza, tylko te 16000 kilometrow (dobrze licze??)... Mojito, jak na razie jakos reje bym zostawila beztatuazowo, ta opcja za uchem mi lepiej lezy ;))) z tym uczeszczaniem, to jest tak, ze to ja decyduje kto moze, a kto nie, a w innych miejscach to czesto gesto nieproszeni voyeurysci sie trafiaja ;))) jutro zapowiada sie pogodowy raj : 32 stopnie (sorry Tizedik;))))) jakby co to Frakcja Up There pienieznie wplynie w zar lejacy sie z nieba, aby przetestowac polskie glowy na odpornosc procentow serwowanych w temperaturach ekstremalnych ;)))) chetnie potowarzysze ;)) jutro rowniez premiera - wizyta w Akwarium sydnejskim, az glupio, ze dopiero teraz, ale wiecie sami jak to jest - poki cos jest pod samym nosem, to sie czlowiekowi wydaje, ze nie zajac, nie ucieknie, no i tak sie nie bywa, i nie bywa, az w koncu nadchodzi taki dzien.... wczorajsze toasty sadze, ze odczuliscie wszyscy, no i Pysiek w szczegolnosci :)))) a tymczasem sprobuje sie skontaktowac z Polska gadulcowo i jednak pojsc w pewne miejsce z Morfem ;)))) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: wieczorem...... 25.09.04, 15:39 Jakie wieczorem, co Ty Ivette wypisujesz? Chociaz faktycznie, szaro i ciemno za tym oknem, mimo ze wymytym:( Ach, ta jesien... To naprawde szok, taka zmiana pogody w jeden dzien. Widze, ze Gunther czadu dal, ahoj zeglazu alpejski:))) Wyspiarz dalej mgla spowity, bo nic o sobie, w sensie odobistym, nie pisuje. A sikorkami sie nie martw, do sloninki zawsze przyleca:) Widze, ze temat tatuazu ciagle powraca. Qrcze, zawsze chcialam miec, ale jakos nigdy nie bylo okazji. Moze to i dobrze. Interesowalyby mnie dwa miejsca: na biodrze (ale to podobno boli, jak cholera, tym bardziej, ze tam akurat tluszczu u mnie niet) i ramie (na wysokosci ramiaczka (ewentualnego),w kazdym badz razie przednia czesc). Ciesze sie wiec z kolczyka i maniakalnie nosze wszystko "hip low rise"(a moze raise, bo nigdy nie wiem), bo inaczej mi jakos przeszkadza, kolor stal sie kwestia drugorzedna, wiec wybaczcie, ze sie na razie do dyskusji o barwach nie przylacze:) IFA, BORNEO, SUPER. Wiecej nie napisze, bo mi slow brak. Posylam Wam chlodnego polskiego calusa na rozpalone sloncem i przygoda czolka. :)))) PS. niech mnie kto kopnie, bo mi sie nad knigami siedziec nie chce:( Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Oh, sobota ktorej nie ma... 25.09.04, 19:55 Zycie jest piekne. Sobotnio zapracowane - tym niemniej... Czlowiek sie uczy caly czas. O zupie koperkowej nigdy nie slyszalem. Az dotychczas... Pomidory pewnie, smak podnosza wszedzie. Jajecznice wlaczywszy. Kasztany jednak sa. I juz spadaja. Blyszcza sie kokieteryjnie w jesiennym sloncu. Lezy przede mna jeden/jedna i sie usmiecha. Kolczyk maly gustowny bez kamienia i owszem. Niestety konserwatywnosc pracy wyklucza. Nie moge wrocic z wakacji z widoczna dziurka w uchu. Zlotoustosc nawijanie nie przeszkadza ale kolczyk nie wzbudza zaufania. Teoretycznie moge...ale sami rozumiecie. Miasto mowi co dzisiaj zrobi jak wygra. Kazdy ma plany. Sto dziesiec milionow do wygrania. My tez mamy :))). Wyrownany temperature otoczenia wszystkim. Od Tizedik zaczniemy. Nasze numery na dzisiaj: 14 19 26 36 39 PB 15, 34 36 44 45 49 PB 11, 29 30 42 44 45 PB 05. Powodzenia dla nas. Mandarynko (Slodka), kopanie kobiet wykluczam. Motywatorem do nauki tez jestem zadnym. Odwrotnie, to juz inna sprawa. Zadzwon w przerwie :))). Iwona, reje (gorne) zostana wiec chwilowo dziewicze. I niezapisane. Jakiego koloru jest niedziela? Wracam do pogoni i zjedzenia czegos. Cholera, jeszcze nic nie jadlem i ssie mnie. Ciekawe jaki zupy maja dzisiaj w delColle? Buzka przeogromna i pozdrowionka odpowiednio dla Wszystkich, mojito. 13:55/25C/ciagle bez zupy :(((. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin NIe ma soboty, bo juz niedziela jest, hehe 26.09.04, 02:25 dalej nie chce mi sie uczyc, 10 minut nauki, 30 na internecie, z nosem w ksiazce tzw nie naukowej, z teleficzna sluchawka przy uchu, i tak w kolko :(((( To wszystko przez pogode cholerna, no bo jak to inaczej wytlumaczyc? A w ogole, to ja sie Was boje. Wszucilam sobie Wasze nicki w komputer i co mi wyszlo? Zobaczcie sami: P.Y.S.I.E.K.: Positronic Youth Skilled in Infiltration and Efficient Killing I.F.A.: Intelligent Functional Android M.O.J.I.T.O.: Mechanical Obedient Justified Infiltration and Troubleshooting Organism A.S.I.A.: Artificial Synthetic Infiltration Android K.A.Z.A.C.H.S.T.A.N.: Kinetic Artificial Zealous Assassination Construct/Humanoid Skilled in Troubleshooting and Accurate Nullification M.A.T.R.I.O.S.Z.K.A.A.: Mechanical Android Trained for Repair and Infiltration/Obedient Synthetic Zealous Killing and Assassination Android T.I.Z.E.D.I.K.: Transforming Intelligent Zombie Engineered for Dangerous Infiltration and Killing Y.V.O.N.A. P.O.L.: Ytterbium Violence and Online Nullification Android/Positronic Obedient Lifeform M.A.R.Z.A.: Mechanical Android Responsible for Zealous Assassination P.O.E.T.A.: Person Optimized for Exploration and Terran Assassination G.U.N.T.H.E.R.: General Upgraded Neohuman Trained for Hazardous Exploration and Repair S.A.B.A.: Synthetic Artificial Battle Android S.Z.O.P.E.N.: Synthetic Zombie Optimized for Peacekeeping and Efficient Nullification CHyba lepiej "spadne" stad, co? Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Dla towarzystwa... 26.09.04, 03:37 ...Cygan dal sie... Ja tylko aby Tobie dotrzymac samotnego towarzystwa na tej stronie. Ciemno jest i nie chce abys tutaj byla sama :))). Ja sie tez teraz zaczne obawiac tych morderczych nickow. Z ulga zauwazylem, ze moj ma w swoich czlonach "organizm". No, i Gunther jest Nowy Czlowiek :))). Poeta to jednak osoba tez :))). Mandarynko (Slodka), zacznij sie uczyc od poniedzialku :))). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa Niedziela w Singapore IP: *.pacific.net.sg / *.pacific.net.sg 26.09.04, 03:41 Mandarynko, cos zapachnilo Philipem Dickiem tu ;-)))) ciesze sie bardzo ze dostalas moja kartke z zielonej wyspy ja jestem od 12 godzin w Sinagoprze..coz to za kraj,sterylnie czysty,naprawde,zawsze wydawlo mi sie nie mozliwe,ale jedank moze byc miejsce nawet przy duzym zageszczeniu ludzi tak czyste Borneo opuscilismy z nutka smutku,ale z bagazem wrazen, narazie koniec naszych spotkan oczy w oczy z wildlife w dzungli przynajmniej na terenie Azji,bedziemy kontynuowac takie spotkania juz down-under,w slonecznej Australii na Boreno prawie nam krokodyl wskoczyl do lodzi na boat-safarii,ale to dlatego ze wygrzewal sie na brzegu spokojnie a tu grupa natretnych humans podplynela aby zrobic mu fotkie i sie kolega wystraszyl,skoczyl do wody i byly to centymetry od tego aby znalazl sie w naszej lodzi... Yvonka oczy orangutana sa takie inteligentne (i functional tez ;-))) i do tego sa takie piekne z tym swoim rudawym futerkiem,naprawde czulam sie zaszczycona ze na mnie patrzy to cudne stworzenie w dzungli...niemniej jego ciekawosc miala miejsce tylko przez kilka minut,potem juz nie mial ochoty abysmy przebywali w poblizu wiec zaczal rzucac w nas galeziami,pozostawilismy wiec krola i wrocilismy do lodzi,to niesamowita radosc widziec te zwierzeta na wolnosci,z cala moja nienawiscia do instytucji typu zoo!!! jesli chodzi o tatoo to sliczna mala wisienka z listkiem na posladku lub na dekoldzie ;-))))... Pysku, trzymam kciuki abys z wszystkich walk wyszla zwycisko!!!! Singapore jest mila odmiana po miastach w Malezji,Chinatown wyglada jak z bajki,bardzo malowniczo i tak czysto,tak nawet Chinatown moze byc czyste... wszystko jakby wczoraj swiezo malowane..i ta ilosc zieleni i kwiatow wszedzie... kawa skonczona,pedze aby rzucic sie w wir zwiedzania... Pozdrawiam tak malowniczo dzis ifa Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Niedziela w Singapore 26.09.04, 04:25 Singapur, no prosze...Ifa, pamietaj, ze jedno moje oko jest w Twojej kieszeni i zerka lubieznie na wszystko, co nowe i niezwykle:)Ach, co ja widze...To, co Ty, hehe... Mojito, na poniedzialek, to ja musze byc naumiana. Dzieki za towarzystwo:) A, podam jeszcze tlumaczenie mojego nicka, zeby bylo sprawiedliwie. T.A.N.G.E.R.I.N.: Transforming Android Normally for Galactic Exploration/Robotic Intelligent Neohuman Pociesza mnie wyraz "intelligent", moze uda mi sie czegos nauczyc. chyba ide do lozka, nie bede sie szlajac po nocach. Morf polazl nie wiadomo gdzie, ale mysle sobie, ze na wyspie lozkowej bede bezpieczniejsza niz na morzu szalejacych androidow i krokodyli z kraju karoliny. Zaczynam majaczyc, czyzby po ukaszeniu pajaka? Tego ze snu? Aha, Pysiek, deratyzacja pozbywanie sie gryzoni, typu myszy, szczury. Czyli sie pomylilam. Co sie robi z owadami? Dezynsekcje bodajze sie im funduje. ale moze znowu pomieszalam. W kazdym badz razie to na pewno pest control:) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol seledynowa niedziela... 26.09.04, 04:38 z lekka koronka ;))) Ifa, cofam to co napisalam wczesniej - chce zajrzec w oczy orangutanowi ;)) a jak dobrze pojdzie, to dzis bede zagladac w oczy...rekinom; choc nie w naturze, bo by sie takie zagladanie sie szybko skonczylo - rybki poczulyby glod i nici z moich pieknych oczu ;)))) wiec tym razem Sydney Aquarium.... aparat, sok z mango i hulaj dusza!!! Tange, te nicki to jak z pana D. faktycznie; wielka fanka jestem, choc przeczytalam tylko jedna xiazke a dwa filmy na podstawie obejrzalam ;)) wczoraj czytalam artykul o wyzysku w Jakarcie, i tutaj zupelnie nie przemawia do mnie wywod Szopena - skadinad sluszny w temacie chinskim; tutaj (tzn. w Indonezji) to jakas paranoja, wegetacja wyrobnikow, po to, zeby jakies paniusie w Europie mogly sobie do woli szoppingowac... kurcze, az strach ogarnia, ze moglabym byc jedna z nich (czyt. paniusia); ale, ale, w obecnym stanie swiadomosci chyba mi to nie grozi; moim marzeniem bylo/jest otworzenie w Polsce filii butikow "Artisans du Monde", to taka siec, gdzie sprzedaja rekodzielo drobne (i grubsze) z roznych stron swiata, i to nie dzieci/wyrobnicy, tylko osoby, ktore sie tym paraja, bez posrednikow, lub z ich jak najmniejszym lancuszkiem, sa godnie oplacalne, to sie po francusku nazywa "commerce equitable" i zaczyna sie rozszerzac rowniez na produkty spozywcze importowane z ubozszych czesci swiata.... ale na to trzeba nakladow, bo to bardziej woluntaryzm niz zrodlo dochodu..... ale na razie nie porzucam tematu ;))) coz, nie raz mialam dowod na to, ze marzenia sie spelniaja :)))) wiec z nadzieja czujnie czekam, a w miedzyczasie pedze swoj malo woluntarystyczny zywot ;))) pozdrawiam wszystkich i sle upalne caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik meldunek loteryjny 26.09.04, 13:15 www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp Takie byly numerki. Nie bylo tam naszych...:-( Pewnie nastepnym razem :-) A tymczasem pula rosnie...:-) D. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik info obrazkowe 26.09.04, 13:28 Sezon na huragany nadal trwa. Tak bywa kazdego roku, ale w tym liczba huraganow przekroczyla norme. Chyba to juz czwarty z kolei w ciagu miesiaca. Atakuja wyspy na Atlantyku, pozniej Floryde, potem psuja pogode na calym wschodnim wybrzezu USA, daleko, az po Nowy Jork. I nie sa to tylko chmury i deszcze, ale takze tornada, wichury na duzych obszarach i powodzie. Obecnie atakuje Jeanne. Bedzie szła tak: polish.wunderground.com/tropical/tracking/at200411_5day.html czyli dojdzie do rejonow, gdzie i Mojito, i element. U Mojito (a zasadzie nie u niego, a w stanie, w ktorym mieszka) po przejsciu Ivana bylo tak: polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=dbhu889&number=2 Na Florydzie PRZED Jeanne bylo tak: polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=oneshotww&number=278 A teraz ladniejsze obrazki, bo z Singapuru (gdzie tez burze zapowiadaja..:-( polish.wunderground.com/global/stations/48698.html I obrazek numer 1: www.vivien-und-erhard.de/english/travel/singapore/singapore-14.htm numer 2: www.vivien-und-erhard.de/english/travel/singapore/singapore-22.htm A kto chce, moze zobaczyc kolejne tutaj: www.vivien-und-erhard.de/english/travel/singapore/ albo tutaj: www.sippala.net/timo/singapore/pics/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mar_za Niedzielnie IP: *.spray.net.pl 26.09.04, 15:06 Witajcie, Popoludnie leniwe...w domu. Bez kosciola. Za oknem jesien. Nadwislanska roslinnosc pobrazowiala. I spokoj i cisza. Tego mi trzeba bylo. Ostatnio strasznie szybko zyje. Sobota w pracy, bo sie nie wyrabiam. Wiec z tego wzgledu niedziele spadzam w domu delektujac sie nicnierobieniem. No prawie nic. A mial byc weekend w Krakowie. Moze nastepny? Upieklam ciasto (tym razem ze sliwkami, jablkami i gruszkami). Pachnie wiec bardzo domowo. Tak wlasnie lubie. Pociesze sie jeszcze pare godzin, zanim od jutra znow nie zacznie sie kierat. Moj "wspanialy" szef wrobil mnie w prowadzenie warsztatow dla 20-30 osobowej grupy! A ja ani nie mam doswiadczenia w prezentowaniu sie, ani cale przedsiewziecie nie jest przygotowane jak trzeba. Stad stresuje mnie to niemilosiernie. Po tygodniu juz glos mi wysiada. A przede mna jeszcze z miesiac! Nigdy jakos nie ufalam wszelkiej masci konsultantom, a teraz co? Sama uprawiam konsultanctwo jak nic! Nie wiem wielu podstawowych rzeczy, a udaje jakbym byla ekspertem. Jak to zycie potrafi nas zaskakiwac. A wracajac na chwile do porzadkow-mam umyte okna. Nawet nie zauwazylam w zeszlym tygodniu tego faktu. Opiekunka sie zlitowala i umyla je w czasie mojej obecnosci w pracy. A ja wracalam tak zmeczona, ze nie mialam sil patrzec w okna. Wczoraj dopiero doznalam olsnienia. To sie nazywa zakrecenie:)))) Powiedzcie mi czy Wy uwazacie, ze jestescie romantyczni? :) Zapytal mnie ktos niedawno czy jestem romantyczka i nie umialam odpowiedziec:)))). Co to jest romantyzm? Hmmm..... ciekawe co Wy o tym myslicie. Moze z wiekiem sie z tego wyrasta? Czekajac na odpowiedzi oddalam sie od kompa:) Pozdrawiam wszystkich i zycze powodzenia Tym co go potrzebuja:))) Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Niedzielnie 26.09.04, 17:43 Zdrowka Wszystkim i sloneczka, przedpoludnie leniwe. Owsianke gotuje. Praktyka czyni mistrza. W koncowej fazie gotowania dodaje lekki pieszczotliwy dotyk mleka. Coraz lepsza mi wychodzi. Moze zaczne eksportowac? Kosciol rozwazam. Moze nie od razu msze ale jak nie zdaze to pojde i posiedze sam. Tak lubie. Zastanowie sie nad grzechami. Nad tymi uczynkiem i nad tymi myslami. Niejasna dla mnie jest sprawa kolorow. Czy myslenie o kolorach to grzech? Czy prawie? Tak czy inaczej nie bede sie golil. Mysle, ze to w kosciele bedzie bez roznicy. Marzena, ludzie przemawiajacy publicznie i bedacy w stresie radza wyobrazic sobie sluchajacych (lub nie) nago. To podobno pomaga. Wowczas oni powinni sie wstydzic a nie prowadzacy wyklad/odczyt/szkolenie. Sprobuj byc moze tak i daj znac czy pomaga. Romantyczny jak trzeba jestem :))). Tizedik, ta zalana okolice znam. Takich tam jest wiekszosc domow. Linki interesujace. Ta lekko juz zmeczona i mniej rozszalala Jeannie chetnie bym z pewna doza niesmialosci poznal. Cholera, teraz nie wiem czy ta chec poznania podchodzi pod grzech... Iwona, kolor bardzo ladny. Ciekawe... aaa, dam spokoj dzisiaj przeciez niedziela. Mandarynko (Slodka), w F. jest restauracja Tangerine. Bardzo elegancka. Kuchnia srodziemnomorska lamana przez francuska. Polam sie jutro. Kciuki trzymam. Spadam bo mi owsianka wystygnie, pozdrowienia sloneczne, mojito. 11:43/21C/oczywiscie owsianka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Pomiedzialkowo, take it easy baby IP: 204.79.89.* 27.09.04, 03:05 Poniedzilakowy ranek w pracy. Pelen luz. W piatek zaczynaja sie swieta, jest w zasadzie po sezonie i wykorzystujac okolicznosci/mozliwosci wyslalismy wszystkich prawie na urlop. Wiec w perspektywie mam 4 dni pracy bez pracownikow, potem 5 dni wolnego i jeszcze pare dni na luzie. W zasadzie praca zacznie sie dopiero 11 Pazdziernika. Pelen luz. I spokoj. Pogoda bezbledna niebieskie niebo, swieci pieknie slonce, temperatura kolo 30. Piekna jesien. Tu Pazdziernik i Listopad sa wspaniale. W TV rano kolejny huragan na Florydzie. Nas w tym roku bezposrednio nie trafil zaden, ot raz nas jakis ogonek zaczepil. Wszystkie poszly dalej na polnoc, Taiwan dostal pare razy, Japonia tez tudziez wschodnie Chiny. Tak to juz jest, sa tez wady zycia w cieplych krajach. Akwarium w Sydney jest super, pierwszy raz bylem sopro lat temu i bardzo mi sie podobalo, w miedzyczasie sporo nurkowalem, kolejna wizyta w marcu i dalej bardzo mi sie podobalo, w ciagu tych kilku lat sporo sie rozbudowalo, foki sa tez rewelacyjne. O wyzysku raz jeszcze. Pamietacie co pisalem poprzednio. Sytuacja tutaj w ciagu ostatnich 2 miesiecy zmienila sie diametralnie. Rzad obnizyl znacznie podatki na wsi. Ludziom przestalo sie oplacac przyjezdzac tu pracowac. W Dongguan (takie spore przemyslowe miasto w okolicy) brakuje 2 miliony ludzi, w calej prowincji brakuje jakies 15 milionow. Pensje robotnikow sezonowych poszly w gore a ludzi dalej brak. Nikt nie wie co bedzie dalej. Jesien pora unicykli. Jak co roku o tej porze na podworku kilkanascie japonskich dzieci codziennie usiluje te unicykle oswoic. Nie bradzo sie jeszcze daja. Proces potrwa jeszcze kilka miesiecy. Teraz sa na etapie trzymania sie murkow i poreczy, jeszcze nie pedaluja. Wyglada to wesolo. W japonskiej szkole w ktorejs tam klasie (wiek okolo 8-9 lat) trzeba sie nauczyc jazdy na unicyklu by zdac do nastepnej klasy. Wiec dzieci walcza. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 bladzac paluszkiem ... 27.09.04, 03:18 Witajcie mniej slonecznie dzisiaj :)))) bladzac paluszkiem po klawiszach, a kysz te sforne mysli ;)))) i przegladajac ostatnie wpisy, smiem stwierdzic ze zrobilo tu tak swojsko jak u Ciotki Klotki podczas rodzinnego zjazdu. nikt z niczym nie wychyla, kazdy sobie przytakuje, pelna kultura ;)))) Tizedik czasem wpadnie z huraganem i nas postraszy, ze to zycie bywa tez czasem niebezpieczne, tak poza tym to sielsko i anielsko :)))) tymczasem Tangerin nas wszystkich tu rozszyfrowala, w nas siedza computery, straszne bestie ukryte pod nicks, nawet trudno znalesc w nas cos ludzkiego. wprawdzie Mar-za tak dla nie-poznaki sprawdza czy jest romantyczna, roboty tez sa coraz bardziej ... ludzkie podobno, a Saba to nawet jest w ciazy ;)inni aliens ukrywajacy na wyspie zamglonej mniej lub bardziej, usiluja mydlic oczy podziwianiem sikorek. dobra, tego nie kupimy ;) Kazachstan to tak wczul w role, ze godzinami potrafi pracowac w ogrodzie. a Mojito przemawia do ludzi nago :-0 Yvona tez ladnie maskuje, strzela kolorami, czasem nawet doda koronke tu i owdzie, wiecej owdzie ;) znamy znamy takich agentow z photo cameras.Ifa sprawdza teorie Darwina w bliskich spotkaniach moze nie trzeciego stopnia, ale na hamock. no i to przeklamywanie danych. kiedy Rodak napisal z Kaszub, zaraz dwoch droidow, Mojito i zaraz za nim Kazachstan, podali w Agencji Reutera ze Rodak pisze z Kujaw. a tak naprawde to Podkarpacie, tez na 'K'. Szopen opanowal cala Asia wielka, zna jezyk, uklady, ma kontakty. Poeta cos nieporadnie radzi sobie w Afica, zle wybral, jako bialy droid tam ma troche pod gorke. Gunther zniknal a tak naprawde pojechal po czesci wymienne, teraz pokaze nam znowu poprawiony, silniejszy i chyba ... piekniejszy ;))) Matrioszka to wyjatkowo niebezbieczny okaz jak zreszta sama nazwa mowi, cicha woda ... ten tego, i jeszcze ma do pomocy dwoje dzieci. 'planeta Ziemia opanowana' - szefowa Droids Asia pisze raport na biezaco, prowadzac ksiazke pokladowa pt: 'tak daleko tak nisko'... nooo, nie krepujcie qrde szyszka, pokazcie swoje prawdziwe oblicza. zrobilo tu troche duszno i lepko od slodyczy. wiemy juz tyle o ludzkich reakcjach, emocjach, opiniach, ze czas teraz na troche s-computeryzowanej prawdy ... tyle ode mnie, na-olivie jeszcze swoje receptory bo zgrzytaja, dokrece srubki i rzucam na dalsze poszukiwania ... sensu ludzkiego zycia. Wasz za-rdzewialy Py-robot Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Peregrynacje paluszkow. 27.09.04, 05:26 Yo, Pysiek, qrne szyszka, niech bedzie mniej slonecznie :))). Z pragmatycznych powodow burzliwe dyskusje i sklonnosci do znajdowania konfliktowych tematow nie sprzyjaja peregrynacjom/bladzeniom paluszkow. A dla nas mezczyzn wedrowanie paluszkow jest, qrne szyszka, wazne. Nawet bardzo, qrne szyszka. Tacy jestesmy , qrne szyszka, wedrowcy/turysci. Szukanie konfliktow z kobietami do niczego nie prowadzi. Na pewno nie do wspomnianych wyzej bladzen paluszkow. A na marginesie na jaki temat, qrne szyszka, zyczysz sobie sie poroznic? Z Kaszubami Rodaka wlasnie paluszki zabladzily na Kujawy. Myslalem o sprostowaniu ale mi wylecialo...qrne szyszka. Tak jest, jak paluszki sa rozproszone...qrne szyszka. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: bladzac myslami po odleglej galaktyce... 27.09.04, 05:52 ...przyznaje sie bez bicia, ze nie wiem, ja juz nic nie wiem. Bezsennosc in Wroclaw, chyba napisze scenariusz, Ywona wyrezyseruje, Wy zagracie. A ja sie bede przygladac. Ewentualnie pociagne za jakis sznurek. Albo i nie. Marazm jakis mnie opanowal i tyle. Prawde mowiac w taki dzien jak dzis, to mam w nosie sytuacje na swiecie, wojny, huragany i inne cholery, kryzysy ekonomiczne w to wliczajac. Najchetniej polezalabym gdzies na plazy, wygrzala stare kosci na sloneczku (objaw chorobowy chyba, bo ja nigdy nie leze na plazy!!!), patrzyla, jak piasek przesypuje mi sie przez palce i przestala myslec i czuc. Tak wylegiwac sie i pod przykrywka bezczynnosci ladowac baterie na kolejne tygodnie i miesiace...Slodkie dolce far niente...I jeszcze jedno, marzy mi sie masaz relaksacyjny... Piszesz Py-robocie, ze tu swojsko i slodko, jak u cioci na imieninach. Skoro juz o slodkosciach mowa, to na czekolade mam chec. Zamiast kolejnej mulacej tabliczki endorfin zrobie sobie jednak koktajl molotowa z mrozonych truskawek, miety pieprzowej i odrobiny mleka. Nie zapomne dodac odrobiny miodu. Nie ma mocnych, obudze sie, bo halas mojego blendera bezblednie ploszy czajace sie po katach drobiny snu. Potem lyk uplynnionej mroznej truskawki, ochlodzonej dodatkowo mieta i powroce do siebie. Taka to terapie szokowa sobie planuje. Dzien dobry bardzo:)))) PS Bus station is the place where bus stops. Trainstation is the place where train stops. I have a workstation on my desk... Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: bladzac paluszkami po odleglej galaktyce... 27.09.04, 08:20 Siemanko kochani, Tangerin Ty slodka mandarynko sie nie stresuj, metoda Amigo jest zupelnie genialna. widzenie ludzi nago, to nie tylko mozna wyprobowac w trakcie public speaches ale tym bardziej na egzaminie. Ty sobie wyobrazasz jaka to frajda dla mlodych oczu zdrowej slicznej dziewczyny jaka niewatpliwie jestes, wyobrazic sobie pomarszczone brzuchy profesorow, nie mowiac o pomarszczonych no wiesz ten tego. od razu wszystko ze smiechu rozjasni ci sie w glowie i zdasz na szostke. Pysiek kope lat :))) jak zdrowko? dlugo mnie tu nie bylo, widze jak zwykle mieszasz i spokojnie nie dasz porozmawiac.a czemu slodko nie moze byc, przeciez kobiety lubia, no tego albo mi sie tylko wydaje.no i juz ludzilem sie ze w koncu do diaska znalezliscie z Mojito jakis temat drazliwy, ze w koncu po tylu miesiacach pisania wreszcie sie poklocicie.bo juz najwyzszy czas zebyscie sie poklocili, to jest niedopuszczalne zeby sobie tak tyle czasu gaworzyc i nic, zupelnie nic. Asienko gwiazdko moja nie zachodzaca :))) jak sprawy? nawiazujac do paluszkow, to az mnie swedza zeby znow Ciebie ponosic,oczywiscie za Twoja zgoda, szepnij tylko slowko :))) jstem dzisiaj calkiem trzezwy, pomalutku zwijam zagielek, jeszcze zrobie runde honorowa po rodzinie i przyjaciolach i ruszam w dalszy rejs. do milego, czolko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: bladzac paluszkami po odleglej galaktyce... IP: *.akl.callplus.net.nz 27.09.04, 12:03 Rane brakuje 15 mil chinczykow? i to tylko w jednej prowincji? Tak swoja droga to pewnie duzo czasu znie zajmie zeby tych 15 melonow sie urodzilo i podroslo na tyle zeby mogli pracowac, jak tak dalej pojdzie to wiekszosc towarow bedzie produkowana w China, mnie to nawet odpowiada bo ostatnio robic mie sie nie chce wcale Ot chodze sobie do pracy ale zapalu wykrzesac z siebie nie moge, a wogole to w koncu po tylu latach doszlam do wniosku ze praca w biurze to najbardziej idiotyczna robota jaka moze byc.... ktos tu wspomnial o kolorach,, no wlasnie jakos nie wszystkie dni ale np piatek jest dla mnie bialy czwartek - granatowy sroda - zolta sobota chyba - rozowo fioletowa niedziela jakos nie kojarzy mi sie z kolorem wtorek brazowy poniedzialek szary ciekawa jestem jakie inni maja skojarzenia dni tygodnia z kolorami Z tym romantyzmem to roznie bywa u mnie, przezywam romantycznie ale chyba jestem malo romantyczna do stwarzania romantycznego nastroju, spacer pod gwiazdami bosa stopa po plazy z butelka wina i romantycznym facetem jak najbardziej :) Gunther,, mam nadzieje ze pracujesz fizycznie i Twoja tezyzna rosnie, bo ponosic mnie prosze bardzo jak najbardziej, bardzo to romantyczne, wez tylko pod uwage ze od czasu mojego wyladowania na tej wysepce przybylo mi chyba z 8 kg od trzech tygodni nie pale, z innych przygod na P nie zrezygnuje zeby nie wiem co , tak ze przejscie po pasach romantycznie sobie zostawiam narazie chwilowo postanowilam nie przejmowac sie swoja waga, nie moge i palenia zucac i nie jesc, co dalej zycie pokaze, ponoc kochanego cialka nigdy nie zaduzo :) na sobote zwerbowalam ochotnikow do pracy na dzialce, ja szykuje jedzonko i picie oni popracuja :) nie ma to jak komuna Mojito wygrajmy cos co jak tak dalej pojdzie to bede musiala wieksza dzialke kupic zebym miala co robic :) Kurcze latem to ja chce w Garden Centre pracowac, a zima do gory brzuchem , i tym slonecznym akcentem Wszystkich bez wyjatku bardzo cieplutko pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: bladzac paluszkami po odleglej galaktyce... 27.09.04, 12:17 Z tymi 15 milionami to całkiem prawdopodobne,kiedy objeżdżałem Chiny zaproponowano nam wyprawę do małego miasteczka,nie pamiętam co mieliśmy oglądać,miasteczko okazało się miastem dwumilionowym :)Dzisiaj dopadła mnie praca i chyba przytrzyma bezwzględnie i długo,pozdrowienia szybkie dla wszystkich. poniedziałek - ciemny wtorek - szarości środa - już lepiej może być niebieski czwartek - zdecydowanie jaśnieje nawet błękit mógłby być. piątek,sobota,niedziela - zdecydowana zieleń (mój ulubiony kolor) :) Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: bladzac paluszkami po odleglej galaktyce... 27.09.04, 13:25 Dobry wieczor, to widze Gunther ze calkiem juz wracasz do cywilizacji. ales dal brachu, rowno tos popil. no to przyjezdzaj teraz jak najszybciej, popijemy,pogodamy. kolory poukladane wedlug dni tygodnia widze ze kojarza sie wszystkim z praca. dla mnie wszystkie dni dobre,kolorowe, poniedzialek czerwony, radosny,jak dobrze sie tydzien zacznie, to i dobrze sie skonczy.weekend wlasnie bardziej spokojny, stonowany, jakas zielen jasna, niebieski.i zauwazcie tez jaki charakter w czlowieku siedzi takie kolory tez faworyzuje. myslol tez,ze romantycznym to chyba nie mozna byc na zawolanie, bycie romantycznym to sytuacja, tutaj nic nie da sie z gory zaplanowac, nic sztucznego tez nie ujdzie. kobietom bycie romantyczna latwiej wychodzi, bo maja tako wdzieczna nature. Pysiek a Ty widze jakosik krytycznie cos piszesz. a cotoci przeszkadza, ludzie pisza co popadnie, watek raz wartko raz wolniek sie toczy, tak i zycie.rozumiem ze ciebie to moze nudzic, nie przywykla do takiej normalnosci.czasem taka codziennosc jest bardziej ciekawa, blizsza czlowiekowi.a u ciebie to chyba zawsze na purpurowo? Mojito i Gunther to widze na figle sie zebralo, ale to mlodzi to co poszaleja to ich. no i na koniec napisze wam dowcip o chinczykach tak na temat tych 15 milionow troche. byly to lata 70te i Gierek poszedl na ryby. zlowil zlota rybke ktora jak to w bajce dala mu trzy zyczenia do spelnienia. Gierek wiec zazyczyl sobie wiec zeby Chinczycy do nas przyszli i wyszli. drugie zyczenie tako samo. trzecie tako samo.rybka mowi do Gierka, no dobrze spelnie twoje zyczenia ale powiedz dlaczego. Gierek na to wiesz rybko jak Rosja bedzie wygladac jak Chinczycy trzy razy przez nia przyjda i wyjda? pozdrawiam wszystkich Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: bladzac paluszkami po odleglej galaktyce... 28.09.04, 04:39 Gość portalu: Asia napisał(a): > a wogole to w > koncu po tylu latach doszlam do wniosku ze praca w biurze to najbardziej > idiotyczna robota jaka moze byc.... Zaskoczony jestem. Ja bogom dziekuje za to, ze tak mi sie wspaniale zycie zawodowe ulozylo. Klimatyzacja, wlasne biurko, komputer z internetem. Praca umyslem, a nie rekami. Moze to chodzi o ludzi w biurze, a nie o prace biurowa per se? Za dwa tygodnie bede w Christchurch, ale niestety tylko przejazdem z lotniska do Hanmer Springs gdzie firma wysyla mnie na konferencje. Nie znajde zatem czasu, aby spotkac sie z zalozycielka tego wspanialego watku. Ale bede myslal o Tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: bladzac paluszkami po odleglej galaktyce... IP: *.akl.callplus.net.nz 28.09.04, 11:23 Zaskoczony jestem. Ja bogom dziekuje za to, ze tak mi sie wspaniale zycie > zawodowe ulozylo. Klimatyzacja, wlasne biurko, komputer z internetem. Praca > umyslem, a nie rekami. > > Moze to chodzi o ludzi w biurze, a nie o prace biurowa per se? Absolutnie zdecydowanie nie chodzi o ludzi, podejrzewam ze druga taka paczke bedzie mi ciezko znalezc,, znudzilo mi sie siedzenie przy biurku i grzebanie w papierach, chociaz i komputer i klimatyzacja i internet, ja pewnie troche dluzej w swoim zyciu wykonuje prace biurowa niz Ty Piotrze i przestalam widziec sens ot co no ale tak jak piszesz, przynajmniej latwo i nietrzeba wegla lopata przezucac > > Za dwa tygodnie bede w Christchurch, ale niestety tylko przejazdem z lotniska > do Hanmer Springs gdzie firma wysyla mnie na konferencje. Nie znajde zatem > czasu, aby spotkac sie z zalozycielka tego wspanialego watku. Ale bede myslal o > > Tobie. > dzieki ze bedziesz myslal, :) szkoda ze nie bedziesz mial czasu na kawe, mam nadzieje ze bedziesz mial czas zeby w goracej wodzie posiedziec :) Gdybys mial jednak troche czasu na kawe to zadzwon do pracy 3721562, pracuje w centrum wiec jakbys gdzies byl w poblizu na zawsze na kawe jakis czas wygospodaruje , aha i pros Janina (przez DZ ) lol recepcjonistce czasem zajmuje sporo czasu zeby sie domyslec o co chodzi :) Pozdrawiam serdecznie ( nigdy nie napisales jak Wam sie wyjazd na narty udal) Odpowiedz Link Zgłoś
zuzka09 Re: bladzac paluszkami po odleglej galaktyce... 29.09.04, 04:31 Asiu, ja zawsze ciebie podziwialam za wytrwalosc. ale z ta praca to Peter chyba ma racje,bo to wazne jak sie ma rodzine zeby byla spokojna pewna praca i ten staly dochod.a nie ja w Polsce,nie dosc ze pracujesz to nigdy nie wiadomo kidey dostaniesz wyplate i czy w calosci.no nie nie bede tu nrzekac. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa bladzac po Sydney -prosba IP: *.pacific.net.sg / *.pacific.net.sg 28.09.04, 05:03 Kochani przyjaciele mieszkajacy w Sydney,mam bardzo ogromna prosbe jako new in town bede potrzebowac waszej porady pierwsza rzecz jaka chcialam spytac to czy macie jakas polecona resturacje polska w Sydeny,zatrzymujemy sie przez pierwsze dwa tygodnie u naszego kolegi Aussie i korzystajac z jego gosciny chcielismy zabrac kolege na kolacje do poskiej resturacji,bo kolega nigdy nie jadl nic polskiego a ja za bardzo w pierwszych dniach nie bede mial mozliwosci aby kleic pierogi ;-))) mam tez prosbe do przemilych kolezanek Pyska i Yvony czy macie polecona kosmetyczke? potrzebne mi dwie sesje porzadnego nawilzania i glebokiego peelingu po pierwszych torutach na sloncu przez ostatnie trzy tygodnie a moze Kazik Twoja Pani korzysta z uslug kosmetyczki?i ma polecona kosmetyczke? bede bardzo wdzieczna za pomoc w adresach moj e-mail ifa18@wp.pl plus drugi ktory tez znacie drogie kolezanki w Sydeny bedziemy w piatek rano,kolega D wyjedzie po nas na lotnisko bede miec kolo 2 tyg zanim wyrusze w dalsza droge na jakies 2 miesiece mam nadzieje ze uda nam sie spotkac przed tym,jesli bedziecie dysponowac wolna chwila bardzo upalnie was wszystkich pozdrawiam z upalnego Singapore tak.... Singapore to miejsce do zycia i pracy,definitywnie!teraz wiem dlaczego wszyscy studenci jakich spotkalam na wymianie miedzy universytetami z Europy,ktorzy semestr lub dwa maja mozliwosc studiowania w Singapore,juz nie chca wracac do swojego kraju i marzy im sie aby dostac prace tutaj i zostac przynajmniej na jakies czas... Singapore Airline ma 70 lotow tygodniwo do Sydeny,mam nadzieje zawitac tu ponownie w lutym na Chinski Nowy Rok a dzis mamy Mooncake night,najpierw walk po Chinatown,tyle tu wydarzen kulturalych z tego tytulu a potem bedziemy spozywac Mooncake i popijac zielona Chinska tea znaszymi wlascicielami hostelu i innymi podroznikami,wczoraj wieczorem mielismy w hostelu "wieczor smakowania egzotyczych owocow nieznanych w Europie" alez smakow na tym swiecie jakich nieznamy...;-)))))))) pozdrawiam Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 sprostowanie ;)))) 28.09.04, 11:17 Aloha Ifa ;)))) najpierw sprostowanie, zanim spytasz o adres do kosmetyczki to powinnas najpierw zobaczyc moja twarz ;) chodzaca reklama, troche tylko pryszczy, takie czerwone kropki to nie piegi, tez nie tatuaz a podobno very trendy. ja to mam dawno juz, jak smazylam paczki i olej konczyl, wiec zeby nie zabraklo, dolalam H20. po tym jak ostatni cosmetic surgeon przyszyl mi gorna warge do nosa, to kazda kosmetyczka spojrzawszy na mnie tlumaczy cierpliwie, szeroko otwierajac usta: p e t s s h o p n e x t d o o r. po czym znaczaco przewraca oczami. taa, kochana. fryzura tez ten tego. od kiedy potknelam na trawniku jak sasiad kosil trawe i niekcaco przejechal mi po glowie kosiarka, kazdy fryzjer z podziwu otwiera oczy i usta tez czasem i tak w zachwycie juz zostaje. sprawdze notes z adresami kochana, czego nie robi dla kolezanki, ktora zagladala szympansowi w oczy. tylko z tymi adresami polskich i to jeszcze restauracji (!!!) nie jestem w temacie. zasiegne jezyka i wysle golebia :)))) zdrowko P. * niepotrzebne skreslic Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: sprostowanie ;)))) 28.09.04, 12:14 Dobry wieczor, ho ho ho Pysiek no ladnie zes tu opisala. sa polskie restauracje w Sydney, no moze nie takie wytworne, jedna w Klubie Polskim w Bankstown, druga w Ashfield, zwykle otwarte w weekend, te znam bo czasem odwiedze, jedzenie dobre. co do kosmetyczki to moja Pani nie moze zadnej polecic, bo zbyt czesto zmienia. ostatnio znalazla dobra gdzies w sasiedztwie, ale to malo elegancki miejsce pewnie Ciebie nie zainteresuje.to juz lepiej zdaj na opinie Pyska lub Yvonki. pozdrawiam kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa Re: sprostowanie ;)))) IP: *.pacific.net.sg / *.pacific.net.sg 28.09.04, 16:21 no to mnie Kazik pocieszyles..Moja Pani tak czesto zmienia,bo nie moze znalezc odpowiedniej...o no not the same again!!!!!przerobialm to w Irladnii przez cztery lata...chyba powinnam zostac w Singapurze,tylko o to nie jest latwo,przynajmniej nie tak latwo jak bylo w przypadku AU mowisz Kazik w Ashfield? rozumiem ze nie bede miec problemow ze znalezieniem a zreszta moze rzeczywiscie sama cos upichce w kuchni Davida,100 pierogow kleje w niecale pol godziny min wiec.... Pysku ciesze sie ze humor ci dopisuje mino roznych takich ten tego...tylko jak to H2O do oleju?? kurcze ze ja nie wpadalam na to swego czasu i teraz musze (i chce)ten tego ten oddac sie w rece profesjonalisty od czasu do czasu..ale poza musem sama przyjemnosc..probowals kiedys masaz twarzy??? goraco polecam... i goraco pozdrawiam dzieki serdeczne za wszystkie rady i porady Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik tak sobie.... 28.09.04, 23:53 Nienawidze poniedzialkow! Ze co? Ze juz wtorek....? A tak poniedzialkowo wyglada...:-( Sroda pewnie tez nie bedzie inna...:-( Asia, ja ciebie rozumiem :-) Tez mam dosc biurka! Przychodze rano, wychodze po godzinach zmeczona siedzeniem. Cos pewnie z tego wynika dla firmy, ja tez czasem mam satysfakcje. Ale czuje sie jakas taka... udupiona... Moze cos trzeba by zmienic... Moze na farme...;-) Jakas hodowla, jakas uprawa, jacys goscie... A moze pensjonat z atrakcjami...??? [Moze tam byc tez sklepik z wyrobami z calego swiata, co nie Iwona?] Moze cos innego! Po prostu... Mojito, chciales sie zaznajomoc z Jeanne... Masz okazje dzis/jutro, chociaz beda to jakies resztki. Ale ostrzezenia sa takie: Tornado Watch until 9 PM... Flood Watch through tonight... polish.wunderground.com/cgi-bin/findweather/getForecast?query=Philadelphia+PA Na radarze obrazek burzy jest/byl (jak wiadomo zmieni sie za jakis czas) wcale imponujacy: polish.wunderground.com/radar/radblast.asp?ID=DIX®ion=b5&lat=40.11690903&lon=-75.01428223&label=Philadelphia%2c%20PA To samo troche nizej na mapie, co jak wiadomo tez mnie niepokoi.. Trzymajcie sie!!!!! Dla Gunthera mam dedykacje. Muzyczna. Tyle, ze trzeba samemu sie do niej dobrac w necie. Ja nie umiem, bo dotychczas robil to za mnie element..;-) To jest cos z lat 60., a sa to te czasy w muzyczce amerykanskiej, ktore mi sie podobaja chyba najbardziej. To jest tu: www.mp3.com/tracks/1296844/dl_streams.html A jest to: "Somewhere Between Love and Tomorrow" Jakos mi sie z naszym forumowym kolega kojarzy....;-) Dziewczyny, o moich potyczkach z kosmetyczkami tez mozna by dlugo...;-) Co jest, ze tak trudno znalezc... Chociaz mam taki zaklad tuz kolo biura, ale drozszy niz podobne w samym centrum. A wiecie, ze tuz kolo mnie powstaje najwieksze centrum handlowe w tej czesci Europy... Otwarcie przwidziane na 20 pazdziernika; juz sobie wyobrazam te tlumy chetnych. No i kolejne, calkiem nowe korki, ktore oby jak najszybciej minely... Chociaz samej mi trudno w taka perspektywe uwierzyc. Mandarynko, ty sie ucz! A czy juz wiesz, po co to robisz? Szopen, jakie swieto u was? Kazik, marzenie "bywszego" przywodcy narodu chyba trzeba by bylo przypomniec obecnemu polskiemu prezydentowi, ktory wlasnie "bawi" z wizyta w Rosji. I juz na samym wstepie dostal publiczny opeer od prezydenta mocarstwa.... Ifa, alez z ciebie globtrotter! Wyspiarz, slowa nie powiem...! Marzena, czytam o twojej aktywnosci i...zazdroszcze. ale jakos nie wplywa to na mnie mobilizujaco..;-) Ja mam w sobie chyba cos z susla albo innego zwierza, co na zime lubi sobie pospac. A susly (madre bestie:-) juz sie do spania ulozyly. Pozdrawiam. T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Mid Autumn Festival IP: 204.79.89.* 29.09.04, 02:23 Byl wczoraj. Wrzesniowa pelnia, kolacja rodzinna, dzieciaki latajace z latarenkami i roznymi glowstickami, wieczorem najazd tysiecy ludzi na wyspe, rozkaldane na trawie gazety/koce cale rodziny, mlodziez grupy studentow. Wszyscy siedza i patrza sie na ksiezyc w pelni, ogromny i jasny. No i mooncakes. Ciasteczka okragle mniej lub bardziej. Jedzone cos a la dzielenie sie wielkanocnym jajkiem. Jedzone na pamiatke ktorej tam dawnej rewolucji kiedy wiesc by chwycic za bron zostala rozpowszechniona poprzez karteluszki w ciastkach ukryte. Mooncakes rodzaji obecnie tysiace, my nawet sprzedawalismy robione z lodow (a co? fantazji to nam nie brakuje), te tradycyjne to chyba lepsze jako obciaznik do papieru, krazek do hokeja i tym podobne zabawki bo jest to produkt ciezkojadalny. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Mid Autumn Festival i kosmetyczki 29.09.04, 04:22 Ifa, ale trafilas ja kula w plot, hie, hie... ja i kosmetyczka.... juz zadnej nie uwierze ;)) sama sobie jestem.... i jak na razie nie narzekam, no, moze niektorych rzeczy nie da sie samemu wykonac, ale ja taka Zosia-samosia jestem ;))) ale ostatnio by mi sie przydalam fakt, tylko czy jest to wykonalne??? za to mam wiesc - mozesz pichcic sama zakupiwszy uprzednio wszystkie "gotowce" naprawde gotowce i naprawde polskie, w polskim sklepie w Roseville ;))) ja jeszcze nie bylam, ale slyszalam, ze jest naprawde super, i nawet nam profesor przyniosl wycinek z gazety... sa i flaki i kielbasa, i pierogi i ciasta i co chcesz.... a ja raz probowalam zrobic pierogi, ale uzylam, na moje nieszczescie tej ich plain flour, ktora spisala sie pieknie przy nalesnikach, a tu takie buty, wyszly jakies twardziochy, jakbym, za przeproszeniem, gipsu dodala.... wiec na razie gotuje orientalnie, w woku, za polskie sie nie zabieram, choc buraczki i ogorki na zupe czekaja.... tyle na razie, caluski i spadam gotowac/kapac sie/szykowac do pracy/bawic sie w kosmetyczke ';))) caluski Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Zycie i praca IP: *.akl.callplus.net.nz 29.09.04, 10:47 Tizedik ciesze sie ze chociaz Ty mnie rozumiesz :) tak jak piszesz czasem czlowiek ma jakas satysfakcje z tego co robi ale na dluzsza mete jest to przekladanie papierkow w ta i nazad zawsze mialam chec na jakis wlasny sklepik czy cos w tym rodzaju, cos gdzie ludzie przychodza, ale nigdy nie mialam odwagi i samozaparcia ani tez nie bardzo wiedzialam jak sie za to zabrac, no wiec od lat hohoho albo i dluzy jestem gryzipiorkim Zuzka masz racje ze na ogol my szaraczki zeby zyc musimy pracowac, wiem jak to jest jak czlowiek nie ma pracy, napewno tez praca biurowa jest lzejsza od kopania rowow czy innych fizycznych zajec, ale z czasem wszystko sie poprostu czlowiekowi nudzi. Jak jestesmy mlodzi, prosto po studiach - pelni wiary i energi, wierzymy ze zawojujemy swiat, zmienimy cos na lepsze i bedziemy mieli satysfakcje z tego co robimy,, z czasem to wszystko poprostu jest niewazne, nie mamy juz checi robic "kariery", praca przestaje byc kwintesencja naszego zycia , zaczynamy sie zastanawiac ile tak naprawde ile musimy zarobic zeby zyc, moze niepotrzebnie marnujemy wiekszosc dnia w pracy itd w sumie lubie pracowac ale chyba bylabym bardziej usatysfakcjonowana gdybym miala wiecej kontaktow z zywym czlowiekiem w pracy :) cos chyba sie robie marudna ostatnio , ok Gunther gdzie jestes ponos tego klocusia na raczkach moze jej przejdzie :) Mojito czy juz jestesmy milionerami? caluski dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Zycie i praca 29.09.04, 11:11 A u nas pracy i kontaktów z ludźmi nadmiar,chętnie zamieniłbym to na coś spokojniejszego chociaż na jesień bo to pora raczej wyciszenia a nie wzmożonych kontaktów i pracy.Deszczowe pozdrowienia dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Zycie i praca IP: *.akl.callplus.net.nz 29.09.04, 11:34 no wlasnie widocznie punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia i kazdemu marzy sie to czego nie ma :) Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Zycie i praca 29.09.04, 11:18 Siemanko kochani, Asienko juz sie robi Skarbie ;))) zawijam rekawy i bede nosil ile dam rady. ja Ciebie tez rozmumiem z ta praca, wszystko czlowiekowi sie pomalu nudzi, dlatego no tego trzeba szukac urozmaicenia koochani. zmienic czasem miejsce zamieszkania kurde szyszka. Tizedik ales Ty chorobcia mnie wyczula, a skad wiesz? oddaje to moj obecny stan ducha w 100 % ;))) lepszymi slowy tego nie mozna opisac.wszystko przed nami kochani, nie ma co sie lamac. nie rozpisuje sie bo naprawde nie wyrobie z tym zegnaniem tymczasem siemanko i spadanko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Zycie i praca IP: *.akl.callplus.net.nz 29.09.04, 11:40 Yoggi moze masz i racje z ta zmiana miejsca zamieszkania, ale ja tu dopiero rok kurcze, moze jeszcze troche pomieszkam moze cos innego postaram sie zmienic :) Wracaj na te antypody szybko bo jakos nieswojo niektorym bez ciebie :) Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Zycie i praca 29.09.04, 11:59 Asienko o Boze, seeerio? to juz lece, plyne, frune :)))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Zycie i praca 29.09.04, 13:31 Mam apel do frakcji polskiej na tym wątku: Łączmy się!!!!! Czyżbyśmy dla tych wszystkich, co są już daleko, albo za chwilę TAM będą - byli tylko punktem odniesienia??????? Oj, bo będę płakać.... Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Jesienny klimat. 29.09.04, 22:20 Zdrowko absolutne Wszystkim, na klombie wsrod jesiennych kwiatow, przed budynkiem w ktorym mieszkam, stoi od dluzszego czasu kobieta. Prawie naga. Wlasciwie naga. Cialo jej pokrywa lekka zieleniejaca patyna. Jej lewa strona razem z podbrzuszem (lonem?) lekko zamglona. Lewa piers zdecydowanie odslonieta. Wcale niezamglona. Rozmiar 70D na oko. Bez dotykania. Zamiast ramion ma male skrzydla. Nagie nogi traca swoj ksztalt tuz pod kolanami. Tabliczka informuje, ze nazywa sie Winged Woman. Tizedik, wczoraj lalo, lalo, lalo tropikalnie. Miasto zostalo splukane dokladnie. Parasole byly bezuzyteczne. Silny wiatr powodowal, ze padalo rownolegle do ziemi. Moje niesmiale zyczenie poznania troche uspokojonej Jeanne zostaly spelnione. Otarla sie o mnie kilkakrotnie. Z wrazenia caly mokry i wilgotny wrocilem do domu. Asienko, dzisiaj bedziemy milionerami. Do wygrania 128 milionow. Losowanie za mniej niz siedem godzin. Miej liczydlo pod reka. Nasze numery: 13 18 31 37 39 PB 38, 07 27 32 43 51 PB 17, 03 33 35 41 47 PB 24. Trzymajmy wiec kciuki. Masz moja empatie biurowa. Szczesliwie dla mnie 50% mojej aktywnosci zawodowej przypada poza biuro. Ufff... Marzena, czy wybuch mial miejsce w Twoim sasiedztwie? Ostatnio pogoda, szeleszczace pod nogami liscie w parku i powakacyjna trauma przyproszyly mnie troche melancholia. Nie strzasam jej jeszcze. Dam jej troche czasu. Powinna odfrunac naturalnie. Kupilem owoc mango. Mango mnie zawsze rozpogadza. Slonecznie pozdrawiam, mojito. 16:20/20C/bez zupy jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Errata biustu. 29.09.04, 22:27 mojito napisał: " Jej lewa strona razem z podbrzuszem..." Powinno byc: Jej prawa strona... :)))))))))))))))))))))))))))))). m. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Errata biustu. 30.09.04, 03:31 Asia, nie zalamuj mnie.... to ja jeszcze jestem na tym idealistycznym etapie zmieniania swiata w pracy, choc za kazdym razem bolesnie dostaje w cztery litery... ;))) ale biurowa praca faktycznie jakos nie dla mnie, choc moze sie myle? jakos lubie kontakt z ludzmi, pogadac sobie i w ogole... fajne egzemplarze sie czasami spotyka.... no a juz w Sydney to w ogole szal cial ;)))) mam pytanko kochani - otoz zaprosilam Hindusow na "polish food" i zastanawiam sie cobyscie mi polecili, obowiazkowo zupka, tylko waham sie miedzy ogorkowa i barszczem czerwonym; a na kolejne moze leniwe?? ale nie wiem czy mi sie udadza, bo nie mam jak ubic bialek.... na pierogi mnie nie namawiajcie, urobie sie a i tak efekt niewiadomy, bo ta maka jakas trefna ;))) moze jakies inne (tanie ;))) sugestie?... no i deser.. galaretka?? bo kisielu to tu nie uswiadcze.. choc moze.... czekam na jakies mile/smakowite sugestie ;))) Mojito, czekam na mango, jak na zmilowanie, teraz pojawiaja sie niesmialo, ale w takich cenach, ze tylko raz sie zdobylam..... a pachna skorkowance... w Sydney leje, leje, leje od dwoch dni... :((((( i nie zanosi sie na zmiane; deszczowa pogoda, deszczowe humory, ludzie rozkojarzeni, ale w powietrzu unosza sie opary jakiejs wesolosci, nie wiadomo skad i na przekor wszystkiemu... jakis taki niespotykany mood.... no a ja ide kucharzyc, makaroni dzisiaj, malo oryginalnie ;))) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Polish Food dla Hindusow IP: 204.79.89.* 30.09.04, 03:52 Zwylke trzeba uwazac na wolowine wielu z nich tego nie je (rowniez z tego samego powodu zoltych serow), wielu rowniez nie je miesa, niektorzy nie jedza czerwonych warzyw, lepiej wczesniej zapytac. Nalesniki z rozmaitymi farszami sa zwykle ok, zapiekanki rozmaite, nie nalezy robic ryzu zapiekanego z jablkami. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Polish Food dla Hindusow 30.09.04, 05:01 Dzien dobry, wpierw to chcialbym dowiedziec sie czemu Tizedik placzesz?co to za rozpacz,kto wyjezdza,podziel sie z nami tutaj to moze razem pomozemy,co dwie glowy i wiecej to nie jedna.mam nadzieje ze rzeczywiscei ten wybuch bomby nikogo w Warszawie nie uszkodzil,co to dopiero sie porobilo z tymi wybuchami. Mojito pomnik nam tu ladnie opisoles a powiedz no brachu jak to artysta wyrazil ze akurat ta kobita narzekajaca,jest jakas pokrzywiona,czy ma niezadowolony wyraz twarzy.odkryta piers i niezadowolona jakos to nie wiem.zawsze mnie to interesowalo,wybaczcie jestem moze prosty czlowiek,ale ta nowoczesna sztuka to jakas niezrozumiala dla mnie. Iwonka ja to powiem,ze cudowac za bardzo nie ma co.Hindusi czy inna rasa,oni i tak zjedza jak smacznie i ladnie przygotowane.rzeczywiscie wolowiny to nie radze,ale tak jak piszesz sama barszcz zrobic czysty i do tego nalesniki zasmazane z miesem bedzie jedzenie jak marzenie.nalesniki moga byc robione w roznym ciescie zeby bylo wymyslniej moja synowa robi na przyklad do barszczu paszteciki w francuskim ciescie.galaretka na deser to tez nie radze,bo to deser dla dzieci tutaj.dla doroslych zrob na przyklad jakies owocowe ciasto na zimno, sernik, albo pascha,dobra tez jest tarta z owocowami co tutaj tak nowowczesnie sie nazywa a polskie gospodynie to po prostu dawno robily. kruche ciasto naspod a na wierzczhu rozne owoce w zaleznosci od sezonu zalane galaretka. to ja wam jeszcze tu opowiem smieszna historie.jak nam pobudowano dom,to wszystko wokol potem konczylem wlasnymi silami zeby to taniej,bo pieniedzy nie bylo. Asia to wydaje mi sie wie,zna takie doswiadczenia,sama lazienke z mezem konczyla tez.no to ja wam powim ze dom stal a naokolo kupa blota, trza bylo zrobic wjazd do garazu tak zwany driveway.przygotowalem wszystko pod wylanie lawy betonowej. tutaj ciekawostka,bo tu nie ma takiej normalnej gleby jak w Polsce, jest albo skala albo glina.glina to jak skala co na jedno wychodzi.zeby przygotowac poziom pod driveway to kopalem ta ziemie kilofem jak gornik w przodku.ale nie o tym chcialem. no wiec jak wszystko bylo gotowe pod wylanie betonu,to skrzyknalem paru kolegow do pomocy.jakis byl taki czas ze kazdy albo w pracy albo zajety,wkoncu kolega jeden zgodzil sie i powiedzial ze przyprowadzi ze soba do pomocy tez sasiada.trzech nas bylo to juz duza pomoc,no to wiadomo zona wtedy przygotowala zakaske i obiad,kupilismy alkohol,bo wiadomo trzeba ich ugoscic.zona zrobila sledzie,salatke,nawet nogi w galarecie.obiad to juz nie pamietam,ale te sledzie i wodka to takie polskie utkwilo mnie to w glowie.i teraz pomyslcie, skoro swit betoniarka zamowiona, kolega przyjezdza z sasiadem do pomocy, a sasiad czorny!moj Boze toz ja zalamalem rece,zona w trymiga chciala cos inszego robic.ja mowie nie ma co panikowac bedzie jadl co jest nie ma wyboru, nie musi sledzi jesc.i wyobrazcie sobie ze wsuwal te sledzie az uszy mu sie trzesly.popili my tez jak nalezy,przyznam ze murzyn za nami nie nadazal ale wtedy mlodszy bylem to z piciem my dawali rowno jak Gunther.takie to widzicie mam wspomnienie o nakarmieniu czornego sledziami i zjadl,tak ze Iwonka ty tez sie hindusami nie przejmuj,co zrobisz to zjedza. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa Re: Polish Food dla Hindusow IP: 210.187.118.* 30.09.04, 06:52 Ivonka alez mnie zmartwilas z pogoda,juz wczoraj sprawdzalam na webie i widze ta temperature 16C!!! kurcze a ja mam tylko klapki i sandaly,bo butow do wspinaczki nie licze,chyba bede musiala zaczac zycie w Australii od kupienia butow...moj maz sie zalamie,bo moje chyba ilesdziesiat par jest w drodze gdzies na statku a ja bede musiala kupic kolejne,bo chyba zimno mi bedzie tak z klapkami!!! Jesli chodzi o jedzonko to ja na tego typu poczestunki czesto przygotowalam kluski tak zwane "kopytka" czyli dumplings i kapuste zasmazanna i sie sprawdzalo ludzie zajadali sie prosili nawet o second round...z kopytkami nie ma duzo pracy tylko daj sporo wody,bo pierogi moze wyszly ci za twarde,bo dalas zbyt malo wody, barszczyk tez zawsze smakowal moim "niepolskim" gosciom,dodatkowo aby zaimprowizowac barszcz z uszkami,przygotowywalam barszcz z grzybowym raviolli wloskim,pysznnosci... powodzenia i milej biesiady ;-) jutro o tej porze juz chlodnym poki co Sydeny.... Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Driveway IP: 204.79.89.* 30.09.04, 08:59 Nie wiem czy na tym watku dozwolone sa dowcipy. Ale zaryzykuje taki jeden o naglym zjawieniu sie niespodziewanych. Amerykańskie południe, lata pięćdziesiąte. Samotna biała starsza pani postanawia spełnić dobry uczynek zapraszając rekrutów z pobliskiej bazy wojskowej na pyszny domowy posiłek z okazji święta dziękczynienia. Dzwoni więc do bazy i tłumaczy jakiemuś porucznikowi, w czym rzecz. Ma jednak jeden warunek: - Możecie przysłać mi dwóch rekrutów, tylko żadnych Żydów! Nie chcę u siebie widzieć Żydów! - Dobrze - godzi się porucznik. - Nie przyślę pani Żydów. Nadchodzi dzień święta, dzwonek do drzwi, starsza pani otwiera... i staje jak wryta! Na progu uśmiecha się do niej dwóch czarnych rekrutów! - To, mm... musi być jakaś pp... pomyłka! - wykrztusza z siebie staruszka. - Niemożliwe, proszę pani - odpowiadają z uśmiechem Murzyni. - Porucznik Goldstein nigdy się nie myli! W Polsce my dom budowalismy dokladnie tak jak Kazik, znaczy sie po kawalku jak byly pieniadze i ile sie tylko dalo to tata sam robil z moja mniejsza lub wieksza pomoca. I wlasnie o wylewaniu driveway mam dobra historyjke. Tam gdzie my dom zbudowalismy byly kiedys domy zniszczone w czasie wojny wiec nie skala ani glina ale gruz co tez do ciekawych rodzai gleby nie nalezy (wprawdzie bylo z tego sporo dobrej poniemieckiej cegly ale to inna historia). No wiec my tez kopiemy 3 dni (wakacje byly) dziure na ten podjazd, nastepnie zakladamy sztalunki, ladnie wszystko mierzac i poprawiajac. Beton to krecilismy sami betoniarka wiec wylewanie takie po kawalku, caly dzien ladowania betoniarki, mieszania i wylewania. W koncu okolo 17 nalane, ladnie deska wierzch wygladzony, wzorek antyposlizgowy zrobiony podjazd jest ganc. My czyscimy betoniarke skladamy narzedzia. Widac jak jedzie ulica zolty maluch jakim jezdzil jeden z moich kumpli. Maluch pojezdza, kierowca widzi ladny podjazd, skreca z ulicy i wjezdza, prosto w srodek naszego podjazdu. Ciut sie moj kolega zdziwil ze samochod zaczal sie w podjezdzie pograzac. Ja sie na tate patrze, on ciut zamarl na chwile. Pomyslal minute i mowi zeby ten samochod szybko z betonu wyciagnac bo sie samochod nie odmyje. Tata jest spokojny czlowiek, beton wciaz byl plynny, zglaskalismy jeszcze raz. A ja myslalem ze mi kumpla zabije. Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Polskie jedzonko 30.09.04, 11:27 A może pierogi z owocami?to zawsze bezpieczne :)problem z zupa ponieważ barszcz do tego nie bardzo pasuje i nic mi do głowy nie przychodzi bo owocowa to byłaby przesada :)Dzisiaj będę gotował barszcz ukraiński i to taka ilość żeby conajmniej na dwa dni wystarczył:) pozdrawiam wszystkich,ciesząc się,że piątek za pasem :) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Polskie jedzonko 30.09.04, 15:45 ha, no to wymyslajcie dalej... ;))) bo wlasnie przelozylam poczestunek, potrzebuja mnie w pracy, a ze public holiday, to dostane podwojna stawke - nie bylam w stanie odmowic ;))) dzieki serdeczne za przepisy i sugestie, Szopen, spytam sie o te czerwone warzywa, bo jakby nie bylo buraki to w koncu jakas odmiana czerwieni ;))) ja gotuje taki barszcz ze smieciami, to znaczy ziemniaki, kawalki burakow, takie male risoni - makaron w ksztalcie ryzu, i inne cuda.... a na koniec smietanki ;))) kurcze, wymyslilam sobie te leniwe, i chyba sprobuje, ale najpierw zrobie probe generalna... jak nie wyjda to cos innego; kurcze, ostatnio to jestem raczej mocniejsza w kuchni orientalnej ;)) zwlaszcza tajskiej.... calkiem fajne rzeczy... i, cholerka, lodowka cos za mala, nowa lokatorka nam doszla, a i bez niej ledwo sie miescimy... moze by jakas second-hand nabyc... trzeba bedzie pomyslec... tymczasem Morf nagabuje, wiec podazam w strone laznieki i spatulu ;))) caluski for all, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik pula w gore! 30.09.04, 16:07 Dzis pula w naszej ulubionej grze hazardowej wzrosla calkiem milutko, bo jest juz $ 151 Million, czyli do wziecia "od reki" $ 83.2 Million Cash Value. Qrcze, zastanawiam sie, co zrobic, zeby nasze szanse zwiekszyc. Ja np. moge trzymac kciuki przez czas dluzszy, czyli sobie raczki zwiazac na sobotnia noc...;-) D. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa Deszczowe Sydney.... IP: *.nexnet.net.au 01.10.04, 02:06 A niech to,ale pada!!!!od pieciu godzin w Sydney... jak wyjrzalam przez okno samolotu rano to przez chwile to myslalam ze pomylilam samoloty i wracam do Irlandii...a wlasciwie taaaaaaakiego deszcze to nawet w Iralandii nie widzialam,powaga! taki holywood'dzki,fimowy wrecz ten deszcz znacie te sceny...para przy kominku,lampka wina,blask od ognia,muzyczka, ona w miekkim,lekkim sweterku, on brunet z zarostem trzydniowym w jasnym bezowym pulowerze i za oknem ten filmowy deszcze jakby ktos cysterna wody na raz polewal okno ich cieplego i przutulnego domu... widzac takie sceny zawsze sobie myslalam,skad oni taki "gesty" deszcz biora,nigdy takiego na zywo nie widzialam,az....przyjechalam do Sydney and here it is ;-)))) -:)))))) sorry to po siedmiogodzinnym locie i zero snu,troszke mi marzna tez stopy w moich butach z serii "naga stopa",ale od niedzieli ma byc ladnie Ivonka leniwe sa pycha,dobry pomysl,a na deser moze budyn??? to takie polskie, ja czesto robilam czekoladowy i waniliowy razem potem wlewalam pol miseczki czeko i pol wanil-taki dwukolorwy,mozna wlozyc herbatnik lub inne kruche ciastko,posypac orzeszkami i deser wyglada bardzo "fancy"... Moje pierwsze,kilkugodzinne wrazenie z Sydeny: ludzie sa przemili,ale traci mi myszka....nawet ten computer z jakiego pisze...w Malezji juz nie spotykalam takich starych modeli w internetowych kafejkach ;-))) PS Ivette kawka na miescie w tygodniu???jesli masz chec daj znac na priv time and place, pozdrawiam was wszystkich bardzo serdecznie,tych co mnie lubia i tych co mnie nie lubia i wszystkich innych tez ;-)))) Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Deszczowy Manchester... 01.10.04, 09:28 Nie tak deszczowy jak Sydney,ale pada,podobno od jutra poprawa pogody i ma zaświecić słońce,więc będzie wyprawa do Londynu szybką koleją to tylko 1,5 godz.Plan obejmuje Camden i Portobello czyli starocie w ilościach wielkich a potem szwędanie się po "starych kątach" i odnawianie znajomości z miastem.Miłego wypoczynku wszystkim :) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Deszczowy Manchester... 01.10.04, 17:38 pada, pada, pada.... i jeszcze pada ;)))))...... mam nadzieje, ze jednak niedziela sloneczna.... Ifa, dam znac jak najszybciej, zajeta kobieta jestem ;))) ale, ale, jutro przed praca zamierzam nadrobic pisane zaleglosci ;)) tymczase poza deszczem nic wiekszego sie nie dzieje, mokro wszedzie, a jeszcze teraz ciemno w dodatku.... toasty dla wszystkich potrzebujacych... caluski i spadam, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Sloneczna Filadelfia. 02.10.04, 01:19 Zdrowenko Wszystkim, dzisiaj byl ladny dzien. Sloneczny i cieply. A bylo juz jesiennie. Pojawily sie natychmiast tatuaze. I spadly warstwy okrycia kobiet. Camden sasiaduje z miastem przez rzeke. Nieporownywalnie nieciekawe miejsce z angielskim. Z wyjatkiem wspanialego akwarium/oceanarium. Kazik, przyjrzalem sie jeszcze dokladniej posagowi kobiety. I zajrzalem jej w twarz. Glowe ma lekko pochylona i usmiech o ton weselszy od Mony Lisy. Z wyjatkiem skrzydel i nog widocznych od kolan wszystkie inne cechy fizyczne sa wyraznie kobiece. Byloby interesujacym doswiadczeniem poczuc skrzydla na szyi :))). Moj ojciec tez kopal driveway poniewaz wjazd do garazu jest lekko pod gore. Wylozyl plytami z rosnaca miedzy nimi trawa. W polowie wjazdu nalezy lekko skrecic. Ostrogi jezdzenia zdobylem gdy po raz pierwszy z obawa wjechalem i wyjechalem z garazu :))). Ufff, bylem lekko spocony. Szopen, troche humoru powinno miec swoje miejsce. Zycie bywa smieszne i zabawne. Czy masz swoja opinie co do ewentualnej wymiany yuana bez sztywnego kursu do dolara? Sadzisz, ze to tylko kwestia czasu? Ostatnio wygralismy trzy dolary (trafienie PB). W sobote gramy wiec za darmo. Do wygrania 151 milionow. Mozna za ta sume kupic olbrzymia farme. Nasze numery: 03 17 19 33 41 PB 22, 03 04 16 30 47 PB 28, 08 15 27 29 40 PB 10. Dzisiaj tez powinien z gor zejsc do miasta Gunther. I poocierac sie o kulture :))). Wola boska i skrzypce. Iwona, w jakim kolorze wejdziesz w weekend? Milego i pogodnego weekendu wszystkim, mojito. 19:15/22C/pomidorowa z ryzem i bazylia. Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Sloneczna Filadelfia. 02.10.04, 12:20 Siemanko kochani, wczoraj postanowilem ze po pijaku nie bede pisal,postanowienie to wyplywa z glebi, tego no rozumu,bo to klawisze mi sie myla i jeszcze cos napisze nie tak jak trzeba, a to sie potkne a to kogos dotkne ;))) nie to ze tak bardzo od tego dotykania sie wzbraniam no nie tego , nie bede sie tu wypieral.z nowym etapem w zyciu zaczynaja sie nowe postanowienia. Amigo Mojito;)))to jak Ty przygladasz sie nagim pomnikom, to rzeczywiscie chyba jesien tam u Ciebie.kiepsciuchno,ale wierze w Ciebie ze nie tylko martwa natura Ciebie interesuje;)))nie ma co tracic wiary pewnikiem sie wkrotce ociepli.a jak samo sie nie ociepli to trzeba sobie klimat poprawic. tak jak Ifa, kurde Ifa to moiwsz ze az tak zle? to ja tez w tamta strone niebawem zawitam, reklamacje jakies trzeba zlozyc,nie? tymczasem zupelnie powaznie i trzezwo patrzac na sytuacje ;))) melduje kochani ze wybieram sie na pare dni w swoje rodzinne strony.zloze poklony rodzince, odwiedzam znajomych i stare katy i ruszam w dalszy rejs.raz na jakis czas czlowiek zateskni za rodzinnymi strony, zeby nie wiem jak daleko sie odplynelo,trzeba wiedziec gdzie kurde szyszka jest twoja przystan. a gdziez ta przystan jak nie w Polsce. Asienko:)))takie zyciowe przemyslenia to ja miewam dosc czesto. pic albo nie pic.pracowac albo nie pracowac.ten tego albo nie ten tego.kurde ale to juz przeciez bylo,Hamlet albo inna cholera.po kilku miesiacach pracy w jednym miejscu nastepuje u mnie przelom albo raczej wylom.chce mi sie wylomac z obowiazkow sluzbowych;)))) trzymaja mnie w jednym miejscu bardzo prozaiczne potrzeby,czyli ta bulka z maslem no i jajecznica z szesciu nie powiem jajek ;))) nie wiem kurde jak niektorzy to sprytnie wymyslaja ze maja szmal,niektorym jakos to dobrze wychodzi robienie tych pieniedzy.poniewaz ja i wielkie pieniadze to jakies dwie sprzcznosci,to tak jak pozwolicie bede na doczepke do tych wygranych milionow, Mojito Amigo w Tobie cala nadzieja;))) z gor juz zszedlem zdecydowwanie i na stale, niestety jesien zamknela mi swiezy przyplyw szmalu,teraz wiec steruje moja lodeczka troche skromniej,az znow doplyne do jakiegos wodopoju finansowego;))) czolko kochani, odezwe sie w porywach tesknoty Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol kolory... 03.10.04, 03:02 no wiec informuje uprzejmie, ze weekend zaczal sie grafitowo, po czym przeszedl niedziela w blekit z dodatkami bieli; a jest co swietowac tym blekitem: koniec deszczu!!!!!! slonce, slonce, slonce...... pieknie, cudownie, az przyjemnie wstac (no, moze nie skoro swit ;))) bo jakos ok. 10) troche tylko mi swiecilo w oczy z rana - 6h, ale przyszarpalam zaslonki i z powrotem do Morfa ;)) mamy nowe wspollokatorki, Czeszki, bardzo mile osobki... Ifa, czekam na odzew ;)) mojito, czekam na te miliony, wyszalejemy sie na Antypodach za wsze czasy ;))) dzis wyprawa zarobkowo-krajoznawcza, mam nadzieje, ze bedzie przyjemnie; a, Hindusi jedza wszystko oprocz, ma sie rozumiec, wolowiny wszelakiej i wszystkiego co z krowami zwiazane; wiec luzik, moge zaszalec.... dzis sprobuje te leniwe, nabylam bialy serek i zaraz wskakuje na forum kuchnia po przepis, Szopen ;))) (staly bywalec, ale w rejonach orientalnych of korrrs ;))) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: kolory... 03.10.04, 10:59 ZIELEŃ !Jesteśmy po śniadanku,nasza "gospodyni" karmi swoje przepasione ryby koji,których ma sztu całe 17 :)))Dzisiaj przed nami wyprawa do Kiew Garden a potem Tower i trochę szwendania się bez celu i powrót w domowe pielesze :) Weekend udany,czego i Wam życzę :) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik "Kanton - chinskie Chicago" - Szopen...? 03.10.04, 13:50 Kanton, chińskie Chicago, fascynuje tempem, w jakim wszystko się tu zmienia. A jednocześnie urzeka niezwykłymi kontrastami starego z nowym, wsi z miastem. Mieszkańcy Kantonu mówią o sobie, że zjedzą wszystko, co lata, poza samolotem, i wszystko, co ma cztery nogi, poza stołem. Reszta (calkiem smakowita:-) pod linkiem do artykulu w dodatku "Turystyka" Gazety: serwisy.gazeta.pl/turystyka/1,51038,2303606.html Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik meldunek loteryjny 03.10.04, 13:51 Pula jest juz taaaaka wielka!!!!!!!! $ 177 Million $ 96.8 Million Cash Value Mojito, mozesz jakos zwiekszyc nasz szanse? D. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: meldunek loteryjny 03.10.04, 14:00 no, no, no !!!!!! tez sie przylaczam do Danuty ;))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
e-mania Re: meldunek loteryjny 03.10.04, 14:06 Iwona, to bylo D. jak Dyrektoriat. Zadna tam Danuta! Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: meldunek loteryjny 03.10.04, 14:09 To juz schizofrenia....;-) A w tym sieciowym miejscu bywa bolesna:-( Pozdrawiam:-) Wasza A. czyli Tizedik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa O Piekna Sydney :-) IP: 202.138.196.* 03.10.04, 14:47 o Moj Boshe!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Kochani tak to prawda co mowia o Sydney,to jest po prostu przepiekne miasto,dzis mielismy dzieki naszym znajomym,pierwsze tour po Double Bay,Rouse Bay i Watson Bay,gdzie mielismy ze znajomymi lunch-picnik w Parku skad byl przepiekny widok na zatoke,downtown i klify,mozna latwo zapomniec o nawet tak koszmarnie deszczowym i wietrznym piatku!!! Pogoda byla perfekcyjna na pierwsze zdjecia,blekitne niebo i slonecznie,wymarzone swiatlo do tych przecudownych widokow. Wczoraj caly dzien spedzilismy na wyscigach konnych,ladujac w koncu w night clubie ze sporo grupa ludzi lubiacych "blast" ;-)))w Darling Bay,dzis zakonczylismy dzien u znajomych na BBQ,tak wiec mysle ze jak na pierwszy weekend to calkiem sporo i czuje ze juz jestem w Sydeny kazda moja komorka,oficjalnie rozpczete... o wlasnie Pan mnie wyprasza za 5 min zamykaja... pozdrawiam wszystkich bardzo goraco z pieknej Sydeny! Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: O Piekna Sydney :-) 04.10.04, 00:15 Tizedik, tak mi sie ta Danuta skojarzyla, nic na to nie poradze... co do schizofrenii, tez na nia cierpie gazetowo ;))) ale jeszcze w moim drugim wcieleniu sie tu nie pojawialam na naszym forum ;)) A. powiadasz..... no, zostawimy sobie ten deserek na kiedy indziej ;)) Ifa, wspaniale, ze niedziele mialas udana... wiesz co tutaj mowia? Double Bay, double pay ;))) tam mieszkaja ludzie z grubymi portfelami... i niestety czesto z bardzo nadmuchanym ego ;)) to bliskie North Sydney to wlasnie takie siedlisko nowobogackich, co to wyzej s... niz costam maja, znasz powiedzonko.... ja osobiscie nie sprawdzalam, ale tak donosza miejscowi, no i kolezanka sie tam przechadza regularnie, to i widzi conieco.... im dalej w North, tym ludzie przyjemniejsi ;))) caluski, musze spadac, bo sie spoznie, Iwona dzis seledynowo, w holdzie dla slonecznej pogody ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Polska niedziela. 04.10.04, 02:33 Zdrowko 4 U all, dzisiaj byl piekny sloneczny dzien. Dwadziescia stopni C. Wczesnym popoludniem ulicami miasta przemaszerowala hucznie Parada Pulaskiego. Zrobilo sie bialo i czerwono. Dzisiaj wszyscy mieszkancy miasta zostali oficjalnie spolszczeni. Wieczorem zajrzalem do baru w Rouge. Barmanka zwrocila mi uwage na nowa pozycje w karcie. French mojito. Intuicyjnie opieralem sie. Ale uleglem. Rozczarowanie jednak. Dotyk/splash wody perrier w cocktailu przeszkadza moim kubeczkom smakowym. Nie bede juz eksperymentowal z dobrym tradycyjnym cocktailem. No, chyba ze sie barmanka zmieni. Tizedik, Drogi Dyrektoriacie, siedzac przy barze zastanawialem sie nad zwiekszeniem naszych szans w mega puli. Intensywne picie wykluczylem. Za zdrowie i pomyslnosc (niepieniezna) pije tylko. Nie bede sie rozdrabnial. Wiekszosc osob w barach pije teraz za pomyslnosc swoich numerow w srode. Sadze, ze Lady Luck nie slucha tego barowego zgielku i uwodzacych zaklinan. Pomyslalem, ze kupie nam piec losow. Trzy komputerowo wybrane i dwa "recznie robione". Byc moze uzyjemy naszych wspolnych numerow? Twoja dziewiatke, Pyskowa trzynastke, Gunthera szesciojajeczna cyferke jako powerball i Iwony lekko zmodyfikowany numerek - nie ma 73 a wiec dysleksyjnie przestawilem cyferki na 37. Znamy sie troche z Iwona i wierze, ze nie bedzie miala wbrew dla dobra sprawy. Moze Marzena poda liczbe Piranii? Byc moze Asia zrobi, tfu, poda numerek? Od 1 do 53. PB od 1 do 42. Brakuje nam jeszcze dwoch dobrych numerow. Byc moze ktos ma absolutnie gwarantowane, pewne i sprawdzone numery ktore oszczedza na specjalna okazje. Okazja wlasnie sie pojawila... Iwona, dziekuje za seledynowa informacje. Bede teraz zastanawial sie juz nad kolejnym dniem :))). Duza buzka i pozdrowionka odpowiednio, mojito. 20:33/17C/zupa gazpacho. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik lucky numbers 04.10.04, 09:39 Mojito, no to działaj!!!!! Tylko sie zastanów, jaki numer wziąć do losowania, bo ja to "dziesiątka"...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: lucky numbers IP: *.a.006.syd.iprimus.net.au 04.10.04, 12:25 Wieczornie :)))) wygrywamy powaznie ? to cudownie qrcze :)))) chetnie wypozycze moja 13 :)))) jakie to przyjemne uczucie kiedy w perspektywie sa taaaaaakie pieniadze :)))) zupelnie inaczej bede dzisiaj zasypiac i jutro i ... ;)))) przegladam gazety poranne ( wiem, wiem jest juz wieczor, ja ostatnio jak w slow motion ;) i w rubryce nowosci ksiazkowe znajduje, ze Paris Hilton wydala ksiazke ! he? kto ? recenzja ostra, zupelnie scina z nog, ja mysle ze a lot of criticism comes from jealousy ;)))) popatrzcie sami, posiada okolo $20 milion, tak naprawde nie ma pracy, podrozuje po swiecie i prowadzi bogate zycie towarzyskie. i wiecie co ? pomyslalam sobie ze jakbym miala $20 milion, robilabym to samo ;)))) no, moze w lepszym stylu ale ... zdrowka zycze i pogodnie Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: lucky numbers 04.10.04, 22:56 Paris Hilton.... hehehehehe Film moznaby lepiej nakrecic..... W lepszym stylu..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: lucky numbers IP: *.adsl.xtra.co.nz 05.10.04, 02:14 no to 4 kochani, tym razem to juz wygramy, liczydla odkurzone, garaz w polowie pomalowny co by nam bylo przyjemniej ta kase przekladac na kupki, altanka nastepna do malowania, pogoda sie lekko poprawia, inaczej sie nie da, wygrac musimy nie ma to jak byc milionerem, tyz nie bede sobie rak praca brudzic tylko bede sobie podrozowac, a co :) w blogim nastroju, milionerowe pozdrowionka dla wszystkich :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: lucky numbers IP: 204.79.89.* 05.10.04, 04:51 Usmiech dla wszystkich. Szeroki od ucha do ucha. Mojito, Nie wiem co Chinczycy zrobia z kursem yuana, podejrzewam ze sie obecna sytuacja w miare sztywnego sterowanego kursu utrzyma jeszcze dlugo. Jakos nie widze powodow by to sie mialo zmienic. To co ostatnio slychac jako krzyk by Chiny wprowadzily rynkowy kurs (czytaj by kurs yuana wzrosl) bylo pare lat temu slychac w druga strone (by spadl). W sumie jest od lat bardzo sztywny ok 8.3 do dolara USA i jako, ze nie jest to waluta "wymienialna" nie ma finansowej presji na zmiane tego. Podejrzewam ze jesli sytuacja sie zmieni i bedzie im na reke inny kurs to go szybko zmienia ale na rynkowy kurs to bym w najblizszej przyszlosci nie liczyl. A Kanton w artykole opisany dosc prawdziwie. Tu rzeczywiscie jest haslo zycia: jesc nie umierac. A jesc naprawde dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol bordowo ;)) 05.10.04, 05:47 Ja sie zgadzam jak najbardziej na male akrobacje mojego numeru, czego sie nie robi dla kasy ;)))) kochani, pogoda superowa, ja dzis bede wedrowac przedmiesciami i podziwiac architekture lokalna... troche moze i ZA cieplo i slonecznie na takie wycieczki, ale jak to sie mowi, komu w droge, temu trampki, a jesc trzeba ;)) poza tym podroze ksztalca ;) tymczasem sciskam was serdecznie, Asienko, altanka moze byc nieumalowana, byle byla ;) Pysiek, cwicz noge; Ifa - czekam... wszyscy - wielkie calusy, narazieczka, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mar_za Re: bordowo ;)) IP: *.spray.net.pl 05.10.04, 07:40 Witajcie ja rzucam swoja liczbe 17 i szybko wygrywajmy, bo mi cos cholera pracoholizmem ostatnio pachnie:(. Pracuje po 12-13 godzin dziennie. piranie ogladam w lozkach i juz mam coraz wiekszego kaca moralnego..... I odstresowuje sie coraz czesciej wieczorem przy uzyciu drinka....Niezle co? A widokow na zmiany w najblizszym czasie nie widac. Jedyna nadzieja w Was i kasie z wygranej! :) Pozdrowionka dla wszystkich Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Tsk, tsk, bordowo... 05.10.04, 08:30 Zdrowko, spac ide. Zaraz. Za chwilke. Dobrze byloby sie wyspac. Moze po srodzie mojej, Waszych czwartkach... Szopen, I.M.F. i Stany cisna Chiny aby zrobily yuana wymienialnego. Stanom zmniejszylo by to deficyt handlowy z Chinami i wyrownaloby lekko szanse eksportowe. Dotychczas import z Chin jest bardzo tani. I amerykanski duzo drozszy. Chinski minister finansow zostal zaproszony na spotkanie grupy siedmiu uprzemyslowionych krajow po raz pierwszy. W piatek sie spotkali ale na razie cisza. Byc moze Chinom zmiana nie lezy. No, wiec mamy swoje numery: 10,13,17,37 i PB 06. Jeszcze jeden numer prosze. Albo komplet. Albo to i to. Chinczycy na pewno podaliby osemke. To ich szczesliwy numer. Najwyzszy czas abysmy sie w Kiwilandzie pojawili. Liczydlo odkurzone... Tsk, tsk - bordowy/burgundy ladny kolor. Bardzo ten tego. A jak sie temperatura w Sydney podniesie znacznie, Iwona? Tak tylko sie pytam. Z ciekawosci erotycznej. Ide liczyc nowozelandzkie owce, kordelke ciagnac za soba, dzien dobry/dobranoc odpowiednio, mojito. 2:30/14C/cholera, bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej bordowo...i rudo 05.10.04, 09:32 Ładnie to kolory jesieni,ale tej ciepłej i sympatycznej.Powoli dochodzimy do siebie po londyńskim łazikowaniu,tydzień ruszył z kopyta i zanosi się na to,że umknie bardzo szybko.Pogody ducha wszystkim a graczom życzymy wielkiej wygranej i niech się spełnią marzenia :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kazachstan Re: bordowo...i rudo IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 05.10.04, 11:53 Dobry wieczor wszystkim, ja znowu w klopotach z komputerem wiec krotko pisze bo zle tu sie czuje piszac z takiego miejsca.w ostatni weekend jak mialem najazad rodziny cos dziecioki poszalaly na moim komputerze i od tamtej pory dziwne rzeczy sie dzieja. dobrze ze zajrzalem tu do was bo i bym moze przegapil takie wielkie losowanie.dobrze by bylo wygrac,a tak farma ciagle odlegle marzenie.kupic to kupie,ale jakto bybylo przyjemnie kupic wczesniej i jeszcze za gotowke.no dobrze poczekajmy te kilka dni, to dopiero sie okaze. ja tam nie mam specjalnych wymagan,numery czy kolory, dobrze jest tak jak jest, szczescie ze sa dobrzy ludzie na tym swiecie i maja dobre pomysly. pozdrawiam i moze oprocz farmy wystarczy na nowy komputer Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen numerek IP: 204.79.89.* 06.10.04, 02:04 Chinczycy proponuja 8, Numer szczesliwy bo zwiazany z bogaceniem sie. Mojito, Troche ich cisna od dawna, oni sa dosc malo podatni na naciskanie. Czy wymienny yuan zmniejszylby deficyt USA? Tylko w wypadku wzrostu kursu, bo gdyby kurs spadl to poszloby w druga strone. Jak pisalem krzyk jest raczej dosc polityczny bo od lat kurs yuana jest sztywny do US$ wiec to nie jest sytuacja w ktorej Chiny zmienily kurs waluty by zwiekszyc export do stanow. A poza tym to juz po swietach i dzisiaj znowu w pracy. Ale na luzie. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Chinska osemka. 06.10.04, 04:09 Wlaczmy wiec chinska osemke. Wiem, ze przy okazji slubow, urodzin i rodzinnych uroczystosci orientalna osemka jest wyraznie widoczna w prezentach. Pare lat temu w Stanach byly modne kurtki skorzane z paroma osemkami. Byc moze byly produkowane w Chinach. Tutejsi Chinczycy chetnie je nosili. Szopen, z yuanem panujaca teoria zaklada, ze uwolniony od sztywnego polaczenia z dolarem wzniesie sie. Byc moze bedzie wart troche wiecej niz dziesiec zamiast dotychczasowych 8.28 sztywno ustawionych od 1994 roku. Wowczas przy wiekszej ilosci yuanow za dolar deficyt amerykanski z Chinami zmniejszylby sie znacznie. Ale to w niesprawdzonej teorii. Na pewno nie wiadomo. Dotychczasowa odpornosc Chinczykow na roznego rodzaju naciski jest wyraznie widoczna. Przy okazji prosze wyjasnij stwierdzenie mojego chinskiego kolegi, ze ten sam "krzaczek" czytany z rozna intonacja oznacza nieszczescie i pomyslnosc zarazem. Chyba nie pomylilem jego troche niejasnego wyjasnienia. A wiec jutrzejsza nasza druzyna numerowa bedzie wygladala tak: 8,10,13,17,37 PB 06. W ciagu nastepnych dziesieciu godzin przyjmuje propozycje, sugestie co do drugiego recznie wybranego skladu lucky numbers. W przypadku ich braku wybiore sam i moge byc wowczas obciazony wina za zly wybor :))). Wola boska i skrzypce. Wylaczylem trwajaca obecnie debate vice-prezydentow. Mam dosyc polityki. A bedzie jeszcze gorzej :))). Przeszedlem na muzyke. Lekka, latwa i przyjemna. Hasta manana! Amigos, mojito. 22:09/11C/cholera, dzisiaj tez bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 i jeszcze pi-esik do Szopen ;) 06.10.04, 06:43 Slonecznie :)))) chwilowo podskakuje na jednej nodze, wysoko podskoczyc nie moge, qrcze trzeba znac limits ;)))) Szopen, slowo 'crisis' when written in Chinese is composed of two character, one represents danger, and the other opportunity. true or false ? zdrowka wszystkim P. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Kryzys chinski (pisany). 06.10.04, 07:35 Teraz wiem. O to mi wlasnie chodzilo/biegalo. :))), m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen O yuanie i chinskich slowach/znaczkach IP: 204.79.89.* 06.10.04, 07:52 Mojito, Ja spotkalem sie z inna teoria. Mianowicie uwolnienie kursu yuana spowodowaloby wzrost jego kursu w stosunku do US$ do jakiejs 6.4 . Jako, ze koszty lokalnie sa w yuanach to spowodowaloby wzrost ceny w US$ chinskich produktow i dalej spadek ich konkurencyjnosci wiec i mniejszy import od USA => spadek deficytu. Spadek wartosci yuana do ponad 10 za dolara spowodowalby efekt wrecz przecciwny czyli dalsze potanienie chinskich produktow=> wyzsza konkurencyjnosc => wiekszy import => wiekszy deficyt. O ile sie nie myle to Chiny sa naciskane na uwolnienie kursu waluty w wersji pierwszej. Co do chinskich krzaczkow to kazdy z nich ma swoj "ton" (intonacje) wiec nie ma sytuacji kiedy sa rozne intonacje tego samego krzaczka. Natomiast slowa mowione nawet w tym samym tonie moga miec rozmaite znaczenie czesto baaaardzo rozmaite. Przykladowo slowo "ma" w trzecim tonie moze znaczyc: kon, agat, kod, morfina lub pijawka. Pysiek wlasnie sprawdzilem crisis (ekonomiczny) i przytaczane stwierdzenie jest prawdziwe. Crisis = wei ji (wei danger, ji opportunity). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Numerki IP: *.akl.callplus.net.nz 06.10.04, 09:40 rozumiem ze kosci zostaly rzucone, ale co sie stalo z moja 4????// taka mala ze jej nie widac czy tez w nielasce losowej? ok nie bede sie upierac, ale jak bedzie wylosowana to wypomne kurcze pieczone w pysk u mnie ostatnio byla zupka grzybowa, z grzybkow uzbieranych wlasnymi raczkami i ususoznych, yum yum odkrylam rowniez nowa restaurcje, Michaels,, jedzonko pyszne, atmosfera swietna, muzyka bluesowa, siedzenia wygodne, obluga dyskretna, polecam :) desery pyszne maja ponoc, choc ja na deser zamowilam wodke and lime wiec tak naprawde moge tylko pojsc tam znowu zeby tych wysmienitosci skosztowac, choc nie wiem czy sie skusze bo jakos czysta perlista do mnie bardziej przemawia niz francuskie desery :) tym pijackim akcentem (aha pilam za pomyslnosc naszych numerkow wiec prosze bez wymowek) pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko :))) Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Definitywny koniec wakacji 06.10.04, 09:59 Objawia się wzrostem ilości pracy i czas jakby się kurczy, ten ,którry Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej coś nie tak stuknąłem :) 06.10.04, 10:10 Czasu mniej,ale to przejściowe mam nadzieję.Strasznie chce się nam bigosu a tutaj niestety kapusta nie ta :(Jest co prawda nawet "Krakus" w słoiku,ale smak podejrzany,nie wiem do czego mogłoby się to to nadawać,będzie więc kapusta zasmażana z przetartym pomidorkiem a do tego schabowy,robimy dzisiaj polski obiad,chcemy zapoznać z naszą kuchnią koleżankę z Zimbabwe a no i zupa niśmiertelna pomidorowa :)Pozdrawiam dzisiaj słonecznie i wietrznie :) Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 10:16 Witaj Wyspiarz ;) < strasznie chce sie nam bigosu ...> nam tez, tylko u nas panuje bez-krolewie ;)i mowimy w pierwszej osobie ;)))) zdrowko Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 10:26 Witaj:) No to wyjaśniam,nas jest tutaj dwóch wyspiarzy coś jakby dwoje w jednym :)) nicka dorobiliśmy się tylko jednego niestety,ale na nasze potrzeby wystarcza.Jesteśmy tylko poddanymi,ale za to jak pięknie mówimy...po królewsku :)))))Pozdrawiam....my :) Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 10:36 :))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 10:45 Two-in-one ??? :0 hm, ostatnio to zrobilo popularne na tym watku ;)))) jak dlugo Mr Double na Wyspie ? if you dont mind my question ;)))) przyloty - odloty, czy bardziej zywot za-siedzialy ? slonecznie Odpowiedz Link Zgłoś
samotny_marco Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 10:51 Od niedawna,ale zanosi się na bardzo zasiedziały,kontrakty mamy "bezterminowe" zagospodarowaliśmy się i jest nam dobrze.Najbardziej cieszę się (cieszymy) z pierwszego w życiu ogrodu,nie bardzo wiemy jak go "ugryźć" ale wszystko przed nami :) Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 10:54 No to drugi już się przedstawił :)A ja tylko potwierdzam co wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 11:02 :)))))))))))))) mnozymy SIE rozmnazamy, bardzo mi milo :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 11:01 Wow, Marco i Samotny, o qrcze ;)))) eksploatacja ogrodu (ow) juz tutaj byla przerabiana ... mamy tutaj ogrodnikow wielu, zaden jednak nie gral przy Jankielu ;)znaczy tfu, tfu, przy Wyspiarzach ;))))cale szczescie ze jesien was otula ;) do wiosny nadrobicie edukacje i dopiero bedzie to ogrod, ah. z mojej pamieci wylania typowo angielski ogrod = trawnik :)))) zdrowko Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 11:16 teraz już piszę usunąwszy My :))Ogród swój widzę ogromny hehe,ale tylko widzę,spory jest,narazie składa się z trawnika,jakiś smętnych krzaczków i drzew sztuk jeden,ale w dobrym miejscu rośnie gdy przyjdzie lato nie trzeba będzie do stołu z napojami daleko biegać :)Chciałbym to jakoś zapełnić,ale tak żeby się nie przepracowywać.Acha jest jeszce fajne , stare poidełko dla ptaków,taka omszała misa na fikuśnej nodze.To tyle jeśli chodzi o garden :)pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 11:29 Wyspiarz, extra super i w ogole ;)))) moj 'ogrod' to beton, niestety mieszkam na ostatnim pietrze i mam taras. jest troche ostatnio za-niedbany, sam zaniedbal, taki jest dran ;) wisteria ktora wlasnie kwitnie zaglada bezczelnie sasiadom w okna, fresia upija zapachem, a ivy niby taka niewinna i delikatna, tak rozpuscila pod moja nie-obecnosc, ze zarosla caly daszek i prawie nieba nie widac. normalnie jungle ... co jest tylko bardzo encouraging w AU, nawet dla ogrodnikow z 'P'plate, to ze wszystko rosnie, rosnie w przyspieszonym tempie i nie trzeba duzo pracy zeby miec ladny ogrod :)))) Wyspiarz planujesz ogrod, a co Marco porabia w miedzy czasie ? Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 11:43 Pysiek to Ty w ciepłym kraju żyjesz ech fajnie,zazdroszczę ciepełka i słońca,tutaj dzisiaj też świeci,ale blade jakieś i wymęczone :)Wyobrażam sobie Twój taras,niezłe musi być cudeńko :)Stukam a powinienem pracować,wziąć przykład z pracującego,ale fajnie mi sie z Tobą rozmawia.Zmykam,pozdrowienia od obydwóch i do postukania :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Lucky number four (for). 06.10.04, 14:48 Asienko, rzeczywiscie jak byk czfurka stoi. Przeczytalem ja jako "for". Wlacze ja w drugi "recznie" wybrany los. Pozdrowionka 4 all, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik a moze... lucky number 29...? 06.10.04, 15:12 ...to Peter w sumie, czyli suma cyferek Petera...;-) Mozna go tez rozdzielic, podzielic, albo pomnozyc.... Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik wyspiarzu....!!!!!!!! 06.10.04, 15:14 Albo dostanę maila od ciebie z adresu (mi) znanego, albo uznam, że jesteś podróbą! Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: a moze... lucky number 29...? 06.10.04, 15:20 Zgoda. Mamy wiec 4 i 29 na kolejny "recznie" wybrany los. Fakt, ze Peter ma sporo numerkow. Ja je kiedys wczesniej tez dodalem. Ale nie chce wszystkich numerkow jednej osoby wkladac do jednego koszyka. W gre wchodzi powazna suma :))). Jeszcze jakas szczesliwa sugestia? Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: a moze... lucky numbers... 06.10.04, 15:30 ... 7 i 11 i 50. Do wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: a moze... lucky numbers... 06.10.04, 15:35 Dobra. Wezme wszystkie. Daj jeszcze PB (dodatkowy). Sa wiec 4, 7, 11, 29 i 50. Brakuje PB. Ciekawe jaki ostatni numerek wypadl w poznanskich Koziolkach? Zastanow sie nad PB. To wazny numer :))). Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: a moze... lucky numbers... 06.10.04, 15:41 Nie wiem..... No nie wiem..... Moze ktos inny poda... Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: a moze... lucky numbers... 06.10.04, 15:57 Trudno. Bedziemy sobie jakos radzic. Wszyscy dzisiaj dookola maja swoje lucky numbers. Goraczka zlota pelna para. Glowny temat dnia. Najpopularniejsze pytanie: "Czy masz juz los?" Z trzy h po zupie w delColle zadecyduje z PB. Wierze w inspiracje podczas jedzenia zupy :))). Chyba, ze ktos wczesniej... Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: a moze... lucky numbers... 06.10.04, 17:24 a moze 21? Albo 2? Albo 8? my lucky numbers.:))))) A w ogole co tu sie dzieje? Czy to czat, czy jeszcze forum? A moze ja mam juz schizorfenie albo inna manie i mi sie wszysko dwoi i troi przed oczami? Bo faktycznie, przyznam sie bez bicia, ostatnio na mozg mi padlo. A Wyspiarz sie rozdwoil? Jakze to? Przez paczkowanie, czy podzial komorki. Poprosze wiecej szczegolow, lacznie z mitoza i ewentualna mejoza. A czy ja Cie Marco juz nie widzialam gdzies? Minelismy sie gdzies tam. A moze to atak klonow? Pogoda sie piekna zrobila, zlonce swieci zabojczo, lato wrocilo na dni pare. Ps, dziex ogromny za wskazowki restauracyjne Warszawskie. Pierogi byly pycha. Ale do Lazienek nie dotarlismy. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Ostatni dzien w pracy :))). 07.10.04, 02:22 Ruszyla totolotkowa wyprawa po zlote runo. Od rana telefony i wizyty chetnych do udzialu w wyprawie. Zbieram pieniadze, kupuje losy i prowadze loterie. Jak sie w to dalem wrobic ? Piec dolarow od kazdego uczestnika. Mozna kupic kilka losow/akcji w puli za odpowiednia wielokrotnosc pieciu. Wywiazala sie ozywiona dyskusja co do przyjecia do zakladow uczestnika o powszechnie uznanym pechu. Wiekszosc uczestnikow chciala go wykupic i poprosic aby gral oddzielnie. Zasiegnelismy opinii zaprzyjaznionego prawnika. Zaopiniowal, ze granie w totka to prywatne przedsiewziecie i mozna wykluczyc kogo sie chce. Przerzucil decyzje ponownie na mnie. Wiadomo, filadelfijski prawnik, gejsza jego mac. Sklanialem sie do demokratycznego rozwiazania z milionami dla wszystkich. W drodze kompromisu zdecydowalismy, ze graja wszyscy chetni. Jezeli nie wygramy to bedziemy glosowac za dopuszczeniem pechowca do ewentualnych dalszych wypraw totolotkowych. W zwiazku z powodzeniem loterii szef przydzielil mi do pomocy stazystke. I scisle okreslil jej zakres obowiazkow. Miala odbierac telefony i mowic: sto siedemdziesiat siedem milionow. Tak, sto siedemdziesiat siedem. Obslugiwac kopiarke poniewaz kazdy uczestnik w zakladach dostaje swoja kopie wszystkich losow. I trzymac co godzine przez dziesiec minut kciuki. Niestety, swoje. Dobrze jest miec pomoc stazystki. W porze lunchu stazystka poszla do delColle po zupy. Zadzwonila z wyborem. Grzybowa, pomidorowa, rosol i gazpacho. Wybralismy gazpacho. Ona tez. Totolotek zbliza. Przy zupie wybralem brakujaca PB w naszym drugim recznie wybranym losie. Orientalna osemka bedaca zarazem numerem w windzie ktory przyciskam codziennie. Wola boska i skrzypce. Nasza totolotkowa praca dobiegala konca. Czterdziestu dziewieciu uczestnikow lacznie z uzalezniona juz od loterii stazystka. Zjechala z pieniedzmi kupic losy. Dostala najbardziej odpowiedzialne zadanie dnia. Zaprzyjazniony Hindus pokochal ja od razu. Ma prowizje od kazdego sprzedanego losu. Losy zmiescily sie na czterech stronach kartek papieru. Stazystka poszla zrobic kopie. Ja mam oryginaly. Nasze forumowe losy kupilem sam. Nie chcialem obciazac stazystki. Dzisiaj sie i tak napracowala. Nasze numery na dzisiejsze mega losowanie: 08 13 14 26 26 PB 29, 13 15 42 43 50 PB 13, 15 22 27 33 35 PB 36 - wszystkie komputerowo wybrane i 08 10 13 17 37 PB 06, 04 07 11 29 50 PB 08 - "recznie wybrane". Wygramy absolutnie chyba na pewno. Tak czuje. Gdybym przez jakies pomylkowe zrzadzenie losu wygral w pracy to oplacam Wasze bilety lotnicze do garazu Asi. I tydzien utrzymania z obiadami i barem w Michaels. Mandarynko (Slodka), w zalaczeniu Twoje szczesliwe numerki i ich kombinacje. Jezeli wygrasz zaprosisz nas wszystkich na lody. Siedzisz wiec na losie z olbrzymim potencjalem pienieznym. Tizedik/Dyrektoriat przypomni nam link do wynikow loterii. Iwona, czy widzisz ta potencjalna tecze kolorow? Trzymajcie kciuki i powodzenia, mojito. 20:22/15C/juz mniej niz trzy h do naszej kasy/o zupie juz wspomnialem. m. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Ooops, Mandarynko... 07.10.04, 02:29 ...oto Twoje numerki. Wierze, ze szczesliwe: 02 08 21 28 42 PB 21. Good luck. :))). m. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik 215 07.10.04, 08:45 Fajna liczba.....;-) Zwłaszcza z tego powodu, że jest to suma dolarków do wygrania! $ 215 Million - $ 117.3 Million Cash Value A we wczorajszym losowaniu bylismy już tak blisko....:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen nastepnym razem IP: 204.79.89.* 07.10.04, 09:42 Nastepnym razem trafione bedzie napewno. Ta pula po prostu musi odpowiednio dla nas urosnac. I takim optymistycznym akcentem zaczynam nastepna strone. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: 215 a co :)))) 07.10.04, 10:15 Witajcie :)))) mruzac oczy ze strachu przed wlasna wyobraznia ;)))) co to ja zrobie jak wygramy... ta wygrana nie moze wydarzyc w lepszym czasie, czas jest perfect, absolutnie i absolutnie wygrywamy :)))) wprawdzie czekalam dzis na telefon, co tam, teraz w perspektywie jeszcze WIEKSZA fortuna :0 Tiezedik co mialas na mysli, ze bylismy blisko ? jak? trzeba za-czarowac wiec, proponuje czarownice/cy forumowi laczmy/koncentrujmy/modlic, Asia moze znasz jakas odmiane Haka na pomyslnosc? czysta tez moze byc ;)))) moze trzeba pluc przez ramie, albo cos bylo z czarnym kotem, przejechac ? nooo, skupmy SIE :)))) zdrowko wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: 215 a co :)))) 07.10.04, 15:02 Wow!!! Taki ogrom kasy. Szukamy inspiracji w nowych numerach czy jedziemy z tymi samymi? Czy mieszamy? Czy kazdy poda swoje? Czy na lut szczescia? Czy komputerowo? Przypadkowo (215) to kierunkowy do Filadelfii :))). Myslac troche o wielkosci kupki pienieznej naszej na pewno puli ide do pracy. Trzy dni wiecej mnie nie zbawia. Jakos wytrzymam :))). pozdrowionka 4 all, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol rainbow ;)) 07.10.04, 15:46 tecza kolorow powalajaca na kolana.... mysle, ze wtedy juz nigdy zaden dzien nie bedzie miec tego samego odcienia ;))) tylko bede musiala wybudowac sobie duuuza garderobe (a wlasciwie to nie wiem, jak mam nazywac...) zasiadlam do kompa po dwoch dniach i az mnie goraczka sie udzielila... ach, cudnie by bylo... i moi kochani, donosze uprzejmnie, ze Ifa z mezem wyruszyli na podboj Australii wszerz i wzdluz ;))) pogadalismy chwilunie doslownie, ale niesamowite.... bardzo ten tego... jakby to nasi panowie rzekli ;))) no, ja caluje wszystkich i oczekujaco (losowo) podazam do szauera, po czym loze ;))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik 215, a co?! .......:)))) 07.10.04, 22:23 Widze, ze przyszła pora na działanie Dyrektoriatu ;-) My, Dyrektoriat, zarządzamy, co następuje: 1. Zachowujemy numerki "ręcznie" wybierane! Wszystkie! 2. Dopuszczamy kolejne typowanie przez uczestników wątku. 3. Liczbę (dodatkowych) losowań pozostawiamy do decyzji Mojito. 4. Oczekujemy decyzji uczestników w kwestii wydatkowania wygranej kwoty. PS. Decyzja ma dotyczyć oczywiście indywidualnych upodobań uczestników. Farma pozostaje poza dyskusją :-)))))) A poza tym Dyrektoriat z nieukrywanym smutkiem informuje, że jest zmuszony w tak ważnej chwili oddalić się od komputera ze wzgledu na obowiązki służbowe. Ale bez obawy - powrócimy w niedzielę, aby wspólnie świętować wygraną :-)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik ... a co?! .......:)))) 07.10.04, 22:25 Pysiek, bylismy blisko, bo przeciez zagralismy....;-))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen ta goraczka IP: 204.79.89.* 08.10.04, 02:05 Jest rzeczywiscie ciut zarazliwa, przyznam sie ze nawet ja zwykle dosc cynicznie i realistycznie do swiata podchodzacy zaczalem sie zastanawiac co by bylo gdyby.... Z wytycznymi Dyrektriatu sie zgadzam, sam mialem podobne idee. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Goraczka zlota :))). 08.10.04, 03:15 A wiec Dyrektoriat postanowil (Roma locuta causa finita est). "Recznie wybrane" zostaja i puszczone zostana w obieg powtornie. Mysle, ze komputerowo za piatke zaszalejemy (piec zakladow)na pewno. Poszczegolnych numerow juz nie bedziemy uwzgledniali ale jezeli ktos ma "przeczucie" to prosze o caly komplet (1-53 i PB 1-42). Co do ilosci to zobacze w jakim stanie moja adrenalina goraczkowa zastanie mnie w sobote rano. Dziesiatka tez niewykluczona. Suma nobilituje. Co by bylo gdyby... Na pewno byloby super. Demokratycznie kazdy z nas zrobi ze swoja dzialka wygranej co bedzie chcial. Farma jest Kazikowa. Ja nie zdecydowalem sie jeszcze co do farmy. Obawiam sie wczesnego wstawania i koniecznej regularnosci karmienia koni i owiec. Ale milo jest znac kogos z farma. Byc moze Kazik mnie na krotko zaprosi. Na farmie dobrze troche pobyc. O komputer Kazik nie musi sie obawiac. Kupie/przylece ze swoim. Dorzuce sie do gniazdka high-speed i podciagne kabel do altanki/gazebo. Mysle, ze zrobilbym podrozowanie moim calym etatem. I z taka forsa mozna by duzo dobrego zrobic. Bede sie zastanawial dokladniej w sobote (moja) po wygraniu. Deadline dla ewentualnych numerow (tylko szczesliwych) do soboty rano. W pracy wygralismy 25 dolcow. Calosc powtornie zainwestowana i normalna w tym przypadku sciepka po piec. Suma dostala sie juz do TV a wiec zacznie sie jutro szalenstwo z kulminacja w sobote wieczorem. Wola boska i skrzypce. Ten tego, mojito. 21:15/20C/salata zamiast zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 04:40 Dzien dobry, no ja przecie wszystkich zaprosze na ta farme miejsca bedzie dosc i byly juz to plany o jakies knajpie,Ivona planowala tez wytwornie filmow,zeby tylko tak nie bylo ze po wygranej to kazdy pojdzie w swoja strone, chociaz jak znam zycie to moze i tak byc.Gunther tez jakies to plany mial i cos to znowu sie nie odzywa, teraz to juz nie ma przepraszam,bo podlaczenie chyba ma.a ja nowego komputera tak bardzo nie potrzebuje,ten nie jest taki zly,chcialbym tylko z kims usiasc i rozeznac sie w tym komputerze bo od kilku dni usiluje wyslac dwa zdjecia i cos mi sie zacielo.znalazlem folder wybralem zdjecia,i potem po otwarciu chce wyslac a komputer mowi mi ze jest error z moja poczta.taki to ze mnie specjalista a syn zabiegany,nie mam kogo poprosic. goraczka sie udzielila no jakze.pomarzyc dobra rzecz.napewno bylaby bardzo duza farma taka ze trzeba by to kupic 4WD zeby to objezdzic.tak to tutejsi farmerzy maja,albo dobry terenowy samochod albo motor,no niektorzy to i maja helikopter do oblatywania ale to juz przesada.no na koniu to ja nie moge jezdzic z uwagi na moj kregoslup,ale jak koniki beda to kto chetny i pojezdzic bedzie mogl.ja nie boje sie tam wstawania rano Mojito,juz tak przywyklem a zwierzat nie bede mial az tyle zeby to klopot sobie robic,tylko kilka sztuk dla przyjemnosci.dom nie musi byc duzy tez,dobrze jednak jakby bylo kilka pokoi goscinnych jak ktos zajrzy zeby i bez skrepowania mogl przeconowac.to takie moje marzenia,sama przyejmnosc i na stare lata cos przy ziemi podlubac i beda swieze warzywa i troche kwiatow.co to wiecej cudowac. i tak mysle Mojito,podlaczyc to pewnie nie bedzie trudno komputer do altanki tylko kto to bedzie pisal powiedz no tak szczerze. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 05:00 Kazik, masz racje z tym pisaniem sonetow w altance. Troche przesadzilem. Ale kabel sie przyda. Lodowke trzeba miec pod reka. Taka co by kostki lodu robila z dziurka lub bez. Niemala. Zapomnialem Kazik, Ty jestes piwosz czy inny? Jakie miejscowe piwo pijesz? W Polsce ciagle promocje Fostera widzialem. Tzn. najpierw w barach chodza dziewczyny i cos oferuja. Po nitce od dziewczyny do piwa dotarlem. Foster i owszem. Ten tego. Pozdrowienia, m. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 05:34 Sonecznie i wietrznie :)))) Kazik qrcze chyba poplakam ... eenie meenie ... wygrac nie wygrac ;)))) jakos tak smutno napisales, to myslisz ze jak wygramy to spirit ochlapnie ? no nieeeeeeeeeeee ... zdrowko Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 05:38 No, no, no. Nic nie oklapnie. Wrecz przeciwnie :)))))))))). Oczywiscie ze wygrac! Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 05:49 spirit is spirit, trzeba moze wzmocnic innym spirit ? :)))) tak latwo nie oklapnie ... M. o czym znowu mowimy ? o ktorym spirit ? nie wiedzialam ze tak nazywa ;)))) zdrowko Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 05:59 Spirit nie jedno ma imie. :))))))))))))))))))))))). Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 06:15 no ladnieee :)))))))))))))) trzeba wiec wypic znowu za podtrzymanie spiritS ;)))) whatever name is ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 06:25 Zrobie to dzisiaj wieczorem. TGIF. Ide spac i kordelke ciagne za soba. Moze mi sie numerek, tfu, numery przysnia. :))), m. P.S. U Was wybory jutro? Chcesz sie zalozyc? Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 06:31 FORTES FORTUNA ADIUVAT :)))) dobranocka Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 06:42 Fortuna sequatur :))). Dzieki. Milego popoludnia. Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Aaaaapsik i jeszcze aaaaapsik.....:( 08.10.04, 09:54 Dni wolne tuż,tuż właściwie już a mnie dopadło aaaaapsik,brrrrrrrr,zapowiada się domowy weekend,herbata z imbirem i miodem i jakieś przeciwgrypowe prochy.Życząc wszystkim udanych dni kończę wcześniej pracowy dzień udając się w pielesze :) aaaaaaaaaaaaapsiiiiiiiiiik :) Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Aaaaapsik i jeszcze aaaaapsik.....:( 08.10.04, 10:53 zdrowkooooooooooo :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Aaaaapsik i jeszcze aaaaapsik.....:( IP: 204.79.89.* 08.10.04, 11:04 Mnie tez cos kichawka trafila i katar. Ale nic to piatkowy dzien sie konczy czas na piwko z szefem sie udac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Goraczka dalej IP: *.akl.callplus.net.nz 08.10.04, 11:15 z wyspy ... rozumiem ze kichasz na pomyslnosc i pewnie goraczke tez masz chociaz udajesz ze twardziela ze niby tobie sie nie udzila rane tyle szmalu, dobra lece po piwo i zaraz dokoncze post ........ jestem, pyje pywko za wygrana (nasza oczywiscie) , a niech mnie to kosztuje pomaluje podloge w garazu coby zielone sie bardziej od poldoza odroznialy Kazi te pokoje goscinne to mus, przyzekam ze dnia piatego postaram sie wstac wczesniej i nakarmic zwierzaki, (mysle ze minimum 3 dni opijania no a czwarty na wyleczenie kaca) ja poprosze o nowe zaslonki i driveway, :) suma tak mnie z nog sciela ze o innych rzeczach nawet myslec nie moge , jak pywko z pralni bralam to zauwazylam wielkiego pajaka zwisajacego na nitce, a niech sobie zyje, pajak to zdecydowanie dobra wiadomosc Pysiek kazdy zabobon jest dobry, kot czarny, bialy w ciapki czy co tam jeszcze, zuc go przez ramie albo na ramie, przeskocz, poskocz, splunij , to zdecydowanie NASZA SUMA :) Mojto ty oczywiscie opij na wszelaki sluczaj, tylko nie trac koncentracji bo rozumiem ze wszyscy koncentrujemy sie na naszych numerkach (a nie tak zeby kazdy na swoim) hihihi Chopin - moze jakies Chinskie zaklecia??? Rane w glowie mi sie krecki ale mozliwe ze to przez XXXX :) aha bede miala jeszcze jeden wydatek, mam maly pomysl na maly business, wiec jezeli moge to poprosze na koszty strony internetowej :) Yvonka jak juz bedziesz miala to studio filmowe to koniecznie nakrec film o wariatach (czytaj: o nas) pozdrowionka dla wszyskich przyszlych milionerow :)))))) naprawde 205 zielonych baniek?????? Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Goraczka dalej 08.10.04, 11:24 nie,Asienko 215 mylions ;))))qrcze po cholere Tobie zaslonki, i big business lepiej brzmi, maly interes ? he ;) jak zaczynac to zaczynac :)))) za nasze zdrowko i Szopen i Wyspiarza, za powodzenie losowania i naszej partii w wyborach qrcze, uzbieralo tych toastow, co tam, tez dzis wypije ;)))) zdrowko raz jeszcze :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Goraczka dalej IP: *.akl.callplus.net.nz 08.10.04, 11:30 215??/ rane, lece po nastepne xxxx Pysiu maly ale fikusny :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Goraczka dalej 08.10.04, 11:37 :))))))))))))))) grunt to fantazja Asia :)))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Goraczka dalej IP: *.akl.callplus.net.nz 08.10.04, 11:46 hehehe,, you know as well as i do, that as long as it keeps going the size doesn;t matter LOL (business that is) fantazja swoja droga dobra jest na wszystko, bez fantazji nie ma praktyki, dziekuje niebiosom ze moja fantazja ma sie calkiem calkiem :) Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Goraczka dalej 08.10.04, 14:52 Siemanko kochani, goraczkowo widze tutaj. dales rowno Amigo z tymi losami,adrenalina tu pulsuje ze strach;) Asienko klaniam nisko Ms Fantazja :)))Pysiek czolko :))) jak zdrowie w porzasiu juz? Yvonka to te nowe pokoje beda tylko z sama bielizna?az przysiadlem z wrazenia ..i mowisz teczowo? ja tylko tu zajrzalem do was sprawdzic czy wszystko w porzasiu,bo powiem wam ze jestem w Polsce i az trudno patrzec jak ludzie niektorzy tu zyja.a z drugiej strony tyle zmian, nowoczsney kraj sie robi. taki nowoczesny kraj weszlismy do Europy przeciez a u mojego brata na plebanii to taki ruch w interesie,ze ja to mysle ze to sredniowiecze! zal patrzec kochani! siemanko i spadanko ide tez wypic za nasze powodzenie Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Owce numerowane snic... 08.10.04, 16:35 Zdrowko kichajacym i siakajacym. Zdrowko. Owce liczylem i owce mi sie snily. Z runem delikatnym i oczami wilgotnymi. Biale byly glownie z paroma czarnymi w swoich szeregach. Niektore mialy na sobie male, kobiece prawie siodlo. A pod siodlem wyrazny numer. Zloty na blekitnym tle. Zaczalem we snie szukac olowka aby zapisac numery. Wiadomym dla mnie bylo, ze to numery loteryjne. Czarna owca miala numer wiekszy - najwyrazniej PB (dodatkowy). Parzysty. Znalazlem olowek, znalazlem kartke papieru... Gdy nagle zza drzew wyszla pasterka. O qrcze szyszka. Cieplo bylo wiec nie miala na sobie duzo. Bielizny na pewno nie. Witke miala w reku. Wyginala ja idac/plynac. Miala nieznany mi kwiat we wlosach. Czerwony. I na szyi cos. Na nogach nic nie miala. Bluzka wystarczajaco nieluzna. Blekitna jak niebo. Co za numery! Zdekoncentrowalem sie zupelnie. Olowek wypadl mi z reki. Kartke zefirek figlarz wywial mi z drugiej. Qrne szyszka... I gdy sie pozbieralem, olowek i kartke podnioslem owce numerowane zniknely. Oh, ty gejsza. Wolna odplywala ich sielska pasterka usmiechajac sie do mnie zagadkowo i robiac zamglona obietnice pojawienia sie w moim snie dzisiaj. Wierze, ze z owcami jako przyzwoitkami i numerami. Gleboko w to wierze... Gunther/Amigo, moze brat potrzebuje nowy dach na plebani. Da sie to zalatwic. Za skuteczne modlitwy w naszej loteryjnej intencji. Modlitwy stad nie przebija sie. Na ulicy pelno dzisiaj ludzi modlacych sie w intencji loteryjnej. I Panu Bogu zlote gory obiecuja. I rajskie rozane ogrody. Modlitwa chyba nie ten tego. Nie efektywna. Picie dzisiejsze pozostaje. Asienko, mocno bede sie teraz koncentrowal na numerkach ogolnych. Do soboty wieczora indywidualne numerki nie beda sie liczyly :))). Pamietasz stary dowcip gdy do szatni teatru przychodzi para i pani szatniarka pyta: Panstwo na jeden numerek? Tez sie koncentrujcie Amigos. Niech to bedzie nasz wspolny wysilek. Siemanko sloneczne z wiara w nasze numerki, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oferta.pracy Oferta pracy (Warszawa) IP: *.acn.waw.pl 09.10.04, 12:48 Wszystkie osoby poszukujące pracy (Warszawa) zachecamy do zapoznania się z naszą ofertą: forum.wprost.pl/ar/?O=413064&NZ=0 Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Gold (money) rush. 09.10.04, 19:27 Zdrowko absolutnie Wszystkim, plyniemy wiec na grzywie wysokiej fali w kierunku Slodkiej Fortuny. Nasze numery na dzisiaj: 26 34 39 45 47 PB 39, 02 04 24 32 50 PB 19, 04 07 16 32 40 PB 38, 07 26 37 40 50 PB 35, 09 13 18 37 41 PB 19. 03 08 47 51 53 PB 28, 01 16 21 36 43 PB 38, 05 27 29 32 44 PB 37, 01 26 44 46 47 PB 13, 13 25 37 49 53 PB 11. I nasze "recznie wybrane": 08 10 13 17 37 PB 06, 04 07 11 29 50 PB 08. Losy (wszystkie trzy) zostaly wczoraj umoczone w margaricie (nie jednej). Dzisiaj sa jeszcze cudownie wilgotne. Powinno to pomoc naszemu usmiechowi Pani Fortuny. Jej zdrowie przeciez pilem. Mialem bardzo pomyslne ostatnie dwa dni. Wierze, ze lucky streak utrzyma sie :))). Slonecznie pozdrawiam i do zobaczenia we ftorek u Asi w garazu :))). mojito. 13:27/20C/black bean soup. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Gold (money) rush. 10.10.04, 03:31 ach..rozmarzylam sie przy kompie..... pani Fortuny pomyslnosc opilam na brazylijsko-europejskim party ;))) Gunther, ja sadze, ze tych pokoi bedzie ze trzy spokojnie, jeszcze nie wybralam koloru scian, ale musi byc neutralny, coby sie komponowal z kazda czescia odziezy spodniej ;))) w domku slodki nielad, ogolne rozleniwienie, nikomi nic sie nie chce... slonce, upal... planuje wizyte w Manly, plaza i oceanarium moze... ale najpierw pranko, brudze sie jak cholera ;))) jutro znow szkola, rozwazam mozliwosc indywidualnego toku.... moze, moze.... caluski sloneczne i spadam w piekny dzionek... Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Gold (money) rush. 10.10.04, 05:13 Dzien dobry, rzeczywiscie Iwona dzien dzis wyjatkowo piekny,te miliony tylko dodaja uroku, taka to cisza przed burza.dla nas tu w Australii dodatkowo szczesliwy dzien bo partia pracy przegrala i bardzo dobrze.ludzie to nie sa tu za bardzo zorientowani na kogo glosowac,kilka dni temu po pracy wpadlismy do baru na jednego i taka rozmowa, ktora partia to lepsza.ja to tylko powiedzialem ze jak przyjechalem do Australii to dolar tutejszy stal 2.5 do angielskiego funta. kilka lat pozniej doszla do glosu Paria Pracy z Hawke i co,wszystko poszlo do dolu.no ale nie bede tu sie rozspisywal o polityce, bo to kazdy swoja opinie ma.dzien jednak bardzo ladny i mysle ze wrozy dobrze i dla naszej wygranej. spytales Mojito co ja pije,no lubie domowe nalewki najbardziej.piwo tez lubie wypic,Foster tez dobre ale bardzo mi podchodzi piwo Cooper jest troche mocniejsze,a jak chce juz poszalec to kupuje zagraniczny browar znaczy to europejski albo niemiecki albo polski browar.sa tu sklepy monopolowe dobrze zaopatrzone,ostatnio na father's day dostalem caly karton polskiego Zywca. mam troche owocow w ogrodzie to robie takie rozne nalewki glownie na spirytusie i jak to milo usiasc w cieniu po obiedzie i wypic sobie setke.no dzis moja Pani tez obiecala dobre swieze ciasto,bo poziom cholesterolu mi spadl.taki to czlowiek uzalezniony teraz od zdrowia, dobrze jest byc dobrej mysli a wszystkie choroby to odstraszy. zycze wiec wygranej i pozdrawiam wszystkich Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Gold (money) rush. IP: *.akl.callplus.net.nz 10.10.04, 10:22 Kazik, a gdzie ty ten spirytus kupujesz? mnie sie ostatnio trafila Wyborowa zrobilam mezowi radoche, byla jedna jedyna butelka w sklepie, pogdalam sobie ze sprzedawca, okazalo sie ze ma zone polke :) Spirytusu nigdzie tu nie widzialam nawet tego mlodziezowego Gunther pozdrawiam cieplutko, pospiesz sie z tym powrotem zebys jako ostatni na Kazikowa farme nie przyjechal, moze sie okazac ze caly Zywiec juz poszedl hihihi Mojto zaslonki wlasnie dzisiaj kupilam, wiec bedziesz mogl ten wydatek od mojej puli odliczyc, moze sie komus innemu przyda :) Yvonka zazdrosze Ci pogody, u nas ostatnio smetnie i tem sie kreci lekko ponad 10 stopni, nie moge sie juz cieplejszych slonecznych dni doczekac Bylismy dzisiaj w lesie na spacerze, nawet 4 maslaki znalazlam :) Pozdrawiam Wszystkich bez wyjatku :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Gold (money) rush. IP: 204.79.89.* 11.10.04, 02:17 Dzien dobry i usmiech dla wszystkich. Pocalunek dla pani Fortuny wyslany w niebiosa. Ja tez ciut popilem pod te szczesliwe numerki. Nie wiem dlaczego ale mam jakies dobre przeczucie. I ogolnie tez nie wiem dlaczego ale mam bardzo dobry humor w dniu dzisiejszym. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona73pol Re: Gold (money) rush. IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 11.10.04, 05:50 dobry humor to podstawa.... ;))))) a pomagaja w tym i male rzeczy, malutkie powodzenia i otaczajaca przyroda budzaca sie do zycia, slonce, slonce, slonce..... zapach lata w powietrzu (juz!) no i z pania Fortuna, czy bez, jest fajnie ;)))) w oczekiwaniu na jej usmiech, mamy siebie ;))) codziennie :)))))))) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Gold (money) rush - crush. 11.10.04, 06:25 Zdrowka i pogody ducha Wszystkim, qrne, nie wiem jak mam to Wam powiedziec? Niestety, nic nie wygralismy. Wygrana padla (jeden los) w sasiednim stanie Delaware. Taki malutki stan a taka wielka wygrana. Mysle, ze Pani Fortuna celowala w nas ale jakos przy sobocie przestrzelila. Wola boska i skrzypce. Do nastepnego razu... Bylo siedemnascie "piatek" wartych po sto tysiecy. (www.powerball.com) A bylem prawie pewien, ze nowe zaslonki Asi zobacze. Qrde... Ide wiec dzisiaj do pracy. Moze lekko niechetnie ale zdecydowanie ide. Kazik, tez lubie mocne piwa. Te tutejsze dla mnie za slabe. Ciekawe jaka sile maja najmocniejsze w Twoim sklepie monopolowym? Iwona, w jakim kolorze dzisiaj smigasz po miescie? Eeeeech zycie... piekne jest :))). Spac ide i kordelki szukam. Pozdrowionka sloneczne, mojito. 00:25/11C/kremowa grzybowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Gold (money) rush - crush. IP: 204.79.89.* 11.10.04, 06:34 Nic to ze crush. Jeszcze kiedys sie nam trafi. Najwazniejsze jest zyc szczesliwie a jesli sie pani Fortuna kiedys usmiechnie loteriowo to tylko taki extra dodatek a nie sedno zycia. Wciaz z usmiechem. Szopen Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Gold (money) rush - crush. 11.10.04, 06:55 Zgadzam sie. Usmiech Lady Luck jeszcze nas opromieni. Usmiechajac sie do tej mysli ide spac. Tym razem na pewno. :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))). mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Gold (money) rush - crush. IP: *.akl.callplus.net.nz 11.10.04, 09:36 tak czy inaczej zaslonki mam, driveway moze jeszcze poczekac, garaz tez jeszcze nie pomalowany do konca wiec troche by mi wstyd bylo was w takim na pol niedokonczonym przyjmowac, jak juz pomaluje to fortuna nasza , wkoncu jak bedziemy te miliony dzielic to dobrze by sie bylo czuc jak w palacu, a na niepomalowanym cemencie pewnie bysmy sie tak nie czuli, Czekajmy na nastepna kumulucje, a ja sie sprezam z malowaniem. Mojito dziki za excitment, pare dni adrenaliny wszystkim nam sie przydalo :) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Gold, gold, gold... 11.10.04, 22:16 Moze tez byc cos innego... Np. brylanty, bo jak twierdzi Marylin M.: Diamonds are a Girl's Best Friend. Rozczulajac sie nad sama soba w zwiazku z niemilymi wydarzeniami dzisiejszego dni moglabym stwierdzic, ze z braku wyzej wymienionych, to znaczy brylantow, wy, no WY, moi drodzy, moglibyscie robic za moich best friends. Mozecie? A poza tym to my na pewno(!) trafimy kiedys w tego cholernego powerballa! Moze juz tej zimy, ktora chyba wlasnie do nas przyszla, bo juz jest zimno jak cholera, a w nocy ma byc mroz. Brrrrr..... Wasza T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Gold, gold, gold... IP: 204.79.89.* 12.10.04, 02:00 Jasne ze mozemy. A moze nawet jestesmy. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Zloto i przyjazn. 12.10.04, 04:11 Zdrowko absolutnie Wszystkim, dzien ladny, sloneczny i juz lekko chlodny. Emocje loteryjne opadly. Stazystke przesunieto do innych zajec. Az do nastepnej wyobraznie laskoczacej kumulacji. Dzisiaj Dzien Kolumba. Parady odbyly sie wczoraj. Banki i poczta zamkniete. Jak co roku zapytalem swojego kolegi Wlocha czy to prawda, ze Kolumb byl podobno Francuzem? I jak co roku uslyszalem uslyszalem wspaniale kwiecista niekonczaca sie wiazanke przeklenstw pod adresem tych co tak moga pomyslec i Francuzow ktorzy ta plotke puszczaja. Asiu, wygrane wiec masz zaslonki. O kolorze pisalas? Z malowaniem garazu przed podzialem pieniedzy spoko. Wystroj liczy sie daleko mniej niz towarzystwo dzielace. Gdybys zdecydowala sie przeniesc do jurty w Mongolii - tam bysmy szmal dzielili. Z wystrojem to jest tak jak z piciem. Wazne jest towarzystwo (pijace) a duzo dalej wystroj otoczenia. Pilem juz w warunkach uciazliwych i trudnych uzywajac jako naczynka odkrecony migacz od traktoru. Z butelki nie moglismy pic poniewaz nie bylo butelki. Bylo wiaderko ze swiezo pedzonym samogonem. Nikt na uciazliwosc nie zwracal uwagi. Towarzystwo pijace bylo rowne. Tizedik, ewentualnie rozbijemy pule i nasz statek wplynie do portu. Oczywiscie, ze mozemy. I tak jak Szopen napisal - moze juz jestesmy. I zloto i przyjazn maja swoja wartosc. Przyjazn zdecydowanie wieksza. Przyjazn niekoniecznie wymagajaca codziennego/cotygodniowego dotkniecia listem, telefonem, e-mailem, golebiem. Ale przyjemnie jest wiedziec,ze ktos gdzies nam dobrze zyczy. I zyczyc komus rownie dobrze. Zloto rzecz nabyta. Zlotu jestesmy obojetni. Te emocje plyniecia na duzej fali kumulacyjnej lekko mnie zmeczyly. Ide spac wczesniej kordelki szukajac, dobranoc/dzien dobry, mojito. 22:10/9C/rosol dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Body language ;)))) 12.10.04, 04:29 Slonecznie i uff, upalnie dzis :)))) 37 stopni i nie kcem tu nikogo denerwowac ;)))) powiem Wam ze wygralismy wybory, yooopieeee ! nie byloby w tym nic specjalnego wlasciwie, bo ktos musi wygrac przeciez ;) gdyby nie fakt, ze mialo to bezposredni impact na moja pozycje w pracy, w pracy, o pracy caly czas mowa;)))) cut or not to cut oto jest pytanie ... phuuuuuu, wiec moge odetchnac :)))) nigdy tak naprawde nie intersowaly mnie kampanie przed-wyborcze, the air thick with hot air, hyperball and promises ;) ogladajac ten cyrk czasem w TV polecam wylaczyc sound i obserwowac body language, i tutaj puszczam wielkie OKO do Tizedik, obserwowanie jest tworcze okazuje ;)))) obecni politycy zatrudniaja image consultant and body language experts i od razu widac kto takiego training nie mial. Labour Party leader wygladal jakby ubieral podczas wichury w tunelu po ciemku i fryzura jego bije moja, na glowe ;)krzyzowanie rak i nog, rece w kieszeni nie wskazane wrecz zabronione. Howard opracowal do perfekcji gest kiedy pokazuje obie podniesione dlonie otwarte - nie mam nic do ukrycia (czyzby?) czesto unosi brwi, ze jest sincere and concerned :)))) body language experts podgladali Clinton kiedy denied his infidelity i za-obserwowali ze: mrugal 60 razy na minute, popijal wode, zacisniete dlonie jednak wydaly go ze klamie ;) eeeh, tak patrze i mysle sobie taki to teatrzyk zyciowy ... somebody is watching you but ;)))) Australia tez ostatnio i to naprawde nie bylo pod katem wyborow, zajela bardzo promocja wlasnego kraju. rzucili haslo: Australia,a different light, chociaz ja tu nic different nie widze. w dalszym ciagu jest to kraj gdzie piwo bywa zimne i locals are easy ;)najwieksza promocja ma miejsca ( ofkors)w US, no przeciez jest to kraj ktory zrobil osiem odcinkow Police Academy i wybral George W.Bush president. Au nie dorasta wiec US do piet ;)))) nie powinnam krytykowac stereotypow wprawdzie, popatrzcie sami na te podarki: kiedy prezydent Bush przyjechal do AU dostal Akubra hat, working boots and ... a stock whip ;)))) wygladal wiec bardziej jak stripper from Manpower. zamiast atakowac Baghdad wygladal more likely to invade McLeod's daughters. cala promocja ma na celu to boost turystyke, za-inwestowano 360 mln, i ja tak prywatnie sobie mysle, ze gdyby kupic za te pieniedze airfare tickets to boost sam by zrobil :)))) Tizedik :)))) brylant to ja nie jestem ;)))) moge robic za friend ale, no probs :)))) Mojito :)))) niniejszym stwierdzam, ze zamieszanie takie narobiles z tymi mylionami, ze do tej pory unosze i strazacy biegaja za mna z drabina zeby mnie sciagnac na ziemie :)))) zdrowko wszystkim absolutnie, a sobie przede wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Body language ;)))) - political :))). 12.10.04, 04:52 Yo, Pysiek, gratuluje wiec wynikow wyborow.Tez ogladam debaty z wylaczona fonia. Tak jest ciekawiej. I moja wyobraznia podpowiada co mi sie teraz obiecuje. Money for nothing, chicks for free :))). Powerball for everybody. Wszystko co chcecie. Tylko ja. Nie moj przeciwnik. On jest be. Ja jestem ok. On be... Z Clintonem to ciagle niewyjasnione technicznie. Czy to infidelity, czy to incydent seksualny? Mowca byl jednak dobrym. Kontaktowym. Dzisiejszy FT na pierwszej stronie pisze: Poll victory for Howard gives boost to Bush. Zobaczymy za trzy tygodnie. Z Powerball tez dobrze jest troche sie pounosic nad ziemia. Marzenia fajna rzecz :))). Ale juz drepcze pracowicie po ziemi. Zdrowka wiec Tobie zycze. A propos jestes juz calkiem ten tego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa Hello z Hervey Bay QLD IP: *.qld.bigpond.net.au 12.10.04, 06:03 Hey Pysku tez sie przylaczam do gratulacji,widzisz zycie bywa kind i jest pelne niespodzianek w tym milych ;-) Przy okazji pozdrawiam z Hervey Bay gdzie zacumpwalismy na kilka dni wlasnie wrocilismy z whales watching i ucieklismy na chwile w cien PC,bo rzeczywiscie piecze dzis sloneczko oj piecze po nosie strasznie mnie spielko twarz na lodzi podczas ogladania tych przepieknych wielorybow mimo ze uzywam filtr 30+, Z Yvona widzielismy sie tylko chwile ale wspomnienia zostaly na dluzej ;-)....tak... z nasza Yvonka czlowiek na pewno sie nie bedzie nudzil ;-))) Yva do nastepnego!zrealizowalas swoje plane weekendowe,dostalas mojego sms z Brisbane z nowego numeru? Kangur pozdrawiam,w Melbourne tez juz cieplo? Tak Australia jest piekna!Plaze,plaze,plaze....i to jakie! Jutro jedziemy na Fraser Island,najwieksze sand island na swiecie...zycie jest piekne,defintywnie i calkowicie Pozdrawiam wszystkich serdecznie,przesylam troche promieni w strone Wroclawia i Warszawy i wszedzie indziej gdzie juz chlodno a mozne nawet zimno Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Body language ;)))) - political :))). 12.10.04, 06:12 Dzien dobry, to dopiero racja z tymi politykami zupelnie jak te marionetki,a my i tak po kieszenie dostaniemy i tak.wszystko co obiecane przed wyborami to bardzo rzadko sie sprawdza,tak to juz jest na tym swiecie. a u nas rzeczywiscie dzis przygrzalo,musialem wczesniej wyjsc z pracy zalatwic pare spraw i fest sie spocilem powiem wam.ja to juz nie nadaje sie do zycia w takim city,wszyscy gdzies pedza,potracaja czlowieka,telefony to az denerwuje, kazdy z telefonem przy uchu i to brzeczenie wokol i nie wiadomo kogo telefon to brzeczy.ruch tez okropny, nie ma to jak na mojej prowincji,spokojnie,cicho, troche tylko czasem jakies smarkacze powarcza silnikami, cicha dzielnica cicha ulica.bede musial porzadnie podlac kwiaty dzis zeby to nie wyschlo a restrykcje wodne ciagle obowiazuja. nie wygralismy rzeczywiscie,ale ile to mielismy frajdy, rzeczywiscie Asia to sie dopiero znalazla oczywiscie trzeba podziekowac Mojito bardzo ladnie z Twojej strony. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Body language ;)))) - political :))). 12.10.04, 10:47 no wlasnie, ile frajdy ;))) Tizedik, friends, of korrs ;))) diamonds, maybe ;)) kiedys..... chociaz ja wole na ten przyklad rubiny ;)) albo obecnie opale ;)) podobaja mi sie bardzo, bardzo, moze kiedys kupie, taki ladny, tylko dla mnie, moj precioussss ;))))) Ifa, dzieki, sms dostalam, tylko jakos tak w rush bylam, zapomnialam na smierc ;))) zazdroszcze ci/wam tje Frasier, ale czekaj, czekaj, kiedys tez sie wybiore.... plany weekendowe odlozone, bilety za drogie byly ;)) a Hindusi znow przelozyli kolacje, wiec jeszcze nic, ale we wtorek, a jakze ;)) Mojito - kolory z palety Pani czerwieni, czyli bordo, roz ;))) jednak, jakos sie pod reke nawinal.... jutro zmiana ;))) wybory, szczerze mowiac nic mi nie mowily, sadze, ze wybrano mniejsze zlo ;) a ja bylam dzis w Marryland, w ten upal bujalam sie po uliczkach, i sluchajcie, tutaj trzeba tak uwazac, ktos cos zostawil na kuchni (tak wywnioskowalam) i jechaly wozy strazackie z syrenami... zanim doszlam do tej ulicy - jakies 20 minut - to juz polowy domu nie bylo, dymilo sie okrutnie.... szkoda....tej rodzinki.... a jutro, bedzie jeszcze gorecej, jakies 40 a ja w Toongabbie ;)) Kazik bedzie wiedzial, to jego okolice... tym razem bede cwansza i wczesny wyjazd... a jakie tam ulice: Vancouver St. Quebec St. moje ulubione ;)) moze byc zabawnie.... caluski, ide ogladac Matrixa 3, ponoc straszny sh....t ;)) Tange, dzieki za swietne zarciki ;))) papa, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Body language ;)))) - political :))). 12.10.04, 10:48 no wlasnie, ile frajdy ;))) Tizedik, friends, of korrs ;))) diamonds, maybe ;)) kiedys..... chociaz ja wole na ten przyklad rubiny ;)) albo obecnie opale ;)) podobaja mi sie bardzo, bardzo, moze kiedys kupie, taki ladny, tylko dla mnie, moj precioussss ;))))). Ifa, dzieki, sms dostalam, tylko jakos tak w rush bylam, zapomnialam na smierc ;))) zazdroszcze ci/wam tje Frasier, ale czekaj, czekaj, kiedys tez sie wybiore.... plany weekendowe odlozone, bilety za drogie byly ;)) a Hindusi znow przelozyli kolacje, wiec jeszcze nic, ale we wtorek, a jakze ;)) Mojito - kolory z palety Pani czerwieni, czyli bordo, roz ;))) jednak, jakos sie pod reke nawinal.... jutro zmiana ;))) wybory, szczerze mowiac nic mi nie mowily, sadze, ze wybrano mniejsze zlo ;) a ja bylam dzis w Marryland, w ten upal bujalam sie po uliczkach, i sluchajcie, tutaj trzeba tak uwazac, ktos cos zostawil na kuchni (tak wywnioskowalam) i jechaly wozy strazackie z syrenami... zanim doszlam do tej ulicy - jakies 20 minut - to juz polowy domu nie bylo, dymilo sie okrutnie.... szkoda....tej rodzinki.... a jutro, bedzie jeszcze gorecej, jakies 40 a ja w Toongabbie ;)) Kazik bedzie wiedzial, to jego okolice... tym razem bede cwansza i wczesny wyjazd... a jakie tam ulice: Vancouver St. Quebec St. moje ulubione ;)) moze byc zabawnie.... caluski, ide ogladac Matrixa 3, ponoc straszny sh....t ;)) Tange, dzieki za swietne zarciki ;))) papa, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Body language ;)))) - political :))). 12.10.04, 16:20 Tizedik, diamenty sa zimne, wiec na przyjaciol sie nie nadaja. Marilym M popelnila kiedys blad i chyba o tym wiedziala... My jestesmy lepsi, o cale niebo, albo dwa:))) A tak a propos najlepszego przyjaciela dziewczyny, to widzialam kiedys program w TV brytyjskiej zatytulowany mniej wiecej "Vibrator- girl's best friend" I co Wy na to? i skoro sie juz tak wszyscy chwala, to ja tez sie pochwale:) Widzialam Kruki Karampuki na zywca!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale czad!!!!! Pikne i charakterne, zadziorne tez:))) Tylko nijak sie Matrioszki o przepis doprosic nie moglam:)))) A oprocz tego, te oooooczyyyyyyyyyyyyy........ Matrioszko wybacz, ze przezywam, jak mrowka okres, ale widze, ze nasze forumkowe dziecki sa fantastyczne:) Ominela mnie goraczka zlota, ale przezywalam inna:) Dalej przezywam. Ciekawe, co z tego wyniknie. pewnie odpadne w przedbiegach, ale i tak cudne uczucie miec rozgoraczkowane spojrzenie, nawet tymczasowo. eh:))))))))))))) Mojito, Dostalam wezwanie na poczte. cholera, na wezwaniu poszukuja kogos o nazwisku Mandarynka. I co teraz? I kochani, jak ja Wam ciepla zazdroszcze!!!! Przyznaje sie bez bicia. Siedze okutana w koc, cieply sweter, w podwojnej ilosci skapretek, popijam goraca herbate i nic. Zalozylam nawet plomienno czerwona bielizne, tez nie dziala. Chyba ogarnia mnie inna goraczka, wirusowa... Czyli bede podwojnie rozgoraczkowana, hehe. A na dworze ZIMA, nie ruszam sie bez rekawiczek i szalika, chyba czapke tez wyciagne ze schowka... Ifa, podrozniku,mam nadzieje, ze Cie moje cmoki smoki na trasie dogonia! Marzena, a Ty gdzie, moze to moje stare oczy nie potrafia Cie wypatrzyc. Wylaz spod tego koca!!!! Pysiek, congrats!!!! Dzielna dziewczyna z Ciebie:) Asia, ten kolor zaslonek tez mnie ciekawi. Ivette, a gdzie kolejne linki do Twojej Galerii? no? Ja sie pytam i na odpowiedz czekam!!! Wyspiarzu podwojny, rozdwojony, a co dzis na obiad? Spadam powoli, bo jak zwykle sei rozgadalam. Buzioki dla wszystkich bez wyjatku!!! I zapraszam dzis na grzane wino, bede sie rozgrzewac od srodka, jak ktos chce, to niech kubeczek podstawi, poleje:)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: Body language ;)))) - political :))). 12.10.04, 22:37 Czesc, Moje body to zmeczone jest ostatnio, bo ja k..wa mac tylko pracuje i pracuje. Nic poza robota na oczy nie widze. Slyszalam tylko, ze zanosi sie na wygrana, ale calej tej wielkiej goraczki i rosnacego napiecia nawet nie zauwazylam. A tu taka kasa kolo nosa nam/Wam przeszla!!!!. I na razie nie wiem czy zycie piekne jest, bo ja na okraglo w biurze siedze. Zycie czeka sobie az w koncu sie opamietam i je zauwaze:)))). Pozdrawiam, Mar-za Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Error straszny ;)))) 13.10.04, 07:36 Sonecznie wiec i upalnie :)))) Tizedik wow, duzo Ciebie teraz ;)))) jak wyrazilas zgode to pojade z tematem, a co ;)))) plaza z Manly, ktorej link kiedys podalas ode mnie 10 minut spacerkiem, ja mieszkam troche z boku, skromniej, mniejsza plaza, widoki podobne ale. plaza jest najladniejsza skoro swit 4-5 am, o tej porze tez mozna spotkac fanatykow surfing. nie probowalam nigdy, chociaz na snowboard sobie radze, tfu tfu radzilam :(((( mialam okazje widziec chlopaka, ktory z surfboard wyladowal na skalach a potem na emergency, nie powiem co mu z-szywali :(((( po tym widoku jakos mi odechcialo probowac. taa, kazdy sport ma ryzyko. dzis grzeje slonko porzadnie od rana, pelno wiec turystow, plaza pelna, ciala rozne rozebrane mniej i wiecej. Tangerin :))))poszukiwania Mandarynki na poczcie ? extra :))))no cooo, jestesmy wszyscy tu tacy tajemniczy ;))))do ASi tez napisalam: POLSKA ASIA i ... doszlo :)))) qrcze, z przyjaciolmi bywa roznie, dobrze ich miec w roznych postaciach ;)))) bardzo bardzo dawno temu osiem-nasto-wiecznym swiatem wstrzasnela seria skandali. przygody sexualne bardzo przystojnego zreszta markiza Donatien (!) Alphonse (!)Francois (!) de Sade zostaly opublikowane w formie ksiazki. wow ! wkrotce po opublikowaniu, ksiazka oczywiscie zostala zakazana, przez to jeszcze bardziej popularna. w miedzyczasie aby ozywic atmosfere, ukazywaly rozne takie tam wydania, niektorzy smialkowie usilowali przedrzec przez gestwine cenzury piszac na tematy zakazane. kobiety mdlaly, mlodziez rumienila, panom wyrastaly namioty w okolicach wiadomych czytajac zakazane i nie-oficjalne ksiegozbiory. jak ktos zaczal to juz poszlo z gorki i nikt tego procesu nie zatrzymal ;)))) no dobra ale dzisiaj ? kiedy wszystko prawie zostalo opisane i nazwane, zeby zaraz podniecac, zeby zaraz tak zadziwic. qrcze jaka to szokujacy wiadomosc dla nas kobiet, ze komus cos tam unosi po przeczytaniu naszych wypocin, wow, co takie szokujace, zeby swiatu oglosic jaka to sila drzemie w tym cudzie, co dostal od natury ? haloooo, kazdy srednio inteligentny czlowiek zorientuje ze czasy hiszpanskiej inkwizycji skonczyly ... zdrowko Odpowiedz Link Zgłoś
michalm51 dam prace 12.10.04, 18:45 napisz na maila kaaska111@interia.pl wszystkiego sie dowiesz niewazne gdzie mieszkasz wazne co potrafisz Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Brylanty!!!!!!!!! 12.10.04, 23:32 Wiedzialam! No wiedzialam... A moze tylko czulam... Wy jestescie lepsi niz brylanty :-))))))))))) Znacie mnie. No, troszke.....;-) Pewnie dlatego juz tutaj uslyszalam (przeczytalam), ze jestem racjonalistka...;-) Ale musze wam powiedziec, ze kiedy przeczytalam wasze posty latwiej mi bylo zniesc dzien dziesiejszy. I mniej sie przejmowalam poprzednim. Moze bedzie lepiej... Na pewno bedzie lepiej! Mnie i elementowi. I wam. Zima tez kiedys minie. A czort z nia! Napiszcie o lecie. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Brylanty!!!!!!!!! 12.10.04, 23:34 To Gazeta robi numery, nie ja! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Brylanty!!!!!!!!! next 12.10.04, 23:47 A co mi tam....;-) Machne jeszcze jednego posta, zeby zobaczyc kolejny ladny numerek w naszym watku ;-) A na termometrze za oknem, ale tuz kolo sciany, mam temperature bliska zera. Brrrr..... Wedlug serwisu pogoodwego jest teraz: Uaktualniono: 11:30 PM CEST on October 12, 2004 Stacja meteo: Warsaw, (History) Elevation: 351 ft / 107 m 34 °F / 1 °C pogodnie Odczucie zimna: 26 °F / -3 °C Byle do wiosny! Odpowiedz Link Zgłoś
gosc69 Re: Brylanty!!!!!!!!! next 13.10.04, 04:57 he he he ladne z was brilanty dziewczynki az mi stanelo na sama mysl co tu jest grane to jest poradnik seksualny?numerki widzicie to opiszcie te numerki bedzie ubaw po pachy.jak ten vibrator przyjaciel kobiety to ja bym wam pokazal cos lepszego.hehehe Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Bedzie lato. Bedzie na pewno. 13.10.04, 07:06 Zdrowko, mimo slonca miasto zanurza sie wolno w jesien. Temperaturowo. I szeleszczac lisciami. Dzisiaj w kraju Szczecin byl "najcieplejszym" miastem - plus dwa. Cholera z takim temperaturami. U mnie troche lepiej - obecnie 11C. Wiadomo juz, ze glowna wygrana padla na jeden los nalezacy do 33 grajacych. A wiec jestesmy na dobrej drodze. Nastepna kumulacja nasza. Na pewno. Marzena, lekko sie niepokoilem. I zgadzam sie z Toba. Ciagle w pracy to qrwa nie zycie. Ale to minie. Ta ciaglosc bycia w pracy. Mandarynko, mysle, ze ten angielski program TV sponsorowal producent gadgetow elektrycznych opierajac sie na stereotypie flegmatycznego i za dobrze ulozonego mezczyzny angielskiego. Byc moze lorda. Albo czlonka parlamentu. Kobieta nie powinna polegac na jednej tylko przyjazni :))). Tizedik, zadzwonilem przed chwila do kancelarii niebianskiej z interpelacja w sprawie lata. Telefon odebral ciec niebianski i powiedzial, ze nikogo juz nie ma. Biuro niebianskie bedzie otwarte jutro. Zapytany o lato powiedzial, ze lato bedzie zgodnie z harmonogramem. I zyczyl mi cierpliwosci. Dobrze mu zyczyc. Siedzi sobie w niebie za piecem. Iwona, jaki kolor sie dzisial nalozyl? Ten tego najlepszego zyczac i rozgladajac sie za kordelka, mojito. 1:06/bez zupy dzisiaj/wczoraj. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Bedzie lato ? 13.10.04, 07:49 zaraz zaraz, poprawka, przebijam temperature 40 stopni ... zdrowko Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Bedzie lato ? 13.10.04, 07:55 Ciebie i frakcji Aussies to nie dotyczy, Szczesciarze. Pisze i jednocze sie z frakcjami w chlodzie i bez lata. Wam zazdroszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Bedzie lato ? 13.10.04, 08:08 no nie, nie bede tu nikogo palcem wytykac ... nikomu slonka nie zaluje, kto to bywal i grzal na sloncu w Portugalii, i zeby to raz ;) ze nie wspomne Rio psiakrefff !!! no no no Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Bedzie lato ? 13.10.04, 08:23 Zapomniane juz :(((. Sloncolubny jestem. Obracam sie za sloncem. Jak slonecznik. Lato, lato, kochane lato... Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Szczęśliwi przebywający w "letnich rejonach" 13.10.04, 08:41 Z tego co za oknem zanosi się na piękny jesienny dzień,radio mówi,że możemy spodziewać się czternastu stopni z lekka wietrznie i słonecznie (śniadaniowy rym mi wyszedł).Do pracy wybieram się niechętnie i bardzo powoli i już wiem,że napewno się spóźnię,nic to jak powiedział kiedyś ktoś :))Przeczytałem wczoraj,że w każdym domu powinna mieszkać złota rybka (niekoniecznie to musi być welon,ale "umaszczenie" powinno wpadać w czerwień)podobno przyniesie szczęście i dostatek,pora więc na nowego lokatora.Popołudnie spędzimy na łazikowaniu po sklepach akwarystycznych i będzie nowy domownik a może nawet kilku :)Może to jakiś sposób dla grających żeby pomóc losowi?Pozdrowienia dla wszystkich,trzymajmy sie cieplo :) Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej I jeszcze. 13.10.04, 08:43 Trzeci dzień staram się walczyć ze zgubnym nałogiem palenia.Efekty żadne :( moze jakieś pomysły....no to teraz zapalę :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Rzucanie palenia. 13.10.04, 08:59 Mark Twain powiedzial, ze jest bardzo latwo rzucic palenie. On sam setki razy rzucal. Dobrze jest podobno rzucac palenie od poniedzialku. W srodku tygodnia nie warto. Absolutnie i nieodwracalnie ide spac. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: I jeszcze. 13.10.04, 09:00 o tak, trzeba poprosic zlota rybke o pomoc :))))))))))))))) zdrowko Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: I jeszcze. 13.10.04, 10:08 Dotarłem do pracy a wpracy mało pracy faaajnieeeeeeeeee :)Mojito świetnie czyli zaczynam rzucanie od poniedziałku przedemna spokojne dni ze sporą dawką nikotyny.Pysiek rybki jeszcze nie ma,ale kiedy będzie nie wiem czy wytrzyma sporą dawke próśb,chyba trzeba nabyć ze trzy :)Obiad dzisiaj dla mięsożerców,będą mielone otoczone w ziarnie sezamowym i tartym włoskim orzechu,ziemniaczki i duuuuużoooooo natki,uzależniłem sie od tego zielska i jak koza potrafię zjeść pęczek w ciągu dnia,skubię,kładę na kanapki no dosłownie wszędzie gdzie tylko można i pasuje na ile to zdrowiu służyć może nie wiem.pozdrowienia znad pracowej kawki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia zaslonki i inne IP: *.akl.callplus.net.nz 13.10.04, 10:09 kochani niewiedzialam ze tacy kolorystyczni jestescie, zaslonki w kolorze ivory, maja jakies kwiatki czy inne wzorki ale wrabiane w tym samy kolorze, tyle ze lekko bardziej atlasowe od calosci, ale sa gladkie, gladkie, gladkie, w jednym kolorze bez tych pieknych kolorowych kwiatow ktore mialam poprzednio hurrrrrrrrrrrrrrrrraaaaaaaaaaa pokoj wizulalnie wiekszy i odpoczac w nim mozna nareszcie :)))))))) firanki oczywiscie tez kupilam, a teraz musze do sypialni bo z ulicy jedne biale jak snieg a te w sypialniach szare brrrr tak to jest jeden wydatek pociaga za soba drugi, ale w koncu pieniadze sa po to zeby je wydawac kochani tyle sie u mnie dzieje ze poprostu trudno uwierzyc, niektorzy przez rok nie przechodza przez to co ja teraz ,, jak to Mojto mowi, wola boska i skrzypce niestety nie mam dzis czasu Wam opowiedziec, ale przyzekam ze jezeli znajde ciutke wolnego czasu to opisze ,, trzymajcie wszyscy kciuki i grajmy grajmy hihihi caluje wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: zaslonki i inne 13.10.04, 15:53 ivory bardzo ladny kolor ;))) ja lubie.... Mojito, przez chwile (dluga) zastanawialam sie, co sie nalozylo (i czy w ogole ;))) i dlaczego nie pamietam... ale olsnilo mnie... eureka!!! dzis bylo turkusowe ensemble ;))) calkiem przyjemnie sie noszace.... Tange, na razie jestem unieruchomiona zdjeciowo, to znaczy wrzucac na net nie moge, bo nie mam programu do obrobki, a takich "surowych" nie przyjmuja :( nosze sie z zamiarem kupna jakiegos paint'a pro, lub inszego cholerstwa... Pysiek, plaza w Manly jest fajna, ta przy Oceanarium taka jakas ludna niesamowicie ;)) ale jeszcze za chlodno bylo wtedy na lezakowanie ... od dwoch dni za to aura sprzyja, ale czasu nie ma... tradycyjnie postanowilysmy ze znajoma "nie isc na plaze" w niedziele - dla przypomnienia - w zeszle wakacje za kazdym razem jak sie wybieralysmy - lalo.... nawet gdy caly dzien zar z nieba, my dochodzimy do piasku, a tu potop ;))) rzucanie tez mam przetrenowane, rzucam regularnie ;)) w poniedzialki najczesciej, ale mam sekret: najlepiej mi sie rzuca rano, najtrudniej wieczorem ;))) padam, kochani na twarz, wiec koncze.... Mar_za, jednocze sie w bolu (choc moja praca nieco innej natury i nieco rozproszona, czesc poniekad w plenerze ;)) czesc z dziecmi, czesc taka "normalniejsza" caluski, papa, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 14.10.04, 00:12 Dzien dobry, Asia to ja powiem,ze u mnie tez ostatnio duzo sie dzieje.dobrze miec dzieci,bo one to wprowadzaja sporo urozmaicenia w zyciu a syn to juz naprawde tyle ma biegania przy tym biznesie. mlodzi to teraz zupelnie inaczej ukladaja zycie i planuja.ja to bym powiedzial Asia ze kazdego czlowieka zycie to jest jak ksiazka,tylko kto to by to opisal.jedni maja ciekawsze zycie inni to jak ja, malo sie dzieje spokojnie. tylko jak patrze na tych mlodych to ich za bardzo nie rozumiem. dziesiejsza noc byla bardzo goraca w pazdzierniku to malo kiedy tak grzeje, trzeba bylo wlaczyc chlodzenie.a wczoraj wieczor zajrzal sasiad i posiedzieli my i pogadali milo przy szklaneczce. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 204.79.89.* 14.10.04, 01:55 U mnie tez dalej cieplo. Juz nie goraco ale tak milo cieplutko. Tak mniej wiecej idealna temperatura ciut ponizej 30, milo i cieplo a juz sie czlowiek nie poci. A ze juz jest po Mid Autumn Festival to znaczy ze jest zima i Chinczy juz dlugie spodnie i dlugi rekawek, bo lato sie skonczylo. Ot taka ich charakterystyka. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik no to moze Hongkong... 14.10.04, 09:57 Chinom grozi kryzys gospodarczy, na miarę kryzysu azjatyckiego z 1997 r. - wieszczy coraz więcej ekonomistów. Efekty kryzysu w Chinach będą globalne, bo Państwo Środka to już nie tylko światowa baza produkcyjna, ale i ważny partner handlowy. Chiny nie tylko eksportują, ale i coraz więcej kupują - przede wszystkim surowce. "Radykalne spowolnienie w Chinach miałoby znaczące negatywne skutki dla handlu światowego" - mówi Robin Bew, szef analityków z brytyjskiego Economist Intelligence Unit. A podaje te hiobowe wiesci dzisiejsza Gazeta w artykule pt. Twarde lądowanie chińskiego boomu? gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,2338205.html Szopen, a czy ty nadal szukasz dla siebie jakiejs nowej pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Hamakowe życie i 14.10.04, 10:55 Poczytałem sobie na hamakowym forum i mam nadzieję,że "Dziewczęta z Nowolipek"czytanymi tam ostatnio były :((To dobra literatura,ale nie wszyscy powinni to czytać....hmmmm i takie to dzisiaj poranne dylematy...... Pozdrowienia jesienne. Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Hamakowe życie i 14.10.04, 11:19 z_wyspy_wcale_nie_zamglonej napisał: Powinno być. > Poczytałem sobie na hamakowym forum i WIDZĘ,że "Dziewczęta z > Nowolipek"czytanymi tam ostatnio były :((To dobra literatura,ale nie wszyscy > powinni to czytać....hmmmm i takie to dzisiaj poranne dylematy...... > Pozdrowienia jesienne. jeszcze dodam,ze zdziwienie mnie ogarnęło,ale życie zadziwia nas bez przerwy. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Hamakowe życie i 14.10.04, 16:21 Szanowny kolego A. z wyspy, a co kolege tak zadziwilo? A gdyby tak kolega napisal, tak jak prosilam, na konkretny pocztowy adresik, to moze zdziwienia by nie bylo. Bywa tak, ze jak sie wiedzy ma za malo, to sie spekuluje w oparciu o domniemania, a nie o fakty, czyz nie? No i potem rodza sie zupelnie niepotrzebne dylematy...;-) Pozdrawiam ze slonecznej dzis Warszawy :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa W drodze do Whitehaven... IP: *.lnk.telstra.net 14.10.04, 12:11 G'day Mates;-) zarty i turystyczny banal sie konczy ;-))) jestesmy coraz bardziej na polnoc,coraz wyzsze temperatury,slonce coraz mocniej piecze,coraz wieksze odleglosci miedzy miasteczkami,coraz wiecej ludzi w cowboy'skich kapeluszach i mnostwo zabitych kangurow na drogach... chociaz wciaz to jeszcze wciaz QLD i dopiero Mackay... Nie moge sie juz doczekac outback'u... Jaki tu w Mackay spiew ptakow w samym centrum town,jest ich tysiace na drzewach i wszystkie spiewaja w nieboglosy,prawdziwy koncert,nawet teraz je slysze jak jestem w zamknietym pomieszczeniu,niesamowite! Jutro mamy w planie The Whitsundays Islands in the heart of the Great Barrier Reef,nurkowanie i czyszczenie obraczek ;-)))na najbielszej plazy na swiecie z najbardziej delikatnego piasku jak talk na Whitehaven Beach a potem plywanie w najczystszej krystalicznej wodzie....moj Boshe 2000 km rafy koralowej!!!!tworca tego globu mial wyobraznie! naprawde... Yvonka, Fraser Island byla fantasticos ale lekko nas rozczarowala w proporcji do tego jak sie ja przedstawia,troche przereklamowna,niemnie jazda 100km/h po plazy to frajda!!! Mandarynko, twoje oko dzis spi w naprawde uroczym hostelu,twoje cmoki jak najbardziej na tylnim siedzeniu naszego vehicle z zapietymi pasami ale zabieram je wszedzie ze soba, XXXX juz schlodzone,pora napic sie piwa Kangur, wczoraj probowalam Carlton z Melbourne,macie tam naprawde smaczne piwko!!!przy zrodle napijemy sie za jakies 1,5 miesiaca i mam nadzieje ze razem ;-) pozdrawiam wszystkich i jak zwykle sle promienna przesylke pelna slonca wszystkim Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Zupelnie nowy dzien. 14.10.04, 14:02 Zdrowko i slonca tym ktorzy nie maja, wczoraj padlem. I zasnalem. I spalem do rana. Byc moze ostatnia debata polityczna tuz przed zawodami miala swoj udzial. Ale zmeczenie tez. Dzisiaj jak szczygielek (po namysle dalem spokoj sikorce). Zaobserwowalem u siebie zwolnienie kulinarne z owsianka. Czyzby... Chyba tylko piasek o ktorym pisze Ifa nie nudzi sie. I woda. Prawa dlon mnie swedzi. Ciekawe czy to cos znaczy? Asiu, zaslonki bardzo ladne. Dobrze byloby je ewentualnie obejrzec. Iwona, brak koloru tez jest przeuroczym kolorem. Lato sprzyja takim kolorom. Pysiek, jak zdrowenko w takich upalach? Tizedik, Kazik, Z_wyspy, siemanko. U mnie dzisiaj tez bez mgly. No, czas na mnie, buzka duza i pozdrowionka odpowiednio, milego dnia lub nocy, mojito. 8:02/11C/kto wie jaka zupe dzien przyniesie. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: I Szopen czolko. 15.10.04, 04:06 po lekkim deszczu, znow czterdziestka zawitala pod australijskie strzechy (u Ify to pewnie wiecej ;))) zaczynam wierzyc w to lato stulecia.... bez kremu z filtrem nie wychodz!! ;)) szczesciem, jest klima.... Ifa, cos w tym jest, Aussie tak zapalczywie reklamuja wszystko, ze czlowiek nastawia sie na niewiadomoco i potem zawod... te ich Blue Mountains sa tak opiewane, ze naprawde, chyba nie robi im to dobrze... gdyby zachowani troche realiow to ludzie naprawde byliby zachwyceni.... no, ja mialam tez kiepska pogode, wiec dam im (BM) jeszcze (nie)jedna szanse.... lepiej niedopowiedziec, niz przegadac, takie moje zdanie... caluski wszystkim, biegne do pracki ;) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: I Szopen czolko. IP: 204.79.89.* 15.10.04, 05:42 Czolko. Ifa i Iwona z tym przereklamowaniem sie zgadzam. My w marcu spedzilismy tydzien nurkujac na GBR i Coral Sae i nie tez jakos nie bylo to czego sie spodziewalismy. Bardzo przereklamowane. Z drugiej strony to w reklamie liczy sie skutek wiec chyba im to reklamowanie dosc dobrze wychodzi. tizedik, Artykol przeczytalem, nie za bardzo sie zgadzam z przepowiedniami. Ci ludzie takie kryzysy lub boomy przewiduja co kilka lat i w przypadku Chin zwykle nie trafiaja. Tak sie sklada ze rynek nieruchomosci swoj kryzys ma chyba za soba. A co do akcji rzadu uzywanych do spowalniania gospodarki to jak juz pisalem zrobili niesamowity numer obnizajac podatki na wsi, rezultatem sa - brak sily roboczej w fabrykach bo sie ludziom ze wsi przestalo oplacac, - postepujaca obnizka cen zywnosci na wsi produkowanej, Takiego numeru nigdzie indziej na swiecie chyba by sie nie dalo wykrecic. A co do HongKongu to miejsce raczej bez przyszlosci. Moze i ciekawe ale raczej brak perspektyw na dalszy rozwoj. A pracy dalej szukam. Wprawdzie sie troche sytuacja zmienila i na razie nie bede tracil obecnej (jak myslaem przez pol roku) ale chyba czas robic cos innego. Niestety nie ma za wielu ofert w mojej mniej wiecej dzialce, od czasu do czasu cos sie pojawia ale jak dotad bez skutku. Cos sie w koncu znajdzie mam nadzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 bardzo po polsku i kulturalnie 15.10.04, 14:03 Siemanko kochani:))) ciagle jestem w Polsce chociaz myslami podazam za Ifa, i tego no,za Iwonka co to bezkolorowo po ulicach Sydney chadza. Amigo,Ty to masz jakis wplyw czarodziejski na dziewczyny;)))jak tak was czytam to tesknota sercem mem targa wtedy jeszcze mocniej,a czemu tak targa to zaraz wam opisze. nic to nowego ze moj staly adres to estacion de tren czasami jednak czlowieka ciagnie w rodzinne strony zupelnie jak ta cme do ognia;)))przymierzam sie do tych swoiskich warunkow,wypolerowanej nowej polskosci i z jednej strony i z drugiej strony,ale to nijak nie da sie tu dopasowac.znaczy wyroslem z tej polskosci,wstyd mi sie przyznac kurde szyszka,kompromitacja no tego na calego, dodam tylko na swoje usprawiedliwienie,ze nie krytykuje, zlego slowa nie powiem,geba na klodke,to jest moj problem ze wyroslem z tych warunkow jak z przykrotkiej koszuli;))) ale sami pojedzcie i zobaczcie. Tizedik,Mar_za, Tangerin i kto tam czyta, prawde pisze ? z pozytywnych spraw to kultura w narodzie nie ginie i monopolowi polskiemu bankructwo nie grozi a wrecz przeciwnie,spoteznial,rozrosl sie,wiekszy wybor oferuje. w moim rodzinnym Walbrzychu tyle nowych lokali,piwiarni,pizzarni, winiarni,macarni no tego.poziom spozycia rosnie z poziomem wzrostu bezrobocia, jest bardzo tego no adekwatny.mam tez problem ze zrozumieniem jezyka,tak jakby nowe naloty,czytam wiec body language. Pysiek klaniam sie nisko:)))body talk bardzo sie okazal mi pomocny.facet w banku przemawial do mnie czule ty koszmarku, ty luju pasiaty,ty kapitalisto,ty groszorobie,kiedy zalatwialem przelew gotowki. w urzedzie podatkowym kiedy zadalem niesmiale pytanie o wyjasnienie formularza uslyszalem ty scholastyku,ty kiwniety dzieciole,ty talencie na zakrecie,ty geniuszu z przymusu,ty wajszwancu od awansu,ty zerokatny czytelniku,ty niedokonczona iluzjo.zrezygnowany poszedlem do wodopoju napic sie patriotycznie i przy drinku zagadalem do lokalnych,ktorzy chetnie mi wyjasnili, ze tacy jak ja to kwadratowe jajco,wypukla fladra,sniety halibut,astamaniano, drag w dziejowym przeciagu,emalia z nocnika,konweniujacy kolnierzyk,sponiewierany kotlet,pipa grochowa i wogole poradzili zebym ciagnal smuge, stlenil sie, splynal z lodami,zniknal po prostu w systemie bezszmerowym,czyli ty gin, dzyn,dzyn,dzyn. po takim serdecznym welcome nic tylko wypada spakowac plecaczek i w droge kochani:))) el sol hermoso es usted que brilla para mi tambien? siemanko i spadanko i do nastepnego :)))))))))))))))))))))))) wasz drag w dziejowym przeciagu -Gunther Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona73pol Re: bardzo po polsku i kulturalnie IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 16.10.04, 16:23 ja tak szybko pozwole sobie podac rasie Guntherowi, te same odczucia, niestety, ta przykrotka koszulka ;)) i te/nie te realia.... zieeew, ide spac, bo zaraz odgniote glowa klawiature ;)) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: bardzo po polsku i kulturalnie IP: *.akl.callplus.net.nz 17.10.04, 01:26 no coz kochani taki los emigranta, do nowej koszulki niektorym sie ciezko przyzwyczaic a ze starej wyrolismy Mojto zaslonki pare lat powisza, tutaj to nie Polska ludzie zaslonek tak czesto nie zmieniaja, ja jakas dziwna jestem zeby calkiem dobre kwiaciaste zmieniac na takie bezplociwe ,, zmierzam do tego ze zaproszenie otwarte, mozesz obejrzec kiedy tylko wiatr historii przywieje cie w moje strony :)) Kazik masz racje, zycie kazdego z nas to przygodowa ksiazka, jedni maja wiecej tych przygod inni mniej, ale zawsze cos sie dzieje Corka kupuje dom (razem ze swoim chlopakiem) zmienia prace, odchodzi z pracy tez moja adomptowana corka, ja chwilowo zostaje sama, chociaz poszukiwania rozpoczete, mam nadzieje ze wszystko sie jakos ulozy. pozdrawiam wszystkich cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa Hello z Cairns,Hello z Tropicu IP: 202.147.122.* 17.10.04, 14:40 Guther widzisz mogles sie nawet z nami wybrac nie tylko myslami podazac, duzo jeszcze miejsce w naszym samochodzie,widzisz szkoda ze sie jako to mowia "nie zgadalismy" ;-)))) a moze kto jeszcze chce dolaczyc,opcja otwarta ;-) A my dotarlismy do tropicalnego Cairns... Szkoda Szopen ze cie GBR rozczarowala,bo ja spedzialam jeden z najpiekniejsych dni zywota na Long Island i Whitehaven Beach i naookolo plus na deser przy Hook Island,woda jest troche zimna ale za to ryby jakie mozna zobaczyc pod woda... o mamo!!! widzialam rybe moich rozmiarow i nawet sie lekko zaniepokoilam jak do mnie podplynela...ale zaprzyjaznilismy sie nieco,calkiem friendly te ryby tu na Great Barrier Reef ;-))) poza tym ze sa cudnie kolorowe to sa do tego bardzo ciekawskie i czasem patrza prosto w oczy..yyyy znaczy okulary ;-))) Whitehaven Beach to byla pierwsza rzecz jaka w zyciu widzialam nieprzereklamowana nawet o jedno slowo ani o pol sylaby,piasek rzeczywiscie delikatyny jak puszek a woda krystalicznie blekitna i bardzo przejrzysta,kurcze no jak krysztal,doslownie!trudno nawet patrzec w dal bez okularow przeciwslonecznych na plazy przez jaskrawe swiatlo jakie odbija piasek, nie dziwne ze celebrities takie jak Kyle Minogue tu wypoczywaja! nie ma mowy o przereklamowaniu jest to jak prawdziwy raj rzeczywiscie (choc zalezy co dla kogo rajem bywa),a znakomity lunch, seafood plus inne smakolyki ze swiezymi salatkami na lodzi z lampka winka przy zeglowaniu miedzy pozostalymi wyspami ktorych 74 na Whitsunday to juz tylko dopelnienie rozkoszy ;-) po nurkowaniu i plywaniu w krysztale... dzis dotarlismy do Cairns i juz zaczyna sie bardzo tropikalnie,podobno zaczyna sie ta "real" Australi jak informuje nas Lonley Planet, wieczor jest bardzo goracy a Cairns jest bardzo atmosferycznym miejscem,kazdy znajdzie tu cos dla siebie, Parki Narodowe z Wzgorzystym terenem i soczysta zielenia i widokami zapierajacymi dech w piersi jakie mija sie jadac po glownej autostradzie bardzo ciesza oko,szczegolnie jak trzeba pokonac 700 km w jeden dzien z Airlie Beach do Cairns...jutro odkrywamy Pprt Douglas i okolice a pojutrze oczywiscie nurkowanie,5 godzin na ocenie i do tego woda ma 27C,ach0...ale ale tym razem, nie tylko! bedzie tez cale 15 min ogladnia rafy kolarowej z powietrza z helikoptera...takze Guther masz 48 godzin,czekamy w Cairns,dolaczaj,zapomnisz o opryskliwych pindach z polskich urzedow ;-)))) Tropicalne usciski dla wszystkich!! Ta-ta Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Hello z Cairns,Hello z Tropicu 17.10.04, 22:51 Wlasnie wrocilem z Christchurch, ale bylem tam za krotko, aby sie spotkac z zalozycielka tego fantastycznego watku. Ale moczylem sie w goracych zrodlach w Hanmer Springs, jezdzilem na quad bikach po bezdrozach, strzelalem do rzutek, a w przerwach uczestniczylem w konferencji. Cheers to everybody!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Hello z Cairns,Hello z Tropicu IP: 204.79.89.* 18.10.04, 02:14 Witam wszystkich w poniedzialkowy poranek. Ifa, Moze nas GBR rozczarowala bo widzielismy poprzednio ciekawsze rafy, my tam bylismy nie na wyspach ale na live aboard dive cruise czyli na statku "TAKA" i prawie tydzien "from one boomie to the next one" nurkujac nawet 5 razy dziennie. Za to Cairns nam sie podobalo, zycie zdecydowanie na luzie, aczkoliwk aktualnie to chyba jest sezon na black marlin wiec sie chyba temperatura zycia podnosi. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Niedzielnie i lekko religijnie. 18.10.04, 03:04 Absolutne zdrowko Wszystkim, kochana niedziela. Odespalem wszystko. Pojechalem ze znajomymi do kasyna Borgata w Atlantic City. Glownie dla towarzystwa a nie dla hazardu. Znajomi zabrali mnie sprzed kosciola a wiec bylem blisko. Widzialem otwarte drzwi. Moze za tydzien sie osmiele? Ocean niezachecajacy. Szaro-buro-niebieski. Mewy probowaly mi cos powiedziec ale nie moglem zrozumiec ich przekrzykiwania sie. Wietrznie. Na molo sesja fotograficzna nowozencow. Panna mloda na zmiane z panem mlodym przytrzymywali na wietrze bialy welon. W kasynie sporo ludzi. Duzo Chinczykow. I w Nowym Jorku i w Filadelfii sa liczne Chinatowns. Wiekszosc moich orientalnych znajomych jest lekko musnieta jakas forma hazardu. Moj poker pochlonal w ciagu godziny przeznaczona na ta rozrywke sume i zakonczylem gre. Moglem juz bez potrzeby koncentracji pic cuba libre. Moi znajomi zostali opromienieni lekkim usmiechem Lady Luck. Wracajac widzialem przed wejsciem do parku stojaca dziewczyne/Paganini grajaca na skrzypcach. Wola boska i skrzypce... Asienko, dziekuje. Gunther, czy Ty sie przypadkiem nie czepiasz sie pani urzedniczki :)))? Moze byla nie w sosie? Z reguly nie sa w sosie w pracy. Czy miales okazje pic nowy cocktail nazwany imieniem popularnego w Polsce polityka? Sok z buraka z wodka. Siemanko Amigo. Szopen, interesujesz sie troche koszykowka? Widziales w akcji Yao Minga? Pogodnego weekendu zycze, mojito. 21:04/10C/zupa cebulowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Niedzielnie i lekko religijnie. IP: 204.79.89.* 18.10.04, 05:06 Mojito, Tak jak alkohol dla nas tak hazard jest drug of choice dla Chinczykow, nawet gra w Monopol na papierowe/nieprawdziwe pieniadze goraczke wywoluje. Koszykowka i sportem to ja nie za bardzo. Ryb lowienie i polowanie to nie sport to atawizm. A Yao Minga w TV widzialem zarowno w newsaach jak i klikajac zapperem. Temat tego kolegi w Chinach zaliczany jest do top stories nie do unikniecia. Wysoki wyrosl. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Niedzielnie i lekko religijnie. 18.10.04, 06:53 Dzien dobry, zajrzalem tu i ucieszylem sie ze Ifa ciagle w Queensland bo dopiero by sie rozczarowala pogoda w Sydney.po kilu dniach upalnych w niedziele sie ochlodzilo i dzis to jest calkiem brzydko zimno i deszczowo.dla roslin to dobrze jak troche popada,tylko ze akurat tam gdzie najbardziej go potrzeba czyli dla rolnikow i hodowcow to tam wcale nie pada. Asia teraz przypomnialem sobie ze pytalas o spirytus,toz w Sydney jest tyle emigrantow ,ze my mamy tu najlepsze zaopatrzenie.trzeba tylko wiedziec gdzie sie udac.drogo jest jednak,i tu mi sie przypomnialy poczatki kiedy zesmy przyjechali do Australii to byli i tacy co probowali pedziec sami,bo pieniedzy nie bylo na takie wyskoki. co do hazardu Mojito to ja nadziwic sie nie moge,ile to pieniedzy ludzie w te maszynki przegrywaja i to sporo emerytow tez gra.ja to nie wiem czy to dlatego ze im sie nudzi,bo chyba za duzo to nie maja do wydania.nie wyznaje sie na tym ale moze dlatego ze nigdy nie mialem czasu na jakies rozrywki nie bylo okazji sprobowac.taki jakis dzisiaj szary dzien,na obiad zupa byla krupnik na miesie z kasza jeczmienna,bardzo dobra zupa na taki chlodny dzien. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Orientalny hazard. 18.10.04, 10:56 Szopen, fatycznie, trudno Yao Minga nie zauwazyc przy jego wzroscie - 229 cm. Gra w NBA w Houston Rockets. Ostatnio jego uswiadamiajace reklamy o AIDS razem z "Magic" Jonhson sa widoczne w Chinach. Z hazardem Chinczykow jako druga natura to tez moja obserwacja. Podziwiam ich znajomosc wszelkich sportow amerykanskich na ktore mozna robic zaklady. Ulubiona lektura mojego chinskiego kolegi jest czytanie raportow z wyscigow konnych. Ale chetnie tez sie zalozy czy jutro bedzie padalo czy nie. Fascynacja hazardem widoczna jest w kazdym wieku. W Atlantic City i Las Vegas widzi sie cale grupy emerytowanych juz Chinczykow obu plci z olbrzymia przyjemnoscia odwiedzajacych kasyna. Marzeniem mojego kolegi sa miesieczne wakacje w Macao. I ciagle o tym mowi i mnie namawia. Temat odzyl poniewaz teraz Cathway Pacific Airlines maja tania promocje. Miesiac hazardu to jednak za dlugo dla mnie. Nie samym hazardem czlowiek zyje. Sa jeszcze zupy. Nie sadze abym tak dlugo mogl utrzymac przychylne zainteresowanie swoja osoba Pani Fortuny. W krotszych czasowo zwiazkach mam z nia lepszy uklad. Czy lapales kiedys "tajmiemie" - te olbrzymie i rzadkie chinskie lososie? Kazik, sam zupy gotujesz? Czy tylko Twoja Pani? Wszystkie kasze i ziarna lubie. Z wyjatkiem tego cholernego "grysiku". Tutaj tez duzo emerytow wcale niezamoznych jezdzi do kasyn. Kasyna wabia ich promocjami. Mozna dojechac z Filadelfii do Atlantic City autobusem za darmo. Kasyna zwracaja za bilet. Warunkiem jest pobyt tam przez pare godzin i powrot. Emeryci o silnej woli siedza w lecie na molo, w zimie wewnatrz i nie wydaja "kieszonkowego". Inni, o mniejszej odpornosci na pokusy hazardu zasilaja kasy kasyn. I tych jest wiekszosc. Pozdrowienia, m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Orientalny hazard. IP: 204.79.89.* 18.10.04, 11:38 Wiem ze gra w Houston Rockets, w sobote i niedziele grali mecze z Sacramento cos tam i to w dodatku grali w Chinach wiec w TV bylo Yao Minga sporo. Poza tym to osobnik jest w niesamowitej ilosci roznych reklame i twarz kampani reklamowej McDonalda. Znaczy sie widac go co chwila w TV i na kazdym rogu ulicy. Miesiac w Macao to zdecydowana przesada. Obejscie owej enklawy zajmuje 45 minut i juz sie wszystkow widzialo, w 3 godziny mozna zobaczyc wszystko 2 razy i zjesc ze 2 posilki. No chyba zeby czas spedzac w kasynach ale dla mnie to raczej smutne miejsca sa, brak tam ludzi z usmiechem na ustach a za duzo takich z goraczka w oczach. Bylem w kasynie w Macao 2 czy 3 razy wydalem w sumie moze z 10 dolarow, jakos mnie to nie kreci. Tajmien mi sie nie trafil ani nie mialem okazji za nim poganiac. Ta ryba wystepuje raczej daleko ode mnie to znaczy glownie Mongolia ale i Syberia. Pojechac bym pojechal ale jeszcze nie bylo okazji. Wole w cieple kraje gdzie oprocz ryb lowienia mozna innych przyjemnosci doswiadczac. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Orientalny hazard. 18.10.04, 12:32 a ja bym chciala, moi drodzy, na Wyspy Komandora sie wybrac - wiosna - jest pieknie, no i taki dziki kraj... pogoda do d... i tak przez caly tydzien, w piatek sie nieco poprawic ma, najgorsze, ze mnie czeka biegania troche na zewnatrz, w ten deszcz, codziennie :/ Asienko, to juz nowe idzie, nowy domek, dziwne uczucie chyba, jak sie dziecko usamodzielnia, nie potrafie sobie wyobrazic ;)) ja to bym chyba przywiazala do kaloryfera ;)) nie no, zartuje.... z nowym fioletowym dessous w lekkie aksamitne pregi zegnam was dzis goraco, mimo niesprzyjajacej aury i podazam mailowac ;)) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Orientalny hazard. 18.10.04, 13:43 Iwona, podziwiam kolor Twoich nowych poniedzialkowych dessous. W zwiazku z pogoda probuje domniemac kroj :))). Salon kosmetyczny w poblizu mojej pracy reklamuje ciagle brazilian waxing special. Szopen, slyszalem, ze Macao jest troche shabby obecnie. I nie ma tam co specjalnie robic. Mnie hazard nie kreci. Ot, taki lekki rekreacyjny. To spojrzenie orientalne opiumowo-hazardowe znam. Moj kolega moze spedzic miesiac siedzac przy stole blackjacka lub ruletki. Chociaz ostatnio zona mu nie pozwola. Pisze sie o Yao Mingu jako wspaniale naoliwionej maszynie do reklam. Endorsement, endorsement, endorsement. Ma zreszta ogromny rynek. Samo jego miasto rodzinne - Shanghai tez niemale. O tajmeniu czytalem w reklamach zachecajacych do podrozy do Mongolii na tygodniowy pobyt i ewentualnym zlapaniu tej olbrzymiej ryby. Mnie tez podroze w jednym tylko celu nie interesuja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Orientalny hazard. IP: 204.79.89.* 19.10.04, 02:18 Macao sie troche poprawilo juz nie jest tak obskurnie jak kiedys bylo, sporo sie buduje, powstaje nowy duzy kompleks hotelowy. Ale i tak nie zmieni to faktu, ze to jest malutka miejscowosc doslownie pare km kwadratowych, w zasadzie tylko kasyna, salony masazu i pare knajp. Tajmien jest wlasnie najbardziej cenionym wedkarskim trofeum z Mongoli aczkolwien nie tylko Tajmienie mozna tam lowic. Jako, ze kraj duzy ludzi malo (niecale 2 miliony chyba) przemyslu w zasadzie nie ma wiec srodowisko naturalne czyste jest bardzo. Dodatkowo jak gdzies czytalem Mongolowie od zarania wiekow ryb nie jedli (plamki na rybach kojarzyly im sie z ospa) wiec ryb dostatek i sie na wedkarzach nie znaja. Dawno temu przejechalem przez Mongolie pociagiem w drodze do Polski z okien pociagu bylo widac bardzo duzo dzikiej zwierzyny, sarny, antylopy itd. Sprawia to spore wrazenie. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Orientalny hazard. 19.10.04, 03:34 Artykul poruszal rowniez zagrozenie wyginiecia tajmienia z powodu klusownictwa. Zaangazowano do ochrony kontrolowanego lowienia mnichow buddyjskich (religia zabrania robienia krzywdy istotom zyjacym). Polowy turystyczne staly sie zrodlem znacznych wplywow waluty. W lecie przymierzalem sie do kolei transsyberyjskiej Moskwa-Ulan Bator -Pekin. I powrot samolotem. Imponowala mi dlugosc trasy - okolo 10 tysiecy km. Jedzie sie tydzien. Ale Portugalia odwrocila moja uwage od Wschodu. W dzisiejszej The Wall Street Journal (pierwsza strona!) Gunther z przyjemnoscia by przeczytal artykul o niezwykle uprzejmej i uczynnej obsludze polskiej firmy w Stanach obslugujacej rozmowcow telefonicznych z Polski, Rosji I Korei (World Discount Telecommunications Inc.) Do tego stopnia milej, ze abonenci dzwonia do operatorek aby sobie troche pogadac, zapytac o pogode i podzielic sie wrazeniami z powrotu z Polski. Mozemy tez byc bardzo uprzejmi. Firmy telefoniczne zaczely zwracac baczna uwage na imigrantow. Fakt, duzo dzwonimy. I na dluzsze dystanse. Salony masazu reklamowane - "tylko z obsluga orientalna" tez wystepuja w Stanach. Wszedzie ta specjalizacja :))). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Transsyberian IP: 204.79.89.* 19.10.04, 05:43 Przejechalem sie raz. W styczniu 1990. Jescze za istnienia Zwiazku Radzieckiego. Pekin-Moskwa przez Ulan Batar. Dosc ciekawa rzecz, robi wrazenie, Syberia przysypana sniegiem zima jest bardzo ladna, pociag jedzie brzegiem Bajkalu chyba 8 godzin jezioro bylo dopiero w polowie zamarzniete, w Ulan Batar bylo -45 w poludnie, w pociagu towarzystwo wyborowe, z powodu owczesnego kursu waluty za 2 dolary mozna bylo porzadnie zjesci i butelke wodki wypic, w Moskwie 3 dni zajelo nam kupienie biletu do Warszawy mieszkalismy u jakichs spotkanych na ulicy ludzi, na stacje jechalismy 2 taksowkami w jednej ja i bagaze reszta towarzystwa w drugiej, oni sie spoznili, wiec ja z bagazem 6 osob i zero rubli (dalem ostatnie gosciowi by mi sie pomogl z tym do pociagu zapakowac) pojechalem do Warszawy, na granicy troche sie celnicy zdziwili. A i jeszcze w Pekinie mielismy jechac chyba w poniedzialek ale tez sie na pociag spoznilismy pare minut i niestety musielismy czekac 3 dni na nastepny. Ot zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Transsyberian 19.10.04, 07:21 Taka koleja to i ja bym chciala. I kiedys to zrobie! Najchetniej bez Krukow Karampukow, ktore po ostaniej wyprawie nosza nazwe Koszmarkow Nocnych. Prawdziwie niebezpieczne bestie, kazdego wykoncza (mam dowody). Mandarynce sie udalo, bo jedno bylo przez pol spotkania uspione, a pojedynczo sa mniej grozne; poza tym, jak sie przebudzilo to przelaskawila je lodami, pogromczyni jedna. (Na jej czesc polakierowane byly K. na bladorozowo, glownie na uszach) Widzialam material dowodowy o balkonie, wszystko prawda, a nawet jeszcze piekniejszy niz sobie mozecie wyobrazic z opisow. Ale zanosi sie na to, ze wspierana frakcja wroclawska niedlugo przestanie istniec. A na wspierana moskiewska jakos sie nie zanosi:-( A powidla dojechaly do M. i teraz zastanwiam sie w jakiej postaci najlepiej je skonsumowac, mniam. Wracalismy przez Prage, gdzie rzadko mozna uslyszec czeski, potem troszeczke w gorki i powrot pociagiem ze Slowacji, do ktorego po drodze doczepiaja wagony z roznych krain. Jedzie sie pol nocy, dzien i noc (taka przystawka przed transsyberia). W Czechach tez sie gra w automaty, gdzie tylko mozna. Zafascynowane K.K./K.N. cos tam ponaciskaly (w restauracji to bylo) i pan przyszedl na skarge, ze przegral 100 koron. Po chwili strszy kruk zaczal namawiac mlodszego: „chodz przegramy jeszcze raz panu pieniadze”. W Moskwie tez sie gra, w sklepach nawet, i na kazdym kroku sa swiecace kasyna. Prosze przy mnie nie narzekac na pogode! Ja mam na pewno gorsza. :-( Drzewa juz w polowie bezlisciaste. Ide naprawic kozaka, co mi sie zepsul ostatniej zimy, najwyzszy czas. Pozdrowionka i pa M. Ifa-strasznie Ci zazdroszcze tych egzotycznych podrozy. Ja to tak prozaicznie tylko po Europie. Jak dotad, mam nadzieje. Najbardziej „egzotyczna” wyprawa to przed paroma laty Izrael. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Transsyberian 19.10.04, 07:26 Taka koleja to i ja bym chciala. I kiedys to zrobie! Najchetniej bez Krukow Karampukow, ktore po ostaniej wyprawie nosza nazwe Koszmarkow Nocnych. Prawdziwie niebezpieczne bestie, kazdego wykoncza (mam dowody). Mandarynce sie udalo, bo jedno bylo przez pol spotkania uspione, a pojedynczo sa mniej grozne; poza tym, jak sie przebudzilo to przelaskawila je lodami, pogromczyni jedna. (Na jej czesc polakierowane byly K. na bladorozowo, glownie na uszach) Widzialam material dowodowy o balkonie, wszystko prawda, a nawet jeszcze piekniejszy niz sobie mozecie wyobrazic z opisow. Ale zanosi sie na to, ze wspierana frakcja wroclawska niedlugo przestanie istniec. A na wspierana moskiewska jakos sie nie zanosi:-( A powidla dojechaly do M. i teraz zastanwiam sie w jakiej postaci najlepiej je skonsumowac, mniam. Wracalismy przez Prage, gdzie rzadko mozna uslyszec czeski, potem troszeczke w gorki i powrot pociagiem ze Slowacji, do ktorego po drodze doczepiaja wagony z roznych krain. Jedzie sie pol nocy, dzien i noc (taka przystawka przed transsyberia). W Czechach tez sie gra w automaty, gdzie tylko mozna. Zafascynowane K.K./K.N. cos tam ponaciskaly (w restauracji to bylo) i pan przyszedl na skarge, ze przegral 100 koron. Po chwili strszy kruk zaczal namawiac mlodszego: „chodz przegramy jeszcze raz panu pieniadze”. W Moskwie tez sie gra, w sklepach nawet, i na kazdym kroku sa swiecace kasyna. Prosze przy mnie nie narzekac na pogode! Ja mam na pewno gorsza. :-( Drzewa juz w polowie bezlisciaste. Ide naprawic kozaka, co mi sie zepsul ostatniej zimy, najwyzszy czas. Pozdrowionka i pa M. Ifa-strasznie Ci zazdroszcze tych egzotycznych podrozy. Ja to tak prozaicznie tylko po Europie. Jak dotad, mam nadzieje. Najbardziej „egzotyczna” wyprawa to przed paroma laty Izrael. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Kaloryfer i inne IP: *.akl.callplus.net.nz 19.10.04, 09:36 Ivonka, wiesz zupelnie nie mam ciagat aby przywiazywac do kaloryfera, moze dlatego ze moj malzonek mial zawsze takie ciagoty w stosunku do mnie, albo ja tak to odbieralam. Jak by nie bylo, ciesze sie ze sie usamodzielnia, ze sobie swietnie daje rade, potrafi zalatwic rozne rzeczy i wygadac najlepszy deal dla siebie. Fajnie tez ze mama z tata mogli dac pare groszy na remont, to i rodzice drugiej strony sie zdecydowali nam dotrzymac kroku, co tutaj jest rzecza godna podziwu bo malo kto dostaje wyprawke z domu rodzinnego. Teraz to juz tylko w ogrodku bede siedziala i spokojnie czekala na wnuczki :)) a co tam. Zdaje sie ze jutro bede miala przyjemnosc poznac nowego Managera, mam nadzieje ze wszystko bedzie ok, ale jak nie bedzie to tez bedzie. jeszcze tylko jutro do pracy, a potem 5 dni wolnego, hurra, narobie sie jak glupia :) Piotr szkoda ze miales tak malo czasu, moze nastepnym razem uda nam sie jakas kawe skrecic, mam nadzieje ze miales okazje choc troche zobaczyc ChCh :) Pozdrawiam wszystkich cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Senne miraże 19.10.04, 10:12 Zaspałem dzisiaj okrutnie i jeszcze dobudzonym nie jestem a za oknem w deszczu widzę trasę Moskwa-Pekin,jechałem w 2000 roku latem wspaniała podróż i potem dwa miesiące w Chinach,chętnie bym to powtórzył.Teraz znad mocnej kawy pozdrowienia dla wszystkich :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen I kolejna strona/kartka zyciorysu sie zaczyna IP: 204.79.89.* 19.10.04, 11:28 A co mi tam zaczne nastepna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa tak kolyszaco ... IP: *.qld.westnet.com.au 19.10.04, 11:37 No i nas dogonilo,w Cairns tez deszczowo,ale tropikalnie deszczowo wiec jest wciaz cieplo tylko mokro,tym razem z nieba,bo pol dnia pod woda tak czy inaczej spedzilismy, Dzis wywolalismy pierwszy raz nasze podwodne zdjecia z Borneo i jestem w siodmym niebie jak to mowia,bo bylam przekonana ze bedzie 40 metnych kawalkow papieru a tym czasem sa znakomite,ryby jak modelki na nich w swoich malowniczych barwach,musisz Yvette je zobaczyc! dzis napstrykawszy drugie tyle i glebiej nawet udalo sie metrowego zolwia sfotorgrafowac i ulubienica okolicy metrowa blekitno-szmaragdowa rybe zwana Willy,Willy dzis jak go karmilismy nawet z lodzi wyrywal z reki kawalki chleba,pozwal sie poklepac po pletwie i jaby sie usmiechal,no jak mame.. :-)) a jakiez on ma smieszne gigantyczne usta augusta ;-) tak Cairns to fun i jeszcze raz fun,ale sercem moj wczoraj z calego wschodniego wybrzeza zawladnal Port Douglas,jest to moj number one,jesli bym kiedykowiek miala przyjechac i gdzies sie zatrzymac na dluzej w QLD to wlasnie w PD, PD to uroczy niezaduzy zakatek z niepoliczlana iloscia palm i pieknej roslinnosci wookol zarowno angielskich-kolonialnych domow jak i nowo postawionych miejsc dla turystow,duza ilosc drzew mango,owoce mango leza kilogramami na ulicy (zreszta podobnie jest tu w Cairns),kilka malowniczych szmaragdowych lagoon wookol town i bijacy spokoj z nutka finezji,piekna plaza plus znakomite kafejki i restauracje gdzie mozna dogodzic i dopiescic swoje smaki,.. strasznie mna buja,normalnie mi sie komputer kolysze przed oczami po calym dniu na oceanie... Jesli chodzi o alkohole to w Airlie Beach pilismy Zywca z...!!!nawet firmowej szklanki Zywiec,na moje pytanie skad pub posiada kufle i szklanki do piwa z logo Zywiec,uprzejmy barman poinformowal mnie ze dostarczane sa przez dystrybutorow razem z piwem,po czym nalal mezowi Zywca a mi czekoladowo- malinowe martini(mmmmm!!! ;-))) oprocz tego w coctail barze bylo okolo 8 roznych rodzajow polskich wodek za barem,(to w takim Airlie Beach,North QLD ;-)),oprocz Wyborowej i Zubrowki ktora widzialam prawie w kazdym bottle shop w Sydeny... nic przenosze sie do pubu tam to kolysanie jest bardziej naturalne,wciaz mam kolysanie przed oczami,czuje jak fale mnie unosza... Jutro w dalsza droge,nastepny punkt to Darwin na naszym liczniku jest 3000 km a mamy zrobic okolo 20000!!!no coz? w droge... Szopen zdradz tajemnice gdzie sa ciekawsze rafy,co bys polecal,bo ja dzis nurkowalam na GBR tu przy Cairns i moge tylko powiedziec:piekne! masz cos ciekawszego podziel sie please,gdzie?????????????? Pozdrawiam wszystkich strasznie kolyszaco.... Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: tak kolyszaco ... IP: 204.79.89.* 20.10.04, 02:05 Ifa Czy chodzi o Willy Maori Wrasse ten z "garbatym czolem"? A co do raf to mi sie bardziej podobaly na Maledivach tam bylismy z Club Med wiec ogolny odjazd i zabawa a w dodatku w cene wliczone 1 nurkowanie dziennie. Bylo zarowno wiecej ryb, bardziej kolorowych, zdecydowanie zdrowsze korale. Na GBR na statku z nami byla grupa ludzi z calego swiata wielu nurkowalo w najrozmaitszych miejscach i wiekszosc tez byla ciut rozczarowana. Oprocz Maledivow slyszalem ze ciekawe jest Morze Czerwone nurkujac z Synaj, Filipiny. Z drugiej strony spora zaleta nurkowania na GBR jest to ze nurkuje sie bez instruktora tylko ze swoim buddy (zona) wiec wiekszy luz i wolnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Wielkie nasadzanie :) 20.10.04, 10:32 Odbędzie sie w sobotę,będziemy sadzili derenie (może ktoś zna przepis na dereniówkę) i głóg czyli dziką różę to żeby obrosła gęsto "okolice płotu".pogoda chyba będzie sprzyjała takim pracom jest w miarę ciepło i wilgotno.Ale sie ze mnie robi ogrodnik ;)Pozdrowienia dla wszystkich i miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
letnie_zauroczenie Tinktura z dereni 20.10.04, 10:48 Dereniówka. Niewielki gasiorek lub spora butelke napelnic dojrzalymi owocami derenia i zalac spirytusem 70° tak, by byly przykryte. Naczynie szczelnie zakorkowac i trzymac miesiac na sloncu lub w cieplym miejscu. Spirytus zlac i przechowac. Przyrzadzic syrop z 2 szklanek przegotowanej wody na 1 kg cukru. Zalac nim deren, ktory pozostal w gasiorku, zakorkowac i trzymac przez miesiac w cieple. Po miesiacu odcedzic slodki plyn i polaczyc ze spirytusem. Nie gotowac, gdyz pozbawi to nalewke aromatu. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Tinktura z dereni IP: 204.79.89.* 21.10.04, 10:30 Cos dzisiaj cichutko. Do sadzenia rozmaitych drzewek i krzewow nalezy podchodzic po spozyciu jakiejs nalewki lub innego rozgrzewajacego trunku. W ilosci odpowiedniej by i cieplo bylo i ochota do pracy i co najwazniejsze by swietne pomysly na ogolna kompozycje do glowy przychodzily. Ogolnie na wesolo. Po kilku latach jak juz urosna i ktos bedzie zadawal glupie pytania typu: a dlaczego to jest tu a nie tam? Bedzie rozsadna odpowiedz. A pytac sie tak beda niezaleznie od tego czy sadzone na trzezwo czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Tinktura z dereni 21.10.04, 15:20 A dlaczego nikt nie pisze? Ja nie pisze, bo wypralam komorke. I czekam az wyschnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona73pol Re: Tinktura z dereni IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 21.10.04, 16:02 ha, jaden z moich znajomych wypral komorke w pralce, ale potem "chodzila" bez zarzutu ;))) a, chce wam powiedziec (zanim padne z wyczerpania na klawiature i zasne ;))) ze w Ashfield otwarto Polis Delicatessen, czyli delikatesy, kielbas wbrod, szczawie w sloiczkach, kukulki, majonezy kieleckie, zur i inne cuda ;) ale nam sie oczy otworzyly.... pogoda nie nastraja do niczego, pada, pada, pada..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Chwilowo IP: 212.160.172.* 21.10.04, 16:35 Witajcie, A ja nie pisze, bo zarobiona jestem i brzmie monotematycznie ostatnio. Nic sie nie zmienia, no moze to, ze juz mam coraz mniej sil i optymizmu. Jak zerknelam przez chwile co to Ifa wyprawia wloczac sie po swiecie to jakbym jakas since fiction czytala. Zupelna abstrakcja albo inna bajka. U mnie jest tak: wstaje, zrywam dzieci, szybko szykujemy sie do szkoly/roboty, korek 1 h w jedna strone; 12-13 godzin w zawrotnym tepie, ze nierzadko na kawie caly dzien trwam. Potem pedze do domu i dobrze jak spotkam sie wieczorem z Piraniami. Nieraz nawet juz spia. I spac nie moge, bo tyle rzeczy jest zaleglych, nie zrobionych i na wczoraj!!!!! Jedynie w sobote i niedziele udaje mi sie spedzic wiecej czasu z rodzina. Tym sposobem zaniedbuje znajomych. Czesc juz sie poobrazala. Ale trudno, Piranie sa najwazniejsze, choc i tak malo mnie maja. O wiele za malo. I jak slysze opinie jak to sobie swietnie radze, jaka to ze mnie kobieta sukcesu to okladalabym ta zaradnoscia innych po pysku. Ja mam dosc tego wyscigu szczorow, w ktorym przyszlo mi uczestniczyc! Tylko, ze nie bardzo mam inna alternatywe. No wiec tak wyglada ta moja polska rzeczywistosc. Zreszta jak wielu innych "yuppies" z wielkich miast. Na zachodzie od tego sie juz odchodzi, u nas nadal jedni nie maja roboty, a inni zasuwaja na 2 etaty. Kurde a moze by tak pieprznac to wszystko i uciec w Bieszczady???? Albo gdziekolwiek indziej? Poki co kupilam bilet do Stanow i swieta mam zamiar spedzic w Chicago. Ale do swiat to jeszcze wyrobie pare ladnych nadgodzin. Pozdrawiam wszystkich. ps. przepis na nalewke smakowicie wyglada:) Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej chlup,chlup,plum,plum,chlap,chlap......... 21.10.04, 16:44 Tak za oknem,ale nie jest najgorzej ponieważ jeszcze w miarę ciepło.Dzięki za przepis na dereniówkę to niestety jeszcze potrwa,ale zachowam go i w odpowiednim momencie sprężę sie i wykorzystam :)Teraz powoli jeszcze godzinka i do domciu i relaks,relaks,relaks,czego wszystkim życzę :) Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Chwilowo 22.10.04, 03:36 Dzien dobry, rzeczywiscie u nas pada od poniedzialku ale ten deszcz bardzo potrzebny bo poziom wody w okolicznych tamach bardzo sie obnizyl i zapowiadali jeszcze gorsze ograniczenia wody na Sydney.tak to odrobine sie poprawilo chociaz to ciagle bardzo niewiele.taka ciekawostka to Sydney i okolice jest zaopatrywane w wode przez okoliczne zbiorniki/tamy tylko,nie ma takich mozliwosci zeby wykopac studnie,podloze skaliste i zeby dokopac sie do wod gruntowych to dopiero filozofia.tak ze moze nie jest zbyt przyjemnie wstawac rano i w strugach deszczu ruszac do pracy,stac w korkach ulicznych czy tak jak moja Pani narzeka ze pomoczyla pantofle robiac zakupy,ale trzeba wziac pod wglad dobro ogolne i dla przyrody. Ifa bardzo ladne nam tu reportaze piszesz,od razu lepszy humor dostalem ze widzisz tez dobre strony i doceniasz urok Australi.no ja nigdy tak daleko nie zajechalem bedac tu tyle lat tak ze widzisz jaka jestes szczesciara,ile moglas nowych cudow podziwiac. Marza to ja dopiero jakbym slyszal swoja siostrzenice z Polski,przykro ze tak bardzo ciezko pracujesz.ja rozumiem ze warunki w Polsce sa trudne i jakby nie bylo apetyt rosnie w miare jedzenia. wiec zeby wiecej miec trzeba wiecej pracowac i tak sie wpada w taki kierat.moja siostrzeniac wprawdzie mezatka,ale ma troje dzieci i wszyskie studiuja.ja mowie po co wam dwa samochody, no bo przeciez taka wygoda,no wlasnie do wygody czlowiek przyzwyczja.co to takiego ze tak trudno czlowiekowi czegos sobie odmowic. no i jeszcze na temat jedzenia. ja nie mowie ze wszyscy wszystko musza lubic,ja tam lubie krupnik i kasze jeczmienna tez lubie nawet ta grubsza zrobiona na sypko z miesem albo sosem grzybowym. ja za to nie lubie mielonego,moze dlatego ze w polsce rozne resztki malo wyborne sprzedawali jako mielone.nie jestem wybredny nie moge powiedziec,jak ktos zrobi golabki,czy klopsy to zjem,po prostu za bardzo nie przepadam ot co. pozdrawiam wszystkich serdecznie Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen w kwesti spozywczej IP: 204.79.89.* 22.10.04, 03:46 Takim swoim przepisem sie podziele. Biore udziec lub tzw. "lamb roll" (zawijaczek?) tak kolo 2 kg. Po rozmrozeniu w lodowce (trwa to dlugo ale warto) przyrzadzam nastepujaca marynate: duuuzo czosnku (tak garsc) wyciskam, dwie lyzki siekanej swiezej kolendry, lyzke chili w proszku, lyzke ziol prowansalskich, lyzke musztardy, lyzke kminku tureckiego (cumin jedna z najlepszych przypraw do jagnieciny/baraniny) soli wg gustu (ja daje duzo) mala lyzeczke curry pare lyzek oleju z oliwek. To wszysko mieszam az zrobi sie z tego pasta, nacieram tym mieso, wkladam do torebki foliowej i do lodowki. Nastepnego dnia biore mniej wiecej po tyle samo : marchewek, cebuli i selera naciowege kroje to w kostke i wykladam tym blache do pieczenia tak na 1-2 cm. Na to klade mieso, przykrywam folia i wkladam do pieca na 180 stopni. pieke najpierw 3 godziny pod folia, potem jeszcze z godzine czasem obracajac bez foli coby sie ladna skorka zrobila. (Ja lubie mieso upieczone na bardzo miekko taki ze sie w ustach rozplywa) Jak ktos lubi takie ciut czerwone w srodku to zasada jest nastepujaca: 180 stopni, 30 minut na kazde pol kilo. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Kciukow trzymanie. 22.10.04, 05:23 Zdrowko absolutnie Wszystkim, jesien wprowadzila sie do miasta. Widzialem jej jesiennosc jak wjezdzala. Atrakcyjna kobieta. Troche melancholijna. Bagaze miala w kolorach brazu. Nie mozna pomylic jej z wiosna lub latem. Rozni sie od zimy. Indywidualnosc. Spaceruje po miescie sypiac i szeleszczac liscmi. Czasami muska wilgocia a czasami otula ja zupelnie. W zaleznosci od kaprysu kobiecego. Interesujaca kobieta... Nie pisze poniewaz zasluchany jestem w wiadomosci z daleka. I trzymam kciuki. Az do bialosci kostek. Trzymanie kciukow nie sprzyja pisaniu. Pic w zeszlym tygodniu nie moglem. W tym tez nie mam kiedy. Nic ze zdrowiem. Dziekuje. Zapieprzam tak jak Mar_za. Mam swoj plan. Wakacyjny oczywiscie. Z wyjatkiem trzymania kciukow nic nie moge pomoc. Trzymam wiec mocno. Najmocniej jak umiem. Kasze grube i cienkie owszem. Lubie. Zupy oczywiscie. Z wyjatkiem tych z cienkim grysikiem i szczawiowej. Tych nie cierpie. Mielony lubie. Ale rzadko jem i tylko tam gdzie moge zjesc z zamknietymi oczami. Przepis "chinski" mouth-watering. Chociaz ja troche mniej soli. Czosnek lubie i ubolewam, ze jest nietowarzyski. Od siostry przywoze czasami schab pieczony, czyms smarowany i szpikowany czosnkiem. Matko jedyna... I jaki to majonez kielecki? Mar_za, Chicago piekne miasto. Najbardziej amerykanskie. Ma ksywke - Windy City. Nie od wiatru nazwa pochodzi ale wiatr jest. Zimny i przeszywajacy. Od jeziora. Zobaczysz. Druga ksywka to Second City. Od populacji. Za Nowym Jorkiem. Obecnie juz za Los Angeles. Filadelfia czwarta lub piata. Zalezy jak liczyc. Bylem tam trzy lata temu wlasnie w okresie Swiat. Lezacy snieg i dekoracje swiateczne, swiatla wielkiego miasta i sympatyczni ludzie zrobily na mnie duze wrazenie. Zobaczysz Magnificient Mile - raj kobiecych zakupow. W Chicago mozna podrozowac dookola swiata nie wyjezdzajac z miasta. Tyle nacji. Bedzie sie Tobie podobalo. Bardzo ciekawe miasto. Wracam do trzymania kciukow. I nadsluchuje. Zdrowka raz jeszcze Wszystkim. Bo ono najwazniejsze... mojito. 23:23/9C/zaniedbalem zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Kciukow trzymanie. 22.10.04, 07:30 Komorka wyschla. Ale bateria nie, cholera. Tu co nieco o Moskwie: kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1196300&KAT=241 Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Kciukow trzymanie. 22.10.04, 07:44 Ponieważ za wcześnie mi się wstało mogę zająć się kciuków trzymaniem:)W Moskwie ostatniobyłem w 2000 roku wtedy zmiany jakie tam zaszły było już widać "gołym okiem" no i można byłoodczuć płacąc za cokolwiek,pamiętam,że piłem tam chyba najdroższą coca-colę świata,nie pamiętam dokładnie ceny,ale była jakaś powalająca.Arbat zawsze urokliwy nawet w poprzednim systemie,szkoda,że idzie na nim q gorszemu.Z nowości wyczytałem gdzieś wczoraj,że w Moskwie rozpoczęła się budowa najwyższegobudynku europy,będzie miał 350 metrów.To całkiem nowe oblicze Moskwy.Z nad porannej kawy ciepłe pozdrowienia dla wszystkich :) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Kciukow trzymanie. 22.10.04, 13:35 Mojito, nieznajomosc majonezu kieleckiego, nie spodziewalam sie tego po tobie ;)))) no, ale to jest marka nie za dawna, raczej wiec nie znasz, jako zes nie ze scyzorykowa, wzglednie kielcowa ;))) (moze Asia bedzie znala...) to raczej lokalna delicja ;) (Delicje w Asfieldowskich delikatesach tez sa, a jakze! ;))) Chicago faktycznie wyglada na ciekawe miasto... Szopen, wiem ze lubisz kucharzyc (chodzi sie po forach ;)))) ale ten czosnek.... nie wiem... i jeszcze w polaczeniu z lamb... ponoc trzeba umiec; znajomi uwazaja mnie prawie za wampira, tak "przepadam" za czosnkiem ;)) nie zeby nic i nigdzie, czasami sie zlamie, ale moglby dla mnie nie istniec; rekompensuje sobie innymi ostrosciami ;)) no, dostanie mi sie, ale co tam! Kazik, masz racje, ze woda potrzebna, zwlaszcza po tym, co napisales o zaopatrzeniu w wode tutejszej metropolii, ale sam przyznasz, ze od poniedzialku do piatku prawie non-stop, to przygnebiajace... zwlaszcza po tych wiele obiecujacych upalach.... Mar_za, praca moze nie ciagla, ale ostatnio dosc czasochlonna jest mi znana, wiec trzymam kciuki rowniez; caluski dla wszystkich i ha, zapomnialam sie pochwalic, mam nowy kostium do opalania ;))) dlugo szukalam, ale warto bylo ;))) caluski jeszcze raz, spadantus ;)) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Majonez i scyzoryki. 22.10.04, 16:44 Yo, Iwona, milo mi, ze jestem nieprzewidywalny w znajomosci rzeczy. W Scyzorykowie bylem dwa razy i w okolicach. Zabawne, ze okreslenie to dopiero pozniej dotarlo do mnie. I jak to spadasz nie opisujac kostiumu kapielowego? Pochwalenie sie nie zalatwia sprawy. Juz chyba kiedys wyciagalem z Ciebie opis kostiumu? Jaki kolor? Ile czesci? Jak wyciety? I ten tego, co ci bede pisal. Pozdrowionka dla Wszystkich. mojito. 10:44/10C/zaczynam myslec o zupie. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Majonez i scyzoryki. 22.10.04, 23:50 no wiec, cholerka, zupelnie nie przewidzialam tak zywego zainteresowania kostiumem ;))) jest koloru czekoladowego (Pysiek ;)))))) bys lubila), gora i dol maja na sobie lekki wyhaftowany lisc zdaje sie rododendrona - taki z dziurami, w ksztalcie talerza ;)) nicia rozowa i jeszcze jakas ciemniejsza; jest jakby szyty z kilku kawalkow, ma takie szwy w kilka stron, bardzo zauwazylam ostatnio jakby w modzie w Au; nie to, zebym jakos gonila za moda, ale taki sie trafil ;))) i baaardzo ladnie lezy, az sie zdziwilam... tyle bezowocnych przymiarek i nic (bo ja jestem, jak to sie ostatnio dowiedzialam, very demanding ;))) a na koncu jednak :) bingo no i dobra wiadomosc - slonko, slonko, slonko !!!!!! za oknem!!!!!!! caluski, Iwona (biegne do pracki) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen w kwesti spozywczej po raz drugi IP: 204.79.89.* 23.10.04, 04:09 Przepis powyzszy raczej nie chinski, powiedzmy mieszany ciut Oz, ciut orientu ciut bliskiego wschodu. Czosnek uzywany do marynowania jagnieciny jest raczej niezbedny a po uieczeniu miesa naprawde go nie czuc, wiec miesko towarzyskie jest a nawet bardzo. Ale w sumie co komu smakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: w kwesti spozywczej po raz drugi IP: 204.79.89.* 23.10.04, 04:30 No i jeszcze napisze ze na rybach bylem wczoraj. W czwartek bylem w konsulacie o nowy paszport sie ubiegac i rozmawiajac z konsulem rzecz zeszla na ryb lowienie. Od slowa do slowa okazalo sie pasja wspolna. W dodatku towarzystwo jeczac mialo na ryby w piatkowe popoludnie i to w miejsce gdzie jeszcze nie bylem. Wzialem wiec sobie pol dnia wolnego, zaopatrzylem w w stosowne przynety i srodki rozweselajace i razem z nimi pojechalem. Duza grupa bo obaj konsulowie plus gdzies szostka ich znajomych z Polski wlasnie tu na targach przebywajacych. Miejsce okazalo sie rzeczywiscie wspaniale, spore jeziorko w najwiekszym w okolicy parku dookola gory o nazwie Biala Chmura. Wprawdzie po dojezdzie na miejsce okazalo sie ze wczoraj akurat bylo jakies lokalne swieto w czasie ktorego nalezy sie wspiac na gore wiec w parku nie dosc ze tysiace ludzi na gore sie udajacy ale i nie bylo wjazdu dla samochodow wiec te pare km od bramy do jeziorka piechota zasuwalismy. Ryby braly dosc dobrze glownie taka afrykanska ryba dosc zarloczna i ciut kolczasta ale bardzo zjadliwa. Srodki rozweselajace i pragnienie zapokajajace pomogly rozkrecic towarzystwo wiec i ryby lapalismy i po polsku sobie pogadalem. Rzecz zadka. Najpierw konsul zlapac cos z 5 reszta nic, potem na moje wedki na krewetke z gruntu tez sie pare zlapalo, drugi konsul tez lapal, a przyjedzni goscie raczej zachwycali sie otoczeniem: palmy, kwiaty, banany na bananowcu spokoj i cisza, jakby w zupelnie innym miejscu niz wielomilionowy zatloczony Kanton. Ryb zlowilo sie kilka kilo. Ogolna radocha. Kolo siudmej na jednej z moich gruntowek branie, zaciecie i ryba robi odjazd, cos ciekawszego sie na krewetke polakomilo. Cale towarzystwo sie za moimi plecami zebralo kazdy radzi cos innego ale ja spokojnie sobie z ta ryba walcze. Po jakims czesie i kilku odjazdach ryba zbliza sie do brzegu jako ze jest juz zupelnie ciemno tylko w swietle latarki widac jakis ciemny ksztalt. Pewnie sum. Ludzie sie bardzo emocjonuja : ale bydlak!!! W koncu go podebralismy, okazal sie rzeczywisci duzy, ponad 7 kilo. Wieczortem w domu zostal sfiletowany. Teraz jakis przepis na suma musze wymyslic. A poza tym to zlowilem rowniez sporego tak ze 2-3kg zolwia, ktorego wypuscilem nie zastanawiajac sie nad sprawa (wsrod gosci z Polski oczywiscie ogromny szok: zolw na wedke!!!. A potem w domu mnie skleto ze przynioslem ryby a zolwia wypuscilem, zolw od ryb duzo cenniejszy i bardzo dobry jest. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Ryb lapanie i rozweselanie (sie). 23.10.04, 07:52 Szopen, piszac przepis "chinski" mialem na mysli, ze od Ciebie pochodzi z racji Twojego zamieszkania. Niekoniecznie przepis orientalny. Suma wedzonego jadlem pare lat temu gdzies w smazalni w srodku lasu w Bieszczadach w okolicach Polanczyka. Miejsce chyba Terka. Nazwa zatarla sie w pamieci ale smak wedzonego suma nie. We wczorajszej gazecie w czesci Escapes artykul o Mecce wedkarzy lowiacych strip sea bass. Ryba z rodziny okoniowatych - pewnie znasz. Chociaz tutaj ma poziome paski. Nie jestem pewien nazwy polskiej. Okon atlantycki? Mecca to wyspa - Cuttyhunk Island nalezaca do Elizabeth Islands miedzy kontynentalnym stanem Massachusetts i Martha`s Vineyard. Ta ryba kroluje tutaj niepodzielnie. Lapali tutaj prezydenci T. Roosevelt i W. Taft. Teraz bass zbiera sie tutaj przed wedrowka na poludnie. Dla amatorow lapania tej ryby to niebo/raj. Czym sie rozweselaliscie? W Filadelfii jest bardzo popularna restauracja "Strip Bass". Iwona, kostium bardzo ladny i ozywiajacy wyobraznie. Wynika ze jednoczeciowy (?) Czy byl juz moczony? Zdrowia Wszystkim, mojito. 1:52/9C/ciagle bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))). 23.10.04, 08:21 Oczekiwana z duzym niepokojem wiadomosc dotarla. Qrewsko dobra wiadomosc. Zycie jest piekne. Absolutnie piekne :)))))))))))))))))))))))))))). :))), m. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 23.10.04, 09:07 Ha, zycie jest piekne. Szczegolnie, jak sie co 5 minut wybucha gromkim kaszlem, hehe. Spadam wiec szybciutko, aby nie rozsiewac podstepnych bakterii i wirusow, co to tylko czekaja na specjalna okazje znalezienia nowej ofiary. Zdrowka zycze, sobie i Wam. :)))))))))) SABA, jak tam Malenstwo, ciekawam, czy Gunhter moze je juz osobiscie ponosic? Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 23.10.04, 16:10 dwuczesciowy, niemoczony ;))) jeszcze ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 24.10.04, 04:04 Witajcie kochani :))) co ja Wam powiem, powiem Wam: life is a beach. siemanko Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 24.10.04, 04:15 ... and then we die. :)))))))))))))))))). m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.akl.callplus.net.nz 24.10.04, 06:51 zycie jest piekne, wlasnie pomalutku mija mi 4 dzien z moich 5 dni wolnych, w piatek bylismy w goracych zrodelkach sie troche pomoczyc, specjalnie przed weekendem coby ominac tlok, jak wracalismy to z Chch jakis 7 km korek, wszyscy starali sie opuscic miasto na dlugi weekend. W sobote bylismy na kolacji w restauracji, nazywa sie Element hihihi, w samym centrum przy katederze, byly meza urodziny wiec zrobilysmy mu z corka niespodzianke, mojego malzonka ciezkawo gdzies wyciagnac do knajpy ale czasem mi sie udaje :) milo jest sie pobyczyc przez te 5 dni popijajac pifko w ogrodku :) i konsumujac rozne dobrocie Majonez kielecki chyba nawet kupowalam ostatnio w Polsce, calkiem dobry, ale zaden ze mnie scyzoryk, wiec jadam to co mi smakuje a nie dlatego ze np polskie, tak naprawde to patriotka ze mnie zadna, no ale pewnie gdybym byla to bym sie nie szwendala po obcych landach :) leniwie pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Niedzielne leniuchowanie :) 24.10.04, 13:24 To jest to co tygrysy lubią najbardziej :)))Dzien uplywa sobie na niczym i milo,że i tak się może czasami zdarzyć.Dzisiaj wypróbuję przepis na ziemniaki,nieprzyszło mi wcześniej do głowy,że można je gotować inaczej niz w posolonej wodzie a tu proszę:obieramy ziemniaki ile tam nam potrzeba,kroimy w ćwiartki i do gara,kroimy cebulę w ćwiartki (cebula na głowę jedzącego)i na ziemniaki.Posypujemy kminkiem,zalewamy wrzącą wodą i mlekiem prosto z kartonika i to już wszystko.Gotujemy na dużym ogniu hmmmmm....zobaczymy :)Majonez kielecki i owszem jak najbardziej pyszności,ale bije go na głowę"Białuty",nie wiem czy występuje wszędzie,produkowany jest pod W-wą,jeżeli będzie okazja polecam z czystym sumieniem. Miłej niedzieli jak najspokojniejszej dla wszystkich :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Niedzielne ranne snucie sie. 24.10.04, 14:30 Podnioslem sie wyspany i snuje sie po mieszkaniu rozczochrany i absolutnie niemyty jeszcze. W kolorach sypialnianych. Bokserki w kolorze granatowym i T-shirt dla zlamania monotonii kolorystecznej w kolorze szarym. Do gotowania owsianki sie zabieram. Wode gotuje. Owsianke wsypie. Doleje troche mleka. Miod i rodzynki kalifornijskie (jasne i duze) mam i dodam. Mieszajac pieszczotliwie. W lewa strone i w prawa strone. A pozniej odwrotnie. Moze kosciol jednak? La vida es hermosa. Jest piekne absolutnie. Niedzielnie Wszystkich serdecznie, mojito. 8:26/7C/owsiano. P.S. Ty, Mandarynka(Slodka), zdrowiejesz, no nie! m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen I znowu poniedzialek IP: 204.79.89.* 25.10.04, 02:01 Tak to juz jest ze po niedzieli przychodzi. Ale pogoda dalej swietna wiec zle nie jest. Mojito. Rozweselalismy sie najpierw piwem powiedzmy mieszanym. Bo w sklepie po drodze kupilismy wszystkie puszki jakie mieli w lodowce wiec bylo tego ze siedem rodzaji. A tak kolo piatej otworzylismy zakupione rowniez wczesniej miniaturki te male buteleczki z 50ml. Tez rozmaite. Absolut, rozne whisky itp. W miare uplywu czasu robilo sie baaaaaardzo wesolo. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: I znowu poniedzialek 25.10.04, 07:00 U mnie tez:-))), ale drugie zdanie juz w moim wypadku sie nie zgadza. Mandarynko, odebralas przesylke??? Bardzom ciekawa jak sie to odbylo?! Na Sabusia/Sabusie jeszcze pare dni musimy poczekac, tak mi sie wydaje. A ja jestem patriotka jesli chodzi o krajowe produkty, a to dlatego ze Hortex sprzedaje mrozonki bez listkow, jak to sie zadarza rosyjskim firma, widuje sie jeszcze poskie soki i sporo odziezy (z Lodzi) i rozne bombki np. tez. Pozdrowionka poniedzialkowe m. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: I znowu poniedzialek 25.10.04, 09:52 Dzien dobry wszystkim, toz to ja mowilem Iwonka ze tu sie kupi wszystko nawet chleb wypiekany jest lokalnie,a piekarnia nazywa sie Olka Polka.sklepy dobrze zaopatrzone i dla urozmaicenia mozna cos nowego czasem to kupic tez bo toz od czasu mojego wyjazdu to tyle nowych produktow i nowych opakowan ze czlowiek to sie juz nie rozezna. Gunther a ty brachu to cos tak wpadl jak po ogien i jakos tak cienko tu nam piszesz.gdzie w ogole przebywasz,albosie nic nie odzywasz a jak zajrzysz to niewiele piszesz. i widze ze watek nam zchodzi na kucharzenie,Szopen wysmienite przepisy podaje, a jak ty tak pichcisz to zona z ciebie ma duzy pozytek.inni panowie tez rozne przpisy podaja az milo.jo to wiele nie upichce,ale jak jestem bardzo w potrzebie to kartofle i kotlet i tak na okraglo bylo.no jojka smazyc to zadna to filozofio,Gunther nam tu zapachnial nieraz swoja jajecznica wyborowa z pomidorami.ja tam wole bez,a pomidor swiezy,ale dodam szczypior albo pietruszka zielona do jajecznicy albo to cebula coby to smak podniosla. no i u nas pogoda troche sie ocieplila i dzis bylo calkiem slonecznie,pisze tak bo cosik to niektorzy sie nie odzywaja.ja to raz drugi zadzwonie i zostawiam informacje,a ze meski glos odbiera ciagle to sobie mysle,ze nie bede przeszkadzac.no i skoro nie ma odezwu to znaczy ze nie pasuje nie bede wiec sie narzucac pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: I znowu poniedzialek 25.10.04, 13:23 oj, Kazik, ja mysle, ze sie wcale nie narzucasz, tak po prostu bywa czasami, ze kontakt utrudniony z przyczyn obiektywnych, no, zreszta, co ja bede pisac, moze sie wkrotce wszystko wyjasni... pogoda faktycznie piekna, tfu, tfu, jutro bede zwiedzac okolice Manly, ale troszke wyzej, no i moze oceanarium, i w ogole mam nadzieje na bardzo udany dzien ;))) tymczasem czasu jakos nie starcza na to, co by sie chcialo i jakos zawsze wczorajsza jestem w zalatwianiu wszystkich spraw... caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: I znowu poniedzialek 25.10.04, 16:33 Ano znowu ponedzialek... DOlozylam dzis nowy skladnik do swojej diety: antybiotyk, moze on w koncu zadziala, bo naprawde mam juz dosc:( Przesylka? Odebrana:) Nie wiem, ta pani moze czyta nasze on line story, bo jakos sie nie denerwowala, ze Mandarynka to ja. I kazala sobie pokazac dowod, w kotrym jak byk stalo, ze nazwisko mam inne. Za to pare osob na poczcie rzucilo mi ciekawskie spojrzenia, ale sie nie dziwie, bo moje tlumacznia byly dosc metne... I takie nierealne. I w ogole tak tu smacznie ostatnio... Ja z kolei wczoraj robilam penne olio e aglio con grana padano e basilo fresco. Czyli po prostu rurki z duuuuza iloscia czosnku zeszklonego na oliwie z oliwek posypanego obficie parmezanem i swieza bazylia. takie proste i takie boskie. A czosnek mial odstraszac potencjalne wampiry, hehe W ogole to BOg powinien dostac Nobla za stworzenie tak boskiego produktu,jakim jest czosnek!!!!! Yvette, a czy Ty czasem nie mialas wybrac sie troche wczesniej do tego oceanarum? czy mi sie juz pierniczy? Matrioszka, masz uklad z przeznaczeniem, ze kazdy jeden tel.komorkowy przechodzi dziwne koleje losu, albo ginie, albo sie moczy itd? I niestety, zadnych buziakow nie przesylam, bo zarazam:( Ale pozdrawiam Was wszystkich goraczkowo, tfu, goraco:))) Acha, i polecam herbate z sokiem malinowym i plastrem pomaranczy! Pychaaaaa!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: I znowu poniedzialek 25.10.04, 19:24 Ale juz niedlugo nie! Przynajmniej u mnie. Jak sie szkli ten czosnek, to jest w jakiej postaci : kosteczka, przez praske? Mam nadzieje, ze telefon juz bez itd. do cholery, ilez mozna! Szopen, Twojw coreczka posiada juz komplet uzebienia? Moja walczy o 4 ostatnie, ojjj. Czytalam, ze Chinczyka i Amerykana (ciekawa sprawa swoja droga) zeby wyrastaja szybciej niz reszcze populacji. Milych snow! m. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Ciagle poniedzialek. 25.10.04, 20:50 Zdrowko Wszystkim mocne i absolutne, ze zdrowkiem zobaczymy. Wczoraj dotarlem do kosciola. W sasiedztwie. Pod wezwaniem sw. Patryka. Przyjemne miejsce do medytacji. Z oltarzami/kapliczkami przeroznych patronow. Meskich i kobiecych. Mozna swieczke zapalic i zyczenie/prosbe/modlitwe zlozyc u stop. Zdecydowalem sie, ze ogranicze prosby/zyczenia tylko do zdrowia. Aby nie rozcienczac zyczen i nie rozpraszac ewentualnego patrona. Pozostawal wazny wybor patrona. Zrozumiale, ze "placac" za swieczke chce jak najwieksza gwarancje efektywnosci. Zdecydowalem sie na sw. Patryka. Kolor zielony wygladal optymistycznie. Nie mialem drobnych. Przez moment chcialem banknot rozmienic u modlacej sie wiernej. Ale sie rozmyslilem. Nie chcialem aby wygladalo, ze targuje sie ze Swietym. Zaplonela wiec swieczka o czterokrotnej mocy. Powinna pokryc zyczeniami wszystkich chwilowo niedomagajacych zdrowotne i pokryc profilaktycznie tych obecnie zdrowych. Zajrzalem dyskretnie do polisy zdrowotnej umieszczonej za urna. Wyrzynanie zebow u dzieci tez sa w swieczce uwzglednione. Zdrowka wiec. Dzisiaj pewnie ze swieczki zostal ogarek, ktory moze tez nie zaszkodzi... Do miasta przylecial naczelny chirurg plastyczny Partii Demokratycznej - byly prezydent Clinton. Chirurg C. zeszczuplal znacznie po swojej operacji serca. Plotka mowi, ze bedzie na wiecu politycznym wlasnie odbywajacym sie przeszczepial charyzme kandydatowi Kerremu. Zobaczymy juz w przyszlym tygodniu czy operacja udala sie. Swiadkiem zabiegu jest stojacy w poblizu na postumencie Tadeusz Kosciuszko. A wiec raz jeszcze zdrowka Wszystkim i pozdrowienia sloneczne, mojito. 14:50/13C/zaczalem myslec o zupie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Wtorek IP: 204.79.89.* 26.10.04, 02:06 Dzien doberek!!! Dzien nastepny sie zaczal. Matrioszko, W paszcze potwora zagladajac widac zebow sporo, niestety nie wiem ile ich w sumie byc powinno wiec nie moge stwierdzic czy to juz komplet. Ale moge zaswiadczyc, ze pierwsze dwa dolne siekacze pojawily sie w wieku 2 miesiecy, wtedy nas i wszystkich innych to troche zdziwilo. Po rozmowie z zaprzyjazniona dentyska w Polsce dowiedzielismy sie ze to zaden problem zdarza sie. Podobno obecnie ogolnie dzieci maja zeby wczesniej niz dawniej, zdarzaja sie przypadki takich co sie juz z zebami rodza. Chirurga C widzialem rano w TV jak biegalem sobie, rzeczywiscie stracil na wadze i moze nie najlepiej wygladal. Efekty zabiegow wszelakich juz wkrotce. Swoja droga ciekawi mnie jak wynik obstawiaja bookmacher's, jakie daja przebicie? Mojito maze twoj znajomy Chinczyk bedzie wiedzial. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Jeszcze nie wtorek. 26.10.04, 02:46 Wieczorne pozdrowionka, Szopen, ciekawe pytanie. Zapytam jutro mojego kolegi-Chinczyka z HK czy obstawia sie wybory prezydenckie. W Stanach wszystkie przebicia sa ustalane przez Las Vegas. "Oni" tam decyduja o wszystkim w Sin City. Sam jestem teraz ciekaw. Obserwujac wyjscie zawodnikow na ostatnia prosta sklanialbym sie do okreslenia "dead-heat" czyli prawie remis. W chwili obecnej na dwoje babka wrozyla. Wiec wszystko w reku babci. Dowcip mowi, ze Kerry wygra iloscia glosow ale Bush bedzie prezydentem :))). Sam chirurg C. faktycznie stracil sporo wagi. I jest na specjalnej diecie. Z zalem musial porzucic swoje kulinarne upodobania. Ale mowca jest dobrym, charyzmatycznym i kontaktowym. O niebo lepszym niz obaj kandydaci ubiegajacy sie o klucze do B. Domu. Chirurga czeka rowniez bardzo pracowity tydzien. Z Filadelfii polecial na Floryde. Iwona, byl juz moczony? I jaki kolor dzisiaj? Sloneczne hello, mojito. 20:46/15C/na mysleniu o zupie sie skonczylo. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Ciagle jeszcze nie wtorek. 26.10.04, 03:14 Szopen, ciekawosc mnie zarla i zadzwonilem do Tommy T. - mojego autorytetu i wyroczni w sprawach hazardu. Tommy T. powiedzial: "W Las Vegas mozna obstawic praktycznie wynik wszystkiego. Z wyjatkiem wyborow prezydenckich. Obstawianie wyborow jest nielegalne i karalne. Nie mozna tego robic ani w Las Vegas ani nigdzie w Stanach". Bardzo nieoficjalnie i niewiazaco plotka mowi o remisie (leb w leb) na dzien dzisiejszy. Ciekawe czy bookmakers w Anglii przyjmuja zaklady? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Ciagle jeszcze nie wtorek. IP: 204.79.89.* 26.10.04, 03:41 Cos rozumujemy w dokladnie ten sam sposob. Po przeczytaniu ze w stanach nie nie mozna przyjmowac takich zakladow momentalnie pomyslalem: a jak ciekawe czy w Angli mozna? Potem doczytalem, ze tez sie zastanawiasz. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Wiadomosc z Londynu via Hong Kong. 26.10.04, 04:05 Zadzwonil Tommy T. Rozmawial przed chwila z kuzynem w HK. I przekazal pytanie. Kuzyn nie wiedzial ale znal kogos kto moglby wiedziec. Dowiedzial sie i zadzwonil do T.T. W Anglii nie ma takich restrykcji. Bookmakers przyjmuja zaklady piec do szesciu (5/6) na obu kandydatow (Bush/Kerry). A wiec tam tez remis (dead heat). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Wiadomosc z Londynu via Hong Kong. IP: 204.79.89.* 26.10.04, 04:22 Ja probowalem sprawdzac ale niestety betting jest na naszej sieci haslem blokowanym. Z tego co widac to zaklady mniej wiecej takie same jak czarne/czerwone w ruletce. Myslalem ze dokladnie tak bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Betting. 26.10.04, 05:33 Na tych wyborach nie mozna wygrac duzych pieniedzy. Co innego gdyby obstawic w Londynie Nadera (partia niezaleznych) i on cudownym zrzadzeniem losu wygralby wybory :))). Obecnie jest dobra chwila aby przypomniec niesmiertelny dowcip Ronalda Reagana gdy ubiegal sie o glosy miedzynarodowego elektoratu. Na meksykanska walke kogutow Polak przyniosl kaczke. A Wloch zalatwil, ze kaczka wygrala. Ile on sie pozniej musial naprzepraszac obrazone grupy etniczne :))). Rozrywkowy facet byl. Ciagle poniedzialkowo ale ide juz spac i za kordelka sie rozgladam. Dzien dobry/dobranoc, m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Cosik ucichlo IP: 204.79.89.* 27.10.04, 01:43 Cosik nam ucichlo w ostatnich dniach. Jakies swieta? Wszyscy praca zajeci? W dodatku spadlismy chyba ze dwa razy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona73pol Re: Cosik ucichlo IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 27.10.04, 05:27 no, tez zauwazylam, ja osobiscie nie mam czasu, coby sie po przyslowiowej d.. podrapac ;))) ciagle w biegu, troche na wlasne zyczenie, troche tak wyszlo... teraz tez bede biec dalej - do pracy... Mojito, kostium o maly figiel zostalby zmoczony wczoraj, ale jakos sie odwidzialo... ale co sie odwlecze.. ;))) jesli nie w piatek, to w niedziele, na pewno, no, chyba ze znow bedzie lalo :/ ale nie sadze (nadzieja to moje drugie imie ;))) czy ja wam pisalam, jak wypadl "hinduski" obiadek?? oj, chyba tak... (skleroza to moje trzecie imie ;))))) Asienko, ten majonez kielecki to tak z sentymentu kupiony, ze mnie patriotka zadna, jeno jakos czasami mnie nachodzi taka "zdrowa" nostalgia... nawet nie wiem, czy zjem, czy po prostu tak sobie postoi w lodowce ;) Ifa szaleje po polnocnym wybrzezu, inni zabiegani i nie tylko, i jakos sie kreci.... a moze male lody?... ;)) Tange - dzieki, no i zdrowiej, zapodaj sobie mleko (cieple) z tumeric, albo herbatke z ginger ;) to dziala!! caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Resztki wtorku. 27.10.04, 05:54 Zdrowko ogolne, dluuuuuuugi dzien i pracowity jak u mrowki. Propaganda polityczna nie ulatwia niczego. Kreci sie na najwyzszych obrotach. Strach wlaczyc TV aby nie ulec indokrynacji. Duza liczba kobiecych wolontariuszek uwodzi z usmiechem przechodniow starajac sie usposobic przychylnie do ich kandydata. Latwo mozna zostac uwiedzonym. Bardzo trzeba uwazac. Jeszcze tydzien tylko tego wyborczego szalenstwa. Iwona, nie jestem pewien czy niewiedza co do koloru pozwoli mi zasnac :))). Spac ide szukajac kordelki. Pozdrowionka spiace, mojito. 23:54/11C/bez zupy dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Resztki wtorku. 27.10.04, 08:15 Yo Mates... O dziwo antybiotyk dziala:) Dalej szczekam i przeprowadzenie rozmowy telefoniczej to katorga dla obu stron, ale poza tym, to wszystko zaczyna sie dobrze ukladac:) W koncu. Moze to zasluga kota, Mojito: dzieki:))) Matrioszko, czosnek "na patelnie" powienien byc pokrojony na malenkie kawaleczki, ale ja czasami przez praske go!!! i tez dobrze, chociaz troche inaczej smakuje. Nie wiem, jak jest w oryginalnym przepisie, ale pewnie krojony... czy mi sie wydaje, ze Pysiek znowu wcielo? Marzena pewnie dalej haruje, Tizedik pewnie tez, Kazik pewnie sie objada pysznosciami przygotowanymi przez jego Pania, Asia coraz rzadziej uchyla rabka tajemnicy, Ifa sie "szlaja" po Oz krainie:), Poeta przepadl - tymczasowo mam nadzieje, Gunther zmienia porty, Wyspiarz pewnie dalej sadzi drzewo... DObra, koniec z gdybologia. Bawcie sie dobrze, moi drodzy! :))))) PS. I tak sie zastanawiam, dlaczego tak szaro na dworze, totalnie SZARO...Juz myslalam, ze mi sie cos z kontaktami stalo, ale to nie to, bo w domu nadal widze kolory! I sie ciesze, ze nie musze dokonywac wyboru pomiedzy panem Krzakiem i Curry;) Odpowiedz Link Zgłoś
letnie_zauroczenie Pasuje (?) tutaj:) 27.10.04, 10:59 Jadac za morze klimat zmieniamy, nie siebie Horacy Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Pasuje (?) tutaj:) 27.10.04, 15:43 W duzej mierze zgadza sie. Moze lekko modyfikujemy sie. I odrobine kosmopolityzujemy sie. Ale rdzen pozostaje ten sam. :))). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona73pol senne wspomaganie ;)) IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 27.10.04, 15:56 widze, ze jeszcze nie spisz ;)) kolory szacowne i ponadczasowe - czern - ostatnio kroluje; czasami z elementami blekitu, ale to w porywach ;))) caluski, zmartwiona Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: senne wspomaganie ;)) 27.10.04, 16:00 Juz nie spie. 10:00. Dlaczego :((( ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona73pol Re: senne wspomaganie ;)) IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 27.10.04, 16:10 na razie jeszcze nie moge powiedziec, ale moze niedlugo, jak juz bedzie spox ;)) mimo wszystko, fajnie jest ;)) ale mi sie maci z tymi godzinami na tych kontynentach.... a ja ide spac, czym predzej ;)) ach, kordelka, lozeczko, pozycja horyzontalna ;))) blogosc....... Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: senne wspomaganie ;)) 27.10.04, 16:22 Trzymam wiec kciuki za przejasnienie. Dzisiaj wieczorem wspomoge trzymanie kciukow alkoholowo. Pod znane mi kolory. Kolorowych i panoramicznych snow zycze. m. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: senne wspomaganie ;)) 27.10.04, 17:26 Yvette, co jest? Cokolwiek to jest, bedzie dobrze. Rany, ale Ty jestes "czajnik", kolejny do kolekcji:) (moi rodzice maja do mnie wieczne pretensje, ze sie dowiaduja o wszystkim po fakcie, jak juz wszystko jest dobrze..) Sorry, ze opije herbata, procentow nie moge:( Te roznice czasowe mnie dobijaja, czasami sie gubie. No prosze, jedni spac ida, inni dopiero co wstali... Dobranoc i dzien dobry, ja bede sobie jakis obiad gotowac... Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: senne wspomaganie ;)) 27.10.04, 23:20 nie jestem czajnik, jestem zwiazana slowem ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan tylko dla Iwonki. 28.10.04, 05:58 Dzien dobry, czy Ty mozesz wiesz cos w tej sprawie? zwykle grzecznie otrzymuje odpowiedz na moje zostawione messages,teraz cosik cicho i troche sie niepokoje. a ten meski glos moze wskazuje ze jakis wiosenny romans,my tu zachodzim w glowe? pozdrawiam wszystkich Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: tylko dla Iwonki. IP: *.spray.net.pl 28.10.04, 21:21 No to poprawie nam statystyke:). Tylko co ja mam Wam powiedziec? :) Ze u mnie wszystko ok. Pracuje w pocie czola jak pracowalam. Zdaje sie, ze rozwijam kompetencje jako osoba zarzadzajaca ludzmi. Z drugiej strony zaniedbuje rodzine, przestalam chodzic na angielski juz dawno, wiec nic nie ma za darmo. Wszyscy wokol choruja,a mnie nic nie bierze na szczescie. A poza tym to bardzo lubie to listopadowe nadchodzace swieto. Lubie ten nastroj zadumy, spokoju i melancholii. Nigdzie indziej tylko w Polsce ma to taki klimat. Tymczasem pozdrawiam i ide czytac dzieciom ksiazke do poduszki....Jestesmy na etapie "w pustyni i w puszczy". Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Kryzys puchowy w Stanach. 29.10.04, 06:58 Zdrowka Wszystkim zycze, do wzrastajacych w Stanach cen paliwa i oleju ogrzewajacego dolaczyl przed zima dramatyczny wzrost cen kordelek i poduszek puchowych. Zima zaczyna wygladac nieciekawie. Brrr... Korzenie kryzysu siegaja do styczniowej epidemii ptasiej (kaczej/gesiej) influenzy w Chinach. Chiny zaopatruja 80% puchowych potrzeb Ameryki wyprzedzajac przytlaczajaco Wegry i Tajwan - kolejnych dostarczycieli puchu. Kilogram puchu kaczego kosztuje 28 dolarow a bardziej cennego gesiego 35. Sto procentowy skok cen od stycznia. Co to bedzie w zimie?! Szczesliwie dla mnie spie prawie plasko na malej garstce pierza. Kobiecej garstce. Ale kordelke chyba ubezpiecze przed zima. Jesli tylko ja znajde... Kumulacja wzrosla do 28 milionow. A wiec od soboty gramy. Byc moze przy odrobinie szczescia bede mogl sobie kupic poduszke (malutka) i kordelke swoich marzen :))). Ide wiec na poszukiwanie kordelki. Dobranoc i dzien dobry odpowiednio. mojito. 00:56/9C/dzisiaj tez bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Kryzys puchowy w Stanach. IP: *.akl.callplus.net.nz 29.10.04, 12:36 Mojito, u mnie idzie na lato wiec kordelki tanieja, moze ja ci kupie i podesle? Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Przyspieszenie 29.10.04, 12:55 My cos zwalniamy na tym forum, ja tymczasem probuje przyspieszyc moj internet, nawet nie mozecie sobie wyobrazic jaki mam wolny. Poza tym niestety przyznam sie, ze zdradzam was ostatnio ze strona ebay, co mnie moze drogo kosztowac. Lepiej z wami trzymac, tu przeciez kiedys wygramy:-) A w realu to ja jestem przesladowana w tym panstwie, tak jest. W sklepach jestem przesladowana jako jednostka obca. Bo plecak nosze! A zadna Rosjanka nie zhanbi sie noszeniem plecaka, a z wielka torebka wpuszczaja!!! Lapia mnie na wejsciu i zmuszaja do oddania malego plecaka, wzglednie zamkniecia, a potem zapominam:-( Do biblioteki do tej pory tez mnie nie chcieli przyjac. Bo nie mam rosyjskiego paszportu. Potem jedna biblioteka sie zlitowala, ale kazala przyniesc jakikolwiek dokument na ktorym bylby moj adres, w koncu mam-na jednym z tysiaca papierow od samochodu! No i mnie zapisali. Ide, Kruki znowu narozrabialy, pomalowaly sie straszliwie, starszy wyglada, jakby mial rozbita glowe, a mlodsza siwe wlosy, pewnie znow sa jakies freski do zamalowywania. Paaaaa m. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Kordelka puchowa i e-Bay. 29.10.04, 20:18 Zdrowko Wszystkim, Asienko, dziekuje. Jak qrne szyszka nie wygramy do zimy (mojej) to chetnie skorzystam z nierownosci kordelkowych cen. W kolorze kiwi bym chcial. I z tym meszkiem jak mozna. Matrioszka, fakt, odwazna jestes szagajac z plecakiem po Moskwie. Ocenia sie, ze w Stanach pol miliona ludzi zyje (na caly etat lub pol) sprzedajac rzeczy na e-Bay`u. Rozwaz doprowadzanie do czystosci Krukow co drugi dzien. Moze sie uda... Pozdrowionka i pogodnego weekendu zycze Wsiem, mojito. 14:18/14C/zaczynam myslec o zupie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Kordelka puchowa i e-Bay. IP: *.akl.callplus.net.nz 30.10.04, 12:06 Mojito przeciez innej bym nie proponowala, rozumie sie samo przez sie ze w kolorze kiwi i oczywiscie z meszkiem, toc to caly urok przytulanka. Chyba sama musze musze na tym eBay sprobowac, moze ktos bedzie chcial Marmite kupic :) Odpowiedz Link Zgłoś
fasolencja Re: Kordelka puchowa i e-Bay. 30.10.04, 18:12 pozdrowionka dla wszystkich coraz szybciej robi sie ciemno, tak by przydał się juz ten bilet... Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Bilet do slonca. 30.10.04, 20:15 Zdrowko Wszystkim, moze wiec dzisiaj. Nasze numery: 06 17 27 34 53 PB 17, 05 09 22 33 38 PB 40, 04 16 17 22 25 PB 28. Do wygrania 28 milionow. Good luck to us. Dzisiaj "straszna" noc. Halloween. A pozniej cofamy czas aby spac dluzej i ukoic zszarpane noca nerwy. Mila perspektywa. Fasolencjo czesc. Raz jeszcze prawie weekendowo zdrowka Wszystkim, mojito. 14:14/15C/o zupie mysle. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Bilet do slonca. 30.10.04, 23:51 kto cofa, ten cofa ;))) my tutaj, down under poganiamy zegary do przodu; w polaczeniu z dlugonocna impreza i pozniejszym porannym wstawaniem do pracy wszealkiej nie jest to specjalnie przyjemne, no, ale jak to mowia "cierp cialo..." ;))) tak, ze zachorusuje: "Good luck to us" ;)))) caluski, jeszcze nieokreslenie kolorowo, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Szesc szesc szesc (666) i pelnia ksiezyca. 31.10.04, 05:31 Polnocnie Wszystkich, te trzy szostki ciagna mnie jak magnes. I pelnia ksiezyca do tego. Ludzie w dziwnych strojach kreca sie po nocy dzisiaj w miescie. Strasznie jakos... Rano dzieci beda wyludzaly cukierki chodzac od domu do domu. Nie wygralismy nic. I nikt inny nie wygral. Kumulacja wzrosla wiec do 35 milionow. W srode bedziemy bogaci i kupimy bilety do slonca. Iwona, dzisiaj :)))? W jakich kolorach pomykasz? Lekko przestraszony pozdrawiam, mojito. 00:31/16C/grzybowa. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol dzisiaj :))))))))) 31.10.04, 13:18 jak najbardziej, wszystko na dobrej/prostej drodze; toasty pomogly... a bedzie jeszcze lepiej ;))) czern kroluje, kostium jeszcze niemoczony :((( ale moze jutro, jakis maly swimming pool, jesli pogoda pozwoli, byloby milo... zakrecona jestem kochani, bo impressska wczorajsza sie przeciagnela, powrot nocnym autobusem, mala dysputa/scysja na temat wystajacej bielizny oraz koniecznosci przetrzepania skory od czasu do czasu - udzial wzieli: pasazerowie komunikacji publicznej sztuk piec, publicznosc: wszyscy w zasiegu wzroku i sluchu ;))) dodawszy do tego przesuniecie zaegarow w przod i wczesne wstawanie czyni niezwykle wybuchowa mieszanke; ale juz odzyskujemy sily ;)) jutro rano powinno byc ok ;) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa Re: dzisiaj :))))))))) IP: *.74.135.144.satellite.bigpond.com 31.10.04, 15:39 Pozdrawiam was wszystkich bardzo goraco, jestem juz dosc zmeczona upalem,Polnoc nam dala popalic i to w sensie doslownym,jest koncowka pory suchej i naprawde mozna sie spalic na pustynnym sloncu,w Kakadu Park naprawde czulam jak gorace powietrze wypala mi spojowki w oczach a guma moich klapek na stopach topnieje,ale w samo poludnie bylo chyba z 55C albo wiecej na sloncu!te 40C ktore podaja podczas prognozy pogody to w cieniu.. niemniej piekne bardzo cieple noce sa nagroda za sloneczne udreki w ciagu dnia,w taka tropicalna goraca noc mozna sie zanurzyc w basenie,popijajac zimne piwko i wynurzajac sie od czasu do czasu aby siegnac po kawalek smakolykow z BBQ-u a potem znow wskoczyc do basenu... poza tym jest kilka miejsc takich jak Lichfield National Park gdzie mozna znurzyc swoje grzeszne udreczone upalem cialo w krystalicznych water holles przy wodospadach... po niesamowitym doswiadczeniu pustynnego - magicznego Polnocnego Terytorium i outbacku (MtIsa,Tennant Creek,Katherine,Darwin i wiele innych mniejszych po drodze Creeks i miners towns ;-)))znow jestesmy na coast-cie tym razem zachodnim i jest temperatura wytrzymywalna dla bialego czlowieka na Polnoc wrocimy jadac na Uluru ale od poludnia od Adelaide poki co zanioslo nas do Coral Bay od Brommie poprzez Port Hedland - naszkaradniejszy town chyba w calej AU!!! i na nowo zaczynamy explorowanie under water world,jutro kolejna wyprawa nurkownicza (na te Maladiwy tez kiedys zajde Szopen) pojutrze Sharks Bay i dalej w dol w strone Perth... Zaczynam miec wrazenie ze Australia zostala stworzona tylko dla przyjemnosci podrozowania,nie?? myle sie????? niemozliwe!!!;-) zupelnie jestemy oderwani od normalnego zycia i chyba nie latwo bedzie wrocic... wlasnie sobie uswiadomilam ze dzis jest Haloween!!!i ze to pazdziernik i ze zima,nie!!! lato,nie!!! wlasciwie wiosna??????...kurcze ide sie napic piwa za zdrowie nasz wszystkich -wszystkich bez wyjatku!!! Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: dzisiaj :))))))))) IP: 204.79.89.* 01.11.04, 01:08 No a u mnie juz poniedzialek, Halloween przezylismy. Dla dziecka dzien pelen wrazen, troche strachu troche ciekawosci ogolnie zabawnie. A tu juz po i trzeba sie znowu do zycia zabierac. U mnie czasu nie przestawiaja, kiedys robili ale bylo z tego za duzo zamieszania wiec odpuscili sobie. I tak cale Chiny (z zachodnimi wlacznie) maja jeden jedyny sluszny czas pekinski. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: dzisiaj :))))))))) 01.11.04, 05:05 Zdrowko absolutne wszystkim, co za wspanialy dzien dzisiaj byl. Sloneczny i cieply. 21C. Odespalem. Ugotowalem owsianke i wyszedlem przyjrzec sie miastu. Po powrocie odsluchalem nagrana na sekretarce wiadomosc od pani przedstawiajacej sie jako Laura Bush i zachecajacej mnie do glosowania we wtorek na jej meza Jerzego. Do czego to juz dochodzi. Podobno takie nagranie mozna wyslac jednoczesnie do kilkudziesieciu tysiecy abonentow. Ta technologia zaczyna mnie niepokoic. Inny moj powod do niepokoju to rezultat quizu na ktory odpowiedzialem w GW - "Czy dozyjesz 100 lat?" Odpowiedzialem na pytania i z duzym niepokojem przeczytalem w odpowiedzi, ze moge dozyc 131 lat. Bardzo mnie to zaniepokoilo. Nie widze zajecia na tyle lat. Optymistycznie jednak wierze, ze stress wywolany rezultatem testu skutecznie zmniejszy znacznie moja przewidywana dlugowiecznosc do rozsadnych granic. Ogolnie lekko zaniepokojony wydarzeniami dnia ide wczesniej spac i zaczynam sie rozgladac za kordelka, dobranoc i dzien dobry, mojito. 23:05/bez zupy dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z_wyspy_wcale_nie_ Re: dzisiaj :))))))))) IP: 212.248.226.* 01.11.04, 16:27 Dzisiaj to odpoczynek po "ciezkiej" nocy pelnej horrorow.Bylo milo :) juz od rana panie w sklepach przebrane za czarownice czestowaly cukierkiem i usmiechem :)a potem imprezka w milym gronie no i przestawianie zegara oczywiscie.Pozdrowienia dla wszystkich od srody wiekszy luz uda sie postukac wiecej :) Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: dzisiaj :))))))))) 02.11.04, 06:52 Czesc ludziska! Moje odwazne dziecie starsze cieszylo sie przez caly dzien na zbieranie cukierkow, po czym cala odwaga poszla w piety, gdy zobaczylo inne poprzebierane dzieci; a sam byl Shrekiem! Ogolnie to w zeszlym roku zabroniono obchodzenia tego swieta, bo przed 2 laty posluzylo jako okazja do wandalskich wybrykow. Poza tym zyjemy tutaj patrzac w tym momencie w strone Ukrainy, chociaz wszystkie zachodnie stacje patrza dzis na Ameryke. Nasilaja sie kradzieze: znajoma, ktora do nas przyjezdza raz na 2 m-ce, wyjechala bez komorki, sasiadowi skradzono nowiusienki samochod, z parkingu przed sklepem: najpierw wyciagnieto klucz z kieszeni!, a przy bankomacie jednego Greka postrzelono, bo nie chcial oddac forsy (sam byl policjantem i myslal, ze sie obroni; naszego policjanta zreszta tez okradziono w restauracji) Tyle doniesien z Moskwy Pozdrowienia m. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: dzisiaj :))))))))) 02.11.04, 20:37 Czesc i czolem:) Matrioszka, to ja do Rosiji nie jade, bo ja tylko z plecakami chadzam, torebki u mienia niet, no chyba ze zalicza mi ten torebko-plecak skorzany. I mam nadzieje, ze do Swiat sprobujesz pewnej pysznej herbatki! Kto wie, kto wie... Mojito, pociesze Cie, mi w tescie wyszlo 133 lata. Za jakie grzechy, ja sie pytam? Dlatego,ze nie pale, albo ze uzywam nici dentystycznych? Ze nie lubie hamburgerow? Rany, i jak ja mam tak dalej kaszlec to moze podziekuje i postoje. Jest ktos chetny na moje latka? Chetnie oddam! Tym bardziej,ze dzis pewien doctorek opierniczyl mnie, ze sie sypie, i ze jak nie zmienie swojego nastawienia, to sie posypie. No coz, chyba sie wysypie, hehe, bo kremacja byla, jest i bedzie jedyna opcja. Gosh, czarny humor mi sie wlaczyl, hehe A to moze dlatego, ze na cmentarzu podziwialam cuda natury, jakim niewatpliwe sa chryzantemy... Czy one przypadkiem nie pochodza z Chin? Fasolka, R U back? And where R U?:)))) Ifiatko, ja juz nie moge czytac Twych opisow z podrozy, bo mnie zzera!!!!!! Ale pozytywnie, dodam:))) U mnie tysiac spraw na minute, wszystko zmienia sie jak w kalejdoskopie. Co sobie zaplanuje, to nie wychodzi. Ale jak to mowia, ze jak zamykaja sie wszystkie dostepne drogi, to tylko po to, by pokazac te, ktora do tej pory byla ukryta. Nie wiem, w jakim kierunku zmierzam, codziennie los odkrywa przede mna nowe karty. Gramy sobie w pokera. Zycie i ja. Na razie remis:))) I czasami jestem tak szczesliwa, ze mam usmiech dookola glowy, a czasami... I chyba dlatego nabralam ochoty na zamszowe szpilki w kolorze brudnego, szarego rozu. A co, od czasu do czasu moge wygladac jak lampucera, he he Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: dzisiaj :))))))))) IP: *.spray.net.pl 02.11.04, 21:15 Witajcie, Ja tez Tangerin bede chodzic jak lampucera, bo nabylam sobie szalik i rekawiczki w takim samym rozu. Idealnie pasowalyby do Twoich szpilek pewnie:))). No ja na buty sie nie zdecydowalam, zabraklo mi odwagi, ale ogladalam, a jakze! I tez bylam na cmentarzach ostatnio przeroznych, w glownej mierze wiejskich. Zdecydowanie tez wole podziwianie chryzantem, zapalanie zniczy i spotykanie ciotek pachnacych naftalina od komercyjnego Halloween (i znowu nie pamietam wlasciwej pisowni). I nie podoba mi sie jak gdzieniegdzie chce sie zamienic nasze listopadowe, specyficzne pelne zadumy swieto w zabawne i radosne zjawisko. Ot nie jestem za malpowaniem wszystkiego i juz. Poza tym lekki oddech lapie, bo wyrobilam sie z projektem do konca pazdziernika, jak tego oczekiwano! Jeszcze Francuzow mam na karku, co weryfikuja moje dokonania, ale da sie z nimi zyc. Tak wiec przestalam narzekac i tez geba mi sie smieje:))) Optymistycznie wszystkich pozdrawiam, Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Blue suede shoes :))). 02.11.04, 21:52 Zdrowenko Wszystkim, chryzantemy tez lubie. Niekoniecznie biale. Ladne kwiaty. W miescie glosna i aktywna walka o 21 elektoralnych glosow stanu Pennsylwania. Wczoraj trwala do polnocy prawie. Dzisiaj miasto zalaly plakaty Kerry/Edwards. Sa wszedzie. Na slupach, wystawach, drzwiach, koszach na smieci. Ochotnicy stoja na wysepkach na jezdni i machaja nimi do kierowcow. Jedni trabia z aprobata inni trabia aby trabic :))). Zgielk w centrum miasta ogromny. Zanosi sie na rekordowa frekwencje. Glosowac mozna do 20:00 lokalnego czasu - a wiec jeszcze ponad cztery godziny. Urne wyborcza zobacze z bliska za dwie godziny. Mandarynko, jak widac kobiety zyja dluzej. :))). Marzena, roz utrzymuje sie tutaj rowniez. Pozdrowienia dla Wszystkich, mojito. 15:51/18C/na owsiance tylko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Jeszcze chwileczka jeszcze momencik i ... IP: 204.79.89.* 03.11.04, 01:24 Ciekawe czy wynik zawodow bedzie znany od zaraz czy tez ustalenie wynikow potrwa? Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Blue suede shoes :))). 03.11.04, 01:45 Dzien dobry, najwazniejsze ze nasze niepokoje Iwonka sie wyjasnily.nie ma to jak zdrowie. dostalem kiedys taka karte z zyczeniami od rodziny z Polski i wydrukowano tam takie madrosci zyciowe, bardzo ladne i mam ta karte do tej pory: mamy wiecej lekarzy, ale mniej zdrowia wiecej wydajemy, lecz mniej sie cieszymy wiecej wiemy, ale mniej rozumiemy polecielismy na ksiezyc i z powrotem, ale trudno nam isc na druga strone ulicy i poznac naszych sasiadow mowimy duzo, kochamy malo. to tak moje rozmyslania troche pod katem Swieta zmarlych. w niedziele bylismy w kilku miejscach,co rok to przybywa nam miejsc do odwiedzania,coz taka nasza kolej losu.ja tam zadnej ankiety nie wypelnialem,ale nasza rodzina to chyba dlugowieczna,bo wszyscy jakosik zyja 80,90lat i wiecej.notylko rzeczywiscie jak czlowiek niepelnosprawny to po co tak dlugo zyc. i widze ze panie teraz o pantofelkach sie rozpisuja,oj to jak torebki ulubiony temat.rozowe pantofelki no moze i ladne,ja to sobie mysle ze jak wszystko ladnie zgrane to i pasuje,a jak tak jedno od sasa drugie od lasa t nie pasuje.w Australii trudno o ladne buty,bo tu glownie to boso chodzili.razem z emigrantami przybylo dobrych sklepow,ale co mi sie bardzo niepodoba to ze w szkolach wymagaja takie czorne skorzane buty ubierac i to bez roznicy czy to zima czy to lato.najladniejsze buty maja tu italiance i jest sporo sklepow.ja to nie wybredny,ale moja Pani to nachodzi sie bo ma bardzo mala stope. pozdrawiam i teraz to ciekawe kto wygra te wybory w Ameryce, ja to mysle ze chyba nie Bush,bo zaszedl za skore ludziom ta wojna w Iraku. Kaizk Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Damskie buty :))). 03.11.04, 03:13 Szopen, to zalezy. Aby wygrac wybory trzeba miec 270 glosow elektoralnych. Rozne stany maja rozna ich ilosc - Kalifornia (55), Texas (34), Nowy Jork (31), o Pennsylvanii wspomnialem, stan Vermont (3), Delaware (3), Massachustetts (12), Nevada (5), Floryda (27), Colorado (9), Ohio (20) i tak dalej. Jest mozliwe dostac wiecej glosow ogolnie i przegrac wybory. I taki system nie podoba sie duzej czesc glosujacych. Chca zmienic na jeden czlowiek, jeden glos. Na glosowanie bezposrednie. W chwili obecnej gdy to pisze Bush ma 102 glosy a Kerry 77. W miescie pare przecznic ode mnie olbrzymia ilosc wozow TV przygotowuje sie do transmisji Victory Party dla Kerrego. Pennsylvania jest tradycyjnie demokratyczna i wszystko wskazuje, ze Demokraci tutaj wygraja. Przez moment myslalem, ze to przygotowania do naszej wygranej w totka w srode :))). W chwili obecnej uaktualniono wyniki: Bush - 155, Kery - 112. Kazik, obuwie kobiece lub ich brak bardzo wdzieczny temat. Byc moze powrocimy do niego gdy emocje polityczne opadna :))). Wracam do baru. Dzisiaj kroluje lokalne piwo Yuengling. Jestem slaby piwosz ale czasami lubie. Dzisiaj lubie. W barze olbrzymie monitory bez fonii transmituja wybory. Kolorem oznaczone stany mrugaja gwiezdnie do swoich faworytow. Promocja wyborcza - co trzecie piwo free. Wasze zdrowko wiec, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Damskie buty :))). IP: 204.79.89.* 03.11.04, 03:17 Sie mniej wiecej orientuje jak to dziala. Jako ze juz od bardzo dlugo w TV w zasadzie glowny temat to jest. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito I jeszcze jedno... 03.11.04, 03:17 Najzabawniejszy dowcip wyborczy jaki dotychczas widzialem/slyszalem: Starsze malzenstwo na Florydzie mowi reporterowi TV - "W tym roku technike glosowania opanowalismy i oboje bedziemy glosowali na Gore`a." Lece juz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen No i zycie dalej sie toczy IP: 204.79.89.* 04.11.04, 00:31 Ciut spadlismy. Pewnie z powodu zawodow. Teraz sie powinno poprawic. Na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Business as usual. 04.11.04, 03:04 Zdrowe siemanko Wszystkim, nasze numery na dzisiaj: 13 22 31 36 47 PB 32, 09 19 32 41 46 PB 11, 11 31 32 40 41 PB 29. Do wygrania 35 milionow. Good luck to us. Dzisiaj wieczorem eksperymentujac z jajkami (trzema) zrobilem omlet. Z cebula, zielona papryka i pomidorami. Wiem juz, ze pomidory pokrojone w kosteczke nalezy wrzucac na koncu poniewaz chetnie puszczaja sok i rozcienczaja omlet. Z duma ogladalem swoj trzyjajeczny omlet przed konsumpcja. Taki jestem dumny z tego osiagniecia, ze chyba bede to podawal w swoim resume (CV). Moze zdjecie dolacze? Pozdrowionka sloneczne, mojito. 21:04/9C/bez zupy dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Business as usual. IP: 204.79.89.* 04.11.04, 04:16 Mojito, Moze jakies porady kuchenne by sie przydaly. Sluze pomoca. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Business as usual. 04.11.04, 04:56 Szopen, dziekuje. Wiem,ze jestes doswiadczonym szefem kuchnii. Ja raczkuje dopiero. Ale na moje potrzeby to na razie wystarcza. Na razie jestem na poziomie omletu :))) i mozzareli z pomidorami i bazylia. Ale jak bede mial pytania - zapytam chetnie. Dzieki. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Business as usual. 04.11.04, 10:05 Dzis zaczelam dzien roboczy od przeczytania przepisow kuchni francuskiej w Gazecie. I zrobilam sie potwornie glodna...;-) Niestety, nie pokaze wam tych smakowitych przepsiow, bo w elektronicznej wersji gazety teraz ich jeszcze nie ma. Ale pewno pozniej beda. Polecam szanownym panom, zarowno temu zaawansowanemu w sztuce kulinarnej, jak i temu, co mniej...;-)))) Omleciki sa tutaj kobieta.gazeta.pl/kuchnia/3,0.html?slowo=omlet a Kulinarny Atlas Swiata tutaj kobieta.gazeta.pl/kuchnia/0,58060.html Smacznego! A w loterii pula rosnie..;-) T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Business as usual. IP: *.adsl.wanadoo.nl 04.11.04, 15:50 Czesc! Pamietacie mnie jeszcze? Zostalo mi jeszcze 5 dni i juz ledwo sie ruszam. Trzymajcie kciuki prosze :-) Pozdrawiam was wszystkich! Saba Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Business as usual. 04.11.04, 18:58 Hej Saba! Dawaj na 7! Moje mlodsze obchodzi wtedy 2 urodziny:-))) Jakos to forumowo uczcic mozna. Rosjanie w ten dzien tez swietuja, a jakze; a ze przypada w niedziele, swietowanie rozciaga sie na poniedzialek. Swietujacy narod, nie powiem. Wyniki wyborow ktos skomentuje jakos? Pozdrowka dla wszystkich, zwlaszcza rozowych lampucer! Pa Saba, kciuki trzymam! Dawaj! Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Business as usual. 04.11.04, 21:57 Saba, no, juz nieco mniej niz 5 dni jak sadze.... ale bedziemy 3mac kciuki non stop ;)) nawet we snie ;))) i w basenie ;))) a wybory mi sie nie podobaly, nie podoba mi sie wynik, ale to moje osobiste odczucia, nie znam sie, moze ten drugi nie bylby lepszy, ale ja tak nie lubie Dablju :/ nic na to nie poradze, ze dla mnie ma wyglad jak donkey ubrany w garnitur.... i ta przerazajaca pustka w oczach plus usmieszek samozadowolenia na pyszczku..... no, dobra, oznajmiam, ze miasto Sydney tonie.... w strugach deszczu od wczoraj, cos duzo pada ostatnio, zwazwyszy, ze tutaj jak juz leje, to leje, tak non- stop, na przyklad ze 2 dni wlacznie z nocami... nie zanosi sie na zmiane, ale bedziemy czarowac, bo w niedziele chcemy plazowac ;))) oczywiscie z filtrami wysokimi UV-anything... jak mi jeszcze beda truli o water restriction po tych potopach to mnie rozbawia, zaiste ;))) a ja taka spiaca jestem.... i zabiegana... i na nic nie mam czasu, i wszystko na wczoraj i nawet nie wiem, czy sie w koncu wyrobie, dzis wracam doma nieco wczesniej niz jedenasta p.m. i moze, moze nadgonie, chyba, ze padne jak kawka... no, caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Business as usual. IP: 204.79.89.* 05.11.04, 01:05 Dzisiaj przeczytany komentarz wyniku zawodow z "Daily Mirror": "How can 59,054,087bpeople be so DUMB?" Ale niestety to ten swiat jest juz tak poukladany ze liczy sie wynik a nie nasze czy innych opinie. Jakiego kolege sobie ludzie wybrali takiego miec beda. Iwona, z tego co sie orientuje to wprawdzie na deszcz mozna sobie w okolicach Sydney ciut ponarzekac ale patrzac dalej niz kolejny weekend chyba lepiej bedzie jak jeszcze popada. Zyczac wszystkim slonca i ciepla. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa Re: Business as usual. IP: *.dyn.iinet.net.au 05.11.04, 02:24 Hey Yva W Sydney pada? co za pech!!!! a my od czasu Cairns czyli jakies kilka tygodni nie widzielismy kropli deszczu a przydal by sie,bo nasz samochod po roznych drogach na outbacku wyglada tragicznie,deszczyk umyl by nam troche,bo szkoda nam czasu i effortu na myjnie,no i z deszczem bardziej ekologicznie... Pozdrawiam z Perth (miasto jest przeuroczne,bardzo przyjazne i zrelaksowane,bardzo mi przypomina pod wzgledem atmosfery Dublin) Bylo by to znakomite miejsce na osiedlenie sie ale niefortunie pracy tutaj niet!! i trzeba wrocic do Sydney,co przeciez nie jest tez zla alternatywa Mandarynko znowu zapominalam twoj kod pocztowy,przyrzekam ze to ostatni raz pamietam ulice numer domu i wszystko inne ale ten kod...skrobniesz mi na maila bo kartke juz mam tylko ten kod... trzymam kciuku za wygrana w pokera tym bardziej ze przeciwnik jakiem jest zycie jest doskonalym graczem,ale nie az tak aby nie dalo sie czasami dobrze zablefowac ;-)) Wybory w US to tylko jeden komentarz: no comments!!rece opadaja Pozdrawiam slonecznie bo u nas swieci zolte na niebie promieniscie Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Business as usual. 05.11.04, 03:14 Dzien dobry, kochani ten deszcz to potrzebny, to co tu pada Iwonka to nic dla farmerow niestety, tam w glebi kraju to zobacz tak jak Ifa pisze,posucha.deszcz potrzebny oj, potrzebny. Saba dzieki Bogu ze sie odezwalas,oczywiscie ze pamietamy ciebie i trzymamy tu za ciebie kciuki,napewno wszystko bedzie dobrze,zeby tylko zdrowe bylo dziecko i ty to najwazniejsze.no Gunther tam pewnie zaciera rece,ze bedzie skorpion tak jak on,a swoja droga gdziez on znowu sie zawieruszyl.juz juz lada chwila mial byc w Sydney i znowu cisza. wybory w Stanach,ja to sie ludzilem ze jednak Bush nie przejdzie.toz Szopen ten cytat wiele nie wyjasnia, people so dumb?ja tez tak myslalem,ze wybory to sa nasze glosy,ze to demokracja i nasz wybor.tak myslalem i w takiej ciemnocie tkwilem do niedawno az ktos uprzejmie mi otworzyl oczy,ze to tylko sprawa funduszy.ja nie bede sie tu wypowiadal,poczekam na fachowa opinie,bo ja to taki polityk amator.dobrze jednak Mojito,ze wasz stan tu sie postawil i glosowal na wlasciwego czlowieka. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Business as usual. 05.11.04, 03:57 Zdrowka dobrego Wszystkim, deszczowo u mnie tez. I pada i pada. Jutro padac ma rowniez. Saba, poruszaj sie wolno i dostojnie. Prawa stopa, lewa stopa. Lub odwrotnie. Zdrowia Wam zycze. Kciuki trzymam. Wyniki wyborow przyniosly bardzo bolesna rzeczywistosc Demokratom. Ameryka wyraznie odepchnela sie od lewego brzegu. Przez nikogo niekwestionowana przewaga w glosach Busha. Trzy i polmilionowa przewaga. Amerykanom znana jest opinia Europy i swiata o ich prezydencie. Gdyby Europa glosowala byloby inaczej. Z wyjatkiem Polski. Ale Europa nie glosuje w amerykanskich wyborach. Amerykanie wybieraja sami swojego prezydenta. I demokratycznie maja prawo wybrac koga chca. I tak zrobili. Odnosze wrazenie, ze w Stanach szybciej przechodzi sie do porzadku dziennego nad zaistnialymi faktami. I dyskusje na temat wyboru beda trwaly krocej. Pamietam europejska niechec do prezydenta Reagana. Kazda rozmowa zaczynala sie od przypomnienia, ze Reagan to hollywoodzki aktor i nikt nie chcial go brac powaznie. Nie znaczy to, ze Bush osiagnie sympatie swiata jaka w koncu uzyskal Ronald R. ale poczatkowa niechec byla ta sama. Iwona, bez kolorow dzisiaj? Slonecznie Wszystkich pozdrawiam, mojito. 21:57/10C/ciagle bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin o szyby deszcz stuka, deszcz stuka jesienny... 05.11.04, 09:38 No tak, pada u nas i pada... ale przynajmniej mi kwiatki podleje, tak bedzie ekologiczniej...Samochodu nie umyje, bo go nie mam;) Saba!!!!!!! Kciuki trzymane! I daj znac, jak juz dojdziesz do siebie, czy to chlopiec, czy dziewczyka. Good luck. Yvette, zwolnij odrobine. Swiat sie nie rozpadnie:) Ifa, skrobne ci malpe na skrzynke:) Poker pokerem, zycie znowu wywrocilo mi wszystko do gory nogami. Wszystko w ciagu jednego dnia. Przybedzie nam nowy lokator, juz widze te kolejki do lazienki wczesnym rankiem... Ale wesolo bedzie:)))Obawiam sie takze, ze moge miec problem ze swoja garderoba, wczoraj moj ukochany sweterek prawdopodobnie opuscil mnie na zawsze. Hmm, moze faktycznie moj sistarsik w nim lepiej wyglada... A co do moich lampucerskich szpilek, to tych rozowych nie bylo w moim rozmiarze. Mam za to takie jasno wrzosowo-liliowe. Tez lampucerskie. Pierwsze szpile w zyciu. Najwazniejsze, ze nie maja szpicow, bo tych na sobie nie znosze. Tizedik, musze poprzegladac te Twoje linki, juz mi slinka cieknie na pyszne zarelko. Dlaczego ja tak lubie jesc? Wybory? Rece opadaja... No coz, mam na tego pana alergie, delikatnie mowiac. Tak to jest, jak chlopiec z przerostem ambicji i kompleksem tatusia dorwie sie do wladzy. I mam wrazenie, ze wojna w Iraku nigdy sie nie skonczy! I tylko sie zapytam: A Korea? No tak, ale tam ropy nie ma, oczywiscie, wiec kogo obchodzi, co sie tam dzieje. Zabijane sa dzieci? I co z tego, przeciez ta wojna ekonomicznie nie oplaci sie nikomu... Ale wybor Amerykanow szanuje. Zreszta, nic innego zrobic nie moge. Pysiek, a Ty gdzie? Asia? Dawno juz zapachu pomidorowki tu nie bylo!!! Buziaki 4 all. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z_wyspy_wcale_nie_ Wiosna wrocila :)))) IP: 212.248.226.* 05.11.04, 16:55 Zrobilo sie dzisiaj cieplo i naprawde wiosennie nad Nord-West caly dzien slonce.Tydzien konczy sie sympatycznie impreza "z okazji" :) goscie sciagna kolo siodmej , wiec czas do przygotowania posilkow,zeby nie popadali :) Pozdrawiam wszystkich cieplo tak szybciutko i z doskoku,wczytam sie jutro w to co powyzej...pozdrowienia z wyspy dzisiaj slonecznej :) Odpowiedz Link Zgłoś
mixin Re: Wiosna wrocila :)))) 05.11.04, 21:59 no to i ja sie wpisze... Mojito - kolorowo zawsze ;))) choc dzis maly mix.... zabiegana, zabiegana, ale moze z wieczorka cosik skrobne... caluski, I. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Narodziny :) IP: *.akl.callplus.net.nz 06.11.04, 05:02 Sabcia pamietamy pamietamy, trzymamy kciuki, wszystko bedzie ok :) Kazik, Gunther jest skorpion??? ja zawsze myslalam ze on Strzelec Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Narodziny :) 06.11.04, 13:56 nie Asiu, strzelac to ja ;))) i zdaje sie ty ;))) a inni to roznie ;) ale tez fajnie, caluski, bola nogi a to u mnie oznaka niewyspania, wiec ide poklonic sie Morfiemu ;)) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z_wyspy_wcale_nie_ Dalej wiosna,ale dzisiaj swiadczy o tym tylko IP: 212.248.226.* 06.11.04, 14:58 temperatura , slonce zniknelo , ale jest bardzo cieplo , dobry dzien na odpoczynek po wczorajszej imprezie :) Teraz tylko zakupy i leniuchowanie sobotnie czego zycze wszystkim :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito A imie jego/jej czterdziesci i cztery... 06.11.04, 16:32 ... Fortuny oczywiscie. Tyle do wygrania dzisiaj. Nasze numery: 04 08 26 29 35 PB 04, 12 25 33 49 52 PB 34, 11 30 33 46 51 Pb 34. Good luck to us, please, Mrs. Fortuno. Dzien przepiekny. Wyspany glownie. Pogoda tez ok. Bez deszczu. Dziewiec C. Pieszczotliwie celebrowalem przyrzadzanie owsianki. Dostalem nowa dostawe. Moja siostra kultywuje moja sympatie do owsianki i przyslala mi specjalny rodzaj. Organiczna. Oven toasted. Prawie "recznie" robiona. Platki duze i grube. Ugotowalem wiec. Mleka dolalem. Smak okazal sie lekko kwasny. Zainteresowalem sie data waznosci mleka w lodowce. I slusznie. Lepiej pozniej niz wcale. Zaczalem drugie gotowanie od podstaw. Juz bez mleka. Z rodzynkami i miodem. Byla taka jak oczekiwalem. Zycie jest piekne. Absolutnie. Lece do pracy. W nastroju kolorowym i myslac o kolorach. Iwona, w jakim spalas? Milego i pogodnego weekendu Wszystkim, mojito. 10:32/zupa wielka niewiadoma. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: A imie jego/jej czterdziesci i cztery... 06.11.04, 23:12 i hop, i siup, do nastepnej stronki.... dzis lekko wyspana ale i lekko spozniona donosze, ze sen w polowicznej szarosci musnietej rozem... reszty nie chcialo mi sie zakladac ;)))) teraz szybka kawka + forum i pedze na zwiady w okolice Balmoral (w gore od Manly); oups..... kawka sie skonczyla.... no to lece ;))) caluski Iwona ps, pani Fortuno, wezze wreszcie sie usmiechnij, co? przeprowadzilabym sie chetnie ;))) .......... Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: A imie jego/jej czterdziesci i cztery... 07.11.04, 20:55 he, no, co tak cicho?? dzien dobry!!!! w deszczowe Sydney podazajac, z pustymi kieszeniami i niewyspana czaszka, pozdrawiam.... Iwona ;)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Dla towarzystwa... 07.11.04, 21:29 ...tylko i na moment. Iwona, nie chce abys bez towarzystwa siedziala sama na nowej stronie. Niestety, jeszcze kieszeni nie napelnimy. Byc moze w srode. Kumulacja wzrosla do 52 milionow. Dzisiaj dzien ladny i cieply (19C). Bez deszczu. Za kwadransik jade ze znajomymi do jaskini hazardu - Atlantic City. Strajk personelu w kasynach sie zakonczyl. Kasyna potrzebuja pieniedzy i my ze znajomymi mamy podobne potrzeby. Przeznaczona na ewentualna strate kwote zabieram. Bez nadwyzek i kart kredytowych. Poniewaz wola bywa slaba. W ruletke moge obstawiac kolory. Czerwony lub czarny. Gdybys odczytala to w ciagu paru godzin to moze zdecydujesz sie mi pomoc majac odpowiednie kolory. Na wszelki wypadek bede obstawial czerwony. Chociaz czarny tez mi sie podoba. Podzielimy ewentualna wygrana fifty/fifty. Przegrana sam poniose :))). Dzwonia wlasnie i jada... Lece wiec. Pozdrowionka niedzielne dla Wszystkich, mojito. 15:28/na zupe musze dzisiaj wygrac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Dla towarzystwa...i fortuny IP: *.akl.callplus.net.nz 08.11.04, 08:45 Mojito ja to bym na czarne stawiala, no ale wola Boska i skrzypce, najlepiej stawiaj na wygrywajacy kolor :) Yvonka to sa jeszcze jakies inne znaki niz Strzelce???/toc to najlepszy znak , calkiem nierozumiem czemu ludzie inne wybieraja u nas nareszczie nareszczie letnio, niedziela byla cuuuuuuuuuuudddddddddddooooooooooowwwwwwwwwna, pogoda wspaniala, pifko tez , dzisiaj ciutke wiecznie ale tez letnio :)) zycie z owsianka czy bez jest cudowne :) caluski wszem i wobec Odpowiedz Link Zgłoś
letnie_zauroczenie Wieczna niedziela:))))))))))))))) 08.11.04, 09:04 Nic nie jest wieczne. Nawet niedziela konczy sie poniedzialkiem... Odpowiedz Link Zgłoś
lcb Re: Wieczna niedziela:))))))))))))))) 08.11.04, 09:20 it is eternity NOW. it is about me and the sunshine. i pytanko: czy Ty jestes letnie_zaurocznie = samotny marcus? cheers Odpowiedz Link Zgłoś
letnie_zauroczenie Re: Wieczna niedziela:))))))))))))))) 08.11.04, 09:44 Nie. Ostrozne re-pytanko, bo nie znam Samotnego: jestesmy podobni?:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Wieczna niedziela:))))))))))))))) IP: 204.79.89.* 08.11.04, 10:00 Poniedzialek tez sie juz konczy wiec nie ma sie co przejmowac. Zaklety krag dni tygodnia. Przezylismy raz niejeden i dalej damy rade. Odpowiedz Link Zgłoś
lcb Re: Wieczna niedziela:))))))))))))))) 08.11.04, 10:14 nie, tylko tez wpadles out of blue :)))) cheers Odpowiedz Link Zgłoś
lcb Re: Wieczna niedziela:))))))))))))))) 08.11.04, 10:16 Szopen :)))) najlepiej za bardzo nie koncentrowac na przemijaniu, co nie ? cheers Odpowiedz Link Zgłoś
letnie_zauroczenie Wpadanie i przemijanie 08.11.04, 10:40 Nie ma powodu do zwierania szykow. Zapewniam:))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Wpadanie i przemijanie 08.11.04, 11:18 Oooooooooo! czyzbym cos pominela? Ja stawialbym na czerwone. Slonca wszystkim zycze, sobie tez. :)))) Spadam. Na grzne piffko. A co! Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Wpadanie i przemijanie 08.11.04, 13:11 a ja przewrotnie postawie na 21 ;))) tez mi sie wydaje, ze cos pominelam, ale to tylko zludzenie..... a ja znow nie moge zainstalowac programu, ktory mi jest potrzebny do fotek, co za cholera?? deszczowo dzis i caly tydzien... Asia, strzelce the best, ale inne tez fajne... bywaja ;))))) coz, nie my wybieramy, hormony ;))) no i vive la difference!!! ;))) tymczasem sprobuje znow wgryzc sie w program i niebawem powiadomie, co i jak, albo pozniej.... caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Deszcz,mgla i mgla.............. 08.11.04, 14:07 Dzien przywital nas deszczem a wlasciwie to takie jakies drizly co chwila nad nami i bardzo cieplo 16 st.Tydzien zakonczyl sie pokazem fajerwerkow w calej Granadzie i musze wam powiedziec , ze po tych tygodniowych hukach przynioslo to niejaka ulge :)jeszcze od czasu do czasu strzeli cos na ulicy , ale to juz koncowki mam nadzieje.Wczoraj podziwialismy chryzantemy wystawione przez Towarzystwo Milosnikow Chryzantem.Cuda,cudenka moge powiedziec smialo,nie wiedzialem,ze moze byc tyle odmian,kolorow i ksztaltow.....piekne.Ten tydzien zapowiada sie spokojnie i bez wiekszych atrakcji.Mam zamiar zabrac sie za urzadzanie poddasza,ale koncepcji jakos brak :(Jeszcze jedna sypialnia to bez sensu tym bardzie,ze te ktore sa wystarczaja i wygodnymi sa bardzo.Jakis gabinecik do podziwiania nocnego nieba bylby dobry bo okno tam duze,ale gwiazdy widac u nas rzadko :)Moze jakies rady od tych ktorzy juz poddasza zagospodarowali?Pozdrowienia z deszczowej wyspy dla wszystkich :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Deszcz,mgla i mgla.............. IP: 204.79.89.* 09.11.04, 01:03 No u mnie nie pada. Juz bardzo dawno nie bylo deszczu, pewnie ze 2 miesiace. Susza jest. Cieplo, dalej ciut ponizej 30, krotki rekawek. A to w sumie Listopad. Ale milo tez nie jest za bardzo bo i wiatru brak. A to powoduje ze nie wywiewa z miasta spalin, dymu i innych swinstw. Jest smog. Widocznosc tak jakis kilometr moze. Nieciekawie. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Roulette - na czerwone (z koronka). 09.11.04, 05:40 Zdrowenko absolutne Wszystkim, merkury spada. Obecnie piec C. Rano ma byc jeszcze zimniej. Bez deszczu jednak. Z dobra widocznoscia :))). Asienko, zrozumiale, ze jako doskonala profesjonalna ksiegowa wolisz byc "in the black" niz "in the red". Iwona, w rulecie mozna obstawiac kolory i numery. Dwadziesia jeden jest rouge. Podczas gry dobrze jest miec przy sobie cos malego na szczescie: dessous, jarretiere, des bas. Oczywiscie w kieszeni marynarki. Un soutien-gorge nie sprawdza sie. Zle sie miesci w kieszeni :))). Jezeli mialas na sobie wczoraj rouge to masz u mnie swoj monetarny udzial. Kolor wypalil. W ruletce nie ma rozu :))). Pozdrawiam slonecznie, mojito. 23:40/zupa rosol z makaronem. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol wiedzialam ;) 09.11.04, 10:21 ...wiedzialam, ze rouge ;)) zdaje sie ze pewne elementy mialam wczoraj na sobie... a dzis, no coz, pada, pada i czasami swieci slonko, muchy szaleja, ja nadal nie moge nic zainstalowac; nastala era wielkich przemyslen, poszukiwan sensu i te pe..... moze niebawem wykluja sie konkluze (wraz z bejbisem Saby ;)))) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa chryzantemy zlociste 09.11.04, 12:49 Czolem! Chryzantemy dostalam kiedys od meza i bardzo sie ucieszylam, bo to piekne kwiaty(czasem dobrze jest miec meza niedouczonego w kwesti tradycji kwiatowych w kulturze polskiej)! Urodziny coreczki za mna, ufff, wzbogacila sie na nich miedzy innymi o 2 lalki i 2 torebki (roz, roz+szary), tak to sie zaczyna. Gdyby ktos z mojego zachowania mogl wrozyc jaka bedzie zima, to powiedzialby, ze bardzo dluga i ciezka: nie wiem dlaczego, ale cos mi kaze robic olbrzymie zapasy wody, sokow i innych niepsujacych sie produktow. Samochod tez ma juz zimowe obuwie. Pozdrowienia m. aha, wybory na Ukrainie rozgrywaja sie tez, a moze przede wszystkim w Rosji; mniejsza z tym, w kazdym razie widzialam plakat: „Ukraincy Rasiji” glosujcie na ... wiadomo kogo, zbilo mnie z nog! Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Strzelcem byc :)))) albo po-strzel(en)cem ;) 10.11.04, 06:41 Aloha wszystkim :)))) u mnie tam swieci slonko, szczegolnie ostatnio swieci takie jedno wielkie w formie VIP :))))moze u Ciebie Yvona pada, u mnie tam swieci. uparta jestem qrcze noo ... i wlasnie wczoraj rozmawiajac z VIP doszlam do wniosku, ze gdyby 'worry' bylo forma effective weight loss program, to kobiety by byly invisible :)))) ja juz jestem prawie nie-widoczna ale co tam ... slonko swieci i to okropnie jest radosne :)))) Matrioszkaaaa, kryzantemy to bardzo piekne kwiaty nie tylko te zlociste i nie tylko te na fortepianie ;) to tylko polska tradycja i cmentarze tak kojarza a przeciez jest tyle odmian. co slusznie zauwazyl zreszta Wyspiarz, a moze to wystawa kwiatow pomogla ? Wyspiarz ( i Samotny Marco tez ;) tak pod katem ogrodow to warto zajrzec do Arley Hall & gardens w Northwich, cale 12 acres ;))))a pod katem attic ? to najlepiej zrobic pokoj do czytania sluchania music ... o qrcze rozmarzam chyba niebezpiecznie ... Hi Zauroczenie, sorki mnie jak zwykle cos popiepszylo ;)))) tak tajemniczo wpisales miedzy linijki ;) no nie, szykow bojowych nie szykuje, ja taka przyjazna dusza ogolnie ... napisz cos o sobie, eh ? Yvona :)))) Twoje zabieganie zaczyna troche niepokoic: wiesz co ? its about the right time, Christmas around the corner, napisz do naszego lokalnego Mikolaja, moze 'cus' wymysli ? Tangerin :))))ale wyjechalas z tymi szpilkami, proponuje zdjecie do albumu :) ja nie nosze szpilkow, co mi tam, przyznam sie bez bicia, nie moj styl absolutnie nie. co nie znaczy ze nie lubie u innych ;)))) no i no i usmialam okropnie z Pana Krzaka :))))no wygladu to on nie ma masz racje, tylko powiedz sama czy bys go lubila bardziej jak by wygladal jak ... wpisz odpowiednio ;) Tizedik :)))) za-pracowana ? nie dawaj SIE Saba zdrowko :)))) nie gniewaj, ja ostanio potykam z pisaniem i tak ogolnie. jak brzunio ? pozbylas juz ? najlepszego :)))) czekam na wiadomosc radosna Kazik, Peter, Szopen :))))) Mojito :)))) wszystkie kolory gotowe na palecie ... wyobraznia nie pracuje ? no no no ;)))) zdrowko wszystkim absolutnie :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
dm2004 Re: Strzelcem byc :)))) albo po-strzel(en)cem ;) 10.11.04, 07:29 a jednak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona73pol Re: Strzelcem byc :)))) albo po-strzel(en)cem ;) IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 10.11.04, 13:38 atusieklawiaturapopsulawiecicchwilowoieapisze;))))) powazie jakwidac ie dzialaja peweprzyciski zwlaszcza spacja ye, Iwoa Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Strzelcem byc :)))) albo po-strzel(en)cem ;) 10.11.04, 14:34 Zdrowenko, obudzilem sie w poblizu zera. Celsjuszowego. Po raz pierwszy od dluzszego czasu. Sen mialem spokojny i w miare kolorowy z pieszczotliwym dotykiem Fortuny. Maki mi sie snily, kombajn w oddali i laka. I zegarek kieszonkowy znalazlem na niej. Okazalo sie we snie, ze zepsuty. Ale zawsze... Moze to pierwsza nasza jaskolka? Nasze numery na dzisiaj: 07 25 32 48 52 PB 03, 16 19 29 50 52 PB 40, 01 04 33 40 48 PB 40. Do wygrania dzisiaj 52 miliony. Fortuno, usiadz przy nas. Wczoraj delColle powiadomil, ze opuszcza miejsce za dwa tygodnie. Lza nam sie wszystkim zakrecila. I obawa mnie musnela, czy nie umre z glodu. I skad bede zupy importowal? Mowili, ze poszukaja lokalu w okolicy. Trzymamy kciuki. Wszysko sie zmienia i tylko zmiany sa stale. Pysiek, witaj. Milo widziec Ciebie podStrzelona znowu. Iwona, jezeli element kolorowy mialas to masz troche forsy u mnie. Dwadziescia. Dolny czy gorny element mialas? Tak sobie pytam :))). Ja mam pieniadze u Asi i Pyska. Chyba jeszcze mam :))). Szopen, dzisiejsza gazeta pisze: China`s Informal Lenders Pose Risk to Its Banks. I przyklad Wenzhou podany. Mowi sie, ze ludzie olewaja 2% procent bankowy i trzymaja pieniadze pod materacem. I sobie kapital pozyczaja. Dlugi i pracowity dzien dzisiaj bede mial. Stojac (i drapiac sie) przed wyborem owsiankowo-jajecznym serdecznie Wszystkich pozdrawiam. mojito. 8:34/0C/zupa wielka niewiadoma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Strzelcem byc :)))) albo po-strzel(en)cem ;) IP: 204.79.89.* 11.11.04, 02:27 Mojito. Taki mniej formalny system pozyczkowy to funkcjonowal tutaj od baaardzo dawna. Banki w sumie dopiero zaczynaja wchodzic w stadium udzielania pozyczek ludziom. Co ciekawe to ludzie pozyczaja sobie pieniadze raczej bez procentow (przynajmniej w gronie rodziny znajomych), to jest powiedzmy przysluga favor ktrora w przyszlosci moze byc odwzajemniona. Systemy pozyczania na procent mniejszy lub wiekszy tez istnieja. Wenzhou to taka okolica biznesowa. Ludzie z tamtad rosiani po calych Chinach i swiecie pomagaja sobie wzajemnie. Nawet bardzo pomagaja. I w ten sposob opanowali sporo rynkow szczegolnie odziezowych, fryzjerstwo itd. U mnie nadal cieplo. Wczoraj i dzisiaj w nocy padalo po dlugiej przerwie, tropikalny zielony kolor blyskawicznie sie pojawil, jaskrawo zielone liscie, odzyla trawa no i wilgotnosc wrocila do normy. A to w sumie srodek listopada. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Strzelcem byc :)))) albo po-strzel(en)cem ;) 11.11.04, 03:12 Dzien dobry, cos nasze pisanie niemrawo sie toczy tylko Szopen i Mojito dziarsko o biznesie tutaj dyskutuja.wyglada ze obydwaj dobrze w biznesie sie orientujecie.i widze ze Iwonka tutaj nam jakis zarcik podsunela z tymi klawiszami tylko ja go nie potrafie rozszyfrowac. Pysiek tez sie odezwala i dzieki Bogu znaczy juz chyba wracasz do zdrowia?ja z kolei na poczatku grudnia bede mial urlop i wracam dopiero po Nowym Roku. bedziemy troche podrozowac glownie u znajomych i tez przy okazji rozgladamy sie za ladna farma. a nuz i trafi sie jakas okazja.czesto farmerzy ubijaja interes w pubie,i tak podobno najlepiej sie rozgladac.dobrze by bylo zeby ta pani Fortuna przysiadla sie do nas oj dobrze. no coz pozdrawiam wszystkich i jestem dobrej mysli ze wygramy Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
mojito W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. 11.11.04, 03:57 Zdrowka i slonca Wszystkim, odrobine sie slupek rteci podniosl. Cale piec C jest obecnie. W parku zawieszono na drzewach duze kolorowe kule ktore wieczorem zaczynaja swiecic i beda swiecily do polowy stycznia. Wystawy jeszcze nieswiateczne chociaz Victoria`s Secret cala w czerwieni. Szopen, bylem swiadkiem orientalnej solidarnosci i pomocy pienieznej. Znaczne sumy przechodzily z rak do rak i tylko uscisk dloni zaznaczal transakcje. Podobnie dzialaja Koreanczycy. Lokalna spolecznosc tworzy nieformalny venture capital i udziela pozyczek potrzebujacym. Nie slyszy sie o niezwroceniu pieniedzy. Na subkontynencie indyjskim praktykuje sie "havala". W Indiach i Pakistanie mozna "przeslac" pieniadze do Stanow i odwrotnie zlecajac przekazanie pieniedzy "havala brokerowi" i pieniadze sa wyplacane w kazdym miejscu na swiecie. Wszystko to bez posrednictwa bankow. Meksykanie w Stanach przekazuja do kraju prawie jedna trzecia rocznego dochodu Meksyku. Zmieniono na tyle lokalne przepisy bankowe, ze moga to robic nawet nielegalni bez koniecznosci legitymowania sie. Dotyczy to tylko Meksykanczykow. Rzad Pakistanu probuje ograniczyc praktyki havala ale dotychczas z miernym skutkiem. Kazik, za godzine bedziemy bogaci. Dlon mnie swedzi. Znak nieomylny. Zrobilem miejsce na kanapie dla Lady Luck. Moze przysiadzie na chwile. A wowczas na farme mozesz patrzyc przeogromna. Slonecznie pozdrawiam, mojito. 21:57/zupelnie dzisiaj o zupie zapomnialem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. IP: 204.79.89.* 11.11.04, 06:52 Cos godzina juz minela chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. 11.11.04, 07:12 Lady Luck przyslala e-maila z przeprosinami. Jest dzisiaj niedysponowana i nie czuje sie najlepiej. Obiecala przysiasc sie do nas w sobote z 63 milionami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. IP: 204.79.89.* 11.11.04, 07:28 Mnie sie wydaje, ze lady Luck po prostu wstydzi sie zawitac do nas z mala wygrana i zbiera sobie coby z fasonem nas odwiedzic. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. 11.11.04, 07:31 Niewykluczone :))). Odpowiedz Link Zgłoś
dm2004 Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. 11.11.04, 07:37 co jest dla was luck? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: L Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 10:27 a wiecie jakie dziś święto? pozdrawiam... buziak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. IP: 204.79.89.* 11.11.04, 10:40 Wiemy co za swieto jest dzisiaj, az tak daleko by nie wiedziec nie mieszkamy. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. 11.11.04, 14:34 wiemy, wiemy.... a ja uprzejmie donosze, ze klawiatura nowa kupiona, bo poprzednia zdechla ;))) cosik sie wylalo, no i spacja oraz przyciski n b tez nie dzialaly, no i nawet sie zalogowac nie szlo ;)) ani poczty sprawdzic, ani nic napisac, jak sami widzieliscie... teraz to glownie pisalam prace na zaliczenie, wlasnie jestem na etapie przepisywania... opornie idzie, ale jakos wyjdzie, jak sadze ;))) buziaczki dla wszystkich, Pysiek, pomysle o zyczeniach dla Santa, pomysle ;)) Tange, dzieki za smiesznosci, Matrioszka, snilas mi sie, ale chyba nie tak do konca poprawnie, bo bylas wysoka ;))) i blondynka ;) caluski raz jeszcze, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej deszczowo,cieplo i sennie 11.11.04, 15:08 Wczoraj wsiedlismy na Manchester eye , takie diabelskie kolo stojace w centrum miasta , widoki wspaniale , wieczorne miasto rozswietlone u stop , nasze kolo jest coprawda troche nizsze od londynskiego , ale i tak wrazenia wspaniale.Potem spacer po deptakach, ktorych tu co niemiara bo wiekszosc centrum zamknieto dla ruchu kolowego i kolacja "U Wlocha"zakonczyla mily wieczor.A dzisiaj praca,praca i praca,ale ta ma sie juz ku koncowi,wiec jest ok.Pozdrowienia dla wszystkich:) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Dzisiejsze swieta. 11.11.04, 15:19 Wiem jakie swieto jest obchodzone dzisiaj w Polsce. W Stanach dzisiaj Veterans Day. I dwa tygodnie do indyka. Pozdrowionka, m. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Dzisiejsze swieta. 12.11.04, 08:37 E tam, ja nie swietowalam, maz swietowal, to jego zaprosili do polskiej ambasady, nie mnie. Cholera. Iwona, co robilam w Twoim snie jako wysoka blondynka? Moje zabkujace ciagle dziecko obudzilo sie o 3 w nocy, zwedzilo schowany klucz, otworzylo drzwi i zeszlo do sasiadow. Idzie zima. Chyba sama sobie zrobie blokade na Ebay, poki nie jest za pozno. paaaaaa m. Odpowiedz Link Zgłoś
pasikonikowska Re: Dzisiejsze swieta. 12.11.04, 09:01 czy ty jestes ta sama miroszka co wypowiadala sie za pewnym przywodca wiesz o czym pisze kolor pomaranczowy ? Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Bridget atakuje 12.11.04, 10:51 We wszystkich stacjach tv ONA na wszystkich slupach reklamowych ONA wszedzie ONA zobaczymy czy druga czesc spelni oczekiwania :)Przed nami wolne dni,pogoda zapowiada sie niezla ma byc slonecznie i 16 st. wiec to prawie wiosna :)Czeka nas wyprawa do Birmingham poniewaz tam odbywaja sie jakies miejskie imprezy z atrakcjami muzycznymi , koncerty sponsorowane przez miasto i otwarcie swiatecznego sezonu :)Zycze wszystkim zeby najblizsze dni uplynely ciekawie i pozdrawiam slonecznie :) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Bridget atakuje 12.11.04, 12:17 Matrioszka, bylas z dzieciakami i mezem (brunet, ciemne oczy) na basenie i ja tez sie tam przyplatalam; nawet sie ucieszylam, ze was poznalam, ale cos mi te parametry nie pasowaly (dowod na senne logiczne myslenie jednak); na Bridget mialam isc dzis, niestety, nie wyszlo, moze kiedy indziej.... Mojito, jak nie spisz, to podaj jak teraz jest z czasem w Stanach versus Aussie, bo kolezanka jutro rano dzwonic chce do NY i zupelnie sie jej pokielbasilo ;))) wielkie dziki (kosmate ;)))))) tymczasem jest wieczor, na jutro zapowiadaja upal 34stopnie, mnie to rybka, bo i tak spedze caly dzien w pomieszczeniu, wyjde w gwiazdy... ech, chcialoby sie polezec z drinem na plazy, albo chciaz po prostu na plazy polezec, a tu szum klimatyzacji i inne industrialne dzwieki.... za to perspektywa niedalekich wakacji pocieszajaca ;) caluski, Iwona na czarno ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Czasy plyna. 12.11.04, 16:52 Iwona, Nowy Jork/Filadelfia obecnie 10:52 AM (piontek), Sydney - 2:52 AM (sobota) - w jakim kolorze spisz? Warszawa - 16:52 (piontek). Slonecznie Wszystkich, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z_wyspy_wcale_nie_ Chyba nastapil "przesyt" internetowy :( IP: 212.248.226.* 13.11.04, 12:14 Jakos coraz trudniej zebrac sie do zagladania na forum z pracy to jeszcze jakos tam sie chce zeby czas szybciej polecial,w domu comp nie kusi,czas na odpoczynek od maszyn.Okres przedswiateczny zaowocowal wysypem masy imprez w przyszlym tygodniu bede uczeszczal na dni kuchni francuskiej :) beda pokazy , degustacje i francuskie produkty do nabycia,zeby w domu mozna bylo odrazu poeksperymentowac :)W tv dawkuje sobie Conana i Terminatora bo zaczal sie tydzien z obydwoma hero :)nie trzeba myslec i odprezenie absolutne :))) Pozdrawiam wszystkich zyczac "na zapas" Wesolych Swiat i spelnienia w Nowym Roku , wielu ciekawych dyskusji w watku i niech sie rozwija tak jak dotychczas :)Wszystkiego dobrego i do postukania ...kiedys :)) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Wolno jedzac sandwicz... 13.11.04, 21:00 ... z indyka przegladam prase. Unikam wiadomosci zaklocajacych trawienie. Sandwicz ze wspomnianym wczesniej indykiem, salata, pomidorem i odrobina cebuli. Majac opcje wybralem dotyk musztardy zamiast majonezu. Calosc na bulce kajzerce. Popijany iced tea. Dwie recenzje filmu drugiej sekwencji Bridget Jones. Obie przeciwne. Meska mowiaca, ze film jest ok. Kobieca, ze mozna sobie darowac i stwierdzajaca, ze pierwsza czesc byla znacznie lepsza. Poczekam na Wasze opinie. Rekordowa niskosc bezrobocia w Australii. Piec przecinek trzy procent. Najnizsza od 27 lat. Ilosc zatrudnionych wzrosla ostatnio o 43,700. Przewiduje sie, ze Bank Centralny podniesie oprocentowanie w przyszlym roku. Qrcze, macie po dwie/trzy prace? Rzymska policja drogowa dostala Lamborghini Gallardo i dopedza wloskich kierowcow. Z maksymalna szybkoscia 300 km/h nie jest im trudno. Przeszkolono w jezdzie kilku policjantow. W tym kobiete. Mandat z kobiecej reki mniej boli. Prywatny sektor handlu Szanghaju scisle kontrolowany przez wladze miasta. Drobni slepikarze narzekaja ("Zhejiang businessmen"). Prezydent Putin interesuje sie aktywnie wyborami na Ukrainie. To jego druga wizyta w tak krotkim czasie. Na dwoje babka wrozyla. I to byc moze go niepokoi. Dobra i zla wiadomosc dla Coca-Coli. Dobra - ludzie ciagle pija. Zla - za malo Coca-Coli (patrz wyzej). Spada spozycie. Spadaja zyski. Piszac o zyskach. Nasze numery na dzisiejsze losowanie: 04 13 16 26 34 PB 22, 20 27 30 37 51 PB 51, 09 13 26 39 45 PB 28. Do wygrania 63 miliony. Fortuna nam obiecala... Gryzac dokladnie ostatni kes sandwicza i wypijajac iced tea slonecznie i sobotnio pozdrawiam, mojito. 15:00/7C/wieczorem perspektywa zupy Gloria (z czarnej fasoli w Alma de Cuba). Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Wolno jedzac... 14.11.04, 15:23 Sprawdzilam losowanie. Fortuna to jednak kaprysna pani...;-) www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp Za to pula rosnie i dzis wynosi juz 72 miliony zielonych. A ja zglodnialam i szykuje sie na zimowy obiad. Temperatura i sloneczko dzis u mnie takie same jak za oceanem :-) Pozdrowki:-) T. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Wolno jedzac... 14.11.04, 21:29 no, Tizedik, sadzilam, ze cie wilcy pozarli, tak sie nie odzywalas... ;)))) pani Fortuna to sie tak droczy i droczy, zaczyna mi sie to nie podobac... no, ale coz ja szara mysz moge... wobec rajskiego ptaka... nieprzewidywalnego... dzis jako i wczoraj upaly sie zapowiadaja, a ja troche przypieczona z wczoraj z niepokojem zastanawiam sie co zaloze... oprocz bordowego dessous, bo to juz postanowione, coz wiecej zniesie moje biedne (bordowe ;))))) cialo?? no, nie przekonamy sie o tym siedzac w domku przy kompie, a i czas leci wiec pozdrawiam i sle buziaczki, Iwona - poparzona ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Wolno jedzac i pijac w cieniu altanki 15.11.04, 01:39 Dzien dobry wszystkim, ja dzisisaj mam wolne wiec troche uporzadkowalem ogrod i swoj i mojej Pani tez.u sasiada jeszcze kwitnie jacaranda co to ma takie piekne jasno fioletowe kwiatki i spadaja one jak fioletowy deszcz,mam wiec od strony sasiada fioletowy dywan.i od plotu po tej stronie tez zaczely kwitnac afrykanskie lilie w kolorze bialym wiec calosc bardzo ladnie wyglada.weekend minal spokojny bez zadnych odwiedzin ale juz czuje ze dzieciaki i wnuki do nas zawitaja na Mikolaja.taka tradycja z Polski na 6 grudnia dzieciaki dostaja drobne podarki.siedze wiec w altanie i popijam piwo schlodzone i rozmyslam co to by przygotowac za niespodzianke. teraz to bezrobocie w Australii to ja tak powiem ze tym statystykom nie dowierzam jakosik.kolejka po zasilek bezrobotny dalej tak samo dluga i trudno znalesc prace przed swietami.duzo zakladow zamyka sie na okres SWiat i wakacji, bo to najgoretsze miesiace.czy mamy dwie tszy prace,ho ho to ja za stary ale kiedys tak bywalo ze ciagnolem po dwie prace naraz.teraz juz spokojniej.zawsze trudniej jest znalesc prace ludziom bez zawodu albo ze slaba znajomoscia jezyka dlatego emigrantom jest trudniej.osoby ktore maja jakis wyuczony zawod latwiej potrafia gdzies sie zaczepic a jak juz praca jest to wtedy latwiej gdzies sie przeniesc. no i Saba odezwij sie i pochwal co tam sie urodzilo my tu przeciez czekamy na wiadomosc pozdrawiam kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Sandwicza brak IP: 204.79.89.* 15.11.04, 01:59 Czytajac o sandwichu przypomnialo mi sie ze moj lanczykowy sandwicz zostal w lodowce bo zapomnialem go do teczki wlozyc. Szybkie sprawdzenie miejsca aktualnego pobytu malzonki wykazalo ze ona tez juz w pracy wiec dostawa owaego sandwicza nie nastapi. Oj musze cos wykombinowac. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Sandwicza brak ... jest foccasia 15.11.04, 06:28 Po-poludniowo i sonecznie :)))) lunch wiec foccasia z sun dried tomatoes, cold chicken, artichoke i odrobina cheese. pifka nee, qrcze alkohol jeszcze nie wiec tylko soczek: apple and blackcurrant :( chwilowo jest OK :(((( Kazik, Ty normalnie prowokujesz ta swoja altana ;) bezrobocie temat wdzeczny, nie zawyzam swoja osoba jednak tych 5.3% narazie udaje mi make ends meet somehow i nie jestem na czerwonym ;) informacjom prasowym i liczbom za bardzo bym nie wierzyla, Mojito przypomne Twoje trzy rodzaje klamstwa: lie, damn lies and statistics. jak kontrolowac media, metody manipulacji, kto i w jaki sposob to powinien robic ? chodzi nam wszystkim o lepszy swiat, w ktorym to jednostka ma byc szczesliwa nie abstrakcyjny narod spoleczenstwo. abstrakcyjen pojecia nie moga byc szczesliwe. eee, ferrari i policja, to dopiero ponizej pasa chwyt. w Au Policja nie wysila sie zbytnio w gonitwach, sa speed cameras, czasem urzadzaja random checking on the streets szczegolnie przed dlugim weekends. nie maja TAAAKICH super szybkich samochodow ale. w Au kierowcy jezdza srednio dobrze, co natomiast jest troche denerwujace to roznego rodzaju sign w stylu: catch me if u can. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Sandwicza brak ... jest foccasia 15.11.04, 06:41 Dzien dobry Pysiek,a co to za przeproszeniem przeszkadza ci moja altana? Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 speeding i ... altana 15.11.04, 07:07 ooops, cos mi urwalo ;) no wiec rozne sign na samochodach, ludzie bardzo lubia wyrozniac ;) jakie jest przeslanie na przyklad taki sticker 'baby on board'? albo: 'hit me, my mother- in-law in the boot' albo: 'I love God'. i taki kierowca co 'love God' cut me out, musialam tak hamowac ze auto stanelo deba na przednich kolach, to co powinnam zrobic to samo i zajechac mu droge? eh ... wracajac jeszcze do speeding, ferrari i mandaty. chyba nie ma dobrego optymalnego rozwiazania, na rynku coraz nowe i szybsze auta, czy bezpieczniejsze? znowu te (cholerne) statistics mowia ze auta uznane za najbardziej bezpieczne (SAAB, Volvo, Mercedes) kupuja ... marni kierowcy, aby czuc w nich bezpiecznie ;)))) policja w AU don't considered road traffic as priority. jest max 12 merrit points, ktore jak zgubisz to stracisz licence and choice is yours ;) Yvona, na spieczona skore dobre jest aloevera balsam, a gdzies Ty zdazyla spalic ? czy to tak pod sabat czarownic ;))))? Kazik, nic nie mam do Twojej altany, tak sobie pisze :)))) Asia a Ty gdzie znikasz ? zdrowka wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
dm2004 speeding ciag dalszy 15.11.04, 07:19 w Sydney to nie ma gdzie dobrze sie rozpedzic, wszedzie kamery albo 50 speed limit. no tylko na highwayu mozna sie troche wyszalec. a Ty zawsze wedlug przepisow? Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: speeding ciag dalszy 15.11.04, 07:32 Halloween to byl na poczatku November, a tu ciagle jakies duchy unosza :)))) szanowny DUCHU pisz otwarcie :)))) zdrowka raz jeszcze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: speeding ciag dalszy IP: 204.79.89.* 15.11.04, 07:36 Niw wiem czy to rzecz tak calkiem normalna ale sie przyznam, ze ani samochody ani osiagane przez nie predkosci mnie nic a nic nie kreca. A ujawnic sie chyba czas. To do kilku ostatnich gosci. Odpowiedz Link Zgłoś
dm2004 Re: speeding ciag dalszy 15.11.04, 07:43 klaniam nisko wiec: ja jestem znany duch, czolko Gunther Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: speeding ciag dalszy 15.11.04, 07:47 Aloha Gunther :)))) no to jak ujawniles to napisz co ciekawego u Ciebie cheers Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: speeding ciag dalszy 15.11.04, 07:57 Witajcie kochani, no co u mnie, jestem w Niemczech ciagle,bo troche rodzinnych klopotow i no tego trzeba tu brata troche podeprzec,nie wesolo ogolnie.dopiero bylo wesele jego corki, a moze byc pogrzeb jego zony,ma nowotwor na piersi.wiec jeszcze chwilowo nie odlatuje do Australii.troche to mi pomieszalo moje rozne plany, ale tak to w zyciu bywa, moja lodeczka troche znowu zboczyla ze szlaku. kochani myslami to jestem z Wami, czytam od czasu do czasu ale jak humor nie tego to i kurde pisac nie mam nastroju.odezwe sie naprawde,szczerze jestem do was przywiazany moc usciskow dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Jeszcze o sandwiczu. 15.11.04, 10:37 Zdrowka Wszystkim zycze, lubie prostote i nieskomplikowanosc sandwicza. Podstawa musi byc dobry/swiezy chleb. Foccacia wywoluje we mnie mieszane uczucia. Lubie ja z wegetarianskim sandwiczem. Grilowane warzywa. Papryka koniecznie. I jakies twarde warzywo w srodku jako kregoslup. Nie lubie "rozciapanego". Jak wiemy, sandwicz "wynalazl" Lord Sandwich. Przeszkadzalo mu ciagle wstawanie od stolika karcianego aby cos zjesc. Majac sandwicz nie musial tego juz wiecej robic. Ciekawe czy ma swoj pomnik gdzies? Zwiazek brydzystow powinien sie tym zainteresowac. Pokerzysci tez chetnie sie dorzuca. Lord byl bardzo przedsiebiorczym facetem i mial jasno okreslony cel w zyciu. Lord ma moj szacunek i podziw sandwiczowy. Mysle o nim prawie zawsze zujac dobry sandwicz. Zujac krotko niedobry sandwicz nie mysle o nim. To nie jego wina. Sandwicz znacznie ulatwia i upraszcza sprawe w miare szybkiego zaspokojenia glodu. Dobry sandwicz daje radosc zycia (joie de vivre). Nastepnym etapem postepu ludzkosci bylaby pigulka odzywcza. Ale tego nie chcialbym dozyc. Na sandwiczu moge sie zatrzymac. Tizedik, czesc. Milo, ze jestes. Gunther Amigo, cala moja sympatia i empatia leci do Niemiec. Buena suerte! Amigo. Kazik, sandwicz w altance tez by mi smakowal. Z Fosterem na przyklad. Moze wiec juz w srode. Ta srode mam nadzieje :))). Pysiek, interpretacje danych statystycznych mialem ukonczona w socjalizmie. Piekna szkola i cenie ja sobie bardzo. Statystyke interpretuje tak jak swoje horoskopy. Z przymruzeniem optymistycznego oka. Ale milo poczytac o niskim bezrobociu. Jest to sukces kreatywnej manipulacji liczbami rzadowymi. Mark Twain ciagle jest bliski mojemu sercu. Iwona, dmucham delikatnie z oddali na Twoje przypieczone miejsce/a. Morf powinien lekko nasmarowac je zsiadlym mlekiem. Macie takie w Au? Z jakim kolorem zsiadle mleko ewentualnie by wspolgralo? Przez moment wydawalo mi sie, ze slysze delikatne kwilenie wczesnej kobiety z oddali. Moglbym sie prawie zalozyc, ze to z Holandii. A moze tylko tak mi sie wydawalo... A wiec zdrowka raz jeszcze Wszystkim i pomyslego tygodnia, slonecznie, mojito. 4:37/4C/zupa? - kto to moze wiedziec co dzien przyniesie. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol sabaty.... 15.11.04, 14:07 hejka, jak to mowia malolaty ;))) tez sie nie moge doczekac Sabowych wiesci... altanka by sie przydala, oj, przydala ;)) ale malusienki ogrodek, a raczej skrawek trawy za domem tez niezly.... Pysiek, sabat zupelnie niezalezny od przypieczenia, aloevera zel juz zastosowalam (szerzej list wkrotce); Gunther, ja bede myslec mocno i moze cos sie wyklaruje... 3m sie :) Mojito, mleka zsiadlego to niet, predzej zgnile ;))) a jaki kolor, hmmm, zapewne czekoladowy ;))) no, koncze, bo mi tu gadu rzy ;)) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
zuzka09 Re: sabaty.... 16.11.04, 01:59 witajcie,to ja tu sie wtrace na chwilke, powiem ze polski zwyczaj kanapkowy uwazam w dalszym ciagu za bardzo dobry zwyczaj.robilo sie tyle przeroznych kanapek kolorowych i z przeroznych produktow co tylko bylo w lodowce i bylo bardzo fajnie.dawniej to mnie sie wydaje bylo skromniej,ale ludzie byli bardziej pomyslowi,potrafili zrobic cos z niczego.teraz te nawet male rodzinne przyjecia robi sie na mode,byly wiec zapiekanki,zapiekanki przeszly to robilo sie domowe pizze,potem przyszlo pieczenie kielbasek,salatki,tak jak moda z zachodu na rozne zwyczaje jak Walentynki,tak i na rozne nowe potrawy do nas przychodzi.to nie jest zle,ale czasami mam okropnie smaka na takie polskie tradycyjne potrawy,zupelnie jak baba w ciazy jakies zachciewajki,jak na przyklad na sledzie.no nic pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen sandwiczowo IP: 204.79.89.* 16.11.04, 02:24 Wczoraj zapomniany w lodowce sandwich siedi w teczce razem z garscia malych pomidorkow i druga winogron oczekujac na pore lanczykowa. Zrobiony na wlasnorecznie upieczonym chlebie razowym, zawierajacy Philadelphia (tak sie pisze?) Cream Cheese, szczypiorek, plasterki wedliny, zolty ser i duuuza ilosc czarnego pieprzu. Niech czeka to sie doczeka. Na temat Lorda Sandwicha. Jakis rok temu w TV widzialem program o potomkach owego jegomoscia. Jako, ze niestety wplywy finansowe z ichnich posiadlosci zaczely przerastac wydatki zaczela sie rodzina rozgladac za pomyslem na jakis interes by bilans finanasowy odwrocic. Wykorzystujac nazwisko jeden z mlodszych potomkow zdecydowal sie na rozkrecenie interesu oferujacego dostawe sandwiczow wlasnie. W programie tym pokazano cala historie rozkrecania interesu od biznes planu poprzez pierwsze wejscie na rynek, korekty strategi, zmiany zawartosci sandwiczow itd. W koncu im wyszlo. Ot tak mi sie przypomnialo. A u mnie niestety zrobilo sie chlodno, w nocy deszcz w koncu popadal, temperatura spadla, chyba koniec lata nastapi. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Lord Sandwich :)))) 16.11.04, 04:26 Sonecznie :)))) tak w biegu ... a wiecie ze oryginalna nazwa Hawaii to Sandwich Islands ? nazwal je tak wlasnie Captain James Cook na czesc swojego sponsora ktorym byl admiral John Monatagu, Earl of Sandwich ;)))) Mojito :)))) ja prywatnie sobie mysle, ze jego zona byla na wakacjach, albo byla w zlym humorze, albo moze glowa ja bolala ;)))) i dlatego nie przygotowala mu lunch, a potrzeba byla i jest matka wynalazkow :)))) Szopen :)))) a gdzie Ty pieczesz chleb ? qrcze jestes pomyslowy ... Gunther :)))) no trzymaj sie i nie daj sie. zdrowka zycze Zuzka :)))) pisz czesciej Yvona :)))) timetables wy-klaruja, powodzenia i zdrowka wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: sabaty.... 16.11.04, 05:18 Siemanko wszystkim, i dzieki Amigos:))) Iwonna w Australii jest butter milk co przypomina smakiem zsiadle mleko,sprobuj dobre na upaly i na opalenizne.jak tam szkola?jak dlugo jeszcze bedziesz w Australii?no w zeszlym roku jak marzlas po przyjezdzie do Sydney oferowalem ramie do wsparcia,nie powiem bylo bez odezwu wiec trzymam sie z rezerwa;))) kurde albo mi sie zdaje albo te dziewczyny od klimatu w Australii jakies nieprzystepne sie robia?;)Twoja kolorowa paleta pobudza zmysly,ten kolor czekoladowy mowisz?cos mi przypomina;)chetnie bym juz powygrzewal sie na slonku w Australii,sprawdzil ostroznie jak tam oczy w kolorze Tia Maria sie miewaja, przypomnial sobie pewne miejsca,kurde az mnie zsie w dolku.tmczasem zakutany w jesionke,beretka i szalik,myslami,no tego chociaz myslami uciekam do cieplych krajow. Sabcia skarbie jak tam zdrowko, kwili czy nie kwili?jak amigo Mojito cos tam slyszal juz to moze i kwili.tylko czy mi sie cos pomylilo,mial byc meski potomek,Mojito czy ty obstawiales na dziewczynke?nie rob mi tego amigo to mial byc Gunther Junior przeciez i skorpionek, a my tu milowymi krokami zblizamy sie do klubu strzeleckiego;)Sabcia,no nie wyglupiaj sie prosze pospiesz sie z tym rodzeniem, niech bedzie skorpionek:)) Asienko Bubu, sloneczko z New Zealand :)))Ty cos dla odmiany nie kwilisz,malo Ciebie tutaj,opalasz sie Kotku na dachu?zawsze nam tu ladnie napisalas ale cos ostatnio zabiegana czy ki diabel? Kazek,kope lat a Ty tak siedzisz w tej altanie popijasz piwko tak jak cie tam ostawil?uklony dla Twoje Pani,skrobne brachu,don't worry and be happy;))) Amigo Mojito;) klaniam nisko ale sandwich to ja lubie konkretny,nie cierpie bialego tostowego pieczywa co to w smaku przypomina papier.chlebek zytni sie rozumie,wedlinka,pomidorek,ser zolty niekoniecznie ale lubie troche innych smieci jak salata zielona,albo tak jak wlosi dodaja atipasto,czyli marynowane jarzyny.jak tam poziom alkoholu w porzasiu? czolko Amigo Pysiek co ty znowu z tym bolem glowy,kiedys to byla migrena, teraz roznie to sie nazywa ten tego znaczy.kobiety biora sobie panadol na bol glowy i tanczymy cala noc,nie ma przepraszam;) spadnako i siemanko kochani Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Po sandwiczu IP: 204.79.89.* 16.11.04, 06:10 Zostalo wspomnienie i mile poczucie sytosci w brzuszku. Chleb pieke w piekarniku w szklanej formie jak do keksu mniej wiecej. Przyznam sie ze dopiero w sobote wyszedl mi jadalny po raz pierwszy po kilku probach zakonczonych niepowodzeniem. Teraz mam technologie chyba juz opanowana. Pogoda sie poprawila, wyszlo sloneczko, moze lato jeszcze potrwa. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Otwarcie sezonu zimowego. 16.11.04, 07:11 W olimpiadzie startuja: kaszel, katar, bol uszu i gardla, goraczka. Pada snieg z deszczem. Szopen daj przepis na ten chleb! Ja mam taka maszynke, ale cosik nie dziala i wyszedl gniot ostatnio. Pasikonika informuje, ze jako wysoka blondynka moge byc i miroszka. Gunther, co to za szyfr dm (drogerie markt, czy stara dobra waluta niemiecka, oder was?). Mysle, ze medycyna w Niemczech jest dobra, na pewno sa szanse (moj wujek meczy sie w Polsce i nie wyglada to za dobrze). Tez mysle, ze chlopak u Saby! Pa m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Chleb IP: 204.79.89.* 16.11.04, 08:11 Na mniej wiecej jeden bochenek. Do pol szklanki cieplej wody dodac lyzeczke cukru i lyzeczke suchych drozdzy, wymieszac i odstawic na bok az sie zacznie mocno pienic. Szklanke maki zwyklej i szklanke razowej wymieszac w misce, dodac lyzeczke soli, 2 lyzeczki oliwy, wlac drozdze i zaczac ugniatac ciasto, jesli trzeba dodac jeszcze troche wody. Pougniatac 5 minut i odstawic na pol godziny az urosnie. Nastepnie jeszcze raz to ciasto pougniatac (gaz sie z niego ulotni wiec objetosc sie sporo zmniejszy), forme wysmarowac oliwa wsadzic ciasto i odstawic na 2-3 godziny do urosniecia. Piekarnik rozgrzac na 180 stopni wsadzic (delikatnie) nasz chleb i upiec. Smacznego. A poszukujacych przygod kulinarnych na forum kuchnia zapraszam, tam jest bardzo milo i smacznie. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Polsennie marzac o sandwiczu . 16.11.04, 08:25 Wlasnie zastanawialem sie jaki to moglby byc sandwicz zostawiony przez Szopena w lodowce. W mojej nie ma nic i o sandwiczu teraz marze. Philadelphia Cream Cheese zaczal wedrowac po swiecie. Bardzo sie przed laty zdziwilem gdy zobaczylem go na polce nocnego sklepu w Warszawie (chyba to byla Pulawska). Te malutkie pomidory (cherry tomato) uwielbiam. Wygodnie sie je je. Niestety, mimo wielokrotnych prob nie przekonalem sie do kombinacji zoltego sera z wedlina. Mimo olbrzymiej popularnosci tutaj ham/cheese sandwicz. Dodatek czarnego pieprzu ozywil moja wyobraznie. Pieprzenie czegokolwiek nas ozywia. A sledzi, qrcze, nie jadlem od lata. Co w Niderlandii, nie wiem. Z calym szacunkiem dla mezczyzn ja nieobiektywnie kibicuje kobietom. Tak jakos... Jezeli jakies glosy slysze - to sa one w przewadze kobiece :))). Kapitan James Cook zginal w bojce na Hawajach. Na duzej wyspie Hawaii. Nie w walce o sandwicz jak moze mowic plotka ale o jolke (szalupa okretowa). Kobiety wszedzie sa zamieszane. Byla to niedziela, 14 stycznia, 1779 roku. Troche wczesniej - w 1776 - podpisano pierwsza na swiecie konstytucje w Filadelfii. Nasza polska, trzeciomajowa byla druga na swiecie. Zjem co mam (dwa banany) i ide spac. Moze mi sie sandwicz przysni. Nie zdecydowalem jeszcze jaki bym chcial. Na pewno nie na bialym chlebie. Nie znosze. Z kurczakiem moglby sie pojawic w moim snie. Polsennie pozdrawiam Wszystkich, mojito. 2:25/9C/bez zupy dzisiaj/wczoraj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Polsennie marzac o sandwiczu . IP: 204.79.89.* 16.11.04, 09:12 No a ja sie juz zastanawiam co dobrego zrobic na kolacje. Wczoraj byly kraby w curry, wyszly rewelacyjne. dzisiaj a drodze do domu chyba tez zachacze o rynek. Jutro doniose co z tego wyszlo. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol kulinaria... 16.11.04, 12:48 ach, zrobilo sie smakowicie na wateczku ;))) a moj wok w odstawce, tajskie potrawy j.w. czasu nie ma, albo i ochoty, a zreszta, jak jest takie slonce, to sie wcale nie ma na nic ochoty, tylko na lody karmelowe, mango i salate, no i od czasu do czasu jakies miesko ;))) Gunther, no co ty, nie rezygnuj tak szybko z tym ramieniem ;))) wiesz, ze czasami trzeba sie podroczyc/nachodzic ;))) klimat wplywa roznie na ludzi, ale na zosie-samosie nie tak latwo ;))) a i Pysiek to i owo wie, o tym moim umawianiu i roznych obawach... chleba nigdy nie pieklam, ale moze kiedys... butter milk moze kiedy indziej, wlasnie oszalalam na punkcie balsamu z figa i cynamonem, musze go miec!!!! na razie nabylam mydelko i wlasnie ide sie pachnaco wyszauerowac ;)))) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 oder was? 16.11.04, 23:45 Siemanko po polnocy i po drinku;) Matrioszka dieses ist sehr einfach:zadna ciezka waluta to po prostu moje inicjaly,no kurde to jedno udalo mi sie co? dzieki za slowa pociechy,my tez liczymy ze lekarze wiedza co robia,w Polsce to roznie bywa, mamy dobrych fachowcow tego nie mozna zaprzeczyc,tylko srodkow czasem brak. Iwonka skarbie,to od razu mi lepiej sie zrobilo,droczenie jest bardzo urocze i bardzo kobiece,bez droczenia to ani rusz.kurde tylko jak droczenie trwa ponad rok to troche przesady nie?no dobrze zycie nas nie piesci;) niech no tylko tutaj sie wszystko troche wyklaruje,zaraz jestem w Sydney:)) Sabcia nic sie nie odzywa,moze to juz a moze jeszcze nie,na dwoje babka wrozyla a tu zostaly ostatnie 7 dni zycia skorpiona. w sklepach ozywienie przedswiateczne,ladna nam sieczke w glowach robia,dowalili reklam,no i tradycyjne niemiecke fest,mozna tak krazyc i wydawac pieniedze az do samych Swiat. Szopen to Ty no tego jestes prawie zawodowiec w kuchni gratulacje,zona ma wygodnie nie powiem no.natomiast szybka jazda kolego,no kurde kiedys o tym pisalem.moje zycie to bylo z turbo odrzutem,zawsze lubilem szybka jazde,szybkie samochody i szybkie no ten tego,lubilem ale teraz troche zwolnilem tempo,ale jak mam okazje to kurde adrenalina od razu mi podskakuje.tu w Niemczech maja swietne drogi,zawsze jednak znajdzie sie kierowca ktory jedzie szybciej od ciebie,a wypadkow jakos nie ma wiecej niz gdzie indziej.no i ja sluzylem tam gdzie nasza Sabunia sie wychowala,ale o tym to juz bylo wiec sie nie powtarzam. dobra lece kochani,jeszcze jednego obale za Wasze ogolne zdrowie i spadanko Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Lekkie pukanie do drzwi. 17.11.04, 14:39 Zdrowenko Wszystkim, rano wydawalo mi sie, ze slyszalem lekkie pukanie do drzwi. Dopiero z opoznieniem wyjrzalem. Nikogo nie bylo. Moze to Fortuna cichutko pukala? Nasze dzisiejsze numery: 02 12 21 37 44 PB 33, 04 15 33 40 45 PB 16, 03 21 25 40 49 PB 30. Do wygrania 72 miliony. Good luck to us. Pozdrowienia, mojito. 8:39/7C/zupe trudno przewidziec. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 zdecydowane pukanie :)))) 18.11.04, 00:50 Sonecznie :)))) knock, knock, open the door or ... I will take my clothes off ;) czlowiek to jest dziwne zwierze, tak latwo przyzwyczaja do dobrego. dziekuje Mojito za okruszki nadziei podane ladnie na talerzu :)))) swak !!!! zdrowko wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: zdecydowane pukanie :)))) IP: 204.79.89.* 18.11.04, 03:28 Kto puka nie bladzi. U mnie tez juz slonecznie, no i nawet cieplo wiec znowu w krotkim rekawku. Przygladajac sie prognozie pogody pelen optymizm ma sie jescze cieplej zrobic w ciagu nastepnych dni. A myslac o pani Fortunie tez optymizm do glowy uderza. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: zdecydowane pukanie :)))) 18.11.04, 04:48 Dzien dobry, oj uderza uderza optymizm i nie tylko.jak to milo ze Mojito tu mysli o nas,kupuje dla nas te losy i mamy wiec takie wspolne chwile uniesien i potem znowu wracamy do codziennych obowiazkow.tylko nie wiem czy my dalej piszemy tu czy czasem moze zescie sie gdzies poprzenosili i ja nic nie wiem.nie powiem ja tez czasem cos napisze jak czas pozwoli ale niech to bedzie juz decyzja naszej gospodyni czy sie przenosimy czy otwieramy nowa czesc moze. pozdrawiam kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: zdecydowane pukanie :)))) IP: 204.79.89.* 18.11.04, 06:34 Chyba dalej tu piszemy. jak wszystko w zyciu sa i chwile kiedy rzeczy dzieja sie ciut szybciej a sa i takie kiedy wszystko zwalnia zdziebko. Faktem jest, ze sie czesc towarzystwa nam gdzies zawieruszyla ale to pewnie chwilowe (miejmy nadzieje) i jeszcze tu do nas powroca. Wlasnie z lanczyku wrocilem, w restauracji byl Lucky Draw by nie prowokowac Pani Fortuny nie uczestniczylem. Moze wieczorem pomoze. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Troche glupia sprawa... 18.11.04, 08:11 ... nie wygralismy. Ale tez nikt inny nie grzeje sie w usmiechu Pani Fortuny. W sobote do wygrania 83 miliony. Czyli nie jest zupelnie zle. Pysiek, otwieram, wchodz. Nie chce abys nago stala na korytarzu :))). Dobranocka Wszystkim, mojito. 2:10/10C. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen No problem IP: 204.79.89.* 18.11.04, 09:52 Poczekamy do soboty. Zawsze latwiej swietowac w weekend. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona73pol Re: No problem IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 18.11.04, 13:22 no prosze, system mnie wylogowal :((( wiem, wiem, nie pisze ostatnio za czesto, wiec... no, ale mam usprawiedliwienie, sama napisalam ;))))) a dzisiaj szlajalam sie troche po bezdrozach w okolicach Cronulli ale tych bezplazowych, raczej busz.... i nie dzordz dablju ;)))) Szopen, w taka pogode to sie nawet nie chce myslec o jedzeniu... o cholerka, wlasnie sobie przypomnialam, ze moj lanczowy sushi roll siedzi w plecaku... (ze o gotowaniu nie wspomne...) ja juz nie wiem jaka bielizne zakladac coby bylo chlodniej... rozwazam opcje bez ;)))) ale tylko rozwazam... jutro od rana znow w rejs ;))) z wieczorka cos napisze.... Gunther, obiecuje, ze teraz juz droczenia sie bieda sladowe ilosci, ok? ;)))) tak, coby nie wyjsc z wprawy... pozdrowionka, caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: No problem IP: 204.79.89.* 19.11.04, 01:18 Rzecz ciekawa. Ja o jedzeniu i gotowaniu mysle i dzialam niezaleznie od pogody. Ostatnio rozne formy i metody krabow przyzadzania doskonale. Z niezlymi efektami. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: No problem 19.11.04, 04:35 Witajcie sonecznie :)))) ja tez w biegu Yvona, a wlasciwie to tak drepcze w miejscu troche :)))) alternatywa 'bez' absolutnie ;)))) ostatecznie cos zwiewnego, tylko nie podawaj za duzo szczegolow: you can't depend on your eyes if your imagination is out of focus :)))) Szopen qrcze masz racje noooo, czlowiek glodny niezaleznie od pogody. tylko w taki upal, to dobrze jak ktos przyrzadzi i poda, a tez za duzo zjesc nie mozna. fruits de mer w kazdej formie lubie i nie ogladam specjalnie na cholesterol ;) no i jak to fajnie ze Fortuna jeszcze bladzi, moze moze nas znajdzie w koncu. Mojito :)))) qrcze, chyba pomylilam drzwi, bo mial mi Mikolaj otworzyc ;)))) zdrowka wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Dzwonki juz slysze. 19.11.04, 05:56 Armia Zbawienia zajela juz punkty strategiczne w miescie i dzwoni glosno. I datki pieniezne zbiera do zawieszonych czerwonych kociolkow. Atmosfera swiateczna pewnie eksploduje po Thanksgiving. Sw. Milolajow nie widzi sie jeszcze. Szopen, to tak jak ja. Mysle o przyjemnosciach niezaleznie od pogody. Im gorsza pogoda tym mocniej mysle :))). Dzisiaj zalapalem sie na mala uroczystosc. Buffet style. Sprobowalem i zakotwiczylem sie przy kucharce mieszajacej risotto z kaczka. Niczego innego juz nie chcialem probowac. Monotematyczny i lojalny do stanowiska z risotto sie zrobilem. Qrcze, mowie Ci... Iwona, podobno jedwab przynosi wieksza ulge niz bawelna w upaly. Chlodzi to i owo. Jezeli upaly wzrosna bedziesz chyba musiala bronic sie przed goracem bez jedwabiu i bawelny. Pysiek, zmartwilem sie, ze bez czerwonego stroju i brody nie poznalas mnie. Nie moglem sie przywitac poniewaz rece mialem zajete prezentami :))). Ide spac wczesniej. Tydzien mam zakrecony i lekko wyczerpujacy. Dobranoc wiec i dzien dobry odpowiednio, mojito. 23:56/13C/bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
szkodnik Re: Dzwonki juz slysze. 19.11.04, 07:33 Przykro mi powiadomić ale naczelni portalu postanowili nadać każdemu wątkowi maksymalną długość do 2500 postów. Już niedługo niestety będziecie musieli prowadzić dalsze konwersacje na innym, nowym wątku. Przykro mi. Pozdrawiam wszystkich a w szczególności pyśka, dm i gunthera. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona73pol Re: Dzwonki juz slysze. IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 19.11.04, 11:28 ojej, to co my zrobimy? Asia jest naczelnym "otwieraczem" watkow, a jakos malo czasu nie ma; mam nadzieje, ze nie zastosujecie sily, zwlaszcza w stosunku do forumowych weteranow ;)) jak my ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Dzwonki juz slysze. IP: 204.79.89.* 20.11.04, 02:17 Ja mysle, ze po prostu przy nastepnym pojawieniu Asia powinna otworzyc nowy watek. Tak po prostu. Zaden problem. Preniesiemy sie. Nie po raz pierwszy i nie ostatni. Nie wiem czy to wlasnie z powodu rozmiaru obecnego czasem bardzo ciezko go otworzyc wiec moze i na dobre nam to wyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Nowoorleanski jazz tez juz slysze :))). 20.11.04, 04:00 A w miedzyczasie przydaloby sie troche kasy na przeprowadzke. Na wynajecie dorozek i wszystkiego tego co potrzeba do zmiany miejsca. Moze Pani Fortuna zdecyduje sie nam pomoc jutro? Nasze numery: 05 08 11 24 44 PB 39, 07 17 18 32 35 PB 10, 04 08 21 36 41 PB 40. Do wygrania 83 miliony. Ta suma wygodnie by nas przeprowadzila. Stac by nas bylo nawet na oplacenie nowoorleanskiego jazzowego zespolu ulicznego. Wow! Co to by byla za przeprowadzka :))). Zamyslajac sie jazzowo, muzycznie pozdrawiam, mojito. 22:00/14/owsianka rano. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa W sen zimowy... 21.11.04, 16:09 zapadne zaraz. Przez 3 dni zasypalo nas sniegim, ze ho, ho. W celu upieczenia chleba nabylam odpowiednia forme (przy okazji tysiac innych rzeczy), maka przyjedzie z Danii (proste to nie jest) i zabiore sie do dziela. Swoja droga Szopen, dreczy mnie jedno, czy Ty masz jakies wady? Na wszelki wypadek wolalabym uslyszec opinie np. zony. Dzieciaki trenuja sie w wycinaniu ciastek, na razie w masie. Po ponadtygodniowym chorowaniu mieszkanie wyglada jak po tornado. Mam problemy z mlodsza sztuka, przez pol dnia stwor ten jest obrazony, ufffff. paka m. macie jakies sprawdzone sposoby na przeziebienia? tutaj wszyscy teraz propaguja swoje metody. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: W sen zimowy... 21.11.04, 18:21 Tez bym chetnie dluzej pospala.. Jakies pare miesiecy, na przyklad do marca. Matrioszka, u nas tez zima, nawet ladnie wyglada polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=tomekandjola&number=327#slideanchor Jakbym spala, to o problemach bym nie pamietala... A jakos obrodzily ostatnio:-( Wkurzaja mnie mocno te z pracy:-((( Mam do czynienia z ekipa nowych kapitalistow, ktorzy zdradzaja silne zapedy wlascicielskie nad tzw. substancja ludzka. Nie chce napisac, ze mi to wyglada wrecz na nowa forme niewolnictwa:-( A przy tym teraz usiluja niby nowymi metodami "wdrazac rozwiazania" na mile pachnace starymi czasami. Trudno sie w tym wszystkim znalezc myslacemu czlowiekowi... A kiedy jeszcze ma przy tym nature buntownika.... Nawet w niedziele mi to wszystko humor psuje. Mam te same oczekiwania do Szopena, co Matrioszka...;-) Szopen, powiedz, jakie twoje wady wypomina ci szanowna malzonka...;-) Melduje poslusznie, ze w kolejnym losowaniu nasze numery nie padly. Ale pula wzrosla tak, ze niedlugo osiagnie niezla kwote 100 milionow zielonych. Calkiem mila kwota.... www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp Coraz trudniej dostac sie do naszego watku. Ze wzgledu na dlugosc, niestety. Szkoda, ze Asia ostatnio tu nie zaglada.... Pozdrawiam wszystkich. T. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol na przeziebienie... 21.11.04, 22:29 przepisow ci wiele... jako garlic-hater nie polece tegoz ;)))) za to mam dwa inne i skuteczne - pierwszy glownie zapobiegawczy, ale trzeba lubic (choc "po" czyli wlasciwie "w trakcie" tez pomaga ;))))) wiec jest to ginger, czyli imbir - moze byc w korzeniu, moze byc w proszku ew. sok; korzen slajsujemy (czyli tniemy na plasterki) i zalewamy wrzatkiem; proszek nie wiem, czy dostepny, bo to jakis fabrykat indonezyjski, ale licho wie, czasami eksportuja dziwne rzeczy... z proszkiem postepujemy tak samo.... sok, hmmm, drogie dziadostwo jest, i ciezko na nim lape polozyc ;)) a, jeszczej jest ginger kandyzowany, w takich kosteczkach; wszystko dosc piekace w ryjek ;))) druga metoda, tym razem hinduska: otoz trzeba miec tumeric (taka zolta przyprawa) i cieple mleko, na szklanke ja daje jedna lyzeczke; wlasciwie jest prawie bez smaku (jakiegos intensywniejszego); a ja mam pytanie - czy ktos z was ma jakis kontakt zaufany w Londynie? moja mama mnie o to poprosila, bo bawi chwilowo w GB i nie wie jak to sie skonczy, moze byc przekret (ale nie musi); Szopen wady ma, nie jest mozliwe bezwadzie ;)))) nawet ja mam, i to wiele ;))))) ale o tym akuray wiecie, kochani.... ach, narobiliscei mi smaka tym sniegiem.... lezka sie w oku kreci.... a tutaj tak deszczowo sie zanosi, ja sie szykuje, marzac o workach pelnych zielonych, zwodzi nas ta pani F, oj, zwodzi, chyba poskarze sie jej praprawnuczce (babcia kolezanki) ;)))) caluski chlodniejsze dzisiaj, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen No coz... IP: 204.79.89.* 22.11.04, 02:27 Ladnie to tak takie zaskakujace pytania na poniedzialkowy poranek mi przygotowac???? Ale moge sprobowac. Wady szopena wg jego malzonki: - upierdliwa tendencja do odkladania na jutro lub na jeszcze dalej spraw typu formalnosci rodzinno domowe, czyli np skladanie dokumentow po paszport, zlozenie dokumentow po zwrot kosztow jakiejs podrozy itp. - za daleko idaca nazwijmy to prostolinijnosc i za niski stopien skomplikowania procesow rozumowania. Tutaj musze dodac, ze porownujac sie z powiedzmy z innymi ludzmi z naszego kregu kulturowego wydaje mi sie ze moje procesy rozumowania sa dosc skomplikowane i wielostronne ale z punktu wiedzenia mojej malzonki to i tak jestem lata swietlne za nia. - za bardzo wciagam sie w sprawy dziejace sie w pracy, w czasie prjektow itd w nocy snia mi sie rury i zawory, potrafie w srodku nocy sie zbudzic i zastanawiac sie czy aktualne rozwiazanie danego problemu jest najlepsze. - nie potrafie sie zachwycac pieknem czy jakoscia ubran, dla mnie to sa po prostu ubrania i to wszystko. - jestem malo romantyczny. - straszliwie chrapie. A poza tym (malzonce nie przeszkadza ale...) to: - nie mam za wiele owlosienia na glowie. - mam za to bardzo duze i odstajace uszy. - mam ten gen lowiecki, ktory powoduje korzystanie z kazdej prawie mozliwosci ryb lowienia, efektem ubocznym sa bardzo czeste stany myslenia o ryb lowieniu. - pije i pale. - mam bardzo niski stopien tolerancji na ludzka glupote, to rzecz rodzinna, wybaczyc mozna wszystko oprocz glupoty, nie potrafie byc milym dla ludzi ktorzych nie szanuje. Ale jako osoba bardzo optymistyczna i wesola chyba mam jednak wiecej zalet niz wad. A przynajmniej tak sadzi malzonka. Odpowiedz Link Zgłoś
trzmieljadowity k... 22.11.04, 07:58 no mowilem ze ona jest hacker, a wy pierniki znowu tu przynudzacie.spoko juz sie wylaczam Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: No coz... 22.11.04, 08:48 ufffff, no to jestem uspokojona:-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: No coz... 22.11.04, 09:53 Ja niby tez... Ale nie do konca, bo 4, a w porywach nawet 5 elementow (wad?) wyliczonych przez Szopena moglabym sobie przypisac...;-) Poza chrapaniem oczywiscie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: No coz... IP: 204.79.89.* 22.11.04, 10:30 Z tym chrapaniem to jest tak, ze mi to zupelnie nie przeszkadza. Nawet nie rozumiem o co chodzi bo nigdy moje chrapanie nie przeszkadzalo mi w spaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Samotnosc maratonczyka. 22.11.04, 12:44 Zdrowko Wszystkim, wczoraj odbyl sie coroczny (11) maraton filadelfijski. Musialem wstac wczesniej. Bardzo niechetnie. Szlag by to trafil. Pocieszalem sie, ze moglo byc gorzej. Moglem byc uczestnikiem biegu. Kolega ma hobby biegajace. Biega tam gdzie moze. Maratony to jego specjalnosc. Wyrazilem kiedys zainteresowanie i zaprosil mnie aby kibicowac. Cholera, nie znalazlem wymowki. Znalazlem zaraz potem ale juz bylo za pozno. Ciekawe doswiadczenie jednak nawet kibicowanie. Obsada byla rekordowa. Bieglo ponad 7,700 uczestnikow. Koedukacyjnie. Ludzie roznie biegna. Ogolnie ciekawie. I rozne sa style. Rownie ciekawe. Kolega mial wysoki numer. Pod siedem tysiecy. Pocieszalem go, ze to o niczym nie swiadczy. Wsrod mezczyzn wygral Kenijczyk (2:19:43). Wsrod kobiet Rosjanka (2:41:57). Fortuna igra sobie z nami. Ustawila swoj obecny wdziek na wysokosci 95 milionow. Moze wiec w srode... Myslalem o chrapaniu. Qrcze, nie wiem czy chrapie. Jak by sie tego dowiedziec? Dzien sie budzi. W kolorze slonca? Pozdrowienia sloneczne wiec, mojito. 6:44/6C/ta niewiadoma co do zupy ekscytuje mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Zdecydowane spowolnienie IP: 204.79.89.* 24.11.04, 01:02 Cos nam zdecydowanie tempo zwolnilo. Dwa dni prawie i nikt sie nie odezwal. Pogoda? Nic to. Podziele sie informacja. Dwa dni temu straszny kaszel mnie napadl. Myslalem ze pluca wypluje, majpierw sprobowalem kaszel odpedzac normalnym syropem ale to tylko spowodowalo lekkie krecenie w glowie i podniesiony stopien wesolosci, a kaszlowi nic. Potem przeszedlem na syrop chinski i doslownie w jeden dzien kaszel zostal stlumiony. Az sam sie zdziwilem. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Zmeczenie materialu? 24.11.04, 03:42 Cos w tej medycynie chinskiej musi byc. Tysiace lat stosowania. Przeczytalem dzisiaj o chinskiej roslinie ginghao (Artemisia annua). Stosuje sie ja od zwalczania malarii do wypryskow na skorze. Reportaz byl z okolic miasta Guilin w regionie Guangxi. Ze spraw srednio waznych to zmienilem marke pitej iced tea. Lipton napelnial mnie wyczuwalna teina. Wrocilem do Snapple. Cytrynowej. Troche lagodniejsza. Snapple ma pod odkrecanym kapslem numerowane fakty. Czytam je z zaciekawieniem. Dzisiaj przypomniano mi, ze tecza pojawia sie tylko rano lub po poludniu, ze koliber jest jedynym ptakiem ktory moze leciec do tylu a pingwin jedynym nielotem umiejacym plywac. Z lekkim ciekawym oczekiwaniem zajrze wkrotce pod kolejny kapsel/zakretke. Jutro czterdziesci milionow Amerykanow ruszy w podroz w kierunku indyka (Thanksgiving w czwartek). Jest to najwieksza migracja roku. Wieksza niz w Swieta Bozego Narodzenia. Jade jutro po poludniu do siostry. W piatek Black Friday. Otwieraja sie sluzy z zakupami przedswiatecznymi. Niektore sklepy otworza sie o 7:00 rano. Obled i szalenstwo. Dowcip mowi, ze Amerykanka potrzebuje w tym czasie samochod dwa razy. Raz aby zrobic szalone zakupy a drugi aby czesc ich zwrocic. Jutro tez zarezerwuje nasza kolejke do usmiechu Fortuny i kupie nasze losy. Oczywiscie te wygrywajace 95 milionow. Slonecznie pozdrawiam, mojito. 21:42/11C/bez zupy dzisiaj - jutro zamykaja delColle :(((. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Message in a 'kapsel' :))) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 24.11.04, 09:18 Witajcie sonecznie, akcja lekko rozleniwila, trudno dziwic taka recordowa liczba wpisow ... z pisaniem to jak z ciastem drozdzowym, akcja rosnie powoli: ciasto/pisanie wymaga spokoju, dobrej tempratury a przede wszystkim a bit of enthusiasm :)))) wszyscy po trochu dodalismy do ciasta bakalie: rodzynki, orzechy, aromaty czyli dygresje, dygresyjki i rozne takie odejscia od glownego tematu. wszystko to bardzo smaczne/interesujace i nadajace ciasto/watek uroku i unikalnego smaku. bez nich to tylko dobrze wyrosniete ciasto/watek. wszyscy ktorzy pisali dolozyli swoj effort pomogli utworzyc bardzo smakowita niezwykle aromatyczne ciasto ;)))) wszystko wymieszane z uczuciem, szczypta radosci, spoon of melancholy, doprawione dobrze humorem. kazdy dodal cos swojego bardzo specific, i mimo ze czasem nie-kcacy ktos robil przeciag, udalo ochronic zeby calkiem nie opadlo ciasto/watek ;) teraz mozemy ciasto po prostu ze smakiem zjesc ;)))) mamy tez wybor, decyzja nalezy do Asi: mozemy zawinac rekawy i ugniesc nowe ciasto albo ... mozemy po prostu rozejsc ;)))) Yvona :)))) une croyance n'est pas vraie parce qu'il est utile. Tizedik :))))zajmuje nas to, czego nie znamy i czego nie rozumiemy. Szopen :)))) nawet z chrapaniem i z duzymi uchami wygladasz sympatycznie ;)))) Mojito :)))) next message in a 'kapsel'? have a niece trip ;)))) Asi watek jest wyjatkowy bo jest w nim zyczliwosc mniej lub bardziej nieporadnie zerkajaca z roznych wpisow, radosc zycia usmiechajaca w najmniej niespodziewanym momencie, i kolekcja ciekawych ludzi ich zdarzen, losow i wyjatkowych przypadkow ... najlepszego wszystkim zyczac Ciao Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: Zmeczenie materialu? 24.11.04, 09:18 Witajcie, Pozdrawiam cieplo na przekor pogodzie, jako ze w Wa-wie na zime sie zebrało.... Widze, ze nie tylko moja aktywnosc spadla na forum...Szczescie, ze Panowie dzielnie podtrzymuja nasz watek:) Szopen, Bylam niedawno w Wieliczce, zwiedzalam te slynna kopalnie soli. Zwyczaj jest taki, ze do kopalni zjezdzaja grupy 35 osobowe z przewodnikiem. W naszej grupie bylo kilkoro Chinczykow, ktorzy ani angielskiego ani polskiego nie znali. Ich osobistym przewodnikiem byl Palak, ktory jak pozniej sie okazalo studiowal w Pekinie i tam mieszka. Nie mialam smialosci zapytac czy przypadkiem to nie Ty, ale jak mowisz, ze zbyt wiele wlosow na glowie nie masz, to mam juz pewnosc, ze to nie TY :) Mojito Czy Twoje swiateczne plany sa juz sprecyzowane? Moze po Twojej stronie oceanu tez mozemy wypic kawe:). Pamietasz rozmawialismy o Tym:) Trzymam kciuki za szczesliwe losy i przesylam wszystkim usmiech:))) Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś