Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Tak daleko i tak blisko :)

      • Gość: Lara Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.rednet.pl / *.rednet.pl 30.08.04, 16:37
        Witam. Czytam was tak po dłuższej nieobecności i jakoś tak mi się
        melancholijnie i smutnawo zrobiło... Weekendzik spędzony w Trójmieście (pogoda
        taka jakby to był już październik) był tego zaczątkiem a wasze posty dodatkowo
        ten nastrój nasyciły. Jesień idzie... Qrcze, nie przepadam za nią, choćby nie
        wiem jak była złota i polska... Nie ukrywam - jestem ciepło- i słońcolubna. Nie
        ma słońca - nie mam nastroju i wigoru...
        Co do poruszonego tematu Pana Coelho i "jedenastu minut"... czytałam 2 tygodnie
        temu i moje odczucia są cokolwiek podobne do odczuć mojito... tylko bez tych
        erekcji :) lara takowych nie przechodzi... :)
        Pozdrowienia dla wszystkich bez wyjątku ze słonecznej jeszcze i dość ciepłej
        Warszawy.
        • Gość: Mar_za Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 212.160.172.* 30.08.04, 17:33
          Witajcie,

          Po ksiazki Paolo Coelho to siegnelam, bo wszyscy glosno mowili jakie to
          bestselery (tak, tak ja w ksiazkach malpuje czesto i jak to Pysiek mowi z
          warzywniaka biore lektury:). Przeczytalam Alchemika, Piata Gore i 11 minut. Nie
          powiem, zeby te pozycje powalily mnie na kolana. Takie do przeczytania,
          zastanowienia sie przez chwile. Na moj gust wszystkie maja cos ze soba
          wspolnego, takie na jedno kopyto. I zeby z tego robic bestselery? Moze ja sie
          nie za bardzo znam. Albo coraz mniej rzeczy jest mnie w stanie juz zachwycic.

          Mnie sie podoba nawet, ze czasami jestesmy tu weseli, czasami sentymentalni,
          czasami czepiamy sie byle czego. Tak jak w zyciu. Nasze nastroje i samopoczucie
          zmienia sie na forum jak zmienni jestesmy my sami. To czyni ten watek wlasnie
          takim naturalnym.

          A ze konczy sie lato? No coz? Jak sie cos konczy to sie zaczyna cos innego. Ja
          na przyklad od srody wedruje znowu do szkoly. Ba nawet do dwoch! Nawet nie
          macie pojecia ile energii i nowych motywacji wniosly Piranie wracajac z wakacji
          do domu. Porzadkuja szuflady. Pakuja tornistry. Tworza listy zakupow
          niezbednych do poczynienia "na gwalt". I nie moga sie doczekac powrotu do
          szkoly, kolegow. Az milo popatrzec ile w nich zapalu i nowych nadziei. Tylko
          sie uczyc i nasladowac.
          A ja tez musze teraz moje zdolnosci organizacyjne uruchomic maksymalnie.
          Szkoly, opiekunka, zajecia dodatkowe, nauka angielskiego itd.. Wszystko ma
          zagrac jak w zegarku. Wyzwania przede mna ogromne. Nie ma czasu sie rozczulac
          nad zblizajaca sie jesienia, ponurym nastrojem i tym, ze cos sie skonczylo.
          Trzeba brac sie za robote z usmiechem na gebie i juz:). A sentymenty odkladamy
          na razie na bok.

          Pozdrawiam cieplo i lece na jeszcze jedno dzisiaj biznesowe spotkanie, Mar_za


          • Gość: mojito Koniec sezonu. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.04, 19:15
            Swinoujscie dzisiaj. Deszcz, chlodno. Morze bure. Nadasane. Fuj!
            Parasole, peleryny wszedzie. Wiekszosc wczasowiczow to starsi Niemcy.
            Samochody ochlapuja przechodniow. Koniec sezonu. Absolutnie koniec.
            W obie strony wpuszczanie samochodow na prom skonczylo sie na samochodzie
            przede mna. Dawno nie ocieralem sie o malego pecha w ten sposob.
            Pocieszalem sie, ze na prom wjezdzalem pierwszy. I pierwszy zjezdzalem.
            Ostatnie szybkie hurrra na odcinku kolo Rurki. Dwiescie pietnascie.
            Chyba ostatnie w tym roku. Dotychczas przejechalem pietnascie tysiecy km.
            Szczesliwie bez mandatu. Chociaz dzisiaj o maly wlos...
            Jadacy z naprzeciwka kierowca mrugnal swiatlami przed Troszynem
            i przypomnial o zdjeciu na chwile nogi z gazu.
            Trzy dni jeszcze...

            Lekko melancholijne zdrowko 4 all,
            mojito.
            • mar_za Re: Koniec sezonu. 30.08.04, 21:51
              Mojito no, no to 215 robi na mnie wrazenie! Ja przy zbyt duzych predkosciach
              prawie robie ze strachu w majtki:)))))). Dlatego wiecej niz 160 nawet nie
              probowalam:)
              • yvona73pol Paolo C. 31.08.04, 05:40
                Wiecie,ja mam co do tych xiazek mieszane uczucia, bo z jednej strony widze
                doskonale to, o czym pisala Mar_za, z drugiej zas, po kazda z nich siegalam w
                takim okresie, gdzie mialam wrazenie, ze jest napisana specjalnie i tylko dla
                mnie, tak jakby ktos odpowiadal na moje pytania i odnosil sie do obecnej mojej
                sytuacji (nie zawsze byly to slowa mile ;)));
                Paolo to jest chyba taki swiecki kaznodzieja naszych czasow, ludzi ktorzy z
                roznych powodow nie maja dobrych kontaktow z kosciolem na ten przyklad....
                moze tez ta prostota jezyka jest ich sila.... czesciowo oczywiscie....
                ciekawa jestem 11 minut... mnie osobiscie poruszyla Weronika.. i Piata Gora,
                choc te dwie akurat mialy najmniej wspolnego ze mna, a moze jednak?...
                fakt, pelno w tych ksiazkach truizmow i banalow, ale cos jeszcze w nich jest;
                moze to sama historia autora, jego zycia i decyzji jaka podjal....
                nie wiem....
                tymczasem spiesze doniesc ze jesien, jak jesien, ale u nas wiosenka ;))) wiec
                nostalgia udziela mi sie jedynie przed ekranem; wychodzac z budynku otrzasam ja
                z siebie jak zmokly pies wode ;)))
                i zanurzam sie w obiecujace wiele slonce ;))
                wczorajsza impresska byla nader zabawna, owocna w ciekawe zdjecia, wiele
                smiechu, nawet niezla muzyczke i generalnie mile spotkania ;))
                Mojito, czy wiesz, ze Rurka byla prawie przyczyna mojego i siostry zejscia ze
                smiechu? zobaczyc taki szyld o szostej rano z pociagu relacji Szczecin Dabie -
                Kamien Pomorski (z przesiadka w Wysokiej Kamienskiej ;))) to jest dopiero
                wyzwanie dla poczucia humoru! ;))
                do dzis na samo wspomnienie geba mi sie smieje ;)))
                tymczasem przesylam caluski i bede sie ewakuowac, male spotkanko z kims, kto
                juz opuszcza australijska spalona sloncem ziemie ;))
                papa,
                Iwona
                • matrioszkaa Re: Paolo C. 31.08.04, 17:53
                  czesc ludziska!
                  Iwona- o PC mam takie same zdanie; tutaj jest on b. popularny, czesto widuje w
                  srodkach lokomocji ludzi pochlonietych w lekturze; zobacze czy najnowsze "11
                  minut" przetlumaczono i sprobuje po rosyjsku, a co tam

                  fajne jest tu u nas, ze najprawdopodobniej u kogos z nas swieci wlasnie slonce,
                  jest wiosna albo lato, i zwykle ta strona sie uaktywnia:-))

                  zlosliwosc przedmiotow martwych(czy aby na pewno?): wczoraj drukarka przez
                  godzine twierdzila, ze nie wlozylam papieru!!!zzzzzzzzzz

                  wczoraj znowu bladzilam po miescie (pieszo, samochod jutro na
                  diagnoze)/samochodem bladze szybciej:-))), w poszukiwaniu dentysty, mowie wam,
                  pieknie bylo: odkrylam fajne miejsca, piekny koniec lata, taki jaki powinien
                  byc, jaki pamietam z dziecinstwa; no i u dentysty taki serwis, ze az mi, za
                  przeproszeniem, szczeka opadla ze zdziwienia.

                  pozdrowionka
                  m.
              • yvona73pol Re: Koniec sezonu. 31.08.04, 05:41
                jeszcze chcialam dodac, ze ja bardzo lubie szybka jazde, musimy sobie kiedys
                pojezdzic Mojito, razem... oczywiscie ty jako szofer ;))))
                • Gość: mojito Re: Koniec sezonu i szybkiej jazdy. IP: *.bondi.pl 31.08.04, 14:19
                  Fakt. Szybkosc lubie. W Polsce jest kilka miejsc
                  gdzie mozna sie rozpedzic. Ta smieszaca Iwone Rurka
                  to jedno z nich. O`Rourke :))).
                  W Niemczech jechalem na autobahnie 227 i zaczalem sie trzasc.
                  Wyobraznia zaczela mi mowic co by bylo gdyby... A wiec to moj limit.
                  Zadziwiajace, ze przy tej szybkosci ktos za mna wyrzucil migacz i
                  spieszyl sie jeszcze bardziej. W Niemczech zawsze ktos jedzie szybciej.
                  Tam tez sa karambole porzadne i wielosamochodowe. Nic dziwnego.

                  Mar_za,
                  moze w przyszlym roku sprobujemy pobic rekord szybkosci na
                  Moscie Grota-Roweckiego. Slyszalem, ze tam sie wlasnie Warszawianie
                  rozpedzaja. Ktos juz jechal 220. Chyba noca.

                  Iwona,
                  bardzo chetnie ale odlozymy to juz do przyszlego roku. Moze zrobisz
                  zdjecie poruszajacego sie pobocza :))). A jak wygramy kumulacje to
                  kupimy na spolke bolida i wowczas...

                  Pozdrowionka sloneczne juz bez melancholii,
                  mojito.
                  • Gość: kangur Re: Koniec sezonu i szybkiej jazdy.mojito IP: *.bpb.bigpond.com 31.08.04, 15:25
                    dzieki za relacje z cudownego Sz,jesli bedziesz mial czas to ucaluj moje
                    zauroczenie,jest sliczne.Odwiedze wszystkie wspomniane miejsca gdzies na
                    wiosne,szczegolnie Columbusa,moze dadza mi jakies srebro?CU
          • Gość: Poeat_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 217.153.70.* 31.08.04, 18:54
            potwiedzam, potwierdzam
            • Gość: mojito Szczecin - miasto wilgotne. IP: *.bondi.pl 31.08.04, 21:39
              Dzisiaj na pewno. Jutro i pojutrze tez.
              Takie sa prognozy pogody. :))))))))))).
              Kangur, sprobuje to zrobic per procura.
              Ale najlepiej bedzie gdy zrobisz to sam na wiosne.
              Dokladnie i wielokrotnie... Troche poetycznie...
              Zdrowenko,
              mojito.

              • poetal_liryczny jakies nieporozumienie 01.09.04, 01:33
                ciegle nie bardzo wiem o co chodzi z tym ujawnianiem, natomiast mam dziwne
                klopoty z komputerem.
                czy ty jestes hacker ?
                • pysiek13 Re: jakies nieporozumienie 01.09.04, 04:31
                  nie, hooker nie jestem :))))))))))))))))))))))
                  • poetal_liryczny Re: jakies nieporozumienie 01.09.04, 06:05
                    smiejesz sie ze mnie, a ja mam naprawde klopot
                    • pysiek13 why, oh Y .... 01.09.04, 06:20
                      why, oh Y, some man are on their way to extinction ?
                      cheers
                      • tangerin czesc i czolem! 01.09.04, 12:40
                        I dalej nie mam czasu na doczytanie wszystkeigo, co tu sie dzialo podczas mojej
                        nieobecnosci:( Przelecialam tylko, podczytalam to tu, to tam i tyle.

                        Matrioszka, doczytalam, ze poczatek pazdziernika:) Bede na bank, w ogole czeka
                        mnie ciezkie zadanie w tym okresie, bede miala okazje sie przekonac, czy z ta
                        rdza to slusznie, czy tez nie. Licze na to, ze nie.:)

                        Marzena, ja UWIELBIAM chryzantemy!!! I nie jestem jakims tam nekro cos tam
                        (raczej nie filem, bo nie chodzi mi o "pociag"do umarlych) Sa takie piekne i
                        takie kolorowe, i takie roznorodne... A moze jakies wrzosy, co?
                        Ja czesc swoich nielicznych surfini wywalilam, bo nie mialam juz sily walczyc z
                        maczniakiem, rdza i na dokladke pojawil sie na nich kolejny sztab wojskowy
                        zarlocznych mszyc. A byly takie piekne!!!! Jasnozolta i
                        ciemnoniebieska...Zostala czerwona i fioltowo-purpurowo-brazowa. Dziwne to
                        lato, niedobre dla kwiatow bylo:(
                        przez pogode i te moje kilkudniowe czasami wypady, kiedy nie mial kto mi
                        zielska podlewac, zmarnialo mi troche to wszystko...I doszlam do wniosku, ze na
                        moim balkonie najlepiej jednak pelargoniom. A i kobea sie rozrosla jak wsciekla
                        i powala mnie swoimi wielkimi dzwonkami na kolana. Zakochalam sie w niej:)

                        A w ogole Pysiek, co to za infekcja? Czy nam na zlosc robisz i siedzisz w tym
                        szpitalu non stop kolor? Tyle miesiecy? Qrde, kobieto, wez sie w garsc i
                        wylaz!!!!No, ale juz! Na Ciebie zadne prosby nie dzialaja, wiec moze grozby?
                        Magnolie pikne:)))
                        I o co chodzi z Poeta, skrzynkami i innymi sprawami? pogubilam sie odrobine:)

                        Ifa, witaj po detoxie:) jak trafie do Sydney, to Ci nie odpuszcze!!!!
                        W ogole wszyscy unikaja tego Wrocka jak ognia, tylko Wawa i Wawa, ewentualnie
                        Szczecin. Nawet MOjito nie splynal tratwa...

                        A na koniec juz przesylam Wam wszystkim troche powietrza morskiego z Trojmiasta.
                        (przywiozlam w sloiku, nabralam takze troche szumu fal, wiec jesli ktos na fale
                        ma ochote...)
                        Qrcze, pieciodniowe wakacje mialam tylko, ale dobre i to:))))))

                        I zwyczajem Iwette, spadam, ale objecia Morfa mi nie groza.
                      • Gość: fuck fuck fuck Re: why, oh Y .... IP: *.akl.callplus.net.nz 01.09.04, 12:44
                        no to jak jedno nie hoocker a drugie ma problem (moze wiekszy rozmiar spodni by
                        pomogl) to ja tez bede w temacie dzisiaj

                        jestem dokumentnie podkur.... na, gdyby nie to ze moja chalupa z cegly to bym
                        piescia najwaniala ale szkoda mi nadgarstkow

                        niech to jasny szlag trafi i wszyscy swici

                        tak sie dzisiaj zedrzaznilam ze chyba zrobie cos glupiego

                        potrzebuje porady prawnej,, czy jak komus powiem poza budynkiem w ktorym
                        pracuje ze she was born ugly and stupid and gonna die that way ,, to moze to
                        byc wykorzystane przeciwko mnie w pracy?????

                        Pysiek pomimo ze nie hooker to Ty jestes najlepsza do porad prawnych,, powiedz
                        ze nie moga tego wykorzystac w zaden sposob przeciwko mnie bo jutro tak czy
                        inaczej tej k...wie to powiem

                        pozdrawiam cieplutko
                        • pysiek13 Re: why, oh Y .... 02.09.04, 01:13
                          Witajcie sonecznie :))))

                          Asienko, skoro ktos jest glupi, masz racje she is going to die that way, no to
                          niech 'die' i bedzie spokoj, ona znaczy nie jest warta Twojego spojrzenia
                          nawet. w pracy nic ci nie zrobia, no mozesz byc wezwana na dywanik do boss i
                          popsujesz atmosfere w pracy. Twoj environment pracy niewielki to rzecz nie
                          warta kiwniecia palcem, badz lepiej ponad to. jak ktos mowi mi ze jestem gruba,
                          odpowiadam ze tak, lubie kolor fioletowy ;)))) zamiast walic w sciane (szkoda
                          domku ;) nie masz czasem jakiejs starej porcelany do wybicia? mnie to pomaga,
                          jak pare talerzy rozwale ;)))) powodzenia, dasz sobie z tym rade, wierze w
                          Ciebie :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                          Tangerin, qrcze gdybym mogla fruwac ... a tak poza tym, to tez martwie o moje
                          roslinki pozostawione na tarasie. pewnie juz wszystko kwitnie i znowu bede
                          miala jungle, fajnie ...

                          zdrowka zycze sobie i wszystkim
                          Pysiek

                          i oczywiscie maly Pi-eSik:
                          Kazik nie ma comp chwilowo, odwiedzil mnie, zdaje wiec sprawozdanie ;))))
                          czuje dobrze, przesiaduje w altance i popija domowe nalewki. syn rozkreca
                          business i on duzo mu pomaga i czuje potrzebny. wnuczki bardzo zdolne a jego
                          Pani upiekla wspaniale ciasto czekoladowe z orzechami. w ogrodzie bardzo
                          pieknie mnostwo pracy z pieleniem i sadzeniem, drzewa oprocz magnolii zaczynaja
                          kwitnac. jest barddzo zadowolony z zycia i spokojny czlowiek :))))
      • Gość: numbat Re: Tak daleko i tak blisko :) ach wiosna:)) IP: *.goldcoast.qld.gov.au 02.09.04, 06:09
        Wszystkich absolutnie...."doszczetnie"....optymistycznie....odleglosciowo
        pozdrawiam....mam nadzieje ze jak sie troche uporam:))) z zyciem i roznymi
        takimi " drobnymi" sprawami" to bede czesciej wpadal do "Naszego Klubu- serc i
        mysli wyzwolonych", bo w koncu kochane -te starsze i mlodsze starzem dusze ,w
        naszym klubie jest czasmi ( kiedys o tym pisalem) roznie- i dobrze poniewaz
        jest to klub emocjonalno- wolny...Nie mamy jako takiej partii..nie mamy
        opozycji...czasmi moze sobie nalac ..np. winka:))) lub piwka..ewetualnie
        kelner zaserwuje..jakis zmyslny koktajl narodowo- ekstremalny...Ale w koncu
        po paru szkalneczkach dobrego czerwonego winka , moze "zrodzic" sie ciekawa
        wymiana mysli, czy obasrwacyjna doktryna " co w trawie-miedzynarodwej
        slychac"...
        prosze tylko nie myslic z..marichulanka:))) poniewaz ostatnio australijscy
        nauczyciele zaprotestowali..poniewaz w jakies szkole uczniowi zapalili
        skrenta...( zwyczajnie chchcieli poczuc artysztyczna wizje we krwi:)))
        oczywisci dyrekacja szkloly chciala, uczniow-usunac...ale departament-nauki sie
        nie zgodzil:)) poniewaz biurokraci ..stwierdzili ze uczniowie sa wzorowymi
        uczniami...a kazdy w koncu kiedys robil bledy w zyciu:))) oczywiscie
        nauczyciele chca przeprowadzic generalny strajk:)) ale w sumie chodzi o stare
        rozgrywki miedzy nauczycielami- a administracja...( to sie nazywa sila na
        calego:))zobaczymy co z tego wynikinie..moze byc ciekwie poniewa jak zycie
        uczy...rodzice jednak pracuja ( ktos musi, dac dzieciom cos do jedzenia:)))
        i odebrac ze szkoly...(moze byc bardzo emocjonujaca konfrontacja:)))
        obaczymy.
        Coz jestesmy juz po Olimpiadzie, wlasnie australijska ekipa ( specyjalnym
        czarterem doleciala do Australii...)....ogromne powitanie...rodziny narzeczeni
        (ne)...w koncu Australiia pod wzgledem medalow zajela 4-miejsce.
        Ach ten sport...ale sport w Australii to jak prawdziwy "hazart zyciowy"...
        prawie wszyscy pasjonuja sie roznym wydarzeniami sportowymi,,,,nawet jakas
        wieksza grupa przegrywa w zakldach konskich, sporo pieniedzy poniewaz
        twierdzi.."ze uszczuplone konto bankowe dobrze robi na sylwetke:)))
        Sam zreszta twierdze ,(biegajac po plazy...czami biegan jakies kilometry:))
        ze ..jezli nie mam przy sobie portwela ,to czuje sie jakos lekko:)))
        zwyczajnie nie moge go zbubic w czasie biegu...
        Asia podaje namaiar, na fotograficzne ujecia z tego maratonu na Gold-Coast
        Marathon-Photos.com
        to jest ekipa zdjeciowa ktora uczestniczy w roznych sportowych imprezach i jak
        "paparazi" na motorkach fotografuje biegnacych. Jezli ukaze sie Tobie ( klubowi)
        cala strona maratonu-informacyjna- po prawej stronie bedzie ramka, musisz
        wpisac moje nazwisko i ukaza sie Tobie zdjecia podczas mojego maratonu....Asia
        podaj mi swoj
        @-mail poniewaz z przyczyn obiektywnych nie bede "na centralnym forum" ujawnial
        swojego nazwiska...podam Tobie w poczcie prywatniej ( ewetualnie pozniej podam
        dla calego klubiku)....zdjeci jest okolo 35!!! jak bieglem..jak padle 20 metrow
        przed ukonczeniem maratonu....fajne ujecia...musisz wcisnac -MartaonGold-Coast,
        gdyby byly problemy ( to zwyczajnie napsz mi..postaram sie przeslac dokladne
        szczegoly),
        coz....ja tu gadu..gadu o maratonie...a w Australii zaczela sie od dwoch dni
        kalendarzowa wiosna:))) (padalo) ale w tym momecie swieci kapitanie slonce.
        Dwa dni wstecz, mielsmy ( unikalne zajawisko kosmiczno- obserwacyjne...
        byla ogroma pelnia ksiezyca.)..( zdaza sie to tutaj raz na dwa lata), coz
        genialnego...kiedy z tarasu klubu "Ratwnikow Oceanicznych" obserwowalem
        wschodzacy ksiezyc...(to zjawisko to wygladalo tak: ze myslem ze jestem na
        kompeltnie innnej planecie). W czasie 4 godzin ,ksiezyc zmienial barwy - z
        rozowego koloru...i pozniej , kolor byl kompletnie niebeiseki. Okolo godziny 11
        w nocy...ksiezyc wygladal jak "ogromna pizza"..i praktycznie dotykal fal
        oceanicznych ( oczywiscie ta magia)...nie moglem zasnac...( duzo ludzi mialo
        podobne problemy)..ale to zjawisko bylo fenomenalnie- artystyczne..nawet dla
        zrozumiena tego uniwersum- wszechswiata....zamowilem kilka szklaneczek
        czerwonego winka...pysznie smakowalo winko, przy ogromnej tarczy ksiezyca...
        Coz moi drodzy....wkrotce postaram sie czesciej wpadac do klubu- niech trwa
        spokoj....optymizm...i coz do nastepnego klikniecia...
        ps...wlasnie w sobote jakias ogromna impreza towarzyszaca poniewaz moj, dobry
        druch opatrznosci...( znamy sie 20 -lat...i az tyle)..byl 3 miesiace w Polsce
        w Krakowie i wlasnie przylecial do Australii...wiec bedzie
        alkohol...pogaduszki..
        gitara...( czlowiek fantastycznie gra na gitarze...klasyke -hiszpanska..i inne
        rzeczy...)przywiozl mnostwo filmow..i muzycznych sprawa..wiec chyba kilk nocy
        przesiedzimy aby....zycie i wspomnienia byly:))) bo w koncu..
        "zycie to instytucja ktora trzeba....jakos przezyc"...i tym optymistyczno-
        gawedziarskim opowiadaniem zegnam na razie...do nastepnego...dotkniecia...
        wspomnien z Planety Knagurowa:)))
        pa
        • matrioszkaa Re: Tak daleko i tak blisko :) ach wiosna:)) 02.09.04, 08:03
          Przedwczoraj nie bylo mnie kolo Rizskiej, dzisiaj nie ma mnie w szkole,
          zobaczymy gdzie mnie nie bedzie albo bede w przyszlosci
          • Gość: szopen Z Oz nici IP: 204.79.89.* 02.09.04, 12:05
            No coz.
            Bylem pare dni na konferencji na polnocy Chin.
            Wrocilem wczoraj wieczorem i sie dowiedzialem ze firma w Sydnej znalazla sobie
            tubylca/tambylca za sporo miniejsze pieniadze.
            Ciut sie obawiali mojej reakcji ale im napisalem ze na ich miejscu tez bym tak
            samo zrobil.
            W miedzyczasie rozwija sie pare innych rzeczy, jakos to bedzie.
            Tak ze niestety w przyszlym tygodniu Sydney nie odwiedze.
            A prawie udalo sie nam spotkac.
            Jeszcze sie uda.
            • Gość: kangur Do Numbata IP: *.bpb.bigpond.com 02.09.04, 12:47
              Nie czytales widocznie wszystkich postow gdyz nia zareagowales na moj w ktorym
              pisalem,ze widzialem Twoje zdjecia z maratonu i ze znamy sie od ponad 20 lat!
              Glownie z Melb.ale tez i z Sydey,dla ulatwienia powiem Ci ,ze ten kumpel ktory
              wlasnie wrocil z Krakowa(ten z gitara)ma na imie Antos,nieprawdaz?A teraz mysl
              kto ja jestem,zycze powodzenia,wypojcie winko za mnie.
              Ktos wczesniej wspomnial,ze pojawilem sie po rozjazdach,owszem wczesniej
              wspomnialem,ze mialem pozegnania w Melb i Queenslandii ale byly to pozegnania
              raczej na zawsze(na tym padole to napewno)Pozegnania zbyt wczesne ale Tel Aviv
              jak mowia francuzi.
              Pozdrawiam wszystkich,Asiu nie przejmuj sie tym drobnym zatargiem,pojdzcie do
              pubu i wszystko bedzie OK,Pysiek wroc wreszcie w domowe pielesze,kwiatki
              czekaja!pozdrowienia oraz oczywiscie dla Kazika tez.
              Mojito,dzieki za wypelnienie misji,zrobie jak mowiles tez,milych pozegnan z
              wilgotnym ale cieplym Sz.,zdaj relacje,chociaz czesciowa;)),CU
              • Gość: mojito Pocalunki i pieszczoty melancholii. IP: *.bondi.pl 02.09.04, 14:07
                Myslalem, ze nie... A jednak melancholia mnie dotknela.
                I piesci. I caluje. Pogoda dzisiaj piekna. Sloneczna.
                Ostatni rzut oka na miasto i zauroczenia.
                Przenioslem sie ostatnio na ranne refleksje i planowania dnia
                do Cafe Barista. Dobra kawa. Prawie wloska. Tort marchwiowy i
                kruche ciastka. Lokal w tonacji bezu i czekolady. Spartanski wystroj.
                Na scianach zdjecia z Brazylii. Plaze, panorama Rio i sceny z karnawalu.
                Kawowe klimaty. Zdjecia artystki fotografika imieniem Alicja.
                Ja kibicuje Iwonie.
                Wczoraj przedpozegnalny obiad/kolacja w Szpilce. Wino, pierogi, losos.
                Wiecej wina. Odrobina refleksji. Nawet najdluzsze wakacje koncza sie.
                Dzisiaj oddalem mieszkanie. Za dwie godziny oddam komorke.
                Jutro samochod. Zupelnie nagi zostane. Czas wracac. Zdecydowanie czas.
                W przyszlym roku tez bedzie lato. Prawie na pewno...

                Uslyszane dzisiaj:
                Name?
                Abu Dalah Sarafi.
                Sex?
                Four times a week.
                No, no, no... male or female?
                Male, female ... sometimes camel.

                Mandarynko (Slodka),
                od trzech lat wybieram sie do Wroclawia. W tym roku widzialem
                juz drogowskazy wjezdzajac od Jeleniej Gory. Jakos nie wyszlo.
                Slyszalem duzo dobrego o miescie i mieszkankach.
                W przyszlym roku splyne pod prad Odra. Oby do lata wiec...

                Marzena,
                poczatek roku szkolnego to Twoj okres rowniez. Prawda?

                Dzisiaj rano tuz przed maska przedefiladowal czarny kot.
                Ladny. Przypadek, ze czarny. Nie jestem przesadny ale dla
                pewnosci rozwazalem opcje przejechania go. Zartuje oczywiscie.
                Wierze, ze doceni to.

                Jutro od rana Berlin, Londyn i po poludniu Filadelfia.
                Mialem bardzo udane wakacje co nie zmienia faktu,
                ze troche melancholii dotyka mnie.

                Slonecznie wszystkich,
                mojito.
                • Gość: Mar_za Re: Pocalunki i pieszczoty melancholii. IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 02.09.04, 16:52
                  Ano zaczelo sie.... I znow do szkoly. W tym roku klasa V , i podwojna druga.
                  Jedna w zwyczajnej, druga w muzycznej. Na razie jeszcze wielki rozgardiasz, bo
                  nijak nie wiem jak poukladac plany, by zgrac to wszystko do kupy. Rozrysowuje
                  na papierze strategie:)))). W poniedzialek moze zrezygnujemy z niemieckiego, za
                  to w czwartek moze uda sie wygospodarowac godzinke, by zaliczyc go z inna
                  klasa. Z choru rezygnujmy, za to wstepujemy do zespolu kameralnego. Sklad: flet
                  poprzeczny, klarnet i fagot. Sama ciekawa jestem co z tego wyniknie:)))). Ot i
                  czym ja sie zajmuje:)))). Biegam naturalnie jeszcze po sklepach za plastelina,
                  farbami i innymi tego typu akcesoriami.

                  Poza tym dzis trzeba bylo nabyc nowa klatke dla chomikow. Jedyne osobniki plci
                  meskiej w naszym domu: Bobik i Kret zaczely ze soba od pewnego czasu strasznie
                  walczyc. Do krwi. Nie mogly sie zdecydowac, ktory z nich ma byc przywodca
                  stada. Dziwne bo przez pol roku tolerowaly sie jakos. Poza nimi podjelysmy
                  decyzje o separacji. Teraz kazdy kroluje w swojej klatce!

                  Mojito ja most Grota Roweckiego pokonuje codziennie jadac do/z pracy. Zazwyczaj
                  osoagam predkosc ok. 20 km/h. Z wielka przyjemnoscia pokonam go w przyszlym
                  roku w Twoim towarzystwie z predkoscia 10 razy wieksza:)))))
                  I bedzie dobrze:)))) Wakacje za rok znowu. A poza tym Ty sie chlopie bierz za
                  robote:)))) Bys tylko sie wakacyjnie rozpuszczal:)))).

                  Zdajac relacje co u mnie to dodam jeszcze, ze wczoraj zaparkowalam samochod pod
                  supermarketem, a kiedy wrocilam to stal sobie bez kolpakow. Komus brakowalo,
                  wiec sobie wzial moje. Tak po prostu. W bialy dzien, gdzie mnostwo ludzi sie
                  kreci i gdzie niby jest ochrona!!!!I tak mialam wieksze szczescie niz kolega z
                  pracy, ktory posiadal alufelgi i kiedy wrocil to auto stalo elegancko bez kol
                  ustawione na cegielkach. A to Polska wlasnie.

                  Asia ja tez bym poszla na piwo i wyjasnila o co chodzi. Wzajemne dasy nikomu
                  nie sluza. A po co miec wrogow? Zwlaszcza w robocie.

                  Szopen, szkoda, ze z tym Sydney nie wyszlo, ale co tam pewnie cos fajniejszego
                  sie Ci przydarzy. Jak nie rezygnujesz i czegos bardzo chcesz to sie uda. Taka
                  filozofie wyznaje.

                  No dobra juz koncze. Buziaki. Wiecie, ze tu swieci super slonce i jest
                  goraco:)))). Moze jeszcze ta jesien troche sie spozni.
                  Pozdrawiam i usmiecham sie do wszystkich:)
                  Mar_za
                  • Gość: szopen Cos dzisiaj cichutko IP: 204.79.89.* 03.09.04, 11:42
                    Podbijam bo spadniemy.
                    Pewnie z powodu pierwszych dni roku szkolnego.
                    Moja corka poszla do przedszkola po raz pierwszy i nie jest to najlatwiejsza
                    sprawa.
                    Ale i dosc zabawne.
                    • matrioszkaa Re: Szkola 03.09.04, 12:36
                      W Moskwie szkoly obstawione milicja; odwolano obchody dni miasta.
                      • Gość: mojito Szkoly. IP: 217.172.33.* 03.09.04, 16:11
                        Ogladam sytuacje w Ossetii na lotnisku w Londynie.
                        Pozdrowienia,
                        mojito.
                        • kazachstan Re: Szkoly. 04.09.04, 02:19
                          Dzien dobry,

                          no teraz to komputer chodzi elegancko, strona na strone przechodze jakbym
                          kartki przekladal w ksiazce.insza rozmowa, ale co zrobic jak sie nie znam i nie
                          wiem co do czego. wole wiec zaplacic i zeby zrobione bylo jak nalezy.
                          to co wydarzylo sie w Rosji jest okropne,wspolczuje tym wszystkim rodzicom co
                          to przezyli.Matrioszka pilnuj dzieci i niech Pan Bog ma was w swojej opiece.
                          tutaj w Australii takich akcji nie bylo, ale ostatnio tylko jeden samolot
                          wyladawal zaraz po starcie, bo podobno byla bomba na pokladzie. na cale
                          szczescie okazalo sie ze to byl falszywy alarm.
                          jutro obchodzimy w Australii Fathers Day i wychodzimy z dziecmi i wnukami do
                          restauracji na obiad. milo jest widziec taka gromadke rozesmianych i
                          zadowolonych dzieciakow. szKoda ze moja byla zona nie chce do nas dolaczyc, a
                          by bylo nam milo. ona uparta jest z dziecmi sama sie spotyka oddzielnie.
                          no i zamiast ja zdawac raport, to widze ze Pysiek napisala raport o mnie.
                          lekarz to ja nie jestem, wiec nie bede pisal czy jest dobrze czy zle. ona
                          zreszta najlepiej napisze sama jak sie czuje. co ja sobie mysle to napisze, a
                          sobie mysle ze zdarzaja sie wyjatkowi ludzie na tym swiecie,ktorzy potrafia
                          smiac sie w bardzo trudnych sytuacjach, ktorzy nawet kiedy smierc zaglada w
                          oczy, potrafia obrocic wszystko w zart zeby nam ktorzy tutaj pozostaja bylo
                          latwiej z tym odejsciem sie pogodzic.
                          ani sie obejrzalem a tu koniec lata w Polsce i Mojito wraca do domu, mysle ze
                          wracasz z przyjemnymi wspomnieniami wakacji. Szopen no szkoda ze nie
                          przyjedziesz teraz ale to pewnie nie uciecze.
                          i na koniec powiem Wam mila wiadomosc, ze dostalem kartke z Europy od Gunthera.
                          jest w Niemczech i troche we Francji, ma jakies sprawy nieskonczone i planuje
                          wrocic do Australii. bardzo ta mala kartka mnie ucieszyla, bo powiem wam ze nie
                          lubie takich spraw niedokonczonych. tyle zeswa razem wypili i nagadali w
                          roznych knajpach i potem nawet slowa? to nie pomojemu. tak ze bardzo sie
                          ucieszylem, ze Gunther sie odezwal, ma nadzieje ze tutaj tez cos nam wpisze.
                          pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie
                          Kazik
                          • Gość: Asia Re: Szkoly. IP: *.akl.callplus.net.nz 04.09.04, 04:44
                            jak to milo widziec tu starych znajomych i uslyszec o tych co nie maja czasu
                            sie odezwac :))

                            No coz do pubu poszlam, a raczej do restauracji i to w czasie lunchu, uprzejmie
                            poprosilam o potrojna wodke ze spritem i cytrynka, mlodzitka kelnerka wlala bez
                            mrugniecia oka choc ponoc przepisy pozwalaja na podwojna a trzecia mozna dostac
                            w kieliszku obok. Nie tylko wlala potrojna ale poniewaz konczyla sie wlasnie
                            butelka to zdjela korek i uprzejmie zapytala zebym powiedziala kiedy dosyc, na
                            co ja sie tylko ladnie usmiechalam bo nie mialam pojecia o co chodzi.

                            Oczywiscie za chwile przyniosla nastepna butelke coby uzupelnic zapasy, rowniez
                            bez zakladania dozownika dopelnia moja szklanke tak ze moze marnego konia by z
                            nog zwalilo. Bylam taka zedrzazniona ze ta szesciokrotna wodka w porze lunchu
                            nie wywarla na mnie zadnego wrazenia.

                            Mar_za wiesz moze bym i poszla z nia na piwo, bo ja jestem wyjatkowo spokojny
                            czlowiek i nikomu w droge nie wchodze. Nie uwazam tez ze wszyscy musza mnie
                            dazyc sympatia, ale czystej ludzkiej glupoty i zazdrosci o cos czego nijak nie
                            ma co zazdrosci poprostu nie trawie. Uwazam ze tak samo jak ona ma prawo do
                            swojego zycia tak samo i ja mam to prawo. Jezeli komus to nie pasuje to sie
                            idzie powiesic ot co.

                            Pisuje na tym watku od ponad roku, i jeszcze nigdy takiej opinii o nikim nie
                            wyrazalam, pomimo ze w miedzy czasie stracilam prace, przejechalam pol swiata,
                            szukalam pracy itd.
                            Nie chce sie usprawiedliwiac bo tez nie czuje sie winna, uwazam poprostu ze
                            trafilam na wyjatkowa idiotke ot co.

                            U nas wiosna, zonkile znowu pieknie kwitna, wszytko wyglada wspaniale, ciesza
                            mnie nie te sezony tutaj w Chch bo bardzo sa podobne do polskich.
                            Mamy sporo planow na to lato zobaczymy co uda nam sie zdzialac

                            pozdrawiam wszystkich cieplutko
                            • Gość: Asia Dla Numbata IP: *.akl.callplus.net.nz 05.09.04, 03:29
                              Podaje swoj address e-mailowy ,, brigyd@yahoo.com,,, nie przestaw literek bo
                              czesto sie to zdarza

                              pozdrawiam cieplutko aha i mozesz sie rozpisac mailowo do mnie bo siedze w
                              domciu chorutka :((((
                              • mojito Ser feta i piekna Helena trojanska. 05.09.04, 04:30
                                Zdrowko absolutne Wszystkim a Asi najabsolutniejsze,

                                juz po tej stronie Atlantyku. Siedem h i dwadziescia min z Londynu.
                                British Airways dba o pasazerow. Moja penne pasta z kurczakiem
                                i brokulami calkiem, calkiem. Wybor wina. Kalifornijskie chardonnay
                                i bordeaux. Alkohole rowniez. Mala salata z feta. Na szczescie bez oliwek.
                                Dotychczas nie lubilem fety. Teraz zdecydowalem sie jej dokladnie przyjrzec.
                                Duzo ludzi ja lubi. Po przyjrzeniu sie i namysle zdecydowalem, ze jest ok.
                                Gusta sie zmieniaja. Feta juz mi nie przeszkadza. Zujac dokladnie kolacje i
                                popijajac winem obejrzalem film Troja. To chyba najwieksza wojna o kobiete.

                                Dzisiaj poloficjalnie pojawilem sie w pracy. Chcialem upewnic sie,
                                ze o mnie nie zapomniano. Na szczescie nie. Spotkalem The Source (Zrodlo)
                                - Pania w wieku tuz przedemerytalnym. Wie zawsze prawie wszystko.
                                Kto z kim, jak, gdzie i ile razy. Sluchajem jej uwaznie przez pol h
                                nie przerywajac ani slowem. Teraz ja wiem duzo. Jej ulubionym prezentem
                                z Polski sa wiszace kolczyki bursztynowosrebrne. I takie dostala.

                                W ciagu lata wygralismy dziesiec dolarow. Kupilem nam dzisiaj piec
                                losow. Do wygrania 45 milionow. Nasze numery to:
                                14 30 34 37 39 PB 11,
                                17 24 31 37 40 PB 25,
                                10 22 29 23 40 PB 34,
                                01 08 22 23 40 PB 35,
                                16 33 38 43 46 PB 38.
                                Jedziemy wiec z farma ponownie. Tizedik podciagnie link loteryjny.
                                Za pol h bedziemy bogaci. Asiu, masz sile przesuwac liczydlo?

                                Wracajac z pracy zajrzalem do Alma de Cuba. Duze zmiany. Obsluga tylko
                                meska. Wszystkie trzy dziewczyny wyszly w lecie za maz i zniknely.
                                Nie zapytalem czy za gosci siedzacych przy barze.

                                Zaczal sie dlugi weekend. W poniedzialek Labor Day. Nieoficjalny koniec
                                lata. Chyba pojade jutro do siostry.

                                Kazik,
                                wakacje mialem bardzo udane. Mile wspomnienia mam. Przy kontakcie
                                z Guntherem say hi from me.

                                Asienko,
                                przykro mi z powodu Twojej niedyspozycji. Zaraz wracam do baru
                                i pierwsze dwie tequile Twoje.

                                Pysiek,
                                jak sie czujesz?

                                Slonecznie pozdrawiam,
                                mojito.

                                Upalnie dzisiaj/29C/zupa gazpacho z delColle.
                                • Gość: Asia Re: Ser feta i piekna Helena trojanska. IP: *.akl.callplus.net.nz 05.09.04, 09:42
                                  Mojito, dzieki skarbie, moze nie pij za duzo ale z sercem bo niepamietam kiedy
                                  ostatnio tak sie zle czulam. Od bioder w dol sie czuje jakby mnie ktos kijem
                                  beysballowym okladal. Moje emocje sa niezalezne od mojej woli, plakac moge co
                                  piec minut bez zadnego powodu.

                                  Mysli zebrac nie moge i wogole to sama nie wiem czego chce. To juz chyba lekka
                                  przesada bo w tym sezonie polamalo mnie juz poraz drugi.

                                  Pozdrawiam wszystkich cieplutko i zycze zdrowka bo chorym byc to zadna
                                  przjemnosc :(((
                                  • tizedik słowa 05.09.04, 23:44
                                    Słowa sa mało wazne, bo licza sie czyny.
                                    Słowa moga zabijać.
                                    Słowami można sie bawić.
                                    W miłości (dla kobiety) najważniejsze są słowa.
                                    I parę jeszcze takich truizmów mogłabym o słowach napisać.
                                    Przede wszystkim jednak słowa służą komunikowaniu sie ludzi.

                                    No więc kiedy Kazik pisze (tak jak wyżej) i nie wyjaśnia, to na odbiorcy tych
                                    słów skóra cierpnie.
                                    Kazik, co ty miałeś na myśli. Teoretyzowałeś, czy odnosiłeś do konkretnej
                                    sytuacji? Wyjaśnij!!!!!
                                    Bo ja aż się boję myśleć....

                                    I dodam jeszcze jeden element do tych, co wyżej. Za swoje słowa ponosimy
                                    odpowiedzialność. Nawet tutaj......


                                    • yvona73pol Re: słowa 06.09.04, 03:48
                                      oj, Tizedik, jakos tak biblijnie zabrzmialo.... ale zgadzam sie z tym, co
                                      przeczytalam...
                                      Mojito ;)))) ja chwilowo w marazmie wystawienniczym, bo nam sie komp zepsul i
                                      korzystam w szkole, a moje dziela sa na twardym dysku, ale nie trace nadziei,
                                      ze juz, na ten przyklad dzis wieczorem, badz jutro, bede miec dostep i w
                                      ogole...
                                      wczoraj film "Terminal" nie powiem, ciekawy, choc sposob filmowania bardzo
                                      zmeczyl, taki rozmazany obraz, trzeba wysilac wzrok i jakos czlowiek bezwiednie
                                      odplywa od ekranu, musi sie skupiac maxymalnie, zeby sledzic watek...
                                      no i bomba sezonu - jeszcze nikt nie wspomnial - wczoraj w Sydney szalal
                                      gradosnieg, biale ulice, klimaty wrecz zimowe, wszyscy rzucili sie robic
                                      zdjecia, ja rowniez, a jakze! ;)))
                                      Pysiek, kupilam ci kwiaty, nagietki moga byc??
                                      tesknie za sloncem, takim juz sporym, grzejacym, opalajacym, i zeby cieplo
                                      bylo...
                                      dzis niesmialo jakos, ale slonecznie...
                                      a ja smutna jestem, z domu wiesci chorobowo-sredniociekawe, no ale w glownej
                                      tresci stare dzieje, niczego innego nie moglam sie byla spodziewac, powiem
                                      tylko, ze niektorzy nigdy nie powinni miec dzieci ani zakladac rodziny, bo
                                      tylko robia im krzywde....
                                      i jeszcze ta historia z Rosji.... jakos mi sie nie chce wierzyc w atak ze
                                      strony terrorystow, mielismy przedsmak w Dubrowce, jakie metody walki z
                                      terroryzmem preferuje pan prezydent; coz, stara szkola.....
                                      tylko ta straszna liczba ofiar, i w wiekszosci dzieci, nobody cares tak
                                      naprawde, jedynie rodziny i tzw. szarzy ludzie....
                                      coz, koncze malo optymistycznie, ale czasami tak bywa, male dolki, wieksze
                                      dolki - nieuniknione...
                                      caluski,
                                      Iwona
                                      • Gość: Mar_za Re: słowa IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 06.09.04, 20:19
                                        Witajcie
                                        Iwonka nie badz smutna, co tam! lepiej sie usmiechac:)))) A wszystko wroci do
                                        normy:)))
                                        Ja jak widze te wydarzenia z Rosji to przeraza mnie bezradnosc. Mam wrazenie,
                                        ze sami Rosjanie z Putinem na czele zrobili te akcje, by teraz bezkarnie mogli
                                        sobie prowadzic wojne z Czeczenami po swojemu. Z przyzwoleniem calego swiata.
                                        Co tam pare istnien ludzkich. Zwlaszcza tych malych, szarych. Wladza i
                                        pieniadze to straszny brud. Tylko takie incydenty pokazuja jak my zwykli
                                        smiertelnicy niewielki wplyw na to wszystko mamy. Swoja droga to jest
                                        przerazajace, co najwyzej mozemy stac sie ofiarami takich wydarzen.

                                        Asiu ja tez nie uwazam, ze wszyscy maja nas kochac w pracy. Wyznaje tylko
                                        zasade, ze lepiej wyjasnic niejasnosci, a z ktorymi kompletnie sie nie da dojsc
                                        do porozumienia po prostu ignoruje. No ale to ja. Nigdy nie umialam i nie
                                        lubilam sie klocic. Pozostawiam w spokoju to co mysla o mnie i wygaduja
                                        niektorzy. Mysle, ze cala reszta wyrabia sobie niezalezne zdanie. Przynajmniej
                                        w to wierze.

                                        Mojito jak tam przezyles pierwszy dzien w pracy? Mnie to zazwyczaj stresuje:)))
                                        A po takiej dlugasnej przerwie to niezlego szoku nalezalo sie spodziewac:)

                                        Pozdrawiam wszystkich tych chorych szczegolnie i ide piec placek ze sliwkami,
                                        Mar_za
                                        • matrioszkaa Re: słowa 06.09.04, 20:47
                                          Czesc ludziska!
                                          Przez ostatnie dni moglam tylko plakac. Przed telewizorem; ogladajac to samo na
                                          wszystkich mozliwych kanalach. Tutaj w mediach chwali sie przede wszystkim
                                          bohaterska postawe ludzi. Mysle, ze w kazdym innym cywilizowanym kraju, w tak
                                          straszliwym przypadku nie doszloby do az takiego rozlewu krwi. Ale tu jest
                                          Rosja, duzy kraj, duzo ludzi, jednego mniej, „kakaja raznica”. Biedni ludzie,
                                          ktorym przyszlo zyc w takim panstwie.
                                          (Matrioszki skladaja sie z kilku coraz mniejszych, jedna z nich to ta placzaca;
                                          w starozytnym Egipcie zarabialabym na zycie, bez wysilku i udawania, plakaniem
                                          na pogrzebach.)
                                          Media glosza jeszcze, ze 2 Czeczenki wysadzily sie w samolotach , jedna kolo
                                          stacji metra, i pozostala jeszcze jedna grasuje gdzies po Moskwie. Wszyscy
                                          czekaja. (Podobno nie wyslano najlepszych sil antyterrorystycznych do szkoly, bo
                                          podejrzewano, ze to jest akcja majaca na celu odciagniecie uwagi od jeszcze
                                          wiekszego ataku na Moskwe.)
                                          Ironia podpowiada mi, ze raczej zgine zlinczowana, gdyz ktos mnie uzna za
                                          Czeczenke, niz w akcie terrorystycznym.
                                          Kazik-dzieci pilnuje jak moge. Powiem Wam, ze moj synek urodzil sie 11 wrzesnia,
                                          rok przed. W jego pierwsze urodziny zamarlam przed telewiorem. I stwierdzilam,
                                          ze boje sie wydawac na taki swiat wiecej dzieci. Potem sie odwazylam, zycie jest
                                          jednak, mimo wszystko, piekne.
                                          Saba, zobaczysz juz niedlugo, jak razem z dzieckiem rodzi sie o nie strach, jak
                                          przyjmuje sie wiadomosci o krzywdzeniu innych dzieci.

                                          Pysiek- napisz cokolwiek!!!
                                          Pozdrawiam zdecydowanie wczesnojesiennie
                                          m.

                                          PS.1
                                          Wlasnie dostalam wiadomosc, ze przyjaciolka urodzila synka! Mozna opic.
                                          PS.2
                                          Feta jest ok., a nawet bardzo.

                                          Marzena-jaki placek ze sliwkami? Drozdzowy? Przepis daj, bo mi sie sliwki zmarnuja.
                                          • tizedik Re: słowa 06.09.04, 23:26
                                            Matrioszka, ja tez wstrzasnieta jestem. To horror, o ktorym trudno mowic.
                                            Ale u nas w pracy troszke sie mowilo. Zauwazylam, ze kobiety mowia glownie o
                                            tragicznych skutkach, mezczyzni natomiast probuja dociec, jaka byla przyczyna,
                                            kto podjal decyzje, kto zawinil. Ale mowi sie malo, bo - az z trudem przechodzi
                                            mi to przez gardlo - smierc dzieci jest czyms tak potwornym, ze... Slowa to za
                                            malo.

                                            Iwona, musze ci powiedziec, ze Tizedik ma w sobie jakas zdolnosc przeczuwania.
                                            I wcale nie jest to pozadana cecha. Mowie ci, lepiej jej nie posiadac. Ponadto
                                            ja najpierw nauczylam sie czytac i sluchac, a potem pisac. I te priorytety
                                            stosuje do dzisiaj, zarowno prywatnie, jak i sluzbowo....;-) a przynajmniej sie
                                            staram...;-)

                                            Marzena, jak sie udal placek? No i powiedz mi, co stosujesz przeciwko komarom.
                                            Dzis mnie juz tak pogryzly, ze drapie sie niemal do krwi. Ja mysle, ze ich tak
                                            duzo z racji bliskosci Wisly, do ktorej ty masz jeszcze blizej niz ja. No co
                                            stosujesz przeciwko tym krwiopijcom?

                                            Mojito, ty lepiej wypij wiecej ;-) Alkoholu oczywisicie :-) Nie tylko dlatego,
                                            ze u was dzis akurat swieto pracy (a wiec wolne:-), a raczej za wszystkie nasze
                                            babskie smutki...

                                            Asia, zdrowiej i nie dawaj sie chorobom!
                                            A skoro masz troche wiecej mozliwosci dojscia do komputera, to moze bys
                                            zalozyla kolejny watek...? Ja w pracy, a sa to godziny prawdziwej inwazji na
                                            portal Gazety, juz w ogole otworzyc naszego watku nie moge! I nie pomaga nawet
                                            spokojne wyczekiwanie (oczywiscie w trakcie intensywnych zajec sluzbowych...;-)
                                            Duzo rozmaitych slow juz tutaj napisalismy....:-)

                                            Pozdrawiam wszystkich:-) I Kazika :-)
                                            • yvona73pol premonitions 07.09.04, 03:34
                                              Tizedik, ty juz chyba wiesz, ze ja jestem Queen of premonitions, niestety, nie
                                              za bardzo mi sie to podoba, bo wiedziec cos zawczasu to, no, nie wiem, jak to
                                              opisac, ale wolalabym nie.... mialam troche tego i niemilo wspominam (czasami
                                              czuje sie jak jakas cholerna Kassandra - ale tylko czasami);
                                              widze, ze watek bedzie transferowany?...
                                              no, bo juz dobijamy do monstrualnych rozmiarow ;)))
                                              caluski dla wszystkich, biegne na zajecia;
                                              juz troszke lepiej, smutek minal...
                                              Iwona
                                              • Gość: mojito Bez premonitions zupelnie :))). IP: *.175.0.199.Dial1.Philadelphia1.Level3.net 07.09.04, 06:39
                                                Zdrowko absolutnie Wszystkim,

                                                a Asi i Pyskowi szczegolnie. Asiu jak samopoczucie? Pic dalej?
                                                Wrocilem wczoraj od siostry. Poniedzialek byl dniem wolnym
                                                od pracy (Labor Day). Przywiozlem walowe na tydzien. Moze dwa.
                                                Wzbogacilem swoje umiejetnosci o ugotowanie owsianki.
                                                Mam szklana miarke i garnek odpowiedni. Zycie jest piekne.
                                                Moge sie teraz uzaleznic od owsianki. I rodzynek.

                                                Bylem niechetnym swiadkiem polowania orla na swistaka i konsekwentnie
                                                konsumpcja swistaka przez orla. Prawie calego. Brutalnosc natury.

                                                Wydarzenia w Rosji potwierdzily tylko ciagla niechec rzadu do informowania
                                                spoleczenstwa na biezaco. I niemozliwosc podawania ewentualnie informacji
                                                niemanipulowanych.

                                                Oddalem samochod i wracajac do domu wstapilem do nowootwartej
                                                meksykanskiej "dziurki w murze". Dwie tequile za nasze wszystkich
                                                zdrowie i pomyslnosc. W pospiechu nie zwrocilem uwagi na nazwe lokalu.
                                                Bede musial przy nastepnej okazji zainteresowac sie. Obsluga baru
                                                kobieca i egzotyczna.

                                                Do pracy ide dzisiaj rano. Oj, nie bedzie latwo. Odwyklem zupelnie.
                                                Wola boska i skrzypce. Sprobuje wybiegu z totolotkiem w srode (54 mil).
                                                Moze sie uda :))).

                                                Pogodnego tygodnia zycze,
                                                mojito.

                                                00:39/20C/bez zadnych premonitions.
                                                • poetal_liryczny Re: Bez premonitions zupelnie :))). 07.09.04, 07:23
                                                  wydarzenia w Rosji. wlasnie az trudno uwierzyc co moze motywowac czlowieka do
                                                  takiego czynu, do celowego zniszczenia zycia (tylko czy takie istoty sie
                                                  kwalifikuja do okreslenia jako czlowiek? )Rosja jest ciagle jak wielki znak
                                                  zapytania, mimo znacznych zmian politycznych, jest tak jak napisala Matrioszka.
                                                  dla politykow nie ma znaczenia czy zginal jeden czlowiek czy kilka setek.
                                                  a manipulowanie opinia spoleczna Mojito, czy to tylko Rosji dotyczy ;-)chyba
                                                  nie.
                                                  no i ja juz prawie na walizkach. bilet mam na 16 wrzesnia. faktycznie
                                                  niechetnie jade ale sa ku temu rozne powody. nie wiem kiedy teraz znowu odezwe
                                                  sie do Was wiec gdybyscie sie gdzeis przenosili z watkiem uprzejmie prosze mnie
                                                  zawiadomic. co do Pysia to po prostu bylo male nieporozumienie,zbieg
                                                  okolicznosci ze mamy taki sam login, ciagle zachodze w glowe jak to sie wydalo.
                                                  zycze powrotu do zdrowia Pysia, Asia i pozdrawiam pozostalych
                                                  • Gość: Mar_za Placek ze sliwkami IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 07.09.04, 20:43
                                                    Ha,
                                                    Placek chyba sie udal, bo zanioslam dzis kawal do pracy i.....dla wszystkich
                                                    nie wystarczylo!!!!! Pieke nastepny wlasnie:). Obiecalam na jutro przyniesc
                                                    caly. Jak to mowia? Przez zoladek do serca czy jakos tak:). Milo bylo patrzec
                                                    jak oblizuja palce.
                                                    Przepis na ciasto wzielam z forum kuchnia. Wpisalam w wyszukiwarke i pojawily
                                                    sie propozycje. Bajecznie proste.
                                                    Matrioszko podaje przepis bys nie szukala : 4 jajka zmiksowac z 1 szklanka
                                                    cukru pudru + 2 szklanki maki+ 1 cukier waniliowy+ 2 lyzeczki proszku do
                                                    pieczenia+ 1/2 szklanki oleju. Wylac na tortownice, ulozyc polowki sliwek na
                                                    wierzchu i 40-50 minut potrzymac w piekarniku.
                                                    Smacznego:)

                                                    Tizedik,
                                                    Ja chyba jedzowata jestem dla komarow i daja mi spokoj:) Piranie dla odmiany
                                                    spryskuja sie OFF.

                                                    Mar_za
        • pysiek13 'Cokolwiek' Matrioszka 'cokolwiek' :)))) 08.09.04, 07:56
          Sonecznie :))))

          hey, co to tu porobilo, jakos dziwnie sen-sen-tymentalnie ;))))
          powiem Wam kochani ze chodze/czuje i to jest wazne, bardzo wazne. czasami tez
          mysle ;)))) sypiam z Hypnosem, skoro Morpheus spi z Yvona, zreszta mlodszych
          trzeba zostawic mlodszym, Hypnos starszy, doswiadczenie przez niego
          przemawia ... wprawdzie Thanatos, twin brother of Hypnos zagladal tez czasem,
          chcial mnie zaprosic do siebie, powiedzialam mu troche niegrzecznie, ze mam tu
          jeszcze nieskonczony business, zeby spadal ... i poszedl sobie ;))))

          Tizedik :)))) mam ten sam problem z robalami, wszystko wszedzie mnie gryzie.
          moja babcia mi powtarzala, ze z tego wyrosne, bo z wiekiem krew robi mniej
          slodka ;)))) jestem juz calkiem wy-rosnieta, nie-slodka i co? i nic ...

          Yvona :)))) jestes kochana z tymi nagietkami :)))) poczekaj niech tylko
          wypelzne z tego szpitala, OK ? wiem wiem: combien de temps ...

          Matrioszka :)))) very charaszo, bardzo podobal mi Twoj wpis o NIE-BYCIU, to
          wlasciwie jak Ciebie tu nie ma to gdzie jestes ?

          Asia :))))jak zdrowko i samo-czucie, mysle ze juz lepiej, czego zycze
          serdecznie :))))

          Mar_za :)))) najpierw Saba piekla buleczki teraz Ty z plackiem, i to ze
          sliwkami, podrzuc kawalek ... Ty chyba nudzisz w domu, malo masz zajecia ?

          Ifa :)))) do zobacznia, golab polecial ...
          Tangerin :)))) przemykasz jak meteor, napisz cos wiecej

          Kazik :)))) be in touch :))))
          Poeta L. :)))) powodzenia :)))) i moglbys pochwalic, dlaczego tak bardzo NIE
          chcesz jechac do Afryka :))))

          Mojito :)))) ooops, czyzbym zapomniala o Tobie ? ;)))) chyba za-chlystnelam
          zdrowiem od Twoich toast :)))) naprawde pomaga :)))) soy muy feliz :))))
          nie zdazylam doczytac zabrano mi comp, gdzie w Polsce mozna rozwijac taka
          straszna predkosc? wystrzeliles jak z Rurki? furmanek nie bylo ani rowerzystow?
          OK, przyjade sprawdzic, w przyszlym roku ale ;))))

          i jeszcze cos dla wszystkich, moja recepta :)))) nie na placek ale ;))))
          na dobre samo-po-czucie:
          dzienna dawka SZACUNKU dla siebie
          po-przedzona podwojna doza WIARY w siebie i uzupelniona porzadna porcja MILOSCI
          do samego siebie plus
          codziennie conajmniej dwa usciski od bliskich :))))

          a lot of hugs wiec dla wszystkich
          Pysiek
          • poetal_liryczny Re: 'Cokolwiek' Matrioszka 'cokolwiek' :)))) 08.09.04, 09:35
            Pysiek no dobrze ze sie odezwalas, bo juz tu wkradal sie ogolny niepokoj.
            pochwalic sie radzisz, wydaje mi sie to troche za wczesne, ale pochwale sie bo
            niewiadomo kiedy teraz znowu napisze. jestesmy wiec 14 tygodni w ciazy, jak
            wiec mozna kobiete tak zostawic sama? pozdrawiam
            • Gość: Asia Re: 'Cokolwiek' Matrioszka 'cokolwiek' :)))) IP: *.akl.callplus.net.nz 08.09.04, 11:06
              wow Poeta -
              • matrioszkaa Re: 'Cokolwiek' Matrioszka 'cokolwiek' :)))) 08.09.04, 18:57
                Czesc wszystkim!
                Pysiek, ciesze sie, ze napisalas cokolwiek:-))) Na trudne pytanie: gdzie jestem?
                polecam jako odpowiedz ksiazke Gundulii Bergstörm pod tytulem: „Gdzie
                jestes.........” w miejsce kropeczek, w zaleznosci od kraju nastepujaca osoba:
                Sweden - Alfons Åberg
                Denmark - Alfons Åberg
                Finland - Mikko Mallikas
                Iceland - Einar Áskell
                Latvia - Alfons Obergu
                Norway - Albert Åberg
                Germany - Willi Wiberg
                Africaan - Dawie
                Arabic - Burhan
                Brazil - Ahlo Åberg
                England/USA - Alfie Atkins
                France - Alphonse
                Faroe Islands - Álvur Ákason
                Israel - Alfons
                Japan - Alfons
                Kurdish - Alfons Oberg
                Romani - Ardom
                Nordsamiska - Alfons Åberg
                Lulesamiska - Ábmut
                Sydsamiska - Aalfone
                Spain - Alfonso
                Turkey - Alfons Åberg
                Wales - Ifan Bifan
                Holland - Alfons Alfrink
                Frisiska - Ate Attema
                Serbocroatic - Alfons Åberg
                Farsi - Alfons Åberg
                wiecej pod: www.alfons.se/html/sprak/alfie.htm
                Jak widac, nie ma po polsku. Namawialam jedno wydawnictwo, ale nawet mimo znizki
                dla ubogich krajow slowianskich nie zdecydowali sie na zakup praw autorskich:(
                Moze przeczyta to ktos, kto trzeba i wyda w koncu po polsku, bo rzecz jest
                genialna.
                A jak juz jestesmy w temacie dzieciecym (gratulacje poeta-to dopiero nowina!),
                to polecam jako najlepszy srodek na komary. Dzieci wlasnie. Bylismy raz na takim
                komarowym urlopie: synek spal posrodku i tylko on byl pogryziony.
                Pozdrowienia
                m.

                Asia-zdrowka!
                • kazachstan Re: 'Cokolwiek' Matrioszka 'cokolwiek' :)))) 09.09.04, 03:19
                  Dzien dobry wszystkim,

                  bardzo dobrze bardzo sie ciesze Pysiek ze sie odezwalas i mozesz sama napisac
                  jak sie czujesz.najlepiej jak kazdy za siebie powie. to ja tez tu za siebie
                  powiem, ze takie dzieciece ksiazki Matrioszka to dla mnie nie odkryta
                  tajemnica.moje dziecinstwo bylo jakie bylo, ale nie bylo tam duzo miejsca na
                  czytanie. z ksiazkami dopiero spotkalem sie w szkole i wtedy to czytalo sie
                  lektury szkolne a nie wracalo do bajek. moja Pani czyta rozne takie bajki
                  wnuczkom i ja powiem ze chetnie nastawiam uszy. sa tez bardzo ladne bajki na
                  kasetach video, z Polski to pamietam dobranocki nasz polski Bolek i Lolek,o
                  kreciku o Rumcjasie, to byly czeskie bardzo ladne bajki. byla tez smieszna
                  bajka rosyjska o lobuzie wilku i sprytnym zajcu i pamietam ze wszyscy ja bardzo
                  lubili. wtedy pracowalem juz i wszyscy w pracy sobie powtarzali "nu ja tiebia
                  pokazu".
                  poza bajkami dla dzieci, to Iwonka dobrze napisala,bylo gradobicie w Sydney,
                  ale nie narobilo duzych szkod. grad tu potrafi padac wielkosci pilki do golfa i
                  wtedy jest nieszczescie. najwiecej szkod grat narobi samochodom, bo zadne
                  ubezpieczenie nie pokrywa gradobicia,a samochod nie nadaje sie do
                  sprzedania.moj syn kupil samochod na aukcji po gradobiciu prawie za bezcen,
                  samochod jest sprawny technicznie, prawie nowy tylko blacha jest jakby ktos
                  karabinem maszynowym po nim przejechal. ale to takie atrakcje tego klimatu.
                  Asia mam nadziej, ze lepiej sie czujesz, cos tez pkulejesz ze zdrowiem
                  ostatnio, nakpierw serce, teraz jakas niemoc ciebie wziela. moze po porstu
                  potrzebujesz odpoczynku.
                  zycze wszystkim zeby choroby nas unikaly
                  pozdrawiam
                  Kazik
                  • kazachstan Re: 'Cokolwiek' Matrioszka 'cokolwiek' :)))) 09.09.04, 03:28
                    tak jeszcze krotko,bo sobie przypomnialem, ze Mojito, jak to ja mam przekazac
                    Twoje pozdrowienia kiedy Gunther nie podal adresu. ja wierze ze w koncu on sam
                    tu nam sie odezwie,a jesli czyta nas to przeczytal ze go pozdrawiasz i sam
                    napisze jak bedzie uwazal.
                    a i Poeta nam sie tutaj pochwalil.to ja myslol, ze Ty jestes jakis pantoflarz
                    co to bez kobiety ani rusz.zwracam honor,teraz rozumiem twoje wahanie w sprawie
                    wyjazdu.toz nie mozna tak od razu napisac jakto jest.
                    pozdrawiam raz jeszcze wszystkich
                    Kazik
                  • yvona73pol Re: 'Cokolwiek' Matrioszka 'cokolwiek' :)))) 09.09.04, 03:29
                    ej, no, wspaniala wiadomosc, Poeto, gratulejszyn!!!! ;)))
                    jakos mi sie humor poprawil dzieki temu i teraz bede sie cieszyla caly dzien,
                    jak sobie przypomne... bo, moi kochani, ja to takie zwierze jestem, co mu
                    radosci bliskich osob dodaja skrzydel tak samo, a moze i bardziej, niz
                    wlasne ;))
                    no to forum nam sie "rozmnaza", moze to ogolna tendencja?? ;))
                    Pysiek, Asienko, nabierajcie sil, slonko sie rozbudza, zaczyna pieknie pachniec
                    prawie latem w powietrzu, czasami pokrapuje ale grzejniki poszly w kat ;))))
                    no, ja juz lece, bo na zajecia, nasz komp wciaz chory :(
                    caluski dla wszystkich,
                    Iwona
                • mojito Taka sobie sroda. 09.09.04, 03:44
                  Zdrowenko Wszystkim,

                  juz na pelnych obrotach w pogoni za dolarem.
                  Mam klopoty z decyzja gdzie najpierw dlonie wlozyc.
                  Podczas wakacji takich klopotow nie mialem. Wiedzialem.
                  Oh, wakacje... Ile to dni do nastepnych... :))).

                  A propos wakacji. Nasze numery na dzisiejsze losowanie:
                  06 13 15 23 41 PB 35,
                  01 06 07 17 39 PB 35,
                  02 04 14 15 40 PB 28,
                  09 13 35 38 48 PB 31,
                  04 39 42 51 52 PB 29. Do wygrania 54 miliony. Dobrze by bylo.

                  Z komarami mam pakt o nieagresji. Jakos nie gryza mnie. Moze nie lubia
                  smaku tequili i rumu? Podobno tylko komarowny tna. Ciekawe co robia samce?

                  Milo widziec rekonwalescentki Asie i Pysiek. Zdrowko nieustajace.

                  Marzena,
                  te przekrojone sliwki na placku to jak? Na plecach czy na brzuszku?
                  I czy chowaja sie pozniej cale czy troche/duzo ich widac?
                  Slinie sie wyobrazajac sobie placek. Drozdzowy mam nadzieje.

                  Poeto,
                  gratuluje. No, no, no...:))). Czy jeszcze za wczesnie aby robic zaklady
                  co do plci i ilosci?
                  W dzisiejszym The New York Times artykul z Twojej branzy: Eastern German
                  Chemical Industry Stages a Comeback. Mozesz rzucic okiem na www.nyt.com


                  Pysiek,
                  kolo Rurki zawsze jest szalenstwo. Droga dlugo prosta. Nie ma rowerzystow.
                  Konie tez sie boja tam wejsc. I policja nie ma jak stanac z tej strony
                  (powrot z nad morza). Cos sie w nas kierowcach kolo Rurki wyzwala. Amok?

                  Wspominajac Rurke zglodnialem troche. Chyba odgrzeje makaron (rurki oczywiscie)
                  z udkiem kurzym. Dobrze jest miec siostre :))).

                  Odrobine szczescia wszystkim,
                  mojito.

                  21:43/ciagle cieplo/25C/dzisiaj zupa black bean - z nog zwalajaca.
                  • peter2715626 Re: Taka sobie sroda. 09.09.04, 05:47
                    Widzialem w telewizji to gradobicie w Sydney.
                    Bardziej snieg przypominalo.
                    Po plazy Bondi jezdzili na snowboardach.
                    • yvona73pol Re: Taka sobie sroda. 10.09.04, 05:02
                      bo to bylo fifty-fifty Peter, snieg i grad jako udany mariaz ;)))
                      up, up, up, tracimy forme!!!!
                      caluski,
                      Iwona
                      • Gość: szopen zycie IP: 204.79.89.* 10.09.04, 05:14
                        Tak wam powiem szczerze ze strasznie mnie to co sie stalo w szkole w Rosji
                        ruszylo. Dopiero dzis moge sie zebrac i napisac. Nawet nie moglem ogladac tego
                        w telewizji ani czytac opisow tego co sie dzialo w srodku. Po prostu nie moglem.
                        Posiadanie dzieci chyba tak na czlowieka wplywa.
                        Taki strach o wlasne malenstwo i zrozumienie cierpienia i strachu innych
                        rodzicow.

                        A poza tym to nasza corka wlasnie 2 tygodnie temu poszla do przedszkola po raz
                        pierwszy i bardzo sie jej to podoba. Kosztuje to wprawdzie okrutne pieniadze
                        ale warto bo jest to wspaniale zoorganizowane. I dobrze ze sie zapisalismy juz
                        w Maju bo sporo rodzicow przegapilo i teraz maja problem.

                        Ehhhh..... zycie sie toczy do przodu, od wczoraj sie ochlodzilo temperatura
                        spadla do jakis +26 +28 zrobilo sie przyjemnie. Milo przestac sie pocic jak (tu
                        wpisac nazwe dowolnego potliwca).
                        • matrioszkaa Re: zycie 10.09.04, 07:06
                          Czesc!
                          Szopen-mam konkretne pytania o to przedszkole, jakie, za ile, jak zorganizowane,
                          dla porownania, i ile godzin.
                          No i o siostrze, zdaje mi sie jeszcze nie napisales jak nalezy.

                          Mar_za, zanim przyslalas przepis, sliwki zostaly zjedzone przez sliwkojadow, nic
                          to, sezon trwa. Tez szukam przepisow przez wyszukiwarke, potrzebuje wlasnie na
                          tort matchewkowy, dostaje taki wynik: przychodzi zajaczek do cukierni i pyta...:-)))

                          Wilk i zajac maja sie dobrze; chodzily sluchy, ze ma byc ciag dalszy w ktorym
                          dziecko-zajac jest szelma, a dziecko-wilk "barankiem", ale nic z tego nie
                          wyszlo. Rosjanie maja pare dobrych filmow dla dzieci, najlepszy,
                          niewyeksportowany to "Kubus Puchatek", wyglada zupelnie inaczej niz disneyowski
                          i jest po prostu swietny (moge wyeksportowac, jakby ktos mial ochote).
                          Paaaa
                          • Gość: szopen Re: zycie IP: 204.79.89.* 10.09.04, 07:55
                            Matrioszko :)))

                            Przedszkole jest w tym samym kompleksie gdzie mieszkamy (Oakwood => Oakwood
                            International Preschool). To jest "non for profit" znaczy sie pracuja tam
                            zarowno zawodowi nauczyciele jaki i zony tu pracujacych.

                            Nasza Amber w maju skonczyla 2 lata wiec czas juz byl na nia.
                            Poszla do klasy krolczkow (Bunnies) dla takich wlasnie malych ludzikow.
                            Rozpietosc wieku jakies 2 do 3 lata.
                            Dzieci jest w grupie 12 pan nauczycielek 3, glowna nauczycielka jest z
                            Australi, druga z Vietnamu i trzecia z Indii.
                            Dzieci z roznych krajow, w roznych kolorach.
                            Wszystko po angielsku.
                            Te maluchy maja od 08:45 do 11:45 rano, jakies 3 godziny, 5 dni w tygodniu.
                            Zooragnizowane jest moim zdaniem rewelacyjnie, cale mnostwo zabawek, kawalek
                            placu do zabaw. Dzieci nie siedza i same sie bawia ale codziennie robia cos
                            innego, rozmaie wylejanki i papierem i makaronami, malowanie (maja sztalugi i
                            fartuchy jak conajmniej dla Picasso), codziennie dostaja ksiazke do domu coby
                            im czytac, nastepnego dnia wymieniana na inna. Ucza sie piosenek, roznych zabaw
                            i gier. Okolo 10 rano dostaja jakis snack i sok.
                            Kosztuje to 1600US$ za pol roku.
                            Starsze dzici maja dluzej i to tez wiecej kosztuje.
                            Ale jak pisalem to nie jest zoorganizowane by przynosilo zyski ale raczej jako
                            dodatkowy powod by tam mieszkac (aczkolwiek mieszkanie w Oakwood nie jest
                            waronkiem chodzenia do przedszkola).

                            Po tych 2 tygodniach moim zdaniem gra warta swieczki.

                            Moja siostra jakis miesiac temu oddala budowe hotelu i byla na wakacjach w
                            Polsce ale juz jest z powrotem w Turkmenistanie. Tyle ze dostala awans +
                            powyzke. Teraz ma prace bardziej polityczna i nie musi codziennie w kasku po
                            budowie latac (znaczy sie tylko pare dni w tygodniu).
                            Zadowolona.
                            Ale tez szuka razem z chlopakiem (on Francuz tez tam juz od lat pracuje) jakby
                            sie gdzie indziej wydostac.
                          • Gość: mojito Plac z akcentem polskim. IP: *.175.0.51.Dial1.Philadelphia1.Level3.net 10.09.04, 08:12
                            Zdrowenko,

                            w zasiegu rzutu beretem od centrum miasta lezy Logan Square z fontanna.
                            Fontanna ma trzy odlane z brazu lezace nagie postacie personifikujace
                            filadelfijskie rzeki. Meska ucielesnia rzeke Delaware, kobieca Schuylkill
                            i dziewczeca Wissahickon. Kobiety opieraja sie plecami o labedzie, Indianin
                            o rybe. Ptaki i ryba wypuszczaja dlugie strumienie wody. Stojace dookola
                            w basenie fontanny odlane z brazu zolwie i zaby zwracaja strumienie wody
                            do srodka fontanny. W nocy calosc jest podswietlana.

                            Stojac/siedzac przy fontannie widzi sie z jednej strony ratusz z najwieksza
                            na swiecie postacia stojaca na szczycie budynku. Jest to posag Williama Penn`a.
                            Figura ma prawie 12 metrow wysokosci. Nos Williama ma 45 cm. Wzrok ma
                            skierowany w strone rzeki Delaware odzielajaca Filadelfie od stanu New Jersey
                            i miejsca w ktorym kiedys wyladowal - Penn`s Landing.
                            Z drugiej strony fontanny mozna zobaczyc imponujace Muzeum Sztuki bedace
                            polaczeniem archtektonicznym trzech greckich swiatyn z upamietnionymi w filmie
                            Rocky schodami. Po nich triumfalnie wbiegal Sylwester Stallone.

                            Na obrzezu placu/ronda, tuz przy eleganckim hotelu, stoi pomnik
                            Tadeusza Kosciuszko patrzacy w kierunku fontanny i nagich, wilgotnych
                            cial kobiecych. Po przeciwnej stronie ulicy stoi abstrakcyjna rzezba
                            przedstawiajaca obieg Ziemi dookola Slonca. Na postumencie rzezby napis:
                            Kopernik - Polish Astronomer. W poblizu lopocza na wietrze dwie bialo-
                            czerwone flagi. Po dalekiej przekatnej placu, w poblizu fontanny, na
                            nieduzym postumencie wmurowana jest tabliczka upamietniajaca wizyte papieza.

                            Mimo znacznego ruchu na rondzie wokol placu, lawki przy fontannie sa
                            przyjemna enklawa spokoju. Bardzo ladne miejsce...

                            Dobranoc,
                            mojito.

                            2:12/22C/black bean soup ponownie.

                            • pysiek13 Re: Plac z polskim Mojito 10.09.04, 08:44


                              ... a na srodku ronda stoi Mojito i kieruje ruchem :)))))))))))))))))))
                              sonecznie :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                              • mojito :)))))))))))))))))))))))))). 10.09.04, 08:59
                                Yo, Pysiek,
                                ciesze sie, czujesz sie coraz lepiej.
                                Nie lubie kierowania ruchem/ludzmi:)).
                                • pysiek13 Re: :)))))))))))))))))))))))))). 10.09.04, 09:02


                                  Oki doki, to znaczy co? w fontannie z dziewczynami?
                                  • mojito Fontanna. 10.09.04, 09:11
                                    Fontanna rzecz publiczna. Nie duzo w niej mozna robic.
                                    Kapac sie mozna. Dziewczyny/rzeki bardzo wilgotne.
                                    :)))))))))))).
                                    • pysiek13 Re: Fontanna. 10.09.04, 09:43


                                      fontanna rzecz publiczna i ten tego jest w stanie Pensylvania karalne :))))))))

                                      • mojito Re: Fontanna. 10.09.04, 09:54
                                        Faktycznie. Fontanna kojarzy mi sie.
                                        Ale ten tego publicznie jest karalne.
                                        • kmita01 Re: Fontanna. 10.09.04, 12:22
                                          wiecie zajrzalem tu z ciekawosci bo o czym tak mozna ciagnac w
                                          nieskonczonosc.przeczytalem koncowke wpis Szopena,to jest facet ktory pisze i
                                          mysli.ostanie wydarzenia polityczne spowodowaly ze wszyscy ludzie w pedzie za
                                          pieniadzem na chwile sie zatrzymali.Rosja i kilka innych wypadkow
                                          terrorystycznych wstrzasnely nami.dziwie sie wiec jak inni moga tak przejsc do
                                          porzadku i pisac o jakis polskich akcentach, czy pier...w fontannie. w glowie
                                          sie to nie miesci.
                                          • Gość: szopen Re: Fontanna. IP: 218.20.67.* 10.09.04, 15:34
                                            witaj kmita

                                            Naprawde milo ze tu zajrzales, mam nadzieje ze sie przylaczysz do nas
                                            gdziekolwiek jestes.
                                            Naprawde.

                                            My ciagniemy bez konca o niekonczocym sie nigdy temacie: czyli zyciu tu i tam.

                                            W tym zyciu potrzeba tolerancji. Moze Ci inni juz na ten temat sie wypowiadali
                                            a ja dopiero teraz nabralem mocy.
                                            Moze Ci inni maja inne problemy na glowie ktore byc moze z ich osobistego
                                            punktu widzenia przeslaniaja to co sie dzieje na swiecie.

                                            Moze nam milo ze tak wlasnie pisza.

                                            Ogolnie witaj.


                                            • mojito Piekny dzien. 10.09.04, 23:13
                                              Sloneczne zdrowko Wszystkim,

                                              dzionek piekny. Sloneczny i cieply. Dwadziescia osiem C.
                                              Lawki w parku oblozone ludzmi. Uaktywnili sie dzialacze
                                              polityczni i usmiechajac sie staraja sie wcisnac do reki
                                              osiagniecia swojego kandydata. Ostatnia prosta przed wyborami.

                                              Odebralem trzy rosliny od sasiadek. Umylem im zakurzone
                                              liscie, przemowilem do nich czule i zapewnilem, ze tesknilem.
                                              Ucalowalem ich czyste zielone liscie. Ustawilem radio na ich
                                              ulubiona muzyczna stacje. Musze jeszcze odzyskac jeden.

                                              Kumulacja nam napeczniala. Do wygrania w sobote 64 miliony.
                                              Kupa kasy. Nasze numery:
                                              01 02 09 10 24 PB 21,
                                              01 08 21 33 52 PB 05,
                                              26 37 42 46 51 PB 27.

                                              Kmita,
                                              czesc powiem przy Twojej powtornej wizycie :))).

                                              Zanurzajac sie w bardzo pracowity weekend i majac swiadomosc,
                                              ze tak juz na jakis czas pozostanie,
                                              udanego weekendu Wam zycze,
                                              mojito.

                                              17:13/dzisiaj bez zupy.



                                          • Gość: Pysiek13 Re: Fontanna. IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 11.09.04, 01:24
                                            Kmita, a moze glowa mala ?
                                            cheers
                                          • Gość: Pysiek13 Re: Fontanna. IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 11.09.04, 01:25
                                            Kmita, a moze glowa mala?
                                            Cheers
                                            • kmita01 Re: Fontanna. 11.09.04, 02:58
                                              tak sobie myslalem ze jestes zarozumiala pewna siebie madrala.latwo jest
                                              podsomowac kogos jednym zdaniem jak sie nie ma o kims pojecia.latwo jest
                                              wydawac opinie o swiecie siedzac na miekkiej kanapie,plazma na scianie,konto
                                              pelne,luksosowy samochod przed domem i maz albo kochanek przynosi co tydzein
                                              kase.ludzie jak ty to nawet okiem nie mrogna jak gdzies setki gina.pilnuj rzeby
                                              korytko zadaleko ci nie odsunelo.
                                              • Gość: szopen Re: Fontanna. IP: 204.79.89.* 11.09.04, 03:32
                                                Kmita.

                                                Troche jakby kula w plot.
                                                Poczytaj wyzej, pare stron nie pare postow.
                                                • yvona73pol do kmity 11.09.04, 14:47
                                                  ha, ha, ha, zeby to bylo kula w plot.... to daleko od plotu... nawet nie
                                                  zdajesz sobie sprawy jaka zlota osobe obrzucasz tym i owym i w dodatku
                                                  insynuujesz;
                                                  ze emigracja kojarzy ci sie z luxusem i bezmozgowiem, to albo nie zasmakowales
                                                  takowej, albo masz jakies traumatyczne doswiadczenia...
                                                  jakbys chcial sobie wyrobic zdanie to radze jednak lekture calosci, bo nie po
                                                  jednym zdaniu ocenia sie ksiazke ;)
                                                  a to juz czwarty watek, to tak na marginesie wspomne ;)))
                                                  pozdrawiam,
                                                  napisze moze pozniej, wiecej,
                                                  Iwona
                                                  • yvona73pol Re: do kmity 11.09.04, 15:09
                                                    i jeszcze jedno - uwazaj, bo my tu drukujemy ;)))
                                                    wiec szersze grono sobie poczyta ;)))
                                                    • tizedik daleko i znow blisko 12.09.04, 01:22
                                                      Was to zostawic na chwile... od razu jakies awanturki...;-)
                                                      Nie bylo mnie pare dni na miejscu, w dodatku nie mialam dostepu do komputera.
                                                      Meczace to doswiadczenie ;-)
                                                      Teraz przeczytalam, a w zasadzie przelecialam sie po wpisach.
                                                      No i przede wszystkim dolaczam sie do gratulacji dla Poety! No, no...:-) Bedzie
                                                      nas jeszcze wiecej, bo i Sabowe dziecie nam rosnie. Czy ono aby juz sie nie
                                                      urodzilo? Saba, powiedz.
                                                      Mojito, jak praca? Milo po powrocie? Jakie rozrywki zaplanowales na pierwszy
                                                      weekend? Mysle, ze cieszy cie na pewno trwajace tam lato. U nas tez bywa
                                                      ostatnio, ale juz nie wieczorami. Nawet trafily nam sie w kraju pierwsze
                                                      przymrozki, brrrrrr.....
                                                      A wiesz, ostatnio mam nowa manie - poszukiwanie kamer rejestrujacych na zywo
                                                      obrazki ze swiata. Wiadomo, ze w rejony blizsze ciebie jakos mnie ciagnie...;-)
                                                      Przy okazji wiec tarfilam na cos takiego
                                                      www.wxnation.com/philadelphia/
                                                      Sprawdz, moze gdzies tam bywasz... Urzadzilibysmy sobie sesje....
                                                      Szopen, Iwona, Pysiek... moim zdaniem szkoda czasu na Kmite. Wydal swoja
                                                      recenzje jak uczniak, nie czytajac wczesniej recenzowanego dziela...;-) A zaraz
                                                      potem sie obrazil, ze opinia o nim wydawana jest na podstawie krotkiego wpisu.
                                                      Czyli obrazil sie za to, co sam wczesniej zrobil. Takie to wlasnie szczeniackie.
                                                      Iwona, wlasnie prowadze dzialania w celu zakupu nowego aparatu fotograficznego.
                                                      Mysle, ze final juz blisko :-)
                                                      Pysiek, ciesze sie, ze zdrowiejesz:-) Rob tak dalej!!!!!!
                                                      Asia, a jak twoja kondycja?

                                                      Pozdrawiam wszystkich :-)))))))))
                                                      T.

                                                      PS.
                                                      Numerki w znanej nam grze sprawdzam. Dzisiejsze sprawdze, kiedy u nas bedzie
                                                      jutro. A moze to beda wczorajsze? Na razie nic nie bylo.
                                                      Do wziecia sa 64 miliony www.powerball.com
                                                      Moze cos sie trafi....
                                                      Wasz Dyrektoriat.
                                                    • yvona73pol aparaty i inne zjawiska przyrody... 12.09.04, 06:01
                                                      Tizedik - moja rada - oprocz roznych rzeczy, na ktore tradycyjne sie patrzy,
                                                      zwroc uwage rowniez na proporcje wielkosci matrycy do ilosci pixeli; otoz,
                                                      jezeli na takiej samej matrycy znajduje sie wieksza ilosc pixeli, to nie zawsze
                                                      jakosc jest lepsza, czasami jest wrecz przeciwnie... szumy zbyt wielkie...
                                                      zajrzyj na forum fotografia, tam sie wypowiadaja tegie glowy, nie to co ja,
                                                      taki fotograf-amator ;))) jesli chodzi o technike, to nigdy nie byla moja mocna
                                                      strona ;)))
                                                      Mojito, to u ciebie tych polskich akcentow w brod ;) a tutaj chca przemianowac
                                                      gore Kosciuszki na jakas aborygensko brzmiaca nazwe; oczywiscie lokalna polonia
                                                      szumi, ale nie spodobalo mi sie, ze troche przy tym rasizmu wyszlo i takiej
                                                      dziwnej manii wielkosci... argumenty mozna bylo inne wysunac, no, ale coz, nikt
                                                      nie jest doskonaly; milo, ze gora Kosciuszki jest, taki sympatyczny akcent, ale
                                                      czy az tak wazny? no, moze z jednej strony..... zawsze w historii Polacy byli
                                                      troche wykorzystywani, historia przeklamywana (patrz: polskie obozy
                                                      koncentracyjne - ze to niby my je zalozylismy i w ogole), we Francji prawie
                                                      wszyscy uwazaja ze Marie Curie byla "ich", ze o Chopinie nie wspomne....
                                                      no, ale przeklamania w historii to codziennosc, jakos nie chce mi sie walczyc z
                                                      wiatrakami ... choc jak sie da, to uswiadamiam ;)))) taka juz moja natura ;)))
                                                      melduje, ze slonko swieci jak oszalale, pospalam sobie dzis do poludnia (!!!!)
                                                      co za mile leniuchowanie ;)))
                                                      cos za cos, malo niedzieli zostalo :(((
                                                      no, ale moze jeszcze maly spacerek....
                                                      kurcze, niedlugo bedzie juz rocznica mojej tu bytnosci, na antypodzkiej ziemi...
                                                      jakos czas gna do przodu coraz szybciej ;)) nie zauwazyliscie???
                                                      Pysiek, zdrowiej, slonce, plaza czeka, wszystko pieknie pachnie, ptaki
                                                      spiewaja, ludzie sie obnazaja ;))) choc Aussie to nawet w zimie w szortach
                                                      pomykaja, a wcale nie jest tak cieplo ....
                                                      no, kochani, caluski, pedze.... na skrzynke nadrobic karygodne braki
                                                      korespondencji, bo juz nikt sie do mnie wiecej nie odezwie ;))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • yvona73pol Re: aparaty i inne zjawiska przyrody... 12.09.04, 19:34
                                                      sluchajcie, masakra, nie minelo piec nocnych (tutaj ;))) godzin, a juz jestesmy
                                                      na niechlubnej trzeciej stronie.....
                                                      tak wiec, up, up, up!!
                                                      co robi co porabia Frakcja Up Under???? ;)))
                                                      no to chyba 2300 nam stuknelo w tej chwili moi kochani, otwieramy szampana?? ;))
                                                    • Gość: Mar_za Kazimierz nad Wisla IP: *.spray.net.pl 12.09.04, 21:21
                                                      Witajcie,
                                                      Iwona ja bym sie chetnie napila:))) Wlasnie wrocilam z wycieczki, troche
                                                      zmeczona, wiec tym bardziej kropla alkoholu by mi sie przydala. Bylam w
                                                      Kazimierzu Dolnym i Janowcu. 160 km od Warszawy. Nie powiem uroczy dzien
                                                      mialam. Pogoda dopisala, dopiero kiedy wracalysmy zaczelo niesmialo kropic po
                                                      szybach. Wisle przekraczalysmy na rozne sposoby, w roznych miejscach. Nawet
                                                      samochod poplywal sobie promem. Bo bylo w ten sposob najblizej z Kazimierza do
                                                      Janowca. Zjezdzajac z promu trzeba bylo skladac lusterka, by sie nie dotknac z
                                                      samochodem wjezdzajacym na prom. Fajnie bylo. Dwa zamki zwiedzilysmy, jeden
                                                      dworek, wystawe fajansu holenderskiego (nie podobal mi sie wcale!), wystawe
                                                      pojazdow konnych (bardzo sympatyczne cacka) i pare Kazimierzowskich galerii
                                                      ludowych. Poranna kawe pilam "U Dziwisza" w Kazimierzu i bardzo mi sie klimat
                                                      miejsca spodobal. Za to obiad w postaci zeberek w miodzie z orzechami, w
                                                      polecanej przez znajomych "Mackowej chacie" w Janowcu nie powalil na kolana.
                                                      Koguty kazimierzowskie przywiozlysmy, a jakze:)))). To tyle relacji.

                                                      A poza tym fajnie jest, ze Poeta bedzie mial potomstwo:). Dla mnie to sens
                                                      mojego istnienia. Nie bylabym tym kim jestem, gdybym nie miala dzieci. Ale juz
                                                      to mowilam, wiec znowu sie powtarzam:)))

                                                      Bardzo sie ciesze, ze Pysiek zdrowieje. Ze cala reszta staje w jej obronie po
                                                      atakach Knity (chyba taki nick) i ze wszystko u Was ok. I ze Iwonie minal dolek
                                                      i ma dobry nastroj:)))).

                                                      Plackow nie pieke na razie, nie mialam czasu:)))). Mojito te sliwki to do gory
                                                      brzuszkami:)))

                                                      Tangerin Ty sie nie odezwiesz juz?????

                                                      Przesylam wszystkim usmiech i do nastepnego klikniecia:). Mar_za
                                                    • mojito Troche o Kazimierzu. 13.09.04, 03:37
                                                      Czolko absolutnie Wszystkim,

                                                      pogoda utrzymuje sie. Dzisiaj bylo juz 28C. Teraz 24C. I na razie zmiany
                                                      pogody nie przewiduje sie. Z podzialem kasy musimy jeszcze troche poczekac.
                                                      Nie wygralismy nic ale nikt inny puli nie rozbil. Zrobimy to w srode my
                                                      wygrywajac 72 miliony.

                                                      Tizedik,
                                                      Ty z tymi linkami pogodowymi jestes miesamowita. Obejrzalem z zainteresowaniem.
                                                      W pracy ok. Milo. Lekkie zmiany na jeszcze lepsze. Ponarzekalem glosno,
                                                      ze Europa droga. Przyklady podalem - benzyna. Wspomnialem przelotnie, ze
                                                      nie caly czas swiecilo slonce po to aby nie specjalnie zazdroszczono mi
                                                      dlugiego urlopu. O pozarach w Portugalii wszyscy slyszeli.
                                                      I wspomialem na koniec, ze dolar jest cieniutki w porownaniu z euro.
                                                      Znalazlem lekkie wyrazy wspolczucia na kilku twarzach. Jest wiec dobrze.

                                                      Iwona,
                                                      nalezy jeszcze dodac do akcentow polskich Kazimierza Pulaskiego.
                                                      Jego pomnik stoi w parku za Muzeum Sztuki. Albo w pazdzierniku albo
                                                      w listopadzie odbywaja sie w Stanach parady Pulaskiego.
                                                      Filadelfia tez ma swoja. Kongres ustanowil pomnik narodowy na jego czesc.
                                                      Nazywa sie Fort Pulaski i jest w stanie Georgia. Tam wlasnie pod
                                                      Savannah zostal smiertelnie ranny. Mial 32 lata. Jego pomnik jest rowniez w
                                                      Waszyngtonie.

                                                      Marzena,
                                                      nie zgadlem z pozycja sliwki w placku. Sklanialem sie do brzuszka na dole.
                                                      Tak czy inaczej slinie sie lekko dalej wyobrazajac sobie placek.
                                                      O Kazimierz sie prawie otarlem w tym roku. Moze w przyszlym...

                                                      Mialem okazje dzisiaj wypic zdrowko izby chorych ( Asia, Pysiek)
                                                      i zdrowie zdrowych. Nie zaszkodzi.

                                                      Z niedzielnym cieplym pozdrowionkiem,
                                                      mojito.
                                                    • yvona73pol ech, te samoloty ;)) 13.09.04, 04:20
                                                      wieczorne.....
                                                      witajcie kochani!
                                                      dzis bedzie spiacy, ciezki dzien, baaardzo suchy i wymagajacy nawodnienia ;))
                                                      to sa efekty niekontrolowanych impressskowych spozyc ;))
                                                      i nocnych posiedzen przy kompie....
                                                      Mojito, Pulaski znany Stanom wszerz i wzdluz, i slusznie, w koncu ze tak
                                                      powiem, poszedl na calosc ;) milo, ze doceniaja....
                                                      Mar_za, moja mama piecze "placek z piosenki" czyli sliwkowy, tez brzuszkami do
                                                      gory, a przepis byl w jakiejs piosence z dzieciecego programu jako recepta na
                                                      niepogode... jest pyszny ;)) w ogole, mama, acz gotuje niechetnie i srednio, to
                                                      piecze nieziemsko, az sie wszyscy na sama mysl oblizuja ;)))) potrafi zrobic
                                                      prawie wszystko ;))
                                                      choc ja na przyklad umiem wykonac mus czekoladowy z malinami - bdb wedlug
                                                      opinii francuskich podniebien ;)
                                                      ale ja raczej nie z tych piekacych i ciastowych jestem, za bardzo innowacje
                                                      kulinarne wprowadzam i jako nonkonformista zawsze po swojemu... a wiadomo,
                                                      ciasta tego nie lubia ;)))
                                                      ale, ale, o czym to ja.... no, wszyscy chorzy po wczorajszym powinni juz stac
                                                      dziarsko na nogach obu ;)
                                                      a Kazimierz milo wspominam, aczkolwiek jak przez mgle, bo tak dawno....
                                                      caluski dla wszystkich,
                                                      Iwona
                                                      ps.aha, jakis maraton ponoc byl tu w Sydney, ale nie widzialam, spalam ;))))
                                                    • mojito Czeste spanie. 13.09.04, 05:00
                                                      Iwona,
                                                      nie moja to broszka ale czy Ty nie za bardzo eksploatujesz Morfeusza?
                                                      Ciekawe jak on teraz wyglada? Moze zdjecie umiescisz? Ciekawe czy schudl
                                                      od czasu przeprowadzenia sie do Aussielandu. Wyraznie jest gruba nic
                                                      porozumienia miedzy Wami.

                                                      Te sliwki z brzuszkami w dol lub gore spac mi nie daja. One chyba wegierki?
                                                      Pare lat temu duze wrazenie na mnie zrobil deser creme brulee.
                                                      Skarmelizowany cukier na powierzchi "budyniu" i musniety sokiem wisniowym
                                                      lub malinowym odebral mi na moment mowe. Wszystkie moje zmysly skupily sie
                                                      wokol kubeczkow smakowych. Smakowal tak jakby niebo w aksamitnym
                                                      plaszczu wjezdzalo w podniebienie. Od tamtego czasu okazal sie za
                                                      bogaty kalorycznie i z zalem unikam go lub szukam kogos do podzialu.
                                                      Calego niestety juz nie zjem.

                                                      Kazimierz tez pamietam przez mgle czasu i malwy. Podobno teraz jest
                                                      nie do poznania. Ale malwy ciagle sa...
                                                    • kazachstan Skoro o Kazimierzu, to sie odezwe. 13.09.04, 05:50
                                                      Dzien dobry wszystkim,

                                                      Marzena napisala o Kazimierzu, toc ja Kazimierz tez wprawdzie nie miasto ale
                                                      imie pochodzi od dzielnego krola ktory go zbudowal i bardzo jestem z tego dumny
                                                      choc daleko mi do krolowania. chociaz powiem wam ze bez wstydu lubie krolowac
                                                      sam sobie w ogrodzie.
                                                      Iwonka nam tu pisze o jakis smakolykach i pieczeniu, Mojito jak zwykle poetycko
                                                      o deserach,a ja na diecie,bo za duzo jakiegos niedobrego cholesterolu.tlustego
                                                      nie wolno, ciast nie za duzo,juz niedlugo tylko pozostanie sie mi tylko
                                                      oblizywac. taka to starosc.
                                                      co ja tu dodam, no straszna tragedia w Rosji to prawda.Kmita ja to powiem od
                                                      siebie ze w takich czasach nam przyszlo zyc, kazdy inaczej reaguje na smierc na
                                                      nieszczescie.a czy widoczna reakcja jest konieczna?powiedz no chlopie sam. a
                                                      moze masz jakis pomysl,coby to zrobic z tymi terrorystami, to co z szabelka na
                                                      czolgi jak to w polskiej tradycji bywalo.jak ktos nie rozdziera szat i nie drze
                                                      wlosow to nie znaczy ze jest obojetny i to nie powod zeby zaraz naskakiwac na
                                                      siebie.akurat tu bardzo sie pomyliles co do osoby.zeby jednak byc konsekwentny
                                                      napisz nam moze co ty wiesz o stracie kogos bliskiego, czemu ta tragedia tak
                                                      bardzo ciebie dotknela. Szopen nam napisal, ze dla niego ta tragedia byla
                                                      bardzo dotkliwa bo sam ma mala coreczke.to jest bardzo osobiste przezycie moze
                                                      nie zechcesz o tym pisac,ale nie masz prawa nikogo atakowac bezpodstawnie.
                                                      tyle ode mnie na dzis.pozdrawiam wszytkich bardzo serdecznie
                                                      Kazik
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Wyspa to ta za kanałem :) 16.09.04, 11:13
                                                      A prywatna to dom w ogrodzie na przedmieściach Manchesteru.Dzisiaj jak za
                                                      dotknięciem różdżki słońce d rana a w poidełku dla ptaków od samego rana kąpały
                                                      sie dwie sikorki,przyleciały a znimi przyleci pewnie zima,chociaż tutaj będzie
                                                      podobno bardzo łagodna.Przez zabawy sikorek spóźniłem sie do pracy,ale warto
                                                      było.W ogródku jeszcze zielono,jeszcze z przyjemnościa można wypić kawę,ale juz
                                                      czuć chlodniejsze podmuchy,ale dzisiaj mamy 20 st. i słońce i tym sie cieszymy.
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Wyspa to ta za kanałem :) 16.09.04, 11:17
                                                      z_wyspy_wcale_nie_zamglonej napisał:

                                                      > A prywatna to dom w ogrodzie na przedmieściach Manchesteru.Dzisiaj jak za
                                                      > dotknięciem różdżki słońce d rana a w poidełku dla ptaków od samego rana
                                                      kąpały
                                                      >
                                                      > sie dwie sikorki,przyleciały a znimi przyleci pewnie zima,chociaż tutaj
                                                      będzie
                                                      > podobno bardzo łagodna.Przez zabawy sikorek spóźniłem sie do pracy,ale warto
                                                      > było.W ogródku jeszcze zielono,jeszcze z przyjemnościa można wypić kawę,ale
                                                      juz
                                                      >
                                                      > czuć chlodniejsze podmuchy,ale dzisiaj mamy 20 st. i słońce i tym sie
                                                      cieszymy.
      • zuzka09 Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.09.04, 06:31
        sluchajcie, Asia napisala ze zebrala sie tu grupa przeuroczych ludzi i
        przyznaje racje. jestescie fantastyczni i czytam was przy porannej kawie
        codziennie, dlatego tez troche mi smutno jak nic nowego sie nie pokazuje.
        zupelnie jak z serialem telewizyjnym tak sie do was przyzwyczailam. 'prosze
        wiec piszcie jak najwiecej
        wasz cichy adorator
        • matrioszkaa Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.09.04, 09:12
          Witam cichego adoratora!
          Jak zwykl mawiac moj ojciec: wachac by kazdy chcial, a pierdnoc nie ma komu.
          Upss.
          Zuzka-do dziela!

          Szopen-dzieki za wiesci, tu angielskie przedszkole to wydatek rzedu 10 tys.
          zielonych na rok (na pocieche ta informacja).
          A o siostrze to interesuje mnie jeszcze jak trafila do Turkmenistanu, jak
          wyglada tam zycie i w ogole. Widujecie sie czasem?

          Pozdrowka
          m.
          • Gość: Asia Piekna wiosna IP: *.akl.callplus.net.nz 13.09.04, 10:44
            wiosna zawsze mnie zachwyca, te kwitnace zonkile powalaja mnie z nog, spiesze
            doniesc ze czuje sie duzo lepiej chociaz w dalszym ciagu na antybiotyku.

            Mojito dzieki za the drinki, jak zwykle pomagaja, wszystkim innym ktorzy sie o
            mnie martwili i dobrze zyczyli - wielkie dzieki :)

            Yvonka ubawilas mnie ta trzecia niechlubna strona, a co bedzie jak sie
            znajdziemy na 10? Rozumiem ze wyznaczylismy tu sobie jakis cel krolowania na
            stronie pierszej. No ale rekordy juz dawno zostaly pobite wiec teraz bijemy
            wlasne rekordy rozumiem :)

            Placek ze sliwkami, yum, uwielbiam, jak tylko sie sliwki pokaza zaraz bede
            piekla.

            Zuzka co bys chciala zeby sie dzialo? kurcze dzieci conajmniej dwoje w drodze,
            Pysiek wplatany w jakies ataki terorystyczne, fantastyczne opisy odwiedzanych
            urlopowych krajow, potraw, zauroczen itd, w lotto ciagle gramy wiec wszyscy
            zyjemy nadzieja na swietlana przyszlosc, dzieciaki poszly znowu do szkoly, inne
            do przedszkola, wiekszosc z nas ciezko pracuje na kawalek chleba, ot zycie

            Dorzuc cos od siebie a bedzie wiecej i bardziej interesujaco. :)

            Swoja droga gdyby trzeba bylo nastepny watek zakladac to chyba go
            nazwiemy "Matysiakowie" jezeli nazwa nie zarezerwowana oczywiscie.

            Pozdrawiam wszystkich cieplutko :)
            • zuzka09 Re: Piekna wiosna 13.09.04, 11:25
              Asia, Matrioszka dzieki za mile powitanie :-)
              ja to z tych co wola czytac, nie pisata jestem z domu.
              co do nazwy nowego watka to proponuje Asiakowie
              pozdrawiam
          • peter2715626 Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.09.04, 22:51
            matrioszkaa napisała:

            > Jak zwykl mawiac moj ojciec: wachac by kazdy chcial, a pierdnoc nie ma komu.
            > Upss.

            Znam podobne wroclawskie powiedzenie:

            Sukces jest jak pierdniecie. Tylko wlasny przyjemnie pachnie.
        • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 19.09.04, 03:04
          Dzien dobry,

          milo ze o mnie pamietacie, dziekuje.no i brachu Gunther to dopiero
          niespodzianka, to gdzie ty to przebywasz ze jestes odciety?napisz cos
          blizej.wszyscsy tutaj dziela wrazeniami z podrozy a Ty jakos tajemniczo piszesz
          w galaktyce bywoles.dobrze ze jednak zdecydowales odezwas i dawaj na tu raporty
          regularnie.
          mam w domu troche rodzinki wiec nie rozpisuje sie zbytnio, ale zajrze tu
          jeszcze pod wieczor. cieplo, przyjemnie, altanka znowu pelna i lunch jemy na
          zewnatrz. dzis na deser jablecznik z bita smietana.
          pozdrawiam wszystkich serdecznie
          Kazik
      • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej W Anglii lato,choć czasami czuć zapach jesieni 13.09.04, 10:59
        Jeszcze ciepło jeszcze zielono i jeszcze można się cieszyć popołudniowymi
        spacerami nad rzeką i dalszymi sobotnio niedzielnymi wypadami.Oby jak
        najdłużej :)
        • poetal_liryczny Re: W Anglii lato,choć czasami czuć zapach jesien 14.09.04, 00:27
          pisze calkiem na bani kochani ;-)
          nie wiedzialem, ze wszystkim znajomym zrobi tak ckliwie z okazji mojego
          wyjazdu, a zegnaja mnie jakbym jechal conajmniej na Marsa. nie powiem, zeby to
          nie bylo mile.teraz odliczam do wyjazdu, a z Afryki bede odliczal do powrotu.
          chyba sobie kupie metr jak to chlopaki w wojsku robili ;-)
          Matroszka i Peter bedac w "temacie", to napisze ze Niemcy to przoduja w tej
          materii.tutaj zaczyna sie juz Octoberfest i swieto piwa, oprocz muzyki umpa,
          umpa, slychac gromkie ... i ..................
          z ciekawosci chcialem zapytac, kto to pisze z wyspy, przeciez nie Ifa bo ona w
          podrozy. welcomen jesli to ktos nowy, ale moze jednak ujawnisz ktos zacz.
          • yvona73pol Re: W Anglii lato,choć czasami czuć zapach jesien 14.09.04, 00:47
            z wyspy zielonej to juz zdaje sie nie pierwszy raz pisane ;)))
            a Ifa tez na wyspie, aje bardzo goracej ;)) Malezja, piekny kraj......
            i dziewieciu kroli/krolow maja ;)
            Mojito, Morf nie chce zdjec, mowi, ze niefotogeniczny; ale jak nie bedzie
            patryl, to moze mi sie uda (moze przez sen?)
            poeto, takie pozegnania przedwyjazdowe very przyjemne, wiem cos o tym ;)) rany,
            alez ja sie rozkleilam na lotnisku.... morze lez ;)))
            coz, taka wrazliwa istota ze mnie, kto by sie spodziewal ;)))
            pozdrowionka i sloneczne caluski,
            Iwona
            • Gość: szopen Re: W Anglii lato,choć czasami czuć zapach jesien IP: 204.79.89.* 14.09.04, 02:33
              Pozdrowienia dla wszystkich.

              Cos mi sie wczoraj po wstaniu Polski nie za bardzo udawalo otworzyc nasz watek.
              Nie wiem czy to bylo chwilowe z powodu problemow portalu czy tez z powodu
              rozmiaru watka.
              Ale nic to.

              Matrioszko, cena o ktorej pisalem to u tych najmniejszych, pozniej rosnie z
              wiekiem bynajmniej nie proporcjonalnie. Fakt ze tam pracuja glownie zony
              pracujacych tu expatow i impreza not for profit wiec skory z nas nie zdzieraja.

              Jak moja siostra trafila do Turkmenistanu?
              Tez historia.
              Ona skonczyla budownictwo w Polsce, potem zaczela studiowac architekture,
              po jakichs 2 latach zaczela zdawac sobie sprawe z tego, ze z praca bedzie
              bardzo trudno. Rozejrzala sie roche i pokombinowala.
              Po pol roku zdawania roznych egzaminow i rozmow dostala dosc prestizowe
              stypendium Kopernika we Francji. Tam pojechala na rok: pol roku dosc
              intensywnych studiow co dalo jej dyplomy paru lepszych francuskich szkol drugie
              pol praktyki w firmie. Jako, ze tych stypendystow jest bardzo niewielu i maja
              dobra opinie mogla sobie firme do praktyk sama wybrac.
              Po skonczeniu owa firma zaproponowala jej prace w Polsce i sistra troche
              popracowala na roznych budowach glownie hipermarketow.
              Po skonczeniu pewnej budowy w Katowicach zaproponowano jej wyjazd do
              Turkmenistanu. Jako, ze w Polsce wtedy konczyla sie koniunktura zdecydowala sie
              pojsc w slady brata i mykac daleko od domu.
              I tak jej juz zostalo.

              Jak tam jest?
              nawet z mojego punktu widzenia tam jest "zupelnie inaczej".
              W sumie prawie ze dyktatura, prezydent oficjalnie zwany "Ojcem wszystkich
              Turkmenow", kozy i owce chodza po ulicach stolicy, nie rozwijaja tam przemyslu
              ani turystyki, kazdy codzoziemiec ma swojego opiekuna w ichniej KGB, w centrum
              miasta stoi ogromny pomnik prezydenta ktory rano skierowany jest twarza ku
              wschodzacemu sloncu a potem przez caly dzien powoli sie obraca tak by pozostac
              twarza do slonca, ostatnio prezydent zakazal uzywania makijazu w telewizji po
              nie mogl rozroznic plci prezenterow.
              Po prostu odlot.
              Tak sie sklada ze maja tam sporo ropy i gazu. Turkmeni w zasadzie nie pracuja,
              dostaja pieniadze na zycie od rzadu. Pracuja glownie codzoziemcy. Firma mojej
              siostry buduje prawie wszystkie wieksze budynki w kraju. Tam jest teraz boom
              budowlany wiec i praca.
              Ot zycie.

              A u mnie pogoda jak drut. Nawet jednej chmurki w promieniu kilkuset kilometrow,
              jest juz ciut chlodniej tzn ok +30, bardzo milo.
              • mojito Poniedzialkowe ranne przeczucie. 14.09.04, 03:30
                Pozdrowionka sloneczne dla Wszystkich,

                dzisiaj wczesniej niz zwykle obudzilem sie z przeczuciem niezwyklosci
                dnia. Prawie czulem, ze dzisiaj wkrocze na terytorium na ktorym jeszcze
                nigdy nie bylem. Zrobie cos czego jeszcze nigdy nie robilem. Zdobede calkiem
                nowe doswiadczenie. Podekscytowany opuscilem poslanie i prawie zaraz
                wkroczylem energicznie i optymistycznie do kuchni.

                I od razu sukces. Znalazlem czysty garnek. Bylem tym faktem mile zdziwiony
                i zachecony. Miarke tez znalazlem od razu. Wlalem jeden cup wody do garnka
                i zaczalem gotowac. Powtarzalem jak mantre zapamietana instrukcje siostry:
                jeden cup wody, pol cup owsianki, wolno gotowac i mieszac czesto.
                Woda zagotowala sie. Wsypalem owsianke. So far so good! Chwila zapatrzenia
                sie na wiadomosci w TV i lekkie kipienie. Skoncentrowalem sie teraz.
                Podnioslem przykrywke i pieszczotliwie mieszalem owsianke. W prawa strone.
                W lewa strone. W prawa... Owsianka uspokoila sie. Zaczalem miec watpliwosci.
                Jak dlugo gotowac? Ewentualna konsultantka owsiankowa byla niedostepna.
                Musialem sobie sam radzic. Wola boska i skrzypce.
                Owsianka zaczela peczniec i gestniec. Czulem wzbierajaca sie we mnie dume.
                Mieszalem czule i delikatnie. Nie bylo juz sladow wody. Konsystencja
                przypominala ciasto. Zdjalem garnek z kuchenki. Przelozylem zawartosc
                do zielonej miseczki. Dodalem rodzynki i troche miodu. Wymieszalem.
                Po namysle dodalem odrobine radykalnie odtluszczonego mleka. Wymieszalem
                ponownie. Wstawilem garnek do zlewu i zalalem woda. Patrzylem z duma na
                moje nowe osiagniecie. Eureka! Smak owsianki nie rozczarowal mnie.
                Zycie jest piekne. Dzien juz uwazalem za udany. A to dopiero rano...
                Bylem teraz przygotowany aby spojrzec wyzywajaco budzacemu sie poniedzialkowi w
                oczy...

                Poeto,
                Bon voyage. Na jak dlugo lecisz? Chcesz odcinac centymetr a wiec chyba
                nie dluzej niz szesc miesiecy.

                Szopen,
                dzisiaj tez mialem chwilowe trudnosci z otworzeniem watku.

                Zuzka,
                czesc.

                Pelen owsiankowej dumy slonecznie pozdrawiam,
                mojito.

                21:30/26C/gazpacho dzisiaj.
                • Gość: Mar_za Re: Poniedzialkowe ranne przeczucie. IP: 212.160.172.* 14.09.04, 18:16
                  Dzien dobry/dobry wieczor:)

                  Mojito jestem pelna podziwu dla Twoich rozwijajacych sie kompetencji
                  kulinarnych:)))). Jak tak dalej pojdzie to nie zdazymy sie obejrzec jak ten
                  placek ze sliwkami co go sobie tylko wyobrazasz zaczniesz piec:)))))

                  Wracajac na moment do Kazimierza to stwierdzam, ze to miejsce jest chyba
                  zdecydowanie ciekawsze w czasie, gdy jest wyludnione. W tym tkwi urok
                  Kazimierza. Natomiast staje sie on snobistycznym miejscem, gdzie wypada bywac.
                  Powstaja snobistyczne pensjonaty, snobistyczne restauracje itd. Kazimierz
                  zamieszkuja "prawie" Kazimierzanie, budujac sobie weekendowe rezydencje.
                  Komercja wkracza na calego.
                  Dla mnie szczytem absurdu jest organizowanie tam letniego festiwalu filmowego,
                  gdzie zjezdzaja sie do tego urokliwego miejsca tlumy. Powoduje to olbrzymi tlok
                  na waskich uliczkach, kolejki po stolik by zjesc cokolwiek itd.
                  Polecam zatem Kazimierz jesienia, gdy wawozy mienia sie jesiennymi barwami,
                  zima gdy pokryty jest biala pierzyna sniegu... W zadnym wypadku nie w sezonie
                  turystycznym. No chyba, ze sie chce "wylansowac" (jak to mowila Tangerin).

                  A ja po czasie lenistwa pracowego wpadlam w cholerny wir. Zapowiadaja sie
                  ciezkie, obarczone duza odpowiedzialnoscia tygodnie. Troche mnie to stresuje,
                  ale tez wzrasta poziom adrenaliny. I wyjscia nie ma, musi sie udac!!! Inaczej
                  trzeba bedzie odkurzac swoje CV. Dla zachety dostalam wczoraj calkiem fajna
                  premie, wiec nie narzekam tylko mierze sie z przeciwnosciami:))))

                  Mar_za




                  • matrioszkaa Calkiem fajna premia. 14.09.04, 20:37
                    I co zrobisz z ta premia???:-)))
                    Mojito- na brudne naczynia polecam wynalazek zwany zmywarka, sa nawet
                    jednoosobowe, wielkosci kuchenki mikrofalowej; nie doczytalam nigdy, czy mozna
                    myc tam garnki, wiec myje.
                    Dlaczego wszystko konczy sie naraz, albo psuje sie naraz? Tym razem pralka:(

                    Padam na nos-wczoraj doslownie padlam po przyjeciu urodzinowym synka. Bylo-z
                    moimi-10 dzieci, ufffff.
                    No to pa, do nastepnego.
                    • tangerin Re: Calkiem fajna premia. 14.09.04, 21:14
                      Matrioszka, trzeba bylo poprosic druzyne o pomoc!!!
                      Moze bylabys mniej zmeczona:)
                      A co do psujacych sie urzadzen, to jest to dosc powszechnie znane prawo serii,
                      hehe. A do zmywarek garnki to jak najbardziej sie nadaja!

                      Poeto, juz nie pamietam, czy gratulowalam Wam bycia w ciazy, wiec gratuluje i
                      goraco sciskam:) A co:)))) Wracaj w jednym kawalku.

                      Pysiek, jakie Ty ataki terorystyczne przeylas? A moze znowu cos zle doczytalam.
                      Ty mnie nie strasz, dobra? I jak tam zdrowko? O niebo lepiej, mam nadzieje,
                      alboo trzy nieba!!!!

                      Asia, a u Ciebie? Dbasz chociaz o swoja wlasna osobe, tak jak powinnas?

                      Mojito, Philadelphia sie zjawila:)))
                      Ciekawe, czy owsianke przeslesz do oceny.
                      Matrioszka ma racje, jeszcze troche i placek ze sliwkami upieczesz.
                      A w ogole to ja pieke, jesli pieke, ciasta ze sliwkami ulozonymi bbrzuszkami do
                      dolu, czyli skorka na dol, tak sliwki sa b, soczyste:)

                      Ifa, skoro juz o brzuchach mowa, to pewnie lezysz do gory brzuchem, hehe.
                      Have fun:) i czekam na relacje. hough:)

                      Kazik, jak tam wiosna sie rozwija? U mnie jesien zaglada na balkon i wkrotce
                      smutno bedzie... A w Kazimierzu nigdy nie bylam, wstyd sie przyznac.

                      Yvette, ja chce pycho Morfa zobaczyc uwiecznione na fotografii, przydybaj go
                      prosze, niech sie cholernik tak nie wykreca. Albo zainstaluj sobie kamerke i go
                      sfilmuj:)

                      Tizedik, ja ciagle pijam toasty za te elementy, jak tam rozwoj sytuacji?

                      Mar_za, gratuliren:) Fajnie miec premie. Zaszalej troche:) Wg Feng Shui
                      wydawanie kasy powoduje obieg kasy, co z kolei zapewnia jej przyplyw:) U mnie
                      sie sprawdza ta zasada:0

                      Zuzka, a Ty sie sianem nie wykrecaj, tylko pisz!

                      Szopen, historia Twoja i Twojej siostry robi wrazenie. Oj, ciekawe ludzie maja
                      zycie, oj ciekawe...

                      ******
                      A tak w ogole tyle okropnych rzeczy dzieje sie na swiecie, ze mnei to przeraza.
                      I od paru lat jest we mnie strach, ze moglabym tu sprowadzic moje dziecko.
                      Moze to jest inaczej, ze jak sie je ma, to wtedy skads pojawia sie odwaga i
                      sila, by walczyc o lepszy swiat, by zmieniac go, by samemu stac sie lepszym.
                      juz sama nie wiem, trudne to.
                    • tangerin Frakcjo Warszawska:) 14.09.04, 21:23
                      Prosbe mam.
                      30.09 bede w Wawie. Musze oprowadzic takiego jednego osobnika po stolycy. Co mu
                      pokazac? W sumie lista rzeczy wartych zobaczenia dluga jest, ale czasu nei
                      bedzie za wiele, ot poltora dnia. Starowka, Lazienki? Przyznam sie, ze Wawe
                      znam slabo, raczej nigdy mnie tam nie ciagnelo.
                      I gdzie go zabrac na obiad? I cholera, zeby bylo tanio w miare, bo ja place za
                      siebie, hehe MOjito, moze Ty rzucisz jakas knajpka?
                      I moze kawa, jesli czas sie znajdzie, co?
                      Z gory klaniam sie w podziece:)

                      Matrioszko, i powiedz, na kiedy mam prasowac ciuchy na Twoja czesc?
                      I ty tez mi daj znac, co Ci do szczescia potrzeba, a noz widelec sie uda?
                      • mojito Kulinaria i okolice. 14.09.04, 22:10
                        Zdrowko ogolne,

                        zujac dokladnie indycza kanapke z salata, pomidorem i dotykiem
                        majonezu i pijac iced tea kulinarnie sie zamyslilem. Zachecony
                        wczorajszym owsianym sukcesem robie inwentaryzacje swoich
                        umiem/nie umiem kulinarnych wyzwan. Kiedys potrafilem zrobic sernik
                        na zimno. Z tego sera homogonizowanego z "trumienek". Dwie warstwy
                        kolorowej galaretki potrafilem polozyc na gorze. I pamietalem aby rodzynki
                        otoczyc maka aby nie opadly na spod. Z zelatyna tez dawalem sobie rade.
                        Pragnac wywrzec wrazenie i ewentualnie gdzies dotrzec przez kobiecy
                        zaladek mialem obstukana mozzarelle z pomidorami i bazylia. Przyprawialem
                        butelka wytrawnego wina. W przypadkach trudnych potrafilem imie na talerzu
                        wypisac. Z avocado tez cos potrafilem zrobic. No, i z ziarenkiem pieprzu :))).

                        Marzena,
                        dzieki za uznanie. Jednak placek to nie moja liga. Ale zjesc i ocenic
                        potrafie. Premie dobrze miec. Gratuluje.

                        Matrioszka,
                        taki juz nie jestem aby jednoosobowo naczynia w zmywarce prac.
                        Rzadko mam wiecej niz trzy. Naleze do odlamu jedzacego z pojemniczkow
                        i nad zlewem. I nie ma czego myc. Opoznione zyczenia urodzinowe dla
                        Twojego rosnacego mezczyzny. Pamietalem date urodzin poniewaz latwo
                        sie ja pamieta. Zapomnialem wspomniec wczesniej.

                        Mandarynko (Slodka),
                        owsianka byla dobra. Moje zdanie sie tu liczy. Robiona jest tylko
                        na moj wewnetrzny uzytek. Chyba nie mozna uwiesc kobiety robiac jej
                        owsianke. Chociaz kto wie z kobietami...
                        W Warszawie idzcie do "Jajo" (chyba na ul. Zgoda - zaraz od Chmielnej).
                        Jadlem tam placki ziemniaczane z zukinia i wedzonym lososiem przykryte
                        i zupe oczywiscie - krem pomodorowy z bazylia. Calosc zrobila na mnie
                        wrazenie. Dobrze "kreca" margarite, cuba libre i mojito.
                        Albo pojdzcie pod kasztanowiec do baru W Oficynie na Chmielnej.
                        Bylismy tam z Marzena i pierogi byly odlotowe. Marzeny (losos/szczupak)
                        i moje (z miesem). Jezeli na zupe tylko to do "Maraka". Przy Rotundzie.

                        Skonczyl sie sandwich, ice tea i czas wyjsc z zamyslenia i wsunac sie
                        w rzeczywistosc ponownie. Wola boska i skrzypce.

                        Z apetycznym pozdrowieniem,
                        mojito.

                        16:10/23C/bez szans na zupe dzisiaj.


                        • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Kulinaria i okolice. 15.09.04, 09:41
                          Pogoda zmienila się nagle dzisiaj leje,leje i lało będzie w związku z tym
                          zamówiliśmy na wieczór stolik w restauracji z piecem tandoori.Powinniśmy
                          spędzić czas w barze bo pogoda wybitnie barowa,ale tam też można czymś gardło
                          przepłukać.Miłego dnia.
                          • pysiek13 Wychodze ... z siebie ;)))) 15.09.04, 12:11
                            i wsuwam w rzeczywistosc za rada Mojito ;))))

                            Witajcie wieczornie :))))

                            wyszlam z siebie juz dawno, sporo czasu juz uplynelo, tylko cialo gdzies wleklo
                            za mna powolnie ;)))) wyszlam z niespokojna radoscia, pelna oczekiwan i
                            najlepszych mysli, wesolutka jak skowronek na lace przy pierwszych cieplych
                            caluskach sloneczka ... radosc zycia bila ode mnie jak fontanna na placu w
                            Philadelphia ;))))
                            no dobra, oszczedze Wam wstepu ...
                            wychodze z hospital !!!
                            gromadne picie za zdrowie, graniczace, oh!!! z nalogiem, Wasze szczere zyczenia
                            powrotu i tak dalej i ... efekt jest widoczny :))))
                            jak w teorii chaosu mowiacej, ze ruch skrzydel motyla na jednej polkuli (znaczy
                            w Australii;) moze wywolac huragan na drugiej (znaczy napewno w America;) tak i
                            w naszym zyciu, drobiazgi moga i decyduja o dalszych naszych przygodach w
                            serialu pt: zycie o nas samych ;))))
                            w czasie takiego przymusowego dolowania w hospital, to powiem, ze czlowiek
                            dojrzewa jak szlachetny szwajcarski ser z dziurami, wydaje mi ze dojrzalam,
                            jeszcze nie wiem co ale :))))

                            Hey, desant z wyspy? identify yourself plijz ;))))

                            Mar_za, Tangerin, Asia - teoria placka i sliwek do gory brzuszkiem albo
                            odwrotnie jest wzgledna. ja tam lubie i do gory brzuszkiem i odwrotnie ;))))

                            Yvona, maraton przegapilas? to teraz nie przegap swieta piwa, bo zacznie juz
                            tuz ;)))) w zeszlym roku o tej porze Gunther dawal nam sprawozdanie na biezaco,
                            co i gdzie najlepiej. nie pachnie Tobie czasem jajecznica z szesciu jajek ? i z
                            pomidorami? takie zapachy od strony Manly? no ten tego ...
                            wysle golebia ...

                            Kazik, Peter, Szopen, Poeta czolko :))))

                            Tizedik, kolezanka jakos ostatnio za-pracowana? wrzucasz nam od niechcenia tak
                            a to link ciekawy, pod tytulem poczytajcie sobie sami:)))) a to numerki...
                            Ciebie tu brakuje, no nie mozna ciagle tak jako obserwator/negotiator :))))

                            Mojito ? jestes ?
                            moze spi czy cos ...
                            raczej 'czy cos' ...
                            Twoje zapedy kulinarne swiadcza o jednym: tez dojrzewasz ;)))) no moze nie jak
                            ser szwajcarski, moze jak ... dobre wino w beczce? dojrzewasz do roli,
                            zdecydowanie :)))) moze tak maly businesik, cafe, knajpa, B&B ? nic z tych
                            rzeczy ?

                            zdrowka wszystkim zycze i pozdrawiam
                            • Gość: Ifa Re: Wychodze ... z siebie ;)))) IP: 210.187.122.* 15.09.04, 14:41
                              Desant z wyspy,czyzby Czyzyk?
                              czyzby to ja?;-)))
                              melduje sie zatem w sticky night w Malezji....
                              Pozdrawiam z George Town na wyspie Penang,jestesmy od tygodnia w Azji a mam
                              wrazenie jakbym juz tu byla miesiac...
                              Dwa dni w Kuala Lumpur a potem trzy dni w Rainforest w glebokiej dzungli,noc
                              przespana w jaskini...duzo wrazen,teraz Penang,jutro wracamy do KL aby leciec
                              na Borneo na tydzien...tak duzo by opowiadac chyba za duzo zostawie to jak sie
                              spotkamy Pysiek
                              przyslesz mi na priv jakies namiary typu telefon etc? w Sydney bedziemy 1-ego
                              pazdziernika...jejku jaki dzien dzis mamy??? nawet nie wiem,
                              nic lece,maz mnie ciagnie na curry do panow z Indii w knajpie obok

                              bardzo upalne pozdrowienia
                              Ifa
                              • tizedik Re: Wychodze ... z siebie ;)))) 15.09.04, 23:35
                                Pysiek, cieszymy sie razem z toba :-))))))))))))))))))
                                Najwyzsza juz byla pora na wyjscie! Dobrze robisz!
                                Czy cos takiego bedziesz teraz ogladac z okna? www.manly-seaside.com/
                                A moze to? www.dramaticphotographic.com/CntryMain.htm
                                Jak wiecie, lubie obrazki...;-) Gdybym w tym watku nie byla, nigdy bym nie
                                wiedziala, ze cos takiego gdzies jest.... A teraz wiem!
                                (I tylko zazdroszcze lata, bo u nas tegoroczne wyraznie wykonuje odwrot.)

                                Poszukalam tez obrazkow z innej wyspy ;-)
                                www.myphotographs.net/malaysia/malaysia4.html
                                Ifa, milego wojazowania :-)

                                Nie moglam natomiast podszukac zadnych obrazkow z wyspy bez mgiel...;-) Bo
                                nadal nie mamy oficjalnej informacji, o jaka wyspe chodzi...;-) Tak wiec
                                dopisuje sie do prosby innych watkowiczow o wyjasnienie. Moze to byc (na
                                poczatek) zwykla kropka na mapie. Reszte juz sobie znajde....;-)
                                Przy okazji - pozdrawiam :-)

                                Mandarynko, dzieki (tobie i innym) za opijanie "elementarnych" potrzeb :-))))
                                Informuje oglednie, ze tam nadal odchodzi walka o przyszlosc.

                                Placki z brzuszkami, owsianka... Pierwsze lubie, drugiego nie cierpie. A na
                                sniadanie zrobie sobie jajecznice z pomidorami, bo te uwielbiam. W ogole jesc
                                to ja raczej lubie, a za slodyczami to nawet przepadam :-)

                                Pysiek, ty mnie nie podpuszczaj...;-) W dodatku chyba juz troche wyjasnialam,
                                dlaczego pisze nie za czesto. Przede wszystkim odpada juz pisanie z pracy,
                                bo... watek za dlugi! Nie chce sie gadzina otwierac w godzinach szczytu
                                krajowego! Jak za dlugo to trwa, to mnie system wyrzuca:-( No i na pewien czas
                                blokowala mnie moja osobista firma, ktora dba bardzo o morale pracownikow...
                                Wszystko przez Asie, ktora wpisala w tytul postu jakis bardzo, strasznie i
                                okropnie brzydki wyraz...;-) No i dostawalam tylko komunikat, ze dobieram sie
                                do tych zakazanych tresci...;-) Pyskowac nie moglam, bo forum nie jest tym
                                elementem internetu, ktory jest mi niezbedny do pracy;-)
                                Czy internet jest mi potrzebny do zycia...? Nie powiem...;-)

                                Pozdrawiam wszystkich :-)
                                T.

                                PS.
                                Mojito, czy ja cos przegapilam, czy ty sie zaniedbujesz?
                                Gdzie sa numerki?
                                D.

                                • mojito Juz troche jesiennie. 16.09.04, 04:06
                                  Zdrowko Wszystkim,

                                  pada, mzy, pada ,mzy. Po raz pierwszy slupek skurczyl sie do 19C.
                                  Czuje sie letni oddech jesieni. Melancholia w grafitowym plaszczu
                                  spaceruje po parku. Lato se ne vrati... Se ne vrati...Se ne vrati...

                                  Odebralem rosline od sasiadki. Horror. Z trudem ja poznalem. Zabiedzona,
                                  podzolkla, z porysowanymi lisciami, przygaszona. Rozumiem, ze mozna
                                  wyjsc spod rak kobiecych podrapany, posiniaczony, pogryziony nawet
                                  - ale zawsze szczesliwy. Tej Pani za opieke podziekuje. Nigdy wiecej. Finito.
                                  Postawilem to przygaszone i zabiedzone zielono/zolte stworzenie w wannie
                                  i splukuje delikatnie i czule liscie woda. Nawet amputacje konczyny
                                  musialem przeprowadzic. Nie wiem czy do psychoterapeuty nie bede musial
                                  rosliny zabrac aby nie czula urazy do kobiet.

                                  Victoria`s Secret odslonila nowa wystawe. Jedno okno w rozu. Roz wszedzie.
                                  Drugie bardziej interesujace. Mam mieszane uczucia co do rozowej bielizny.
                                  Wole inne kolory.

                                  W lecie siedzialem w poblizu pieca Tandoori w Bombay`u (w Szczecinie).
                                  Siedzenie satysfakcjonujace. A jak sie siedzi na wyspie_w_n_z ?

                                  Nasze szczesliwe numerki na dzisiaj.
                                  08 11 13 34 51 PB 10,
                                  08 25 27 42 47 PB 04,
                                  05 13 30 39 53 PB 31. Do wygrania dzisiaj 72 miliony. Za swoja dzialke
                                  zmienie pore roku. Ta Manly plaza, no, no... I tak ladnie sie nazywa.

                                  Pysiek,
                                  ciesze sie bardzo. Zdazylas wyjsc zanim sie zupelnie rozpilem :))).
                                  Business restauracyjny uwiazalby mnie. Niektorzy ludzie pracuja po
                                  dwanascie godzin dziennie aby kupic business i pracowac szesnascie.
                                  Ja pracuje aby nie pracowac :))).

                                  Tizedik,
                                  no way! Absolutnie nie zapomnialem. Czule i czeste listy/rachunki
                                  post-wakacyjne gromadzace sie w skrzynce pocztowej nie pozwalaja
                                  mi o tym zapomniec. Linki ciekawe. Wyspy lubie. Zamglone i nie.
                                  W oczekiwaniu na losowanie (za godzine) ide usiasc przy barze w Rouge
                                  i pokazac wszystkim moje dzisiejsze ostrzyzenie. Wypije jeden ogolny
                                  a drugi szczegolny. Za powodzenie elementu tez.

                                  Slonecznie pozdrawiam,
                                  mojito.

                                  22:05/19C/bez zupy dzisiaj.
                                  • kazachstan Re: Juz troche jesiennie. 16.09.04, 05:14
                                    Dzien dobry,

                                    no jak milo tu zajrzesz i poczytac same dobre wiadomosci. najpierw ze Pysiek
                                    wychodzi.to juz bardzo dobra wiadomosc i jeszcze druga ze wygrywamy tyle
                                    pieniedzy.trzeba gleboko w cos wierzyc, to napewno sie spelni. pieniadze
                                    kochane pieniazki, niektorzy to jakosik maja to we krwi ze obojetnie co robia,
                                    to robia pieniadze. ja tam takiego talentu nie mam.
                                    obrazki z Manly i z Malyasia tez ciekawe. dziekuje Tizedik ty to zawsze cos
                                    ladnego wynajdziesz.dla mnie to wyprawa do Manly to jak w Polsce wyprawa nad
                                    jezioro Dzierzoniow. troche daleko, ale okolice bardzo malownicze.jak
                                    przejezdza sie przez zwodzony most The Spit to krajobrazy zupelnie jak nad
                                    morzem Srodziemnomorskim, nie moglem sam porownac ale tak mowia i jest naprawde
                                    pieknie.najlepiej to Pysiek pewnie sama opisze okolice, ja mieszkam niedaleko
                                    od Parramatta.
                                    Mojito to bardzo dziwne ze oddales kobiecie roslinki pod opieke i ona je
                                    zaniedbala.kobiety zwykle sa bardzo troskliwe, szczegolnie o cos co im sie
                                    powierza. tez bym nie mial zaufania do takiej osoby.na slasku sie mowilo, ze
                                    patrzy sie na czlowieka charakter jak je i jakie ma podejscie do natury.jaki do
                                    jedzenia taki do roboty i to sie sprawdza. no ale jak jest prawda,ze tu
                                    zapachniala jajecznica z pomidorami, to jak Gunther sie pokazales to mam
                                    nadzieje ze zaraz napiszesz.
                                    Mojito jeszcze napisales, ze pracujesz zeby nie pracowac.ja to powiem, ze lubie
                                    pracowac, jak dobrze w pracy wszystko uklada sie to czuje sie potrzebny.nie
                                    bylem na tyle szczesciarz zeby robic to co lubie, a raczej robie to co
                                    musze,zeby zarabiac na utrzymanie. nie narzekam i taki codzinny rytm jest dobry
                                    dla czlowieka.praca, dom troche urozmaicenia w weekend, ba co tu wiecej chciec.
                                    oby zdrowie i spokoj na swiecei byl to juz bedzie wszystko wysmienicie.
                                    pozdrawiam wszystkich
                                    Kazik
                                  • yvona73pol Re: Juz troche jesiennie. 16.09.04, 05:18
                                    witajcie kochani!!
                                    slonecznie dzisiaj, az milo ;))
                                    Ifa, czy ja dobrze zgaduje, ze zawitalas do Snake Temple????? mam nadzieje, ze
                                    masz foty z gadzinami...... bardzo mnie to miejsce intryguje ;))) jakas wezowa
                                    natura sie we mnie odzywa, a moze hazard - w koncu najbardziej trujace fangs na
                                    swiecie to lekki dreszczyk emocji ;))))
                                    Mojito, rozowy to kolor dosc kontrowersyjny, aczkolwiek czasami calkiem ten
                                    tego ;)) a co powiesz na zolty z elementami czerwonego? niczym nasturcja ;)))
                                    tak w ogole to ciezko mi sie kolorystycznie okreslic, kocham wszystkie -
                                    prawie, i nawet brazowy, za ktorym nie przepadam, czasami sie trafi w takim
                                    odcieniu, ze spojrze laskawszym okiem......
                                    kwiaty bardzo chetnie ci przechowam nastepnym razem, wszystkie mnie lubia, z
                                    wyjatkiem maranty i paprotek ;))) choc wlasciwie paprotki to nie lubia glownie
                                    mieszkania moich rodzicow...
                                    Pysiek, same dobre wiadomosci ;)) fakt, maraton przegapilam, nawet jako widz,
                                    za to te kolejne (piwne) okazje jakos sympatycznie wygladaja, no a juz ta
                                    jajecznica z pomidorkami.... mniam..... ;))) zawsze i wszedzie ;))))
                                    Tizedik, ja sadze, ze moge z powodzeniem zalozyc klub A.I. i nie bedzie to
                                    bynajmniej Artificial Intelligence ;))) niestety, to jest Anonymous
                                    Internetoholics ;))) z gory mianuje sie prezesem, ale do prowadzenia mityngow
                                    zglaszac sie moze kazdy ;)))
                                    wiecie, ze juz polowa wrzesnia za pasem? alez ten czas pedzi.... a jutro w
                                    tiwi "Imie Rozy", jeden z moich ulubionych filmow.... bede glued do ekranu ;)))
                                    caluski dla wszystkich, biegne do roboty,
                                    hej ho, hej ho ;)))))
                                    Iwona
                                    • Gość: Ifa Raczej tropikalnie IP: 210.187.118.* 16.09.04, 07:27
                                      Jesien w Malezji jest bardzo upalna,klejaca i duszna,jak caly rok zreszta,taki
                                      to los zyjacych blisko rownika,
                                      Tak Iwonko bylismy wczoraj w Snake Temple,ale obawiam sie ze bys sie
                                      rozczarowala,ja przynajmniej tak,
                                      swiatynia byla mala,a dwa podobno bardzo jadowite weze a raczej male wezyki bo
                                      nie bylo to wiele wieksze od zaskronica jakiego mozesz spotkac w polskim
                                      lesie,oplecione trwaly na dwoch niewielkich galeziach przy oltarzu z darami dla
                                      Buddy,kilka kadzidel i pare swiec dookola i cala atrakcja,
                                      oprocz tego kilka troche wiekszych wezy w szklanych pojemnikach w pomieszczeniu
                                      nie bedacym nawet czescia Temple (chyba backup na wypadek jak dwa z oltarza
                                      uciekna,hehe)
                                      Chinska czesc w Georgetown ktora jest zreszta backpacking area ze wzgledu na
                                      ilosc hosteli i ceny jest po prostu obrzydliwa,tak brudnego i tak obskurnego
                                      miejsca jeszcze nie widzialam...ale moze dlatego ze to moja pierwsza podroz do
                                      Azji
                                      przebiegajace szczury pod nogami idac China Town to zupelna normalka,nie
                                      wspominajac o szczurach w hotelach biegajacyh po holu...przeciez to Malezja nie
                                      Indie... i wsrod tego wszystkiego,zarosnietgo brudem i obskurnymi budynkami
                                      mieszkaja sobie i zyja ludzie,jedzac i gotujac posilki na ulicy,naprawde
                                      niebywaly to widok dla Europejczyka,ktory pierwszy raz przyjechal do Azji
                                      Generalnie wyspa jest ladna z pieknymi plazami i imponujacyami hotelami,ale
                                      centrum miasta,moze zszokowac
                                      znacznie lepiej sie czuje w gelobokiej dzungli niz takich miejscach!
                                      z ulga wrocilam dzis do KL,
                                      Yva przesle ci mailem zdjecie ze Snake Temple,jak tylko get a chance...
                                      musze leciec (w przenosi i doslownie,bo jedziemy na lotnisko ;-)
                                      wiecej jak uda nam sie spotkac...(?)

                                      Pysiek,nie czytalam juz dawno postow,ale wyczytalam wczoraj ze wyszlas ze
                                      szpitala,wszystkiego dobrego i zdrowiej kochanienka

                                      Tizedik,przesylam tropikalne hello,link fajny

                                      Mandrynka czyzby moja kartka z Irlandii wyslana przed wyjazdem nie dotarla do
                                      ciebie?;-((((((((( a wybralam najladniejsza...
                                      W Wa-wie polecam tez Sfinxa na Chmielnej,na rogu danie w granicach 18-25 PLN
                                      ale mozna sie najesc za dwoch i bardzo smaczne!

                                      upalnie,tropikalnie pozdrawiam
                                      Ifa
                                      • yvona73pol Re: Raczej tropikalnie 17.09.04, 03:31
                                        bo wiesz co, Ifa, te weze to przypelzaja jedynie podczas pelni ksiezyca, ponoc
                                        wtedy roi sie od nich, tak nam mowil pan w szkole, ktory pochodzi z Malezji
                                        wlasnie, i czesto tam bywal....
                                        i nigdy nikogo nie ukasily, a mialy okazje ;)))
                                        to w Malezji jest teraz jesien? a ja myslalam, ze wiosna.... to ktora to juz
                                        polkula?
                                        szczury na ulicach tak srednio by mi przeszkadzaly, w domu/hotelu bardziej... z
                                        twojego opisu faktycznie wynika, ze dzungla przyjemniejsza....
                                        uwazajcie na wode, i w ogole na rozne "niezyty" ;)) ponoc najlepszym lekarstwem
                                        jest czesta dezynfekcja wyborowa ;))) nie zebym namawiala do pijanstwa, ale
                                        slyszalam, ze dziala....
                                        zdjecia of korrs obejrze with pleasure, nawet te najbardziej obskurne ;))
                                        Mojito, kwiat chetnie przyjme na wakacje, tylko starannie opakuj ;)
                                        miales racje, rozowy nie ten tego, jakos nieswojo... ale przynajmniej wygodna
                                        bestyja ;))))
                                        nasturcja bardziej, ze tak powiem, reprezentacyjna ;))
                                        a ja sie ide showerowac i znow out, ale pogoda przecudna, lato, laaato
                                        wszedzie ;))))
                                        caluski,
                                        Iwona
                                    • mojito Czekoladowe martini. 16.09.04, 07:50
                                      W Rouge pustki. Stolek na luku wolny. Moj ulubiony.
                                      Przyssalem sie. Barmanki dwie. Jedna ma granatowa
                                      lingerie. Koloru drugiej nie udalo mi sie ustalic.
                                      Czyzby nie miala? Ta niepewnosc mnie kiedys zabije.
                                      Margarita ogolna. Dobrze zrobiona. Limetka z wdziekiem
                                      zawisla na obrzezu. Miedzy ustami a brzegiem margarity.
                                      Dziewczyny stolek dalej pily cos brunatnego. Niechetnie
                                      zainteresowalem sie. Czekoladowe martini. Och, ty gejsza!
                                      Pierwszy raz widze z bliska. Barmanka (ta w lingerie) wyjasnila
                                      - absolut, vanilla i Godiva z dotykiem irlandzkiego Bailey`s.
                                      Zaproponowala slomke i degustacje. Uprzejmie uchylilem sie.
                                      Zamowilem powtornie margarite. Rownie dobra. Moze blizniaczka?
                                      Facet z prawej opowiedzial dowcip barowy: pijacy cocktail mowi do
                                      kolegi - patrz - kostka lodu z dziurka, pierwszy raz widze.
                                      Ja czesto widze - odpowiada kolega - jestem dwanascie lat zonaty.
                                      Usmiechnelismy sie wszyscy uprzejmie.
                                      Zrewanzowalem sie dowcipem barowym o Eskimosie:
                                      E. zamawia whiskey. Z lodem? - pyta barman. Tylko bez przesady - odpowiada E.
                                      Oderwalem sie od stolka...

                                      Kazik,
                                      popatrz. Tez sie niemile zdziwilem zaniedbaniem rosliny.
                                      Kto by przypuszczal? Kobieta przeciez. Nigdy nic nie wiadomo.
                                      Co Twoja Pani upiekla ostatnio?

                                      Iwona,
                                      te kolory nasturcjowe zupelnie ten tego. Wiosenne, sloneczne i optymistyczne.
                                      Z rozowym ciagle sie waham. Musialbym zobaczyc :))).
                                      Za propozycje czasowej adopcji rosliny dziekuje. Wysle pot do Sydney :))).

                                      Nic nie wygralismy. To zla wiadomosc. Nikt inny tez nie. To dobra.
                                      W sobote osiemdziesiat cztery miliony.
                                      Cholera, musze rano isc do pracy.

                                      Dobranoc/dzien dobry odpowiednio,
                                      mojito.

                                      01:50/moze zupa dzisiaj?





                                      • pysiek13 Tooo juz latooooooooo .... 17.09.04, 06:20
                                        Witajcie slonecznie :))))

                                        to juz lato, zupelnie jak w starym przeboju Lata z Radiem :))))
                                        przesunelam wzrokiem lekko ciezkim od po-poludniowej sennosci po ekranie
                                        monitora ... czarne litery na bialym tle ostro zaatakowaly moje receptory
                                        wzroku: bialy kruk - pomyslalam !!! Asia Twoj watek to bialy kruk :))))))))
                                        milo, ah milo siegnac czasami po lekkie slowa, nie trudna tresc, lekko kpiacy
                                        nieszkodliwy humor. odpoczac od spraw waznych, wiazacych i zatroskanych.
                                        wyskoczyc jak kroliczek (ostatnio chyba bylam skowronkiem, a niech tam) na lake
                                        pachnacych, cieplych slow. na chwile zapomniec kto, dlaczego, gdzie, komu i za
                                        ile. tak sobie niefrasobliwie roz-myslam, ostatni weekend w hospital i
                                        sruuuu ..... wpadam w moj wlasny reality show ;))))
                                        znowu bedzie trzeba zmarszcyc brwi, zebrac mysli, skupic i stawic czola
                                        wyzwaniom, zmierzyc z czyms waznym, znaczacym lub przytlaczajacym ;)))))))))))
                                        tymczasem co ja tu czytam:
                                        Ifa podziwia weze i szczury, a przy okazji jungle i tropic.
                                        Yvona chyba daltonistka, miesza kolory rowno ;)))
                                        Kazik jaki do roboty taki do jedzenia
                                        Mar_za od kiedy dostala premie wszelki sluch zaginal
                                        Poeta L. chodzi na kurs przygotowania przed-porodowego w Afryka Poludniowa
                                        Tangerin, no wlasnie Tangerin :)))) co tam ciekawego?
                                        Mojito sprawdza jakosc drinks w lokalnych pubs i organizuje swiezy transport
                                        pot z US do Australia (Yvona Ty lepiej pomysl w co pakujesz ;))))
                                        Matrioszka chyba jeszcze nie doszla do siebie po Kinderball synka ;))))
                                        Gunther poczul zapach jajecznica i za-tesknil za Manly - herzliche
                                        willkommen ;))))
                                        Tizedik zapracowana sprawdza pogode around the world, trzymajac reke na pulsie
                                        Lady Luck tudziez Elementu,a wlasciwie to odwrotnie ;))))
                                        Asia doszla do siebie i poszla dalej. QUo vadis?
                                        Szopen ... zamyslilam na chwilke. Ty jestes special qrcze ...
                                        SABAAAAAAAAAA :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                        aloha, jak sie masz ??? how is Baby ?
                                        obecnie przechodzimy ze znaku Virgo do Libra, Gunther swoim sobie tylko
                                        znanym ;) sposobem obliczyl, ze Baby bedzie to podobno Scorpio, tak jak
                                        on ;)))) wytrzymasz tak dlugo? daj znac ;))))
                                        obiecane zdjecia wysle jak tylko wroce do domu :))))
                                        no i jeszcze cos przypomnialo ....
                                        Mojito ;))))
                                        bardzo przepraszam, przepraszam bardzo, ze Ciebie niepokoje;)))) wyczulam kolo
                                        Ciebie na odleglosc kobiete ale ;))))
                                        gdzies miedzy akapitami, elegancka, skora do zartow, czasem wybuchnie perlistym
                                        smiechem, albo delikatnie za-chichocze jak dobrze ulozona uczennica z elitarnej
                                        szkoly dla dziewczat. Lady Ironia znow jest obecna kolo Ciebie i powiem, ze
                                        wprawia mnie to czasem w lekkie za-klopotanie. ta kostka lodu z dziurka ...
                                        no no no ... kij zycia ma dwa konce ;))))

                                        zdrowka i najlepszego

                                        • mojito Piontek juz... 17.09.04, 07:39
                                          ...oh, lato! Nie zaprzecze - juz zazdroszcze.
                                          Lato lubie, jesien niechetnie toleruje.
                                          I z ta niechetna tolerancja bede sie w nia zanurzal,
                                          zanurzal, zanurzal... Oh, lato...

                                          Iwona,
                                          milo mi, ze zgadzasz sie z moim odczuciem co do rozowosci.
                                          Jednak nie lezy mi i juz. Inne natomiast kolory i owszem.
                                          Nasturcja zdecydowanie ozywia. I calosc i poszczegolnosc.
                                          Moje rosliny nie maja kwiatow. Nawet nie wiem jak sie nazywaja.
                                          Mieszkaja u mnie anonimowo. I zielenieja tylko.
                                          Obiecuje pot dobrze opakowac przy wysylce :))).

                                          Yo, Pysiek,
                                          to juz tylko dwa dni. Bedzie Tobie brakowalo handsome nurse?
                                          Ale chyba warto porzucic mezczyzne dla wolnosci? Rano wypisuja?
                                          Lady Luck, Lady Ironia i jej siostra Lekka Ironia.
                                          Przyjemnie jest jak sie Ladies kreca w poblizu. Czy to wirtualnie,
                                          czy to w zasiegu reki :))).
                                          Pozostaje ciagle nie rozwiazane zadanie matematyczne z koncami kija.
                                          Wiemy, ze kij ma dwa konce. Ile koncow ma dwa i pol kija?
                                          I lekko nad tym sie zastanawiajac spac ide.

                                          Zdrowka i pocalunku Lady Luck wszystkim,
                                          mojito.

                                          01:39/20C/czy owsianka to zupa?
                                          • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej dzisiaj dopadła nas mgiełka 17.09.04, 08:23
                                            sikorki zadomowiły się w ogródku chyba na dobre i chyba jest to jakaś para bo
                                            dużo czułości od rana w ich zachowaniu :))patrząc na nie przy porannej kawie
                                            chce się zacząć dzień a nawet pośpiewać razem z nimi :))ogród to oddzielny
                                            problem jest go sporo a doświadczenia z ziemią nie mamy żadnego.Poczekamy do
                                            wiosny a w długie zimowe wieczory ogrodnictwo będzie obowiązkową
                                            lekturą,dzisiaj udaję się do księgarni by nabyć to i owona temat.Pozdrawiam
                                            porannie miłego dnia życząc wszystkim :)
                                            • Gość: Mar_za Re: dzisiaj dopadła nas mgiełka i robota IP: 212.160.172.* 17.09.04, 11:59
                                              Kochani, no bo ja zapracowana jestem i stad tutaj mnie malo:))))
                                              Lekarstwem na uzaleznienie internetowe ewidentnie jest robota. Nie ma kiedy
                                              odpalic komputera w calach przyjemnosciowych. A tu premie dali i od razu z
                                              grubej rury zadan na dwa etaty. Wczoraj wyszlam z biura o 21 za to dwa dni temu
                                              o polnocy. Serio!!!!! Nie ma lekko:)

                                              Mojito Ty lepiej wygraj dla nas te kase i wtedy pierwsza rzecz jaka zrobie to
                                              rzuce robote:))

                                              Pysiek super, ze wychodzisz ze szpitala. To jak powrot z dlugiej podrozy.
                                              Optymizmem powiewa:)

                                              Tangerin co do Warszawy i miejsc wartych pokazania sie nie wypowiadam, bo nie
                                              pamietam nawet, kiedy bylam np na Zamku Krolewskim. Za to w kwestiach
                                              knajpkowych moge jeszcze polecic mój ulubiony Tam-Tam na Foksal , gdzie tez w
                                              miare przyzwoite ceny maja.

                                              I nie zdazylam się obejrzec a już mamy piątek. Tym razem weekend w stolicy, ale
                                              za tydzien może wybiore się do Krakowa? Energia mnie cos rozpiera ostatnio.

                                              A premie wydam, wydam, nie martwcie się:) Posiadanie premii jest stanem
                                              absolutnie krotkotrwalym:)

                                              Pozdrowionka, Mar_za


                                              • Gość: Asia Bialy kruk IP: *.akl.callplus.net.nz 17.09.04, 12:54
                                                Pysiek ciesze sie ze Ci humor wrocil, widac ze wracasz do siebie :)
                                                Chyba masz racje z tym Bialym Krukiem, dla tych ktorzy zostali i wpadaja tu
                                                reguralnie to jest Bialy Kruk, faktycznie mozna sie odprezyc, posmiac,
                                                pozartowac, poprzezywac z innymi ich wzloty i upadki i podzielic sie swoimi.

                                                Chyba wlasnie to ze mozemy sie podzielic naszymi przezyciami i przemysleniami
                                                sprawia ze chetnie tu wracamy, czasem po dluzszych nieobecnosciach, i nie
                                                zawsze zapach jajecznicy nas przyciaga, jajecznica to tylko mily ale
                                                niekonieczny dodatek :)

                                                Dokad ja ide, chwilowo nie wiem, nigdy nie mialam i w dalszym ciagu nie mam
                                                zaplanowanych celow, zyje z dnia na dzien i tym co wiatr przywieje, jestem
                                                sobie zaglem i sterem
                                                obywatel swiata bez stalego miejsca zamieszkania, dzis tu jutro gdzie indziej

                                                zycie jest cudowne, swiat piekny a ludzie zyczliwi, wystarczy sie tylko
                                                usmiechac a wszyscy beda sie usmiechac do nas :) ab alio exspectes, alteri quod
                                                feceris
                                                • tizedik Ivana wianie 17.09.04, 14:55
                                                  Ja tak na chwilke, a propos tego, o czym Asia wspomniala, czyli wiania...
                                                  Wiatru wiania. Bardzo duzego wiania. I lania. Lania deszczu znaczy sie.

                                                  W skrocie - chodzi mi o Ivana, ktory troche stracil ze swej grozy, ale nadal
                                                  huraganem jest zwany, przechodzac w nizsza kategorie, czyli w burze tropikalna,
                                                  a nawet w tzw. depresje tropikalna.
                                                  Ta wlasnie burza opanowala juz rejony bliskie Mojito, elementowi tez.
                                                  Popatrzcie www.weather.com/maps/news/atlstorm9/ivanirsatellite_large.html
                                                  Ten obrazek bedzie sie zmieniac z uplywem czasu, bo jest aktualizowany.
                                                  Informacja pisana o Ivanie jest tu www.weather.com/newscenter/tropical/
                                                  a w niej takie info: More heavy rain is in the cards further north in the
                                                  central Appalachians of West Virginia, Virginia, and Pennsylvania. Flood
                                                  watches extend from Alabama, much of Georgia and the Florida Panhandle
                                                  northward to Pennsylvania in anticipation of Tropical Depesssion Ivan's very
                                                  wet north-to-northeast track over the next 2 days.

                                                  Mojito, parasol, kalosze i temu podobne wyposazenie posiadasz?
                                                  • Gość: Saba Fiksacja brzuchowata IP: *.adsl.wanadoo.nl 17.09.04, 20:33
                                                    Nie gniewajcie sie, ze nie zagladam.. tak to juz jest z baba w ciazy, ze na
                                                    pewien okres zafiksowuje na punkcie brzucha ;-) i nie chce was tym zanudzac,
                                                    poza tym roboty kupa na glowie, ostatnie tygodnie w pracy przed macierzynskim.
                                                    Ale zyje i oboje z bablikiem mamy sie dobrze tylko troche juz ciezko chodzic :-
                                                    ( Nie dam rady pewnie nadrobic wszystkich zaleglosci w czytaniu, ale
                                                    pozdrawiam Was wszystkich serdecznie!
                                                    Saba
                                                    • gunther_0 Re: Fiksacja brzuchowata 18.09.04, 03:43
                                                      Siemanko wszystkim,

                                                      no dziewczyny takzescie tu namacily tym zapachem jajecznicy, ze nie
                                                      wytrzymalem.Sabcia kope lat, i Ty jeszcze z bejbikiem chodzisz?to znaczy ze
                                                      Skorpionek bedzie stoprocentowo:)))jeszcze powiedz ze chlopak i bedzie nazywal
                                                      Gunther oczywiscie,to juz bedzie szczyt szczescia ;)))no tego znaczy,ladne
                                                      rzeczy.
                                                      pozwolicie ze otrzepie moj podrozny kapelusz i przysiade do Waszego stolu:)))
                                                      moja lodeczka jak zwykle po burzliwym morzu plywa,zawialo mnie nie powiem.urlop
                                                      mi sie niechcacy wydluzyl.co tam kochani, siedze w wysokich gorach i nie bardzo
                                                      dociera tu technologia,piontki wieczorowa pora ruszam zwykle do miasta otrzec
                                                      sie o cywilizacje,poczte sprawdzic, i wypic za Wasze zdrowie oczywiscie ;)))
                                                      do Australii nalezaloby wracac,bo dopytuja sie o mnie wazni bosowie,trzeba nad
                                                      tym pomyslec, czy znowu zalozyc sobie ze tak powiem,ta obroze kurde szyszka ;)))
                                                      albo hulac dusza.jasne wybor moj,a lata leca.
                                                      w Australii kochani to slonce swieci cholernie mocno,poparzylem sobie troche
                                                      tego, no poparzylem.czlowiek taki troche oslepiony, patrzy i patrzy i kurde
                                                      widzi nie to co trzeba no tego.zainwestowalem wiec troche szmalu i ruszylem w
                                                      podroz do galaktyki, taki skromny stateczek kosmiczny sobie kupilem. w razie
                                                      wpadki to licze na nasza wygrana Amigo ;))) czolko,klaniam nisko :))))i podroz
                                                      byla bardzo owocna,slonce jest piekne, kurde ale piekne, az zatyka,ale jak
                                                      przyjrzec dokladnie, to co pokazuje nam ziemianom pospolitym,to nie to samo co
                                                      tkwi tam pod spodem. pod spodem to dopiero pieknie,normalnie tam biale zloto,
                                                      mowie wam,a nie jestem frajer pompka,o nie;)))przygladalem sie dokladnie cale
                                                      wakacje.no i powiem wam ze zatesknilem za tym australijskim slonkiem,
                                                      australijskie slonko to nie jakas tam gwiazda. mam teraz wiecej doswiadczenia z
                                                      podrozy i wiem jak z tym sloncem obchodzic ;)))moze bedzie laskawsze dla mnie?
                                                      nie spali tym razem?
                                                      a propos gwiazd to ich pelno tutaj, cale konstelacje.dopatrzylaem sie nawet
                                                      gwiazdy blyszczacej tak jasno jak nasza Asienka i ckliwie na sercu mi sie
                                                      zrobilo, zatesknilem za Wami jeszce mocniej.Asienko,Gwiazdeczko nie zachodzaca,
                                                      jak zdrowko? sorki najszczersze, ze w potrzebie mnie nie bylo. nadrobie
                                                      natychmiast i na zapas wszelki straty.pozwol tylko ze sztorm sie przewali i
                                                      doplyne na wasz kontynent:)))
                                                      Kazek:))) kope lat, ciesze sie ogromnie ze chociaz poczta do Ciebie doszla, to
                                                      znaczy nie musze ci sie tak bardzo tlumaczyc, w zyciu sam wiesz jak to jest.
                                                      miedzy nami slasakami;)))for sure wypiejemy jeszcze nie jednego.
                                                      Amigo Mojito w porzasiu wszystko?zdrowenko pije Twoje w szczegole :)))jak tam
                                                      udaly wakacje w Polsce,gwiazdiscie mam nadzieje?mialem wpasc do Szczecina ale
                                                      moja lodeczka troche zarzucilo, na prawo potem na lewo i ten tego, no wiesz jak
                                                      to jest.ale co sie odwlece ;)))
                                                      dziewczynki pozdrawiam Was szczegolnie,wszystkie te ktore znam i te ktore
                                                      dopiero poznam, brunetki blondynki ach ja wszystkie was dziewczynki:)))
                                                      bede konczyl,czas tu w kafejce mi sie niedlugo konczy, jeszcze pare drinkow
                                                      wypije za wszystkich forumowiczow powodzenie, zycze zdrowka
                                                      wpadne tu pewnie znowu za tydzien a potem to juz z Australii
                                                      siemanko, czolko wszystkim
                                                    • Gość: Saba Re: Fiksacja brzuchowata IP: *.adsl.wanadoo.nl 18.09.04, 17:06
                                                      Gunter, milo ze sie pokazales! Stesknilam sie za toba ;-)
                                                      Owszem bedzie skorpionek, ale czy chlopak to sie nie wygadam. Na razie tylko
                                                      powiem, ze uparciuch, bo sie nie chce przekrecic do pozycji startowej (glowa w
                                                      dol!)
                                                      Strasznie tajemniczo o wszystkim napisales, nic z tego nie rozumiem.. ale moze
                                                      to moja wina.. gdze ty w koncu jestes???

                                                      Fajnie, kochani, ze tu zawsze mozna do was wpasc! U nas sie zaczyna jesien, ale
                                                      na razie piekna i sloneczna.

                                                      Matrioszka, nie strasz mnie!
                                                      Asiu, dowiesz sie na pewno, nie omieszkam powiadomic!
                                                      Mojito, dzieki ;-)
                                                      Pysiek, nie wymigasz sie, wciaz czekam wiesz na co, keep in touch!

                                                      Pozdrawiam!!
                                                      Saba
                                                    • mojito Rzucenie pracy... 18.09.04, 03:59
                                                      ...moze juz w poniedzialek :))).
                                                      Nasze numery na sobote:
                                                      09 19 21 23 30 PB 20,
                                                      08 13 23 29 51 PB 13,
                                                      03 04 22 40 53 PB 18. Do wygrania 84 miliony.

                                                      Dzisiaj w gazecie artykuly z sasiedztwa Matrioszki i Szopena.
                                                      Otwieranie na potege boutiques w Moskwie. Burberry, Hermes, Gucci,
                                                      Christian Dior, Salvatore Ferragamo, Bulgari i inne.
                                                      W sasiedztwie Szopena kleska urodzaju owocow litchi.

                                                      Kazik,
                                                      czujesz moze unoszacy sie nad Sydney zapach smazonej wielojajecznej
                                                      jajecznicy :)))?

                                                      Pysiek,
                                                      zostal Tobie jeden dzien. Jeden f. day!!! Trzymaj sie.

                                                      Milego weekendu tym co maja i pogodnego dnia tym co nie,
                                                      mojito.

                                                      21:59/24/bez zupy.


                                                    • mojito P.S. Saba. 18.09.04, 04:02
                                                      Trzymam kciuki. Zdrowko dla Was obojga.
                                                      Chociaz mezowi tez sie przyda.
                                                      m.
                                                    • mojito Qrde Amigo :)))). Ten tego... Qrde...:)))). 18.09.04, 05:38
                                                      Siemanko Gunther/Amigo,
                                                      najwyrazniej telepatia. I jajecznica. Zglodnialem troche i jajecznice
                                                      robie. Wlasciwie sadzone. Na cebulce. Ja dwujajeczny jestem. Skromnie.
                                                      Ale pamietam i podziwiam Twoje szesciojajeczne przyzwyczajenie. Nawet
                                                      Kazika prosilem aby powachal czy gdzies nie pachnie.
                                                      Zagladam tutaj i co widze...
                                                      Witaj Amigo, witaj... Niepokoilem sie, ze bedziemy Ciebie musieli
                                                      szukac po losowaniu aby dzialke Twoja Tobie wreczyc.
                                                      Dobrze, ze jestes :)))). Wiem, ze sie dobrze czujesz poniewaz
                                                      mocno po polnocy sie o cywilizacje ocierasz. Troche cywilizacji
                                                      nigdy nie zawadzi. Milo, ze kolczatki jeszcze nie masz, qrne szyszka.
                                                      Poczekaj do poniedzialku - kto wie...
                                                      Nadsluchiwalem troche bedac w Szczecinie poniewaz spodziewalem sie Ciebie.
                                                      Ale jak nie dawales znaku zycia to nie niepokoilem sie. Optymistycznie.
                                                      Sadzilem, ze zostales gdzies tam na granicy czegos zatrzymany/przytrzymany
                                                      i ten tego masz sie dobrze. No news is good news :))).
                                                      Moje wakacje byly bardzo udane. Ten tego odpowiednio udane.
                                                      Wierze, ze Twoje ten tego przebiegaja podobnie. Gwiazdziscie - pytasz?
                                                      Mozna tak powiedziec :))).
                                                      Myslalem tez, ze jak nie jajecznica to komunikat Saby o stanie wywabi
                                                      Ciebie :))). I prosze...

                                                    • Gość: Asia Witaj Brachu IP: *.akl.callplus.net.nz 18.09.04, 06:28
                                                      :))))) Gunther milo Cie tu znowu widziec calego i zadowolonego. Dlugo Cie u
                                                      nas nie bylo, tzn moze bywales tyle ze bezglosowo. Wiesz tu jak w rodzinnym
                                                      domu, nie wazne gzie byles, co robiles i jak dlugo cie nie bylo, wazne ze teraz
                                                      znowu jestes, wiec usiadz przy stole i poopowiadaj, chetnie posluchamy Twojej
                                                      historii.... moze urwal ci sie film u podnoza Tatr :))

                                                      Witaj, ciesze sie ze wrociles, a to ze cie niebylo w potrzebie teraz juz nie
                                                      jest takie wazne. :))

                                                      Sabcia - myslami jestem z Wami, powodzenia i daj znac co i jak :))

                                                      Pysiu jak w domku? Dali Ci kogos do opieki na przychodne? mam nadzieje ze
                                                      przystojny bestia :)

                                                      Mojito Ty wez i wkoncu wygraj te 84 mil albo i wiecej, przydaloby sie jakis
                                                      zjazd zrobic

                                                      Kazik daj glos kurcze, tero Ty zes sie obrazil? co jest chlopie?

                                                      Wszystkich innych rownie serdecznie pozdrawiam :) przepraszam ze nie wszystkich
                                                      wymieniam po imieniu

                                                      aha Yvonka jak dlugo jeszcze bedziesz w Au i gdzie dalej?

                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej York 18.09.04, 11:38
                                                      Miała byc dzisiaj wyprawa do York,podziwianie tego co stworzyli ci,których juz
                                                      nie ma,ale niestety górę wzięło lenistwo a z ciepłym łóżeczkiem nie mozna było
                                                      się pożegnać :))Będzie wyprawa do centrum ogrodniczego i próby zakupienia
                                                      czegoś co mozna posadzić jeszcze tej jesieni.Sikorki się nie wyprowadzają to
                                                      miłe.Wszystkim miłej soboty.
                                                    • matrioszkaa Re: Witaj Brachu 18.09.04, 15:15
                                                      Witaj, witaj...gdziezes byl czarny baranie????:-)))

                                                      Co Wy wszyscy z tym Skorpionem, ja mam taki egzemplarz w domu, jeszcze nie
                                                      2-roczny nawet, i mowie wam: au, aua; ciazka sztuka, ale wiem, ze sobie w zyciu
                                                      poradzi. Saba-jedna rada: wyspij sie;-)
                                                      Pysiek, Twoje diagnozy trafne;-)(skutek uboczny zbyt dlugiego pobytu w
                                                      szpitalu). Powiedz tylko, czy wychodzisz o wlasnych silach?

                                                      Po serii: samochod (wymiana chlodnicy), pralka (pompa); popsulam sie ja, jeszcze
                                                      tylko nie wiem co mi trzeba wymienic:))). Wszystko po szczepionce przeciw
                                                      grypie, osoby leczace sie tradycyjnie czosnkiem maja teraz ubaw po pachy:(

                                                      Iwona-tez lubie "Imie rozy" i za kazdym razem ogladam, gdy pokazuja w TV.
                                                      Tangerin (zaraz wyjdzie ze mnie belfer), cos Ty jezdzisz za duzo, nie uwazasz,
                                                      ze powinnas sie uczyc?! Jak przyjade, chce zobaczyc dyplom, zrozumiane?
                                                      (Prawidlowa odpowiedz: tak jest, towarzyszu nauczycielu!)
                                                      Twoje pytanie, co mi do szczescia brakuje powalilo mnie na kolana i z tej
                                                      pozycji cicho szepcze: "Karampuk" Kerna (moje rozrabiaki dwa maja domowe
                                                      przezwisko kruki karampuki, a tu okazuje sie, zem nie byla oryginalna i Ludwik
                                                      Jerzy mnie wyprzedzil, teraz chce sie dowiedziec kto to karampuk wg. niego?)
                                                      A co vice versa?
                                                      Warszawa da sie lubic?

                                                      Pare zdjec z Moskwy w pamietniku Jandy z wczoraj: www.krystynajanda.net

                                                      Pozdrowionka
                                                      m.
                                                      PS.
                                                      Mojito-nie wiem czy owsianka dziala na kobiety, owsianka z rana zachwycony bylby
                                                      moj maz;). Jesli rzadka-to zupa, jesli gesta to raczej podpada pod kategorie
                                                      kasza, choiaz nazwa zupowa wyraznie, no dobrze umowmy sie, ze to zupa:-)))
                                                      PS.2
                                                      Pochwale sie najnowszym, niezbednym kobiecie nabytkiem: zakupilam wiertla do
                                                      drewna, moge teraz naprawic krzeslo.
                                                      PS.3
                                                      Akcesoria typowo kobiece tez posiadam, ale chyba nie umiem sie nimi poslugiwac:
                                                      wczoraj usilowalam zmyc lakier do paznokci tonikiem (taki sam kolor); lepsza
                                                      byla moja mama: pianka do golenia zamiast lakieru do wlosow.

                                                    • tangerin Karampuki dwa:) 18.09.04, 20:29
                                                      www.polska2000.pl/item2316_55_pl.html
                                                      Karampuk to po prostu KROLIK:) ALbo az krolik:)
                                                      SPoko, przejde sie w odpowiednie miejsca, gdzie kroliki chadzaja piechota.
                                                      Tylko bez skojarzen prosze:)
                                                      Matrioszka, krzycz na mnie krzycz; krzycz, ile wlezie, albo mi wyjca przeslij.
                                                      Bo mi sie nie chce uczyc. No i czasu jakby malo, kurczy sie cholernik i z dnia
                                                      na dzien co raz krotszy jest. Ale cosik sie zaczyna ruszac w sensie pozytywnym,
                                                      bo zakupilam wczoraj dwie madre naukowe ksiazki. I bede sie doksztalcac. Nawet
                                                      je przejrzalam juz:)

                                                      Ifa, nie dostalas mojego dziekczynnego maila? Po powrocie "wiedenskim" o 5 rano
                                                      czytalam tyl irlandzkiej pocztowki:)I popijajac wiedenska poranna kawe klikalam
                                                      do Ciebie:)
                                                      Pod wrazeniem jestem, jesli chodzi o te szczury i myszy, ale co kraj, to
                                                      obyczaj. I popatrz, gryzonie cholerne im biegaja pod nogami,a cholerniki
                                                      internet maja:)
                                                      A wiesz, ze jeden z moich znajomych sie wybiera do KL? Na dluzej podobno, mysle
                                                      ze do pracy wsrod raf koralowych, ale moge sie tez mylic.
                                                      I zdjecia tez poprosze:)

                                                      Pysiek, ciesze sie,ze grozb moich posluchalas i w koncu wylazisz. No, to mi sei
                                                      podoba:)) A mozesz policzyc, ile dni i nocy spedzilas pod opieka przystojnego
                                                      pielegniarza? Pamietasz jeszcze?

                                                      SABA:) Ale fajnie, skorpion bedzie:) Och, moja droga, Ty sie szykuj, ciezki
                                                      chleb Cie czeka. Skoro ONO juz teraz takie uparte, to co bedzie pozniej?
                                                      Przyjaciolka hoduje taka jedna skorpionice, Slodki dzieciak, a jaki
                                                      charakterny. A wybraliscie juz imie dla Fasolka/Fasolki?

                                                      Gunther, kope lat!!!! Dobrze te moje stare oczy, zmeczone, widza? Wynurzyles
                                                      sie z niebytu, nie znikaj tak zaraz. Asie trza ponosic, z Kazikiem pojsc na
                                                      piffko, pospiewac kolysanke dla Malenstwa Saby i ...juz Ty sam wiesz, co. Ale
                                                      zaniedbales swoje obowiazko-przyjemnosci...

                                                      MOjito, a moze ten kwiat Twoj zmarnial z teskoty za Toba i winy sasiadki w tym
                                                      nie ma? Moje rosliny ZAWSZE odchorowuja moja nieobecnosc. Potem patrza na mnie
                                                      z wyrzutem, wpedzajac w poczucie winy, no i zmuszaja do przepraszania. A kajam
                                                      sie biegajac z konewka i gadajac do nich w nieskonczonosc, o glaskaniu po
                                                      listkach nie wspomne... A niektore wrecz wpatruja sie we mnie gasnacym
                                                      spojrzeniem i mowia, ze juz za pozno. Reanimacja nie zawsze pomaga. Nic nie
                                                      rozumiem, nic a nic. Przeciez zostawiam je w dobrych rekach, a one mi tu takie
                                                      szopki:( WYglada na to, ze akceptuja tylko moja zielonopalczasta Mame, i
                                                      czasami mojego brata. Reszta rodziny i przyjaciol jest poza nawiasem, dla moich
                                                      kwiatow moze nie istniec. I nie wazne, ze oni je lubia lub chca polubic, moje
                                                      rozliny sa rownie uparte i zbuntowane jak ja.

                                                      Wznosze toast za Wasze zdrowko filizanka z mietowa herbata:)
                                                      I dzieki za wskazowki kulinarne. Jak wroce z tej Wawki, to dam znac. Ale zanim
                                                      tam pojade, to jeszcze trohce wody w Wisle uplynie:)

                                                      Kazik, a Ty gdzie?
      • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 19.09.04, 03:07
        no i widziecie sami jaki ja to specjalista od komputerow.wpisac sie chcialem
        pod Asia a wyladowalem po Peter.
        juz sie wiec poprawiam
        raz jeszcze pozdrawiam
        Kazik
        • yvona73pol karampuk 19.09.04, 05:57
          no, rzucilam sie w poszukiwaniu Kazika (ktos kto czyta jak leci, bedzie niezle
          zakrecony, w druku naprostujemy ;))) melduje ze znalazlam, przeczytalam ;))
          Matrioszka, ja czytalam Karampuka!!!!! w dalekim podstawowkowym wieku ;)))
          wlasnie sobie przypomnialam - dzieki, Tange, za linka ;))
          ja tez uwielbiam wiertarki i wszelkie sprzety do drewna, zboczenie zawodowe,
          plus jeszcze okolice ogrodnictwa (gdyby nie jedna "madra" pani psycholog, to
          zostalabym moze architektem zieleni?.....)
          Saba, skorpiony sa lux, ale faktycznie, wymagajace... bedziesz miala wesolo...
          ty nie z tych, co by sie daly zagonic w kozi rog ;)))
          do ulubionych filmow (czyli Imienia rozy) dorzuce jeszcze Pulp Fiction, swiezo
          po wzji (wczoraj), ech, kocham Q.T. za ten wyczyn!!! ;)))) no i Samuel jest the
          best :)))
          Gunther, kope lat!!!! no, ale skoro eksplorowales galaktyke, to wiadomo,
          pochlaniajace zajecie (zwlaszcza w okolicach czarnych dziur ;))))) szczescie,
          zadna cie nie wciagnela na dluzej ;)))
          sadze, ze australijskie slonko rozniez za toba teskni ;))))
          co ja zamierzam Asienko.... hmmm, z braku wiekszych pomyslow i ciekawszych
          planow postanowilam zabawic tu nieco dluzej, jak troche stane finansowo na
          nogi, to moze wystawie swoj ryjek do NZ? nie znasz dnia ani godziny ;)))
          to znaczy, na pewno nie w te wakacje, bo mam szlaban na urlop w tych okolicach,
          a przed - nie zdaze......
          tymczasem odrobilam spiace zaleglosci, pobudka o pierwszej, a teraz pojde
          zmarnotrawic troche cennej water i pieknie pachnacy shower gel ;))) no i oliwka
          kakaowa ;))
          caluski,
          spadam, bo mi sie dzien kurczy niebezpiecznie;)))
          Iwona
          • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej O poranku 19.09.04, 10:02
            Przy świeżo zmielonej własnoręcznie (tak,tak)kawie myślami jestem daleko na
            gorącej plaży.Za oknem pada takie nie wiadomo co i niestety mgła nas dzisiaj
            dopadła w związku z tym dzień zapowiada się kanapowo.Miłego dnia wszystkim.
            • mojito Niechetne niedzielne sprzatanie. 20.09.04, 00:29
              Zdrowko 4 all,

              troche jestem nie w sosie. Sprzatnac mieszkanie powinienem.
              I rozpakowac sie do konca. Nie widzialem powodu do pospiechu.
              Ale sie pojawil. W tym tygodniu bede goscil przez pare
              dni dwie studentki (znajome znajomych znajomych) konczace
              wakacyjna prace w Stanach. I sprzatnac by wypadalo. I pranko
              male tez by sie przydalo. Cholera, co za spedzanie niedzieli.
              Odkurzacz juz wyciagnalem. Gore do prania przygotowalem.
              Wola boska i skrzypce. Szukam teraz pretekstu aby to odwlec.
              Zajrzalem na Forum :))).

              Miasto dzisial bardziej sie usmiecha. Wczoraj Filadelfijczyk Bernard
              Hopkins wygral walke bokserska w Las Vegas z Kaliforniczykiem Oscarem
              De La Hoya. W dziewiatej rundzie przez knock-out.

              Zla wiadomosc - nic nie wygralismy. Dobra - nikt inny rowniez nie rozbil
              puli. Dziewiecdziesiat piec milionow do wygrania w srode.
              Mozemy zaczac robic plany na weekend.

              Matrioszka,
              kasze wiec jem.

              Pysiek,
              welcome home?

              Wracajac niechetnie do sprzatania i prania,
              slonecznie pozdrawiam,
              mojito.

              18:29/19C/dzisiaj kasze zwana owsianka.
              • yvona73pol Re: Niechetne niedzielne sprzatanie. 20.09.04, 00:35
                mojito napisał:

                Matrioszka,
                kasze wiec jem.


                w pierwszej chwili pomyslalam, ze to parafraza slynnego "mysle, wiec jestem" ;))
                )))))))) ale spalam tylko 5 godzin i wlasnie wstalam, wiec jeszcze nie w pelni
                wladz umyslowych....pozdrawiam,
                Iwona
                • mojito Re: Niechetne niedzielne sprzatanie. 20.09.04, 00:38
                  Czesc Iwona,

                  juz wiem, ze jestem nawet jak nie mysle. Niestety.
                  Odespania zaleglosci zycze. Morf tez niedospany?
                  • tangerin Re: Niechetne niedzielne sprzatanie. 20.09.04, 00:45
                    U mnie niestety juz poniedzialek, wiec sprzatanie bedzie poniedzialkowe. ROwnie
                    niechetne.
                    Poza tym spac leze. Chyba.
                    Dobranoc i dzien dobry:)
                    • matrioszkaa Re: Niechetne sprzatanie. 20.09.04, 12:29
                      A jest ktos, kto sprzata chetnie? Niech sie tutaj ujawni.
                      Mojito, rada spozniona juz jak sadze: sprzata sie po gosciach, nie przed; ci
                      przyjda, nabrudza, nabalagania, a i tak powiedza, ze masz nieposprzatane.
                      Pa
                      m.
                    • yvona73pol ...i pisanie assignment ;)) 20.09.04, 12:29
                      witam poniedzialkowo.... mialo byc pranie (i wczoraj rowniez), ale cos mi sie
                      widzi, ze niestety, nie dojdzie do skutku ;))) bo mamy w planach wizyte u
                      znajomych, coby troszeczke uczcic Oktoberfest ;)))) no i jeszcze by napisac
                      prace na zaliczenie, no i jeszcze spac nie za pozno, a marzy sie tez mala
                      kapiel z "moczeniem" w nowym nabytku - aromatycznym olejku do kapieli
                      (camomile, rose, sandalwood and lavender) o wiele obiecujacej nazwie "love and
                      happiness" ;))) jakis zaangazowany kosmetyk, kurka, bo ma tez wygrawerowane na
                      buteleczce primo - non nocere, oczywiscie po angielsku, coby lazy klient nie
                      przemeczal swojego brain'a ;)))
                      przejrze jeszcze z grubsza netowe nowosci i wychodzimy zwnosic toasty....
                      ciao,
                      Iwona
                      • Gość: Mar_za Re: ...i tak sobie ;)) IP: *.spray.net.pl 20.09.04, 22:04
                        Pozdrowionka:)

                        Nadal zarobiona jestem...I zamiast przygotowywac prezentacje na jutro szukam
                        sobie innego zajecia. Zajrzalam do Was, do poczty, wydalam troche kasy z
                        mojego rachunku i empirycznie sprawdzilam, ze przez te nowoczesnosc mozna stac
                        sie biednym nie wychodzac z domu:).

                        Sprzatac nie lubie, oj nie...Od paru tygodni przymierzam sie do wymycia okien.
                        Ale zdecydowanie uciekam z domu na weekendy, a na okna juz patrzec nie moge.
                        Pranie nie stanowi duzego problemu. Zaopatruje sie w rzeczy, ktore albo wrzucam
                        do pralki, albo niose do pralni. Unikam prania recznego jak zarazy!!! Efekt -
                        ponczochy prawie zawsze sa jednorazowego uzytku:))))Po wyjeciu z pralki nie
                        nadaja sie do niczego:))))

                        Zaslyszane w pracy- dieta cud: sniadanie- sex i keks, obiad - keks i sex,
                        kolacja - znow sex i keks. Jesli po kilku dniach nie widac efektu odstawic
                        keks:)))

                        Do roboty kobieto! To do mnie:)))) Ok. przelaczam sie na tego nieszczesnego
                        Power Pointa... Nie chcem ale muszem. Jak mowil jeden prezydent.

                        Mar_za
                        • tizedik Re: ...i tak sobie ;)) 20.09.04, 23:58
                          Marzena, ja tez tak mam...;-) To znaczy okna wymagajace umycia i niechec do
                          zrobienia tego. Ale i tak w najblizszych dniach mozemy sobie te czynnosc
                          darowac. Przez te zapowiadane deszcze i zimno. Mowia nawet, ze to bedzie
                          jesien..
                          Z tego zimna jest tylko jedna korzysc. Komary sie wyprowadzily!!! Nie ma ich,
                          no to i nie gryza. Co za ulga!
                          Ale jednak lata mi zal... I dlatego troche zazdroszcze tym wszystkim z
                          antypodow. Lato jest fajne:-)

                          Pysiek, jak w domu?

                          Oddalam sie do lozka. Poza zimnem dopadlo nas tez niskie cisnienie, a to mnie
                          zawsze zwala z nog.
                          Pozdrawiam wszystkich:-)
                          • mojito Niechetnego sprzatania ciag dalszy. 21.09.04, 01:31
                            Siemanko Wszystkim,

                            udalo mi sie wczoraj przelozyc pranie na dzisiaj. I czesc sprzatania.
                            Nie latwo bylo. Rwalem sie do sprzatania bardzo. Przelozenie to sukces.
                            Wiem juz jaki kolor maja oparcia od krzesel i czesc podlogi.
                            Zostal mi maly przedpokoj i lazienka. No i to cholerne pranie.
                            Z kuchnia nie mialem klopotow. Malo uzywana. Owsianke gotuje ostroznie.
                            Okna na zewnatrz myje adminstracja. Raz lub dwa razy w roku. Dzieki temu w
                            przyblizeniu znam pore dnia. Teoretycznie mam czas do srody. I tak sobie
                            mysle...kto sprzata/pierze w poniedzialek? Musze sie nad tym zastanowic.

                            Jutro powinien zaczac sie 105 sezon Filharmonii Filadelfijskiej.
                            Muzycy groza strajkiem jezeli nie dostana tego co chca. Dzisiaj przelozono
                            strajk o miesiac. Gryze ze zdenerwowania palce. Gdzie bede spedzal
                            dlugie jesienne/zimowe sobotnie wieczory jezeli nie dojdzie do porozumienia?

                            Kumulacja obudzila optymistow. Dzisiaj od rana musialem zaczac przyjmowac
                            pieniadze na srodowe losowanie. Po ilosci chetnych widze, ze nikomu
                            nie chce sie pracowac. Ale w srode nasza kolej :))).

                            Matrioszka,
                            rada ciagle aktualna. Dziekuje. Myslalem o tej opcji.
                            Ale nie chce aby goscie potykali sie ciagle.

                            Iwona,
                            jaki kolor dzisiaj?

                            Zastanawiajac sie co uzywac do prania, proszek czy plyn,
                            i zmeczony tym cholernym sprzataniem pozdrawiam,
                            mojito.

                            19:31/20C/bez zupy dzisiaj.





                            • pysiek13 diabel caly czas zmienia reguly ... 21.09.04, 03:56
                              Witajcie slonecznie :))))

                              qrcze slonce, cieplo, ludzie usmiechaja, swiat jest piekny az do obledu. nie
                              zeby koniecznie taki byl naprawde, ja takim go widze ale ;))))
                              w domu juz, w domu ... nie bede tu was za-nudzac jak to milo i tak dalej, nie
                              mam skonnosci exhibitionistki - po tak dlugim nie-bycie, byc znowu :)))) fakt
                              ze spalo mi super we wlasnym lozku, obudzilam okolo 10 rano, nie nie ptasi
                              spiew, huk wiertarki u sasiadow pietro nizej ;)))) w miedzyczasie sasiad
                              wyprowadzil, nowy jeszcze nie poznalam.
                              zagladam tu do WAs i widze, ze sprzatanie hm, nie powiem zeby cala para ;))))
                              za oceanem jesienne, u mnie wiosenne. ja podejscie do balaganu mam bardzo
                              przyjazne, to znaczy potrafie co-egzystowac. po powrocie do domu jednak za-
                              niepokoil mnie taki jeden co wprowadzil bez zaproszenia, jest bardzo meski,
                              rozmiar nie powiem jak na jego mozliwosci hm, ten tego, troche kosmaty, jeszcze
                              na moj widok chowa po katach ... nie jestem przekonana czy go oswoic czy po
                              prostu wyrzucic za drzwi. narazie przygladamy sobie oboje z dystansu. moj
                              kolega Bob uprzedzil ze moze byc niebezpieczny, bo przeciez przyszedl tu z
                              ulicy ... oh, nie ma co martwic na zapas, jakby byl agresywny to potraktuje go
                              spray na muchy :)))) uhm, pajak ma gdzies 15 sm srednicy, nie mysle ze
                              jadowity, z oczu dobrze mu patrzy :))))
                              a poza tym zycie jak zwykle pelne roznych niespodzianek. nie bede tu jednak Wam
                              jak koza plakac nad rozlanym mlekiem, nie. nie bedzie mi rozczarowanie pluc w
                              twarz. mial byc koncert dinosaurow rocka, a jest wystep disco-polo ! trudno,
                              zdarza nie bede sobie wlosow moich bezcennych wyrywac, moga jeszcze w zyciu
                              przydac. takie tam rozne niespodzianki bywaja w zyciu.
                              tymczasem troche smetnie pozdrawiam, mmysle jednak ze humor wroci :))))
                              pozdrawiam
                              • kazachstan Re: diabel caly czas zmienia reguly ... 21.09.04, 05:48
                                Dzien dobry,

                                widze tutaj ze porzadki niektorzy zarzadzili. ja powiem Wam ze mam taka zasade
                                jak cos zaczne to skoncze,bo inaczej to mnie meczy. staram sie wiec nie
                                odkladac sprzatania czy to w domu czy to w ogrodzie, tylko zrobic jak nalezy od
                                razu.dobra tez zasada, ale to moze tylko mnie dotyczy bo mieszkam wlasciwie
                                sam, to nie balaganic i klasc wszystko na miejsce. no ale niestety kurz sie
                                zbira, lazienke tez trzeba wyszorowac, podloge odkurzyc,a najgorzej to myc
                                piekarnik,jakiez to niewdzieczne zajecie,ale takie to przyziemne sprawy.
                                Tizedik napisala o komarach, Pysiek o pajaku.mnie takie insekty nie przerazaja
                                a juz to w Australii wszystko jest bardziej ogromne. na komary to dobrze jest
                                miec nietoperza albo kreta w domu, bo zjada on wszystko tak o komary, ale i
                                pajaki i muchy. pajaki w Australii to utrapienie, najbardziej popularne to red-
                                backi ktore wystepuja w domach i moga byc niebezpieczne dla dzieci. po
                                rozmiarze Twojego sublokatora to mysle Pysiek ze jest to pajak zwany Huntsman
                                spider. lepiej go sie pozbyj, bo po ukaszeniu zostaja dlugo niegojace sie rany.
                                smiertelne pajaki to Funnel Web i spotyka sie je czesto w bardziej zielonych
                                dzielnicach, totez tam gdzie Ty mieszkasz. tylko one sa owszem kosmate, ale nie
                                takie duze, najwyzej do 10 cm. ja mialem na stryszku kiedys zadomowionego
                                possuma, to wtedy zaden insekt w domu sie nie pojawil i to byly dobre strony.
                                gorsze strony to ze possumy wydaja dziwne odglosy w nocy, i jak ktos nie zna
                                tego sympatycznego stworzenia pomysli, ze ma duchy w domu.
                                to tyle ode mnie. Pysiek widze ze jakies zmartwienia Ciebie trapia, jak moge
                                cos pomoc to daj znac.
                                i jeszcze takie smutne te ostatnie wiadomosci,co otworze TV to albo w Iraku sie
                                zabijaja,albo policja skorumpowana.to znow tornado zabija ludzi. nie ma spokoju
                                na swiecie, mozecie smiac,ale sami zobaczcie co to sie dzieje.
                                pozdrawiam wszystkich
                                Kazik
                                • zuzka09 Re: diabel caly czas zmienia reguly ... 21.09.04, 07:47
                                  witajcie od rana, zajrzalam do was jak zwykle przy porannej kawie i od razu
                                  zaczelam sie drapac, wszystko absolutnie mnie juz swedzi. to pajaki moga byc
                                  takie wielkie? i co to jest wlasciwie ten possuma ?
                                  wiesz Kazik najbardziej wlasnie jest to bolesne,ze gina niewinni ludzie.wojna
                                  jest nieludzka.
                                  pozdrawiam
                                  • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: diabel caly czas zmienia reguly ... 21.09.04, 09:28
                                    Sprzątanie to big problem,potrzeba dwóch dni na mobilizację a potem,potem jak
                                    burza od parteru po poddasze jednym ciągiem :)Okien narazie myć się nie opłaca
                                    deszcz je obmywa przynajmniej z zewnątrz.Pozdrawiam deszczowo.
                                  • pysiek13 Re: diabel caly czas zmienia reguly ... 21.09.04, 09:28
                                    hi zuzka,

                                    i nawet taka nieludzka wojna uczy mimochodem 'ze kazda godzina jest darem
                                    Bozym' ze ludzie moga stac sie piekni, zakochani,pokorni i refleksyjni, przez
                                    prosta mozliwosc ze juz wiecej nie zobacza. wojna jest okrutna, czasem jest to
                                    jedyna, choc tragiczna mozliwosc rozwiazania konfliktu, czasem ale ... czasem
                                    sa inne possibility mozliwe, o ktorych glosno nie mowi ...
                                    carpa diem, powtorze ulubione powiedzenie Don Mojito, carpe diem, quam minimum
                                    credula postero :))))
                                    Stephen Levine napisal:
                                    if you were going to die soon and had only one call you could make, WHO would
                                    you call, WHAT would you say ? and WHY are you waiting ?
                                    slonecznie
                                    • kazachstan Re: diabel caly czas zmienia reguly ... 21.09.04, 09:50
                                      Dobry wieczor,

                                      tak spokoj na swiecie najwazniejszy, wojna to glownie polityka, zimna polityka
                                      na ktora niewiele mamy wplywu.
                                      Zuzka, possum to takie male zwierzatko nocne, podobne troche do naszej polskiej
                                      kuny. ma bardzo ladny pyszczek.
                                      i znowu ja tu zapytuje kto to pisze z tej wyspy. wyglada na mezczyzne,to juz
                                      dobrze bo od kiedy Gunther nas chwilowo opuscil i Poeta nie daje znaku z
                                      Afryki, dobrze byto wzmonic meski szereg. tako tez Wyspiarzu napisz cos wiecej
                                      o sobie, bedzie nam milo.
                                      pozdrawiam
                                      Kazik
                                      • tangerin Re: diabel caly czas zmienia reguly ... 21.09.04, 12:16
                                        Jak ktos dojrzeje w koncu do mycia okien, to zapraszam do mnie, moje okna tez
                                        czekaja!

                                        Ahoj Wyspiarzu. Toz Ty na pewno facet!

                                        Pysiek, wyjelas tego pajaka z mojego snu, albo go tam wlozylas. W kazdym badz
                                        razie ON tam byl, w moim snie. I teraz co? Chyba wolalabym possuma...

                                        Ps. dobrze, ze nie mam TiVi. NIE ogladam wiadomosci. Czasami slucham radia,
                                        czytam gazety. I tak mam juz dosc bolesno-wojennych informacji. Czasami brak
                                        mmi tchu, czasami obojetnieje, bo inaczej bym chyba zwariowala.
      • Gość: rodak Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.crowley.pl 21.09.04, 13:18
        To chyba cytat Różewicza, ale chyba brzmiał "Tak daleko, a tak blisto"
        Też kiedyś byłem daleko, ale nie podobało mi się, więc wrócilem na Kaszuby i jestem bardzo szczęśliwy, choc niewiele mamy, bo i nie wiele potrzebuję.;-)

        • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Tak daleko i tak blisko :) 21.09.04, 15:15
          Zaszumiało,zawiało,zrobiło się ciemno i zimno i tak ma pozostać przez kilka
          dni,chociaż czasami słońce także ma się pokazać.Czas zasiąść przy kominku z
          dobrym winkiem i relaks,relaks absolutny.Kończąc pracę wcześniej niż być
          powinno pozdrawiam wszystkich deszczowo.
          • yvona73pol Re: Tak daleko i tak blisko :) 21.09.04, 16:03
            No, Kazik, zaintrygowales mnie tym possumem, nie ukrywam, ze mam ochote blizej
            je poznac.... ale nie wiedzialam, ze mozna go udomowic ;))
            a odglosy to ciekawa rzecz, sa lepsze od tych co kookaburra?? wykonuje? (nie
            wiem, czy tak sie pisze); jedna znajoma pani dokarmia possumy, glownie bananami
            i kukurydza..

            a czemu red backi sa niebezpieczne tylko dla dzieci? a te niebezpieczne male
            kosmate to jakiego koloru?? my kiedys mielismy takiego 4-5cm (dla mnie juz
            wielki!!!!) nie kosmaty ale koloru zielonego (taki pastelowy);

            Mojito - dzis tradycyjna czern z dyskretnym fioletowym haftem ;))) ale tylko
            czesc dnia, bo pozniej nastapila kapiel sloneczna w ogrodku, w bardziej
            oficjalnej garderobie ;)) a pozniej to sie nie oplacalo zakladac.....

            nic nie wiem o tragediach i nie chce wiedziec, ta historia rosyjska mnie
            rozregulowala, nie moge za wiele takich rzeczy ogladac, bo czuje sie
            winna/odpowiedzialna/zalamana tym, do czego zdolny jest czlowiek i dlaczego tak
            sie dzieje, ze mnie sie nie przytrafiaja takie rzeczy (bogu dzieki), ale ze
            wlasciwie nie ma w tym zadnej racji.... po prostu mialam szczescie urodzic sie
            tam, gdzie sie urodzilam i przebywac tam, gdzie przebywam.... ech, nie wiem,
            coz jeszcze mozna dodac...

            w zwiazku z tym,
            pozdrawiam i udaje sie na spoczynek,
            caluski,
            Iwona
            • mojito Szop pracz. 22.09.04, 01:42
              Wilgotno pozdrawiam,

              piore wiec. Niechetnie ale piore. Dwie pralki mi sie kreca.
              Wczorajsze pranie przelozylem na dzisiaj. Dzisiejszego juz
              nie moglem. Przez moment rozwazalaem przeprowadzenie sie do
              nowego czystego mieszkania aby nie sprzatac. Niestety przeprowadzek
              tez nie lubie. Po zimnym uswiadomieniu sobie, ze nic nie wymysle
              - krzatam sie teraz jak szop pracz/sprzatacz. Widze juz swiatlo
              w tunelu. Nie wyglada mi to na lokomotywe. Wola boska i skrzypce.

              Kazik,
              wiadomosci miedzynarodowe moga przygnebic. I przygnebiaja.
              Niechetnie ogladam ostatnio news. Wojny to w wiekszosci glupie sprawy.

              Iwona,
              kolory bardzo eleganckie. Czy maja malutka kokardke?

              Pysiek,
              krokodylom tez dobrze z oczu patrzy. Placza pozniej z zalu.
              Pajaka we snie w domu widziec - pewna oznaka powrotu do zdrowia.
              Ale moze go delikatnie wypros. Co ludzie powiedza, ze mieszkasz
              z kosmatym stworzeniem majacym mala srednice :))).
              Handsome nurse dzwonil? Sol lucet omnibus.


              Mandarynko (Slodka),
              rosliny wracaja juz do siebie.

              Rodak,
              serdeczne pozdrowienia dla Kujaw.

              Zjezdzam do pralni bo musze do suszarek pranie przelozyc,
              mojito.

              19:42/24C/kasza-owsianka-klej dzisiaj.

              • kazachstan Re: Szop pracz. 22.09.04, 03:55
                Dzien dobry,

                sprzatanie, pranie to jeszcze mozna wytrzymac, ale nie cierpie prasowania. mam
                cicha umowe z moja pania ze ja porzadkuje jej ogrod w zamian za prasowanie.
                Mojito, no to ze wojny glupie sprawy ja nie zgodze sie,bo sa zaangazowane
                najmocniejsze glowy w te wojny.rezultat widoczny.
                Yvonka, to ja jeszcze o spiderach. red backi sa tylko grozne dla dzieci, bo nie
                maja dosc silnej toksyny zeby zabila doroslego czlowieka. dosrosly to i owszem
                moze odchorowac. natomiast funnel web jest smiertelny, bo paralizuje.trzeba
                natychmiast do szpitala. jest mniejszy od huntsmana bo do 10 cm kosmaty, i ma
                bardzo widoczne fangs, czyli jakby zeby. najwiecej wystepuje w North Sydney. te
                zielone pajaki tez nie sa bezpieczne,mozna je znalesc w butach, w pralni, albo
                tam gdzie wilgotno, nazywaja sie przekornie white-tail spiders i ukaszenie
                powoduje dlugo gojace sie rany. nie ma tu czestych wypadkow ukaszen przez
                pajaki w Australii. dzieci maja tlumaczone juz od pierwszej klasy co jest
                niebezpieczne. moze w szkolach tu nie naucza dzieci zbyt wiele, bo program nie
                jest wymagajacy, wszystkie dzieci emigrantow bija na glowe w szkole
                przecietnego australijczyka. natomiast dobrze ucza dzieci w szkolach jak
                wspolzyc z natura. skoro sa pajaki,weze, jadowite meduzy, trujace ryby, to
                uszanowac nature nalezy.
                tu jeszcze taka moja uwaga, co to za moda z tymi tatuazami?naprawde ja wiem ze
                moze jestem starej daty bo kiedys tylko kryminalsci sie tatuowali. takie ladne
                mlode dziewczyny, panowie tez zauwazylem, jakas taka moda zeby trwale sie
                wymalowac czy co.tylko ze tego tak latwo potem nie da sie pozbyc i po co taki
                klopot.
                pozdrawiam wszystkich i kolege z Kujaw, Wyspiarza tez
                Kazik
                • Gość: Asia Cytat? IP: *.adsl.xtra.co.nz 22.09.04, 04:11
                  jezeli cytat i to Rozewicza to przepraszam, nigdy nie slyszlam bo gdybym
                  slyszala zdecydowanie bym wziela w cudzyslow, mnie sie jakos tak samo
                  wykalkulowalo biorac pod uwage to i owo

                  Wiesz Rodak, tez sie zastanawialsmy nad Kaszubami, bo piekne, ale jakos nie
                  mielsmy pomyslu na zycie tam chociaz na urlopy jezdzilismy :) Moze to smiesznie
                  zabrzmi ale wydawalo nam sie ze Nowa Zelandia to dla nas mniejsze ryzyko niz
                  Kaszuby. Moze sie kiedys wymienimy urlopowo, my do cibie na Kaszuby a Ty/Wy do
                  nas :)

                  pozdrawiam cieplutko
                  • yvona73pol tatuaze.... 22.09.04, 05:15
                    szalenstwo tatuazowe ogarnelo caly swiat.... wszedzie, gdzie mozna; choc teraz
                    nieco odchodzi w niebyt swiecac tryumfy jedynie w krajach lekko w poslizgu z
                    najnowszymi trendami....
                    ale tutaj, Kazik, to jest jakby bardziej zrozumiale, Maorysi, te sprawy...
                    jakby skazani kulturowo na tatuaze sa tubylcy, i jakos bardziej naturalnie sie
                    je tutaj widzi (tak sadze); ponoc to jak narkotyk - jak juz zaczniesz, to potem
                    kolejny, kolejny i tak dalej; jest nawet jeden koles co ma wytatuowane
                    wszystkie postaci z disneyowskich bajek, 101 dalmatynczykow rowniez - co do
                    jednego - na plecach ;))))
                    no, ja tam nie wiem, moze taki malusi, malusi, tak, zeby go bylo widac tylko
                    czasami i tylko wtedy, kiedy ja chce ;))) ale wciaz sie waham....
                    dzieki wielkie za pajakowy wyklad, to ja sie musze przyjrzec tym lobuzom
                    lepiej, bo czesto laze po North Sydney, i to po tym naprawde north, okolice
                    Hornsby....
                    Mojito, bez kokardek, jakos unikam, choc czasami zdarza sie ;)))
                    inne rzeczy tez ;)))
                    pranie jakos znosze, prasowac lubie periodycznie, jak mam dobry sprzet -
                    uwielbiam!! moze jestem chora?? prasowanie fajnym zelazkiem mnie relaksuje ;)))
                    a ja z kolei sprzatnac musze, no i szykuje sie praca na zaliczenie znowu...
                    caluski dla wszystkich (absolutnie)
                    Iwona
                    ps. ale sie porobilo, trzesie gleba w Polsce, no prosze!
                    • Gość: szopen Re: tatuaze..../ natura / deszcz IP: 204.79.89.* 22.09.04, 08:04
                      Pozdrowienia dla wszystkich.

                      Tatuaze.
                      Po prostu rzecz ktora zostala ogolnie zaakceptowana.
                      Do obecnej masowej kultury weszly porzez swiat muzyki i "subkultur". Jak 15 lat
                      temu mieszkalem w Polsce to byly juz dosc popularne w nazwijmy to "srodowisku"
                      w ktorym dorastalem.
                      W Chinach tez sie zaczynaja pojawiac.
                      A ze wciagaja jak narkotyk to fakt od pierwszego sie zaczyna.
                      Ja nie mam zadnego nie dlatego zebym mial cos przeciwko ale dlatego ze nie
                      bardzo potrafie sie zdecydowac.
                      Jedyny co mi chodzi po glowie to lobuzersko usmiechniety Calvin z "Calivin and
                      Hobbes".

                      Nauczanie dzieci jak dbac o bezpieczenstwo.
                      W Australi ucza dzieci jak postepowac z pajakami i wezami, w Ameryce jak nie
                      rozmawiac z obcymi, w Kolumbi jak nie dac sie porwac itd.
                      Ja od dziecka bylem uczony jak nie zgubic sie w lesie, ktore jagody czy grzyby
                      mozna zjesc, jak plywac, jak szukac strzelonego dzika.
                      Wszedzie ciut inaczej, wszedzie zaleznie od otoczenia i miejsca zamieszkania.

                      Trzesienia ziemi.
                      W Polsce to musial byc szok.
                      Mi sie pare zdarzylo.
                      Pierwsze w kilka tygodzni po przyjezdzie do Chin.
                      Sobota godzina gdzies 2 rano. Siedzimy w akademiku na 14 pietrze, pijemy sobie
                      piwko, rozmawiamy i gramy w karty.
                      Krzeslo ktore robilo za stol do kart zaczyna sie przesuwac.
                      Patrzymy co sie dzieje, kto tym krzeslem rusza.
                      Wszystko zaczyna sie troche chwiac.
                      Olsnienie to trzesienie ziemi ale bajer!!!

                      Potem jeszcze kilka kiedy mieszkalem w Tianjin na polnocy.
                      Ale tam to mniej zabawnie, najmniejsze wstrzasy (pare razy do roku) i wszyscy
                      ludzie momentalnie wybiegaja na ulice. Nawet nikt nie marnuje momentu na
                      ubieranie sie.
                      W tamtej okolicy bylo trzesienie ziemi ktore spowodowalo najwiecej ofiar wiec
                      ludzie do dzis sie boja.

                      Deszcz.
                      Wczoraj byly tu 2 burze.
                      Pierwsza od 1 do 3 po poludniu, potem 2 godziny slonca i druga od 5 do 10.
                      Pioruny bily przez 5 godzin kilka razy na minute. Spadla niesamowita ilosc
                      deszczu.
                      • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: tatuaze..../ natura / deszcz 22.09.04, 12:12
                        Tatuaże jeżeli z pomysłem i "inne" akceptuję jak najbardziej,jestem posiadaczem
                        jednego niewielkiego,który sam zaprojektowałem,większej ilości nie przewiduję :)
                        Natura zbiera sie do zimowego snu,choć jeszcze wszystko zielone czuć już smutek
                        zbliżającego sie przemijania,ale czeka nas wiele nowego i czym innym będziemy
                        sie cieszyli,każda pora ma swoje piękne strony.Deszcze pada,kropi,czasami
                        leje,ale też ma swoje dobre strony,szybciej chce się wrócić do domu,ciepłego i
                        przyjaznego (może oprócz okien,które domagają sie mycia:).Telewizji jak
                        najmniej,doniesienia ze świata są takie bardziej przygnębiające i staram się to
                        omijać.Na szczęście jest spokojne,wyważone a wieczorami rozweselające BBC
                        PRIME,więc tak całkiem bez tv nie trzeba się obywać.Pozdrawiam na cztery strony
                        świata :)
                        • mojito Zapach kobiet i pieniedzy. 22.09.04, 22:38
                          Zdrowenko sloneczne absolutnie Wszystkim,

                          dwa olbrzymie jak kamienice plecaki siedzace okrakiem na kobiecych
                          plecach wjechaly do miasta. Nie do wiary ile kobiety moga uniesc/zniesc :)).
                          Mieszkanie zapachnialo kobietami. Zapach jest latwo wyczuwalny jako
                          damski nawet bez otwierania oczu. Przyjemny zapach. Bedzie trwal do piatku.

                          Zapach pieniedzy to nasze numery na dzisiaj. Do wygrania 95 milionow.
                          Czuje duza kase i reka mnie swedzi (lewa). Oto one:
                          03 07 17 20 37 PB 28,
                          21 22 24 40 45 PB 25,
                          01 18 43 44 50 PB 29. Good luck to us.

                          Tatuaze obecnie stanowia interesujace uzupelnienie garderoby. O kobiecych
                          pisze. Chetnie bym sobie tez pierdyknal maly dyskretny tatuazyk. Motyw i
                          kolor mam. Na posladku. Nie moge jednak zdecydowac na ktorym. Od dziesieciu
                          lat nie moge.

                          Iwona,
                          na ktorej rei rozwazasz tatuazyk? Na gornej czy dolnej?
                          Jaki dzisiaj kolor?

                          Spadam zaplanowac intensywne zwiedzanie miasta. Juz bez plecakow.
                          Dzisiaj wieczorem Wasze zdrowka w Alma de Cuba.
                          mojito.

                          16:38/28C/nie mialem czasu na zupe. Moze wieczorem?

                          • tizedik Re: Zapach kobiet i pieniedzy. 23.09.04, 09:59
                            www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                            Takie byly numerki. Nasze trafienia mizerne, bez wyplaty. Ale za to pula
                            rosnie, bo nikt inny tez nie trafil tego co trzeba.

                            Mojito, ty to masz nosa...
                            Ja odwrotnie tez wyczuje...
                        • matrioszkaa paka 22.09.04, 22:38
                          czieres tri niedieli wiernus nazad

                          moito, jak tam, znalazles kompromis z balaganem, czy bezkompromisowo sie z nim
                          rozprawiles?
                          co byscie nie pisali o swojej niecheci do porzadkow, mnie i tak nikt nie przebije;
                          co innego pranie, pochodze w pierwszej linii od szopa pracza
                          i jedyna meka podczas "jezdzonych" urlopow to pranie, jak sobie radzicie:
                          bierzecie zapas na caly urlop, brudne wyrzucacie i kupujecie nowe...?
                          sa moze gdzies na swiecie mini-pralki-suszarki podrozne?
                          no to zegnam sie na krotko, badzcie grzeczni
                          pa
                          m.
                          jade wesprzec nieco frakcje wroclawska, jak sie uda
                          • mojito Na ucho Matrioszko Ci powiem... 22.09.04, 23:02
                            ...wiedzac, ze jestes dyskretna kobieta. Osiagnalem kompromis.
                            Czesc sprzatnalem i wypralem. A czesc wepchnalem do szafy-garderoby
                            i drzwi noga zamknalem. Bez otwierania drzwi mieszkanie wyglada ok.

                            Podrozuje ze sporym zapasem i zawsze na miejscu rozgladam sie za
                            szopem-praczka z pralka. I dochodze do porozumienia :))).
                            Bon voyage.
                          • tangerin Re: paka 22.09.04, 23:21
                            :))) DObry wieczor i dzien dobry.
                            Chyba dobry.
                            Umylam dzis polowke okna balkonowego. Druga czeka na swoja kolej, ktora nie
                            wiadomo, kiedy nastapi. Roznice widac, niestety, az nadto wyraznie.

                            Pysiek, pozarl Cie pajak? Albo odgryzl cos, nie daj Boze? A moze deratyzacje
                            masz? (albo inna -acje)

                            Mojito, nawet sprawy sobie nie zdajesz, ile kobieta potrafi zniesc/uniesc.
                            Kiedys rowniez nosilam sporo, teraz nauczylam sie minimalizmu, to pewnie
                            starosc zapukala do moich drzwi i plecki juz nie ten tego...
                            Ivette, a jak bylo z Twoim bagazem australijskim? Zmiescilo Ci sie wszystko,
                            czego potrzebowalas, czy tez kupilas juz na miejscu?

                            Matrioszko, z tym praniem, to ciezko. Szczegolnie jak sa male dzieci, bo one
                            sie non stop kolor brudza. NIe wiem, jak radzila sobie moja mama, musze
                            zapytac. Z tym, ze np mojego jednego brata trzeba bylo przebierac z 6 razy
                            dziennie i ciagle byl brudny, a drugi moglby chodzic w tym samym przez tydzien
                            i bylby jak spod igly. Do ktorej kategorii sie zaliczalam, nie zdradze, bo mi
                            wstyd. Powiem tylko, ze kiedys sie zdarzylo, ze kot mnie obsral, bo go za b.
                            przytulalam. Sukienke mialam na sobie 5 minut zaledwie...
                            Teraz zabieram b.malo rzeczy, im mniej, tym lepiej. Oczywiscie malo gniecacych
                            sie ciuchow. I czasami piore sobie. W plynie do kapieli/szamponie do wlosow. To
                            moj taki maly wynalazek, trzy w jednym:) Tylko czasem, jak patrze na
                            przebierajace sie piec razy dziennie lalunie, to zaluje,ze zabralam tylko dwie
                            sukienki. Nastepnym razem i tak zabieram dwie:)Ewentualnie dokupuje trzecia:)
                            A jak nocuje u znajomych, to wykorzystuje ich pralki:)

                            Marzena, na ponczochy/rajstopy jest sposob. Wkladasz do takiej siatki i do
                            pralki z tym:) Swoje piore recznie, bo ostatnio na palcach jednej reki mozna
                            policzyc, ile razy mialam je na sobie w ciagu roku. Czyli sie nie przemeczam
                            zbytnio.

                            xx, pralniczo-pakujace.
                            • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Kasztany 23.09.04, 10:15
                              Zapełniamy wszystkie szklane pojemniki i wazony,żeby oprócz wchłaniania złej
                              energii cieszyły oczy.Podobno są niezwykle skuteczne i warto postawić np.
                              miseczkę kasztanów obok komputera.Do dzieła jeszcze czas żeby uzupełnić
                              zapasy.Aura niestety niezmienna,pozdrawiam deszczowo aczkolwiek z lekkimi
                              rozpogodzeniami :)
                              • Gość: ifa Pozdrawiam z Borneo IP: 219.93.174.* 23.09.04, 15:35
                                Pozdrawiam bardzo serdecznie z fascynujacego Boreno,mam malo czasu wiec bardzo
                                krotko
                                Borneo jest zupelnie inna Malezja niz mainland,jest po prostu cudowne,plaze na
                                malych wyspach otaczajacych glowna wyspe sa jak z bajki,szmaragdowe wody i
                                plywajace lawice ryb tuz przy brzegu,prawdziwy raj na snorkling,
                                wspielismy sie na 4000 na Mt Kinabalu i bylo to wspaniale przezycie,wschod
                                slonca widzany z takiej wysokosci o szostej rano,
                                a potem take it easy i trzy dni w Rainforest ponownie w bardzo glebokiej
                                dzungli,kiedy lezalam na hamaku malpy Makaki skakaly po czubku drzewa tuz nad
                                moja glowa na campingu,widzialam tez orangunatna na wolnosci ktory byl tak
                                blisko ze patrzyl mi prosto w oczy...co to za uczucie!! dla takich chwil warto
                                zyc!! tak zycie jest piekne
                                Azja jest fascynujaca!
                                pozdrawiam wszystkich bardzo goraco
                                ifa
                              • Gość: ifa Pozdrawiam z Borneo IP: 219.93.174.* 23.09.04, 15:35
                                Pozdrawiam bardzo serdecznie z fascynujacego Boreno,mam malo czasu wiec bardzo
                                krotko
                                Borneo jest zupelnie inna Malezja niz mainland,jest po prostu cudowne,plaze na
                                malych wyspach otaczajacych glowna wyspe sa jak z bajki,szmaragdowe wody i
                                plywajace lawice ryb tuz przy brzegu,prawdziwy raj na snorkling,
                                wspielismy sie na 4000 na Mt Kinabalu i bylo to wspaniale przezycie,wschod
                                slonca widzany z takiej wysokosci o szostej rano,
                                a potem take it easy i trzy dni w Rainforest ponownie w bardzo glebokiej
                                dzungli,kiedy lezalam na hamaku malpy Makaki skakaly po czubku drzewa tuz nad
                                moja glowa na campingu,widzialam tez orangunatna na wolnosci ktory byl tak
                                blisko ze patrzyl mi prosto w oczy...co to za uczucie!! dla takich chwil warto
                                zyc!! tak zycie jest piekne
                                Azja jest fascynujaca!
                                pozdrawiam wszystkich bardzo goraco
                                ifa
                                • yvona73pol Re: Pozdrawiam z Borneo 23.09.04, 17:26
                                  no, nie wiem, czy bym chciala, zeby orangutan zagladal mi w oczy ;)))
                                  ale masz racje Ifa, nie tylko azja jest fascynujaca, ale pewne w
                                  szyczegolnosci.... tam jeszcze dzicz sie zachowala ;))
                                  po wizji filmu, "Braterstwo wilkow", poswiecilam sie i "zapuscilam" po
                                  angielsku, choc mnie korcilo, coby w v.o. no, ale dla innych to zadna frajda ;))
                                  uprzejmie donosze, ze dzis roz ;))) jednak, wygodny skubaniec...
                                  tatuazyk zdecydowanie na gornej, a nawet na bardzo gornej, (choc bylo i nadal
                                  jest wahanie) a mianowicie mysle o malo widocznym miejscu za uchem ;)))
                                  ale jeszcze wciaz mysle;
                                  tymczasem temat sprzataniowy jakos krazy w powietrzu, a i ja sie nie moge
                                  zebrac, jakby co, to sie pochwale;
                                  tymczasem ide spac, bo dochodzi druga, bynajmniej nie po poludniu ;))
                                  caluski,
                                  Iwona
                                  • pysiek13 O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 24.09.04, 04:33
                                    Witajcie sonecznie :))))

                                    narobilo troche zamieszania w moim zyciu priv i teraz musze gimnastykowac zeby
                                    z tego wybrnac, poniewaz nie lubie gimnastykowac ... intensywnie mysle, uhm,
                                    czasami nawet mysle ;)))) mysle i mam cicha nadzieje, ktora bedac matka
                                    glupich, nielicznych madrych jak sadze tez, ze wszystko bedzie dobrze :))))

                                    Tangerin, ja dawno cos przeczuwalam, ze ludzie sa jak naczynia polaczone,
                                    niektorzy tylko ludzie znaczy, wiec dlatego ten pajak, u Ciebie we snie, u mnie
                                    w domu. nie znam slowa d ... i tak dalej, domyslam ze to to samo co u nas pests
                                    control. ON poszedl sobie ale, stwierdzil, ze pomylil sex z miloscia :))))
                                    Wyspiarz tajemniczy,
                                    wednesday: in town without my car ? chyba i tak jezdzisz metro, wiec Ciebie nie
                                    dotyczylo ? changes to Picadilly East bus stop location tez nie ...

                                    temat tatoo ;) no to gdzie ? tu, albo tu ;)))) maly, dyskretny, no probs.
                                    Yvona, na ucho, tatoo? ja wam przyznam, ze od dawna dojrzewam do decyzji, jak
                                    bylam mniejsza to pisalam na reku liste zakupow, potem w szkole maths formulas
                                    i inne, na udo, tak zeby przykryc spodnica ... niektorzy zapisuja sobie numery
                                    telefonow, PIN numbers, no coo ... nie kazdy ma dobra pamiec ;)))) takie body
                                    painting/writing to ma juz tradycje, pamietacie w Indiana Jones? Ona napisala
                                    dla Niego mesage na powiekach, to byly czasy qrcze, a David Beckham wy-tatuowal
                                    sobie imiona dzieci na palcach reki. dzieci sa forever, zona niekoniecznie. hm,
                                    gdyby sobie tez wy-tatuowal imie swojej zony to nigdy by nie pomylil numeru
                                    telefonu ;))))z imionami roznie bywa, lepiej trzymac wzorkow ;))))
                                    Yvona kolor czekoladowy jest jeden z moich favour :)))) o jakich kolorach
                                    rozmawiamy tak zapytam dla pewnosci, kolor oczu, bielizny czy kolor sciany w
                                    Taxation Office ? a rozowe jeans mam i sa super ;)))) trampki tez mam rozowe,
                                    to byloby tyle ale.
                                    Tizedik, Mojito :)))) zapach kobiety, mezczyzny ? ja wyczuwam mezczyzn bardziej
                                    po spojrzeniu, znaczy najpierw po spojrzeniu ;))))
                                    mleka nie lubie, owsianke lubie bez mleka z owocami, sniadania zwykle nie jem,
                                    czasem, no jak nie musze plynac ferry do pracy ;)))) lubie sniadanie pozno, tak
                                    kolo 11 am i jeszcze jak ktos poda, tylko nie w lozku :))))))))))))))))))))))))

                                    pozdrawiam wszystkich absolutnie bez wyjatkow, i bardzo serdecznie, moze nie
                                    bedzie mnie tu codziennie, ciagle jestem na wojennej sciezce, pamietam i mysle
                                    o Was bardzo cieplo i odezwe czasem
                                    P.
                                    • kazachstan Re: O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 24.09.04, 13:04
                                      Dobry wieczor,

                                      to ja teraz wyrownam z prognoza pogody. dzis bylo cieplo,ale zachmurzylo sie
                                      deczko. jutro ma byc slonecznie i cieplo, ale w niedziele goraco juz 32 stopnie.
                                      zeby nie martwic zbytnio tych co chowaja sie przed jesiennym chlodem, dodam ze
                                      pogoda zmienic sie jeszcze moze i ochlodzic tez.
                                      w naszym stanie zaczynaja sie od poniedzialku szkolna wakacje wiosenne, dwa
                                      tygodnie i na weekend jedziemy z synem i dzieciakami na ryby, niedaleko od
                                      Sydney ale to niedaleko to na australijskie warunki tylko, bo na polskie to bym
                                      przejechal pol Polski. napisalem specjalnie o rybach gdyby to nasz podroznik
                                      Gunther znowu moze sie odezwal, to pisze do Ciebie brachu, ze lowieckich
                                      terenow jak w Australii to nie uwidzisz nigdzie. no i jeszcze na zachete to
                                      napisze ze moja Pani sernik piecze na ten weekend, a tobie wyjatkowo smakowal.
                                      o tatuazach piszcie sobie co tam chcecie, jak schowane to w porzadku, ale jak
                                      na wierzchu to nieladnie, mowcie co chcecie.kobieta sama w sobie jest ladna
                                      istota to kiego to jeszcze dodawac.
                                      pozdrawiam i napisze teraz dopiero po weekendzie
                                      Kazik
                                      • yvona73pol Re: O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 24.09.04, 23:45
                                        ja tylko na chwile, chcialam sie wam pozalic jak to ciezko i niefajnie wstawac
                                        wczesnie rano, zwlaszcza jak sie wczoraj poszlo spac pozno i ma sie w
                                        perspektywie powrot do domu gruuubo po dziesiatej....
                                        a tu jeszcze za oknem tak niemilo i buro :(((((
                                        Pysiek, z tymi kolorkami - my tu mowimy o culottes glownie ;)))
                                        no, to ja tyle chcialam.. pozdrawiam spiaco...
                                        Iwona
                                        • gunther_0 Re: O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 25.09.04, 01:01
                                          Hola Amigos,

                                          Yvonka kope lat ;))) nie zal sie skarbie, u mnie tez troche buro, chlodem
                                          powiewa, wiec ruszam juz niedlugo za sloncem i w poszukiwaniu cieplejszych
                                          klimatow. poprawilem sobie humor w barze, Wasze nieustajace zdrowko pije jak
                                          przystalo.w barze stolki jakies nowoczesne kurde i siedzialem jak na slupku,
                                          znacie ta piosenke? siedzialem na slupku, na prawym poldupku, a lewy poldupek
                                          zwisal poza slupek :)))to wlasnie ja,coz duzy jestem, nieprzyzwyczajony do
                                          stolkow barowych a la moderna,czyli niby siedzisz a wlasciwie to stoisz na
                                          jednej nodze;)))wygode lubie, przenioslem sie wiec do cafejki,postukac do Was.
                                          Sabcia, Ty skarbie tesknilas? wzruszylas mnie, zaraz polece po jednego
                                          podwojnego i wypije za Wasze zdrowko extra :)))kwitniesz mowisz, ciagle czaisz
                                          sie widze i nie chcesz powiedziec nam czy chlopak, jak malzonek szanowny
                                          celowal w prawy rog to napewno chlopak ;)))
                                          Kazek Ty mnie rybami i sernikiem nie podpuszczaj,przez caly sezon serce me
                                          krwawilo,ze ja tu a Wy i te ryby tam;))) no sernik jakosik przelknalem,dbam o
                                          linie, kurde no tego, no wiesz o ta linie prosta. pisze tajemniczo Brachu,
                                          czasem to nie da sie tak usiasc i przelac co myslisz na papier, tego no, na
                                          ekran ;))) palce juz nie te, ja to nie tak jak Amigo Mojito, co usiadzie i
                                          napisze z rekawa hymn pochwalny na temat gornej rei :))) Amigo ? w porzasiu
                                          wszystko ?swoja droga chcialbym zobaczyc te gorne reje i mowisz ze bez ?
                                          poczekajcie chwienke tutaj, mam nadzieje ze Gazeta mnie nie skasuje, bo nie
                                          bede mial juz sily napisac raz jeszcze, lece po drinka ...
                                          • tizedik Re: O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 25.09.04, 01:21
                                            No to pisz dalej, Gunther :-)
                                            Wlasnie sie obudzilam i zrobilam sobie chwile przerwy przed "powaznym" juz
                                            odpoczynkiem nocnym.
                                            Padlam jak kawka po przedluzonej piatkowej szychcie, zasypiajac przed
                                            telewizorem oczywiscie. Wszystko przez to zimno, zimno poznojesienne. Potem
                                            wystarczy tylko, ze przykryje sie kocykiem, zebym odplynela...
                                            Ciepla, ciepla i slonca poprosze!
                                          • gunther_0 Re: O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 25.09.04, 01:34
                                            tak na wszelaki wyslalem, kondycja do pisania kiepska ;)
                                            w porzasiu wiec, co u mnie? zaliczylem romantyczne wesele w rodzinie,sa ludzie
                                            romantyczni na tym swiecie,sa ...i chwala im za to.ja jestem romantyczny
                                            wybiorczo,no tego, potrzebuje dobrego kopa do romantyzmu ;))) znaczy teraz
                                            ogolnie to bez kija nie podchodz, taki mnie ogarnal romantyzm extremalny ;)))
                                            wkrotce bede go mial okazje sprawdzic na gruncie australijskim ;)
                                            po weselu troche pomagalem bratu w pracy, ogolnie to on prowadzi sklep
                                            fotograficzny, teraz tak juz nie nazywa sie sklep,to juz niemodne, sklep urosl
                                            do nazwy studio, albo galeria kurde atelier to juz sie ocieramy o wielka
                                            sztuke. brat potrzebowal pomocy w rozmowach z ludzmi,no tego, czemu nie, gadane
                                            to ja mam ;)))nazywa sie to public relations, kurde ale pokrecony jezyk.ja to
                                            bym powiedzial, ze to co kiedys zalatwialo sie przy wodce, to teraz nabralo
                                            lepszego opakowania. w tym businessie to ja nie wykazuje dobrze, nie lubie
                                            wazeliniarstwa, wiec zwinalem zagielek i poplynalem swoimi drogami.
                                            pracy w Europie w letnim sezonie jest pelno kochani, ale jak sie robilo w
                                            Sydney za draftsmana kurde szyszka, to praca wykidajly w nocnym clubie to juz
                                            nie ten tego;))) no dobrze, ruszylem wiec tam gdzie znajomosc jezyka otwierala
                                            mi drzwi i nie tylko ;)))wyladowalem w Alpach i calkiem niezle sobie radze.
                                            jest to oczywiscie praca sezonowa, wiec z jesiennym podmuchem wiatru zwijam juz
                                            wkrotce moj zagielek i ruszam w dalsza droge ;)))
                                            troche chyba dzis przesadzilem kochaniutcy, klawisze myla, napisze jeszcze cos
                                            nie tak,ale to wszystko za Wasze powodzenie, to raz jeszcze trinken machen,jak
                                            mowia sluskie chopaki.
                                            tymczasem Amigos siemanko spadanko siemanko spadanko
                                            oczywiscie Asienko Sloneczko Ty moje moc specjalnych caluskow
                                            i znowu siemanko spadanko chyba juz sobie pojde ...
                                            • gunther_0 Re: O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 25.09.04, 01:38
                                              Tizedik, nie chce byc bezczelny, ale pozwoilsz ze grzecznie spytam: czy moge z
                                              Toba odplynac? w kraine snow oczywiscie, ups, chyba czkafka, przepraszam
                                              njamocniej juz nie bede ...
                                              spadanko wiec siemanko spadanko
                                              • tizedik Re: O tempora ! O mores ! O qrde szyszka ! 25.09.04, 01:46
                                                Alez prosze, czemu nie...:-)
                                                Rybce tez nalezy sie...;-)
                                              • mojito To musi byc piontek! 25.09.04, 02:22
                                                Gunther/Amigo z gor zszedl do miasta. Zdrowko Amigo.
                                                Wyraz studio tez znam. W Rio studio na studiu jest. Mozna wejsc i za oplata
                                                modelke rysowac/szkicowac. Nawet olowek pozycza jak sie nie ma. Zatemperowany
                                                oczywiscie. Rysowac/szkicowac mozna bez dyplomu. Frontem do artysty/klienta.
                                                Bardzo artystyczny kraj. A PR tez ciekawy zawod. Nawijany, nawijany,
                                                nawijany... My to chyba to nawijanie z bylego systemu politycznego wynieslismy.
                                                Teraz jak znalazl. Co pijesz Amigo?

                                                Dziewczyny/goscie odjechaly dzisiaj do Nju Jorku.
                                                Odnioslem mile wrazenie, ze niechetnie. Moge juz robic w mieszkaniu bardak.
                                                Za sterylnie nie lubie. Zle sie czuje. Nieswojo.

                                                Miasto ozywilo sie kumulacyjnie. Sto dziesiec milionow do wygrania.
                                                Ludzie dzwonia ze niegrajacych stanow z prosba o kupno losu.
                                                Orde, nikt nie chce wzbogacic sie tylko praca. Jutro kupie nasze swieze,
                                                recznie wybrane - moze, numerki i podam na forum. Bedziemy wiec bogaci
                                                (monetarnie).

                                                Mandarynko (Slodka),
                                                z pleckami trzeba uwazac. Jak one pozniej nie ten tego to na brzuszku trzeba.

                                                Pysiek,
                                                moze wolno sie sprawy prostuja? Jeden dzisiaj za ich prostowanie.
                                                Owsianke jem prawie bez mleka. Z miodem i rodzynkami. W lozku tez nie lubie
                                                jesc. Okruchy mi przeszkadzaja. Taki partykularny jestem.

                                                Iwona,
                                                nie sadze, aby miejsce za uszkiem kobiecym bylo rzadko uczeszczane.
                                                Serio myslisz o wytatuowaniu gornej rei? Lewej czy prawej?
                                                Czy ten tego posrodeczku? Co dzisiaj? Kolor wygodny?

                                                Ja zbieram zoledzie i do sloika wkladam. Debowa dobra energia od nich
                                                emanuje. Zab, zupa, dab... Kasztanow jakos w parku mniej. A moze jeszcze
                                                nie spadly. Jutro sie tym zainteresuje.

                                                Zdrowenko absolutne wszystkim,
                                                hasta luego Amigos,
                                                mojito.
                                                • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Sobotni spleenek 25.09.04, 11:28
                                                  Poranek a właściwie to już ku południu dzień zmierza a ja jeszcze w stroju
                                                  nocnym plącze się po domu.Za oknem słońce i zimno nazywam to przezroczystym
                                                  powietrzem bo przypomina kryształ,sikorce można policzyć piórka,polskim
                                                  zwyczajem dynda na kawałku słoninki nabytej w tesco i wygląda na bardzo
                                                  zadowoloną,martwię sie bo od wczoraj nie widzę drugiej,ale pewnie ma jakieś
                                                  pilne sprawy "na mieście" :)))Dzisiaj dzień spędzamy domowo,będę gotował zupę
                                                  koperkową,taką super prostą gotuje się sama.Rosołowy zaczyn,to co się uda
                                                  wydrążyć z trzech małych pomidorów(bardzo podnosi samk co dziwne)duży,jak
                                                  największy pęk koperku posiekanego drobno,przyprawy do smaku(u nas jest to
                                                  sporo pieprzu) i dużo,dużo niezdrowej jak najbardziej tłustej śmietany :)
                                                  Pozdrawiam wszystkich i życzę leniwej soboty:)
                                                  • yvona73pol wieczorem...... 25.09.04, 15:07
                                                    Gunther, co za mila niespodzianka :)))))
                                                    wrociles, lekko upojony ;))) i jakze milo...
                                                    Alpy piekna rzecz.... moze kiedys zobacze, na wlasne oczy, moze... znajoma
                                                    zaprasza, tylko te 16000 kilometrow (dobrze licze??)...
                                                    Mojito, jak na razie jakos reje bym zostawila beztatuazowo, ta opcja za uchem
                                                    mi lepiej lezy ;))) z tym uczeszczaniem, to jest tak, ze to ja decyduje kto
                                                    moze, a kto nie, a w innych miejscach to czesto gesto nieproszeni voyeurysci
                                                    sie trafiaja ;)))
                                                    jutro zapowiada sie pogodowy raj : 32 stopnie (sorry Tizedik;))))) jakby co to
                                                    Frakcja Up There pienieznie wplynie w zar lejacy sie z nieba, aby przetestowac
                                                    polskie glowy na odpornosc procentow serwowanych w temperaturach
                                                    ekstremalnych ;)))) chetnie potowarzysze ;))
                                                    jutro rowniez premiera - wizyta w Akwarium sydnejskim, az glupio, ze dopiero
                                                    teraz, ale wiecie sami jak to jest - poki cos jest pod samym nosem, to sie
                                                    czlowiekowi wydaje, ze nie zajac, nie ucieknie, no i tak sie nie bywa, i nie
                                                    bywa, az w koncu nadchodzi taki dzien....
                                                    wczorajsze toasty sadze, ze odczuliscie wszyscy, no i Pysiek w
                                                    szczegolnosci :))))
                                                    a tymczasem sprobuje sie skontaktowac z Polska gadulcowo i jednak pojsc w pewne
                                                    miejsce z Morfem ;))))
                                                    caluski,
                                                    Iwona
                                                    • tangerin Re: wieczorem...... 25.09.04, 15:39
                                                      Jakie wieczorem, co Ty Ivette wypisujesz?
                                                      Chociaz faktycznie, szaro i ciemno za tym oknem, mimo ze wymytym:(
                                                      Ach, ta jesien... To naprawde szok, taka zmiana pogody w jeden dzien.

                                                      Widze, ze Gunther czadu dal, ahoj zeglazu alpejski:)))

                                                      Wyspiarz dalej mgla spowity, bo nic o sobie, w sensie odobistym, nie pisuje.
                                                      A sikorkami sie nie martw, do sloninki zawsze przyleca:)

                                                      Widze, ze temat tatuazu ciagle powraca. Qrcze, zawsze chcialam miec, ale jakos
                                                      nigdy nie bylo okazji. Moze to i dobrze. Interesowalyby mnie dwa miejsca: na
                                                      biodrze (ale to podobno boli, jak cholera, tym bardziej, ze tam akurat tluszczu
                                                      u mnie niet) i ramie (na wysokosci ramiaczka (ewentualnego),w kazdym badz razie
                                                      przednia czesc). Ciesze sie wiec z kolczyka i maniakalnie nosze wszystko "hip
                                                      low rise"(a moze raise, bo nigdy nie wiem), bo inaczej mi jakos przeszkadza,
                                                      kolor stal sie kwestia drugorzedna, wiec wybaczcie, ze sie na razie do dyskusji
                                                      o barwach nie przylacze:)

                                                      IFA, BORNEO, SUPER. Wiecej nie napisze, bo mi slow brak. Posylam Wam chlodnego
                                                      polskiego calusa na rozpalone sloncem i przygoda czolka. :))))

                                                      PS. niech mnie kto kopnie, bo mi sie nad knigami siedziec nie chce:(
                                                    • yvona73pol Re: wieczorem...... 25.09.04, 16:09
                                                      kopie cie wirtualnie ;))))
                                                    • mojito Oh, sobota ktorej nie ma... 25.09.04, 19:55
                                                      Zycie jest piekne. Sobotnio zapracowane - tym niemniej...
                                                      Czlowiek sie uczy caly czas. O zupie koperkowej nigdy
                                                      nie slyszalem. Az dotychczas... Pomidory pewnie, smak podnosza
                                                      wszedzie. Jajecznice wlaczywszy.
                                                      Kasztany jednak sa. I juz spadaja. Blyszcza sie kokieteryjnie
                                                      w jesiennym sloncu. Lezy przede mna jeden/jedna i sie usmiecha.

                                                      Kolczyk maly gustowny bez kamienia i owszem. Niestety konserwatywnosc
                                                      pracy wyklucza. Nie moge wrocic z wakacji z widoczna dziurka w uchu.
                                                      Zlotoustosc nawijanie nie przeszkadza ale kolczyk nie wzbudza zaufania.
                                                      Teoretycznie moge...ale sami rozumiecie.

                                                      Miasto mowi co dzisiaj zrobi jak wygra. Kazdy ma plany.
                                                      Sto dziesiec milionow do wygrania. My tez mamy :))). Wyrownany
                                                      temperature otoczenia wszystkim. Od Tizedik zaczniemy.
                                                      Nasze numery na dzisiaj:
                                                      14 19 26 36 39 PB 15,
                                                      34 36 44 45 49 PB 11,
                                                      29 30 42 44 45 PB 05. Powodzenia dla nas.

                                                      Mandarynko (Slodka),
                                                      kopanie kobiet wykluczam. Motywatorem do nauki tez jestem zadnym.
                                                      Odwrotnie, to juz inna sprawa. Zadzwon w przerwie :))).

                                                      Iwona,
                                                      reje (gorne) zostana wiec chwilowo dziewicze. I niezapisane.
                                                      Jakiego koloru jest niedziela?

                                                      Wracam do pogoni i zjedzenia czegos. Cholera, jeszcze nic nie jadlem
                                                      i ssie mnie. Ciekawe jaki zupy maja dzisiaj w delColle?

                                                      Buzka przeogromna i pozdrowionka odpowiednio dla Wszystkich,
                                                      mojito.

                                                      13:55/25C/ciagle bez zupy :(((.

                                                    • tangerin NIe ma soboty, bo juz niedziela jest, hehe 26.09.04, 02:25
                                                      dalej nie chce mi sie uczyc, 10 minut nauki, 30 na internecie, z nosem w
                                                      ksiazce tzw nie naukowej, z teleficzna sluchawka przy uchu, i tak w kolko :((((
                                                      To wszystko przez pogode cholerna, no bo jak to inaczej wytlumaczyc?

                                                      A w ogole, to ja sie Was boje. Wszucilam sobie Wasze nicki w komputer i co mi
                                                      wyszlo?
                                                      Zobaczcie sami:
                                                      P.Y.S.I.E.K.: Positronic Youth Skilled in Infiltration and Efficient Killing

                                                      I.F.A.: Intelligent Functional Android

                                                      M.O.J.I.T.O.: Mechanical Obedient Justified Infiltration and Troubleshooting
                                                      Organism

                                                      A.S.I.A.: Artificial Synthetic Infiltration Android

                                                      K.A.Z.A.C.H.S.T.A.N.: Kinetic Artificial Zealous Assassination
                                                      Construct/Humanoid Skilled in Troubleshooting and Accurate Nullification

                                                      M.A.T.R.I.O.S.Z.K.A.A.: Mechanical Android Trained for Repair and
                                                      Infiltration/Obedient Synthetic Zealous Killing and Assassination Android

                                                      T.I.Z.E.D.I.K.: Transforming Intelligent Zombie Engineered for Dangerous
                                                      Infiltration and Killing

                                                      Y.V.O.N.A. P.O.L.: Ytterbium Violence and Online Nullification
                                                      Android/Positronic Obedient Lifeform

                                                      M.A.R.Z.A.: Mechanical Android Responsible for Zealous Assassination


                                                      P.O.E.T.A.: Person Optimized for Exploration and Terran Assassination

                                                      G.U.N.T.H.E.R.: General Upgraded Neohuman Trained for Hazardous Exploration and
                                                      Repair

                                                      S.A.B.A.: Synthetic Artificial Battle Android

                                                      S.Z.O.P.E.N.: Synthetic Zombie Optimized for Peacekeeping and Efficient
                                                      Nullification

                                                      CHyba lepiej "spadne" stad, co?
                                                    • mojito Dla towarzystwa... 26.09.04, 03:37
                                                      ...Cygan dal sie...
                                                      Ja tylko aby Tobie dotrzymac samotnego towarzystwa na tej stronie.
                                                      Ciemno jest i nie chce abys tutaj byla sama :))).

                                                      Ja sie tez teraz zaczne obawiac tych morderczych nickow.
                                                      Z ulga zauwazylem, ze moj ma w swoich czlonach "organizm".
                                                      No, i Gunther jest Nowy Czlowiek :))). Poeta to jednak osoba tez :))).

                                                      Mandarynko (Slodka),
                                                      zacznij sie uczyc od poniedzialku :))).
                                                    • Gość: Ifa Niedziela w Singapore IP: *.pacific.net.sg / *.pacific.net.sg 26.09.04, 03:41
                                                      Mandarynko,
                                                      cos zapachnilo Philipem Dickiem tu ;-))))
                                                      ciesze sie bardzo ze dostalas moja kartke z zielonej wyspy
                                                      ja jestem od 12 godzin w Sinagoprze..coz to za kraj,sterylnie
                                                      czysty,naprawde,zawsze wydawlo mi sie nie mozliwe,ale jedank moze byc miejsce
                                                      nawet przy duzym zageszczeniu ludzi tak czyste
                                                      Borneo opuscilismy z nutka smutku,ale z bagazem wrazen,
                                                      narazie koniec naszych spotkan oczy w oczy z wildlife w dzungli przynajmniej na
                                                      terenie Azji,bedziemy kontynuowac takie spotkania juz down-under,w slonecznej
                                                      Australii
                                                      na Boreno prawie nam krokodyl wskoczyl do lodzi na boat-safarii,ale to dlatego
                                                      ze wygrzewal sie na brzegu spokojnie a tu grupa natretnych humans podplynela
                                                      aby zrobic mu fotkie i sie kolega wystraszyl,skoczyl do wody i byly to
                                                      centymetry od tego aby znalazl sie w naszej lodzi...

                                                      Yvonka
                                                      oczy orangutana sa takie inteligentne (i functional tez ;-))) i do tego sa
                                                      takie piekne z tym swoim rudawym futerkiem,naprawde czulam sie zaszczycona ze
                                                      na mnie patrzy to cudne stworzenie w dzungli...niemniej jego ciekawosc miala
                                                      miejsce tylko przez kilka minut,potem juz nie mial ochoty abysmy przebywali w
                                                      poblizu wiec zaczal rzucac w nas galeziami,pozostawilismy wiec krola i
                                                      wrocilismy do lodzi,to niesamowita radosc widziec te zwierzeta na wolnosci,z
                                                      cala moja nienawiscia do instytucji typu zoo!!!
                                                      jesli chodzi o tatoo to sliczna mala wisienka z listkiem na posladku lub na
                                                      dekoldzie ;-))))...

                                                      Pysku,
                                                      trzymam kciuki abys z wszystkich walk wyszla zwycisko!!!!

                                                      Singapore jest mila odmiana po miastach w Malezji,Chinatown wyglada jak z
                                                      bajki,bardzo malowniczo i tak czysto,tak nawet Chinatown moze byc czyste...
                                                      wszystko jakby wczoraj swiezo malowane..i ta ilosc zieleni i kwiatow wszedzie...

                                                      kawa skonczona,pedze aby rzucic sie w wir zwiedzania...

                                                      Pozdrawiam tak malowniczo dzis
                                                      ifa
                                                    • tangerin Re: Niedziela w Singapore 26.09.04, 04:25
                                                      Singapur, no prosze...Ifa, pamietaj, ze jedno moje oko jest w Twojej kieszeni i
                                                      zerka lubieznie na wszystko, co nowe i niezwykle:)Ach, co ja widze...To, co Ty,
                                                      hehe...

                                                      Mojito, na poniedzialek, to ja musze byc naumiana. Dzieki za towarzystwo:)

                                                      A, podam jeszcze tlumaczenie mojego nicka, zeby bylo sprawiedliwie.

                                                      T.A.N.G.E.R.I.N.: Transforming Android Normally for Galactic
                                                      Exploration/Robotic Intelligent Neohuman

                                                      Pociesza mnie wyraz "intelligent", moze uda mi sie czegos nauczyc.
                                                      chyba ide do lozka, nie bede sie szlajac po nocach. Morf polazl nie wiadomo
                                                      gdzie, ale mysle sobie, ze na wyspie lozkowej bede bezpieczniejsza niz na morzu
                                                      szalejacych androidow i krokodyli z kraju karoliny.
                                                      Zaczynam majaczyc, czyzby po ukaszeniu pajaka? Tego ze snu?

                                                      Aha, Pysiek, deratyzacja pozbywanie sie gryzoni, typu myszy, szczury. Czyli sie
                                                      pomylilam. Co sie robi z owadami? Dezynsekcje bodajze sie im funduje. ale moze
                                                      znowu pomieszalam. W kazdym badz razie to na pewno pest control:)
                                                    • yvona73pol seledynowa niedziela... 26.09.04, 04:38
                                                      z lekka koronka ;)))
                                                      Ifa, cofam to co napisalam wczesniej - chce zajrzec w oczy orangutanowi ;))
                                                      a jak dobrze pojdzie, to dzis bede zagladac w oczy...rekinom; choc nie w
                                                      naturze, bo by sie takie zagladanie sie szybko skonczylo - rybki poczulyby glod
                                                      i nici z moich pieknych oczu ;))))
                                                      wiec tym razem Sydney Aquarium.... aparat, sok z mango i hulaj dusza!!!
                                                      Tange, te nicki to jak z pana D. faktycznie; wielka fanka jestem, choc
                                                      przeczytalam tylko jedna xiazke a dwa filmy na podstawie obejrzalam ;))
                                                      wczoraj czytalam artykul o wyzysku w Jakarcie, i tutaj zupelnie nie przemawia
                                                      do mnie wywod Szopena - skadinad sluszny w temacie chinskim; tutaj (tzn. w
                                                      Indonezji) to jakas paranoja, wegetacja wyrobnikow, po to, zeby jakies paniusie
                                                      w Europie mogly sobie do woli szoppingowac... kurcze, az strach ogarnia, ze
                                                      moglabym byc jedna z nich (czyt. paniusia); ale, ale, w obecnym stanie
                                                      swiadomosci chyba mi to nie grozi;
                                                      moim marzeniem bylo/jest otworzenie w Polsce filii butikow "Artisans du Monde",
                                                      to taka siec, gdzie sprzedaja rekodzielo drobne (i grubsze) z roznych stron
                                                      swiata, i to nie dzieci/wyrobnicy, tylko osoby, ktore sie tym paraja, bez
                                                      posrednikow, lub z ich jak najmniejszym lancuszkiem, sa godnie oplacalne, to
                                                      sie po francusku nazywa "commerce equitable" i zaczyna sie rozszerzac rowniez
                                                      na produkty spozywcze importowane z ubozszych czesci swiata....
                                                      ale na to trzeba nakladow, bo to bardziej woluntaryzm niz zrodlo dochodu.....
                                                      ale na razie nie porzucam tematu ;)))
                                                      coz, nie raz mialam dowod na to, ze marzenia sie spelniaja :)))) wiec z
                                                      nadzieja czujnie czekam, a w miedzyczasie pedze swoj malo woluntarystyczny
                                                      zywot ;)))
                                                      pozdrawiam wszystkich i sle upalne caluski,
                                                      Iwona
                                                    • tizedik meldunek loteryjny 26.09.04, 13:15
                                                      www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                                                      Takie byly numerki. Nie bylo tam naszych...:-(
                                                      Pewnie nastepnym razem :-) A tymczasem pula rosnie...:-)
                                                      D.
                                                    • tizedik info obrazkowe 26.09.04, 13:28
                                                      Sezon na huragany nadal trwa. Tak bywa kazdego roku, ale w tym liczba huraganow
                                                      przekroczyla norme. Chyba to juz czwarty z kolei w ciagu miesiaca. Atakuja
                                                      wyspy na Atlantyku, pozniej Floryde, potem psuja pogode na calym wschodnim
                                                      wybrzezu USA, daleko, az po Nowy Jork. I nie sa to tylko chmury i deszcze, ale
                                                      takze tornada, wichury na duzych obszarach i powodzie.
                                                      Obecnie atakuje Jeanne. Bedzie szła tak:
                                                      polish.wunderground.com/tropical/tracking/at200411_5day.html
                                                      czyli dojdzie do rejonow, gdzie i Mojito, i element.
                                                      U Mojito (a zasadzie nie u niego, a w stanie, w ktorym mieszka) po przejsciu
                                                      Ivana bylo tak:
                                                      polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=dbhu889&number=2
                                                      Na Florydzie PRZED Jeanne bylo tak:
                                                      polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=oneshotww&number=278

                                                      A teraz ladniejsze obrazki, bo z Singapuru (gdzie tez burze zapowiadaja..:-(
                                                      polish.wunderground.com/global/stations/48698.html
                                                      I obrazek numer 1:
                                                      www.vivien-und-erhard.de/english/travel/singapore/singapore-14.htm
                                                      numer 2:
                                                      www.vivien-und-erhard.de/english/travel/singapore/singapore-22.htm
                                                      A kto chce, moze zobaczyc kolejne tutaj:
                                                      www.vivien-und-erhard.de/english/travel/singapore/
                                                      albo tutaj: www.sippala.net/timo/singapore/pics/
                                                    • Gość: mar_za Niedzielnie IP: *.spray.net.pl 26.09.04, 15:06
                                                      Witajcie,

                                                      Popoludnie leniwe...w domu. Bez kosciola. Za oknem jesien. Nadwislanska
                                                      roslinnosc pobrazowiala. I spokoj i cisza. Tego mi trzeba bylo. Ostatnio
                                                      strasznie szybko zyje. Sobota w pracy, bo sie nie wyrabiam. Wiec z tego wzgledu
                                                      niedziele spadzam w domu delektujac sie nicnierobieniem. No prawie nic. A mial
                                                      byc weekend w Krakowie. Moze nastepny?

                                                      Upieklam ciasto (tym razem ze sliwkami, jablkami i gruszkami). Pachnie wiec
                                                      bardzo domowo. Tak wlasnie lubie. Pociesze sie jeszcze pare godzin, zanim od
                                                      jutra znow nie zacznie sie kierat.
                                                      Moj "wspanialy" szef wrobil mnie w prowadzenie warsztatow dla 20-30 osobowej
                                                      grupy! A ja ani nie mam doswiadczenia w prezentowaniu sie, ani cale
                                                      przedsiewziecie nie jest przygotowane jak trzeba. Stad stresuje mnie to
                                                      niemilosiernie. Po tygodniu juz glos mi wysiada. A przede mna jeszcze z miesiac!
                                                      Nigdy jakos nie ufalam wszelkiej masci konsultantom, a teraz co? Sama uprawiam
                                                      konsultanctwo jak nic! Nie wiem wielu podstawowych rzeczy, a udaje jakbym byla
                                                      ekspertem. Jak to zycie potrafi nas zaskakiwac.

                                                      A wracajac na chwile do porzadkow-mam umyte okna. Nawet nie zauwazylam w
                                                      zeszlym tygodniu tego faktu. Opiekunka sie zlitowala i umyla je w czasie mojej
                                                      obecnosci w pracy. A ja wracalam tak zmeczona, ze nie mialam sil patrzec w
                                                      okna. Wczoraj dopiero doznalam olsnienia. To sie nazywa zakrecenie:))))

                                                      Powiedzcie mi czy Wy uwazacie, ze jestescie romantyczni? :) Zapytal mnie ktos
                                                      niedawno czy jestem romantyczka i nie umialam odpowiedziec:)))). Co to jest
                                                      romantyzm? Hmmm..... ciekawe co Wy o tym myslicie. Moze z wiekiem sie z tego
                                                      wyrasta?

                                                      Czekajac na odpowiedzi oddalam sie od kompa:)

                                                      Pozdrawiam wszystkich i zycze powodzenia Tym co go potrzebuja:)))
                                                      Mar_za
                                                    • mojito Re: Niedzielnie 26.09.04, 17:43
                                                      Zdrowka Wszystkim i sloneczka,

                                                      przedpoludnie leniwe. Owsianke gotuje. Praktyka czyni mistrza.
                                                      W koncowej fazie gotowania dodaje lekki pieszczotliwy dotyk mleka.
                                                      Coraz lepsza mi wychodzi. Moze zaczne eksportowac?
                                                      Kosciol rozwazam. Moze nie od razu msze ale jak nie zdaze to pojde
                                                      i posiedze sam. Tak lubie. Zastanowie sie nad grzechami. Nad tymi uczynkiem
                                                      i nad tymi myslami. Niejasna dla mnie jest sprawa kolorow. Czy myslenie
                                                      o kolorach to grzech? Czy prawie? Tak czy inaczej nie bede sie golil.
                                                      Mysle, ze to w kosciele bedzie bez roznicy.

                                                      Marzena,
                                                      ludzie przemawiajacy publicznie i bedacy w stresie radza wyobrazic
                                                      sobie sluchajacych (lub nie) nago. To podobno pomaga. Wowczas oni powinni
                                                      sie wstydzic a nie prowadzacy wyklad/odczyt/szkolenie.
                                                      Sprobuj byc moze tak i daj znac czy pomaga.
                                                      Romantyczny jak trzeba jestem :))).

                                                      Tizedik,
                                                      ta zalana okolice znam. Takich tam jest wiekszosc domow.
                                                      Linki interesujace. Ta lekko juz zmeczona i mniej rozszalala Jeannie
                                                      chetnie bym z pewna doza niesmialosci poznal. Cholera, teraz nie wiem
                                                      czy ta chec poznania podchodzi pod grzech...

                                                      Iwona,
                                                      kolor bardzo ladny. Ciekawe... aaa, dam spokoj dzisiaj przeciez niedziela.

                                                      Mandarynko (Slodka),
                                                      w F. jest restauracja Tangerine. Bardzo elegancka.
                                                      Kuchnia srodziemnomorska lamana przez francuska.
                                                      Polam sie jutro. Kciuki trzymam.

                                                      Spadam bo mi owsianka wystygnie,
                                                      pozdrowienia sloneczne,
                                                      mojito.

                                                      11:43/21C/oczywiscie owsianka.
                                                    • Gość: szopen Pomiedzialkowo, take it easy baby IP: 204.79.89.* 27.09.04, 03:05
                                                      Poniedzilakowy ranek w pracy.
                                                      Pelen luz.
                                                      W piatek zaczynaja sie swieta, jest w zasadzie po sezonie i wykorzystujac
                                                      okolicznosci/mozliwosci wyslalismy wszystkich prawie na urlop.
                                                      Wiec w perspektywie mam 4 dni pracy bez pracownikow, potem 5 dni wolnego i
                                                      jeszcze pare dni na luzie. W zasadzie praca zacznie sie dopiero 11 Pazdziernika.
                                                      Pelen luz.
                                                      I spokoj.

                                                      Pogoda bezbledna niebieskie niebo, swieci pieknie slonce, temperatura kolo 30.
                                                      Piekna jesien. Tu Pazdziernik i Listopad sa wspaniale.

                                                      W TV rano kolejny huragan na Florydzie.
                                                      Nas w tym roku bezposrednio nie trafil zaden, ot raz nas jakis ogonek zaczepil.
                                                      Wszystkie poszly dalej na polnoc, Taiwan dostal pare razy, Japonia tez tudziez
                                                      wschodnie Chiny. Tak to juz jest, sa tez wady zycia w cieplych krajach.

                                                      Akwarium w Sydney jest super, pierwszy raz bylem sopro lat temu i bardzo mi sie
                                                      podobalo, w miedzyczasie sporo nurkowalem, kolejna wizyta w marcu i dalej
                                                      bardzo mi sie podobalo, w ciagu tych kilku lat sporo sie rozbudowalo, foki sa
                                                      tez rewelacyjne.

                                                      O wyzysku raz jeszcze.
                                                      Pamietacie co pisalem poprzednio.
                                                      Sytuacja tutaj w ciagu ostatnich 2 miesiecy zmienila sie diametralnie.
                                                      Rzad obnizyl znacznie podatki na wsi.
                                                      Ludziom przestalo sie oplacac przyjezdzac tu pracowac.
                                                      W Dongguan (takie spore przemyslowe miasto w okolicy) brakuje 2 miliony ludzi,
                                                      w calej prowincji brakuje jakies 15 milionow.
                                                      Pensje robotnikow sezonowych poszly w gore a ludzi dalej brak.
                                                      Nikt nie wie co bedzie dalej.

                                                      Jesien pora unicykli.
                                                      Jak co roku o tej porze na podworku kilkanascie japonskich dzieci codziennie
                                                      usiluje te unicykle oswoic.
                                                      Nie bradzo sie jeszcze daja.
                                                      Proces potrwa jeszcze kilka miesiecy.
                                                      Teraz sa na etapie trzymania sie murkow i poreczy, jeszcze nie pedaluja.
                                                      Wyglada to wesolo.
                                                      W japonskiej szkole w ktorejs tam klasie (wiek okolo 8-9 lat) trzeba sie
                                                      nauczyc jazdy na unicyklu by zdac do nastepnej klasy.
                                                      Wiec dzieci walcza.
                                                    • pysiek13 bladzac paluszkiem ... 27.09.04, 03:18
                                                      Witajcie mniej slonecznie dzisiaj :))))

                                                      bladzac paluszkiem po klawiszach, a kysz te sforne mysli ;)))) i przegladajac
                                                      ostatnie wpisy, smiem stwierdzic ze zrobilo tu tak swojsko jak u Ciotki Klotki
                                                      podczas rodzinnego zjazdu. nikt z niczym nie wychyla, kazdy sobie przytakuje,
                                                      pelna kultura ;)))) Tizedik czasem wpadnie z huraganem i nas postraszy, ze to
                                                      zycie bywa tez czasem niebezpieczne, tak poza tym to sielsko i anielsko :))))
                                                      tymczasem Tangerin nas wszystkich tu rozszyfrowala, w nas siedza computery,
                                                      straszne bestie ukryte pod nicks, nawet trudno znalesc w nas cos ludzkiego.
                                                      wprawdzie Mar-za tak dla nie-poznaki sprawdza czy jest romantyczna, roboty tez
                                                      sa coraz bardziej ... ludzkie podobno, a Saba to nawet jest w ciazy ;)inni
                                                      aliens ukrywajacy na wyspie zamglonej mniej lub bardziej, usiluja mydlic oczy
                                                      podziwianiem sikorek. dobra, tego nie kupimy ;) Kazachstan to tak wczul w role,
                                                      ze godzinami potrafi pracowac w ogrodzie. a Mojito przemawia do ludzi nago :-0
                                                      Yvona tez ladnie maskuje, strzela kolorami, czasem nawet doda koronke tu i
                                                      owdzie, wiecej owdzie ;) znamy znamy takich agentow z photo cameras.Ifa
                                                      sprawdza teorie Darwina w bliskich spotkaniach moze nie trzeciego stopnia, ale
                                                      na hamock. no i to przeklamywanie danych. kiedy Rodak napisal z Kaszub, zaraz
                                                      dwoch droidow, Mojito i zaraz za nim Kazachstan, podali w Agencji Reutera ze
                                                      Rodak pisze z Kujaw. a tak naprawde to Podkarpacie, tez na 'K'. Szopen opanowal
                                                      cala Asia wielka, zna jezyk, uklady, ma kontakty. Poeta cos nieporadnie radzi
                                                      sobie w Afica, zle wybral, jako bialy droid tam ma troche pod gorke. Gunther
                                                      zniknal a tak naprawde pojechal po czesci wymienne, teraz pokaze nam znowu
                                                      poprawiony, silniejszy i chyba ... piekniejszy ;))) Matrioszka to wyjatkowo
                                                      niebezbieczny okaz jak zreszta sama nazwa mowi, cicha woda ... ten tego, i
                                                      jeszcze ma do pomocy dwoje dzieci. 'planeta Ziemia opanowana' - szefowa Droids
                                                      Asia pisze raport na biezaco, prowadzac ksiazke pokladowa pt: 'tak daleko tak
                                                      nisko'...
                                                      nooo, nie krepujcie qrde szyszka, pokazcie swoje prawdziwe oblicza. zrobilo tu
                                                      troche duszno i lepko od slodyczy. wiemy juz tyle o ludzkich reakcjach,
                                                      emocjach, opiniach, ze czas teraz na troche s-computeryzowanej prawdy ...
                                                      tyle ode mnie, na-olivie jeszcze swoje receptory bo zgrzytaja, dokrece srubki i
                                                      rzucam na dalsze poszukiwania ... sensu ludzkiego zycia.

                                                      Wasz za-rdzewialy Py-robot

                                                    • mojito Peregrynacje paluszkow. 27.09.04, 05:26
                                                      Yo, Pysiek, qrne szyszka,

                                                      niech bedzie mniej slonecznie :))).
                                                      Z pragmatycznych powodow burzliwe dyskusje i sklonnosci do znajdowania
                                                      konfliktowych tematow nie sprzyjaja peregrynacjom/bladzeniom paluszkow.
                                                      A dla nas mezczyzn wedrowanie paluszkow jest, qrne szyszka, wazne.
                                                      Nawet bardzo, qrne szyszka. Tacy jestesmy , qrne szyszka, wedrowcy/turysci.
                                                      Szukanie konfliktow z kobietami do niczego nie prowadzi. Na pewno nie
                                                      do wspomnianych wyzej bladzen paluszkow.
                                                      A na marginesie na jaki temat, qrne szyszka, zyczysz sobie sie poroznic?

                                                      Z Kaszubami Rodaka wlasnie paluszki zabladzily na Kujawy.
                                                      Myslalem o sprostowaniu ale mi wylecialo...qrne szyszka.
                                                      Tak jest, jak paluszki sa rozproszone...qrne szyszka.
                                                    • tangerin Re: bladzac myslami po odleglej galaktyce... 27.09.04, 05:52
                                                      ...przyznaje sie bez bicia, ze nie wiem, ja juz nic nie wiem.
                                                      Bezsennosc in Wroclaw, chyba napisze scenariusz, Ywona wyrezyseruje, Wy
                                                      zagracie.
                                                      A ja sie bede przygladac. Ewentualnie pociagne za jakis sznurek. Albo i nie.
                                                      Marazm jakis mnie opanowal i tyle.
                                                      Prawde mowiac w taki dzien jak dzis, to mam w nosie sytuacje na swiecie, wojny,
                                                      huragany i inne cholery, kryzysy ekonomiczne w to wliczajac.
                                                      Najchetniej polezalabym gdzies na plazy, wygrzala stare kosci na sloneczku
                                                      (objaw chorobowy chyba, bo ja nigdy nie leze na plazy!!!), patrzyla, jak piasek
                                                      przesypuje mi sie przez palce i przestala myslec i czuc. Tak wylegiwac sie i
                                                      pod przykrywka bezczynnosci ladowac baterie na kolejne tygodnie i
                                                      miesiace...Slodkie dolce far niente...I jeszcze jedno, marzy mi sie masaz
                                                      relaksacyjny...

                                                      Piszesz Py-robocie, ze tu swojsko i slodko, jak u cioci na imieninach.
                                                      Skoro juz o slodkosciach mowa, to na czekolade mam chec.
                                                      Zamiast kolejnej mulacej tabliczki endorfin zrobie sobie jednak koktajl
                                                      molotowa z mrozonych truskawek, miety pieprzowej i odrobiny mleka. Nie zapomne
                                                      dodac odrobiny miodu. Nie ma mocnych, obudze sie, bo halas mojego blendera
                                                      bezblednie ploszy czajace sie po katach drobiny snu. Potem lyk uplynnionej
                                                      mroznej truskawki, ochlodzonej dodatkowo mieta i powroce do siebie.
                                                      Taka to terapie szokowa sobie planuje.


                                                      Dzien dobry bardzo:))))
                                                      PS
                                                      Bus station is the place where bus stops.
                                                      Trainstation is the place where train stops.
                                                      I have a workstation on my desk...

                                                    • gunther_0 Re: bladzac paluszkami po odleglej galaktyce... 27.09.04, 08:20
                                                      Siemanko kochani,

                                                      Tangerin Ty slodka mandarynko sie nie stresuj, metoda Amigo jest zupelnie
                                                      genialna. widzenie ludzi nago, to nie tylko mozna wyprobowac w trakcie public
                                                      speaches ale tym bardziej na egzaminie. Ty sobie wyobrazasz jaka to frajda dla
                                                      mlodych oczu zdrowej slicznej dziewczyny jaka niewatpliwie jestes, wyobrazic
                                                      sobie pomarszczone brzuchy profesorow, nie mowiac o pomarszczonych no wiesz ten
                                                      tego. od razu wszystko ze smiechu rozjasni ci sie w glowie i zdasz na szostke.
                                                      Pysiek kope lat :))) jak zdrowko? dlugo mnie tu nie bylo, widze jak zwykle
                                                      mieszasz i spokojnie nie dasz porozmawiac.a czemu slodko nie moze byc, przeciez
                                                      kobiety lubia, no tego albo mi sie tylko wydaje.no i juz ludzilem sie ze w
                                                      koncu do diaska znalezliscie z Mojito jakis temat drazliwy, ze w koncu po tylu
                                                      miesiacach pisania wreszcie sie poklocicie.bo juz najwyzszy czas zebyscie sie
                                                      poklocili, to jest niedopuszczalne zeby sobie tak tyle czasu gaworzyc i nic,
                                                      zupelnie nic.
                                                      Asienko gwiazdko moja nie zachodzaca :))) jak sprawy? nawiazujac do paluszkow,
                                                      to az mnie swedza zeby znow Ciebie ponosic,oczywiscie za Twoja zgoda, szepnij
                                                      tylko slowko :)))
                                                      jstem dzisiaj calkiem trzezwy, pomalutku zwijam zagielek, jeszcze zrobie runde
                                                      honorowa po rodzinie i przyjaciolach i ruszam w dalszy rejs.
                                                      do milego, czolko
                                                    • Gość: Asia Re: bladzac paluszkami po odleglej galaktyce... IP: *.akl.callplus.net.nz 27.09.04, 12:03
                                                      Rane brakuje 15 mil chinczykow? i to tylko w jednej prowincji?

                                                      Tak swoja droga to pewnie duzo czasu znie zajmie zeby tych 15 melonow sie
                                                      urodzilo i podroslo na tyle zeby mogli pracowac, jak tak dalej pojdzie to
                                                      wiekszosc towarow bedzie produkowana w China, mnie to nawet odpowiada bo
                                                      ostatnio robic mie sie nie chce wcale

                                                      Ot chodze sobie do pracy ale zapalu wykrzesac z siebie nie moge, a wogole to w
                                                      koncu po tylu latach doszlam do wniosku ze praca w biurze to najbardziej
                                                      idiotyczna robota jaka moze byc....

                                                      ktos tu wspomnial o kolorach,, no wlasnie jakos nie wszystkie dni ale np piatek
                                                      jest dla mnie bialy
                                                      czwartek - granatowy
                                                      sroda - zolta
                                                      sobota chyba - rozowo fioletowa
                                                      niedziela jakos nie kojarzy mi sie z kolorem
                                                      wtorek brazowy
                                                      poniedzialek szary

                                                      ciekawa jestem jakie inni maja skojarzenia dni tygodnia z kolorami

                                                      Z tym romantyzmem to roznie bywa u mnie, przezywam romantycznie ale chyba
                                                      jestem malo romantyczna do stwarzania romantycznego nastroju, spacer pod
                                                      gwiazdami bosa stopa po plazy z butelka wina i romantycznym facetem jak
                                                      najbardziej :)

                                                      Gunther,, mam nadzieje ze pracujesz fizycznie i Twoja tezyzna rosnie, bo
                                                      ponosic mnie prosze bardzo jak najbardziej, bardzo to romantyczne, wez tylko
                                                      pod uwage ze od czasu mojego wyladowania na tej wysepce przybylo mi chyba z 8
                                                      kg
                                                      od trzech tygodni nie pale, z innych przygod na P nie zrezygnuje zeby nie wiem
                                                      co , tak ze przejscie po pasach romantycznie sobie zostawiam

                                                      narazie chwilowo postanowilam nie przejmowac sie swoja waga, nie moge i palenia
                                                      zucac i nie jesc, co dalej zycie pokaze, ponoc kochanego cialka nigdy nie
                                                      zaduzo :)

                                                      na sobote zwerbowalam ochotnikow do pracy na dzialce, ja szykuje jedzonko i
                                                      picie oni popracuja :) nie ma to jak komuna

                                                      Mojito wygrajmy cos co jak tak dalej pojdzie to bede musiala wieksza dzialke
                                                      kupic zebym miala co robic :)

                                                      Kurcze latem to ja chce w Garden Centre pracowac, a zima do gory brzuchem , i
                                                      tym slonecznym akcentem Wszystkich bez wyjatku bardzo cieplutko pozdrawiam

                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: bladzac paluszkami po odleglej galaktyce... 27.09.04, 12:17
                                                      Z tymi 15 milionami to całkiem prawdopodobne,kiedy objeżdżałem Chiny
                                                      zaproponowano nam wyprawę do małego miasteczka,nie pamiętam co mieliśmy
                                                      oglądać,miasteczko okazało się miastem dwumilionowym :)Dzisiaj dopadła mnie
                                                      praca i chyba przytrzyma bezwzględnie i długo,pozdrowienia szybkie dla
                                                      wszystkich.
                                                      poniedziałek - ciemny
                                                      wtorek - szarości
                                                      środa - już lepiej może być niebieski
                                                      czwartek - zdecydowanie jaśnieje nawet błękit mógłby być.
                                                      piątek,sobota,niedziela - zdecydowana zieleń (mój ulubiony kolor)
                                                      :)
                                                    • kazachstan Re: bladzac paluszkami po odleglej galaktyce... 27.09.04, 13:25
                                                      Dobry wieczor,

                                                      to widze Gunther ze calkiem juz wracasz do cywilizacji. ales dal brachu, rowno
                                                      tos popil. no to przyjezdzaj teraz jak najszybciej, popijemy,pogodamy.
                                                      kolory poukladane wedlug dni tygodnia widze ze kojarza sie wszystkim z praca.
                                                      dla mnie wszystkie dni dobre,kolorowe, poniedzialek czerwony, radosny,jak
                                                      dobrze sie tydzien zacznie, to i dobrze sie skonczy.weekend wlasnie bardziej
                                                      spokojny, stonowany, jakas zielen jasna, niebieski.i zauwazcie tez jaki
                                                      charakter w czlowieku siedzi takie kolory tez faworyzuje.
                                                      myslol tez,ze romantycznym to chyba nie mozna byc na zawolanie, bycie
                                                      romantycznym to sytuacja, tutaj nic nie da sie z gory zaplanowac, nic
                                                      sztucznego tez nie ujdzie. kobietom bycie romantyczna latwiej wychodzi, bo maja
                                                      tako wdzieczna nature.
                                                      Pysiek a Ty widze jakosik krytycznie cos piszesz. a cotoci przeszkadza, ludzie
                                                      pisza co popadnie, watek raz wartko raz wolniek sie toczy, tak i zycie.rozumiem
                                                      ze ciebie to moze nudzic, nie przywykla do takiej normalnosci.czasem taka
                                                      codziennosc jest bardziej ciekawa, blizsza czlowiekowi.a u ciebie to chyba
                                                      zawsze na purpurowo?
                                                      Mojito i Gunther to widze na figle sie zebralo, ale to mlodzi to co poszaleja
                                                      to ich.
                                                      no i na koniec napisze wam dowcip o chinczykach tak na temat tych 15 milionow
                                                      troche. byly to lata 70te i Gierek poszedl na ryby. zlowil zlota rybke ktora
                                                      jak to w bajce dala mu trzy zyczenia do spelnienia. Gierek wiec zazyczyl sobie
                                                      wiec zeby Chinczycy do nas przyszli i wyszli. drugie zyczenie tako samo.
                                                      trzecie tako samo.rybka mowi do Gierka, no dobrze spelnie twoje zyczenia ale
                                                      powiedz dlaczego. Gierek na to wiesz rybko jak Rosja bedzie wygladac jak
                                                      Chinczycy trzy razy przez nia przyjda i wyjda?
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                      Kazik
                                                    • peter2715626 Re: bladzac paluszkami po odleglej galaktyce... 28.09.04, 04:39
                                                      Gość portalu: Asia napisał(a):

                                                      > a wogole to w
                                                      > koncu po tylu latach doszlam do wniosku ze praca w biurze to najbardziej
                                                      > idiotyczna robota jaka moze byc....

                                                      Zaskoczony jestem. Ja bogom dziekuje za to, ze tak mi sie wspaniale zycie
                                                      zawodowe ulozylo. Klimatyzacja, wlasne biurko, komputer z internetem. Praca
                                                      umyslem, a nie rekami.

                                                      Moze to chodzi o ludzi w biurze, a nie o prace biurowa per se?

                                                      Za dwa tygodnie bede w Christchurch, ale niestety tylko przejazdem z lotniska
                                                      do Hanmer Springs gdzie firma wysyla mnie na konferencje. Nie znajde zatem
                                                      czasu, aby spotkac sie z zalozycielka tego wspanialego watku. Ale bede myslal o
                                                      Tobie.
                                                    • Gość: Asia Re: bladzac paluszkami po odleglej galaktyce... IP: *.akl.callplus.net.nz 28.09.04, 11:23
                                                      Zaskoczony jestem. Ja bogom dziekuje za to, ze tak mi sie wspaniale zycie
                                                      > zawodowe ulozylo. Klimatyzacja, wlasne biurko, komputer z internetem. Praca
                                                      > umyslem, a nie rekami.
                                                      >
                                                      > Moze to chodzi o ludzi w biurze, a nie o prace biurowa per se?

                                                      Absolutnie zdecydowanie nie chodzi o ludzi, podejrzewam ze druga taka paczke
                                                      bedzie mi ciezko znalezc,, znudzilo mi sie siedzenie przy biurku i grzebanie w
                                                      papierach, chociaz i komputer i klimatyzacja i internet, ja pewnie troche
                                                      dluzej w swoim zyciu wykonuje prace biurowa niz Ty Piotrze i przestalam widziec
                                                      sens ot co

                                                      no ale tak jak piszesz, przynajmniej latwo i nietrzeba wegla lopata przezucac

                                                      >
                                                      > Za dwa tygodnie bede w Christchurch, ale niestety tylko przejazdem z lotniska
                                                      > do Hanmer Springs gdzie firma wysyla mnie na konferencje. Nie znajde zatem
                                                      > czasu, aby spotkac sie z zalozycielka tego wspanialego watku. Ale bede myslal
                                                      o
                                                      >
                                                      > Tobie.
                                                      >
                                                      dzieki ze bedziesz myslal, :) szkoda ze nie bedziesz mial czasu na kawe, mam
                                                      nadzieje ze bedziesz mial czas zeby w goracej wodzie posiedziec :)

                                                      Gdybys mial jednak troche czasu na kawe to zadzwon do pracy 3721562, pracuje w
                                                      centrum wiec jakbys gdzies byl w poblizu na zawsze na kawe jakis czas
                                                      wygospodaruje , aha i pros Janina (przez DZ ) lol recepcjonistce czasem zajmuje
                                                      sporo czasu zeby sie domyslec o co chodzi :)

                                                      Pozdrawiam serdecznie ( nigdy nie napisales jak Wam sie wyjazd na narty udal)
                                                    • zuzka09 Re: bladzac paluszkami po odleglej galaktyce... 29.09.04, 04:31
                                                      Asiu, ja zawsze ciebie podziwialam za wytrwalosc. ale z ta praca to Peter chyba
                                                      ma racje,bo to wazne jak sie ma rodzine zeby byla spokojna pewna praca i ten
                                                      staly dochod.a nie ja w Polsce,nie dosc ze pracujesz to nigdy nie wiadomo kidey
                                                      dostaniesz wyplate i czy w calosci.no nie nie bede tu nrzekac.
                                                      pozdrawiam
                                                    • Gość: ifa bladzac po Sydney -prosba IP: *.pacific.net.sg / *.pacific.net.sg 28.09.04, 05:03
                                                      Kochani przyjaciele mieszkajacy w Sydney,mam bardzo ogromna prosbe jako new in
                                                      town bede potrzebowac waszej porady
                                                      pierwsza rzecz jaka chcialam spytac to czy macie jakas polecona resturacje
                                                      polska w Sydeny,zatrzymujemy sie przez pierwsze dwa tygodnie u naszego kolegi
                                                      Aussie i korzystajac z jego gosciny chcielismy zabrac kolege na kolacje do
                                                      poskiej resturacji,bo kolega nigdy nie jadl nic polskiego a ja za bardzo w
                                                      pierwszych dniach nie bede mial mozliwosci aby kleic pierogi ;-)))

                                                      mam tez prosbe do przemilych kolezanek Pyska i Yvony czy macie polecona
                                                      kosmetyczke?
                                                      potrzebne mi dwie sesje porzadnego nawilzania i glebokiego peelingu po
                                                      pierwszych torutach na sloncu przez ostatnie trzy tygodnie
                                                      a moze Kazik Twoja Pani korzysta z uslug kosmetyczki?i ma polecona kosmetyczke?

                                                      bede bardzo wdzieczna za pomoc w adresach moj e-mail ifa18@wp.pl
                                                      plus drugi ktory tez znacie drogie kolezanki

                                                      w Sydeny bedziemy w piatek rano,kolega D wyjedzie po nas na lotnisko
                                                      bede miec kolo 2 tyg zanim wyrusze w dalsza droge na jakies 2 miesiece
                                                      mam nadzieje ze uda nam sie spotkac przed tym,jesli bedziecie dysponowac wolna
                                                      chwila

                                                      bardzo upalnie was wszystkich pozdrawiam z upalnego Singapore
                                                      tak.... Singapore to miejsce do zycia i pracy,definitywnie!teraz wiem dlaczego
                                                      wszyscy studenci jakich spotkalam na wymianie miedzy universytetami z
                                                      Europy,ktorzy semestr lub dwa maja mozliwosc studiowania w Singapore,juz nie
                                                      chca wracac do swojego kraju i marzy im sie aby dostac prace tutaj i zostac
                                                      przynajmniej na jakies czas...
                                                      Singapore Airline ma 70 lotow tygodniwo do Sydeny,mam nadzieje zawitac tu
                                                      ponownie w lutym na Chinski Nowy Rok
                                                      a dzis mamy Mooncake night,najpierw walk po Chinatown,tyle tu wydarzen
                                                      kulturalych z tego tytulu a potem bedziemy spozywac Mooncake i popijac zielona
                                                      Chinska tea znaszymi wlascicielami hostelu i innymi podroznikami,wczoraj
                                                      wieczorem mielismy w hostelu "wieczor smakowania egzotyczych owocow nieznanych
                                                      w Europie" alez smakow na tym swiecie jakich nieznamy...;-))))))))

                                                      pozdrawiam
                                                      Ifa
                                                    • pysiek13 sprostowanie ;)))) 28.09.04, 11:17
                                                      Aloha Ifa ;))))

                                                      najpierw sprostowanie, zanim spytasz o adres do kosmetyczki to powinnas
                                                      najpierw zobaczyc moja twarz ;) chodzaca reklama, troche tylko pryszczy, takie
                                                      czerwone kropki to nie piegi, tez nie tatuaz a podobno very trendy. ja to mam
                                                      dawno juz, jak smazylam paczki i olej konczyl, wiec zeby nie zabraklo, dolalam
                                                      H20. po tym jak ostatni cosmetic surgeon przyszyl mi gorna warge do nosa, to
                                                      kazda kosmetyczka spojrzawszy na mnie tlumaczy cierpliwie, szeroko otwierajac
                                                      usta: p e t s s h o p n e x t d o o r. po czym znaczaco przewraca oczami.
                                                      taa, kochana. fryzura tez ten tego. od kiedy potknelam na trawniku jak sasiad
                                                      kosil trawe i niekcaco przejechal mi po glowie kosiarka, kazdy fryzjer z
                                                      podziwu otwiera oczy i usta tez czasem i tak w zachwycie juz zostaje.
                                                      sprawdze notes z adresami kochana, czego nie robi dla kolezanki, ktora
                                                      zagladala szympansowi w oczy. tylko z tymi adresami polskich i to jeszcze
                                                      restauracji (!!!) nie jestem w temacie. zasiegne jezyka i wysle golebia :))))
                                                      zdrowko
                                                      P.






                                                      * niepotrzebne skreslic
                                                    • kazachstan Re: sprostowanie ;)))) 28.09.04, 12:14
                                                      Dobry wieczor,

                                                      ho ho ho Pysiek no ladnie zes tu opisala. sa polskie restauracje w Sydney, no
                                                      moze nie takie wytworne, jedna w Klubie Polskim w Bankstown, druga w Ashfield,
                                                      zwykle otwarte w weekend, te znam bo czasem odwiedze, jedzenie dobre.
                                                      co do kosmetyczki to moja Pani nie moze zadnej polecic, bo zbyt czesto zmienia.
                                                      ostatnio znalazla dobra gdzies w sasiedztwie, ale to malo elegancki miejsce
                                                      pewnie Ciebie nie zainteresuje.to juz lepiej zdaj na opinie Pyska lub Yvonki.
                                                      pozdrawiam
                                                      kazik
                                                    • Gość: Ifa Re: sprostowanie ;)))) IP: *.pacific.net.sg / *.pacific.net.sg 28.09.04, 16:21
                                                      no to mnie Kazik pocieszyles..Moja Pani tak czesto zmienia,bo nie moze znalezc
                                                      odpowiedniej...o no not the same again!!!!!przerobialm to w Irladnii przez
                                                      cztery lata...chyba powinnam zostac w Singapurze,tylko o to nie jest
                                                      latwo,przynajmniej nie tak latwo jak bylo w przypadku AU
                                                      mowisz Kazik w Ashfield? rozumiem ze nie bede miec problemow ze znalezieniem
                                                      a zreszta moze rzeczywiscie sama cos upichce w kuchni Davida,100 pierogow kleje
                                                      w niecale pol godziny min wiec....
                                                      Pysku ciesze sie ze humor ci dopisuje mino roznych takich ten tego...tylko jak
                                                      to H2O do oleju?? kurcze ze ja nie wpadalam na to swego czasu i teraz musze (i
                                                      chce)ten tego ten oddac sie w rece profesjonalisty od czasu do czasu..ale poza
                                                      musem sama przyjemnosc..probowals kiedys masaz twarzy???
                                                      goraco polecam... i goraco pozdrawiam

                                                      dzieki serdeczne za wszystkie rady i porady
                                                      Ifa
                                                    • tizedik tak sobie.... 28.09.04, 23:53
                                                      Nienawidze poniedzialkow!
                                                      Ze co? Ze juz wtorek....? A tak poniedzialkowo wyglada...:-( Sroda pewnie tez
                                                      nie bedzie inna...:-(

                                                      Asia, ja ciebie rozumiem :-) Tez mam dosc biurka! Przychodze rano, wychodze po
                                                      godzinach zmeczona siedzeniem. Cos pewnie z tego wynika dla firmy, ja tez
                                                      czasem mam satysfakcje. Ale czuje sie jakas taka... udupiona...
                                                      Moze cos trzeba by zmienic... Moze na farme...;-) Jakas hodowla, jakas uprawa,
                                                      jacys goscie... A moze pensjonat z atrakcjami...??? [Moze tam byc tez sklepik z
                                                      wyrobami z calego swiata, co nie Iwona?]
                                                      Moze cos innego! Po prostu...

                                                      Mojito, chciales sie zaznajomoc z Jeanne... Masz okazje dzis/jutro, chociaz
                                                      beda to jakies resztki. Ale ostrzezenia sa takie: Tornado Watch until 9 PM...
                                                      Flood Watch through tonight...
                                                      polish.wunderground.com/cgi-bin/findweather/getForecast?query=Philadelphia+PA
                                                      Na radarze obrazek burzy jest/byl (jak wiadomo zmieni sie za jakis czas) wcale
                                                      imponujacy:
                                                      polish.wunderground.com/radar/radblast.asp?ID=DIX®ion=b5&lat=40.11690903&lon=-75.01428223&label=Philadelphia%2c%20PA
                                                      To samo troche nizej na mapie, co jak wiadomo tez mnie niepokoi.. Trzymajcie
                                                      sie!!!!!

                                                      Dla Gunthera mam dedykacje. Muzyczna. Tyle, ze trzeba samemu sie do niej dobrac
                                                      w necie. Ja nie umiem, bo dotychczas robil to za mnie element..;-)
                                                      To jest cos z lat 60., a sa to te czasy w muzyczce amerykanskiej, ktore mi sie
                                                      podobaja chyba najbardziej.
                                                      To jest tu: www.mp3.com/tracks/1296844/dl_streams.html
                                                      A jest to: "Somewhere Between Love and Tomorrow"
                                                      Jakos mi sie z naszym forumowym kolega kojarzy....;-)

                                                      Dziewczyny, o moich potyczkach z kosmetyczkami tez mozna by dlugo...;-) Co
                                                      jest, ze tak trudno znalezc... Chociaz mam taki zaklad tuz kolo biura, ale
                                                      drozszy niz podobne w samym centrum.
                                                      A wiecie, ze tuz kolo mnie powstaje najwieksze centrum handlowe w tej czesci
                                                      Europy... Otwarcie przwidziane na 20 pazdziernika; juz sobie wyobrazam te tlumy
                                                      chetnych. No i kolejne, calkiem nowe korki, ktore oby jak najszybciej minely...
                                                      Chociaz samej mi trudno w taka perspektywe uwierzyc.

                                                      Mandarynko, ty sie ucz! A czy juz wiesz, po co to robisz?
                                                      Szopen, jakie swieto u was?
                                                      Kazik, marzenie "bywszego" przywodcy narodu chyba trzeba by bylo przypomniec
                                                      obecnemu polskiemu prezydentowi, ktory wlasnie "bawi" z wizyta w Rosji. I juz
                                                      na samym wstepie dostal publiczny opeer od prezydenta mocarstwa....
                                                      Ifa, alez z ciebie globtrotter!
                                                      Wyspiarz, slowa nie powiem...!
                                                      Marzena, czytam o twojej aktywnosci i...zazdroszcze. ale jakos nie wplywa to na
                                                      mnie mobilizujaco..;-) Ja mam w sobie chyba cos z susla albo innego zwierza, co
                                                      na zime lubi sobie pospac. A susly (madre bestie:-) juz sie do spania ulozyly.

                                                      Pozdrawiam.
                                                      T.

                                                    • Gość: szopen Mid Autumn Festival IP: 204.79.89.* 29.09.04, 02:23
                                                      Byl wczoraj.
                                                      Wrzesniowa pelnia, kolacja rodzinna, dzieciaki latajace z latarenkami i roznymi
                                                      glowstickami, wieczorem najazd tysiecy ludzi na wyspe, rozkaldane na trawie
                                                      gazety/koce cale rodziny, mlodziez grupy studentow.
                                                      Wszyscy siedza i patrza sie na ksiezyc w pelni, ogromny i jasny.
                                                      No i mooncakes.
                                                      Ciasteczka okragle mniej lub bardziej.
                                                      Jedzone cos a la dzielenie sie wielkanocnym jajkiem.
                                                      Jedzone na pamiatke ktorej tam dawnej rewolucji kiedy wiesc by chwycic za bron
                                                      zostala rozpowszechniona poprzez karteluszki w ciastkach ukryte.

                                                      Mooncakes rodzaji obecnie tysiace, my nawet sprzedawalismy robione z lodow (a
                                                      co? fantazji to nam nie brakuje), te tradycyjne to chyba lepsze jako obciaznik
                                                      do papieru, krazek do hokeja i tym podobne zabawki bo jest to produkt
                                                      ciezkojadalny.
                                                    • yvona73pol Re: Mid Autumn Festival i kosmetyczki 29.09.04, 04:22
                                                      Ifa, ale trafilas ja kula w plot, hie, hie... ja i kosmetyczka.... juz zadnej
                                                      nie uwierze ;))
                                                      sama sobie jestem.... i jak na razie nie narzekam, no, moze niektorych rzeczy
                                                      nie da sie samemu wykonac, ale ja taka Zosia-samosia jestem ;)))
                                                      ale ostatnio by mi sie przydalam fakt, tylko czy jest to wykonalne???
                                                      za to mam wiesc - mozesz pichcic sama zakupiwszy uprzednio wszystkie "gotowce"
                                                      naprawde gotowce i naprawde polskie, w polskim sklepie w Roseville ;))) ja
                                                      jeszcze nie bylam, ale slyszalam, ze jest naprawde super, i nawet nam profesor
                                                      przyniosl wycinek z gazety... sa i flaki i kielbasa, i pierogi i ciasta i co
                                                      chcesz....
                                                      a ja raz probowalam zrobic pierogi, ale uzylam, na moje nieszczescie tej ich
                                                      plain flour, ktora spisala sie pieknie przy nalesnikach, a tu takie buty,
                                                      wyszly jakies twardziochy, jakbym, za przeproszeniem, gipsu dodala....
                                                      wiec na razie gotuje orientalnie, w woku, za polskie sie nie zabieram, choc
                                                      buraczki i ogorki na zupe czekaja....
                                                      tyle na razie, caluski i spadam gotowac/kapac sie/szykowac do pracy/bawic sie w
                                                      kosmetyczke ';)))
                                                      caluski
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Asia Zycie i praca IP: *.akl.callplus.net.nz 29.09.04, 10:47
                                                      Tizedik ciesze sie ze chociaz Ty mnie rozumiesz :) tak jak piszesz czasem
                                                      czlowiek ma jakas satysfakcje z tego co robi ale na dluzsza mete jest to
                                                      przekladanie papierkow w ta i nazad

                                                      zawsze mialam chec na jakis wlasny sklepik czy cos w tym rodzaju, cos gdzie
                                                      ludzie przychodza, ale nigdy nie mialam odwagi i samozaparcia ani tez nie
                                                      bardzo wiedzialam jak sie za to zabrac, no wiec od lat hohoho albo i dluzy
                                                      jestem gryzipiorkim

                                                      Zuzka masz racje ze na ogol my szaraczki zeby zyc musimy pracowac, wiem jak to
                                                      jest jak czlowiek nie ma pracy, napewno tez praca biurowa jest lzejsza od
                                                      kopania rowow czy innych fizycznych zajec, ale z czasem wszystko sie poprostu
                                                      czlowiekowi nudzi.
                                                      Jak jestesmy mlodzi, prosto po studiach - pelni wiary i energi, wierzymy ze
                                                      zawojujemy swiat, zmienimy cos na lepsze i bedziemy mieli satysfakcje z tego co
                                                      robimy,, z czasem to wszystko poprostu jest niewazne, nie mamy juz checi
                                                      robic "kariery", praca przestaje byc kwintesencja naszego zycia , zaczynamy sie
                                                      zastanawiac ile tak naprawde ile musimy zarobic zeby zyc, moze niepotrzebnie
                                                      marnujemy wiekszosc dnia w pracy itd

                                                      w sumie lubie pracowac ale chyba bylabym bardziej usatysfakcjonowana gdybym
                                                      miala wiecej kontaktow z zywym czlowiekiem w pracy :)

                                                      cos chyba sie robie marudna ostatnio , ok Gunther gdzie jestes ponos tego
                                                      klocusia na raczkach moze jej przejdzie :)

                                                      Mojito czy juz jestesmy milionerami?

                                                      caluski dla wszystkich
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Zycie i praca 29.09.04, 11:11
                                                      A u nas pracy i kontaktów z ludźmi nadmiar,chętnie zamieniłbym to na coś
                                                      spokojniejszego chociaż na jesień bo to pora raczej wyciszenia a nie wzmożonych
                                                      kontaktów i pracy.Deszczowe pozdrowienia dla wszystkich.
                                                    • Gość: Asia Re: Zycie i praca IP: *.akl.callplus.net.nz 29.09.04, 11:34
                                                      no wlasnie widocznie punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia i kazdemu marzy
                                                      sie to czego nie ma :)
                                                    • gunther_0 Re: Zycie i praca 29.09.04, 11:18
                                                      Siemanko kochani,

                                                      Asienko juz sie robi Skarbie ;))) zawijam rekawy i bede nosil ile dam rady.
                                                      ja Ciebie tez rozmumiem z ta praca, wszystko czlowiekowi sie pomalu nudzi,
                                                      dlatego no tego trzeba szukac urozmaicenia koochani. zmienic czasem miejsce
                                                      zamieszkania kurde szyszka.
                                                      Tizedik ales Ty chorobcia mnie wyczula, a skad wiesz? oddaje to moj obecny stan
                                                      ducha w 100 % ;))) lepszymi slowy tego nie mozna opisac.wszystko przed nami
                                                      kochani, nie ma co sie lamac.
                                                      nie rozpisuje sie bo naprawde nie wyrobie z tym zegnaniem
                                                      tymczasem siemanko i spadanko
                                                    • Gość: Asia Re: Zycie i praca IP: *.akl.callplus.net.nz 29.09.04, 11:40
                                                      Yoggi moze masz i racje z ta zmiana miejsca zamieszkania, ale ja tu dopiero rok
                                                      kurcze, moze jeszcze troche pomieszkam

                                                      moze cos innego postaram sie zmienic :) Wracaj na te antypody szybko bo jakos
                                                      nieswojo niektorym bez ciebie :)
                                                    • gunther_0 Re: Zycie i praca 29.09.04, 11:59
                                                      Asienko o Boze, seeerio? to juz lece, plyne, frune :))))))))))
                                                    • tizedik Re: Zycie i praca 29.09.04, 13:31
                                                      Mam apel do frakcji polskiej na tym wątku:
                                                      Łączmy się!!!!!
                                                      Czyżbyśmy dla tych wszystkich, co są już daleko, albo za chwilę TAM będą - byli
                                                      tylko punktem odniesienia???????
                                                      Oj, bo będę płakać....
                                                    • mojito Jesienny klimat. 29.09.04, 22:20
                                                      Zdrowko absolutne Wszystkim,

                                                      na klombie wsrod jesiennych kwiatow, przed budynkiem w ktorym mieszkam,
                                                      stoi od dluzszego czasu kobieta. Prawie naga. Wlasciwie naga. Cialo jej
                                                      pokrywa lekka zieleniejaca patyna. Jej lewa strona razem z podbrzuszem
                                                      (lonem?) lekko zamglona. Lewa piers zdecydowanie odslonieta. Wcale
                                                      niezamglona. Rozmiar 70D na oko. Bez dotykania. Zamiast ramion ma male
                                                      skrzydla. Nagie nogi traca swoj ksztalt tuz pod kolanami.
                                                      Tabliczka informuje, ze nazywa sie Winged Woman.

                                                      Tizedik,
                                                      wczoraj lalo, lalo, lalo tropikalnie. Miasto zostalo splukane dokladnie.
                                                      Parasole byly bezuzyteczne. Silny wiatr powodowal, ze padalo rownolegle
                                                      do ziemi. Moje niesmiale zyczenie poznania troche uspokojonej Jeanne
                                                      zostaly spelnione. Otarla sie o mnie kilkakrotnie. Z wrazenia caly mokry
                                                      i wilgotny wrocilem do domu.

                                                      Asienko,
                                                      dzisiaj bedziemy milionerami. Do wygrania 128 milionow. Losowanie za
                                                      mniej niz siedem godzin. Miej liczydlo pod reka.
                                                      Nasze numery:
                                                      13 18 31 37 39 PB 38,
                                                      07 27 32 43 51 PB 17,
                                                      03 33 35 41 47 PB 24. Trzymajmy wiec kciuki.
                                                      Masz moja empatie biurowa. Szczesliwie dla mnie 50% mojej aktywnosci
                                                      zawodowej przypada poza biuro. Ufff...

                                                      Marzena,
                                                      czy wybuch mial miejsce w Twoim sasiedztwie?

                                                      Ostatnio pogoda, szeleszczace pod nogami liscie w parku i powakacyjna
                                                      trauma przyproszyly mnie troche melancholia. Nie strzasam jej jeszcze.
                                                      Dam jej troche czasu. Powinna odfrunac naturalnie. Kupilem owoc mango.
                                                      Mango mnie zawsze rozpogadza.

                                                      Slonecznie pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      16:20/20C/bez zupy jeszcze.
                                                    • mojito Errata biustu. 29.09.04, 22:27
                                                      mojito napisał:

                                                      " Jej lewa strona razem z podbrzuszem..."

                                                      Powinno byc: Jej prawa strona...
                                                      :)))))))))))))))))))))))))))))).
                                                      m.
                                                    • yvona73pol Re: Errata biustu. 30.09.04, 03:31
                                                      Asia, nie zalamuj mnie.... to ja jeszcze jestem na tym idealistycznym etapie
                                                      zmieniania swiata w pracy, choc za kazdym razem bolesnie dostaje w cztery
                                                      litery... ;)))
                                                      ale biurowa praca faktycznie jakos nie dla mnie, choc moze sie myle? jakos
                                                      lubie kontakt z ludzmi, pogadac sobie i w ogole... fajne egzemplarze sie
                                                      czasami spotyka....
                                                      no a juz w Sydney to w ogole szal cial ;))))
                                                      mam pytanko kochani - otoz zaprosilam Hindusow na "polish food" i zastanawiam
                                                      sie cobyscie mi polecili, obowiazkowo zupka, tylko waham sie miedzy ogorkowa i
                                                      barszczem czerwonym; a na kolejne moze leniwe?? ale nie wiem czy mi sie udadza,
                                                      bo nie mam jak ubic bialek.... na pierogi mnie nie namawiajcie, urobie sie a i
                                                      tak efekt niewiadomy, bo ta maka jakas trefna ;)))
                                                      moze jakies inne (tanie ;))) sugestie?... no i deser.. galaretka?? bo kisielu
                                                      to tu nie uswiadcze.. choc moze....
                                                      czekam na jakies mile/smakowite sugestie ;)))
                                                      Mojito, czekam na mango, jak na zmilowanie, teraz pojawiaja sie niesmialo, ale
                                                      w takich cenach, ze tylko raz sie zdobylam..... a pachna skorkowance...
                                                      w Sydney leje, leje, leje od dwoch dni... :((((( i nie zanosi sie na zmiane;
                                                      deszczowa pogoda, deszczowe humory, ludzie rozkojarzeni, ale w powietrzu unosza
                                                      sie opary jakiejs wesolosci, nie wiadomo skad i na przekor wszystkiemu... jakis
                                                      taki niespotykany mood....
                                                      no a ja ide kucharzyc, makaroni dzisiaj, malo oryginalnie ;)))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Polish Food dla Hindusow IP: 204.79.89.* 30.09.04, 03:52
                                                      Zwylke trzeba uwazac na wolowine wielu z nich tego nie je (rowniez z tego
                                                      samego powodu zoltych serow), wielu rowniez nie je miesa, niektorzy nie jedza
                                                      czerwonych warzyw, lepiej wczesniej zapytac.

                                                      Nalesniki z rozmaitymi farszami sa zwykle ok, zapiekanki rozmaite, nie nalezy
                                                      robic ryzu zapiekanego z jablkami.

                                                    • kazachstan Re: Polish Food dla Hindusow 30.09.04, 05:01
                                                      Dzien dobry,

                                                      wpierw to chcialbym dowiedziec sie czemu Tizedik placzesz?co to za rozpacz,kto
                                                      wyjezdza,podziel sie z nami tutaj to moze razem pomozemy,co dwie glowy i wiecej
                                                      to nie jedna.mam nadzieje ze rzeczywiscei ten wybuch bomby nikogo w Warszawie
                                                      nie uszkodzil,co to dopiero sie porobilo z tymi wybuchami.
                                                      Mojito pomnik nam tu ladnie opisoles a powiedz no brachu jak to artysta wyrazil
                                                      ze akurat ta kobita narzekajaca,jest jakas pokrzywiona,czy ma niezadowolony
                                                      wyraz twarzy.odkryta piers i niezadowolona jakos to nie wiem.zawsze mnie to
                                                      interesowalo,wybaczcie jestem moze prosty czlowiek,ale ta nowoczesna sztuka to
                                                      jakas niezrozumiala dla mnie.
                                                      Iwonka ja to powiem,ze cudowac za bardzo nie ma co.Hindusi czy inna rasa,oni i
                                                      tak zjedza jak smacznie i ladnie przygotowane.rzeczywiscie wolowiny to nie
                                                      radze,ale tak jak piszesz sama barszcz zrobic czysty i do tego nalesniki
                                                      zasmazane z miesem bedzie jedzenie jak marzenie.nalesniki moga byc robione w
                                                      roznym ciescie zeby bylo wymyslniej moja synowa robi na przyklad do barszczu
                                                      paszteciki w francuskim ciescie.galaretka na deser to tez nie radze,bo to deser
                                                      dla dzieci tutaj.dla doroslych zrob na przyklad jakies owocowe ciasto na zimno,
                                                      sernik, albo pascha,dobra tez jest tarta z owocowami co tutaj tak nowowczesnie
                                                      sie nazywa a polskie gospodynie to po prostu dawno robily. kruche ciasto naspod
                                                      a na wierzczhu rozne owoce w zaleznosci od sezonu zalane galaretka.
                                                      to ja wam jeszcze tu opowiem smieszna historie.jak nam pobudowano dom,to
                                                      wszystko wokol potem konczylem wlasnymi silami zeby to taniej,bo pieniedzy nie
                                                      bylo. Asia to wydaje mi sie wie,zna takie doswiadczenia,sama lazienke z mezem
                                                      konczyla tez.no to ja wam powim ze dom stal a naokolo kupa blota, trza bylo
                                                      zrobic wjazd do garazu tak zwany driveway.przygotowalem wszystko pod wylanie
                                                      lawy betonowej. tutaj ciekawostka,bo tu nie ma takiej normalnej gleby jak w
                                                      Polsce, jest albo skala albo glina.glina to jak skala co na jedno wychodzi.zeby
                                                      przygotowac poziom pod driveway to kopalem ta ziemie kilofem jak gornik w
                                                      przodku.ale nie o tym chcialem. no wiec jak wszystko bylo gotowe pod wylanie
                                                      betonu,to skrzyknalem paru kolegow do pomocy.jakis byl taki czas ze kazdy albo
                                                      w pracy albo zajety,wkoncu kolega jeden zgodzil sie i powiedzial ze
                                                      przyprowadzi ze soba do pomocy tez sasiada.trzech nas bylo to juz duza pomoc,no
                                                      to wiadomo zona wtedy przygotowala zakaske i obiad,kupilismy alkohol,bo wiadomo
                                                      trzeba ich ugoscic.zona zrobila sledzie,salatke,nawet nogi w galarecie.obiad to
                                                      juz nie pamietam,ale te sledzie i wodka to takie polskie utkwilo mnie to w
                                                      glowie.i teraz pomyslcie, skoro swit betoniarka zamowiona, kolega przyjezdza z
                                                      sasiadem do pomocy, a sasiad czorny!moj Boze toz ja zalamalem rece,zona w
                                                      trymiga chciala cos inszego robic.ja mowie nie ma co panikowac bedzie jadl co
                                                      jest nie ma wyboru, nie musi sledzi jesc.i wyobrazcie sobie ze wsuwal te
                                                      sledzie az uszy mu sie trzesly.popili my tez jak nalezy,przyznam ze murzyn za
                                                      nami nie nadazal ale wtedy mlodszy bylem to z piciem my dawali rowno jak
                                                      Gunther.takie to widzicie mam wspomnienie o nakarmieniu czornego sledziami i
                                                      zjadl,tak ze Iwonka ty tez sie hindusami nie przejmuj,co zrobisz to zjedza.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • Gość: Ifa Re: Polish Food dla Hindusow IP: 210.187.118.* 30.09.04, 06:52
                                                      Ivonka alez mnie zmartwilas z pogoda,juz wczoraj sprawdzalam na webie i widze
                                                      ta temperature 16C!!! kurcze a ja mam tylko klapki i sandaly,bo butow do
                                                      wspinaczki nie licze,chyba bede musiala zaczac zycie w Australii od kupienia
                                                      butow...moj maz sie zalamie,bo moje chyba ilesdziesiat par jest w drodze gdzies
                                                      na statku a ja bede musiala kupic kolejne,bo chyba zimno mi bedzie tak z
                                                      klapkami!!!
                                                      Jesli chodzi o jedzonko to ja na tego typu poczestunki czesto przygotowalam
                                                      kluski tak zwane "kopytka" czyli dumplings i kapuste zasmazanna i sie
                                                      sprawdzalo ludzie zajadali sie prosili nawet o second round...z kopytkami nie
                                                      ma duzo pracy tylko daj sporo wody,bo pierogi moze wyszly ci za twarde,bo dalas
                                                      zbyt malo wody,
                                                      barszczyk tez zawsze smakowal moim "niepolskim" gosciom,dodatkowo aby
                                                      zaimprowizowac barszcz z uszkami,przygotowywalam barszcz z grzybowym raviolli
                                                      wloskim,pysznnosci...
                                                      powodzenia i milej biesiady ;-)

                                                      jutro o tej porze juz chlodnym poki co Sydeny....
                                                      Ifa
                                                    • Gość: szopen Driveway IP: 204.79.89.* 30.09.04, 08:59
                                                      Nie wiem czy na tym watku dozwolone sa dowcipy.
                                                      Ale zaryzykuje taki jeden o naglym zjawieniu sie niespodziewanych.

                                                      Amerykańskie południe, lata pięćdziesiąte. Samotna biała starsza pani
                                                      postanawia spełnić dobry uczynek zapraszając rekrutów z pobliskiej bazy
                                                      wojskowej na pyszny domowy posiłek z okazji święta dziękczynienia. Dzwoni więc
                                                      do bazy i tłumaczy jakiemuś porucznikowi, w czym rzecz. Ma jednak jeden warunek:
                                                      - Możecie przysłać mi dwóch rekrutów, tylko żadnych Żydów! Nie chcę u siebie
                                                      widzieć Żydów!
                                                      - Dobrze - godzi się porucznik. - Nie przyślę pani Żydów.
                                                      Nadchodzi dzień święta, dzwonek do drzwi, starsza pani otwiera... i staje jak
                                                      wryta! Na progu uśmiecha się do niej dwóch czarnych rekrutów!
                                                      - To, mm... musi być jakaś pp... pomyłka! - wykrztusza z siebie staruszka.
                                                      - Niemożliwe, proszę pani - odpowiadają z uśmiechem Murzyni. - Porucznik
                                                      Goldstein nigdy się nie myli!

                                                      W Polsce my dom budowalismy dokladnie tak jak Kazik, znaczy sie po kawalku jak
                                                      byly pieniadze i ile sie tylko dalo to tata sam robil z moja mniejsza lub
                                                      wieksza pomoca.
                                                      I wlasnie o wylewaniu driveway mam dobra historyjke.

                                                      Tam gdzie my dom zbudowalismy byly kiedys domy zniszczone w czasie wojny wiec
                                                      nie skala ani glina ale gruz co tez do ciekawych rodzai gleby nie nalezy
                                                      (wprawdzie bylo z tego sporo dobrej poniemieckiej cegly ale to inna historia).

                                                      No wiec my tez kopiemy 3 dni (wakacje byly) dziure na ten podjazd, nastepnie
                                                      zakladamy sztalunki, ladnie wszystko mierzac i poprawiajac.
                                                      Beton to krecilismy sami betoniarka wiec wylewanie takie po kawalku, caly dzien
                                                      ladowania betoniarki, mieszania i wylewania. W koncu okolo 17 nalane, ladnie
                                                      deska wierzch wygladzony, wzorek antyposlizgowy zrobiony podjazd jest ganc.
                                                      My czyscimy betoniarke skladamy narzedzia.
                                                      Widac jak jedzie ulica zolty maluch jakim jezdzil jeden z moich kumpli.
                                                      Maluch pojezdza,
                                                      kierowca widzi ladny podjazd,
                                                      skreca z ulicy i wjezdza,
                                                      prosto w srodek naszego podjazdu.

                                                      Ciut sie moj kolega zdziwil ze samochod zaczal sie w podjezdzie pograzac.

                                                      Ja sie na tate patrze, on ciut zamarl na chwile.
                                                      Pomyslal minute i mowi zeby ten samochod szybko z betonu wyciagnac bo sie
                                                      samochod nie odmyje.

                                                      Tata jest spokojny czlowiek, beton wciaz byl plynny, zglaskalismy jeszcze raz.

                                                      A ja myslalem ze mi kumpla zabije.
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Polskie jedzonko 30.09.04, 11:27
                                                      A może pierogi z owocami?to zawsze bezpieczne :)problem z zupa ponieważ barszcz
                                                      do tego nie bardzo pasuje i nic mi do głowy nie przychodzi bo owocowa to byłaby
                                                      przesada :)Dzisiaj będę gotował barszcz ukraiński i to taka ilość żeby
                                                      conajmniej na dwa dni wystarczył:)
                                                      pozdrawiam wszystkich,ciesząc się,że piątek za pasem :)
                                                    • yvona73pol Re: Polskie jedzonko 30.09.04, 15:45
                                                      ha, no to wymyslajcie dalej... ;)))
                                                      bo wlasnie przelozylam poczestunek, potrzebuja mnie w pracy, a ze public
                                                      holiday, to dostane podwojna stawke - nie bylam w stanie odmowic ;)))
                                                      dzieki serdeczne za przepisy i sugestie, Szopen, spytam sie o te czerwone
                                                      warzywa, bo jakby nie bylo buraki to w koncu jakas odmiana czerwieni ;)))
                                                      ja gotuje taki barszcz ze smieciami, to znaczy ziemniaki, kawalki burakow,
                                                      takie male risoni - makaron w ksztalcie ryzu, i inne cuda.... a na koniec
                                                      smietanki ;)))
                                                      kurcze, wymyslilam sobie te leniwe, i chyba sprobuje, ale najpierw zrobie probe
                                                      generalna... jak nie wyjda to cos innego; kurcze, ostatnio to jestem raczej
                                                      mocniejsza w kuchni orientalnej ;)) zwlaszcza tajskiej.... calkiem fajne
                                                      rzeczy...
                                                      i, cholerka, lodowka cos za mala, nowa lokatorka nam doszla, a i bez niej ledwo
                                                      sie miescimy... moze by jakas second-hand nabyc... trzeba bedzie pomyslec...
                                                      tymczasem Morf nagabuje, wiec podazam w strone laznieki i spatulu ;)))
                                                      caluski for all,
                                                      Iwona
                                                    • tizedik pula w gore! 30.09.04, 16:07
                                                      Dzis pula w naszej ulubionej grze hazardowej wzrosla calkiem milutko, bo jest
                                                      juz $ 151 Million, czyli do wziecia "od reki" $ 83.2 Million Cash Value.
                                                      Qrcze, zastanawiam sie, co zrobic, zeby nasze szanse zwiekszyc. Ja np. moge
                                                      trzymac kciuki przez czas dluzszy, czyli sobie raczki zwiazac na sobotnia
                                                      noc...;-)
                                                      D.
                                                    • Gość: Ifa Deszczowe Sydney.... IP: *.nexnet.net.au 01.10.04, 02:06
                                                      A niech to,ale pada!!!!od pieciu godzin w Sydney...
                                                      jak wyjrzalam przez okno samolotu rano to przez chwile to myslalam ze pomylilam
                                                      samoloty i wracam do Irlandii...a wlasciwie taaaaaaakiego deszcze to nawet w
                                                      Iralandii nie widzialam,powaga! taki holywood'dzki,fimowy wrecz ten deszcz
                                                      znacie te sceny...para przy kominku,lampka wina,blask od ognia,muzyczka, ona w
                                                      miekkim,lekkim sweterku, on brunet z zarostem trzydniowym w jasnym bezowym
                                                      pulowerze i za oknem ten filmowy deszcze jakby ktos cysterna wody na raz
                                                      polewal okno ich cieplego i przutulnego domu...
                                                      widzac takie sceny zawsze sobie myslalam,skad oni taki "gesty" deszcz
                                                      biora,nigdy takiego na zywo nie widzialam,az....przyjechalam do Sydney and here
                                                      it is ;-))))
                                                      -:)))))) sorry to po siedmiogodzinnym locie i zero snu,troszke mi marzna tez
                                                      stopy w moich butach z serii "naga stopa",ale od niedzieli ma byc ladnie

                                                      Ivonka leniwe sa pycha,dobry pomysl,a na deser moze budyn??? to takie polskie,
                                                      ja czesto robilam czekoladowy i waniliowy razem potem wlewalam pol miseczki
                                                      czeko i pol wanil-taki dwukolorwy,mozna wlozyc herbatnik lub inne kruche
                                                      ciastko,posypac orzeszkami i deser wyglada bardzo "fancy"...

                                                      Moje pierwsze,kilkugodzinne wrazenie z Sydeny: ludzie sa przemili,ale traci mi
                                                      myszka....nawet ten computer z jakiego pisze...w Malezji juz nie spotykalam
                                                      takich starych modeli w internetowych kafejkach ;-)))

                                                      PS Ivette kawka na miescie w tygodniu???jesli masz chec daj znac na priv time
                                                      and place,

                                                      pozdrawiam was wszystkich bardzo serdecznie,tych co mnie lubia i tych co mnie
                                                      nie lubia i wszystkich innych tez ;-))))

                                                      Ifa
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Deszczowy Manchester... 01.10.04, 09:28
                                                      Nie tak deszczowy jak Sydney,ale pada,podobno od jutra poprawa pogody i ma
                                                      zaświecić słońce,więc będzie wyprawa do Londynu szybką koleją to tylko 1,5
                                                      godz.Plan obejmuje Camden i Portobello czyli starocie w ilościach wielkich a
                                                      potem szwędanie się po "starych kątach" i odnawianie znajomości z
                                                      miastem.Miłego wypoczynku wszystkim :)
                                                    • yvona73pol Re: Deszczowy Manchester... 01.10.04, 17:38
                                                      pada, pada, pada....
                                                      i jeszcze pada ;)))))......
                                                      mam nadzieje, ze jednak niedziela sloneczna....
                                                      Ifa, dam znac jak najszybciej, zajeta kobieta jestem ;)))
                                                      ale, ale, jutro przed praca zamierzam nadrobic pisane zaleglosci ;))
                                                      tymczase poza deszczem nic wiekszego sie nie dzieje, mokro wszedzie, a jeszcze
                                                      teraz ciemno w dodatku....
                                                      toasty dla wszystkich potrzebujacych... caluski i spadam,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Sloneczna Filadelfia. 02.10.04, 01:19
                                                      Zdrowenko Wszystkim,

                                                      dzisiaj byl ladny dzien. Sloneczny i cieply. A bylo juz jesiennie.
                                                      Pojawily sie natychmiast tatuaze. I spadly warstwy okrycia kobiet.
                                                      Camden sasiaduje z miastem przez rzeke. Nieporownywalnie nieciekawe
                                                      miejsce z angielskim. Z wyjatkiem wspanialego akwarium/oceanarium.

                                                      Kazik,
                                                      przyjrzalem sie jeszcze dokladniej posagowi kobiety. I zajrzalem jej
                                                      w twarz. Glowe ma lekko pochylona i usmiech o ton weselszy od Mony Lisy.
                                                      Z wyjatkiem skrzydel i nog widocznych od kolan wszystkie inne cechy
                                                      fizyczne sa wyraznie kobiece. Byloby interesujacym doswiadczeniem poczuc
                                                      skrzydla na szyi :))).
                                                      Moj ojciec tez kopal driveway poniewaz wjazd do garazu jest lekko pod
                                                      gore. Wylozyl plytami z rosnaca miedzy nimi trawa. W polowie wjazdu
                                                      nalezy lekko skrecic. Ostrogi jezdzenia zdobylem gdy po raz pierwszy
                                                      z obawa wjechalem i wyjechalem z garazu :))). Ufff, bylem lekko spocony.

                                                      Szopen,
                                                      troche humoru powinno miec swoje miejsce. Zycie bywa smieszne i zabawne.
                                                      Czy masz swoja opinie co do ewentualnej wymiany yuana bez sztywnego
                                                      kursu do dolara? Sadzisz, ze to tylko kwestia czasu?

                                                      Ostatnio wygralismy trzy dolary (trafienie PB). W sobote gramy wiec za
                                                      darmo. Do wygrania 151 milionow. Mozna za ta sume kupic olbrzymia farme.
                                                      Nasze numery:
                                                      03 17 19 33 41 PB 22,
                                                      03 04 16 30 47 PB 28,
                                                      08 15 27 29 40 PB 10.
                                                      Dzisiaj tez powinien z gor zejsc do miasta Gunther. I poocierac sie
                                                      o kulture :))). Wola boska i skrzypce.

                                                      Iwona,
                                                      w jakim kolorze wejdziesz w weekend?

                                                      Milego i pogodnego weekendu wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      19:15/22C/pomidorowa z ryzem i bazylia.
                                                    • gunther_0 Re: Sloneczna Filadelfia. 02.10.04, 12:20
                                                      Siemanko kochani,
                                                      wczoraj postanowilem ze po pijaku nie bede pisal,postanowienie to wyplywa z
                                                      glebi, tego no rozumu,bo to klawisze mi sie myla i jeszcze cos napisze nie tak
                                                      jak trzeba, a to sie potkne a to kogos dotkne ;)))
                                                      nie to ze tak bardzo od tego dotykania sie wzbraniam no nie tego , nie bede sie
                                                      tu wypieral.z nowym etapem w zyciu zaczynaja sie nowe postanowienia.
                                                      Amigo Mojito;)))to jak Ty przygladasz sie nagim pomnikom, to rzeczywiscie chyba
                                                      jesien tam u Ciebie.kiepsciuchno,ale wierze w Ciebie ze nie tylko martwa natura
                                                      Ciebie interesuje;)))nie ma co tracic wiary pewnikiem sie wkrotce ociepli.a jak
                                                      samo sie nie ociepli to trzeba sobie klimat poprawic. tak jak Ifa, kurde Ifa to
                                                      moiwsz ze az tak zle? to ja tez w tamta strone niebawem zawitam, reklamacje
                                                      jakies trzeba zlozyc,nie?
                                                      tymczasem zupelnie powaznie i trzezwo patrzac na sytuacje ;))) melduje kochani
                                                      ze wybieram sie na pare dni w swoje rodzinne strony.zloze poklony rodzince,
                                                      odwiedzam znajomych i stare katy i ruszam w dalszy rejs.raz na jakis czas
                                                      czlowiek zateskni za rodzinnymi strony, zeby nie wiem jak daleko sie
                                                      odplynelo,trzeba wiedziec gdzie kurde szyszka jest twoja przystan. a gdziez ta
                                                      przystan jak nie w Polsce.
                                                      Asienko:)))takie zyciowe przemyslenia to ja miewam dosc czesto. pic albo nie
                                                      pic.pracowac albo nie pracowac.ten tego albo nie ten tego.kurde ale to juz
                                                      przeciez bylo,Hamlet albo inna cholera.po kilku miesiacach pracy w jednym
                                                      miejscu nastepuje u mnie przelom albo raczej wylom.chce mi sie wylomac z
                                                      obowiazkow sluzbowych;)))) trzymaja mnie w jednym miejscu bardzo prozaiczne
                                                      potrzeby,czyli ta bulka z maslem no i jajecznica z szesciu nie powiem jajek ;)))
                                                      nie wiem kurde jak niektorzy to sprytnie wymyslaja ze maja szmal,niektorym
                                                      jakos to dobrze wychodzi robienie tych pieniedzy.poniewaz ja i wielkie
                                                      pieniadze to jakies dwie sprzcznosci,to tak jak pozwolicie bede na doczepke do
                                                      tych wygranych milionow, Mojito Amigo w Tobie cala nadzieja;)))
                                                      z gor juz zszedlem zdecydowwanie i na stale, niestety jesien zamknela mi swiezy
                                                      przyplyw szmalu,teraz wiec steruje moja lodeczka troche skromniej,az znow
                                                      doplyne do jakiegos wodopoju finansowego;)))
                                                      czolko kochani, odezwe sie w porywach tesknoty
                                                    • yvona73pol kolory... 03.10.04, 03:02
                                                      no wiec informuje uprzejmie, ze weekend zaczal sie grafitowo, po czym przeszedl
                                                      niedziela w blekit z dodatkami bieli; a jest co swietowac tym blekitem: koniec
                                                      deszczu!!!!!! slonce, slonce, slonce...... pieknie, cudownie, az przyjemnie
                                                      wstac (no, moze nie skoro swit ;))) bo jakos ok. 10) troche tylko mi swiecilo w
                                                      oczy z rana - 6h, ale przyszarpalam zaslonki i z powrotem do Morfa ;))
                                                      mamy nowe wspollokatorki, Czeszki, bardzo mile osobki...
                                                      Ifa, czekam na odzew ;))
                                                      mojito, czekam na te miliony, wyszalejemy sie na Antypodach za wsze czasy ;)))
                                                      dzis wyprawa zarobkowo-krajoznawcza, mam nadzieje, ze bedzie przyjemnie;
                                                      a, Hindusi jedza wszystko oprocz, ma sie rozumiec, wolowiny wszelakiej i
                                                      wszystkiego co z krowami zwiazane; wiec luzik, moge zaszalec.... dzis sprobuje
                                                      te leniwe, nabylam bialy serek i zaraz wskakuje na forum kuchnia po przepis,
                                                      Szopen ;))) (staly bywalec, ale w rejonach orientalnych of korrrs ;)))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: kolory... 03.10.04, 10:59
                                                      ZIELEŃ !Jesteśmy po śniadanku,nasza "gospodyni" karmi swoje przepasione ryby
                                                      koji,których ma sztu całe 17 :)))Dzisiaj przed nami wyprawa do Kiew Garden a
                                                      potem Tower i trochę szwendania się bez celu i powrót w domowe pielesze :)
                                                      Weekend udany,czego i Wam życzę :)
                                                    • tizedik "Kanton - chinskie Chicago" - Szopen...? 03.10.04, 13:50
                                                      Kanton, chińskie Chicago, fascynuje tempem, w jakim wszystko się tu zmienia. A
                                                      jednocześnie urzeka niezwykłymi kontrastami starego z nowym, wsi z miastem.
                                                      Mieszkańcy Kantonu mówią o sobie, że zjedzą wszystko, co lata, poza samolotem,
                                                      i wszystko, co ma cztery nogi, poza stołem.

                                                      Reszta (calkiem smakowita:-) pod linkiem do artykulu w dodatku "Turystyka"
                                                      Gazety:
                                                      serwisy.gazeta.pl/turystyka/1,51038,2303606.html
                                                    • tizedik meldunek loteryjny 03.10.04, 13:51
                                                      Pula jest juz taaaaka wielka!!!!!!!!
                                                      $ 177 Million
                                                      $ 96.8 Million Cash Value

                                                      Mojito, mozesz jakos zwiekszyc nasz szanse?

                                                      D.
                                                    • yvona73pol Re: meldunek loteryjny 03.10.04, 14:00
                                                      no, no, no !!!!!! tez sie przylaczam do Danuty ;)))))))
                                                    • e-mania Re: meldunek loteryjny 03.10.04, 14:06
                                                      Iwona,
                                                      to bylo D. jak Dyrektoriat.
                                                      Zadna tam Danuta!
                                                    • tizedik Re: meldunek loteryjny 03.10.04, 14:09
                                                      To juz schizofrenia....;-)
                                                      A w tym sieciowym miejscu bywa bolesna:-(

                                                      Pozdrawiam:-)
                                                      Wasza A. czyli Tizedik
                                                    • Gość: Ifa O Piekna Sydney :-) IP: 202.138.196.* 03.10.04, 14:47
                                                      o Moj Boshe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                      Kochani tak to prawda co mowia o Sydney,to jest po prostu przepiekne
                                                      miasto,dzis mielismy dzieki naszym znajomym,pierwsze tour po Double Bay,Rouse
                                                      Bay i Watson Bay,gdzie mielismy ze znajomymi lunch-picnik w Parku skad byl
                                                      przepiekny widok na zatoke,downtown i klify,mozna latwo zapomniec o nawet tak
                                                      koszmarnie deszczowym i wietrznym piatku!!!
                                                      Pogoda byla perfekcyjna na pierwsze zdjecia,blekitne niebo i
                                                      slonecznie,wymarzone swiatlo do tych przecudownych widokow.
                                                      Wczoraj caly dzien spedzilismy na wyscigach konnych,ladujac w koncu w night
                                                      clubie ze sporo grupa ludzi lubiacych "blast" ;-)))w Darling Bay,dzis
                                                      zakonczylismy dzien u znajomych na BBQ,tak wiec mysle ze jak na pierwszy
                                                      weekend to calkiem sporo i czuje ze juz jestem w Sydeny kazda moja
                                                      komorka,oficjalnie rozpczete...
                                                      o wlasnie Pan mnie wyprasza za 5 min zamykaja...

                                                      pozdrawiam wszystkich bardzo goraco z pieknej Sydeny!
                                                      Ifa

                                                    • yvona73pol Re: O Piekna Sydney :-) 04.10.04, 00:15
                                                      Tizedik, tak mi sie ta Danuta skojarzyla, nic na to nie poradze... co do
                                                      schizofrenii, tez na nia cierpie gazetowo ;))) ale jeszcze w moim drugim
                                                      wcieleniu sie tu nie pojawialam na naszym forum ;))
                                                      A. powiadasz..... no, zostawimy sobie ten deserek na kiedy indziej ;))
                                                      Ifa, wspaniale, ze niedziele mialas udana... wiesz co tutaj mowia? Double Bay,
                                                      double pay ;))) tam mieszkaja ludzie z grubymi portfelami... i niestety czesto
                                                      z bardzo nadmuchanym ego ;))
                                                      to bliskie North Sydney to wlasnie takie siedlisko nowobogackich, co to wyzej
                                                      s... niz costam maja, znasz powiedzonko.... ja osobiscie nie sprawdzalam, ale
                                                      tak donosza miejscowi, no i kolezanka sie tam przechadza regularnie, to i widzi
                                                      conieco.... im dalej w North, tym ludzie przyjemniejsi ;)))
                                                      caluski, musze spadac, bo sie spoznie,
                                                      Iwona
                                                      dzis seledynowo, w holdzie dla slonecznej pogody ;)))
                                                    • mojito Polska niedziela. 04.10.04, 02:33
                                                      Zdrowko 4 U all,

                                                      dzisiaj byl piekny sloneczny dzien. Dwadziescia stopni C.
                                                      Wczesnym popoludniem ulicami miasta przemaszerowala hucznie
                                                      Parada Pulaskiego. Zrobilo sie bialo i czerwono.
                                                      Dzisiaj wszyscy mieszkancy miasta zostali oficjalnie spolszczeni.

                                                      Wieczorem zajrzalem do baru w Rouge. Barmanka zwrocila mi uwage na
                                                      nowa pozycje w karcie. French mojito. Intuicyjnie opieralem sie.
                                                      Ale uleglem. Rozczarowanie jednak. Dotyk/splash wody perrier w cocktailu
                                                      przeszkadza moim kubeczkom smakowym. Nie bede juz eksperymentowal
                                                      z dobrym tradycyjnym cocktailem. No, chyba ze sie barmanka zmieni.

                                                      Tizedik, Drogi Dyrektoriacie,
                                                      siedzac przy barze zastanawialem sie nad zwiekszeniem naszych szans
                                                      w mega puli. Intensywne picie wykluczylem. Za zdrowie i pomyslnosc
                                                      (niepieniezna) pije tylko. Nie bede sie rozdrabnial. Wiekszosc osob
                                                      w barach pije teraz za pomyslnosc swoich numerow w srode.
                                                      Sadze, ze Lady Luck nie slucha tego barowego zgielku i uwodzacych zaklinan.
                                                      Pomyslalem, ze kupie nam piec losow. Trzy komputerowo wybrane i dwa
                                                      "recznie robione". Byc moze uzyjemy naszych wspolnych numerow?
                                                      Twoja dziewiatke, Pyskowa trzynastke, Gunthera szesciojajeczna cyferke
                                                      jako powerball i Iwony lekko zmodyfikowany numerek - nie ma 73 a wiec
                                                      dysleksyjnie przestawilem cyferki na 37. Znamy sie troche z Iwona i wierze,
                                                      ze nie bedzie miala wbrew dla dobra sprawy. Moze Marzena poda liczbe Piranii?
                                                      Byc moze Asia zrobi, tfu, poda numerek? Od 1 do 53. PB od 1 do 42.
                                                      Brakuje nam jeszcze dwoch dobrych numerow. Byc moze ktos ma absolutnie
                                                      gwarantowane, pewne i sprawdzone numery ktore oszczedza na specjalna
                                                      okazje. Okazja wlasnie sie pojawila...

                                                      Iwona,
                                                      dziekuje za seledynowa informacje. Bede teraz zastanawial sie juz nad
                                                      kolejnym dniem :))).

                                                      Duza buzka i pozdrowionka odpowiednio,
                                                      mojito.

                                                      20:33/17C/zupa gazpacho.
                                                    • tizedik lucky numbers 04.10.04, 09:39
                                                      Mojito, no to działaj!!!!!
                                                      Tylko sie zastanów, jaki numer wziąć do losowania, bo ja to "dziesiątka"...;-)
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: lucky numbers IP: *.a.006.syd.iprimus.net.au 04.10.04, 12:25
                                                      Wieczornie :))))

                                                      wygrywamy powaznie ? to cudownie qrcze :)))) chetnie wypozycze moja 13 :))))
                                                      jakie to przyjemne uczucie kiedy w perspektywie sa taaaaaakie pieniadze :))))
                                                      zupelnie inaczej bede dzisiaj zasypiac i jutro i ... ;))))
                                                      przegladam gazety poranne ( wiem, wiem jest juz wieczor, ja ostatnio jak w slow
                                                      motion ;) i w rubryce nowosci ksiazkowe znajduje, ze Paris Hilton wydala
                                                      ksiazke ! he? kto ? recenzja ostra, zupelnie scina z nog, ja mysle ze a lot of
                                                      criticism comes from jealousy ;)))) popatrzcie sami, posiada okolo $20 milion,
                                                      tak naprawde nie ma pracy, podrozuje po swiecie i prowadzi bogate zycie
                                                      towarzyskie. i wiecie co ? pomyslalam sobie ze jakbym miala $20 milion,
                                                      robilabym to samo ;)))) no, moze w lepszym stylu ale ...
                                                      zdrowka zycze i pogodnie
                                                    • peter2715626 Re: lucky numbers 04.10.04, 22:56
                                                      Paris Hilton....

                                                      hehehehehe

                                                      Film moznaby lepiej nakrecic.....
                                                      W lepszym stylu.....
                                                    • Gość: Asia Re: lucky numbers IP: *.adsl.xtra.co.nz 05.10.04, 02:14
                                                      no to 4 kochani, tym razem to juz wygramy, liczydla odkurzone, garaz w polowie
                                                      pomalowny co by nam bylo przyjemniej ta kase przekladac na kupki, altanka
                                                      nastepna do malowania, pogoda sie lekko poprawia, inaczej sie nie da, wygrac
                                                      musimy
                                                      nie ma to jak byc milionerem, tyz nie bede sobie rak praca brudzic tylko bede
                                                      sobie podrozowac, a co :)

                                                      w blogim nastroju, milionerowe pozdrowionka dla wszystkich :)))
                                                    • Gość: szopen Re: lucky numbers IP: 204.79.89.* 05.10.04, 04:51
                                                      Usmiech dla wszystkich.
                                                      Szeroki od ucha do ucha.

                                                      Mojito,
                                                      Nie wiem co Chinczycy zrobia z kursem yuana, podejrzewam ze sie obecna sytuacja
                                                      w miare sztywnego sterowanego kursu utrzyma jeszcze dlugo. Jakos nie widze
                                                      powodow by to sie mialo zmienic. To co ostatnio slychac jako krzyk by Chiny
                                                      wprowadzily rynkowy kurs (czytaj by kurs yuana wzrosl) bylo pare lat temu
                                                      slychac w druga strone (by spadl). W sumie jest od lat bardzo sztywny ok 8.3 do
                                                      dolara USA i jako, ze nie jest to waluta "wymienialna" nie ma finansowej presji
                                                      na zmiane tego.
                                                      Podejrzewam ze jesli sytuacja sie zmieni i bedzie im na reke inny kurs to go
                                                      szybko zmienia ale na rynkowy kurs to bym w najblizszej przyszlosci nie liczyl.

                                                      A Kanton w artykole opisany dosc prawdziwie.
                                                      Tu rzeczywiscie jest haslo zycia: jesc nie umierac.
                                                      A jesc naprawde dobrze.
                                                    • yvona73pol bordowo ;)) 05.10.04, 05:47
                                                      Ja sie zgadzam jak najbardziej na male akrobacje mojego numeru, czego sie nie
                                                      robi dla kasy ;))))
                                                      kochani, pogoda superowa, ja dzis bede wedrowac przedmiesciami i podziwiac
                                                      architekture lokalna... troche moze i ZA cieplo i slonecznie na takie
                                                      wycieczki, ale jak to sie mowi, komu w droge, temu trampki, a jesc trzeba ;))
                                                      poza tym podroze ksztalca ;)
                                                      tymczasem sciskam was serdecznie, Asienko, altanka moze byc nieumalowana, byle
                                                      byla ;) Pysiek, cwicz noge; Ifa - czekam... wszyscy - wielkie calusy,
                                                      narazieczka,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: mar_za Re: bordowo ;)) IP: *.spray.net.pl 05.10.04, 07:40
                                                      Witajcie ja rzucam swoja liczbe 17 i szybko wygrywajmy, bo mi cos cholera
                                                      pracoholizmem ostatnio pachnie:(. Pracuje po 12-13 godzin dziennie. piranie
                                                      ogladam w lozkach i juz mam coraz wiekszego kaca moralnego..... I odstresowuje
                                                      sie coraz czesciej wieczorem przy uzyciu drinka....Niezle co? A widokow na
                                                      zmiany w najblizszym czasie nie widac. Jedyna nadzieja w Was i kasie z
                                                      wygranej! :)
                                                      Pozdrowionka dla wszystkich
                                                      Mar_za
                                                    • mojito Tsk, tsk, bordowo... 05.10.04, 08:30
                                                      Zdrowko,

                                                      spac ide. Zaraz. Za chwilke. Dobrze byloby sie wyspac.
                                                      Moze po srodzie mojej, Waszych czwartkach...

                                                      Szopen,
                                                      I.M.F. i Stany cisna Chiny aby zrobily yuana wymienialnego.
                                                      Stanom zmniejszylo by to deficyt handlowy z Chinami i wyrownaloby
                                                      lekko szanse eksportowe. Dotychczas import z Chin jest bardzo tani.
                                                      I amerykanski duzo drozszy. Chinski minister finansow zostal zaproszony
                                                      na spotkanie grupy siedmiu uprzemyslowionych krajow po raz pierwszy.
                                                      W piatek sie spotkali ale na razie cisza. Byc moze Chinom zmiana nie lezy.

                                                      No, wiec mamy swoje numery: 10,13,17,37 i PB 06. Jeszcze jeden numer prosze.
                                                      Albo komplet. Albo to i to. Chinczycy na pewno podaliby osemke. To ich
                                                      szczesliwy numer. Najwyzszy czas abysmy sie w Kiwilandzie pojawili.
                                                      Liczydlo odkurzone...

                                                      Tsk, tsk - bordowy/burgundy ladny kolor. Bardzo ten tego. A jak sie
                                                      temperatura w Sydney podniesie znacznie, Iwona? Tak tylko sie pytam.
                                                      Z ciekawosci erotycznej.

                                                      Ide liczyc nowozelandzkie owce, kordelke ciagnac za soba,
                                                      dzien dobry/dobranoc odpowiednio,
                                                      mojito.

                                                      2:30/14C/cholera, bez zupy.
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej bordowo...i rudo 05.10.04, 09:32
                                                      Ładnie to kolory jesieni,ale tej ciepłej i sympatycznej.Powoli dochodzimy do
                                                      siebie po londyńskim łazikowaniu,tydzień ruszył z kopyta i zanosi się na to,że
                                                      umknie bardzo szybko.Pogody ducha wszystkim a graczom życzymy wielkiej wygranej
                                                      i niech się spełnią marzenia :)
                                                    • Gość: Kazachstan Re: bordowo...i rudo IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 05.10.04, 11:53
                                                      Dobry wieczor wszystkim,
                                                      ja znowu w klopotach z komputerem wiec krotko pisze bo zle tu sie czuje piszac
                                                      z takiego miejsca.w ostatni weekend jak mialem najazad rodziny cos dziecioki
                                                      poszalaly na moim komputerze i od tamtej pory dziwne rzeczy sie dzieja.
                                                      dobrze ze zajrzalem tu do was bo i bym moze przegapil takie wielkie
                                                      losowanie.dobrze by bylo wygrac,a tak farma ciagle odlegle marzenie.kupic to
                                                      kupie,ale jakto bybylo przyjemnie kupic wczesniej i jeszcze za gotowke.no
                                                      dobrze poczekajmy te kilka dni, to dopiero sie okaze. ja tam nie mam
                                                      specjalnych wymagan,numery czy kolory, dobrze jest tak jak jest, szczescie ze
                                                      sa dobrzy ludzie na tym swiecie i maja dobre pomysly.
                                                      pozdrawiam i moze oprocz farmy wystarczy na nowy komputer
                                                      Kazik
                                                    • Gość: szopen numerek IP: 204.79.89.* 06.10.04, 02:04
                                                      Chinczycy proponuja 8,
                                                      Numer szczesliwy bo zwiazany z bogaceniem sie.

                                                      Mojito,
                                                      Troche ich cisna od dawna, oni sa dosc malo podatni na naciskanie.
                                                      Czy wymienny yuan zmniejszylby deficyt USA?
                                                      Tylko w wypadku wzrostu kursu, bo gdyby kurs spadl to poszloby w druga strone.
                                                      Jak pisalem krzyk jest raczej dosc polityczny bo od lat kurs yuana jest sztywny
                                                      do US$ wiec to nie jest sytuacja w ktorej Chiny zmienily kurs waluty by
                                                      zwiekszyc export do stanow.

                                                      A poza tym to juz po swietach i dzisiaj znowu w pracy.
                                                      Ale na luzie.
                                                    • mojito Chinska osemka. 06.10.04, 04:09
                                                      Wlaczmy wiec chinska osemke. Wiem, ze przy okazji slubow, urodzin
                                                      i rodzinnych uroczystosci orientalna osemka jest wyraznie widoczna w
                                                      prezentach. Pare lat temu w Stanach byly modne kurtki skorzane z paroma
                                                      osemkami. Byc moze byly produkowane w Chinach. Tutejsi Chinczycy chetnie
                                                      je nosili.

                                                      Szopen,
                                                      z yuanem panujaca teoria zaklada, ze uwolniony od sztywnego polaczenia
                                                      z dolarem wzniesie sie. Byc moze bedzie wart troche wiecej niz dziesiec
                                                      zamiast dotychczasowych 8.28 sztywno ustawionych od 1994 roku.
                                                      Wowczas przy wiekszej ilosci yuanow za dolar deficyt amerykanski z Chinami
                                                      zmniejszylby sie znacznie. Ale to w niesprawdzonej teorii. Na pewno nie
                                                      wiadomo. Dotychczasowa odpornosc Chinczykow na roznego rodzaju naciski
                                                      jest wyraznie widoczna.

                                                      Przy okazji prosze wyjasnij stwierdzenie mojego chinskiego kolegi, ze
                                                      ten sam "krzaczek" czytany z rozna intonacja oznacza nieszczescie
                                                      i pomyslnosc zarazem. Chyba nie pomylilem jego troche niejasnego wyjasnienia.

                                                      A wiec jutrzejsza nasza druzyna numerowa bedzie wygladala tak:
                                                      8,10,13,17,37 PB 06. W ciagu nastepnych dziesieciu godzin przyjmuje
                                                      propozycje, sugestie co do drugiego recznie wybranego skladu lucky numbers.
                                                      W przypadku ich braku wybiore sam i moge byc wowczas obciazony wina
                                                      za zly wybor :))). Wola boska i skrzypce.

                                                      Wylaczylem trwajaca obecnie debate vice-prezydentow. Mam dosyc polityki.
                                                      A bedzie jeszcze gorzej :))). Przeszedlem na muzyke. Lekka, latwa i przyjemna.

                                                      Hasta manana! Amigos,
                                                      mojito.

                                                      22:09/11C/cholera, dzisiaj tez bez zupy.
                                                    • pysiek13 i jeszcze pi-esik do Szopen ;) 06.10.04, 06:43
                                                      Slonecznie :))))

                                                      chwilowo podskakuje na jednej nodze, wysoko podskoczyc nie moge, qrcze trzeba
                                                      znac limits ;))))
                                                      Szopen, slowo 'crisis' when written in Chinese is composed of two character,
                                                      one represents danger, and the other opportunity. true or false ?
                                                      zdrowka wszystkim
                                                      P.
                                                    • mojito Kryzys chinski (pisany). 06.10.04, 07:35
                                                      Teraz wiem. O to mi wlasnie chodzilo/biegalo.
                                                      :))),
                                                      m.
                                                    • Gość: szopen O yuanie i chinskich slowach/znaczkach IP: 204.79.89.* 06.10.04, 07:52
                                                      Mojito,

                                                      Ja spotkalem sie z inna teoria. Mianowicie uwolnienie kursu yuana spowodowaloby
                                                      wzrost jego kursu w stosunku do US$ do jakiejs 6.4 . Jako, ze koszty lokalnie
                                                      sa w yuanach to spowodowaloby wzrost ceny w US$ chinskich produktow i dalej
                                                      spadek ich konkurencyjnosci wiec i mniejszy import od USA => spadek deficytu.

                                                      Spadek wartosci yuana do ponad 10 za dolara spowodowalby efekt wrecz przecciwny
                                                      czyli dalsze potanienie chinskich produktow=> wyzsza konkurencyjnosc => wiekszy
                                                      import => wiekszy deficyt.

                                                      O ile sie nie myle to Chiny sa naciskane na uwolnienie kursu waluty w wersji
                                                      pierwszej.

                                                      Co do chinskich krzaczkow to kazdy z nich ma swoj "ton" (intonacje) wiec nie ma
                                                      sytuacji kiedy sa rozne intonacje tego samego krzaczka.
                                                      Natomiast slowa mowione nawet w tym samym tonie moga miec rozmaite znaczenie
                                                      czesto baaaardzo rozmaite. Przykladowo slowo "ma" w trzecim tonie moze znaczyc:
                                                      kon, agat, kod, morfina lub pijawka.

                                                      Pysiek wlasnie sprawdzilem crisis (ekonomiczny) i przytaczane stwierdzenie jest
                                                      prawdziwe. Crisis = wei ji (wei danger, ji opportunity).
                                                    • Gość: Asia Numerki IP: *.akl.callplus.net.nz 06.10.04, 09:40
                                                      rozumiem ze kosci zostaly rzucone, ale co sie stalo z moja 4????// taka mala ze
                                                      jej nie widac czy tez w nielasce losowej?

                                                      ok nie bede sie upierac, ale jak bedzie wylosowana to wypomne kurcze pieczone w
                                                      pysk

                                                      u mnie ostatnio byla zupka grzybowa, z grzybkow uzbieranych wlasnymi raczkami i
                                                      ususoznych, yum yum
                                                      odkrylam rowniez nowa restaurcje, Michaels,, jedzonko pyszne, atmosfera
                                                      swietna, muzyka bluesowa, siedzenia wygodne, obluga dyskretna, polecam :)

                                                      desery pyszne maja ponoc, choc ja na deser zamowilam wodke and lime wiec tak
                                                      naprawde moge tylko pojsc tam znowu zeby tych wysmienitosci skosztowac, choc
                                                      nie wiem czy sie skusze bo jakos czysta perlista do mnie bardziej przemawia niz
                                                      francuskie desery :)
                                                      tym pijackim akcentem (aha pilam za pomyslnosc naszych numerkow wiec prosze bez
                                                      wymowek) pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko :)))
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Definitywny koniec wakacji 06.10.04, 09:59
                                                      Objawia się wzrostem ilości pracy i czas jakby się kurczy, ten ,którry
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej coś nie tak stuknąłem :) 06.10.04, 10:10
                                                      Czasu mniej,ale to przejściowe mam nadzieję.Strasznie chce się nam bigosu a
                                                      tutaj niestety kapusta nie ta :(Jest co prawda nawet "Krakus" w słoiku,ale smak
                                                      podejrzany,nie wiem do czego mogłoby się to to nadawać,będzie więc kapusta
                                                      zasmażana z przetartym pomidorkiem a do tego schabowy,robimy dzisiaj polski
                                                      obiad,chcemy zapoznać z naszą kuchnią koleżankę z Zimbabwe a no i zupa
                                                      niśmiertelna pomidorowa :)Pozdrawiam dzisiaj słonecznie i wietrznie :)

                                                    • pysiek13 Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 10:16
                                                      Witaj Wyspiarz ;)

                                                      < strasznie chce sie nam bigosu ...>
                                                      nam tez, tylko u nas panuje bez-krolewie ;)i mowimy w pierwszej osobie ;))))

                                                      zdrowko
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 10:26
                                                      Witaj:)
                                                      No to wyjaśniam,nas jest tutaj dwóch wyspiarzy coś jakby dwoje w jednym :))
                                                      nicka dorobiliśmy się tylko jednego niestety,ale na nasze potrzeby
                                                      wystarcza.Jesteśmy tylko poddanymi,ale za to jak pięknie mówimy...po
                                                      królewsku :)))))Pozdrawiam....my :)
                                                    • pysiek13 Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 10:36
                                                      :)))))))))))))))))))))))))
                                                    • pysiek13 Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 10:45
                                                      Two-in-one ??? :0
                                                      hm, ostatnio to zrobilo popularne na tym watku ;))))
                                                      jak dlugo Mr Double na Wyspie ? if you dont mind my question ;))))
                                                      przyloty - odloty, czy bardziej zywot za-siedzialy ?
                                                      slonecznie
                                                    • samotny_marco Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 10:51
                                                      Od niedawna,ale zanosi się na bardzo zasiedziały,kontrakty mamy "bezterminowe"
                                                      zagospodarowaliśmy się i jest nam dobrze.Najbardziej cieszę się (cieszymy) z
                                                      pierwszego w życiu ogrodu,nie bardzo wiemy jak go "ugryźć" ale wszystko przed
                                                      nami :)
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 10:54
                                                      No to drugi już się przedstawił :)A ja tylko potwierdzam co wyżej.
                                                    • pysiek13 Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 11:02
                                                      :))))))))))))))
                                                      mnozymy SIE rozmnazamy, bardzo mi milo :))))
                                                    • pysiek13 Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 11:01
                                                      Wow, Marco i Samotny, o qrcze ;))))
                                                      eksploatacja ogrodu (ow) juz tutaj byla przerabiana ... mamy tutaj ogrodnikow
                                                      wielu, zaden jednak nie gral przy Jankielu ;)znaczy tfu, tfu, przy
                                                      Wyspiarzach ;))))cale szczescie ze jesien was otula ;) do wiosny nadrobicie
                                                      edukacje i dopiero bedzie to ogrod, ah.
                                                      z mojej pamieci wylania typowo angielski ogrod = trawnik :))))
                                                      zdrowko

                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 11:16
                                                      teraz już piszę usunąwszy My :))Ogród swój widzę ogromny hehe,ale tylko
                                                      widzę,spory jest,narazie składa się z trawnika,jakiś smętnych krzaczków i drzew
                                                      sztuk jeden,ale w dobrym miejscu rośnie gdy przyjdzie lato nie trzeba będzie do
                                                      stołu z napojami daleko biegać :)Chciałbym to jakoś zapełnić,ale tak żeby się
                                                      nie przepracowywać.Acha jest jeszce fajne , stare poidełko dla ptaków,taka
                                                      omszała misa na fikuśnej nodze.To tyle jeśli chodzi o garden :)pozdrawiam.
                                                    • pysiek13 Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 11:29
                                                      Wyspiarz, extra super i w ogole ;))))
                                                      moj 'ogrod' to beton, niestety mieszkam na ostatnim pietrze i mam taras. jest
                                                      troche ostatnio za-niedbany, sam zaniedbal, taki jest dran ;) wisteria ktora
                                                      wlasnie kwitnie zaglada bezczelnie sasiadom w okna, fresia upija zapachem, a
                                                      ivy niby taka niewinna i delikatna, tak rozpuscila pod moja nie-obecnosc, ze
                                                      zarosla caly daszek i prawie nieba nie widac. normalnie jungle ... co jest
                                                      tylko bardzo encouraging w AU, nawet dla ogrodnikow z 'P'plate, to ze wszystko
                                                      rosnie, rosnie w przyspieszonym tempie i nie trzeba duzo pracy zeby miec ladny
                                                      ogrod :))))
                                                      Wyspiarz planujesz ogrod, a co Marco porabia w miedzy czasie ?
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Klaniam Jego Krolewskie Mosci :)))) 06.10.04, 11:43
                                                      Pysiek to Ty w ciepłym kraju żyjesz ech fajnie,zazdroszczę ciepełka i
                                                      słońca,tutaj dzisiaj też świeci,ale blade jakieś i wymęczone :)Wyobrażam sobie
                                                      Twój taras,niezłe musi być cudeńko :)Stukam a powinienem pracować,wziąć
                                                      przykład z pracującego,ale fajnie mi sie z Tobą rozmawia.Zmykam,pozdrowienia od
                                                      obydwóch i do postukania :)
                                                    • mojito Lucky number four (for). 06.10.04, 14:48
                                                      Asienko,
                                                      rzeczywiscie jak byk czfurka stoi. Przeczytalem ja jako "for".
                                                      Wlacze ja w drugi "recznie" wybrany los.
                                                      Pozdrowionka 4 all,
                                                      mojito.
                                                    • tizedik a moze... lucky number 29...? 06.10.04, 15:12
                                                      ...to Peter w sumie, czyli suma cyferek Petera...;-)
                                                      Mozna go tez rozdzielic, podzielic, albo pomnozyc....
                                                    • tizedik wyspiarzu....!!!!!!!! 06.10.04, 15:14
                                                      Albo dostanę maila od ciebie z adresu (mi) znanego, albo uznam, że jesteś
                                                      podróbą!
                                                    • mojito Re: a moze... lucky number 29...? 06.10.04, 15:20
                                                      Zgoda. Mamy wiec 4 i 29 na kolejny "recznie" wybrany los.
                                                      Fakt, ze Peter ma sporo numerkow. Ja je kiedys wczesniej tez dodalem.
                                                      Ale nie chce wszystkich numerkow jednej osoby wkladac do jednego koszyka.
                                                      W gre wchodzi powazna suma :))). Jeszcze jakas szczesliwa sugestia?
                                                    • tizedik Re: a moze... lucky numbers... 06.10.04, 15:30
                                                      ... 7 i 11 i 50.
                                                      Do wyboru.
                                                    • mojito Re: a moze... lucky numbers... 06.10.04, 15:35
                                                      Dobra. Wezme wszystkie. Daj jeszcze PB (dodatkowy).
                                                      Sa wiec 4, 7, 11, 29 i 50. Brakuje PB.
                                                      Ciekawe jaki ostatni numerek wypadl w poznanskich Koziolkach?
                                                      Zastanow sie nad PB. To wazny numer :))).
                                                    • tizedik Re: a moze... lucky numbers... 06.10.04, 15:41
                                                      Nie wiem..... No nie wiem.....
                                                      Moze ktos inny poda...
                                                    • mojito Re: a moze... lucky numbers... 06.10.04, 15:57
                                                      Trudno. Bedziemy sobie jakos radzic.
                                                      Wszyscy dzisiaj dookola maja swoje lucky numbers.
                                                      Goraczka zlota pelna para. Glowny temat dnia.
                                                      Najpopularniejsze pytanie: "Czy masz juz los?"
                                                      Z trzy h po zupie w delColle zadecyduje z PB.
                                                      Wierze w inspiracje podczas jedzenia zupy :))).
                                                      Chyba, ze ktos wczesniej...
                                                    • tangerin Re: a moze... lucky numbers... 06.10.04, 17:24
                                                      a moze 21?
                                                      Albo 2?
                                                      Albo 8?
                                                      my lucky numbers.:)))))
                                                      A w ogole co tu sie dzieje?
                                                      Czy to czat, czy jeszcze forum?
                                                      A moze ja mam juz schizorfenie albo inna manie i mi sie wszysko dwoi i troi
                                                      przed oczami? Bo faktycznie, przyznam sie bez bicia, ostatnio na mozg mi padlo.

                                                      A Wyspiarz sie rozdwoil? Jakze to? Przez paczkowanie, czy podzial komorki.
                                                      Poprosze wiecej szczegolow, lacznie z mitoza i ewentualna mejoza. A czy ja Cie
                                                      Marco juz nie widzialam gdzies? Minelismy sie gdzies tam. A moze to atak klonow?

                                                      Pogoda sie piekna zrobila, zlonce swieci zabojczo, lato wrocilo na dni pare.

                                                      Ps, dziex ogromny za wskazowki restauracyjne Warszawskie. Pierogi byly pycha.
                                                      Ale do Lazienek nie dotarlismy.
                                                    • mojito Ostatni dzien w pracy :))). 07.10.04, 02:22
                                                      Ruszyla totolotkowa wyprawa po zlote runo.
                                                      Od rana telefony i wizyty chetnych do udzialu w wyprawie.
                                                      Zbieram pieniadze, kupuje losy i prowadze loterie.
                                                      Jak sie w to dalem wrobic ? Piec dolarow od kazdego uczestnika.
                                                      Mozna kupic kilka losow/akcji w puli za odpowiednia wielokrotnosc
                                                      pieciu. Wywiazala sie ozywiona dyskusja co do przyjecia do zakladow
                                                      uczestnika o powszechnie uznanym pechu. Wiekszosc uczestnikow chciala
                                                      go wykupic i poprosic aby gral oddzielnie. Zasiegnelismy opinii
                                                      zaprzyjaznionego prawnika. Zaopiniowal, ze granie w totka to prywatne
                                                      przedsiewziecie i mozna wykluczyc kogo sie chce. Przerzucil decyzje
                                                      ponownie na mnie. Wiadomo, filadelfijski prawnik, gejsza jego mac.
                                                      Sklanialem sie do demokratycznego rozwiazania z milionami dla wszystkich.
                                                      W drodze kompromisu zdecydowalismy, ze graja wszyscy chetni. Jezeli nie
                                                      wygramy to bedziemy glosowac za dopuszczeniem pechowca do ewentualnych
                                                      dalszych wypraw totolotkowych.

                                                      W zwiazku z powodzeniem loterii szef przydzielil mi do pomocy stazystke.
                                                      I scisle okreslil jej zakres obowiazkow. Miala odbierac telefony i mowic:
                                                      sto siedemdziesiat siedem milionow. Tak, sto siedemdziesiat siedem.
                                                      Obslugiwac kopiarke poniewaz kazdy uczestnik w zakladach dostaje swoja
                                                      kopie wszystkich losow. I trzymac co godzine przez dziesiec minut kciuki.
                                                      Niestety, swoje. Dobrze jest miec pomoc stazystki.

                                                      W porze lunchu stazystka poszla do delColle po zupy. Zadzwonila z wyborem.
                                                      Grzybowa, pomidorowa, rosol i gazpacho. Wybralismy gazpacho. Ona tez.
                                                      Totolotek zbliza. Przy zupie wybralem brakujaca PB w naszym drugim recznie
                                                      wybranym losie. Orientalna osemka bedaca zarazem numerem w windzie ktory
                                                      przyciskam codziennie. Wola boska i skrzypce.

                                                      Nasza totolotkowa praca dobiegala konca. Czterdziestu dziewieciu uczestnikow
                                                      lacznie z uzalezniona juz od loterii stazystka. Zjechala z pieniedzmi
                                                      kupic losy. Dostala najbardziej odpowiedzialne zadanie dnia. Zaprzyjazniony
                                                      Hindus pokochal ja od razu. Ma prowizje od kazdego sprzedanego losu.
                                                      Losy zmiescily sie na czterech stronach kartek papieru. Stazystka poszla
                                                      zrobic kopie. Ja mam oryginaly.

                                                      Nasze forumowe losy kupilem sam. Nie chcialem obciazac stazystki.
                                                      Dzisiaj sie i tak napracowala.
                                                      Nasze numery na dzisiejsze mega losowanie:
                                                      08 13 14 26 26 PB 29,
                                                      13 15 42 43 50 PB 13,
                                                      15 22 27 33 35 PB 36 - wszystkie komputerowo wybrane
                                                      i
                                                      08 10 13 17 37 PB 06,
                                                      04 07 11 29 50 PB 08 - "recznie wybrane".

                                                      Wygramy absolutnie chyba na pewno. Tak czuje. Gdybym przez jakies
                                                      pomylkowe zrzadzenie losu wygral w pracy to oplacam Wasze bilety
                                                      lotnicze do garazu Asi. I tydzien utrzymania z obiadami i barem w Michaels.

                                                      Mandarynko (Slodka),
                                                      w zalaczeniu Twoje szczesliwe numerki i ich kombinacje. Jezeli wygrasz
                                                      zaprosisz nas wszystkich na lody. Siedzisz wiec na losie z olbrzymim
                                                      potencjalem pienieznym.

                                                      Tizedik/Dyrektoriat przypomni nam link do wynikow loterii.

                                                      Iwona,
                                                      czy widzisz ta potencjalna tecze kolorow?

                                                      Trzymajcie kciuki i powodzenia,
                                                      mojito.

                                                      20:22/15C/juz mniej niz trzy h do naszej kasy/o zupie juz wspomnialem.
                                                      m.
                                                    • mojito Ooops, Mandarynko... 07.10.04, 02:29
                                                      ...oto Twoje numerki. Wierze, ze szczesliwe:
                                                      02 08 21 28 42 PB 21. Good luck.
                                                      :))).
                                                      m.
                                                    • tizedik 215 07.10.04, 08:45
                                                      Fajna liczba.....;-)
                                                      Zwłaszcza z tego powodu, że jest to suma dolarków do wygrania!
                                                      $ 215 Million - $ 117.3 Million Cash Value

                                                      A we wczorajszym losowaniu bylismy już tak blisko....:-)
                                                    • Gość: szopen nastepnym razem IP: 204.79.89.* 07.10.04, 09:42
                                                      Nastepnym razem trafione bedzie napewno.
                                                      Ta pula po prostu musi odpowiednio dla nas urosnac.

                                                      I takim optymistycznym akcentem zaczynam nastepna strone.
                                                    • pysiek13 Re: 215 a co :)))) 07.10.04, 10:15
                                                      Witajcie :))))

                                                      mruzac oczy ze strachu przed wlasna wyobraznia ;)))) co to ja zrobie jak
                                                      wygramy... ta wygrana nie moze wydarzyc w lepszym czasie, czas jest perfect,
                                                      absolutnie i absolutnie wygrywamy :)))) wprawdzie czekalam dzis na telefon, co
                                                      tam, teraz w perspektywie jeszcze WIEKSZA fortuna :0
                                                      Tiezedik co mialas na mysli, ze bylismy blisko ? jak? trzeba za-czarowac wiec,
                                                      proponuje czarownice/cy forumowi laczmy/koncentrujmy/modlic, Asia moze znasz
                                                      jakas odmiane Haka na pomyslnosc? czysta tez moze byc ;)))) moze trzeba pluc
                                                      przez ramie, albo cos bylo z czarnym kotem, przejechac ? nooo, skupmy SIE :))))
                                                      zdrowko wszystkim
                                                    • mojito Re: 215 a co :)))) 07.10.04, 15:02
                                                      Wow!!! Taki ogrom kasy. Szukamy inspiracji w nowych numerach
                                                      czy jedziemy z tymi samymi? Czy mieszamy? Czy kazdy poda swoje?
                                                      Czy na lut szczescia? Czy komputerowo?
                                                      Przypadkowo (215) to kierunkowy do Filadelfii :))).
                                                      Myslac troche o wielkosci kupki pienieznej naszej na pewno puli
                                                      ide do pracy. Trzy dni wiecej mnie nie zbawia. Jakos wytrzymam :))).
                                                      pozdrowionka 4 all,
                                                      mojito.
                                                    • yvona73pol rainbow ;)) 07.10.04, 15:46
                                                      tecza kolorow powalajaca na kolana....
                                                      mysle, ze wtedy juz nigdy zaden dzien nie bedzie miec tego samego odcienia ;)))
                                                      tylko bede musiala wybudowac sobie duuuza garderobe (a wlasciwie to nie wiem,
                                                      jak mam nazywac...)
                                                      zasiadlam do kompa po dwoch dniach i az mnie goraczka sie udzielila... ach,
                                                      cudnie by bylo...
                                                      i moi kochani, donosze uprzejmnie, ze Ifa z mezem wyruszyli na podboj Australii
                                                      wszerz i wzdluz ;))) pogadalismy chwilunie doslownie, ale niesamowite....
                                                      bardzo ten tego... jakby to nasi panowie rzekli ;)))
                                                      no, ja caluje wszystkich i oczekujaco (losowo) podazam do szauera, po czym
                                                      loze ;)))
                                                      Iwona
                                                    • tizedik 215, a co?! .......:)))) 07.10.04, 22:23
                                                      Widze, ze przyszła pora na działanie Dyrektoriatu ;-)

                                                      My, Dyrektoriat, zarządzamy, co następuje:

                                                      1. Zachowujemy numerki "ręcznie" wybierane! Wszystkie!
                                                      2. Dopuszczamy kolejne typowanie przez uczestników wątku.
                                                      3. Liczbę (dodatkowych) losowań pozostawiamy do decyzji Mojito.
                                                      4. Oczekujemy decyzji uczestników w kwestii wydatkowania wygranej kwoty.
                                                      PS.
                                                      Decyzja ma dotyczyć oczywiście indywidualnych upodobań uczestników. Farma
                                                      pozostaje poza dyskusją :-))))))

                                                      A poza tym Dyrektoriat z nieukrywanym smutkiem informuje, że jest zmuszony w
                                                      tak ważnej chwili oddalić się od komputera ze wzgledu na obowiązki służbowe.
                                                      Ale bez obawy - powrócimy w niedzielę, aby wspólnie świętować wygraną :-))))))
                                                    • tizedik ... a co?! .......:)))) 07.10.04, 22:25
                                                      Pysiek, bylismy blisko, bo przeciez zagralismy....;-)))))))
                                                    • Gość: szopen ta goraczka IP: 204.79.89.* 08.10.04, 02:05
                                                      Jest rzeczywiscie ciut zarazliwa, przyznam sie ze nawet ja zwykle dosc
                                                      cynicznie i realistycznie do swiata podchodzacy zaczalem sie zastanawiac co by
                                                      bylo gdyby....

                                                      Z wytycznymi Dyrektriatu sie zgadzam, sam mialem podobne idee.

                                                    • mojito Goraczka zlota :))). 08.10.04, 03:15
                                                      A wiec Dyrektoriat postanowil (Roma locuta causa finita est).
                                                      "Recznie wybrane" zostaja i puszczone zostana w obieg powtornie.
                                                      Mysle, ze komputerowo za piatke zaszalejemy (piec zakladow)na pewno.
                                                      Poszczegolnych numerow juz nie bedziemy uwzgledniali ale jezeli
                                                      ktos ma "przeczucie" to prosze o caly komplet (1-53 i PB 1-42).
                                                      Co do ilosci to zobacze w jakim stanie moja adrenalina goraczkowa
                                                      zastanie mnie w sobote rano. Dziesiatka tez niewykluczona. Suma nobilituje.

                                                      Co by bylo gdyby... Na pewno byloby super. Demokratycznie kazdy z nas
                                                      zrobi ze swoja dzialka wygranej co bedzie chcial. Farma jest Kazikowa.
                                                      Ja nie zdecydowalem sie jeszcze co do farmy. Obawiam sie wczesnego wstawania
                                                      i koniecznej regularnosci karmienia koni i owiec.
                                                      Ale milo jest znac kogos z farma. Byc moze Kazik mnie na krotko zaprosi.
                                                      Na farmie dobrze troche pobyc. O komputer Kazik nie musi sie obawiac.
                                                      Kupie/przylece ze swoim. Dorzuce sie do gniazdka high-speed i podciagne
                                                      kabel do altanki/gazebo. Mysle, ze zrobilbym podrozowanie moim calym etatem.
                                                      I z taka forsa mozna by duzo dobrego zrobic. Bede sie zastanawial dokladniej
                                                      w sobote (moja) po wygraniu.

                                                      Deadline dla ewentualnych numerow (tylko szczesliwych) do soboty rano.

                                                      W pracy wygralismy 25 dolcow. Calosc powtornie zainwestowana i normalna
                                                      w tym przypadku sciepka po piec. Suma dostala sie juz do TV a wiec zacznie
                                                      sie jutro szalenstwo z kulminacja w sobote wieczorem. Wola boska i skrzypce.

                                                      Ten tego,
                                                      mojito.

                                                      21:15/20C/salata zamiast zupy.
                                                    • kazachstan Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 04:40
                                                      Dzien dobry,

                                                      no ja przecie wszystkich zaprosze na ta farme miejsca bedzie dosc i byly juz to
                                                      plany o jakies knajpie,Ivona planowala tez wytwornie filmow,zeby tylko tak nie
                                                      bylo ze po wygranej to kazdy pojdzie w swoja strone, chociaz jak znam zycie to
                                                      moze i tak byc.Gunther tez jakies to plany mial i cos to znowu sie nie odzywa,
                                                      teraz to juz nie ma przepraszam,bo podlaczenie chyba ma.a ja nowego komputera
                                                      tak bardzo nie potrzebuje,ten nie jest taki zly,chcialbym tylko z kims usiasc i
                                                      rozeznac sie w tym komputerze bo od kilku dni usiluje wyslac dwa zdjecia i cos
                                                      mi sie zacielo.znalazlem folder wybralem zdjecia,i potem po otwarciu chce
                                                      wyslac a komputer mowi mi ze jest error z moja poczta.taki to ze mnie
                                                      specjalista a syn zabiegany,nie mam kogo poprosic.
                                                      goraczka sie udzielila no jakze.pomarzyc dobra rzecz.napewno bylaby bardzo duza
                                                      farma taka ze trzeba by to kupic 4WD zeby to objezdzic.tak to tutejsi farmerzy
                                                      maja,albo dobry terenowy samochod albo motor,no niektorzy to i maja helikopter
                                                      do oblatywania ale to juz przesada.no na koniu to ja nie moge jezdzic z uwagi
                                                      na moj kregoslup,ale jak koniki beda to kto chetny i pojezdzic bedzie mogl.ja
                                                      nie boje sie tam wstawania rano Mojito,juz tak przywyklem a zwierzat nie bede
                                                      mial az tyle zeby to klopot sobie robic,tylko kilka sztuk dla przyjemnosci.dom
                                                      nie musi byc duzy tez,dobrze jednak jakby bylo kilka pokoi goscinnych jak ktos
                                                      zajrzy zeby i bez skrepowania mogl przeconowac.to takie moje marzenia,sama
                                                      przyejmnosc i na stare lata cos przy ziemi podlubac i beda swieze warzywa i
                                                      troche kwiatow.co to wiecej cudowac. i tak mysle Mojito,podlaczyc to pewnie nie
                                                      bedzie trudno komputer do altanki tylko kto to bedzie pisal powiedz no tak
                                                      szczerze.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • mojito Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 05:00
                                                      Kazik,
                                                      masz racje z tym pisaniem sonetow w altance. Troche przesadzilem.
                                                      Ale kabel sie przyda. Lodowke trzeba miec pod reka. Taka co by kostki
                                                      lodu robila z dziurka lub bez. Niemala. Zapomnialem Kazik, Ty jestes
                                                      piwosz czy inny? Jakie miejscowe piwo pijesz? W Polsce ciagle promocje
                                                      Fostera widzialem. Tzn. najpierw w barach chodza dziewczyny i cos oferuja.
                                                      Po nitce od dziewczyny do piwa dotarlem. Foster i owszem. Ten tego.
                                                      Pozdrowienia,
                                                      m.
                                                    • pysiek13 Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 05:34
                                                      Sonecznie i wietrznie :))))

                                                      Kazik qrcze chyba poplakam ... eenie meenie ... wygrac nie wygrac ;))))
                                                      jakos tak smutno napisales, to myslisz ze jak wygramy to spirit ochlapnie ?
                                                      no nieeeeeeeeeeee ...
                                                      zdrowko
                                                    • mojito Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 05:38
                                                      No, no, no. Nic nie oklapnie.
                                                      Wrecz przeciwnie :)))))))))).
                                                      Oczywiscie ze wygrac!
                                                    • pysiek13 Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 05:49
                                                      spirit is spirit, trzeba moze wzmocnic innym spirit ? :)))) tak latwo nie
                                                      oklapnie ...
                                                      M. o czym znowu mowimy ? o ktorym spirit ? nie wiedzialam ze tak nazywa ;))))
                                                      zdrowko
                                                    • mojito Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 05:59
                                                      Spirit nie jedno ma imie.
                                                      :))))))))))))))))))))))).
                                                    • pysiek13 Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 06:15
                                                      no ladnieee :))))))))))))))
                                                      trzeba wiec wypic znowu za podtrzymanie spiritS ;))))
                                                      whatever name is ;))))
                                                    • mojito Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 06:25
                                                      Zrobie to dzisiaj wieczorem. TGIF.
                                                      Ide spac i kordelke ciagne za soba.
                                                      Moze mi sie numerek, tfu, numery przysnia.
                                                      :))),
                                                      m.

                                                      P.S. U Was wybory jutro? Chcesz sie zalozyc?
                                                    • pysiek13 Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 06:31
                                                      FORTES FORTUNA ADIUVAT :))))
                                                      dobranocka
                                                    • mojito Re: Goraczka zlota :))). 08.10.04, 06:42
                                                      Fortuna sequatur :))).
                                                      Dzieki. Milego popoludnia.
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Aaaaapsik i jeszcze aaaaapsik.....:( 08.10.04, 09:54
                                                      Dni wolne tuż,tuż właściwie już a mnie dopadło aaaaapsik,brrrrrrrr,zapowiada
                                                      się domowy weekend,herbata z imbirem i miodem i jakieś przeciwgrypowe
                                                      prochy.Życząc wszystkim udanych dni kończę wcześniej pracowy dzień udając się w
                                                      pielesze :)

                                                      aaaaaaaaaaaaapsiiiiiiiiiik :)
                                                    • pysiek13 Re: Aaaaapsik i jeszcze aaaaapsik.....:( 08.10.04, 10:53
                                                      zdrowkooooooooooo :))))
                                                    • Gość: szopen Re: Aaaaapsik i jeszcze aaaaapsik.....:( IP: 204.79.89.* 08.10.04, 11:04
                                                      Mnie tez cos kichawka trafila i katar.
                                                      Ale nic to piatkowy dzien sie konczy czas na piwko z szefem sie udac.
                                                    • Gość: Asia Goraczka dalej IP: *.akl.callplus.net.nz 08.10.04, 11:15
                                                      z wyspy ... rozumiem ze kichasz na pomyslnosc i pewnie goraczke tez masz
                                                      chociaz udajesz ze twardziela ze niby tobie sie nie udzila

                                                      rane tyle szmalu, dobra lece po piwo i zaraz dokoncze post ........


                                                      jestem, pyje pywko za wygrana (nasza oczywiscie) , a niech mnie to kosztuje
                                                      pomaluje podloge w garazu coby zielone sie bardziej od poldoza odroznialy

                                                      Kazi te pokoje goscinne to mus, przyzekam ze dnia piatego postaram sie wstac
                                                      wczesniej i nakarmic zwierzaki, (mysle ze minimum 3 dni opijania no a czwarty
                                                      na wyleczenie kaca)

                                                      ja poprosze o nowe zaslonki i driveway, :) suma tak mnie z nog sciela ze o
                                                      innych rzeczach nawet myslec nie moge , jak pywko z pralni bralam to zauwazylam
                                                      wielkiego pajaka zwisajacego na nitce, a niech sobie zyje, pajak to
                                                      zdecydowanie dobra wiadomosc

                                                      Pysiek kazdy zabobon jest dobry, kot czarny, bialy w ciapki czy co tam jeszcze,
                                                      zuc go przez ramie albo na ramie, przeskocz, poskocz, splunij , to zdecydowanie
                                                      NASZA SUMA :)

                                                      Mojto ty oczywiscie opij na wszelaki sluczaj, tylko nie trac koncentracji bo
                                                      rozumiem ze wszyscy koncentrujemy sie na naszych numerkach (a nie tak zeby
                                                      kazdy na swoim) hihihi

                                                      Chopin - moze jakies Chinskie zaklecia???

                                                      Rane w glowie mi sie krecki ale mozliwe ze to przez XXXX :)


                                                      aha bede miala jeszcze jeden wydatek, mam maly pomysl na maly business, wiec
                                                      jezeli moge to poprosze na koszty strony internetowej :)

                                                      Yvonka jak juz bedziesz miala to studio filmowe to koniecznie nakrec film o
                                                      wariatach (czytaj: o nas)

                                                      pozdrowionka dla wszyskich przyszlych milionerow :))))))

                                                      naprawde 205 zielonych baniek??????
                                                    • pysiek13 Re: Goraczka dalej 08.10.04, 11:24
                                                      nie,Asienko 215 mylions ;))))qrcze po cholere Tobie zaslonki, i big business
                                                      lepiej brzmi, maly interes ? he ;) jak zaczynac to zaczynac :))))
                                                      za nasze zdrowko i Szopen i Wyspiarza, za powodzenie losowania i naszej partii
                                                      w wyborach qrcze, uzbieralo tych toastow, co tam, tez dzis wypije ;))))
                                                      zdrowko raz jeszcze :))))
                                                    • Gość: Asia Re: Goraczka dalej IP: *.akl.callplus.net.nz 08.10.04, 11:30
                                                      215??/ rane, lece po nastepne xxxx

                                                      Pysiu maly ale fikusny :))))))
                                                    • pysiek13 Re: Goraczka dalej 08.10.04, 11:37
                                                      :)))))))))))))))
                                                      grunt to fantazja Asia :))))))))))))
                                                    • Gość: Asia Re: Goraczka dalej IP: *.akl.callplus.net.nz 08.10.04, 11:46
                                                      hehehe,, you know as well as i do, that as long as it keeps going the size
                                                      doesn;t matter LOL (business that is)

                                                      fantazja swoja droga dobra jest na wszystko, bez fantazji nie ma praktyki,
                                                      dziekuje niebiosom ze moja fantazja ma sie calkiem calkiem :)
                                                    • gunther_0 Re: Goraczka dalej 08.10.04, 14:52
                                                      Siemanko kochani,
                                                      goraczkowo widze tutaj. dales rowno Amigo z tymi losami,adrenalina tu pulsuje
                                                      ze strach;)
                                                      Asienko klaniam nisko Ms Fantazja :)))Pysiek czolko :))) jak zdrowie w porzasiu
                                                      juz? Yvonka to te nowe pokoje beda tylko z sama bielizna?az przysiadlem z
                                                      wrazenia ..i mowisz teczowo?

                                                      ja tylko tu zajrzalem do was sprawdzic czy wszystko w porzasiu,bo powiem wam ze
                                                      jestem w Polsce i az trudno patrzec jak ludzie niektorzy tu zyja.a z drugiej
                                                      strony tyle zmian, nowoczsney kraj sie robi. taki nowoczesny kraj weszlismy do
                                                      Europy przeciez a u mojego brata na plebanii to taki ruch w interesie,ze ja to
                                                      mysle ze to sredniowiecze! zal patrzec kochani!
                                                      siemanko i spadanko ide tez wypic za nasze powodzenie
                                                    • mojito Owce numerowane snic... 08.10.04, 16:35
                                                      Zdrowko kichajacym i siakajacym. Zdrowko.

                                                      Owce liczylem i owce mi sie snily. Z runem delikatnym i oczami wilgotnymi.
                                                      Biale byly glownie z paroma czarnymi w swoich szeregach.
                                                      Niektore mialy na sobie male, kobiece prawie siodlo. A pod siodlem
                                                      wyrazny numer. Zloty na blekitnym tle. Zaczalem we snie szukac olowka
                                                      aby zapisac numery. Wiadomym dla mnie bylo, ze to numery loteryjne.
                                                      Czarna owca miala numer wiekszy - najwyrazniej PB (dodatkowy). Parzysty.
                                                      Znalazlem olowek, znalazlem kartke papieru...

                                                      Gdy nagle zza drzew wyszla pasterka. O qrcze szyszka. Cieplo bylo
                                                      wiec nie miala na sobie duzo. Bielizny na pewno nie. Witke miala
                                                      w reku. Wyginala ja idac/plynac. Miala nieznany mi kwiat we wlosach.
                                                      Czerwony. I na szyi cos. Na nogach nic nie miala. Bluzka wystarczajaco
                                                      nieluzna. Blekitna jak niebo. Co za numery! Zdekoncentrowalem sie zupelnie.
                                                      Olowek wypadl mi z reki. Kartke zefirek figlarz wywial mi z drugiej.
                                                      Qrne szyszka...

                                                      I gdy sie pozbieralem, olowek i kartke podnioslem owce numerowane
                                                      zniknely. Oh, ty gejsza. Wolna odplywala ich sielska pasterka usmiechajac
                                                      sie do mnie zagadkowo i robiac zamglona obietnice pojawienia sie
                                                      w moim snie dzisiaj. Wierze, ze z owcami jako przyzwoitkami i numerami.
                                                      Gleboko w to wierze...

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      moze brat potrzebuje nowy dach na plebani. Da sie to zalatwic.
                                                      Za skuteczne modlitwy w naszej loteryjnej intencji. Modlitwy stad
                                                      nie przebija sie. Na ulicy pelno dzisiaj ludzi modlacych sie w intencji
                                                      loteryjnej. I Panu Bogu zlote gory obiecuja. I rajskie rozane ogrody.
                                                      Modlitwa chyba nie ten tego. Nie efektywna. Picie dzisiejsze pozostaje.

                                                      Asienko,
                                                      mocno bede sie teraz koncentrowal na numerkach ogolnych. Do soboty
                                                      wieczora indywidualne numerki nie beda sie liczyly :))).
                                                      Pamietasz stary dowcip gdy do szatni teatru przychodzi para i pani
                                                      szatniarka pyta: Panstwo na jeden numerek?

                                                      Tez sie koncentrujcie Amigos. Niech to bedzie nasz wspolny wysilek.

                                                      Siemanko sloneczne z wiara w nasze numerki,
                                                      mojito.
      • Gość: oferta.pracy Oferta pracy (Warszawa) IP: *.acn.waw.pl 09.10.04, 12:48
        Wszystkie osoby poszukujące pracy (Warszawa) zachecamy do zapoznania się z
        naszą ofertą:
        forum.wprost.pl/ar/?O=413064&NZ=0
        • mojito Gold (money) rush. 09.10.04, 19:27
          Zdrowko absolutnie Wszystkim,

          plyniemy wiec na grzywie wysokiej fali w kierunku Slodkiej Fortuny.
          Nasze numery na dzisiaj:

          26 34 39 45 47 PB 39,
          02 04 24 32 50 PB 19,
          04 07 16 32 40 PB 38,
          07 26 37 40 50 PB 35,
          09 13 18 37 41 PB 19.

          03 08 47 51 53 PB 28,
          01 16 21 36 43 PB 38,
          05 27 29 32 44 PB 37,
          01 26 44 46 47 PB 13,
          13 25 37 49 53 PB 11.

          I nasze "recznie wybrane":

          08 10 13 17 37 PB 06,
          04 07 11 29 50 PB 08.

          Losy (wszystkie trzy) zostaly wczoraj umoczone w margaricie (nie jednej).
          Dzisiaj sa jeszcze cudownie wilgotne. Powinno to pomoc naszemu usmiechowi
          Pani Fortuny. Jej zdrowie przeciez pilem. Mialem bardzo pomyslne ostatnie
          dwa dni. Wierze, ze lucky streak utrzyma sie :))).

          Slonecznie pozdrawiam i do zobaczenia we ftorek u Asi w garazu :))).
          mojito.

          13:27/20C/black bean soup.
          • yvona73pol Re: Gold (money) rush. 10.10.04, 03:31
            ach..rozmarzylam sie przy kompie.....
            pani Fortuny pomyslnosc opilam na brazylijsko-europejskim party ;)))
            Gunther, ja sadze, ze tych pokoi bedzie ze trzy spokojnie, jeszcze nie wybralam
            koloru scian, ale musi byc neutralny, coby sie komponowal z kazda czescia
            odziezy spodniej ;)))
            w domku slodki nielad, ogolne rozleniwienie, nikomi nic sie nie chce... slonce,
            upal... planuje wizyte w Manly, plaza i oceanarium moze... ale najpierw pranko,
            brudze sie jak cholera ;)))
            jutro znow szkola, rozwazam mozliwosc indywidualnego toku.... moze, moze....
            caluski sloneczne i spadam w piekny dzionek...
            Iwona
            • kazachstan Re: Gold (money) rush. 10.10.04, 05:13
              Dzien dobry,

              rzeczywiscie Iwona dzien dzis wyjatkowo piekny,te miliony tylko dodaja uroku,
              taka to cisza przed burza.dla nas tu w Australii dodatkowo szczesliwy dzien bo
              partia pracy przegrala i bardzo dobrze.ludzie to nie sa tu za bardzo
              zorientowani na kogo glosowac,kilka dni temu po pracy wpadlismy do baru na
              jednego i taka rozmowa, ktora partia to lepsza.ja to tylko powiedzialem ze jak
              przyjechalem do Australii to dolar tutejszy stal 2.5 do angielskiego funta.
              kilka lat pozniej doszla do glosu Paria Pracy z Hawke i co,wszystko poszlo do
              dolu.no ale nie bede tu sie rozspisywal o polityce, bo to kazdy swoja opinie
              ma.dzien jednak bardzo ladny i mysle ze wrozy dobrze i dla naszej wygranej.
              spytales Mojito co ja pije,no lubie domowe nalewki najbardziej.piwo tez lubie
              wypic,Foster tez dobre ale bardzo mi podchodzi piwo Cooper jest troche
              mocniejsze,a jak chce juz poszalec to kupuje zagraniczny browar znaczy to
              europejski albo niemiecki albo polski browar.sa tu sklepy monopolowe dobrze
              zaopatrzone,ostatnio na father's day dostalem caly karton polskiego Zywca.
              mam troche owocow w ogrodzie to robie takie rozne nalewki glownie na spirytusie
              i jak to milo usiasc w cieniu po obiedzie i wypic sobie setke.no dzis moja Pani
              tez obiecala dobre swieze ciasto,bo poziom cholesterolu mi spadl.taki to
              czlowiek uzalezniony teraz od zdrowia, dobrze jest byc dobrej mysli a wszystkie
              choroby to odstraszy.
              zycze wiec wygranej i pozdrawiam wszystkich
              Kazik
              • Gość: Asia Re: Gold (money) rush. IP: *.akl.callplus.net.nz 10.10.04, 10:22
                Kazik, a gdzie ty ten spirytus kupujesz? mnie sie ostatnio trafila Wyborowa
                zrobilam mezowi radoche, byla jedna jedyna butelka w sklepie, pogdalam sobie ze
                sprzedawca, okazalo sie ze ma zone polke :) Spirytusu nigdzie tu nie widzialam
                nawet tego mlodziezowego

                Gunther pozdrawiam cieplutko, pospiesz sie z tym powrotem zebys jako ostatni na
                Kazikowa farme nie przyjechal, moze sie okazac ze caly Zywiec juz poszedl hihihi

                Mojto zaslonki wlasnie dzisiaj kupilam, wiec bedziesz mogl ten wydatek od mojej
                puli odliczyc, moze sie komus innemu przyda :)

                Yvonka zazdrosze Ci pogody, u nas ostatnio smetnie i tem sie kreci lekko ponad
                10 stopni, nie moge sie juz cieplejszych slonecznych dni doczekac

                Bylismy dzisiaj w lesie na spacerze, nawet 4 maslaki znalazlam :)

                Pozdrawiam Wszystkich bez wyjatku :)
                • Gość: szopen Re: Gold (money) rush. IP: 204.79.89.* 11.10.04, 02:17
                  Dzien dobry i usmiech dla wszystkich.

                  Pocalunek dla pani Fortuny wyslany w niebiosa.

                  Ja tez ciut popilem pod te szczesliwe numerki.
                  Nie wiem dlaczego ale mam jakies dobre przeczucie.

                  I ogolnie tez nie wiem dlaczego ale mam bardzo dobry humor w dniu dzisiejszym.

                  Powodzenia.
                  • Gość: yvona73pol Re: Gold (money) rush. IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 11.10.04, 05:50
                    dobry humor to podstawa....
                    ;)))))
                    a pomagaja w tym i male rzeczy, malutkie powodzenia i otaczajaca przyroda
                    budzaca sie do zycia, slonce, slonce, slonce..... zapach lata w powietrzu (juz!)
                    no i z pania Fortuna, czy bez, jest fajnie ;))))
                    w oczekiwaniu na jej usmiech, mamy siebie ;))) codziennie :))))))))
                    caluski,
                    Iwona
                    • mojito Re: Gold (money) rush - crush. 11.10.04, 06:25
                      Zdrowka i pogody ducha Wszystkim,

                      qrne, nie wiem jak mam to Wam powiedziec? Niestety, nic nie wygralismy.
                      Wygrana padla (jeden los) w sasiednim stanie Delaware. Taki malutki stan
                      a taka wielka wygrana. Mysle, ze Pani Fortuna celowala w nas ale jakos
                      przy sobocie przestrzelila. Wola boska i skrzypce. Do nastepnego razu...
                      Bylo siedemnascie "piatek" wartych po sto tysiecy. (www.powerball.com)
                      A bylem prawie pewien, ze nowe zaslonki Asi zobacze. Qrde...
                      Ide wiec dzisiaj do pracy. Moze lekko niechetnie ale zdecydowanie ide.

                      Kazik,
                      tez lubie mocne piwa. Te tutejsze dla mnie za slabe. Ciekawe jaka sile
                      maja najmocniejsze w Twoim sklepie monopolowym?

                      Iwona,
                      w jakim kolorze dzisiaj smigasz po miescie?

                      Eeeeech zycie... piekne jest :))). Spac ide i kordelki szukam.

                      Pozdrowionka sloneczne,
                      mojito.

                      00:25/11C/kremowa grzybowa.

                      • Gość: szopen Re: Gold (money) rush - crush. IP: 204.79.89.* 11.10.04, 06:34
                        Nic to ze crush.

                        Jeszcze kiedys sie nam trafi.
                        Najwazniejsze jest zyc szczesliwie a jesli sie pani Fortuna kiedys usmiechnie
                        loteriowo to tylko taki extra dodatek a nie sedno zycia.

                        Wciaz z usmiechem.

                        Szopen
                        • mojito Re: Gold (money) rush - crush. 11.10.04, 06:55
                          Zgadzam sie. Usmiech Lady Luck jeszcze nas opromieni.
                          Usmiechajac sie do tej mysli ide spac. Tym razem na pewno.
                          :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))).
                          mojito.
                          • Gość: Asia Re: Gold (money) rush - crush. IP: *.akl.callplus.net.nz 11.10.04, 09:36
                            tak czy inaczej zaslonki mam, driveway moze jeszcze poczekac, garaz tez jeszcze
                            nie pomalowany do konca wiec troche by mi wstyd bylo was w takim na pol
                            niedokonczonym przyjmowac, jak juz pomaluje to fortuna nasza , wkoncu jak
                            bedziemy te miliony dzielic to dobrze by sie bylo czuc jak w palacu, a na
                            niepomalowanym cemencie pewnie bysmy sie tak nie czuli,

                            Czekajmy na nastepna kumulucje, a ja sie sprezam z malowaniem. Mojito dziki za
                            excitment, pare dni adrenaliny wszystkim nam sie przydalo :)
                            • tizedik Gold, gold, gold... 11.10.04, 22:16
                              Moze tez byc cos innego... Np. brylanty, bo jak twierdzi Marylin M.: Diamonds
                              are a Girl's Best Friend.
                              Rozczulajac sie nad sama soba w zwiazku z niemilymi wydarzeniami dzisiejszego
                              dni moglabym stwierdzic, ze z braku wyzej wymienionych, to znaczy brylantow,
                              wy, no WY, moi drodzy, moglibyscie robic za moich best friends.
                              Mozecie?

                              A poza tym to my na pewno(!) trafimy kiedys w tego cholernego powerballa!
                              Moze juz tej zimy, ktora chyba wlasnie do nas przyszla, bo juz jest zimno jak
                              cholera, a w nocy ma byc mroz. Brrrrr.....

                              Wasza T.
                              • Gość: szopen Re: Gold, gold, gold... IP: 204.79.89.* 12.10.04, 02:00
                                Jasne ze mozemy.
                                A moze nawet jestesmy.
                                • mojito Zloto i przyjazn. 12.10.04, 04:11
                                  Zdrowko absolutnie Wszystkim,

                                  dzien ladny, sloneczny i juz lekko chlodny.
                                  Emocje loteryjne opadly. Stazystke przesunieto do innych zajec.
                                  Az do nastepnej wyobraznie laskoczacej kumulacji.
                                  Dzisiaj Dzien Kolumba. Parady odbyly sie wczoraj. Banki i poczta
                                  zamkniete. Jak co roku zapytalem swojego kolegi Wlocha czy to
                                  prawda, ze Kolumb byl podobno Francuzem? I jak co roku uslyszalem
                                  uslyszalem wspaniale kwiecista niekonczaca sie wiazanke przeklenstw
                                  pod adresem tych co tak moga pomyslec i Francuzow ktorzy ta plotke puszczaja.

                                  Asiu,
                                  wygrane wiec masz zaslonki. O kolorze pisalas? Z malowaniem garazu przed
                                  podzialem pieniedzy spoko. Wystroj liczy sie daleko mniej niz towarzystwo
                                  dzielace. Gdybys zdecydowala sie przeniesc do jurty w Mongolii - tam bysmy
                                  szmal dzielili. Z wystrojem to jest tak jak z piciem. Wazne jest towarzystwo
                                  (pijace) a duzo dalej wystroj otoczenia.
                                  Pilem juz w warunkach uciazliwych i trudnych uzywajac jako naczynka
                                  odkrecony migacz od traktoru. Z butelki nie moglismy pic poniewaz nie bylo
                                  butelki. Bylo wiaderko ze swiezo pedzonym samogonem. Nikt na uciazliwosc
                                  nie zwracal uwagi. Towarzystwo pijace bylo rowne.

                                  Tizedik,
                                  ewentualnie rozbijemy pule i nasz statek wplynie do portu.
                                  Oczywiscie, ze mozemy. I tak jak Szopen napisal - moze juz jestesmy.

                                  I zloto i przyjazn maja swoja wartosc. Przyjazn zdecydowanie wieksza.
                                  Przyjazn niekoniecznie wymagajaca codziennego/cotygodniowego dotkniecia
                                  listem, telefonem, e-mailem, golebiem. Ale przyjemnie jest wiedziec,ze ktos
                                  gdzies nam dobrze zyczy. I zyczyc komus rownie dobrze. Zloto rzecz nabyta.
                                  Zlotu jestesmy obojetni.

                                  Te emocje plyniecia na duzej fali kumulacyjnej lekko mnie zmeczyly.
                                  Ide spac wczesniej kordelki szukajac,
                                  dobranoc/dzien dobry,
                                  mojito.

                                  22:10/9C/rosol dzisiaj.
                              • pysiek13 Body language ;)))) 12.10.04, 04:29
                                Slonecznie i uff, upalnie dzis :))))

                                37 stopni i nie kcem tu nikogo denerwowac ;))))
                                powiem Wam ze wygralismy wybory, yooopieeee ! nie byloby w tym nic specjalnego
                                wlasciwie, bo ktos musi wygrac przeciez ;) gdyby nie fakt, ze mialo to
                                bezposredni impact na moja pozycje w pracy, w pracy, o pracy caly czas mowa;))))
                                cut or not to cut oto jest pytanie ... phuuuuuu, wiec moge odetchnac :))))
                                nigdy tak naprawde nie intersowaly mnie kampanie przed-wyborcze, the air thick
                                with hot air, hyperball and promises ;) ogladajac ten cyrk czasem w TV polecam
                                wylaczyc sound i obserwowac body language, i tutaj puszczam wielkie OKO do
                                Tizedik, obserwowanie jest tworcze okazuje ;)))) obecni politycy zatrudniaja
                                image consultant and body language experts i od razu widac kto takiego training
                                nie mial. Labour Party leader wygladal jakby ubieral podczas wichury w tunelu
                                po ciemku i fryzura jego bije moja, na glowe ;)krzyzowanie rak i nog, rece w
                                kieszeni nie wskazane wrecz zabronione. Howard opracowal do perfekcji gest
                                kiedy pokazuje obie podniesione dlonie otwarte - nie mam nic do ukrycia
                                (czyzby?) czesto unosi brwi, ze jest sincere and concerned :)))) body language
                                experts podgladali Clinton kiedy denied his infidelity i za-obserwowali ze:
                                mrugal 60 razy na minute, popijal wode, zacisniete dlonie jednak wydaly go ze
                                klamie ;) eeeh, tak patrze i mysle sobie taki to teatrzyk zyciowy ... somebody
                                is watching you but ;))))
                                Australia tez ostatnio i to naprawde nie bylo pod katem wyborow, zajela bardzo
                                promocja wlasnego kraju. rzucili haslo: Australia,a different light, chociaz ja
                                tu nic different nie widze. w dalszym ciagu jest to kraj gdzie piwo bywa zimne
                                i locals are easy ;)najwieksza promocja ma miejsca ( ofkors)w US, no przeciez
                                jest to kraj ktory zrobil osiem odcinkow Police Academy i wybral George W.Bush
                                president. Au nie dorasta wiec US do piet ;)))) nie powinnam krytykowac
                                stereotypow wprawdzie, popatrzcie sami na te podarki: kiedy prezydent Bush
                                przyjechal do AU dostal Akubra hat, working boots and ... a stock whip ;))))
                                wygladal wiec bardziej jak stripper from Manpower. zamiast atakowac Baghdad
                                wygladal more likely to invade McLeod's daughters. cala promocja ma na celu to
                                boost turystyke, za-inwestowano 360 mln, i ja tak prywatnie sobie mysle, ze
                                gdyby kupic za te pieniedze airfare tickets to boost sam by zrobil :))))

                                Tizedik :)))) brylant to ja nie jestem ;)))) moge robic za friend ale, no
                                probs :))))
                                Mojito :)))) niniejszym stwierdzam, ze zamieszanie takie narobiles z tymi
                                mylionami, ze do tej pory unosze i strazacy biegaja za mna z drabina zeby mnie
                                sciagnac na ziemie :))))

                                zdrowko wszystkim absolutnie, a sobie przede wszystkim
                                • mojito Re: Body language ;)))) - political :))). 12.10.04, 04:52
                                  Yo, Pysiek,

                                  gratuluje wiec wynikow wyborow.Tez ogladam debaty z wylaczona fonia.
                                  Tak jest ciekawiej. I moja wyobraznia podpowiada co mi sie teraz
                                  obiecuje. Money for nothing, chicks for free :))).
                                  Powerball for everybody. Wszystko co chcecie. Tylko ja. Nie moj
                                  przeciwnik. On jest be. Ja jestem ok. On be...
                                  Z Clintonem to ciagle niewyjasnione technicznie. Czy to infidelity,
                                  czy to incydent seksualny? Mowca byl jednak dobrym. Kontaktowym.
                                  Dzisiejszy FT na pierwszej stronie pisze: Poll victory for Howard
                                  gives boost to Bush. Zobaczymy za trzy tygodnie.
                                  Z Powerball tez dobrze jest troche sie pounosic nad ziemia.
                                  Marzenia fajna rzecz :))). Ale juz drepcze pracowicie po ziemi.
                                  Zdrowka wiec Tobie zycze. A propos jestes juz calkiem ten tego?
                                  • Gość: Ifa Hello z Hervey Bay QLD IP: *.qld.bigpond.net.au 12.10.04, 06:03
                                    Hey Pysku tez sie przylaczam do gratulacji,widzisz zycie bywa kind i jest pelne
                                    niespodzianek w tym milych ;-)
                                    Przy okazji pozdrawiam z Hervey Bay gdzie zacumpwalismy na kilka dni
                                    wlasnie wrocilismy z whales watching i ucieklismy na chwile w cien PC,bo
                                    rzeczywiscie piecze dzis sloneczko oj piecze po nosie
                                    strasznie mnie spielko twarz na lodzi podczas ogladania tych przepieknych
                                    wielorybow mimo ze uzywam filtr 30+,
                                    Z Yvona widzielismy sie tylko chwile ale wspomnienia zostaly na dluzej
                                    ;-)....tak... z nasza Yvonka czlowiek na pewno sie nie bedzie nudzil ;-)))
                                    Yva do nastepnego!zrealizowalas swoje plane weekendowe,dostalas mojego sms z
                                    Brisbane z nowego numeru?

                                    Kangur pozdrawiam,w Melbourne tez juz cieplo?

                                    Tak Australia jest piekna!Plaze,plaze,plaze....i to jakie!
                                    Jutro jedziemy na Fraser Island,najwieksze sand island na swiecie...zycie jest
                                    piekne,defintywnie i calkowicie

                                    Pozdrawiam wszystkich serdecznie,przesylam troche promieni w strone Wroclawia i
                                    Warszawy i wszedzie indziej gdzie juz chlodno a mozne nawet zimno
                                    Ifa

                                  • kazachstan Re: Body language ;)))) - political :))). 12.10.04, 06:12
                                    Dzien dobry,

                                    to dopiero racja z tymi politykami zupelnie jak te marionetki,a my i tak po
                                    kieszenie dostaniemy i tak.wszystko co obiecane przed wyborami to bardzo rzadko
                                    sie sprawdza,tak to juz jest na tym swiecie.
                                    a u nas rzeczywiscie dzis przygrzalo,musialem wczesniej wyjsc z pracy zalatwic
                                    pare spraw i fest sie spocilem powiem wam.ja to juz nie nadaje sie do zycia w
                                    takim city,wszyscy gdzies pedza,potracaja czlowieka,telefony to az denerwuje,
                                    kazdy z telefonem przy uchu i to brzeczenie wokol i nie wiadomo kogo telefon to
                                    brzeczy.ruch tez okropny, nie ma to jak na mojej prowincji,spokojnie,cicho,
                                    troche tylko czasem jakies smarkacze powarcza silnikami, cicha dzielnica cicha
                                    ulica.bede musial porzadnie podlac kwiaty dzis zeby to nie wyschlo a restrykcje
                                    wodne ciagle obowiazuja.
                                    nie wygralismy rzeczywiscie,ale ile to mielismy frajdy, rzeczywiscie Asia to
                                    sie dopiero znalazla oczywiscie trzeba podziekowac Mojito bardzo ladnie z
                                    Twojej strony.
                                    pozdrawiam
                                    Kazik
                                    • yvona73pol Re: Body language ;)))) - political :))). 12.10.04, 10:47
                                      no wlasnie, ile frajdy ;)))
                                      Tizedik, friends, of korrs ;))) diamonds, maybe ;)) kiedys.....
                                      chociaz ja wole na ten przyklad rubiny ;)) albo obecnie opale ;)) podobaja mi
                                      sie bardzo, bardzo, moze kiedys kupie, taki ladny, tylko dla mnie, moj
                                      precioussss ;)))))
                                      Ifa, dzieki, sms dostalam, tylko jakos tak w rush bylam, zapomnialam na
                                      smierc ;))) zazdroszcze ci/wam tje Frasier, ale czekaj, czekaj, kiedys tez sie
                                      wybiore.... plany weekendowe odlozone, bilety za drogie byly ;)) a Hindusi znow
                                      przelozyli kolacje, wiec jeszcze nic, ale we wtorek, a jakze ;))
                                      Mojito - kolory z palety Pani czerwieni, czyli bordo, roz ;))) jednak, jakos
                                      sie pod reke nawinal....
                                      jutro zmiana ;)))
                                      wybory, szczerze mowiac nic mi nie mowily, sadze, ze wybrano mniejsze zlo ;)
                                      a ja bylam dzis w Marryland, w ten upal bujalam sie po uliczkach, i sluchajcie,
                                      tutaj trzeba tak uwazac, ktos cos zostawil na kuchni (tak wywnioskowalam) i
                                      jechaly wozy strazackie z syrenami... zanim doszlam do tej ulicy - jakies 20
                                      minut - to juz polowy domu nie bylo, dymilo sie okrutnie.... szkoda....tej
                                      rodzinki....
                                      a jutro, bedzie jeszcze gorecej, jakies 40 a ja w Toongabbie ;)) Kazik bedzie
                                      wiedzial, to jego okolice... tym razem bede cwansza i wczesny wyjazd... a jakie
                                      tam ulice: Vancouver St. Quebec St. moje ulubione ;))
                                      moze byc zabawnie....
                                      caluski, ide ogladac Matrixa 3, ponoc straszny sh....t ;))
                                      Tange, dzieki za swietne zarciki ;)))
                                      papa,
                                      Iwona
                                    • yvona73pol Re: Body language ;)))) - political :))). 12.10.04, 10:48
                                      no wlasnie, ile frajdy ;)))
                                      Tizedik, friends, of korrs ;))) diamonds, maybe ;)) kiedys.....
                                      chociaz ja wole na ten przyklad rubiny ;)) albo obecnie opale ;)) podobaja mi
                                      sie bardzo, bardzo, moze kiedys kupie, taki ladny, tylko dla mnie, moj
                                      precioussss ;))))).
                                      Ifa, dzieki, sms dostalam, tylko jakos tak w rush bylam, zapomnialam na
                                      smierc ;))) zazdroszcze ci/wam tje Frasier, ale czekaj, czekaj, kiedys tez sie
                                      wybiore.... plany weekendowe odlozone, bilety za drogie byly ;)) a Hindusi znow
                                      przelozyli kolacje, wiec jeszcze nic, ale we wtorek, a jakze ;))
                                      Mojito - kolory z palety Pani czerwieni, czyli bordo, roz ;))) jednak, jakos
                                      sie pod reke nawinal....
                                      jutro zmiana ;)))
                                      wybory, szczerze mowiac nic mi nie mowily, sadze, ze wybrano mniejsze zlo ;)
                                      a ja bylam dzis w Marryland, w ten upal bujalam sie po uliczkach, i sluchajcie,
                                      tutaj trzeba tak uwazac, ktos cos zostawil na kuchni (tak wywnioskowalam) i
                                      jechaly wozy strazackie z syrenami... zanim doszlam do tej ulicy - jakies 20
                                      minut - to juz polowy domu nie bylo, dymilo sie okrutnie.... szkoda....tej
                                      rodzinki....
                                      a jutro, bedzie jeszcze gorecej, jakies 40 a ja w Toongabbie ;)) Kazik bedzie
                                      wiedzial, to jego okolice... tym razem bede cwansza i wczesny wyjazd... a jakie
                                      tam ulice: Vancouver St. Quebec St. moje ulubione ;))
                                      moze byc zabawnie....
                                      caluski, ide ogladac Matrixa 3, ponoc straszny sh....t ;))
                                      Tange, dzieki za swietne zarciki ;)))
                                      papa,
                                      Iwona
                                      • tangerin Re: Body language ;)))) - political :))). 12.10.04, 16:20
                                        Tizedik, diamenty sa zimne, wiec na przyjaciol sie nie nadaja. Marilym M
                                        popelnila kiedys blad i chyba o tym wiedziala...
                                        My jestesmy lepsi, o cale niebo, albo dwa:)))
                                        A tak a propos najlepszego przyjaciela dziewczyny, to widzialam kiedys program
                                        w TV brytyjskiej zatytulowany mniej wiecej "Vibrator- girl's best friend"
                                        I co Wy na to?

                                        i skoro sie juz tak wszyscy chwala, to ja tez sie pochwale:)
                                        Widzialam Kruki Karampuki na zywca!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                        Ale czad!!!!! Pikne i charakterne, zadziorne tez:)))
                                        Tylko nijak sie Matrioszki o przepis doprosic nie moglam:))))
                                        A oprocz tego, te oooooczyyyyyyyyyyyyy........
                                        Matrioszko wybacz, ze przezywam, jak mrowka okres, ale widze, ze nasze
                                        forumkowe dziecki sa fantastyczne:)

                                        Ominela mnie goraczka zlota, ale przezywalam inna:) Dalej przezywam. Ciekawe,
                                        co z tego wyniknie. pewnie odpadne w przedbiegach, ale i tak cudne uczucie miec
                                        rozgoraczkowane spojrzenie, nawet tymczasowo.
                                        eh:)))))))))))))

                                        Mojito, Dostalam wezwanie na poczte. cholera, na wezwaniu poszukuja kogos o
                                        nazwisku Mandarynka. I co teraz?

                                        I kochani, jak ja Wam ciepla zazdroszcze!!!! Przyznaje sie bez bicia. Siedze
                                        okutana w koc, cieply sweter, w podwojnej ilosci skapretek, popijam goraca
                                        herbate i nic. Zalozylam nawet plomienno czerwona bielizne, tez nie dziala.
                                        Chyba ogarnia mnie inna goraczka, wirusowa... Czyli bede podwojnie
                                        rozgoraczkowana, hehe. A na dworze ZIMA, nie ruszam sie bez rekawiczek i
                                        szalika, chyba czapke tez wyciagne ze schowka...

                                        Ifa, podrozniku,mam nadzieje, ze Cie moje cmoki smoki na trasie dogonia!

                                        Marzena, a Ty gdzie, moze to moje stare oczy nie potrafia Cie wypatrzyc. Wylaz
                                        spod tego koca!!!!

                                        Pysiek, congrats!!!! Dzielna dziewczyna z Ciebie:)

                                        Asia, ten kolor zaslonek tez mnie ciekawi.

                                        Ivette, a gdzie kolejne linki do Twojej Galerii? no? Ja sie pytam i na
                                        odpowiedz czekam!!!

                                        Wyspiarzu podwojny, rozdwojony, a co dzis na obiad?

                                        Spadam powoli, bo jak zwykle sei rozgadalam. Buzioki dla wszystkich bez
                                        wyjatku!!! I zapraszam dzis na grzane wino, bede sie rozgrzewac od srodka, jak
                                        ktos chce, to niech kubeczek podstawi, poleje:))))))
                                        • mar_za Re: Body language ;)))) - political :))). 12.10.04, 22:37
                                          Czesc,
                                          Moje body to zmeczone jest ostatnio, bo ja k..wa mac tylko pracuje i pracuje.
                                          Nic poza robota na oczy nie widze. Slyszalam tylko, ze zanosi sie na wygrana,
                                          ale calej tej wielkiej goraczki i rosnacego napiecia nawet nie zauwazylam. A tu
                                          taka kasa kolo nosa nam/Wam przeszla!!!!.
                                          I na razie nie wiem czy zycie piekne jest, bo ja na okraglo w biurze siedze.
                                          Zycie czeka sobie az w koncu sie opamietam i je zauwaze:)))).
                                          Pozdrawiam, Mar-za
                                        • pysiek13 Error straszny ;)))) 13.10.04, 07:36
                                          Sonecznie wiec i upalnie :))))

                                          Tizedik wow, duzo Ciebie teraz ;)))) jak wyrazilas zgode to pojade z tematem, a
                                          co ;))))
                                          plaza z Manly, ktorej link kiedys podalas ode mnie 10 minut spacerkiem, ja
                                          mieszkam troche z boku, skromniej, mniejsza plaza, widoki podobne ale. plaza
                                          jest najladniejsza skoro swit 4-5 am, o tej porze tez mozna spotkac fanatykow
                                          surfing. nie probowalam nigdy, chociaz na snowboard sobie radze, tfu tfu
                                          radzilam :(((( mialam okazje widziec chlopaka, ktory z surfboard wyladowal na
                                          skalach a potem na emergency, nie powiem co mu z-szywali :(((( po tym widoku
                                          jakos mi odechcialo probowac. taa, kazdy sport ma ryzyko. dzis grzeje slonko
                                          porzadnie od rana, pelno wiec turystow, plaza pelna, ciala rozne rozebrane
                                          mniej i wiecej.
                                          Tangerin :))))poszukiwania Mandarynki na poczcie ? extra :))))no cooo, jestesmy
                                          wszyscy tu tacy tajemniczy ;))))do ASi tez napisalam: POLSKA ASIA i ...
                                          doszlo :))))
                                          qrcze, z przyjaciolmi bywa roznie, dobrze ich miec w roznych postaciach ;))))
                                          bardzo bardzo dawno temu osiem-nasto-wiecznym swiatem wstrzasnela seria
                                          skandali. przygody sexualne bardzo przystojnego zreszta markiza Donatien (!)
                                          Alphonse (!)Francois (!) de Sade zostaly opublikowane w formie ksiazki. wow !
                                          wkrotce po opublikowaniu, ksiazka oczywiscie zostala zakazana, przez to jeszcze
                                          bardziej popularna. w miedzyczasie aby ozywic atmosfere, ukazywaly rozne takie
                                          tam wydania, niektorzy smialkowie usilowali przedrzec przez gestwine cenzury
                                          piszac na tematy zakazane. kobiety mdlaly, mlodziez rumienila, panom wyrastaly
                                          namioty w okolicach wiadomych czytajac zakazane i nie-oficjalne ksiegozbiory.
                                          jak ktos zaczal to juz poszlo z gorki i nikt tego procesu nie zatrzymal ;))))
                                          no dobra ale dzisiaj ? kiedy wszystko prawie zostalo opisane i nazwane, zeby
                                          zaraz podniecac, zeby zaraz tak zadziwic. qrcze jaka to szokujacy wiadomosc dla
                                          nas kobiet, ze komus cos tam unosi po przeczytaniu naszych wypocin, wow, co
                                          takie szokujace, zeby swiatu oglosic jaka to sila drzemie w tym cudzie, co
                                          dostal od natury ? haloooo, kazdy srednio inteligentny czlowiek zorientuje ze
                                          czasy hiszpanskiej inkwizycji skonczyly ...
                                          zdrowko
      • michalm51 dam prace 12.10.04, 18:45
        napisz na maila kaaska111@interia.pl wszystkiego sie dowiesz niewazne gdzie
        mieszkasz wazne co potrafisz
        • tizedik nasze brylanty!!!!!!!!!! 12.10.04, 23:24
        • tizedik Brylanty!!!!!!!!! 12.10.04, 23:32
          Wiedzialam! No wiedzialam... A moze tylko czulam...
          Wy jestescie lepsi niz brylanty :-)))))))))))
          Znacie mnie. No, troszke.....;-) Pewnie dlatego juz tutaj uslyszalam
          (przeczytalam), ze jestem racjonalistka...;-)
          Ale musze wam powiedziec, ze kiedy przeczytalam wasze posty latwiej mi bylo
          zniesc dzien dziesiejszy. I mniej sie przejmowalam poprzednim. Moze bedzie
          lepiej...
          Na pewno bedzie lepiej! Mnie i elementowi. I wam.
          Zima tez kiedys minie. A czort z nia!

          Napiszcie o lecie.
          • tizedik Re: Brylanty!!!!!!!!! 12.10.04, 23:34
            To Gazeta robi numery, nie ja!
            :-)
            • tizedik Brylanty!!!!!!!!! next 12.10.04, 23:47
              A co mi tam....;-)
              Machne jeszcze jednego posta, zeby zobaczyc kolejny ladny numerek w naszym
              watku ;-)
              A na termometrze za oknem, ale tuz kolo sciany, mam temperature bliska zera.
              Brrrr..... Wedlug serwisu pogoodwego jest teraz:
              Uaktualniono: 11:30 PM CEST on October 12, 2004
              Stacja meteo: Warsaw, (History)
              Elevation: 351 ft / 107 m
              34 °F / 1 °C
              pogodnie
              Odczucie zimna: 26 °F / -3 °C

              Byle do wiosny!

              • gosc69 Re: Brylanty!!!!!!!!! next 13.10.04, 04:57
                he he he ladne z was brilanty dziewczynki az mi stanelo na sama mysl
                co tu jest grane to jest poradnik seksualny?numerki widzicie to opiszcie te
                numerki bedzie ubaw po pachy.jak ten vibrator przyjaciel kobiety to ja bym wam
                pokazal cos lepszego.hehehe
                • mojito Bedzie lato. Bedzie na pewno. 13.10.04, 07:06
                  Zdrowko,

                  mimo slonca miasto zanurza sie wolno w jesien. Temperaturowo.
                  I szeleszczac lisciami. Dzisiaj w kraju Szczecin byl "najcieplejszym"
                  miastem - plus dwa. Cholera z takim temperaturami.
                  U mnie troche lepiej - obecnie 11C.
                  Wiadomo juz, ze glowna wygrana padla na jeden los nalezacy do 33 grajacych.
                  A wiec jestesmy na dobrej drodze. Nastepna kumulacja nasza. Na pewno.

                  Marzena,
                  lekko sie niepokoilem. I zgadzam sie z Toba. Ciagle w pracy to qrwa
                  nie zycie. Ale to minie. Ta ciaglosc bycia w pracy.

                  Mandarynko,
                  mysle, ze ten angielski program TV sponsorowal producent gadgetow
                  elektrycznych opierajac sie na stereotypie flegmatycznego i za dobrze
                  ulozonego mezczyzny angielskiego. Byc moze lorda. Albo czlonka parlamentu.
                  Kobieta nie powinna polegac na jednej tylko przyjazni :))).

                  Tizedik,
                  zadzwonilem przed chwila do kancelarii niebianskiej z interpelacja
                  w sprawie lata. Telefon odebral ciec niebianski i powiedzial, ze nikogo
                  juz nie ma. Biuro niebianskie bedzie otwarte jutro.
                  Zapytany o lato powiedzial, ze lato bedzie zgodnie z harmonogramem.
                  I zyczyl mi cierpliwosci. Dobrze mu zyczyc. Siedzi sobie w niebie za piecem.

                  Iwona,
                  jaki kolor sie dzisial nalozyl?

                  Ten tego najlepszego zyczac i rozgladajac sie za kordelka,
                  mojito.

                  1:06/bez zupy dzisiaj/wczoraj.
                  • pysiek13 Bedzie lato ? 13.10.04, 07:49
                    zaraz zaraz, poprawka, przebijam temperature 40 stopni ...
                    zdrowko
                    • mojito Re: Bedzie lato ? 13.10.04, 07:55
                      Ciebie i frakcji Aussies to nie dotyczy, Szczesciarze.
                      Pisze i jednocze sie z frakcjami w chlodzie i bez lata.
                      Wam zazdroszcze.
                      • pysiek13 Re: Bedzie lato ? 13.10.04, 08:08
                        no nie, nie bede tu nikogo palcem wytykac ... nikomu slonka nie zaluje, kto to
                        bywal i grzal na sloncu w Portugalii, i zeby to raz ;) ze nie wspomne Rio
                        psiakrefff !!!
                        no no no
                        • mojito Re: Bedzie lato ? 13.10.04, 08:23
                          Zapomniane juz :(((. Sloncolubny jestem.
                          Obracam sie za sloncem. Jak slonecznik.
                          Lato, lato, kochane lato...
                          • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Szczęśliwi przebywający w "letnich rejonach" 13.10.04, 08:41
                            Z tego co za oknem zanosi się na piękny jesienny dzień,radio mówi,że możemy
                            spodziewać się czternastu stopni z lekka wietrznie i słonecznie (śniadaniowy
                            rym mi wyszedł).Do pracy wybieram się niechętnie i bardzo powoli i już wiem,że
                            napewno się spóźnię,nic to jak powiedział kiedyś ktoś :))Przeczytałem
                            wczoraj,że w każdym domu powinna mieszkać złota rybka (niekoniecznie to musi
                            być welon,ale "umaszczenie" powinno wpadać w czerwień)podobno przyniesie
                            szczęście i dostatek,pora więc na nowego lokatora.Popołudnie spędzimy na
                            łazikowaniu po sklepach akwarystycznych i będzie nowy domownik a może nawet
                            kilku :)Może to jakiś sposób dla grających żeby pomóc losowi?Pozdrowienia dla
                            wszystkich,trzymajmy sie cieplo :)
                          • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej I jeszcze. 13.10.04, 08:43
                            Trzeci dzień staram się walczyć ze zgubnym nałogiem palenia.Efekty żadne :(
                            moze jakieś pomysły....no to teraz zapalę :)
                            • mojito Rzucanie palenia. 13.10.04, 08:59
                              Mark Twain powiedzial, ze jest bardzo latwo rzucic palenie.
                              On sam setki razy rzucal. Dobrze jest podobno rzucac palenie
                              od poniedzialku. W srodku tygodnia nie warto.
                              Absolutnie i nieodwracalnie ide spac.
                            • pysiek13 Re: I jeszcze. 13.10.04, 09:00
                              o tak, trzeba poprosic zlota rybke o pomoc :)))))))))))))))
                              zdrowko
                              • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: I jeszcze. 13.10.04, 10:08
                                Dotarłem do pracy a wpracy mało pracy faaajnieeeeeeeeee :)Mojito świetnie czyli
                                zaczynam rzucanie od poniedziałku przedemna spokojne dni ze sporą dawką
                                nikotyny.Pysiek rybki jeszcze nie ma,ale kiedy będzie nie wiem czy wytrzyma
                                sporą dawke próśb,chyba trzeba nabyć ze trzy :)Obiad dzisiaj dla
                                mięsożerców,będą mielone otoczone w ziarnie sezamowym i tartym włoskim
                                orzechu,ziemniaczki i duuuuużoooooo natki,uzależniłem sie od tego zielska i jak
                                koza potrafię zjeść pęczek w ciągu dnia,skubię,kładę na kanapki no dosłownie
                                wszędzie gdzie tylko można i pasuje na ile to zdrowiu służyć może nie
                                wiem.pozdrowienia znad pracowej kawki :)
                              • Gość: Asia zaslonki i inne IP: *.akl.callplus.net.nz 13.10.04, 10:09
                                kochani niewiedzialam ze tacy kolorystyczni jestescie, zaslonki w kolorze
                                ivory, maja jakies kwiatki czy inne wzorki ale wrabiane w tym samy kolorze,
                                tyle ze lekko bardziej atlasowe od calosci, ale sa gladkie, gladkie, gladkie, w
                                jednym kolorze bez tych pieknych kolorowych kwiatow ktore mialam poprzednio
                                hurrrrrrrrrrrrrrrrraaaaaaaaaaa
                                pokoj wizulalnie wiekszy i odpoczac w nim mozna nareszcie :)))))))) firanki
                                oczywiscie tez kupilam, a teraz musze do sypialni bo z ulicy jedne biale jak
                                snieg a te w sypialniach szare brrrr

                                tak to jest jeden wydatek pociaga za soba drugi, ale w koncu pieniadze sa po to
                                zeby je wydawac

                                kochani tyle sie u mnie dzieje ze poprostu trudno uwierzyc, niektorzy przez rok
                                nie przechodza przez to co ja teraz ,, jak to Mojto mowi, wola boska i skrzypce

                                niestety nie mam dzis czasu Wam opowiedziec, ale przyzekam ze jezeli znajde
                                ciutke wolnego czasu to opisze ,, trzymajcie wszyscy kciuki i grajmy grajmy
                                hihihi


                                caluje wszystkich
                                • yvona73pol Re: zaslonki i inne 13.10.04, 15:53
                                  ivory bardzo ladny kolor ;))) ja lubie....
                                  Mojito, przez chwile (dluga) zastanawialam sie, co sie nalozylo (i czy w
                                  ogole ;))) i dlaczego nie pamietam... ale olsnilo mnie... eureka!!! dzis bylo
                                  turkusowe ensemble ;)))
                                  calkiem przyjemnie sie noszace....
                                  Tange, na razie jestem unieruchomiona zdjeciowo, to znaczy wrzucac na net nie
                                  moge, bo nie mam programu do obrobki, a takich "surowych" nie przyjmuja :(
                                  nosze sie z zamiarem kupna jakiegos paint'a pro, lub inszego cholerstwa...
                                  Pysiek, plaza w Manly jest fajna, ta przy Oceanarium taka jakas ludna
                                  niesamowicie ;)) ale jeszcze za chlodno bylo wtedy na lezakowanie ...
                                  od dwoch dni za to aura sprzyja, ale czasu nie ma...
                                  tradycyjnie postanowilysmy ze znajoma "nie isc na plaze" w niedziele - dla
                                  przypomnienia - w zeszle wakacje za kazdym razem jak sie wybieralysmy -
                                  lalo.... nawet gdy caly dzien zar z nieba, my dochodzimy do piasku, a tu
                                  potop ;)))
                                  rzucanie tez mam przetrenowane, rzucam regularnie ;)) w poniedzialki
                                  najczesciej, ale mam sekret: najlepiej mi sie rzuca rano, najtrudniej
                                  wieczorem ;)))
                                  padam, kochani na twarz, wiec koncze.... Mar_za, jednocze sie w bolu (choc moja
                                  praca nieco innej natury i nieco rozproszona, czesc poniekad w plenerze ;))
                                  czesc z dziecmi, czesc taka "normalniejsza"
                                  caluski, papa,
                                  Iwona
      • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 14.10.04, 00:12
        Dzien dobry,

        Asia to ja powiem,ze u mnie tez ostatnio duzo sie dzieje.dobrze miec dzieci,bo
        one to wprowadzaja sporo urozmaicenia w zyciu a syn to juz naprawde tyle ma
        biegania przy tym biznesie. mlodzi to teraz zupelnie inaczej ukladaja zycie i
        planuja.ja to bym powiedzial Asia ze kazdego czlowieka zycie to jest jak
        ksiazka,tylko kto to by to opisal.jedni maja ciekawsze zycie inni to jak ja,
        malo sie dzieje spokojnie. tylko jak patrze na tych mlodych to ich za bardzo
        nie rozumiem.
        dziesiejsza noc byla bardzo goraca w pazdzierniku to malo kiedy tak grzeje,
        trzeba bylo wlaczyc chlodzenie.a wczoraj wieczor zajrzal sasiad i posiedzieli
        my i pogadali milo przy szklaneczce.
        pozdrawiam
        Kazik
        • Gość: szopen Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 204.79.89.* 14.10.04, 01:55
          U mnie tez dalej cieplo.
          Juz nie goraco ale tak milo cieplutko.
          Tak mniej wiecej idealna temperatura ciut ponizej 30, milo i cieplo a juz sie
          czlowiek nie poci.

          A ze juz jest po Mid Autumn Festival to znaczy ze jest zima i Chinczy juz
          dlugie spodnie i dlugi rekawek, bo lato sie skonczylo.
          Ot taka ich charakterystyka.
          • tizedik no to moze Hongkong... 14.10.04, 09:57
            Chinom grozi kryzys gospodarczy, na miarę kryzysu azjatyckiego z 1997 r. -
            wieszczy coraz więcej ekonomistów.
            Efekty kryzysu w Chinach będą globalne, bo Państwo Środka to już nie tylko
            światowa baza produkcyjna, ale i ważny partner handlowy. Chiny nie tylko
            eksportują, ale i coraz więcej kupują - przede wszystkim surowce.
            "Radykalne spowolnienie w Chinach miałoby znaczące negatywne skutki dla handlu
            światowego" - mówi Robin Bew, szef analityków z brytyjskiego Economist
            Intelligence Unit.

            A podaje te hiobowe wiesci dzisiejsza Gazeta w artykule pt. Twarde lądowanie
            chińskiego boomu?
            gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,2338205.html
            Szopen, a czy ty nadal szukasz dla siebie jakiejs nowej pracy?
            • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Hamakowe życie i 14.10.04, 10:55
              Poczytałem sobie na hamakowym forum i mam nadzieję,że "Dziewczęta z
              Nowolipek"czytanymi tam ostatnio były :((To dobra literatura,ale nie wszyscy
              powinni to czytać....hmmmm i takie to dzisiaj poranne dylematy......
              Pozdrowienia jesienne.
              • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Hamakowe życie i 14.10.04, 11:19
                z_wyspy_wcale_nie_zamglonej napisał:

                Powinno być.


                > Poczytałem sobie na hamakowym forum i WIDZĘ,że "Dziewczęta z
                > Nowolipek"czytanymi tam ostatnio były :((To dobra literatura,ale nie wszyscy
                > powinni to czytać....hmmmm i takie to dzisiaj poranne dylematy......
                > Pozdrowienia jesienne.

                jeszcze dodam,ze zdziwienie mnie ogarnęło,ale życie zadziwia nas bez przerwy.
                • tizedik Re: Hamakowe życie i 14.10.04, 16:21
                  Szanowny kolego A. z wyspy,
                  a co kolege tak zadziwilo?
                  A gdyby tak kolega napisal, tak jak prosilam, na konkretny pocztowy adresik, to
                  moze zdziwienia by nie bylo.
                  Bywa tak, ze jak sie wiedzy ma za malo, to sie spekuluje w oparciu o
                  domniemania, a nie o fakty, czyz nie?
                  No i potem rodza sie zupelnie niepotrzebne dylematy...;-)

                  Pozdrawiam ze slonecznej dzis Warszawy :-)
              • Gość: Ifa W drodze do Whitehaven... IP: *.lnk.telstra.net 14.10.04, 12:11
                G'day Mates;-)
                zarty i turystyczny banal sie konczy ;-)))
                jestesmy coraz bardziej na polnoc,coraz wyzsze temperatury,slonce coraz mocniej
                piecze,coraz wieksze odleglosci miedzy miasteczkami,coraz wiecej ludzi w
                cowboy'skich kapeluszach i mnostwo zabitych kangurow na drogach...
                chociaz wciaz to jeszcze wciaz QLD i dopiero Mackay...
                Nie moge sie juz doczekac outback'u...
                Jaki tu w Mackay spiew ptakow w samym centrum town,jest ich tysiace na drzewach
                i wszystkie spiewaja w nieboglosy,prawdziwy koncert,nawet teraz je slysze jak
                jestem w zamknietym pomieszczeniu,niesamowite!
                Jutro mamy w planie The Whitsundays Islands in the heart of the Great Barrier
                Reef,nurkowanie i czyszczenie obraczek ;-)))na najbielszej plazy na swiecie z
                najbardziej delikatnego piasku jak talk na Whitehaven Beach a potem plywanie w
                najczystszej krystalicznej wodzie....moj Boshe 2000 km rafy koralowej!!!!tworca
                tego globu mial wyobraznie! naprawde...

                Yvonka,
                Fraser Island byla fantasticos ale lekko nas rozczarowala w proporcji do tego
                jak sie ja przedstawia,troche przereklamowna,niemnie jazda 100km/h po plazy to
                frajda!!!

                Mandarynko,
                twoje oko dzis spi w naprawde uroczym hostelu,twoje cmoki jak najbardziej na
                tylnim siedzeniu naszego vehicle z zapietymi pasami ale zabieram je wszedzie ze
                soba,

                XXXX juz schlodzone,pora napic sie piwa

                Kangur,
                wczoraj probowalam Carlton z Melbourne,macie tam naprawde smaczne piwko!!!przy
                zrodle napijemy sie za jakies 1,5 miesiaca i mam nadzieje ze razem ;-)

                pozdrawiam wszystkich i jak zwykle sle promienna przesylke pelna slonca
                wszystkim
                Ifa


                • mojito Zupelnie nowy dzien. 14.10.04, 14:02
                  Zdrowko i slonca tym ktorzy nie maja,

                  wczoraj padlem. I zasnalem. I spalem do rana. Byc moze ostatnia
                  debata polityczna tuz przed zawodami miala swoj udzial.
                  Ale zmeczenie tez. Dzisiaj jak szczygielek (po namysle dalem spokoj
                  sikorce). Zaobserwowalem u siebie zwolnienie kulinarne z owsianka.
                  Czyzby... Chyba tylko piasek o ktorym pisze Ifa nie nudzi sie.
                  I woda. Prawa dlon mnie swedzi. Ciekawe czy to cos znaczy?

                  Asiu,
                  zaslonki bardzo ladne. Dobrze byloby je ewentualnie obejrzec.

                  Iwona,
                  brak koloru tez jest przeuroczym kolorem. Lato sprzyja takim kolorom.

                  Pysiek,
                  jak zdrowenko w takich upalach?

                  Tizedik, Kazik, Z_wyspy,
                  siemanko. U mnie dzisiaj tez bez mgly.

                  No, czas na mnie, buzka duza i pozdrowionka odpowiednio,
                  milego dnia lub nocy,
                  mojito.

                  8:02/11C/kto wie jaka zupe dzien przyniesie.
                  • mojito I Szopen czolko. 14.10.04, 14:05
                    • yvona73pol Re: I Szopen czolko. 15.10.04, 04:06
                      po lekkim deszczu, znow czterdziestka zawitala pod australijskie strzechy (u
                      Ify to pewnie wiecej ;))) zaczynam wierzyc w to lato stulecia....
                      bez kremu z filtrem nie wychodz!! ;))
                      szczesciem, jest klima....
                      Ifa, cos w tym jest, Aussie tak zapalczywie reklamuja wszystko, ze czlowiek
                      nastawia sie na niewiadomoco i potem zawod... te ich Blue Mountains sa tak
                      opiewane, ze naprawde, chyba nie robi im to dobrze... gdyby zachowani troche
                      realiow to ludzie naprawde byliby zachwyceni.... no, ja mialam tez kiepska
                      pogode, wiec dam im (BM) jeszcze (nie)jedna szanse....
                      lepiej niedopowiedziec, niz przegadac, takie moje zdanie...
                      caluski wszystkim, biegne do pracki ;)
                      Iwona
                      • Gość: szopen Re: I Szopen czolko. IP: 204.79.89.* 15.10.04, 05:42
                        Czolko.

                        Ifa i Iwona z tym przereklamowaniem sie zgadzam.
                        My w marcu spedzilismy tydzien nurkujac na GBR i Coral Sae i nie tez jakos nie
                        bylo to czego sie spodziewalismy. Bardzo przereklamowane.

                        Z drugiej strony to w reklamie liczy sie skutek wiec chyba im to reklamowanie
                        dosc dobrze wychodzi.

                        tizedik,
                        Artykol przeczytalem, nie za bardzo sie zgadzam z przepowiedniami.
                        Ci ludzie takie kryzysy lub boomy przewiduja co kilka lat i w przypadku Chin
                        zwykle nie trafiaja.
                        Tak sie sklada ze rynek nieruchomosci swoj kryzys ma chyba za soba.
                        A co do akcji rzadu uzywanych do spowalniania gospodarki to jak juz pisalem
                        zrobili niesamowity numer obnizajac podatki na wsi, rezultatem sa
                        - brak sily roboczej w fabrykach bo sie ludziom ze wsi przestalo oplacac,
                        - postepujaca obnizka cen zywnosci na wsi produkowanej,
                        Takiego numeru nigdzie indziej na swiecie chyba by sie nie dalo wykrecic.

                        A co do HongKongu to miejsce raczej bez przyszlosci.
                        Moze i ciekawe ale raczej brak perspektyw na dalszy rozwoj.

                        A pracy dalej szukam.
                        Wprawdzie sie troche sytuacja zmienila i na razie nie bede tracil obecnej (jak
                        myslaem przez pol roku) ale chyba czas robic cos innego.
                        Niestety nie ma za wielu ofert w mojej mniej wiecej dzialce, od czasu do czasu
                        cos sie pojawia ale jak dotad bez skutku.
                        Cos sie w koncu znajdzie mam nadzieje.
                        • gunther_0 bardzo po polsku i kulturalnie 15.10.04, 14:03
                          Siemanko kochani:)))

                          ciagle jestem w Polsce chociaz myslami podazam za Ifa, i tego no,za Iwonka co
                          to bezkolorowo po ulicach Sydney chadza. Amigo,Ty to masz jakis wplyw
                          czarodziejski na dziewczyny;)))jak tak was czytam to tesknota sercem mem targa
                          wtedy jeszcze mocniej,a czemu tak targa to zaraz wam opisze.
                          nic to nowego ze moj staly adres to estacion de tren czasami jednak czlowieka
                          ciagnie w rodzinne strony zupelnie jak ta cme do ognia;)))przymierzam sie do
                          tych swoiskich warunkow,wypolerowanej nowej polskosci i z jednej strony i z
                          drugiej strony,ale to nijak nie da sie tu dopasowac.znaczy wyroslem z tej
                          polskosci,wstyd mi sie przyznac kurde szyszka,kompromitacja no tego na calego,
                          dodam tylko na swoje usprawiedliwienie,ze nie krytykuje, zlego slowa nie
                          powiem,geba na klodke,to jest moj problem ze wyroslem z tych warunkow jak z
                          przykrotkiej koszuli;)))
                          ale sami pojedzcie i zobaczcie. Tizedik,Mar_za, Tangerin i kto tam czyta,
                          prawde pisze ?
                          z pozytywnych spraw to kultura w narodzie nie ginie i monopolowi polskiemu
                          bankructwo nie grozi a wrecz przeciwnie,spoteznial,rozrosl sie,wiekszy wybor
                          oferuje. w moim rodzinnym Walbrzychu tyle nowych lokali,piwiarni,pizzarni,
                          winiarni,macarni no tego.poziom spozycia rosnie z poziomem wzrostu bezrobocia,
                          jest bardzo tego no adekwatny.mam tez problem ze zrozumieniem jezyka,tak jakby
                          nowe naloty,czytam wiec body language. Pysiek klaniam sie nisko:)))body talk
                          bardzo sie okazal mi pomocny.facet w banku przemawial do mnie czule ty
                          koszmarku, ty luju pasiaty,ty kapitalisto,ty groszorobie,kiedy zalatwialem
                          przelew gotowki.
                          w urzedzie podatkowym kiedy zadalem niesmiale pytanie o wyjasnienie formularza
                          uslyszalem ty scholastyku,ty kiwniety dzieciole,ty talencie na zakrecie,ty
                          geniuszu z przymusu,ty wajszwancu od awansu,ty zerokatny czytelniku,ty
                          niedokonczona iluzjo.zrezygnowany poszedlem do wodopoju napic sie patriotycznie
                          i przy drinku zagadalem do lokalnych,ktorzy chetnie mi wyjasnili, ze tacy jak
                          ja to kwadratowe jajco,wypukla fladra,sniety halibut,astamaniano, drag w
                          dziejowym przeciagu,emalia z nocnika,konweniujacy kolnierzyk,sponiewierany
                          kotlet,pipa grochowa i wogole poradzili zebym ciagnal smuge, stlenil sie,
                          splynal z lodami,zniknal po prostu w systemie bezszmerowym,czyli ty gin,
                          dzyn,dzyn,dzyn.
                          po takim serdecznym welcome nic tylko wypada spakowac plecaczek i w droge
                          kochani:)))
                          el sol hermoso es usted que brilla para mi tambien?
                          siemanko i spadanko i do nastepnego :))))))))))))))))))))))))
                          wasz drag w dziejowym przeciagu -Gunther
                          • Gość: yvona73pol Re: bardzo po polsku i kulturalnie IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 16.10.04, 16:23
                            ja tak szybko pozwole sobie podac rasie Guntherowi, te same odczucia, niestety,
                            ta przykrotka koszulka ;))
                            i te/nie te realia....
                            zieeew, ide spac, bo zaraz odgniote glowa klawiature ;))
                            caluski,
                            Iwona
                            • Gość: Asia Re: bardzo po polsku i kulturalnie IP: *.akl.callplus.net.nz 17.10.04, 01:26
                              no coz kochani taki los emigranta, do nowej koszulki niektorym sie ciezko
                              przyzwyczaic a ze starej wyrolismy

                              Mojto zaslonki pare lat powisza, tutaj to nie Polska ludzie zaslonek tak czesto
                              nie zmieniaja, ja jakas dziwna jestem zeby calkiem dobre kwiaciaste zmieniac na
                              takie bezplociwe ,, zmierzam do tego ze zaproszenie otwarte, mozesz obejrzec
                              kiedy tylko wiatr historii przywieje cie w moje strony :))

                              Kazik masz racje, zycie kazdego z nas to przygodowa ksiazka, jedni maja wiecej
                              tych przygod inni mniej, ale zawsze cos sie dzieje

                              Corka kupuje dom (razem ze swoim chlopakiem) zmienia prace, odchodzi z pracy
                              tez moja adomptowana corka, ja chwilowo zostaje sama, chociaz poszukiwania
                              rozpoczete, mam nadzieje ze wszystko sie jakos ulozy.

                              pozdrawiam wszystkich cieplutko
                              • Gość: Ifa Hello z Cairns,Hello z Tropicu IP: 202.147.122.* 17.10.04, 14:40
                                Guther widzisz mogles sie nawet z nami wybrac nie tylko myslami podazac,
                                duzo jeszcze miejsce w naszym samochodzie,widzisz szkoda ze sie jako to
                                mowia "nie zgadalismy" ;-))))
                                a moze kto jeszcze chce dolaczyc,opcja otwarta ;-)

                                A my dotarlismy do tropicalnego Cairns...
                                Szkoda Szopen ze cie GBR rozczarowala,bo ja spedzialam jeden z najpiekniejsych
                                dni zywota na Long Island i Whitehaven Beach i naookolo plus na deser przy Hook
                                Island,woda jest troche zimna ale za to ryby jakie mozna zobaczyc pod woda...
                                o mamo!!! widzialam rybe moich rozmiarow i nawet sie lekko zaniepokoilam jak do
                                mnie podplynela...ale zaprzyjaznilismy sie nieco,calkiem friendly te ryby tu na
                                Great Barrier Reef ;-)))
                                poza tym ze sa cudnie kolorowe to sa do tego bardzo ciekawskie i czasem patrza
                                prosto w oczy..yyyy znaczy okulary ;-)))
                                Whitehaven Beach to byla pierwsza rzecz jaka w zyciu widzialam
                                nieprzereklamowana nawet o jedno slowo ani o pol sylaby,piasek rzeczywiscie
                                delikatyny jak puszek a woda krystalicznie blekitna i bardzo przejrzysta,kurcze
                                no jak krysztal,doslownie!trudno nawet patrzec w dal bez okularow
                                przeciwslonecznych na plazy przez jaskrawe swiatlo jakie odbija piasek,
                                nie dziwne ze celebrities takie jak Kyle Minogue tu wypoczywaja!
                                nie ma mowy o przereklamowaniu jest to jak prawdziwy raj rzeczywiscie (choc
                                zalezy co dla kogo rajem bywa),a znakomity lunch, seafood plus inne smakolyki
                                ze swiezymi salatkami na lodzi z lampka winka przy zeglowaniu miedzy
                                pozostalymi wyspami ktorych 74 na Whitsunday to juz tylko dopelnienie
                                rozkoszy ;-) po nurkowaniu i plywaniu w krysztale...
                                dzis dotarlismy do Cairns i juz zaczyna sie bardzo tropikalnie,podobno zaczyna
                                sie ta "real" Australi jak informuje nas Lonley Planet,
                                wieczor jest bardzo goracy a Cairns jest bardzo atmosferycznym miejscem,kazdy
                                znajdzie tu cos dla siebie,
                                Parki Narodowe z Wzgorzystym terenem i soczysta zielenia i widokami
                                zapierajacymi dech w piersi jakie mija sie jadac po glownej autostradzie bardzo
                                ciesza oko,szczegolnie jak trzeba pokonac 700 km w jeden dzien z Airlie Beach
                                do Cairns...jutro odkrywamy Pprt Douglas i okolice a pojutrze oczywiscie
                                nurkowanie,5 godzin na ocenie i do tego woda ma 27C,ach0...ale ale tym razem,
                                nie tylko! bedzie tez cale 15 min ogladnia rafy kolarowej z powietrza z
                                helikoptera...takze Guther masz 48 godzin,czekamy w Cairns,dolaczaj,zapomnisz o
                                opryskliwych pindach z polskich urzedow ;-))))

                                Tropicalne usciski dla wszystkich!!
                                Ta-ta
                                Ifa

                                • peter2715626 Re: Hello z Cairns,Hello z Tropicu 17.10.04, 22:51
                                  Wlasnie wrocilem z Christchurch, ale bylem tam za krotko, aby sie spotkac z
                                  zalozycielka tego fantastycznego watku. Ale moczylem sie w goracych zrodlach w
                                  Hanmer Springs, jezdzilem na quad bikach po bezdrozach, strzelalem do rzutek, a
                                  w przerwach uczestniczylem w konferencji.

                                  Cheers to everybody!!!
                                  • Gość: szopen Re: Hello z Cairns,Hello z Tropicu IP: 204.79.89.* 18.10.04, 02:14
                                    Witam wszystkich w poniedzialkowy poranek.

                                    Ifa,
                                    Moze nas GBR rozczarowala bo widzielismy poprzednio ciekawsze rafy, my tam
                                    bylismy nie na wyspach ale na live aboard dive cruise czyli na statku "TAKA" i
                                    prawie tydzien "from one boomie to the next one" nurkujac nawet 5 razy dziennie.

                                    Za to Cairns nam sie podobalo, zycie zdecydowanie na luzie, aczkoliwk aktualnie
                                    to chyba jest sezon na black marlin wiec sie chyba temperatura zycia podnosi.
                                    • mojito Niedzielnie i lekko religijnie. 18.10.04, 03:04
                                      Absolutne zdrowko Wszystkim,

                                      kochana niedziela. Odespalem wszystko. Pojechalem ze znajomymi
                                      do kasyna Borgata w Atlantic City. Glownie dla towarzystwa a nie dla
                                      hazardu. Znajomi zabrali mnie sprzed kosciola a wiec bylem blisko.
                                      Widzialem otwarte drzwi. Moze za tydzien sie osmiele?

                                      Ocean niezachecajacy. Szaro-buro-niebieski. Mewy probowaly mi cos
                                      powiedziec ale nie moglem zrozumiec ich przekrzykiwania sie.
                                      Wietrznie. Na molo sesja fotograficzna nowozencow.
                                      Panna mloda na zmiane z panem mlodym przytrzymywali na wietrze bialy welon.


                                      W kasynie sporo ludzi. Duzo Chinczykow. I w Nowym Jorku i w Filadelfii sa
                                      liczne Chinatowns. Wiekszosc moich orientalnych znajomych jest lekko
                                      musnieta jakas forma hazardu. Moj poker pochlonal w ciagu godziny przeznaczona
                                      na ta rozrywke sume i zakonczylem gre. Moglem juz bez potrzeby koncentracji
                                      pic cuba libre. Moi znajomi zostali opromienieni lekkim usmiechem Lady Luck.

                                      Wracajac widzialem przed wejsciem do parku stojaca dziewczyne/Paganini
                                      grajaca na skrzypcach. Wola boska i skrzypce...

                                      Asienko,
                                      dziekuje.

                                      Gunther,
                                      czy Ty sie przypadkiem nie czepiasz sie pani urzedniczki :)))?
                                      Moze byla nie w sosie? Z reguly nie sa w sosie w pracy.
                                      Czy miales okazje pic nowy cocktail nazwany imieniem popularnego
                                      w Polsce polityka? Sok z buraka z wodka. Siemanko Amigo.

                                      Szopen,
                                      interesujesz sie troche koszykowka? Widziales w akcji Yao Minga?

                                      Pogodnego weekendu zycze,
                                      mojito.

                                      21:04/10C/zupa cebulowa.



                                      • Gość: szopen Re: Niedzielnie i lekko religijnie. IP: 204.79.89.* 18.10.04, 05:06
                                        Mojito,

                                        Tak jak alkohol dla nas tak hazard jest drug of choice dla Chinczykow, nawet
                                        gra w Monopol na papierowe/nieprawdziwe pieniadze goraczke wywoluje.

                                        Koszykowka i sportem to ja nie za bardzo.
                                        Ryb lowienie i polowanie to nie sport to atawizm.

                                        A Yao Minga w TV widzialem zarowno w newsaach jak i klikajac zapperem.
                                        Temat tego kolegi w Chinach zaliczany jest do top stories nie do unikniecia.

                                        Wysoki wyrosl.
                                        • kazachstan Re: Niedzielnie i lekko religijnie. 18.10.04, 06:53
                                          Dzien dobry,

                                          zajrzalem tu i ucieszylem sie ze Ifa ciagle w Queensland bo dopiero by sie
                                          rozczarowala pogoda w Sydney.po kilu dniach upalnych w niedziele sie ochlodzilo
                                          i dzis to jest calkiem brzydko zimno i deszczowo.dla roslin to dobrze jak
                                          troche popada,tylko ze akurat tam gdzie najbardziej go potrzeba czyli dla
                                          rolnikow i hodowcow to tam wcale nie pada.
                                          Asia teraz przypomnialem sobie ze pytalas o spirytus,toz w Sydney jest tyle
                                          emigrantow ,ze my mamy tu najlepsze zaopatrzenie.trzeba tylko wiedziec gdzie
                                          sie udac.drogo jest jednak,i tu mi sie przypomnialy poczatki kiedy zesmy
                                          przyjechali do Australii to byli i tacy co probowali pedziec sami,bo pieniedzy
                                          nie bylo na takie wyskoki.
                                          co do hazardu Mojito to ja nadziwic sie nie moge,ile to pieniedzy ludzie w te
                                          maszynki przegrywaja i to sporo emerytow tez gra.ja to nie wiem czy to dlatego
                                          ze im sie nudzi,bo chyba za duzo to nie maja do wydania.nie wyznaje sie na tym
                                          ale moze dlatego ze nigdy nie mialem czasu na jakies rozrywki nie bylo okazji
                                          sprobowac.taki jakis dzisiaj szary dzien,na obiad zupa byla krupnik na miesie z
                                          kasza jeczmienna,bardzo dobra zupa na taki chlodny dzien.
                                          pozdrawiam
                                          Kazik
                                          • mojito Orientalny hazard. 18.10.04, 10:56
                                            Szopen,
                                            fatycznie, trudno Yao Minga nie zauwazyc przy jego wzroscie - 229 cm.
                                            Gra w NBA w Houston Rockets. Ostatnio jego uswiadamiajace reklamy o AIDS
                                            razem z "Magic" Jonhson sa widoczne w Chinach.
                                            Z hazardem Chinczykow jako druga natura to tez moja obserwacja.
                                            Podziwiam ich znajomosc wszelkich sportow amerykanskich na ktore mozna
                                            robic zaklady. Ulubiona lektura mojego chinskiego kolegi jest czytanie
                                            raportow z wyscigow konnych. Ale chetnie tez sie zalozy czy jutro bedzie
                                            padalo czy nie. Fascynacja hazardem widoczna jest w kazdym wieku.
                                            W Atlantic City i Las Vegas widzi sie cale grupy emerytowanych juz
                                            Chinczykow obu plci z olbrzymia przyjemnoscia odwiedzajacych kasyna.

                                            Marzeniem mojego kolegi sa miesieczne wakacje w Macao. I ciagle o tym
                                            mowi i mnie namawia. Temat odzyl poniewaz teraz Cathway Pacific Airlines
                                            maja tania promocje. Miesiac hazardu to jednak za dlugo dla mnie.
                                            Nie samym hazardem czlowiek zyje. Sa jeszcze zupy.
                                            Nie sadze abym tak dlugo mogl utrzymac przychylne zainteresowanie swoja
                                            osoba Pani Fortuny. W krotszych czasowo zwiazkach mam z nia lepszy uklad.

                                            Czy lapales kiedys "tajmiemie" - te olbrzymie i rzadkie chinskie lososie?

                                            Kazik,
                                            sam zupy gotujesz? Czy tylko Twoja Pani? Wszystkie kasze i ziarna lubie.
                                            Z wyjatkiem tego cholernego "grysiku".
                                            Tutaj tez duzo emerytow wcale niezamoznych jezdzi do kasyn. Kasyna wabia
                                            ich promocjami. Mozna dojechac z Filadelfii do Atlantic City autobusem
                                            za darmo. Kasyna zwracaja za bilet. Warunkiem jest pobyt tam przez pare
                                            godzin i powrot. Emeryci o silnej woli siedza w lecie na molo, w zimie
                                            wewnatrz i nie wydaja "kieszonkowego". Inni, o mniejszej odpornosci
                                            na pokusy hazardu zasilaja kasy kasyn. I tych jest wiekszosc.

                                            Pozdrowienia,
                                            m.
                                            • Gość: szopen Re: Orientalny hazard. IP: 204.79.89.* 18.10.04, 11:38
                                              Wiem ze gra w Houston Rockets, w sobote i niedziele grali mecze z Sacramento
                                              cos tam i to w dodatku grali w Chinach wiec w TV bylo Yao Minga sporo.

                                              Poza tym to osobnik jest w niesamowitej ilosci roznych reklame i twarz kampani
                                              reklamowej McDonalda.
                                              Znaczy sie widac go co chwila w TV i na kazdym rogu ulicy.

                                              Miesiac w Macao to zdecydowana przesada. Obejscie owej enklawy zajmuje 45 minut
                                              i juz sie wszystkow widzialo, w 3 godziny mozna zobaczyc wszystko 2 razy i
                                              zjesc ze 2 posilki.

                                              No chyba zeby czas spedzac w kasynach ale dla mnie to raczej smutne miejsca sa,
                                              brak tam ludzi z usmiechem na ustach a za duzo takich z goraczka w oczach.

                                              Bylem w kasynie w Macao 2 czy 3 razy wydalem w sumie moze z 10 dolarow, jakos
                                              mnie to nie kreci.

                                              Tajmien mi sie nie trafil ani nie mialem okazji za nim poganiac.
                                              Ta ryba wystepuje raczej daleko ode mnie to znaczy glownie Mongolia ale i
                                              Syberia.
                                              Pojechac bym pojechal ale jeszcze nie bylo okazji.
                                              Wole w cieple kraje gdzie oprocz ryb lowienia mozna innych przyjemnosci
                                              doswiadczac.
                                              • yvona73pol Re: Orientalny hazard. 18.10.04, 12:32
                                                a ja bym chciala, moi drodzy, na Wyspy Komandora sie wybrac - wiosna - jest
                                                pieknie, no i taki dziki kraj...
                                                pogoda do d... i tak przez caly tydzien, w piatek sie nieco poprawic ma,
                                                najgorsze, ze mnie czeka biegania troche na zewnatrz, w ten deszcz,
                                                codziennie :/
                                                Asienko, to juz nowe idzie, nowy domek, dziwne uczucie chyba, jak sie dziecko
                                                usamodzielnia, nie potrafie sobie wyobrazic ;)) ja to bym chyba przywiazala do
                                                kaloryfera ;)) nie no, zartuje....
                                                z nowym fioletowym dessous w lekkie aksamitne pregi zegnam was dzis goraco,
                                                mimo niesprzyjajacej aury i podazam mailowac ;))
                                                Iwona
                                                • mojito Re: Orientalny hazard. 18.10.04, 13:43
                                                  Iwona,
                                                  podziwiam kolor Twoich nowych poniedzialkowych dessous.
                                                  W zwiazku z pogoda probuje domniemac kroj :))).
                                                  Salon kosmetyczny w poblizu mojej pracy reklamuje ciagle
                                                  brazilian waxing special.

                                                  Szopen,
                                                  slyszalem, ze Macao jest troche shabby obecnie. I nie ma tam co
                                                  specjalnie robic. Mnie hazard nie kreci. Ot, taki lekki rekreacyjny.
                                                  To spojrzenie orientalne opiumowo-hazardowe znam. Moj kolega moze
                                                  spedzic miesiac siedzac przy stole blackjacka lub ruletki.
                                                  Chociaz ostatnio zona mu nie pozwola.

                                                  Pisze sie o Yao Mingu jako wspaniale naoliwionej maszynie do reklam.
                                                  Endorsement, endorsement, endorsement. Ma zreszta ogromny rynek.
                                                  Samo jego miasto rodzinne - Shanghai tez niemale.

                                                  O tajmeniu czytalem w reklamach zachecajacych do podrozy do Mongolii
                                                  na tygodniowy pobyt i ewentualnym zlapaniu tej olbrzymiej ryby.
                                                  Mnie tez podroze w jednym tylko celu nie interesuja.
                                                  • Gość: szopen Re: Orientalny hazard. IP: 204.79.89.* 19.10.04, 02:18
                                                    Macao sie troche poprawilo juz nie jest tak obskurnie jak kiedys bylo, sporo
                                                    sie buduje, powstaje nowy duzy kompleks hotelowy.

                                                    Ale i tak nie zmieni to faktu, ze to jest malutka miejscowosc doslownie pare km
                                                    kwadratowych, w zasadzie tylko kasyna, salony masazu i pare knajp.

                                                    Tajmien jest wlasnie najbardziej cenionym wedkarskim trofeum z Mongoli
                                                    aczkolwien nie tylko Tajmienie mozna tam lowic.
                                                    Jako, ze kraj duzy ludzi malo (niecale 2 miliony chyba) przemyslu w zasadzie
                                                    nie ma wiec srodowisko naturalne czyste jest bardzo.
                                                    Dodatkowo jak gdzies czytalem Mongolowie od zarania wiekow ryb nie jedli
                                                    (plamki na rybach kojarzyly im sie z ospa) wiec ryb dostatek i sie na
                                                    wedkarzach nie znaja.

                                                    Dawno temu przejechalem przez Mongolie pociagiem w drodze do Polski z okien
                                                    pociagu bylo widac bardzo duzo dzikiej zwierzyny, sarny, antylopy itd.
                                                    Sprawia to spore wrazenie.
                                                    • mojito Re: Orientalny hazard. 19.10.04, 03:34
                                                      Artykul poruszal rowniez zagrozenie wyginiecia tajmienia z powodu
                                                      klusownictwa. Zaangazowano do ochrony kontrolowanego lowienia
                                                      mnichow buddyjskich (religia zabrania robienia krzywdy istotom zyjacym).
                                                      Polowy turystyczne staly sie zrodlem znacznych wplywow waluty.

                                                      W lecie przymierzalem sie do kolei transsyberyjskiej Moskwa-Ulan Bator
                                                      -Pekin. I powrot samolotem. Imponowala mi dlugosc trasy - okolo 10 tysiecy km.
                                                      Jedzie sie tydzien. Ale Portugalia odwrocila moja uwage od Wschodu.

                                                      W dzisiejszej The Wall Street Journal (pierwsza strona!) Gunther z
                                                      przyjemnoscia by przeczytal artykul o niezwykle uprzejmej i uczynnej
                                                      obsludze polskiej firmy w Stanach obslugujacej rozmowcow telefonicznych
                                                      z Polski, Rosji I Korei (World Discount Telecommunications Inc.)
                                                      Do tego stopnia milej, ze abonenci dzwonia do operatorek aby sobie troche
                                                      pogadac, zapytac o pogode i podzielic sie wrazeniami z powrotu z Polski.
                                                      Mozemy tez byc bardzo uprzejmi. Firmy telefoniczne zaczely zwracac baczna
                                                      uwage na imigrantow. Fakt, duzo dzwonimy. I na dluzsze dystanse.

                                                      Salony masazu reklamowane - "tylko z obsluga orientalna" tez wystepuja
                                                      w Stanach. Wszedzie ta specjalizacja :))).
                                                    • Gość: szopen Transsyberian IP: 204.79.89.* 19.10.04, 05:43
                                                      Przejechalem sie raz.
                                                      W styczniu 1990.
                                                      Jescze za istnienia Zwiazku Radzieckiego. Pekin-Moskwa przez Ulan Batar.
                                                      Dosc ciekawa rzecz, robi wrazenie, Syberia przysypana sniegiem zima jest bardzo
                                                      ladna, pociag jedzie brzegiem Bajkalu chyba 8 godzin jezioro bylo dopiero w
                                                      polowie zamarzniete, w Ulan Batar bylo -45 w poludnie, w pociagu towarzystwo
                                                      wyborowe, z powodu owczesnego kursu waluty za 2 dolary mozna bylo porzadnie
                                                      zjesci i butelke wodki wypic, w Moskwie 3 dni zajelo nam kupienie biletu do
                                                      Warszawy mieszkalismy u jakichs spotkanych na ulicy ludzi, na stacje jechalismy
                                                      2 taksowkami w jednej ja i bagaze reszta towarzystwa w drugiej, oni sie
                                                      spoznili, wiec ja z bagazem 6 osob i zero rubli (dalem ostatnie gosciowi by mi
                                                      sie pomogl z tym do pociagu zapakowac) pojechalem do Warszawy, na granicy
                                                      troche sie celnicy zdziwili.
                                                      A i jeszcze w Pekinie mielismy jechac chyba w poniedzialek ale tez sie na
                                                      pociag spoznilismy pare minut i niestety musielismy czekac 3 dni na nastepny.

                                                      Ot zycie.
                                                    • matrioszkaa Re: Transsyberian 19.10.04, 07:21
                                                      Taka koleja to i ja bym chciala. I kiedys to zrobie! Najchetniej bez Krukow
                                                      Karampukow, ktore po ostaniej wyprawie nosza nazwe Koszmarkow Nocnych.
                                                      Prawdziwie niebezpieczne bestie, kazdego wykoncza (mam dowody). Mandarynce sie
                                                      udalo, bo jedno bylo przez pol spotkania uspione, a pojedynczo sa mniej grozne;
                                                      poza tym, jak sie przebudzilo to przelaskawila je lodami, pogromczyni jedna. (Na
                                                      jej czesc polakierowane byly K. na bladorozowo, glownie na uszach)
                                                      Widzialam material dowodowy o balkonie, wszystko prawda, a nawet jeszcze
                                                      piekniejszy niz sobie mozecie wyobrazic z opisow. Ale zanosi sie na to, ze
                                                      wspierana frakcja wroclawska niedlugo przestanie istniec. A na wspierana
                                                      moskiewska jakos sie nie zanosi:-(
                                                      A powidla dojechaly do M. i teraz zastanwiam sie w jakiej postaci najlepiej je
                                                      skonsumowac, mniam.
                                                      Wracalismy przez Prage, gdzie rzadko mozna uslyszec czeski, potem troszeczke w
                                                      gorki i powrot pociagiem ze Slowacji, do ktorego po drodze doczepiaja wagony z
                                                      roznych krain. Jedzie sie pol nocy, dzien i noc (taka przystawka przed
                                                      transsyberia).
                                                      W Czechach tez sie gra w automaty, gdzie tylko mozna. Zafascynowane K.K./K.N.
                                                      cos tam ponaciskaly (w restauracji to bylo) i pan przyszedl na skarge, ze
                                                      przegral 100 koron. Po chwili strszy kruk zaczal namawiac mlodszego: „chodz
                                                      przegramy jeszcze raz panu pieniadze”.
                                                      W Moskwie tez sie gra, w sklepach nawet, i na kazdym kroku sa swiecace kasyna.

                                                      Prosze przy mnie nie narzekac na pogode! Ja mam na pewno gorsza. :-( Drzewa juz
                                                      w polowie bezlisciaste. Ide naprawic kozaka, co mi sie zepsul ostatniej zimy,
                                                      najwyzszy czas.
                                                      Pozdrowionka i pa
                                                      M.
                                                      Ifa-strasznie Ci zazdroszcze tych egzotycznych podrozy. Ja to tak prozaicznie
                                                      tylko po Europie. Jak dotad, mam nadzieje. Najbardziej „egzotyczna” wyprawa to
                                                      przed paroma laty Izrael.


                                                    • matrioszkaa Re: Transsyberian 19.10.04, 07:26
                                                      Taka koleja to i ja bym chciala. I kiedys to zrobie! Najchetniej bez Krukow
                                                      Karampukow, ktore po ostaniej wyprawie nosza nazwe Koszmarkow Nocnych.
                                                      Prawdziwie niebezpieczne bestie, kazdego wykoncza (mam dowody). Mandarynce sie
                                                      udalo, bo jedno bylo przez pol spotkania uspione, a pojedynczo sa mniej grozne;
                                                      poza tym, jak sie przebudzilo to przelaskawila je lodami, pogromczyni jedna. (Na
                                                      jej czesc polakierowane byly K. na bladorozowo, glownie na uszach)
                                                      Widzialam material dowodowy o balkonie, wszystko prawda, a nawet jeszcze
                                                      piekniejszy niz sobie mozecie wyobrazic z opisow. Ale zanosi sie na to, ze
                                                      wspierana frakcja wroclawska niedlugo przestanie istniec. A na wspierana
                                                      moskiewska jakos sie nie zanosi:-(
                                                      A powidla dojechaly do M. i teraz zastanwiam sie w jakiej postaci najlepiej je
                                                      skonsumowac, mniam.
                                                      Wracalismy przez Prage, gdzie rzadko mozna uslyszec czeski, potem troszeczke w
                                                      gorki i powrot pociagiem ze Slowacji, do ktorego po drodze doczepiaja wagony z
                                                      roznych krain. Jedzie sie pol nocy, dzien i noc (taka przystawka przed
                                                      transsyberia).
                                                      W Czechach tez sie gra w automaty, gdzie tylko mozna. Zafascynowane K.K./K.N.
                                                      cos tam ponaciskaly (w restauracji to bylo) i pan przyszedl na skarge, ze
                                                      przegral 100 koron. Po chwili strszy kruk zaczal namawiac mlodszego: „chodz
                                                      przegramy jeszcze raz panu pieniadze”.
                                                      W Moskwie tez sie gra, w sklepach nawet, i na kazdym kroku sa swiecace kasyna.
                                                      Prosze przy mnie nie narzekac na pogode! Ja mam na pewno gorsza. :-( Drzewa juz
                                                      w polowie bezlisciaste. Ide naprawic kozaka, co mi sie zepsul ostatniej zimy,
                                                      najwyzszy czas.
                                                      Pozdrowionka i pa
                                                      M.
                                                      Ifa-strasznie Ci zazdroszcze tych egzotycznych podrozy. Ja to tak prozaicznie
                                                      tylko po Europie. Jak dotad, mam nadzieje. Najbardziej „egzotyczna” wyprawa to
                                                      przed paroma laty Izrael.


                                                    • Gość: Asia Kaloryfer i inne IP: *.akl.callplus.net.nz 19.10.04, 09:36
                                                      Ivonka, wiesz zupelnie nie mam ciagat aby przywiazywac do kaloryfera, moze
                                                      dlatego ze moj malzonek mial zawsze takie ciagoty w stosunku do mnie, albo ja
                                                      tak to odbieralam. Jak by nie bylo, ciesze sie ze sie usamodzielnia, ze sobie
                                                      swietnie daje rade, potrafi zalatwic rozne rzeczy i wygadac najlepszy deal dla
                                                      siebie.

                                                      Fajnie tez ze mama z tata mogli dac pare groszy na remont, to i rodzice drugiej
                                                      strony sie zdecydowali nam dotrzymac kroku, co tutaj jest rzecza godna podziwu
                                                      bo malo kto dostaje wyprawke z domu rodzinnego.

                                                      Teraz to juz tylko w ogrodku bede siedziala i spokojnie czekala na wnuczki :))
                                                      a co tam.

                                                      Zdaje sie ze jutro bede miala przyjemnosc poznac nowego Managera, mam nadzieje
                                                      ze wszystko bedzie ok, ale jak nie bedzie to tez bedzie.

                                                      jeszcze tylko jutro do pracy, a potem 5 dni wolnego, hurra, narobie sie jak
                                                      glupia :)

                                                      Piotr szkoda ze miales tak malo czasu, moze nastepnym razem uda nam sie jakas
                                                      kawe skrecic, mam nadzieje ze miales okazje choc troche zobaczyc ChCh :)

                                                      Pozdrawiam wszystkich cieplutko
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Senne miraże 19.10.04, 10:12
                                                      Zaspałem dzisiaj okrutnie i jeszcze dobudzonym nie jestem a za oknem w deszczu
                                                      widzę trasę Moskwa-Pekin,jechałem w 2000 roku latem wspaniała podróż i potem
                                                      dwa miesiące w Chinach,chętnie bym to powtórzył.Teraz znad mocnej kawy
                                                      pozdrowienia dla wszystkich :)
                                                    • Gość: szopen I kolejna strona/kartka zyciorysu sie zaczyna IP: 204.79.89.* 19.10.04, 11:28
                                                      A co mi tam zaczne nastepna.
                                                    • Gość: Ifa tak kolyszaco ... IP: *.qld.westnet.com.au 19.10.04, 11:37
                                                      No i nas dogonilo,w Cairns tez deszczowo,ale tropikalnie deszczowo wiec jest
                                                      wciaz cieplo tylko mokro,tym razem z nieba,bo pol dnia pod woda tak czy inaczej
                                                      spedzilismy,
                                                      Dzis wywolalismy pierwszy raz nasze podwodne zdjecia z Borneo i jestem w
                                                      siodmym niebie jak to mowia,bo bylam przekonana ze bedzie 40 metnych kawalkow
                                                      papieru a tym czasem sa znakomite,ryby jak modelki na nich w swoich
                                                      malowniczych barwach,musisz Yvette je zobaczyc!
                                                      dzis napstrykawszy drugie tyle i glebiej nawet udalo sie metrowego zolwia
                                                      sfotorgrafowac i ulubienica okolicy metrowa blekitno-szmaragdowa rybe zwana
                                                      Willy,Willy dzis jak go karmilismy nawet z lodzi wyrywal z reki kawalki
                                                      chleba,pozwal sie poklepac po pletwie i jaby sie usmiechal,no jak mame.. :-))
                                                      a jakiez on ma smieszne gigantyczne usta augusta ;-)
                                                      tak Cairns to fun i jeszcze raz fun,ale sercem moj wczoraj z calego wschodniego
                                                      wybrzeza zawladnal Port Douglas,jest to moj number one,jesli bym kiedykowiek
                                                      miala przyjechac i gdzies sie zatrzymac na dluzej w QLD to wlasnie w PD,
                                                      PD to uroczy niezaduzy zakatek z niepoliczlana iloscia palm i pieknej
                                                      roslinnosci wookol zarowno angielskich-kolonialnych domow jak i nowo
                                                      postawionych miejsc dla turystow,duza ilosc drzew mango,owoce mango leza
                                                      kilogramami na ulicy (zreszta podobnie jest tu w Cairns),kilka malowniczych
                                                      szmaragdowych lagoon wookol town i bijacy spokoj z nutka finezji,piekna plaza
                                                      plus znakomite kafejki i restauracje gdzie mozna dogodzic i dopiescic swoje
                                                      smaki,..
                                                      strasznie mna buja,normalnie mi sie komputer kolysze przed oczami po calym dniu
                                                      na oceanie...


                                                      Jesli chodzi o alkohole to w Airlie Beach pilismy Zywca z...!!!nawet firmowej
                                                      szklanki Zywiec,na moje pytanie skad pub posiada kufle i szklanki do piwa z
                                                      logo Zywiec,uprzejmy barman poinformowal mnie ze dostarczane sa przez
                                                      dystrybutorow razem z piwem,po czym nalal mezowi Zywca a mi czekoladowo-
                                                      malinowe martini(mmmmm!!! ;-)))
                                                      oprocz tego w coctail barze bylo okolo 8 roznych rodzajow polskich wodek za
                                                      barem,(to w takim Airlie Beach,North QLD ;-)),oprocz Wyborowej i Zubrowki ktora
                                                      widzialam prawie w kazdym bottle shop w Sydeny...

                                                      nic przenosze sie do pubu tam to kolysanie jest bardziej naturalne,wciaz mam
                                                      kolysanie przed oczami,czuje jak fale mnie unosza...

                                                      Jutro w dalsza droge,nastepny punkt to Darwin
                                                      na naszym liczniku jest 3000 km a mamy zrobic okolo 20000!!!no coz? w droge...

                                                      Szopen
                                                      zdradz tajemnice gdzie sa ciekawsze rafy,co bys polecal,bo ja dzis nurkowalam
                                                      na GBR tu przy Cairns i moge tylko powiedziec:piekne!
                                                      masz cos ciekawszego podziel sie please,gdzie??????????????

                                                      Pozdrawiam wszystkich strasznie kolyszaco....
                                                      Ifa


                                                    • Gość: szopen Re: tak kolyszaco ... IP: 204.79.89.* 20.10.04, 02:05
                                                      Ifa

                                                      Czy chodzi o Willy Maori Wrasse ten z "garbatym czolem"?

                                                      A co do raf to mi sie bardziej podobaly na Maledivach tam bylismy z Club Med
                                                      wiec ogolny odjazd i zabawa a w dodatku w cene wliczone 1 nurkowanie dziennie.
                                                      Bylo zarowno wiecej ryb, bardziej kolorowych, zdecydowanie zdrowsze korale.

                                                      Na GBR na statku z nami byla grupa ludzi z calego swiata wielu nurkowalo w
                                                      najrozmaitszych miejscach i wiekszosc tez byla ciut rozczarowana.

                                                      Oprocz Maledivow slyszalem ze ciekawe jest Morze Czerwone nurkujac z Synaj,
                                                      Filipiny.

                                                      Z drugiej strony spora zaleta nurkowania na GBR jest to ze nurkuje sie bez
                                                      instruktora tylko ze swoim buddy (zona) wiec wiekszy luz i wolnosc.
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Wielkie nasadzanie :) 20.10.04, 10:32
                                                      Odbędzie sie w sobotę,będziemy sadzili derenie (może ktoś zna przepis na
                                                      dereniówkę) i głóg czyli dziką różę to żeby obrosła gęsto "okolice
                                                      płotu".pogoda chyba będzie sprzyjała takim pracom jest w miarę ciepło i
                                                      wilgotno.Ale sie ze mnie robi ogrodnik ;)Pozdrowienia dla wszystkich i miłego
                                                      dnia.
                                                    • letnie_zauroczenie Tinktura z dereni 20.10.04, 10:48
                                                      Dereniówka.

                                                      Niewielki gasiorek lub spora butelke napelnic dojrzalymi owocami derenia i
                                                      zalac spirytusem 70° tak, by byly przykryte. Naczynie szczelnie zakorkowac i
                                                      trzymac miesiac na sloncu lub w cieplym miejscu. Spirytus zlac i przechowac.
                                                      Przyrzadzic syrop z 2 szklanek przegotowanej wody na 1 kg cukru. Zalac nim
                                                      deren, ktory pozostal w gasiorku, zakorkowac i trzymac przez miesiac w cieple.
                                                      Po miesiacu odcedzic slodki plyn i polaczyc ze spirytusem. Nie gotowac, gdyz
                                                      pozbawi to nalewke aromatu.

                                                      :)



                                                    • Gość: szopen Re: Tinktura z dereni IP: 204.79.89.* 21.10.04, 10:30
                                                      Cos dzisiaj cichutko.

                                                      Do sadzenia rozmaitych drzewek i krzewow nalezy podchodzic po spozyciu jakiejs
                                                      nalewki lub innego rozgrzewajacego trunku.

                                                      W ilosci odpowiedniej by i cieplo bylo i ochota do pracy i co najwazniejsze by
                                                      swietne pomysly na ogolna kompozycje do glowy przychodzily.

                                                      Ogolnie na wesolo.

                                                      Po kilku latach jak juz urosna i ktos bedzie zadawal glupie pytania typu:
                                                      a dlaczego to jest tu a nie tam?
                                                      Bedzie rozsadna odpowiedz.

                                                      A pytac sie tak beda niezaleznie od tego czy sadzone na trzezwo czy nie.
                                                    • matrioszkaa Re: Tinktura z dereni 21.10.04, 15:20
                                                      A dlaczego nikt nie pisze?
                                                      Ja nie pisze, bo wypralam komorke. I czekam az wyschnie.
                                                    • Gość: yvona73pol Re: Tinktura z dereni IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 21.10.04, 16:02
                                                      ha, jaden z moich znajomych wypral komorke w pralce, ale potem "chodzila" bez
                                                      zarzutu ;)))
                                                      a, chce wam powiedziec (zanim padne z wyczerpania na klawiature i zasne ;))) ze
                                                      w Ashfield otwarto Polis Delicatessen, czyli delikatesy, kielbas wbrod,
                                                      szczawie w sloiczkach, kukulki, majonezy kieleckie, zur i inne cuda ;)
                                                      ale nam sie oczy otworzyly....
                                                      pogoda nie nastraja do niczego, pada, pada, pada.....
                                                    • Gość: Mar_za Chwilowo IP: 212.160.172.* 21.10.04, 16:35
                                                      Witajcie,
                                                      A ja nie pisze, bo zarobiona jestem i brzmie monotematycznie ostatnio. Nic sie
                                                      nie zmienia, no moze to, ze juz mam coraz mniej sil i optymizmu. Jak zerknelam
                                                      przez chwile co to Ifa wyprawia wloczac sie po swiecie to jakbym jakas since
                                                      fiction czytala. Zupelna abstrakcja albo inna bajka. U mnie jest tak: wstaje,
                                                      zrywam dzieci, szybko szykujemy sie do szkoly/roboty, korek 1 h w jedna strone;
                                                      12-13 godzin w zawrotnym tepie, ze nierzadko na kawie caly dzien trwam. Potem
                                                      pedze do domu i dobrze jak spotkam sie wieczorem z Piraniami. Nieraz nawet juz
                                                      spia. I spac nie moge, bo tyle rzeczy jest zaleglych, nie zrobionych i na
                                                      wczoraj!!!!!
                                                      Jedynie w sobote i niedziele udaje mi sie spedzic wiecej czasu z rodzina. Tym
                                                      sposobem zaniedbuje znajomych. Czesc juz sie poobrazala. Ale trudno, Piranie sa
                                                      najwazniejsze, choc i tak malo mnie maja. O wiele za malo.
                                                      I jak slysze opinie jak to sobie swietnie radze, jaka to ze mnie kobieta
                                                      sukcesu to okladalabym ta zaradnoscia innych po pysku. Ja mam dosc tego wyscigu
                                                      szczorow, w ktorym przyszlo mi uczestniczyc! Tylko, ze nie bardzo mam inna
                                                      alternatywe. No wiec tak wyglada ta moja polska rzeczywistosc. Zreszta jak
                                                      wielu innych "yuppies" z wielkich miast. Na zachodzie od tego sie juz odchodzi,
                                                      u nas nadal jedni nie maja roboty, a inni zasuwaja na 2 etaty.
                                                      Kurde a moze by tak pieprznac to wszystko i uciec w Bieszczady???? Albo
                                                      gdziekolwiek indziej?
                                                      Poki co kupilam bilet do Stanow i swieta mam zamiar spedzic w Chicago. Ale do
                                                      swiat to jeszcze wyrobie pare ladnych nadgodzin. Pozdrawiam wszystkich.
                                                      ps. przepis na nalewke smakowicie wyglada:)
                                                      Mar_za
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej chlup,chlup,plum,plum,chlap,chlap......... 21.10.04, 16:44
                                                      Tak za oknem,ale nie jest najgorzej ponieważ jeszcze w miarę ciepło.Dzięki za
                                                      przepis na dereniówkę to niestety jeszcze potrwa,ale zachowam go i w
                                                      odpowiednim momencie sprężę sie i wykorzystam :)Teraz powoli jeszcze godzinka i
                                                      do domciu i relaks,relaks,relaks,czego wszystkim życzę :)
                                                    • kazachstan Re: Chwilowo 22.10.04, 03:36
                                                      Dzien dobry,

                                                      rzeczywiscie u nas pada od poniedzialku ale ten deszcz bardzo potrzebny bo
                                                      poziom wody w okolicznych tamach bardzo sie obnizyl i zapowiadali jeszcze
                                                      gorsze ograniczenia wody na Sydney.tak to odrobine sie poprawilo chociaz to
                                                      ciagle bardzo niewiele.taka ciekawostka to Sydney i okolice jest zaopatrywane w
                                                      wode przez okoliczne zbiorniki/tamy tylko,nie ma takich mozliwosci zeby wykopac
                                                      studnie,podloze skaliste i zeby dokopac sie do wod gruntowych to dopiero
                                                      filozofia.tak ze moze nie jest zbyt przyjemnie wstawac rano i w strugach
                                                      deszczu ruszac do pracy,stac w korkach ulicznych czy tak jak moja Pani narzeka
                                                      ze pomoczyla pantofle robiac zakupy,ale trzeba wziac pod wglad dobro ogolne i
                                                      dla przyrody.
                                                      Ifa bardzo ladne nam tu reportaze piszesz,od razu lepszy humor dostalem ze
                                                      widzisz tez dobre strony i doceniasz urok Australi.no ja nigdy tak daleko nie
                                                      zajechalem bedac tu tyle lat tak ze widzisz jaka jestes szczesciara,ile moglas
                                                      nowych cudow podziwiac.
                                                      Marza to ja dopiero jakbym slyszal swoja siostrzenice z Polski,przykro ze tak
                                                      bardzo ciezko pracujesz.ja rozumiem ze warunki w Polsce sa trudne i jakby nie
                                                      bylo apetyt rosnie w miare jedzenia. wiec zeby wiecej miec trzeba wiecej
                                                      pracowac i tak sie wpada w taki kierat.moja siostrzeniac wprawdzie mezatka,ale
                                                      ma troje dzieci i wszyskie studiuja.ja mowie po co wam dwa samochody, no bo
                                                      przeciez taka wygoda,no wlasnie do wygody czlowiek przyzwyczja.co to takiego ze
                                                      tak trudno czlowiekowi czegos sobie odmowic.
                                                      no i jeszcze na temat jedzenia. ja nie mowie ze wszyscy wszystko musza lubic,ja
                                                      tam lubie krupnik i kasze jeczmienna tez lubie nawet ta grubsza zrobiona na
                                                      sypko z miesem albo sosem grzybowym. ja za to nie lubie mielonego,moze dlatego
                                                      ze w polsce rozne resztki malo wyborne sprzedawali jako mielone.nie jestem
                                                      wybredny nie moge powiedziec,jak ktos zrobi golabki,czy klopsy to zjem,po
                                                      prostu za bardzo nie przepadam ot co.
                                                      pozdrawiam wszystkich serdecznie
                                                      Kazik
                                                    • Gość: szopen w kwesti spozywczej IP: 204.79.89.* 22.10.04, 03:46
                                                      Takim swoim przepisem sie podziele.

                                                      Biore udziec lub tzw. "lamb roll" (zawijaczek?) tak kolo 2 kg.
                                                      Po rozmrozeniu w lodowce (trwa to dlugo ale warto) przyrzadzam nastepujaca
                                                      marynate:
                                                      duuuzo czosnku (tak garsc) wyciskam,
                                                      dwie lyzki siekanej swiezej kolendry,
                                                      lyzke chili w proszku,
                                                      lyzke ziol prowansalskich,
                                                      lyzke musztardy,
                                                      lyzke kminku tureckiego (cumin jedna z najlepszych przypraw do
                                                      jagnieciny/baraniny)
                                                      soli wg gustu (ja daje duzo)
                                                      mala lyzeczke curry
                                                      pare lyzek oleju z oliwek.
                                                      To wszysko mieszam az zrobi sie z tego pasta, nacieram tym mieso, wkladam do
                                                      torebki foliowej i do lodowki.
                                                      Nastepnego dnia biore mniej wiecej po tyle samo : marchewek, cebuli i selera
                                                      naciowege kroje to w kostke i wykladam tym blache do pieczenia tak na 1-2 cm.
                                                      Na to klade mieso, przykrywam folia i wkladam do pieca na 180 stopni.
                                                      pieke najpierw 3 godziny pod folia, potem jeszcze z godzine czasem obracajac
                                                      bez foli coby sie ladna skorka zrobila.
                                                      (Ja lubie mieso upieczone na bardzo miekko taki ze sie w ustach rozplywa)
                                                      Jak ktos lubi takie ciut czerwone w srodku to zasada jest nastepujaca: 180
                                                      stopni, 30 minut na kazde pol kilo.
                                                    • mojito Kciukow trzymanie. 22.10.04, 05:23
                                                      Zdrowko absolutnie Wszystkim,

                                                      jesien wprowadzila sie do miasta. Widzialem jej jesiennosc jak wjezdzala.
                                                      Atrakcyjna kobieta. Troche melancholijna. Bagaze miala w kolorach
                                                      brazu. Nie mozna pomylic jej z wiosna lub latem. Rozni sie od zimy.
                                                      Indywidualnosc. Spaceruje po miescie sypiac i szeleszczac liscmi.
                                                      Czasami muska wilgocia a czasami otula ja zupelnie. W zaleznosci
                                                      od kaprysu kobiecego. Interesujaca kobieta...

                                                      Nie pisze poniewaz zasluchany jestem w wiadomosci z daleka.
                                                      I trzymam kciuki. Az do bialosci kostek. Trzymanie kciukow nie sprzyja
                                                      pisaniu. Pic w zeszlym tygodniu nie moglem. W tym tez nie mam kiedy.
                                                      Nic ze zdrowiem. Dziekuje. Zapieprzam tak jak Mar_za. Mam swoj plan.
                                                      Wakacyjny oczywiscie. Z wyjatkiem trzymania kciukow nic nie moge pomoc.
                                                      Trzymam wiec mocno. Najmocniej jak umiem.

                                                      Kasze grube i cienkie owszem. Lubie. Zupy oczywiscie. Z wyjatkiem tych
                                                      z cienkim grysikiem i szczawiowej. Tych nie cierpie. Mielony lubie.
                                                      Ale rzadko jem i tylko tam gdzie moge zjesc z zamknietymi oczami.
                                                      Przepis "chinski" mouth-watering. Chociaz ja troche mniej soli.
                                                      Czosnek lubie i ubolewam, ze jest nietowarzyski. Od siostry przywoze
                                                      czasami schab pieczony, czyms smarowany i szpikowany czosnkiem.
                                                      Matko jedyna... I jaki to majonez kielecki?

                                                      Mar_za,
                                                      Chicago piekne miasto. Najbardziej amerykanskie. Ma ksywke - Windy City.
                                                      Nie od wiatru nazwa pochodzi ale wiatr jest. Zimny i przeszywajacy. Od jeziora.
                                                      Zobaczysz. Druga ksywka to Second City. Od populacji. Za Nowym Jorkiem.
                                                      Obecnie juz za Los Angeles. Filadelfia czwarta lub piata. Zalezy jak liczyc.
                                                      Bylem tam trzy lata temu wlasnie w okresie Swiat. Lezacy snieg
                                                      i dekoracje swiateczne, swiatla wielkiego miasta i sympatyczni ludzie
                                                      zrobily na mnie duze wrazenie. Zobaczysz Magnificient Mile - raj
                                                      kobiecych zakupow. W Chicago mozna podrozowac dookola swiata nie wyjezdzajac
                                                      z miasta. Tyle nacji. Bedzie sie Tobie podobalo. Bardzo ciekawe miasto.

                                                      Wracam do trzymania kciukow. I nadsluchuje. Zdrowka raz jeszcze Wszystkim.
                                                      Bo ono najwazniejsze...

                                                      mojito.

                                                      23:23/9C/zaniedbalem zupy.
                                                    • matrioszkaa Re: Kciukow trzymanie. 22.10.04, 07:30
                                                      Komorka wyschla. Ale bateria nie, cholera.
                                                      Tu co nieco o Moskwie:
                                                      kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1196300&KAT=241
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Kciukow trzymanie. 22.10.04, 07:44
                                                      Ponieważ za wcześnie mi się wstało mogę zająć się kciuków trzymaniem:)W Moskwie
                                                      ostatniobyłem w 2000 roku wtedy zmiany jakie tam zaszły było już widać "gołym
                                                      okiem" no i można byłoodczuć płacąc za cokolwiek,pamiętam,że piłem tam chyba
                                                      najdroższą coca-colę świata,nie pamiętam dokładnie ceny,ale była jakaś
                                                      powalająca.Arbat zawsze urokliwy nawet w poprzednim systemie,szkoda,że idzie na
                                                      nim q gorszemu.Z nowości wyczytałem gdzieś wczoraj,że w Moskwie rozpoczęła się
                                                      budowa najwyższegobudynku europy,będzie miał 350 metrów.To całkiem nowe oblicze
                                                      Moskwy.Z nad porannej kawy ciepłe pozdrowienia dla wszystkich :)
                                                    • yvona73pol Re: Kciukow trzymanie. 22.10.04, 13:35
                                                      Mojito, nieznajomosc majonezu kieleckiego, nie spodziewalam sie tego po
                                                      tobie ;))))
                                                      no, ale to jest marka nie za dawna, raczej wiec nie znasz, jako zes nie ze
                                                      scyzorykowa, wzglednie kielcowa ;))) (moze Asia bedzie znala...)
                                                      to raczej lokalna delicja ;) (Delicje w Asfieldowskich delikatesach tez sa, a
                                                      jakze! ;)))
                                                      Chicago faktycznie wyglada na ciekawe miasto...
                                                      Szopen, wiem ze lubisz kucharzyc (chodzi sie po forach ;)))) ale ten
                                                      czosnek.... nie wiem... i jeszcze w polaczeniu z lamb... ponoc trzeba umiec;
                                                      znajomi uwazaja mnie prawie za wampira, tak "przepadam" za czosnkiem ;))
                                                      nie zeby nic i nigdzie, czasami sie zlamie, ale moglby dla mnie nie istniec;
                                                      rekompensuje sobie innymi ostrosciami ;))
                                                      no, dostanie mi sie, ale co tam!
                                                      Kazik, masz racje, ze woda potrzebna, zwlaszcza po tym, co napisales o
                                                      zaopatrzeniu w wode tutejszej metropolii, ale sam przyznasz, ze od poniedzialku
                                                      do piatku prawie non-stop, to przygnebiajace... zwlaszcza po tych wiele
                                                      obiecujacych upalach....
                                                      Mar_za, praca moze nie ciagla, ale ostatnio dosc czasochlonna jest mi znana,
                                                      wiec trzymam kciuki rowniez;
                                                      caluski dla wszystkich i ha, zapomnialam sie pochwalic, mam nowy kostium do
                                                      opalania ;))) dlugo szukalam, ale warto bylo ;)))
                                                      caluski jeszcze raz, spadantus ;))
                                                      Iwona
                                                    • mojito Majonez i scyzoryki. 22.10.04, 16:44
                                                      Yo, Iwona,

                                                      milo mi, ze jestem nieprzewidywalny w znajomosci rzeczy.
                                                      W Scyzorykowie bylem dwa razy i w okolicach. Zabawne, ze
                                                      okreslenie to dopiero pozniej dotarlo do mnie.
                                                      I jak to spadasz nie opisujac kostiumu kapielowego?
                                                      Pochwalenie sie nie zalatwia sprawy. Juz chyba kiedys wyciagalem
                                                      z Ciebie opis kostiumu? Jaki kolor? Ile czesci? Jak wyciety?
                                                      I ten tego, co ci bede pisal.

                                                      Pozdrowionka dla Wszystkich.
                                                      mojito.

                                                      10:44/10C/zaczynam myslec o zupie.
                                                    • yvona73pol Re: Majonez i scyzoryki. 22.10.04, 23:50
                                                      no wiec, cholerka, zupelnie nie przewidzialam tak zywego zainteresowania
                                                      kostiumem ;)))
                                                      jest koloru czekoladowego (Pysiek ;)))))) bys lubila), gora i dol maja na sobie
                                                      lekki wyhaftowany lisc zdaje sie rododendrona - taki z dziurami, w ksztalcie
                                                      talerza ;)) nicia rozowa i jeszcze jakas ciemniejsza; jest jakby szyty z kilku
                                                      kawalkow, ma takie szwy w kilka stron, bardzo zauwazylam ostatnio jakby w
                                                      modzie w Au; nie to, zebym jakos gonila za moda, ale taki sie trafil ;))) i
                                                      baaardzo ladnie lezy, az sie zdziwilam... tyle bezowocnych przymiarek i nic (bo
                                                      ja jestem, jak to sie ostatnio dowiedzialam, very demanding ;))) a na koncu
                                                      jednak :) bingo
                                                      no i dobra wiadomosc - slonko, slonko, slonko !!!!!! za oknem!!!!!!!
                                                      caluski, Iwona
                                                      (biegne do pracki)
                                                    • Gość: szopen w kwesti spozywczej po raz drugi IP: 204.79.89.* 23.10.04, 04:09
                                                      Przepis powyzszy raczej nie chinski, powiedzmy mieszany ciut Oz, ciut orientu
                                                      ciut bliskiego wschodu.

                                                      Czosnek uzywany do marynowania jagnieciny jest raczej niezbedny a po uieczeniu
                                                      miesa naprawde go nie czuc, wiec miesko towarzyskie jest a nawet bardzo.

                                                      Ale w sumie co komu smakuje.
                                                    • Gość: szopen Re: w kwesti spozywczej po raz drugi IP: 204.79.89.* 23.10.04, 04:30
                                                      No i jeszcze napisze ze na rybach bylem wczoraj.

                                                      W czwartek bylem w konsulacie o nowy paszport sie ubiegac i rozmawiajac z
                                                      konsulem rzecz zeszla na ryb lowienie.
                                                      Od slowa do slowa okazalo sie pasja wspolna.
                                                      W dodatku towarzystwo jeczac mialo na ryby w piatkowe popoludnie i to w miejsce
                                                      gdzie jeszcze nie bylem.

                                                      Wzialem wiec sobie pol dnia wolnego, zaopatrzylem w w stosowne przynety i
                                                      srodki rozweselajace i razem z nimi pojechalem.
                                                      Duza grupa bo obaj konsulowie plus gdzies szostka ich znajomych z Polski
                                                      wlasnie tu na targach przebywajacych.

                                                      Miejsce okazalo sie rzeczywiscie wspaniale, spore jeziorko w najwiekszym w
                                                      okolicy parku dookola gory o nazwie Biala Chmura.

                                                      Wprawdzie po dojezdzie na miejsce okazalo sie ze wczoraj akurat bylo jakies
                                                      lokalne swieto w czasie ktorego nalezy sie wspiac na gore wiec w parku nie dosc
                                                      ze tysiace ludzi na gore sie udajacy ale i nie bylo wjazdu dla samochodow wiec
                                                      te pare km od bramy do jeziorka piechota zasuwalismy.

                                                      Ryby braly dosc dobrze glownie taka afrykanska ryba dosc zarloczna i ciut
                                                      kolczasta ale bardzo zjadliwa.

                                                      Srodki rozweselajace i pragnienie zapokajajace pomogly rozkrecic towarzystwo
                                                      wiec i ryby lapalismy i po polsku sobie pogadalem. Rzecz zadka.
                                                      Najpierw konsul zlapac cos z 5 reszta nic, potem na moje wedki na krewetke z
                                                      gruntu tez sie pare zlapalo, drugi konsul tez lapal, a przyjedzni goscie raczej
                                                      zachwycali sie otoczeniem: palmy, kwiaty, banany na bananowcu spokoj i cisza,
                                                      jakby w zupelnie innym miejscu niz wielomilionowy zatloczony Kanton.

                                                      Ryb zlowilo sie kilka kilo. Ogolna radocha.
                                                      Kolo siudmej na jednej z moich gruntowek branie, zaciecie i ryba robi odjazd,
                                                      cos ciekawszego sie na krewetke polakomilo.
                                                      Cale towarzystwo sie za moimi plecami zebralo kazdy radzi cos innego ale ja
                                                      spokojnie sobie z ta ryba walcze.

                                                      Po jakims czesie i kilku odjazdach ryba zbliza sie do brzegu jako ze jest juz
                                                      zupelnie ciemno tylko w swietle latarki widac jakis ciemny ksztalt.
                                                      Pewnie sum.
                                                      Ludzie sie bardzo emocjonuja : ale bydlak!!!

                                                      W koncu go podebralismy, okazal sie rzeczywisci duzy, ponad 7 kilo.

                                                      Wieczortem w domu zostal sfiletowany.
                                                      Teraz jakis przepis na suma musze wymyslic.

                                                      A poza tym to zlowilem rowniez sporego tak ze 2-3kg zolwia, ktorego wypuscilem
                                                      nie zastanawiajac sie nad sprawa (wsrod gosci z Polski oczywiscie ogromny szok:
                                                      zolw na wedke!!!.
                                                      A potem w domu mnie skleto ze przynioslem ryby a zolwia wypuscilem, zolw od ryb
                                                      duzo cenniejszy i bardzo dobry jest.



                                                    • mojito Ryb lapanie i rozweselanie (sie). 23.10.04, 07:52
                                                      Szopen,

                                                      piszac przepis "chinski" mialem na mysli, ze od Ciebie pochodzi
                                                      z racji Twojego zamieszkania. Niekoniecznie przepis orientalny.
                                                      Suma wedzonego jadlem pare lat temu gdzies w smazalni w srodku lasu
                                                      w Bieszczadach w okolicach Polanczyka. Miejsce chyba Terka.
                                                      Nazwa zatarla sie w pamieci ale smak wedzonego suma nie.

                                                      We wczorajszej gazecie w czesci Escapes artykul o Mecce wedkarzy
                                                      lowiacych strip sea bass. Ryba z rodziny okoniowatych - pewnie znasz.
                                                      Chociaz tutaj ma poziome paski. Nie jestem pewien nazwy polskiej.
                                                      Okon atlantycki?
                                                      Mecca to wyspa - Cuttyhunk Island nalezaca do Elizabeth Islands
                                                      miedzy kontynentalnym stanem Massachusetts i Martha`s Vineyard.
                                                      Ta ryba kroluje tutaj niepodzielnie. Lapali tutaj prezydenci
                                                      T. Roosevelt i W. Taft. Teraz bass zbiera sie tutaj przed wedrowka
                                                      na poludnie. Dla amatorow lapania tej ryby to niebo/raj.
                                                      Czym sie rozweselaliscie?
                                                      W Filadelfii jest bardzo popularna restauracja "Strip Bass".

                                                      Iwona,
                                                      kostium bardzo ladny i ozywiajacy wyobraznie. Wynika ze jednoczeciowy (?)
                                                      Czy byl juz moczony?

                                                      Zdrowia Wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      1:52/9C/ciagle bez zupy.
                                                    • mojito :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))). 23.10.04, 08:21
                                                      Oczekiwana z duzym niepokojem wiadomosc dotarla.
                                                      Qrewsko dobra wiadomosc. Zycie jest piekne.
                                                      Absolutnie piekne :)))))))))))))))))))))))))))).
                                                      :))),
                                                      m.
                                                    • tangerin Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 23.10.04, 09:07
                                                      Ha, zycie jest piekne. Szczegolnie, jak sie co 5 minut wybucha gromkim kaszlem,
                                                      hehe.
                                                      Spadam wiec szybciutko, aby nie rozsiewac podstepnych bakterii i wirusow, co to
                                                      tylko czekaja na specjalna okazje znalezienia nowej ofiary.
                                                      Zdrowka zycze, sobie i Wam.
                                                      :))))))))))

                                                      SABA, jak tam Malenstwo, ciekawam, czy Gunhter moze je juz osobiscie ponosic?
                                                    • yvona73pol Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 23.10.04, 16:10
                                                      dwuczesciowy, niemoczony ;)))
                                                      jeszcze ;))))
                                                    • gunther_0 Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 24.10.04, 04:04
                                                      Witajcie kochani :)))

                                                      co ja Wam powiem, powiem Wam: life is a beach.
                                                      siemanko
                                                    • mojito Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 24.10.04, 04:15
                                                      ... and then we die.
                                                      :)))))))))))))))))).
                                                      m.
                                                    • Gość: Asia Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.akl.callplus.net.nz 24.10.04, 06:51
                                                      zycie jest piekne, wlasnie pomalutku mija mi 4 dzien z moich 5 dni wolnych, w
                                                      piatek bylismy w goracych zrodelkach sie troche pomoczyc, specjalnie przed
                                                      weekendem coby ominac tlok, jak wracalismy to z Chch jakis 7 km korek, wszyscy
                                                      starali sie opuscic miasto na dlugi weekend.

                                                      W sobote bylismy na kolacji w restauracji, nazywa sie Element hihihi, w samym
                                                      centrum przy katederze, byly meza urodziny wiec zrobilysmy mu z corka
                                                      niespodzianke, mojego malzonka ciezkawo gdzies wyciagnac do knajpy ale czasem
                                                      mi sie udaje :)

                                                      milo jest sie pobyczyc przez te 5 dni popijajac pifko w ogrodku :) i konsumujac
                                                      rozne dobrocie

                                                      Majonez kielecki chyba nawet kupowalam ostatnio w Polsce, calkiem dobry, ale
                                                      zaden ze mnie scyzoryk, wiec jadam to co mi smakuje a nie dlatego ze np
                                                      polskie, tak naprawde to patriotka ze mnie zadna, no ale pewnie gdybym byla to
                                                      bym sie nie szwendala po obcych landach :)

                                                      leniwie pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.

                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Niedzielne leniuchowanie :) 24.10.04, 13:24
                                                      To jest to co tygrysy lubią najbardziej :)))Dzien uplywa sobie na niczym i
                                                      milo,że i tak się może czasami zdarzyć.Dzisiaj wypróbuję przepis na
                                                      ziemniaki,nieprzyszło mi wcześniej do głowy,że można je gotować inaczej niz w
                                                      posolonej wodzie a tu proszę:obieramy ziemniaki ile tam nam potrzeba,kroimy w
                                                      ćwiartki i do gara,kroimy cebulę w ćwiartki (cebula na głowę jedzącego)i na
                                                      ziemniaki.Posypujemy kminkiem,zalewamy wrzącą wodą i mlekiem prosto z kartonika
                                                      i to już wszystko.Gotujemy na dużym ogniu hmmmmm....zobaczymy :)Majonez
                                                      kielecki i owszem jak najbardziej pyszności,ale bije go na głowę"Białuty",nie
                                                      wiem czy występuje wszędzie,produkowany jest pod W-wą,jeżeli będzie okazja
                                                      polecam z czystym sumieniem.
                                                      Miłej niedzieli jak najspokojniejszej dla wszystkich :)
                                                    • mojito Niedzielne ranne snucie sie. 24.10.04, 14:30
                                                      Podnioslem sie wyspany i snuje sie po mieszkaniu rozczochrany
                                                      i absolutnie niemyty jeszcze. W kolorach sypialnianych.
                                                      Bokserki w kolorze granatowym i T-shirt dla zlamania monotonii
                                                      kolorystecznej w kolorze szarym. Do gotowania owsianki sie zabieram.
                                                      Wode gotuje. Owsianke wsypie. Doleje troche mleka. Miod i rodzynki
                                                      kalifornijskie (jasne i duze) mam i dodam. Mieszajac pieszczotliwie.
                                                      W lewa strone i w prawa strone. A pozniej odwrotnie. Moze kosciol jednak?
                                                      La vida es hermosa. Jest piekne absolutnie.
                                                      Niedzielnie Wszystkich serdecznie,

                                                      mojito.

                                                      8:26/7C/owsiano.

                                                      P.S.
                                                      Ty, Mandarynka(Slodka), zdrowiejesz, no nie!
                                                      m.
                                                    • Gość: szopen I znowu poniedzialek IP: 204.79.89.* 25.10.04, 02:01
                                                      Tak to juz jest ze po niedzieli przychodzi.
                                                      Ale pogoda dalej swietna wiec zle nie jest.


                                                      Mojito.
                                                      Rozweselalismy sie najpierw piwem powiedzmy mieszanym.
                                                      Bo w sklepie po drodze kupilismy wszystkie puszki jakie mieli w lodowce wiec
                                                      bylo tego ze siedem rodzaji.
                                                      A tak kolo piatej otworzylismy zakupione rowniez wczesniej miniaturki te male
                                                      buteleczki z 50ml. Tez rozmaite. Absolut, rozne whisky itp.
                                                      W miare uplywu czasu robilo sie baaaaaardzo wesolo.
                                                    • matrioszkaa Re: I znowu poniedzialek 25.10.04, 07:00
                                                      U mnie tez:-))), ale drugie zdanie juz w moim wypadku sie nie zgadza.
                                                      Mandarynko, odebralas przesylke??? Bardzom ciekawa jak sie to odbylo?!
                                                      Na Sabusia/Sabusie jeszcze pare dni musimy poczekac, tak mi sie wydaje.
                                                      A ja jestem patriotka jesli chodzi o krajowe produkty, a to dlatego ze Hortex
                                                      sprzedaje mrozonki bez listkow, jak to sie zadarza rosyjskim firma, widuje sie
                                                      jeszcze poskie soki i sporo odziezy (z Lodzi) i rozne bombki np. tez.

                                                      Pozdrowionka poniedzialkowe
                                                      m.
                                                    • kazachstan Re: I znowu poniedzialek 25.10.04, 09:52
                                                      Dzien dobry wszystkim,

                                                      toz to ja mowilem Iwonka ze tu sie kupi wszystko nawet chleb wypiekany jest
                                                      lokalnie,a piekarnia nazywa sie Olka Polka.sklepy dobrze zaopatrzone i dla
                                                      urozmaicenia mozna cos nowego czasem to kupic tez bo toz od czasu mojego
                                                      wyjazdu to tyle nowych produktow i nowych opakowan ze czlowiek to sie juz nie
                                                      rozezna.
                                                      Gunther a ty brachu to cos tak wpadl jak po ogien i jakos tak cienko tu nam
                                                      piszesz.gdzie w ogole przebywasz,albosie nic nie odzywasz a jak zajrzysz to
                                                      niewiele piszesz.
                                                      i widze ze watek nam zchodzi na kucharzenie,Szopen wysmienite przepisy podaje,
                                                      a jak ty tak pichcisz to zona z ciebie ma duzy pozytek.inni panowie tez rozne
                                                      przpisy podaja az milo.jo to wiele nie upichce,ale jak jestem bardzo w
                                                      potrzebie to kartofle i kotlet i tak na okraglo bylo.no jojka smazyc to zadna
                                                      to filozofio,Gunther nam tu zapachnial nieraz swoja jajecznica wyborowa z
                                                      pomidorami.ja tam wole bez,a pomidor swiezy,ale dodam szczypior albo pietruszka
                                                      zielona do jajecznicy albo to cebula coby to smak podniosla.
                                                      no i u nas pogoda troche sie ocieplila i dzis bylo calkiem slonecznie,pisze tak
                                                      bo cosik to niektorzy sie nie odzywaja.ja to raz drugi zadzwonie i zostawiam
                                                      informacje,a ze meski glos odbiera ciagle to sobie mysle,ze nie bede
                                                      przeszkadzac.no i skoro nie ma odezwu to znaczy ze nie pasuje nie bede wiec sie
                                                      narzucac
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • yvona73pol Re: I znowu poniedzialek 25.10.04, 13:23
                                                      oj, Kazik, ja mysle, ze sie wcale nie narzucasz, tak po prostu bywa czasami, ze
                                                      kontakt utrudniony z przyczyn obiektywnych, no, zreszta, co ja bede pisac, moze
                                                      sie wkrotce wszystko wyjasni...
                                                      pogoda faktycznie piekna, tfu, tfu,
                                                      jutro bede zwiedzac okolice Manly, ale troszke wyzej, no i moze oceanarium,
                                                      i w ogole mam nadzieje na bardzo udany dzien ;)))
                                                      tymczasem czasu jakos nie starcza na to, co by sie chcialo i jakos zawsze
                                                      wczorajsza jestem w zalatwianiu wszystkich spraw...
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • tangerin Re: I znowu poniedzialek 25.10.04, 16:33
                                                      Ano znowu ponedzialek...
                                                      DOlozylam dzis nowy skladnik do swojej diety: antybiotyk, moze on w koncu
                                                      zadziala, bo naprawde mam juz dosc:(

                                                      Przesylka? Odebrana:) Nie wiem, ta pani moze czyta nasze on line story, bo
                                                      jakos sie nie denerwowala, ze Mandarynka to ja. I kazala sobie pokazac dowod, w
                                                      kotrym jak byk stalo, ze nazwisko mam inne. Za to pare osob na poczcie rzucilo
                                                      mi ciekawskie spojrzenia, ale sie nie dziwie, bo moje tlumacznia byly dosc
                                                      metne... I takie nierealne.

                                                      I w ogole tak tu smacznie ostatnio... Ja z kolei wczoraj robilam penne olio e
                                                      aglio con grana padano e basilo fresco. Czyli po prostu rurki z duuuuza iloscia
                                                      czosnku zeszklonego na oliwie z oliwek posypanego obficie parmezanem i swieza
                                                      bazylia. takie proste i takie boskie. A czosnek mial odstraszac potencjalne
                                                      wampiry, hehe
                                                      W ogole to BOg powinien dostac Nobla za stworzenie tak boskiego produktu,jakim
                                                      jest czosnek!!!!!

                                                      Yvette, a czy Ty czasem nie mialas wybrac sie troche wczesniej do tego
                                                      oceanarum? czy mi sie juz pierniczy?

                                                      Matrioszka, masz uklad z przeznaczeniem, ze kazdy jeden tel.komorkowy
                                                      przechodzi dziwne koleje losu, albo ginie, albo sie moczy itd?

                                                      I niestety, zadnych buziakow nie przesylam, bo zarazam:(
                                                      Ale pozdrawiam Was wszystkich goraczkowo, tfu, goraco:)))


                                                      Acha, i polecam herbate z sokiem malinowym i plastrem pomaranczy! Pychaaaaa!!!!
                                                    • matrioszkaa Re: I znowu poniedzialek 25.10.04, 19:24
                                                      Ale juz niedlugo nie! Przynajmniej u mnie.

                                                      Jak sie szkli ten czosnek, to jest w jakiej postaci : kosteczka, przez praske?
                                                      Mam nadzieje, ze telefon juz bez itd. do cholery, ilez mozna!

                                                      Szopen, Twojw coreczka posiada juz komplet uzebienia? Moja walczy o 4 ostatnie,
                                                      ojjj. Czytalam, ze Chinczyka i Amerykana (ciekawa sprawa swoja droga) zeby
                                                      wyrastaja szybciej niz reszcze populacji.

                                                      Milych snow!
                                                      m.
                                                    • mojito Ciagle poniedzialek. 25.10.04, 20:50
                                                      Zdrowko Wszystkim mocne i absolutne,

                                                      ze zdrowkiem zobaczymy. Wczoraj dotarlem do kosciola.
                                                      W sasiedztwie. Pod wezwaniem sw. Patryka.
                                                      Przyjemne miejsce do medytacji. Z oltarzami/kapliczkami
                                                      przeroznych patronow. Meskich i kobiecych. Mozna swieczke
                                                      zapalic i zyczenie/prosbe/modlitwe zlozyc u stop.
                                                      Zdecydowalem sie, ze ogranicze prosby/zyczenia tylko do zdrowia.
                                                      Aby nie rozcienczac zyczen i nie rozpraszac ewentualnego patrona.
                                                      Pozostawal wazny wybor patrona. Zrozumiale, ze "placac" za swieczke
                                                      chce jak najwieksza gwarancje efektywnosci.
                                                      Zdecydowalem sie na sw. Patryka. Kolor zielony wygladal optymistycznie.
                                                      Nie mialem drobnych. Przez moment chcialem banknot rozmienic u modlacej sie
                                                      wiernej. Ale sie rozmyslilem. Nie chcialem aby wygladalo, ze targuje
                                                      sie ze Swietym. Zaplonela wiec swieczka o czterokrotnej mocy.
                                                      Powinna pokryc zyczeniami wszystkich chwilowo niedomagajacych zdrowotne
                                                      i pokryc profilaktycznie tych obecnie zdrowych. Zajrzalem dyskretnie
                                                      do polisy zdrowotnej umieszczonej za urna. Wyrzynanie zebow u dzieci
                                                      tez sa w swieczce uwzglednione. Zdrowka wiec.
                                                      Dzisiaj pewnie ze swieczki zostal ogarek, ktory moze tez nie zaszkodzi...

                                                      Do miasta przylecial naczelny chirurg plastyczny Partii Demokratycznej -
                                                      byly prezydent Clinton. Chirurg C. zeszczuplal znacznie po swojej operacji
                                                      serca. Plotka mowi, ze bedzie na wiecu politycznym wlasnie odbywajacym sie
                                                      przeszczepial charyzme kandydatowi Kerremu. Zobaczymy juz w przyszlym
                                                      tygodniu czy operacja udala sie. Swiadkiem zabiegu jest stojacy w poblizu
                                                      na postumencie Tadeusz Kosciuszko.

                                                      A wiec raz jeszcze zdrowka Wszystkim i pozdrowienia sloneczne,
                                                      mojito.

                                                      14:50/13C/zaczalem myslec o zupie.
                                                    • Gość: szopen Wtorek IP: 204.79.89.* 26.10.04, 02:06
                                                      Dzien doberek!!!

                                                      Dzien nastepny sie zaczal.

                                                      Matrioszko,

                                                      W paszcze potwora zagladajac widac zebow sporo, niestety nie wiem ile ich w
                                                      sumie byc powinno wiec nie moge stwierdzic czy to juz komplet.
                                                      Ale moge zaswiadczyc, ze pierwsze dwa dolne siekacze pojawily sie w wieku 2
                                                      miesiecy, wtedy nas i wszystkich innych to troche zdziwilo.
                                                      Po rozmowie z zaprzyjazniona dentyska w Polsce dowiedzielismy sie ze to zaden
                                                      problem zdarza sie.
                                                      Podobno obecnie ogolnie dzieci maja zeby wczesniej niz dawniej, zdarzaja sie
                                                      przypadki takich co sie juz z zebami rodza.

                                                      Chirurga C widzialem rano w TV jak biegalem sobie, rzeczywiscie stracil na
                                                      wadze i moze nie najlepiej wygladal.
                                                      Efekty zabiegow wszelakich juz wkrotce.

                                                      Swoja droga ciekawi mnie jak wynik obstawiaja bookmacher's, jakie daja
                                                      przebicie?
                                                      Mojito maze twoj znajomy Chinczyk bedzie wiedzial.
                                                    • mojito Jeszcze nie wtorek. 26.10.04, 02:46
                                                      Wieczorne pozdrowionka,

                                                      Szopen,
                                                      ciekawe pytanie. Zapytam jutro mojego kolegi-Chinczyka z HK
                                                      czy obstawia sie wybory prezydenckie. W Stanach wszystkie
                                                      przebicia sa ustalane przez Las Vegas. "Oni" tam decyduja o wszystkim
                                                      w Sin City. Sam jestem teraz ciekaw. Obserwujac wyjscie zawodnikow na
                                                      ostatnia prosta sklanialbym sie do okreslenia "dead-heat" czyli prawie remis.
                                                      W chwili obecnej na dwoje babka wrozyla. Wiec wszystko w reku babci.
                                                      Dowcip mowi, ze Kerry wygra iloscia glosow ale Bush bedzie prezydentem :))).

                                                      Sam chirurg C. faktycznie stracil sporo wagi. I jest na specjalnej diecie.
                                                      Z zalem musial porzucic swoje kulinarne upodobania. Ale mowca jest dobrym,
                                                      charyzmatycznym i kontaktowym. O niebo lepszym niz obaj kandydaci ubiegajacy
                                                      sie o klucze do B. Domu. Chirurga czeka rowniez bardzo pracowity tydzien.
                                                      Z Filadelfii polecial na Floryde.

                                                      Iwona,
                                                      byl juz moczony? I jaki kolor dzisiaj?

                                                      Sloneczne hello,
                                                      mojito.

                                                      20:46/15C/na mysleniu o zupie sie skonczylo.
                                                    • mojito Ciagle jeszcze nie wtorek. 26.10.04, 03:14
                                                      Szopen,
                                                      ciekawosc mnie zarla i zadzwonilem do Tommy T. - mojego autorytetu
                                                      i wyroczni w sprawach hazardu.
                                                      Tommy T. powiedzial: "W Las Vegas mozna obstawic praktycznie wynik
                                                      wszystkiego. Z wyjatkiem wyborow prezydenckich. Obstawianie wyborow jest
                                                      nielegalne i karalne. Nie mozna tego robic ani w Las Vegas ani nigdzie w
                                                      Stanach". Bardzo nieoficjalnie i niewiazaco plotka mowi o remisie (leb w leb)
                                                      na dzien dzisiejszy. Ciekawe czy bookmakers w Anglii przyjmuja zaklady?
                                                    • Gość: szopen Re: Ciagle jeszcze nie wtorek. IP: 204.79.89.* 26.10.04, 03:41
                                                      Cos rozumujemy w dokladnie ten sam sposob.
                                                      Po przeczytaniu ze w stanach nie nie mozna przyjmowac takich zakladow
                                                      momentalnie pomyslalem: a jak ciekawe czy w Angli mozna?
                                                      Potem doczytalem, ze tez sie zastanawiasz.
                                                    • mojito Wiadomosc z Londynu via Hong Kong. 26.10.04, 04:05
                                                      Zadzwonil Tommy T. Rozmawial przed chwila z kuzynem w HK.
                                                      I przekazal pytanie. Kuzyn nie wiedzial ale znal kogos kto
                                                      moglby wiedziec. Dowiedzial sie i zadzwonil do T.T.
                                                      W Anglii nie ma takich restrykcji. Bookmakers przyjmuja
                                                      zaklady piec do szesciu (5/6) na obu kandydatow (Bush/Kerry).
                                                      A wiec tam tez remis (dead heat).
                                                    • Gość: szopen Re: Wiadomosc z Londynu via Hong Kong. IP: 204.79.89.* 26.10.04, 04:22
                                                      Ja probowalem sprawdzac ale niestety betting jest na naszej sieci haslem
                                                      blokowanym.

                                                      Z tego co widac to zaklady mniej wiecej takie same jak czarne/czerwone w
                                                      ruletce.

                                                      Myslalem ze dokladnie tak bedzie.
                                                    • mojito Betting. 26.10.04, 05:33
                                                      Na tych wyborach nie mozna wygrac duzych pieniedzy.
                                                      Co innego gdyby obstawic w Londynie Nadera (partia niezaleznych)
                                                      i on cudownym zrzadzeniem losu wygralby wybory :))).

                                                      Obecnie jest dobra chwila aby przypomniec niesmiertelny dowcip
                                                      Ronalda Reagana gdy ubiegal sie o glosy miedzynarodowego elektoratu.
                                                      Na meksykanska walke kogutow Polak przyniosl kaczke. A Wloch zalatwil,
                                                      ze kaczka wygrala. Ile on sie pozniej musial naprzepraszac obrazone
                                                      grupy etniczne :))). Rozrywkowy facet byl.

                                                      Ciagle poniedzialkowo ale ide juz spac i za kordelka sie rozgladam.
                                                      Dzien dobry/dobranoc,
                                                      m.
                                                    • Gość: szopen Cosik ucichlo IP: 204.79.89.* 27.10.04, 01:43
                                                      Cosik nam ucichlo w ostatnich dniach.
                                                      Jakies swieta?
                                                      Wszyscy praca zajeci?

                                                      W dodatku spadlismy chyba ze dwa razy.

                                                    • Gość: yvona73pol Re: Cosik ucichlo IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 27.10.04, 05:27
                                                      no, tez zauwazylam,
                                                      ja osobiscie nie mam czasu, coby sie po przyslowiowej d.. podrapac ;))) ciagle
                                                      w biegu, troche na wlasne zyczenie, troche tak wyszlo...
                                                      teraz tez bede biec dalej - do pracy...
                                                      Mojito, kostium o maly figiel zostalby zmoczony wczoraj, ale jakos sie
                                                      odwidzialo... ale co sie odwlecze.. ;)))
                                                      jesli nie w piatek, to w niedziele, na pewno, no, chyba ze znow bedzie lalo :/
                                                      ale nie sadze (nadzieja to moje drugie imie ;)))
                                                      czy ja wam pisalam, jak wypadl "hinduski" obiadek??
                                                      oj, chyba tak... (skleroza to moje trzecie imie ;)))))
                                                      Asienko, ten majonez kielecki to tak z sentymentu kupiony, ze mnie patriotka
                                                      zadna, jeno jakos czasami mnie nachodzi taka "zdrowa" nostalgia... nawet nie
                                                      wiem, czy zjem, czy po prostu tak sobie postoi w lodowce ;)
                                                      Ifa szaleje po polnocnym wybrzezu, inni zabiegani i nie tylko, i jakos sie
                                                      kreci....
                                                      a moze male lody?... ;))
                                                      Tange - dzieki, no i zdrowiej, zapodaj sobie mleko (cieple) z tumeric, albo
                                                      herbatke z ginger ;) to dziala!!
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Resztki wtorku. 27.10.04, 05:54
                                                      Zdrowko ogolne,

                                                      dluuuuuuugi dzien i pracowity jak u mrowki.
                                                      Propaganda polityczna nie ulatwia niczego. Kreci sie na najwyzszych
                                                      obrotach. Strach wlaczyc TV aby nie ulec indokrynacji. Duza liczba
                                                      kobiecych wolontariuszek uwodzi z usmiechem przechodniow starajac sie
                                                      usposobic przychylnie do ich kandydata. Latwo mozna zostac uwiedzonym.
                                                      Bardzo trzeba uwazac. Jeszcze tydzien tylko tego wyborczego szalenstwa.

                                                      Iwona,
                                                      nie jestem pewien czy niewiedza co do koloru pozwoli mi zasnac :))).

                                                      Spac ide szukajac kordelki.
                                                      Pozdrowionka spiace,
                                                      mojito.

                                                      23:54/11C/bez zupy dzisiaj.
                                                    • tangerin Re: Resztki wtorku. 27.10.04, 08:15
                                                      Yo Mates...

                                                      O dziwo antybiotyk dziala:) Dalej szczekam i przeprowadzenie rozmowy
                                                      telefoniczej to katorga dla obu stron, ale poza tym, to wszystko zaczyna sie
                                                      dobrze ukladac:) W koncu. Moze to zasluga kota, Mojito: dzieki:)))

                                                      Matrioszko, czosnek "na patelnie" powienien byc pokrojony na malenkie
                                                      kawaleczki, ale ja czasami przez praske go!!! i tez dobrze, chociaz troche
                                                      inaczej smakuje. Nie wiem, jak jest w oryginalnym przepisie, ale pewnie
                                                      krojony...

                                                      czy mi sie wydaje, ze Pysiek znowu wcielo?
                                                      Marzena pewnie dalej haruje, Tizedik pewnie tez, Kazik pewnie sie objada
                                                      pysznosciami przygotowanymi przez jego Pania, Asia coraz rzadziej uchyla rabka
                                                      tajemnicy, Ifa sie "szlaja" po Oz krainie:), Poeta przepadl - tymczasowo mam
                                                      nadzieje, Gunther zmienia porty, Wyspiarz pewnie dalej sadzi drzewo...
                                                      DObra, koniec z gdybologia. Bawcie sie dobrze, moi drodzy!
                                                      :)))))

                                                      PS. I tak sie zastanawiam, dlaczego tak szaro na dworze, totalnie SZARO...Juz
                                                      myslalam, ze mi sie cos z kontaktami stalo, ale to nie to, bo w domu nadal
                                                      widze kolory!
                                                      I sie ciesze, ze nie musze dokonywac wyboru pomiedzy panem Krzakiem i Curry;)
                                                    • letnie_zauroczenie Pasuje (?) tutaj:) 27.10.04, 10:59
                                                      Jadac za morze klimat zmieniamy, nie siebie

                                                      Horacy
                                                    • mojito Re: Pasuje (?) tutaj:) 27.10.04, 15:43
                                                      W duzej mierze zgadza sie. Moze lekko modyfikujemy sie.
                                                      I odrobine kosmopolityzujemy sie. Ale rdzen pozostaje ten sam.
                                                      :))).
                                                    • Gość: yvona73pol senne wspomaganie ;)) IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 27.10.04, 15:56
                                                      widze, ze jeszcze nie spisz ;))
                                                      kolory szacowne i ponadczasowe - czern - ostatnio kroluje; czasami z elementami
                                                      blekitu, ale to w porywach ;)))
                                                      caluski,
                                                      zmartwiona Iwona
                                                    • mojito Re: senne wspomaganie ;)) 27.10.04, 16:00
                                                      Juz nie spie. 10:00.
                                                      Dlaczego :((( ?
                                                    • Gość: yvona73pol Re: senne wspomaganie ;)) IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 27.10.04, 16:10
                                                      na razie jeszcze nie moge powiedziec, ale moze niedlugo, jak juz bedzie spox ;))
                                                      mimo wszystko, fajnie jest ;))
                                                      ale mi sie maci z tymi godzinami na tych kontynentach....
                                                      a ja ide spac, czym predzej ;)) ach, kordelka, lozeczko, pozycja
                                                      horyzontalna ;)))
                                                      blogosc.......
                                                    • mojito Re: senne wspomaganie ;)) 27.10.04, 16:22
                                                      Trzymam wiec kciuki za przejasnienie.
                                                      Dzisiaj wieczorem wspomoge trzymanie
                                                      kciukow alkoholowo. Pod znane mi kolory.
                                                      Kolorowych i panoramicznych snow zycze.
                                                      m.
                                                    • tangerin Re: senne wspomaganie ;)) 27.10.04, 17:26
                                                      Yvette, co jest?
                                                      Cokolwiek to jest, bedzie dobrze.
                                                      Rany, ale Ty jestes "czajnik", kolejny do kolekcji:)
                                                      (moi rodzice maja do mnie wieczne pretensje, ze sie dowiaduja o wszystkim po
                                                      fakcie, jak juz wszystko jest dobrze..)
                                                      Sorry, ze opije herbata, procentow nie moge:(

                                                      Te roznice czasowe mnie dobijaja, czasami sie gubie. No prosze, jedni spac ida,
                                                      inni dopiero co wstali...
                                                      Dobranoc i dzien dobry, ja bede sobie jakis obiad gotowac...
                                                    • yvona73pol Re: senne wspomaganie ;)) 27.10.04, 23:20
                                                      nie jestem czajnik, jestem zwiazana slowem ;)
                                                    • kazachstan tylko dla Iwonki. 28.10.04, 05:58
                                                      Dzien dobry,
                                                      czy Ty mozesz wiesz cos w tej sprawie?
                                                      zwykle grzecznie otrzymuje odpowiedz na
                                                      moje zostawione messages,teraz cosik
                                                      cicho i troche sie niepokoje.
                                                      a ten meski glos moze wskazuje ze jakis
                                                      wiosenny romans,my tu zachodzim w glowe?
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                      Kazik
                                                    • Gość: Mar_za Re: tylko dla Iwonki. IP: *.spray.net.pl 28.10.04, 21:21
                                                      No to poprawie nam statystyke:). Tylko co ja mam Wam powiedziec? :) Ze u mnie
                                                      wszystko ok. Pracuje w pocie czola jak pracowalam. Zdaje sie, ze rozwijam
                                                      kompetencje jako osoba zarzadzajaca ludzmi. Z drugiej strony zaniedbuje
                                                      rodzine, przestalam chodzic na angielski juz dawno, wiec nic nie ma za darmo.
                                                      Wszyscy wokol choruja,a mnie nic nie bierze na szczescie.
                                                      A poza tym to bardzo lubie to listopadowe nadchodzace swieto. Lubie ten nastroj
                                                      zadumy, spokoju i melancholii. Nigdzie indziej tylko w Polsce ma to taki klimat.
                                                      Tymczasem pozdrawiam i ide czytac dzieciom ksiazke do poduszki....Jestesmy na
                                                      etapie "w pustyni i w puszczy". Mar_za
                                                    • mojito Kryzys puchowy w Stanach. 29.10.04, 06:58
                                                      Zdrowka Wszystkim zycze,

                                                      do wzrastajacych w Stanach cen paliwa i oleju ogrzewajacego
                                                      dolaczyl przed zima dramatyczny wzrost cen kordelek i poduszek
                                                      puchowych. Zima zaczyna wygladac nieciekawie. Brrr...
                                                      Korzenie kryzysu siegaja do styczniowej epidemii ptasiej (kaczej/gesiej)
                                                      influenzy w Chinach. Chiny zaopatruja 80% puchowych potrzeb Ameryki
                                                      wyprzedzajac przytlaczajaco Wegry i Tajwan - kolejnych dostarczycieli puchu.
                                                      Kilogram puchu kaczego kosztuje 28 dolarow a bardziej cennego gesiego 35.
                                                      Sto procentowy skok cen od stycznia. Co to bedzie w zimie?!
                                                      Szczesliwie dla mnie spie prawie plasko na malej garstce pierza. Kobiecej
                                                      garstce. Ale kordelke chyba ubezpiecze przed zima. Jesli tylko ja znajde...

                                                      Kumulacja wzrosla do 28 milionow. A wiec od soboty gramy. Byc moze
                                                      przy odrobinie szczescia bede mogl sobie kupic poduszke (malutka) i kordelke
                                                      swoich marzen :))).

                                                      Ide wiec na poszukiwanie kordelki.
                                                      Dobranoc i dzien dobry odpowiednio.

                                                      mojito.
                                                      00:56/9C/dzisiaj tez bez zupy.

                                                    • Gość: Asia Re: Kryzys puchowy w Stanach. IP: *.akl.callplus.net.nz 29.10.04, 12:36
                                                      Mojito, u mnie idzie na lato wiec kordelki tanieja, moze ja ci kupie i podesle?
                                                    • matrioszkaa Przyspieszenie 29.10.04, 12:55
                                                      My cos zwalniamy na tym forum, ja tymczasem probuje przyspieszyc moj internet,
                                                      nawet nie mozecie sobie wyobrazic jaki mam wolny. Poza tym niestety przyznam
                                                      sie, ze zdradzam was ostatnio ze strona ebay, co mnie moze drogo kosztowac.
                                                      Lepiej z wami trzymac, tu przeciez kiedys wygramy:-)
                                                      A w realu to ja jestem przesladowana w tym panstwie, tak jest. W sklepach jestem
                                                      przesladowana jako jednostka obca. Bo plecak nosze! A zadna Rosjanka nie zhanbi
                                                      sie noszeniem plecaka, a z wielka torebka wpuszczaja!!! Lapia mnie na wejsciu i
                                                      zmuszaja do oddania malego plecaka, wzglednie zamkniecia, a potem zapominam:-(
                                                      Do biblioteki do tej pory tez mnie nie chcieli przyjac. Bo nie mam rosyjskiego
                                                      paszportu. Potem jedna biblioteka sie zlitowala, ale kazala przyniesc
                                                      jakikolwiek dokument na ktorym bylby moj adres, w koncu mam-na jednym z tysiaca
                                                      papierow od samochodu! No i mnie zapisali.
                                                      Ide, Kruki znowu narozrabialy, pomalowaly sie straszliwie, starszy wyglada,
                                                      jakby mial rozbita glowe, a mlodsza siwe wlosy, pewnie znow sa jakies freski do
                                                      zamalowywania.
                                                      Paaaaa
                                                      m.
                                                    • mojito Kordelka puchowa i e-Bay. 29.10.04, 20:18
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      Asienko,
                                                      dziekuje. Jak qrne szyszka nie wygramy do zimy (mojej) to
                                                      chetnie skorzystam z nierownosci kordelkowych cen.
                                                      W kolorze kiwi bym chcial. I z tym meszkiem jak mozna.

                                                      Matrioszka,
                                                      fakt, odwazna jestes szagajac z plecakiem po Moskwie.
                                                      Ocenia sie, ze w Stanach pol miliona ludzi zyje (na caly etat
                                                      lub pol) sprzedajac rzeczy na e-Bay`u.
                                                      Rozwaz doprowadzanie do czystosci Krukow co drugi dzien.
                                                      Moze sie uda...

                                                      Pozdrowionka i pogodnego weekendu zycze Wsiem,
                                                      mojito.

                                                      14:18/14C/zaczynam myslec o zupie.
                                                    • Gość: Asia Re: Kordelka puchowa i e-Bay. IP: *.akl.callplus.net.nz 30.10.04, 12:06
                                                      Mojito przeciez innej bym nie proponowala, rozumie sie samo przez sie ze w
                                                      kolorze kiwi i oczywiscie z meszkiem, toc to caly urok przytulanka.

                                                      Chyba sama musze musze na tym eBay sprobowac, moze ktos bedzie chcial Marmite
                                                      kupic :)
                                                    • fasolencja Re: Kordelka puchowa i e-Bay. 30.10.04, 18:12
                                                      pozdrowionka dla wszystkich
                                                      coraz szybciej robi sie ciemno, tak by przydał się juz ten bilet...
                                                    • mojito Bilet do slonca. 30.10.04, 20:15
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      moze wiec dzisiaj. Nasze numery:
                                                      06 17 27 34 53 PB 17,
                                                      05 09 22 33 38 PB 40,
                                                      04 16 17 22 25 PB 28.
                                                      Do wygrania 28 milionow. Good luck to us.

                                                      Dzisiaj "straszna" noc. Halloween. A pozniej cofamy czas aby spac
                                                      dluzej i ukoic zszarpane noca nerwy. Mila perspektywa.

                                                      Fasolencjo czesc.

                                                      Raz jeszcze prawie weekendowo zdrowka Wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      14:14/15C/o zupie mysle.
                                                    • yvona73pol Re: Bilet do slonca. 30.10.04, 23:51
                                                      kto cofa, ten cofa ;)))
                                                      my tutaj, down under poganiamy zegary do przodu; w polaczeniu z dlugonocna
                                                      impreza i pozniejszym porannym wstawaniem do pracy wszealkiej nie jest to
                                                      specjalnie przyjemne, no, ale jak to mowia "cierp cialo..." ;)))
                                                      tak, ze zachorusuje: "Good luck to us" ;))))
                                                      caluski,
                                                      jeszcze nieokreslenie kolorowo,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Szesc szesc szesc (666) i pelnia ksiezyca. 31.10.04, 05:31
                                                      Polnocnie Wszystkich,

                                                      te trzy szostki ciagna mnie jak magnes. I pelnia ksiezyca do tego.
                                                      Ludzie w dziwnych strojach kreca sie po nocy dzisiaj w miescie.
                                                      Strasznie jakos... Rano dzieci beda wyludzaly cukierki chodzac od
                                                      domu do domu.

                                                      Nie wygralismy nic. I nikt inny nie wygral. Kumulacja wzrosla wiec
                                                      do 35 milionow. W srode bedziemy bogaci i kupimy bilety do slonca.

                                                      Iwona,
                                                      dzisiaj :)))? W jakich kolorach pomykasz?

                                                      Lekko przestraszony pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      00:31/16C/grzybowa.
                                                    • yvona73pol dzisiaj :))))))))) 31.10.04, 13:18
                                                      jak najbardziej, wszystko na dobrej/prostej drodze; toasty pomogly...
                                                      a bedzie jeszcze lepiej ;)))
                                                      czern kroluje, kostium jeszcze niemoczony :((( ale moze jutro, jakis maly
                                                      swimming pool, jesli pogoda pozwoli, byloby milo...
                                                      zakrecona jestem kochani, bo impressska wczorajsza sie przeciagnela, powrot
                                                      nocnym autobusem, mala dysputa/scysja na temat wystajacej bielizny oraz
                                                      koniecznosci przetrzepania skory od czasu do czasu - udzial wzieli: pasazerowie
                                                      komunikacji publicznej sztuk piec, publicznosc: wszyscy w zasiegu wzroku i
                                                      sluchu ;)))
                                                      dodawszy do tego przesuniecie zaegarow w przod i wczesne wstawanie czyni
                                                      niezwykle wybuchowa mieszanke; ale juz odzyskujemy sily ;))
                                                      jutro rano powinno byc ok ;)
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Ifa Re: dzisiaj :))))))))) IP: *.74.135.144.satellite.bigpond.com 31.10.04, 15:39
                                                      Pozdrawiam was wszystkich bardzo goraco,
                                                      jestem juz dosc zmeczona upalem,Polnoc nam dala popalic i to w sensie
                                                      doslownym,jest koncowka pory suchej i naprawde mozna sie spalic na pustynnym
                                                      sloncu,w Kakadu Park naprawde czulam jak gorace powietrze wypala mi spojowki w
                                                      oczach a guma moich klapek na stopach topnieje,ale w samo poludnie bylo chyba z
                                                      55C albo wiecej na sloncu!te 40C ktore podaja podczas prognozy pogody to w
                                                      cieniu..
                                                      niemniej piekne bardzo cieple noce sa nagroda za sloneczne udreki w ciagu
                                                      dnia,w taka tropicalna goraca noc mozna sie zanurzyc w basenie,popijajac zimne
                                                      piwko i wynurzajac sie od czasu do czasu aby siegnac po kawalek smakolykow z
                                                      BBQ-u a potem znow wskoczyc do basenu...
                                                      poza tym jest kilka miejsc takich jak Lichfield National Park gdzie mozna
                                                      znurzyc swoje grzeszne udreczone upalem cialo w krystalicznych water holles
                                                      przy wodospadach...

                                                      po niesamowitym doswiadczeniu pustynnego - magicznego Polnocnego Terytorium i
                                                      outbacku (MtIsa,Tennant Creek,Katherine,Darwin i wiele innych mniejszych po
                                                      drodze Creeks i miners towns ;-)))znow jestesmy na coast-cie tym razem
                                                      zachodnim i jest temperatura wytrzymywalna dla bialego czlowieka
                                                      na Polnoc wrocimy jadac na Uluru ale od poludnia od Adelaide
                                                      poki co zanioslo nas do Coral Bay od Brommie poprzez Port Hedland -
                                                      naszkaradniejszy town chyba w calej AU!!!
                                                      i na nowo zaczynamy explorowanie under water world,jutro kolejna wyprawa
                                                      nurkownicza (na te Maladiwy tez kiedys zajde Szopen)
                                                      pojutrze Sharks Bay i dalej w dol w strone Perth...
                                                      Zaczynam miec wrazenie ze Australia zostala stworzona tylko dla przyjemnosci
                                                      podrozowania,nie?? myle sie????? niemozliwe!!!;-)
                                                      zupelnie jestemy oderwani od normalnego zycia i chyba nie latwo bedzie wrocic...
                                                      wlasnie sobie uswiadomilam ze dzis jest Haloween!!!i ze to pazdziernik i ze
                                                      zima,nie!!! lato,nie!!! wlasciwie wiosna??????...kurcze ide sie napic piwa za
                                                      zdrowie nasz wszystkich -wszystkich bez wyjatku!!!

                                                      Ifa


                                                    • Gość: szopen Re: dzisiaj :))))))))) IP: 204.79.89.* 01.11.04, 01:08
                                                      No a u mnie juz poniedzialek,
                                                      Halloween przezylismy.

                                                      Dla dziecka dzien pelen wrazen, troche strachu troche ciekawosci ogolnie
                                                      zabawnie.

                                                      A tu juz po i trzeba sie znowu do zycia zabierac.
                                                      U mnie czasu nie przestawiaja, kiedys robili ale bylo z tego za duzo
                                                      zamieszania wiec odpuscili sobie.
                                                      I tak cale Chiny (z zachodnimi wlacznie) maja jeden jedyny sluszny czas
                                                      pekinski.
                                                    • mojito Re: dzisiaj :))))))))) 01.11.04, 05:05
                                                      Zdrowko absolutne wszystkim,

                                                      co za wspanialy dzien dzisiaj byl. Sloneczny i cieply. 21C.
                                                      Odespalem. Ugotowalem owsianke i wyszedlem przyjrzec sie miastu.

                                                      Po powrocie odsluchalem nagrana na sekretarce wiadomosc od pani
                                                      przedstawiajacej sie jako Laura Bush i zachecajacej mnie do glosowania
                                                      we wtorek na jej meza Jerzego. Do czego to juz dochodzi.
                                                      Podobno takie nagranie mozna wyslac jednoczesnie do kilkudziesieciu
                                                      tysiecy abonentow. Ta technologia zaczyna mnie niepokoic.

                                                      Inny moj powod do niepokoju to rezultat quizu na ktory odpowiedzialem
                                                      w GW - "Czy dozyjesz 100 lat?" Odpowiedzialem na pytania i z duzym
                                                      niepokojem przeczytalem w odpowiedzi, ze moge dozyc 131 lat.
                                                      Bardzo mnie to zaniepokoilo. Nie widze zajecia na tyle lat.
                                                      Optymistycznie jednak wierze, ze stress wywolany rezultatem testu
                                                      skutecznie zmniejszy znacznie moja przewidywana dlugowiecznosc do
                                                      rozsadnych granic.

                                                      Ogolnie lekko zaniepokojony wydarzeniami dnia ide wczesniej spac
                                                      i zaczynam sie rozgladac za kordelka,
                                                      dobranoc i dzien dobry,

                                                      mojito.

                                                      23:05/bez zupy dzisiaj.
                                                    • Gość: z_wyspy_wcale_nie_ Re: dzisiaj :))))))))) IP: 212.248.226.* 01.11.04, 16:27
                                                      Dzisiaj to odpoczynek po "ciezkiej" nocy pelnej horrorow.Bylo milo :) juz od
                                                      rana panie w sklepach przebrane za czarownice czestowaly cukierkiem i
                                                      usmiechem :)a potem imprezka w milym gronie no i przestawianie zegara
                                                      oczywiscie.Pozdrowienia dla wszystkich od srody wiekszy luz uda sie postukac
                                                      wiecej :)
                                                    • matrioszkaa Re: dzisiaj :))))))))) 02.11.04, 06:52
                                                      Czesc ludziska!
                                                      Moje odwazne dziecie starsze cieszylo sie przez caly dzien na zbieranie
                                                      cukierkow, po czym cala odwaga poszla w piety, gdy zobaczylo inne poprzebierane
                                                      dzieci; a sam byl Shrekiem!
                                                      Ogolnie to w zeszlym roku zabroniono obchodzenia tego swieta, bo przed 2 laty
                                                      posluzylo jako okazja do wandalskich wybrykow.
                                                      Poza tym zyjemy tutaj patrzac w tym momencie w strone Ukrainy, chociaz wszystkie
                                                      zachodnie stacje patrza dzis na Ameryke.
                                                      Nasilaja sie kradzieze: znajoma, ktora do nas przyjezdza raz na 2 m-ce,
                                                      wyjechala bez komorki, sasiadowi skradzono nowiusienki samochod, z parkingu
                                                      przed sklepem: najpierw wyciagnieto klucz z kieszeni!, a przy bankomacie jednego
                                                      Greka postrzelono, bo nie chcial oddac forsy (sam byl policjantem i myslal,
                                                      ze sie obroni; naszego policjanta zreszta tez okradziono w restauracji)
                                                      Tyle doniesien z Moskwy
                                                      Pozdrowienia
                                                      m.
                                                    • tangerin Re: dzisiaj :))))))))) 02.11.04, 20:37
                                                      Czesc i czolem:)

                                                      Matrioszka, to ja do Rosiji nie jade, bo ja tylko z plecakami chadzam, torebki
                                                      u mienia niet, no chyba ze zalicza mi ten torebko-plecak skorzany. I mam
                                                      nadzieje, ze do Swiat sprobujesz pewnej pysznej herbatki! Kto wie, kto wie...

                                                      Mojito, pociesze Cie, mi w tescie wyszlo 133 lata. Za jakie grzechy, ja sie
                                                      pytam? Dlatego,ze nie pale, albo ze uzywam nici dentystycznych? Ze nie lubie
                                                      hamburgerow? Rany, i jak ja mam tak dalej kaszlec to moze podziekuje i postoje.
                                                      Jest ktos chetny na moje latka? Chetnie oddam! Tym bardziej,ze dzis pewien
                                                      doctorek opierniczyl mnie, ze sie sypie, i ze jak nie zmienie swojego
                                                      nastawienia, to sie posypie. No coz, chyba sie wysypie, hehe, bo kremacja byla,
                                                      jest i bedzie jedyna opcja. Gosh, czarny humor mi sie wlaczyl, hehe
                                                      A to moze dlatego, ze na cmentarzu podziwialam cuda natury, jakim niewatpliwe
                                                      sa chryzantemy... Czy one przypadkiem nie pochodza z Chin?

                                                      Fasolka, R U back? And where R U?:))))

                                                      Ifiatko, ja juz nie moge czytac Twych opisow z podrozy, bo mnie zzera!!!!!!
                                                      Ale pozytywnie, dodam:)))

                                                      U mnie tysiac spraw na minute, wszystko zmienia sie jak w kalejdoskopie. Co
                                                      sobie zaplanuje, to nie wychodzi. Ale jak to mowia, ze jak zamykaja sie
                                                      wszystkie dostepne drogi, to tylko po to, by pokazac te, ktora do tej pory byla
                                                      ukryta. Nie wiem, w jakim kierunku zmierzam, codziennie los odkrywa przede mna
                                                      nowe karty. Gramy sobie w pokera. Zycie i ja. Na razie remis:)))
                                                      I czasami jestem tak szczesliwa, ze mam usmiech dookola glowy, a czasami...
                                                      I chyba dlatego nabralam ochoty na zamszowe szpilki w kolorze brudnego, szarego
                                                      rozu. A co, od czasu do czasu moge wygladac jak lampucera, he he
                                                    • Gość: Mar_za Re: dzisiaj :))))))))) IP: *.spray.net.pl 02.11.04, 21:15
                                                      Witajcie,
                                                      Ja tez Tangerin bede chodzic jak lampucera, bo nabylam sobie szalik i
                                                      rekawiczki w takim samym rozu. Idealnie pasowalyby do Twoich szpilek
                                                      pewnie:))). No ja na buty sie nie zdecydowalam, zabraklo mi odwagi, ale
                                                      ogladalam, a jakze!
                                                      I tez bylam na cmentarzach ostatnio przeroznych, w glownej mierze wiejskich.
                                                      Zdecydowanie tez wole podziwianie chryzantem, zapalanie zniczy i spotykanie
                                                      ciotek pachnacych naftalina od komercyjnego Halloween (i znowu nie pamietam
                                                      wlasciwej pisowni). I nie podoba mi sie jak gdzieniegdzie chce sie zamienic
                                                      nasze listopadowe, specyficzne pelne zadumy swieto w zabawne i radosne
                                                      zjawisko. Ot nie jestem za malpowaniem wszystkiego i juz.
                                                      Poza tym lekki oddech lapie, bo wyrobilam sie z projektem do konca
                                                      pazdziernika, jak tego oczekiwano! Jeszcze Francuzow mam na karku, co
                                                      weryfikuja moje dokonania, ale da sie z nimi zyc. Tak wiec przestalam narzekac
                                                      i tez geba mi sie smieje:)))
                                                      Optymistycznie wszystkich pozdrawiam, Mar_za
                                                    • mojito Blue suede shoes :))). 02.11.04, 21:52
                                                      Zdrowenko Wszystkim,

                                                      chryzantemy tez lubie. Niekoniecznie biale. Ladne kwiaty.
                                                      W miescie glosna i aktywna walka o 21 elektoralnych glosow
                                                      stanu Pennsylwania. Wczoraj trwala do polnocy prawie.
                                                      Dzisiaj miasto zalaly plakaty Kerry/Edwards. Sa wszedzie.
                                                      Na slupach, wystawach, drzwiach, koszach na smieci.
                                                      Ochotnicy stoja na wysepkach na jezdni i machaja nimi do kierowcow.
                                                      Jedni trabia z aprobata inni trabia aby trabic :))).
                                                      Zgielk w centrum miasta ogromny. Zanosi sie na rekordowa frekwencje.
                                                      Glosowac mozna do 20:00 lokalnego czasu - a wiec jeszcze ponad cztery
                                                      godziny. Urne wyborcza zobacze z bliska za dwie godziny.

                                                      Mandarynko,
                                                      jak widac kobiety zyja dluzej. :))).

                                                      Marzena,
                                                      roz utrzymuje sie tutaj rowniez.

                                                      Pozdrowienia dla Wszystkich,
                                                      mojito.

                                                      15:51/18C/na owsiance tylko.

                                                    • Gość: szopen Jeszcze chwileczka jeszcze momencik i ... IP: 204.79.89.* 03.11.04, 01:24
                                                      Ciekawe czy wynik zawodow bedzie znany od zaraz czy tez ustalenie wynikow
                                                      potrwa?
                                                    • kazachstan Re: Blue suede shoes :))). 03.11.04, 01:45
                                                      Dzien dobry,

                                                      najwazniejsze ze nasze niepokoje Iwonka sie wyjasnily.nie ma to jak zdrowie.
                                                      dostalem kiedys taka karte z zyczeniami od rodziny z Polski i wydrukowano tam
                                                      takie madrosci zyciowe, bardzo ladne i mam ta karte do tej pory:
                                                      mamy wiecej lekarzy, ale mniej zdrowia
                                                      wiecej wydajemy, lecz mniej sie cieszymy
                                                      wiecej wiemy, ale mniej rozumiemy
                                                      polecielismy na ksiezyc i z powrotem,
                                                      ale trudno nam isc na druga strone ulicy i poznac naszych sasiadow
                                                      mowimy duzo, kochamy malo.
                                                      to tak moje rozmyslania troche pod katem Swieta zmarlych. w niedziele bylismy w
                                                      kilku miejscach,co rok to przybywa nam miejsc do odwiedzania,coz taka nasza
                                                      kolej losu.ja tam zadnej ankiety nie wypelnialem,ale nasza rodzina to chyba
                                                      dlugowieczna,bo wszyscy jakosik zyja 80,90lat i wiecej.notylko rzeczywiscie jak
                                                      czlowiek niepelnosprawny to po co tak dlugo zyc.
                                                      i widze ze panie teraz o pantofelkach sie rozpisuja,oj to jak torebki ulubiony
                                                      temat.rozowe pantofelki no moze i ladne,ja to sobie mysle ze jak wszystko
                                                      ladnie zgrane to i pasuje,a jak tak jedno od sasa drugie od lasa t nie pasuje.w
                                                      Australii trudno o ladne buty,bo tu glownie to boso chodzili.razem z
                                                      emigrantami przybylo dobrych sklepow,ale co mi sie bardzo niepodoba to ze w
                                                      szkolach wymagaja takie czorne skorzane buty ubierac i to bez roznicy czy to
                                                      zima czy to lato.najladniejsze buty maja tu italiance i jest sporo sklepow.ja
                                                      to nie wybredny,ale moja Pani to nachodzi sie bo ma bardzo mala stope.
                                                      pozdrawiam i teraz to ciekawe kto wygra te wybory w Ameryce, ja to mysle ze
                                                      chyba nie Bush,bo zaszedl za skore ludziom ta wojna w Iraku.
                                                      Kaizk
                                                    • mojito Damskie buty :))). 03.11.04, 03:13
                                                      Szopen,
                                                      to zalezy. Aby wygrac wybory trzeba miec 270 glosow elektoralnych.
                                                      Rozne stany maja rozna ich ilosc - Kalifornia (55), Texas (34), Nowy Jork (31),
                                                      o Pennsylvanii wspomnialem, stan Vermont (3), Delaware (3), Massachustetts (12),
                                                      Nevada (5), Floryda (27), Colorado (9), Ohio (20) i tak dalej.
                                                      Jest mozliwe dostac wiecej glosow ogolnie i przegrac wybory. I taki system
                                                      nie podoba sie duzej czesc glosujacych. Chca zmienic na jeden czlowiek,
                                                      jeden glos. Na glosowanie bezposrednie. W chwili obecnej gdy to pisze Bush ma
                                                      102 glosy a Kerry 77.
                                                      W miescie pare przecznic ode mnie olbrzymia ilosc wozow TV przygotowuje
                                                      sie do transmisji Victory Party dla Kerrego. Pennsylvania jest tradycyjnie
                                                      demokratyczna i wszystko wskazuje, ze Demokraci tutaj wygraja.
                                                      Przez moment myslalem, ze to przygotowania do naszej wygranej w totka
                                                      w srode :))). W chwili obecnej uaktualniono wyniki: Bush - 155, Kery - 112.

                                                      Kazik,
                                                      obuwie kobiece lub ich brak bardzo wdzieczny temat. Byc moze powrocimy
                                                      do niego gdy emocje polityczne opadna :))).

                                                      Wracam do baru. Dzisiaj kroluje lokalne piwo Yuengling. Jestem slaby
                                                      piwosz ale czasami lubie. Dzisiaj lubie. W barze olbrzymie monitory
                                                      bez fonii transmituja wybory. Kolorem oznaczone stany mrugaja
                                                      gwiezdnie do swoich faworytow. Promocja wyborcza - co trzecie piwo free.

                                                      Wasze zdrowko wiec,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: szopen Re: Damskie buty :))). IP: 204.79.89.* 03.11.04, 03:17
                                                      Sie mniej wiecej orientuje jak to dziala.
                                                      Jako ze juz od bardzo dlugo w TV w zasadzie glowny temat to jest.
                                                    • mojito I jeszcze jedno... 03.11.04, 03:17
                                                      Najzabawniejszy dowcip wyborczy jaki dotychczas widzialem/slyszalem:
                                                      Starsze malzenstwo na Florydzie mowi reporterowi TV - "W tym roku
                                                      technike glosowania opanowalismy i oboje bedziemy glosowali na Gore`a."

                                                      Lece juz...
                                                    • Gość: szopen No i zycie dalej sie toczy IP: 204.79.89.* 04.11.04, 00:31
                                                      Ciut spadlismy.

                                                      Pewnie z powodu zawodow.

                                                      Teraz sie powinno poprawic.
                                                      Na forum.
                                                    • mojito Business as usual. 04.11.04, 03:04
                                                      Zdrowe siemanko Wszystkim,

                                                      nasze numery na dzisiaj:

                                                      13 22 31 36 47 PB 32,
                                                      09 19 32 41 46 PB 11,
                                                      11 31 32 40 41 PB 29. Do wygrania 35 milionow. Good luck to us.

                                                      Dzisiaj wieczorem eksperymentujac z jajkami (trzema) zrobilem omlet.
                                                      Z cebula, zielona papryka i pomidorami. Wiem juz, ze pomidory pokrojone
                                                      w kosteczke nalezy wrzucac na koncu poniewaz chetnie puszczaja sok
                                                      i rozcienczaja omlet. Z duma ogladalem swoj trzyjajeczny omlet przed
                                                      konsumpcja. Taki jestem dumny z tego osiagniecia, ze chyba bede to
                                                      podawal w swoim resume (CV). Moze zdjecie dolacze?

                                                      Pozdrowionka sloneczne,
                                                      mojito.

                                                      21:04/9C/bez zupy dzisiaj.
                                                    • Gość: szopen Re: Business as usual. IP: 204.79.89.* 04.11.04, 04:16
                                                      Mojito,

                                                      Moze jakies porady kuchenne by sie przydaly.

                                                      Sluze pomoca.
                                                    • mojito Re: Business as usual. 04.11.04, 04:56
                                                      Szopen,

                                                      dziekuje. Wiem,ze jestes doswiadczonym szefem kuchnii.
                                                      Ja raczkuje dopiero. Ale na moje potrzeby to na razie wystarcza.
                                                      Na razie jestem na poziomie omletu :))) i mozzareli z pomidorami
                                                      i bazylia. Ale jak bede mial pytania - zapytam chetnie. Dzieki.
                                                    • tizedik Re: Business as usual. 04.11.04, 10:05
                                                      Dzis zaczelam dzien roboczy od przeczytania przepisow kuchni francuskiej w
                                                      Gazecie. I zrobilam sie potwornie glodna...;-)
                                                      Niestety, nie pokaze wam tych smakowitych przepsiow, bo w elektronicznej wersji
                                                      gazety teraz ich jeszcze nie ma. Ale pewno pozniej beda. Polecam szanownym
                                                      panom, zarowno temu zaawansowanemu w sztuce kulinarnej, jak i temu, co
                                                      mniej...;-))))
                                                      Omleciki sa tutaj kobieta.gazeta.pl/kuchnia/3,0.html?slowo=omlet
                                                      a Kulinarny Atlas Swiata tutaj kobieta.gazeta.pl/kuchnia/0,58060.html
                                                      Smacznego!

                                                      A w loterii pula rosnie..;-)
                                                      T.

                                                    • Gość: Saba Re: Business as usual. IP: *.adsl.wanadoo.nl 04.11.04, 15:50
                                                      Czesc!
                                                      Pamietacie mnie jeszcze?
                                                      Zostalo mi jeszcze 5 dni i juz ledwo sie ruszam. Trzymajcie kciuki prosze :-)
                                                      Pozdrawiam was wszystkich!
                                                      Saba
                                                    • matrioszkaa Re: Business as usual. 04.11.04, 18:58
                                                      Hej Saba!
                                                      Dawaj na 7! Moje mlodsze obchodzi wtedy 2 urodziny:-))) Jakos to forumowo uczcic
                                                      mozna. Rosjanie w ten dzien tez swietuja, a jakze; a ze przypada w niedziele,
                                                      swietowanie rozciaga sie na poniedzialek. Swietujacy narod, nie powiem.

                                                      Wyniki wyborow ktos skomentuje jakos?
                                                      Pozdrowka dla wszystkich, zwlaszcza rozowych lampucer!
                                                      Pa
                                                      Saba, kciuki trzymam! Dawaj!
                                                    • yvona73pol Re: Business as usual. 04.11.04, 21:57
                                                      Saba,
                                                      no, juz nieco mniej niz 5 dni jak sadze....
                                                      ale bedziemy 3mac kciuki non stop ;))
                                                      nawet we snie ;)))
                                                      i w basenie ;)))
                                                      a wybory mi sie nie podobaly, nie podoba mi sie wynik, ale to moje osobiste
                                                      odczucia, nie znam sie, moze ten drugi nie bylby lepszy, ale ja tak nie lubie
                                                      Dablju :/
                                                      nic na to nie poradze, ze dla mnie ma wyglad jak donkey ubrany w garnitur....
                                                      i ta przerazajaca pustka w oczach plus usmieszek samozadowolenia na
                                                      pyszczku.....
                                                      no, dobra, oznajmiam, ze miasto Sydney tonie.... w strugach deszczu od wczoraj,
                                                      cos duzo pada ostatnio, zwazwyszy, ze tutaj jak juz leje, to leje, tak non-
                                                      stop, na przyklad ze 2 dni wlacznie z nocami...
                                                      nie zanosi sie na zmiane, ale bedziemy czarowac, bo w niedziele chcemy
                                                      plazowac ;)))
                                                      oczywiscie z filtrami wysokimi UV-anything...
                                                      jak mi jeszcze beda truli o water restriction po tych potopach to mnie
                                                      rozbawia, zaiste ;)))
                                                      a ja taka spiaca jestem.... i zabiegana... i na nic nie mam czasu, i wszystko
                                                      na wczoraj i nawet nie wiem, czy sie w koncu wyrobie, dzis wracam doma nieco
                                                      wczesniej niz jedenasta p.m. i moze, moze nadgonie, chyba, ze padne jak kawka...
                                                      no, caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: Business as usual. IP: 204.79.89.* 05.11.04, 01:05
                                                      Dzisiaj przeczytany komentarz wyniku zawodow z "Daily Mirror": "How can
                                                      59,054,087bpeople be so DUMB?"

                                                      Ale niestety to ten swiat jest juz tak poukladany ze liczy sie wynik a nie
                                                      nasze czy innych opinie.
                                                      Jakiego kolege sobie ludzie wybrali takiego miec beda.

                                                      Iwona, z tego co sie orientuje to wprawdzie na deszcz mozna sobie w okolicach
                                                      Sydney ciut ponarzekac ale patrzac dalej niz kolejny weekend chyba lepiej
                                                      bedzie jak jeszcze popada.

                                                      Zyczac wszystkim slonca i ciepla.

                                                    • Gość: Ifa Re: Business as usual. IP: *.dyn.iinet.net.au 05.11.04, 02:24
                                                      Hey Yva
                                                      W Sydney pada? co za pech!!!! a my od czasu Cairns czyli jakies kilka tygodni
                                                      nie widzielismy kropli deszczu a przydal by sie,bo nasz samochod po roznych
                                                      drogach na outbacku wyglada tragicznie,deszczyk umyl by nam troche,bo szkoda
                                                      nam czasu i effortu na myjnie,no i z deszczem bardziej ekologicznie...

                                                      Pozdrawiam z Perth (miasto jest przeuroczne,bardzo przyjazne i
                                                      zrelaksowane,bardzo mi przypomina pod wzgledem atmosfery Dublin)
                                                      Bylo by to znakomite miejsce na osiedlenie sie ale niefortunie pracy tutaj
                                                      niet!! i trzeba wrocic do Sydney,co przeciez nie jest tez zla alternatywa

                                                      Mandarynko
                                                      znowu zapominalam twoj kod pocztowy,przyrzekam ze to ostatni raz
                                                      pamietam ulice numer domu i wszystko inne ale ten kod...skrobniesz mi na maila
                                                      bo kartke juz mam tylko ten kod...
                                                      trzymam kciuku za wygrana w pokera tym bardziej ze przeciwnik jakiem jest zycie
                                                      jest doskonalym graczem,ale nie az tak aby nie dalo sie czasami dobrze
                                                      zablefowac ;-))

                                                      Wybory w US to tylko jeden komentarz: no comments!!rece opadaja

                                                      Pozdrawiam slonecznie bo u nas swieci zolte na niebie promieniscie
                                                      Ifa
                                                    • kazachstan Re: Business as usual. 05.11.04, 03:14
                                                      Dzien dobry,

                                                      kochani ten deszcz to potrzebny, to co tu pada Iwonka to nic dla farmerow
                                                      niestety, tam w glebi kraju to zobacz tak jak Ifa pisze,posucha.deszcz
                                                      potrzebny oj, potrzebny.
                                                      Saba dzieki Bogu ze sie odezwalas,oczywiscie ze pamietamy ciebie i trzymamy tu
                                                      za ciebie kciuki,napewno wszystko bedzie dobrze,zeby tylko zdrowe bylo dziecko
                                                      i ty to najwazniejsze.no Gunther tam pewnie zaciera rece,ze bedzie skorpion tak
                                                      jak on,a swoja droga gdziez on znowu sie zawieruszyl.juz juz lada chwila mial
                                                      byc w Sydney i znowu cisza.
                                                      wybory w Stanach,ja to sie ludzilem ze jednak Bush nie przejdzie.toz Szopen
                                                      ten cytat wiele nie wyjasnia, people so dumb?ja tez tak myslalem,ze wybory to
                                                      sa nasze glosy,ze to demokracja i nasz wybor.tak myslalem i w takiej ciemnocie
                                                      tkwilem do niedawno az ktos uprzejmie mi otworzyl oczy,ze to tylko sprawa
                                                      funduszy.ja nie bede sie tu wypowiadal,poczekam na fachowa opinie,bo ja to taki
                                                      polityk amator.dobrze jednak Mojito,ze wasz stan tu sie postawil i glosowal na
                                                      wlasciwego czlowieka.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • mojito Re: Business as usual. 05.11.04, 03:57
                                                      Zdrowka dobrego Wszystkim,

                                                      deszczowo u mnie tez. I pada i pada. Jutro padac ma rowniez.

                                                      Saba,
                                                      poruszaj sie wolno i dostojnie. Prawa stopa, lewa stopa. Lub odwrotnie.
                                                      Zdrowia Wam zycze. Kciuki trzymam.

                                                      Wyniki wyborow przyniosly bardzo bolesna rzeczywistosc Demokratom.
                                                      Ameryka wyraznie odepchnela sie od lewego brzegu.
                                                      Przez nikogo niekwestionowana przewaga w glosach Busha. Trzy i polmilionowa
                                                      przewaga. Amerykanom znana jest opinia Europy i swiata o ich prezydencie.
                                                      Gdyby Europa glosowala byloby inaczej. Z wyjatkiem Polski.
                                                      Ale Europa nie glosuje w amerykanskich wyborach. Amerykanie wybieraja sami
                                                      swojego prezydenta. I demokratycznie maja prawo wybrac koga chca. I tak
                                                      zrobili. Odnosze wrazenie, ze w Stanach szybciej przechodzi sie do
                                                      porzadku dziennego nad zaistnialymi faktami. I dyskusje na temat wyboru
                                                      beda trwaly krocej.
                                                      Pamietam europejska niechec do prezydenta Reagana. Kazda rozmowa zaczynala
                                                      sie od przypomnienia, ze Reagan to hollywoodzki aktor i nikt nie chcial
                                                      go brac powaznie. Nie znaczy to, ze Bush osiagnie sympatie swiata
                                                      jaka w koncu uzyskal Ronald R. ale poczatkowa niechec byla ta sama.

                                                      Iwona,
                                                      bez kolorow dzisiaj?

                                                      Slonecznie Wszystkich pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      21:57/10C/ciagle bez zupy.
                                                    • tangerin o szyby deszcz stuka, deszcz stuka jesienny... 05.11.04, 09:38

                                                      No tak, pada u nas i pada... ale przynajmniej mi kwiatki podleje, tak bedzie
                                                      ekologiczniej...Samochodu nie umyje, bo go nie mam;)

                                                      Saba!!!!!!! Kciuki trzymane! I daj znac, jak juz dojdziesz do siebie, czy to
                                                      chlopiec, czy dziewczyka. Good luck.

                                                      Yvette, zwolnij odrobine. Swiat sie nie rozpadnie:)

                                                      Ifa, skrobne ci malpe na skrzynke:) Poker pokerem, zycie znowu wywrocilo mi
                                                      wszystko do gory nogami. Wszystko w ciagu jednego dnia. Przybedzie nam nowy
                                                      lokator, juz widze te kolejki do lazienki wczesnym rankiem... Ale wesolo
                                                      bedzie:)))Obawiam sie takze, ze moge miec problem ze swoja garderoba, wczoraj
                                                      moj ukochany sweterek prawdopodobnie opuscil mnie na zawsze. Hmm, moze
                                                      faktycznie moj sistarsik w nim lepiej wyglada...

                                                      A co do moich lampucerskich szpilek, to tych rozowych nie bylo w moim
                                                      rozmiarze. Mam za to takie jasno wrzosowo-liliowe. Tez lampucerskie. Pierwsze
                                                      szpile w zyciu. Najwazniejsze, ze nie maja szpicow, bo tych na sobie nie znosze.

                                                      Tizedik, musze poprzegladac te Twoje linki, juz mi slinka cieknie na pyszne
                                                      zarelko. Dlaczego ja tak lubie jesc?


                                                      Wybory? Rece opadaja... No coz, mam na tego pana alergie, delikatnie mowiac.
                                                      Tak to jest, jak chlopiec z przerostem ambicji i kompleksem tatusia dorwie sie
                                                      do wladzy. I mam wrazenie, ze wojna w Iraku nigdy sie nie skonczy! I tylko sie
                                                      zapytam: A Korea? No tak, ale tam ropy nie ma, oczywiscie, wiec kogo obchodzi,
                                                      co sie tam dzieje. Zabijane sa dzieci? I co z tego, przeciez ta wojna
                                                      ekonomicznie nie oplaci sie nikomu... Ale wybor Amerykanow szanuje. Zreszta,
                                                      nic innego zrobic nie moge.

                                                      Pysiek, a Ty gdzie? Asia? Dawno juz zapachu pomidorowki tu nie bylo!!!
                                                      Buziaki 4 all.
                                                    • Gość: z_wyspy_wcale_nie_ Wiosna wrocila :)))) IP: 212.248.226.* 05.11.04, 16:55
                                                      Zrobilo sie dzisiaj cieplo i naprawde wiosennie nad Nord-West caly dzien
                                                      slonce.Tydzien konczy sie sympatycznie impreza "z okazji" :) goscie sciagna
                                                      kolo siodmej , wiec czas do przygotowania posilkow,zeby nie popadali :)
                                                      Pozdrawiam wszystkich cieplo tak szybciutko i z doskoku,wczytam sie jutro w to
                                                      co powyzej...pozdrowienia z wyspy dzisiaj slonecznej :)
                                                    • mixin Re: Wiosna wrocila :)))) 05.11.04, 21:59
                                                      no to i ja sie wpisze...
                                                      Mojito - kolorowo zawsze ;))) choc dzis maly mix....
                                                      zabiegana, zabiegana, ale moze z wieczorka cosik skrobne...
                                                      caluski,
                                                      I.
                                                    • Gość: Asia Narodziny :) IP: *.akl.callplus.net.nz 06.11.04, 05:02
                                                      Sabcia pamietamy pamietamy, trzymamy kciuki, wszystko bedzie ok :)

                                                      Kazik, Gunther jest skorpion??? ja zawsze myslalam ze on Strzelec
                                                    • yvona73pol Re: Narodziny :) 06.11.04, 13:56
                                                      nie Asiu, strzelac to ja ;))) i zdaje sie ty ;)))
                                                      a inni to roznie ;) ale tez fajnie,
                                                      caluski, bola nogi a to u mnie oznaka niewyspania, wiec ide poklonic sie
                                                      Morfiemu ;))
                                                      Iwona
                                                    • Gość: z_wyspy_wcale_nie_ Dalej wiosna,ale dzisiaj swiadczy o tym tylko IP: 212.248.226.* 06.11.04, 14:58
                                                      temperatura , slonce zniknelo , ale jest bardzo cieplo , dobry dzien na
                                                      odpoczynek po wczorajszej imprezie :) Teraz tylko zakupy i leniuchowanie
                                                      sobotnie czego zycze wszystkim :)
                                                    • mojito A imie jego/jej czterdziesci i cztery... 06.11.04, 16:32
                                                      ... Fortuny oczywiscie. Tyle do wygrania dzisiaj.
                                                      Nasze numery:

                                                      04 08 26 29 35 PB 04,
                                                      12 25 33 49 52 PB 34,
                                                      11 30 33 46 51 Pb 34. Good luck to us, please, Mrs. Fortuno.

                                                      Dzien przepiekny. Wyspany glownie. Pogoda tez ok. Bez deszczu.
                                                      Dziewiec C. Pieszczotliwie celebrowalem przyrzadzanie owsianki.
                                                      Dostalem nowa dostawe. Moja siostra kultywuje moja sympatie do
                                                      owsianki i przyslala mi specjalny rodzaj. Organiczna. Oven toasted.
                                                      Prawie "recznie" robiona. Platki duze i grube. Ugotowalem wiec. Mleka
                                                      dolalem. Smak okazal sie lekko kwasny. Zainteresowalem sie data waznosci
                                                      mleka w lodowce. I slusznie. Lepiej pozniej niz wcale.
                                                      Zaczalem drugie gotowanie od podstaw. Juz bez mleka. Z rodzynkami i miodem.
                                                      Byla taka jak oczekiwalem. Zycie jest piekne. Absolutnie.

                                                      Lece do pracy. W nastroju kolorowym i myslac o kolorach.
                                                      Iwona, w jakim spalas?

                                                      Milego i pogodnego weekendu Wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      10:32/zupa wielka niewiadoma.
                                                    • yvona73pol Re: A imie jego/jej czterdziesci i cztery... 06.11.04, 23:12
                                                      i hop, i siup, do nastepnej stronki....
                                                      dzis lekko wyspana ale i lekko spozniona donosze, ze sen w polowicznej szarosci
                                                      musnietej rozem... reszty nie chcialo mi sie zakladac ;))))
                                                      teraz szybka kawka + forum i pedze na zwiady w okolice Balmoral (w gore od
                                                      Manly);
                                                      oups..... kawka sie skonczyla.... no to lece ;)))
                                                      caluski
                                                      Iwona
                                                      ps, pani Fortuno, wezze wreszcie sie usmiechnij, co? przeprowadzilabym sie
                                                      chetnie ;))) ..........
                                                    • yvona73pol Re: A imie jego/jej czterdziesci i cztery... 07.11.04, 20:55
                                                      he, no, co tak cicho??
                                                      dzien dobry!!!!
                                                      w deszczowe Sydney podazajac, z pustymi kieszeniami i niewyspana czaszka,
                                                      pozdrawiam....
                                                      Iwona ;))))))
                                                    • mojito Dla towarzystwa... 07.11.04, 21:29
                                                      ...tylko i na moment. Iwona, nie chce abys bez towarzystwa siedziala
                                                      sama na nowej stronie. Niestety, jeszcze kieszeni nie napelnimy.
                                                      Byc moze w srode. Kumulacja wzrosla do 52 milionow.

                                                      Dzisiaj dzien ladny i cieply (19C). Bez deszczu.
                                                      Za kwadransik jade ze znajomymi do jaskini hazardu - Atlantic City.
                                                      Strajk personelu w kasynach sie zakonczyl. Kasyna potrzebuja pieniedzy
                                                      i my ze znajomymi mamy podobne potrzeby. Przeznaczona na ewentualna
                                                      strate kwote zabieram. Bez nadwyzek i kart kredytowych. Poniewaz
                                                      wola bywa slaba. W ruletke moge obstawiac kolory. Czerwony lub czarny.
                                                      Gdybys odczytala to w ciagu paru godzin to moze zdecydujesz sie mi
                                                      pomoc majac odpowiednie kolory. Na wszelki wypadek bede obstawial
                                                      czerwony. Chociaz czarny tez mi sie podoba. Podzielimy ewentualna wygrana
                                                      fifty/fifty. Przegrana sam poniose :))).
                                                      Dzwonia wlasnie i jada... Lece wiec.

                                                      Pozdrowionka niedzielne dla Wszystkich,
                                                      mojito.

                                                      15:28/na zupe musze dzisiaj wygrac.
                                                    • Gość: Asia Re: Dla towarzystwa...i fortuny IP: *.akl.callplus.net.nz 08.11.04, 08:45
                                                      Mojito ja to bym na czarne stawiala, no ale wola Boska i skrzypce, najlepiej
                                                      stawiaj na wygrywajacy kolor :)

                                                      Yvonka to sa jeszcze jakies inne znaki niz Strzelce???/toc to najlepszy znak ,
                                                      calkiem nierozumiem czemu ludzie inne wybieraja

                                                      u nas nareszczie nareszczie letnio, niedziela byla
                                                      cuuuuuuuuuuudddddddddddooooooooooowwwwwwwwwna, pogoda wspaniala, pifko tez ,
                                                      dzisiaj ciutke wiecznie ale tez letnio :))
                                                      zycie z owsianka czy bez jest cudowne :)

                                                      caluski wszem i wobec
                                                    • letnie_zauroczenie Wieczna niedziela:))))))))))))))) 08.11.04, 09:04
                                                      Nic nie jest wieczne. Nawet niedziela konczy sie poniedzialkiem...
                                                    • lcb Re: Wieczna niedziela:))))))))))))))) 08.11.04, 09:20
                                                      it is eternity NOW. it is about me and the sunshine.
                                                      i pytanko: czy Ty jestes letnie_zaurocznie = samotny marcus?
                                                      cheers
                                                    • letnie_zauroczenie Re: Wieczna niedziela:))))))))))))))) 08.11.04, 09:44
                                                      Nie.
                                                      Ostrozne re-pytanko, bo nie znam Samotnego: jestesmy podobni?:)

                                                    • Gość: szopen Re: Wieczna niedziela:))))))))))))))) IP: 204.79.89.* 08.11.04, 10:00
                                                      Poniedzialek tez sie juz konczy wiec nie ma sie co przejmowac.
                                                      Zaklety krag dni tygodnia.

                                                      Przezylismy raz niejeden i dalej damy rade.
                                                    • lcb Re: Wieczna niedziela:))))))))))))))) 08.11.04, 10:14
                                                      nie, tylko tez wpadles out of blue :))))
                                                      cheers
                                                    • lcb Re: Wieczna niedziela:))))))))))))))) 08.11.04, 10:16
                                                      Szopen :))))
                                                      najlepiej za bardzo nie koncentrowac na przemijaniu, co nie ?
                                                      cheers
                                                    • letnie_zauroczenie Wpadanie i przemijanie 08.11.04, 10:40
                                                      Nie ma powodu do zwierania szykow.
                                                      Zapewniam:)))))))))))))))
                                                    • tangerin Re: Wpadanie i przemijanie 08.11.04, 11:18
                                                      Oooooooooo!
                                                      czyzbym cos pominela?


                                                      Ja stawialbym na czerwone.
                                                      Slonca wszystkim zycze, sobie tez.
                                                      :))))
                                                      Spadam. Na grzne piffko. A co!
                                                    • yvona73pol Re: Wpadanie i przemijanie 08.11.04, 13:11
                                                      a ja przewrotnie postawie na 21 ;)))
                                                      tez mi sie wydaje, ze cos pominelam, ale to tylko zludzenie.....
                                                      a ja znow nie moge zainstalowac programu, ktory mi jest potrzebny do fotek, co
                                                      za cholera??
                                                      deszczowo dzis i caly tydzien...
                                                      Asia, strzelce the best, ale inne tez fajne... bywaja ;)))))
                                                      coz, nie my wybieramy, hormony ;)))
                                                      no i vive la difference!!! ;)))
                                                      tymczasem sprobuje znow wgryzc sie w program i niebawem powiadomie, co i jak,
                                                      albo pozniej....
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • yvona73pol Re: Wpadanie i przemijanie 08.11.04, 13:12
                                                      aha, a jaki kolor ma 21??
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Deszcz,mgla i mgla.............. 08.11.04, 14:07
                                                      Dzien przywital nas deszczem a wlasciwie to takie jakies drizly co chwila nad
                                                      nami i bardzo cieplo 16 st.Tydzien zakonczyl sie pokazem fajerwerkow w calej
                                                      Granadzie i musze wam powiedziec , ze po tych tygodniowych hukach przynioslo to
                                                      niejaka ulge :)jeszcze od czasu do czasu strzeli cos na ulicy , ale to juz
                                                      koncowki mam nadzieje.Wczoraj podziwialismy chryzantemy wystawione przez
                                                      Towarzystwo Milosnikow Chryzantem.Cuda,cudenka moge powiedziec smialo,nie
                                                      wiedzialem,ze moze byc tyle odmian,kolorow i ksztaltow.....piekne.Ten tydzien
                                                      zapowiada sie spokojnie i bez wiekszych atrakcji.Mam zamiar zabrac sie za
                                                      urzadzanie poddasza,ale koncepcji jakos brak :(Jeszcze jedna sypialnia to bez
                                                      sensu tym bardzie,ze te ktore sa wystarczaja i wygodnymi sa bardzo.Jakis
                                                      gabinecik do podziwiania nocnego nieba bylby dobry bo okno tam duze,ale gwiazdy
                                                      widac u nas rzadko :)Moze jakies rady od tych ktorzy juz poddasza
                                                      zagospodarowali?Pozdrowienia z deszczowej wyspy dla wszystkich :))
                                                    • Gość: szopen Re: Deszcz,mgla i mgla.............. IP: 204.79.89.* 09.11.04, 01:03
                                                      No u mnie nie pada.

                                                      Juz bardzo dawno nie bylo deszczu, pewnie ze 2 miesiace.
                                                      Susza jest.
                                                      Cieplo, dalej ciut ponizej 30, krotki rekawek.
                                                      A to w sumie Listopad.

                                                      Ale milo tez nie jest za bardzo bo i wiatru brak.
                                                      A to powoduje ze nie wywiewa z miasta spalin, dymu i innych swinstw.
                                                      Jest smog.
                                                      Widocznosc tak jakis kilometr moze.
                                                      Nieciekawie.
                                                    • mojito Roulette - na czerwone (z koronka). 09.11.04, 05:40
                                                      Zdrowenko absolutne Wszystkim,

                                                      merkury spada. Obecnie piec C. Rano ma byc jeszcze zimniej.
                                                      Bez deszczu jednak. Z dobra widocznoscia :))).

                                                      Asienko,
                                                      zrozumiale, ze jako doskonala profesjonalna ksiegowa wolisz byc
                                                      "in the black" niz "in the red".

                                                      Iwona,
                                                      w rulecie mozna obstawiac kolory i numery. Dwadziesia jeden jest rouge.
                                                      Podczas gry dobrze jest miec przy sobie cos malego na szczescie:
                                                      dessous, jarretiere, des bas. Oczywiscie w kieszeni marynarki.
                                                      Un soutien-gorge nie sprawdza sie. Zle sie miesci w kieszeni :))).
                                                      Jezeli mialas na sobie wczoraj rouge to masz u mnie swoj monetarny udzial.
                                                      Kolor wypalil. W ruletce nie ma rozu :))).

                                                      Pozdrawiam slonecznie,
                                                      mojito.

                                                      23:40/zupa rosol z makaronem.

                                                    • yvona73pol wiedzialam ;) 09.11.04, 10:21
                                                      ...wiedzialam, ze rouge ;))
                                                      zdaje sie ze pewne elementy mialam wczoraj na sobie...
                                                      a dzis, no coz, pada, pada i czasami swieci slonko, muchy szaleja, ja nadal nie
                                                      moge nic zainstalowac;
                                                      nastala era wielkich przemyslen, poszukiwan sensu i te pe.....
                                                      moze niebawem wykluja sie konkluze (wraz z bejbisem Saby ;))))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • matrioszkaa chryzantemy zlociste 09.11.04, 12:49
                                                      Czolem!
                                                      Chryzantemy dostalam kiedys od meza i bardzo sie ucieszylam, bo to piekne
                                                      kwiaty(czasem dobrze jest miec meza niedouczonego w kwesti tradycji kwiatowych w
                                                      kulturze polskiej)!
                                                      Urodziny coreczki za mna, ufff, wzbogacila sie na nich miedzy innymi o 2 lalki i
                                                      2 torebki (roz, roz+szary), tak to sie zaczyna.
                                                      Gdyby ktos z mojego zachowania mogl wrozyc jaka bedzie zima, to powiedzialby, ze
                                                      bardzo dluga i ciezka: nie wiem dlaczego, ale cos mi kaze robic olbrzymie zapasy
                                                      wody, sokow i innych niepsujacych sie produktow. Samochod tez ma juz zimowe obuwie.
                                                      Pozdrowienia
                                                      m.
                                                      aha, wybory na Ukrainie rozgrywaja sie tez, a moze przede wszystkim w Rosji;
                                                      mniejsza z tym, w kazdym razie widzialam plakat: „Ukraincy Rasiji” glosujcie na
                                                      ... wiadomo kogo, zbilo mnie z nog!

      • pysiek13 Strzelcem byc :)))) albo po-strzel(en)cem ;) 10.11.04, 06:41
        Aloha wszystkim :))))

        u mnie tam swieci slonko, szczegolnie ostatnio swieci takie jedno wielkie w
        formie VIP :))))moze u Ciebie Yvona pada, u mnie tam swieci. uparta jestem
        qrcze noo ... i wlasnie wczoraj rozmawiajac z VIP doszlam do wniosku, ze
        gdyby 'worry' bylo forma effective weight loss program, to kobiety by byly
        invisible :)))) ja juz jestem prawie nie-widoczna ale co tam ... slonko swieci
        i to okropnie jest radosne :))))
        Matrioszkaaaa, kryzantemy to bardzo piekne kwiaty nie tylko te zlociste i nie
        tylko te na fortepianie ;) to tylko polska tradycja i cmentarze tak kojarza a
        przeciez jest tyle odmian. co slusznie zauwazyl zreszta Wyspiarz, a moze to
        wystawa kwiatow pomogla ? Wyspiarz ( i Samotny Marco tez ;) tak pod katem
        ogrodow to warto zajrzec do Arley Hall & gardens w Northwich, cale 12
        acres ;))))a pod katem attic ? to najlepiej zrobic pokoj do czytania sluchania
        music ... o qrcze rozmarzam chyba niebezpiecznie ...
        Hi Zauroczenie, sorki mnie jak zwykle cos popiepszylo ;)))) tak tajemniczo
        wpisales miedzy linijki ;) no nie, szykow bojowych nie szykuje, ja taka
        przyjazna dusza ogolnie ... napisz cos o sobie, eh ?
        Yvona :)))) Twoje zabieganie zaczyna troche niepokoic: wiesz co ? its about the
        right time, Christmas around the corner, napisz do naszego lokalnego Mikolaja,
        moze 'cus' wymysli ?
        Tangerin :))))ale wyjechalas z tymi szpilkami, proponuje zdjecie do albumu :)
        ja nie nosze szpilkow, co mi tam, przyznam sie bez bicia, nie moj styl
        absolutnie nie. co nie znaczy ze nie lubie u innych ;)))) no i no i usmialam
        okropnie z Pana Krzaka :))))no wygladu to on nie ma masz racje, tylko powiedz
        sama czy bys go lubila bardziej jak by wygladal jak ... wpisz odpowiednio ;)
        Tizedik :)))) za-pracowana ? nie dawaj SIE
        Saba zdrowko :)))) nie gniewaj, ja ostanio potykam z pisaniem i tak ogolnie.
        jak brzunio ? pozbylas juz ? najlepszego :)))) czekam na wiadomosc radosna
        Kazik, Peter, Szopen :)))))
        Mojito :)))) wszystkie kolory gotowe na palecie ... wyobraznia nie pracuje ?
        no no no ;))))
        zdrowko wszystkim absolutnie :)))))
        • dm2004 Re: Strzelcem byc :)))) albo po-strzel(en)cem ;) 10.11.04, 07:29
          a jednak
          • Gość: yvona73pol Re: Strzelcem byc :)))) albo po-strzel(en)cem ;) IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 10.11.04, 13:38
            atusieklawiaturapopsulawiecicchwilowoieapisze;)))))
            powazie
            jakwidac
            ie
            dzialaja
            peweprzyciski
            zwlaszcza
            spacja
            ye,
            Iwoa
            • mojito Re: Strzelcem byc :)))) albo po-strzel(en)cem ;) 10.11.04, 14:34
              Zdrowenko,

              obudzilem sie w poblizu zera. Celsjuszowego. Po raz pierwszy od dluzszego
              czasu. Sen mialem spokojny i w miare kolorowy z pieszczotliwym dotykiem
              Fortuny. Maki mi sie snily, kombajn w oddali i laka. I zegarek kieszonkowy
              znalazlem na niej. Okazalo sie we snie, ze zepsuty. Ale zawsze...
              Moze to pierwsza nasza jaskolka?

              Nasze numery na dzisiaj:
              07 25 32 48 52 PB 03,
              16 19 29 50 52 PB 40,
              01 04 33 40 48 PB 40. Do wygrania dzisiaj 52 miliony. Fortuno, usiadz przy nas.

              Wczoraj delColle powiadomil, ze opuszcza miejsce za dwa tygodnie.
              Lza nam sie wszystkim zakrecila. I obawa mnie musnela, czy nie umre
              z glodu. I skad bede zupy importowal? Mowili, ze poszukaja lokalu
              w okolicy. Trzymamy kciuki. Wszysko sie zmienia i tylko zmiany sa stale.

              Pysiek,
              witaj. Milo widziec Ciebie podStrzelona znowu.

              Iwona,
              jezeli element kolorowy mialas to masz troche forsy u mnie. Dwadziescia.
              Dolny czy gorny element mialas? Tak sobie pytam :))).
              Ja mam pieniadze u Asi i Pyska. Chyba jeszcze mam :))).

              Szopen,
              dzisiejsza gazeta pisze: China`s Informal Lenders Pose Risk to Its Banks.
              I przyklad Wenzhou podany. Mowi sie, ze ludzie olewaja 2% procent bankowy
              i trzymaja pieniadze pod materacem. I sobie kapital pozyczaja.

              Dlugi i pracowity dzien dzisiaj bede mial.
              Stojac (i drapiac sie) przed wyborem owsiankowo-jajecznym
              serdecznie Wszystkich pozdrawiam.

              mojito.
              8:34/0C/zupa wielka niewiadoma.
              • Gość: szopen Re: Strzelcem byc :)))) albo po-strzel(en)cem ;) IP: 204.79.89.* 11.11.04, 02:27
                Mojito.

                Taki mniej formalny system pozyczkowy to funkcjonowal tutaj od baaardzo dawna.
                Banki w sumie dopiero zaczynaja wchodzic w stadium udzielania pozyczek ludziom.

                Co ciekawe to ludzie pozyczaja sobie pieniadze raczej bez procentow
                (przynajmniej w gronie rodziny znajomych), to jest powiedzmy przysluga favor
                ktrora w przyszlosci moze byc odwzajemniona.

                Systemy pozyczania na procent mniejszy lub wiekszy tez istnieja.

                Wenzhou to taka okolica biznesowa. Ludzie z tamtad rosiani po calych Chinach i
                swiecie pomagaja sobie wzajemnie. Nawet bardzo pomagaja.
                I w ten sposob opanowali sporo rynkow szczegolnie odziezowych, fryzjerstwo itd.

                U mnie nadal cieplo.
                Wczoraj i dzisiaj w nocy padalo po dlugiej przerwie, tropikalny zielony kolor
                blyskawicznie sie pojawil, jaskrawo zielone liscie, odzyla trawa no i
                wilgotnosc wrocila do normy.
                A to w sumie srodek listopada.
                • kazachstan Re: Strzelcem byc :)))) albo po-strzel(en)cem ;) 11.11.04, 03:12
                  Dzien dobry,

                  cos nasze pisanie niemrawo sie toczy tylko Szopen i Mojito dziarsko o biznesie
                  tutaj dyskutuja.wyglada ze obydwaj dobrze w biznesie sie orientujecie.i widze
                  ze Iwonka tutaj nam jakis zarcik podsunela z tymi klawiszami tylko ja go nie
                  potrafie rozszyfrowac.
                  Pysiek tez sie odezwala i dzieki Bogu znaczy juz chyba wracasz do zdrowia?ja z
                  kolei na poczatku grudnia bede mial urlop i wracam dopiero po Nowym Roku.
                  bedziemy troche podrozowac glownie u znajomych i tez przy okazji rozgladamy sie
                  za ladna farma. a nuz i trafi sie jakas okazja.czesto farmerzy ubijaja interes
                  w pubie,i tak podobno najlepiej sie rozgladac.dobrze by bylo zeby ta pani
                  Fortuna przysiadla sie do nas oj dobrze.
                  no coz pozdrawiam wszystkich i jestem dobrej mysli ze wygramy
                  Kazik
                  • mojito W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. 11.11.04, 03:57
                    Zdrowka i slonca Wszystkim,

                    odrobine sie slupek rteci podniosl. Cale piec C jest obecnie.
                    W parku zawieszono na drzewach duze kolorowe kule ktore
                    wieczorem zaczynaja swiecic i beda swiecily do polowy stycznia.
                    Wystawy jeszcze nieswiateczne chociaz Victoria`s Secret cala w czerwieni.

                    Szopen,
                    bylem swiadkiem orientalnej solidarnosci i pomocy pienieznej.
                    Znaczne sumy przechodzily z rak do rak i tylko uscisk dloni
                    zaznaczal transakcje. Podobnie dzialaja Koreanczycy. Lokalna spolecznosc
                    tworzy nieformalny venture capital i udziela pozyczek potrzebujacym.
                    Nie slyszy sie o niezwroceniu pieniedzy.
                    Na subkontynencie indyjskim praktykuje sie "havala".
                    W Indiach i Pakistanie mozna "przeslac" pieniadze do Stanow i odwrotnie
                    zlecajac przekazanie pieniedzy "havala brokerowi" i pieniadze sa wyplacane
                    w kazdym miejscu na swiecie. Wszystko to bez posrednictwa bankow.
                    Meksykanie w Stanach przekazuja do kraju prawie jedna trzecia rocznego
                    dochodu Meksyku. Zmieniono na tyle lokalne przepisy bankowe, ze
                    moga to robic nawet nielegalni bez koniecznosci legitymowania sie.
                    Dotyczy to tylko Meksykanczykow.
                    Rzad Pakistanu probuje ograniczyc praktyki havala ale dotychczas z miernym
                    skutkiem.

                    Kazik,
                    za godzine bedziemy bogaci. Dlon mnie swedzi. Znak nieomylny.
                    Zrobilem miejsce na kanapie dla Lady Luck. Moze przysiadzie na chwile.
                    A wowczas na farme mozesz patrzyc przeogromna.

                    Slonecznie pozdrawiam,
                    mojito.

                    21:57/zupelnie dzisiaj o zupie zapomnialem.
                    • Gość: szopen Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. IP: 204.79.89.* 11.11.04, 06:52
                      Cos godzina juz minela chyba.
                      • mojito Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. 11.11.04, 07:12
                        Lady Luck przyslala e-maila z przeprosinami.
                        Jest dzisiaj niedysponowana i nie czuje sie najlepiej.
                        Obiecala przysiasc sie do nas w sobote z 63 milionami.
                        • Gość: szopen Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. IP: 204.79.89.* 11.11.04, 07:28
                          Mnie sie wydaje, ze lady Luck po prostu wstydzi sie zawitac do nas z mala
                          wygrana i zbiera sobie coby z fasonem nas odwiedzic.
                          • mojito Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. 11.11.04, 07:31
                            Niewykluczone :))).
                            • dm2004 Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. 11.11.04, 07:37
                              co jest dla was luck?
                              • Gość: L Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 10:27
                                a wiecie jakie dziś święto?
                                pozdrawiam...
                                buziak
                                • Gość: szopen Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. IP: 204.79.89.* 11.11.04, 10:40
                                  Wiemy co za swieto jest dzisiaj, az tak daleko by nie wiedziec nie mieszkamy.
                                  • yvona73pol Re: W oczekiwaniu na Lady Luck aka Fortuna. 11.11.04, 14:34
                                    wiemy, wiemy....
                                    a ja uprzejmie donosze, ze klawiatura nowa kupiona, bo poprzednia zdechla ;)))
                                    cosik sie wylalo, no i spacja oraz przyciski n b tez nie dzialaly, no i nawet
                                    sie zalogowac nie szlo ;)) ani poczty sprawdzic, ani nic napisac, jak sami
                                    widzieliscie...
                                    teraz to glownie pisalam prace na zaliczenie, wlasnie jestem na etapie
                                    przepisywania... opornie idzie, ale jakos wyjdzie, jak sadze ;)))
                                    buziaczki dla wszystkich, Pysiek, pomysle o zyczeniach dla Santa, pomysle ;))
                                    Tange, dzieki za smiesznosci,
                                    Matrioszka, snilas mi sie, ale chyba nie tak do konca poprawnie, bo bylas
                                    wysoka ;))) i blondynka ;)
                                    caluski raz jeszcze,
                                    Iwona
                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej deszczowo,cieplo i sennie 11.11.04, 15:08
                                      Wczoraj wsiedlismy na Manchester eye , takie diabelskie kolo stojace w centrum
                                      miasta , widoki wspaniale , wieczorne miasto rozswietlone u stop , nasze kolo
                                      jest coprawda troche nizsze od londynskiego , ale i tak wrazenia
                                      wspaniale.Potem spacer po deptakach, ktorych tu co niemiara bo wiekszosc
                                      centrum zamknieto dla ruchu kolowego i kolacja "U Wlocha"zakonczyla mily
                                      wieczor.A dzisiaj praca,praca i praca,ale ta ma sie juz ku koncowi,wiec jest
                                      ok.Pozdrowienia dla wszystkich:)
                                      • mojito Dzisiejsze swieta. 11.11.04, 15:19
                                        Wiem jakie swieto jest obchodzone dzisiaj w Polsce.
                                        W Stanach dzisiaj Veterans Day. I dwa tygodnie do indyka.
                                        Pozdrowionka,
                                        m.
                                        • matrioszkaa Re: Dzisiejsze swieta. 12.11.04, 08:37
                                          E tam, ja nie swietowalam, maz swietowal, to jego zaprosili do polskiej
                                          ambasady, nie mnie. Cholera.
                                          Iwona, co robilam w Twoim snie jako wysoka blondynka?
                                          Moje zabkujace ciagle dziecko obudzilo sie o 3 w nocy, zwedzilo schowany klucz,
                                          otworzylo drzwi i zeszlo do sasiadow.
                                          Idzie zima.
                                          Chyba sama sobie zrobie blokade na Ebay, poki nie jest za pozno.
                                          paaaaaa
                                          m.
                                          • pasikonikowska Re: Dzisiejsze swieta. 12.11.04, 09:01
                                            czy ty jestes ta sama miroszka co wypowiadala sie za pewnym przywodca wiesz o
                                            czym pisze kolor pomaranczowy ?
                                            • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Bridget atakuje 12.11.04, 10:51
                                              We wszystkich stacjach tv ONA na wszystkich slupach reklamowych ONA wszedzie
                                              ONA zobaczymy czy druga czesc spelni oczekiwania :)Przed nami wolne dni,pogoda
                                              zapowiada sie niezla ma byc slonecznie i 16 st. wiec to prawie wiosna :)Czeka
                                              nas wyprawa do Birmingham poniewaz tam odbywaja sie jakies miejskie imprezy z
                                              atrakcjami muzycznymi , koncerty sponsorowane przez miasto i otwarcie
                                              swiatecznego sezonu :)Zycze wszystkim zeby najblizsze dni uplynely ciekawie i
                                              pozdrawiam slonecznie :)
                                              • yvona73pol Re: Bridget atakuje 12.11.04, 12:17
                                                Matrioszka, bylas z dzieciakami i mezem (brunet, ciemne oczy) na basenie i ja
                                                tez sie tam przyplatalam; nawet sie ucieszylam, ze was poznalam, ale cos mi te
                                                parametry nie pasowaly (dowod na senne logiczne myslenie jednak);

                                                na Bridget mialam isc dzis, niestety, nie wyszlo, moze kiedy indziej....

                                                Mojito, jak nie spisz, to podaj jak teraz jest z czasem w Stanach versus
                                                Aussie, bo kolezanka jutro rano dzwonic chce do NY i zupelnie sie jej
                                                pokielbasilo ;))) wielkie dziki (kosmate ;))))))

                                                tymczasem jest wieczor, na jutro zapowiadaja upal 34stopnie, mnie to rybka, bo
                                                i tak spedze caly dzien w pomieszczeniu, wyjde w gwiazdy...
                                                ech, chcialoby sie polezec z drinem na plazy, albo chciaz po prostu na plazy
                                                polezec, a tu szum klimatyzacji i inne industrialne dzwieki....
                                                za to perspektywa niedalekich wakacji pocieszajaca ;)

                                                caluski,
                                                Iwona na czarno ;)
                                                • letnie_zauroczenie Czas w NYC 12.11.04, 15:27
                                                  (dla Iwony w czerni)

                                                  9:27
                                                  • mojito Czasy plyna. 12.11.04, 16:52
                                                    Iwona,

                                                    Nowy Jork/Filadelfia obecnie 10:52 AM (piontek),
                                                    Sydney - 2:52 AM (sobota) - w jakim kolorze spisz?
                                                    Warszawa - 16:52 (piontek).

                                                    Slonecznie Wszystkich,
                                                    mojito.
                                                    • Gość: z_wyspy_wcale_nie_ Chyba nastapil "przesyt" internetowy :( IP: 212.248.226.* 13.11.04, 12:14
                                                      Jakos coraz trudniej zebrac sie do zagladania na forum z pracy to jeszcze jakos
                                                      tam sie chce zeby czas szybciej polecial,w domu comp nie kusi,czas na
                                                      odpoczynek od maszyn.Okres przedswiateczny zaowocowal wysypem masy imprez w
                                                      przyszlym tygodniu bede uczeszczal na dni kuchni francuskiej :) beda pokazy ,
                                                      degustacje i francuskie produkty do nabycia,zeby w domu mozna bylo odrazu
                                                      poeksperymentowac :)W tv dawkuje sobie Conana i Terminatora bo zaczal sie
                                                      tydzien z obydwoma hero :)nie trzeba myslec i odprezenie absolutne :)))
                                                      Pozdrawiam wszystkich zyczac "na zapas" Wesolych Swiat i spelnienia w Nowym
                                                      Roku , wielu ciekawych dyskusji w watku i niech sie rozwija tak jak
                                                      dotychczas :)Wszystkiego dobrego i do postukania ...kiedys :))
                                                    • mojito Wolno jedzac sandwicz... 13.11.04, 21:00
                                                      ... z indyka przegladam prase. Unikam wiadomosci zaklocajacych
                                                      trawienie. Sandwicz ze wspomnianym wczesniej indykiem, salata,
                                                      pomidorem i odrobina cebuli. Majac opcje wybralem dotyk musztardy
                                                      zamiast majonezu. Calosc na bulce kajzerce. Popijany iced tea.

                                                      Dwie recenzje filmu drugiej sekwencji Bridget Jones. Obie przeciwne.
                                                      Meska mowiaca, ze film jest ok. Kobieca, ze mozna sobie darowac i
                                                      stwierdzajaca, ze pierwsza czesc byla znacznie lepsza. Poczekam na
                                                      Wasze opinie.

                                                      Rekordowa niskosc bezrobocia w Australii. Piec przecinek trzy procent.
                                                      Najnizsza od 27 lat. Ilosc zatrudnionych wzrosla ostatnio o 43,700.
                                                      Przewiduje sie, ze Bank Centralny podniesie oprocentowanie w przyszlym
                                                      roku. Qrcze, macie po dwie/trzy prace?

                                                      Rzymska policja drogowa dostala Lamborghini Gallardo i dopedza wloskich
                                                      kierowcow. Z maksymalna szybkoscia 300 km/h nie jest im trudno.
                                                      Przeszkolono w jezdzie kilku policjantow. W tym kobiete. Mandat z kobiecej
                                                      reki mniej boli.

                                                      Prywatny sektor handlu Szanghaju scisle kontrolowany przez wladze miasta.
                                                      Drobni slepikarze narzekaja ("Zhejiang businessmen").

                                                      Prezydent Putin interesuje sie aktywnie wyborami na Ukrainie.
                                                      To jego druga wizyta w tak krotkim czasie. Na dwoje babka wrozyla.
                                                      I to byc moze go niepokoi.

                                                      Dobra i zla wiadomosc dla Coca-Coli. Dobra - ludzie ciagle pija.
                                                      Zla - za malo Coca-Coli (patrz wyzej). Spada spozycie. Spadaja zyski.

                                                      Piszac o zyskach. Nasze numery na dzisiejsze losowanie:
                                                      04 13 16 26 34 PB 22,
                                                      20 27 30 37 51 PB 51,
                                                      09 13 26 39 45 PB 28. Do wygrania 63 miliony. Fortuna nam obiecala...

                                                      Gryzac dokladnie ostatni kes sandwicza i wypijajac iced tea
                                                      slonecznie i sobotnio pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      15:00/7C/wieczorem perspektywa zupy Gloria (z czarnej fasoli w Alma de Cuba).

                                                    • tizedik Re: Wolno jedzac... 14.11.04, 15:23
                                                      Sprawdzilam losowanie. Fortuna to jednak kaprysna pani...;-)
                                                      www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                                                      Za to pula rosnie i dzis wynosi juz 72 miliony zielonych.
                                                      A ja zglodnialam i szykuje sie na zimowy obiad.
                                                      Temperatura i sloneczko dzis u mnie takie same jak za oceanem :-)
                                                      Pozdrowki:-)
                                                      T.
                                                    • yvona73pol Re: Wolno jedzac... 14.11.04, 21:29
                                                      no, Tizedik, sadzilam, ze cie wilcy pozarli, tak sie nie odzywalas... ;))))
                                                      pani Fortuna to sie tak droczy i droczy, zaczyna mi sie to nie podobac... no,
                                                      ale coz ja szara mysz moge... wobec rajskiego ptaka... nieprzewidywalnego...
                                                      dzis jako i wczoraj upaly sie zapowiadaja, a ja troche przypieczona z wczoraj z
                                                      niepokojem zastanawiam sie co zaloze... oprocz bordowego dessous, bo to juz
                                                      postanowione, coz wiecej zniesie moje biedne (bordowe ;))))) cialo??
                                                      no, nie przekonamy sie o tym siedzac w domku przy kompie, a i czas leci wiec
                                                      pozdrawiam i sle buziaczki,
                                                      Iwona - poparzona ;)))
                                                    • kazachstan Re: Wolno jedzac i pijac w cieniu altanki 15.11.04, 01:39
                                                      Dzien dobry wszystkim,

                                                      ja dzisisaj mam wolne wiec troche uporzadkowalem ogrod i swoj i mojej Pani
                                                      tez.u sasiada jeszcze kwitnie jacaranda co to ma takie piekne jasno fioletowe
                                                      kwiatki i spadaja one jak fioletowy deszcz,mam wiec od strony sasiada fioletowy
                                                      dywan.i od plotu po tej stronie tez zaczely kwitnac afrykanskie lilie w kolorze
                                                      bialym wiec calosc bardzo ladnie wyglada.weekend minal spokojny bez zadnych
                                                      odwiedzin ale juz czuje ze dzieciaki i wnuki do nas zawitaja na Mikolaja.taka
                                                      tradycja z Polski na 6 grudnia dzieciaki dostaja drobne podarki.siedze wiec w
                                                      altanie i popijam piwo schlodzone i rozmyslam co to by przygotowac za
                                                      niespodzianke.
                                                      teraz to bezrobocie w Australii to ja tak powiem ze tym statystykom nie
                                                      dowierzam jakosik.kolejka po zasilek bezrobotny dalej tak samo dluga i trudno
                                                      znalesc prace przed swietami.duzo zakladow zamyka sie na okres SWiat i wakacji,
                                                      bo to najgoretsze miesiace.czy mamy dwie tszy prace,ho ho to ja za stary ale
                                                      kiedys tak bywalo ze ciagnolem po dwie prace naraz.teraz juz spokojniej.zawsze
                                                      trudniej jest znalesc prace ludziom bez zawodu albo ze slaba znajomoscia jezyka
                                                      dlatego emigrantom jest trudniej.osoby ktore maja jakis wyuczony zawod latwiej
                                                      potrafia gdzies sie zaczepic a jak juz praca jest to wtedy latwiej gdzies sie
                                                      przeniesc.
                                                      no i Saba odezwij sie i pochwal co tam sie urodzilo my tu przeciez czekamy na
                                                      wiadomosc
                                                      pozdrawiam
                                                      kazik
                                                    • Gość: szopen Sandwicza brak IP: 204.79.89.* 15.11.04, 01:59
                                                      Czytajac o sandwichu przypomnialo mi sie ze moj lanczykowy sandwicz zostal w
                                                      lodowce bo zapomnialem go do teczki wlozyc.

                                                      Szybkie sprawdzenie miejsca aktualnego pobytu malzonki wykazalo ze ona tez juz
                                                      w pracy wiec dostawa owaego sandwicza nie nastapi.

                                                      Oj musze cos wykombinowac.
                                                    • pysiek13 Sandwicza brak ... jest foccasia 15.11.04, 06:28
                                                      Po-poludniowo i sonecznie :))))

                                                      lunch wiec foccasia z sun dried tomatoes, cold chicken, artichoke i odrobina
                                                      cheese. pifka nee, qrcze alkohol jeszcze nie wiec tylko soczek: apple and
                                                      blackcurrant :( chwilowo jest OK :(((( Kazik, Ty normalnie prowokujesz ta swoja
                                                      altana ;)
                                                      bezrobocie temat wdzeczny, nie zawyzam swoja osoba jednak tych 5.3% narazie
                                                      udaje mi make ends meet somehow i nie jestem na czerwonym ;) informacjom
                                                      prasowym i liczbom za bardzo bym nie wierzyla, Mojito przypomne Twoje trzy
                                                      rodzaje klamstwa: lie, damn lies and statistics. jak kontrolowac media, metody
                                                      manipulacji, kto i w jaki sposob to powinien robic ? chodzi nam wszystkim o
                                                      lepszy swiat, w ktorym to jednostka ma byc szczesliwa nie abstrakcyjny narod
                                                      spoleczenstwo. abstrakcyjen pojecia nie moga byc szczesliwe.
                                                      eee, ferrari i policja, to dopiero ponizej pasa chwyt. w Au Policja nie wysila
                                                      sie zbytnio w gonitwach, sa speed cameras, czasem urzadzaja random checking on
                                                      the streets szczegolnie przed dlugim weekends. nie maja TAAAKICH super szybkich
                                                      samochodow ale. w Au kierowcy jezdza srednio dobrze, co natomiast jest troche
                                                      denerwujace to roznego rodzaju sign w stylu: catch me if u can.
                                                    • kazachstan Re: Sandwicza brak ... jest foccasia 15.11.04, 06:41
                                                      Dzien dobry Pysiek,a co to za przeproszeniem przeszkadza ci moja altana?
                                                    • pysiek13 speeding i ... altana 15.11.04, 07:07
                                                      ooops, cos mi urwalo ;)
                                                      no wiec rozne sign na samochodach, ludzie bardzo lubia wyrozniac ;) jakie jest
                                                      przeslanie na przyklad taki sticker 'baby on board'? albo: 'hit me, my mother-
                                                      in-law in the boot' albo: 'I love God'. i taki kierowca co 'love God' cut me
                                                      out, musialam tak hamowac ze auto stanelo deba na przednich kolach, to co
                                                      powinnam zrobic to samo i zajechac mu droge? eh ...
                                                      wracajac jeszcze do speeding, ferrari i mandaty. chyba nie ma dobrego
                                                      optymalnego rozwiazania, na rynku coraz nowe i szybsze auta, czy
                                                      bezpieczniejsze? znowu te (cholerne) statistics mowia ze auta uznane za
                                                      najbardziej bezpieczne (SAAB, Volvo, Mercedes) kupuja ... marni kierowcy, aby
                                                      czuc w nich bezpiecznie ;)))) policja w AU don't considered road traffic as
                                                      priority. jest max 12 merrit points, ktore jak zgubisz to stracisz licence and
                                                      choice is yours ;)
                                                      Yvona, na spieczona skore dobre jest aloevera balsam, a gdzies Ty zdazyla
                                                      spalic ? czy to tak pod sabat czarownic ;))))?
                                                      Kazik, nic nie mam do Twojej altany, tak sobie pisze :))))
                                                      Asia a Ty gdzie znikasz ?
                                                      zdrowka wszystkim
      • dm2004 speeding ciag dalszy 15.11.04, 07:19
        w Sydney to nie ma gdzie dobrze sie rozpedzic, wszedzie kamery albo 50 speed
        limit. no tylko na highwayu mozna sie troche wyszalec.
        a Ty zawsze wedlug przepisow?
        • pysiek13 Re: speeding ciag dalszy 15.11.04, 07:32
          Halloween to byl na poczatku November, a tu ciagle jakies duchy unosza :))))
          szanowny DUCHU pisz otwarcie :))))
          zdrowka raz jeszcze
          • Gość: szopen Re: speeding ciag dalszy IP: 204.79.89.* 15.11.04, 07:36
            Niw wiem czy to rzecz tak calkiem normalna ale sie przyznam, ze ani samochody
            ani osiagane przez nie predkosci mnie nic a nic nie kreca.

            A ujawnic sie chyba czas.
            To do kilku ostatnich gosci.
            • dm2004 Re: speeding ciag dalszy 15.11.04, 07:43
              klaniam nisko wiec: ja jestem znany duch, czolko
              Gunther
              • pysiek13 Re: speeding ciag dalszy 15.11.04, 07:44
                :)))))))))))))))))))))
                • dm2004 Re: speeding ciag dalszy 15.11.04, 07:45
                  i nawzajem :)))
                  • pysiek13 Re: speeding ciag dalszy 15.11.04, 07:47
                    Aloha Gunther :))))

                    no to jak ujawniles to napisz co ciekawego u Ciebie
                    cheers
                    • gunther_0 Re: speeding ciag dalszy 15.11.04, 07:57
                      Witajcie kochani,

                      no co u mnie, jestem w Niemczech ciagle,bo troche rodzinnych klopotow i no tego
                      trzeba tu brata troche podeprzec,nie wesolo ogolnie.dopiero bylo wesele jego
                      corki, a moze byc pogrzeb jego zony,ma nowotwor na piersi.wiec jeszcze chwilowo
                      nie odlatuje do Australii.troche to mi pomieszalo moje rozne plany, ale tak to
                      w zyciu bywa, moja lodeczka troche znowu zboczyla ze szlaku.
                      kochani myslami to jestem z Wami, czytam od czasu do czasu ale jak humor nie
                      tego to i kurde pisac nie mam nastroju.odezwe sie naprawde,szczerze jestem do
                      was przywiazany
                      moc usciskow dla wszystkich
                      • mojito Jeszcze o sandwiczu. 15.11.04, 10:37
                        Zdrowka Wszystkim zycze,

                        lubie prostote i nieskomplikowanosc sandwicza. Podstawa musi byc
                        dobry/swiezy chleb. Foccacia wywoluje we mnie mieszane uczucia.
                        Lubie ja z wegetarianskim sandwiczem. Grilowane warzywa. Papryka koniecznie.
                        I jakies twarde warzywo w srodku jako kregoslup. Nie lubie "rozciapanego".
                        Jak wiemy, sandwicz "wynalazl" Lord Sandwich. Przeszkadzalo mu ciagle wstawanie
                        od stolika karcianego aby cos zjesc. Majac sandwicz nie musial tego
                        juz wiecej robic. Ciekawe czy ma swoj pomnik gdzies? Zwiazek brydzystow
                        powinien sie tym zainteresowac. Pokerzysci tez chetnie sie dorzuca.
                        Lord byl bardzo przedsiebiorczym facetem i mial jasno okreslony cel w zyciu.
                        Lord ma moj szacunek i podziw sandwiczowy. Mysle o nim prawie zawsze zujac
                        dobry sandwicz. Zujac krotko niedobry sandwicz nie mysle o nim. To nie jego
                        wina. Sandwicz znacznie ulatwia i upraszcza sprawe w miare szybkiego
                        zaspokojenia glodu. Dobry sandwicz daje radosc zycia (joie de vivre).
                        Nastepnym etapem postepu ludzkosci bylaby pigulka odzywcza. Ale tego nie
                        chcialbym dozyc. Na sandwiczu moge sie zatrzymac.

                        Tizedik,
                        czesc. Milo, ze jestes.

                        Gunther Amigo,
                        cala moja sympatia i empatia leci do Niemiec. Buena suerte! Amigo.

                        Kazik,
                        sandwicz w altance tez by mi smakowal. Z Fosterem na przyklad.
                        Moze wiec juz w srode. Ta srode mam nadzieje :))).

                        Pysiek,
                        interpretacje danych statystycznych mialem ukonczona w socjalizmie.
                        Piekna szkola i cenie ja sobie bardzo. Statystyke interpretuje tak
                        jak swoje horoskopy. Z przymruzeniem optymistycznego oka.
                        Ale milo poczytac o niskim bezrobociu. Jest to sukces kreatywnej
                        manipulacji liczbami rzadowymi. Mark Twain ciagle jest bliski mojemu sercu.

                        Iwona,
                        dmucham delikatnie z oddali na Twoje przypieczone miejsce/a.
                        Morf powinien lekko nasmarowac je zsiadlym mlekiem. Macie takie w Au?
                        Z jakim kolorem zsiadle mleko ewentualnie by wspolgralo?

                        Przez moment wydawalo mi sie, ze slysze delikatne kwilenie wczesnej
                        kobiety z oddali. Moglbym sie prawie zalozyc, ze to z Holandii.
                        A moze tylko tak mi sie wydawalo...

                        A wiec zdrowka raz jeszcze Wszystkim i pomyslego tygodnia,
                        slonecznie,
                        mojito.

                        4:37/4C/zupa? - kto to moze wiedziec co dzien przyniesie.
                        • yvona73pol sabaty.... 15.11.04, 14:07
                          hejka, jak to mowia malolaty ;)))
                          tez sie nie moge doczekac Sabowych wiesci...
                          altanka by sie przydala, oj, przydala ;)) ale malusienki ogrodek, a raczej
                          skrawek trawy za domem tez niezly....
                          Pysiek, sabat zupelnie niezalezny od przypieczenia, aloevera zel juz
                          zastosowalam (szerzej list wkrotce);
                          Gunther, ja bede myslec mocno i moze cos sie wyklaruje... 3m sie :)
                          Mojito, mleka zsiadlego to niet, predzej zgnile ;))) a jaki kolor, hmmm,
                          zapewne czekoladowy ;)))
                          no, koncze, bo mi tu gadu rzy ;))
                          caluski,
                          Iwona
                          • zuzka09 Re: sabaty.... 16.11.04, 01:59
                            witajcie,to ja tu sie wtrace na chwilke,
                            powiem ze polski zwyczaj kanapkowy uwazam w dalszym ciagu za bardzo dobry
                            zwyczaj.robilo sie tyle przeroznych kanapek kolorowych i z przeroznych
                            produktow co tylko bylo w lodowce i bylo bardzo fajnie.dawniej to mnie sie
                            wydaje bylo skromniej,ale ludzie byli bardziej pomyslowi,potrafili zrobic cos z
                            niczego.teraz te nawet male rodzinne przyjecia robi sie na mode,byly wiec
                            zapiekanki,zapiekanki przeszly to robilo sie domowe pizze,potem przyszlo
                            pieczenie kielbasek,salatki,tak jak moda z zachodu na rozne zwyczaje jak
                            Walentynki,tak i na rozne nowe potrawy do nas przychodzi.to nie jest zle,ale
                            czasami mam okropnie smaka na takie polskie tradycyjne potrawy,zupelnie jak
                            baba w ciazy jakies zachciewajki,jak na przyklad na sledzie.no nic pozdrawiam
                            • Gość: szopen sandwiczowo IP: 204.79.89.* 16.11.04, 02:24
                              Wczoraj zapomniany w lodowce sandwich siedi w teczce razem z garscia malych
                              pomidorkow i druga winogron oczekujac na pore lanczykowa.

                              Zrobiony na wlasnorecznie upieczonym chlebie razowym, zawierajacy Philadelphia
                              (tak sie pisze?) Cream Cheese, szczypiorek, plasterki wedliny, zolty ser i
                              duuuza ilosc czarnego pieprzu.
                              Niech czeka to sie doczeka.

                              Na temat Lorda Sandwicha.

                              Jakis rok temu w TV widzialem program o potomkach owego jegomoscia.
                              Jako, ze niestety wplywy finansowe z ichnich posiadlosci zaczely przerastac
                              wydatki zaczela sie rodzina rozgladac za pomyslem na jakis interes by bilans
                              finanasowy odwrocic.

                              Wykorzystujac nazwisko jeden z mlodszych potomkow zdecydowal sie na rozkrecenie
                              interesu oferujacego dostawe sandwiczow wlasnie.
                              W programie tym pokazano cala historie rozkrecania interesu od biznes planu
                              poprzez pierwsze wejscie na rynek, korekty strategi, zmiany zawartosci
                              sandwiczow itd.
                              W koncu im wyszlo.

                              Ot tak mi sie przypomnialo.

                              A u mnie niestety zrobilo sie chlodno, w nocy deszcz w koncu popadal,
                              temperatura spadla, chyba koniec lata nastapi.
                              • pysiek13 Lord Sandwich :)))) 16.11.04, 04:26
                                Sonecznie :))))

                                tak w biegu ... a wiecie ze oryginalna nazwa Hawaii to Sandwich Islands ?
                                nazwal je tak wlasnie Captain James Cook na czesc swojego sponsora ktorym byl
                                admiral John Monatagu, Earl of Sandwich ;))))
                                Mojito :)))) ja prywatnie sobie mysle, ze jego zona byla na wakacjach, albo
                                byla w zlym humorze, albo moze glowa ja bolala ;)))) i dlatego nie przygotowala
                                mu lunch, a potrzeba byla i jest matka wynalazkow :))))
                                Szopen :)))) a gdzie Ty pieczesz chleb ? qrcze jestes pomyslowy ...
                                Gunther :)))) no trzymaj sie i nie daj sie. zdrowka zycze
                                Zuzka :)))) pisz czesciej
                                Yvona :)))) timetables wy-klaruja, powodzenia
                                i zdrowka wszystkim
                          • gunther_0 Re: sabaty.... 16.11.04, 05:18
                            Siemanko wszystkim,
                            i dzieki Amigos:)))
                            Iwonna w Australii jest butter milk co przypomina smakiem zsiadle mleko,sprobuj
                            dobre na upaly i na opalenizne.jak tam szkola?jak dlugo jeszcze bedziesz w
                            Australii?no w zeszlym roku jak marzlas po przyjezdzie do Sydney oferowalem
                            ramie do wsparcia,nie powiem bylo bez odezwu wiec trzymam sie z rezerwa;)))
                            kurde albo mi sie zdaje albo te dziewczyny od klimatu w Australii jakies
                            nieprzystepne sie robia?;)Twoja kolorowa paleta pobudza zmysly,ten kolor
                            czekoladowy mowisz?cos mi przypomina;)chetnie bym juz powygrzewal sie na slonku
                            w Australii,sprawdzil ostroznie jak tam oczy w kolorze Tia Maria sie miewaja,
                            przypomnial sobie pewne miejsca,kurde az mnie zsie w dolku.tmczasem zakutany w
                            jesionke,beretka i szalik,myslami,no tego chociaz myslami uciekam do cieplych
                            krajow.
                            Sabcia skarbie jak tam zdrowko, kwili czy nie kwili?jak amigo Mojito cos tam
                            slyszal juz to moze i kwili.tylko czy mi sie cos pomylilo,mial byc meski
                            potomek,Mojito czy ty obstawiales na dziewczynke?nie rob mi tego amigo to mial
                            byc Gunther Junior przeciez i skorpionek, a my tu milowymi krokami zblizamy sie
                            do klubu strzeleckiego;)Sabcia,no nie wyglupiaj sie prosze pospiesz sie z tym
                            rodzeniem, niech bedzie skorpionek:))
                            Asienko Bubu, sloneczko z New Zealand :)))Ty cos dla odmiany nie kwilisz,malo
                            Ciebie tutaj,opalasz sie Kotku na dachu?zawsze nam tu ladnie napisalas ale cos
                            ostatnio zabiegana czy ki diabel?
                            Kazek,kope lat a Ty tak siedzisz w tej altanie popijasz piwko tak jak cie tam
                            ostawil?uklony dla Twoje Pani,skrobne brachu,don't worry and be happy;)))
                            Amigo Mojito;) klaniam nisko ale sandwich to ja lubie konkretny,nie cierpie
                            bialego tostowego pieczywa co to w smaku przypomina papier.chlebek zytni sie
                            rozumie,wedlinka,pomidorek,ser zolty niekoniecznie ale lubie troche innych
                            smieci jak salata zielona,albo tak jak wlosi dodaja atipasto,czyli marynowane
                            jarzyny.jak tam poziom alkoholu w porzasiu? czolko Amigo
                            Pysiek co ty znowu z tym bolem glowy,kiedys to byla migrena, teraz roznie to
                            sie nazywa ten tego znaczy.kobiety biora sobie panadol na bol glowy i tanczymy
                            cala noc,nie ma przepraszam;)
                            spadnako i siemanko kochani
                            • Gość: szopen Po sandwiczu IP: 204.79.89.* 16.11.04, 06:10
                              Zostalo wspomnienie i mile poczucie sytosci w brzuszku.

                              Chleb pieke w piekarniku w szklanej formie jak do keksu mniej wiecej.
                              Przyznam sie ze dopiero w sobote wyszedl mi jadalny po raz pierwszy po kilku
                              probach zakonczonych niepowodzeniem.
                              Teraz mam technologie chyba juz opanowana.

                              Pogoda sie poprawila, wyszlo sloneczko, moze lato jeszcze potrwa.
                              • matrioszkaa Otwarcie sezonu zimowego. 16.11.04, 07:11
                                W olimpiadzie startuja: kaszel, katar, bol uszu i gardla, goraczka.
                                Pada snieg z deszczem.

                                Szopen daj przepis na ten chleb! Ja mam taka maszynke, ale cosik nie dziala i
                                wyszedl gniot ostatnio.

                                Pasikonika informuje, ze jako wysoka blondynka moge byc i miroszka.

                                Gunther, co to za szyfr dm (drogerie markt, czy stara dobra waluta niemiecka,
                                oder was?). Mysle, ze medycyna w Niemczech jest dobra, na pewno sa szanse (moj
                                wujek meczy sie w Polsce i nie wyglada to za dobrze).
                                Tez mysle, ze chlopak u Saby!
                                Pa
                                m.
                                • Gość: szopen Chleb IP: 204.79.89.* 16.11.04, 08:11
                                  Na mniej wiecej jeden bochenek.

                                  Do pol szklanki cieplej wody dodac lyzeczke cukru i lyzeczke suchych drozdzy,
                                  wymieszac i odstawic na bok az sie zacznie mocno pienic.

                                  Szklanke maki zwyklej i szklanke razowej wymieszac w misce, dodac lyzeczke
                                  soli, 2 lyzeczki oliwy, wlac drozdze i zaczac ugniatac ciasto, jesli trzeba
                                  dodac jeszcze troche wody.
                                  Pougniatac 5 minut i odstawic na pol godziny az urosnie.
                                  Nastepnie jeszcze raz to ciasto pougniatac (gaz sie z niego ulotni wiec
                                  objetosc sie sporo zmniejszy), forme wysmarowac oliwa wsadzic ciasto i odstawic
                                  na 2-3 godziny do urosniecia.

                                  Piekarnik rozgrzac na 180 stopni wsadzic (delikatnie) nasz chleb i upiec.

                                  Smacznego.

                                  A poszukujacych przygod kulinarnych na forum kuchnia zapraszam, tam jest bardzo
                                  milo i smacznie.
                                • mojito Polsennie marzac o sandwiczu . 16.11.04, 08:25
                                  Wlasnie zastanawialem sie jaki to moglby byc sandwicz zostawiony
                                  przez Szopena w lodowce. W mojej nie ma nic i o sandwiczu teraz
                                  marze. Philadelphia Cream Cheese zaczal wedrowac po swiecie.
                                  Bardzo sie przed laty zdziwilem gdy zobaczylem go na polce nocnego
                                  sklepu w Warszawie (chyba to byla Pulawska).
                                  Te malutkie pomidory (cherry tomato) uwielbiam. Wygodnie sie je je.
                                  Niestety, mimo wielokrotnych prob nie przekonalem sie do kombinacji
                                  zoltego sera z wedlina. Mimo olbrzymiej popularnosci tutaj ham/cheese
                                  sandwicz. Dodatek czarnego pieprzu ozywil moja wyobraznie.
                                  Pieprzenie czegokolwiek nas ozywia. A sledzi, qrcze, nie jadlem od lata.

                                  Co w Niderlandii, nie wiem. Z calym szacunkiem dla mezczyzn ja
                                  nieobiektywnie kibicuje kobietom. Tak jakos...
                                  Jezeli jakies glosy slysze - to sa one w przewadze kobiece :))).

                                  Kapitan James Cook zginal w bojce na Hawajach. Na duzej wyspie Hawaii.
                                  Nie w walce o sandwicz jak moze mowic plotka ale o jolke (szalupa okretowa).
                                  Kobiety wszedzie sa zamieszane. Byla to niedziela, 14 stycznia, 1779 roku.
                                  Troche wczesniej - w 1776 - podpisano pierwsza na swiecie konstytucje
                                  w Filadelfii. Nasza polska, trzeciomajowa byla druga na swiecie.

                                  Zjem co mam (dwa banany) i ide spac. Moze mi sie sandwicz przysni.
                                  Nie zdecydowalem jeszcze jaki bym chcial. Na pewno nie na bialym
                                  chlebie. Nie znosze. Z kurczakiem moglby sie pojawic w moim snie.

                                  Polsennie pozdrawiam Wszystkich,
                                  mojito.

                                  2:25/9C/bez zupy dzisiaj/wczoraj.


                                  • Gość: szopen Re: Polsennie marzac o sandwiczu . IP: 204.79.89.* 16.11.04, 09:12
                                    No a ja sie juz zastanawiam co dobrego zrobic na kolacje.
                                    Wczoraj byly kraby w curry, wyszly rewelacyjne.
                                    dzisiaj a drodze do domu chyba tez zachacze o rynek.

                                    Jutro doniose co z tego wyszlo.
                                    • yvona73pol kulinaria... 16.11.04, 12:48
                                      ach, zrobilo sie smakowicie na wateczku ;)))
                                      a moj wok w odstawce, tajskie potrawy j.w. czasu nie ma, albo i ochoty, a
                                      zreszta, jak jest takie slonce, to sie wcale nie ma na nic ochoty, tylko na
                                      lody karmelowe, mango i salate, no i od czasu do czasu jakies miesko ;)))
                                      Gunther, no co ty, nie rezygnuj tak szybko z tym ramieniem ;))) wiesz, ze
                                      czasami trzeba sie podroczyc/nachodzic ;)))
                                      klimat wplywa roznie na ludzi, ale na zosie-samosie nie tak latwo ;)))
                                      a i Pysiek to i owo wie, o tym moim umawianiu i roznych obawach...
                                      chleba nigdy nie pieklam, ale moze kiedys...
                                      butter milk moze kiedy indziej, wlasnie oszalalam na punkcie balsamu z figa i
                                      cynamonem, musze go miec!!!! na razie nabylam mydelko i wlasnie ide sie
                                      pachnaco wyszauerowac ;))))
                                      caluski,
                                      Iwona
                                      • gunther_0 oder was? 16.11.04, 23:45
                                        Siemanko po polnocy i po drinku;)

                                        Matrioszka dieses ist sehr einfach:zadna ciezka waluta to po prostu moje
                                        inicjaly,no kurde to jedno udalo mi sie co? dzieki za slowa pociechy,my tez
                                        liczymy ze lekarze wiedza co robia,w Polsce to roznie bywa, mamy dobrych
                                        fachowcow tego nie mozna zaprzeczyc,tylko srodkow czasem brak.
                                        Iwonka skarbie,to od razu mi lepiej sie zrobilo,droczenie jest bardzo urocze i
                                        bardzo kobiece,bez droczenia to ani rusz.kurde tylko jak droczenie trwa ponad
                                        rok to troche przesady nie?no dobrze zycie nas nie piesci;) niech no tylko
                                        tutaj sie wszystko troche wyklaruje,zaraz jestem w Sydney:))
                                        Sabcia nic sie nie odzywa,moze to juz a moze jeszcze nie,na dwoje babka wrozyla
                                        a tu zostaly ostatnie 7 dni zycia skorpiona.
                                        w sklepach ozywienie przedswiateczne,ladna nam sieczke w glowach robia,dowalili
                                        reklam,no i tradycyjne niemiecke fest,mozna tak krazyc i wydawac pieniedze az
                                        do samych Swiat.
                                        Szopen to Ty no tego jestes prawie zawodowiec w kuchni gratulacje,zona ma
                                        wygodnie nie powiem no.natomiast szybka jazda kolego,no kurde kiedys o tym
                                        pisalem.moje zycie to bylo z turbo odrzutem,zawsze lubilem szybka jazde,szybkie
                                        samochody i szybkie no ten tego,lubilem ale teraz troche zwolnilem tempo,ale
                                        jak mam okazje to kurde adrenalina od razu mi podskakuje.tu w Niemczech maja
                                        swietne drogi,zawsze jednak znajdzie sie kierowca ktory jedzie szybciej od
                                        ciebie,a wypadkow jakos nie ma wiecej niz gdzie indziej.no i ja sluzylem tam
                                        gdzie nasza Sabunia sie wychowala,ale o tym to juz bylo wiec sie nie powtarzam.
                                        dobra lece kochani,jeszcze jednego obale za Wasze ogolne zdrowie i spadanko
                                        • mojito Lekkie pukanie do drzwi. 17.11.04, 14:39
                                          Zdrowenko Wszystkim,

                                          rano wydawalo mi sie, ze slyszalem lekkie pukanie do drzwi.
                                          Dopiero z opoznieniem wyjrzalem. Nikogo nie bylo.
                                          Moze to Fortuna cichutko pukala?

                                          Nasze dzisiejsze numery:

                                          02 12 21 37 44 PB 33,
                                          04 15 33 40 45 PB 16,
                                          03 21 25 40 49 PB 30. Do wygrania 72 miliony. Good luck to us.

                                          Pozdrowienia,
                                          mojito.

                                          8:39/7C/zupe trudno przewidziec.
                                          • pysiek13 zdecydowane pukanie :)))) 18.11.04, 00:50
                                            Sonecznie :))))

                                            knock, knock, open the door or ... I will take my clothes off ;)

                                            czlowiek to jest dziwne zwierze, tak latwo przyzwyczaja do dobrego. dziekuje
                                            Mojito za okruszki nadziei podane ladnie na talerzu :)))) swak !!!!
                                            zdrowko wszystkim
                                            • Gość: szopen Re: zdecydowane pukanie :)))) IP: 204.79.89.* 18.11.04, 03:28
                                              Kto puka nie bladzi.

                                              U mnie tez juz slonecznie, no i nawet cieplo wiec znowu w krotkim rekawku.
                                              Przygladajac sie prognozie pogody pelen optymizm ma sie jescze cieplej zrobic w
                                              ciagu nastepnych dni.

                                              A myslac o pani Fortunie tez optymizm do glowy uderza.
                                              • kazachstan Re: zdecydowane pukanie :)))) 18.11.04, 04:48
                                                Dzien dobry,

                                                oj uderza uderza optymizm i nie tylko.jak to milo ze Mojito tu mysli o
                                                nas,kupuje dla nas te losy i mamy wiec takie wspolne chwile uniesien i potem
                                                znowu wracamy do codziennych obowiazkow.tylko nie wiem czy my dalej piszemy tu
                                                czy czasem moze zescie sie gdzies poprzenosili i ja nic nie wiem.nie powiem ja
                                                tez czasem cos napisze jak czas pozwoli ale niech to bedzie juz decyzja naszej
                                                gospodyni czy sie przenosimy czy otwieramy nowa czesc moze.
                                                pozdrawiam
                                                kazik
                                                • Gość: szopen Re: zdecydowane pukanie :)))) IP: 204.79.89.* 18.11.04, 06:34
                                                  Chyba dalej tu piszemy.
                                                  jak wszystko w zyciu sa i chwile kiedy rzeczy dzieja sie ciut szybciej a sa i
                                                  takie kiedy wszystko zwalnia zdziebko.

                                                  Faktem jest, ze sie czesc towarzystwa nam gdzies zawieruszyla ale to pewnie
                                                  chwilowe (miejmy nadzieje) i jeszcze tu do nas powroca.

                                                  Wlasnie z lanczyku wrocilem, w restauracji byl Lucky Draw by nie prowokowac
                                                  Pani Fortuny nie uczestniczylem.
                                                  Moze wieczorem pomoze.
                                                  • mojito Troche glupia sprawa... 18.11.04, 08:11
                                                    ... nie wygralismy. Ale tez nikt inny nie grzeje sie w usmiechu
                                                    Pani Fortuny. W sobote do wygrania 83 miliony. Czyli nie jest zupelnie zle.

                                                    Pysiek,
                                                    otwieram, wchodz. Nie chce abys nago stala na korytarzu :))).

                                                    Dobranocka Wszystkim,
                                                    mojito.

                                                    2:10/10C.
                                                    • Gość: szopen No problem IP: 204.79.89.* 18.11.04, 09:52
                                                      Poczekamy do soboty.

                                                      Zawsze latwiej swietowac w weekend.
                                                    • Gość: yvona73pol Re: No problem IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 18.11.04, 13:22
                                                      no prosze, system mnie wylogowal :(((
                                                      wiem, wiem, nie pisze ostatnio za czesto, wiec... no, ale mam
                                                      usprawiedliwienie, sama napisalam ;)))))
                                                      a dzisiaj szlajalam sie troche po bezdrozach w okolicach Cronulli ale tych
                                                      bezplazowych, raczej busz.... i nie dzordz dablju ;))))
                                                      Szopen, w taka pogode to sie nawet nie chce myslec o jedzeniu... o cholerka,
                                                      wlasnie sobie przypomnialam, ze moj lanczowy sushi roll siedzi w plecaku...
                                                      (ze o gotowaniu nie wspomne...)
                                                      ja juz nie wiem jaka bielizne zakladac coby bylo chlodniej... rozwazam opcje
                                                      bez ;)))) ale tylko rozwazam...
                                                      jutro od rana znow w rejs ;)))
                                                      z wieczorka cos napisze....
                                                      Gunther, obiecuje, ze teraz juz droczenia sie bieda sladowe ilosci, ok? ;))))
                                                      tak, coby nie wyjsc z wprawy...
                                                      pozdrowionka, caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: No problem IP: 204.79.89.* 19.11.04, 01:18
                                                      Rzecz ciekawa.

                                                      Ja o jedzeniu i gotowaniu mysle i dzialam niezaleznie od pogody.

                                                      Ostatnio rozne formy i metody krabow przyzadzania doskonale.
                                                      Z niezlymi efektami.
                                                    • pysiek13 Re: No problem 19.11.04, 04:35
                                                      Witajcie sonecznie :))))

                                                      ja tez w biegu Yvona, a wlasciwie to tak drepcze w miejscu troche :))))
                                                      alternatywa 'bez' absolutnie ;)))) ostatecznie cos zwiewnego, tylko nie podawaj
                                                      za duzo szczegolow: you can't depend on your eyes if your imagination is out of
                                                      focus :))))
                                                      Szopen qrcze masz racje noooo, czlowiek glodny niezaleznie od pogody. tylko w
                                                      taki upal, to dobrze jak ktos przyrzadzi i poda, a tez za duzo zjesc nie mozna.
                                                      fruits de mer w kazdej formie lubie i nie ogladam specjalnie na cholesterol ;)
                                                      no i jak to fajnie ze Fortuna jeszcze bladzi, moze moze nas znajdzie w koncu.
                                                      Mojito :)))) qrcze, chyba pomylilam drzwi, bo mial mi Mikolaj otworzyc ;))))
                                                      zdrowka wszystkim
                                                    • mojito Dzwonki juz slysze. 19.11.04, 05:56
                                                      Armia Zbawienia zajela juz punkty strategiczne w miescie
                                                      i dzwoni glosno. I datki pieniezne zbiera do zawieszonych
                                                      czerwonych kociolkow. Atmosfera swiateczna pewnie eksploduje
                                                      po Thanksgiving. Sw. Milolajow nie widzi sie jeszcze.

                                                      Szopen,
                                                      to tak jak ja. Mysle o przyjemnosciach niezaleznie od pogody.
                                                      Im gorsza pogoda tym mocniej mysle :))).
                                                      Dzisiaj zalapalem sie na mala uroczystosc. Buffet style.
                                                      Sprobowalem i zakotwiczylem sie przy kucharce mieszajacej risotto
                                                      z kaczka. Niczego innego juz nie chcialem probowac. Monotematyczny
                                                      i lojalny do stanowiska z risotto sie zrobilem. Qrcze, mowie Ci...

                                                      Iwona,
                                                      podobno jedwab przynosi wieksza ulge niz bawelna w upaly.
                                                      Chlodzi to i owo. Jezeli upaly wzrosna bedziesz chyba musiala
                                                      bronic sie przed goracem bez jedwabiu i bawelny.

                                                      Pysiek,
                                                      zmartwilem sie, ze bez czerwonego stroju i brody nie poznalas mnie.
                                                      Nie moglem sie przywitac poniewaz rece mialem zajete prezentami :))).

                                                      Ide spac wczesniej. Tydzien mam zakrecony i lekko wyczerpujacy.
                                                      Dobranoc wiec i dzien dobry odpowiednio,
                                                      mojito.

                                                      23:56/13C/bez zupy.
                                                    • szkodnik Re: Dzwonki juz slysze. 19.11.04, 07:33
                                                      Przykro mi powiadomić ale naczelni portalu postanowili nadać każdemu wątkowi
                                                      maksymalną długość do 2500 postów. Już niedługo niestety będziecie musieli
                                                      prowadzić dalsze konwersacje na innym, nowym wątku.
                                                      Przykro mi.

                                                      Pozdrawiam wszystkich a w szczególności pyśka, dm i gunthera. :-)
                                                    • Gość: yvona73pol Re: Dzwonki juz slysze. IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 19.11.04, 11:28
                                                      ojej, to co my zrobimy? Asia jest naczelnym "otwieraczem" watkow, a jakos malo
                                                      czasu nie ma;
                                                      mam nadzieje, ze nie zastosujecie sily, zwlaszcza w stosunku do forumowych
                                                      weteranow ;)) jak my ;)))
                                                    • Gość: szopen Re: Dzwonki juz slysze. IP: 204.79.89.* 20.11.04, 02:17
                                                      Ja mysle, ze po prostu przy nastepnym pojawieniu Asia powinna otworzyc nowy
                                                      watek.
                                                      Tak po prostu. Zaden problem. Preniesiemy sie. Nie po raz pierwszy i nie
                                                      ostatni.
                                                      Nie wiem czy to wlasnie z powodu rozmiaru obecnego czasem bardzo ciezko go
                                                      otworzyc wiec moze i na dobre nam to wyjdzie.
                                                    • mojito Nowoorleanski jazz tez juz slysze :))). 20.11.04, 04:00
                                                      A w miedzyczasie przydaloby sie troche kasy na przeprowadzke.
                                                      Na wynajecie dorozek i wszystkiego tego co potrzeba do zmiany miejsca.
                                                      Moze Pani Fortuna zdecyduje sie nam pomoc jutro?
                                                      Nasze numery:
                                                      05 08 11 24 44 PB 39,
                                                      07 17 18 32 35 PB 10,
                                                      04 08 21 36 41 PB 40. Do wygrania 83 miliony.
                                                      Ta suma wygodnie by nas przeprowadzila. Stac by nas bylo nawet na
                                                      oplacenie nowoorleanskiego jazzowego zespolu ulicznego.
                                                      Wow! Co to by byla za przeprowadzka :))).

                                                      Zamyslajac sie jazzowo,
                                                      muzycznie pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      22:00/14/owsianka rano.
                                                    • matrioszkaa W sen zimowy... 21.11.04, 16:09
                                                      zapadne zaraz. Przez 3 dni zasypalo nas sniegim, ze ho, ho.

                                                      W celu upieczenia chleba nabylam odpowiednia forme (przy okazji tysiac innych
                                                      rzeczy), maka przyjedzie z Danii (proste to nie jest) i zabiore sie do dziela.
                                                      Swoja droga Szopen, dreczy mnie jedno, czy Ty masz jakies wady? Na wszelki
                                                      wypadek wolalabym uslyszec opinie np. zony.

                                                      Dzieciaki trenuja sie w wycinaniu ciastek, na razie w masie. Po ponadtygodniowym
                                                      chorowaniu mieszkanie wyglada jak po tornado.
                                                      Mam problemy z mlodsza sztuka, przez pol dnia stwor ten jest obrazony, ufffff.

                                                      paka
                                                      m.

                                                      macie jakies sprawdzone sposoby na przeziebienia? tutaj wszyscy teraz propaguja
                                                      swoje metody.
                                                    • tizedik Re: W sen zimowy... 21.11.04, 18:21
                                                      Tez bym chetnie dluzej pospala.. Jakies pare miesiecy, na przyklad do marca.
                                                      Matrioszka, u nas tez zima, nawet ladnie wyglada
                                                      polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=tomekandjola&number=327#slideanchor
                                                      Jakbym spala, to o problemach bym nie pamietala... A jakos obrodzily ostatnio:-(
                                                      Wkurzaja mnie mocno te z pracy:-((( Mam do czynienia z ekipa nowych
                                                      kapitalistow, ktorzy zdradzaja silne zapedy wlascicielskie nad tzw. substancja
                                                      ludzka. Nie chce napisac, ze mi to wyglada wrecz na nowa forme niewolnictwa:-(
                                                      A przy tym teraz usiluja niby nowymi metodami "wdrazac rozwiazania" na mile
                                                      pachnace starymi czasami. Trudno sie w tym wszystkim znalezc myslacemu
                                                      czlowiekowi... A kiedy jeszcze ma przy tym nature buntownika.... Nawet w
                                                      niedziele mi to wszystko humor psuje.

                                                      Mam te same oczekiwania do Szopena, co Matrioszka...;-)
                                                      Szopen, powiedz, jakie twoje wady wypomina ci szanowna malzonka...;-)

                                                      Melduje poslusznie, ze w kolejnym losowaniu nasze numery nie padly. Ale pula
                                                      wzrosla tak, ze niedlugo osiagnie niezla kwote 100 milionow zielonych. Calkiem
                                                      mila kwota....
                                                      www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                                                      Coraz trudniej dostac sie do naszego watku. Ze wzgledu na dlugosc, niestety.
                                                      Szkoda, ze Asia ostatnio tu nie zaglada....

                                                      Pozdrawiam wszystkich.
                                                      T.

                                                    • yvona73pol na przeziebienie... 21.11.04, 22:29
                                                      przepisow ci wiele...
                                                      jako garlic-hater nie polece tegoz ;))))
                                                      za to mam dwa inne i skuteczne - pierwszy glownie zapobiegawczy, ale trzeba
                                                      lubic (choc "po" czyli wlasciwie "w trakcie" tez pomaga ;))))) wiec jest to
                                                      ginger, czyli imbir - moze byc w korzeniu, moze byc w proszku ew. sok; korzen
                                                      slajsujemy (czyli tniemy na plasterki) i zalewamy wrzatkiem; proszek nie wiem,
                                                      czy dostepny, bo to jakis fabrykat indonezyjski, ale licho wie, czasami
                                                      eksportuja dziwne rzeczy... z proszkiem postepujemy tak samo....
                                                      sok, hmmm, drogie dziadostwo jest, i ciezko na nim lape polozyc ;))
                                                      a, jeszczej jest ginger kandyzowany, w takich kosteczkach; wszystko dosc
                                                      piekace w ryjek ;)))
                                                      druga metoda, tym razem hinduska: otoz trzeba miec tumeric (taka zolta
                                                      przyprawa) i cieple mleko, na szklanke ja daje jedna lyzeczke; wlasciwie jest
                                                      prawie bez smaku (jakiegos intensywniejszego);
                                                      a ja mam pytanie - czy ktos z was ma jakis kontakt zaufany w Londynie? moja
                                                      mama mnie o to poprosila, bo bawi chwilowo w GB i nie wie jak to sie skonczy,
                                                      moze byc przekret (ale nie musi);
                                                      Szopen wady ma, nie jest mozliwe bezwadzie ;)))) nawet ja mam, i to
                                                      wiele ;))))) ale o tym akuray wiecie, kochani....
                                                      ach, narobiliscei mi smaka tym sniegiem.... lezka sie w oku kreci....
                                                      a tutaj tak deszczowo sie zanosi, ja sie szykuje, marzac o workach pelnych
                                                      zielonych, zwodzi nas ta pani F, oj, zwodzi, chyba poskarze sie jej
                                                      praprawnuczce (babcia kolezanki) ;))))
                                                      caluski chlodniejsze dzisiaj,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen No coz... IP: 204.79.89.* 22.11.04, 02:27
                                                      Ladnie to tak takie zaskakujace pytania na poniedzialkowy poranek mi
                                                      przygotowac????

                                                      Ale moge sprobowac.

                                                      Wady szopena wg jego malzonki:
                                                      - upierdliwa tendencja do odkladania na jutro lub na jeszcze dalej spraw typu
                                                      formalnosci rodzinno domowe, czyli np skladanie dokumentow po paszport,
                                                      zlozenie dokumentow po zwrot kosztow jakiejs podrozy itp.
                                                      - za daleko idaca nazwijmy to prostolinijnosc i za niski stopien skomplikowania
                                                      procesow rozumowania. Tutaj musze dodac, ze porownujac sie z powiedzmy z innymi
                                                      ludzmi z naszego kregu kulturowego wydaje mi sie ze moje procesy rozumowania sa
                                                      dosc skomplikowane i wielostronne ale z punktu wiedzenia mojej malzonki to i
                                                      tak jestem lata swietlne za nia.
                                                      - za bardzo wciagam sie w sprawy dziejace sie w pracy, w czasie prjektow itd w
                                                      nocy snia mi sie rury i zawory, potrafie w srodku nocy sie zbudzic i
                                                      zastanawiac sie czy aktualne rozwiazanie danego problemu jest najlepsze.
                                                      - nie potrafie sie zachwycac pieknem czy jakoscia ubran, dla mnie to sa po
                                                      prostu ubrania i to wszystko.
                                                      - jestem malo romantyczny.
                                                      - straszliwie chrapie.

                                                      A poza tym (malzonce nie przeszkadza ale...) to:
                                                      - nie mam za wiele owlosienia na glowie.
                                                      - mam za to bardzo duze i odstajace uszy.
                                                      - mam ten gen lowiecki, ktory powoduje korzystanie z kazdej prawie mozliwosci
                                                      ryb lowienia, efektem ubocznym sa bardzo czeste stany myslenia o ryb lowieniu.
                                                      - pije i pale.
                                                      - mam bardzo niski stopien tolerancji na ludzka glupote, to rzecz rodzinna,
                                                      wybaczyc mozna wszystko oprocz glupoty, nie potrafie byc milym dla ludzi
                                                      ktorzych nie szanuje.

                                                      Ale jako osoba bardzo optymistyczna i wesola chyba mam jednak wiecej zalet niz
                                                      wad. A przynajmniej tak sadzi malzonka.


                                                    • trzmieljadowity k... 22.11.04, 07:58
                                                      no mowilem ze ona jest hacker, a wy pierniki znowu tu przynudzacie.spoko juz
                                                      sie wylaczam
                                                    • matrioszkaa Re: No coz... 22.11.04, 08:48
                                                      ufffff, no to jestem uspokojona:-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                    • tizedik Re: No coz... 22.11.04, 09:53
                                                      Ja niby tez...
                                                      Ale nie do konca, bo 4, a w porywach nawet 5 elementow (wad?) wyliczonych przez
                                                      Szopena moglabym sobie przypisac...;-) Poza chrapaniem oczywiscie!
                                                    • Gość: szopen Re: No coz... IP: 204.79.89.* 22.11.04, 10:30
                                                      Z tym chrapaniem to jest tak, ze mi to zupelnie nie przeszkadza.

                                                      Nawet nie rozumiem o co chodzi bo nigdy moje chrapanie nie przeszkadzalo mi w
                                                      spaniu.
                                                    • mojito Samotnosc maratonczyka. 22.11.04, 12:44
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      wczoraj odbyl sie coroczny (11) maraton filadelfijski.
                                                      Musialem wstac wczesniej. Bardzo niechetnie. Szlag by to trafil.
                                                      Pocieszalem sie, ze moglo byc gorzej. Moglem byc uczestnikiem biegu.
                                                      Kolega ma hobby biegajace. Biega tam gdzie moze. Maratony to jego
                                                      specjalnosc. Wyrazilem kiedys zainteresowanie i zaprosil mnie aby
                                                      kibicowac. Cholera, nie znalazlem wymowki. Znalazlem zaraz potem
                                                      ale juz bylo za pozno. Ciekawe doswiadczenie jednak nawet kibicowanie.
                                                      Obsada byla rekordowa. Bieglo ponad 7,700 uczestnikow. Koedukacyjnie.
                                                      Ludzie roznie biegna. Ogolnie ciekawie. I rozne sa style. Rownie ciekawe.
                                                      Kolega mial wysoki numer. Pod siedem tysiecy. Pocieszalem go, ze to
                                                      o niczym nie swiadczy.
                                                      Wsrod mezczyzn wygral Kenijczyk (2:19:43). Wsrod kobiet Rosjanka (2:41:57).

                                                      Fortuna igra sobie z nami. Ustawila swoj obecny wdziek na wysokosci
                                                      95 milionow. Moze wiec w srode...

                                                      Myslalem o chrapaniu. Qrcze, nie wiem czy chrapie. Jak by sie tego dowiedziec?

                                                      Dzien sie budzi. W kolorze slonca?

                                                      Pozdrowienia sloneczne wiec,
                                                      mojito.

                                                      6:44/6C/ta niewiadoma co do zupy ekscytuje mnie.
                                                    • Gość: szopen Zdecydowane spowolnienie IP: 204.79.89.* 24.11.04, 01:02
                                                      Cos nam zdecydowanie tempo zwolnilo.
                                                      Dwa dni prawie i nikt sie nie odezwal.

                                                      Pogoda?

                                                      Nic to.

                                                      Podziele sie informacja.
                                                      Dwa dni temu straszny kaszel mnie napadl. Myslalem ze pluca wypluje, majpierw
                                                      sprobowalem kaszel odpedzac normalnym syropem ale to tylko spowodowalo lekkie
                                                      krecenie w glowie i podniesiony stopien wesolosci, a kaszlowi nic.

                                                      Potem przeszedlem na syrop chinski i doslownie w jeden dzien kaszel zostal
                                                      stlumiony. Az sam sie zdziwilem.
                                                    • mojito Zmeczenie materialu? 24.11.04, 03:42
                                                      Cos w tej medycynie chinskiej musi byc. Tysiace lat stosowania.
                                                      Przeczytalem dzisiaj o chinskiej roslinie ginghao (Artemisia annua).
                                                      Stosuje sie ja od zwalczania malarii do wypryskow na skorze.
                                                      Reportaz byl z okolic miasta Guilin w regionie Guangxi.

                                                      Ze spraw srednio waznych to zmienilem marke pitej iced tea.
                                                      Lipton napelnial mnie wyczuwalna teina. Wrocilem do Snapple.
                                                      Cytrynowej. Troche lagodniejsza. Snapple ma pod odkrecanym kapslem
                                                      numerowane fakty. Czytam je z zaciekawieniem. Dzisiaj przypomniano
                                                      mi, ze tecza pojawia sie tylko rano lub po poludniu, ze koliber jest
                                                      jedynym ptakiem ktory moze leciec do tylu a pingwin jedynym nielotem
                                                      umiejacym plywac. Z lekkim ciekawym oczekiwaniem zajrze wkrotce pod
                                                      kolejny kapsel/zakretke.

                                                      Jutro czterdziesci milionow Amerykanow ruszy w podroz w kierunku
                                                      indyka (Thanksgiving w czwartek). Jest to najwieksza migracja roku.
                                                      Wieksza niz w Swieta Bozego Narodzenia. Jade jutro po poludniu
                                                      do siostry. W piatek Black Friday. Otwieraja sie sluzy z zakupami
                                                      przedswiatecznymi. Niektore sklepy otworza sie o 7:00 rano.
                                                      Obled i szalenstwo. Dowcip mowi, ze Amerykanka potrzebuje w tym
                                                      czasie samochod dwa razy. Raz aby zrobic szalone zakupy a drugi aby
                                                      czesc ich zwrocic.

                                                      Jutro tez zarezerwuje nasza kolejke do usmiechu Fortuny i kupie
                                                      nasze losy. Oczywiscie te wygrywajace 95 milionow.

                                                      Slonecznie pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      21:42/11C/bez zupy dzisiaj - jutro zamykaja delColle :(((.
                                                    • Gość: Pysiek13 Message in a 'kapsel' :))) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 24.11.04, 09:18
                                                      Witajcie sonecznie,

                                                      akcja lekko rozleniwila, trudno dziwic taka recordowa liczba wpisow ... z
                                                      pisaniem to jak z ciastem drozdzowym, akcja rosnie powoli: ciasto/pisanie
                                                      wymaga spokoju, dobrej tempratury a przede wszystkim a bit of enthusiasm :))))
                                                      wszyscy po trochu dodalismy do ciasta bakalie: rodzynki, orzechy, aromaty czyli
                                                      dygresje, dygresyjki i rozne takie odejscia od glownego tematu. wszystko to
                                                      bardzo smaczne/interesujace i nadajace ciasto/watek uroku i unikalnego smaku.
                                                      bez nich to tylko dobrze wyrosniete ciasto/watek. wszyscy ktorzy pisali
                                                      dolozyli swoj effort pomogli utworzyc bardzo smakowita niezwykle aromatyczne
                                                      ciasto ;)))) wszystko wymieszane z uczuciem, szczypta radosci, spoon of
                                                      melancholy, doprawione dobrze humorem. kazdy dodal cos swojego bardzo specific,
                                                      i mimo ze czasem nie-kcacy ktos robil przeciag, udalo ochronic zeby calkiem nie
                                                      opadlo ciasto/watek ;)
                                                      teraz mozemy ciasto po prostu ze smakiem zjesc ;)))) mamy tez wybor, decyzja
                                                      nalezy do Asi: mozemy zawinac rekawy i ugniesc nowe ciasto albo ... mozemy po
                                                      prostu rozejsc ;))))
                                                      Yvona :))))
                                                      une croyance n'est pas vraie parce qu'il est utile.
                                                      Tizedik :))))zajmuje nas to, czego nie znamy i czego nie rozumiemy.
                                                      Szopen :))))
                                                      nawet z chrapaniem i z duzymi uchami wygladasz sympatycznie ;))))
                                                      Mojito :))))
                                                      next message in a 'kapsel'? have a niece trip ;))))

                                                      Asi watek jest wyjatkowy bo jest w nim zyczliwosc mniej lub bardziej
                                                      nieporadnie zerkajaca z roznych wpisow, radosc zycia usmiechajaca w najmniej
                                                      niespodziewanym momencie, i kolekcja ciekawych ludzi ich zdarzen, losow i
                                                      wyjatkowych przypadkow ...
                                                      najlepszego wszystkim zyczac
                                                      Ciao

                                                    • mar_za Re: Zmeczenie materialu? 24.11.04, 09:18
                                                      Witajcie,
                                                      Pozdrawiam cieplo na przekor pogodzie, jako ze w Wa-wie na zime sie
                                                      zebrało.... Widze, ze nie tylko moja aktywnosc spadla na forum...Szczescie, ze
                                                      Panowie dzielnie podtrzymuja nasz watek:)

                                                      Szopen,
                                                      Bylam niedawno w Wieliczce, zwiedzalam te slynna kopalnie soli. Zwyczaj jest
                                                      taki, ze do kopalni zjezdzaja grupy 35 osobowe z przewodnikiem. W naszej grupie
                                                      bylo kilkoro Chinczykow, ktorzy ani angielskiego ani polskiego nie znali. Ich
                                                      osobistym przewodnikiem byl Palak, ktory jak pozniej sie okazalo studiowal w
                                                      Pekinie i tam mieszka. Nie mialam smialosci zapytac czy przypadkiem to nie Ty,
                                                      ale jak mowisz, ze zbyt wiele wlosow na glowie nie masz, to mam juz pewnosc, ze
                                                      to nie TY :)

                                                      Mojito
                                                      Czy Twoje swiateczne plany sa juz sprecyzowane? Moze po Twojej stronie oceanu
                                                      tez mozemy wypic kawe:). Pamietasz rozmawialismy o Tym:)

                                                      Trzymam kciuki za szczesliwe losy i przesylam wszystkim usmiech:)))
                                                      Mar_za

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka